<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?><rss version="2.0"><channel><title>Nowe oraz uaktualnione artyku�y z dawne-zawiercie.pl</title>
     <link>http://www.dawne-zawiercie.pl</link>
     <description>[Nowe oraz uaktualnione artyku�y z dawne-zawiercie.pl]</description>
     <language>pl</language><item>
        <title>O nas</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/o_nas</link>
        <description>Inicjatywa stworzenia strony dokumentującej minione dzieje Zawiercia od dawna szukała możliwości realizacji. Brakowało natomiast środkw finansowych.
Głwnym celem jaki sobie założyliśmy jest uchronienie od zapomnienia ważnej historii miasta. Chcemy by strona w nowoczesny sposb szerzyła wiedzę o dawnych dziejach Zawiercia i jego mieszkańcw. Chcemy zamieszczać stare fotografie, opowieści o minionych czasach, prezentować ciekawostki z życia mieszkańcw miasta.
Strona została stworzona przez Centrum Inicjatyw Lokalnych. Pomysłodawcami i inicjatorami są Janusz Bieńkowski i Paweł Abucki.
Strona powstaje dzięki pomocy Jadwigi i Sławomira Gębka.
Zapraszamy do wspłredagowania serwisu wszystkich pasjonatw historii Zawiercia jak rwnież wszystkich tych, ktrzy chcą podzielić się opowieściami i fotografiami o  minionym Zawierciu.
Jeśli interesujesz się historią Zawiercia i chciałbyś nieodpłatnie popracować nad stroną, zapraszamy. Centrum Inicjatyw Lokalnych wystawi za włożony wkład zaświadczenie. Można u nas rwnież odbyć praktykę.
Kontakt z redakcją: 
e-mail: redakcja@dawne-zawiercie.pl lub przez zapytanie
tel. 695-549-929
 
Twrcy strony:
 
 
 
 
 
 
Partner strony:

 
Sekcja historyczna 
Towarzystwa Miłośnikw Ziemi Zawierciańskiej
   
Wsparcia finansowego udzielili:
          
Wsparcie medialne: 

    
        
            
            
            
            
            
            
            
            
            
                
            
                
            
        
        
             
        
    


 </description>
        </item><item>
        <title>Stefan Stefanski</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/stefan_stefanski</link>
        <description>Stefan Stefański urodził się w 1919r. Ukończył Seminarium Nauczycielskie w Zawierciu przy ulicy Parkowej (obecnie Zespł Szkł Samochodowych). Kolega Stanisława Wołka - nauczyciela chemii w zawierciańskich szkołach. Na początku 1939r. wstąpił do KOP-u (Korpus Ochrony Pogranicza) i stacjonował na wschodniej granicy Polski. Pod koniec 1939r. przysłał ostatni list do rodziny, mieszkającej w Zawierciu przy ulicy Kijowskiej 8/1. Zginął wiosną 1940r. w Ostaszkowie. Znajduje się na liście ofiar i zaginionych jeńcw obozw Kozielsk, Ostaszkw, Starobielsk.



</description>
        </item><item>
        <title>Konkurs</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/konkurs</link>
        <description></description>
        </item><item>
        <title>Sekcja historyczna Towarzystwa Miłośników Ziemi Zawierciańskiej</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/sekcja_historyczna_towarzystwa_milosnikow_ziemi_zawiercianskiej</link>
        <description>Działalnośc sekcji</description>
        </item><item>
        <title>Zarzad sekcji</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/zarzad_sekcji</link>
        <description>Maciej Świderski - przewodniczący</description>
        </item><item>
        <title>Historia</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/historia</link>
        <description></description>
        </item><item>
        <title>Pocztówki</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/pocztowki</link>
        <description></description>
        </item><item>
        <title>Gajecka Maria</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/gajecka_maria</link>
        <description>Ur. 17 kwietnia 1922 r. w Zawierciu w rodzinie robotniczej. W wieku 4 lat straciła ojca. Szybko musiała zarabiać sama na życie. Pracowała jako krawcowa i szwaczka. W 1945 r. rozpoczęła pracę w Hucie "Zawiercie". Początkowo w walcowni, potem jako referent wydziału trasportowego, sekretarz i przewodnicząca Rady Zakładowej. W pźniejszych latach awansowała na stanowiska dyrektorskie: z-cy dyrektora ds. socjalnych, i z-cy dyrektora ds. administracyjno-handlowych.
W latach 1971-73 przewodnicząca Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Zawierciu, w latach 1973-1975 naczelnik miasta, a w latach 1975-82 prezydent miasta. Po przejściu na emeryturę poświęciła się pracy na rzecz Towarzystwa Miłośnikw Ziemi Zawierciańskiej będąc do śmierci przewodniczącą Zarządu.
Działalność polityczną i społeczną rozpoczęła w 1945 r. w PPR, a potem PZPR. W latach 1951-1971 członek prezydium Zarządu Głwnego Związkw Zawodowych. Przez wiele lat szefowała Frontowi Jedności Narodu w Zawierciu. Poseł na sejm V i VI kadencji.
Matka Marii (lekarz pediatra) i Urszuli (lekarz stomatolog)
Zmarła 18 grudnia 1991 r.



</description>
        </item><item>
        <title>Fotografie z rodzinnych albumów</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/fotografie_z_rodzinnych_albumow</link>
        <description></description>
        </item><item>
        <title>Ks. Bolesław Wajzler</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/ks_boleslaw_wajzler</link>
        <description>Od Żarnowca do Oświęcimia - historia życia ks. Bolesława Wajzlera

Początki Zawiercia pełne są ludzi, o ktrych nie dość napisać w kilku zdaniach. Zawsze byli gotowi służyć miastu i jego mieszkańcom na co najmniej kilku polach i to z dużymi sukcesami. Na temat tego fenomenu nie czas się teraz rozpisywać, ale warto przypomnieć zasługi kogoś, kto sprawnie umiał pogodzić powołanie kapłańskie z powołaniem nauczycielskim, harcerskim i społecznym. Jego postawa nie złamała się nawet pod ciosami niemieckich oprawcw.
Kapłan
Ksiądz Bolesław Wajzler urodził się 1 lutego 1881 r. w Żarnowcu. Jego rodzice byli rolnikami. Seminarium Duchowne ukończył w Kielcach. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1903 r. Kolejne pięć lat upłynęły księdzu Wajzlerowi na pełnieniu posługi duszpasterskiej jako wikariusz i prefekt kontraktowy w rżnych parafiach na terenie Zagłębia Dąbrowskiego.

W zawierciańskich szkołach od 1908 r. był prefektem etatowym. Z naszego miasta został przeniesiony do Chruszczobrodu, gdzie był proboszczem w latach 1916-1917. Powrcił jednak do Zawiercia, gdzie oddał się przede wszystkim działalności pedagogicznej.

W roku 1926 został mianowany kanonikiem honorowym kapituły wiślickiej. Kiedy erygowano diecezję częstochowską, ks. Bolesław Wajzler został do niej inkardynowany i mianowany egzaminatorem prosynodalnym.

Po śmierci ks. prał. Franciszka Zientary, został on proboszczem zawierciańskiej parafii w roku 1938. Pełnił tę funkcję do momentu aresztowania przez hitlerowcw  w 1940 r.

Nauczyciel
Omawiając postać ks. Bolesława Wajzlera w kontekście działań obywatelskich, zacząć należy od wysiłku, jaki włożył w rozwj edukacji w Zawierciu. Dla niej bowiem zasłużył się najbardziej - jako opiekun duchowy, nauczyciel, harcerz, filantrop i po prostu wierny przyjaciel. Nie było to łatwe w realiach zaborw, pełnych zakazw nałożonych na polskie szkolnictwo.

Na początku pobytu w naszym mieście, ks. Wajzler pracował w szkole TAZ nr 2 (był tam członkiem rady pedagogicznej w 1913 r.), w gminnej szkole nr 1 oraz w szkole nr 4, należącej do huty szkła. Nie ograniczał się jedynie do pracy w szkołach podstawowych. Wykładał też w Prywatnym Gimnazjum Męskim Towarzystwa andbdquo;Szkoły Średniejandrdquo; w Zawierciu w latach 1907-38, w Państwowym Gimnazjum i Liceum Koedukacyjnym, był tam członkiem 34-osobowego Komitetu Budowy w latach 1933-1934.

Był inicjatorem powstania, a następnie pracował w Seminarium Nauczycielskim Żeńskim, pierwszej tego typu placwce w Zagłębiu, ktrej był dyrektorem od 1917 do 1922 roku. Nauczał religii, historii i łaciny. Szkoła ta powstała dzięki złagodzeniu restrykcji przez władze niemieckie i austriackie. Mieściła się w budynku obecnego Gimnazjum nr 2. Był też członkiem grona pedagogicznego w Szkole Rzemieślniczej Macierzy Szkolnej od 1927 do 1938 r.

Od 27 stycznia 1919 do 5 marca 1920 r. pełnił natomiast funkcję przewodniczącego Dozoru Szkolnego, trzymającego zwierzchność nad wszystkimi szkołami w Zawierciu. Działał w Radzie Wykonawczej Dozoru Szkolnego, powołanej do załatwiania bieżących spraw. Był także ks. Wajzler inicjatorem powstania w 1928 r. Towarzystwa Narodowego Uniwersytetu Robotniczego, ktrego celem było popularyzowanie wiedzy.

Dbał też, by młodzi zawiercianie byli przygotowani do życia w społeczeństwie. Już w okresie I wojny światowej prowadził kursy handlowe dla młodzieży. Po przyjęciu patronatu przez diecezję częstochowską nad Gimnazjum Męskim im. Tadeusza Kościuszki w Wieluniu, ks. Wajzler przekazał mu ok. 300 książek.

Wykładał też na wakacyjnych kursach dla nauczycieli. Ksiądz Wajzler był rwnież członkiem korespondentem Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie.


Dobroczyńca

Uczennice z seminarium wspominają ks. Wajzlera nie tylko jako wspaniałego i kompetentnego pedagoga, ale przede wszystkim jako człowieka, ktry po prostu żył życiem swoich podopiecznych i nigdy nie przechodził wobec nikogo obojętnie. Chętnie udzielał korepetycji z matematyki, fizyki, psychologii. 

Dla każdej z dziewcząt był prawdziwym oparciem nie tylko jako duchowy przewodnik, ale bardzo często pomagał im finansowo, zwłaszcza kiedy zaprzestano wypłacania stypendiw. Drobne datki wręczał anonimowo za pośrednictwem dyrektor, Henryki Jakliczowej. 

Znany jest przypadek, kiedy oddał podarowaną mu sutannę na płaszcz dla ubogiej uczennicy seminarium. Sam mwił: andbdquo;Mnie wystarcza jednaandrdquo;. Często podczas przerw rozdawał dzieciom dyskretnie kanapki. Szczeglną troską otaczał sieroty i dzieci chore, zabiegał o ich leczenie, podręczniki, ubranie, jedzenie.

Harcerz
Z młodzieżą pracował rwnież jako członek harcerstwa. Opiekował się drużyną harcerską im. Romualda Traugutta oraz był aktywnym członkiem Koła Przyjacił Harcerstwa. Ks. Wajzler był kapelanem Zagłębiowskiej Chorągwi Harcerzy oraz komendantem Męskiego Hufca Harcerzy (1928-37). 

Jego gawędy, związane najczęściej z tematyką historyczną, budowały patriotycznego ducha w młodych ludziach z rodzin robotniczych i rzemieślniczych. Warto wspomnieć, iż zawsze przy okazji harcerskich uroczystości ks. Wajzler wygłaszał uroczyste homilie. 

Jako radny miasta zabiegał, by Zarząd Miasta wspomagał finansowo obozowo-kolonijne akcje harcerskie. Był rwnież opiekunem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej.


Społecznik

Do zasług ks. Wajzlera należy też niewątpliwie dodać działalność w wielu stowarzyszeniach społecznych. Był jednym z założycieli i członkw zarządu pierwszego oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Zawierciu, powstałego w czerwcu 1910 r. 

Udzielał się w Chrześcijańskim Towarzystwie Dobroczynności, ktre miało za zadanie pomagać ubogiej ludności w niezwykle trudnym okresie I wojny światowej. Był duchowym przywdcą akcji charytatywnej andbdquo;Ratujmy dzieciandrdquo;, organizowanej przez Radę Miejscową Opiekuńczą, a także jednym z trzech  delegatw do Powiatowej Rady Opiekuńczej w Sosnowcu. 

Do wybuchu II wojny światowej sprawował funkcję opiekuna Towarzystwa Śpiewaczego andbdquo;Liraandrdquo;. Zorganizował także VII Diecezjalny Kongres Eucharystyczny, ktry odbył się w dniach 28-29 czerwca 1939 r.

Należał do zarządu spłdzielni andbdquo;Przyszłośćandrdquo;. Wspłpracował z Towarzystwem Gimnastycznym andbdquo;Sokłandrdquo;, Związkiem Strzeleckim, Związkiem Byłych Legionistw Polskich. 

Spore zasługi miał ks. Wajzler także jako działacz władz miasta. Był radnym wielu kadencji, od 1919 do 1939 r. Należał do Zarządu Miasta (1930-1934), a po jego rozwiązaniu był członkiem Rady przybocznej Tymczasowego Przełożonego Zarządu Miasta, Franciszka Langerta. Działał też w magistrackiej komisji opieki społecznej.


Męczennik
Nie tracił ducha nawet w najcięższym dla siebie okresie życia, czyli po wybuchu II wojny światowej. Choć był jednym z pierwszych zakładnikw, traktowanym ze szczeglnym okrucieństwem przez hitlerowcw i kierowanym do najbardziej upokarzających prac, zawsze był dobrej myśli.

Po zwolnieniu z aresztu ciągle był prześladowany, lecz mimo to dla wszystkich wiernych był oparciem, wygłaszał płomienne patriotyczne kazania. Według relacji A. Przybyłowej, gdy pewnego razu na Mszę weszli dwaj niemieccy żołnierze z psem, śmiejąc się głośno, ks. Wajzler odwrcił się i powiedział o nich ironicznie: andbdquo;Oto są kulturtrandauml;gerzy!andrdquo; (nosiciele kultury). Po tych słowach obaj wyszli. 

Był skarbnikiem i kapelanem Związku Walki Zbrojnej oraz interesował się działaniami tajnej organizacji andbdquo;Płomieńandrdquo;, ktra została zdekonspirowana 18 września 1940 r. - wtedy doszło do ponownego aresztowania ks. Wajzlera. 

Po kilkudniowym przesłuchaniu został przewieziony do Opola, a stamtąd po ciężkim śledztwie wywieziono go 21 lutego 1941 r. do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Nosił numer obozowy 10421. Swoje porcje żywnościowe oddawał młodym. Twierdził, że on nie musi przeżyć, ale młodsi tak, aby po zakończeniu wojny mogli budować Polskę. Jego zaocznie wydany wyrok śmierci podpisał H. Heydrich.

Wspłwięźniowie - B. Strżecki, E. Wjcicki i E. Zieliński, opowiadali, że był bity i poniżany przez oprawcw oraz szczuty psem. Pracował przy kopaniu roww, noszeniu cegieł itp. Według relacji wspłwięźniw, po kilku dniach twarz księdza była nie do poznania - cała pokryta siniakami, a z ran stale sączyła się krew.

Ks. Bolesław Wajzler zmarł śmiercią męczeńską 8 marca 1941 r., po 16 dniach pobytu w obozie.
Bohater
Prochy wielkiego kapłana zostały przywiezione w urnie do Zawiercia, ale nawet po śmierci był niebezpieczny dla okupantw, ktrzy nie wyrazili zgody na jego pogrzeb w kościele w Zawierciu, obawiając się, że uroczystość zamieni się w patriotyczną demonstrację. O sprowadzenie doczesnych szczątkw ks. Wajzlera zabiegał ks. Wacław Bogucki, niestety bezskutecznie. Został pochowany w rodzinnej parafii w Żarnowcu. Dopiero pod koniec lat 60. prochy zostały przeniesione do kapłańskiego grobowca w Zawierciu - w uroczystości brał udział biskup Franciszek Musiel.

Ksiądz Bolesław Wajzler - kandydat na ołtarze, jest kolejnym przykładem patrioty i społecznika, jakiego szczęście miała gościć zawierciańska ziemia. Jego imię nosi obecnie cicha ulica, prowadząca wzdłuż torw kolejowych, nieopodal Urzędu Pracy.

autor: Damian Domżalski

Bibliografia:

Grzegorz Florczyk, andbdquo;Dzieje szkoły i historia budynku Gimnazjum nr 2 w Zawierciuandrdquo;, Zawiercie 2004.

Krzysztof Fidura, andbdquo;Dzieje parafii p.w. św. Piotra i Pawła Ap. w  Zawierciu (do 1946 roku)andrdquo;, Częstochowa 2007.

Maria Czapla-Markiewiczowa, andbdquo;andraquo;Płomieńandlaquo; w Zawierciuandrdquo;, Krakw 2009.

andbdquo;Monografia Zawierciaandrdquo;, praca zbiorowa pod red. K. Imielskiego i Z. Jagodzińskiego, Zawiercie 2003.

Kronika przekazana przez harcerki i harcerzy zawierciańskich 08.01.1938 r. dyrektorowi Sewerynowi   Wesołowskiemu, prezesowi Koła Przyjacił Harcerstwa w Zawierciu.
 

 
</description>
        </item><item>
        <title>Opowiadania</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/opowiadania</link>
        <description></description>
        </item><item>
        <title>Praca konkursowa 1</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/praca_konkursowa_1</link>
        <description>Joanna Ćwikła 
lat 23

Są to zdjęcia rodzinne na ktrych jest mj tata z rodzicami. Fotografie przedstawiają basen kąpielowy  pierwszy w Zawierciu i jedyny w tym czasie). Z relacji mojego dziadka od, ktrego zasięgłam informacji wynika, że basen ten był wybudowany w okresie II wojny światowej na terenie Huty Szkła Gospodarczego w Zawierciu. Po wojnie do połowy lat 60-tych (do czasu wybudowania stadionu i basenu na terenie (OSiR) służył mieszkańcom Zawiercia i okolic. Poza możliwością pływania, organizowane tam były zabawy taneczne, występy orkiestr, loterie i inne atrakcje. Na teren basenu wejście było od strony ul. Żabiej. Pod koniec lat 60-tych basen został zasypany odpadami związanymi z wytopem szkła.
Na zdjęciach znajduje się mj tata wraz z rodzicami. Zdjęcia zostały zrobione w roku 1963.
Oddaj głos na tą pracę. 

 

</description>
        </item><item>
        <title>Praca konkursowa 2</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/praca_konkursowa_2</link>
        <description>Magdalena Banyś
lat 24
Na Argentynie, pomiędzy ul. Polską, a Rwną, znajduje się obecnie baza autobusw MPK. 40 lat temu istniał tam staw i łąki. Nazywano go potocznie andbdquo;Lodowniąandrdquo;, bo zimą, kiedy staw zamarzał był świetnym lodowiskiem. Przy -20 stopniach, ktre wtedy były czymś normalnym, dzieciarnia namiętnie grywała w hokeja, ćwiczyła figury łyżwiarskie i urządzała wyścigi. Właśnie tam moja mama, kiedy dostała wymarzone, dopinane do butw łyżwy, w ciągu jednego dnia nauczyła się na nich jeździć. Wiosną podmokła okolica stawu żłciła się od kaczeńcw. Było pięknie bo dalej były pola i ogrdki działkowe Huty. Nad stawem growała czerwona kamienica, ktra stoi do dziś. Wieczorami można było oglądać wylewaną na hałdę gorącą jak lawa szlakę. Latem w pobliżu stawu urządzano pikniki, a dziadek Franciszek łowił ryby. Tata marzył o pirackich wyprawach i miał nie jedną ciekawą przygodę. Najgroźniejszą, kiedy wypłynął w drewnianej balii na środek stawu. Mogła się zakończyć tragicznie, w porę interweniowali dorośli. Nad staw tata wychodził przez furtkę z ogrdka. Rodzinny dom stoi od 80 lat, tylko nie ma już furtki i za płotem krajobrazu z jego dzieciństwa.
Tutaj można zagłosować na tą pracę.
 
 
</description>
        </item><item>
        <title>Praca Konkursowa 3</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/praca_konkursowa_3</link>
        <description>Aneta Paszowska kl. II c
Gimnazjum nr 1 w Zawierciu

PECHOWY ROWER

Pierwsza komunia święta to ważne wydarzenie w życiu każdego człowieka. Związane jest z przeżyciami religijnymi, ale każdy andbdquo;komunistaandrdquo; liczy na prezenty, ktre spełnią najskrytsze marzenia. I tak jest od dawna, tylko teraz podarunki to : komputer, wycieczka do Ziemi Świętej, skuter a kiedyś zegarek, łańcuszek, rower.
W czasach młodości moich rodzicw rwnież inaczej wyglądała sama ceremonia, ponieważ i miasto wyglądało inaczej. Niegdyś w Zawierciu był tylko jeden kościł. Głwna parafia Św. Piotra i Pawła Apostołw gromadziła ludność z całego miasta. Kolejne parafie powstawały pźniej i z wielkimi trudnościami. Władze komunistyczne nie wyrażały zgody na budowę nowych świątyń. Mieszkający w dzielnicy Borowe Pole i Nowe Zawiercie wierni nie mieli jeszcze wtedy własnej świątyni. Jej budowa rozpoczęła się dopiero w 1982 roku. Na załączonej fotografii widać mojego tatę wraz z kolegami i koleżankami w dniu Pierwszej Komunii Świętej. Zdjęcie wykonano w drodze na uroczystość. Majowy dzień 1974 roku był pogodny, ale duszny. Z dzielnicy Borowe Pole do kościoła należało przejść ok. 3 km. W tym szczeglnym dla mojego taty dniu oprcz tego, że z powodu zaduchu zemdlał w kościele nie zdarzyło się już nic nieprzewidzianego.
Przyjęcie odbyło się w domu. Można teraz pomyśleć o wyprbowaniu super- wspaniałego prezentu. Rodzice kupili mojemu tacie wymarzony rower. Nie był to ani najlepszy ani najnowszy model, ale oczekiwany i własny. Miał jeszcze jedną zaletę, był czerwony. Dumny i rozradowany tata, zdjął tylko marynarkę i pojechał pochwalić się kolegom. Pragnął też szybko wyprbować możliwości niemieckiej kolarki. Nie wiadomo teraz, ktry to z kolegw wpadł na zawadiacki pomysł urządzenia wyścigw. Zapowiadała się świetna zabawa. Po wyznaczeniu trasy zajęto miejsca na starcie. Co to była za przyjemność. Kto szybciej, kto pierwszy? Ostatni zakręt przy ulicy Borowej i Filtrowej, obok nie istniejącego już kiosku Ruchu doszło do katastrofy. Za  blisko do mojego taty podjechał jeden z uczestnikw zmagań i pedał od jego roweru dostał się w szprychy czerwonej kolarki. Co dalej, to szanowni czytelnicy domyślić się mogą sami. Żałosny był powrt do domu. Koło nie miało ani jednej szprychy, wykrzywiona kierownica, urwany pedał. Spodnie kolegi miały dziwne sitko na kolanie i całkiem nowy kolor. Nie będę opisywać co działo się w domu. Do dzisiaj mj kochany rodzic z żałością wspomina przykry koniec tego pięknego dnia. Rower dało naprawić, ale w tamtych niełatwo było zdobyć części zamienne i pociechą niech będzie to, że kolega zachował nogę w całości a tata roweru już nie.
Tutaj można zagłosować na tą pracę.


 
 </description>
        </item><item>
        <title>Historia Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/osir</link>
        <description>W latach powojennych w naszym mieście nie było profesjonalnego obiektu rekreacyjno-sportowego. Były boiska przy ul. Senatorskiej oraz w pźniejszym czasie przy ul. 11-go Listopada, ale szerszej bazy sportowej tam nie było. Wielu działaczy, sportowcw oraz ludzi zafascynowanych sportem marzyło o ośrodku sportowym na miarę czasu. Prężnie działające kluby sportowe (np. KS Warta czy Włkniarz Zawiercie) gromadziły rzesze kibicw, a co za tym idzie obecne obiekty stawały się za ciasne.
W listopadzie 1961 r. podczas obrad w Komitecie Powiatowym PZPR (obecnie budynek Urzędu Skarbowego) zrodził się pomysł budowy w centrum miasta obiektu sportowo-rekreacyjnego. Już po czterech miesiącach w marcu 1962r powstał Społeczny Komitet Budowy Ośrodka Sportowo-Wypoczynkowego. W skład komitetu weszło 21 osb. Przewodniczącym został wybrany I Sekretarz KP PZPR Kazimierz Spałek a Michał Sitarski i Włodzimierz Błasikiewicz zostali wiceprezesami, natomiast na skarbnika powołano Eugeniusza Pietrzaka. Prezydium tworzyli: W. Opoczyński, E. Molenda, J. Ryglewski i H. Mrugała. W skład komitetu weszli rwnież przedstawiciele stowarzyszeń, władz politycznych i administracyjnych oraz zawierciańskich i okolicznych zakładw pracy. Komitet był tworem społecznym, więc nie posiadał odpowiedniego sprzętu, własnych pracownikw, a tym bardziej pieniędzy na realizację projektu. Decyzję, ktrą podjęto by zrealizować podjęte przez siebie wyzwanie było odważne i ryzykowne. Sprawa wyglądała następująco; aby uzyskać z wojewdztwa połowę środkw na budowę, pozostałą część musiano wyłożyć z własnych zasobw. Postanowiono więc swj wkład oprzeć o czyny społeczne zakładw pracy, organizacji społecznych oraz mieszkańcach Zawiercia. 

Ruszono z przygotowaniami. Wybrano Zbigniewa Łojewskiego, aby wykonał projekt ośrodka. Następnie wykonano i ustawiono w rżnych punkach miastach specjalne tablice informacyjne, na ktrych był wizualny plan budowy, by wzbudzić zainteresowanie mieszkańcw. Dużą popularnością cieszyły się cegiełki, ktrych wyprodukowano 87.100. Były one w rżnych nominałach i sprzedawane wśrd mieszkańcw by wesprzeć budowę. Przednia strona przedstawiała plan ośrodka (obecnie niektre obiekty są trochę inaczej położone, gdyż w trakcie budowy zmieniono plany). Na tylnej stronie znajdował się następujący tekst: andbdquo;Miejski i Powiatowy Komitet Frontu Jedności i Narodu wsplnie z Komitetem Społecznym Budowy Ośrodka Sportowo-Wypoczynkowego w Zawierciu dla uczczenia 1000-lecia Państwa Polskiego buduje na terenie Zawiercia w lasku przy ulicach Okrzei i Sienkiewicza Ośrodek Sportowo-Wypoczynkowy. Budowa ośrodka stanowić będzie wsplny wysiłek społeczny mieszkańcw naszego miasta i powiatu. Zakupując cegiełkę- bierzesz czynny udział w realizacji obchodw 1000-lecia Państwa Polskiego. Jesteśmy przekonani, że w tym wielkim czynie nie zabraknie i Ciebie.andrdquo;

Wybrano rwnież teren był to lasek, ktry znajdował się pomiędzy ulicami Okrzei (Leśną), Sienkiewicza i Nowotki (obecnie Szymańskiego). Każdy zawiercianin znał ten teren, gdyż odbywały się tam festyny, rżnorakie imprezy oraz było to miejsce odpoczynku nad małą rzeczką. Widziałem kiedyś stare zdjęcie gdzie na jednej z polanek obok rzeczki krowy pasał andbdquo;Stary Janandrdquo;. Nadszedł rok 1962, ktry zjednoczył tysiące ludzi we wsplnej pracy i był początkiem wielkich zmian w wyglądzie naszego miasta. Pierwotnym założeniem Społecznego Komitetu było wybudowanie pływalni i budynku przy ul. Sienkiewicza. Odzew i zaangażowanie społeczeństwa jak i zakładw pracy był tak duży, że bardzo szybko poszerzono projekt o stadion, boiska do siatkwki, piłki ręcznej, muszli koncertowej i kortw tenisowych. Nieco pźniej powstał projekt budowy hali sportowej i biur z hotelem, a koszt całego przedsięwzięcia wynosił 35 mln zł. Zawierciańskie zakłady pracy oddelegowały zarwno sprzęt jak i swoich pracownikw. Cementownia andbdquo;Wiekandrdquo; przekazała barak na biura, ZAFAMA podarowała wywrotkę Star 20. W zasadzie nie było instytucji czy zakładu pracy w Zawierciu i okolicznych miastach, ktre by nie brały udziału w budowie. Z dokumentw wynika, że każdy zakład robił kilkumiesięczny plan godzin do odpracowania przez swoich pracownikw oraz sprzętu ciężkiego przy budowie. 

Pracowała rwnież oddelegowana ze szkł młodzież, organizacje oraz Ci, ktrzy przez sąd mieli nakaz godzin do odpracowania. Na jednym z zachowanych dokumentw czytamy: andbdquo;Cech Rzemiosł  Rżnych w Zawierciu. Zaświadczamy, że Młodzież Rzemieślnicza podjęła zobowiązanie przepracowania 8 godzin w 26.04.1964r na Ośrodku Wypoczynkowym w Zawierciu w ramach czynu społecznego dla uczczenia XX rocznicy PRL. Prosimy o przygotowanie frontu pracy dla ok.120 ludzi.andrdquo;  Takie czyny były normalnością, natomiast soboty i niedziele to był już prawie andbdquo;obowiązkowy czyn społecznyandrdquo;.

Powrćmy jednak do budowy. Pierwszym kierownikiem został Czernek Jerzy, a gospodarzem Zarębski Edmund. Pierwsi do pracy ruszyli drwale - i konie, gdyż trzeba było wykarczować las, a że teren był podmokły to końmi wyciągano ścięte drzewa. Następnie przystąpiono do budowy basenu i pawilonu z szatniami i kawiarnią. Do pracy przystąpili rwnież żołnierze, ktrzy wykonywali prace zbrojeniowe i betoniarskie. Jesienią 1963r zakończono prace przy basenie o wymiarach 50x25m i głębokości od 0,80m do 4,5m. Na wieży, ktra miała platformy do skakania na wysokości 2,5m, 5m i 10m zawieszono narodową flagę. Oznaczało to, że pływalnia jest gotowa. Z początkiem lat 90-tych wczesne władze miasta nakazały zlikwidowanie wieży do skokw oraz tarasu na dachu pompowni, ktra miała służyć do filtrowania wody w obiegu zamkniętym, ale z powodw finansowych nie została ukończona. Rwnocześnie z pracami wykończeniowymi basenu toczyły się prace przy budowie stadionu. Strategicznym zakładem, ktry wziął na siebie ciężar robt była Huta Zawiercie. Prawię całą ziemię potrzebną na wały stadionu huta przywiozła własnym sprzętem z terenu rozbudowującego się zakładu. Uroczyste otwarcie stadionu na 16 tyś. osb nastąpiło 1-go maja 1966r z okazji 1000-lecia Państwa Polskiego. Taką też nazwę nosi zawierciański stadion. Podczas otwarcia na murawie występowało ponad 1200 uczennic zawierciańskich szkł w pokazach gimnastycznych. W między czasie trwały prace w przy budowie boisk, kortw, muszli koncertowej oraz ogrodzenia wokł ośrodka. W tym samym czasie powstała nieistniejąca już fontanna andbdquo;rakietaandrdquo;. Kolejnym obiektem ośrodka, ktry został wybudowany był hotel, biura i hala sportowa. Już pod koniec 1964r zaczęto wnioskować o potrzebie budowy hali. Przysłowiowego wmurowania kamienia węgielnego dokonał Marian Bartolewski- zasłużony profesor i działacz sportowy, ktry odnosił znaczące sukcesy w piłce siatkowej. Od 2006 r. hala nosi jego nazwę. Budynki przylegające do hali jak i ją samą budowano w ramach czynw społecznych i uprzejmości zakładw pracy. W ostatnich dniach kwietnia 1968r halę oddano do użytku. Oglna wartość obiektu wynosiła 8.901.000 zł. Posiadała ona salę o wymiarach 36x18m z widownią na 800 osb z możliwością powiększenia do 1200, małą salę gimnastyczną z urządzeniami do gimnastyki i lekkiej atletyki. W budynku znajdowały się natryski, szatnie, pomieszczenia biurowe, siłownia, sala do podnoszenia ciężarw, kawiarnia oraz mieszkanie służbowe dla gospodarza. Były rwnież pomieszczenia pomocnicze takie jak pralnia, prasowalnia, szatnie dla widzw oraz garaże. Na pierwszym piętrze znajdował się hotel o standardzie II kategorii na 40 łżek. Pierwszą kierowniczką hotelu była Aleksandra Błasikiewicz. Nosił on nazwę andbdquo;Dom Sportu i Turystykiandrdquo;. W ostatnich latach hotel został rozbudowany.

Przez pierwsze lata budowy nie było dyrektora tylko kierownicy. Po zakończeniu budowy dyrektorowali Tadeusz Kołton i Grzesiak Zbigniew. Obecnie od wielu lat dyrektorem OSiR-u jest Witold Grim. Ale czy budowa ośrodka się zakończyła? Cały czas OSiR się rozbudowuję i powstają nowe obiekty. Do majątku OSiR-u zaliczamy: kompleks przy ul. Moniuszki, hala przy ul. Blanowskiej oddana 1.09. 2001r., basen w lasku blanowickim, hala andbdquo;Wymiennikandrdquo; przy ul. Piłsudskiego, skat park oddany w 2004r., kompleks wielofunkcyjny (zimą lodowisko) przy ul. Wierzbowej oddany 1.06. 2007r. oraz kryta pływalnia ze Spa przy ul. Pomorskiej. Cały obiekt obejmuje ponad 10 ha i są plany dalszych inwestycji. Jako ciekawostkę można podać, że w latach 70-tych do OSiR-u należał ośrodek w Podlesicach oraz hotel za zamkiem w Ogrodzieńcu. Od początku budowy zmieniały się nazwy ośrodka, ale cel się nie zmienił- służyć mieszkańcom. W ciągu tych wielu lat przez boiska i hale OSiR-u przewinęły się rzesze najbardziej znanych sportowcw, artystw, piosenkarzy i zespołw z kraju i zagranicy. Myślę, że gdyby przyszło spisać dorobek zawodw sportowych o randze oglnopolskiej i międzynarodowej oraz wszelkich imprez rekreacyjnych i kulturalnych to zajęło by to wiele, wiele kartek papieru.       

Autorzy: J. i S. Gębka (materiały- zbiory własne).

Zainteresowanych i posiadających inne materiały proszę o kontakt pod adresem: jaslaz@poczta.onet.pl</description>
        </item><item>
        <title>Towarzystwo Akcyjne Zawiercie</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/towarzystwo_akcyjne_zawiercie</link>
        <description>W połowie XIX wieku przeprowadzoną została przez Zawiercie kolej żelazna (warszawsko wiedeńska) i od tego czasu Zawiercie zaczęło się rozbudowywać i wzrastać. Niemiecki żyd Mamelok widząc wiele korzyści z nowej linii kolejowej, jak rwnież w wielkiej ilości wody, wybudował przędzalnię bawełny ktrą napedzała rzeka Warta (stąd te trzy stawy z ktrych brano wodę do napędzania maszyn). Kapitaliści berlińscy Ginsbergowie widząc, że fabryka Mameloka dobrze prosperuje  zakupilii ją . Już w roku 1870 w  fabryce pracowało około  3 tys. robotnikw. Ludność Zawiercia stale wzrastała. . Ma przełomie XIX -XX wieku Zawiercie liczyło przeszło 30tys. mieszkańcw, a w pierwszych latach XX wieku około 40 tysięcy.  Ginsbergowie, właściciele fabryki zmienili nazwę na Towarzystwo Akcyjne "Zawiercie"(T.A.Z.).
Autorzy: J. i S. Gębka (materiały- zbiory własne).
Zainteresowanych i posiadających inne materiały proszę o kontakt pod adresem: jaslaz@poczta.onet.pl



</description>
        </item><item>
        <title>Cech Rzemiosł Różnych</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/cech_rzemiosl_roznych</link>
        <description>Działalność rzemieślnikw wiąże się z miastem od samych początkw jego istnienia. 25 listopada 1919 r. trzynastu rzemieślnikw z Zawiercia pod przewodnictwem prezydenta miasta Kazimierza Pawłowskiego założyło Cech Rzeźniczy. W 1925 r. zostało utworzone Towarzystwo Rzemieślnicze. 
Przedstawiamy galerię zdjęć z archiwum zawierciańskiego Cechu Rzemieślnikw i Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Składamy podziękowania Zarządowi i Dyrektorowi Cechu Tadeuszowi Rak za udostępnienie zdjęć.
 
</description>
        </item><item>
        <title>Poszukiwany chłopiec</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/poszukiwany_chlopiec</link>
        <description>Publikujemy na prośbę internautki zdjęcie z poszukiwanym przez nią chłopcem (dziś mężczyzną).
Wszyscy, ktrzy rozpoznają chłopca ze zdjęcia  proszeni są o kontakt z redakcją.
</description>
        </item><item>
        <title>Muzeum</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/muzeum</link>
        <description></description>
        </item><item>
        <title>Parki w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/park_w_zawierciu</link>
        <description>Jak parki wygłądają dzisiaj "każdy widzi", a jak wygłądały przed wojną niewielu z nas już pamięta.











Park Miejski im. A. Mickiewicza
Park założył Jakub Loewenstein ktry na ten cel ofiarował grunty ziemskie.  Park został otworzony 1 IX 1928 r. Pierwszym kierownikiem był Władysław Petrych, to on go urządzał i dbał o jego wystrj sprowadzając do niego rzadkie gatunki drzew i roślin.  W samym centrum parku znajdował się  staw na ktrym latem pływano na kajakach a zimą przy sztucznym świetle jeżdżono na łyżwach. Obok stawu znajdowała się scena z przesuwanym parawanem przeciwwiatrowym ktry przesuwano dowolnie aby ochronić grającą orkiestrę od wiatru i deszczu (fragment tej sceny stoi do dnia dzisiejszego). Jako ciekawostkę można dodać, że przed wojną park był oświetlony, ogrodzony i pilnowany przez strży a wstęp kosztował 2 zł. W czasie wojny do parku wstęp mieli tylko Niemcy. Po wojnie ogrodzenie rozebrano a nową atrakcją stało się mini zoo z ciekawymi zwierzętami. W latach 70-tych staw zasypano a na jego miejscu powstał plac zabaw. 
Park im. T. Kościuszki 
Znajduje się między torami kolejowymi a ul. Kościuszki. Powstał w latach 30-tych ubiegłego wieku. Na starych pocztwkach z lat 20-tych było tam widać jeszcze pojedyncze drewniane domy i okazały staw. W parku tym znajdował się Grb Nieznanego Żołnierza , nie udało mi się kiedy został rozebrany. W czasie II wojny światowej Niemcy wydali zgodę aby z tego parku mogli korzystać Polacy. Po wojnie w okolicy dawnego grobu nieznanego żołnierza został wybudowany Pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ktrym odbywały się rżne uroczystości. Po zmianie ustroju pomnik zburzono. Miejsce obelisku można zlokalizować po schodach ktre pozostały i resztkach żywopłotu. 
Park Bronisławw 
Inicjatorem założenia parku był Bronisław Miciński pracownik T.A.Z. Uroczyste otwarcie parku nastąpiło 25 VIII 1901 r. park znajdował się pomiędzy ulicami Parkową i Wierzbową i obejmował obszar 14 morgw(7 ha). W parku znajdowała się letnia scena gdzie występowały rżne zespoły artystyczne. W 1907 r. został przez społeczeństwo Zawiercia ufundowany pomnik A. Mickiewicza dłuta F. Staszewskiego. Uroczystość odsłonięcia pomnika odbyła się 9 VII 1907r. Już przed samą II wojną światową park zaczął popadać w ruinę, zaczęto tam wypasać krowy  a popiersie A. Mickiewicza stało się celem zabaw okolicznych dzieci ktre rzucały w nie kamieniami. Po pewnym czasie popiersie trafiło w prywatne ręce. Po wojnie teren parku stopniowo został zabudowany przez prywatne domy aż w końcu powstało tam osiedle mieszkaniowe. 
 
Autorzy J. i S. Gębka (materiały- zbiory własne)
Zainteresowanych i posiadaczy innych materiałow prosimy o kontakt : jaslaz@poczta.onet.pl



</description>
        </item><item>
        <title>Miejska Izba Muzealna</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/miejska_izba_pamieci</link>
        <description>Miejska Izba Muzealna w Zawierciu to unikalne miejsce, gdzie można zapoznać się z bogatą historią miasta i jego mieszkańcw. Nigdzie indziej nie zebrano tylu rżnorodnych zdjeć, pamiątek, dokumentw i eksponatw dotyczących historii miasta. 
Zbiory obejmują szeroki horyzont szasowy - od czasw prehistorycznych po najnowsze. 
Organizatorzy Izby położyli szczeglny akcent na ukazanie sylwetek ludzi, ktrzy swoją pracą zawodową i społeczną przyczynili się do rozwoju w mieście życia gospodarczego, kulturalnego i społecznego. 
Miejska Izba Pamięci znajduje się w w budynku Miejskiej Biblioteki Publicznej. Izba czynna jest w poniedziałki i środy od 8.00 do 16.00 oraz w piątki od 8.00 do 12.00. 
Digitalizacja zbiorw biblioteki prowadzona jest dzięki uprzejmosci dyrekcji Miejskiej Biblioteki Publicznej w Zawierciu. 

 
 



</description>
        </item><item>
        <title>Usytuowanie terytorialne miasta</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/rozwoj_miasta</link>
        <description>Usytuowanie terytorialne Zawiercia
 
XV w - Zawiercie było częścią dbr majątkowych pilickich usytuowanych w Młopolsce w woj. krakowskim, powiecie lelowskim. Pozostawało w granicach Rzeczypospolitej do 1975 r.
1807-1814 r. - Zawiercie było usytuowane w Księstwie Warszawskim, departamencie krakowskim w powiecie lelowskim.
1815-1915 r. - Zawiercie należało do Krlestwa Polskiego - zaboru rosyjskiego.
1816-1837 r. - Zawiercie i Kromołw należały do powiatu pilickiego, obwodu olkuskiego w woj. krakowskim. 7 marca 19837 r. przemianowano wojewdztwa na gubernie.
1842 r. - obwody zamieniono na powiaty a powiaty na okręgi. W latach 1845-1866 Zawiercie i Kromołw należały do guberni radomskiej, a do 1885 r. do powiatu olkuskiego.
1867 r. - Krlestwo Polskie podzielono na 10 guberni. Utworzono m.in. gubernię kielecką i piotrkowską. Powołano nowy powiat będziński. Zawiercie Małe (Kromołowskie) z Kromołowem należało do powiatu olkuskiego do 1885 r. Gminą tego powiatu był Kromołw z Zawierciem Małym. Zawiercie Duże (Wielkie) do powiatu będzińksiego. Zawiercie Duże zostało przyłączone do gminy Poręba Mrzygłodzka powiatu będzińskiego.
 
 
Małe Zawiercie i Duże (Wielkie) Zawiercie

1827 r. - pojawiły się dwie nazwy: Małe i Duże Zawiercie. Małe Zawiercie położone było wzdłuż rzeki Warty przy drodze wiodącej do Marciszowa. Obejmowało płnocne tereny Zawiercia nazywane Zawiercie Kromołowskie. W tym czasie posiadało 10 domw i 129 mieszkańcw. Duże Zawiercie skupione było wokł drogi prowadzącej do Siewierza. Zajmowało południowe obszary należące do dbr mrzygłodzkich. Posiadało 56 domw, 289 mieszkańcw.
1847 r. - 13 grudnia przejechał pierwszy pociąg przez Zawiercie do Ząbkowic.
1867 r. - Duże Zawiercie należało do gminy Poręba Mrzygłodzka powiatu Będzin guberni piotrowskiej. Zawiercie Małe usytuowano w gminie Kromołw powiatu olkuskiego guberni kieleckiej.
1915 r. - ordynacja miejska z dnia 19 czerwca z dniem 1 lipca scaliła Małe i Duże Zawiercie w jeden organizm miejski
1885 r. - Zawiercie Małe z Kromołowem wyłączono z powiatu okuskiego i włączono do powiatu będzińskiego. Do 1915 roku Zawiercie Małe (kromołowskie) i Duże (mrzygłodzkie) pozostawały w powiecie będzińskim.
1915 r. -  w sierpniu władze okupacyjne podzieliły Krlestwo Polskie na dwie strefy okupacyjne: austriacką i niemiecką (dwa generał gubernatorstwa). Pod okupacją austriacką znalazła się południowo - wschodnia część Zawiercia, a pod niemiecką druga część. 20-22 kwietnia w rezultacie umowy pomiędzy Niemcami i Austrią nastąpił kolejny podział powiatu będzińskiego i dąbrowskiego. Austriacy utracili część Zawiercia na wschd od kolei warszawsko-wiedeńskiej z fabryką "Huldczyński". W grudniu podzielono powiat będziński na trzy gminy: Sosnowiec, Będzin i Zawiercie, ktre były w dalszym ciągu pod okupacją niemiecką. Na terenie okupacji austrowęgierskiejwydzielono m.in. gminę Kromołw, do ktrej włączono południową część Zawiercia od ul. Siewnej (obecnie Pomorska).
1919 r. - Ustawą z dnia 2 sierpnia utworzono na terenie byłego Krlestwa Polskiego 5 wojewdztw, min. woj kieleckie, w ktrym wydzielono 16 powiatw w tym powiat będziński. Rozważano także koncepcję utworzenia powiatu zawierciańskiego.
1927 r. - 1 stycznia wyodręniono z powiatu bądzińskiego nowy powiat zawierciański, ktry miał 943 km. kw. i 111258 mieszkańcw. Graniczył z powiatem będzińskim,częstochowskim i olkuskim. Obejmował miasto Zawiercie i 6 dawnych miast, tj. Kromołw, Koziegłowy, Mrzygłd, Włodowice, Żarki i Siewierz oraz 15 gmin wiejskich: Koziegłowy, Koziegłwki, Kromołw, Mrzygłd, Myszkw, Mierzęcice, Niegowa, Poraj, Poręba, Pińczyce, Rudnik Wielki, Rokitno Szlacheckie, Siewierz, Włodowice, Żarki. Starostwo zawierciańskie rozpoczęło działalność 15 lutego. Zawiercie liczyło 42 tys. mieszkańcw i 466 ha powierzchni.
1939 r. - Dekretem z 19 października utworzono m.in. prowincję śląską z siedzibą we Wrocławiu składającą się z rejencji katowickiej, opolskiej, wrocławskiej i legnickiej. Powiat zawierciański włączono do rejencji opolskiej. Miał wwczas 748,8 km kw. i 112 347 mieszkańcw. Granica między terenami przyłączonymi do III Rzeszy, a ziemiami Generalnej Guberni przebiegała na płnocny wschd od Warty. Władze niemieckie utworzyły koło Zawiercia punkty celne w Ogrodzieńcu i Kromołowie.
1945 r. - powiat zawierciański włączono do woj. śląskiego</description>
        </item><item>
        <title>Tarcze szkolne</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/tarcze_szkolne</link>
        <description>No cż - tarcza zawsze była obiektem sporw pomiędzy uczniem a szkołą. Jedni nosili ją z dumą natomiast inni używali rżnych "forteli" aby jej nie nosić. Ale tarcze były, są i chyba będą...
Przygotowali J.S. Gębka (materiały- zbiory własne)
Jeżeli posiadasz jakieś tarcze daj znać, zamieścimy je. Nasz adres: jaslaz@poczta.onet.pl



</description>
        </item><item>
        <title>Konkursy zakończone</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/konkursy_zakonczone</link>
        <description>Wernisaż wystawy "Dawne Zawiercie w fotografiach i w opowiadaniach"
 
27 czerwca 2008 r. w Galerii Perspektywa w Miejskim Ośrodku Kultury w Zawierciu odbył się wernisaż wystawy "Dawne Zawiercie w fotografiach i w opowiadaniach", zorganizowany przez Centrum Inicjatyw Lokalnych w Zawierciu, przy wspłpracy Sekcji Historycznej Towarzystwa Miłośnikw Ziemi Zawierciańskiej.

Wernisaż otworzył Paweł Abucki - pełniący funkcję sekretarza w Centrum Inicjatyw Lokalnych, dziękując wszystkim  za przybycie oraz przybliżając działalność Centrum.

Wśrd zgromadzonych gości zjawili się m.in. Pani Barbara Łada - wice prezydent miasta Zawiercie, radni  - Pani Ewa Mićka i Łukasz Konarski oraz dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Zawierciu Pan Andrzej Danecki.

Rozstrzygnięty został konkurs na najlepsze opowiadanie o dawnym Zawierciu. Zainteresowani mogli przesyłać swoje prace od 12 maja do 16 czerwca 2008 r.

I miejsce w konkursie zajęła Pani Joanna Ćwikła
II miejsce Pani Magdalena Banyś
III miejsce Pani Aneta Paszowska

Nagrodę internautw otrzymała Magdalena Banyś, na ktrej pracę internauci oddali ponad 100 głosw.

Po wręczeniu nagrd nastąpiło zwiedzanie wystawy, ktra była doskonałą okazją do rozważań i refleksji nad przeszłością Zawiercia.  Można zobaczyć było np. dworzec PKP z lat dwudziestych, widok fabryki Towarzystwa Akcyjnego Zawiercie, Park Miejski, Bocianwkę czy ulice miasta Zawiercie.

Ponadto osoby zwiedzające wystawę miały okazję delektować się muzyką wykonywaną na żywo przez Panw - Tadeusza Pacana i Jerzego Kaziora.

Ten kto nie mgł być na  wernisażu wystawy nadal ma szansę ją zobaczyć. Wystawa będzie czynna do końca wakacji.
 
Wernisaż wystawy oraz konkurs odbyły się w ramach Programu Patriotyzm Jutra i były wspłfinansowane przez Narodowe Centrum Kultury.
</description>
        </item><item>
        <title>forum</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/forum</link>
        <description>
 
 
Wejdź na forum Dawne-Zawiercie.pl
</description>
        </item><item>
        <title>Osiedle Żabki</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/osiedle_zabki</link>
        <description>Osiedle Żabki wzięły swoją nazwę od skweru z fontanną. Podobno na początku w środku fontanny, na skałce stał krasnal z ktrego tryskała woda - ale szybko "zniknął" i zostały tylko zielone żabki. Było, jest i chyba będzie to miejsce odpoczynku wielu zawiercian, wiec warto je pokazać.
 
Autorzy : J.S. Gębka (materiały- zbiory własne)
 
Zainteresowanych i posiadaczy innych materiałw prosimy o kontakt : jaslaz@poczta.onet.pl
 



</description>
        </item><item>
        <title>Zakłady Produkcyjne B-D Witold Brodzik</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/zaklady_produkcyjne_bd</link>
        <description>
Zakłady Produkcyjne B-D Witold Brodzik S.J., obchodzą w tym roku jubileusz 25-lecia swojego istnienia. Korzystając z tej okazji zachęcam Państwa do zapoznania się z jej historią i  obecnym profilem działalności.

Historia firmy rozpoczyna się w1983 roku. W czasie, gdy Polska Rzeczpospolita Ludowa nadal realizowała plany pięcioletnie a socjalizm trzymał się mocno, Witold Brodzik, wraz z żoną podjęli decyzję o rozpoczęciu własnej działalności gospodarczej. Wsplnie z żoną otworzyli Warsztat Ślusarski, zatrudniając się w nim i zajęli się produkcją kluczy nasadowych. Z upływem czasu zaczęli zatrudniać pierwszych pracownikw i z końcem lat 80-tych w warsztacie pracowało 5 -6 osb. Produkowane wyroby sprzedawane były  za pośrednictwem Spłdzielni Rzemieślniczej na rynki RWPG.

Okres względnej socjalistycznej stabilizacji trwał do 1989 roku. W przełomowym 1989 roku dla właścicieli malutkiego warsztatu stało się jasnym, że należy poszukać nowych rynkw zbytu lub zmienić asortyment. Ten burzliwy okres zaowocował podpisaniem kontraktw na produkcję grilli ogrodowych, kompostownikw, wieszakw i innych artykułw gospodarstwa domowego sprzedawanych do krajw skandynawskich. Działalność ta nie przynosiła wielkich zyskw ale pozwoliła przetrwać do czasu rozpoczęcia wspłpracy z grnictwem. Na początku lat 90-tych firma zaczęła produkować ROZPORĘ RZL i dostarczać ją do kopalni  Porąbka Klimontw. W kolejnych latach zaczęliśmy dostarczać rozpory do innych kopalń obecnego Katowickiego Holdingu Węglowego.
    
Firma o nazwie Zakłady Produkcyjne B-D Brodzik Dominik S.C. została utworzona  w 1994 roku, z połączenia warsztatw ślusarskich Witolda Brodzika i Stanisława Dominika. Wtedy też prezes Witold Brodziki zadecydował o kupnie pierwszych budynkw po andbdquo;starej bawełnieandrdquo;, przy ulicy 11 listopada. Kolejne lata to szybki rozwj firmy, zwiększanie obrotw, zyskw i zatrudnienia. Kupowano coraz nowocześniejsze maszyny, zwiększała się też liczba posiadanych hal i pomieszczeń biurowych.

W 2004 roku dotychczasowi wsplnicy zdecydowali o rozdzieleniu przedsiębiorstwa wtedy to powstały Zakłady Produkcyjne B-D Witold Brodzik S.J. - działające w tej formie do dnia dzisiejszego.

Obecnie nasze Zakłady zajmują się głwnie produkcją wyrobw metalowych dla grnictwa węgla kamiennego oraz miedzi, takich jak: szeroki asortyment rur produkowanych w najnowszych technologiach: rury kołnierzowe czarne, ocynkowane i malowane, rury podsadzkowe, rurociągi szybkoskrętne zasilające i spływowe, rury kołnierzowe wysokociśnieniowe a także: krążniki do przenośnikw taśmowych oraz elementy do obudw grniczych tj.: rozpory stałe i regulowane oraz jarzma. Obecnie firma wprowadza na rynek nowy typ prowadnikw  i dźwigarw. Nowa konstrukcja wyrobu została opracowana z inicjatywy Prezesa, we wspłpracy z Głwnym instytutem Grnictwa. Produkujemy także dla innych odbiorcw krajowych i na export.

Drugą gałęzią działalności przedsiębiorstwa jest handel węglem. Powiązana właścicielsko spłka Zakłady Produkcyjne B-D Brodzik Skład Opałowy SJ jest dealerem Katowickiego Holdingu Węglowego i zbudowała sobie silną pozycję jako lokalny dostawca węgla dla odbiorcw w powiecie zawierciańskim i okolicach. Dostarczamy także węgiel dla hurtowych odbiorcw w tym wojska, jednostek budżetowych (szkł, szpitali). Obecnie podpisaliśmy kontrakt na dostawy dla Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Dąbrowie Grniczej. 

Bardzo istotnym momentem w historii firmy był zakup w 1995 r Wytwrni Wd Mineralnych Jura Skałka we Włodowicach. Zupełnie inna gałąź działalności to dla nowych właścicieli wyzwanie o strategicznym znaczeniu.

W 2002 roku zarządzanie wytwrnią rozpoczęła Prezes Alicja Brodzik, ktra postawiła na jakość, solidność i nowoczesność. Poddano  gruntownemu remontowi ciąg do produkcji wody i napojw, zmodernizowano węzły technologiczne, usprawniono logistykę.

Produkowaną wodę i napoje poddano wszechstronnym badaniom: fizyko - chemicznym, mikrobiologicznym i radiometrycznym w akredytowanych laboratoriach krajowych i zagranicznych. Badania wody wykazały jej krystaliczną czystość, doskonałe walory smakowe oraz zawartość niezbędnych dla zachowania zdrowia i dobrej kondycji fizycznej minerałw.
W tym roku PZH zakwalifikowało naszą wodę do kategorii wd mineralnych.

Początkowo posiadaliśmy jedną linię do rozlewania wody w butelki szklane obecnie Jura Skałka dysponuje 3 liniami produkcyjnymi, rozlewającymi wodę i napoje z dużą wydajnością, zarwno do opakowań szklanych jak i PET. To pozwoli  kierownictwu firmy zbudować silną pozycję wśrd dostawcw wody mineralnej na terenie Polski południowej. 

Znak firmowy B-D kojarzony jest z profesjonalizmem, najwyższą jakością i fachową obsługą w każdym obszarze działalności. Wdrożyliśmy system zarządzania jakością ISO 9001:2000, posiadamy także Europejski certyfikat spawalniczy.

Potrzeby i oczekiwania naszych Klientw spełniamy poprzez dostarczanie wyrobw najwyższej jakości oraz terminowość i niezawodność dostaw. Naszą ambicją jest wysoka jakość wyrobw i stosowanie najlepszych z dostępnych, przyjaznych środowisku osiągnięć technicznych i technologicznych, we wszystkich prowadzonych przez nas procesach. W 2000 roku została wyrżniona Medalem Europejskim za rozporę rurową RD.

W sierpniu 2002 roku firma otrzymała statuetkę Cezara Śląskiego Biznesu za całokształt prowadzonej działalności, a w 2005 roku diament do statuetki Cezara Śląskiego Biznesu, za utrzymywanie wiodącej pozycji na rynku.

Takie działanie firmy uzależnione jest od odpowiedzialności  i zaangażowania całej załogi. Każdy pracownik na swoim stanowisku jest odpowiedzialny za jakość wyrobu i dobrą organizację pracy. Stałe  podnoszenie kwalifikacji pracownikw pozwoli nam na wprowadzanie do produkcji coraz bardziej technologicznie zaawansowanych wyrobw - co jest drogą do dalszego  rozwoju firmy.




</description>
        </item><item>
        <title>Kościół p.w. św. Piotra i Pawła Ap.</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kosciol_pw_sw_piotra_i_pawla_ap</link>
        <description>Dawne Zawiercie leżące po lewej stronie Warty zwane było Małe Zawiercie należało do parafii rzym. kat. w Kromołowie a Duże Zawiercie ktre powstało po prawej stronie Warty przydzielono czasowo do parafii. rzym. kat. w Mrzygłodzie. W 1886 r. powstał komitet budowy kościoła w Zawierciu. Budowę w stanie surowym ukończono w 1900 r. a w 1903 r. podjęto decyzję o utworzeniu parafii p.w. św. Ap. Piotra i Pawła w Zawierciu. Prace wykończeniowe przy kościele trwały aż do roku 1919. pierwszym proboszczem został ks. Franciszek Zientara.
 
 
Autorzy : J.S. Gębka (materiały- zbiory własne)
 
Zainteresowanych i posiadaczy innych materiałw prosimy o kontakt : jaslaz@poczta.onet.pl
 



</description>
        </item><item>
        <title>Proporczyki</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/proporczyki</link>
        <description>







Proporczyki były pewnym andbdquo;symbolemandrdquo; minionych lat (piszę andbdquo;byłyandrdquo; ponieważ dzisiaj nie są już tak popularne). Każde miasto, zakład pracy, klub sportowy itp. wydawały swoje proporczyki. Z okazji większych imprez sportowych czy kulturalnych były wydawane okolicznościowe proporczyki. Wielu młodych ludzi ( ja rwnież) zbierali proporczyki. Ostatnio przeglądałem swoje zbiory i stwierdziłem, że jest tam sporo proporczykw z Zawiercia ktre zamieszczam w tej galerii. Z tego co wiem proporczykw z Zawiercia jest o wiele wiele więcej - może więc warto przejrzeć szafy i piwnice by uzupełnić tę galerię. Ze smutkiem należy stwierdzić, że niektre zakłady czy kluby już nie istnieją - ale proporczyki zostały.
Przygotowali J. S. Gębka (materiały- zbiory własne)
Jeżeli posiadasz jakieś ciekawe egzemplarze napisz : jaslaz@poczta.onet.pl
 



</description>
        </item><item>
        <title>Szkoła Podstawowa nr 4</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/szkola_podstawowa_nr_4</link>
        <description>Początek XX w. przynisł istotną zmianę sytuacji prawnej i własnościowej Huty Szkła (dawniej S. Reich i S-ka) oraz warunkw życia zatrudnionych robotnikw.
"W dniu 3 lipca 1900 r. założone zostało Towarzystwo Akcyjne Huty Szkła w Zawierciu." W tym też roku na dziesięciu parcelach przy pźniejszej ulicy Pileckiej (obecnie Powstańcw Śląskich, a w dalszym biegu Paderewskiego) Towarzystwo Akcyjne wybudowało pierwsze domy fabryczne. Trzy budynki murowane oraz siedem drewnianych, przy czym dla zwykłych robotnikw przeznaczone były oczywiście te ostatnie. "W roku 1905 zbudowano 5 dalszych, piętrowych i murowanych domw robotniczych...".
Wydarzenia rewolucji 1905r.i żądania polskiej szkoły doprowadziły do tego, że fabryka wynajęła budynek przy ul. Towarowej. Wynajęto trzy izby i tam rozpoczęła pracę dwuklasowa szkoła fabryczna dla dzieci pracownikw huty. Jerzy Abramski podaje, że prawdopodobnie do 1902 roku została otwarta jednoklasowa szkoła oglna "szklarni zawierckiej". Stopniowo Zarząd Towarzystwa Akcyjnego Reichw realizował pewne inwestycje, ktre dziś nazywamy socjalnymi. Stało się to możliwe dzięki inicjatywie dyrektora firmy "Reich i S-ka", Teodora Mioduszewskiego.
W 1912 r. obok kolonii domkw fabrycznych wybudowano piętrowy budynek przeznaczony dla dwuklasowej szkoły fabrycznej. Do użytku oddano go w roku 1913. Całość sfotografowano i uwieczniono na dużym tableau. Znajduje się ono obecnie w Miejskiej Szkole Podstawowej nr 4.
W 1914 r. po wybuchu I wojny światowej Niemcy zamienili budynek szkolny na szpital. Praktycznie nieznane są nam teksty źrdłowe i dokumenty, ktre mogłyby wzbogacić historię naszej szkoły w okresie międzywojennym.
Z protokołw Komitetu Wykonawczego Dozoru Szkolnego podległego Ministerstwu Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (oddział w Zawierciu) z lat 1920-1925, wiadomo, z jakimi trudnościami borykało się nasze szkolnictwo i jaki był jego stan.
W październiku 1920 roku w Szkole nr 4 nadal mieścił się szpital wojskowy, z tego względu komplety tej szkoły zdecydowano rozmieścić w sposb następujący: w godzinach poobiednich 5 klas uczyło się w gmachu seminarium nauczycielskiego, reszta - w gimnazjum męskim i żeńskim.
I tak zawierciańskie szkoły powszechne (3) i 1 prywatna fabryk Huldczyńskiego - były nad wszelką miarę przepełnione. W roku 1920 było w Zawierciu ponad 5 tysięcy dzieci w wieku szkolnym, podczas, gdy miejsce w szkołach mogło znaleźć tylko około 3,5 tysiąca dzieci. Nic więc dziwnego, że Dozr Szkolny wystąpił o dokonanie robt remontowych i przerbek w Szkołach nr 2 i nr 4, a to w celu uzyskania dodatkowych pomieszczeń na klasy i mieszkania dla nauczycieli.
Na zebraniu w dniu 18 maja 1921 roku prbowano obliczyć, o ile kompletw więcej musiałaby przyjąć każda za szkł powszechnych, by w nowym roku mogły pomieścić wszystkie dzieci w wieku szkolnym. I tak:
Jeśli szkoła nr 2, nr 3 i nr 4 przyjmie dodatkowo 14 kompletw (po około 50 uczniw!), to brakujące 10 kompletw przypadałoby wwczas na Szkołę nr 1 i szkołę prywatną "Fabryk Huldczyńskiego". Podobnie musiałaby wyglądać sprawa nauczycieli - w Zawierciu zatrudnionych było (na dzień 18 maja 1921 roku) 54 nauczycieli, nadal brakowało 21 nauczycieli. Sprawa zaangażowania nowych nauczycieli nie wyglądała zachęcająco, a to ze względu ma kompletny brak mieszkań. Ci, ktrzy przyjeżdżali, by zbadać miejscowe warunki, już nigdy więcej nie wracali.
W mieście istniały w tym czasie 2 ochronki, ale postanowiono rozpatrzyć wniosek o utworzenie jeszcze jednej ochronki - tym razem z przeznaczeniem dla dzieci żydowskich.
Zdecydowano rwnież, by do Szkł nr 1, nr 3 i nr 4 skierować lekarzy szkolnych, ponieważ szkoły te dotychczas pozbawione były stałej opieki lekarskiej.
Znaczący okazał się fakt uchwalenia (27 kwietnia 1922 roku) przez Radę Miejską "przymusu szkolnego". Przypuszczano, że aż około 1200 dzieci "... jest jeszcze poza szkołą..." z powodu braku miejsca.
W związku z tym postanowiono przebudować dom mieszkalny przy ul. Pastewnej nr 4 na szkołę 7 - klasową o 7 salach oraz gruntowną przerbkę 2 mieszkań w Szkole nr 1 (przy ul. Szkolnej) na 2 klasy, co w rezultacie mogło dać 9 klas i przy nauce na dwie zmiany, miejsce dla prawie 1000 uczniw.
Wakacyjne posiedzenie Dozoru Szkolnego (z 17 lipca 1923 roku) zaowocowało ustaleniem i przyjęciem do wiadomości 5 obwodw szkolnych. Wiadomym się stało rwnież, że w tym czasie w Zawierciu było 5950 dzieci w wieku do 14 lat, z czego w zawierciańskich szkołach pomieścić się mogło zaledwie 4500 uczniw.
Zdecydowano, że młodzieży od V do VII klasy należy umożliwić ukończenie szkoły, co zaś do dzieci młodszych oraz zaniedbanych i opieszałych w nauce - decyzję każdorazowo miała podejmować Rada Pedagogiczna danej szkoły.
Koniec roku 1923/24 (23.06.1924) objawił nagą prawdę: zapowiadało się, że klasy w przyszłym roku liczyć będą po 60, a nawet więcej uczniw. Było to zresztą sprzeczne z obowiązującą Ustawą o Ustroju Szkł Powszechnych.
Zamknięcie szkoły fabrycznej Huldczyńskiego znacznie pogorszyło sprawę. (uczyło się tam około 700 dzieci). Ponadto, goszczące od 1916 roku w gmachu Szkoły nr 2 seminarium nauczycielskie (od roku 1921 - upaństwowione), wykorzystało swj umowny termin i powinno opuścić gmach, a to w racji tego, że w ww. Szkole nr 2 uczyło się prawie 2000 dzieci i młodzieży, a mimo to wiele z dzieci nie mogło podjąć nauki w szkole właśnie z powodu braku miejsca.
Na posiedzeniu 26 lutego 1925 roku podniesiono problem "uroczystości Sienkiewiczowskich", a co za tym idzie - problem nadania imienia pisarza ktrejś ze szkł miejskich.
Wybr padł na Szkołę nr 4.
Tego samego dnia ogłoszono rwnież, że wraz z początkiem roku szkolnego 1924/25 została przejęta przez rząd szkoła prywatna 7 - klasowa fabryki rur i żelaza Huldczyńskiego i zyskała nazwę: 7 - klasowa Szkoła Publiczna nr 5 (na 1 rok).
Uchwalono (27.03.1925 roku), że od przyszłego roku szkolnego w Szkole nr 4 otwarta zostanie klasa VII - a to na wyraźne i rzeczowe prośby rodzicw dzieci mieszkających w tym rejonie.
Dalsza historia Szkoły nr 4 przedstawiona jest na podstawie Kroniki Szkolnej pisanej przez kierownika szkoły po wojnie, p. Stanisława Nawrota oraz protokołw posiedzeń Rad Pedagogicznych od 19.03.1945 r.... Więcej z historii szkoły na stronie sp4.zawiercie.pl/historia.html
Prezentacje przygotował S. Gębka
Podziękowania dla dyrekcji szkoły oraz dla pani Moniki Liman i Jolanty Dąbrowskiej
Materiały: kroniki szkolne oraz własne



</description>
        </item><item>
        <title>Ernest Erbe</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/ernest_erbe</link>
        <description>





.O
	{font-size:149%;}




 

 




.6}-->












120 lecie Odlewni Żeliwa SA w Zawierciu
W minionym studwudziestoleciu Odlewnia trwale wpisała się w rozwj polskiego przemysłu, a odlewnictwa w szczeglności.
Sto dwadzieścia lat istnienia stawia nasze Przedsiębiorstwo w gronie najstarszych zakładw przemysłowych południowych regionw naszego kraju.
W swej wieloletniej historii trwania w procesach produkcyjnych Odlewnia przechodziła rżne okresy: wzlotw i międzynarodowych sukcesw, trudnych czasw wojennych jak i kryzysw gospodarczych okresu międzywojennego.
Początek dziejw Odlewni Żeliwa SA sięga 1886 roku kiedy to Ernest Erbe założył na gruntach należących do wsi Łośnica niewielką kuźnię produkującą sprzęt oraz narzędzia rolnicze dla okolicznej ludności wiejskiej.
Wybr miejsca nie był przypadkowy. Położenie przy szlaku kolei warszawsko andmdash; wiedeńskiej, liczna tania siła robocza, istnienie na tym terenie wcześniej powstałych zakładw, były czynnikami decydującymi o powstaniu kuźni,
Dobra koniunktura na wytwarzane wyroby sprzyjała systematycznej rozbudowie zakładu i rozszerzeniu asortymentu produktw, doprowadza do uruchomienia odlewni, w ktrej w 1892 roku zostaje rozpoczęta produkcja białego żeliwa ciągliwego, a od 1901 roku wytwarzane są łączniki z tego tworzywa.
W wczesnym Krlestwie Polskim zakład staje się monopolistą na produkowane wyroby.
Rozbudowa zakładu, zasadnicza zmiana profilu produkcyjnego, rozszerzenie asortymentu wyrobw uzasadniała zmianę nazwy przedsiębiorstwa zandbdquo;Kuźnia Ernest Erbe" na andbdquo; Fabrykę Łącznikw i Wyrobw Lano-Kutych Ernest Erbe" w Zawierciu. Początkowo metal wytapiano w piecach tyglowych opalanych węglem, następnie rozwijając produkcję do wytopu żeliwa zastosowano żeliwiak.
Dążenie do poprawy jakości wytapianego metalu doprowadziło w 1895 r. do uruchomienia pierwszego pieca martenowskiego.
W kolejnych latach rozwoju produkcji powstały kolejne dwa piece martenowskie, ktre pracowały do 1974 roku.
Firma rozwija się dynamicznie, otwiera swoje własne przedstawicielstwo handlowe i składy w Warszawie, St. Petersburgu, Moskwie i Rostowie, w 1913 r. wydaje swj pierwszy katalog wyrobw, ktrych jakość, szczeglnie łącznikw ze znakiem EE zaliczana jest do najlepszych na świecie.
Wydarzenia historyczne drugiej dekady XX wieku nie ominęły naszego kraju jak i naszego zakładu.
Z wybuchem pierwszej wojny światowej rozwj przedsiębiorstwa uległ całkowitemu zahamowaniu. Produkcja obejmuje jedynie wykańczanie zapasw magazynowych, większość załogi została zwolniona bądź przeszła do innych zakładw Zagłębia. Ponowne wznowienie produkcji następuje po zakończeniu wojny osiągając w 1920 roku pełną zdolność produkcyjną Fabryka poza łącznikami wytwarza odlewy dla wojska, kolejnictwa i energetyki oraz elementy do produkowanego w Polsce motocykla andbdquo;Sokł" .
Zakład modernizuje się, rozwija asortyment wytwarzanych odleww, jak rwnież i eksport swoich wyrobw do takich państw jak Anglia, Holandia, Belgia, Kraje Skandynawskie, Turcja, Bułgaria, Egipt, Indie, Peru, Syjam oraz Urugwaj. Wyroby Fabryki zdobywają nagrody i wyrżnienia. Na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu w 1929 roku zakład otrzymał złoty medal, w 1932 roku dyplom



I-szej klasy na Krajowych Targach Katowickich, srebrny medal na Targach Lewantyńskich w Tel-Avivie.
Rozwija się sieć handlowa. Fabryka ma własne oddziały w Warszawie, Poznaniu, Katowicach, składy konsygnacyjne w Krakowie, Lwowie i Częstochowie, własne przedstawicielstwa w Radomiu, Wilnie i Wolnym Mieście Gdańsku.
W 193G roku Fabryka staje się Spłką Akcyjną o kapitale zakładowym 2,3 min 6wczesnych złotych.
Wybuch II wojny światowej to bardzo ciężki okres dla Fabryki i jej załogi. Fabryka przechodzi pod zarząd wojskowy, zmienia profil produkcyjny, uruchomiona zastaje produkcja nowego tworzywa, dla potrzeb wojska jakim było staliwa wytapiane w piecach martenowskich, przeznaczone na odlewy skorup pociskw moździerzowych oraz artyleryjskich. Z żeliwa białego odlewano natomiast skorupy granatw.
Okres okupacji to działanie na terenie Fabryki ruchu oporu, działalność sabotażowa. Wielu pracownikw swą działalność patriotyczną p2ypłaciła aresztowaniami, a nawet życiem.
Po zakończeniu działań wojennych ~Fabryka Łącznikw i Wyrobw Lano andmdash; Kutych Ernest Erbe" zostaje objęte Tymczasowym Zarządem Państwowym
Po kilku tygodniach uruchomiono produkcję części maszyn rolniczych, ktre to wyroby wymieniano na żywność stanowiącą, formę wynagrodzenia dla pracownikw. Zakład systematycznie zwiększa asortyment swych wyrobw, osiągając w 1948 roku poziom 3 tys. ton odleww. W tym też okresie do Fabryki przyłączono istniejący dotychczas jako oddzielne przedstawicielstwo zakład andbdquo;Ferrum" będący dziś Spłką zwaną andbdquo;Wiktoryjką".
Połączone zakłady otrzymały nazwę andbdquo;Odlewnia Żeliwa Ciągliwego i Wytwrnia Łącznikw"., ktra to nazwa obowiązywała do momentu utworzenia w 1995 roku Spłki noszącej aktualną nazwę andbdquo;Odlewnia Żeliwa SA" w Zawierciu, ktra była jednoosobową Spłką Skarbu Państwa objętą w 1998 roku działalnością Narodowych Funduszy Inwestycyjnych.
Rok 1996 związany jest z szeregiem zmian organizacyjnych odlewni, ze struktury ktrej wydzielają się Spłki:
- Odlew Rem w 1996 r.
- Omega-Soft w 1996 r.
- Modlew w 1998 r.
- Odlewnia Żeliwa andbdquo;Wiktoryjka" w 2000 r.
W 2003 roku Odlewnia zostaje wykupiona od NFI i wchodzi w skład Grupy Kapitałowej andbdquo;Gwarant". 
 
Więcej informacji w książce "Odlewnia Żeliwa Ciągliwego i Wytwrnia łącznikw w Zawierciu (1886-1986)" Longina Rosikona
 

 
Prezentacje przygotował S. Gębka
Podziękowania dla dyrekcji oraz dla pani Iwony Jędryszczak
Materiały: kroniki zakładu oraz własne
Zainteresowanych oraz posiadaczy innych materiałw prosimy o kontakt : jaslaz@poczta.onet.pl
 
 
 




</description>
        </item><item>
        <title>Komitet Obywatelski Niesienia Doraźnej Pomocy dla Bezrobotnych</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/komitet_obywatelski_niesienia_doraznej_pomocy_dla_bezrobotnych</link>
        <description>Wielki kryzys gospodarczy, ktry rozpoczął się w roku 1929 spowodował znaczny wzrost bezrobocia na terenie Zawiercia co spowodowało, iż znaczna część miejscowej ludności znalazła się na skraju nędzy. Wkrtce okazało się, że państwowa opieka społeczna nie jest wstanie sama poradzić sobie ze skutkami kryzysu. Z tego powodu powołano do życia w dniu 

15 marca 1930 roku Komitet Obywatelski Niesienia Doraźnej Pomocy dla Bezrobotnych. Inicjatorem powstania był starosta zawierciański Stanisław Konopacki.   W skład Komitetu weszło 37 osb, wśrd nich znaleźli się m.in. Franciszek Langer, Stanisław Holenderski, Kazimierz Sachse, Seweryn Wesołowski, Bronisław Peltyn, Zenon Stattler, a także proboszcz parafii Świętych Apostołw Piotra i Pawła Franciszek Zientara. Komitet zorganizowany był w 5 sekcji: oglnokwalifikacyjną, dożywiania bezrobotnych, opieki nad dzieckiem i matką, finansową oraz opieki lekarskiej.

W ramach swej działalności Komitet wydawał paczki żywnościowe, dożywiał dzieci z najuboższych rodzin, a także wraz z Tymczasowym Zarządem Miejskim opracował program robt celowych. Komitet przyczynił się rwnież do udostępnienia bezrobotnym za minimalną opłatą robotniczych ogrdkw działkowych wraz z materiałem nasiennym i sadzeniowym. 

Warto odnotować iż Komitet Obywatelski Niesienia Doraźnej Pomocy dla Bezrobotnych nie był pierwszą tego typu organizacją na terenie Zawiercia. W latach I wojny Światowej, kiedy w wyniku działań wojennych zostały zamknięte zawierciańskie fabryki, pomocą dla bezrobotnych zajęło się Chrześcijańskie Towarzystwo Dobroczynności. Otworzono wwczas bezpłatną kuchnię dla najuboższych za ktrą odpowiadali: Stanisław Szymański, Jzef Brzeziński, Jan Pasierbiński oraz Bronisław Szulc.
Tekst: Adam Bieńkowski, Zdjęcia: archiwum prywatne Barbary Francik



</description>
        </item><item>
        <title>Ulice Zawiercia wczoraj i dziś</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/ulice_zawiercia_wczoraj_i_dzis</link>
        <description>Zawiercie, ktre jako miasto powstało w roku 1915 z połączenia dwch robotniczych osad przez prawie 95 lat swojego istnienia zmieniało się nieustannie. Teraz dzięki uprzejmości pani Barbary Francik, ktra udostępniła zdjęcia ukazujące ulice i budynki dawnego Zawiercia można zaobserwować te zmiany. W poniższej galerii widać więc jak pokryte błotem ulice naszego miasta, ktre przemierzają konne furmanki zamieniają się w pokrytą asfaltem jezdnie po ktrej mkną kilkunasto tonowe ciężarwki. Widać niepozorne dziś budynki niegdyś będące symbolem nazistowskiej okupacji. Na koniec dostrzec można, iż niektre z przedstawionych budynkw zmieniły swoje oblicze, inne zaś całkowicie zniknęły z planu miasta.   
Na przedstawionych zdjęciach, pochodzących przeważnie z czasw okupacji niemieckiej widać w większości obiekty znajdujące się przy dzisiejszej ul. Powstańcw Śląskich. Niegdyś była ona częścią obecnej ul. Ignacego Paderewskiego, z ktrej została wydzielona w roku 1977. Za czasw okupacji ulicę Paderewskiego przemianowano na Hermann Goering Strasse. Wraz z ulicami Słowackiego, Pomorską, Chmielną  oraz 3 Maja (przemianowaną na Adolf Hitler Strasse) stanowiła swego rodzaju dzielnicę niemiecką. Znajdowały się tam placwki administracyjne, sądownicze i policyjne oraz siedziby takich organizacji jak NSDAP oraz Hitlerjugend.
Pod koniec marca 1941 roku Zawierciu nadano niemiecką nazwę Warthenau. W maju tego samego roku na polecenie wczesnego burmistrza W. Fricka w obrębie ulic Nowy rynek, Aptecznej, Widok, Marszałkowskiej, Ciemnej, Ciasnej, Stary Rynek i Grnośląskiej utworzono getto. W Czerwcu roku 1942 rozpoczęły się pierwsze wywzki ludności żydowskiej do obozw zagłady, ktre kontynuowane były, aż do likwidacji getta w roku 1943.
Zawiercie zostało wyzwolone spod okupacji niemieckiej przez Armie Czerwoną 20 Stycznia 1945 roku. Wraz z ustanowieniem nowej, komunistycznej władzy po raz kolejny zmieniono nazwy niektrych ulic. Hermann Goering Strasse Przemianowano na ul. Armii Czerwonej, a noszącą podczas okupacji imię Adolfa Hitlera ul. 3 Maja nazwano ku czci innego krwawego dyktatora ulicą Jzefa Stalina.
Dziś zarwno ulica 3-maja jak i Paderewskiego (bez odłączonej od niej ul. Powstańcw Śląskich) powrciły do swych dawnych nazw. Jednak te z czasw okupacji oraz rządw komunistycznych pozostaną częścią ich historii, a także przemian zarwno tych wielkich jak i tych nieznacznych ktre dokonały się w naszym mieście. Dzięki poniższej galerii można zobaczyć, chociaż w niewielkim stopniu jak zmieniało się obliczę naszego miasta.
opracował Adam Bieńkowski



</description>
        </item><item>
        <title>Kaplica p.w. Matki  Boskiej Prządki w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kaplica_pw_matki__boskiej_przadki_w_zawierciu</link>
        <description>Najbardziej okazałym obiektem sakralnym tego typu na terenie naszego miasta jest z pewnością Kaplica Matki Boskiej Prządki znajdująca się na skraju paku miejskiego im. Tadeusz Kościuszki, nieopodal Bazyliki św. Ap. Piotra i Pawła. Nie bez znaczenia jest wybr patronki kapliczki. Zawiercie swj rozwj zawdzięcza m.in. istniejącej tam przędzalni, ktra dawała zatrudnienie wielu mieszkańcom miasta i okolic. Matka Boska Prządka jest wszak Opiekunką włkniarzy. Jak głosi napis wyryty na metalowej tabliczce umieszczonej na fasadzie budowli, w roku 1831 ustawiono krzyż pod ktrym chowano zmarłych w czasie zarazy.  Na jego miejscu została ustawiona kaplica w 1844 r. Wraz z rozwojem fabryki rozbudowana została także i kaplica miało to miejsce w 1883 r. Wwczas stała ona  w innym miejscu niż obecnie, a mianowicie przy ulicy Łośnickiej. dziś Piłsudskiego. Służyła ona na początku swego istnienia jako filia kościoła parafialnego w Kromołowie. Jej pierwszym duszpasterzem był pźniejszy proboszcz parafii św. Ap. Piotra i Pawła w Zawierciu ks. Franciszek Zientara. Na początku były w niej odprawiane jedynie nieszpory, następnie msza poranna lub wieczorna. Jednak liczba katolikw w Zawierciu wzrastała, dlatego proboszcz kromołowski ks. prałat Karol Barcz, podjął decyzję, że jedna msza niedzielna będzie odprawiana w zawierciańskiej kaplicy przez księdza Zientarę.
    
Po wybudowaniu kościoła kapliczka stała się zabytkowym obiektem sakralnym. W 1925 r. została odnowiona i wyremontowana. W 17.11.1986 r. ks. bp dr Stanisław Nowak Ord. Diec. Częstochowskiej konsekrował nową kaplicę  p.w. MB Prządki Patronki Włkniarzy.

Wewnątrz budowli, w jej centrum znajduje się ołtarz z figurą Najświętszej Panienki ozdobiony kwiatami. Na ścianie za nim widnieje wizerunek patronki kaplicy, a nad nim zawieszony jest krucyfiks. Autorem obrazu jest mgr inż. arch. Marta Ciszewska. Na wyraźnie napisaną prośbę nie zostawia się tam żadnego rodzaju wotw, kaplica służy jedynie do modlitwy. Sam ołtarz jest oddzielony od przedsionka stalową kratą w trosce o bezpieczeństwo.



</description>
        </item><item>
        <title> Kaplica p.w. św. Jana Nepomucena</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/_kaplica_pw_sw_jana_nepomucena</link>
        <description>Pomiędzy ulicami Szkolną, Porębską i Wojska Polskiego znajduje się inne urokliwe miejsce, ktre przypomina Nam o katolikach zawierciańskich minionych czasw. Jest to pięknie odnowiona kapliczka, p.w. św. Jana Nepomucena . Niegdyś stała ona w centrum Starego Rynku, obok wejścia do podziemnej stacji pomp wodociągowyc,h potem została przeniesiona ze względu na wzmożony ruch samochodowy w mieście.
W latach 70. XX w. kapliczkę rozebrano. Ta, ktrą widzimy dziś jest jej wierną kopią. Budowla została ogrodzona niewielkim stalowym płotkiem; wewnątrz znajduje się figura Jezusa z ranami po ukrzyżowaniu oraz z otwartym dla każdego Miłosiernym Sercem. Dzięki dużym oknom w stylu neogotyckim, umieszczonym w każdej ze ścian oraz pomalowaniu wnętrza na biało, kaplica jest zawsze pełna światła, a oblicze Zbawiciela niezwykle promienne. Figura przybrana jest kwiatami podobnie jak ta w kapliczce w parku Kościuszki.
Na szczycie budowli jest umieszczony koniczynowy krucyfiks, a we wnękach w dachu pokrytego blachą, znajdują się figurki Matki Boskiej. Ważna jest lokalizacja tego pięknego sakralnego obiektu. Nieopodal znajduje się bowiem I L.O. im. Stefana Żeromskiego w Zawierciu oraz Zespł Szkł im. Hugona Kołłątaja w Zawierciu, biegną w tej okolicy też drogi do dzielnicy Marciszw i do miasta Poręba. Kaplica przypomina każdemu przechodniowi, że Bg nie zapomina o uczniach i podrżnych.



</description>
        </item><item>
        <title>Stanisław Szymański</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/stanislaw_szymanski</link>
        <description>Choć nie był Stanisław Szymański rodowitym Zawiercianinem,  to jego życie nierozerwalnie złączyło się z naszym miastem. Poświęcił mu swj czas, pieniądze i pasje. Dzięki temu człowiekowi mała fabryczna osada stała się miejscem, w ktrym żyło się lepiej wszystkim mieszkańcom, co rwnież sprzyjało osiedlaniu się tu kolejnych osb. Przyjrzyjmy się zatem jak przebiegała jego społeczna działalność.

Urodził się w 1862 r. Uzyskał wykształcenie inżynierskie. Od 1907 r. był on generalnym dyrektorem fabryki Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Do naszego miasta przybył z Warszawy. W czasie pobytu w Zawierciu od samego początku aktywnie włączył się w jego rozwj zarwno na polu gospodarczym, jak i kulturalnym i społecznym. Nie było to jednak łatwe, bowiem czasy w ktrych przyszło mu działać były naznaczone licznymi przeciwnościami i restrykcjami ze strony zaborcw, najpierw rosyjskich, a po wybuchu I wojny światowej niemieckich.

Jako dyrektor nie był bynajmniej przykładem fabrykanta-tyrana. Zawsze bowiem dbał o swoich pracownikw. Niezbitym dowodem na potwierdzenie tego stwierdzenia jest fakt budowy osiedla pracowniczego przy obecnej ulicy Westerplatte, Niedziałkowskiego oraz 11 listopada (tzw. andbdquo;Białe Kamieniceandrdquo;).
    
Mało tego, był też głwnym pomysłodawcą budowy szkoły dla dzieci robotnikw z TAZ, ktra została oddana do użytku 12.12.1907 r. (obecnie gimnazjum nr 2). Z tej okazji dyr. Szymański wygłosił płomienną patriotyczną mowę nie bacząc na to, że czasy były niespokojne. Nie był też i potem bierny na polu edukacji. Stał bowiem w nowowybudowanej szkole na czele 27-osobowej rady pedagogicznej. Dbał o rozwj artystyczny dzieci ze szkoły TAZ, zapewnił wykształconą kadrę pedagogiczną dla dziecięcego chru prowadzonego przez nauczyciela i chrmistrza R. Lamparskiego.
    
W czasie, gdy Stanisław Szymański był dyrektorem TAZ do publicznego użytku oddano też łaźnię miejską będącą miejscem spotkań zawierciańskiej elity, a także dom ludowy andbdquo;Włkniarzandrdquo;, skupiający pracownikw TAZ i będący dla nich centrum kultury. Tam też swoje koncerty dawał wspomniany wyżej chr dziecięcy.
    
Stanisław Szymański działał też na niwie turystyki. W dniu  04.06.1910 r. wspłuczestniczył w założeniu pierwszego oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Zawierciu, ktrego został prezesem. Przewodniczył rwnież zawierciańskiemu kołu opieki nad ruinami zamku w Ogrodzieńcu.
    
Wielką troskę o najuboższych mieszkańcw Zawiercia wykazywał zwłaszcza w czasach wielkiego kryzysu, gdy na miasto przyszła fala bezrobocia. W 1910 r. był jednym z założycieli Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności, zajmującego się budowaniem ochronki dla dzieci osieroconych oraz bezrobotnych rodzin z Zawiercia. Był prezesem tej organizacji do roku 1931, potem zastąpił go na tym stanowisku inny działacz społeczny dr Konrad Pasierbiński. 
    
W wyniku wybuchu I wojny światowej zawieszono działalność większości fabryk w Zawierciu, m.in. huty Huldczyńskiego. Widmo głodu spowodowało, że już od 18.09.1914 r. w domu ludowym została założona bezpłatna kuchnia. Jej założycielami oprcz Szymańskiego byli dr Jzef Brzeziński, Jan Pasierbiński,  Helena Malczewska i Bronisław Szulc.
    
Szymański brał rwnież udział w życiu Rady Miejscowej Opiekuńczej. Pomagał ludziom potrzebującym bez względu na pochodzenie i wyznanie, co było pięknym przykładem w wielowyznaniowym Zawierciu, gdzie choć panującą religią był katolicyzm, to inne obrządki nie były dyskryminowane. Prezesem sosnowieckiego oddziału Rady Miejscowej Opiekuńczej Szymański został mianowany 26.02.1916 r. 
    
Po nadaniu Zawierciu praw miejskich 01.07.1915 r. nie zaniechał działalności na rzecz jego rozwoju i pracy w strukturach samorządowych. Został wybrany 04.10.1915 r. przewodniczącym pierwszej Rady Miejskiej w Zawierciu, a wraz z Ernestem Erbe i Marcinem Ginsbergiem, dwoma burmistrzami niemieckimi, był członkiem zarządu miejskiego.
    
Kolejnym przykładem patriotyzmu Szymańskiego jest to, że złożył swj podpis pod protestem w sprawie zawarcia pokoju w Brześciu, wydanym przez magistrat 05.03.1918 r.

Przyczynił się rwnież do powstania żeńskiego seminarium nauczycielskiego w Zawierciu w 1916 r. Był pośrednikiem w zdobywaniu na seminarium środkw pieniężnych od Komitetu Obywatelskiego Rozbrajania Niemcw w Warszawie oraz Polskiej Macierzy Szkolnej, jak rwnież z Komitetu Pomocy z Vavey w Szwajcarii. Był wieloletnim prezesem koła opiekuńczego rodzicw w prywatnym gimnazjum męskim andbdquo;Szkoła Średniaandrdquo; w Zawierciu. Działał tam wraz z Włodzimierzem Sulimą Popielem, kierownikiem Urzędu Skarbowego w Zawierciu, prof. Stanisławem Rączką i Z. Statlerem.
    
Kiedy w 1919 r. powołano samorządowy organ dozoru szkolnego, ktrego zadaniem była kontrola wszystkich placwek edukacyjnych bez względu na wyznanie, w zarządzie tej organizacji zasiadał obok ks. Franciszka Zientary - miejscowego proboszcza, rabina, prezydenta miasta - Władysława Tuwana i inspektora szkolnego. Został rwnież wieloletnim prezesem dozoru szkolnego po ks. Bolesławie Wajzlerze. 
    
Wnosił swj wkład w działalność licznych organizacji społecznych. Był bowiem m.in.: prezesem Rady Nadzorczej Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowego, członkiem zarządu powiatowego Koła Macierzy Szkolnej w Zawierciu, prezesem OHP w TAZ. Był czołowym działaczem lokalnej Chrześcijańskiej Demokracji i miał wpływy w zarządzie centralnym partii w Warszawie. 
    
O wymienionych dokonaniach Stanisława Szymańskiego dowiadujemy się m.in.: z protokołw dozoru szkolnego (1919- 1935), fotografii księgi pamiątkowej szkoły TAZ oraz dokumentw przechowywanych w Miejskiej Izbie Muzealnej ulokowanej w jego dawnej willi, dziś siedzibie Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Zawierciu. Jego wszechstronności w działaniu zawdzięczamy rozkwit życia kulturalnego i społecznego w mieście. Dzięki działalności Szymańskiego w wielu organizacjach na wysokim sycyebku, o Zawierciu usłyszały też inne regiony,

Można powiedzieć, że Szymański jest jedną z ikon tego miasta. Swoim życiem pokazał, że wsplnymi siłami można się przeciwstawić złu w ludzkim życiu, społecznej niesprawiedliwości i zawieruchom historycznym. Ten wielki społecznik nie na darmo jest teraz patronem szkoły, ktrą sam otwierał w czasach niewoli. Teraz jego pogodne oblicze widnieje z portretu na honorowym miejscu w budynku Gimnazjum nr 2. Młodzi zawiercianie mają w nim świetlany wzr człowieka czynu, prawa, uczciwości i sprawiedliwości, cech będących ciągle na piedestale wzorowego obywatela.
Damian Domżalski
Powyższy tekst ukazał się w 1 nr magazynu Zawiercianin
Źrdła:
1. Monografia Zawiercia, 2003 r.
2. Grzegorz Florczyk, Dzieje szkoły i historia budynku Gimnazjum nr 2 w Zawierciu, Zawiercie, 2004 r.
 
Z galerji zasłużonych mężw. Wybitny działacz społeczny na terenie Zawiercia. 
Po ćwierćwieczu pracy zawodowej i społecznej, opuścił Zawiercie dyrektor Zarządu Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;, p. Stanisław Szymański , Towarzystwo Akcyjne nie zostało przez to osierocone, gdyż p. Szymański zatrzymuje nadal stanowisko dyrektora naczelnego zakładw, miasto Zawiercie jednak poniosło niepowetowaną stratę. P. Szymański był bowiem zasłużonym działaczem o głębokim poczuciu obowiązku obywatelskiego, nadzwyczajnej energii i wspłczującem dla niedoli ludzkiej sercem.
Mieszkańcy Zawiercia dobrze pamiętają, czem był dyrektor Szymański dla miasta przed wojną i podczas wojny, a więc w czasach kiedy praca społeczna przedstawiała wiele trudności i narażała na przykrości i prześladowania. Śmiało powiedzieć można, że nie było ani jednego poczynania obywatelskiego, ktremby P. Szymański uczestniczył, najczęściej na stanowisku kierowniczem.
Najulubieńszem polem do działalności była oświata. Trwałemi pamiątkami jej są dawna szkoła fabryczna Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;, dziś szkoła powszechna Nr.2 i Seminarium nauczycielskie żeńskie im. Osuchowskiego.
Szkoła fabryczna Tow. Ake.  andbdquo;Zawiercieandrdquo; była przed wojną najlepszą uczelnią początkową w całym zaborze rosyjskim i, jako szkoła wzorowa, stała się miejscem licznych wycieczek nauczycielskich; pomimo bacznej opieki władz rosyjskich, była naprawdę polska z języka i z ducha. P. Szymański od początku ją organizował, sam angażował nauczycieli, sprawdzał kwalifikacje specjalistw do rżnych przedmiotw, czuwał nad życiem szkolnem i osobiście przewodniczył na wszystkich posiedzeniach Rady Pedagogicznej. Doskonale prosperujące dziś Seminarium nauczycielskie żeńskie było także założone przez P. Szymańskiego za okupacji niemieckiej, ponieważ zachodziła obawa, że z powodu braku sił polskich Niemcy zechcą pchać do nas swoich nauczycieli.
Najwydajniejszą jednak była praca P. Szymańskiego podczas wojny, gdy przedsięwziął akcję przeciwgłodową na terenie Zawiercia. Kiedy w chwili wybuchu wojny zatrzymano wszystkie warsztaty, a Zawiercie zostało bez pieniędzy i artykułw spożywczych, ktrych nie można było dowieść, kiedy liczne rzesze robotnicze stanęły wobec widma najbrutalniejszego głodu. Dyr. Szymański zorganizował Komitet Wzajemnej Pomocy a potem Pow. Radę Opiekuńczą. Swą energią zdołał zgromadzić znaczne fundusze z źrdeł miejscowych z Komitetw zagranicznych, a nawet kasy okupantw, i uratować od głodu wiele tysięcy dorosłych i dzieci. Sama Kuchnia Ludowa wydawała przez czas wojny, od 2000 do 4260 porcji dziennie. Dziś Zawiercie znalazło się w sytuacji podobnej, jak przed 15 laty. Z powodu kryzysu warsztaty unieruchomiono i głd znw zagląda do rodzin robotniczych. Położenie nadzwyczaj ciężkie i trudne do opanowania! O tyle jednak jest lepiej niż wwczas, że cały ciężar inicjatywy i walki z głodem nie spada wyłącznie na barki prywatne, lecz wzięły je w swoje ręce kompetentne czynniki rządowe i samorządowe.
Grono przyjacił i wspłpracownikw społecznych P. Szymańskiego licząc się z tą ciężką sytuacją i chcąc iść po linji jego dążeń i usiłowań, nie urządziło uczty pożegnalnej, lecz pieniądze na ten cel złożone przekazało Komitetowi niesienia pomocy bezrobotnym.
Powyższy artykuł ukazał się w magazynie "Świat", nr 43 24.X.1931 r.                                                                                                 
    

   
 

 
</description>
        </item><item>
        <title>Huta Zawiercie</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/huta</link>
        <description>Rozwj hutnictwa w Krlestwie Polskim a w szczeglności na terenie Zawiercia zawdzięczamy w dużej mierze otwarciu w 1848 r. linii kolejowej zwanej Drogą Żelazną Warszawsko-Wiedeńską. Innym ważnym czynnikiem korzystnym dla rozwoju przemysłu było zniesienie przez rząd carski w 1850 r. granicy pomiędzy Krlestwem a Rosją co stwarzało duże możliwości handlu ze wschodem. Dzięki tym korzystnym sytuacją w  latach 70-tych XIX w. na teren Zawiercia zaczął napływać kapitał niemiecki. Jednym z kapitalistw niemieckich był Samuel Huldschynsky (Huldczyński) ktry podjął starania o budowę zakładu hutniczego w Zawierciu. W dniu 7 listopada  1897 r. zostało utworzone Towarzystwo Akcyjne Sosnowieckich Fabryk Rur i Żelaza i tę datę niektre żrdła  podają jako umowny początek powstania Huty Zawiercie. W 1899 r. spłka podjęła decyzję o budowie huty w Zawierciu.
Pierwszymi przedstawicielami S.A. na teren Zawiercia zostali inż. Oskar Preis i Julian Appler (pźniejszy pierwszy dyrektor huty). Początki budowy huty sięgają 1899 r. W tym też czasie rozpoczęto budowę bocznicy kolejowej, wielkiego pieca, prażarki rudy. W 1901 r. uruchomiono wielki piec i w tymże roku nastąpił pierwszy spust surwki. Wybudowano też warsztaty mechaniczne ktre wyposażono w tokarki, strugarki, szlifierki i inne nowoczesne urządzenia (głownie niemieckie).
W 1900 r. rozpoczęto budowę stalowni a już w 1903 r. dwa piece martenowskie (każdy 40 ton) były gotowe do pracy. Walcownia średnia i mała produkowała głownie kształtowniki.  Pogarszające się warunki pracy w latach 1904-05 zapoczątkowały strajki co doprowadziło do aresztowań przez władzę rosyjskie. Rok 1905 przynisł zmiany kontroli nad Towarzystwem Sosnowieckich Fabryk Rur i Żelaza. Przejęła ją Oberschlesische Eisenach- Bedarf A.G. Następował jednocześnie dalszy rozwj huty. W 1906 r. powstała walcowani bednarki. W 1907 r. trzeci piec martenowski a w 1908 czwarty, w 1909 powstała lemieszownia. Ważnym elementem było rwnież wybudowanie w 1903 r. na terenie huty ambulatorium wraz z gabinetami lekarskimi. Wybudowanie szpitala fabrycznego nastąpiło w 1912 r. Rwnież dzięki staraniom pracownikw w 1904 r. powstała jednoklasowa szkoła.
Od 1914 -18 huta była nieczynna. Pracowały tylko urządzenia zaopatrujące domy fabryczne w prąd i wodę. Od 1919 r. zaczęto stopniowo uruchamiać hutę. W swojej długoletniej historii huta andbdquo;przeżywałaandrdquo; rżne okresy (w latach 30 miała być nawet zlikwidowana) , ale ze wszystkich andbdquo;zawieruchandrdquo; dziejowych wyszła obronną ręką.  Do dzisiejszego dnia z wczesnej huty niewiele (a może nic) już nie zostało . Stare budynki i urządzenia zostały zastąpione nowoczesnymi a dawny obraz Huty "Zawiercie" można obejrzeć jeszcze tylko na starych zdjęciach.

Autorzy : J.S. Gębka (materiały- zbiory własne)

Zainteresowanych i posiadaczy innych materiałw prosimy o kontakt : jaslaz@poczta.onet.pl



</description>
        </item><item>
        <title>Kościół p.w. Trójcy Przenajświętszej w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kosciol_pw_trojcy_przenajswietszej_w_zawierciu_skarzycach</link>
        <description>Losy parafii, ktrą mam zamiar teraz opisać od zawsze były niezwykle silnie związane z kościołem św. Mikołaja BW w Zawierciu-Kromołowie. Mowa tu oczywiście o świątyni p.w. Trjcy przenajświętszej w Zawierciu- Skarżycach. Ten zacny stary kościł podobnie jak i jego andbdquo;protoplastaandrdquo; z Kromołowa, są strażnikami pamięci o dawnych dniach zawierciańskiej ziemi. Dlatego też ważne jest, aby nie zapomnieć o tak wspaniałej perle w naszym narodowym skarbcu.

Początki istnienia...
Szukając początkw parafii musimy się cofnąć do okresu reformacji. Nieopodal wieży strażniczej w Skarżycach stała kaplica, a jej kapelanem był mstowski zakonnik ojciec Bartłomiej, ktry dzielnie wspierał proboszcza kromołowskiego zwłaszcza w okresie świąt i uroczystości odbywających się w kościele św. Mikołaja BW.  Sami zaś właściciele Kromołowa rd Bonerw stopniowo zakorzeniali się w kalwinizm. Widząc to właściciel wsi Skarżyce, Wojciech Giebułtowski herbu andbdquo;Lisandrdquo;, pełniący funkcję sekretarza krlewskiego, kazał wybudować dla katolikw kościł ku czci Trjcy przenajświętszej.
Kościł miał z początku spełniać jedynie funkcję filii świątyni kromołowskiej. Parafia została erygowana 10 czerwca 1616 r. przez ks. bp krakowskiego Piotra Tylickiego. Dołączono do niej także wsie Morsko, Dupice (obecnie Piaseczno) oraz Żerkowice. Już wcześniej w roku 1598 konsekrowano dużą kaplice pełniącą funkcję kościoła. Następna jej konsekracja po przebudowie i dodaniu trzech kaplic miała miejsce w 1678r. a dokonał jej ks. bp. Sufragan krakowski Mikołaj Obarski.

Czar zabytkw...

Już sama bryła kościoła jest bardzo interesująca. Szczeglną wymowę mają trzy okrągłe kaplice od strony wschodniej symbolizujące Trjjedynego Boga. Wyniosła wieża jest wyposażona w otwory strzelnicze. Głwny ołtarz znajduje się w środkowej kaplicy, największej ze wszystkich. Natomiast w przyległych znajdują się XVII wieczne obrazy Narodzenia pańskiego i pokłonu Pasterzy oraz obraz Jana Chrzściciela. Z tego samego okresu pochodzi także obraz Trjcy Świętej w ołtarzu głwnym, wykonanym w stylu klasycystycznym z drzewa z bogatymi złoceniami.
W nawie kościoła uwagę przykuwają piękna barokowa ambona oraz dwa klasycystyczne ołtarze w kształcie sarkofagw. Po lewej stronie podziwiać można obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem, będący kopią starożytnego obrazu andbdquo;Salus popluli Romaniandrdquo;, czyli andbdquo;Ocalenie ludu rzymskiegoandrdquo;. Po prawej stronie natomiast znajduje się ołtarz i obraz patrona parafii św. Floriana. W grze Archanioł Michał. Uroczystości ku czci patrona strażakw są ważnym wydarzeniem w życiu parafii; odbywają się one w pierwszą niedzielę maja, wtedy to do Skarżyc przybywają pielgrzymki strażackie z okolicznych miejscowości.
W skarbcu kościoła znajdują się najstarsze ołowiane lichtarze noszące inicjały i herb andbdquo;Abdankandrdquo; ks. Jana Rudzkiego proboszcza parafii w latach 1766-1812. Do znajdujących się tam pamiątek należy wymienić:
-  monstrancję ozdobioną promieniami, gronami winogrona i korona;
-  kielich z napisem andbdquo;Ten kielich nakładem ks. J. Rudzkiego, plebana skarżyckiego - przerobiony i pozłocony roku 1777andrdquo; ;
-  puszkę pochodzącą z XVII w. w koszulce srebrnej;
-  ornaty XVII i XVIII wieczne posiadające bogatą symbolikę.

Powojenne losy kościoła...

Czas zaborw i wojen bardzo odbił się na stanie świątyni. Wszystkie historyczne zawieruchy sprawiły, że kościł wymagał gruntownego remontu. Odnowa Kościoła została zapoczątkowana przez ks. Alfonsa Niedermana (1935-71). To dzięki niemu dokonano remontu wieży i pokryto dach blachą. Oczyszczenia świątyni podjął się ks. Henryk Wysowski (1791-1980), wg Koncepcji  inż. Arch. Stanisława Pośpieszalskiego. Kontynuatorami tych prac byli księża Jzef Duda (1980-1982) i Wiktor Tamzik (1982-1988).
W 1997 r. ks. proboszcz Mirosław Sikora odnalazł obraz Matki Boskiej Skarżyckiej w ołtarzu głwnym pod obrazem Trjcy Przenajświętszej. Odnalezione dzieło jeszcze w tym samym roku zostało odnowione w Częstochowie. Jego renowacji dokonała Grażyna Łazarowicz, historyk sztuki. Obecny proboszcz i kustosz świątyni ks. Stanisław Wybański zbudował przy kościele polową kapliczkę z kopią Cudownego Obrazu Matki Boskiej Skarżyckiej. Opracował też i wydał publikację andbdquo;Nabożeństwo do Matki Boskiej Skarżyckiejandrdquo;(1999 r.). Jest także kompozytorem wielu pieśni maryjnych do słw papieża Jana Pawła II.
Kościł parafialny p.w. Trjcy Przenajświętszej w Zawierciu- Skarżycach, został ustanowiony przez księdza arcybiskupa metropolitę częstochowskiego Stanisława Nowaka dekretem z 15 sierpnia 1999 r. Sanktuarium Najświętszej Marii Panny Skarżyckiej. Doroczna Jej uroczystość obchodzona jest 5 sierpnia, a pierwszej z nich przewodniczył ks. bp prof. Antoni Długosz.

Działalność duszpasterska w Sanktuarium w XXI w.

Kościł św. Trjcy jest ważnym ośrodkiem kulturalno-religijnym regionu. Szczeglne znaczenie zwłaszcza dla młodzieży ma znajdujący się w Skarżycach ośrodek oazowy z św. Krzyżem w nazwie. Istnieje on tam już od lat 80. ubiegłego wieku. Co roku w okresie wakacji młodzi ludzie skupieni w Ruchu Światło-Życie, przyjeżdżają w to miejsce aby wsplnie przez trzy tygodnie poświęcić swj czas Panu Bogu i medytacji Pisma Św., ale także poznawaniu swego powołania życiowego i pracy w grupie w chrześcijańskiej atmosferze. 21 lutego 2008 ks. abp Stanisław Nowak poświęcił w ośrodku kaplicę.
Ważna dla parafii jest niewątpliwie społeczność strażacka. 09.05.2007r. w czasie Dnia Strażaka i 15. lecia PSP w Zawierciu, ks. proboszcz Stanisław Wybański został wyrżniony Złotą Odznaką Honorowa za zasługi dla Wojewdztwa Śląskiego, a Rzymsko-katolicka Parafia Trjcy Przenajświętszej otrzymała List gratulacyjny i okolicznościowy ryngraf. Natomiast 19.08.2007 r. miał miejsce jubileusz 80. lecia OSP w Morsku. Uroczystej Mszy św. Przewodniczył ks. Wybański, a kazanie wygłosił ks. dr Jan Koclęga.
W parafii organizowane są też doroczne pielgrzymki strażakw powiatu zawierciańskiego. Poza tym pątnicy wyruszają na szlak do Lichenia, Mariazel czy Medugorie.
Jak przystało na nowoczesną parafię nie obca jest jej także kultura i media. 31.10-03.11.2007 r. w TVP3 i w TVN emitowane były programy sanktuarium skarżyckim i Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, wypowiedzi udzielał miejscowy proboszcz. Natomiast 04.11. tego roku odbył się koncert andbdquo;Zaduszki Skarżyckieandrdquo; w  wykonaniu artystw andbdquo;Piwnicyandrdquo; z Krakowa.
Kościł p.w. Trjcy Przenajświętszej to jednak przede wszystkim miejsce dla pokrzepienia duszy, zarwno dla świeckich jak i dla kapłanw tutejszych dekanatw. W tym miejscu tradycja i nowoczesność uzupełniają się wzajemnie tak jak i cały Kościł trwały w Ewangelii i zmienny w otaczającej Go rzeczywistości. Tak jak i przed kilkoma wiekami tak i teraz jest jednym z najwspanialszych klejnotw w koronie naszego Białego Orła.
Damian Domżalski
 
 


</description>
        </item><item>
        <title>Ulica Marszałkowska</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/ulica_marszalkowska</link>
        <description>










Ulica Marszałkowska i jej najbliższe  okolice były najczęściej uczęszczanymi ulicami w Zawierciu, między innymi z powodu sporej ilości sklepw, Synagogi żydowskiej wybudowanej ok. 1880 r.  oraz placu targowego. Ulica Marszałkowska  nosiła rżne nazwy - w latach okupacji Alte Markt-Strasse, a w latach 1952 - 1990 ul Teodora Duracza (Teodor Franciszek Duracz ur. 9 lutego 1883 w Czupachwce pod Charkowem, zmarł 12 marca 1943 w Warszawie zamordowany przez gestapo. Polski działacz komunistyczny, członek PPS, Komunistycznej Partii Polskiej, uczestnik rewolucji październikowej.)w roku 90 wrcono do pierwotnej nazwy. Pierwsza sieć wodociągowa, jaka została wybudowana w Zawierciu powstała właśnie na ul Marszałkowskiej w 1932 rok. Po niedługim czasie podłączono sąsiednie ulice, między innymi: Hoża, Apteczna, Nowy Rynek, Grnośląska. Ta sieć wodociągowa jest eksploatowana do chwili obecnej.
Jednym z najstarszych placw targowych był Nowy Rynek ktry powstał ok. 1904 roku na ktrym do końca lat sześćdziesiątych raz w tygodniu odbywały się targi. W latach 1913 - 1917 pod nr 7 było tam Gimnazjum Żeńskie Wandy Karczewskiej, przeniesione w 1917 roku na ul. Kościelną W roku 1945 założono Gimnazjum Kupieckie, ktre zostało przemianowane  w latach 1951-70 na Technikum Ekonomiczne. Po wybudowaniu wiaduktu drogowego plac nazwano im. Jarosława Dąbrowskiego.
 Ulica Apteczna nosi nazwę od apteki Jana Pasierbińskiego (obecnie już nieistniejącej). Przed wojną przy ulicy była fabryka mydła, sklep z farbami, hurtownia mąki i cukru oraz piwiarnia.
 Inną ważną ulicą była ul. Hoża. Przy tej ulicy w 1905 roku powstała siedziba Gminy Żydowskiej, ktra skupiała ponad 8000 osb wyznania mojżeszowego z Zawiercia jak i z okolicznych miejscowości.
W czasie okupacji ul. Marszałkowską wraz z pobliskimi ulicami otoczono murem i utworzono getto (ocalał jaszcze mały fragment muru i brama, ktrą prawdopodobnie wjeżdżały transporty do obozw zagłady) dla społeczności żydowskiej. W getcie znaleźli się Żydzi z Zawiercia jak i okolicznych miast. Jak podają rżne źrdła  w getcie umieszczono  ok. 7000 ludzi, a wolności doczekało się tylko 7 osb !!
Autorzy : J.S. Gębka
 
Zainteresowanych i posiadaczy innych materiałw prosimy o kontakt : jaslaz@poczta.onet.pl
 



</description>
        </item><item>
        <title>Huta Szkła </title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/huta_szkla_</link>
        <description>










W latach siedemdziesiątych XIX wieku Zawiercie było już znaczącym  ośrodkiem przemysłowym. Kolejnym zakładem, ktry powstał na terenie Zawiercia była Fabryka Szkła. Pierwszą urzędową wzmiankę o Fabryce Szkła  zamieszcza dokument z 1880 roku. Jest to doroczny raport naczelnika gminy w Kromołowie o stanie przemysłu na podległym mu terenie. Sporządzony został dla naczelnika powiatu w Olkuszu. (Kromołw był w tym czasie jedną z gmin powiatu olkuskiego należącego do guberni kieleckiej a Zawiercie Wielkie należało natomiast do gminy Poręba Mrzygłodzka i guberni piotrkowskiej. Włączenie gminy Kromołw i Zawiercia Małego do powiatu będzińskiego i tejże guberni nastąpiło w roku 1885). Wspomniany raport informuje,iż tutejsza szklarnia mieściła się w jednym murowanym budynku i zatrudniała 22 robotnikw z czego 17 było fachowcami cudzoziemskimi.      
Inicjatorem rozpoczęcia w Zawierciu wyrobw ze szkła był tutejszy właściciel ziemski Andrzej Chmielewski. Po jego śmierci szklarnia weszła w posiadanie A. Grelaka, ten zaś  w 1883 roku sprzedał ją Markusowi Holenderskiemu i Samuelowi Mendelsonowi. Po niecałym roku 13 grudnia 1883 roku odsprzedali ją przedsiębiorstwu S. Reich i Spłka za 10 tysięcy rubli. Spłka ta była już znanym producentem szkła w Czechach i Morawach.                                                                                  

W latach 1884-1899 Reichowie zaczęli systematycznie rozbudowywać hutę. Wzniesiono nowe hale produkcyjne z 2 piecami mieszczącymi 12 donic do wytopu szkła, wybudowano suszarnie piasku szklarskiego, wypalarnie, magazyny oraz pomieszczenia szlifierni szkła. W następnych latach postawiono trawialnię kryształw, składy kwasu siarkowego, kuźnię oraz budynek mieszczący generator spalin. W 1986 roku ruszyła druga hala produkcyjna dobudowano ślusarnię, stolarnię, malarnie szkła oraz nowe pomieszczenia biurowe i dom mieszkalny dla dyrekcji. Rozbudowę zakończono w 1899 roku postawieniem magazynw wyrobw gotowych i doprowadzeniem bocznicy kolejowej. Słownik geograficzny Krlestwa Polskiego z 1895 roku podaje, że huta szkła Reich zatrudnia 800 robotnikw. W dniu 3 lipca 1900 roku zostało mianowane andbdquo;Towarzystwo Akcyjne Huty Szkła w Zawierciu dawniej S. Reich et Co.andrdquo; W tym samym roku od Edmunda Marcusa z Będzina dokupiono nieruchomość w Zawierciu, on kupując ponad tysiąc akcji został drugim obok Reicha wspłwłaścicielem i dyrektorem fabryki. W tym też roku na 10 parcelach wybudowano domy fabryczne przy pźniejszej ul. Pileckiej (obecnie część ul. Paderewskiego i Powstańcw Śląskich). W 1912 roku wybudowano dwuklasowy budynek szkoły fabrycznej.
W czasie I Wojny Światowej rabunkowa gospodarka okupanta (wywz maszyn, urządzeń pędnych i elektrycznych) była powodem dużych kłopotw w powojennym uruchomieniu fabryki.
Podczas II Wojny Światowej huta była czynna, i została przejęta przez berlińska centralę HTO a jej niemieckim komisarzem został Hans Gnadiger. W okresie okupacji wielu członkw załogi zostało aresztowanych i wywiezionych, a zatrudniono nieletnich (14-18 lat) Polakw, ktrzy stanowili jedną czwartą załogi.
            Po wojnie w 1946 roku naczelnym dyrektorem został Władysław Żak, a huta przeszła na skarb państwa. Uchwalenie przez sejm w 1950 roku Ustawy o sześcioletnim planie rozwoju gospodarczego i budowy socjalizmu w Polsce zakończyły ponad 60-letnie posiadanie huty przez Reichw, Markusw i Martinich. Dnia 3 maja 1950 roku hucie nadano nazwę: Huta Szkła Gospodarczego i Oświetleniowego w Zawierciu.
W latach 1960-1980 kierownictwo partyjne i polityczne zaplanowało drugi okres uprzemysłowienia kraju, co zapoczątkowało wiele kosztownych inwestycji w hucie na oglną sumę ponad 382  975,9 zł.
Od 1998 roku huta była Spłką Akcyjną, a po okresie upadłości w 2009 roku została kupiona przez nowych inwestorw. Obecne nazwa firmy to Huta Szkła andbdquo;Zawiercieandrdquo; sp. z o. o.
W tym krtkim rysie historycznym nie sposb opisać dokładnie historii huty, ten rys to w większości andbdquo;sucheandrdquo; fakty (choć wiele innych zostało pominiętych), ale myślę, że choć trochę została przybliżona historia huty szkła.
 
Podziękowania dla dyrekcji Huty Szkła za pomoc w przygorowaniu materiału.
Autorzy:J.S. Gębka
Zainteresowanych i posiadaczy innych materialw prosimy o kontakt : jaslaz@poczta.onet.pl
 
 
 



</description>
        </item><item>
        <title>Książki</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/ksiazki</link>
        <description>










Ten dział jest poświęcony tym wszystkim badaczom historii Zawiercia, ktrzy nie ograniczają się tylko do oglądania starych zdjęć z Zawiercia, ale chcą zgłębić swoją historyczną wiedzę i dowiedzieć się czegoś więcej o Zawierciu jak i okolicach. Dlatego w tym dziale znajdują się ksiązki dotyczące tak miasta jak i najbliższych okolic. Tematyka jest bardzo szeroka, znajdziemy tu pozycje z lat trzydziestych jak i obecnych i myślę, że każdy może znaleźć dla siebie coś ciekawego. W zamieszczonych tu  pozycjach znajdują się: monografie miasta, szkł, zakładw pracy i rżnych instytucji , kilka pozycji o powiecie zawierciańskim, jurze oraz zamkach i warowniach, są też pozycje na temat I i II Wojny Światowej oraz kilka opowiadań jak się to dawniej żyło i mieszkało w Zawierciu.
 
Autorzy: J.S. Gębka (materiały własne)
 
 Zainteresowanych lub posiadaczy innych materiałw proszę o kontakt: jaslaz@poczta.onet.pl



</description>
        </item><item>
        <title>Franciszek Zientara - pierwszy proboszcz Zawiercia</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/franciszek_zientara__pierwszy_proboszcz_zawiercia</link>
        <description> Jednym z najważniejszych elementw łączących ludzi jest ich wiara. Nie inaczej było w Zawierciu. Właśnie człowiek, ktry całe życie poświęcił służbie Bogu i Kościołowi, bardzo chwalebnie zapisał się w historii naszej andbdquo;małej ojczyznyandrdquo;. Był to ks. Franciszek Zientara, pierwszy proboszcz kościoła św. Apostołw Piotra i Pawła w Zawierciu.
Pochodzący z małej wsi Kobylniki w powiecie pińczowskim, młody kapłan jako wikariusz kromołowski był na początku wspłpracy z zawiercianami duszpasterzem kapliczki Matki Boskiej Prządki. Stała ona nieopodal robotniczego osiedla TAZ.
Przed kapłanem z Kromołowa stanęło prawdziwe wyzwanie. Miał bowiem sprawić, by mieszkańcy fabrycznej osady, jaką wwczas było nasze miasto, połączyli siły i wsplnie podjęli trud budowania prawdziwej parafii - andbdquo;Kościoła Duszandrdquo;. Okazało się wkrtce, że ks. Zientara miał szczeglny dar przyciągania ludzi - bez trudu skupił wokł siebie inteligencję i przedsiębiorcw. Zdobycie zaufania przez kromołowianina nie było łatwe w Zawierciu, bowiem w kontaktach prywatnych bardzo często tamtejsi mieszkańcy nie lubili zawiercian do tego stopnia, że ci ostatni nawet nie mieli dla siebie miejsca w ławach kromołowskiego kościołai.
Udało mu się jednak. Aktywnie wspłpracował z Drugim Komitetem Budowy Kościoła, zwłaszcza z dyrektorem TAZ, inż. technologiem Piotrem Lubiczem Strzeszewskim, ktrego we wspomnieniach nazywa andbdquo;opoką dla Zawierciaandrdquo; oraz człowiekiem oddanym budowie całą duszą. Dodatkowym czynnikiem motywującym kromołowskiego wikariusza był fakt, że wyznawcy innych religii mieli już w Zawierciu swoje świątynie. W 1899 r. otwarto zbr ewangelicki, a w 1896 - synagogę.
Wybudowanie świątyni z cegieł nie było jednak zwieńczeniem pracy ambitnego kapłana, lecz zaledwie jej początkiem. Ks. Zientara bowiem usilnie budował życie wewnętrzne zawierciańskiej wsplnoty wiernych. Zawsze służył im radą i pomocą, nikogo nie zostawiał samego. Był gorliwym patriotą, zaangażowanym w działalność narodowo-patriotyczną pod zaborami rosyjskim i niemieckim.
Pierwszym krokiem tego niezwykłego duszpasterza po przybyciu do Zawiercia było utworzenie - wraz z organistą Kazimierzem Czaplą - chru kościelnego andbdquo;Liraandrdquo; w 1897 r. Następnie powołał orkiestrę smyczkowo-dętą, działającą od momentu zakupu organw w roku 1907.
Dbał nie tylko o sprawy organizacyjne świątyni i o rozwj duchowy parafian, ale także o wykształcenie dzieci robotnikw. Był członkiem Rady Pedagogicznej szkoły TAZ, Towarzystwa Wpisw Szkolnych, a także powstałego w 1919 r. Samorządowego Dozoru Szkolnego. Organizował rwnież aktywność młodzieży w ramach życia Kościoła. Był bowiem twrcą kilku oddziałw Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej w Zawierciu - żeńskie powstało w 1920 r., męskie pięć lat pźniej, zaś w 1936 r. utworzono oddział w dzielnicy andbdquo;Argentynaandrdquo;. W ramach kł KSM powstawały także biblioteki. Ksiądz Zientara zorganizował rwnież w 1932 r. w Zawierciu okręgowy zlot SMP, z udziałem ks. bp dr. Teodora Kubiny oraz takich miejscowych osobistości, jak dyr. H. Malczewska, Holenderscy, F. Langert, dr Brzeziński, dyr. Jan Nowiński.
Jego działalność na rzecz rozwoju młodych zawiercian i kształtowania u nich lokalnego patriotyzmu doceniali rwnież przedstawiciele innych wyznań. Jednym z przykładw jest artykuł, ktry ukazał się w polsko-katolickim  (jeden z odłamw chrześcijaństwa) piśmie andbdquo;Tydzieńandrdquo;, w numerze z 22 kwietnia 1901 r.: andbdquo;W Zawierciu odbywa się wielka uroczystość sadzenia drzewek. Po nabożeństwie, ktre odbyło się o godzinie 9 rano w miejscowym kościele przez księdza Zientarę, dzieci z miejscowych szkłek fabrycznych w liczbie przeszło 500 (obojga płci) w składnym pochodzie, z orkiestrą fabryczną na czele, przy wspłudziale swoich nauczycieli i po okolicznościowej mowie, wypowiedzianej przed kościołem przez ks. Zientarę, wyruszyły posadzić poświęcone przez niego drzewka, najpierw w aleję kolejową prowadzącą od fabryki akcyjnej andbdquo;Zawiercieandrdquo; do dworca kolejowego i tamże przy pomocy ogrodnikw posadziły przeszło 200 kasztanw i jesionw. Taką ilość wsadziły po dwch stronach ulicy osady Zawiercie, w pobliżu kościoła i domw mieszkalnych fabryki. Po skończonym sadzeniu dzieci jeszcze raz zaprowadzono do kościoła, w ktrym odprawił dziękczynne nabożeństwo ks. Zientara i powtrnie przemwił do dzieci, zalecając im poszanowanie posadzonych drzewek. Inicjatorem uroczystości był pan Strzeszewski, dyrektor fabryki akcyjnej "Zawiercieandrdquo;.
W szczeglnie trudnych czasach I wojny światowej i pźniejszego Wielkiego Kryzysu, ks. Franciszek działał  aktywnie na polu charytatywnej pomocy dla najbardziej potrzebujących, a tych nie brakowało, bowiem Zawiercie szczeglnie mocno dotknął problem bezrobocia. Był członkiem Rady Miejscowej Opiekuńczej, w czasach kryzysu natomiast należał do grupy 37 osb tworzących Społeczny Komitet Obywatelski Niesienia Pomocy dla Bezrobotnych. Zajmował się tam pracą w komisji dożywiania i opieki nad dzieckiem i matką.
Nieobce były mu rwnież sprawy rolnikw. Założył w Zawierciu w 1906 r. kłko rolnicze. Natomiast po odzyskaniu niepodległości był założycielem i prezesem Okresowego Towarzystwa Rolniczego na powiat zawierciański i będziński (1918). Działał też w Towarzystwie Oszczędnościowo-Pożyczkowym (1901) oraz zaangażował się w tworzenie Narodowego Związku Robotnikw w Zawierciu w 1905 r., związany był rwnież z Chrześcijańskim Stowarzyszeniem Robotnikw, założonym w Zawierciu w roku 1910.
Należał także do Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności i Rady Nadzorczej Towarzystwa Rozwoju Zawiercia. Był zwolennikiem i sympatykiem Narodowej Demokracji, Obozu Wielkiej Polski i Stronnictwa Narodowego, założonego przez Romana Dmowskiego.
Za aktywną działalność na rzecz kościoła i środowiska lokalnego, władze diecezjalne nadały mu tytuł honorowego kanonika i Prałata Jego Świątobliwości. Nie zaprzestał jednak i potem działania, był bowiem od 8 kwietnia 1929 r. prezesem Stowarzyszenia Upiększania Miasta. Jego celem miało być wpływanie na rozwj miast pod względem zdrowotnym i estetycznym, przy wspłpracy z władzami państwowymi i samorządowymi.
Wiek i zmęczenie nie miały wpływu na jego działalność. Do końca był duszą parafii, odprawiał nabożeństwa, dokonywał poświęceń drg, szkł i mostw, był obecny na każdej uroczystości. Jak podaje andbdquo;Niedzielaandrdquo; (nr 17 z 1938 r.): andbdquo;Już w sędziwym wieku na czele licznych pielgrzymek prowadził swoich wiernych na Jasną Grę do stp Krlowej Polski, szczycił się podczas przemarszw i defilad, oklaskiwany gorąco przez społeczeństwo częstochowskieandrdquo;.
Jego śmierć w wyniku wypadku na drodze okryła żałobą całe miasto i diecezję. Pogrzeb czcigodnego duszpasterza odbył się 14 kwietnia 1934 r. na cmentarzu parafialnym. W ostatniej drodze towarzyszył mu sam arcybiskup Teodor Kubina, ponad stu kapłanw i dziesięć tysięcy wiernych. Nawet po śmierci potrafił zgromadzić całe miasto razem.
Był człowiekiem niezwykłym, ktry dał impuls do działania rzeszom mieszkańcw. Pokazał, jak wiele można zrobić wsplnie. Pozostawił Zawiercie zwarte i gotowe, pełne ducha wsplnoty i jedności, a tylko w takiej atmosferze można budować społeczeństwo obywatelskie.
Damian Domżalski
 
 


</description>
        </item><item>
        <title>Pierwszy proboszcz Zawiercia - Franciszek Zientara</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/pierwszy_proboszcz_zawiercia__franciszek_zientara</link>
        <description> Jednym z najważniejszych elementw łączących ludzi jest ich wiara. Nie inaczej było w Zawierciu. Właśnie człowiek, ktry całe życie poświęcił służbie Bogu i Kościołowi, bardzo chwalebnie zapisał się w historii naszej andbdquo;małej ojczyznyandrdquo;. Był to ks. Franciszek Zientara, pierwszy proboszcz kościoła św. Apostołw Piotra i Pawła w Zawierciu.
Pochodzący z małej wsi Kobylniki w powiecie pińczowskim, młody kapłan jako wikariusz kromołowski był na początku wspłpracy z zawiercianami duszpasterzem kapliczki Matki Boskiej Prządki. Stała ona nieopodal robotniczego osiedla TAZ.
Przed kapłanem z Kromołowa stanęło prawdziwe wyzwanie. Miał bowiem sprawić, by mieszkańcy fabrycznej osady, jaką wwczas było nasze miasto, połączyli siły i wsplnie podjęli trud budowania prawdziwej parafii - andbdquo;Kościoła Duszandrdquo;. Okazało się wkrtce, że ks. Zientara miał szczeglny dar przyciągania ludzi - bez trudu skupił wokł siebie inteligencję i przedsiębiorcw. Zdobycie zaufania przez kromołowianina nie było łatwe w Zawierciu, bowiem w kontaktach prywatnych bardzo często tamtejsi mieszkańcy nie lubili zawiercian do tego stopnia, że ci ostatni nawet nie mieli dla siebie miejsca w ławach kromołowskiego kościołai.
Udało mu się jednak. Aktywnie wspłpracował z Drugim Komitetem Budowy Kościoła, zwłaszcza z dyrektorem TAZ, inż. technologiem Piotrem Lubiczem Strzeszewskim, ktrego we wspomnieniach nazywa andbdquo;opoką dla Zawierciaandrdquo; oraz człowiekiem oddanym budowie całą duszą. Dodatkowym czynnikiem motywującym kromołowskiego wikariusza był fakt, że wyznawcy innych religii mieli już w Zawierciu swoje świątynie. W 1899 r. otwarto zbr ewangelicki, a w 1896 - synagogę.
Wybudowanie świątyni z cegieł nie było jednak zwieńczeniem pracy ambitnego kapłana, lecz zaledwie jej początkiem. Ks. Zientara bowiem usilnie budował życie wewnętrzne zawierciańskiej wsplnoty wiernych. Zawsze służył im radą i pomocą, nikogo nie zostawiał samego. Był gorliwym patriotą, zaangażowanym w działalność narodowo-patriotyczną pod zaborami rosyjskim i niemieckim.
Pierwszym krokiem tego niezwykłego duszpasterza po przybyciu do Zawiercia było utworzenie - wraz z organistą Kazimierzem Czaplą - chru kościelnego andbdquo;Liraandrdquo; w 1897 r. Następnie powołał orkiestrę smyczkowo-dętą, działającą od momentu zakupu organw w roku 1907.
Dbał nie tylko o sprawy organizacyjne świątyni i o rozwj duchowy parafian, ale także o wykształcenie dzieci robotnikw. Był członkiem Rady Pedagogicznej szkoły TAZ, Towarzystwa Wpisw Szkolnych, a także powstałego w 1919 r. Samorządowego Dozoru Szkolnego. Organizował rwnież aktywność młodzieży w ramach życia Kościoła. Był bowiem twrcą kilku oddziałw Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej w Zawierciu - żeńskie powstało w 1920 r., męskie pięć lat pźniej, zaś w 1936 r. utworzono oddział w dzielnicy andbdquo;Argentynaandrdquo;. W ramach kł KSM powstawały także biblioteki. Ksiądz Zientara zorganizował rwnież w 1932 r. w Zawierciu okręgowy zlot SMP, z udziałem ks. bp dr. Teodora Kubiny oraz takich miejscowych osobistości, jak dyr. H. Malczewska, Holenderscy, F. Langert, dr Brzeziński, dyr. Jan Nowiński.
Jego działalność na rzecz rozwoju młodych zawiercian i kształtowania u nich lokalnego patriotyzmu doceniali rwnież przedstawiciele innych wyznań. Jednym z przykładw jest artykuł, ktry ukazał się w polsko-katolickim  (jeden z odłamw chrześcijaństwa) piśmie andbdquo;Tydzieńandrdquo;, w numerze z 22 kwietnia 1901 r.: andbdquo;W Zawierciu odbywa się wielka uroczystość sadzenia drzewek. Po nabożeństwie, ktre odbyło się o godzinie 9 rano w miejscowym kościele przez księdza Zientarę, dzieci z miejscowych szkłek fabrycznych w liczbie przeszło 500 (obojga płci) w składnym pochodzie, z orkiestrą fabryczną na czele, przy wspłudziale swoich nauczycieli i po okolicznościowej mowie, wypowiedzianej przed kościołem przez ks. Zientarę, wyruszyły posadzić poświęcone przez niego drzewka, najpierw w aleję kolejową prowadzącą od fabryki akcyjnej andbdquo;Zawiercieandrdquo; do dworca kolejowego i tamże przy pomocy ogrodnikw posadziły przeszło 200 kasztanw i jesionw. Taką ilość wsadziły po dwch stronach ulicy osady Zawiercie, w pobliżu kościoła i domw mieszkalnych fabryki. Po skończonym sadzeniu dzieci jeszcze raz zaprowadzono do kościoła, w ktrym odprawił dziękczynne nabożeństwo ks. Zientara i powtrnie przemwił do dzieci, zalecając im poszanowanie posadzonych drzewek. Inicjatorem uroczystości był pan Strzeszewski, dyrektor fabryki akcyjnej "Zawiercieandrdquo;.
W szczeglnie trudnych czasach I wojny światowej i pźniejszego Wielkiego Kryzysu, ks. Franciszek działał  aktywnie na polu charytatywnej pomocy dla najbardziej potrzebujących, a tych nie brakowało, bowiem Zawiercie szczeglnie mocno dotknął problem bezrobocia. Był członkiem Rady Miejscowej Opiekuńczej, w czasach kryzysu natomiast należał do grupy 37 osb tworzących Społeczny Komitet Obywatelski Niesienia Pomocy dla Bezrobotnych. Zajmował się tam pracą w komisji dożywiania i opieki nad dzieckiem i matką.
Nieobce były mu rwnież sprawy rolnikw. Założył w Zawierciu w 1906 r. kłko rolnicze. Natomiast po odzyskaniu niepodległości był założycielem i prezesem Okresowego Towarzystwa Rolniczego na powiat zawierciański i będziński (1918). Działał też w Towarzystwie Oszczędnościowo-Pożyczkowym (1901) oraz zaangażował się w tworzenie Narodowego Związku Robotnikw w Zawierciu w 1905 r., związany był rwnież z Chrześcijańskim Stowarzyszeniem Robotnikw, założonym w Zawierciu w roku 1910.
Należał także do Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności i Rady Nadzorczej Towarzystwa Rozwoju Zawiercia. Był zwolennikiem i sympatykiem Narodowej Demokracji, Obozu Wielkiej Polski i Stronnictwa Narodowego, założonego przez Romana Dmowskiego.
Za aktywną działalność na rzecz kościoła i środowiska lokalnego, władze diecezjalne nadały mu tytuł honorowego kanonika i Prałata Jego Świątobliwości. Nie zaprzestał jednak i potem działania, był bowiem od 8 kwietnia 1929 r. prezesem Stowarzyszenia Upiększania Miasta. Jego celem miało być wpływanie na rozwj miast pod względem zdrowotnym i estetycznym, przy wspłpracy z władzami państwowymi i samorządowymi.
Wiek i zmęczenie nie miały wpływu na jego działalność. Do końca był duszą parafii, odprawiał nabożeństwa, dokonywał poświęceń drg, szkł i mostw, był obecny na każdej uroczystości. Jak podaje andbdquo;Niedzielaandrdquo; (nr 17 z 1938 r.): andbdquo;Już w sędziwym wieku na czele licznych pielgrzymek prowadził swoich wiernych na Jasną Grę do stp Krlowej Polski, szczycił się podczas przemarszw i defilad, oklaskiwany gorąco przez społeczeństwo częstochowskieandrdquo;.
Jego śmierć w wyniku wypadku na drodze okryła żałobą całe miasto i diecezję. Pogrzeb czcigodnego duszpasterza odbył się 14 kwietnia 1934 r. na cmentarzu parafialnym. W ostatniej drodze towarzyszył mu sam arcybiskup Teodor Kubina, ponad stu kapłanw i dziesięć tysięcy wiernych. Nawet po śmierci potrafił zgromadzić całe miasto razem.
Był człowiekiem niezwykłym, ktry dał impuls do działania rzeszom mieszkańcw. Pokazał, jak wiele można zrobić wsplnie. Pozostawił Zawiercie zwarte i gotowe, pełne ducha wsplnoty i jedności, a tylko w takiej atmosferze można budować społeczeństwo obywatelskie.
Damian Domżalski



</description>
        </item><item>
        <title>Helena Malczewska and#8211; kobieta nieustraszona</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/helena_malczewska_8211_kobieta_nieustraszona</link>
        <description>Kiedy przybliżamy wspłczesnym mieszkańcom Zawiercia i okolic sylwetki i działania osb najbardziej zasłużonych dla miasta, najczęściej są nimi mężczyźni. Jednak chwalebny wyjątek stanowi postać Heleny Malczewskiej, kobiety naprawdę niezwykłej, śmiało realizującej przyświecające jej idee, bez względu na rżnorakie problemy. Młodzi zawiercianie znają ją jako patronkę II Liceum Oglnokształcącego, nie do końca zdając sobie sprawę z tego, jakie zasługi są udziałem pani Malczewskiej.
Nie wiemy co tak naprawdę spowodowało, że Helena Malczewska znalazła się w Zawierciu. Urodziła się 28 lutego 1869 r. we wsi Sobakw, w parafii Gorzkowice, nieopodal Piotrkowa Trybunalskiego, w domu Piotra i Władysławy Malczewskiej z d. Żabickiej.1  Rodzina ta była niezwykła - wszystkie trzy crki państwa Malczewskich założyły polskie szkoły w rżnych częściach kraju. Właśnie dzięki swojej heroicznej postawie na polu edukacji bohaterka tego artykułu zasłużyła się najbardziej dla Zawiercia. W 1898 r. założyła pierwszą, czteroklasową szkołę średnią w tym mieście - gimnazjum dla dziewcząt. Wyprzedziła tym samym o wiele lat takie placwki, jak Prywatne Gimnazjum Męskie, Gimnazjum Wandy Karczewskiej czy Seminarium Nauczycielskie.2  Dla dziewcząt w tamtym czasie ukończenie gimnazjum dawało szanse na lepszą przyszłość.
Żyjące absolwentki wspominają ją jako kobietę bardzo sumienną i dbającą o porządek. Wrażliwa na potrzeby innych, dla swoich uczennic była jak matka. Zawsze troszczyła się o ich sytuację materialną, a ta była w wielu przypadkach ciężka, zwłaszcza w dobie kryzysu. Każdą swoją podopieczną Pani Malczewska znała osobiście. Często obniżała pobierane opłaty. Jawi się jako osoba postępowa, lojalna, doskonała organizatorka, wrażliwa i dążąca z pomocą wszędzie, gdzie widziała tego potrzebę.3
Organizowała m.in. lekcje zarobkowe dla zdolnych uczennic w domach bogatych zawiercian, by miały środki na czesne, dla absolwentek szukała pracy.4  Starała się przede wszystkim o dobr jak najlepiej wykwalifikowanej kadry nauczycielskiej, choć tacy ludzie nie byli nisko opłacani. Pani Przełożona (bo tak był nazywana), pomimo sporych problemw finansowych, jakie miała jej szkoła, robiła wszystko, by poziom nauczania w placwce był wysoki, co przynosiło owoce, wiele absolwentek stanowiło kwiat inteligencji polskiej. Jak dowiadujemy się z materiałw przekazanych przez p. Jerzego Abramskiego, andbdquo;Kurier Zagłębiaandrdquo; w numerach 244 i 261 pisał o wysokim poziomie czteroklasowej pensji, zaś sama Helena Malczewska była osobą niezwykle cenioną w Kuratorium w Krakowie, ktre darzyło ją ogromnym zaufaniem. Pełniła rolę doradcy oraz pełnomocnika jako opiniodawca.
Żyła bardzo skromnie, niemal całe fundusze inwestując w szkołę. Budynek placwki należał do niej i został odpowiednio zaadaptowany do celw edukacyjnych, a Pani Helena dbała o jak najlepsze wyposażenie placwki. Pieniądze na prowadzenie szkoły były pozyskiwane na wiele sposobw: od pobierania czesnego w rżnej wysokości, przez organizowanie dochodowych imprez, aż do zbierania na tacę w kościele. Wszystko to dla dobra młodych zawiercianek, bo nic z tych pieniędzy nie zatrzymywała dla siebie. Jeżeli pojawiły się nadwyżki pieniędzy, przeznaczane były na pilne cele charytatywne. Problemy finansowe nigdy nie osłabiły ducha Heleny Malczewskiej. Dobudowano z czasem salę gimnastyczną, pomieszczenia sanitarne, biblioteka w latach 1935-1936 liczyła 800 tomw w języku polskim i niemieckim.5
W roku szkolnym 1918/1919 otworzono pierwszą klasę maturalną w historii szkoły. W kolejnych latach egzamin maturalny odbywał się pod przewodnictwem delegata Kuratorium. Do szkoły uczęszczało w tym czasie 200 uczennic.
Gimnazjum Żeńskie było miejscem, gdzie młode dziewczęta mogły rwnież nauczyć się tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka, co było ważne dla mieszkańcw wielowyznaniowego Zawiercia. Uczennicami pensji były zarwno crki inteligencji, jak i robotnikw, katoliczki, żydwki i protestantki. Rżnic w ich traktowaniu nie było, a dziewczęta innych wyznań składały oświadczenia, że uczą się swojej religii, bowiem dla Pani Malczewskiej wychowanie religijne było bardzo ważne.
Mimo iż praca w szkole zabierała Pani Przełożonej mnstwo czasu, była ona rwnież aktywna na rzecz Zawiercia. Działała m.in. w Zarządzie Rady Miejskiej Opiekuńczej, ktra w latach wojny ratowała od głodu setki ludzi. Należała do Oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Zawierciu od dnia jego powstania, tzn. od 04.06.1910 r. Razem z nią do Oddziału należała jej zaufana sekretarka, oddana pracy w Gimnazjum, Stefania Grodzka.
Helena Malczewska podjęła rwnocześnie opiekę nad szpitalem andbdquo;Czortkwandrdquo; i była przewodniczącą Oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża, założonego 03.03.1920 r. Natomiast od 1923 r. była członkiem Koła Przyjacił Harcerzy.6 Wspaniałym świadectwem patriotycznego wychowania młodzieży w gimnazjum Malczewskiej było założenie w konspiracji organizacji harcerskiej jesienią 1916 r. przez nauczycielkę Leokadię Gibkę
Młode dziewczęta były też kształcone w duchu rozwoju kulturalnego. 29 lutego 1916 r. wystąpiły w Domu Ludowym, prezentując spektakle andbdquo;Zaczarowana Małgosiaandrdquo; A. Niemojewskiego, andbdquo;Wiara, nadzieja i miłośćandrdquo; Pustowskiego oraz przedstawiły żywy obraz A. Grottgera andbdquo;Głdandrdquo;. Pieniądze z biletw przeznaczono na działalność charytatywną.
Pani Malczewska zmarła 16 lutego 1936 r. i została pochowana na cmentarzu parafialnym w Zawierciu. Nie była rodowitą zawiercianką, ale przez olbrzymi wkład w rozwj miasta zasłużyła na wieczną pamięć mieszkańcw.
Była kobietą na miarę swoich czasw. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, do dziś nie znanym historykowi, pojawiła się w Zawierciu. Dla uczennic była matką i nauczycielką w jednym; tolerancyjna, opiekuńcza, surowa, kiedy potrzeba, ale i łagodna, śmiało idąca do przyświecającego jej celu bez względu na przeciwności, powinna być  zawsze pamiętna przez młodzież nie tylko tę uczęszczającą do szkoły, w ktrej sama kiedyś uczyła, ale przez wszystkich chcących zrobić w swoim życiu coś, co inni będą wspominać z uznaniem.
Przypisy:
1 Data podana na podstawie świadectwa chrztu zamieszczonego w: Anna Ładoń-Przybyłowa, andbdquo;Memoriał w sprawie przywrcenia II Liceum Oglnokształcącemu w Zawierciu imienia Heleny Malczewskiej, w: andbdquo;Zarys dziejw II Liceum Oglnokształcącego im. Heleny Malczewskiej w Zawierciu 1989-1998, praca zbiorowa pod redakcją Jzefa Niedźwieckiego, Zawiercie 1998, s. 6.
2 ibidem, s. 5.
3 ibidem, s. 6. i 9. 
4 ibidem.
5 ibidem.
6 ibidem, s. 9.
autor: Damian Domżalski
www.zawiercianin.pl
Artykuł pierwotnie ukazał się w nr 1 (3) wiosna 2010 kwartalnika "Zawiercianin"
 

 
</description>
        </item><item>
        <title>Zawierciańskie ciekawostki</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/zawiercianskie_ciekawostki</link>
        <description>






                    









Jak w każdym mieście tak i w Zawierciu jest wiele ciekawych miejsc. O niektrych dowiedziałem się od znajomych, a niektre odkryłem sam. Dlatego ta galeria jest dla tych, ktrzy chcą wyruszyć w podrż po mieście i samemu odnaleźć te ciekawe miejsca. Jeśli znajdziesz tą ciekawostkę (nie dotyczy tych ktrzy o niej wiedzą) napisz odpowiedź  i zostaniesz zwycięzcą danego tematu.Tyle wstępu a teraz czas na ciekawostki ktre będą dodawane stopniowo. Wszelkie odpowiedzi proszę nadsyłać na   jaslaz@poczta.onet.pl   pod  tytułem andbdquo;Zawierciańskie ciekawostkiandrdquo;.
 J. S. Gębka
1. Jest w Zawierciu droga, może już jedyna i ostatnia wybrukowana jeszcze andbdquo;kocimi łbamiandrdquo; (zdjęcia nr 1). Zachęcam do jej odnalezienia.  
Gratulacje za prawidłową odpowiedź!!!
"Fragmenty wybrukowanej ,,kocimi łbami" ulicy przedstawione na 
fotografiach to ulica Staroszkolna dochodząca do ulicy 11 - go 
listopada. W Zawierciu jest więcej fragmentw takich ulic, tyle że 
przykryte są one asfaltem. Ta ulica jest bez wątpienia ostatnią 
zachowaną."
Krzysztof Cichoń z Zawiercia







2.Na  jednej z najstarszych ulic w Zawierciu znajduje się kamienica w ktrej klatka schodowa wyłożona jest płytkami z ciekawym napisem i miało też tam miejsce osobliwe wydarzenie opisane w gazecie w 1934 r.                     








Gratulacje za prawidłową odpowiedź    



    !!!!                



                





"Fragmenty klatki schodowej przedstawione na zdjęciach pochodzą z  budynku nr 10 znajdujacego się przy ulicy Marszałkowskiej."
Damian Ociepka
Chciałbym uzupełnić odpowiedź: Owe osobliwe wydarzenie było opisane w Ekspresie "Zagłębia" nr 342/1934 z dnia 14 grudnia. W budynku Jakubowicza i Kurnica (Marszałkowaska 10) oberwał się balkon na drugim piętrze i spowodowal ciężkie obrażenia dziesięciu osb. 
 
 








 




3. Jest w Zawierciu budynek na ktrym znajduje się żydowska gwiazda Dawida.  Zachęcam do jej odnalezienia. 

 

Bylo kilka odpowiedzi ale nieprawidlowych. Ta jest prawidlowa:
andbdquo;Gwiazda Dawida znajduje sie w budynku usytuowanym na ulicy Marszalkowskiej obok dawnej synagogiandrdquo;
Jozef Grynbaum





 




</description>
        </item><item>
        <title>Polskie Towarzystwo Krajoznawcze w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/polskie_towarzystwo_krajoznawcze_w_zawierciu</link>
        <description>Polskie Towarzystwo Krajoznawcze powstało w 1906 r. Powołano je do życia w Warszawie, a swoim zasięgiem obejmowało zabr rosyjski. Jednym z głwnych jego celw było ukazywanie piękna ziemi polskiej oraz rozbudzanie uczuć patriotycznych poprzez poznawanie Polski.
Towarzystwo wielką wagę przywiązywało do wychowywania młodzieży. Liczne grono działaczy społecznych podjęło się roli przewodnikw i wychowawcw. PTK prowadziło działalność popularyzatorską, wydawniczą i turystyczną. W szczeglności Towarzystwo organizowało i prowadziło muzea krajoznawcze, m.in. w Kaliszu (1908), Suwałkach (1908), Piotrkowie Trybunalskim (1909), Łowiczu (1910), Sandomierzu (1921), Nowogrodzie nad Narwią (1927) i Warce. Ich zbiory gromadzone były przez członkw z danego terenu. Towarzystwo rwnież wydawało przewodniki, informatory i pocztwki, a od 1910 r. własne pismo krajoznawcze andbdquo;Ziemiaandrdquo;.
Już 4 czerwca 1910 r., a więc zaledwie cztery lata po utworzeniu PTK, w Zawierciu powstał Oddział Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Aby wyjaśnić genezę tak szybkiego powołania oddziału PTK w naszej miejscowości (bo Zawiercie nie było wwczas miastem), należałoby sięgnąć jeszcze głębiej, bo do 1885 r., kiedy 19-letni Aleksander Janowski - urzędnik kolejowy w Sosnowcu, przyjechał z kolegą pociągiem do Zawiercia i udał się na wycieczkę do Ogrodzieńca.
Zachwycił się jego widokiem w lipcowym słońcu, jak pisze we wspomnieniach: andbdquo;Był to widok tak dla mnie niezwykły, tak olśniewający, że pędem pobiegłem ku temu zadziwiającemu zjawiskuandrdquo;. Ponieważ burza  zatrzymała go w Podzamczu i nie zdążyłby na pociąg powrotny, został na noc i jak wspomina, widział zamek w promieniach słońca, w błyskawicach i w świetle księżyca, za każdym razem inny, lecz zawsze piękny. Widział też, jak chłopcy rzucają kamieniami do tablicy fundacyjnej i wwczas zrodził się zamysł, by chronić takie zabytki przed zniszczeniem przez powołanie stowarzyszenia uświadamiającego wartość zabytkw.
Udało się to dopiero w 1906 r., kiedy Rosja wyszła osłabiona z wojny z Japonią i poluzowała rygory obowiązujące w zaborze rosyjskim. Wwczas z inicjatywy Aleksandra Janowskiego powstało w Warszawie Polskie (!) Towarzystwo Krajoznawcze, z symbolem przedstawiającym w centrum ruiny ogrodzienieckiego zamku z otokiem, na ktrym umieszczono herby Warszawy, Krakowa i Poznania, czyli miast będących stolicami terenw objętych zaborami.
Głwnym organizatorem wycieczek PTK był Janowski, stąd nic dziwnego, że ich celem często bywała Jura. W dniach 15-16 maja 1910 r. wycieczka taka z Warszawy przyjechała pociągiem do Zawiercia, skąd udała się do źrdeł Warty oraz do Podzamcza i Pilicy, gdzie nocowano w pałacu Arkuszewskich. Opis tej wycieczki znajdziemy w andbdquo;Ziemiandrdquo;, gdzie czytamy: andbdquo;Przyjeżdżających spotkali delegaci Resursy miejscowej pp. Przyborowski i Izaak. W resursie przyjmowano gości śniadaniem, a obowiązki gospodarzy pełnili pp. Dyrektorowie Ginsberg i Szymańskiandrdquo;. Można domniemywać, że ta wycieczka zainspirowała zawierciańskich krajoznawcw, ktrzy podejmowali jej uczestnikw w Zawierciu, do utworzenia oddziału PTK, bo już pł miesiąca pźniej taki oddział został powołany.
Co ciekawe, w tymże numerze andbdquo;Ziemiandrdquo; czytamy: andbdquo;Przez 3 dni 17,18 i 19  maja r.b. bawiła w Warszawie wycieczka szkoły z Zawiercia. Komisja wycieczkowa wystarała się o pozwolenie na zwiedzanie filtrw, a p. Al. Janowski oprowadził 40 osb tej wycieczki po Muzeum Przemysłu i Rolnictwa, dzielnicy staromiejskiej, Powązkach i Wystawie w Zachęcie. Przed odjazdem do Zawiercia młodych gości przyjmowało podwieczorkiem Polskie Towarzystwo Krajoznawcze w swoim lokaluandrdquo;. Jak widać, związki PTK z elitą Zawiercia były silne jeszcze przed powołaniem oddziału w naszym mieście.
Z andbdquo;Rocznikw PTKandrdquo;, wymieniających nazwiska członkw wszystkich oddziałw, wiemy, kto należał do zawierciańskiego PTK. Pierwszym prezesem został ks. Czesław Chodorowski, a w skład Zarządu weszli: Jzef Brzeziński, Marcin Ginsberg, Kazimierz Kaznowski, Jan Pasierbiński, Konstanty Piotrowski, Jzef Przepieść, Bronisław Szulc, Stanisław Szymański i ks. Bolesław Wajzler (pisany jako Weisler) i Maksymilian Walicki.  Członkw było 66. 23 kwietnia 1911 r. odbyły się kolejne wybory, prezesem nadal pozostawał ks. Chodorowski, zastępcami Stefan Przyborowski i Lucyna Kulczycka, skarbnikiem i zarazem sekretarzem Konstanty Piotrowski, a Stefania Grodzka wicesekretarzem. Członkowie Zarządu to: Stanisław Szymański, Jan Pasierbiński, Kazimierz Kaznowski, Tadeusz Walicki, Roman Kulczycki, d-rowa Zasuszyna, Fr. Niwińska, zastępcy: Ginsberg i Jaros. Członkw 86. Przewodniczącym sekcji wycieczkowej został Walicki (10 wycieczek), fotograficznej Kulczycki, a do odczytowej zaproszono Zasuszynę, Przyborowskiego, Kaznowskiego i Walickiego.
W dniach 6-8 maja 1911 r. przyjeżdża do Zagłębia i Zawiercia kolejna wycieczka z Warszawy. Na dworcu w Zawierciu na gości oczekują delegaci zawierciańskiego oddziału i lokują uczestnikw na nocleg w Domu Ludowym. W następnym dniu udali się do Siewierza, gdzie poza zwiedzaniem, jak pisze andbdquo;Ziemiaandrdquo;, andbdquo;uprzejme gospodynie z Zawiercia z doktorową Zasuchową na czele pokrzepiały strudzonych gości przywiezionymi zapasamiandrdquo;. Po powrocie z Siewierza wybrano się andbdquo;na zwiedzanie wzorowej szkoły fabrycznej, gdzie 1800 dzieci pobiera bezpłatnie naukę. Zachwycano się gabinetami, jasnym oświetleniem klas, pracami uczniwandrdquo;. I jeszcze jeden cytat dotyczący tej wycieczki: andbdquo;Oddziały Zagłębiowski i Zawiercki zorganizowały pobyt wycieczki świetnie, z wielką życzliwością, nie żałując czasu, pracy i starańandrdquo;.
Oddział andbdquo;Zawierckiandrdquo; w 1911 r. zorganizował 9 wycieczek z 204 osobami. Sekcja odczytowa zorganizowała dwa większe odczyty (w tym A. Janowskiego) i kilka mniejszych. Przewodniczący sekcji fotograficznej, Kulczycki, przygotował serię pocztwek. andbdquo;Rocznik PTKandrdquo; z 1912 r. wymienia w zawierciańskim oddziale sekcję meteorologiczną, odczytową, fotograficzną, wycieczkową oraz bibliotekę i muzeum. Prezesem wwczas był Stefan Przyborowski, wiceprezesem Maria Zasuszyna, sekretarzem Konstanty Piotrowski, skarbnikiem Jzef Wycisk, gospodarzem i kustoszem Kazimierz Kaznowski, a członkami: Juliusz Izaak, Roman Kulczycki, Jan Pasierbiński, Stanisław Szymański, Maksym Walicki i W. Żrawski. Wśrd członkw znajdziemy m.in. nazwiska: Gertychowa, Ginsberg, Mamelok, Pasierbińscy oraz księża: Szklanik, Wajzler i Ziętara. Członkw 82. Rok 1913 to dalszy spadek ilości członkw do 66, co sytuuje nasz oddział na niechlubnym pierwszym miejscu w kraju pod względem ubytku członkw. Skład Zarządu: prezes - Stanisław Szymański, wiceprezes - Roman Kulczycki, sekretarz - H. Plenduswna, skarbnik - Konstanty Piotrowski, gospodarz i kustosz - K. Kaznowski, członkowie: J. Pasierbiński, M. Zasuszyna, J. Wycisk, A. Mazurek, ks. Wajzler, M. Ginsberg, St. Przyborowski, Komisja Rewizyjna: Wesołowski, Mamelok, Budny.
andbdquo;Rocznik PTKandrdquo; z 1916 r. odnotowuje, że zawierciański oddział nie ponisł strat, lecz nie mgł wznowić działalności wskutek nieobecności wielu członkw. W latach powojennych ślad o zawierciańskim oddziale pojawia się jedynie w andbdquo;Ziemiandrdquo; nr 18 z 15.IX.1927 r., gdzie czytamy: andbdquo;Oddział w Zawierciu wznowił swą działalność, wybierając Zarząd w następującym składzie: prezes St. Szymański, wiceprezes - Konst. Piotrowski, sekretarz - Miecz. Laubnitz, skarbnik - St. Przyborowski, członek zarządu - Ks. Kan. B. Wajzlerandrdquo;.
Niestety, jest to jedyny rok w okresie międzywojennym, w ktrym pojawiła się nazwa Zawiercia. Ani wcześniej, ani pźniej w wykazach oddziałw nie natrafimy już na nazwę naszego miasta.
autorzy: Andrzej Strżecki, Lesław Romanek
Artykuł pierwotnie ukazał się na stronie zawiercianin.pl



</description>
        </item><item>
        <title>Kościół pw.. św. Stanisława Kostki w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kosciol</link>
        <description>11 czerwca 1985 r. biskup Stanisław Nowak ustanowił wikariat terenowy św. Stanisława Kostki, a jego duszpasterzem ustanowił ks. Kazimierza Bednarskiego. Ks. Kazimierz Bednarski podjął starania o uzyskanie działki, na ktrej mgłby zbudować tymczasową kaplicę, a następnie obiekt sakralno-katechetyczny. 
   21 wrzenia 1986 r. biskup Stanisław Nowak poświęcił plac pod budowę i usytuowany na nim krzyż. Kaplica mszalno-katechetyczna ukończona była w tym samym roku, mimo wielkich szykan, a nawet nakazu władz administracyjnych, jej rozbirki. 7 grudnia 1986 r. biskup Miłosław Jan Kołodziejczyk dokonał jej poświęcenia i erygowania stacji Drogi Krzyżowej. 
   8 maja 1987 r. biskup Stanisław Nowak ustanowił parafię wyłączając jej teren głwnie z parafii w. App. Piotra i Pawła, a następnie w pewnej mierze z parafii NMP Krlowej Polski. Pierwszym proboszczem został dotychczasowy wikariusz tego terenu i organizator życia kościelnego ks. Kazimierz Bednarski. 
   30 października 1988 r. biskup Stanisław Nowak poświęcił kamień węgielny i wmurował akt erekcyjny w nowo wznoszonych murach kościoła. Budowa kościoła prowadzona przez ks. K. Bednarskiego dobiegła końca w 1992 r. 18 wrzenia tegoż roku biskup Miłosław Jan Kołodziejczyk poświęcił prezbiterium i tabernakulum w nowym kościele. Pierwszą Mszę w. w nowym kościele odprawił biskup Stanisław Nowak w noc Bożego Narodzenia 1991 r. 
   W następnych latach trwało wykończenie i wyposażenie świątyni. Jej uroczystego poświęcenia dokonał arcybiskup Stanisław Nowak 17 wrzenia 1998 r.
 



</description>
        </item><item>
        <title>Bazylika pw. św. Piotra i Pawła w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/bazylika_pw_sw_piotra_i_pawla_w_zawierciu</link>
        <description>Jeszcze do niedawna największa świątynia rzymskokatolicka w Zawierciu nosiła zaszczytny tytuł andbdquo;Czcigodnej Kolegiatyandrdquo;, lecz teraz jest już podniesiona decyzją papieża Benedykta XVI do rangi Bazyliki mniejszej. Jest to niezwykle ważne wydarzenie w życiu całego miasta, stanowi docenienie wieloletniej pracy księży i świeckich zawiercian  w służbie Bogu i sobie nawzajem. Cż nie od razu jednak Rzym zbudowano, podobnie jest i z naszym pięknym kościołem; dużo można by rozprawiać o jego historii, a i tak bez liku jest faktw, ktre pokryła mgła niepamięci.
Mam zamiar nie dopuścić do tego, aby losy tego miejsca zostały zapomniane i choć w małej części przybliżyć je mieszkańcom Zawiercia i całego powiatu, przede wszystkim tym młodym, znającym historię swojego miasta tyko ze strych fotografii.
Zacznijmy zatem od początku...
Trochę historii...
 Zawiercie jest młodym miastem, ktre prawa miejskie uzyskało dopiero w roku 1915.  Do tego czasu stanowiło jedynie niewielką fabryczną osadę, było podzielone na dwie części Zawiercie Małe i Duże i liczyło ponad 30 tys. mieszkańcw. Najbliższy kościł znajdował się w Kromołowie, co znacznie utrudniało mieszkańcom dotarcie do świątyni.
 Dopiero w 1894 r. na terenie Zawiercia Dużego wybudowano kaplicę, stanowiącą filię kościoła parafialnego w  Kromołowie, a jej duszpasterzem został wikariusz  ks. Franciszek Zientara. Obecnie kaplica ta znajduje się przy ulicy Piłsudskiego, ktra wwczas nosiła nazwę Łośnickiej. Kaplica nie była wszak świątynią jakiej oczekiwali mieszkańcy i podjęto prby utworzenia na terytorium Zawiercia prawdziwego kościoła.
Jako pierwszy, myśl o wybudowaniu świątyni wysunął dyrektor TAZ  Bolesław Masłowski, podczas budowy domw dla pracownikw fabryki. W 1886 roku został powołany dziewiętnastoosobowy Komitet Budowy Kościoła w Zawierciu, ktrego prezesem został dyrektor Masłowski. Ostateczny projekt budowy kościoła zaprojektował, mieszkający w Zawierciu, a pochodzący z Warszawy inż. arch. Hugo Kuder.
  Nie było to jednak takie proste. W czasach, o ktrych mwimy Polska była pod jarzmem zaborcw, a nasze miasto leżało na terytorium zaboru rosyjskiego. Nie było też dobrej woli ze strony władz diecezji kieleckiej,  w skład ktrej wchodziło Zawiercie, choć inicjatywa miała poparcie wczesnego proboszcza parafii w Kromołowie ks. prał. Karola Barcza. Na szczęście delegacja z Janem Wrońskim na czele przy pomocy fortelu zdobyli zgodę na budowę kościoła u zastępcy imperatora Konstantynowa na budowę świątyni.
 Prace budowlane rozpoczęły się 13 czerwca 1886r., ale plac pod budowę został poświęcony przez  ks. Franciszka Zientarę, pźniejszego proboszcza  29 września 1895 r. 
 Ważną kwestią były też fundusze na budowę kościoła. Pierwsze środki pochodziły z fundacji właścicieli Towarzystwa Akcyjnego Zawiercie Adolfa i Izydora Ginsbergw.
10000 rubli wywalczyli pracownicy fabryki podczas strajku. Pieniądze napływały rwnież ze składek pracownikw cegiełek fundacyjnych dobrowolnych ofiar czy też rżnorakich imprez kulturalnych. Wielkim dobrodziejem całej akcji był prezes nowego Komitetu Budowy inż. Piotr Strzeszewski. Zorganizował on od TAZ dodatkowo 45000 rubli, sprowadził materiały, gwarantował wypożyczenie brakujących funduszy, aby  nie doszło do przerwania prac.
 Nie bez znaczenia jest także działalność ks. Zientary. Nie był on bowiem bierną personą stojącą obok, wręcz przeciwnie pełen energii młody wikary skupił wokł siebie mnstwo chcących działać ludzi, rozprowadzał cegiełki, utrzymywał kontakty z fabrykantami. Swoich parafian potrafił natchnąć duchem działania.
Budowę kościoła ukończono w 1903 r. 13 czerwca została podjęta decyzja o utworzeniu parafii p.w. św. Ap. Piotra i Pawła w Zawierciu, zaś w listopadzie tegoż roku odbyło się w nowym kościele pierwsze nabożeństwo. 8 grudnia 1903r. ks. Zientara został mianowany proboszczem nowowybudowanego kościoła.
Czasy I wojny światowej były ciężkie zarwno dla mieszkańcw Zawiercia, jak i dla losw kościoła. Niemcy wiele razy dopuszczali się dewastowania świątyni zniszczyli m.in. piszczałki organw i wywieźli 4 dzwony. Ksiądz Zientara odkupił je z pieniędzy jakie dostał od wiernych parafian z okazji swojego jubileuszu 25-lecia proboszczowania. Pierwszy proboszcz zawierciańskiej parafii zmarł w skutek wypadku 11.04.1938 r. Jego śmierć okryła żałobą miasto. Spoczął na wieczny odpoczynek w grobowcu na cmentarzu parafialnym w Zawierciu.
 Następnym proboszczem parafii został ks. kan. Bolesław Wajzler. Jego posługa przypadała na szczeglnie ciężki okres w historii Polski. II wojna światowa rzuciła temu księdzu nowe wyzwanie, ktremu on godnie sprostał. Ten wszechstronnie wykształcony człowiek, organizator i dyrektor Seminarium nauczycielskiego Żeńskiego im. Antoniego Osuchowskiego w Zawierciu, oddany działacz harcerski, nauczyciel historii, religii i łaciny; w czasach okupacji wspierał tajną organizację andbdquo;Płomieńandrdquo;, był kapelanem i skarbnikiem Zawiązku Walki Zbrojnej. Został aresztowany i przetrzymywany przez gestapo i w końcu wywieziony do Oświęcimia gdzie zmarł 8 marca 1941r.
 Trzecim proboszczem świątyni (w latach 1941-1980) był ks. dziekan Wacław Bogucki. Najpierw był prefektem w państwowym Gimnazjum i Liceum Oglnokształcącym w Zawierciu. W czasie wojny głosił płomienne patriotyczne kazania, przede wszystkim do swoich uczniw. Po wojnie dokonał remontu wież kościoła, ufundowano nowy ołtarz głwny i boczny ołtarz NMP Niepokalanie Poczętej, wykonano nowa polichromię.
 Jako czwarty godność proboszcza tej parafii sprawował ks. prałat Piotr  Daniel Miklasiński wiele jest akcji, jakie podejmował ten ambitny i prężnie działający człowiek, warto wymienić jednak choć kilka najważniejszych: kapitalny remont, nowa polichromia, budowa drugiej plebani, utworzenie kuchni św. Antoniego Padewskiego, podniesienie przez arcybiskupa Stanisława Nowaka 27 grudnia 1992r. kościoła do rangi kolegiaty i ustanowienie  przy niej Kolegiackiej Kapituły Zawierciańsko-Żareckiej, ktrej ks. Miklasiński był prepozytem. Wzniesienie pomnika papieża Jana Pawła II. Wywalczenie u socjalistycznych władz zgody o nazwanie placu nieopodal dworca kolejowego jego imieniem ojca świętego.
 Od 2004 r. proboszczem kolegiaty, a od niedawna bazyliki jest ks. Zenon Marian Gajda. Za jego proboszczowania odnowiono i oddano do użytku ponad stuletnie organy, zainstalowano ogrzewanie kościoła, odnowiona została fasada świątyni, wstawiono stalle kanonickie niezbędne do nadania tytułu bazyliki mniejszej. Kolegiata często gości też w swoich murach artystw jest ostoją wysokiej kultury. Odbywały się w niej m.in.:
koncert mozartowski, występy baletu z filharmonii gliwickiej. Popisy wokalne dają tez miejscowi artyści grupa andbdquo;Fatamorganaandrdquo; oraz andbdquo;Capela Vartiensisandrdquo; pod kierownictwem Leopolda Stawarza.
Od czasw, gdy duszpasterzem zawierciańskiego ludu był ks. Franciszek Zientara wiele się zmieniło. Nie tylko w życiu miasta, ale i Kościoła. W trudnych czasach po upadku socjalizmu i staraniach, odnalezienia się wielu ludzi w nowej kapitalistycznej rzeczywistości, Kościł  wychodzi człowiekowi naprzeciw i stale mwi o Miłości Bożej, ale także pokazuje ją na zewnątrz. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że w parafii działa tak duża ilość rżnorakich inicjatyw propagujących katolicki styl życia, pobożność, ducha wsplnoty tak potrzebnego nie tylko w Kościele, ale także w procesie tworzenia społeczeństwa obywatelskiego. Czas zatem aby przybliżyć sylwetki tych właśnie ruchw.
Żywy Rżaniec
 Jest to najliczniejsza organizacja naszej parafii skupiająca w swoich szeregach ok. 240 członkw podzielonych na 12 kłek, w tym jedno męskie. Celem tej grupy jest modlitwa i praca na rzecz parafii. Wśrd intencji zanoszonych we wsplnym odmawianiu Rżańca są prośby o dobro Zawiercia Ojczyzny i Świata, za chorych, za kapłanw za zmarłych członkw Żywego Rżańca, za kapłanw. Członkinie pomagają w kierowaniu kuchnią dla ubogich pw. Św. Antoniego Padewskiego, ktrej kierowniczką jest pani Teresa Rafalska , dbają o czystość kościoła są obecne w czasie pielgrzymek i uroczystości kościelnych. Do zadań mężczyzn należą tymczasem cięższe prace fizyczne i porządkowe.
Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży
 Jest zdecydowanie najaktywniej działającą na łonie parafii organizacją, ktra korzysta z tego że młodzi ludzie wbrew  pozorom przychodzą do kościoła i we wsplnocie potrafią naprawdę wiele zdziałać. W naszej parafii oddział KSM powstał już w roku 1997, a jego pierwszym prezesem był Mariusz Budziński. Aktualnie pracom KSM przewodzi Damian Domżalski.
 Ruch ten ożywił przedwojenną idee Katolickiego Stowarzyszenia Mężw i Katolickiego Stowarzyszenia Kobiet, proponując młodemu człowiekowi XXI w. Drogę przez  życie razem z Chrystusem nie koniecznie na drodze ascezy i smutku, ale radosnego wsplnego działania dla Pana i bliźniego.
 Działający w bazylice oddział posiada ok. 20 członkw w wieku od 13 do 23 lat, ktrzy dzięki wymianie wzajemnych doświadczeń, pomocy i modlitwie chcą się poświęcić służbie Kościołowi i Ojczyźnie. Do zadań KSM należą przygotowanie inscenizacji, zaduszek, Drg Krzyżowych, animacja pielgrzymek, modlitwy, rekolekcje, zjazdy, fora młodzieży, zbirki charytatywne i każdy inny rodzaj posługi do ktrego zostaną przeznaczeni. Obecnie księdzem asystentem stowarzyszenia jest ks. Roman Rataj.
Służba liturgiczna
 Ważna formacją młodzieżową jest także wsplnota ministrantw i lektorw, ktrzy często mają w swoich szeregach członkw KSM. Trudno jest sobie wyobrazić liturgię bez tych chłopcw, ktrzy poświęcają swj czas na zbirki i ćwiczenia by, kiedy już staną obok ołtarza wszystko było jak należy i Msza była odprawienia sprawnie i godnie.
 Służba liturgiczna to zaszczyt i odpowiedzialność, ale nie pozbawiona wszak radości.
Wielkim wydarzeniem jest chociażby Wielki Czwartek, ktry jest także Dniem Ministranta, wycieczki, rajdy rowerowe czy też Ministranckie zawody sportowe.
 W bazylice ministranci i lektorzy to ok. 25 młodych dusz pod przewodnictwem 
duchowym ks. Mariusza Żągwy.
 
Klub Inteligencji Katolickiej
Jest organizacją skupiającą ludzi nauki silnie związanych z wiara na terenie naszej parafii. Działa od kwietnia 2007 roku w ramach działalności KIK odbywają się wykłady, sesje naukowe i konferencje dotyczące życia nauki oraz Kościoła. Klub zaprasza ludzi z terenu naszej najbliższej okolicy jak i z całego kraju m.in. jednym z gości był poseł Marek Jurek.
Trzeci zakon Św. Franciszka z Asyżu
 Powołany przez Bożego Wesołka Trzeci zakon jest formą pobożnej działalności skierowaną w stronę dorosłych, mających zamiar rozwijać swoją duchowość prze rekolekcje wsplną modlitwę ubstwo propagowanie chrześcijańskiej postawy życia nie tylko w łonie grupy, ale i na zewnątrz. Zakon jest otwarty na nowych członkw, ceni sobie wsplnotowe działanie niezbędne w Kościele.
 Jego członkowie są osobami świeckimi nie składają ślubw zakonnych o jakich myśli przeciętny człowiek. Na co dzień są ludźmi, ktrych mijamy po prostu na ulicy pracownikami i pracodawcami, rodzicami, dziadkami.
Chr dorosłych i młodzieżowy andbdquo;Petrusandrdquo;
 Wspaniałe wykonania pięknych pieśni kościelnych zawdzięczamy działalności wyżej wymienionych formacji, a także orkiestrze dętej. Chry działają od roku 1997 kiedy to posadę organisty w kościele p.w. św. Ap. Piotra i Pawła w Zawierciu objął pan Dariusz Czaj. Jest on dyrygentem obu chrw, a jednocześnie ich nauczycielem. Zwłaszcza praca z młodzieżą zajmuje znaczące miejsce w działalności pana Czaja. Częste prby dają pożądany efekt, co słychać podczas licznych wystąpień młodych artystek i jednego młodego artysty w czasie Mszy Świętych, konkursw i przeglądw piosenki, na ktrych nasz chr zdobywa nierzadko wysokie miejsca. Jego członkinie dzięki nabytym umiejętnościom zdobywają nagrody na świeckich zmaganiach śpiewaczych.
Świetlica integracyjna andbdquo;Betaniaandrdquo;
Także najmłodsi parafianie znajda coś dla siebie pośrd licznych ruchw przy czcigodnej zawierciańskiej bazylice. Świetlica integracyjna andbdquo;Betaniaandrdquo; to miejsce do, ktrego często zaglądają najmłodsi mieszkający w pobliżu, ktrzy często pochodzą z bardzo biednych rodzin. Świetlica organizuje dla nich imprezy mikołajkowe i sylwestrowe, wyjścia, gry i zabawy, pomoc w nauce i posiłek. Kierowniczką świetlicy jest pani Barbara Mucha, a duchowym opiekunem ks. Robert Mordalski.
 Jak zatem widać zawierciańska bazylika stanowi niepodważalnie serce naszego miasta. To od niej tak naprawdę zaczęła się wspłpraca mieszkańcw, ktrzy zdecydowali się razem działać we wsplnym celu. W jej murach bez względu na sytuację polityczną i gospodarczą znajdowała się ostoja patriotyzmu oraz wiary. Po dziś dzień świątynia p.w. św. Ap. Piotra i Pawła w Zawierciu jest miejscem szczeglnym i potrzebnym. Jej dzwony przyzywają mieszkańcw na spotkanie z Bogiem w Najświętszym sakramencie oraz utajonym w drugim człowieku. Już sam fakt jej powstania jest dowodem jedności i zapału naszych przodkw.  Teraz zaś majestatyczne wieże kościoła grują nad miastem i stale nam przypominają, o początkach Zawiercia, ale dają też impuls do działania i walki o dobro każdego następnego dnia.                                                          

                                                                                                      Damian Domżalski            
 
 

 
</description>
        </item><item>
        <title>Kościół pw. św. Mikołaja w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kosciol_pw_sw_mikolaja_w_zawierciu</link>
        <description>Z historią tej świątyni nierozerwalnie są związane najwcześniejsze dzieje naszego miasta. Kościł p.w. św. Mikołaja Biskupa Wyznawcy w Zawierciu-Kromołowie, jest bowiem najstarszą katolicką budowlą sakralną tej ziemi położonej u źrdeł Warty. Warto jest zapoznać się z jego losami, aby mc z prawdziwą dumą i podziwem mwić o Zawierciu nie tylko jako o mieście zbudowanym dzięki kolei warszawsko-wiedeńskiej, ale o sędziwej zacnej osadzie, swymi korzeniami sięgającą pomrokw średniowiecza...
Najstarsze podania...
Za zwyczajową datę powstania Kromołowa w literaturze przyjmuje się rok 1193, jednak nie ustalono jak dotąd daty powstania świątyni. Uznajemy, że powstał on na przełomie XII i XIII. Pierwsze skromne zapiski kościelne pochodzą z roku 1250, następnie wzmianki o kromołowskim kościele pochodzą ze spisu wykazu świętopietrza z lat 1325-1327.
Wwczas parafia wchodziła w skład dekanatu irządzkiego, a następnie lelowskiego.
W tym okresie Kromołw był w okolicy osadą dominującą, oprcz niego w skład parafii wchodziły także : Zyrkowicze, Morsko, Skarzicze, Dupice, Łosznycze, Bylanowicze, Bzow, Carlyn i Pomrozycze.
 Jeżeli wierzyć podaniom ludowym to obecny kościł jest już trzecim, ktry stoi na tym samym miejscu. Pierwszy miał zostać zniszczony  XIII w. po tatarskim najeździe, drugi natomiast miał paść ofiarą żołnierzy biskupa Jana Muskaty. Swj obecny wygląd kościł zawdzięcza przebudowie z XVI w. wiele elementw pozwalających na dokładne określenie wieku budowli niestety zaginęło, ale po wnikliwej analizie najstarszych elementw świątyni można dostrzec cechy stylu romańskiego i gotyckiego.
W 1977 r przy odnowie elewacji odkryto dwa okna odpowiadające wyglądem najstarszemu stylowi  romańskiemu.
 
O patronie świątyni...
 O tym, że patronem kościoła jest św. Mikołaj dowiadujemy się u Długosza w andbdquo;Liber Beneficiorum...andrdquo;  Dlaczego jednak w święty został wybrany na opiekuna parafii.
Otż przyjmuje się dwie rwnie dobre teorie na ten temat.
Pierwsza jest taka, że św. Mikołaj z miry jako patron rybakw był szczeglnie czczony przez mieszkańcw Kromołowa, gdyż Warta była trzecią co od wielkości spławną rzeką w Polsce.
Drugim powodem mogło być to, że święty ten był też patronem pasterzy chroniącym przed drapieżnikami,  a osada była w tamtych czasach otoczona borem.
  W pźnym średniowieczu kościł w Kromołowie został sporym ośrodkiem kultu, a rd Cromoli był wielce zasłużony dla rozwoju parafii, gdyż ich herb andbdquo;Gryf andbdquo; widnieje nad drzwiami do zakrystii, a pod ołtarzem jest zamurowany grb, w ktrym spoczywa jeden z ich rodu nie wiadomo jednak kim był za życia. 
  
Epizod reformacyjny i dalsze losy kościoła...
 Dość burzliwe dla historii parafii w Kromołowie były czasy reformacji, ktre przyniosły na te tereny kalwinizm, a katolicy na  ponad 40 lat utracili kościł. Działo się to w latach 1552-1594.
Było to powodem tego, że miejscowi katolicy uczęszczali do kościoła św. Jakuba w Gieble lub do kaplicy w Skarżycach. 
 Katolicy dostali na powrt  swj kościł dopiero po śmierci ostatniego Kromołowskiego, rd bowiem przeszedł na kalwinizm. W 1594 r. zostaje on przekazany katolikom przez Mikołaja Firleja.
 Po okresie wpływw kalwinizmu proboszczem został ks. Gallus ze Szczepanowa. 
Kościł na przestrzeni wiekw był uczestnikiem wielu ważnych dla kraju wydarzeń.
Przez Kromołw bowiem wędrowały kupieckie karawany oraz ciągnęła szlachta na sejmy i elekcje do Piotrkowa Trybunalskiego, widł tamtędy też szlak polskich chorągwi wojennych, a nawet sam krl Jan Kazimierz zatrzymał się w dworku po abdykacji na odpoczynek.
 Ważnymi choć nieszczęśliwymi epizodem w życiu parafii kromołowskiej były wielka kradzież 13 X 1774 roku, po ktrej proboszcz Jan Rudzki nabył nowe naczynia liturgiczne ze srebra; oraz straszny pożar 21 IX 1790 roku, na szczęście parafianie uratowali kościł.
 W czasie zaborw świątynia stała się ostoją patriotyzmu i narodowych wartości, a sam Kromołw ze względu na bliskość pruskiej granicy stał się miejscem przerzutu broni i ludzi w czasie powstania listopadowego. Proboszczem w owym okresie był ks. kan. Izydor Widulski.
Także podczas powstania styczniowego, inny znany z patriotyzmu kapłan ks. Wincenty Bocheński dodawał otuchy i podtrzymywał walczących o wolność. 
 Także w chwili, gdy po 123 latach niewoli nadszedł czas radości w 1918r. kościł p.w. św. Mikołaja BW był miejscem celebracji wyzwolenia.
Zabytki...
 Najstarsza Zawierciańska katolicka świątynia pełna jest pięknych i niezwykle cennych zabytkw. Do najcenniejszych należy romańska kropielnica znajdująca się w małej kruchcie, oraz drzwi do zakrystii będące przykładem średniowiecznej sztuki kowalskiej.
W kaplicy św. Izydora możemy podziwiać wspaniałą kamienną chrzcielnicę, zachował się też jeden z dzwonw andbdquo; Św. Mikołaj andbdquo; pochodzący z 1508 r. W kościele znajduje się też sześć barokowych ferotronw ( przenośnych ołtarzykw), natomiast pod kaplicą św. Anny znajduje się średniowieczny owalny grobowiec.
...a wspłcześnie
 Dziś kościł jest ciągle ostoją tradycji i historii. Stanowi jedną z największych atrakcji turystycznych regionu. Ważnym wydażeniem była renowacja w latach 1999-2000 barokowych ołtarzy bocznych i ambony. Odnowiona została także plebania. 
Swoją opiekę duszpasterską, świątynia roztacza nad Przedszkolem w Kromołowie, Szkołą Podstawową nr. 13 i Gimnazjum nr. 13.
 W parafii działa też kilka wsplnot KSM w liczbie około 20 członkw, Służba Liturgiczna oraz grupa Dzieci Maryji około 25 małych parafian.
Proboszczem parafii jest Ks. Kan. Roman Rakowiecki.
 Młodzież z tamtejszej parafii dba także o inne obiekty na terenie swojej parafii, np. Kaplicę św. Izydora. 

        



</description>
        </item><item>
        <title>Kościół pw. Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kosciol_pw_najswietszego_ciala_i_krwi_chrystusa_w_zawierciu</link>
        <description>Biskup Stanislaw Nowak 20 października 1988 r. zlecił ks. Henrykowi Kowalskiemu, wikariuszowi parafii św. App. Piotra i Pawła w Zawierciu podjęcie starań o uzyskanie, na tzw. osiedlu Argentyna odpowiedniego placu pod budowę obiektu sakralno-katechetycznego. 
Parafia została powołana przez biskupa Stanisława Nowaka 16 czerwca 1989 r., teren wydzielono z parafii NMP Krlowej Polski, św. Stanisława Kostki i św. App. Piotra i Pawła. Funkcję kościoła parafialnego zaczęła pełnić kaplica tymczasowa 16 x 30 m powierzchni usytuowana na wydzielonej działce.
Pierwszym proboszczem parafii został ks. Henryk Kowalski. W roku 1994 oddano do użytku nowo wybudowany dom parafialny przy ul. Kijowskiej 6. Budowa kościoła parafialnego opźniała się z powodu trudności jakie stawała była właścicielka działki. Kamień węgielny pod budowę kościoła poświęcił Jan Paweł II w Częstochowie dnia 15 sierpnia 1991 r. w czasie VI Światowego Dnia Młodzieży. Plany świątyni wykonał mgr inż. Włodzimierz Domagała - miejscowy architekt. Poświęcenie placu pod budowę świątyni oraz krzyża dokonał biskup Antonii Długosz 
29 marca 1995 r., a 16 października tegoż roku poświecił już fundamenty powstającej świątyni parafialnej. Dzięki dużemu wysiłkowi wiernych i proboszcza postęp prac był duży. 6 września 1996 r. abp S. Nowak wymurował kamień węgielny do mających już 3 m. wysokości murw powstającej świątyni. Od Bożego Narodzenia 1998 r. - przy trwających pracach wykończeniowych - we wnętrzu świątyni sprawowana jest liturgia. Mimo prac budowlanych duszpasterstwo w parafii rozrastało się (oaza młodzieżowa, Dzieci Maryi, Kręgi, Kręgi Rodzin Ruchu andbdquo;Domowy Kościłandrdquo;, Caritas parafialna, młodzieżowy zespł wokalno-instrumentalny, scholka dziecięca, bractwa modlitewne, biblioteka, świetlica, wypoczynek dla dzieci i młodzieży). Rysem charakterystycznym dla tutejszej parafii jest od lat kontynuowana we wszystkie czwartki roku modlitwa wieczorna połączona z adoracją Najświętszego Sakramentu zwana andbdquo;Nocą Nikodemaandrdquo; oraz nabożeństwa i modlitwy do Dzieciątka Jezus, ktrego wizerunek jest kopią Cudownej Figury z Bogoty (Kolumbia).
 



</description>
        </item><item>
        <title>Kościół pw. św. Alberta Chmielowskiego w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kosciol_pw_sw_alberta_chmielowskiego_w_zawierciu</link>
        <description>Parafia św. Brata Alberta została erygowana przez biskupa Stanisława Nowaka 20 maja 1987 r. Teren jej został wyłączony z parafii św. Apostołw Piotra i Pawła. Pierwszym proboszczem i budowniczym kościoła był ks. Jan Władysław Koźmin.
 W 1985 r. staraniem proboszcza macierzystej parafii  ks. Piotra Miklasińskiego została zakupiona działka pod budowę kościoła, usytuowana między ulicami: Żabią a Obrońcw Poczty Gdańskiej. Działkę tę poświęcił biskup S. Nowak 18 sierpnia 1985 r. W tym samym roku został utworzony tu wikariat terenowy, a jego duszpasterzem został ks. J.W. Koźmin, dotychczasowy wikariusz parafii 
św. App. Piotra i Pawła. Zamieszkał on na tym terenie w domu prywatnym przekazanym pod administrację wikariatu przez mieszkankę Warszawy p. I. Malczewską. W tymże domu urodził salę katechetyczną, a liturgię zaczął odprawiać w kaplicy - baraku ustawionym na placu przyszłej budowy. Projekt kościoła  przygotował mgr inż. Arch. Włodzimierz Domagała. Pozwolenie na budowę kościoła władze miejskie wydały 12 października 1987 r. Prace budowlane rozpoczęto w maju 1988 r. W tymże roku, 4 września biskup S. Nowak wmurował kamień węgielny w ścianę powstającej świątyni, zaś sam kościł już wybudowany został poświęcony przez tegoż arcybiskupa 17 czerwca 1992 r.  W latach następnych położono marmurową posadzkę i zakupiono nowe ławki. W 1996 r. staraniem aktualnego proboszcza ks. Jana Niziołka wykonano parking przed kościołem i wybudowano zaplecze gospodarcze z garażami. W 1997 r. zakupiono dwa nowe konfesjonały i nowy dzwon - poświęcenia dokonał biskup Antonii Długosz 17 czerwca 1997 r. W tym samym roku wybudowano plebanię w stanie surowym . W roku następnym były prowadzone prace wykończeniowe w budynku plebanii, zakupiono także drugi dzwon. Poświęcenia nowej plebanii i dzwonu dokonał arcybiskup Stanisław Nowak 17 czerwca 1998 r. Od początku 1999 r. prowadzono intensywne prace nad upiększeniem wnętrza kościoła wg projektu mgr inż. arch. Mariana Kruszyńskiego i mgr inż. arch. Jerzego Kopyciaka z Częstochowy. Wykonano ołtarz głwny andbdquo;Ecce Homoandrdquo;, ołtarze boczne: Miłosierdzia Bożego i Matki Bożej Częstochowskiej, nowy ołtarz do odprawiania Mszy św., ambonkę, nowe tabernakulum, chrzcielnicę, zakupiono cztery żyrandole, zamontowano dwa witraże, nową radiofonię, a także ławki boczne. W wigilię wielkiego Jubileuszu 2000-lecia chrześcijaństwa 10 października 1999 r. arcybiskup S. Nowak dokonał uroczystego poświecenia kościoła.
W Jubileuszowym Roku 2000, jako wotum parafii, przed świątynią został wzniesiony pomnik z brązu św. Brata Alberta, autorstwa profesora Czesława Dźwigaja z Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Poświęcenia pomnika dokonał arcybiskup Stanisław Nowak 17 czerwca 2000 r.  
 



</description>
        </item><item>
        <title>Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kosciol_pw_najswietszej_maryi_panny_krolowej_polski_w_zawierciu</link>
        <description>Parafię Najświętszej Maryi Panny Krlowej Polski w Zawierciu, erygował 7 maja 1957 r. biskup Zdzisław Goliński wydzielając z parafii św. Piotra i Pawła wschodnią część miasta z osiedlami: Nowy Świat, Argentyna, Markowizna, Warty Kromołowskiej i Wierczki. Pierwszym jej administratorem został ks. Stanisław Kazimierz Woźny. Funkcje kościoła tej ponad 4 tysiące mieszkańcw liczącej wsplnoty pełniła przez kilkanaście lat kaplica cmentarna, do ktrej ks. Woźny dobudował niewielką przybudwkę z desek i płyt pilśniowych. Udzielone w 1957 r. pozwolenie na budowę wkrtce zostało cofnięte i trzeba było i trzeba było o nie walczyć kilkanaście lat. 16 maja 1958 r. udało się nabyć pierwszemu rządcy parafii parcelę budowlaną przy wczesnej ul. Armii Krajowej 48 oraz - także w tym czasie - dwuizbowy domek poświecił na plac pod kościł oraz plebanię.
W 1968 r. władze wojewdzkie w Katowicach wyraziły zgodę na budowę plebani on normatywie domu jednorodzinnego, a w 1972 r. - po piętnastu latach zabiegw - na kościł. Ale dopiero 16 lutego 1974 r. - a więc po 17 latach upokarzających prśb - Urząd Miasta Zawiercia zezwolił na rozpoczęcie robt. Tego dnia zaczęto kopać fundamenty pod przyszłą świątynię. Ks. Stanisławowi  Woźnemu udało się ukończyć budynek wraz z wikariuszami w 1980 r. Tworzenie parafii płacił kolegami, stawaniem przed prokuraturą, stałą inwigilacją, utratą zdrowia.
W 1982 r. do parafii przyszedł nowy proboszcz ks. Zygmunt Sroka. Zaczynał pracę w murach świątyni przykrytych tylko dachem, bez okien, drzwi, sufitu. W związku pojawiającymi się pęknięciami ścian, trzeba było wykonać nowe ławy pod dotychczasowymi na froncie kościoła i odcinku ściany zachodniej oraz ściągać mury prętami stalowymi z zastosowaniem śrb rzymskich, a szczeliny pęknięć wypełnić klejami żywicznymi. Dotychczasowi wykonawcy okazali się albo niekompetentnymi albo nieuczciwi. Ks. Z. Sroka - mimo trudności - zabezpieczył mury, zbudował podwjny sufit z termiczną izolacją, założył okna i drzwi, otynkował i wymalował kościł wewnątrz i zewnątrz, założył oświetlenie i radiofonię, wykonał marmurową ambonę i posadzkę, kanalizację opadową i oświetlenie zewnętrzne, elektryczny napęd dzwonw, dokończył ogrodzenie placu kościelnego, wyposażył kościł w organy, ławy i konfesjonały. Kaplica w dolnej części kościoła otrzymała posadzkę marmurową i ławki. 
W następnym etapie został wykonany wystrj prezbiterium: ołtarz ze sceną Ostatniej Wieczerzy (brąz), chrzcielnica ze scenami Chrztu Chrystusa, Chrztu Polski i przejściem przez Morze czerwone (brąz) lichtarze (brąz), tabernakulum z obudową w kształcie krzewu Mojżesza (miedź złocona), figura Chrystusa na krzyżu (miedź), figury Matki Bożej i św. Jana (miedź). Autorem tych dzieł jest prof. Wincenty Kućma z Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. 14 maja w Jubileuszowym Roku 2000 r. arcybiskup Stanisław Nowak dokonał uroczystego poświęcenia (konsekracji) kościoła p.w. Najświętszej Maryi Panny Krlowej Polski.



</description>
        </item><item>
        <title>Kościół pw. św. Maksymiliana Kolbego w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kosciol_pw_sw_maksymiliana_kolbego_w_zawierciu</link>
        <description>Parafia powstała w części miasta Zawiercia zwanej Nowym Zawierciem i Borowym Polem. Erygował ją biskup Stefan Bareła 10 marca 1981 r. Teren został wyłączony z całości z parafii św. Piotra i Pawła w Zawierciu. Pierwszym proboszczem i organizatorem życia parafialnego został ks. Jan Duda, od 
1 kwietnia 1979 r. wikariusz terenowy tej części parafii św. Piotra i Pawła. 11 lipca 1982 r. biskup Franciszek Musiel poświecił plac pod budowę kościoła oraz krzyż. 9 sierpnia tegoż roku przystąpiono do kopania fundamentw pod kościł, ktrego projekt opracował mgr inż. arch. Włodzimierz Domagała, tutejszy parafianin. 24 października 1982 r. biskup S. Bareła dokonał poświęcenia kamienia węgielnego oraz wmurowania aktu erekcyjnego nowej świątyni. Budowa kościoła trwała jeden tok. 24 lipca 1983 r. rozpoczęto budowę plebanii, ktra była ukończona po dwch latach. 
30 kwietnia 1986 r. zakupiono dwa dzwony - jeden noszący imię Matki Bożej i św. Maksymiliana, drugi- św. Jana Chrzciciela. W tym samym roku 5 października biskup Stanisław Nowak uroczyście poświęcił (konsekrował) wykończony w całości kościł. 25 czerwca 1988 r. rozpoczęto budowę domu parafialnego z przeznaczeniem na przedszkole i mieszkanie sistr zakonnych. 24 sierpnia 1996 r. zamieszkały tam siostry felicjanki. Dnia 1 września 1996 r. przedszkole oraz dom Sistr Felicjanek poświecił biskup A. Długosz, a 7 października arcybiskup Stanisław Nowak dokonał poświęcenia kaplicy.



</description>
        </item><item>
        <title>Kościół pw. Miłosierdzia Bożego w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kosciol_pw_milosierdzia_bozego_w_zawierciu</link>
        <description>Obejmuje ona Blanowice oraz część osiedla na Stoku, ktrego realizacja w latach osiemdziesiątych została przerwana. W samych Blanowicach - należących do parafii w. Mikołaja w Kromołowie w 1948 r. została wybudowana kaplica, do ktrej dojeżdżali w niedziele i święta ze Mszą św. księża z parafii kromołowskiej. 
   Od 1988 roku istniał tu wikariat terenowy. Parafię erygował biskup Stanisław Nowak 24 czerwca 1989 r., wydzielając jej teren z parafii w. Mikołaja w Zawierciu - Kromołowie. Pierwszym proboszczem tej placwki został ks. Roman Szecwka. W tym samym 1989 roku staraniem ks. R. Szecwki została rozbudowana i przystosowana do funkcji parafialnych istniejąca kaplica. Następnie został nabyty plac pod budowę kościoła i plebanii. Plebanię wybudowano uwzględniając potrzeby przyszłego osiedla - dla trzech księży i pomocy plebańskiej. Dom ten oraz plac pod budowę kościoła poświęcił biskup S. Nowak. 22 wrzenia 1991 r. Na terenie parafii znajduje się cmentarz komunalny poświęcony przez biskupa S. Nowaka 20 wrzenia 1991 r., a kaplicę pogrzebowy poświęcił 3.06.1993 r. Staraniem ks. Bogusława Zielonego została położona posadzka w dobudowanej kaplicy bocznej oraz ustawiony nowy żelazny krzyż na placu przyplebanijnym. Ks. Tadeusz Wjcik przeprowadził remont dachu i wieży kościoła oraz odnowił wnętrze przez pomalowanie ścian. Sprawił też nowe dębowe konfesjonały oraz nowe fotele dla sprawujących liturgię. Obecny proboszcz ks. Tadeusz Wjcik 06.07.12001 r. rozpoczął budowę nowego kościoła. Od 05.10.2005 r. sprawowana jest liturgia.



</description>
        </item><item>
        <title>Zawierciańskie majówki</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/zawiercianskie_majowki</link>
        <description>






            









Ten dział, ktry przedstawiam może doprowadzić niektrych czytelnikw do nostalgii, a innych do frustracji serca, ponieważ dzisiejszym tematem są majowe pochody. Aby poznać historię 1-Maja musimy przenieść się za ocean do Stanw Zjednoczonych.  Fatalne, 12-godzinne warunki pracy i niskie zarobki spowodowały, iż pierwszego maja 1886 roku w Chicago wybuchł strajk o polepszenie warunkw pracy i 8-mio godzinny dzień pracy. Walki z policją, użycie broni i dynamitu doprowadziły do śmierci wielu ludzi. Dla upamiętnienia tego dnia w 1889 roku II Międzynarodwka wprowadziła dzień 1-Maja jako Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy potocznie nazywanym Świętem Pracy, obchodzonym corocznie od 1890 roku. W Polsce rwnież ta data była początkiem obchodw majowych, ktre niejednokrotnie były tłumione przez zaborcw. W latach 1945-1989 było to najważniejsze święto państwowe zwane Świętem Klasy Robotniczej. Pochody 1- majowe stały się propagandowymi manifestacjami partyjnymi i niewiele miały wsplnego z pierwszymi założeniami. Nieodzownymi elementami były sztandary krajw demokracji ludowej, propagandowe hasła, tygodniami przygotowywane występy dzieci, przypinki w klapach marynarek, andhellip; i trybuny honorowe (na samochodach Star lub przyczepach ciągnikowych) skąd pozdrawiali przechodzących i przemawiali prominenci partyjni i sekretarz  PZPR. Podstawowym  obowiązkowym andbdquo;elementemandrdquo;  każdego pochodu 1- majowego był - obywatel. Nieobecność na pochodzie wiązała się z karami dyscyplinarnymi w pracy  takimi jak nagana, zabranie premii. Nieobecność na pochodzie można było usprawiedliwić jedynie zwolnieniem lekarskim,  gdyż inaczej była to przysłowiowa bumelka. Podobnie było w szkole, uczeń miał obniżone oceny za sprawowanie i do szkoły byli wzywani rodzice. W latach powojennych w  Zawierciu pochody 1-majowe  chodziły ulicami Kościuszki, 3 Maja (tam też znajdowała się trybuna honorowa). W pźniejszych latach trybuna znajdowała się przy Komitecie Powiatowym PZPR (obecnie Urząd Skarbowy) lub przy Urzędzie Miasta na ulicy Leśnej dawnej Stefana Okrzei.








     W latach, kiedy nie było jeszcze stadionu OSiR pochody najczęściej kończyły się na boisku Warty przy ul. Senatorskiej (rzadziej na boisku Włkniarza - zresztą oba boiska już nie istnieją). Tam najczęściej po godzinnych wsłuchiwaniach się w przemwienia i przemaszerowaniu ulicami w zwartych szeregach pochody rozchodziły się. W innych latach pochd kończył się na ul. 3 Maja potem obok budynku Komitetu Partyjnego, lub zawsze tam gdzie znajdowała się trybuna honorowa. Tak kończyły się oficjalne części pochodw majowych. Tam zdawano flagi, szturmwki i transparenty by następnie korzystać z tego co zaoferowało państwo dla ludu pracującego miast i wsi. Większość imprez towarzyszących odbywały się w miejscu gdzie teraz jest OSiR (a w pźniejszych latach w miejscach zakończenia pochodu). Na polance w lasku stawiano scenę na ktrej występowały ludowe zespoły, grała orkiestra a wokł znajdowały się stragany i samochody andbdquo;Stonkiandrdquo; lub Żuki i Nyski. Sprzedawano z nich towary takie jak wędliny, cytrusy, konserwy, słodycze czy inne deficytowe towary, ktrych prżno było szukać sklepach. Trzeba przyznać, że był to dobry sposb by 1-Maj był zawsze mile wspominany i oczekiwany, gdyż w tym dniu każdy obywatel mgł poczuć się zaspokojony i szczęśliwy a zapomnieć o prawdziwych problemach. Osobiście uwielbiałem andbdquo;kopalniokiandrdquo; - anyżowe długie cukierki oraz watę cukrową, nieodzowny element majowych festynw, oraz stragany z obciachowymi zabawkami (z dzisiejszej perspektywy patrząc). Dużym powodzeniem wśrd dzieci cieszyły się obwarzanki, korkowce, pistolety na kapiszony i oranżada (w butelkach z drucianym zamykaniem), a dla tych co nie mieli pieniędzy woda spod ogrkw z beczki - ona była za darmo. W zależności od sytuacji raz odbywały się zawody i pokazy strażackie, innym razem potańcwki a jeszcze innym pokazy krw i buhajw. No cż, wszystko to już odległa historia a takie hasła jak: andbdquo;1 Maja dniem radości i dumy ludzi rzetelnej i twrczej pracy!andrdquo;, andbdquo;Od socjalistycznej odnowy nie ma odwrotu!andrdquo;, andbdquo;Socjalistyczne państwo jest silne świadomością swych obywateli!andrdquo;, andbdquo;Rewizjonistom i odwetowcom w RFN nasze stanowcze nie!andrdquo;- i wiele, wiele innych powodują u nas ironiczny uśmiech na twarzy. Mj kolega Marek nie doczekawszy się w tym roku  przemarszu pochodu wspominał mi, że zostawił sobie na pamiątkę flagę sprzed 20 lat Niemieckiej Republiki Demokratycznej i trochę żałuje, że nie zachował flagi ZSRR. Nawiasem mwiąc przemarszu pochodu nie było w tym roku w Zawierciu z powodu złej pogody. Mała grupa ludzi zebrała się i złożyła kwiaty przed tablica 100 - lecia  Ruchu Robotniczego w Zawierciu oraz tablicą upamiętniającą wydarzenia Krwawego Piątku. Pamiętam taką sytuację z roku 1984 jak z 30 kwietnia na 1 maja spadło sporo śniegu (na ulice nie wyjechały pługi bo zima zaskoczyła drogowcw). Będąc poza Zawierciem nie dojechaliśmy wraz z kolegami na pochd ponieważ większość autobusw nie wyjechało na ulice, a mało kto miał wtedy własne auto, ale ci co byli na miejscu na manifestacji się odliczyli. Moja żona wspomina, że na studiach powiedziano im, że nie mają co podchodzić do obrony pracy dyplomowej  jeśli kogoś nie będzie na pochodzie. Nawet taka tragedia jak katastrofa elektrowni w Czarnobylu z 26 kwietnia 1986 rok nie wpłynęła na przebieg pochodu - a wręcz przeciwnie w pracy nakazano mam  udział w pochodach pomimo, że norma izotopw promieniotwrczych była przekroczona ponad pł miliona razy! Tu należy pochwalić nasze wczesne władze, bo pomimo zaprzeczeń ze strony radzieckiej o katastrofie i promieniowaniu, podjęły działania w ochronie obywateli podając jod w postaci płynu lugola (niestety w niektrych miejscach stanowczo za pźno) i opublikowano tabelę skażeń. Był to jeden z pierwszych przypadkw w PRL kiedy polskie władze podjęły niezależną od ZSRR decyzję, choć w pźniejszym okresie prowadzono dezinformacyjną politykę w celu zminimalizowania problemu. W owych czasach ani pogoda, ani inne okoliczności nie miały wpływu na przebieg pochodu. Dzisiaj wpływ mają nie tylko warunki atmosferyczne, ale rwnież wewnętrzna przemiana naszego społeczeństwa, a czy to dobrze, czy to źle pozostawiam do oceny czytelnikw.    




 Przygotowali J. S. Gębka (materiały- zbiory własne)
Jeżeli posiadasz jakieś ciekawe egzemplarze napisz :  jaslaz@poczta.onet.pl</description>
        </item><item>
        <title>Historia o lotniku</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/historia_o_lotniku</link>
        <description>Podręczniki do historii często milczą o losach tych, ktrzy naprawdę tworzyli dzieje. Nie mwię tu o znanych postaciach, ktrych biografie każdy znajdzie w almanachach i leksykonach, lecz o prostych ludziach, skazanych na zapomnienie.

Pragnę przedstawić życiorys kogoś, o kim mieszkańcy Zawiercia zapewne nic nie wiedzą, a jest to postać godna uwagi. Pilot myśliwcw w czasie II wojny światowej, podczas wojennej zawieruchy przewędrował całą Europę. Stale w pogoni za bronią, chciał walczyć o wolną ojczyznę.
Jak rozwinął skrzydła

Porucznik Stefan Gostkowski urodził się w 1916 r. w Zawierciu. Służbę wojskową odbył w Krakowie w 1938 r. Przeszedł rwnież płroczny kurs mechanika samolotowego w Dęblinie, po dziś dzień najlepszej jednostce szkolącej lotnikw.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej, 31 sierpnia 1939 r., znajdował się na lotnisku pomocniczym Wesoła k. Radomia. Latał wwczas na samolotach andbdquo;Karaśandrdquo;, polskich lekkich bombowcach rozpoznawczych, Anglikom znanych jako andbdquo;Wellingtonyandrdquo;. Został przydzielony do 2 Pułku Lotniczego Krakw Rakowice, II Dywizjonu Bombowego lekkiego 22 Eskadry Bombowej. Jego zadaniem miała być walka z Niemcami nad Częstochową. 

3 września1939 roku 21 i 22 eskadra wyszukiwały i niszczyły na drogach wokł Radomska czołgi niemieckie 1 i 4 Dywizji Pancernej. Odbyli dwa naloty, stracili 6 samolotw. W rejonie Radomska niemieckie dywizje pancerne straciły 30% poważnie uszkodzonych i zniszczonych czołgw. Na jeden dzień zostały zablokowane dostawy amunicji i paliwa dla Niemcw.

Gdy 17 września 1939 r. Armia Czerwona zaatakowała Polskę, Gostkowski dostał rozkaz przedostania się na wschd. Nad Bugiem jego samolot został jednak zestrzelony.

Na wojennym szlaku

Nie zdołano go pojmać do niewoli radzieckiej. Wyskoczył bowiem z samochodu transportowego i przedarł się do Rumunii razem ze swoim przyjacielem Jzefem Galją, mieszkańcem Śląska. 19 września dostali się do obozu w małej letniskowej miejscowości Kampluruku, lecz stamtąd uciekli do Bukaresztu.

Droga nie była łatwa. Na szczęście udało im się zatrzymać w domu bliżej nieznanego oficera Białej Gwardii. Mieszkali tam z jego żoną i dwjką dorastających crek przez ponad dwa tygodnie. W stolicy Rumunii znaleźli polską ambasadę i tam dostali pieniądze na podrż do Francji. Oczywiście podrżowali pod innymi nazwiskami, pod pretekstem poszukiwania pracy. Bilety oraz cywilne ubrania dostali dzięki życzliwości żony wspomnianego oficera.

Niestety problemy zaczęły się na granicy jugosłowiańskiej. Tam zostali zamknięci przez żołnierzy w ciemnicy. Dopiero interwencja polskiej ambasady sprawiła, że uwolniono ich. 

Kolejnym przystankiem na drodze Stefana Gostkowskiego i Jzefa Galji były Włochy. Jednak we Włoszech nie chciano Polakw ani uzbroić, ani umundurować. Skierowano ich natomiast do Francji, do Lyonu przez Paryż. 

W grudniu 1939 r. francuskie Ministerstwo Lotnictwa zezwoliło na zorganizowanie czterech polskich dywizjonw myśliwskich. III Dywizjon Myśliwski Dębliński był jedynym sformowanym we Francji. Stacjonował na lotnisku Bron pod Lyonem. W kwietniu 1940 r. został przemianowany na GC I/145 Polski Dywizjon Myśliwski Warszawski, powołany do obrony Lyonu.
We Francji

Polska formacja lotnicza była tworzona we Francji przez Anglikw. Zabierali oni ze sobą na wyspy lotnikw, radiooperatorw i mechanikw, ale tylko tych, ktrzy latali bombowcami. Nasi bohaterowie dostali się jednak do Anglii dzięki dobrej znajomości Wellingtonw.
Po obowiązkowej procedurze, grupa 120 Polakw została przewieziona samochodami do portu węglowego, a stamtąd przetransportowano ich do Brytanii.

Na Wyspach


Stefan Gostkowski wraz ze swoimi towarzyszami trafili do portu Chatham, nieopodal Londynu. Zostali tam umundurowani i odpoczywali przez tydzień. Kolejnym etapem podrży było Blackpool, położone w płnocno-zachodniej Anglii nad Morzem Irlandzkim. Wwczas miasto to miało, według wspomnień pana Stefana, około 50 tys. mieszkańcw. Odpoczywali tam przez miesiąc, mieszkali w hotelu. Spośrd kolegw Stefan Gostkowski wspomina Kazimierza Kapę, Stanisława Skrzypca i Tadeusza Nowaka. Uczyli się języka angielskiego, grali w piłkę nie gorzej od angielskich kolegw, a także jeździli na łyżwach. Swoimi umiejętnościami i sprawnością zawstydzali często gospodarzy. 

Stamtąd przeniesieni zostali do miejscowości Ipswich. Tam chodzili na kolejne wykłady z języka angielskiego. Polskie Orły uczyły się latać szykami na dwumotorowych samolotach Wellington. 

W Ipswich 29 sierpnia 1940 r. powstał 305 Dywizjon Bombowy im. Marszałka Jzefa Piłsudskiego. Dywizjon uzyskał gotowość bojową 24 kwietnia 1941 r. Polscy lotnicy otrzymali nowe mundury i latali nad Francją i Niemcami. Odbywali loty bojowe nad Rotterdam oraz Emden. Pierwsze naloty na Berlin wykonali w nocy z 7 na 8 listopada 1941 r. Natomiast z 30 na 31 kwietnia 1942 r. dokonali pierwszego tysiącsamolotowego nalotu na Niemcy nad Kolonią. Następny odbył się nad Essen kolejnej nocy, zaś nocą z 2 na 3 maja 1942 r. miał miejsce ostatni lot bojowy oraz loty minowania wd przybrzeżnych. 

305 Dywizjon Bombowy istniał przez trzy i pł roku, aż został rozwiązany przez krla Jerzego VI ze względu na brak maszyn. Z pomocą lotnikom przybył jednak brat krla, ktry pod Londynem uformował 23 marca 1943 roku 318 Dywizjon Myśliwsko-Rozpoznawczy, samodzielną jednostkę do wspłpracy z artylerią polską na Bliskim Wschodzie. Dywizjon został posłany do Egiptu.

Pewnego dnia, zupełnie przypadkowo, Stefan Gostkowski wraz z kolegą Stanisławem Śmiłkiem, dokonali heroicznego czynu. 2 sierpnia 1943 r. byli świadkami rozbicia się samolotu. Pobiegli na miejsce katastrofy i wyciągnęli z kabiny pilota, ktrym był Polak, kpt. Jan Narewski, pilot 318 Dywizjonu Myśliwskiego eskadry B. Po tym jak udzielili koledze niezbędnej pomocy, nawet nie zwrcili uwagi na własne zakrwawione ubrania. Dopiero angielski kolega uprzytomnił to panu Gostkowskiemu, pytając, czemu ma zakrwawioną twarz.

Epizod na Czarnym Lądzie

W Egipcie lotnicy stacjonowali w miejscowości Barra, zimowali zaś w Ankonie. 14 września 1943 r. 318 Dywizjon Myśliwsko-Rozpoznawczy wszedł w skład 1 TAF (Pierwszego Lotnictwa Taktyczno-Powietrznego Sił Pustyni). Stefan Gostkowski brał udział w walkach, w ktrych uczestniczyły rwnież amerykańskie Superfortece. Poznał tam Edwarda Bebłota, ktry pźniej wyciągnie ku niemu pomocną dłoń, już po zakończeniu zmagań wojennych. Wiosną 1944 r. przebazowuje się do Włoch. 

1 maja tego roku osiąga gotowość bojową w składzie 285 dywizjonu rozpoznawczego. Latał w czasie nalotw nad rzeką Po (Pad) we Włoszech. Jednak po zakończonych zmaganiach zostali zostawieni przez Anglikw w okupowanych Włoszech. Nikt nie zabrał ich z powrotem do Brytanii. Wojsko amerykańskie proponowało nawet, aby polscy lotnicy wzięli udział w walkach z Japończykami, jednak oni nie zgodzili się.

Ostatecznie przez Włochy i Francję dotarli z powrotem do Anglii.
Przywitanie wśrd andbdquo;Aliantwandrdquo;
Kiedy już pojawili się na lotnisku, zdziwili się, że nie witał ich żaden lotnik. Ktoś tylko rzucił im, że już na pewno nie spotkają swoich. Miał sporo racji. Anglicy przestali szanować wiernych polskich towarzyszy broni. Brytyjski chorąży chciał ich zgarnąć do pracy w kuchni. Oczywiście Polacy zbuntowali się. Jako podoficerowie, uznawali za hańbę pracę przy obieraniu ziemniakw! Za niewykonanie rozkazu groził jednak pluton egzekucyjny, a w najlepszym razie 2 lata więzienia. W porę udało im się uzyskać przepustkę i wyjechać do Londynu, gdzie w ambasadzie przedstawili swj problem. 

Podczas pobytu w angielskiej stolicy napotkali Edwarda Bebłota, tego samego, z ktrym Stefan Gostkowski latał w Afryce. Zbierał on lotnikw, ktrzy chcieli przedostać się do Polski i dalej walczyć. Nasi bohaterowie chętnie na tę propozycję przystali. 

Kiedy powrcili z przepustki do jednostki, tamtejsze dowdztwo zostało już poinformowane o interwencji w ambasadzie. Polscy lotnicy zostali przetransportowani do obozu w Szkocji, gdzie 8 miesięcy czekali na wyjazd do Ojczyzny.

W Polsce
Po wojennej tułaczce i tysiącach kilometrw podrży, Stefan Gostkowski trafił w końcu do Polski. Niestety szybko okazało się, że jest traktowany nie jak bohater, lecz jako wrg nowego socjalistycznego ustroju. Został okradziony przy rewizji nawet z papierosw. 

Przybyli piloci zostali przewiezieni na Śląsk, do Tarnowskich Gr. On przenisł się do Zawiercia. Jego bracia zginęli w czasie wojny. Zatrzymał się u siostry. Pracował w fabryce Erbego. Grywał też w piłkę nożną w Warcie Zawiercie, ale był to bardzo krtki epizod. Rozegrał zaledwie trzy spotkania. 

Przez długi czas był przez władze uważany za nieprzyjaciela i przy każdej wizyty w urzędzie odnoszono się do niego z olbrzymią nieufnością. Dopiero pźniej udało mu zostać czynnym członkiem ZBOWiD-u i wieść spokojne życie.

Dziś niewielu zna jego historię, on sam nie pamięta zbyt wielu dat, ale pomimo podeszłego wieku jego uścisk świadczy o tym, że ciągle jest strażnikiem nieba Rzeczypospolitej Polskiej. 

autor: Damian Domżalski

Powyższy artykuł pisałem jeszcze za życia porucznika Stefana Gostkowskiego. Niestety zmarł on rankiem 29.05.2009 r. w Zawierciu. Cześć Jego Pamięci.
 </description>
        </item><item>
        <title>Stanisław Holenderski - przemysłowiec i filantrop</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/stanislaw_holenderski_</link>
        <description>Urodził się i umarł jako Żyd, czuł się Polakiem, ale przede wszystkim był wielkim zawiercianinem. 

Stanisław Holenderski (1871-1940) jest jedną z nielicznych postaci  międzywojennego Zawiercia, ktrej dokonania i zasługi dla miasta zostały  docenione przez mieszkańcw. Wielka w tym zasługa miłośnika historii  Zawiercia, pana Piotra Grzyba, ktry za pomocą publikacji wielokrotnie  przypominał sylwetkę i dorobek zawierciańskiego filantropa i  przemysłowca. Pałacyk przy ulicy 3 Maja, willa na Stawkach, budynek  Szkoły Rzemieślniczej i Zespołu Szkł przy ulicy Zaparkowej, kaplica na  cmentarzu parafialnym - to tylko nieliczni niemi świadkowie dzieła życia  Stanisława Holenderskiego. 

Rodzicami przyszłego wybitnego zawiercianina byli Cecylia z Mendelsohnw  i Markus Holenderski. Ojciec Stanisława przybył prawdopodobnie z  Białegostoku w okresie budowy podwalin miasta. Matka była crką  właściciela dbr w Blanowicach. Nie jest do końca jasne, czy to ci sami  Mendelsohnowie, ktrych nazwisko występuje wśrd nabywcw dbr  kromołowskich w 1871 roku. Wyjaśniałoby to posiadanie nieruchomości  gruntowych w kwartale Zawiercia, z ulicami Pomorską i Paderewskiego. 

Jego ojciec był wspłwłaścicielem huty szkła, a następnie uruchomił  największą w okolicach Zawiercia cegielnię, ktra jednak z uwagi na  wyczerpanie pokładw gliny została przez Stanisława Holenderskiego  zamknięta w latach dwudziestych.

W życiu Stanisława Holenderskiego był rwnież epizod związany z  prowadzeniem kopalni węgla brunatnego w Gołuchowicach, w spłce z  Teodorem Berndtem - właścicielem fabryki włkienniczej. Jednak głwnym  źrdłem jego dochodw był majątek ziemski w Porębie Mrzygłodzkiej. W tym  miejscu należy się małe wyjaśnienie. W drugiej połowie XIX w. od gminy  Poręba Mrzygłodzka odłączono Zawiercie Większe, ktre weszło w skład  Gminy Kromołw. W dalszym ciągu grunty folwarczne na obszarze Zawiercia  wchodziły w skład dbr ziemskich o nazwie Poręba Mrzygłodzka. Część tych  dbr nabył w 1912 r. Stanisław Holenderski. Obok leśniczwki na  Turkowej Grze posiadał piękną, modrzewiową willę. Dopiero z  tym  komentarzem zrozumiała jest darowizna Stanisława Holenderskiego w  postaci gruntu pod planowany cmentarz ewangelicki przy drodze do  Ciągowic czy ofiarowanie nieruchomości gruntowej na potrzeby szkoły  rzemieślniczej.

Porębskie dobra zawierciańskiego filantropa to 350 morgw (ponad 210 ha)  gruntw, w ktrych dominowały lasy skrywające pokłady węgla brunatnego -  czarne diamenty ziemi zawierciańskiej. Lasy te były głwnym źrdłem  dochodu Stanisława Holenderskiego. W 1919 roku, po odzyskaniu  niepodległości, właściciele dbr ziemskich w okolicach Zawiercia  ogłaszali odkrycia nowych pł grniczych. Z wnioskiem o koncesję na  wydobywanie węgla wystąpił rwnież Holenderski. Władze grnicze  zastanawiały się nad sposobem wydania decyzji odmownej. Według  obowiązującego wwczas prawa rosyjskiego, z kręgu przedsiębiorcw  zajmujących się wydobywaniem węgla wyłączeni byli Żydzi. Znaleziono  wwczas dyplomatyczną odpowiedź i uzasadniono negatywną decyzję andbdquo;zbyt  bliskim sąsiedztwem z kopalnią andraquo;Zygmuntandlaquo; - własność Towarzystwa Porębaandrdquo;.  Jednak ostatecznie na jego gruntach powstała kopalnia, ktrą prowadził  Stanisław Kasterski. Nie wiemy, czy Stanisław Holenderski czerpał  dochody tylko z dzierżawy pl grniczych, czy był cichym wsplnikiem  Kasterskiego.

Był natomiast niewątpliwie osobą twardo stąpającą po ziemi i  inteligentnym negocjatorem w sprawach finansowych. Kiedy w 1928 r.  Stowarzyszenie Mechanikw Polskich z Ameryki podjęło z nim rozmowy w  sprawie dzierżawy pl grniczych, Stanisław Holenderski zręcznie  odwlekał czas sfinalizowania umowy. W końcu została ona podpisana na  korzystnych dla niego warunkach. Oprcz stałej kwoty związanej z każdą  toną wydobytego węgla, zagwarantował sobie dzierżawę placu pod skład  węgla w Zawierciu (dawny skład drewna przy ulicy Towarowej stanowił  własność fabryki w Porębie) i nieodpłatną regularną dostawę węgla  brunatnego na skład. Jego status majątkowy pozwalał zaliczać go do  najbogatszych osb w okolicach Zawiercia. 

Społecznie angażował się nie tylko w gospodarczych gremiach (Izba  Przemysłowo-Handlowa w Sosnowcu), ale chętnie udzielał się też w  działających na rzecz zawierciańskiej społeczności stowarzyszeniach o  charakterze dobroczynnym i patriotycznym. Nie sposb tutaj wymienić  wszystkich. Kiedy w 1928 r. powstał Społeczny Komitet Budowy Szkł  Społecznych, został jego członkiem i inicjatorem budowy placwek  oświatowych na terenie Zawiercia i całego powiatu. Nie ograniczał się  tylko do uczestnictwa w jego pracach, ale wspierał inicjatywy  materialnie, dostarczając budulec ze swoich lasw.

Z urodzenia był Żydem, z wyboru Polakiem, ale przede wszystkim  zawiercianinem. Szczeglnym dowodem polskości Holenderskiego jest macewa  jego rodzicw na kromołowskim kirkucie, na ktrych znajdują się napisy  polskojęzyczne. 
Nie wiemy nic o jego  politycznych sympatiach - Zawiercie pod tym  względem było podzielone. W wieku 50 lat przeszedł na katolicyzm. Często  też piszący o nim przedstawiają go jako osobę zaangażowaną społecznie  na rzecz kościoła katolickiego, ale wiemy, że wspomagał rwnież  ewangelikw (cmentarz ewangelicki miał powstać na jego nieruchomości  gruntowej). Jego rodzice byli zaangażowani w budowę synagogi, Stanisław  między innym wybudował katolicką kaplicę cmentarną i ufundował ambonę do  bazyliki mniejszej. Był blisko związany z ks. bp T. Kubiną - pierwszym  ordynariuszem diecezji częstochowskiej. Nie natrafiłem  na jakikolwiek  ślad jego relacji ze środowiskiem zawierciańskich Żydw. Z pewnością,  zwłaszcza przez ortodoksyjnych mieszkańcw Zawiercia wyznania  mojżeszowego, uważany był za przechrztę i odszczepieńca.

Nie znamy daty ślubu Stanisława Holenderskiego i Joanny z d.  Idzikowskiej z Częstochowy. Być może perspektywa małżeństwa była motywem  zmiany wyznania. 19 grudnia 1922 r. przyszła na świat ich crka -  Aniela. Jak przystało na przedstawicieli lokalnej elity, na rodzicw  chrzestnych Holenderscy wybrali znanego zawierciańskiego lekarza Konrada  Pasierbińskiego i Wandę Wesołowską, żonę dyrektora fabryki TAZ -  Seweryna Wesołowskiego.

Okres międzywojenny moglibyśmy nazwać sielankowym dla rodziny  Holenderskich. Życie wiedli między Zawierciem a Porębą. Mieszkańcy  międzywojennego Zawiercia pamiętają Anielę Holenderską z lat  trzydziestych, jak podążała na konne przejażdżki ulicami miasta. Z uwagi  na majątek ojca i jego wpływy w mieście, uważana była za jedną z  lepszych partii. Mwiło się o planach małżeńskich i kandydacie na męża,  ktrym miał zostać syn Kazimierza Arkuszewskiego - właściciela dbr  pileckich i kromołowskich. Ciekawym przyczynkiem do poznania dziejw  rodziny Holenderskich i Zawiercia z pewnością są fotografie rodzinne,  ale dotychczas nikt niestety nie podjął się trudu ich opublikowania.

Sielankę rodziny Holenderskich przerwała wojna. W znanych biogramach  możemy przeczytać, iż Stanisław Holenderski zmarł 23 stycznia 1940 roku.  Wersji na temat okoliczności jego śmierci jest kilka. Najczęściej mwi  się o samobjstwie. Po wkroczeniu Niemcw, ukrywał się u Kazimierza  Arkuszewskiego w Pilicy. Stanisław Holenderski czuł się Polakiem, ale  dla Niemcw nadal był Żydem, ktry tak jak jego rodacy powinien chodzić w  opasce z gwiazdą Dawida. Zdawał sobie on doskonale sprawę z tego, jaki  los czeka zawierciańskich Żydw. Obawiał się nie tylko o swoje życie,  ale i o rodzinę - jego crka była płkrwi Żydwką. Porywając się na  swoje życie, pragnął w ten sposb ochronić ją przed losem, jaki spotkał  kilka tysięcy jego rodakw w Zawierciu. 

W tle pojawia się rwnież problem jego akceptacji w środowisku  żydowskim, od ktrego religii przodkw się odciął. Często mwi się o  pamięci zbiorowej. Jeszcze kilka lat temu jeden z korzennych mieszkańcw  Zawiercia, ktry był razem z rodzicami w tłumie odprowadzających  Stanisława Holenderskiego na parafialny cmentarz, zapytał mnie: kim był  Stanisław Holenderski?
Ze starych fotografii patrzy na nas starszy, nobliwy pan, z sumiastym  sarmackim wąsem, w gustownym modnym kapeluszu i z nieodłączną laską,  otoczony na większości z nich dziećmi i młodzieżą, dla ktrych tak wiele  uczynił.

Po zakończeniu II wojny światowej pozostałe po wielkim zawiercianinie  dobra ziemskie oraz część nieruchomości upaństwowiono w ramach reformy  rolnej i nacjonalizacji przemysłu. Część nieruchomości na terenie  Zawiercia, łącznie z pałacykiem przy ulicy 3 Maja, przeszła w ręce  prywatne. Żona Joanna i crka Aniela umierały w samotności i  niedostatku. W ostatnich latach rozpoczął się proces przywracania  należnej pamięci o wielkim mieszkańcu Zawiercia, ktry dla miasta  uczynił tak wiele, nie oczekując dla siebie w zamian zbyt dużo.
autor: Zdzisław Kluźniak
Artykuł pierwotnie ukazał się w nr 3 (5) jesień 2010 kwartalnika "Zawiercianin" oraz www.zawiercianin.pl</description>
        </item><item>
        <title>Michał Terech and#8211; inicjator i animator działań na rzecz krzewienia kultury fizycznej w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/michal_terech_8211_inicjator_i_animator_dzialan_na_rzecz_krzewienia_kultury_fizycznej_w_zawierciu</link>
        <description>andbdquo;Przed ustawionemi kolumnami zjawiają się matki chrzestne  zawierckiego sokolego sztandaru, ktry ma być dziś poświęcony;  przedstawiciel Związku sokolstwa, druh Terech z Warszawy, druhowie  delegaci sokolstwa z Krakowa, władze okręgowe. Czas maszerować na  nabożeństwo polowe. Na dany przez naczelnika znak orkiestra gra i pochd  rusza w porządku z miejscaandhellip; Po obu stronach ulicy gromady publiczności  przyglądają się ciekawie niezwykłemu pochodowi, ale widok tych  dziarskich drużyn nie raduje snać publiczności, bo ta spogląda ciekawie,  ale milcząco. Idziemy przez dzielnicę, zamieszkaną w dużym stopniu  przez robotnikw; troska bezrobocia gnębi ludzi, tłumaczymy sobieandrdquo;.

Powyższy cytat to fragment opisu uroczystości poświęcenia sztandaru  zawierciańskiego gniazda Towarzystwa Gimnastycznego andbdquo;Sokłandrdquo;, ktra  odbyła się  w dniu 7 września 1924 roku. Sztandar ten powrcił do  Zawiercia w dniu 11 listopada 2009 r., przekazany do Izby Muzealnej  przez Stefana i Wojciecha Gralczykw. Z długiego i szczegłowego opisu,  specjalnie wybrałem ten może niezbyt interesujący fragment o przebiegu  uroczystości, ktra trwała cały dzień. W całym tekście bowiem tylko  wtedy wspomina się o andbdquo;druhu Terechu z Warszawyandrdquo;.

Wspłczesnemu zawiercianinowi nazwisko to nic nie mwi. W latach  dwudziestych inżynier Michał Terech był wiceprezesem Towarzystw  Gimnastycznych andbdquo;Sokłandrdquo; i redaktorem naczelnym pisma andbdquo;Przegląd  Gimnastyczny andraquo;Sokłandlaquo;andrdquo;. Udział przedstawiciela naczelnych władz  Towarzystwa we wspomnianej uroczystości nie był przypadkowy. Był on  bowiem związany z Zawierciem przed rokiem 1914 i dla osady fabrycznej,  ktra nabierała miejskiego charakteru, dokonał wiele, zarwno na gruncie  zawodowym, jak i społecznym. 

Michał Terech ukończył gimnazjum w Radomiu, a następnie podjął studia  politechniczne. Jako już dojrzałego inżyniera o długim stażu  praktycznym, sprowadził go do Zawiercia właściciel Odlewni andbdquo;Sambor i  Krawczykandrdquo; - Marcin Krawczyk, ktry był ekonomistą. Było to trafne  posunięcie. Techniczne rozwiązania wprowadzone do produkcji, związanej  wwczas z przekładniami pasowymi, przyczyniły się do zwiększenia  wydajności odlewni, a jej wyroby zdobyły uznanie na krajowym rynku. 

Przebywając w 30-tysięcznej osadzie fabrycznej, Michał Terech rzucił się  w wir pracy społecznej. Działał w wielu znanych wwczas  stowarzyszeniach, ktre funkcjonowały w Zawierciu. Począwszy od sławnej  Resursy, poprzez spłdzielnie spożywcze, radę parafialną, komisje  wyborcze do rosyjskiej Dumy, a na władzach gminnych skończywszy.  Wymieniany jest jako andbdquo;prezesandrdquo; gminnej rady w Kromołowie w 1915 roku, tuż  przed uzyskaniem przez Zawiercie praw miejskich. Kiedy w 1913 r.  powołano w Sosnowcu Stowarzyszenie Technikw Zagłębia, Michał Terech  został wybrany zastępcą członka komisji rewizyjnej. 

andbdquo;W zdrowym ciele zdrowy duchandrdquo; - takie hasło przyświecało twrcom  pierwszego gniazda andbdquo;Sokołaandrdquo; we Lwowie, założonego w 1867 r. W Zawierciu  gniazdo Towarzystwa Gimnastycznego andbdquo;Sokłandrdquo; zostało utworzone w 1905  roku, jako jedno z pierwszych w Zagłębiu Dąbrowskim. Działalność tej  organizacji opierała się na założeniu, że w drodze do niepodległości  niezwykle istotne jest przygotowanie młodzieży pod względem fizycznym,  poprzez gimnastykę i uprawianie sportw. 

Działalność gniazda w okresie międzywojennym zaznaczała się w rżnych  dziedzinach życia społeczności Zawiercia. Obejmowała m.in. udział w  uroczystościach państwowych, organizację wycieczek krajoznawczych,  opiekę nad grobami powstańcw styczniowych i organizację zawodw  sportowych. Kto dzisiaj pamięta, że członkowie gniazda andbdquo;Sokołaandrdquo;  przygotowali pierwsze boisko sportowe, ktre mieściło się obok Domu  Ludowego (w tym budynku znajdowała się siedziba andbdquo;Sokołaandrdquo;). Na marginesie  warto wspomnieć, że na początku lat 20., jeżeli chodzi o gry zespołowe,  członkowie zawierciańskiego andbdquo;Sokołaandrdquo; uznawali wyższość siatkwki i  koszykwki nad andbdquo;piłką kopanąandrdquo;. 

Nieobca była zawierciańskim Sokołom rwnież działalność kulturalna. W  1910 r. założyli oni chr andbdquo;Lutniaandrdquo;, a wielu z nich w pźniejszym okresie  zasiliło kościelną andbdquo;Liręandrdquo;. Orkiestra andbdquo;Sokołaandrdquo; w latach dwudziestych  uświetniała swoimi występami i paradami w Zawierciu wszystkie  uroczystości państwowe.

Członkowie Towarzystwa wywodzili się z rżnych grup społecznych i  zawodowych, ale największe zaplecze stanowili pracownicy odlewni andbdquo;Sambor  i Krawczykandrdquo; - i nie był to przypadek. Ważnym czynnikiem zachęcającym  pracownikw odlewni do wstępowania w szeregi andbdquo;Sokołaandrdquo; było to, że w  szeregach organizacji działał inż. Ignacy Banachiewicz, ale także to, że  właśnie z tej fabryki wywodził się wspłzałożyciel i jednocześnie  pierwszy andbdquo;prezesandrdquo; zawierciańskiego gniazda, inż. Michał Terech. 

Jak wiemy z cytowanej relacji, ten ostatni po odzyskaniu niepodległości  przeprowadził się do Warszawy, gdzie aktywnie działał w strukturach  andbdquo;Sokołaandrdquo; na szczeblu centralnym. O Zawierciu jednak nie zapomniał, czego  dowodem był fakt uczestnictwa w uroczystościach związanych z  poświęceniem sztandaru.

Ze starych fotografii patrzą na nas zawierciańskie sokoły i sokoliki,  wyrżniający się nie tylko oryginalnymi strojami organizacyjnymi. W  szarzyźnie dnia okresu międzywojennego stanowili oni istotny element  krajobrazu organizacji społecznych działających w Zawierciu, krzewiąc  zamiłowanie do tężyzny fizycznej oraz kultywując tradycje patriotyczne.  Wielu z nich oddało swoje życie w obronie Ojczyzny. Warto tutaj  przypomnieć choćby zawierciańskiego sokoła - Bronisława Milejskiego,  zamordowanego w Ostaszkowie. 

Pisząc ten tekst, nie mogę się oprzeć refleksji związanej z aktywnością  społeczną wspłczesnych mieszkańcw Zawiercia. Wielu z nich bowiem to  potomkowie między innymi członkw Towarzystwa Gimnastycznego andbdquo;Sokłandrdquo;,  ktrzy kontynuują tradycje rodzinne. Oczywiście działają oni w innych  uwarunkowaniach i innych organizacjach, ale zgodnie z duchem społecznej  aktywności na rzecz miasta. Przykładem takiej pokoleniowej zmiany warty,  jest dla mnie osoba Prezesa PTTK i radnego miasta, inż. Andrzeja  Strżeckiego, ale lista takich nazwisk jest o wiele dłuższa.

Niestety pamięć zbiorowa jakby omija ten aspekt przeszłości miasta oraz  osoby, ktre dały impuls narodzinom aktywności społecznej w Zawierciu.  Być może warto przy tej okazji zaapelować do władz miasta o skromne  upamiętnienie jednego z pierwszych wielkich działaczy społecznych  Zawiercia. Powstają  nowe place zabaw i boiska sportowe. Może warto  pomyśleć nad patronem dla jednego z nich. Michał Terech, z uwagi na  swoje zasługi na rzecz krzewienia kultury fizycznej w Zawierciu (i nie  tylko w nim), mgłby być jednym z kandydatw. 

P. S. Innym kandydatem na patrona mgłby zostać  Eligiusz Pieniążek, w kręgach sportowych lat trzydziestych znany jako  andbdquo;Odrowążandrdquo;. Pierwszy wywodzący się z Zawiercia mistrz Polski w ciężkiej  atletyce (podnoszenie ciężarw), ktry startował jako zawodnik  Towarzystwa Gimnastycznego andbdquo;Sokłandrdquo; - gniazdo w Katowicach. 
autor: Zdzisław Kluźniak

Artykuł pierwotnie ukazał się w nr 3 (5) jesień 2010 kwartalnika "Zawiercianin" oraz www.zawiercianin.pl</description>
        </item><item>
        <title>Stanisław Pasierbiński junior</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/stanislaw_pasierbinski_junior</link>
        <description>Tworząc historyczną galerię społecznikw z Zawiercia, nie sposb pominąć Stanisława Pasierbińskiego juniora. 

Jego ojciec, Stanisław Pasierbiński (1837-1897), urodził się w  Szczekocinach. Po uzyskaniu uprawnień aptekarskich osiedlił się w latach  pięćdziesiątych XIX wieku we Włocławku, skąd w 1867 r. przeprowadził  się do Siewierza i założył pierwszą w tym miasteczku aptekę. W 1872 r.  pojawił się w Zawierciu. Utworzył tutaj przy ulicy Aptecznej filię  apteki siewierskiej. Pierwszy budynek był drewniany i mieścił się na  placu sąsiadującym z placem uznawanym dzisiaj za miejsce usytuowania  najstarszej apteki w Zawierciu. Budynek ten spłonął na krtko przed  wybuchem I wojny światowej.

Stanisław Pasierbiński jr. urodził się w Siewierzu na krtko przed  przeprowadzką rodziny do Zawiercia. Miał liczne rodzeństwo: pięciu braci  i sześć sistr.

Nie bez znaczenia dla jego postawy społecznej był fakt bogatych  rodzinnych tradycji niepodległościowych.  Jego dziadek Szymon -  szczekociński tkacz, był uczestnikiem kampanii napoleońskiej, zaś wuj  Teofil walczył w powstaniu styczniowym. 

W 1897 roku zmarł Stanisław Pasierbiński senior. Zawierciańska apteka  prowadzona była od tej pory przez spadkobiercw, ktrzy dodatkowo  założyli w 1898 r. pierwszą w Zawierciu hurtownię lekw.

Stanisław Pasierbiński junior w 1896 r. kończy gimnazjum w Piotrkowie -  wcześniej musiał opuścić gimnazjum w Częstochowie, wskutek zatargw o  podłożu patriotycznym z inspektorem szkolnym. Przez następne trzy lata  praktykuje w rodzinnej aptece. W 1899 r. zdaje egzamin pomocnikowski na  Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1902-1904 studiuje w Dorpacie, gdzie  uzyskuje dyplom prowizora farmacji. Tam zdobywa rwnież pierwsze  ostrogi społecznikowskie, działając w korporacji studenckiej andbdquo;Lechiciandrdquo;.  Po powrocie z Pabianic, gdzie zastępuje w aptece brata Jana, powołanego w  1904 r. do armii carskiej (wojna w Mandżurii), w 1907 r. przybywa do  Zawiercia z żoną Marią z d. Borkowską i z synem Wacławem. 

Prowadzi rodzinną aptekę i rzuca się w wir pracy społecznej. Wstępuje do  Towarzystwa Gimnastycznego andbdquo;Sokłandrdquo;. Jest wspłzałożycielem Towarzystwa  Śpiewaczego andbdquo;Lutniaandrdquo; (1910), w końcu lat 30. został jego honorowym  prezesem. Jeszcze przed rokiem 1906 jako członek andbdquo;Towarzystwa  Udziałowegoandrdquo; wspłfinansuje budowę kamienicy nazywanej Domem Udziałowym  (Złoty Rg), gdzie w 1906 r. otwiera aptekę działająca do dzisiaj. 

Po wybuchu I wojny światowej czynnie włącza się w pomoc głodującym  mieszkańcom. Jest już uznanym społecznikiem i osobą poważaną. Został  powołany w skład Sądu Obywatelskiego, a nawet objął w nim funkcję  prezesa na krtko przed likwidacją tego organu przez władze okupacyjne.

We wrześniu 1915 r. dotyka rodzinę Pasierbińskich pierwsza tragedia.  Umiera żona Stanisława - Maria. Od tej pory Pasierbiński jr. sam zajmuje  się wychowaniem jedynego syna. W listopadzie 1918 r. aktywnie włącza  się w akcję rozbrajania wojsk niemieckich, za co otrzymuje pamiątkowy  medal andbdquo;Za rozbrajanie Niemcwandrdquo; (1920). 

Lata międzywojenne to okres jego wzmożonej aktywności społecznej. W  czasie wojny polsko-bolszewickiej jest członkiem Obywatelskiego Komitetu  Obrony Państwa. Należy do wspłzałożycieli Katolickiego Stowarzyszenia  Młodzieży Polskiej, w ktrym przez wiele lat pełni funkcję prezesa.  Pozostaje aktywnym członkiem andbdquo;Sokołaandrdquo;, wchodząc w skład jego zarządu.  Wiele lat przewodniczy Towarzystwu Śpiewaczemu andbdquo;Lutniaandrdquo;. 

W 1929 r. niespodziewanie umiera w Inowrocławiu syn Stanisława - Wacław,  student historii. Kolejna rodzinna tragedia nie osłabiła jednak  aktywności społecznej Pasierbińskiego. Działa m.in. w takich  organizacjach, jak Polski Czerwony Krzyż, stowarzyszenia spożywcze  (spłdzielnie) andbdquo;Przyszłośćandrdquo; i andbdquo;Samopomocandrdquo;, Liga Morska i Kolonialna,  Liga Obrony Powietrznej Państwa. 

Jego praca społeczna i zaangażowanie na terenie Zawiercia oraz powiatu  zawierciańskiego są oglnie znane. Rzadko natomiast wspomina się o jego  aktywności w Zagłębiu Dąbrowskim i wojewdztwie kieleckim. Był między  innym prezesem Stowarzyszenia Kł Śpiewaczych Okręgu Zagłębia  Dąbrowskiego, organizatorem zjazdw śpiewaczych, w ktrych brał udział  też inny znany zawierciański chr - andbdquo;Liraandrdquo;. W Związku Stowarzyszeń  Muzyczno-Śpiewaczych Wojewdztwa Kieleckiego pełnił najpierw funkcję  wiceprezesa, a następnie został jego prezesem.

Wyrazem uznania dla jego aktywności społecznej było nadanie w 1937 r.  Złotego Krzyża Zasługi. Stanisław Pasierbiński odznaczony był rwnież  Państwową Odznaką Sportową pierwszego stopnia (1933), Złotą Odznaką  Honorową Zjednoczenia Polskich Związkw Śpiewaczych i Muzycznych RP  (1936), Złotą Odznaką Towarzystwa Śpiewaczego andbdquo;Lutniaandrdquo; im. Piotra  Maszyńskiego w Warszawie itp. 

W czasie II wojny światowej był pracownikiem najemnym u niemieckiego  zarządcy apteki. Po zakończeniu działań wojennych ponownie rzucił się w  wir pracy społecznej, uczestnicząc w pracach najpierw koła Towarzystwa  Przyjacił Żołnierza Polskiego jako prezes, a pźniej w Powiatowym  Komitecie Odbudowy Warszawy oraz w Polskim Czerwonym Krzyżu. 

Cieszył się też ogromnym poważaniem w środowisku zawodowym. Jeszcze w  okresie międzywojennym wybierany był do ścisłego kierownictwa samorządu  aptekarskiego, gdzie pełnił funkcję kierownika biura pośrednictwa pracy  przy Kole Właścicieli Aptek Zagłębia Dąbrowskiego i Częstochowy, pźniej  został prezesem sądu koleżeńskiego. W okresie powojennym był członkiem  Rady Okręgowej Izby Aptekarskiej w Katowicach. Zapraszany był rwnież do  prac w Zarządzie Stowarzyszenia Kupcw Chrześcijan oraz Stowarzyszenia  Kupcw Polskich. 

Apteka założona przez Stanisława Pasierbińskiego juniora została po 1945  r. upaństwowiona, on sam pracował w niej nadal jako kierownik do czasu  przejścia na emeryturę. Był wychowawcą kilku pokoleń aptekarzy.

Po 1989 r. apteka przy ulicy 3 Maja przejęta została przez wnuka jego  siostry, Witolda Dulębę. Kultywując rodzinne tradycje oraz oddając hołd  jej twrcy, nowy właściciel nadał jej imię Stanisława Pasierbińskiego -  wielkiego zawiercianina.
autor: Zdzisław Kluźniak</description>
        </item><item>
        <title>Historia SP nr 9</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/historia_sp_nr_9</link>
        <description>Za dzień powstania szkoły należy uznać  26 VII 1959r kiedy to  odbyło się  uroczyste podpisanie i wmurowanie aktu erekcyjnego. Szkoła rozpoczęła swoją działalność 14 II 1961r. Dyrektorami Szkoły byli: Zygmunt Hilgertner (1959 and#8211;1961), Władysław Miernik (1961 and#8211; 1966), Henryk Dusza (1966 and#8211; 1976), mgr Zenobiusz Otręba (1976 and#8211; 2001) od 1IX 2001r funkcję tą pełni mgr Barbara Hoffmann. Szkole tej towarzyszyły różne koleje losu. Raz szkoła użyczała swoich murów nauczycielom i uczniom innych szkół innym razem SP9 musiała korzystać z gościnności innych szkół. Od marca1963r do czerwca 1964 w SP9 uczyły się dzieci remontowanej i rozbudowywanej wówczas SP nr 5. Od listopada 1963 do września 1965 z budynku korzystali uczniowie uczącej się na drugą zmianę, Szkoły  Zasadniczej dla Pracujących. Do roku szkolnego 1967/1968 w szkole działała również Powiatowa Biblioteka Pedagogiczna w Zawierciu. Szkoła przeżywała też swoje trudne chwile kiedy to okazało się że  zbyt ciężki dach w stosunku do konstrukcji budynku szkoły zmusił ją  do gruntownej przebudowy i zamknięcia. Był to okres bardzo wyczerpujący dla Dyrektora p. Duszy oraz uczniów i nauczycieli którzy  korzystali z gościnności SP nr 2, SP nr 8 i SP nr 6. Trwało to od marca1969 do kwietnia 1970. Można powiedzieć, że rok i tylko rok gdyż był to okres tzw. czynów społecznych, więc rodzice i zakłady pracy pomagały w remoncie. To znacznie skróciło niedogodności jakie wówczas przeżywali bo pierwotnie remont był planowany do września1970r. Za te osiągnięcia szkoła otrzymała dyplom uznania nadany przez Miejski Komitet Frontu Jedności Narodu. Przy tej okazji w ramach czynu powstały później dwa boiska szkolne, bieżnia i skocznia a klasopracownie zostały wyposażone w nowoczesne pomoce dydaktyczne. 5 XI.1965rodbyła się uroczystość nadania szkole imienia Marii Dąbrowskiej. Doniosłym wydarzeniem w życiu szkoły była również uroczystość nadania 7 V 1988r, ufundowanego przez Komitet Rodzicielski sztandaru. Wyż demograficzny i powstające w latach 80-tych osiedle bloków spółdzielni mieszkaniowej and#8222;Hutnikand#8221; oraz ciągła rozbudowa domów w dzielnicy Zuzanka spowodował, że szkoła zrobiła się bardzo ciasna. Powstały wówczas  Komitet Rozbudowy Szkoły doprowadził do wybudowania w latach 1988-1992 nowego skrzydła szkoły. Szkoła dwukrotnie przechodziła swój wyż demograficzny wówczas liczyła ponad 1000 dzieci. Były to lata 1967-1971oraz  lata 1990-2000 (w r. szk 1997/98 było1280 uczniów) Najwięcej oddziałów klasowych było w latach1996-98 -44 klasy. Dzieci uczyły się wówczas na 3 zmiany. Najliczniejsza  Kadra pedagogiczna była w r. 1998-99 i  liczyła 67 osób. W szkole zawsze prężnie działały kółka przedmiotowe oraz liczne organizacje,  takie jak: ZHP, TPPR, LOP, PCK, LOK, SFBiJ, samorządy klasowe oraz Rada Młodzieżowa. To właśnie w tej szkole przez 50 lat swej działalności zaszczepiono wielu dzieciom fachową wiedzę i umiejętności. Świadczą o tym liczne osiągnięcia dzieci w różnorodnych konkursach i zawodach. 

Szczegóły z historii oraz współczesnej działalności szkoły możemy  odnaleźć w monografii szkoły wydanej z okazji 50-lecia jej istnienia.

Tekst J.S.Gębka.
Foto: kroniki SP9 
 
 
</description>
        </item><item>
        <title>Kościół Ewangelicko-Augsburski w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kosciol_ewangelickoaugsburski_w_zawierciu</link>
        <description>
  Kościł Ewangelicko-Augsburski choć już w Zawierciu nie istnieje, to odgrywał ważną rolę w zawierciańskim społeczeństwie i dlatego warto o nim wspomnieć.  Jest to chrześcijański ruch reformacyjny. Jednym z jego  nurtw jest ewangelicyzm - (inaczej nazywani luteranami).  Oficjalnie w Polsce został zarejestrowany i uzyskał stanowisko prawne 25 listopada 1936r na mocy dekretu prezydenta Rzeczpospolitej. Zgodnie z zapisami na czele kościoła stał Biskup, władzę administracyjną sprawował Konsystorz (najwyższa władza administracyjno- sądowa), a władzę ustawodawczą sprawował Synod. Kościł został podzielony na 10 diecezji, na czele ktrych stali seniorowie. Parafia Zawierciańska była na terenie dzisiejszej diecezji katowickiej. Początki kościoła były jednak o wiele wcześniejsze. W niedługim czasie po wystąpieniu ks. dr Marcina Lutra, gdy to 3.10. 1517r zawiesił na drzwiach w Wittemberdze  95 tez, w ktrych nie zgadzał się z niektrymi założeniami kościoła Rzymskiego, jego nauki i pisma docierają do Polski. Pierwsze parafie luterańskie powstają w Wielkopolsce, Pomorzu a następnie w Małopolsce i na Śląsku. Na terenie ziemi zawierciańskiej wyznanie ewangelickie pojawiło się podczas rewolucji przemysłowej na przełomie XIX i XX wieku. Do miasta zaczęli napływać zachodni przemysłowcy (głwnie Niemcy), ktrzy następnie ściągali do pracy niemieckich robotnikw będących wyznania głwnie luterańskiego. Do czasu powstania pierwszej kaplicy w 1890r ludzie zbierali się samoistnie na modlitwie. Nie było tam księdza, a nabożeństwem kierowali wybrani przez ludzi Kantorzy. Kantor (łac. cantor - śpiewak) może to być osoba świecka, ktra głwnie prowadziła śpiew i psalmy (tak jak obecny organista) ale i zajmowała się czytaniem i prowadzeniem nabożeństwa. Pierwszym kantorem w Zawierciu w 1879r został Daniel Stein. Pierwsze prby budowy kościoła były już w 1888r, ale dopiero ok. 1890 lub 92r Manduuml;nch Fryderyk podarował na ul. Łośnickiej (obecna Piłsudskiego) 2000m2 gruntu (w tym czasie była to miara 50 prętw2) pod budowę świątyni. Choć władze carskie nie były zachwycone budową to komitet budowy zwrcił się do Gubernatora Guberni Piotrkowskiej (Zawiercie należało do Guberni Piotrkowskiej) i Warszawskiej o pozwolenie na budowę i oficjalną przynależność do parafii w Częstochowie. Do tej pory Zawierciem nieoficjalnie zajmowali się pastorzy z Dąbrowy Grniczej. W 1895r plan budowy Domu Bożego był już gotowy, a ofiarodawca gruntu za niemałą sumę 10 tysięcy rubli zgodził się wybudować kościł w stylu gotyckim. Przez trzy lata wierni zbierali pieniądze by w 1898r rozpocząć budowę, ktra w dość szybkim czasie (gdyż już po roku) została skończona. 29 października 1899roku wierni obchodzili święto oddania do użytku kościoła. Jako ciekawostkę mogę podać, że po dużym powiększeniu zdjęcia, ktre nie było robione od frontu ale trochę z boku, udało mi się częściowo odczytać niemiecki napis, ktry był umieszczony na wieży kościoła i brzmi następująco: andbdquo; Chwała Bogu na wysokościach!  W pamięci cudowne ocalenieandhellip;andhellip;.andrdquo; (Może komuś po obrbce komputerowej uda się odczytać kolejne trzy wiersze, ktre są napisane mniejszymi literami.) W ceremonii przekazania kościoła wzięli udział pastorzy z Łodzi: Fabian Gundelach, Angersteni, pastor z Piotrkowa Miller oraz Manitius z Warszawy. Nabożeństwa były odprawiane w języku niemieckim, choć co jakiś czas w języku polskim, gdyż wiarę tą przyjęło część rodowitych Zawiercian. Od 1911 lub 12r Zawiercie stanowiło filiał (oddział, filia) usamodzielnionej w 1906r Parafii Ewangelickiej w Częstochowie. Do filiału zawierciańskiego należały między innymi: Myszkw, Łazy, Poręba, Siewierz, Ogrodzieniec, Wysoka, Kromołw. Kościołem zarządzało Kolegium w skład ktrego wchodzili zacni mieszkańcu tacy jak: Erbe Aleksander, Hamenn Ernest, Molin Paweł, Schenkier Gustaw, Guttel Edward, Munsch August, Stein Lothar i Liebelt Henryk, a pastorem w tym czasie był Leopold Wojak z Częstochowy. W 1911r na terenie parafii częstochowskiej było 1300 wiernych, z czego filia zawierciańska liczyła ok. 600 osb.    W czasach swojej działalności, zawierciański filiał nie posiadał plebanii, gdyż tylko parafie były w ich posiadaniu. Od wielu osb słyszałem informacje, że w budynku obok kościoła (ktry stoi do dnia dzisiejszego) mieściła się parafia ewangelicka, inni mwili, że jej tam nie było, a dom należał do rodziny Piaskowskich.  Najprawdopodobniej ani jedna ani druga informacja nie jest do końca prawdziwa. Skontaktowałem się z potomkami owej rodziny i wiele ciekawych informacji otrzymałem od Pani Wacławy Piaskowskiej, ktra wraz z mężem Mieczysławem mieszkała w tym domu od lat 30-tych aż do powojennych. Wynajmowali cały dł od rodziny Perłowskich (lekarzy lub właścicieli apteki), ktrzy byli w posiadaniu tego domu. Podobno poprzednim lokatorem był ksiądz ewangelicki. Nie wiadomo czy mieszkał tam na stałe, ale bardziej prawdopodobne jest to, że mieszkanie było tylko wynajęte do załatwiania spraw urzędowych. Nie wykluczone, że czasem mgł tam nocować, ale raczej tylko tam pracował. Wspominała też, że ksiądz korzystał z tego mieszkania tylko do czasu I Wojny Światowej. O tym, że tak mogło być świadczy fakt, że w tym pomieszczeniu znajduje się piękny zabytkowy piec kaflowy, (ktrego nie jedno muzeum nie mogłoby się powstydzić) i wspaniały sufit o geometrycznych kształtach i z motywami roślin, kwiatw i aniołw. Obecny właściciel pan Paweł mwił, że właśnie z tego mieszkania  korzystał ksiądz ewangelicki. Pokazywał mi także kawałek futryny ze starych drzwi z tego mieszkania, na ktrej widniała data 1897r.        Wiele nieścisłości pojawiło się też wokł powstania cmentarza ewangelickiego w Zawierciu. Toteż musiałem udać się do autorytetu w tej dziedzinie pana Jerzego Abramskiego . Wyjaśnił mi, że w pierwszych latach pobytu Luteran w Zawierciu, zmarłych chowano na cmentarzu w Porębie, ktry powstał 1861r i był rwnież miejscem pochwku ewangelikw z innych okolicznych miejscowości. Znajdował się tam między innymi grobowiec rodziny Erbe założycieli Odlewni Żeliwa w Zawierciu. Cmentarz Ewangelicki  w Zawierciu powstał w kilka lat po zbudowaniu kościoła. Obecnie jest to miejsce pochowku Parafii NMP w Zawierciu. Z uwagi na to, że parafia nie miała własnego cmentarza w 1980r przejęła od parafii ewangelickiej w Częstochowie nieużywany od wielu lat cmentarz, gwarantując, że znajdujące się tam 29 ewangelickich grobw będzie zachowane przez 20 lat. Na tym cmentarzu byli pochowani Berndtowie- właściciele fabryki włkienniczej i członkowie Zarządu Miejskiego. Ciekawostką jest, że w 1929r chciano założyć cmentarz po lewej stronie w pobliżu drogi z Zawiercia do Ciągowic. Teren pod cmentarz o pow. 5600 m2 i wartości 3000 zł ofiarował Stanisław Holenderski (był Żydem a nie ewangelikiem), ale do czasu okupacji nie został on oddany do użytku, ponieważ w darowiźnie była adnotacja, że cmentarz ma powstać w przeciągu kilku lat, gdyż inaczej darowizna zostanie cofnięta. W latach 20 tych kolegium kościelne miało siedzibę przy ul. Leśnej 19, a budżet parafii w latach 1930-32 wynosił 3600  zł, z czego składki parafian wynosiły 90%, a największe datki ofiarowali zamożni mieszkańcy: Erbe- 600 zł, Schenkler-240 zł, Steinhagen- 120 zł, Jack- 120zł. Od 1935r pastorem w Zawierciu był Jerzy Tytz z parafii z Sosnowca. Po wybuchu II Wojny Światowej został on aresztowany i uwięziony przez hitlerowcw. Podczas wojny budynek kościoła został praktycznie całkowicie zniszczony. Zwalona wieża i w dużym stopni zburzony budynek przedstawiał bardzo smutny widok. Pomimo, że większość ewangelikw wyjechała z miasta w 1945r opiekę nad parafią przejął ks. Tadeusz Wojak z Częstochowy. W 1954r na zebraniu Cechu podjęto decyzję o budowie Domu Rzemiosła w Zawierciu. Do Warszawy udała się delegacja i po rozmowach z Konsystorzem kościoła zaproponowali 30 tys. zł za posesje. Proponowana suma nie została przyjęta i zażądano 35 tyś zł na co delegaci wyrazili zgodę. 29 lipca 1954r przedstawiciel Kościoła Ewangelickiego ks. Robert Fiszkal i Zarząd Cechu dokonali spisu aktu kupna i sprzedaży ruin kościoła w celu przebudowy go na Dom Rzemiosła. Już w tym samym roku zaczęto przystosowywać były kościł, by zakończyć  budowę. Poświęcenie Domu Rzemiosła odbyło się 25.10. 1957r. Po wojnie do wyznania ewangelickiego przyznawała się niewielka liczba ludzi. W  latach 80-tych podobno w naszym mieście mieszkało jeszcze kilku starszych wiekiem ewangelikw, do ktrych przez jakiś czas przyjeżdżał częstochowski ksiądz i indywidualnie odprawiał im msze święte w domu. Czy do tej pory jeszcze ktoś żyje, lub jest w Zawierciu jakiś ewangelik? Tego nie wiem, ale byłoby fajnie gdyby można było jeszcze z kimś wiarygodnym na ten temat porozmawiać, chyba że ktoś z czytelnikw ma jakieś materiały lub informacje, to chętnie uzupełnimy ten temat.
Jadwiga Sławomir Gębka</description>
        </item><item>
        <title>Jan Gubała (1907-1940) and#8211; nauczyciel, społecznik i żołnierz</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/jan_gubala_19071940_8211_nauczyciel_spolecznik_i_zolnierz</link>
        <description>Jeżeli popatrzymy na działalność organizacji społecznych przez pryzmat struktury zawodowej ich działaczy, nietrudno dostrzec, iż w dużej mierze wywodzą się oni ze środowiska nauczycieli. Co ciekawe, ich aktywność społeczna nie wygasa w momencie zakończenia pracy zawodowej, a wręcz przeciwnie: zaangażowanie wzrasta, a w dodatku w wir pracy społecznej wciągają inne osoby. Tworząc historyczną galerię zawierciańskich społecznikw trudno więc pominąć przedstawicieli tej grupy zawodowej.  

Nauczyciel. Często definiując ten zawd używa się słowa andbdquo;misjaandrdquo;. Życie Jana Gubały niewątpliwie może służyć za przykład takiego właśnie pojmowania roli nauczyciela w szkole i w środowisku pozaszkolnym. Żył i mieszkał w Zawierciu w trudnych czasach. Swoje krtkie życie poświęcił wychowaniu młodzieży w duchu patriotycznym i sam złożył największą ofiarę na ołtarzu Ojczyzny.
Dzieciństwo i młodość

Był andbdquo;Zagłębiakiemandrdquo; z krwi i kości. Urodził się w Sosnowcu 9 czerwca 1907 r. jako syn Tomasza i Franciszki z Jasińskich. W Sosnowcu ukończył szkołę powszechną. Następnie kontynuował naukę w seminarium nauczycielskim. Od najmłodszych lat wykazywał zapał do pracy społecznej. Edukację rozpoczął w szkole fabrycznej Towarzystwa andbdquo;Hr. Renardandrdquo; w Sosnowcu, gdzie zdobywał pierwsze ostrogi w działalności społecznej, w szkolnej drużynie harcerskiej.  

Jako uczeń Seminarium Nauczycielskiego im. A. Mickiewicza w Sosnowcu, należał do Towarzystwa Gimnastycznego andbdquo;Sokłandrdquo;. Wcześniej, w roku 1924, uczestniczył w obozie Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego (PWiWF) w Starym Sączu. W 1926 r. widzimy go na szkoleniu członkw Ochotniczych Straży Pożarnych. 

Po ukończeniu nauki w seminarium nauczycielskim odbywa przeszkolenie wojskowe w Szkole Podchorążych nr 5 - Krakw Łobzw. Absolwenci seminariw nauczycielskich, z uwagi na przygotowanie pedagogiczne, stanowili elitę oficerw rezerwy. 

W jego życiorysie znajdujemy rwnież roczny epizod związany z nauką w Seminarium Duchownym w Krakowie, ale powołanie kapłańskie nie było jego przeznaczeniem.
Pierwsza praca

Szkoła powszechna w Grodźcu była jego pierwszą placwką. Już wtedy zauroczony był pięknem jurajskich krajobrazw oraz romantycznych ruin zamkowych. Jako uczeń seminarium uczestniczył w wycieczkach w okolice Zawiercia. Będąc już nauczycielem, dzielił się zamiłowaniem do Jury z uczniami, organizując szkolne wycieczki. 

Wkrtce został przeniesiony służbowo do Tomaszowic w gminie Niegowa, gdzie wpadł w wir pracy społecznej. Organizuje wycieczki szkolne oraz patronuje działalności Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej w Żarkach. W Domu Ludowym mieszkańcy Żarek mogli podziwiać przedstawienia teatralne, organizowane przez młodego nauczyciela. Organizuje też chr, ktry w swoim repertuarze sięgał po ambitne dzieła kompozytorw światowej sławy. 

Jego zaangażowanie zawodowe, społeczne i talent organizatorski dostrzegli przełożeni. Wkrtce został przeniesiony służbowo do miasta powiatowego.
W mieście andbdquo;skazanym na wymarcieandrdquo;

Przeniesienie do Zawiercia związane było z nową pracą w Szkole Powszechnej nr 2, w ktrej w 1932 r. objął posadę nauczyciela tymczasowego. W dniu 24 listopada 1934 r. został mianowany nauczycielem stałym. Młodemu pedagogowi przypadła praca z zawierciańską młodzieżą w okresie najtrudniejszym dla miasta. Były to bowiem lata najcięższego w jego historii kryzysu gospodarczego. 

Pracy tej oddał całe swoje serce. Przy jego symbolicznym grobie na cmentarzu w Zawierciu jeszcze dzisiaj zatrzymują się byli uczniowie, wspominając Jana Gubałę, gdy wspomagał ich dobrym słowem i otaczał opieką.

Oprcz pracy w popularnej andbdquo;dwjceandrdquo;, uczył rwnież w Szkole Rzemieślniczej Polskiej Macierzy Szkolnej przy ulicy Kopalnianej jako nauczyciel języka polskiego, geografii i wychowania obywatelskiego. W 1932 r. awansowano go do stopnia podporucznika rezerwy. 

Jako urodzony społecznik należał do kilku organizacji działających wwczas w Zawierciu. Był członkiem Koła Oficerw Rezerwy, czynnie włączył się w prace Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jednak wielu mieszkańcom miasta przed rokiem 1939 kojarzy się przede wszystkim jako komendant kompanii powiatowej Związku Strzeleckiego. Maszerująca kompania andbdquo;Strzelcwandrdquo; i na jej czele komendant Jan Gubała. Był to powszechny obrazek na ulicy 3 Maja w latach trzydziestych. 

Wkrtce został wybrany komendantem powiatowym Związku Strzeleckiego i pełnił tę funkcję aż do września 1939 roku. Jako organizator imprez sportowych (organizowanych przez PWiWF) wykazywał się znakomitą sprawnością fizyczną, czego dowodem jest posiadanie Państwowej Odznaki Sportowej w stopniu złotym. Latem można było spotkać go na obozach Związku Strzeleckiego na Centurii. Nic też dziwnego, że już po krtkim okresie pracy i działalności społecznej, jego zaangażowanie zostało docenione - otrzymał Krzyż Zasługi w stopniu brązowym. 

Z uwagi na aktywny udział i pracę w Związku Strzeleckim, był osobą znaną i popularną w całym wczesnym powiecie zawierciańskim. Ślady jego wrażliwości na trudne problemy międzywojennego Zawiercia znajdują się wśrd pamiątek rodzinnych, gdzie możemy zobaczyć dowody jego hojności (na miarę skromnej pensji nauczyciela), polegającej na wspieraniu działalności charytatywnej w formie andbdquo;datkwandrdquo;.
Tragiczny wrzesień

Jako jeden z nielicznych oficerw rezerwy z Zawiercia, Jan Gubała ukończył kurs dla dowdcw kompanii w 11. pułku piechoty w Tarnowskich Grach. Otrzymał przydział mobilizacyjny do 74. pułku piechoty w Lublińcu, w ktrym rozpoczął walkę z najeźdźcą jako dowdca plutonu III batalionu. Żołnierskie szczęście pozwoliło Gubale razem z podwładnymi wymknąć się z kotła w okolicach Złotego Potoku. Razem z innymi oddziałami Armii Krakw jego pluton cofa się pod Tomaszw Lubelski. 

Po wkroczeniu Sowietw i kapitulacji, postanawia przedzierać się do Rumunii, żeby kontynuować walkę z najeźdźcą już na obczyźnie. Prawdopodobnie w okolicach Kowla dostał się do sowieckiej niewoli. W listopadzie żona Helena otrzymuje kartkę z obozu w Starobielsku. Wiosną 1940 r. urywa się korespondencja. Informację o tragicznych losach Gubały przekazał jego żonie pewien Niemiec, ktry zginął pźniej pod Stalingradem.  
Rodzina

W 1935 r. zawarł związek małżeński z Heleną Łączek. Z okazji tej uroczystości mieszkanie rodzicw młodej pary zasypane zostało stosem telegramw, ktrych nadawcami byli członkowie organizacji działających na terenie Zawiercia. Wincenty Barański - dziadek żony - był w 1863 r. uczestnikiem Powstania Styczniowego. To zobowiązywało. 

Pani Barbara Zaporowska - crka Jan i Heleny, z pietyzmem pielęgnowała pamiątki po ojcu. Regularnie odwiedzała zawierciański cmentarz i grb rodzicw.  andbdquo;Kustoszemandrdquo; zbiorw rodzinnych ustanowiła swego syna Piotra. Razem z wnuczkiem Jana Gubały, pani Barbara była na cmentarzu w Katyniu, gdzie znajduje się grb obrońcy z września 1939 roku. 

W 2007 r. pośmiertnie awansowany został on do stopnia porucznika. Wcześniej odznaczony był pamiątkowym Krzyżem Kampanii Wrześniowej (Londyn) oraz medalem Za Udział w Kampanii Wrześniowej. Rodzinne zbiory fotografii i dokumentw mogą być ozdobą niejednej wystawy obrazującej przeszłość Zawiercia, a nawet historii Polski. 

W roku 2009 uczniowie Gimnazjum nr 1 posadzili przed szkołą Dąb Pamięci, ktry zadedykowali zawierciańskiemu nauczycielowi. Drugi dąb poświęcono innemu nauczycielowi, Eustachemu Serkesowi. Razem uczyli, razem działali na rzecz zawierciańskiej społeczności, razem spoczęli na katyńskim cmentarzu. Na zawierciańskiej nekropolii znajdują się rwnież blisko siebie ich symboliczne groby.  
                               Zdzisław Kluźniak


Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w kwartalniku andbdquo;Zawiercianinandrdquo; nr 1(7)/2011. www.zawiercianin.pl 
 </description>
        </item><item>
        <title>Władysław Jędrzejewski</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/wladyslaw_jedrzejewski</link>
        <description>
Był on bokserem  wagi ciężkiej i wychowankiem w latach 1954-57   Klubu sportowego andbdquo;Włkniarzandrdquo; Zawiercie. Następnie reprezentował andbdquo;Motorandrdquo; Łabędy (1957-58), ŁKS andbdquo;Stalandrdquo; Łabędy (1959-61) i andbdquo;Hutnikandrdquo; Nowa Huta (1962-69). Zakończył karierę w 1970r jako zawodnik KS andbdquo;Hutnikandrdquo; Krakw. Był 5-cio krotnym Mistrzem Polski: 1957,1960,1961,1962,1965; Wicemistrzostwo 1958r. Dwukrotny uczestnik Igrzysk Olimpijskich. Rzym 1960-w pierwszej walce przegrał z Danielem Bekkerem(RPA), Tokio1964- w pierwszej walce przegrał przez tko. z Władimirem Jemielianowem (ZSRR). Obydwoje wygrani byli pźniejszymi medalistami. Dwukrotny uczestnik ME: 1959r -Lucerna zdobył brązowy medal przegrywając w płfinale z Andriejem Abramowem, Moskwa 1963r w pierwszej walce przegrał z Josefem Nemcem (CSRS) pźniejszym mistrzem. Był 22 razy reprezentantem Polski w zawodach międzynarodowych w latach 1957-65 odnosząc 16 zwycięstw i 6 porażek. Dwukrotnie triumfował w Turnieju Przedolimpijskim PZB i andbdquo;Trybuny Luduandrdquo; 1958 i 1965r.W sumie stoczył 230 walk z czego 188wygrał 2 zremisował i 40 przegrał. To co tu było napisane są to andbdquo;sucheandrdquo; fakty ale przybliżmy  Pana Władysława trochę z innej strony.           Władysław Jędrzejewski ur. 23 kwietnia 1935r. w Zawierciu był synem Jzefa i Heleny, spawacz, mierzył 189cm wzrostu i ważył 95kg. Był nazywany andbdquo;nieustraszonym Władziemandrdquo;.           W latach 1958-67 był rozgrywany turniej przedolimpijski andbdquo;Trybuny Luduandrdquo; i PZB ktrego celem było wyłonienie najlepszych zawodnikw do kadry olimpijskiej. Po jego zakończeniu Jerzy Zmarzlik w Przeglądzie Sportowym tak skomentował walkę Jędrzejewskiego w pierwszym turnieju: andbdquo;Jędrzejewski, ktrego już powoli chciano wycofać z rozważań o reprezentacji zrobił chyba największą niespodziankę. Walczył jak lew. To jest chyba nasz pierwszy od wielu lat bokser wagi ciężkiej, ktry nie załamuje się przy zainkasowaniu pierwszego silnego ciosu, ma lwie serce i niespotykaną ambicję.andrdquo;         Władysław Leśniak prezes KS andbdquo;Włkniarzandrdquo; Zawiercie tak opowiada historię rozpoczęcia kariery bokserskiej Władysława. andbdquo;Wspomina, że trener Czesław Skałecki i pozostali działacze sekcji usilnie poszukiwali w Zawierciu jak i w pobliskich miejscowościach zawodnika wagi ciężkiej. Drużyna była dość silna, ale w wadze ciężkiej przeciwnik otrzymywał punkty walkowerem gdyż nie było zawodnika  w tej kategorii. Styczeń 1954r. Zima była dość ostra. Na placu fabrycznym Zawierciańskich Przemysłu Bawełnianego ruch jak zawsze. Ludzie samochody, ciągniki, wagony kolejowe. Rwnolegle z szynami bocznicy kolejowej jechał ciągnik z przyczepą. Niczym nie rżnił się od innych. Kierowca widząc grupkę idących naprzeciw ludzi lekko przyhamował i zjechał na bok. Tylne koło ciągnika wpadło w przerębel. Traktorzysta zszedł ociężale z maszyny, schylił swą czarną rozwichrzoną czuprynę, chwycił za koło, unisł do gry tył pojazdu, nadrzucił iandhellip; pojechał dalej. Ludzie przystanęli. Kto to jest? Jędrzejowski czy Jędrzejewski odpowiedział inny, zresztą to nie ma znaczenia. Dla dwch ludzi z tej grupy, członka zarządu Władysława Wodzyńskiego i prezesa klubu Włodzimierza Czecha ten epizod miał jednak wielkie znaczenie. Po kilku minutach odnaleźli traktorzystę i nawiązali z nim rozmowę: -Czy zechciałbyś boksować w naszym klubie? - W jakim klubie? Wzruszył ramionami umorusany traktorzysta zapinając kufajkę. - W naszym klubie sportowym andbdquo;Włkniarzandrdquo;. -Na razie walić będziesz pięścią w skrzaną gruszkę, potem w worek, a pźniej zobaczymy. Jak zostaniesz bokserem wyjeżdżać będziesz na zawody i dostaniesz co miesiąc żywnościową paczkę. -Mogę sprbowaćandhellip; Tego samego dnia wieczorem trener Skałecki ucieszył się niezmiernie kiedy na salę gimnastyczną przy ul. 11-go Listopada wprowadzono potężnie zbudowanego młodzieńca. Szkoleniowiec uprzedzony wcześniej zagadnął: -kolega Jędrzejewski? I wyciągnął dłoń na powitanie. Przybył skinął głową, podał rękę i po kilku minutach był już wśrd ćwiczących. Wyrżniał się nie tylko sylwetką ale i ubiorem. Gospodarz klubu Jzef Sękalski przewrcił andbdquo;do gry nogamiandrdquo; cały magazyn i nie znalazł dla nowo przybyłego ani spodenek ani koszulki nie mwiąc już o trampkach. Wszystko było za małe co najmniej o dwa numery. Musiał więc Władzio swj pierwszy trening przeprowadzić boso, bez koszulki iandhellip; we własnych kalesonach. Nie to było najważniejsze. Stokroć radośniejszy dla młodej sekcji był fakt, że jest wreszcie w ich szeregach andbdquo;ciężkiandrdquo;. Zresztą od pierwszego treningu pozyskał oglną sympatię. Na stałe dla Jędrzejewskiego pracowite dni nauki nieznanej mu dotąd sztuki pięściarskiej. Fakt, że wychowywał się bez rodzicw w ciężkich warunkach nie był dla działaczy andbdquo;Włkniarzaandrdquo; obojętne-pomagali mu jak mogli, aby tak rzadki uśmiech na jego twarzy pojawiał się jak najczęściej. Jędrzejewski odwzajemniał się systematycznością i sumiennością na treningach. Ze zdwojoną energią przystąpił do pracy na jednym z oddziałw produkcyjnych, zaczął się z zapałem uczyć, odrabiając zaległości ze szkoły podstawowej.andrdquo;              W innym miejscu Władysław Leśniak pisze: andbdquo; 4 marca 1956r Jędrzejewski zdobył tytuł mistrza Śląska, by następnie na Mistrzostwach Polski przegrać brązowy medal po wyrwnanej walce z reprezentantem kraju Kumorkiem. Po tej walce trafił do notesu pierwszego trenera Polski Feliksa Stamma. Sprawozdawca sportowy Jan Ciszewski zaprosił Jędrzejewskiego oraz prezesa Czecha do katowickiej rozgłośni by przeprowadzić wywiad. Działacze klubu orzekli, że mistrz nie może stawić się przed mikrofonem Polskiego Radia w takim płaszczu jaki posiadał. Zaopatrzeniowcy ZZPB spenetrowali wszystkie sklepy odzieżowe Zawiercia i okolic i na figurę pięściarza nic nie znaleźli. Dyrektor zakładu Stefan Sukiennik wydał decyzję: Zakładowe szwaczki i krawcowe przez wieczr i noc mają uszyć płaszcz. Uszyły! Tuż przed wyjazdem gdy Jędrzejewski przymierzał nowo uszyty płaszcz, a działacze oglądali jak się prezentuje, ten podnisł ręce do gry iandhellip; pękło pod pachami. Dziurę szybko zaszyto a prezes prosił jedynie- andbdquo;Władzio nie ruszaj rękami i żadnych zbędnych ruchw tułowiemandrdquo;. Niespodzianki z płaszczem już nie było, ale mistrz ringu był pod takim wrażeniem, że powtarzał niekiedy po kilka razy wypowiedziane wyrazy- ta praca w hali i na zawodach daje owoce, owoce, owoce, owoce sukcesu. Tym razem pomgł redaktor Ciszewski - nie martw się przyjacielu wytniemy z taśmy trzy owoce i zostanie jeden. Tak też się stało. Sekretariat klubu przy ul. 11 Listopada był za mały by pomieścić wszystkich, ktrzy chcieli wsplnie wysłuchać wieczornej audycji andbdquo;Przy muzyce o sporcieandrdquo; poświęconej najpopularniejszemu mieszkańcowi Zawiercia. Władysław Jędrzejewski przerastał swoimi umiejętnościami zawodnikw, z ktrymi walczył na co dzień w klasie andbdquo;Aandrdquo;. Bardziej zadziornych nokautował, a ponieważ był łagodnego usposobienia pomagał czasem wynieść pokonanego przed czasem zawodnika. Niekiedy przeciwnikw oszczędzał w następstwie czego otrzymywał upomnienie od sędziego za markowanie walki. Często też wysłuchiwał trzech uderzeń gongu ponieważ rywale nie bardzo kwapili się do walki z zawodnikiem, o ktrym było już głośno w światku bokserskim.andrdquo;            Na pewno takich opowieści o andbdquo;nieustraszonym Władkuandrdquo; jest tyle, ilu jest ludzi, ktrzy Go znali i z Nim przebywali. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to - by pamiętać, że w Zawierciu mieliśmy kiedyś olimpijczyka   Władysława Jędrzejewskiego.

Tekst i foto Jagoda i Sławomir Gębkowie.
Jeżeli posiadacie państwo jakieś ciekawe fotografie prosimy o kontakt pod adresem: jaslaz@poczta.onet.pl</description>
        </item><item>
        <title>Henryka Jaklicz (1892-1975) - pierwsza zawierciańska radna </title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/henryka_jaklicz__pierwsza_zawiercianska_radna_</link>
        <description>Początek XX wieku to czas emancypacji kobiet, spragnionych udziału w życiu społecznym i zawodowym. Bohaterka artykułu spędziła w Zawierciu prawie pł wieku, aktywnie uczestnicząc w pracach na rzecz jego mieszkańcw, przede wszystkim młodzieży.


 Dzieciństwo i młodość

Henryka Eleonora przyszła na świat w Zawierciu 3 kwietnia 1892 r. w rodzinie znanych zawierciańskich ewangelikw. Jej ojciec Juliusz Isaak pracował w fabryce bawełny Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;, gdzie zajmował się rytownictwem wzorw tkanin na metalowych walcach. W pamięci mieszkańcw Zawiercia utrwalił się jego niezwykły wizerunek badacza miejscowych owadw - był znanym w Europie entomologiem i kolekcjonerem motyli. Matka Henryki, Emilia, pochodziła z szanowanej, rwnież ewangelickiej rodziny Klossw. Jej brat - Aleksander, nie przewija się natomiast w zawierciańskich sagach rodzinnych i pozostaje tajemniczą postacią. 

Po ukończeniu gimnazjum ok. 1908 roku, Henryka jako pierwsza zidentyfikowana kobieta z Zawiercia rozpoczęła studia - w Wyższej Szkole Językw Nowożytnych w Dorpacie. Po zakończeniu nauki powrciła do Zawiercia tuż przed wybuchem I wojny światowej; o jej aktywności zawodowej z tego okresu brak informacji.

W rodzinnym mieście wkrtce poznała swego przyszłego męża - Włodzimierza Jaklitscha, nauczyciela greki i łaciny w miejscowym społecznym progimnazjum męskim. Henryka i Włodzimierz w 1917 r. zawarli związek małżeński w obrządku rzymsko-katolickim, w kościele parafialnym w Kromołowie, po uzyskaniu przez Henrykę dyspensy od ks. Franciszka Zientary. Ślubu młodej parze udzielił prefekt zawierciańskich szkł, ks. Stefan Banasiński. Dwa lata pźniej przyszedł na świat ich syn, Andrzej. Pźniej małżeństwo doczekało się jeszcze crki, Marii. Rodzeństwo swoje dorosłe życie związało z Łodzią.
W Seminarium Nauczycielskim

Pracę zawodową Henryka Jaklicz podjęła w działającym w Zawierciu od 1916 r. Żeńskim Seminarium Nauczycielskim (szkoła społeczna), ktre od 1922 r. posiadało status szkoły państwowej. We wspomnieniach uczennic jawi się jako osoba o wielkim autorytecie, podziwiana za posiadaną wiedzę i szanowana za zaangażowanie w proces kształcenia i wychowania przyszłych nauczycielek. W 1928 r. została mianowana dyrektorką Państwowego Seminarium Żeńskiego i pełniła tę funkcję do momentu likwidacji placwki w wyniku reformy szkolnictwa w 1936 r. 

W oficjalnych dokumentach używała nazwiska Jakliczowa, mimo iż mąż konsekwentnie stosował galicyjską pisownię Jaklitsch. Sukcesy zawodowe nie zawsze szły w parze ze szczęściem rodzinnym. Pod koniec lat dwudziestych jej mąż Włodzimierz opuścił Zawiercie, aby objąć posadę nauczyciela w gimnazjum w Piotrkowie. Tam też wkrtce udał się syn Andrzej w celu pobierania nauki w tym samym gimnazjum. Henryka Jaklicz rekompensowała sobie tego rodzaju niedogodności zaangażowaniem zawodowym i społecznym.

W 1930 roku, w ramach programu budowy 1000 szkł w II Rzeczypospolitej, narodził się pomysł wzniesienia nowej siedziby Żeńskiego Seminarium Nauczycielskiego. Jego budowę rozpoczęto w 1933 r., a pod koniec kolejnego roku pierwsi uczniowie mogli usiąść w ławach nowej szkoły. Wokł tej inicjatywy społecznej zgrupowali się czołowi przemysłowcy Zawiercia, ze Stanisławem Holenderskim na czele. Natomiast dyrektor Jakliczowa osobiście szukała na terenie powiatu zawierciańskiego środkw finansowych, aby zamiar ten się powidł. 

Już w trakcie budowy szkoły wiedziano, że będzie tutaj funkcjonowało pierwsze w mieście gimnazjum koedukacyjne. Henryka Jakliczowa w latach 1934-1936 była jednocześnie dyrektorką dwch szkł - Seminarium Nauczycielskiego oraz gimnazjum koedukacyjnego. Z tego okresu zachowała się ciekawa anegdota. Jeden z uczniw gimnazjum opowiadał, że w końcu lat trzydziestych samotną dyrektorkę postrzegano jako żonę... pułkownika Jzefa Jaklicza - oficera Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, co oczywiście nie było prawdą.
Praca na społecznej niwie

Nic dziwnego, iż Henryka Eleonora Jaklicz, jako osoba rozpoznawalna i pełna zapału do pracy społecznej, wybrana została w 1934 r. do rady miasta. Jako pierwsza zawierciańska radna weszła także w skład ścisłego zarządu rady miasta. Zaangażowała się przede wszystkim w działalność na rzecz oświaty. W tym trudnym dla miasta okresie wspłorganizowała akcje płkolonijne dla dzieci osb bezrobotnych. Na wielu wczesnych fotografiach widzimy ją podczas odwiedzin takich placwek. 

Była sympatykiem rządzącej sanacji i dała temu wyraz, wstępując po 1937 r. do Obozu Zjednoczenia Narodowego. Aktywnie uczestniczyła w pracach reaktywowanej Polskiej Macierzy Szkolnej, zarządzając jej zasobami bibliotecznymi od 1936 r. Aktywnie brała udział od 1933 r. rwnież w pracach zarządu Koła Przyjacił Harcerstwa. 

Na tajnych kompletach 

Wiosną 1939 r. w kierowanym przez nią gimnazjum koedukacyjnym pierwsza grupa uczniw zdawała maturę. Po hitlerowskiej agresji, 9 września w nalocie bombowym na Warszawę zginął mąż Henryki, Włodzimierz Jaklitsch, ktry przeprowadził się tutaj na krtko przed wybuchem wojny. 

Po zamknięciu w 1940 r. zawierciańskich szkł przez hitlerowcw, Henryka Jakliczowa kontynuowała nauczanie na tajnych kompletach w prywatnych mieszkaniach. Jesienią tego roku, po serii aresztowań m.in. wśrd nauczycieli z Tajnej Organizacji Nauczycielskiej (TON), opuściła Zawiercie i udała się do Piotrkowa, w ktrym jej syn rozpoczął aplikację sądową po ukończeniu studiw prawniczych. Stamtąd trafiła do Żyrardowa, gdzie znajomy jeszcze z Zawiercia, inżynier Dębski, załatwił jej mieszkanie w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła ewangelickiego. 

Od razu aktywnie włączyła się do pracy w tajnym nauczaniu. Pracując w Żyrardowie w szkole włkienniczej jako nauczycielka języka niemieckiego, pomagała w prowadzeniu tajnych kompletw w okolicznych miejscowościach. Była też łącznikiem pomiędzy żyrardowskim TON-em a jego konspiracyjną centralą w Warszawie. Po wyzwoleniu w 1945 r. weszła w skład komisji weryfikacyjnej nauczycieli związanych z TON w Żyrardowie.  
 
Powrt do szkoły

Po 1945 r. związała się z żyrardowskim szkolnictwem i pracowała m.in. jako dyrektor Gimnazjum i Liceum dla Dorosłych w Żyrardowie. Po kilku latach przeprowadziła się do Łodzi, gdzie kształciła kadry dla łdzkich przedszkoli w miejscowym Liceum Wychowawczyń Przedszkoli. W ostatnich latach zawodowej aktywności pracowała w Zakładzie Kształcenia Nauczycieli, dzieląc się bogatymi doświadczeniami, wyniesionymi z zawierciańskiego Państwowego Seminarium Nauczycielskiego. 

W Zawierciu pamięć o tej niezwykłej kobiecie wciąż żyje we wspomnieniach byłych seminarzystek oraz w Zespole Szkł im. Gen. Jzefa Bema, ktrej budynek powstał dzięki wielkiemu zaangażowaniu Henryki Jakliczowej. W tamtejszej Izbie Pamięci wiele miejsca poświęcono właśnie pierwszej pani dyrektor Gimnazjum Koedukacyjnego. 

Za działalność pedagogiczno-wychowawczą, postawę patriotyczną oraz zaangażowanie społeczne nagradzana była wielokrotnie odznaczeniami państwowymi. Zmarła 12 sierpnia 1975 r. w Łodzi. Syn Andrzej (znany łdzki adwokat) oraz crka Maria Golicka odwiedzali Zawiercie, powracając do miasta, z ktrym przez wiele lat związana była Henryka Jaklicz. Kobieta, ktra dla jego mieszkańcw, a przede wszystkim młodzieży, uczyniła tak wiele. 
                                                                             Zdzisław Kluźniak 


Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w kwartalniku andbdquo;Zawiercianinandrdquo; nr 2(8)/2011. www.zawiercianin.pl</description>
        </item><item>
        <title>Historia zawierciańskiej policji</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/historia_zawiercianskiej_policjii_</link>
        <description>
5 grudnia 1918 ogłoszono w Warszawie przepisy o organizacji Milicji Ludowej, podlegającej Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i mającej za zadanie zapewnić bezpieczeństwo ludności i państwa. 9 stycznia 1919 roku obok Milicji Ludowej powołana została do życia Policja Komunalna, jako organ samorządu. Ta dwuwładza policyjna przyniosła jednak zamiast wspłpracy, wyłącznie spory kompetencyjne i ciągłą konfrontację. 11 kwietnia 1919 powołano wsplną Komendę Głwną Policji Komunalnej i Milicji Ludowej z kpt. Kazimierzem Młodzianowskim na czele. Dwa miesiące pźniej jego następca Władysław Henszel wprowadził w życie przepisy o Straży Bezpieczeństwa. Ostatecznie ten proces ciągłych przemian strukturalno andmdash; organizacyjnych został zakończony 24 lipca 1919 roku ustawą, powołującą do życia Policję Państwową. Sam proces formowania jej struktur trwał jeszcze kilka lat i został zakończony w 1922 roku, kiedy to rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych z 26 1ipca tego roku utworzono Komendę Okręgową PP w Wilnie.          

Powiat zawierciański został utworzony 1.1.1927 r. Przez wyodrębnienie z obszaru powiatu będzińskiego. W okresie II Rzeczypospolitej był położony w granicach administracyjnych wojewdztwa kieleckiego. Teren powiatu zajmował 943 km2, a liczba ludności sięgała niemal 111,3 tys. mieszkańcw ( w latach 30 liczba ludności powiatu wzrosła do ponad 131,4 tys. osb); samo miasto Zawiercie liczyło ponad 32 tys. mieszkańcw. W skład powiatu wchodziły następujące gminy wiejskie: Koziegłowy, Koziegłwki, Kromołw, Mierzęcice, Mrzygłd, Myszkw, Niegowa, Pińczyce, Poraj, Poręba Mrzygłodzka, Rokitno Szlacheckie, Rudnik Wielki, Siewierz, Włodowice i Żarki, a Zawiercie było jego jedynym miastem. Powiat zawierciański graniczył z powiatem będzińskim, częstochowskim i olkuskim. W Zawierciu w latach 1919 - 1927 do czasu utworzenia powiatu funkcjonował tylko Komisariat Policji nr - V wchodzący w skład Komendy Powiatowej Policji w Będzinie. Z chwilą utworzenia powiatu zawierciańskiego , w Zawierciu zostaje zorganizowana Komenda Powiatowa Policji Państwowej z siedzibą na ul. Sądowej 1. Komendy powiatowe, nieliczne etatowo, pełniły przede wszystkim funkcje administracyjne, nadzorcze i organizacyjne. Wykonawstwo w zakresie ścigania przestępstw i prewencji leżało w gestii liczących po kilkudziesięciu funkcjonariuszy komisariatw w miastach i kilkuosobowych posterunkw w gminach wiejskich oraz wspomnianych ekspozytur śledczych. Tak było w większości kraju. W Struktury Komendy Powiatowej Policji Państwowej w Zawierciu wchodzą: Jeden Komisariat Policji z siedzibą w Zawierciu na ul. Blanowskiej, ktry zostaje tam przeniesiony z ul. Sądowej 1 w roku 1927 z chwilą powstania powiatu zawierciańskiego i utworzenia Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu.  Komisariat na ul. Blanowskiej funkcjonuje do 1938 r. po czym zostaje przeniesiony na ul. 11 - go listopada nie zmieniając już siedziby do 1939 r. Stan etatowy Komisariatu to 60 policjantw. W struktury komisariatu Policji Państwowej wchodził Oddział Policji Konnej, ktrego siedzibą były nowo wybudowane Koszary przy ul. Kopalnianej ( obecnie ul. Obrońcw Poczty Gdańskiej). Dowdcą Oddziału w latach 1927 - 1939 był przodownik Tomasz Kaim. Stan etatowy oddziału- 10 policjantw 02 września 1939 r. Oddział Konny z pozostałym stanem Komendy Powiatowej ewakuuje się na tereny wschodnie, docierając aż do okolic Rwnego i Kowala. Tam też ok. 17 września ostatni przedwojenny Komendant Powiatowy Policji kom. Emil Czabański wydaje ostatni rozkaz o rozformowaniu. Stan etatowy Komendy Powiatowej Policji Państwowej w latach 1927-1939 liczył w granicach 160 osb. Struktura organizacyjna oparta była na: służbie śledczej, służbie mundurowej i administracji pracującej w Komendzie Powiatowej Policji, jednym Komisariacie Policji - w tym Oddział Konny, 13 Posterunkach Policji w miejscowościach wchodzących w skład przedwojennego powiatu zawierciańskiego: Posterunek Policji w Kromołowie - Kier. przod. Jan Wojnicki w Łazach - Kier. st. przod. Antoni Deja w Myszkowie - Kier. przod. Jan Rychter w Siewierzu - Kier. przod. Antoni Guzek w Mrzygłodzie - Kier. przod. Włodzimierz Brzeźnicki w Porębie - Kier. przod. Franciszek Pułanik w Poraju - Kier. st. przod. Stanisław Błaszkiewicz w Niegowej - Kier. przod. Adam Marcinkowski w Wysokiej - Kier. przod. Juliusz Martela w Żarkach - Kier. przod. Michał Kluszczyński w Pińczycach- brak danych w Mierzęcicach - Kier. przod. Leon Plutecki w Koziegłowach - Kier. przod. Szymon Kaznowski. Wyżej wymienione zestawienie obejmuje nazwiska ostatnich Kierownikw. Przekrj etatowy służby mundurowej KPPP w Zawierciu w 1927 roku wynosił: 1 etat - Komisarza, 1 etat - podkomisarza, 8 etatw - st. przodownikw, 16 etatw - przodownikw, 104 - etaty posterunkowych, 21 etatw - st. Posterunkowych, ponadto 1 urzędnik państwowy i 1 woźny W latach 1927/1928 pracowała jedyna przedwojenna policjantka - przodownik Genowefa Pawłowska. Przewodnikiem psa służbowego służby śledczej był przod. Jzef Dziuk, ktry kurs przewodnikw ukończył w Łodzi. Na tabor jezdny składały się rowery służbowe i jedna bryczka. Jedynie na czas działań zawierciańskie zakłady pracy udostępniały pojazdy mechaniczne. Na uzbrojenie przedwojennych zawierciańskich policjantw składały się:138 Karabinw typu andbdquo;Mosinandrdquo; z bagnetami, 10 Karabinkw andbdquo;Manlicherandrdquo; bez bagnetw dla Policji Konnej, 101 pistoletw i rewolwerw z czego 61 stanowiło własność prywatną policjantw, a 40 należało do Skarbu Państwa, 143 szable z czego 131 stanowiło własność prywatną policjantw wykorzystywanych w służbie. W Komisariacie Policji pracowało 5 dzielnicowych. W stanie zatrudnienia występowały notorycznie braki kadrowe, tylko w roku 1932 stanowiły aż 13%.  
Komendantami Komisariatu Policji Państwowej w Zawierciu w latach 1919 - 1923 byli podkom. Bolesław Kapuścik, 1923-(data nieznana) podkom. Matysikiewicz, do 1934 - aspirant Leonard Kwapisz, 1934 - 1939 - podkom. Kazimierz Cywiński, natomiast Komendantami Powiatowymi Policji Państwowej w Zawierciu byli w latach 1927 - 1938 kom. Stanisław Siwoń, 1938 - 1939  kom. Emil Czabański.
 
Agresja ZSRR 17 września 1939 roku i szybkie zajęcie terenw wschodnich RP spowodowało, że niemal wszyscy polscy policjanci znajdujący się na tych terenach zostali ujęci przez Armię Czerwoną a następnie przekazani NKWD. Na dzień 1 grudnia 1939 roku w obozie ostaszkowskim znajdowały się 5.963 osoby, z czego 5.033 to zawodowi policjanci i 169 rezerwistw wcielonych do policji. Oficerw wszystkich kategorii, liczonych z policją i żandarmerią było 263.   W grudniu 1939 roku w obozie zjawiła się ekipa oficerw śledczych NKWD z zadaniem przygotowania materiałw śledczych, mających być podstawą do zaocznego skazania polskich jeńcw na śmierć z par. 13 art. 58 kk socjalistycznej Federacyjnej Republiki Rosyjskiej z 1926 r. (zarzut andbdquo;aktywnej działalnościandrdquo; lub andbdquo;aktywnej walki przeciwko klasie robotniczej i ruchowi rewolucyjnemu"). Dnia 5 marca 1940 roku BP KC WKP(b) zaakceptowało zastosowanie w stosunku do skazanych kary śmierci przez rozstrzelanie.   

Policjanci  KPP w Zawierciu Zamordowani w Twerze - Miednoje:  St. przodownik Antoni Kędzior,  posterunkowy Jzef Cerajewski, posterunkowy Jzef Gosiński, przodownik Stanisław Janoska, St. Posterunkowy Antoni Kocot, St. Posterunkowy Ryszard Masłowski, St. Posterunkowy Jan Szydło, Przodownik Dominik Dudek, St. Posterunkowy Henryk Nalberski, Przodownik Roman Stolarski, St. Przodownik Antoni Deja. 
Teren dawnego wojewdztwa śląskiego został włączony do Rzeszy. Był to kres polskiej formacji policyjnej na tym obszarze. Odmienna sytuacja była w Generalnym Gubernatorstwie, ktre Niemcy utworzyli na pozostałym obszarze okupowanym, lecz nie wcielonym bezpośrednio do Rzeszy. Tam ocalałych funkcjonariuszy PP, pod groźbą najsurowszych sankcji, zmuszono do podjęcia służby nowo utworzonej formacji, ktra otrzymała nazwę Policji Polskiej Generalnego Gubernatorstwa, a potocznie określana była mianem andbdquo;policji granatowejandrdquo;. Wielu jej funkcjonariuszy włączyło się rwnież w nurt pracy konspiracyjnej, gdzie z racji posiadanych możliwości związanych ze służbą w policji, oddawali nieocenione nieraz usługi. W obozach hitlerowskich zginęli następujący policjanci  Zawierciańscy: Posterunkowy Wiktor Hartwica, Posterunkowy Antoni Dudek, Posterunkowy Szczepan Jagodziński, Przodownik Jan Rychter, St. Posterunkowy Henryk Kubis.    W okresie 17 - 21 stycznia 1945 r. wojska I frontu Ukraińskiego wyzwoliły ziemię zawierciańsko - myszkowską przynosząc od lat oczekiwaną wolność. W 1945 r. na podstawie uchwały Rady Ministrw z 26 lutego i dekretu z 7 lipca 1945r. powiat zawierciański został wyłączony administracyjnie z wojewdztwa kieleckiego i włączony do wojewdztwa śląskiego. Powiat miał charakter rolniczy, a głwne ośrodki przemysłowe znajdowały się w Zawierciu, Myszkowie i Porębie.

Po okupacji niemieckiej zmniejszyła się także oglna liczba mieszkańcw Zawiercia z przedwojennych 32 tys. do około 21 tys. w latach 1945 - 1946. Społeczeństwo powiatu zawierciańskiego w styczniu 1945 roku zetknęło się z nowa rzeczywistością, ktrą przyniosło długo oczekiwane wyzwolenie spod okupacji niemieckiej. Na terenach tych działały w czasie okupacji hitlerowskiej oddziały i grupy partyzanckie GL PPS-AK Stanisława Wencla ps. ,,Twardego", grupa desantowa kpt. Parchomienki, oddziały BCh andbdquo;Wrony" , andbdquo;Sowy" i andbdquo;Mietka", oddział GL Tadeusza Grochala ps. andbdquo;Tadek Biały", grupa partyzancka kpt. Aleksandra Griszczuka andbdquo;Newskiego" i grupa AL dowodzona przez Jacka Świerkota andbdquo;Tatara". Bojownicy ci w ostatnich dniach okupacji nękali wycofujące się wojska niemieckie rozbijając i niszcząc kolumny idące w kierunku frontu. Tak duży i aktywny front wewnętrzny dawał dobre podstawy do tworzenia się nowych władz ziemi zawierciańsko - myszkowskiej. Tymczasowa władza, jaką był PKWN  7 października 1944 r. ogłosiła Dekret o Milicji Obywatelskiej będący pierwszym powojennym aktem prawnym do powstawania i działania jednostek MO, ktry stanowił: andbdquo;Art. 1. Milicja Obywatelska jest prawno andmdash; publiczną formacją służby Bezpieczeństwa Publicznego. Art. 2. Do zakresu działania Milicji Obywatelskiej należy: a) ochrona bezpieczeństwa, spokoju i porządku publicznego, b) ochrona i ściganie przestępstw, c) wykonywanie zleceń władz administracyjnych, sądw i prokuratury w zakresie prawem przewidzianym. Art. 3 Organizacja MO pod względem terytorialnym przystosowana jest do podziału administracyjnego Państwa na wojewdztwa i powiaty. Art. 4 Milicja Obywatelska podlega kierownikowi resortu bezpieczeństwa publicznego. Na czele MO stoi Komendant Głwny".

Mając dobre zaplecze osobowe i wytyczne nowych władz na terenie zawierciańskim już przed wyzwoleniem przygotowano się do utworzenia nowych struktur milicji. Wraz z wojskami radzieckimi wyzwalającymi nasz powiat przybył do Zawiercia por. Marian Pieroń, były partyzant AL. na Lubelszczyźnie, mający nominacje na komendanta powiatowego MO w Zawierciu. Pierwszy komendant MO objął dowdztwo nad działającą już za aprobatą władz wojskowych placwką milicji. Na siedzibę tworzącej się komendy milicji wyznaczono budynek przy ul. 3-go Maja i Sadowej (przedwojenna Komenda Powiatowa Policji Państwowej), ktry służył milicjantom do 1953 roku. Doświadczenia z terenw wyzwolonych w 1944 r. i tradycje robotniczo - chłopskie ziemi zawierciańsko - myszkowskiej przyczyniły się do bardzo szybkiego i sprawnego tworzenia nowego aparatu bezpieczeństwa publicznego. Już pod koniec stycznia KPMO w Zawierciu dysponował swoją pieczęcią a z raportw przesyłanych do władz administracyjnych wynika; że ostatniego stycznia stan MO w Zawierciu wynosił 180 ludzi i działały oprcz tego posterunki w Łazach i Włodowicach. Już na początku lutego 1945 r. stan osobowy zwiększył się do 222 osb i powstały nowe posterunki w Porębie, Myszkowie, Mrzygłodzie i Siewierzu. Zgodnie z nowym podziałem administracyjnym kraju od 8 marca i 1945 roku powiat zawierciańsko - myszkowski został przeniesiony z wojewdztwa kieleckiego do wojewdztwa katowickiego. W maju 1945 roku w skład Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej w Zawierciu wchodziły: Komisariat MO w Zawierciu, w Kromołowie, we Włodowicach, w Łazach, w Mrzygłodzie, w Porębie, w Siewierzu, w Mierzęcicach, w Myszkowie, w Żarkach, w Poraju, w Niegowej, w Koziegłowach. Łącznie komenda liczyła 346 milicjantw natomiast już w październiku tego roku stan etatowy wynosił 226 funkcjonariuszy przy aktualnym zatrudnieniu 199 osb, w skład KPMO w Zawierciu wchodziły: Komisariat MO w Zawierciu, Posterunek MO w Koziegłowach, w Łazach, w Myszkowie, w Mierzęcicach, w Niegowej, w Poraju, w Porębie, w Siewierzu, we Włodowicach, w Żarkach. Początki tworzenia nowych organw władzy ludowej charakteryzowały się częstymi zmianami obsady etatowej szczeglnie na kierowniczych stanowiskach. Wynikało to głwnie z konieczności zapewnienia właściwych kadr na nowo wyzwolonych ziemiach Polski. W wyniku tego w pierwszym okresie funkcjonowania KPMO w Zawierciu na stanowisku komendanta służbę pełnili od wyzwolenia por. Marian Pieroń, od 6.04.1945 r. por. Bolesław Staroń, w lipcu komendantem był por. Władysław Jaworski, w grudniu funkcję tą objął ppor. Wacław Skibiński natomiast w 1946 roku sprawował ją ppor. Jzef Szafran. Z dniem 1 stycznia 1956 roku zgodnie ze zmianami administracyjnymi kraju część powiatu zawierciańskiego została włączona do nowo powstałego powiatu myszkowskiego. Związane z tym były rwnież zmiany w strukturach organizacyjnych KPMO w Zawierciu. Od 5.02.1961 r. funkcjonował w Komendzie Powiatowy Inspektorat Ruchu Drogowego MO, a na początku lat 60-tych rozpoczęli służbę dzielnicowi. W roku 1969 w skład komendy wchodzi KMO w Łazach i Posterunki MO w Włodowicach, Łazach, Ogrodzieńcu, Mierzęcicach, Kroczycach, Siewierzu, Wysokiej, Porębie i Kromołowie. W miarę kolejnych zmian administracyjnych kraju i zmian struktur organizacyjnych milicji zmieniała się struktura Komendy MO w Zawierciu. 

W 1.06.1975 roku po likwidacji powiatw w wyniku reorganizacji powstała Komenda Miejska MO a następnie w 1984 r. Rejonowy Urząd Spraw Wewnętrznych w Zawierciu obejmujący swoim działaniem teren miast Zawiercie, Łazy Poręba, Ogrodzieniec i Siewierz i gminę Mierzęcice. Od 1.09.1967 roku do końca czerwca 1990 roku w komendzie funkcjonowała komrka paszportowa. Do 1977 r. w komendzie wydawano dowody osobiste ktrymi zajmowała się pani sierż. Genowefa Kot. W pierwszych latach po wojnie jednym z wielu zadań MO przy wspłpracy z UBP i wojska była likwidacja nieuznających nowej władzy zbrojnych grup andbdquo;podziemia". Na naszym terenie w poszczeglnych latach odnotowano występowanie takich organizacji: 1945-5, 1946-6, 1952-2, 1953-1, 1954-0. W trakcie takich działań poległo wielu milicjantw i członkw ORMO z KPMO w Zawierciu. ORMO czyli Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej w Zawierciu powstaje w Zawierciu w 1946 r. jako jedna z pierwszych formacji tego typu w wojewdztwie Śląsko - Dąbrowskim. Komendantem na powiat zostaje Adam Palmut - robotnik firmy andbdquo;Erbeandrdquo;, a komendantem miasta zostaje - Ignacy Turlej - robotnik firmy przemysłu octowego. Jednakże podstawowymi zadaniami Milicji Obywatelskiej było zwalczanie przestępczości pospolitej. W kronikach milicyjnych z lat 60-tych wymieniano przestępstwa nękające mieszkańcw Zawiercia takie jak kradzieże z włamaniem do komrek, kradzieże rowerw, kradzieże kieszonkowe. W zwalczaniu tych przestępstw w powiecie zawierciańskim wymiernie wspierali milicjantw działający już od 5.03.1946 roku członkowie Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej. W pierwszych latach służby milicjanci nosili ubrania cywilne lub z demobilu z biało andmdash; czerwoną opaską na rękawie. Dopiero od 7 października 1948 roku zawierciańscy milicjanci występowali w jednolitym umundurowaniu, ktre zaprezentowano w dniu święta MO. Tak jak z mundurami trudności aprowizacyjne dotyczyły innych dziedzin funkcjonowania. Z uwagi na konieczność podejmowania szybkich interwencji w całym powiecie przy zwalczaniu grup reakcyjnych niezbędne było posiadanie środka transportu. W pierwszym okresie po wyzwoleniu zakłady pracy miały obowiązek zapewnić środek transportu. Z uwagi na dużą niedogodność takiej sytuacji w kwietniu 1947 roku z wpłat 4 zakładw pracy z Zawiercia i składek milicjantw KPMO w Zawierciu zakupiono pierwszy samochd dla komendy. Na początku lat 60-tych KPMO dysponowała 1 samochodem ciężarowym marki Lublin i dwoma samochodami osobowymi m-ki Warszawa, a w 1972 r. na stan komendy wszedł radiowz m-ki Fiat 125p. Doniosłą rolę w zwalczaniu przestępczości odgrywali technicy kryminalistyki. Pierwszym technikiem powiatowym był pan Olszański. Pierwszym aparatem fotograficznym była Praktika SX-2, ktrą posługiwał się w latach 60-tych kpt. Zbigniew Pstrowski posiadający uprawnienia z zakresu daktyloskopii. Od stycznia 1969 r. w KPMO w Zawierciu rozpoczął służbę pierwszy przeszkolony pies tropiący o imieniu Kajtek, ktrego przewodnikiem był sierż. Jan Świderski.
W 1951 roku w Zawierciu przy ul. Kasprowicza rozpoczęto budowę kompleksu budynkw z przeznaczeniem dla Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa. W 1953 roku przeprowadzili się do jeszcze budowanego obiektu rwnież milicjanci. Całość inwestycji zakończono w 1955 roku. Budowa finansowana była ze środkw MSW. W 1977 roku ziemia i stojące na niej budynki przejął Skarb Państwa. Oprcz obowiązkw zawodowych zawierciańscy milicjanci podejmowali działania mające na celu podnoszenia wykształcenia, choć nie było wśrd nich analfabetw. Podejmowali oni rwnież działalność sportową i tak 20.04.1948 roku założyli Zrzeszenie sportowe andbdquo;Gwardia" przy KPMO. Do sukcesw sportowych zalicza się między innymi zajęcie I miejsca w wyścigu kolarskim w trakcie spartakiady wojewdzkiej z okazji 15-Iecia MO, czy zajęcie 1 miejsca indywidualnego w wojewdzkim turnieju tenisa stołowego w maju 1962 r. Aktywnie działali rwnież na rzecz społeczeństwa i tak między innymi 1 września 1965 roku oddano do użytku szkołę podstawową w Grabowej pow. zawierciański wybudowaną ze składek pracownikw MO i SB, ktra działa do dziś. Szkoła ta nosi imię poległego 9.12.1947 r. w Myszkowie z rąk przestępcy milicjanta PMO w Myszkowie szer. Stanisława Będkowskiego. Ponadto przy KPMO w Zawierciu od 19.06.1947 r. do połowy 1990 r. funkcjonowało Koło Rodzin Milicyjnych spełniające role społeczno wychowawcze. W dowd uznania ciężkiej służby zawierciańskich milicjantw społeczeństwo miasta Zawiercie z okazji 40 rocznicy wyzwolenia miasta ufundowała sztandar dla Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Zawierciu. 19 stycznia 1985 roku w Miejskim Ośrodku Kultury w Zawierciu uroczyście wręczono pierwszy Sztandar Jednostce. W wyniku przemian ustrojowych zachodzących na przełomie lat 80 i 90- tych z dniem 9 maja 1990 roku rozwiązano Milicję Obywatelską, a od 10 maja 1990 roku powołano Policję. Dotychczasowy Rejonowy Urząd Spraw Wewnętrznych w Zawierciu został przemianowany na Komendę Rejonową Policji w Zawierciu przy ul. Kasprowicza 9 liczącą 237 etatw w skład, ktrej wchodziły rwnież Komisariaty Policji w Siewierzu, Łazach, Komisariat Kolejowy w Łazach, Posterunki Policji Lokalnej w Zawierciu, Porębie, Mierzęcicach i Ogrodzieńcu. Od tego czasu liczebność komendy ulegała nieznacznym zmianom. W ramach reformy administracyjnej kraju zlikwidowano z dniem 31.12.1998 roku dotychczasowe struktury organizacyjno etatowe Policji. Od 1 stycznia 1999 roku stan etatowy wynosi 231 policjantw działających w Komendzie Powiatowej Policji w Zawierciu i dwch Komisariatach Policji w Łazach i Szczekocinach. Komisariat Policji w Pilicy w strukturach Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu został utworzony Rozkazem Organizacyjnym nr - 5/2006 z dnia 14.12.2006 r. Stanowisko Komendanta Komisariatu objął nadkom. Marek ZIĘBIŃSKI. W latach 1999 - 2006 w Pilicy funkcjonował Posterunek Policji , do 1999r. pozostający w strukturach Komendy Powiatowej Policji w Olkuszu. Policja po reformie stała się instytucją: andbull; Zdecentralizowaną, bliską lokalnym społecznościom, zwłaszcza w sferze prewencji; andbull; Autonomiczną wobec administracji samorządowej w sferze rozpoznawania oraz wykrywania przestępstw i wykroczeń; andbull; Scentralizowaną w sferze walki z przestępczością zorganizowaną. W latach 90-tych komenda została wyposażona w nowoczesne środki techniki i łączności. Od stycznia 1996 r. działa oglnodostępny andbdquo;telefon zaufania". Została zainstalowana sieć komputerowa. Od maja 2001 r. Komenda posiada własną stronę internetową ktra ułatwia kontakt społeczeństwa z Policją, jak rwnież stanowi bank informacji nt. patologii i przestępczości na terenie powiatu zawierciańskiego. Nowe uwarunkowania społeczne i pragmatyka Policji spowodowały, iż z dotychczasowej instytucji typowo represyjnej mającej przede wszystkim zwalczać przestępczość i ścigać sprawcw tych czynw podejmuje ona działania wychodzące naprzeciw oczekiwaniom społecznym. Wdrażane są programy prewencyjne zmierzające do większej wspłpracy lokalnych społeczności na rzecz poprawy bezpieczeństwa publicznego. Były prowadzone i są kontynuowane działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa w ramach programw andbdquo;Strategia bezpieczeństwa powiatu zawierciańskiego andmdash; Bezpieczny Powiat 2001 andmdash; 2006, 2007-2010", andbdquo;Bezpieczne miasto Zawiercie 2001 andmdash; 2006" i inne podobne zamierzenia. Na szczeblu powiatu zawierciańskiego zgodnie z Ustawą o samorządzie przy Staroście działa Komisja Bezpieczeństwa i Porządku koordynująca sprawy szeroko rozumianego bezpieczeństwa w skład ktrej wchodzi dwch przedstawicieli naszej Komendy na czele z Komendantem Powiatowym. Do podstawowego zakresu działania Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu należy: - zapewnienie mieszkańcom poczucia bezpieczeństwa i porządku w miejscach publicznych, - zwalczanie zjawisk kryminogennych i zagrożenia przestępczością, - ujawnianie, zapobieganie i zwalczanie zjawisk patologii społecznej zwłaszcza wśrd dzieci i młodzieży,- edukacja mieszkańcw w zakresie uwarunkowań dotyczących utrzymywania bezpieczeństwa i porządku publicznego oraz aktywnego udziału w przedsięwzięciach profilaktycznych, - wspłdziałanie w zakresie zapobiegania i zwalczania przestępczości z funkcjonującymi na terenie powiatu organami wymiaru sprawiedliwości, a także wspłdziałanie w zakresie profilaktyki wychowawczej i edukacji z organami administracji, mediami i innymi instytucjami i organizacjami społecznymi.
Wraz z postępem cywilizacyjnym i społecznym na terenie działania komendy wystąpiły nowe do tej pory nie odnotowywane kategorie przestępstw takie jak narkomania, handel bronią; terroryzm bombowy czy przestępczość zorganizowana. Z tymi nowymi rodzajami przestępstw policjanci naszego powiatu w sposb zdecydowany w myśl hasła andbdquo;zero tolerancji dla przemocy" i profesjonalny walczą chroniąc życie, zdrowie i dobro mieszkańcw naszego miasta i powiatu. Mimo corocznego wzrostu zaistniałych przestępstw Komenda Powiatowa Policji w Zawierciu osiąga dobre wyniki działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa.
Wzorem lat ubiegłych policjanci KPP w Zawierciu oprcz zwalczania przestępczości organizują dla szerokiej masy społeczeństwa naszego miasta i powiatu liczne imprezy zarwno kulturalno-sportowe jak sympozja tematyczne. Już od lipca 1996 roku corocznie Komenda jest inicjatorem organizowania otwartego festynu rekreacyjno - sportowego z okazji Święta Policji skierowanego do wszystkich, ktrego jednym z celw oprcz dobrej zabawy jest przybliżenie dzisiejszej Policji mieszkańcom powiatu. Atrakcyjności dodają pokazy sprawności działania i wyszkolenia w wykonaniu policjantw Nieetatowej Grupy Szybkiego Reagowania KPP w Zawierciu, ktra trzykrotnie w roku 2008 stanowiła reprezentację garnizonu policji śląskiej podczas Międzynarodowych Zawodw Policji Konnej w Częstochowie , V Światowego Zlotu Skautingu  w Chorzowie i Obchodw Dnia Wojska Polskiego w Katowicach- Muchowcu. Systematycznie od 2000r. Nieetatowa Kompania Honorowa wraz z Pocztem Sztandarowym i dowdcą uroczystości zapewnia oprawę obchodw Święta Niepodległości w Zawierciu a także w Kolegiacie podczas mszy świętych w intencji środowiska policyjnego z okazji Święta Policji. W dowd wysokiego profesjonalizmu działania w roku 2006 policjanci z Nieetatowej Grupy Rozpoznania Minersko - Pirotechnicznego KPP w Zawierciu , Decyzją Śląskiego Komendanta Wojewdzkiego Policji zabezpieczali w Częstochowie na Jasnej Grze pielgrzymkę Papieża Benedykta XVI ochraniając pirotechnicznie tzw. strefę andbdquo;Oandrdquo; , a w roku 2007 wizytę Prezydenta RP podczas oglnopolskich  Jasnogrskich Dożynek. Z inicjatywy zawierciańskiej Policji już dwukrotnie zorganizowano Konferencje poświęcone patologiom dzieci i młodzieży, w ktrych brało udział liczne grono społeczeństwa związane z wychowaniem i kształceniem naszej młodzieży. Działania takie planowane są rwnież na następne lata. Komenda chce wnikliwie poznać nurtujące nasze społeczeństwo problemy dotyczące bezpieczeństwa prowadzi własne badania sondażowe podejmujące rżną tematykę związaną z bezpieczeństwem publicznym i indywidualnym. Pozwala to na skuteczne kierowanie działaniami Komendy ukierunkowane na najbardziej uciążliwe dla społeczeństwa zagrożenia. W roku 2009 zawierciańska Policja była zarwno organizatorem jak i wspłorganizowała cykliczne imprezy: IX Turniej Strzelecki, IX Gwieździsty Zlot Rowerowy w Morsku, VI Rajd Ekstremalny w Kostkowicach/Podlesicach, Turniej Bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Od I płrocza 2009r. Komenda wprowadza na wyposażenie nowe marki pojazdw w srebrnych barwach zastępując wysłużone FSO andbdquo;Polonezandrdquo; i VW Transporter oraz nowe rodzaje umundurowania i uzbrojenia (P-99 Walther, Glock, PM-98 Glauberyt, żele jako środki RMG). Strona internetowa Komendy została wyrżniona w rankingu jednostek garnizonu śląskiego. W roku 2009 policjanci zrzeszeni w IPA Międzynarodowym Stowarzyszeniu Policji - Grupa Zawiercie, przebywali na zaproszenie Policji Toronto w Kanadzie.
W uznaniu dotychczasowego zaangażowania w lokalne zapobieganie przestępczości, wspłpracę ze społeczeństwem oraz administracją powiatu zawierciańskiego Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Marek Biernacki nadał w dniu 5 grudnia 1999 r. nowy sztandar dla Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu. Sztandar ten został uroczyście przekazany na ręce Komendanta Powiatowego Policji w Zawierciu mł. insp. Andrzeja Koczura w Kolegiacie w Zawierciu przez Komendanta Głwnego Policji nadinsp. Jzefa Semika i poświęcony przez Ks. Biskupa Polowego Gen. WP Sławoja Leszka Głdź.
Jest to trzeci w kraju sztandar nadany Komendzie po utworzeniu w 1990 r. Policji. W roku 2007 Sztandar został udekorowany Medalem andbdquo;Za zasługi dla Związku Kombatantw Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniw Politycznych Hitlerowskich Obozw Koncentracyjnychandrdquo;. Komendantami Powiatowymi (Rejonowymi) Milicji/Policji w Zawierciu byli: 01.01.1927 kom. Stanisław Siwoń, 1938-1939 kom. Emil Czabański, 21.01.1945 por. Marian Pieroń, 06.04.1945 por. Bolesław Staroń, 07.1945 por. Władysław Jaworski, 12.1945 ppor. Wacław Skibiński, 07.1949 kpt. Zenon Morys, 01.01.1957 por. Mieczysław Głąb, 01.07.1961 kpt. Stanisław Fabjańczyk, 15.05.1969 mjr. Jzef  Hołubowski, 16.01.1980 mjr. Zenon Frej, 01.03.1982 mjr. Leszek Biały, 01.07.1990 nadkom. Tadeusz Żmuda, 01.07.1994 nadkom. Andrzej Koczur, 01.08.2004 nadkom. Antoni Smolarek, 01.02.2006 nadkom. Adam Pałucha.
 
Część pierwszą historii Policji z lat 1919 - 1940 opracowali: Jarosław Pająk, Andrzej Świeboda, przy wspłpracy mgr Marcina Kani, historyka Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach, autora pracy "Policja Państwowa w powiecie zawierciańskim w latach 1927-1939" (Uniwersytet Śląski, Katowice 2000) i wykorzystaniu wynikw badań naukowych zawartych w ww. pracy, jak rwnież materiałw w postaci fotografii i dokumentw uzyskanych przez jej autora w trakcie prac badawczych nad dziejami zawierciańskiej Policji Państwowej II RP.
Część drugą obejmującą okres historii MO i Policji od 1945 r. opracował: Jacek Świderski, Jarosław Pająk, Dorota Maciejewska przy wspłpracy z członkami Koła Emerytw i Rencistw MSW w Zawierciu.
 
Jeśli posiadasz jakieś zdjęcia na ten temat to proszę o kontakt: jaslaz@poczta.onet.pl
 
Jadwiga i Sławomir Gębka


Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i publikacja bez zgody autora zabronione.
</description>
        </item><item>
        <title>Klub Sportowy Włókniarz Zawiercie</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/klub_sportowy_wlokniarz_zawiercie</link>
        <description>
  Był rok 1948, gdy wiosną na sportowej scenie w Zawierciu pojawiło się najpierw Koło Sportowe Nr 5 andbdquo;Włkniarzandrdquo;, a następnie Klub Sportowy andbdquo;Włkniarzandrdquo; działający przy Zawierciańskich Zakładach Przemysłu Bawełnianego w Zawierciu, założycielem był elektryk Stefan Biernacki. Pierwszą siedzibą klubu był drewniany barak na andbdquo;Kępieandrdquo; (pomiędzy rzeką Wartą, torami a ul. Marszałkowską), i pewnie dlatego w sportowym slangu na drużynę Włkniarza mwiono andbdquo;chłopcy z kępyandrdquo;, a przydomek ten podobno wymyślił i rozpowszechnił P. Witkowski znany kibic i działacz andbdquo;Wartyandrdquo; ktry też czasem mwił żartując -andbdquo;chłopcy z warszawskiej kępy przyjechaliandrdquo;. On też zainicjował pierwszy towarzyski mecz pomiędzy rezerwową drużyną andbdquo;Wartyandrdquo; Zawiercie a andbdquo;Włkniarzemandrdquo; w czerwcu 1948 r. Potyczka piłkarska zakończyła się zwycięstwem andbdquo;Włkniarzaandrdquo; 4:3, a skład zwycięskiej drużyny to: Janowski, Mularczyk, Breczewski, Kasprzycki, Staśko, Makieła, Jasiak, Babulski, Rozpończyk, Makieła, Nowak, Kotekandhellip;. Początki są często trudne i podobnie było w przypadku andbdquo;Włkniarzaandrdquo;. Brak własnego boiska spowodował, że klub gościnnie korzystał z boiska andbdquo;Wartyandrdquo; przy ul. Senatorskiej. Musiał jednak ustąpić gospodarzowi i często mecze odbywały się we wczesnych godzinach rannych. Piłkarze borykali się też z innymi problemami takimi jak: brak szatni, umywalek, a stroje i dwie piłki ! do gry były przechowywane w domu prezesa. Rok pźniej z rąk Biernackiego prezesurę przejmuje Edward Młynarczyk, a w roku 1951 następuje kolejna zmiana i jego miejsce zajmuje Włodzimierz Czech. W początkowych latach swojej działalności klub nie odnosił znaczących sukcesw grając w klasie C. Chęć i zaangażowanie zawodnikw spowodowały, że  w ZZPB coraz głośniej mwiono o własnym boisku i tak w roku 1950 wczesny dyrektor Stefan Sukiennik wyraził zgodę na budowę boiska pomiędzy rzeką Wartą a ul. 11-tego Listopada. Były w tym miejscu krzaki, doły, w ktrych znajdowało się wysypisko śmieci. Wszyscy sympatycy sportu, a w szczeglności sami zawodnicy ruszyli do pracy (oczywiście społecznej). Wycięto drzewa, krzaki, zniwelowano teren zasypując doły ze śmieciami, a kierowcy wożący ziemię musieli się dobrze nagłowić jak rozpisać karty drogowe, gdyż mieli tylko niepisane pozwolenie na pracę przy budowie boiska. wreszcie śmietnisko zaczęło przypominać boisko, więc natychmiast zaczęto trenować. Po wkopaniu drewnianych bramek okazało się, że wymiary boiska nie spełniają warunkw Związku Piłki Nożnej, ale warunkowo dopuszczono boisko do gry w klasie C i B. W ciągu kilku następnych lat prace nie ustawały, wyrwnano teren i powiększono płytę boiska a klub otrzymał budynek fabryczny przy ul. 11-tego Listopada 3. Urządzono tam dwie hale sportowe, a część tunelu przechodzącego nad ulicą zagospodarowano na szatnię, umywalnię i magazyn sprzętu. Nie zapomniano też o kibicach. Zamontowano siedzenia, a stare ogrodzenie wymieniono na nowe i już każdy fan andbdquo;Włkniarzaandrdquo; wiedział, że tu jest jego klub, gdyż na budynku zawieszono flagę klubu w biało-zielone pasy z gwiazdą oraz podświetlany napis nazwy klubu z herbem, (jako ciekawostkę można podać, że projektując herb wzorowano się na andbdquo;Wiśleandrdquo; Krakw skąd zapożyczono białą gwiazdę). Ta sytuacja nie tylko pobudziła rzesze młodzieży, ktra zapisywała się do klubu, ale i samych piłkarzy ktrzy w roku 1956 wywalczyli awans do klasy A. Druga drużyna awansowała do klasy B a trzecia grała w klasie C. Powstały też grupy juniorw i trampkarzy. W latach 60-tych i 70-tych zawiercianie mogli fascynować się derbami Zawiercia gdyż andbdquo;Wartaandrdquo; i andbdquo;Włkniarzandrdquo; grały w tej samej klasie. W jednych meczach wygrywała andbdquo;Wartaandrdquo;, a w innych andbdquo;Włkniarzandrdquo; co dodawało smaku, pikanterii i wzbudzało wielkie emocję, gdyż serca wielu kibicw były podzielone pomiędzy klubami, a zawodnikw podbudzało to do jeszcze większej rywalizacji. Do największych sukcesw klubu można zaliczyć awans pierwszej drużyny 1974 r. do klasy między-powiatowej, w ktrej jednak nie utrzymali się zbyt długo, natomiast trampkarze zdobyli wicemistrzostwo okręgu. Tak jak każdy klub tak i andbdquo;Włkniarzandrdquo; miał swoich piłkarskich idoli. Najlepszym technikiem juniorw był T. Domagała, a D. Stolarczyk odbijał piłkę ponad 1200 razy. Jednym z najwszechstronniejszych sportowcw był S. Adamczyk, występował, jako piłkarz, hokeista, narciarz i boksował w wadze koguciej. Tragiczna śmierć w marcu 1970 r. przerwała prezesurę Włodzimierza Czecha. Jego następcą został Władysław Leśniak, by następnie po pięciu latach przekazać władzę Tadeuszowi Rosińskiemu. Za jego to kadencji 4 marca 1980 r. KS andbdquo;Włkniarzandrdquo; połączył się z MKS andbdquo;Wartaandrdquo; i od tego dnia Klub oficjalnie przestał istnieć. Jeszcze w latach 90-tych na podniszczonym boisku odbywały się mecze juniorw i trampkarzy andbdquo;Wartyandrdquo;, a na budynku wisiał nieczynny neon. Obecnie w budynku mieści się sklep, a po boisku nie ma już śladu. KS andbdquo;Włkniarzandrdquo; odegrał znacząca rolę w zawierciańskim sporcie i może poszczycić się wieloma znakomitymi sportowcami, ktrzy reprezentowali miasto w niektrych dyscyplinach na Mistrzostwach Polski, a nawet na Olimpiadzie. andbdquo;Włkniarzandrdquo; był klubem wielosekcyjnym i posiadał sekcje: bokserską, tenisa stołowego, piłki nożnej, piłki siatkowej, kolarstwa, szachw, hokeja na lodzie. W sumie było ich dziesięć lub jedenaście (jedna działała pod patronatem klubu). O niektrych udało mi się zdobyć więcej informacji, natomiast o takich sekcjach jak: piłka ręczna mężczyzn, czy lekkoatletyka prawie wcale, ale jest to zachętą do dalszych poszukiwań.                                                                        Drugą w kolejności sekcją, ktra powstała po piłce nożnej i założona była w 1952r to sekcja bokserska. Prekursorem był Czesław Skalecki, ktry rozpropagował i doprowadził do wielu sukcesw zawierciańskich zawodnikw. Pierwszym poważniejszym sukcesem było wicemistrzostwo Kwapicha w Mistrzostwach Polski juniorw Zrzeszenia Sportowego andbdquo;Włkniarzandrdquo; 1953r. Pewnego dnia , a było to 5 września 1954 roku na boisku andbdquo;Włkniarzaandrdquo; stanął ring i odbyły się pierwsze znaczące zawody- reprezentacja Śląska kontra Łdź. Nawet z samolotu rozrzucano ulotki, więc kibicw było tylu, że nawet stadion andbdquo;Włkniarzaandrdquo; miał problemy ich pomieścić. Wygrał Śląsk, w barwach ktrego występowali Kwapich i Nowak- i to był dzień w ktry Zawiercianie pokochali boks. To co się działo 8 i 22 grudnia 1955r w Domu Ludowym andbdquo;Włkniarzandrdquo; (obecnie Biedronka) przeszło wszelkie oczekiwania. Bokserzy podejmowali w towarzyskim meczu II- ligową andbdquo;Cracovięandrdquo; a następnie II- ligowy ŁKS andbdquo;Łdźandrdquo;. Bilety szybko się rozeszły a chętnych było tylu, że wyłamano drzwi wejściowe by dostać się na zawody. W pierwszym meczu padł remis 9:9, a w drugim zwycięstwo 12:8. W meczu tym wystąpił wypożyczony ze andbdquo;Startu Częstochowaandrdquo; Jerzy Kulej, a Władysław Jędrzejewski został zniesiony na rękach i obydwoje po swoich zwycięstwach usłyszeli andbdquo;100 latandrdquo; od kibicw. Znaczący rozkwit sekcji to lata 1955-56, ponad 40 zawodnikw reprezentowało klub w meczach klasy andbdquo;Aandrdquo;, a chętnych ciągle przybywało. Największy sukces odnisł Władysław Jędrzejewski- waga ciężka: 5-krotny mistrz Polski, brązowy medal na ME w Lucernie 1959r, dwukrotny udział w Igrzyskach Olimpijskich- Rzym 1960 i Toki 1964, oraz 22 razy reprezentował barwy kraju ( historia W. Jędrzejewskiego jest opisana w kategorii andbdquo;Zawiercianieandrdquo;). Pozostałe sukcesy to głwnie mistrzostwo Polski i Śląska juniorw takich zawodnikw jak: Tadeusz Duda, Tadeusz Waś, Jerzy Haładyn, Zygmunt Koral, Jzef Sytniewski, Stanisław Adamczyk, Robert Połcik, Janusz Pacan, i wielu innych.  W roku 1970 sekcja bokserska została rozwiązana  z przyczyny bardzo prozaicznej- brak trenera.                      Początki kolarstwa w KS andbdquo;Włkniarzandrdquo; to bardziej rekreacja niż zawodowstwo. A zaczęło się od wyścigw uczniw podstawwek i gimnazjalistw na trasie Zawiercie- Rudniki- Zawiercie w 1951r. Chętnych było tak dużo, że brakowało rowerw i ten co przekraczał linię mety przekazywał rower następnemu andbdquo;kolarzowiandrdquo;, a bardziej zamożni wypożyczali rowery na godzinę lub dwie z warsztatu rowerowego. Jak opowiadał jeden z uczestnikw uliczne wyścigi zaczęły być dość kłopotliwe dla mieszkańcw. Ruchu samochodowego dużego nie było, ale ulicami często wędrował andbdquo;drbandrdquo;, ktry był często goniony przez rowerzystw, a kilka niegroźnych kolizji z furmankami i drewnianym domem (w ktrym spadło kilka obrazw ze ściany) spowodowały, że zaczęto myśleć o kolarstwie wyczynowym. W 1953r Włodzimierz Czech zaczął prowadzić rozmowy w Sekcji Kolarskiej w Katowicach by utworzyć i zarejestrować kolarstwo w Zawierciu. Przyszli kolarze zaczęli trenować pod okiem Mariana Bartolewskiego. Brali też udział w wielu rajdach rowerowych po Jurze i nie tylko. Były organizowane też rajdy andbdquo;Dookoła Polskiandrdquo;, a jedna z tras: Zawiercie- Częstochowa- Warszawa- Olsztyn- Zielona Gra- Wrocław- Bielsko-Biała- Zakopane- Krakw- Zawiercie miała prawie 2300 km i została pokonana przez zawodnikw w niecały miesiąc, co dawało średnio 100 km dziennie. Należy dodać, że najstarszy zawodnik miał 19 a najmłodszy 17 lat, i wyruszyli za andbdquo;wsplne pieniądzeandrdquo; zakładw pracy i rodzicw. 1 maja 1954r podczas pochodu zaprezentowała się już zarejestrowana sekcja kolarska i jeszcze tego samego dnia odbył się wyścig w Zawierciu, ktry wygrał Roman Małecki i jako pierwszy z sekcji zdobył III klasę kolarską. Każdy kolejny wyścig był okazją dla kolejnych zawodnikw by podwyższyć swoją klasę kolarską.   W następnych latach nasi kolarze brali udział w prawie wszystkich wyścigach kolarskich, ktre odbywały się w woj. śląskim i łdzkim, nie odnosząc jednak znaczących sukcesw. Nie opuszczali nawet wyścigw przełajowych w ktrych w 1957r Włodzimierz Małecki zdobył mistrzostwo Śląska juniorw. Rwnież w 1957r został zapoczątkowany wyścig o Puchar Gazety Zawierciańsko-Myszkowskiej nazwany pźniej Międzynarodowym Wyścigiem o Puchar Zawiercia. Jako ciekawostkę można podać, że w V i VI wyścigu gościł w Zawierciu mało znany jeszcze 16-letni Ryszard Szurkowski występujący w barwach andbdquo;Radomiakaandrdquo; Radom, ktry po niedługim czasie krlował na wyścigach kolarskich. Pomimo tego, że w Zawierciu nie było już sekcji kolarskiej wyścig ten odbywał się nadal aż do 1978r i cieszył się niezwykłym powodzeniem wśrd polskich i zagranicznych kolarzy. Należy też wspomnieć, że w 1976r w Zawierciu była meta VIII etapu i jednocześnie start IX etapu wyścigu andbdquo;Dookoła Polskiandrdquo;. Komitet organizacyjny składał się głwnie z działaczy KS andbdquo;Włkniarzandrdquo; a podczas finiszu na stadionie zasiadło ok. 15tys. widzw. W 1956r zgłoszono do wyścigu andbdquo;Dookoła Ziemi Białostockiejandrdquo; naszych kolarzy, niestety na 2 tygodnie przed wyjazdem poinformowano zawodnikw i trenera Łazarczyka o wycofaniu zgłoszenia. Był to początek końca sekcji kolarskiej w Zawierciu.                   Ciekawą inicjatywą była sekcja szachowa, ktra powstała w 1952r. Kierownikiem i zarazem jednym z zawodnikw był Czesław Zając. Już w 1953r szachiści pierwszej drużyny   awansowali do Ligii Wojewdzkiej a w klasie powiatowej grała druga drużyna. Z okazji 1 Maja w 1963r rozegrano mecz andbdquo;Włkniarzandrdquo; na reprezentację miasta i powiatu. W zawodach wzięło udział ponad 60 zawodnikw, a andbdquo;Włkniarzandrdquo; zwyciężył 17-15. W latach rozkwitu sekcja liczyła ok. 30 zawodnikw a najlepsi szachiści to Krlikowski, Wojtynia, Podpłomyk i Rudy. Ci ostatni występowali w reprezentacji Śląska w meczu z Wrocławiem wygrywając swoje partie.                    Kolejna sekcja to sekcja hokeja na lodzie. Kierownikiem jej był Stanisław Dzwonnik (Zebranie Zarządu z dn.11.V.1965r) Drużyna grała w klasie andbdquo;Aandrdquo; i zajmowała tam miejsce w środku tabeli. Najczęściej zawodnicy wywodzili się z innych sekcji i wykorzystując przerwę zimową grali w hokeja. Świadczy to o dużej wszechstronności zawodnikw. Często zdarzało się tak, że nie kończono rozgrywek, gdyż albo mrozw nie było, lub wiosna wcześniej przyszła i lodowisko rozmarzało. Po zmianie przepisw, ktre mwiły, że można grać tylko na krytych lodowiskach sekcje rozwiązano. Miasta nie było stać na takie lodowisko, więc część zawodnikw przeszło do drużyny w Myszkowie. Najlepszym zawodnikiem był Czech Włodzimierz a bramkarzem Smoliński Jerzy.             Sekcja siatkwki trenowana przez Elżbietę Gieszczykiewicz funkcjonowała w latach 60 -80-tych. Dziewczyny grały w lidze okręgowej a mecze odbywały się na hali OSiR. Cieszyły się one zawsze dużym powodzeniem, a rzesze kibicw wypełniały halę sportową. Kadra drużyny to głwnie uczennice zawierciańskich szkł średnich i zakładw pracy łącznie to około 10 zawodniczek. Siatkarki zaliczyły też zagraniczny występ a był to Międzynarodowy Turniej w Czechosłowacji. Niestety po fuzji sekcja przeszła pod MRKS Warta i po krtkim czasie została rozwiązana.                  Sekcja tenisa stołowego założona została w 1954r przez Wodzyńskiego działała przez cały czas istnienia Klubu. Następnymi kierownikami byli: Świtalski a potem Janusz Dąbrowski. Na tyle co znałem p. Dąbrowskiego muszę przyznać, że tenis stołowy to był prawdziwy sens jego życia a wielu pasjonatw powinno z niego czerpać wzr. W pierwszych latach sekcja liczyła około 15 osb i występowała w II lidze juniorw by następnie awansować do I Ligii. Sukcesem mgł się pochwalić Szczygieł Henryk ktry w 1961-62 zdobył Mistrzostwo Śląska Juniorw. Seniorzy grali w klasie międzywojewdzkiej a następnie w II lidze. Rok 1975 to początek corocznego turnieju o Puchar Zwycięstwa ktry odbywał się zawsze w maju. Zwycięstwo w I Turnieju przypadło Krystynie Cholewce a wśrd mężczyzn Andrzejowi Wołczyńskiemu. Tuż przed likwidacją klubu w 1980r drużyna kobiet w składzie: K.Cholewka, Z.Wdka, O.Dąbrowska, W.Małek wywalczyły awans do II Ligii by następnie występować pod skrzydłami Warty. Jak wspomina były zawodnik W. Jakubowski początkujący zawodnicy grali zwykłymi deskami oklejonymi korkiem  a paletka z miękka okleiną to był rarytas nie mwiąc już o stołach, ktre były robione ze sklejki lub płyty pilśniowej i zwykłych rurek. Czasami zawodnicy grali między sobą kto jest najlepszy, raz o zegarek a czasem na pieniądze. andbdquo;Rozgrywkiandrdquo; trwały po kilka godzin a nawet do pźnej nocy. Na przełomie roku 1960 powstała sekcja motorowa, ktrą założył Jerzy Krawczuk,  był on elektrykiem w Domu Kultury. Wygrał  ok. 40 wyścigw na andbdquo;podrasowanym motorzeandrdquo; (z tego powodu część tytułw cofnięto). On i  drugi zawodnik Witold Gryc jeździli w andbdquo;zawodachandrdquo;  po szynach kolejowych - tzn. kto dalej dojedzie, a na strzelnicy wjeżdżali pod grę. Tylko Krawczuk potrafił wyjechać a reszta niestety się przewracała.     Od jednego z działaczy andbdquo;Włkniarzaandrdquo; dowiedziałem się, że istniała rwnież sekcja podnoszenia ciężarw. Do powstania jej przyczynili się: Wiesław Nawara i Stanisław Kosiński, a był to rok ok. 1954. W pźniejszym czasie doszli kolejni zawodnicy tacy jak: Maj Mirosław i Zamora Jan. Pierwszym zawodnikiem, ktry podnisł 100 kg był Wiesław Nawara. Wieść ta bardzo szybko się rozeszła i całe miasto mwiło o tym sukcesie. W latach pźniejszych sekcja przeniosła się do Rudnik i działała przy zakładzie POM pod nazwą andbdquo;Pomowiecandrdquo; Rudniki.
W historii KS andbdquo;Włkniarzandrdquo; oprcz radosnych chwil była i tragiczna. A był to dzień 31 marca 1970r gdzie o 14.30 w wypadku drogowym w Chodlach pod Cieszynem zginęli: prezes Włodzimierz Czech, nauczyciel I LO Marian Bartolewski, przewodniczący MKKFiT , Jerzy Grzesik oraz jego 8-letnia crka Bożenka. Delegacja Zawierciańskich działaczy wracała z Czechosłowacji gdzie z miejscowymi klubami nawiązywali wzajemne kontakty. Samochd Taunus, ktrym wracali delegaci zderzył się czołowo z 18-tonowym Starem. W wczesnej prasie i radio omyłkowo podano, że zginął tam Władysław Leśniak. Pomyłka wynikła z tego, iż nie zmieniono delegacji Leśniaka, ktrą znaleziono w rozbitym samochodzie. W dniu wyjazdu do Czechosłowacji Leśniak wyjechał do Warszawy na mecz Legii z Feyenoord Rotterdam a jego miejsce zajął Bartolewski. Nie udało się zidentyfikować osb więc listy ofiar podano z delegacji. Dopiero dokładna identyfikacja ciał (Bartolewski nie miał palcw u ręki) wyjaśniła nieporozumienie, ktre następnie sprostowano w prasie i radiu.
Dla wielu fanw i byłych członkw KS andbdquo;Włkniarzandrdquo; ta historia może być pewnym niedosytem i mogliby tu opowiedzieć wiele ciekawych historii, ktrych by nawet książka nie pomieściła, ale dla tych co jej nie znali może choć trochę przybliży Klub, ktry był częścią życia wielu zawiercian. 
Jeśli posiadasz jakieś zdjęcia lub inne ciekawe akcesoria klubu prosimy o kontakt: jaslaz@poczta.onet.pl  uzupełnimy tę galerię.
Autorzy i galeria zdjęć Jadwiga i Sławomir Gębka 
 
 </description>
        </item><item>
        <title>Obywatel Józef Dziechciarek (1879-1939)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/obywatel_jozef_dziechciarek_18791939</link>
        <description>Wspłcześni działacze samorządowi wyposażeni są w wiedzę i narzędzia, ktrych nie posiadali ich poprzednicy w początkach XX wieku. A jednak często narzekamy na skuteczność i jakość pracy lokalnej administracji. Czasami wydaje się, że brakuje im tego andbdquo;czegośandrdquo;, co z pewnością posiadał ich poprzednik sprzed kilku dekad.
Korzenie 

Jzef Dziechciarek urodził się we wsi Krzemienda (gmina Poręba Mrzygłodzka). Jego ojciec po uwłaszczeniu chłopw w 1864 r. został właścicielem 6-morgowego gospodarstwa w trzydziestu kawałkach. Pźniejszy radny powiatowy szczycił się tym, że jego matka była we wsi jedyną osobą posiadającą umiejętność czytania. Rodzice od 1881 r. prenumerowali andbdquo;Gazetę Świątecznąandrdquo;, ktra dla młodego Jzefa stanowiła bogate źrdło wiedzy o Polsce i świecie. 

W wieku siedmiu lat rozpoczął naukę w szkole elementarnej, a po jej ukończeniu pomagał rodzicom w gospodarstwie rolnym. Dorastał w patriotycznej atmosferze. W rodzinnym domu wspominano o pobycie w Porębie powstańcw styczniowych, o prbie wstąpienia ojca do oddziału powstańczego, o znalezionych w lesie ulotkach i pismach patriotycznych, ktre matka Jzefa czytała mieszkańcom wsi. 

Nic więc dziwnego, że chłopca wychowanego w takim duchu nie mogło pźniej zabraknąć w 1910 r. w Krakowie, podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Władysława Jagiełły. Udał się tam nielegalnie przez granicę zaborw rosyjskiego i austriackiego, wykorzystując paszport innej osoby.
Pierwsza praca i aktywność
W wieku 17 lat zaczął naukę zawodu w odlewni Zygmunta Pringsheima, z ktrą związał się na całe życie. Początkowo pracował jako terminator (uczeń) w zawodzie modelarza i ślusarza. W okresie międzywojennym pełnił funkcję majstra w wydziale mechanicznym. 

Chociaż nie należał do Polskiej Partii Socjalistycznej, czynnie wspomagał jej bojowcw, ukrywając w swoim gospodarstwie m.in. broń. Podczas przerw w pracy w fabryce czytał na głos gazety socjalistyczne, a liczba słuchaczy dochodziła do 300 osb. Brał też czynny udział w wystąpieniach robotnikw w latach 1905-1907. Dzięki wstawiennictwu dyrektora Franciszka Giertycha (pradziadek Romana Giertycha) uniknął aresztowania i nie podzielił losu kilkunastu mieszkańcw Poręby, ktrzy zostali zesłani w głąb Rosji za udział w tych wydarzeniach.
Społecznik

W Porębie Mrzygłodzkiej w 1901 r. pojawił się ks. Franciszek Pędzich, budowniczy kościoła i pierwszy proboszcz. To właśnie wokł niego skupiło się grono działaczy, ktrzy rozpoczęli okres wielkich przeobrażeń w życiu mieszkańcw gminy i osady fabrycznej. W pierwszym szeregu społecznikw znalazł się rwnież Jzef Dziechciarek. Uczestniczył w 1905 r. w tajnym spotkaniu z Antonim Osuchowskim, ktry był założycielem Polskiej Macierzy Szkolnej. Efektem zebrania było założenie koła PMS w Porębie. 

Z kolei w 1907 r. powstało Spłdzielcze Stowarzyszenie Spożywcw, a Jzef Dziechciarek pełnił w nim funkcję prezesa. Był rwnież inicjatorem powołania w 1912 r. Kasy Towarzystwa Oszczędnościowo Pożyczkowego oraz Kłka Rolniczego. Po wybuchu I wojny światowej w 1914 r. uczestniczył w powołaniu Komitetu Obywatelskiego i Sądu Obywatelskiego, ktre zapewniały bezpieczeństwo oraz pomoc mieszkańcom gminy w trudnych wojennych czasach. 

Życie dzielił pomiędzy fabrykę a działalność społeczną. Niezwykle trudno zliczyć wszystkie dokonania Jzefa Dziechciarka. Po odzyskaniu niepodległości reaktywował Ochotniczą Straż Ogniową, był wspłzałożycielem Komitetu Obrony Państwa podczas wojny polsko-bolszewickiej, a w 1927 r. założył Kasę Stefczyka. Jako członek gminnego Dozoru Szkolnego podejmował wysiłki w celu utworzenia nowych placwek oświatowych. Efektem tych działań było wybudowanie pięciu nowych szkł - czterech w dzisiejszej Porębie i jednej w Marciszowie.
W gminie i w sejmiku

Po odzyskaniu niepodległości w pierwszych wyborach gminnych Jzef Dziechciarek został wybrany do Zarządu Gminy Poręba Mrzygłodzka i pracował na rzecz jej mieszkańcw przez cały okres międzywojenny. W tym samym okresie wybrano go także do Sejmiku Powiatowego w Będzinie. Po utworzeniu w 1927 r. powiatu zawierciańskiego ponownie uzyskał mandat do sejmiku powiatowego, w ktrego pracach uczestniczył aż do wybuchu II wojny światowej. 

Priorytetem w nowo powstałym powiecie była budowa sieci drogowej, łączącej gminy z Zawierciem. Jako członek Wydziału Powiatowego, Jzef Dziechciarek nadzorował prace drogowe na terenie całego powiatu oraz działania przy tak ważnych inwestycjach, jak rozbudowa Żeńskiej Szkoły Rolniczej andbdquo;Zagłębiankaandrdquo; w Koziegłowach, budowa szpitala w Myszkowie czy gmachu starostwa w Zawierciu. Dumny był rwnież z wybudowania w rodzinnej wsi Krzemiendzie powiatowego sierocińca, w ktrym na jego wniosek umieszczono tablicę upamiętniającą Jzefa Piłsudskiego (tablica ta znajduje się obecnie w Izbie Muzealnej w Porębie).
Pan z notesem

W drugiej połowie lat 30. jako doświadczony działacz sejmikowy został członkiem komisji rewizyjnej. Zawsze poważnie podchodził do swojej pracy. W podręcznym notesiku skrzętnie notował wszystko, co pozwalało sumienne wywiązywać się z obowiązkw. W notesiku, oprcz definicji księgowych, znajdujemy rwnież podręczny słowniczek poprawnej pisowni oraz ważne informacje na temat stanu finansw starostwa.

Poważne inwestycje, z ktrych wspominam tylko część, to rwnież wydatki. Powiat był ubogi, więc i budżet posiadał skromny. Na inwestycje w początkach lat 30. zaciągnięto znaczne kredyty w kilku bankach. Wkrtce okazało się, że - jak wynika z prowadzonego przez Dziechciarka andbdquo;monitoringuandrdquo; - w ustalonych terminach nie zostaną one spłacone. Wskutek podjętych negocjacji, banki prolongowały terminy spłat, sięgające okresu od 25 do 40 lat. 
Jzef Dziechciarek w swoich dociekaniach odnośnie do prawidłowego rozliczania finansw publicznych, był niezwykle drobiazgowy. Jak wynika z podręcznych notatek, sprawdzał nawet zużycie paliwa na potrzeby samochodu starosty. Jego dbałość i troska o powiatowe mienie i finanse mogą być przykładem dla wspłczesnych radnych.
U kresu życia
W ostatnich latach życia podupadł na zdrowiu. Niewątpliwie klęska wrześniowa przyczyniła się do pogorszenia stanu zdrowia żarliwego patrioty. Trawiony chorobą sporadycznie opuszczał mieszkanie. Pod koniec 1939 r. w jego domu pojawili się niemieccy żandarmi z nakazem aresztowania. Widząc go w łżku, złożonego chorobą, odstąpili. Jzef Dziechciarek zmarł tuż przed końcem roku, 29 grudnia 1939 roku. Za swoją społeczną działalność został uhonorowany m.in. Brązowym Krzyżem Zasługi.
                                                                                                 Zdzisław Kluźniak


___________________________
Tekst pierwotnie ukazał się w kwartalniku andbdquo;Zawiercianinandrdquo; nr 9, jesień 2011. www.zawiercianin.pl</description>
        </item><item>
        <title>Treny w Blanowicach pisane</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/treny_w_blanowicach_pisane</link>
        <description>W poniedziałek, w dniu św. Klary, 12 sierpnia 1709 roku, o wschodzie słońca w dworze w Blanowicach zmarła Agnieszka z Woodw Chrościńska, crka Jadwigi i Aleksandra Wooda, żona Wojciecha Stanisława Chrościńskiego. Był on sekretarzem krla Jana III Sobieskiego, uczestnikiem wyprawy wiedeńskiej andbdquo;za pierwszej młodościandrdquo; w r. 1683, poetą doby baroku. 

Jakie okoliczności spowodowały, że Chrościński wraz z żoną na jakiś czas osiadł w Blanowicach? Niektrzy historycy literatury sądzą, że Chrościńscy osiedli w Blanowicach, ponieważ tę wieś Agnieszka wniosła posagiem do związku małżeńskiego. Chrościński wedle niektrych źrdeł żeni się z Agnieszką w roku 1685 lub 1686 r., choć podawane też są dwie inne daty ożenku - 1689 i 1690 - i ta druga wydaje się być bardziej prawdopodobna, bowiem 29 VIII 1690 r. Chrościński zawiera z Jadwigą i Aleksandrem Woodami umowę określającą warunki prawno-materialne związku. Agnieszka wnosi w posagu dobra w Sochaczewskim: Wolę Szydłowiecką, Humiń i Wolę Bolimowską, a o Blanowicach w intercyzie nie ma wzmianki. Wwczas wieś Blanowice wchodziła w skład dbr pileckich. Myśląc o małżeństwie, Chrościński zabiega u krla Jana III Sobieskiego o przywilej na praską komorę solną, ktry otrzymuje. Dobra wienne małżonkowie sprzedają w 1695 r. Wojciechowi i Zofii Szczuckim. Chrościńskim pozostają dochody z komory solnej na Pradze, oraz z wsi Dzięgielw i Zukw, a także ze wsi Wielka Wola pod Warszawą, podarowanej przez krla w 1695 r. O te wsie musiał się sądzić i kłcić z Franciszkiem Brochowskim, a o Wielką Wolę z Zabrzeskim, ktrą ten zajął. Odzyskał ją już za panowania Augusta II, w 1721 r. Wcześniej, w 1697 r. przez tegoż krla uzyskał potwierdzenie przywileju na komorę solną.  

Chronologia życia Stanisława Wojciecha Chrościńskiego i jego małżonki jest bardzo powikłana i niektre fakty nie są jednoznacznie potwierdzone w dokumentach. Nie znamy dokładnej daty urodzin poety, ani jego małżonki, nie znamy tez dokładnej daty zgonu Chrościńskiego, te dwie daty graniczne nadal znajdują się w sferze domniemań.              

Wojciech Stanisław Chrościński, mieszczanin warszawski - łyk, jak niegdyś pogardliwie nazywano mieszczan, urodził się około 1660 lub 1665 r. (Chrściński - tak w XVII-XIX-wiecznych opracowaniach zapisywano jego nazwisko, on sam podpisywał się także Chruściński). Poza utworami literackimi i listami, jakie po sobie zostawił, wiemy o nim mało. Nie posidamy informacji o jego wykształceniu, choć na dworze krlewskim otaczała go sława wielkiej uczoności, a sam krl andbdquo;przechadzał się po wilanowskim parku i słuchał (andhellip;) poważnych rymw Chrościńskiegoandrdquo;. 

Zanim poszedł na służbę do krla i stał się sekretarzem pokojowym, był dworzaninem Andrzeja Modrzewskiego. W 1683 r. udaje się wraz z nim na odsiecz Wiednia. Chyba jeszcze nie znał swojej przyszłej żony, kiedy wraz z wojskiem krlewskim ciągnął 27 lipca 1683 r. traktem z Włodowic w kierunku Bydlina na Śląsk, i dalej do Wiednia. 

W Bitwie Wiedeńskiej ginie jego dobrodziej Andrzej Modrzewski - krtka to była służba, jak to sam w wierszu ujął.
                         
Ledwom się z Tobą poznał Panie 
Dość krtką chwilę, będąc przy twym boku
Aż powitaniu jak nagłe rozstanie.

Jedni biografowie odnotowują, że zbyt aktywnie nie uczestniczył w bitwie. Modrzewski zlecił mu pilnowanie taborw i prowiantu. Chrościński połączywszy uprzednio powierzone wozy z taborami krlewskimi prbował na pole bitwy dotrzeć, to mu się jednak nie udało. Odnalazł ciało Modrzewskiego na pobojowisku. Powiadomił wdowę po podskarbim, Urszulę Modrzewską w dniu 29 X 1683 r.; w liście tym wspomina o poczynaniach Modrzewskiego i okolicznościach jego śmierci. Zajął się przewozem zwłok opiekuna do kraju. Jerzy Samuel Bandkie, krakowski XIX-wieczny historyk, pisze, że andbdquo;W. St. Chrościński był pod Wiedniem i ciele przy nim zabitego Jędrzeja Modrzewskiego Podskarbiego i Pułkownika do domu odwizł. Ta podrż musiała zabawić tak długo, że nie, bydź (był) na całej wyprawie, atoli nim przyszło do odwożenia ciała, ktre zapewne balsamowano, mgł jeszcze (andhellip;) I na innych potyczkach być, przytomnyandrdquo;.

W rok po wyprawie wiedeńskiej Chrościński wydaje poemat andbdquo;Traba wiekopomnej sławy y pamięci najjaśniejszego y niezwyciężonego Jana III. Z Bożej Łaski Krla(andhellip;) Viktorią opiewająca. Roku Pańskiego 1684 na widok podanaandrdquo;.

Po powrocie do kraju oddaje swoje usługi prymasowi Michałowi Radziejowskiemu. Doceniając zasługi et arte et Marte probata viribus sztuką i orężem, pana Chrościńskiego mieszczanina na sejmie warszawskim w dniu 16 II 1685 lub 24 V 1685 r., nobilitowano i andbdquo;do prerogatywy stanu szlacheckiego za zgodą wszech stanw przypuszczonyandrdquo;. Do swojego gniazda herbowego poetę przyjął Michał Radziejowski - kuzyn krla Jana III. Pieczętował się herbem Junosza.

Po nobilitacji zaczyna się dla Chrościńskiego najlepszy czas w życiu osobistym i twrczym. Przed majem 1685 r. otrzymuje tytuł sekretarza krlewskiego i kierownika kancelarii, funkcje tę pełnił do 1697 r. Czas jakiś po nobilitacji pełnił funkcje dowdcy puszkarzy w Tczewie. Żeni się w 1690 r. z Agnieszką Woodwna, tworzy, tłumaczy na polski poezję łacińską, wydaje swoje utwory - niektre przy wsparciu krla. Otrzymuje krlewski laur poetycki. W 1690 r. wydaje w Oliwie andbdquo;Farsalieandrdquo; Lukana, tłumaczy i wydaje andbdquo;Herodiadyandrdquo; Owidiusza - wydane w tym przekładzie prawdopodobnie w 1689 r., trafiłyandhellip; na Indeks Librorum Prohibitorum (Dzieł Zakazanych). 

Po śmierci krla, jako zwolennik linii Sobieskich na tronie polskim, wydaje andbdquo;Lament strapionej ojczyznyandrdquo;, ktry powstał w końcu 1696 r., ale za życia nie został wydany. Kolejny utwr to andbdquo;Projekt na mody francuskieandrdquo;, ktry porusza sprawy zamętu w ojczyźnie i sprawy obyczajowe. W XVIII w. wydane zostają kolejne jego dzieło - andbdquo;Aman, czyli historia Estery wierszem opisanaandrdquo; (1705 r., Krakw). W tym samym roku tworzyandbdquo;Joba cierpiącego z dbr fortun wyzuty, na dzieciach i zdrowiu dotknięty, a przez łaskę i Miłosierdzie Boskie nad wszelkie mniemanie przyjacił usprawiedliwiony, i wszystkim w dwjnasb nadanyandhellip;andrdquo; (1707, Warszawa). W 1706 r. w Warszawie wydaje andbdquo;Laur poetyczny, czyli pieśń na pochwałę N.M. Pannyandrdquo;. Po andbdquo;Jobieandhellip;andrdquo; ukazuje się drukiem w Częstochowie 1710 r. andbdquo;Krotki zbir Duchownych zabaw Ojczystym Wierszem przez jego Mości (andhellip;)andrdquo;, także w Częstochowie wydaje w 1717 r. andbdquo;Clipeus serenissimi Joannis tertiiandrdquo;, panegiryczną genealogię Sobieskich, z ktrej dowiadujemy się, że przodek Sobieskiego wychowywał się wraz z Mieszkiem na dworze Ziemomysła. Po śmierci Chrościńskiego ukazał się kolejny jego utwr andbdquo;Jzef do Egiptu od braci przedanyandrdquo;, wydany w 1745 r. 

Zaraz po śmierci Sobieskiego, Chrościński osiadł w Blanowicach - tak sugerują niektrzy biografowie. Nie jest to jednak pewne, skoro został sekretarzem krlewicza Jakuba Sobieskiego. Być może, dwr blanowski stał mu się schronieniem po 27 II 1704 r., kiedy August II aresztował krlewicza Jakuba. Chrościński, mając na względzie bezpieczeństwo osobiste żony i swoje, usunął się w zacisze blanowskiego dworu. Blanowice nie były wwczas wsią zasobną, ani wyrżniająca się liczbą mieszkańcw - liczyły ok. 20-25 domw i ok. 200 mieszkańcw. Sądzę, że do pobytu w Blanowicach skłoniła Chrościńskiego choroba żony, ktra leczyła się w Krakowie, a także wydarzenia polityczno-militarne, Wojny Płnocne i jej następstwa. 

Żona poety zmagała się z problemami zdrowotnymi od dłuższego czasu. Wyczerpana chorobą i andbdquo;kilkakrotnym płodem poronnymandrdquo; zmarła 12 VIII1709 r. w Blanowicach. Małżeństwo Chrościńskiego z Agnieszką trwało 19 lat.
O wschodzie słońca w sam dzień świetlej Klary
Pozbyłaś życia i poszłaś na mary

Wstrząśnięty śmiercią, żony pisze utwr andbdquo;Threny żałobne po śmierci niegdygodnej pamięci napisane Jemoc. P. Agnieszce Chrościńskiej Sekretarzowej J. KR MCI. Od osieroconego jej małżonka JMC, Pana Woyc. Stan. Chrościńskiego J.K MCI. Sekretarza w R.P. 1709andrdquo;. Na 60 stronach umieścił poeta 15 trenw. Przyczynę i skutek zamyka Chrościński w strofach:
                                               
     Los ojczyzny zamieszki
Szwank cię przywidł ciężki
Stąd się kalectwo wzięło przy chorobie
I pomyśliłaś we dwch latach o grobie

Zastanawiające jest, dlaczego Chrościński pochował Agnieszkę na cmentarzu we Włodowicach, a nie w Kromołowie. Obiecał, że doczesne szczątki małżonki przeniesie w rodzinne strony, czy to się stało? Swj bl po stracie żony tak opisuje.
Puste kąty moje
                         Żal i niepokoje                           
  andhellip;andhellip;andhellip;andhellip;andhellip;andhellip;andhellip;andhellip;.
Gmach osierociały
Czyni wstręt niemały
Wyszedłszy na dziedziniec, zarazem się zatropię
Łzami podwoje, łzami progi kropię.

W stanie wdowieństwa prawdopodobnie wytrwał Chrościński do 1711 r., bo i ta data nie jest zbyt pewna. Ożenił się z Apolonią Otwinowską herbu Gryf, panną posażną - w skład jej majątku Błeszno, wwczas pod Częstochową, wchodziły Nowa Wieś, Słowik, Wały, Hutka, Dąbie i Ostatni Grosz. Często bywał w Oławie siedzibie Sobieskich. Z Apolonią Otwinowską mieli troje dzieci: Marcina, Jana Chryzostoma i Szymona. Zmarł najprawdopodobniej w 1733 r. J.S Bandkie pisze, że andbdquo;zszedł z tego świata w wieku podeszłym więcej jak 90 lat liczącandrdquo;.

Sądze, a nawet twierdzę, że Wojciech Stanisław Chrościński napisał andbdquo;Trenyandrdquo; w blanowskim dworze, być może pod jednym z wiązw, ktre dożywają i lat 400? Kilka dorodnych wiązw rosło jeszcze do lat 70. ubiegłego wieku w podworskim parku w Blanowicach. 
                                                                               Jerzy A. Maciążek
* Wykorzystany w tekście rysunek dworu w Blanowicach, wedle stanu na lata pięćdziesiąte, został wykonany przez autora tekstu. </description>
        </item><item>
        <title>Czerwiec w Zawierciu i okolicach 1886-1929 </title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/czerwiec_w_zawierciu_</link>
        <description>Rok 1850

Rozkaz Zarządu Cywilnego Krlestwa Polskiego, Warszawa dnia 9 (22) czerwca 1850 roku.
Przez Najwyższy rozkaz Jego Cesarsko-Krlewskiej Mości, ...Przez postanowienia Komisji Rządowych i władz oddzielnych. W Wydziale Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Duchownych. Mianowani: Radcami Powiatowymi do czynności Dyrekcji Ubezpieczeń: Olkuskiego Ludwik Zachert, właściciel dbr Bzw-Kromołw.
Gazeta Warszawska 1850 nr 171
 
Rok 1866

Czwartek, dnia 14 Czerwca 1866 r. Z (14) Czerwca 1866 r. Komisja Likwidacyjna w Krlestwie Polskim podaje do powszechnej wiadomości, iż wynagrodzenia likwidacyjne: Zachert, właścicielce dbr Kromołw, położonych w guberni Radomskiej, powiecie Olkuskim, gminie Kromołw, wysłane zostało do Kasy powiatu Kieleckiego, celem wypłaty komu należy; w ilości ra. 2,145, przypadające na mocy rozporządzenia Komisji z dnia 31 maja (12 czerwca) r. b
Gazeta Warszawska 1866, nr 132

Rok 1895

W Zawierciu zdarzyła się b. smutna katastrofa. W fabryce Towarzystwa akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; o g. 6 i pł z rana, gdy puszczano w ruch wszystkie oddziały, rozległ się wielki huk, a jednocześnie cała fabryka pogrążona została w gęstej mgle. Okazało się, że nastąpił wybuch pary, ktra dopiero w pł godziny po wypadku zaczęła się rozpraszać. Wszyscy robotnicy ulegli przerażeniu, powstał alarm i szukanie przyczyny wypadku. Po niejakim czasie przekonano się, że pękł zbiornik pary, przy ktrym pracował kotlarz, Jan Łuczkowski. Znaleziono go bez życia, z twarzą poszarpaną, w odzieży potarganej. Nieszczęśliwy trzymał jeszcze w jednej ręce młotek, w drugiej dłutko. O utrzymaniu go przy życiu nie mogło być mowy. Opodal znaleziono biednego palacza. Ten uległ silnemu poparzeniu, lecz żyje i leczy się w szpitalu. Towarzystwo poniosło znaczne straty, gdyż fabryka przez kilka dni z tego powodu była nieczynną. Śp. Łuczkowski osierocił pięcioro dzieci; szanowany był i kochany przez kolegw, toteż trumnę jego odprowadził na cmentarz parotysięczny tłum ludu. Pogrzeb odbył się kosztem Tow. akcyjnego.
Kurier Warszawski 17.06.1895 r.

Rok 1897

W Zawierciu, kosztem znanej firmy przemysłowej braci Ginsbergw, wznoszą nieznacznej obszerności gmachy na pomieszczenia przędzalni.
Zawiercie mizerna wioszczyna prawie przed dziesięciu nieznana laty, dziś roi się kilkom tysiącami robotnikw, i jeżeli fabryczna ta kolonia w podobnie progresyjny sposb wzrastać będzie przez kilka dziesiątkw lat, to na krańcach naszej guberni powstanie nowe miasto na podobieństwo Łodzi, Zgierza lub Tomaszowa.
Całym tylko nieszczęściem nowo powstające miasteczka jest jego cudzoziemski żywioł.
Gazeta Kielecka,06.06.1897 r.

Oberwanie się chmury i smutne następstwa. Pisma krajowe donosiły już o oberwaniu się chmury dnia 15 m.b. między Myszkowem i Zawierciem oraz o szkodach zrządzonych na plantach kolei Warszawsko-wiedeńskiej. Ale wielkiego zniszczenia, jakie biednych włościan przy tym wypadku nawiedziło trudno opisać. Największe szkody poniosły wsie Blanowice, Pomrożyce i część Łośnic w pobliżu Zawiercia w powiecie olkuskim, w parafii Kromołw. Klęskę rozpoczął ulewny deszcz. Przy wielkim wietrze lał literalnie jak z upustu. Następnie uderzył grad, ktry wszystkie zasiewy wyciął i grubą warstwą lodu zasypał. Jeszcze gradowa nawałnica nie skończyła, gdy powstał wrzask tłumiący huk żywiołu, płacz nieszczęsnych mieszkańcw wsi, bo nagle wezbrane wody poczęły domy z ludźmi i budowle zabierać. Ogromne kilkułokciowej grubości topole wyrwane, woda jak krzaki niosła.
Jednemu włościaninowi posiadającemu kilkadziesiąt pniakw pszczł wszystkie zabrała. Biedny lud stracił całe swoje mienie, przednwek u niego ciężki, niejeden za pożyczone pieniądze zasieww wiosennych dopełnił, w głodzie pocieszał się nadzieją rychłych zbiorw, a tu jedna zniszczyła całą nadzieję. Przybiegli z płaczem do mnie, abym im w nieszczęściu poradził, ale sam jeden niewiele prcz łez wspłczucia mogłem. Jednak wspomniałem sobie, że ten Pan, ktry zsyła klęski, stwarza rwnie szlachetne serca, ktre by smutne dole bliźnich słodziły. Więc w Imię Chrystusa Pana udaje się do wszystkich, ktrym nieszczęście bliźnich nie jest obojętne, aby pośpieszyli z pomocą dla włościan wyżej wspomnianych.
Prośba niniejsza, u kogo łaskawy przystęp znajdzie, niech raczy nadesłać ofiarę osobiście lub za pośrednictwem gazet przez Stację Drogi Żelaznej w Zawierciu na ręce proboszcza w Kromołowie lub miejscowego Wjta Gminy. Ofiary nadesłane i podział ich w jednej z gazet warszawskich umieszczone będą.
 Ks. Jzef Leśniowski
Proboszcz par. Kromołw
Gazeta Kielecka. 17.06.1879 r. 

Rok 1901

Towarzystwo akcyjne przędzalni bawełny i blicharni andbdquo;Zawiercieandrdquo;.  Towarzystwo andbdquo;Zawiercieandrdquo;, posiadające kapitał zakładowy 3,375,000, zapasowy w sumie rub. 593,933.56 i  amortyzacyjny w kwocie  rub. 4,675,751, miało w  r. z. zysku brutto 464,826.36. Z tego odliczono do funduszu rezerwowego rub. 23,241 i wydano na dywidendę w rozmiarze 12%. Członkowie zarządu i dyrektorzy zarządzający otrzymali tantiemy rub. 35,862.75. Na rachunek strat i zyskw r.b przeniesiono sumę rub. 5,534,30. Rachunek debitorw obejmuje suma rub. 1.403,929,90r.; prcz tego 5% dług obligacyjny wynosił w dniu 31 grudnia r. z. rub. 805,500.
Gazeta Losowań Papierw Publicznych 19.06.1901 r.

Rok 1906

W pielgrzymce z Zawiercia wzięło udział przeszło 2000 dzieci, a witał je pod Jasną Grą w słowach serdecznych, ciepłych i rzewnych ks. Romuald. Dzieci zwiedzały rwnież skarbiec jasnogrski. Pielgrzymka odznaczała się wzorowym porządkiem.
Dziennik Częstochowski.13.06.1906 r.

Aresztowanie. Wczoraj o godz. 5 po poł. na stacji Zawiercie kilku muzykantw zagrało marsyliankę. Wszystkich aresztowano i odprowadzono do aresztu policyjnego.
Goniec Częstochowski, 18.06.1906 r.

Wobec pogłosek, jakie krążyły po Zawierciu, że podczas procesji w oktawę Bożego Ciała wynikną zajścia, nad pochodem czuwała warta z członkw straży ogniowej i obywateli. Procesja odbyła się w należytym porządku.
Dziennik Częstochowski, 24.06.1906 r.

Misje. Księża Misjonarze przyjeżdżają do Zawiercia dopiero we wtorek i zabawią przez cały tydzień.
Dziennik Częstochowski, 27.06.1906 r.

Rok 1907

Zabawa. Onegdaj odbyła się w lesie pod Jzefowem zabawa robotnikw fabryki szkła w Zawierciu. Zabawa była składkowa, a przewodniczył jej prezes i kasjer nowo założonej spłki p.n. andbdquo;Samopomocandrdquo;. Niestety deszcz popsuł zabawę.
Goniec Częstochowski, 01.04.1907 r.

Zawiercki Oddział andbdquo;Uniwersytetu dla Wszystkichandrdquo; ma już obecnie przeszło 300 członkw, większość ktrych stanowią robotnicy Akcyjnej fabryki, chociaż w ostatnich dniach robotnicy fabryk znajdujących się poza miastem zapisują się coraz liczniej na członkw andbdquo;Uniwersytetuandrdquo;.

Pożar. Onegdaj, gdy ludzie wychodzili kościoła po procesji, rozległ się alarm, paliło się w magazynie Tow. akcyjnego. Ogień strawił kilkadziesiąt bel z bawełną. Z ratunkiem przybyły straże ogniowe Huldczyńskiego i Tow. andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Pożar stłumiono.

Zwłoki. W lesie przylegającym do fabryki Huldczyńskiego znaleziono zwłoki mężczyzny już w stanie rozkładającym się. Na zwłoki natrafił pasterz po rozgrzebaniu liści. Ponieważ na zwłokach nie znaleziono żadnego śladu gwałtu jest więc przypuszczenie, ze nieznajomy mężczyzna zakończył życie samobjstwem.
Goniec Częstochowski, 01.06.1907 r.

Zabawa. W dniu 29 bm. W parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; zapowiada się zabawa na rzecz budowy nowego wielkiego ołtarza kościoła miejscowego. Program zabawy, ktry ma być nadzwyczaj urozmaicony, wkrtce podamy.
Dziennik Częstochowski, 11.06.1907 r.

Festyn Mickiewiczowski. W Zawierckim parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; w dniach 29 i 30 czerwca r.b. odbędzie się festyn Mickiewiczowski podczas ktrego o godzinie 4 po południu nastąpi uroczyste odsłonięcie pomnika Mickiewicza.        Dla zgromadzonych włościan wystawiony będzie na scenie obraz historyczny andbdquo;Obrona Częstochowyandrdquo;.
Goniec Częstochowski, 16.06.1907 r.

Na Jasną Grę. We wtorek wyjadą specjalnym pociągiem z Zawiercia do Częstochowy dzieci ze wszystkich szkł tutejszych, ktre pod kierunkiem ks. Zientary podążą na Jasną Grę.
Dziennik Częstochowski, 19.06.1907 r.

Czerwcwka. Na rzecz Uniwersytetu dla wszystkich w niedzielę d. 23 bm. w Ząbkowicach pod Basiulą obędzie się Czerwcwka. 
Goniec Częstochowski, 22.06.1907 r.

Rok 1908

Wystawa obrazw. Grupa mieszkańcw Zawiercia powzięła myśl urządzenia wystawy obrazw, na rzecz miejscowego Koła wpisw szkolnych. Inicjatorowie wystawy mają nadzieję, iż wszyscy posiadacze dzieł sztuki w Zagłębiu użycza ich na czas wystawy i przyczynia się w ten sposb do jej powiększenia
Goniec Częstochowski, 07.06.1908 r.

Rok 1909     
                                    
Pod kołami pociągu. Pomiędzy Myszkowem a Zawierciem na 155 wiorście, straż drogowa znalazła na plancie zwłoki, lat ok. 35, z obcięta głową. Pomimo usilnych dochodzeń osobistości nie zdołano ustalić.
Goniec Częstochowski, 16.06.1909 r.

Odzyskana strata. Jadący z Krakowa do Warszawy pośpiesznym pociągiem  nr 6 redaktor andbdquo;Nowej Reformyandrdquo; pan Jan Grz. zameldował tamtejszemu stacyjnemu żandarmowi, iż nie dojeżdżając Zawiercia zgubił portfel, ktry mu wypadł  przez otwr z przedziału andbdquo;00andrdquo; na plant kolejowy. Żandarm udawszy się niezwłocznie na linię spostrzegł usiłującego ukryć się w lesie jednego z oficjalistw kolejowych C., ktry po naleganiach zwrcił znalezione: najpierw paszport, potem portfel, a wreszcie 140 koron gotwki. W ten sposb pan  J.G. zgubę swą w całości odzyskał.
Goniec Częstochowski, 18.06.1909 r.

Zajście. W tych dniach park miejscowy był widownią następującej sceny: W godzinach popołudniowych  do p. S., fotografa, podeszła b.  jego żona, z ktra S. był się rozwidł i znieważyła go czynnie, na co S. nie pozostał jej dłużnym. Wkrtce potem nadbiegli p.p. B.Ł. i G. i  pobili dotkliwie S., ktry zawiadomiło o zajściu policję. Tu B. Ł. i G. prosili S., aby im wybaczył, S. zgodził się pod warunkiem, iż winni pobicia złożą na cel dobroczynny pewną kwotę pieniężną. Gdy Ł. i G. złożyli na ubogich rb. 100, S. urazę puścił w niepamięć.
Goniec Częstochowski, 23.06.1909 r.

Wieczr Słowackiego. Ostatni wieczr ku czci nieśmiertelnego twrcy andbdquo;Beniowskiegoandrdquo; zgromadził liczną publiczność nie tylko miejscową, lecz i z okolic, gdyż zjechało wiele osb umyślnie na ten wieczr z Myszkowa , Łaz i Poraja. Szkoda tylko, że większość z zapowiedzianych w programach atrakcji nie doszła do skutku bo nie dopisali wykonawcy. Tym niemniej chętnie słuchano i oklaskiwano dobitnie i dźwięcznie czytającego życiorys wieszcza, pana O., jak rwnież wszystkich pozostałych. I piękny był żywy obraz-apoteoza nieśmiertelnego Juliusza.
Goniec Częstochowski, 24.06.1909 r.
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                           Życie społeczne. Pełnomocnikiem dla zatwierdzenia ustawy związku stowarzyszeń spożywczych wybrany tu został p. Walerian Wołoszyński.

Rok 1916

andbdquo;Iskraandrdquo; sosnowiecka donosi: Jak wiadomo, w r. ub. połowa miasta Zawiercia należała do okupacji niemieckiej, a druga połowa do okupacji austro-węgierskiej. Po upływie kilku miesięcy całe Zawiercie przeszło pod okupację niemiecką, a granice posunięto do tzw. Wydry, obok fabryki Huldczyńskiego.
W tych dniach znowu przesunięto linię graniczną bliżej Zawiercia, ktra biegnie od  fabryki Huldczyńskiego obok  cmentarza, ulicą, na ktrej mieści się teatr andbdquo;Lutniaandrdquo;, do dworca kolejowego. Pozostałe ulice należą do władz niemieckich.
Przesunięcie linii napotkało na wiele trudności, przy tym mieszkańcy zajętych ulic byli chwilowo pozbawieni możności nabywania artykułw spożywczych w mieście. Po kilku tygodniach sprawę uregulowano. Świeżo zajęta część Zawiercia podlegać będzie odtąd zarządowi wjta gm. Kromołw, ktry mieszka stale w Łośnicach.
Gazeta Łdzka, 30.06.1916 r. 

Rok 1929

[Wystawa Krajowa, Poznań] Odznaczenie wystawcw W.K z woj. kieleckiego. (andhellip;) Wielki medal złoty: Towarzystwo Akcyjne zakładw Hutniczych - Huta Bankowa - Dąbrowa Grnicza. Towarzystwo Akc. Fabryki Szkła, dawniej Reich - Zawiercie. Mały medal zloty. Chęciny - Zakłady Przemysłowe S.A. - Chęciny, andbdquo;Marywilandrdquo; (andhellip;), andbdquo;Zawiercieandrdquo; S.A. - Zawiercie. (andhellip;) Wielki medal srebrny. Gwarectwo andbdquo;hr. Renardandrdquo; Sosnowiec (andhellip;) fabryka Łącznikw i Wyrobw lano-kutych andbdquo;Ernest Erbeandrdquo; - Zawiercie (andhellip;), Odlewnia Żeliwa Krawczyk i S-ka - Zawiercie (andhellip;).
Gazeta Kielecka, 10.06.1929 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 


Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.
</description>
        </item><item>
        <title>Lipiec w Zawierciu i okolicach 1852-1909</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/b</link>
        <description>Rok 1852

Są do sprzedania, w każdym czasie, z wolnej ręki dobra Ziemskie  Blanowice i Piecki, w nader przyjemnej a pod względem przemysłowym  korzystnej pozycji położone, w Parafii Kromołw, Powiecie Olkuskim,  Guberni Radomskiej, o mil 3 od granic Śląska Pruskiego, między miastami:  Pilica i Żarki, dwie wiorsty odległe od przystanku Kolei żelaznej w  Zawierciu, składające się z dwch wsi: Blanowice i Piecki, i dwch  łącznie zagospodarowanych folwarkw mające, włącznie z lasami włk 17  obejmującymi, oglnej powierzchni włk 63 miary nowo-polskiej, w dobrej  glebie ziemi; ludności przeszło dusz 400, zabudowania dobre, ogrd  warzywny i owocowy, dostateczną pańszczyznę, tak pieszą jak i ciągłą;  wodę źrdłową, idącą na rurnicę gorzelni; Kamień wapienny; Glinę do  robienia cegły zdatną; węgle kamienne i rudę żelazną. Konkurent o  nabycie zechce się zgłosić do właściciela we wsi Blanowice, stacja kolei  żelaznej i zarazem pocztowa Zawiercie, mieszkającego. 
Kurier Warszawski, 16.07.1852 r. 

Rok 1906

Napad. We wtorek z jarmarku w Siewierzu powracali kupcy z Żarek.  Około godz. 6 przed wieczorem znaleźli się pod wsią Będusz. Z zarośli,  ktre tam się znajdują wyskoczyło dwch drabw, z ktrych jeden był  uzbrojony w dubeltwkę, drugi zaś w rewolwer. Zatrzymali oni konie i  zażądali od kupcw pieniędzy. Jeden z nich, Brandes pozwolił się  zrewidować i rabusie zabrali mu gotwką 470 rb.; miał on przy sobie  jeszcze kilkaset rubli w markach pruskich, ale tych pieniędzy rabusie  nie znaleźli. Drugi z kupcw, Josek Liber, zaczął się bronić, ale nie  pomogło to, rabusie, bowiem wyciągnęli mu z kieszeni rb. 100, a przy tym  postrzelili. Kula uwięzła Liberowi w śledzionie: nieprzytomnego z blu  przewieziono do Myszkowa, dokąd wezwany został doktor Lowenstein z  Zawiercia. Kule wyjęto, ale życie ranionego znajduje się  niebezpieczeństwie.
Dziennik Częstochowski, 7.07.1906 r.

Zawiercie. Koncert. Tow. śpiewacze andbdquo;Lutniaandrdquo; z Częstochowy urządza  tu w niedzielę, d. 13 bm. (początek o godz. 5 i pł po p.) koncert z  udziałem chrw, orkiestry i miłośnikw sceny, ktrzy odegrają: andbdquo;Pod  pantoflemandrdquo; Grygorowicza i andbdquo;Krew nie wodaandrdquo; Przybylskiego.
Dziennik Częstochowski, 14.07.1906 r.
                                              
Zawiercie. Śmiertelna walka. Do piwiarni Gumkowskiego przy ul.  Kościelnej zakradł się złodziej, ktry gdy G. powracał z kolacji,  wynosił już w worku skradziony towar. Złodziej zaczął uciekać i pobiegł w  jedną z bocznych uliczek, gdzie go jednak poszkodowany dogonił.  Pomiędzy G. a złodziejem wywiązała się walka, podczas ktrej złodziej  zranił butelką z miodem w czoło Gumkowskiego. Ten porwał go za gardło,  wwczas złodziej dobył spod pazuchy kawał żelaza zamierzył się, lecz G.  żelazo wyrwał i zadał nim kilka razw w głowę złodziejowi. Padło on na  ziemię i niebawem wyzionął ducha. Jak się okazało, złodziejem owym był  niejaki Marian Nowak, ktry niedawno powrcił z więzienia. Trup jego  leży w rynsztoku uwalany w błocie.
Dziennik Częstochowski, 15.07.1906 r.

Rok 1907

Aresztowania. Pod zarzutem wykroczeń politycznych aresztowano w  Zawierciu: 22-letniego Edwarda Kołodzieja, 28-letniego Stanisława  Nowickiego i 18-letnią Peterwnę; wszystkich troje odesłano do Będzina.

Śmiertelne najechanie. We wtorek około godz. 3 i pł. najechany  został przez pociąg towarowy, idący w kierunku Sosnowca, synek p.  Kwapisza, majstra fabr. Akc. Zawiercie.  Chłopiec chciał przejść przez  plant około andbdquo;halt-sygnałuandrdquo;, gdy po obu liniach w przeciwnych kierunkach  szły dwa pociągi. Uderzony został w bok buforem od parowozu i upadł  pomiędzy szyny. Śmierć znalazł od razu. Okrwawione zwłoki przedstawiały  widok straszny: czaszka popękała, mzg wytrysnął, nos i twarz  zmasakrowana, biodra zdruzgotane.
Goniec Częstochowski, 4.07.1907 r.

Zawiercie. Zwłoki w stawie. Żona jednego z izraelitw, chora  umysłowo, opuściła dom męża i zaginęła, wszelkie poszukiwania nie  odniosły skutku. Przed kilku dniami chłopcy pilnujący bydła na  pastwisku, spostrzegli w stawie pływające jakieś zwłoki. Dano znać do  policji, ktra zarządziła wydobycie trupa. Poznano w utopionej zaginiona  izraelitkę.
Goniec Częstochowski, 5.07.1907 r.

Zawiercie. Zabawa na Macierz. Dnia 5 sierpnia urządzona będzie w  Zawierciu wielka zabawa, z ktrej dochd przeznaczony zostanie na  Macierz Szkolną. Zabawa odbędzie się w parku andbdquo;Bronisławwandrdquo;, a ma w niej  tez wziąć udział lutnia częstochowska.
Goniec Częstochowski, 13.07.1907 r.

Festyn Mickiewiczowski, ktry ma się odbyć dniu 7 bm. w  zawierckim parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; zapowiada się świetnie i interesująco.  Rozpoczętym zostanie od uroczystego odsłonięcia naszego wiekopomnego  poety Adama Mickiewicza, po czym nastąpi wykonanie kantaty na cześć  Mickiewicza przez miejscowe chry amatorskie, odczyt o Mickiewiczu i  przedstawienie sztuki historycznej andbdquo;Obrona Częstochowyandrdquo;. Cały park ma  być iluminowany i oświetlony ogniami sztucznymi. Zjazd na tę podniosłą  uroczystość uczczenia wielkiego polskiego spodziewany jest liczny.
Dziennik Częstochowski, 14.07.1907 r.

Zażegnany strajk. Dnia 10 bm. w fabryce Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; nie  przyszli do zajęcia robotnicy z oddziału andbdquo;przewlekaczyandrdquo;. Nastąpiło to  po uprzedzeniu zarządu, od ktrego zażądano podwyżki płacy zarobkowej o  15 proc. Pomimo strajku zarząd fabryki nie zgodził się na podwyżkę, gdy  więc pertraktacje nie doprowadziły do niczego, strajk przewlekaczy mgł  narazić fabrykę na unieruchomienie z powodu braku nici, w dniu 13 bm.  strajkujący postanowili przystąpić do pracy.
Goniec Częstochowski,16.07.1907 r.

Pierze. Handel pierza w Zawierciu znajduje się w rękach  przekupniw, z ktrych niejeden jest bardzo niesumienny. Oto np.  komunikują nam, że pewien handlarz nie cofa się przed kupnem pierza  nawet po zmarłych na suchoty. Wobec tego należy zachować wielką  ostrożność przy zakupie pierza, a w ogle unikać niesumiennych  handlarzy.
Goniec Częstochowski, 17.07.1907 r.

Rabunek. Onegdaj około godz. 9 wieczorem, około fabryki  Huldczyńskiego, w lesie, napadnięta została handlarka z Zawiercia przez 3  bandytw, ktrzy odebrali jej 15 rb., a następnie pobili.
Goniec Częstochowski, 19.07.1907 r.


Śmiertelny wypadek. W dniu 23 bm. o godz. 5 rano w Zawierciu  robotnik Mikołaj Kowalik, pracujący u Bronisława Cimera został uderzony  kopytem przez konia tak nieszczęśliwie, że Kowalik o godz. 11 i pł  tegoż dnia zmarł. Sekcja zwłok ofiary wypadku odbędzie się dzisiaj.
Goniec Częstochowski, 25.07.1907 r.

Zabawy odbywać się będą stale w każdą niedzielę w parku  andbdquo;Bronisławwandrdquo;, na ktre złożą się poczta, confetti, rozmaitego rodzaju  rozrywki oraz koncert orkiestry. Oprcz tego odbywać się będą  przedstawienia teatralne, o ktrych jednak będą specjalne ogłoszenia.
Goniec Częstochowski, 27.07.1907 r.

Związek ogrodniczy. Onegdaj otworzyło się koło ogrodnikw  Zagłębia Dąbrowskiego, ktre stanowić będzie oddział Związku  ogrodniczego Krlestwa Polskiego w Warszawie. Posiedzenie organizacyjne  odbyło się w Zawierciu pod przewodnictwem wiceprezesa Związku p.  Karczewskiego. Na gospodarzy koła Zagłębia wybrani zostali: pp.  Grudniewski i Borecki, na kasjerw pp. Pieczyrak i Spieczka, a na  delegatw panowie Stefanik i Domagała.
Pp. Borecki, Spieczka i Domagała działalnością swoją obejmują Zagłębie,  zaś p. Grudniewski w Zawierciu. Ogrodnicy pragnący należeć do związku,  winni się zgłaszać pod adresem p. Grudniewskiego w Zawierciu.

Napad na sklep monopolowy. W dniu 28 bm. około godz. 10 wieczorem  w osadzie Kromołw dwaj niewykryci ludzie rozbili okno w kuchni  mieszkania zarządzającego sklepem monopolowym, po czym dostali się przez  mieszkanie do sklepu i zabrali ze skrzynki około 50 rb. Na podwrzu  zauważono jeszcze dwch napastnikw, lecz ilu ich było wszystkich, wobec  panującej ciemności, ustalić się nie dało. Do przybycia policji  napastnicy zbiegli. 

Zawiercie. Kara. Rozporządzeniem czasowego generał-gubernatora  piotrkowskiego skazani zostali na zapłacenie kary w wysokości 5 rb. Za  niedoświetlenie latarni przed domem następujący właściciele domw:  Amalia Berman, Gila Szeichert, Lejbuś Freng, Jakb Trzebiner, Genoch  Gorman, Joachim Lewkowicz, Herszlik Szatnie, Jadwiga Glewicka i Jzef  Sobierman
Goniec Częstochowski, 30.07.1907 r.


Rok 1908

Aresztowania. Dnia 13 i 14 bm. we wszystkich fabrykach Zawiercia  odbyły się masowe rewizje. Aresztowanych odprowadzono do policmajstra, a  stamtąd pociągiem o godz. 10 rano do Piotrkowa. Aresztowania trwają  nadal, co wywiera tu duże wrażenie.

Zabawa. Projektowana na dzień 19 bm. wielka zabawa w parku  Huldczyńskiego, urządzana wsplnymi siłami Tow. wpisw szkolnych i  Stowarzyszenia andbdquo;Jednośćandrdquo; Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej została  odłożona do dn. 2 sierpnia. Korzystając z dłuższego terminu, komitet  zabawy energicznie krząta się nad uświetnieniem i utrzymaniem programu,  ktry swoją oryginalnością i pomysłowością ma wszystkie niemal urządzane  u nas zabawy. W dniu zabawy kursować będą specjalne pociągi z Sosnowca i  Noworadomsk, zatrzymujące się w Błesznie i na Rakowie. Cena biletw  wejścia wraz z przejazdem tam i z powrotem oznaczona na kop. 30 od  dorosłych i kop. 10 od dzieci.
Goniec Częstochowski, 16.07.1908 r.

Węgiel brunatny odkryto na gruntach włościanina Wincentego Chadasia pod Zawierciem. 
Goniec Częstochowski, 25.07.1908 r.

18 i 23 koło wpisw szkolnych, mianowicie Towarzystwa andbdquo;Jednośćandrdquo;  samopomocy naukowej pracownikw D.Ż.W.W, oraz Gimnazjum urządzają w  Zawierciu w niedzielę dn. 2 sierpnia rb. w tutejszym parku  Huldczyńskiego wielką zabawę pod nazwą andbdquo;Żniwoandrdquo;. Program jej prcz  przedstawienia amatorskiego, kupletw, monologw i deklamacji, śpieww  chralnych poczty i walki kwiatowej zapowiada zupełnie i mniej więcej  nowe atrakcje: obz cygański, korowd chłopski, pochd żniwiarzy, tańce,  ognie sztuczne itd.

Zawiercie. Wyzysk. Kilka dni temu otwarto tu pod pozorem  strzelnicy, przedsiębiorstwo, w ktrym nasi robotnicy, nie znając się na  podstępnych kombinacjach, dają się wyzyskiwać z ciężko zapracowanego  grosza. Wyzysk ten musi być uprawiany bez wiedzy władzy, dla ktrej  wymyślono sobie pozr andbdquo;strzelnicyandrdquo; i tak przedsiębiorstwo się nazywa.
Goniec Częstochowski, 28.07.1908 r.

Rok 1909

andbdquo;Zawiercieandrdquo; stowarzyszenie spożywcze pod tą firmą tu istniejące zostało zapisane na listę stowarzyszeń związkowych.
Goniec Częstochowski, 1.07.1909 r.
 

Stowarzyszenie zawodowe andbdquo;Jednośćandrdquo; za czas od 1 kwietnia do 30  czerwca r.b. wykazuje przychodu rb. 240,94, w czym za marki miesięczne  rb. 140,06, z dochodu z zabawy rb. 23,28 itd. Rozchd wynisł r. 175,71,  w tym zapomg na brak pracy rb. 28,4, zapomogi na chorobę rb. 10, jedna  - pośmiertna rb. 15, razem na zapomogi wydatkowano rb. 52. Czysty zysk  wynisł zatem rb. 65,28 co razem ze złożonymi poprzednio w instytucji  kredytowej rb. 1616 stanowi pozostającą w każdej chwili do dyspozycji  sumę rb. 1581,22.
Goniec Częstochowski, 24.07.1909 r.


Napad bandycki. Agencja telegraficzna petersburska rozniosła  nieprawdziwą wieść o napadzie na tutejszą fabrykę Ernesta Erbego,  wskutek czego niektre z pism warszawskich podawały firmę andbdquo;Herweandrdquo;  zamiast andbdquo;Ernest Erbeandrdquo; i miejscowość Strzemieszyce, zamiast Zawiercia. 
Właściwie rzecz się miała tak, że w sobotę między godziną 5 a 6 po  południu, czyli przed samą wypłatą, 4 bandytw z twarzami owiniętymi  chustkami zamiast masek napadło na kantor i pod groźba rewolwerw  zabrało 300 r. w gotwce.
Gdy się oddalili, przedsięwzięto pogoń i jednego z nich zabito: przy  trupie znaleziono 180 rb. W banknotach, ktre, będąc już ranionym,  podarł. Drugiego, podejrzanego o wspłudział, aresztowano. 
Śledztwo w biegu.
Goniec Częstochowski, 28.07.1909 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 


Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian  tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.</description>
        </item><item>
        <title>Krzyże i kapliczki w Blanowicach</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/c</link>
        <description>Zlokalizowane tu krzyże i kapliczki znajdowały się lub znajdują na  obszarze dawnych Blanowic, w tym na obszarze dzisiejszych Piecek.  Piecki, jako folwark dawnego dworu Blanowice, przynależały  andbdquo;administracyjneandrdquo; do Blanowic; w zapisie historycznym andbdquo;Piecki  att[inencja] - przynależnośćandrdquo; Blanowice (andbdquo;Regestr diecezjwandrdquo; Franciszka  Czaykowskiego, czyli właściciele ziemscy w Koronie w 1783 r., wyd. II  poprawione, Warszawa 2009).

andbdquo;Krzyże stawiano z drzewa przy wioskach, drogach bardzo wysokie, a to,  dlatego, żeby w miarę ugniwania w ziemi można je było wielokrotnie na  nowo zakopywać, dopki zupełnie nie zmalały. To zakopywanie i  podpieranie starych krzyżw odbywało się zwykle po dniu zadusznym w  jesieniandrdquo; (Zygmunt Gloger - andbdquo;Encyklopedia Staropolskaandrdquo;, Warszawa 1972, s.  108). Obecnie coraz trudniej w krajobrazie polskim spotkać drewniany  krzyż przydrożny. W okolicach Zawiercia i Blanowic są tylko metalowe.  Jeszcze w końcu lat 60. i w początku 70. można było ujrzeć pochylone,  bądź już powalone drewniane krzyże, te zamieniano na metalowe, jak Krzyż  Choleryczny na Gojach (zdjęcie 8), krzyż przy ul. Przyjaźni (zdjęcie  10) przed skrzyżowaniem z ul. Glinianą, także na ul. Wyspiańskiego w  jego dawnym miejscu (zdjęcie 6a). Na ogł krzyże obsadzano drzewami,  zwykle rodzimymi gatunkami. 

Kapliczka na Kolonii obsadzona została kasztanowcami, rwnież krzyż na  ul. Wyspiańskiego - pozostały tylko kasztanowce, ponieważ krzyż, jako że  był metalowy, skradziono. Kapliczkę przesunięto (zdjęcie 1), a  właściwie wybudowano ją od nowa, kasztanowce zostały wycięte. Podobny  los spotkał inne drzewa przy krzyżach. Te metalowe krzyże straciły  indywidualizm, wydają się takie same, zunifikowane. Zapodziały gdzieś  swoją andbdquo;urozmaitośćandrdquo;, mimo że tkwią w krajobrazie przydrożnym i polnym. 

Wprawdzie postawienie metalowego krzyża w miejsce powalonego,  sprchniałego, w latach sześćdziesiątych, wymagało nieco odwagi. Wieść  gminna pźniej niosła andbdquo;andhellip;że w nocy chłopy krzyż żelazny w Wierzbiu  [zdjęcie 9], bądź na Gojach postawiliandrdquo;.
Krzyże stawiano z rżnych powodw i w rżnych czasach. Jzef Burszta  (andbdquo;Kultura Ludowa Wielkopolskiandrdquo;, Poznań 1964) podaje, że andbdquo;genezą tych  przedmiotw kultu było życzenie wypowiedziane w roku 799 przez papieża  Leona III, by chrześcijanie stawiali krzyże na rozstajach drgandrdquo;. Dalej  wywodzi, że andbdquo;od krzyży drewnianych stopniowo zastępowanych kamiennymi,  rozwj form szedł w kierunku kapliczki z niszą zakończonej daszkiem,  ktra przekształciła się w kapliczkę ozdobioną na szczycie krzyżykiemandrdquo;. 

Najwięcej krzyży przydrożnych i kapliczek postawiono w Polsce w XVII  wieku, w czasach kontrreformacji. Kościł propagował stawianie krzyży i  budowę kapliczek, jako świadectwa wiary. Inny powd stawiania krzyży to  wojny, szczeglnie okres potopu szwedzkiego, wojen napoleońskich, Wiosny  Ludw oraz czas po uwłaszczeniu chłopw. Nie ma krzyża, ktry powstałby  przypadkowo - każdy do czegoś nawołuje, przypomina o jakimś zdarzeniu.  Taką rolę pełni Krzyż Choleryczny na Gojach. Krzyże, figury, kapliczki  stoją najczęściej w miejscach, ktre wiążą się z pamiętnym wydarzeniem  czy wiarą w błąkanie się istot nadprzyrodzonych na rozstajach drg, aby  zło nie miało dostępu do wsi. Krzyże stawiano nie tylko z pobudek  sakralnych, choć spełniały także funkcje kultowe. Wokł nich ogniskowało  się życie religijne.
Stawianie krzyży było też motywowane wierzeniami ludowymi - krzyż  miał moc andbdquo;oddemonieniaandrdquo; miejsca, w tym przypadku rozstaju drg, a także  miejsc granicznych, w ktrych wedle wierzeń działały siły nieczyste.  Takim miejscem była miedza, granica wsi, most, ścieżka, czy też sama  droga lub skrzyżowanie drg. andbdquo;Drogi były niczyje, stąd łatwy dostęp  demonw do tych miejsc. Krzyż miał też wywierać presję na zjawiska  przyrodnicze, chronić przed niespodziewanym gradobiciem czy ulewnym  deszczem. Taki przydrożny krzyż czy kaplica spełniały także rolę punktw  orientacyjnych w terenie, zwłaszcza zimą. Krzyże, kapliczki tworzyły  oswojoną przestrzeń sakralną, ktra obejmowała przestrzeń wsi, zagrody,  czy też parafiiandrdquo; (Arkadiusz Studniarek, andbdquo;Demonologiczne aspekty kultury  ludowejandrdquo;).

W Wielką Sobotę pod krzyżami i kapliczkami święcono pokarmy. W  Blanowicach miało to miejsce od dawna, najpierw pod krzyżem w miejscu, w  ktrym wybudowano kaplicę, czyli wieżę, taką jak dzisiejszym kształcie,  do niej dobudowano nawę w latach 1947-1948, w 1989 roku kaplica stała  się kościołem parafialnym. 

Ta kapliczka powstała w 1864 roku, jako kaplica dziękczynna, dar za  odzyskaną wolność i ziemię, ktrą chłopi z Blanowic zostali obdarowani z  mocy carskiego ukazu. Nie jedyny to przypadek w Polsce, gdzie stawiano  takie dziękczynne krzyże i kapliczki po 1864 roku. Wcześniej w miejscu  kapliczki stał duży drewniany krzyż, a przed nim ławki. Tu odprawiano  nabożeństwa majowe oraz msze. W kaplicy znajduje się figura św. Jana  Nepomucena - podarowana została ona przez Wincentego Makiełę w dowd  wdzięczności Bogu za szczęśliwy powrt z carskiego wojska. 

Natomiast kapliczka wybudowana przez Okupnikw na Kolonii ma rwnież  charakter dziękczynny. Powstała w latach osiemdziesiątych XIX wieku jako  podziękowanie za szczęśliwe zagospodarowanie ziemi zakupionej po  parcelacji Dworu Blanowskiego i szczęśliwe zamieszkanie w nowym miejscu.  W niszach kapliczki znajduje się figura Matki Boskiej. Z przekazu  ustnego wynika, że podczas kopania fundamentw pod kapliczkę natrafiono  na kości ludzkie, ktre prawdopodobnie należały do żołnierzy Wielkiej  Armii cesarza Napoleona. Kaplice postawiono przy andbdquo;Trakcie Wielkim  Zwyczajnymandrdquo;, takie oznaczenie ma ta droga na Karcie Topograficznej  Krlestwa Polskiego. W okresie przed Wniebowstąpieniem Pańskim święcono  pola, aby zapewnić urodzaj. Chodzono wwczas z procesjami po granicach  oznaczonych krzyżami. Krzyż pełnił bowiem także funkcję swoistego znaku  granicznego wsi. 

Na św. Jerzego, gdy zwyczajowo wypędzano bydło na pastwiska, pędzono je  pod krzyż i święcono. Poświęcenie miało zapewnić gospodarzom zdrowie i  pożytek z bydła. Dzień 23 kwietnia to też dzień św. Wojciecha - dzień  wypędzania bydła na pastwiska - stąd i przysłowie andbdquo;Na św. Wojciecha  kobyla pociechaandrdquo;. Być może takim miejscem w Blanowicach były Ściegienki,  a raczej miejsce, w ktrym stał nieistniejący krzyż na ulicy  Blanowskiej. 

1. Kapliczka stojąca dzisiaj na Kolonii, do czasu poszerzenia drogi  stała kilkanaście metrw dalej na południe. Wybudowali ją okupnicy  -mieszkańcy Koloni w latach 80. XIX wieku, jako podziękowanie za  szczęśliwy pobyt i zamieszkanie oraz zagospodarowanie się w Blanowicach.  Pierwotnie kapliczka wybudowana była z kamienia wapiennego, otynkowana,  zwykle malowana była w kolorze ultramaryny, dach czterospadowy, wnęki  na figurę Matki Boskiej. Obecnie kaplica ma zbliżony kształt. Na  ścianach siding. Lokalizacja: 50 st. 30, 26 min. 12 sek. N i 19 st. 27,  41 min. 49 sek. E. Po prawej stronie, widok kapliczki przed  przeniesieniem w obecne miejsce i przed pokryciem ścian sidingiem.

2.Prawdopodobnie (oznaczenie kapliczki na andbdquo;Karcie Topograficznejandrdquo; trudno  czytelne) nieopodal miejsca, gdzie stoi obecnie kapliczka, w pierwszej  połowie XIX wieku u zbiegu Traktu Wielkiego Zwyczajnego (ul.  Wyspiańskiego) oraz Drogi Ubocznej (ul. Sportowa) stała drewniana  kapliczka. Karta Topograficzna Krlestwa Polskiego wyd. 1843 K2S7+8  skala 1: 26000. Lokalizacja prawdopodobna: 50 st. 30, 24 min. 92 sek. N i  19 st. 27, 42 min. 03 sek. E.

3.Prawdopodobnie druga kapliczka drewniana stała po stronie płnocnej w  narożniku skrzyżowania Traktu Pocztowego (ul. Pomrożycka) i Drogi  Ubocznej (ul. Skarżycka). Znak topograficzny karczmy drewnianej i  kapliczki drewnianej nakładają się na siebie. Pomiary do andbdquo;Karty  Topograficznejandrdquo; wykonywane były do wybuchu Powstania Listopadowego, a  mapę wykonano w odwzorowaniu pseudostożkowym rwnopolowym Bonneandrsquo;a, stąd  trudności w precyzyjnym odczycie. Lokalizacja: 50 st. 30, 36 min. 91  sek. N i 19 st. 28, 43 min. 77sek. E. 

4. Na Karcie Topograficznej Krlestwa Polskiego wyd. 1843 r., K2S7+8  skala 1:126000, krzyż drewniany w Blanowicach u zbiegu Traktu Wielkiego  Zwyczajnego (dzisiaj ul. Wyspiańskiego) i krańca kotlinki Lipie. Krzyż  nie istnieje. W jego miejscu postawiono kapliczkę. To jeden z pięciu  najstarszych krzyży, jakie istniały na terenie Blanowic. Zniknął z  krajobrazu krzyż przy potoku Rak.

5. Krzyż po lewej stronie Traktu Wielkiego Zwyczajnego tuż przy potoku  Rak, po lewej jego stronie, blisko miejsca oznaczonego na Karcie  Topograficznej andbdquo;Młyn do Włodowicandrdquo;. Krzyż nie istnieje, stał jeszcze na  początku lat trzydziestych XX wieku przy okazałej sośnie, prawdopodobnie  ostatniej, jaka pozostała z dawnych lasw blanowskich. Z tej sosny  wykonano krzyż drewniany w rozwidleniu ul. Przyjaźni i polnej drogi  prowadzącej na Przydatki i na Stawki. Z przekazw ustnych wynika, że w  okolicy krzyża wypalano w mielerzach węgiel drzewny. Można go  lokalizować w przybliżeniu, 50 st. 31, 00 min. 68 st. i 19 st. 25, 53  min. 73 sek. E. Krzyż nie istnieje.

6. Krzyż przy ul. Wyspiańskiego po jej południowej stronie był  drewniany. Odnotowany na mapie WIG. PAS 46-SŁUP29-G MYSZKandOacute;W - WSCHandOacute;D.  Skala: 1:25000 z 1938 r., pźniej metalowy, skradziony przez  andbdquo;złomiarzyandrdquo;. Lokalizacja: 50 st. 30, 14 min. 84 sek. N i 19 st. 28, 01  min. 05sek. E. WIG. Pas 46- Słup29-G Myszkw Wschd 1932-1941. Nowy  metalowy krzyż postawiono po płnocnej stronie ul. Wyspiańskiego.  Lokalizacja: 50 st. 30, 21 min. 41 sek. N i 19 st. 27, 51 min. 28sek. E.

6a. Poprzednie miejsce, skradzionego krzyża, południowa strona ul.  Wyspiańskiego, WIG. Pas 46-Słup29-G Myszkw Wschd 1932-1941.  Lokalizacja: 50 st. 30, 14 min. 84 sek. N i 19 st. 28, 01 min. 05sek. E.
   
7. Krzyż drewniany (obecnie metalowy) znajdujący się u zbiegu ul.  Przyjaźni i ul. Skarpa, nie oznaczony na Mapie Topograficznej Zawiercia  ani mapach W.I.G. Lokalizacja: 50St.30, 38.min.32sek.N i 199st.28,  03.min.83sek.E

8. Krzyż drewniany, od lat siedemdziesiątych zastąpiony metalowym, stoi  na wys. 405,5 m n.p.m., na Gojach. Widnieje na mapie WIG. Pas  46-Słup29-G Myszkw Wschd 1932-1941., postawiony w XIX w. (1848 -  wielki głd lub 1852 - epidemia cholery, krzyż choleryczny). Ustawiany  na miejscu pochowku mieszkańcw Blanowic. Lokalizacja: 50st. 30, 48 min.  22sek. N i 19 st. 27, 36 min. 05 sek.
                                                                                                                                          
9. Metalowy krzyż w Wierzbiu, nieoznaczony na mapie WIG z lat 1932-41  r., oznaczony na Mapie Topograficznej Zawiercia, istniał prawdopodobnie w  latach dwudziestych XX wieku. Lokalizacja: 50 st.30, 35 min. 99 sek. i  19 st. 27, 11 min. 03sek. E
   
10. Nieistniejący krzyż drewniany był dosyć wysoki ok. 3,5 do 4 m, na  dole widniał wycięty napis andbdquo;P. Pacanandrdquo;. Obecnie prawie w tym samym  miejscu stoi metalowy krzyż w rozwidleniu ul. Przyjaźni i polnej drogi  prowadzącej na Przydatki i na Stawki. Pierwotnie ramiona krzyża  wskazywały kierunki PN.- Pd, obecnie W-Z. Widoczny na mapie WIG. Pas  46-Słup29-G Myszkw Wschd 1932-1941. Lokalizacja: 50 st. 30, 42 min.  92sek. N i 19 st. 27, 05 min. 12 E. 
  
11. Nieistniejący i nieodnotowany na żadnej z map krzyż drewniany  stojący na ul. Chmielnej. Z przekazu ustnego wynika, że miejsce wokł  krzyża było często rozkopywane. Pod krzyżem miała być zakopana  powstańcza kasa z 1863 roku. Lokalizacja: 50st. 30, 33 min. 04 sek. N i  19st.27, 31 min. 04sek. E.

12. Krzyż na rondzie w Blanowicach przy ulicy Przyjaźni nie jest  zaznaczony na mapie. WIG. Pas 46-Słup29-G Myszkw Wschd 1932-1941.  Skala 1:25000, ani na cytowanej wyżej andbdquo;Karcieandrdquo;. Lokalizacja: 50st. 30,  42 min. 98sek. N i 10 st. min. 27,05, min. 30 sek. E.

13. Krzyż pod Pieckami, odnotowany na mapie WIG. PAS 46-SŁUP29-G Myszkw  - Wschd. Skala 1:25000 z 1938-1941 r., drugi krzyż za Pieckami na  drodze polnej do Kromołowa, ten odnotowany na Mapie Topograficznej  Zawiercia.
  
14.Na Karcie Topograficznej Krlestwa Polskiego wyd. 1843 r., K2S7+8  skala 1:126000, widnieje krzyż drewniany na drodze łączącej Blanowice z  Kromołowem, jest on także odnotowany na mapie WIG. PAS 46-SŁUP29-G  MYSZKandOacute;W - WSCHandOacute;D. Skala: 1:25000 w miejscu przecięcia się drogi polnej,  dzisiaj ul. Zwarta. Lokalizacja: 50 st. 30, 02 min. 74sek. N i 19 st.  28, 26 min. 84 sek. E Krzyż stoi nadal, ale już metalowy.

15. Krzyż na andbdquo;Szubienicyandrdquo; po lewej stronie andbdquo;Drogi Pocztowejandrdquo;, ul.  Zagrodowa na szczycie wzniesienia. WIG. Pas 46-Słup29-G Myszkw Wschd  1932-1941.Lokalizacja: 50 st.3 0, 16 min. 78sek. N i 19 st. 28, 58 min.  27sek E. Krzyż istniejący. Pewnie istniał już wcześniej, kiedy  wykonywano pomiary do karty andbdquo;Topograficznej Krlestwaandrdquo;. Tu  prawdopodobnie wykonywano wyroki, być może stała tu szubienica, stąd  nazwa wzniesienia (427m.n.p.m.).

16. Na andbdquo;Karcie Topograficznej Krlestwa Polskiegoandrdquo; wyd. 1843 K2S7+8  skala 1:126000. Krzyż u zbiegu Drogi Pocztowej, dzisiaj ul. Pomrożycka i  Drogi Ubocznej, dzisiaj ul. Przyjaźni, krzyż drewniany, obecnie  metalowy. Lokalizacja: 50 st. 30, 49 min. 00 sek. N i 19 st. 28, 32 min  09 sek. E.
   
17. Kolejny krzyż drewniany na andbdquo;Karcie Topograficznejandrdquo;, zaznaczony tuż  przed wzniesieniem na tej drodze, ul. Pomrożycka, przed Pomrożycami.  Istnieje do dnia dzisiejszego. Lokalizacja. 50st. 30, 35 min.76 N i 19  st. 28, 41 min. 53 sek. E. Był i jest to krzyż graniczny na tej drodze, w  tym miejscu kończył się obszar Blanowic.
 
18.Kaplica murowana, powszechnie zwana andbdquo;kapliczkąandrdquo;, wcześniej na miejscu  kapliczki stał drewniany krzyż. Najpierw wybudowano samą wieżę 1864  roku. W latach 1947-1948 dobudowano nawę. Pierwotnie przed kapliczką  odbywały się nabożeństwa majowe i czerwcowe, po dobudowaniu nawy msze  niedzielne. Była kapliczką, aż stała się Kościołem parafialnym w 1989  roku. Kaplica znajduje się po płnocnej stronie ulicy Przyjaźni,  przylega płnocną stroną do ulicy Wygon. Lokalizacja: 50 st. 30, 42 min.  60 sek. N., i 19 st. 27, 29 min. 95 sek. E.

19. Nieistniejący drewniany krzyż stojący w rozwidleniu ul. Blanowskiej i  polnej drogi prowadzącej na łąki na Zakrzewiu (na Ściegienkach, zakręt  przed kościołem), usunięty w czasie II wojny światowej przez Niemcw.  Przeszkadzał szybowcom startującym ze wzniesienia. W szkole w  Blanowicach mieściła się w czasie wojny szkoła szybowcowa, lądowisko  znajdowało się na Małych Przydatkach w okolicach pźniejszych magazynw  warzyw i owocw nieistniejącego już dziś PGR. Lokalizacja przybliżona:  50 st. 30, 31 min. 11 sek. N., i 19 st. 26, 58 min. 80 sek. E.



Jerzy A. Maciążek </description>
        </item><item>
        <title>Sierpień w Zawierciu i okolicach 1890-1915</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/1123</link>
        <description>Rok 1890

Starszy prezes izby sądowej warszawskiej podaje do wiadomości, że z powodu zaliczenia gminy Kromołw w powiecie olkuskim, guberni kieleckiej, do powiatu będzińskiego, guberni piotrkowskiej, przeniesione zostają z archiwum hipotecznego sadu okręgowego w Kielcach do archiwum hipotecznego sadu okręgowego w Piotrkowie księgi hipoteczne siedemnastu posiadłości, położonych w gminie Kromołw, a mianowicie: Bzw, Dąbrwka i Żarki, Wojciechwka, Blanowice i Piecki, Kromołw, Zawiercie Kromołowskie, przędzalnia w Zawierciu, dom Goldberga w Zawierciu, tartak w Zawierciu, Natanw, huta szklana w Zawierciu, nieruchomość Hertzberga w Zawierciu, nieruchomość Tarnera w Zawierciu, dom Katza tamże, dom Sawickiego tamże, osada Borkowskiego w Zawierciu, Skarżyce i Morsko. Księgi te przeniesione zostaną między 13 a 18 października.
Dziennik Łdzki, 21.08.1890 r.

Rok 1906

Zawiercie. Z braku opieki. Wczoraj o g. 8 wieczorem z domu p. Szustra, przy ul. Stawowej, na oknie I piętra bawiło się 3-letnie dziecko, ktre spadło na bruk. Skutkiem upadku nastąpiło uszkodzenie ciała.
Goniec Częstochowski, 4.08.1906 r.  

Zawiercie. Wybuch. Onegdaj, około godz. 10 wieczorem całe Zawiercie zostało poruszone hukiem, spowodowanym jakby wybuchem bomby. Przerażeni mieszkańcy biegali w ciemnościach, dopytując się, gdzie nastąpiła eksplozja. Po niejakim dopiero czasie okazało się, że wybuch nastąpił w pobliżu dworca kolejowego, na bocznicy prowadzącej do huty szklanej Braci Reich i spłka. 
Szklarnia ta od kilku tygodni jest nieczynna z powodu strajku robotnikw, wszelako fabryka, mając zapas wyrobw, ekspediowała je według obstalunkw. Drażniło to robotnikw, więc kiedy wczoraj naładowano szkłem wagon i wyprowadzono go ze składu na bocznicę kolejową, znaleźli się jacyś ludzie, ktrzy postanowili udaremnić wysyłkę towaru.
W otworze przy drzwiach wagonu umieszczono jakieś naczynie z dynamitem, ktry właśnie o godz. 10 wybuchnął, tłukąc wyroby szklane w drobne kawałki i uszkadzając znacznie wagon.
Z powodu tego, wagon cofnięto do fabryki i zaprzestano ładowania innych.
Wczoraj kilku ludzi zachodziło do sklepw, ktre sprzedają wyroby pomienianej huty i w imieniu jednej z partii skrajnej nakazywało sklepy owe pozamykać, grożąc w przeciwnym razie ich rozbiciem.
Zastrajkowali tutaj subiekci golarscy fryzjerscy, żądając poprawy warunkw ekonomicznych.
Goniec Częstochowski, 11.08.1906 r.

Szkoła w Zawierciu. W tych dniach odbyło się zebranie w resursie tamtejszej, na ktrym omawiano sprawę założenia w Zawierciu 4-klasowej szkoły oglnej. Powzięto uchwałę, aby pomienioną szkołę założyć przy udziale społeczeństwa. W tym celu do komisji przygotowawczej wybrano p.p. Wolskiego, Rzepkiewicza, Buchowskiego, Sojkę, Dudę i Zrobkiewicza do komitetu organizacyjnego, na członkw pp. M. Gerharda, Krawczyka, Sambora, Rapaporta, M. Ginsberga, K. Majewskiego, a na zastępcw pp. inż. Walickiego, aptekarza Wilczyńskiego i dra Lewensztajna. Na dyrektora szkoły jednomyślnie powołano p. Jzefa Mejera z Częstochowy. Szkoła mieścić się będzie w domu Huldczyńskiego i otwarta zostanie z początkiem roku szkolnego.
Goniec Częstochowski, 12.08.1906 r.

Zawiercie. Do pociągu towarowego idącego w kierunku Sosnowca chciała wsiąść żona monopolisty z Kromołowa, Wuczyńska. Pociąg był już w biegu, gdy W. wskoczyła do budki brekowego, ale zawadziła suknią o stopień, straciła rwnowagę i wpadła pod wagon. Koła obcięły jej obie nogi. W stanie beznadziejnym odwieziono ją do szpitala.

Czysty dochd zabawy na Macierz Szkolną w parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; wynisł 1370 rb. Spodziewano się znacznie więcej.
Dziennik Częstochowski, 21.08.1906 r.


Rok 1907

Zawiercie. Brak mięsa. Z powodu aresztowania prawie wszystkich rzeźnikw daje się w Zawierciu odczuwać zupełny brak mięsa. Aresztowanych odesłano wczoraj do więzienia w Będzinie.
Goniec Częstochowski, 03.08.1907 r.

Zawiercie. Rabunek. Do Michała Michalczyka, trudniącego się przenośną sprzedażą broszek, pierścionkw i kolczykw, w ul. Blanowskiej, przed piwiarnią Dobermana, podszedł niejaki Antoni Etryk i pod pozorem zakupu pierścionka, poprosił M., aby pokazał mu towar. Gdy Michalczyk wyjął skrzyneczkę z 8 pierścionkami, Etryk wyrwał z rąk M. skrzyneczkę i z kieszeni 9 rubli gotwką, poczym uciekł. Etryka wkrtce potem policja ujęła.
Goniec Częstochowski,08.08.1907 r.

Zawiercie. andbdquo;Zabawa ludowaandrdquo;. W niedzielę 18 bm. w zawierckim parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; odbędzie się wielka zabawa ludowa dla członkw Towarzystwa andbdquo;Jednośćandrdquo;. Na program oprcz nieodzownych gier w confetti, pocztę i flirt złożą się: zabawa dziecięca, bioskop, tańce oraz przedstawienia teatralne, na ktrym odegrany zostanie obrazek wiejski z tańcami i śpiewami pt. andbdquo;Okrężneandrdquo;. Podczas zabawy przygrywać będą dwie orkiestry.

Bandytyzm. W d. 13 bm. w miejscowości Wydra, w pobliżu osady Kromołw, 6 uzbrojonych ludzi dokonało napadu na jadących na furmance z Zawiercia mieszkańcw osady Ogrodzieniec Abrahama Pencaka i Joachima Cholanda i zrabowali 120 rubli, po czym zbiegli bez śladu.
Goniec Częstochowski, 17.08.1907 r.
                                                
Zawiercie. Strzelanina. Onegdaj w nocy dały się słyszeć strzały. Zwabiło to posterunek wojskowy, ktry okrążył miejsce strzelania. Aresztowano dwch ludzi, na ktrych też pada podejrzenie, że to oni strzelali. Aresztowany też został w mieszkaniu trzeci człowiek, ktry rwnież jest podejrzany, iż strzelał. 

Zabawy odbywały się w niedzielę dwie. Pierwsza urządzona staraniem fabryki szkła zgromadziła w lesie około fabryki Huldczyńskiego licznych uczestnikw, przeważnie pracownikw tejże fabryki. Bawiono się doskonale. Druga zabawa w parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; nie dopisała z powodu zawodu, jaki wyrządziła zamwiona orkiestra. Organizator zabawy p. Miciński chcąc wynagrodzić publiczności doznany zawd, pomimo że publiczność i tak bawiła się ochoczo, odłożył zabawę na czwartek, pozostawiając bilety niedzielne ważnymi na przyszłą zabawę.
Goniec Częstochowski, 18.08.1907 r.
    
Zabawa niedzielna w zawierckim parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; zgromadziła blisko dwa tysiące osb, ktre bawiły się ochoczo do godziny 1 w nocy. Ogromnym powodzeniem cieszyła się poczta, bioskop oraz przedstawienie teatralne, na ktrym odegrano sztukę w 3 aktach andbdquo;Bursztyn Kasiandrdquo;, doskonale wyreżyserowaną przez p. Micińskiego. Na przyszłą niedzielę zapowiada się znowu zabawa.
Goniec Częstochowski, 20.08.1907 r.
                                         

Zabawa. Koło XXII Towarzystwa andbdquo;Jednośćandrdquo; pomocy szkolnej pracownikw Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej w Zawierciu oraz koło XVIII Towarzystwa Wpisw Szkolnych przy gimnazjum polskim w Zawierciu urządzają jutro w parku przy fabryce Huldczyńskiego zabawę andbdquo;Sierpniwkęandrdquo; o nadzwyczaj interesującym i bogatym programie. Początek o godz. 2 po południu. Ekstra pociąg z Częstochowy wyjedzie o godz. 1 po południu, z Sosnowca - o 12 i pł. Cena biletw na zabawę 50 kop., dla dzieci i uczniw 15 kop.
Goniec Częstochowski, 24.08.1907 r.
   
Aresztowanie bandytw. W dniu 21 bm. zatrzymano w Zawierciu zabjcę Abrahama Brzezinera, ktry zadał rwnież jednocześnie rany Dawidowi Tresnerowi, o czym komunikowaliśmy w nr. 238 naszego pisma.
Zaaresztowany bandyta jest stałym mieszkańcem gminy Rokitno Szlacheckie, nazywa się Franciszek Mrz i oskarżony jest oprcz tego o napad na Mordkę Kicfelda w dniu 16 bm. na szosie porębskiej oraz zrabowanie 200 rb. Mieszkańcowi gminy Rokitno Szlacheckie, Walentemu Serwickiemu w dniu 29 lipca r.b. Poszkodowani stwierdzili tożsamość napadającego ich bandyty z osobą Mroza.
Goniec Częstochowski,25.08.1907 r.

Drożyzna lokalw. Pomimo że Zawiercie stanowi jeszcze wieś, pomimo że lokale są brudne, niskie i pod żadnym względem nie odpowiadają warunkom higienicznym, właściciele domw podnoszą co kwartał komorne. Dowodzi to, że potrzeba mieszkań zwiększa się i posiadanie domu w Zawierciu świetnie się opłaca. Z tego względu byłoby pożądane, aby wzniesiono u nas szeregowych domw. Tymczasem powinien się utworzyć w Zawierciu związek lokatorw, ktry by zaradził temu zyskowi, jaki panuje obecnie.

Ze strachu. Onegdaj pomiędzy dwoma chłopcami od zabawy przyszło do bjki, przy czym jeden z nich, 18-letni Męcik, uderzył przeciwnika kamieniem tak silnie, że go zamroczył. Kiedy zemdlony upadł, świadkowie tego zdarzenia zaczęli krzyczeć, że chłopiec został zabity. Sprawca przeraził się tak swego czynu, iż uciekł do Porębskiego lasu i tam się ukrył. Pomimo poszukiwań, rodzice nie mogą chłopca odszukać.
Goniec Częstochowski, 30.08.1907 r.



Rok 1908

Zabawa. Niedziela w Zawierciu pod względem urozmaicenia wypadła świetnie. Na program złożyły się bardzo udane i efektowne dożynki, andbdquo;Schadzkaandrdquo; Przybylskiego, monologi wypowiedziane przez członka chru rzemieślniczego, chr dziecięcy dobrze zespolony i chr osb pod batutą p. Wieszczaka, ktre wywiązały się z zadania wybornie, po czym nastąpiła owacja zgotowana przez komitet na cześć dziecięcej zabawy. Szkoda tylko, że pociąg przywizł Częstochowian o 1-ej, a Noworadomszczan o 2-ej z minutami w nocy; jak na wieczory po Świętej Annie - trochę za pźno.
Goniec Częstochowski, 5.08.1908 r.

Nagły zgon. W tych dniach w osadzie Kromołw zmarł nagle na paraliż serca mieszkaniec tejże osady Jan Igiel lat 75.

Zawiercie. Zwraca się z prośbą andbdquo;Goniec Częstochowskiandrdquo; do tutejszych braci robotnikw, między ktrymi tak wielu dzielnych i rozsądnych ludzi, aby zechcieli wziąć udział w ankiecie andbdquo;Gońcaandrdquo; w sprawie domu robotniczego na wystawie przemysłowo-rolniczej Częstochowie. Urządzenie wzorowego domu robotniczego jest kwestią oglnie społeczną, wobec ktrej tutejsi robotnicy nie mogą być obojętni, wsplna zaś wymiana myśli zaś na dobre wyjść może sprawie. Prosimy zatem o artykuły w sprawie domu robotniczego na wystawie i w kwestiach życia i potrzeb tutejszych robotnikw: drukować je będziemy najchętniej.

Podejrzany dom. W okolicy ul. Kościelnej znajduje się dom, w ktrym dzieją się rzeczy, o ktrych nie śniło się naszym filozofom. Śmiech i wesołości panują tu niepodzielnie, zaraza demoralizacji zapuściła głęboko korzenie. Opowiadają, że w domu tym znajdują przytułek szumowiny miejskie i bawią się świetnie. Oburza to tutejszych mieszkańcw, ktrzy pragną gorąco, aby w Zawierciu wcale takich domw nie było.

Szynki potajemne. Plagą Zawiercia są szynki potajemne, gnieżdżące się po domach prywatnych. W szynkach tych rozpijają się ludziska, tracąc pieniądze i zdrowie. Miejsc tych zgnilizny moralnej i fizycznej powinna unikać nasza młodzież, starsi zaś tępić bezwzględnie.

Kinematograf. Zawiercie posiada jedyne godziwe miejsce rozrywki, ktrym jest kinematograf. Przyznać trzeba, że właściciele kinematografu starają się, aby urozmaiceniem programu i doborem obrazw zasłużyć na poparcie publiczności licznie odwiedzającej kinematograf.
Goniec Częstochowski, 14.08.1908 r.

Zabawa. Dziś w parku Bronisławwandrdquo; odbędzie się zabawa i ostatnie przedstawienie walk francuskich, w ktrym przyjmą udział pp. T. Piekarski, J. Swierc i M. Chęciński. W zabawie rwnież przyjmie udział znany dowcipniś Wacław, ktry wykona własny taniec i wiele innych nowości.
Goniec Częstochowski, 23.08.1908 r.

Ze szkł. Dowiadujemy się, z kompletnie wiarygodnego źrdła, że na ostatniej sesji kuratorskiej z dnia 26 sierpnia zdecydowano otworzyć 8-klasowy zakład naukowy p. Jzefa Mayera w Zawierciu. Zapis uczniw już się rozpoczął.
Goniec Częstochowski, 29.08.1908 r.

Rok 1909

Onegdaj około godz. 3 po południu na dworcu Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w Zawierciu, weterynarz miejscowy p. A. Jentys, w obecności urzędnika Kolei W.-W. Musiała, wachmistrza stacyjnego oraz starszego strażnika, dokonał ścisłej rewizji transportu mleka, przybyłego pociągiem nr 9 ze stacji Gorzkowice, Noworadomsk, Kłomnice i Częstochowa. Po skonstatowaniu specjalnym przyrządem przekonano się, że jest andfrac14; mleka, andfrac34; zaś domieszano wody. Cały więc transport zawierający 8 beczek, z 64 garncy, oglnej wagi 47 pud. 37 funtw, zniszczono w obecności zebranych zaraz na dworcu. 
Często dawały się słyszeć niesłuszne posądzenia mleczarni lub sklepikw, że one dopuszczają się niesumiennych malwersacji, a jednak, dzięki sanitariuszowi, weterynarzowi p. A Jentysowi, zapewne wkrtce uda się wyśledzić pomysłowych winowajcw, ktrzy będą pociągnięci do odpowiedzialności. 
Gazeta Częstochowska, 5.08.1909 r. 

Zebranie andbdquo;Jednościandrdquo;. Odbyło tu się płroczne walne zebranie miejscowego oddziału Stow. Zawodowego robotnikw przemysłu włkienniczego andbdquo;Jednośćandrdquo;. Oddział w dniu 1 stycznia miał 684 członkw, od tego czasu przybyło nowych członkw 14. Biuro pośrednictwa pracy na oglną liczbę 14 poszukujących zajęcia udzieliło pomocy 12 członkom. Przychd gotwki za czas sprawozdawczy wynosił ogłem 722 rb. 4 kop., rozchd - 482 r. 64 kop. Na zapomogi pozbawionych pracy wydatkowano 59 rb., chorym 30 rb., pośmiertne 15 rb. Obecny stan funduszu wykazuje, że oddział do własnej dyspozycji posiada 1681 rb. 23 kop. złożonych w Tow. pożyczkowo-oszczędnościowym, nadto 268 rb. 86 kop. znajduje się w głwnym zarządzie w Łodzi. 
Gazeta Częstochowska, 06.08.1909 r. 


Rok 1915

Zmiana granic obwodu lub gmin. W nr. 12 andbdquo;Dziennika Urzędowego Obwodu Dąbrwandrdquo; czytamy: na postawie zatwierdzonej ugody Katowickiej, co do granic obwodu wzgl. Gmin, wchodzą następujące zmiany w życie. 
1.    Miasto Zawiercie wraz z fabryką Huldczyńskiego zostało wydzielone z obwodu Dąbrowskiego, a zatem i z gminy Kromołw. [...]
   6. Siedziba gminy Kromołw przeniesiona została z Zawiercia do Kromołowa.
    
Dziennik Polska, dziennik polityczno-społeczny, 15.08.1915 r.


Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 


Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.</description>
        </item><item>
        <title>Wrzesień w Zawierciu i okolicach 1860-1917</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/efa</link>
        <description>Rok 1860

Blanowice. Wyjechali: Dawidw Leon Radca Hon: do Moskwy; Kiślański Mikołaj: Sędzia Pokoju: do Blanowic; Radecki-Mikulicz Konst.: Radca Stanu do Żytomierza; Woroniecki Jeremjasz Xiążę do Huszlewa. 
Kurier Warszawski, 16.09.1860 r.

Rok 1906

Bandytyzm. Piszą do nas: Nie ma dnia, aby na drogach w okolicy  Zawiercia, Siewierza i Kromołowa nie dokonano jakiegoś rabunku.  Dopuszcza się tego banda złożona z 7 drabw, uzbrojonych w rewolwery i  strzelby. Dnia 25 zeszłego miesiąca od mieszczan z Pilicy, powracających  z Zawiercia, wymuszono 300 r. i silnie ich pobito. Dnia 27 z.m. pod  osadą Kromołw zrabowano pewnemu handlarzowi 31 rb.
Dziennik Częstochowski, 4.09.1906 r.

Obraza czci. Krakw, 17 września. Dziś przed sadem przysięgłych w  Krakowie toczyła się sprawa przeciw Kazimierzowi Kaczanowskiemu, b.  odpowiedzialnemu redaktorowi czasopisma andbdquo;Naprzdandrdquo;, oskarżonemu o  występek obrazy czci. Obrazy tej miał się dopuścić obwiniony przez  zamieszczenie w nr. 180 andbdquo;Naprzoduandrdquo;, z d. 14 lipca 1905 r. artykułu p.t.  andbdquo;Strajk powszechny w Zawierciuandrdquo;, w ktrym to artykule adwokata  przysięgłego, Jzefa Mikulińskiego, sędziego gminnego Piotra  Borkowskiego i geometrę Hipolita Olszewskiego, zamieszkałych w  Zawierciu, obwinił fałszywie andbdquo;o podburzanie robotnikw do bicia żydwandrdquo;,  czym zarzucił im popełnienie czynu karalnego i to zbrodni, oraz czynw  nieuczciwych i niemoralnych, ktre ich w pogardę opinii publicznej  podały. W artykule tym nazwano tez wymienionych obywateli andbdquo;czarna  sotniaandrdquo; podając, że w czasie procesji Bożego Ciała uformowali wraz z  innymi stronnikami narodowo-demokratycznymi andbdquo;straż honorowąandrdquo;, ktra wraz  z kozakami nie chciała dopuścić, by robotnicy urządzili demonstrację za  ostatnią rzeź w Łodzi. Na rżnych zaś zgromadzeniach mieli wymienieni  obywatele agitować wśrd robotnikw za ekscesami przeciwko żydom.  Zarzutami tymi uczuli się pokrzywdzeni na honorze obywatele pp.  Mikuliński, Borkowski i Olszewski i wystąpili ze skargą karną przeciw p.  Kaczanowskiemu. 

Rozprawie dzisiejszej przewodniczył radca sądu p. Ferens, oskarżony p.  Kaczanowski do rozprawy się nie stawił, zastępował go adwokat: dr.  Heski, oskarżycieli, z ktrych stawiła się tylko adwokat p. Mikuliński,  zastępował adwokat dr Szalay. 
Po odczytaniu aktu oskarżenia, na zapytanie przewodniczącego, czy by się  strony nie pogodziły p. Mikuliński zaznaczył, że chętnie przebaczy  oskarżonemu, jeśli ten złoży odpowiednie odwołanie, obrońca adw. Dr  Heski odczytał na to w imieniu oskarżonego obszerniejsza deklarację, w  ktrej oświadcza, że p. Karczewski, inkryminowanego artykułu do druku  nie podawał, lecz umieścił go w podczas jego nieobecności p. Haecker,  odwołania nie zamieści, gdyż zarzuty podniesione są prawdziwe, że  jednakże wobec panujących obecnie stosunkw w Krlestwie Polskim dowodu  prawdy przeprowadzić nie można, gdyż naraziłoby to powołanych świadkw  na ciężkie przykrości. Ze względw jednak ustawowych, a to powodu zbyt  pźnego dostarczenia wezwania i przedawnienia wnosi na umorzenie sprawy.  Trybunał odmwił wnioskom obrony, po czym przystąpiono do rozprawy  przesłuchania świadkw. 

Świadkowie adwokat prywatny z Zawiercia Bronisław Zakrzewski, Wolski  pisarz sądowy, nauczyciel ludowy Jzef Zielenkiewicz, zgodnie zeznają,  że oskarżyciele prywatni, należący do stronnictwa  narodowo-demokratycznego, nigdy na żadnym zebraniu za biciem żydw nie  przemawiali, straż honorową w dniu procesji utworzyli tylko dla  porządku, że nigdy wsplnie z wojskiem przeciwko robotnikom nie  występowali, a nazwanie tych obywateli cieszących się nieskazitelną  opinią andbdquo;czarną sotniąandrdquo;, uważa za obelgę i potwarz. Świadek Weisberg  wspłpracownik andbdquo;Naprzoduandrdquo; zeznał, że oskarżony p. Kaczanowski w dniach,  gdy inkryminowany artykuł ukazał się drukiem, był istotnie w Zakopanem,  świadek redaktor andbdquo;Naprzoduandrdquo; p. Haecker, przyznał, że artykuł ten dawał  do druku, mając uzasadnione przekonanie o prawdziwości zawartych w nim  zarzutw. 
Po przeprowadzonej rozprawie trybunał na podstawie werdyktu  przysięgłych, ktrzy 11 głosami zatwierdzili pytanie w kierunku występku  obrazy czci - skazał obwinionego Kazimierza Kaczanowskiego na 5  miesięcy aresztu i zapłacenie 360 koron kosztw sadowych.
Dziennik Częstochowski. 9.09.1906r.

Rok 1907

Bandytyzm. W dniu 2 bm. około godz. 8 wiecz. na powracającego do  domu z Zawiercia mieszkańca osady Kromołw Ch. Goldszmidta, lat 37,  napadli 2 bandyci, ukryci w krzakach na drodze w pobliżu Kromołowa i  zrabowali mu pod groźbą rewolwerw 65 rb. 45 kop. oraz zegarek metalowy,  wartości 5 rb.
Goniec Częstochowski, 7.09.1907 r.

Pożar. W nocy z piątku na sobotę spłonęły w Zawierciu 4 domy.  Przyczyna pożaru niewiadoma. Pewna kobieta, ratując się przed ogniem,  wyskoczyła z pierwszego piętra i złamała nogę.
Goniec Częstochowski, 9.09.1907 r.

Echa rabunku. Zrabowaną szkatułkę siostrom Krzak w Zawierciu z 15  rublami znaleziono na dachu ustępu jednego z domw familijnych  Towarzystwa andbdquo;Zawiercieandrdquo; bez pieniędzy.
Goniec Częstochowski, 8.10.1907 r.


Zawiercie. Wypadek z ogniem. W dniu 18 bm. około godz. 10  wieczorem w domu Worcmana przy ulicy Marszałkowskiej Dawid Rozenthal  siedział w kuchni i czytając książkę zasnął, przy czym głową przewrcił  palącą się na stole świeczkę, wskutek czego zapaliło się na nim ubranie  oraz ogień ogarnął firanki i inne rzeczy. Rozenthal obudziwszy się,  począł wyrzucając palące się przedmioty do komrki drewnianej,  rozszerzając tym jeszcze więcej pożar, przy czym uległ silnemu  poparzeniu rąk, szyi, twarzy i ng. Ogień ugasili nadbiegli ludzie,  życiu R. grozi niebezpieczeństwo
Goniec Częstochowski, 23.09.1907 r.


Rok 1908

Zawiercie. Dziś w parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; odbędą się wyścigi cyklistw, program dopełni zabawa.
Goniec Częstochowski, 9.09.1908 r.

Kradzież. We wsi Poręba z mieszkania Wyskinga Rozenthala,  niewiadomi złodzieje, zakradłszy się za pomocą otworu w podłodze,  skradli rżnych rzeczy na sumę rubli 15 i zbiegli. 
Goniec Częstochowski, 18.09.1908 r.

Zawiercie. Korespondent nasz p. S donosi: Niedzielne wyścigi  cyklistw na torze parku andbdquo;Bronisławwandrdquo;, pomimo dość chłodnego dnia  ściągnęły do tysiąca osb z rżnych okolic Zagłębia.
Do I biegu dla cyklistw andbdquo;miejscowychandrdquo; na dystans 1500 metrw startowało  9, pierwszy stanął u mety p. Mega (żeton srebrny duży), drugi zaś p.  andbdquo;Nemandrdquo; (żeton srebrny mały).

Drugi bieg andbdquo;głwnyandrdquo; na dystans 6000 metrw posiadał zapisanych 24  startowało zaś do trzech przedbiegw 17 cyklistw. Zwycięzcą był w  rozgrywce tego biegu p. E. Grzywiński z Krakowa, zdobywając żeton złoty,  drugim bardzo dobrym jeźdźcem był p. E. Pladek z Sosnowca otrzymał  żeton srebrny duży, III miejsce p. J. Weiss z Krakowa - żeton srebrny  średni i wreszcie IV miejsce p. M Stanek z Warszawy -żeton srebrny mały.

W trzecim biegu andbdquo;oglnymandrdquo; startowało 11 jeźdźcw na dystansie 3000  metrw do pierwszych przedbiegw. Pierwszym był pan E. Pladek z Sosnowca  zdobywając żeton srebrny duży emaliowany, II miejsce p. E. Grzywiński z  Krakowa - żeton duży srebrny i III miejsce p. J. Weiss z Krakowa -  żeton mały srebrny. 

Ostatni bieg andbdquo;pocieszeniaandrdquo; 1500 metrw miał zwycięzcw I p. S.  Dobrowolskiego (żeton srebrny średni) i II p. J. Wieczorka (żeton  srebrny mały), obaj z Sosnowca. Na zakończenie gonitw urządzono wyścigi  piechurw, w ktrych zwycięzcami byli p. W. z Krakowa i p. P. z  Sosnowca, otrzymując przedmioty pamiątkowe.
Po zakończeniu wyścigw tańczono ochoczo, a bufety i cukiernia były w oblężeniu.
Goniec Częstochowski, 24.09.1908 r.


Rok 1909

Zawiercie. Wyścigi cyklistw.  Dziś w parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; odbędą  się wielkie wyścigi cyklistw z udziałem jeźdźcw z Krakowa, Warszawy,  Kijowa i innych. Program dopełni zabawa, na ktrą złożą się: wielkie  corso cyklistw, walka kwiatowa, confetti i kosze szczęścia. Początek o  godz. 2 po południu.
Goniec Częstochowski, 13.09.1909 r.

Uroczystość poświęcenia organw. W niedzielę o g. 5 i pł w  kościele parafialnym w Zawierciu odbyła się uroczystości poświęcenia  organw w połączeniu z koncertem religijnym. Na program tego wspaniałego  koncertu złożyli się tacy wykonawcy, jak p. M. Sarzyński, ktrego  śmiało możemy nazwać polskim Bachem, pp. M. i S. Jorońscy - skrzypek i  wiolonczelista, panna Wołczyńska o głosie pięknym, głębokim i dobrze w  Mediolanie wyszkolonym, gra na organach p. W. Ratuszyńskiego, muzyka i  organisty z Warszawy, kwartetu opery w osobach p. Lewandowskiego,  Zarembskiego, Łomankiewicza i Szepietowskiego, oraz chru miejscowego  pod dyrekcją p. Lewandowskiego, oraz kwartet smyczkowy wykonawcami,  ktrego byli panowie Jorońscy, Romiel i Skrobański. 

Wszyscy wykonawcy stali na wysokości zadania. Między innymi ks.  Smoliński nader muzykalnie odśpiewał i wycieniował artystycznie modlitwę  andbdquo;O święta niebios Paniandrdquo; Beltieusa.

Prof. M. Surzyński odegrał własną fantazję na organy A-dur p. 30 złożoną  z trzech części. Pierwszą część poprzedza Andante 12 taktowe, po czym  następuje allegro, część druga pod tytułem andbdquo;Elegiaandrdquo; i część III finał,  następnie odtworzył toccatę Bacha - wykazując bajeczną technikę i  wirtuozostwo, na zakończenie improwizował.

W utworach tych można było podziwiać siłę wspaniałych organw braci  Rieger z Karniowa, ich barwne odcienia głosw i rejestry, organy te  zyskały sobie nader pochlebną opinię wszystkich wykonawcw owego  wspaniałego koncertu, oraz wszystkich słuchaczy. Za granicą koncerty  takie odbywają się często, ku podniesieniu poziomu muzyki poważnej.  Toteż wielką położył zasługę ks. proboszcz Zientara urządzając koncert  tak poważny i zachęcając do kultury muzycznej u nas na sposb, jaki to  się dzieje w Czechach i w ogle zagranicą.
Gazeta Częstochowska, 14.09.1909 r.

Echa uroczystości poświęcenia organw. W uzupełnieniu  sprawozdania naszego z przebiegu uroczystości, wyjaśniamy, iż organista i  dyrygent chru zawierckiego, ktry brał udział w uroczystości  poświęcenia organw w swoim kościele parafialnym nazywa się Kazimierz  Czapla, zaś p. Lewandowski jest organistą w Sosnowcu i ani on, ani chr  jego w uroczystości udziału nie brali.
Gazeta Częstochowska, 16.09.1909 r.

Zatrzymanie pociągu. Onegdaj pociąg wychodzący z Częstochowy o g.  5 m. 53 wieczorem, został nagle zatrzymany między stacjami Myszkw a  Zawiercie, koło posterunku andbdquo;Nieradaandrdquo;.
Przerażeni pasażerowie cisnęli się do okien i drzwi wagonw, chcąc  dowiedzieć się o przyczyny gwałtownego zahamowania pociągu. Jak się  okazało, przyczyną były figle pasących bydło, ktrzy andbdquo;żartującandrdquo; sobie  światłem zatrzymali pociąg
Gazeta Częstochowska, 23.09.1909 r.

Rok 1917

Zawiercie. Kronika prowincjonalna. W mieście naszym odbył się  dnia 27 sierpnia zlot andbdquo;Haszomerandrdquo; mający charakter przygotowawczy do  oglnej konferencji skautowej, jaka ma się odbyć w najbliższej  przyszłości [Haszomer to żydowska organizacja młodzieżowa, wzorująca się  na skautingu i harcerstwie - przyp. redakcji Zawiercianin.pl].
Głwnym tematem i celem obrad była kwestja organizacji polegająca na  tym, aby poszczeglne organizacje i grupy połączyć w jedną całość i  stworzyć w tym celu Radę Naczelną.

Posiedzenie zagaili p. L Rechtman okręgowy Okręgu Zagłębia Dąbrowskiego  reprezentujący tamtejsze organizacje w Sosnowcu i Będzinie. Na  konferencji tej byli obecni delegaci z Sosnowca, Będzina, Zawiercia,  Częstochowy, Kielc i Nowego Radomska i innych miejscowości. 

Z odczytanych sprawozdań z działalności grup poszczeglnych, okazuje się  najwięcej dzielną i ruchliwą i na uznanie zasługującą organizacja  sosnowiecko-będzińska. Sprawozdanie grup innych świadczyło też o  działalności pewnej, lecz są to grupy od niedawna istniejące.

Pod koniec posiedzenia uchwalono, aby do czasu zwołania oglnej  konferencji, wybrać radę, w skład, ktrej ma wejść 9 osb. Za siedzibę  tymczasowej obrano Sosnowiec. Rezolucje też przyjęto, aby w każdym  mieście, gdzie istnieją organizacje andbdquo;Haszomeruandrdquo; utworzyć andbdquo;patronatyandrdquo; z  ludzi starszych, a to w tym celu, by sobie zaskarbić zaufanie oglne. 
W końcu nadmienię jeszcze o treściwych mowach, jakie wygłosili na  zakończenie na temat nauk judaistycznych drużynowi Lubelski z Sosnowca,  Brauser z Będzina i Binder z Zawiercia 
                                                   G. Borstein. 
Głos Żydowski, 20.09.1917 r.   


Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 


Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian  tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.









 </description>
        </item><item>
        <title>Październik w Zawierciu i okolicach 1865-1909</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/pazdziernik_w_zawierciu_i_okolicach_18651909</link>
        <description>Rok 1865

Na skutek podania przez Namiestnika w Krlestwie, za pośrednictwem Ministra Komisja Likwidacyjna w Krlestwie Polskim, podaje do powszechnej wiadomości, iż wynagrodzenia likwidacyjne: (andhellip;) Edmundowi Sygietyńskiemu, właścicielowi dbr Blanowice, położonych w Guberni Radomskiej Powiecie Olkuskim, Gminie Kromołw, wysłane zostało do Kasy Powiatowej w Kielcach celem wypłaty, komu należy; w ilości rs. 10,584 przypadające na mocy rozporządzenia Komisji z dnia 11 (23) Października.
Kurier Warszawski, 26.10 1865 r.

Rok 1906

Zawiercie. Rabunek. Wczoraj na roznosiciela andbdquo;Dziennikaandrdquo; Jozefa Dobczaka napadło kilku napastnikw. Odebrało mu 2 rb. 50 kop. gotwką i w końcu pobiło, jednego napastnikw poznano, jest nim Izydor B.
Dziennik Częstochowski, 4.10.1906 r.

Nowa uczelnia. Wczoraj po nabożeństwie odprawionym przez proboszcza miejscowego ks. Franciszka Ziętarę, odbyło się poświęcenie uczelni Polskiej Macierzy Szkolnej w Zawierciu.
Szkoła mieści się w nowoczesnym budynku p. Chałasińskiego, ceremoniał zaś poświęcenia dopełnił ks. Prałat Barszcz z Kromołowa.

Na uroczysty ten akt zgromadzili się założyciele, rodzice, uczniowie, nauczyciele oraz zaproszeni goście, między innymi przedstawiciele prasy.
W bardzo ciepłych słowach podnisł znaczenie własnej szkoły polskiej dla Zawiercian ks. Barszcz, po czym regent p. Stanisław Gawecki zdał sprawę z działalności założycieli nowej uczelni, po czym wygłosili okolicznościowe przemowy p.p. inż. Terach i inż. Maksymilian Walicki. 

Przytaczamy tu ze sprawozdania następujące dane, dotyczące utworzenia szkoły: W dn. 10 września na mocy aktu urzędowego zawiązane zostało Stowarzyszenie udziałowe 8-klasowej szkoły męskiej, oglnokształcącej, z uczniw dla nowo utworzonej szkoły przeszło 500, z wykładowym językiem polskim i programem Macierzy Szkolnej Krlestwa Polskiego. Do aktu stanęły 32 osoby, ktre rozebrały pomiędzy siebie 70 udziałw dziesięciorublowych, a następnie zrzeszeni, zebrawszy się w dniu 16 września i zaakceptowawszy listę 46 nowych udziałowcw, powołali do Zarządu stowarzyszenia szkolnego, ktry stanowi radę opiekuńczą szkoły, p.p. Maksymiliana Walickiego, Gustawa Gerharda, Leona Rappaporta, Jana Sambora Feliksa Wolskiego, Gustawa Gerhardta, Piotra Starzewskiego, Władysława Rzepkiewicza, ks. Franciszka Zientarę, Jzefa Brzezińskiego, Salomona Sojkę i Jana Gwoździa oraz na zastępcw p.p. rabina Landa, Bronisława Zakrzewskiego i Gosiewskiego.
Pomimo tak spźnionej pory, zarząd  zajął się sprawą energicznie i już 1 października przygotował uczelnię o tyle, że w klasie wstępnej i trzech pierwszych mogły rozpocząć się zajęcia.

Taka działalność powinna istotnie służyć przykładem i godna jest uznania.
Tymczasem budżet szkoły obliczono na 11000 rb., czyli Stowarzyszenie szkolne w pierwszym roku istnienia będzie miało deficytu około 2500 rb. gdyż wpływ z wpisw nie przyniesie 3000 rb. Deficyt w Rada ma nadzieje będzie pokryty z nadwyżką. Można się tego z pewnością spodziewać, gdyż Zawiercie pod względem uspołecznienia nie tylko nie pozostaje w tyle, ale nie daje się nawet prześcignąć większym i zamożniejszym środowiskom, a zatem potrafi swą polska szkolę utrzymać i rozwinąć.

Trzeba tylko, jak słusznie wyraził się referent, abyśmy dla oglnego dobra wszyscy się zjednoczyli i wytrwali we wsplnej pracy na niwie ojczystego szkolnictwa. 
Personel nauczycielski składa się tymczasem z 9 nauczycieli, pod dyrekcją doświadczonego pedagoga p. Jzefa Majera.

Przyjętych dotychczas około 80 uczniw, ktrzy rozmieszczeni zostali, jak następują w klasie wstępnej 18, w klasie I - 18, w klasie II - 28 i w klasie III - 16. Liczba ta z każdym kwartałem powiększać się będzie, gdyż rodzice, nie chcąc, aby dzieci czas traciły, poumieszczali je w szkołach po miastach sąsiednich. 

Według ankiety sporządzonej, zarządzonej uprzednio, Zawiercie, nie licząc okolicy, może dostarczyć uczniw dla nowozałożonej szkoły przeszło 500. Opłatę ustanowiono dosyć niską, bo 40 r. rocznie w klasie wstępnej i 60 rb. w klasach następnych.

Uroczystość szkolna w Zawierciu bardzo podniosłe sprawiła wrażenie i wlała w serca gorącą otuchę, że tak postępując możemy być pewni, iż nie zaginiemy, bo odrodzenie narodu od rodzimego szkolnictwa zaczynamy.

Po uroczystości dyrektor zakładw Tow. Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;, inż. Starzewski, zaprosił liczne grono uczestnikw poświęcenia i podejmował je serdeczną gościnnością.
Dziennik Częstochowski, 10.10.1906 r.

Wybuch bomby. Około godz. 3 po południu na progu mieszkania Franciszka Burzyńskiego w osadzie Kromołw niewiadomy sprawca podłożył bombę dynamitową, ktra wybuchła. Pomimo, iż w domu B. spało wwczas 16 osb, ofiar w ludziach nie ma. Wskutek wybuchu rozbito szyby w 4 oknach. Podejrzewają, iż sprawcą wybuchu jest sąsiad B., ktry działał pod wpływem zemsty osobistej. 
Goniec Częstochowski, 11.10.1906 r.                 

Ujęcie bandyty. Onegdaj ujęto w Zawierciu niejakiego Kapuścińskiego, ktry już od kilku miesięcy, stojąc na czele bandy, siał postrach w olkuskiem, grasując po dworach i osadach. Herszt ten ukrywał się w gminie Kroczyce, gdzie miał licznych przyjacił. W tych dniach generał-gubernator wojenny z Kielc zagroził gminie 3000 r. kary, jeżeli nie wyda opryszka. Kapuśniak wywędrował z gminy, ale włościanie, obawiając się, by kary z nich nie ściągnięto, udali się w trop za nim i przydybawszy w Zawierciu, wskazali go policji. Jest on podejrzany, że zabił i zrabował kupca w Pradłach i okradł pisarza z Koziegłw p. Dąbrowskiego. Wczoraj Kapuśniaka odwieziono do Będzina.
Dziennik Częstochowski, 13.10.1906 r.

Pożar. Wczoraj rano wybuchł pożar w zabudowaniach Tow. Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Ogień ukazał się w składzie towarw. Pomimo energicznego ratunku skład spłonął. Straty wielkie.
Dziennik Częstochowski, 17.10.1906 r.

Bandytyzm. Onegdaj wieczorem z Zawiercia do Żarek dążyło dwch mieszkańcw. W drodze zaskoczeni oni zostali przez kilku bandytw, ktrzy odebrali im 9 rb.
Dziennik Częstochowski, 18.10.1906 r.

Rok 1907

Echa rabunku. Zrabowaną szkatułkę siostrom Krzak w Zawierciu z 15 rublami, znaleziono na dachu ustępu jednego z domw familijnych Tow. andbdquo;Zawiercieandrdquo; bez pieniędzy.
Goniec Częstochowski, 8.10.1907 r.

Pożary. Wczoraj w osadzie Kromołw pożar zniszczył 18 domw zamieszkanych. Przyczyna pożaru niewiadoma. Straty znaczne.
Goniec Częstochowski, 17.10.1907 r.

Piękny dar. Fabryka Huldczyńskiego w Zawierciu prowadzona zawsze wzorowo, niedawno rozszerzyła swe działy: oto postawiono nową walcownię i trzeci piec martenowski. Pięknie uczcił rozszerzenie fabryki dyrektor p. Gerhard, ktry z tej okazji przeznaczył fundusz na założenie biblioteki: korzystać z niej będą wszyscy pracownicy. Biblioteka posiada już wiele cennych dzieł treści naukowej i beletrystycznej, a przypuszczać należy, że rozwijać się będzie pięknie. Biblioteka otwarta jest przy szkole fabrycznej i zarządza nią starszy nauczyciel p. Przepirka.

Samobjstwa. We wsi Łośnice gm. Kromołw u Stefana Makieły znaleziono zwłoki Marianny Orman lat 49, ktra odebrała sobie życie przez powieszenie. Przyczyna tego kroku nie jest wiadoma

Napad. Przed paroma dniami o godz. 6 wieczorem w Zawierciu do robotnika fabryki Maciejewskiego, Szymona Chrakomicza, ktry powracał z fabryki, były robotnik fabryki Jan Wjcik dał strzał rewolwerowy, lecz chybił. Wjcika ujęto i oddano władzom sadowym. Napadu dokonano na tle partyjnym.
Goniec Częstochowski, 29.10.1907 r.

Napad. Przed paru dniami, o godz. 8 wieczorem w Zawierciu przy ul. Porębskiej zraniono kulą rewolwerową mieszkańca Zawiercia, Antoniego Biedronia. Jak sprawdzono, w napadzie brało udział dwch ludzi, ktrzy zbiegli.

Rok 1909 

Od pewnego czasu, na dystansie Częstochowa - Zawiercie, niepokoi pasażerw młodziutka, 17-letnia izraelitka, chora umysłowo. Zachowanie się jej, co prawda nie obrażające moralności publicznej, ale czasami zbyt drastyczne, sprawia przykre wrażenie. Wypadałoby zwrcić uwagę na nieszczęśliwą, chociażby z tego powodu, że śliczna twarzyczka dziewczęca może być powodem nikczemnych zaczepek ze strony rozbawionych panw, a wałęsająca się bez żadnej opieki i w dodatku dziewczyna niepoczytalna, może stanowić ponętną zdobycz.
Gazeta Częstochowska, 1.10.1909 r.

Zabawa Tow. gimnastycznego. W niedzielę d. 2 bm. w parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; w Zawierciu Towarzystwo gimnastyczne urządza wielką zabawę, urozmaiconą licznymi niespodziankami. 
Na specjalnie urządzonym boisku odbędą się ćwiczenia gimnastyczne:
1.    Ćwiczenia wolne. 
2.    Ćwiczenia wywijałem (wykonają panie)
3.    Ćwiczenia na przyrządach.
4.    Ćwiczenia długimi proporcami.
5.    Ćwiczenia maczugami (panie i panowie).
6.    Piramidy przy oświetleniu bengalskim.

Początek popisw o godz. 3. Na miejscu zabawy urządzone będą bufet, cukiernia i kwiaciarnia.

W razie niepogody zabawa odbędzie się w Domu Ludowym Tow. Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Początek zabawy o godz. 2 po południu.
Goniec Częstochowski, 1.10.1909 r.

Polskie Towarzystwo Esperantystw. W sobotę dnia 29 bm. o godz. 7 wieczorem, w domu przeznaczonym dla odpoczynku robotnikw Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;, p. Roman Vogel sekretarz Polskiego. Towarzystwa andbdquo;Esperantystwandrdquo; w Piotrkowie, wygłosi odczyt o międzynarodowym języku andbdquo;Esperantoandrdquo; (odczyt wygłoszony będzie w języku polskim.)
Goniec Częstochowski, 29.10.1909 r.       




Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 


Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.</description>
        </item><item>
        <title>Listopad w Zawierciu i okolicach 1845-1924</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/qwerty</link>
        <description>Rok 1845

Dziennik Urzędowy Guberni Radomskiej z dn. 11 (23) listopada nr 47 rok 1845 s. 708 podany jest wykaz karczem i szynkw w andbdquo;Powiecie Olkuskim za istniejące w myśl postanowienia Rady Administracyjnej z d. 11 (23) lipca 1844 r. uznawanych, do ktrych patenty szynkarskie od dnia 19 czerwca (1 lipca) wydawane będą.
A. Szynki i karczmy we wsiach z kościołami i przy traktach bitych i we wsiach więcej jak 20 dymw liczących - Blanowice 2. Biała Błotna, Biała Wielka /.../andrdquo;.

Rok 1871

W sobotę nagle zakończył życie Leon Wilkanowski, sekretarz powiatu Andrejewskiego zostawiając w wielkim żalu dość liczną rodzinę i wielu przyjacił. Zmarły długi czas urzędował na posadzie Burmistrza miasta Szczekociny. 
Gazeta Kielecka 28.10.1871 r.

Z decyzji JW Hrabiego Namiestnika w Krlestwie Polskim, administrator parafii Skarżyce w powiecie olkuskim Ks. Paweł Włodek, zatwierdzony w obowiązkach Administratora parafii Niegowonice w Diecezji Kieleckiej, Guberni Piotrkowskiej w będzińskim powiecie.
Gazeta Kielecka 31.10.1871 r.

Mzurw dnia 26 listopada 1871 r.
Zadziwiłem się bardzo, że nikt dotąd z okolic powiatu olkuskiego, nie donisł Redakcji Gazety Kieleckiej o księgosuszu, jaki przed paru tygodniami objawił się w dobrach Lgota Murowana, gmina Kroczyce, we wsi Żerkowice. Zastępując tych, do ktrych by to należało, donoszę, że po energicznym wzięciu się do powstrzymania tej strasznej zarazy władz powiatowych i miejscowych, straży ziemskiej, postawieniu kordonu od strony guberni piotrkowskiej i innych energicznych środkach epidemia ucichła i dotąd nie słychać nic o objawieniu się jej powtrnym - skończyło się na wybiciu przeszło stu sztuk bydła we wsi Żerkowice i dotąd jest spokojnie. Wyręczając wstrętnych do pira korespondentw Gazety Kieleckiej, ktrzy o ważniejszych wypadkach z obowiązku zawiadomić ją powinni- ex re księgosuszu wtrącić muszę mj nos Bociani i nagryzmolić Czytelnikom, parę w tym względzie uwag. /.../

Księgosusz lub pomr bydła  - bardzo zaraźliwa, ostro przebiegająca choroba wirusowa bydła i dziko żyjących przeżuwaczy. 
Gazeta Kielecka 21.11 (3.XII.) 1871 r.


Rok 1885

Sąd gminny czwartego okręgu powiatu olkuskiego, mieszczący się dotąd w Kromołowie, przeniesiony ma być do Ogrodzieńca.
Kurier Warszawski 22.11.1885 r.

Rok 1901

Kompania z Zawiercia. W dniu Wszystkich Świętych Jasna Gra witała dość liczną, bo około cztery tysiące głw liczącą kompanię z Zawiercia, przybywającą złożyć hołd Marii. Po wygłoszeniu mowy powitalnej przez O. Augustyna Jędrzejczyka, pątnicy wstąpili w progi świątyni Jasnogrskiej, a pokrzepiwszy ducha modlitwą i spowiedzią oraz widokiem obrazu cudownego, dnia trzeciego wrcili do domw. Kompani przewodził czcigodny kapłan kościoła w Zawierciu, ks. Ziętara. Zakres pracy podjętej przez ks. Ziętarę wzbudza podziw i uwielbienie tych, ktrzy go znają. Wyrazy czci miłości dla niego słyszeliśmy z ust samych pątnikw. Nie brak też między nimi ludzi zacnych, ktrzy wytrwale dopomagają mu w jego staraniach około zbawienia bliźnich. Toteż Najświętsza Opiekunka wspiera pobożne Zawiercian prace, skoro bez odpowiednich funduszw, z niczego prawie, powstaje tak świątynia, ktrej budowa paręset tysięcy rubli ma kosztować. Podnieść tu musimy czyn godny naśladowania. Oto kompani osobiście wraz z siostrą towarzyszył dyrektor fabryki p. Piotr Skrzeszewski, dając tym piękniej przykład jednoczenia się wszystkich przed Bogiem w pracy i modlitwie.
Dzwonek Częstochowski, pismo miesięczne ilustrowane, listopad 1901 r.

Rok 1906

Zamach na dyrektora fabryki. Onegdaj w południe powracał z Zawiercia do fabryki Huldczyńskiego dyrektor p. Gerhardt. Kiedy pojazd z p. G. znalazł się w pobliżu fabryki, dano kilka strzałw. Padł koń zabity od razu i furmanowi przestrzelono czapkę, a p. G. wyszedł z zamachu bez szwanku. Sprawcą strzałw był pewien człowiek, ktry zdołał zbiec. Jest to na dyrektora G. drugi nieudany zamach: a pierwszy raz, było to przed paru miesiącami, do p. G. strzelano w obrębie fabryki, gdzie rwnież strzały go ominęły.
Dziennik Częstochowski 1.11.1906 r.

Aresztowanie. 9 października na szosie z Zawiercia, o 4 wiorsty od Pilicy, czterej ludzie zbrojni (trzej z uczernionymi twarzami, a jeden owiązany chustą) zrabowali furmankę, na ktrej 14 osb (11 mężczyzn i 3 kobiety) dążyło do Pilicy. Na łup bandytw złożyło się 68 rb. 65 kop. w gotwce i dwa zegarki. Po dokonaniu rabunku, bandyci zbiegli w stronę Ogrodzieńca. Lecz w ich liczbie ofiary rabunku poznały dwch mieszkańcw Pilicy. Przeto strażnicy ziemscy wraz z niektrymi gospodarzami urządzili obławę w pobliskich lasach, ktra jednak do żadnego wyniku nie doprowadziła. Następnie wskutek wiadomości, że do napadu należał niejaki Antoni Jurczyk z Podzamcza, w g. Ogrodzieniec - policja udała się za śladem do Zawiercia, gdzie niebawem tego słynnego złodzieja ujęto i odstawiono do Olkusza. Na śledztwie do winy Jurczyk się nie przyznał, twierdząc, że 9 października nigdzie nie wyruszał. Zeznania świadkw mwiły jednak co innego. Ostatecznie Jurczyka przewieziono do Kielc i osadzono w więzieniu.
Dziennik Częstochowski 10.11.1906 r.

Przedstawienie teatralne. W niedzielę d. 1 grudnia w resursie miejscowej pp. Artur i Maria Zawadzcy dają przedstawienie, na ktre złożą się komedia w jednym akcie, burleski, przedstawienia transformiczne, typy charakterystyczne oraz tańce a la Izadora Duncan. Wobec braku rozrywek publiczność nasza prawdopodobnie przyjdzie chętnie na przedstawienie. Bilety wcześniej można nabywać w resursie.
Goniec Częstochowski 30.11.1906 r.

Huta szklana, ktra jest nieczynna od trzech miesięcy wskutek strajku, ma być puszczona w ruch za tydzień. Z początku funkcjonować będzie tylko jeden piec, gdyż reszta piecw wymaga gruntownej przerbki. Robotnikw zaczęto już przyjmować. Właściciele huty mają wybudować łaźnię dla robotnikw.
Dziennik Częstochowski 16.11.1906 r.

Rok 1907
W sprawie szkł. Otrzymujemy z prośbą o umieszczenie list następujący: Przed rokiem, gdy otwierano w Zawierciu siedmioklasowe gimnazjum męskie pod egidą Polskiej Macierzy Szkolnej obiecywano naszemu ogłowi wiele dobrego w sprawie wykształcenia młodzieży. Ogl się silił wszystkimi materialnymi sposobami podtrzymać byt nowej szkoły. Zarząd po płtorarocznej usilnej egzystencji przy wpisach po 80 rubli za ucznia rocznie tak mało dbał o wybr personelu nauczycielskiego, że w tych dniach przy wizytacji przez dyrekcję naukową trzy osoby (połowa personelu gimnazjalnego) okazały się bez należytej kwalifikacji do wykładu nauk. 

Należałoby, aby Zarząd szkoły wobec ważności kwestji wykształcenia naszej młodzieży, ktrej liczba wynosi 180, postarał się już dawno o odpowiedni personel nauczycielski, mający stosowną kwalifikację, bez względu na prywatne protekcje, bo dobro ogłu przy kształceniu młodzieży powinno być ważniejsze od prywaty. Jeszcze gorzej stoi kwestia kształcenia dziewczynek w Zawierciu, bo za fabrycznymi mieszanymi szkołami jest jedna czteroklasowa z wstępnym i podstępnym oddziałem mająca ok. 150 uczennic płacących od 50 rubli do 150 rubli rocznie wpisowe. Szkoła ta ma lokal ciasny, brudny, wilgotny, kilka lat nieodnawiany; jak zewnątrz taki wewnątrz bez wentylacji, zimą dla oszczędności nieopalony, zimny, utrzymywany niedbale, przy ulicy gdzie panuje największy zgiełk i ruch przeszkadzający nauce dzieci.
Przy wizytacji dyrekcji naukowej okazało się, że personel nauczycielski z małym wyjątkiem nieodpowiedni, bo nieposiadający należytych kwalifikacji; mało pracujący i dbający o pracę nad kształceniem młodych umysłw; w ogle mało dopowiadający swojemu przeznaczeniu nauczania. Nauka bez systemu traktuje się po macoszemu, aby uczyć, jako rzemiosło. A naukę tę ogł drogo płacić musi.
Wiele osb zamożnych wysyła swoje crki dla kształcenia do innych miejscowości. A szkoła, bo zdaje się, iż tyleż osobnikw, ilu liczy obecnie szkoła, znalazłoby się, gdyby ta szkoła była prowadzona racjonalniej i sumienniej i miała odpowiedni personel nauczycielski. Może by kto z ludzi dobrej woli znalazł się do założenia drugiej szkoły dobrze i sumiennie urządził i prowadził umiejętnie, a skorzystałby sam i niemałą korzyść przynisłby młodzieży żeńskiej, szukającej nauki w innych miejscowościach poza Zawierciem, liczącym do 30 tysięcy ludności i gwałtownie potrzebującym szkoły.
Goniec Częstochowski 12.11.1907 r.

Pożar. O godz. 12 w nocy z 3 na 4 bm. w osadzie Kromołw wybuchł pożar. Ogień wszczął się w oborze należącej do Wigdera Bankiera i niebawem ogarnął 4 domy i 15 spichlerzy, ktre zgorzały do szczętu. Budynki spalone były zaasekurowanie na sumę 1430 rb., niezaasekurowanego dobytku, jako to zboża w ziarnie, siana słomy, wozw i narzędzi na sumę 14700 rb., budynkw zaś 1100 rb. Pożar powstał prawdopodobnie wskutek nieostrożnego obchodzenia się ze światłem przez Wigdera i Isera Bankierw podczas wydobywania paszy.
Goniec Częstochowski 13.11.1907 r.

Wolne głosy.
Szanowny Panie Redaktorze!
W numerze 309 andbdquo;Gońca Częstochowskiegoandrdquo; p. andbdquo;Argusandrdquo; umieścił artykuł o sprawie szkł w Zawierciu. Każde słowo Sz. Autora brzmi głębokim, lecz niestety udanym wspłczuciem dla dzieci, szkoda tylko, że przytoczone argumenty co do szkł są niezgodne z prawdą. Nie ma zamiaru mwić dużo o kompetencji Sz. Autora w sprawie szkolnej, ani o jego wzniosłych poglądach, co do kwalifikacji nauczycielskichandhellip;, lecz, jako nauczycielka jednej z wymienionych przez autora szkł czuję się w obowiązku wykazać mu punkty niezgadzające się z prawdą.
Nie wiem skąd autor czerpał wiadomość co do wizytacj dyrekcji naukowej, lecz będąc naocznym świadkiem takowej, mogę powiedzieć, że znaleziono sprawę szkolną nie tylko w stanie dobrym, lecz otrzymaliśmy dużo pochwał tak co do umiejętności prowadzenia lekcji, jak co do systemu, na ktry tak narzeka autor.
Co zaś do kwalifikacji odpowiednich, to mogę pocieszyć autora, że posiadamy takowe, co uznała nawet dyrekcja naukowa. Jedna nauczycielka posiada patent zagraniczny, nie jest ona jednak stałą nauczycielką, a zastępczynią chorej, o czym było powiadomiony przy wizytacji inspektor i nie potępił tak tego jak Szan. P. andbdquo;Argusandrdquo;. Jedno tylko było niezadowolenie ze strony inspektora, mianowicie, że za mało jest godzin historii Rosji i nie ma doń nauczycielki-Rosjanki, lecz czy to jest karygodne, niech osądzi ogłandhellip;
***
Z istotną przyjemnością zamieszczamy list powyższy, bowiem przed paru dniami głos p. andbdquo;Argusowiandrdquo; mieliśmy jedynie na względzie wywołanie polemiki celem oświetlenia doniosłej kwestii szkł w Zawierciu (Przyp. Red.).
Goniec Częstochowski 14.11.1907 r.

Lekarz Dentysta Zofia Srebrna po wydoskonaleniu się za granicą przyjmuje w Zawierciu.

Pożar. W d. 11 bm. o godz. 4 i pł po południu powstał pożar we wsi Zawiercie w posesji należącej do Jana Stoleckiego. Przyczyną pożaru było to, iż jeden z bawiących się chłopcw zapalił wystającą spod dachu spichlerza słomę.
Goniec Częstochowski14.11.1907 r.

Drożyna chleba. W Zawierciu od pewnego czasu panuje niezwykła drożyzna chleba. Użala się na nią przede wszystkim uboga ludność.  Żałować należy, że w swoim czasie nie zrobiono większych zapasw mąki, aby można było w domu wypiekać chleb. Pożądane jest utworzenie komitetu, ktry wzięły pod swoją opiekę palącą tę dziś dla Zawiercia sprawę.
Goniec Częstochowski 17.11.1907 r.

W sprawie szkolnej w Zawierciu
Szanowny Panie Redaktorze!
W odpowiedzi na korespondencję niejakiego p. andbdquo;Arugsaandrdquo; w sprawie szkł zawierckich, a między innymi i gimnazjum polskiego, proszę uprzejmie o umieszczenie słw następujących: 
Istnieje zawsze kategoria ludzi, ktrzy z pobudek czysto prywatnych, kierowanie osobista niechęcią i urazą, dążą do poderwania autorytetu i powagi pożytecznych instytucji i osb ściśle z niemi związanych.
Usiłują oni w takich razach napaści swe, skierowane faktycznie andbdquo;ad personamandrdquo;, przykryć starannie płaszczykiem dbałości o dobro ogłu.  Do tej kategorji bez kwestji zaliczyć należy p Argusaandrdquo;, ktry wystąpił z krytyką gimnazjum zawierckiego. Zarzuty p. andbdquo;Argusaandrdquo; sprowadzają się do punktw następujących:
1.    Zarząd gimnazjum zdaniem p. andbdquo;Argusaandrdquo; nadużył zaufania mało zdziaławszy w sprawie wykształcenia młodzieży, pomimo iż wiele obiecywał zrobić w tym kierunku.
2.    Personel nauczycielski, wykazuje nadal p. andbdquo;Argusandrdquo;, nie posiada należytych kwalifikacji i dobrany jest droga protekcji. 

Zarzuty powyższe nie posiadają ani odrobiny prawdy. 
Zarząd Gimnazjum składa się z ludzi oglnie szanowanych i znanych, posiada najzupełniejsze zaufanie tutejszych obywateli, w ciągu całego roku zeszłego i obecnie dokłada skutecznie wszelkich starań, aby gimnazjum postawić na dobrej stopie i zapewnić mu materialna egzystencję.
Co się tyczy kwalifikacji nauczycieli, to do wiadomości p. andbdquo;Argusaandrdquo; podać możemy, że większość nauczycieli posiada wykształcenie uniwersyteckie, powołani zostali nie drogą protekcji, lecz na zasadzie rekomendacji przełożonych szkł w Warszawie i wszyscy bez wyjątku są wobec władz naukowych w porządku, gdyż zostali przez nie zatwierdzeni. Poza tym nie od rzeczy będzie poinformować p. andbdquo;Argusaandrdquo;, świetnie widocznie obznajmionego ze stosunkami miejscowymi, że nauczanie 8-klasowe (a nie 7-klasowe jak mylnie informuje czytelnikw korespondent z Zawiercia) jest własnością moją a nie Polskiej Macierzy Szkolnej, posiada moją firmę i pozostaje pod moim bezpośrednim kierunkiem; ja też, a nie Zarząd, powołuję nauczycieli.
Na zakończenie nadmienić muszę, że powyższe sprostowanie umieszczam li tylko w celu wyjaśnieniu rzeczy osobom nieznającym stosunkw miejscowych; z p. andbdquo;Argusemandrdquo; zaś, jako człowiekiem, ktry ma śmiałość bezczelnie rzucać kłamliwe oszczerstwa i ukrywać się pod przyłbicą pseudonimu polemiki prowadzić nie zamierzam.
Przełożony szkoły J. Majer, Zawiercie, d. 18.XI.1907 r.

Zgon z pijaństwa. Mieszkaniec wsi Gra Włodowska, gm. Włodowice, Karol Drobisz spotkał się na jarmarku w os. Żarkach ze swoim znajomym Turlejem i obydwaj udali się do traktierni, w ktrej upili się do utraty przytomności. Żona Turleja zawiozła obydwch do domu i męża przy pomocy sąsiada wniosła do mieszkania. Drobisz pozostał na wozie. Na drugi dzień znaleziono go nieżywym.  

Aresztowanie. We wsi Zawiercie dragoni aresztowali dwch ludzi, ktrzy strzelali z rewolwerw. Przy jednym z nich znaleziono brauning i 5 ładunkw.
Goniec Częstochowski 19.11.1907 r.

Zabjstwo strażnika. Wczoraj o godz. 10 i pl rano, w chwili, gdy młodszy strażnik Dawid Kozłow szedł ul. Marszałkowską do sędziego śledczego, dokąd był wezwany w charakterze świadka, podeszło do niego na starym Rynku trzech nieznajomych ludzi, ktrzy poczęli do K. strzelać z rewolwerw. Jedna z kul trafiła go głowę, powodując wypadnięcie mzgu. K. zmarł momentalnie. Sprawcy zbiegli.
Goniec Częstochowski 22.11.1907 r.

Zawiercie. Dziś odbędzie się tutaj koncert, ktry wypełni andbdquo;Lutniaandrdquo; częstochowska. 

Brak węgla. Od pewnego czasu w Zawierciu odczuwać się daje brak węgla, pomimo inicjatywy w tym względzie miejscowego Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowego, ktre dba o swych członkw, sprowadza miesięcznie po kilka wagonw węgla i ten sprzedaje tanio, bo po 75 kop. za korzec, z odwzką. Ze względu na zbliżająca się pospiesznie zimę należałoby zabezpieczyć zawiercianin w węgiel przez ułatwienie Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowego sprowadzania dziennie po kilka wagonw.
Goniec Częstochowski 24.11.1907 r.

Zawiercie. Też zguba. Czego to ludziska nie gubią! Dotąd słyszeliśmy o zagubionych zegarkach, woreczkach, nawet perukach, nawet garderobie - wszystko to jednak bagatelka w porwnaniu zeandhellip; zgubionym samowarem na 4-5 garncw wody. Zgubę taka znalazł na Starym Rynku prenumerator nasz p. Aleksander Petrow, zamieszkały przy ulicy Marszałkowskiej nr 16, ktry prosi o zgłoszenie się do niego po odbir właścicieli samowara.

Zawiercie. Drożyzna. W osadzie naszej wzmaga się drożyzna produktw: chleb po 9-10 za funt, mięso wolowe funt 13-15 kop. 

Wściekły koń. W sobotę z rana z zagrody gospodarza Wincentego Gwoździa, wybiegł koń, ktry w przystępie wścieklizny pokąsał trzy konie inne, skaleczył w ucho chłopca: kopytami stratował i skopał dość dotkliwie dwie kobiety, ktrym udzielono pomocy w szpitalu fabrycznym; chłopca skaleczonego wyprawiono do Warszawy do zakładu leczniczego d-ra Palmirskiego. W końcu rozszalałe zwierze upadło i zabiło się na miejscu.
Goniec Częstochowski 27.11.1907 r.

Aresztowanie. W nocy z d. 30 na 31 zeszłego miesiąca żandarmeria, przybyła z Sosnowca, dokonała rewizji u robotnikw fabryki Huldczyńskiego oraz fabryki Towarzystwa Akcyjnego i aresztowała 18 robotnikw i 2 robotnice. Aresztowanych odesłano do więzienia w Będzinie.
Goniec Częstochowski 31.11.1907 r.

Rok 1908

Napad i rabunek. Na drodze wiodącej do osady Żarki, we wsi Mrzygłd, trzej nieznani z nazwiska napastnicy obrabowali powracającą z jarmarku Gitlę Gelander, mieszkankę Mrzygłodu, ktrej zabrano 70 rubli. Sprawcy zbiegli i pomimo dokładnych poszukiwań nie ujęto ich.

Bank Handlowy w Warszawie oddział w Częstochowie zawiadamia, że w dniu 23 października (5 listopada) odbędzie się w Zawierciu licytacja ruchomości, a mianowicie: mebli, ubrań, książek i rżnych domowych sprzętw stanowiących własność Icka Majera Landau. Licytacja odbędzie się w mieszkaniu dłużnika i wykonana zostanie przez komornika będzińskiego sądu pokoju p. Czajczyńskiego. 

Podziękowanie. Zarząd komisji dochodw niestałych 18 Koła wpisw szkolnych przy gimnazjum w Zawierciu złożył właścicielom kinematografu braciom Rosenberg serdeczne podziękowania, za udzielenie przez nich hojnego datku na rzecz tychże wpisw w charakterze ofiarowania 30 proc. zysku z obrotu w pokazach kinematografu, ktra to kwota użyta będzie na poparcie młodego szkolnictwa w Zawierciu.
Goniec Częstochowski 12.11.1908 r.

Sprzedaż Obrazw Religijnych J. Śliwińskiego w Zawierciu ulica Siewierska nr 24.


Rok 1910

Spadnięcie pociągu z mostu na kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Widownią strasznej katastrofy była nocy wczorajszej okolica Łaz, tuż na przeciw fabryki cementu Wysoka. Oto ze stacji Łazy wyruszył o godzinie 1 minut 15 po płnocy w kierunku Sosnowca pociąg towarowy nr 263. Nagle po paru minutach, kiedy urzędnicy stacji zaczęli się już rozchodzić, usłyszeli głuchy urwany łoskot w oddali, po ktrym zaległa cisza. Kiedy udano się ze światłem w kierunku wysłanego przed chwilą pociągu, straszny zastano widok: na moście kolejowym, rzuconym przez rzeczkę, widniał ziejący dymem i iskrami olbrzymi kadłub parowozu, ktry jednak szczęśliwym trafem a jak się zdaje jedynie dzięki swojemu znacznemu ciężarowi utrzymał się na szynach; od parowozu tego zwieszał się na łączniku jedynie jednym kołem o zrąb mostu zahaczony tender; wisiał on w powietrzu obok mostu nad wodą; cztery towarowe ładowne wagony, zerwawszy się, spadły z wysokości mostu do wody. Na razie nie wiadome były rozmiary katastrofy. Nieszczęściu dodawał grozy dotknięty wskutek przerażenia rozstrojem nerwowym konduktor tegoż pociągu Zwoliński, co do ktrego jest obawa obłąkania. O katastrofie rozesłano naturalnie natychmiast depesze do władz kolejowych i stacji sąsiednich, aby nie wypuszczano następnych pociągw, aż do chwili uprzątnięcia toru, co nastąpiło dopiero nad ranem tak, że ruch wznowiono dopiero o godz. 7 rano. 
Goniec Częstochowski 18.11.1910 r.

Rok 1912

Przejechani. W środę, w dn. 30. ub. miesiąca o g. 4 po południu parowz dążący z Myszkowa do Zawiercia na pierwszym przejeździe przy fabryce Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; przejechał dwch chłopcw. Jeden z nich (izraelita) w drodze do domu zmarł, drugiego (chrześcijanin) opatrzył felczer w ambulatorium fabrycznym Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;; po opatrunku odesłano go do rodzicw do domu.
Goniec Częstochowski 1.11.1912 r.

Poświęcenie. W niedzielę, d. 17 bm. o g. 4 pp. odbędzie się poświęcenie własnego lokalu andbdquo;Lutniandrdquo; zawierckiej w domu nr 1 przy ulicy Pocztowej.

Zawiercie. Koncert L. Kocjana. Dziś wieczorem odbędzie się koncert andbdquo;Lutniandrdquo; zawierckiej (w Domu Ludowym) ze wspłudziałem słynnego skrzypka Lucjana Kocjana, o ktrym prasa niemiecka, włoska, czeska i amerykańska wyraża się z niezwykłym wprost uznaniem. Oto jeden z najpoczytniejszych dziennikw chicagowskich andbdquo;Pionier Pressandrdquo; pisze: andbdquo;Nie ma wprost drugiego artysty, z ktrym by można było porwnać Kocjana. Olbrzymie, niepospolite wymagania techniczne, opanowania koncertu Czajkowskiego, Kocjan pokazał z precyzją i odczuciem subtelnym, przechodzącym w granice bajeczności itd.andrdquo;. Sądząc z powyższego koncert dzisiejszy będzie się cieszył zasłużonym w zupełności powodzeniem, zawiercianie wypełnią salę po brzegi.
Goniec Częstochowski 16.11.1912 r.

Skok z pociągu. Pod stacją Zawiercie z pociągu osobowego wyskoczył podrżny, Jzef Zejłowski, i uderzony stopniem wagonu pociągu biegnącego po torze sąsiednim, otrzymał ranę w głowę i uległ złamaniu żebra.
Goniec Częstochowski 29.11.1912 r.

Rok 1913

Dzisiejszy koncert Barcewicza. Dzisiaj w sobotę 1 listopada w Domu Ludowym Akc. Tow. andbdquo;Zawiercieandrdquo; odbędzie się koncert znakomitego skrzypka, dyrektora warsz. konserwatorium, prof. St. Barcewicza. Nadto w koncercie biorą udział pianistka H. Kostrzyńska i art. dramatyczny Wł. Jarczewski.

Z koncertu mandolinistw. Mandoliniści z Zagłębia sprawili nam zawiercianom prawdziwą niespodziankę i wielką przyjemność, gdyż koncert przez nich dany przeszedł wszelkie oczekiwania. W koncercie brali udział mandoliniści z Częstochowy, Sosnowca i Zawiercia. Imponowała swoją liczebnością i artyzmem orkiestra z Częstochowianki (24 osoby) pod dyrekcją p. Bussela, artysty z Bożej Łaski, ktry posiada szaloną technikę w grze na mandolinie i specjalnym klarnecie, andbdquo;brelokiemandrdquo; zwanym. Nie mniej artystycznie popisywała się orkiestra z Sosnowca pod batutą p. Zawadzkiego, oraz mandoliniści miejscowi pod kierunkiem p. Bergiera, inicjatora zjazdu i twrcy Kłka mandolinistw w Zawierciu, za co należy mu się podzięka i uznanie.

O dworzec w Zawierciu. Pożądanym jest, aby jak najprędzej otworzyć nowa stację kolejową, ktrej gmach od dawna jest wykończony, a do użytku publiczności nie oddany.

Kradzież. Okradziono tu nocą restaurację Arabskiego przy ulicy Blanowskiej. Zabrano wdek i papierosw i papierosw na sumę 267 rubli. Poszkalowanego o kradzież Stanisława M. osadzono w miejscowym areszcie.

Pod adresem andbdquo;Lunyandrdquo;. Dlaczego zarząd andbdquo;Lunyandrdquo;, popierany prywatnie przez chrześcijan, drukuje afisze w drukarni żydowskiej?

Taksa na mięso. Jest rzeczą konieczną, aby wprowadzić u nas stałą taksę na mięso, jak to uczyniła Dąbrową Grnicza, a to celem uchronienia Zawiercian od samowoli rzeźnikw.

Niebezpieczne zabawy. Dzieci robotnikw z Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; zamieszkałych w tak zwanych andbdquo;czerwonych kamienicachandrdquo; bawią się wieczorami ogniem w ten sposb, że wzniecają ogniska, a rozżarzone węgle wkładają do naczyń blaszanych, dziurkowanych, do ktrych przymocowują długie druty wykręcając nimi młynki, tworzące ogniste koła. Jest to jednak zabawa niebezpieczna, bo może wskutek tego powstać pożar. 

Zawiercie. Handel polski. Praca nad unarodowieniem handlu nie poszła u nas na marne i nie był to słomiany ogień, przepowiadany przez naszych najserdeczniejszych. Właściciele małych sklepikw założonych przed paru miesiącami, z każdym dniem powiększają swoje obroty, wprowadzają nowe działy i zaopatrują w coraz większy wybr towarw. Przy tej sposobności zamieszczamy ich spis. Sklepy galanteryjne: Zofia Wesołowska, Władysław Siemiątkowski, Jan Migdał, Olszewski, Stanisław Olszewski i Jzef Pałuch. Magazyny md: Janina Abramson, Z. Kopczyńska, Zofia Stokalska. Galanteria żelazna: Stanisława Strzelecka i andbdquo;Dźwigniaandrdquo;. Wyroby tabaczne - Zofia Łącka. Magazyny bławatne: Tow. andbdquo;Przyszłośćandrdquo; i E. Duda. Sklepy wyrobw szklanych: andbdquo;Samopomocandrdquo;. Sklepy szewskie: Teofil Pieńkowski i Jzef Cierniak. Składy apteczne: Eliasz Duda, Franciszek Banaś. Skład skr: Jzef Dulęba i Wilczyński. Księgarnie i materiały piśmienne Zofia Hubicka i Lubke. Spis chrześcijańskich sklepw spożywczych niebawem.

O taksę żywności. Byłoby bardzo pożądanym, aby władze policyjne normowały co tydzień albo co drugi tydzień ceny produktw spożywczych, gdyż bez tego jesteśmy na łasce i niełasce przekupniw. W ubiegłym tygodniu podniesiono cenę masła do rubla za kwartę, drobiu dokupić się nie można było, bo żydzi nie dopuszczają do kupna z pierwszej ręki. Za kartofle na korce płacono 2, 25-2, 45 kop. Za kopę kapusty od rubla do 1,50 kop.

Z parafii. W miejscowym kościele parafialnym zawarto 5 ślubw. Urodziło się w b. tygodniu 31 dzieci w tym 18 chłopcw i 13 dziewczynek. Zmarło 12: 9 chłopcw i 3 dziewczynki. Nadto zmarli: Piotr Sochacki lat 71, Antoni Gorczyk lat 70, Jzefa Szczurek lat 28, Konstancja Kokczyk lat 75. W parafii Zawiercie w ciągu I kwartału liczba urodzin wynosi 265 w II  216, w III 274, ogłem 755. Zgonw w I kwartale - 144, w II - 113, w III - 139, razem 395. Ślubw zawarto ogłem 88.
Goniec Częstochowski 1.11.1913 r.

Zawiercie. Wykrycie sprawcw kradzieży. Sprawcw kradzieży wdek w restauracji Arabskiego wykryto i osadzono w miejscowym areszcie. 
Fatalny wypadek. W fabryce Huldczyńskiego kran elektryczny zgnitł śmiertelnie ślusarza, Sylwina Ryłko, lat 33. Zmarły osierocił żonę i troje dzieci.
Słuszna skarga. Osoby występujące w miejscowym sądzie gminnym w charakterze świadkw, skarżą się, iż podczas sądzenia spraw zmuszeni są wyczekiwać na korytarzu lub na dworze, co wobec zbliżającej się zimy jest bardzo przykre. Warto by zaprowadzić jakąś poczekalnię.
Goniec Częstochowski 8.11.1913 r.

Udogodnienie. Dom Rzemieślniczo-Handlowy andbdquo;Zagłębieandrdquo; w Zawierciu chcąc ułatwić pp. kupcom-chrześcijanom dostawę kaszy i soli kuchennej z pierwszej ręki, sprowadza w tych dniach wagon kaszy i soli po cenach możliwie niskich.
Prośba. Uprasza się p. dozorcę kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w Zawierciu zarządzenie, aby w alejce kolejowej pozasypywano doły i kałuże, szczeglnie przy pierwszym i drugim przejazdach, gdzie formalnie przejść w czasie deszczu nie można.
Kary za hultajstwo. Na mocy rozporządzenia, p. gubernatora piotrkowskiego, osadzono w miejscowym areszcie za andbdquo;hultajstwoandrdquo; następujących osobnikw: Szczepana Piwka, Władysława Burzynę, Władysława Wnuka, mieszkańcw gm. Kromołw, Jana Wiboka, Władysława Kochronga, Władysława Greola, mieszkańcw gminy Włodowice. Nadto aresztowano w ciągu ubiegłego tygodnia ogłem 39 osb, z ktrych 22 za pijaństwo i awantury uliczne. W ogle w ostatnich czasach daje się zauważyć coraz więcej pijanych, szczeglnie po każdej wypłacie. Smutny to zaiste objaw. 
Goniec Częstochowski 9.11.1913 r.
  
Z Zawiercia. Echa koncertu Barcewicza. W spostrzeżeniach i uwagach członkw Towarzystwa śpiewaczego andbdquo;Lutniaandrdquo; znajdujemy następujące zapytanie: andbdquo;Czemu to przypisać, że na koncercie naszego krla skrzypkw St. Barcewicza dał się zauważyć brak wielu członkw Lutni, a nawet znaleźli się i tacy, ktrzy woleli pojechać na cyrkowe przedstawienie do Katowic. Czyżby więc solidaryzowali się oni z żydami, ktrzy także, oprcz kilku wybitniejszej inteligencji na koncertach nie byli?andrdquo;. 

Z parafii. W ciągu ub. tygodnia zawarto 6 ślubw, urodzin notowano 36 w tym chłopcw 19, dziewcząt 17; zmarło chłopcw 15, dziewcząt 18, prcz tego zmarli: Zofia Stefańska lat 60, Jan Chwalba lat 17 (zabity przez pociąg), Jzefa Kaszta lat 32, Jakub Ciszewski lat 79, Jzef Marzec lat 71, Anastazja Fiutak lat 45, Piotr Dybek lat 38, Bronisława Głarowska lat 71, Katarzyna Cacko lat 66. 
Goniec Częstochowski 11.11.1913 r.

Przyjazd ministra oświaty. W tych dniach spodziewany jest przyjazd do Zawiercia Ministra Oświaty, Kasso.

Z przedstawienia dziatwy ze szkoły Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;. W d. 9, 10 i 11 bm. w sali Domu Ludowego uczniowie i uczennice szkoły fabrycznej Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; w liczbie 70 dali przedstawienie teatralne, składające się z obrazka historycznego andbdquo;Łokietek w grotach Ojcowaandrdquo; i fantazji scenicznej w 3-ch odsłonach przepiękna andbdquo;Baśń o krlowej Rżyandrdquo;. Są to sztuki ze scen amatorskich mało jeszcze znane szerszemu ogłowi, jako wymagające znacznej liczby występujących osb oraz kostiumw. I u nas w Zawierciu długo nad tym debatowano, aż wreszcie, dzięki inicjatywie i ofiarności generalnego dyrektora fabryki Akcyjnej andbdquo;Zawiercieandrdquo; p. St. Szymańskiego, sztuki te z prawdziwym przepychem i artyzmem zostały wystawione ku wielkiemu zadowoleniu licznej publiczności, ktra wciągu trzech dni z rzędu tłumnie zapełniła salę teatralną i owacyjnie oklaskiwała małych artystw. Reżyserowała pani Leo-Rose z Warszawy przy wspłudziale całego personelu nauczycielskiego na czele swego kierownika p. Piotrowskiego. Kostiumy zostały wykonane na miejscu w szwalni szkolnej pod kierunkiem pp. Gerson Dąbrowskiej, autorki wystawionych sztuk i panny Szrajberwny, nauczycielki robt w szkole Akc. Tow. andbdquo;Zawiercieandrdquo;. W przedstawieniu brała udział orkiestra uczniowska tejże szkoły, składająca się z 30 członkw w wieku od 8 do 15 lat pod dyrekcją swego nauczyciela muzyka p. Romana Lamparskiego, duszą oddanego uczącej się młodzieży. Młodzi artyści muzycy wykonali bez zarzutw andbdquo;Poloneza Ogińskiegoandrdquo;, andbdquo;Marszaandrdquo; Sobieskiego, andbdquo;Taniec motylkwandrdquo;, andbdquo;Poranekandrdquo;, andbdquo;Melodię szwedzkąandrdquo; Griega, andbdquo;Taniec Tyrolskiandrdquo;, andbdquo;Dumkę Lirnikaandrdquo;, andbdquo;Walczykaandrdquo; Bruna i wiele innych. Zespł orkiestry stanowią 3 pierwsze skrzypce, czworo drugich skrzypiec, 3 altwki, 2 kontrabasy, flet, 3 klarnety, 2 trąbki, 2 waltornie, 2 puzony, werbel-bęben, kornety, dzwoneczki słowik instrument. Orkiestra istnieje od 3 lat. /.../ Zaiste wspaniałe widowisko było artystyczną ucztą, na ktre mogła sobie pozwolić andbdquo;Akcyjnaandrdquo;, gdzie głwny zarząd fabryki w osobie generalnego dyrektora p. Szymańskiego nic dla szkoły nie żałuje i jest dla szkoły niezrwnanym protektorem.
Goniec Częstochowski 12.11.1913 r.

Wypadek w szklarni. Robotnik szklarni Reich i Sp. Jan Oruba, wyszedłszy z gorącego pieca, tzw. piekła, do ochłodzenia się na powietrze, został sparaliżowany, utraciwszy mowę i władzę w rekach i nogach.

Szczęśliwy strzał. Osadzono w areszcie 16-letniego Franciszka Węglowskiego, ktry strzelił z rewolweru do Dawida Borensztajna w celu pozbawienia go życia. Młody przestępca uczynił to za namową 20-letniego Stanisława Fronczaka, ktrego rwnież aresztowano. Kula wymierzona w Borensztajna trafiła go w łopatkę, ale nie czyniąc mu krzywdy, gdyż odbiła się o sprzączkę od szelek.

Wypadek przy rąbaniu lodu. Jzef Dybek, uczeń szkoły szklarskiej w Zawierciu rąbiąc ld dla chorego ojca, obciął sobie palce u prawej ręki.
Goniec Częstochowski 13.11.1913 r.

Zawiercie. Ze Stow. Kupcw chrześcijańskich. Stowarzyszenie miejscowych kupcw chrześcijan po raz pierwszy sprowadziło z pierwszej ręki wagon cukruandhellip; Konkurencja żydowska obniżyła wskutek tego cenę cukru o 25 kop. na kamieniu. Obniżka ta jednak nie przyniosła pożądanego skutku i żydzi jak niepyszni wrcili do cen normalnych, rubli 3 za kamień, tj. po cenie, za jaką sprzedają kupcy chrześcijanie, co stanowi dla żydw rżnicę 25 kop., bo przedtem sprzedawali kamień po 3 rb. 50 kop. Stowarzyszenie kupcw- chrześcijan w Zawierciu egzystuje zaledwie od kilku miesięcy, liczy obecnie 53 członkw, co stanowi dopiero jedna czwartą wszystkich sklepw chrześcijańskich, ktrych jest ogłem 223, na 348 żydowskich. Pożądanym więc jest, aby wszyscy kupcy-chrześcijanie wstąpili w szeregi stowarzyszonych, gdyż od tego zależeć będzie należyty rozwj kupiectwa polskiego w Zawierciu. Kto więc czuje się polakiem-chrześijaninem, ktremu dobro ogłu leży na sercu, ten bez wahania powinien zapisać się do Stowarzyszenia, aby swoimi członkowskimi wkładami powiększyć kapitał zakładowy, dający możność sprowadzenia hurtem nie tylko cukru, ale i innych towarw spożywczych i kolonialnych.
Goniec Częstochowski 17.11.1913 r.

Zawiercie. Ku czci św. Cecylii. W niedzielę 23 bm. o g. 9 rano chry andbdquo;Lutniandrdquo; i andbdquo;Liryandrdquo; w kościele parafialnym odśpiewają uroczystą wotywę ku czci św. Cecylii. Tegoż dnia o go. 4 pp. w lokalu andbdquo;Lutniandrdquo; odbędzie się zebranie towarzyskie przy towarzyszeniu orkiestry własnej, chrw wsplnych żeńskich i mieszanych, oraz występw solowych. Na zakończenie zabawa taneczna. 

Z parafii. W ubiegłym tygodniu zawarto 6 ślubw małżeńskich. Urodziło się chłopcw 11, dziewcząt 12. Zmarło chłopcw 13, dziewcząt 6. Prcz tego zmarły: Bronisława Głazowska - lat 71, i Katarzyna Cacko lat 66.

O płpaski zagraniczne.  Kancelaria gminy Kromołw podaje do publicznej wiadomości mieszkańcw tutejszej gminy, że jeżeli kto chce korzystać z płpaskw na wyjazd za granicę w r. 1914 obowiązany jest osobiście stawić się do kancelarii gminnej z paszportem i podać się na listę kandydatw. Zapisy przyjmowane będą codziennie od 8 r., do 1 pp., do d. 23 grudnia br. przy tym nadmienia się, że po upływie terminu, prośby lub skargi na ręce p. naczelnika powiatu nie odniosą żadnego skutku i pozostaną bez odpowiedzi.

Aresztowani. W ciągu ub., tyg. aresztowano 36 osb, z ktrych wypuszczono 8, a odesłano do więzienia 15, reszta 13 odsiaduje karę z wyrokw sadowych.

Niemądry zakład pijacki. We wsi Mierzęcice pod Siewierzem u gospodarza Walentego Borowiaka odbywało się wesele. Podczas uczty niejaki Wawrzyniec Lasoń podchmielony, założył się z jednym z drużbw, że wypije jednym tchem 2 kwarty spirytusu lub 4 kw. zwyczajnej wdki. Postawiono wiec 8 flaszek spirytusu po 22 kop. i Lasoń zaczął kolejno wychylać jedna po drugiej. Przy piątej butelce padł martwy. Lekarz stwierdził śmierć wskutek zatrucia alkoholem.

Ostrożnie z bronią. We wsi Karlin za Zawierciem służący gospodarza Franciszka Kopcia przez nieostrożność postrzelił w nogę 10-letniego syna chlebodawcy. Po operacji dokonanej przez doktora Bartkiewicza chłopak na drugi dzień dostał silnej gorączki i zmarł.

Przypomnienie. Przypomina się przedsiębiorcom chrześcijańskim o rychłej licytacji na zabrukowanie ulicy Kościelnej, aby nie wypadło tak jak z ulicą Kopalnianą, ktrą zabrukowali żydowscy przedsiębiorcy. 

Wydalanie żydw. Na skutek skargi komisarza włościańskiego sąd  gminny w Zawierciu zdecydował usuniącie z gruntw włościańskich 4 rodziny żydowskich: Dawidw Meserw, Cyllw Felzenstejnw, Mordkw  Rotbaumw, Condersw Kamelgornw. Prcz tego czeka jeszcze 11 spraw na rozpatrzenie sądu.
Podobno żydzi miejscowi mają wysyłać w tej sprawie delegacje do Petersburga, celem przyspieszenia zamiany wsi fabrycznej Zawiercie na osadę. 
Goniec Częstochowski 20.11.1913 r.

Zawiercie. Pogryzieni przez psa wściekłego. W dzielnicy zwanej andbdquo;Argentynaandrdquo; pies pokąsał Jurczyńskiego Leona lat 25, Zachalskiego Henryka lat 19, Aleksandra Chybowskiego lat 17, Bolesława Imiela lat 9 i Władysława Pośpiecha lat 8. Po zabiciu psa miejscowy weterynarz p. Jantes stwierdził wściekliznę, przeto pokąsanych gmina wysyła do Warszawy do zakładu Palmirskiego.

Pogrzeb. W dniu 21 bm. odbył się wspaniały pogrzeb śp., Jadwigi z Popławskich Mioduszewskiej żony dyrektora huty Reich i Sp. Podczas żałobnej mszy świętej śpiewali soliści andbdquo;Lutniandrdquo; pp. Szyprowski andbdquo;Nie opuszczaj nasandrdquo; Brzezińskiego. Lamparski i Stykowski duet andbdquo;Pod krucyfiksemandrdquo; i Krlikowski andbdquo;O panie, co losy ludzkościandrdquo; Moniuszki. Po wyjściu z kościoła orkiestra huty pod dyr. p. Piotrowskiej odegrała marsza żałobnego F. Chopina. Mowę wygłosił ks. F. Zientara podnosząc zalety zmarłej jako wzorowej żony, kochającej matki i zacnej obywatelki kraju. Zmarła osierociła siedmioro dorosłych dzieci.

Mięso ze zdechłej krowy. We wsi Będusz pod Myszkowem Josek Bloch kupił od gospodarza zdechłą krowę w celu sprzedaży mięsa, lecz przeszkodziła temu policja zawiercka, ktra po oględzinach weterynarza mięso skonfiskowała, a sprytnego rzeźnika oddała pod sąd. 

Nowy związek. Związek zawodowy robotnikw przemysłu pluszowego w Łodzi otwiera filię w Zawierciu, powołując do związku pluszownikw z Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;.

Przedstawienie dziecięce. Dzisiaj o g. 7 wieczorem w domu przeznaczonym dla wypoczynku robotnikw Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; dziatwa szkolna odegra jednoaktowy obrazek Marii Gerson Dąbrowskiej pt. andbdquo;Łokietek w grotach Ojcowaandrdquo; i andbdquo;Baśń o Krlowej Rżyandrdquo;, fantazja w 3 częściach. W trzech odsłonach tańce: polonez, mazur, polka czeska i tańce zbjnickie. Orkiestra dziecięca pod dyr. P. Lamparskiego z udziałem p. N. Rozenbachowej.

Udogodnienie. Dom Rolniczo-Handlowy w Zawierciu, chcąc ułatwić p.p. kupcom chrześcijanom dostawę kaszy i soli kuchennej z pierwszej ręki, sprowadza w tych dniach wagon kaszy i soli kuchennej po cenach możliwie niskich.

Za nożownictwo i nielegalne posiadanie broni. Mieszkańcw Zawiercia Mieczysława Gajka i Jana Rosika skazano na trzy miesiące więzienia - pierwszego sądownie za użycia noża w bjce, drugiego administracyjnie za nielegalne posiadanie broni.

Pożar. W piątek o g. 8 wieczorem w zabudowaniach fabrycznych na Małym Zawierciu wskutek pęknięcia lampy w komrce ze słomą powstał pożar, ktry został jednakże umiejscowiony i zaalarmowana straż ogniowa została wstrzymana.
Goniec Częstochowski 27.11.1913 r.

Jaszczur u trzody chlewnej. Z powodu epidemii na bydło i trzodę chlewną z polecenia władz zakazano w Zawierciu i okolicy sprzedaży bydła i trzody do czasu zupełnego zaniknięcia choroby u trzody, zwanej andbdquo;jaszczurandrdquo;. Rzeźnicy miejscowi zmuszeni są sprowadzać bydło i wieprze z dalszych okolic. 

Zamknięcie lombardu żydowskiego. Wskutek braku poparcia przez chrześcijan-lombard miejscowy, będący w rekach żydowskich od 1 grudnia, b.r. zostanie zamknięty. Ostrzega się więc mających w tym lombardzie zastawy, aby przed 1 grudnia wykupili, bo w przeciwnym razie mogą mieć trudności.
Goniec Częstochowski 28.11.1913 r.

Zawiercie. Z Towarzystwa Krajoznawczego. W miejscowym Tow. Krajoznawczym 25 bm. odbył się dla członkw odczyt p.t. andbdquo;Zarys kultury polskieandrdquo; wygłoszony przez p. Sujkowskiego, prezesa Towarzystwa Krajoznawczego w Sosnowcu. Za odczyt niezwykle zajmujący prelegenta nagrodzono oklaskami.

Żydowska czy oglna. W Zawierciu są dwie kasy pożyczkowo-oszczędnościowe - jedna tak zwana Kościelna a druga Żydowska, na co zarząd kasy gniewa się mocno, tytułując ją kasą andbdquo;oglnąandrdquo;. A tymczasem w dzień żydowskiego Nowego Roku i w Sądny Dzień kasa ta była zamknięta. Rodzi się więc pytanie - jak tytułować wspomnianą kasę?  

Cuchnący staw. U zbiegu ulic Aptecznej i Siewierskiej jest stary staw, należący do Poręby, ktry zamiast czystym piaskiem wysypuje się stopniowo śmieciami z całego Zawiercia, nadto służy on za kanał ściekowy zatruwający powietrze. Władze miejscowe winny zmusić zarząd Poręby do uporządkowania tego zbiornika zarodkw chorobotwrczych.
 
Jeszcze dorożkarze. Oprcz numeracji dorożek należałoby ubrać dorożkarzy w liberię i zaopatrzyć dorożkarzy w taksę, bo dziś pasażerowie zależą od łaski woźnicw, ktrzy czasami żądają bajecznych opłat.

Dymisja nauczycieli prywatnych w szkole fabrycznej Huldczyńskiego.
W tych dniach otrzymało dymisje 6 osb z personelu nauczycielskiego, a mianowicie p.p. Budny, Ryba, Tutka, Kozłowski i panny: Kossakowska i Czajkowska. Nieporozumienie wynikło na tle stosunkw koleżeńskich. 
Goniec Częstochowski 31.11.1913 r.

Rok 1914

We wsi Chechło w Zagłębiu zbłąkane kule zabiły w środę 2 dążących do domu piekarzy. 

W okolicy Zawiercia konie wojskowe, zapewne zgłodniałe albo ranne, zdychają na polach. Toteż pełno wszędzie trupw końskich, ktre zaczynają gnić.
Goniec Częstochowski 24.11.1914 r.

Rok 1916

andbdquo;Kurier Zagłębiaandrdquo; pisze, że po wykończeniu robt robotnicy, zatrudnieni w oddziale andbdquo;draparniandrdquo; w fabryce Tow. Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;, otrzymali zwolnienie od zajęć. Obecnie czynna jest tylko kotłownia, obsługująca elektrownie, gdzie zatrudnionych jest tylko kilkudziesięciu robotnikw. Z chwilą ostatecznego wstrzymania robt w fabryce, utracą też posady majstrowie i urzędnicy, ktrzy dotychczas pobierali część normalnego wynagrodzenia.
Gazeta Łdzka, organ narodowy 1.11.1916 r. 

Rok 1924

Sanacja andbdquo;ZAWIERCIAandrdquo;. Długi wynoszą ok. milion dolarw. Włoscy finansiści zrywają pertraktacje. Zastaw akcji andbdquo;Zawierciaandrdquo; Krakowska firmą Faiwel ofiarą. Możliwość interwencji rządowej.
andbdquo;Republikaandrdquo; pierwsza zwrciła uwagę na położenie finansowe tow. akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Niewłaściwa gospodarka finansowa w tych ogromnych zakładach doprowadziła do tego, iż długi, na ktre nie ma pokrycia wynoszą około 1 miliona dolarw. Gdy na wiosnę bieżącego roku powaga sytuacji wystąpiła w całej pełni, zarząd andbdquo;Zawierciaandrdquo; wytężył wszystkie swe siły w kierunku przeprowadzenia sanacji, dla ktrej zrealizowania należało przede wszystkim uruchomić fabrykę. Jednak zupełny brak środkw obrotowych stanął temu na przeszkodzie. Po szeregu nieudanych prb zawiązano kontakt z triesteńskim towarzystwem andbdquo;Stigmatandrdquo;, ktre oparto o andbdquo;Banca Commercialeandrdquo; w Mediolanie, potrzebnej ilości surowca miało dostarczyć i zaopatrzyć andbdquo;Zawiercieandrdquo; w kapitał obrotowy. Po długich pertraktacjach usunęła się andbdquo;Banca Commercialeandrdquo; pod pozorem niemożności rozpraszania się w chwili, gdy objęła sanację masy majątkowej Castiglionego (andhellip;) Poza tym andbdquo;Zawiercieandrdquo; prowadzi pertraktacje wielkim hurtownikiem, jak Eitington i Grossleit. Tow. akc. Eitington jest bardzo mało zaangażowane, jako wierzyciel, podczas gdy firma Grossleit jest poważnie zainteresowana w przeprowadzeniu sancji. Podobnie ma się sprawa z krakowską firmą, Faiwel, ktra poniosła kolosalne ofiary w związku z niewypłacalnością tow. akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; - Firma ta podobnie jak Grossleit była żyrantem pewnych zobowiązań andbdquo;Zawierciaandrdquo;. Grossleit firma bardzo zasobna, wykupywała zobowiązania andbdquo;Zawierciaandrdquo; i jakkolwiek poniosła znaczne ofiary, to jednak nie podcięła przez to podstaw swego interesu. (andhellip;) 
Republika, Kurier Handlowy, Łdź 13.11.1924 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 


Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.</description>
        </item><item>
        <title>Z miasta nędzy i głodu (1934). </title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/aqwe</link>
        <description>Zawiercie, jego przeszłość historyczna i rzeczywista doby dzisiejszej.

(Od własnego korespondenta andbdquo;Orędownikaandrdquo;) Zawiercie w grudniu 1934. W prasie codziennej o Zawierciu piszą zwyczajnie tylko, że głd i bieda panują tutaj od lat kilku z powodu zamknięcia fabryk, a inne wieści poważniejsze rzadko kiedy są wydrukowane. Sądziłby kto, że Zawiercie to mała kilkutysięczna Pipidwka, że świat tutaj deskami zabitymi, nie ma ani andbdquo;sanacjiandrdquo;, ani Żydw, ani też żadnych oglnych bolączek, a ludność tylko głoduje z powodu braku pracy i narzeka. Jakkolwiek głoszą, że Zawiercie nosi swoją nazwę od osadniczej karczmy, położonej niegdyś tutaj za Wartą, od czego nazwano pierwotnie miejscowość Zawierciem i że siedemdziesiąt lat temu było tutaj tylko kilkanaście domkw przy trakcie wiodącym do Siewierza i Pilicy, jednakże stare kontrakty, z r. 1482 ktrymi Jan Pilecki kupił dobra od Andrzeja i Stanisława Rzeszowskich, dowodzą, że już w tych aktach właśnie objęte było kupno Zawiercia, a nie Zawarcia. W historii rozwoju tej miejscowości nie ma jednakże żadnych znaczniejszych momentw godnych notatek kronikarskich. Zawiercie wedle istniejących dowodw jeszcze w 1864 r. dzieliło się na małe i duże. Rzeka Warta wypływająca w pobliskim Kromołowie była granicą. W połowie XIX wybudowano tutaj kolej żelazną (linia Warszawsko-Wiedeńska) i od tego czasu wieś poczęła się rozbudowywać. Wwczas wybudowano obok stacji kolejowej hutę szkła Reichw, a żyd Mamelok widząc wiele korzyści z dostatku wody postawił przędzalnie bawełny, poruszaną siłą płynącej Warty. Celem stałego rezerwowania sobie wody, ujął rzekę w liczne stawy, ktre do dziś dnia kisną i zatruwają, jakkolwiek są już zupełnie zbędne, gdyż fabrykę uruchomiono potem siłą pary. W tym samym czasie powstała tu odpadkowa fabryka przędzy Berenta, a kapitaliści berlińscy widząc, że fabryka Mameloka dobrze prosperuje, nabyli ją od niego, po czym rozbudowali przędzalnie, tkalnię, drukarnie i blich. Teraz dopiero zaczął się wyzysk i gnębienia biednego polskiego robotnika. Od 5 rano do 9 wieczr musiał stać robotnik przy warsztacie, a płacono mu od 10 do 50 kop. dziennie najwyżej! W 1870 r. zatrudniała fabryka ta już 3 tysiące robotnikw. Zawiercie wzrastało w ludność coraz bardziej tak, że u schyłku XIX wieku liczyło już 30 tys. mieszkańcw, a w pierwszych latach XX wieku przekroczyło ilość 40 tysięcy. Ponieważ właściciele fabryki zamienionej na Towarzystwo Akcyjne andbdquo;Zawiercieandrdquo; (T.A.Z.) na posadach majstrw, inżynierw i kierownikw poszczeglnych działw zatrudniali tylko fachowcw sprowadzonych z Niemiec, nowy dyrektor fabryki, pan Masłowski, począł przybyszw obcych usuwać, a miejsca ich obsadzał Polakami. Prcz tego zaczął budować domy dla pracownikw i pierwszy rzucił myśl ufundowania kościoła parafialnego, gdyż do tej pory parafią dla Zawiercia był pobliski Kromołw. Ta polonizacja fabryki i całej miejscowości nie podobała się właścicielom fabryki, dlatego przydzielono na stanowisko dyrektora Lewenstaina. Z tą chwilą powstał żywy odruch wśrd pracownikw i zastrajkowali. Nie pomagały groźby rozmaitych delegatw i wystąpienia samego gubernatora, nie ulękli się robotnicy i kilku sotni sprowadzonych kozakw, ktrzy kwaterowali kilka tygodni w fabryce. Pokrzywdzeni zwyciężyli w końcu, dyrektora Lewenstaina usunięto i zarząd fabryki musiał przeznaczyć zgodnie z żądaniem robotnikw 10 tys. rubli na budowę kościoła parafialnego. Na dyrektora teraz powołano Piotra Strzyżewskiego, ktry kontynuuje chlubną pracę dyrektora Masłowskiego wraz z zawiązanym komitetem począł czynić usilne zabiegi około budowy kościoła. Obecnie minęło właśnie 40 lat jak (w dn. 29.9.1894 r.) b. wikary z Kromołowa, a obecny proboszcz i prałat z Zawiercia ks. Franciszek Zientara poświęcił plac pod budowę kościoła, ktrą skończono przed wojną. Dzięki zabiegom dyrektora Strzyżewskiego został pobudowany wspaniały budynek szkolny, łaźnia i dom ludowy. Po opuszczeniu stanowiska przez tego szczeglnie zasłużonego dyrektora miejsce po nim zajął Stanisław Szymański, ktry z rwną energią począł prowadzić dalej przez poprzednika rozpoczęte dzieła. Wwczas, kiedy Zawiercie wzrastało i borykało się z losami fabryki T.A.Z. - poczęły powstawać na jego terenie coraz liczniejsze fabryki, a to fabryka kuto-lanych Erbego, odlewnia i walcownia z wielkimi piecami Huldczyńskiego, fabryka żelaza andbdquo;Sambor i Krawczykandrdquo; oraz kilka większych placwek przemysłowych. Do czasu wybuchu wojny światowej osada Zawiercie - gdzie wszystkie fabryki były w ruchu całą siłą pary liczyły około 43 tys. mieszkańcw. Sam fabryka T.A.Z., ktra była głwną żywicielką Zawiercia zatrudniała 6500 robotnikw. W roku 1918 okupanci podnieśli Zawiercie do rzędu miast. Pierwszym prezydentem miasta był z partii P.P.S p. K. Pawłowski. W r.1921 terytorialnie stworzono nowy powiat skarbowy zawiercki, a pierwszym naczelnikiem Urzędu Skarbowego był Wł. S. Popiel. Dopiero w 1917 r. utworzono powiat polityczny i przydzielono na pierwszego starostę p. Kowalskiego. Obecnie od kilku lat jest w mieście gospodarka komisaryczna. Ponieważ T.A.Z była żywicielką przeważnej części ludności miasta (6500 robotnikw), a obecnie tylko na 4 dni tygodniowo zatrudnia 500 robotnikw, cała rzesza robotnikw i urzędnikw znalazła się bez chleba. Tak samo zwolniła swoich pracownikw fabryka Huldczyńskiego, a inne fabryki ograniczyły znacznie ilość pracownikw. Położenie olbrzymiej rzeszy bezrobotnych jest tragiczne. Rozmaite i komisaryczne wysiłki, prby i eksperymenty robione w celach zatrudnienia głodujących, nie rozwiążą problemu bezrobocia. Reperacje i budowy drg, mostkw i nasypw kolejowych to tylko chwilowe, sezonowe dorywcze prace dla małej ilości ludzi, ktre przedłużają tylko mękę głodową, a kiedy przyjdzie zima, to i te prace dorywcze ustaną i w całym tragizmie - podobnie jak przed rokiem nedza biedakw stanie nam przed oczyma.

Nie pomogą na to ani wydawanie mąki i bezpłatne zupy w kuchni prowadzonej przez komitety pań, nie pomogą od kilku lat głoszone obiecanki, że jużandhellip; już fabryki ruszą i praca znowu będzie, bo dzisiaj obiecankami celowo szerzonymi głodnych się nie nakarmi i wszyscy stracili już wiarę w prawdziwość słw swoich opiekunw. Jeżeli jeszcze weźmiemy pod rozwagę tę straszną tragedię, kto i kiedy dostanie tutaj kiedykolwiek taką dorywczą pracę przy naprawach drg i mostkw, jakie musi mieć warunki, protekcje i kwalifikacje partyjneandhellip; wwczas żal serce ściska i mimo woli przychodzą na myśl słowa andbdquo;O, ty ziemio Polska, ty zamożna, o ty ziemio polska tak bogata, że wyżywić mogłabyś pł świata, a dla własnych dzieci nie masz chleba!andrdquo;.
 Lech. 

Tekst ukazał się w piśmie andbdquo;Orędownikandrdquo; dnia 6.12.1934 r. Wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek. </description>
        </item><item>
        <title>Grudzień w Zawierciu i okolicach 1830-1925</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/999</link>
        <description>Rok 1830

Dekanat pilecki, Kościołw 11, dusz 19549.
Chlina, Mikołaj Hahko komen: Giebło. Jan Warnuczyński Kom: Kidw,  Mikołaj Grski, Kroczyce, Wojciech Szafrański, Kromołw, Jan Filowski  Dziek: for: Ogrodzieniec, Franciszek Laskowski Kommen: Pilica, Andrzej  Pstruszyński, Poręba Dzierżna, Mikołaj Sztance kom: Rokitno, Marcin  Wenitt, Skarżyce, Jan Filowski Kom: Strzegowa, Jam Widz Kom.
Rocznik instytutw religijnych edukacyjnych w Krlestwie Polskim 1830 r.

Rok 1846

Obwieszczenie. Podpisany Patron, podaje do publicznej wiadomości,  że na skutek wyrokw Trybunału Cywilnego Guberni Radomskiej w Kielcach  pod dniem 11(23) września 7(19) grudnia 1845 r. zapadłych, dobra  Ziemskie Poręba Mrzygłodzka z wsiami Dziechciarze, Krzemienda i  Marciszw, Zawiercie z folwarkiem Łośnice w Okręgu Pileckim, wieś Niwki i  miasto Mrzygłd z folwarkiem Papiernia wsią zarobną Mrzygłdka w Okręgu  lelowskim Powiecie Olkuskim Guberni Radomskiej położone, posiadające  Fabryki żelazne, i należące do spadkobiercw śp. Wojciecha  Rokossowskiego, to jest: Zuzanny z jabłońskich Rokossowskiej wdowy i jej  dzieci, Marianny panny doletniej, Benigny i Albertyny crek, tudzież  Adama syna nieletnich, po tymże śp. Wojciechu Rokossowskim pozostałych  dzieci, ktrych opiekunką głwna jest matka, przydatnym zaś opiekunem  Michał Białecki w dobrach Poręba Mrzygłodzka zamieszkali, na domaganie  się Zuzanny z Jabłonowskich Rokossowskiej wspłwłaścicielki, sprzedane  zostaną w drodze pertraktacji działowej przez publiczną licytację na  Audiencji Trybunału Cywilnego Guberni Radomskiej w Kielcach przed W.  Sobiechowskim Sędzią delegowanym, za sprawą i kierunkiem podpisanego  patrona. Dobra te przez biegłych przysięgłych ze strony ze strony Sądu  wyznaczonych oszacowane zostały ogłem na rs. 178705. Warunki wreszcie  licytacyjne złożone zostały w Kancelarii Pisarza Trybunału, przed ktrym  sprzedaż się odbędzie. Po odbytej zaś w dniu 18(30) grudnia r.b., tj.  licytacji przedstanowczej termin do licytacji stanowczej oznaczony  został na dzień 3(15) 1846 r.
Kielce, 19 listopada (1 grudnia) 1846 r. Aleksander Kalinka. Patron.   
Dziennik Urzędowy Guberni Radomskiej 24.11.(6.12)1846 r.

Rok 1863

Od 1 października r.b. przybyła nam nowa kopalnia węgla  czarno-brunatnego w Blanowicach, zatrudniająca już 40 robotnikw. Śp.  Hieronim Łabędzki w dziele swym o grnictwie w Polsce wzmiankował o  poszukiwaniach węgla czynionych w Blanowicach miedzy rokiem 1796 a 1807.  Za tym wskazaniem idąc dzisiejszy właściciel rozpoczął poszukiwania,  ktre pomyślnym uwieńczone zostały skutkiem, albowiem w ciągu 11 tygodni  kopalnia wydała 4000 korcw węgla grubego, a 1200 korcw miału.  Otrzymany węgiel jest w dobrym gatunku, i jeżeli kopalnia dalej rozwijać  się będzie i uzyska konieczne ułatwienia możemy spodziewać się w  Warszawie znaczniejszego dowozu tego tak pożytecznego paliwa.
Kurier Warszawski 17.12.1863 r.

Rok 1869

Na zasadzie najwyższego ukazu z dnia 1 czerwca 1869 r. o przemianowaniu  osiadłości nie mających charakteru miejskiego, w guberniach Krlestwa  Polskiego na osady, komitet urzędujący na przedstawienie członka  zawiadującego czynnościami postanowił i stanowi: I. Istniejące w guberni  kieleckiej miasta: (andhellip;) Kromołw, Ogrodzieniec, Żarnowiec, Skała,  Sławkw, Wolbrom, i Pilica w powiecie olkuskim zamienić na osady, z  zastosowaniem następujących środkw co do urządzenia w nich zarządu  gminnego na zasadach wskazanych w niniejszym ukazie z dnia 19 lutego (2  marca) 1864 r.
Gazeta Lwowska 21.12.1869 r.

Rok 1884

Korespondencja z Zawiercia. Zawiercie jest osadą fabryczną,  leżącą blisko granicy pruskiej. Niedaleko leży Sosnowiec (na samej  granicy), gdzie są wielkie fabryki przerabiające metale, i Dąbrowa  Grnicza, istnieją olbrzymie kopalnie węgla i fabryka szyn. Osadę  fabryczną Zawiercie stanowią dwie wielkie parowe przędzalnie  zatrudniające 5000 pracujących. Jedna z nich stanowi własność braci  Ginsbergw, druga akcyjna należy do p.p. Zamoyskiego, hr.  Rzyszczewskiego i Ginsberga. Oprcz tych przędzalni jest tu u nas  fabryka, tartak parowy i fabryka przetworw chemicznych, głwnie tektury  smołowanej. Budują obecnie hutę szklaną z obszerną szlifiernią, w  ktrej mają wyrabiać szkła czeskie i galanteryjne. W bieżącym roku  tartak parowy i część fabryki kortw zostały zniszczone przez pożar.  Obecnie zniszczone części odbudowano i ruch trwa jak dawniej. Poza osadą  fabryczną Zawiercie nie jest ciekawym pod żadnym względem. Pamiątek  historycznych żadnych. Miasteczko bardzo nędzne; domy drewniane, wpł  zapadłe od starości; ulice ciemne, brudne; ludność uboga. Okolica płaska  i nużąca oko. Pod Zawierciem są źrdła Warty. Ludność robocza składa  się w części z napływowych Niemcw, ktrzy znajdują tu miejsca majstrw i  podmajstrzych, mają dobre płace i mieszkają w domach familijnych  fabryki - i miejscowych wieśniakw, a jeszcze więcej wieśniaczek, ktrzy  cały tydzień pracują w fabryce, nocując gdzie się da, a na niedziele i  święta rozchodzą się do domw do pobliskich wiosek. Kryzys, ktry  przechodziły większe miasta guberni Piotrkowskiej, jak Łdź, Tomaszw,  Ozorkw - u nas wcale czuć się nie dał. Cały rok robota szła zwykłym  trybem. Fabryki nie zmniejszały ani ilości pracujących, ani liczby  godzin roboczych. Powodem tak pomyślnego stanu są racjonalnie dobre  rynki zbytu towarw w południowej Rosji i Turcji. Miejsce dyrektora  technicznego w przędzalniach, będące dotychczas udziałem cudzoziemcw,  zajmuje od roku rodak nasz p. Masłowski. Jemu to zawdzięczamy inicjatywę  sklepu spożywczego dla robotnikw. Przy fabryce istnieje kasa dla  chorych, pomoc lekarska i szkłka elementarna dla dzieci robotnikw. W  bieżącym roku administracja fabryki urządziła dla stałych robotnikw  kilka andbdquo;majwekandrdquo; z muzyką i tańcami. Był to ładny widok, gdyż w ochoczej  zabawie wzięli udział zarwno ci andbdquo;wielcyandrdquo;, jak i andbdquo;maluczcyandrdquo; - może tylko  w zabawie przypominali sobie ludzie, że wszyscy są rwni wobec  obowiązkw względem ludzkości. Poza tym innych rozrywek, oprcz  naturalnie pijatyk w szynkach nie ma. Księgarnia, czytelnia, gospoda  chrześcijańska, ani nic podobnego nie istnieje u nas. A szkoda! 
Gazeta Rzemieślnicza 13.12.1884 r.

Rok 1885

Z Zawiercia korespondent nasz pisze, co następuje: Dziś dopiero  jestem w możności doniesienia cokolwiek z naszego zakątka. Zawiercie,  należące do dwch guberni piotrkowskiej i kieleckiej, było jednym z  najniedogodniejszych miejsc w Krlestwie, gdyż nikt nigdy nie wiedział, w  ktrym znajduje się powiecie i tym sposobem w kwestiach sądowych,  gminnych, powiatowych zwykle zachodziły nieporozumienia. Od trzech  miesięcy przyłączono całą gromadę Kromołw do guberni piotrkowskiej i  tym sposobem usunięto wszelkie niedogodności. Sąd gminny przeniesiono do  Ogrodzieńca, teraz robią się starania, by sąd z Siewierza przeniesiono  do Zawiercia i prawdopodobnie urząd wjta gminy Kromołw postaramy się  mieć u siebie, tym bardziej, że jest nadzieja podniesienia tej osady  fabrycznej do stopnia miasteczka i wprowadzenia jarmarkw. Ruch  fabryczny nie zmniejsza się wcale, owszem wszystkie fabryki myślą z  wiosną podwoić produkcję. Przemysł żelazny, ktry w zeszłym roku  szwankował z braku zbytu i zmniejszył produkcję, obecnie stoi lepiej:  zapasy sprzedane i produkcja na nowo idzie zwykłym trybem. Mała  fabryczka przetworw chemicznych p. Katza rozszerza się znacznie, p.  Katz zakłada aparaty najnowszego systemu do destylacji drewna i będzie  mgł robić wszelką konkurencję, otrzymując tanim sposobem ocet, spirytus  drzewny, smołę i węgiel drzewny. Fabryka Reichandamp; Comp. (szklarnia)  pali obecnie tylko jeden piec; wskutek jednak wielkich zapotrzebowań na  szkło zamierzają postawić z wiosną jeżeli nie dwa to jeszcze jeden piec  oraz powiększyć szlifiernię i malarnię. W ogle ruch w osadzie; towarw  na składach nie ma, a obstalunkw dużo. Towarzystwo Akcyjne andbdquo;Zawiercieandrdquo;,  fabryka braci Ginsberg, fabryka Birknera powiększają produkcje, by  zadowolić choćby najgwałtowniejsze obstalunki. Wskutek otwarcia linii  Dąbrowskiej ceny drzewa troszkę spadły, dziś nadeszły pierwsze  transporty drzewa rosyjskiego (desek, bali, belek), ktre jest nieco  tańsze, a co najważniejsze suche. Zawiązało się tu kłko urzędnikw  fabrycznych, ktrzy noszą się z zamiarem wyjednania pozwolenia na budowę  kościłka lub dużej kaplicy w Zawierciu; brak takowy czuć się daje,  szczeglniej w porze zimowej lub słotnej. Nie każdy ma tyle, by mgł  sobie pozwolić na wynajęcie koni do kościoła w Kromołowie. W ostatnich  czasach Zawiercie podniosło się znacznie pod każdym względem i jest  nadzieja, że wkrtce zajmie niepoślednie miejsce pomiędzy miastami  fabrycznymi. 
Dziennik Łdzki 18 (30) 12 1885 r.

Rok 1898

Banda Bujnowskiego. W ostatnich latach bardzo wielu mieszkańcw  gub. piotrkowskiej padło ofiarą napadw zbrojnych, dokonywanych przez  bandy rozbjnicze, dowdcami ktrych byli opryszkowie, umiejący zręcznie  uchodzić czujności policji. Pierwszą bandą terroryzującą ludność w  okolicach Łodzi, Skierniewic i Łasku była banda Mielczarka. Po  schwytaniu śmiałego zbrodniarza stworzył bandę rabusiw Malarski, ktry  okuty w kajdany w drodze do więzienia zdołał zbiec za granicę. Po  ucieczce Malarskiego dowdztwo nad pozostałymi członkami bandy  Malarskiego objął Bogusławski, łodzianin, ktrego czyny zbrodnicze wraz  ze wsplnikiem jego Jeziorkiem siały postrach w Będzinie, Sosnowcu,  Dąbrowie Grniczej i okolicach Częstochowy. Jednocześnie z Bogusławskim  wsławił się czynami zbrodniczymi w Zawierciu niebezpieczny bandyta  Gawereman, ktremu mieszkańcy płacili haracz, wymagany przezeń jawnie  pod presją noża i broni. Wszystkie te bandy zbrodnicze, dzięki jedynie  zabiegom policji śledczej, zorganizowanej w Łodzi w październiku 1894  r., dzięki energii naczelnika tejże policji p. Kowalika zostały ujęte i  oddane w ręce sprawiedliwości, ktra na zawsze uwolniła ludność od  szkodliwej ich działalności. Po osądzeniu bandy Bogusławskiego i  Jeziorka, długo nie było słychać o napadach zbrojnych, aż dopiero w dniu  10 lipca roku 1897 mieszkańcy Poręby Mrzygłodzkiej w pow. będzińskim  zaalarmowani zostali napadem zbrojnym na administratora tego majątku p.  Roberta Stefaniego, dopełnionym o godz. 4 po południu na drodze do  kopalni węgla andbdquo;Katarzynaandrdquo;, gdzie p. Stefani wizł pieniądze,  przeznaczone na wypłatę dla robotnikw. Czujność policji śledczej  skierowana została ku wykryciu napastnikw, ktrzy następnie popełnili  szereg czynw zbrodniczych i kradzieży w rżnych miejscowościach  guberni. Dopiero w dniu 28 października 1897 roku członkowie policji  śledczej z naczelnikiem policji p. Kowalikiem na czele z wielkim trudem  schwytali bandę opryszkw, ktrej przewodniczył członek bandy  Malarskiego, stały mieszkaniec gminy Uniewel w powiecie opoczyńskim Jan  Bujnowski, 36 lat wieku liczący, wzrostu nie dużego, silnie zbudowany, z  ryżymi niedużymi wąsami. Bujnowski przyznał się policji do wielu  zbrodni i kradzieży i wydał swoich wsplnikw. Dziś niebezpieczny  opryszek stanął przed sądem okręgowym piotrkowskim, gdzie za  przestępstwa dosięgnąć go ma wyrok sprawiedliwości. Na ławie oskarżonych  zasiadło 16 osb świadkw zaś wezwano 50. Po dokładnym sprawdzeniu  świadkw i odebraniu przysięgi, rozpoczęto czytanie aktu oskarżenia,  ktry w streszczeniu brzmi jak następuje: 

I) W dniu 10 lipca 1897 r., o godz. 4 po południu zarządzający  majątkiem Poręba w powiecie będzińskim Robert Stefani jadąc bryczką ze  stangretem Antonim Leśniewskim do kopalni węgla andbdquo;Katarzynaandrdquo; dla  dopełnienia wypłaty ludziom w sumie 2500 rubli został napadnięty na  drodze w odległości jednej wiorsty od wsi Poręba przez człowieka  wysokiego wzrostu, uzbrojonego w dubeltwkę, ktry zawołał w języku  polskim andbdquo;stj, bo cię zabijęandrdquo;. Stefani nakazał stangretowi popędzić  konie i sięgnął do kieszeni po rewolwer. W chwili tej rabuś wystrzelił  do Stefaniego dwa razy, raniąc go jedną śruciną w głowę, reszta zaś  śrucin przeszyła czapkę na głowie Stefaniego. Mijając napastnika Stefani  wystrzelił do niego z rewolweru, lecz go nie trafił. Wwczas przed  końmi znalazł się człowiek niedużego wzrostu z ryżymi wąsikami,  muskularny z rewolwerem niklowym dużego kalibru w ręku i wystrzelił  trzykrotnie do Stefaniego, chybiając za każdym razem. Stangret popędził  konie i zdołał ujść goniącym bryczkę napastnikom. Badany na śledztwie  pierwiastkowym w policji śledczej Jan Bujnowski zeznał, że napad na  Stefaniego popełnił wraz z mieszkańcem osady Kromołw w pow. będzińskim  Chaimem Braunerem, ujawniając wszystkie szczegły napadu. Stefani poznał  w Bujnowskim człowieka, ktry strzelał do niego z rewolweru. Brauner  ścigany przez policję zbiegł za granice. 

II) W tymże dniu o godz. 9 wieczorem w osadzie Kromołw  wystrzałem z dubeltwki wymierzonym przez okno od strony podwrza zabity  został na miejscu siedzący we własnym mieszkaniu przy stole Motel  Bankier. Podejrzenie w popełnieniu zbrodni padło na Chaima Braunera,  ktry odgrażał się Bankierowi za to, że świadczył przeciwko skazanym do  ciężkich robt jego braciom za napad zbrojny na dom Bankiera, w ktrym  brał udział Chaim Brauner, lecz przed sprawą zbiegł z aresztu  częstochowskiego i ukrywa się przed policją. Podejrzenie to potwierdził  fakt, że na dwa tygodnie przed zabjstwem Bankiera przyszedł do niego  Nusen Brauner i oznajmił mu, że spotkał się w lesie ze swoim synem  zbiegłym z aresztu częstochowskiego, ktry postanowił zabić Bankiera i  Michała Kwapisza, głwnych świadkw w sprawie rozboju i dodał, że syn  jego jest nieustraszony, co postanowi to dotrzyma. Podejrzenie to  potwierdził świadek Płonka i zeznał na śledztwie, że w dzień zabjstwa  widział dwch ludzi skradających się pod okno Braunera. Na śledztwie  pierwiastkowym Bujnowski zeznał, że po nieudanym zamachu na Stefaniego  on z Braunerem udali się do Kromołowa, gdzie Brauner pozostawił go w  jakimś ogrodzie, sam zaś uzbrojony w dubeltwkę odszedł, po czym rozległ  się strzał, a gdy powrcił oznajmił mu, że zabił żyda mszcząc się, że  przez niego siedział w więzieniu. /.../
Rozwj 2, 3 i 6 XII 1898 r.

Rok 1900

Propinacje. Piotrkowska gubernialna komisja propinacyjna na  posiedzeniu odbytym w d. 3 grudnia (n. ST.) przyznała właścicielowi  osady Kromołw p. Habermanowi 39 tysięcy rubli. Wynagrodzenia za  pozbawienie go praw propinacyjnych, zamiast zadanych 54 tysięcy i  wspłwłaścicielom propinacji na starostwie piotrkowskim i Wielkiej Wsi  pp. Westrychowi i Windheimowi 29 800 rb. Ci ostatni żądali 162 tysiące  rb. I jak się dowiadujemy zamierzają apelować.
   
Tydzień (Piotrkw) 10(23)12.1900 r.


Rok 1906

Pogłoska. Rozeszła się pogłoska, że dyrektor administracyjny  Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; inż. Piotr Strzyżewski ustępuje z  dotychczasowego stanowiska. Pogłosce tej przecież nie dajemy wiary.
Dziennik Częstochowski, 1.12.1906 r.

Napad i zabici. Wczoraj rano przyjechał na stacje Zawiercie  kasjer Huty Bankowej i wsiadłszy na bryczkę podążył do kopalni Rudniki,  odległej o 6 wiorst, gdzie miał dokonać wypłat. Towarzyszył kasjerowi  pomocnik, a bryczkę otaczała warta złożona ze strażnika i 4 kozakw. Gdy  ta kawalkada znalazła się za szpitalem, w pobliżu mostu, ukazało się  nagle ośmiu bandytw, ktrzy dali salwę z rewolwerw do  przejeżdżających.
Nastąpiła wymiana strzałw, podczas czego dwch napastnikw i jeden  kozak padli trupem oraz zranione zostały oba konie u bryczki. Bandyci  rozpierzchli się, wszelako okazało się, ze jeden z nich uciekać nie  może, gdyż został postrzelony. Zabrano go do szpitala.  Znaleziono przy  nim jak i przy zabitych jego kompanionach po 8 brauningw. 
Pięciu napastnikw zbiegło, wszelako zarządzono za nimi pościg. Kasjer nie odnisł szwanku i udał się w dalszą drogę.
Dziennik Częstochowski, 14.12.1906 r.

Osobiste. Pogłoska o ustąpieniu p. Piotra Skrzeszewskiego ze  stanowiska dyrektora zakładw Tow. Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; sprawdza się:  inż. Skrzeszewski ustępuje ze względu na własne interesy.

Zawiercie. Zamknięcie fabryki. W fabryce przetworw chemicznych  pod firmą andbdquo;Rapaport i Leśkiewiczandrdquo; wymwiono miejsca całemu personelowi  administracyjnemu i technicznemu oraz robotnikom, a po upływie  oznaczonego terminu fabryka zostanie zamknięta na czas nieograniczony.  Jaka tego przyczyna nie wiadomo, gdyż fabryka podobno świetnie  prosperowała.
Dziennik Częstochowski, 15.12.1906 r.

Zawiercie. Szkarlatyna. Z powodu pojawienia się wśrd uczniw szkarlatyny, szkoła przy fabryce Huldczyńskiego nie jest czynna. Jeden z chłopcw umarł.

Skład hurtowy. Grono kupcw tutejszych, zawiązawszy spłkę,  otwiera tu wkrtce skład hurtowy towarw kolonialnych, za ktrego  pośrednictwem zaopatrywać się będzie we wszelkie towary z firm  pierwszorzędnych bezpośrednio.

Zwłoki w sadzawce. Opodal starej cegielni na drodze do kopalni w  Porębie znaleziono zwłoki kobiety niewiadomego nazwiska. Śmierć  nastąpiła z utopienia.
Dziennik Częstochowski 21.12.1906 r.

Agitacja. Do gazety andbdquo;Hajomandrdquo; piszą z Zawiercia, że jest tu pewien  andbdquo;chasydandrdquo; wybitny działacz miejscowy, mimo iż jest bardzo nabożnym żydem,  agituje zawzięcie na rzecz Polskiej Macierzy Szkolnej, zbierając dla  niej ofiary wśrd znajomych. Jakiś andbdquo;Związek żydw konserwatywnychandrdquo;  nadesłał do Zawiercia list z ostrzeżeniem, iż tu ma powstać gimnazjum  żydowskie, ponieważ jednak instytucja taka uważana jest przez  konserwatystw żydowskich za heretycką, przeto grożą bojkotem (cherem)  tym, ktrzy zajmą się urzeczywistnieniem projektu.
Dziennik Częstochowski 24.12.1906 r.

Oszczerstwo. Od kilku dni krążyły tu pogłoski, jakoby grabarz  miejscowego cmentarza p. Pieczyrak miał karmić świnie swoje trupami,  Pogłoska ta rozeszła się lotem strzały po Zawierciu i z ust do ust ją  podawano sobie. Gdy dowiedział się o tym oszczerstwie p. Pieczyrak,  wdrożył starania, aby oszczercę zdemaskować i podobno jest na tropie.  Rzuceniem powyższej plotki chciano p. Pieczyraka pozbawić chleba, aby po  nim objąć posadę.
Goniec Częstochowski 1.12.1907 r.

Zawiercie. Otwarcie fabryki. Na Argentynie nieczynna od 4 lat  fabryka przędzalnicza i wyrobu cajgw Wojca i S-ki została  wydzierżawiona przez pewne towarzystwo łdzkie i od nowego roku na nowo  będzie puszczona w ruch. Dawniej pracowało w tej fabryce z grą 200  ludzi.
Goniec Częstochowski 5.12.1907 r.

Wypadek w kopalni. Wczoraj w kopalni andbdquo;Dziechciarzandrdquo;, należącej do  T-wa Akcyjnego andbdquo;Porębaandrdquo; wpadł do szybu kubeł, ktry zabił robotnika  Łukasza Drabka, mieszkańca wsi Poręba, drugi robotnik otrzymał  nieznaczne uszkodzenia.

Bandytyzm. Onegdaj o godz. 9 i pł wieczorem, na ul. Porębskiej  do ślusarza p. B., powracającego z fabryki Huldczyńskiego zbliża się  jakiś nieznajomy człowiek, ktry krzyknąwszy po rosyjsku andbdquo;ręce do gryandrdquo;.  Kazał mu się zatrzymać. Pan B. sądził, że ma do czynienia z agentem  śledczej policji, a przekonawszy się, że to coś podejrzanego szedł  dalej. andOacute;w nieznajomy bandyta podskoczył do p. B. i uderzywszy go  brauningiem w głowę dokonał rewizji. Napadnięty porzucił niesiony  zarobek w sumie rubli 32 na ulicy, więc bandyta zadowoliwszy się  zrabowaniem zegarka, począł strzelać i zbiegł. P.B. odszukał porzucone  pieniądze i podążył do domu.
Goniec Częstochowski 8.12.1907 r.

Gdy w Łodzi fabrykanci korzystając z obecnej sytuacji zaczęli  zmniejszać płacę robotnikom, czym wywołali już strajk - u nas w  Zawierciu w przędzalni akcyjnej zupełnie spokojnie. Dzieje się to dzięki  taktowi robotnikw i umiejętnemu postępowaniu dyrektora fabryki P.  Szymańskiego. P. Szymański, niedawno przybyły do nas dyrektor generalny  Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;, wchodzi jak może w potrzeby robotnikw.
Oto prbka troski o ich dobro: dowiedziawszy się, że kartofle w  Zawierciu sprzedają po 2 rb. 70 kop. za korzec 270-funtowy sprowadził na  potrzeby robotnikw 10 wagonw i oddaje je po cenie kosztu, tj.; po rb.  1 kop. 70.
Ale to tylko drobiazg: słyszeliśmy, że p. S ma na widoku wiele w życiu  fabrycznym. Oby tylko p. Szymański wytrwał. Między innymi nosi się z  zamiarem założenia kasy emerytalnej dla licznych oficjalistw  pracujących w Tow. Akcyjnym, co pomimo 40-letniego istnienia fabryki  nikomu na myśl nie przyszło. Oby tylko p. Szymański wytrwał w swoich  szlachetnych przedsięwzięciach, a zdobędzie sobie wdzięczność i uznanie  pracownikw.
Goniec Częstochowski, 9.12.1907 r.

Bandytyzm. W piątek o godz. 10 wieczorem we wsi Zarwiecie  niewiadomy bandyta napadł na przechodzącego Jana Urbańca i uderzywszy go  w twarz, zerwał mu srebrny zegarek z łańcuszkiem i zbiegł.
Goniec Częstochowski 10.12.1907 r.

Zawiercie. Koncert. Jutro w miejscowej sali resursy odbędzie się  koncert częstochowskiej szkoły muzycznej, z udziałem prof. Laubego -  ucznia Joachima, pianisty newskiego - ucznia Reisenauera, śpiewaczki p.,  Zofii Powiadowskiej i chru szkoły muzycznej pod kierownictwem L.  Wawrzynowicza. 
Goniec Częstochowski 13.12.1907 r. 

Najechanie parowozem. W dniu wczorajszym o godz. 6 wieczr, gdy  przejeżdżał przez pierwszy przejazd woźnica z Kromołowa, najechał  parowz zabijając konia i jednocześnie odrzuciwszy furę z kilkoma ludźmi  w bok bez szwanku. 
Goniec Częstochowski 17.12.1907 r. 

Zawiercie. Poświęcenie szkoły. Naszej trzydziestotysięcznej osadzie  przybył nowy rozsadnik oświaty, mianowicie szkoła 2-klasowa fabryczna.  Liczy ona 22 klasy, w ktrych można swobodnie pomieścić do 2000 uczniw.  Zbudowanym kosztem 102 tys. rubli dzięki osobistej ofiarności pp.  Ginsbergw, szkoła ta pod względem wyglądu a rwnież urządzenia  wewnętrznego stanowi ostatni wyraz techniki i może rywalizować z  pierwszorzędnymi szkołami tego rodzaju. 
Jeżeli dodamy, że obecnie w Zawierciu wykończa się rwnież gmach kąpieli  ludowych, zbudowany kosztem rb. 18000 z prywatnej szkatuły pp.  Ginsbergw, to dojdziemy do wniosku, że pamiętają tu o potrzebach  robotnikw.
Tak pomyślne wyniki kulturalne Zawiercie zawdzięcza przede wszystkim  ofiarodawcom, a pźniej tej okoliczności, że potrafią oni dobierać  umiejętnych wspłpracownikw. 
Jednym z nich jest dyr. Szymański oraz b. kierownik fabryki S. Morozow, o  ktrym raz już pisałem, drugim p. Stanisław Sztainhard, inżynier  wychowaniec politechniki Karlsruhe. Dzięki energii p. Sztainharda  zyskaliśmy wzorowe ambulatorium, przebudowano szpital, postawiono w  ciągu roku szkołę, a kąpiele ludowe są już na ukończeniu. 
W mowie inauguracyjnej p. Marcin Ginsberg zaznaczył, że jest to przeważnie zasługa p. Sztainharda.
Poświęcenia szkoły dokonał ks. Fr. Zientara w obecności pp. Maksa i  Marcina Ginsbergw, dyrektorw fabryki delegatw robotniczych, gości i  zebranych dzieci w liczbie około 2000.
Po pięknym przemwieniu okolicznościowym sz. ks. Zientara, mwił jeszcze  p. Ginsberg, a rwnież dyr. Szymański, ktry krtkim, a gorącym  wezwaniem robotnikw do pracy kulturalnej a pokojowym, wywołał huczne  oklaski delegatw robotnikw bez względu na rżnicę odcieni  politycznych.
A oto, gdy staje się rzecz w Zawierciu doniosłej wagi, andbdquo;Kurier Zagłębiaandrdquo;  wykrzykuje patetycznie andbdquo;odepchnięci robotnicy odczuli krzywdę, gdy się  dowiedzieli, że wybrańcy spoczywali śniadanie do 5 po południu. Oto  prbka demokratyzmuandrdquo;, kto śniadał do 5. O tym wie andbdquo;Kurier Zagłębiaandrdquo;,  gdyż pp. Ginsbergowie po skończeniu aktu wyszli na śniadanie o 2, o 3  zwiedzili fabrykę, a 3.30 wyjechali z Zawiercia. Panie redaktorze  andbdquo;Kuriera Zagłębiaandrdquo;! Daruj, że pana nie zaprosili na śniadanie, wobec  czego akt postawienia szkoły stracił na świetności, co do robotnikw, to  wolą oni szkolę za 102 tys. rubli niż śniadanie.
Goniec Częstochowski 18.12.1907 r. 

Kradzież w fabryce. W fabryce T-wa Akcyjnego wykryto brak 100 szt. chustek, wartości 300 rb. Kilku sprawcw kradzieży ujęto, jeden zbiegł.
Goniec Częstochowski 20.12.1907 r. 

Sklep spłkowy fabryczny. Przy fabryce Huldczyńskiego istnieje  sklep spożywczy udziałowy pracownikw fabrycznych, ktry zawdzięczając  umiejętnemu kierownictwu zarządu świetnie prosperuje. Zarząd tego sklepu  stanowią dr Krasususki, prezes; p. Miodyński, sekretarz i członkowie:  pp. Wolski, Osbka i Wilkanowicz. 
Wielka przychylności dla pracownikw tj. robotnikw i urzędnikw okazał  dyr. p. Gerhard, ktry udzielił lokalu na sklep, zaprowadził oświetlenie  elektryczne, a teraz postanowił wybudować piekarnię i oddać do  rozporządzenia sklepu pracownikw, z tym zastrzeżeniem, ażeby chleb  wypiekany w tej piekarni otrzymywali pracownicy po cenie kosztu.  Pracownicy zawdzięczają rwnież p. Gerhardowi założenie biblioteki,  kosztem fabryki.

Koło Zawiercie Polskiego Związku Zawodowego Ogrodnikw. Odbyło  się oglne zebranie powyższego koła, na ktrym p. Grodniewski zdał  sprawozdanie ze swojej delegacji do Warszawy. Propozycja p. Kelera o  założeniu własnego sklepu ogrodniczego w Zawierciu i sprowadzania nasion  została jednogłośnie przez obecnych przyjęta. P. Pieczyrak zachęcał do  przyłączenia się do Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego i zachęcał,  aby ogrodnicy, gdy własny sklep będzie otworzony, popierali go i towary  aby sprowadzane były z pierwszej ręki. W końcu p. Grudniewski proponował  urządzanie odczytw o ogrodnictwie dla włościan.
Goniec Częstochowski 22.12.1907 r. 

Nadesłane. W uzupełnieniu w rubryce andbdquo;z Zawierciaandrdquo; o nowej szkole  poczuwamy się w obowiązku dodać, ze budowę wspomnianej szkoły podług  planu p. Kudery, jak rwnież dostarczenia wszelkich materiałw  budowlanych zarząd Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; powierzył niżej podpisanym,  ktrzy nie bacząc na cenę, z powodu konkurencji do minimum zredukowanej,  nie szczędzili trudu i zabiegw, by stanął budynek odpowiadającym  wszelkim nowoczesnym wymaganiom oraz był wyrazem ostatecznym nowoczesnej  techniki. 
Dlatego też, nie bacząc na zmniejszenie i tak niewielkiego zysku, niżej  podpisani nabyli materiał o wiele droższy, a przez to i lepszy, chociaż  stosownie do złożonego przez nich kosztorysu do tego wcale zobowiązani  nie byli.
Nie możemy jednocześnie przemilczeć zdziwienia naszego, że p.  korespondent tamtejszy w swoim sprawozdaniu pominął zupełnie firmę  naszą, podając zupełnie inne nazwiska, przez ktrą przecież budowa tej  szkoły zupełnie samodzielnie prowadzona i wykończona została z wyjątkiem  ogrzewania centralnego i oświetlenia elektrycznego. 
Goniec Częstochowski 29.12.1907 r. 

Rok 1908

Oddział Tow. Kred. Miejskiego. Zawiercie liczy z grą 30 000  mieszkańcw i dzięki sprzyjającym warunkom całe niemal dzielnice nowe  powstały, toteż wskutek tego wyłoniła się pilna potrzeba obok wielu  pożytecznych instytucji w zakresie społecznym, jeszcze jedna - taniego  kredytu, ktra by wyrwała z rąk niesumiennych lichwiarzy,  wypożyczających pieniądz na nadmierny procent. Taką inicjatywą będzie w  Zawierciu oddział Towarzystwa Kredytowego Miejskiego z siedzibą w  Piotrkowie. W tym celu ludzie dobrej woli, a takich na szczęście nie  brak w Zawierciu, doprowadzili rzecz do tego, że w niedzielę dnia 29  zeszłego miesiąca w sali miejscowego sądu odbyło się przy udziale  delegatw władz piotrkowskiego Tow. Kredytowego Miejskiego walne  zgromadzenie, w celu obznajmienia interesownych właścicieli domw w  Zawierciu z warunkami przystąpienia do Tow. Kred. Miejskiego; zapewne,  że pozwoli ono licznej rzeszy obywateli na korzystanie z niskiej stopy  procentowej. Działania wstępne w tej ważnej sprawie powierzono p.  Mikulińskiemu, adw. przys., ktry zajął się nimi gorliwie. Na  posiedzeniu p. Gawecki, rejent, zdał zebranym sprawozdanie z czynności  dokonanych dotąd. Koszta jakie wynikły, z tego sporządzenie planu  Zawiercia, rozjazdy itp., w sumie 259 rb., obecni, stwierdziwszy podpisami, przyjęli na siebie. Nowej instytucji życzymy pomyślnego działania.
Goniec Częstochowski 5.12.1908 r. 

Rok 1910

Zawiercie. Wieczr Artystyczny. W sobotę dn. 3 b.m. odbędzie się  wieczr artystyczny na rzecz 23 koła Towarzystwa andbdquo;Jednośćandrdquo; pracownikw  Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Program wypełnią: chry  Warszawskiego Stowarzyszenia Śpiewaczego andbdquo;Echoandrdquo; oraz członkowie  Sosnowieckiego T-wa Muzycznego.  Na zakończenie odegrana będzie  jednoaktowa komedyjka pt. andbdquo;Jeden z nas musi się ożenićandrdquo;.
 Goniec Częstochowski 1.12.1910 r.

Roboty na kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Z większych robt zamierzone  na rok przyszły są, o ile wiemy, następujące: dokończenie ustawienia  kratek dla kontroli biletw na pozostałych stacjach linii Bydgoskiej i  Kaliskiej, magazyny pospieszne na stacji Skierniewice, Będzin, Łowicz  E., Sochaczew, Zgierz, Pabianice i Sieradz, dwa magazyny piętrowe w  Łodzi Kaliskiej, magazyny towarowe w Pruszkowie i Żyrardowie,  powiększenie dworca w Milanwku, budowa nowego dworca w Zawierciu, domu  noclegowego dla drużyn konduktorskich w Ząbkowicach, Warszawie K. i  Kaliszu, budowa grnego przejścia ponad torami stacji towarowej i  osobowej w Dąbrowie, przerbka dworca w Aleksandrowie na typ wyspowy  (podobnie jak w Granicy) z dojściem tunelowym dla podrżnych i  specjalnym torem dla pociągw.
Goniec Częstochowski 11.12.1910 r.

Pogrzeb obywatela. W niedzielę dn. 11 bm. w Siewierzu odbył się  pogrzeb aptekarza Ksawerego Płaszczyńskiego (lat 44), wolą ktrego było,  aby koszty pogrzebu nie przenosiły 10 rb., wobec tego trumnę jak  najskromniejszą zbito desek bez wieńcw i ozdb. Część majątku śp.  zapisał na rżne cele dobroczynne. 
Goniec Częstochowski 20.12.1910 r.

KSIĘGARNIA i skład wyrobw piśmiennych K. LUBCHE i S-ka w Zawierciu ul. Kościelna  poleca na gwiazdkę: Wielki wybr książek dla dzieci i młodzieży.  Wszelkie nowości bieżącej literatury zawsze na składzie. Kajety  kalendarze, łamigłwki, itd. Po cenach najtańszych. 
Goniec Częstochowski 22.12.1910 r.

Przemianowanie Zawiercia na osadę. Komisarz do spraw włościańskich  pow. będzińskiego p. Segorcow dokonał podziału pastwiska oglnego we wsi  Zawiercie, obejmującego 60 dziesięcin, należącego do rolnikw  zawierckich, ktrym pastwisko to nadane zostało w zamian za serwituty.  Podział pomiędzy rolnikami Zawiercia wywołała ta okoliczność, że  poczynione zostały starania o przemianowanie Zawiercia na osadę.  Ponieważ już Zawiercie nosi charakter miasta, można się spodziewać, że w  przyszłości niedalekiej zostanie przemianowane na miasto. W celu przeto  możności rozparcelowania pastwiska zbytecznego ze względu na brak  hodowli bydła na place pod budowę mieszkańcy w swoim czasie poczynili  starania u komisarza włościańskiego, zwłaszcza że spodziewany jest  wzrost przyszłej osady w kierunku budowlanym. 
Goniec Częstochowski 23.12.1910 r.

Rok 1912
Bekwark z Zawiercia. W numerze 42 częstochowskiego andbdquo;Głosu Luduandrdquo;  p. Felicjan Borysławski z Zawiercia pomieścił andbdquo;Hymn na cześć ks. Piotra  Skargi w trzechsetną rocznicę jego zgonu, z ktrego przytaczamy tylko  jedną zwrotkę:

Pogromco wrogw chrystusowej wiary,
Postrachu lutrw-negacie wcielony,
Tępiący błędy, herezje, czary,
Piotrze z Mazowsza, bądź błogosławiony!

Jak świadczy skrupulatna notatka, natchnienie to miał p. Felicjan Borysławski w Zawierciu dnia 27 września b.r.
Myśl Niepodległa, grudzień 1912 r.


Rok 1913

Zawiercie. Sobotnie przedstawione amatorskie andbdquo;Klub Kawalerwandrdquo;  udało się znakomicie. Na szczeglne wyrżnienie w andbdquo;Klubie Kawalerwandrdquo;  zasługują pp. Maria Kazanowska w roli andbdquo;Maryniandrdquo; kapitalna naiwna, Arnt,  Harażna w roli Jadwisi i Sypkowski jako andbdquo;Piorunowiczandrdquo;. Na oglne  życzenie publiczności andbdquo;Klub Kawalerwandrdquo; będzie wkrtce powtrzony.

Zawiercie. Ze związkw zawodowych. Nowo otworzony związek pluszowcw będzie od nowego roku posiadał wsplny lokal ze związkiem andbdquo;Metalowcwandrdquo;. 

Zawiercie. Zabijanie psw. Lekarz weterynaryjny p. Mantys,  polecił straży ziemskiej pozabijać wszystkie psy, ktre były pokąsane  przez wściekłego psa dzielnicy andbdquo;Argentynaandrdquo;, a to na mocy przepisw  ministerium spraw wewnętrznych z roku 1907 r. o środkach  weterynaryjnych.

Amatorzy psiego mięsa. Straż ziemska wykryła w Zawierciu kilku  zjadaczy psiego mięsa, ktrzy w tym celu dopuszczali się kradzieży psw.  Dwch amatorw psiego mięsa oddano pod sąd za kradzież.

Zawiercie. Wypadek. Zamieszkała przy ulicy Kopalnianej Katarzyna Janeta rąbiąc drzewo ucięła sobie palec.
Goniec Częstochowski 2.12.1913 r.

Zawiercie. Kiermasz na Tow. Dobroczynności. Dziś więc nastąpi  otwarcie Kiermaszu na rzecz miejscowego Tow. Dobroczynności, ktry  będzie trwał trzy dni, tj. do poniedziałku włącznie. Komitet kiermaszowy  dokłada wszelkich starań, aby urozmaicić czas zwiedzającym kiermasz.  Toteż oprcz muzyki będą pokazy kinematograficzne ostatnich nowości z  dziedziny kinematografu. W sali głwnej Kiermaszu urządzony będzie bufet  z gorącymi napojami i zakąskami oraz cukiernia. Dla dzieci urządza się  rozdawnictwo prezentw, a dla starszych andbdquo;Pocztaandrdquo;. Prcz tego  zwiedzających oczekuje wiele niespodzianek. Cena wejścia na kiermasz 20  kop. Poniżej podajemy spis kioskw oraz listę pań i panw biorących  udział w urządzaniu kiermaszu.
I. Oddział sprzedaży prezentw gwiazdkowych pp. Mejerowa, Wjcikowska,  Roszkowska i pp. Tusiewicz, Wjcikowski i Zendlewicz. II. Bufet pp.  Borysławska, Barańska i p-na. A.  Pogorzelska pp. M. Tusiewicz,  Barański. III. Cukiernia pp. dr-owa Zasuszyna Stefania Grodzka, Wacława  Pasierbińska i Helena Werner. IV. Kiosk z kwiatami pp. Helena  Malczewska, rejentowa Winnicka i Pasierbińska Maria. V. Kiosk z gazetami  i reprezentacja andbdquo;Gońca Częstochowskiegoandrdquo; - panny Kotowiczowi Julia,  Bork Zofia i Helena Borysławska. VI. Sprzedaż robtek z ochronek Tow.  Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; pp. Nobel, Lubke, J. Harażna i panna Kożuchowska. VII.  Poczta-panny Mieczysława Brzska, Antonina Dupont, Lili Gieszemiejewa i  student Laskoczyński.  
Goniec Częstochowski 4.12.1913 r.

Zjadacze psw. Jak już pisaliśmy, przed kilkoma tygodniami  aresztowano w Zawierciu pewnego osobnika podejrzanego o kradzież.  Podczas badania aresztowanego kategorycznie zaprzeczał oskarżeniu,  zapytany zaś, z czego żyje, zaczął się plątać w zeznaniach, w końcu  przyciśnięty do muru przyznał się iż kradnie psy, zabija je i tym się  pożywia. Policja z początku nie chciała wierzyć, kiedy zaś aresztowany  dla potwierdzenia swych zeznań opowiedział, ktrego dnia i komu skradł  ostatniego psa, po sprawdzeniu okazało się, iż zeznania okazały się  prawdziwe. Obecnie stwierdzono drugi taki przypadek. Pewien gospodarz  chował bardzo ładnego pieska. Przed kilku dniami piesek wymknął się i  zginął bez wieści. Przez dwa dni cała rodzina opłakiwała ulubionego  pieska. Wreszcie na drugi dzień znaleziono skrę, łapy ulubionego  andbdquo;Bobusiaandrdquo; na śmietniku. Wykryto rwnież złodzieja i pożeracza psw.  Podobno w Zawierciu zamieszkuje kilku zjadaczy psw.
Goniec Częstochowski 5.12.1913 r. 

Monografia Zawiercia. Wieś fabryczna Zawiercie leży nad rzeką  Wartą, w gub. piotrkowskiej, w pow. będzińskim, gminie Kromołw, przy  kolei Warszawsko-Wiedeńskiej i rozciąga się wśrd wyżyny śląskiej,  wzniesionej średnio do tysiąca stp nad poziom morza. Na krańcu  wschd-południe Zawiercia mieści się stacja kolei  Warszawsko-Wiedeńskiej, odległa o 267 wiorst od Warszawy i 32 wiorsty od  granicy. W roku 1827 Zawiercie stanowiły dwie wsie - Duże i Małe  Zawiercie, z ktrych pierwsze wchodziło w skład dbr Mrzygłd, a drugie  należało do dbr Kromołw; obie zaś te wsie zaliczały się do gminy  Poręba Mrzygłodzka w powiecie olkuskim i parafii Kromołw. Duże  Zawiercie miało wwczas 56 domw i 269 mieszkańcw, Małe Zawiercie 10  domw i 120 mieszkańcw. Obszar oglny zajmowały obie wsie 1239 mrg.  Początek Zawiercia datuje się od 1431 roku, kiedy Książe Bolko na Opolu  wraz z żoną Elżbietą dziedziczką na Pilicy nadaje Nykelowi Czenar obszar  ziemi na zbudowanie karczmy i pozwala obdarowanemu na karczowanie lasu  pod role i łąki, do karczmy należeć mające pod kontrolą starosty  polickiego i włodarza z Blanowic. Karczmę tę nazywano andbdquo;Zawyeczsky,  pźniej andbdquo;Zawiercziceandrdquo;, a wreszcie gdy obok karczmy zaczęli się osadzać  koloniści na Zawiercie przemianowano. W roku 1885 Zawiercie przyłączono  do gminy Kromołw, powiatu będzińskiego, a w roku 1893, dzięki staraniom  ks. Zientary, utworzono tu samodzielną parafię. Zakłady przemysłowe  powstały tu dopiero w XIX wieku i przyczyniły się do rozwoju Zawiercia, w  jakim je w dzisiejszych czasach widzimy.
(d.c.n.) F. Borysławski.
Zawiercie 5-12 1913 r.
Goniec Częstochowski 6.12.1913 r.

Monografia Zawiercia (dokończenie)
Egzystują tutaj następujące zakłady przemysłowe:
1. Towarzystwo Akcyjne wyrobw bawełnianych andbdquo;Zawiercieandrdquo;,  zatrudniające około 6000 robotnikw. Założycielami fabryki byli w roku  1872 bracia. Ginsberg. W lipcu 1877 fabryka się spaliła, a w grudniu  tegoż roku po odbudowaniu była puszczona znowu w ruch. W r. 1879 bracia  Ginsberg wybudowali w sąsiedztwie z Tow. Akcyjnym własną tzw. Nową  fabrykę, ktrą w 1880 roku puścili w ruch, a w 1890 r. odstąpili Tow.  Akcyjnemu andbdquo;Zawiercieandrdquo;. W 1884 roku tow. Akcyjne otworzyło wydział  wyrobw płjedwabnych, pluszowych i aksamitnych. Fabryk obecnie posiada  100000 wrzecion i 3 tys. warsztatw tkackich, 10000 maszyn drukarskich,  37 kotłw parowych, motor elektryczny o sile 2500 tys. koni i kilka  maszyn parowych o sile 6000 koni. Zabudowania fabryczne składają się z  86 domw rozrzuconych na przestrzeni stu jedenastu morgw. Obrt roczny  wynosi około 12 milionw rubli. Zarząd Towarzystwa jest w Warszawie i  składa się z 3 dyrektorw zarządzających i 5 członkw komisji  rewizyjnej. Na fabryce w Zawierciu jest dwch dyrektorw: generalny i  handlowy, oraz 15 naczelnikw wydziałowych. Przy fabryce jest szpital z  ambulatorium na 25 łżek, łaźnia, dom ludowy z salą teatralną, 3  ochrony, do ktrych uczęszcza 400 dzieci robotnikw. Wspaniały gmach  szkolny z 50 salami wykładowymi, w ktrym się mieści dwuklasowa szkoła,  gdzie bezpłatnie uczy się ok. 2000 dzieci robotnikw i z grą 100  dorosłych robotnikw i robotnic na wieczorowych kursach. Szkoła  utrzymuje 24 nauczycieli i dwch prefektw. Przy szpitalu jest 3  lekarzy, czterech felczerw i 3 akuszerw. Koszta utrzymania szkoły  wynoszą 45 tys. rubli rocznie, ochronek domu ludowego i łaźni 12 tys.  rubli, szpitala 46 tys. rubli i straży ogniowej istniejącej od 1881 r.  15 tys. rubli. Egzystuje też dla robotnikw andbdquo;Kasa Przezornościandrdquo; i  andbdquo;Pomocandrdquo;.
2. Akcyjne Towarzystwo sosnowieckich fabryk rur i żelaza (dawniej  Huldczyński) z kopalnią rudy żelaza andbdquo;Wartaandrdquo; pod Zawierciem, egzystująca  od r. 1881, gdzie pracuje 2500 robotnikw: przy fabryce egzystuje  szkoła początkowa, kasyno i straż ogniowa. Naczelnym dyrektorem jest p.  J. Wolf, a kierownikiem wydziałw pp. Kalander - wielkimi piecami,  Chowanec - głwny inżynier wydziału mechanicznego, Herman Mareck -  zarządzającą stalownią, Kurt Drescher - zarządzający walcownią,  Maksymilian Miozga - chemicznemu laboratorium i inż. Malinowski -  prowadzący sprawy z władzami rządowymi.
3. Akcyjne Tow. fabryki szkła (dawniej Reich i Sp.) egzystuje od  r. 1881, zatrudnia z grą 500 pracownikw. Przy fabryce egzystuje szkoła  początkowa dla dzieci robotnikw i straż ogniowa. Generalnym dyr. jest  Emanuel Markus, dyr. administracyjnym p. Teodor Mioduszewski,  kierownikami technicznymi są pp. K. Dąbrowski, F. Wegart i dr Martens  szefem biura - p. Karol Schase, a naczelnikami wydziałw są pp. Alfred  Klausnis i Julian Reszke.  
4. Odlewnia Erbego, zatrudniających 500 robotnikw. Kierownikiem  handlowym jest p. Rudolf Erbe, a mechanicznym inż. Aleksander Erbe  (właściciel), firma egzystuje Zawierciu z grą 20 lat.
5. Odlewnia andbdquo;Ferrumandrdquo; - około 100 robotnikw.
6. Fabryka przędzy wigoniowej Berndta H. T.h. zatrudnia z grą 200 robotnikw. Prowadzona przez samego właściciela; egzystuje od 1890 roku.
7. Fabryka tekturowych gilz do przędzalni Bergera. Pracujących 30 osb.
8. Fabryka lin drucianych Rudowskiego, Wiśniewskiego i Sp.
9. Fabryka pudełek Mecenera.
10. Fabryka maszyn - Krawczyk i Sp., w ktrej pracuje z grą 300 robotnikw.
11. Chemiczna Fabryka księcia Stanisława Lubomirskiego (obecnie nieczynna).
12. Chemiczna fabryka doktora chemii R. Perlisa (nowo budująca się).
13. Fabryka andbdquo;Suchy Elementandrdquo; inż. Walickiego.
14. Fabryka mydła Jakuba Winmana.
15. Browary: F. Kłobuszewskiego, Hercberga i Sp.
16. Tartaki: H. Potoka, Z. Sawickiego, W. Landau.
17. Cegielnie: M. Holenderskiego, Rusinka i Szwarca i Brounera.
18. Spłki handlowe: andbdquo;Nadziejaandrdquo; Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;, andbdquo;Przyszłośćandrdquo;,  andbdquo;Zorzaandrdquo;, andbdquo;Gwiazdaandrdquo; andbdquo;Wzajemna pomocandrdquo;, Stow. Kupcw-chrześcijan, Stow.  Szewcw-chrześcijan, Zawierckie Kłko rolnicze. 
19. Oddział Warszawskiego Banku Handlowego.
20. Tow. Wzajemnego Kredytu.
21. Dwie Kasy - oszczędnościowa i Kasa pogrzebowa.
22. Dom bankowy prywatny, Dom bankowy Zagłębia Kulczycki i Czajewicz.
23. Lombard.
24. Restauracji 10, z, ktrych jedna II rzędu, a reszta III-rzędne.
25. Hoteli 3. 
26. Składw: mąki 3, węgla 4, nafty 3, słomy 5.
27. Apteki 3: J. Ptasińskiego, Stanisława Pasierbińskiego i Jzefa Dulęby.
28. Składw aptecznych 5.
29. Rżnych sklepw i sklepikw 571, księgarnie 2.p.p Lubcke i Hubickiej, drukarnie 2. 
30. Towarzystwo Dobroczynności, Krajoznawcze, śpiewacza andbdquo;Lutniaandrdquo; i andbdquo;Liraandrdquo;, Esperantystw, Miłośnikw sceny.
31. Biuro Techniczne St. Ginsberg, Biuro Budowlane A. Blana, Biuro Telefoniczne H. Maciejewski.
Goniec Częstochowski 7.12.1913 r.

Wenta w Zawierciu. Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia  niżej wymienione firmy, wzorując się na zwyczaju miast większych,  przeznaczają umwiony procent od targu dziennego w dniu 17 grudnia na  rzecz Tow. Opieki nad dziećmi w Zawierciu. 1. Skład Towarw  Galanteryjno-Norymberskich andbdquo;Pracaandrdquo;, 2. Sklep Żelazna andbdquo;Dźwigniaandrdquo;, 3.  andbdquo;Cukry Warszawskieandrdquo; Rozmysłowicza, 4. Zakład Ogrodniczy Z. Kaszyńska, 5.  Skład apteczny J. Dulęba, 6. Stow. Spłdzielcze andbdquo;Przyszłośćandrdquo;, 7.  Księgarnia Z. Hubicka, 8. Sklep wyrobw tabacznych J. Łącki, 9.  Księgarnia K. Lubcke i Sp., 10 Magazyn md andbdquo;Janinaandrdquo;, 11. cukiernia M.  Rosińska, 12. Sklep spożywczy H. Siligowski, 13. Stowarzyszenie  szklarskie andbdquo;Samopomocandrdquo;, 14. Sklep galanteryjny St. Olszewska, 15  Drukarnia B. Woźnicki, 16. Magazyn md andbdquo;Jadwigaandrdquo;, 17. Dom  Rolniczo-Handlowy andbdquo;Zagłębieandrdquo;, 18. Sklep towarw łokciowych E. Duda, 19.  Sklep galanteryjna andbdquo;Mariaandrdquo;, 20. Apteka J. Pasierbińskiego, 21. Apteka S.  Pasierbińskiego, 22. Apteka J. Dulęby, 23. Kinematograf artystyczny  andbdquo;Lunaandrdquo; ofiarowuje całkowity dochd netto z przedstawień w dn. 17 bm.  Bilety możne nabywać w dniu przedstawienia w kasie andbdquo;Lunyandrdquo;. Dalszy ciąg  zapisw kupcw zawierciańskich na ten cel przyjmuje Zarząd Tow. Opieki  nad dziećmi w sklepie galanteryjno-norymberskim andbdquo;Pracaandrdquo;. Dobre chęci  okazane przez pp. Kupcw zawierckich w celu niesienia pomocy andbdquo;maluczkimandrdquo;  są dowodem wysokiego poczucia obywatelskiego, zasługującego na uznanie i  naśladownictwo. Reszta zależy więc od poparcia zawiercian, ktrzy w  dniu oznaczonym winni gremialnie stanąć do apelu.
Goniec Częstochowski 11.12.1913 r. 

/.../ Zysk z kiermaszu wynosi z grą 600 rubli. Jest to jak na Zawiercie  nie tak dużo, ale jednak stanowić będzie pokaźny zasiłek dla Tow.  Dobroczynności znajdującej się w ciągłej potrzebie zasiłkw pieniężnych.  Ogłem odwiedziło Kiermasz 800 osb, w tej liczbie 300 dzieci. Jak na  45000 mieszkańcw Zawiercia jest to liczba wprost śmieszna. Robotnicy  kiermaszem zainteresowali się słabo. Żydzi wstrzymali się od poparcia  Tow. Dobroczynności.

Ujęcie bandytw w Myszkowie. Wczoraj pociągiem popołudniowym do  Myszkowa przybyło 3 podejrzanych młodych ludzi, w ktrych poznano tych  samych bandytw, ktrzy w dniu 24 listopada zrabowali kasetkę niesioną  przez robotnika Płatka ze stacji torowej do zawiadowcy. Bandyci udali  się w kierunku Pohulanki, gdzie jeden z nich zostawił w sklepie palto i  następnie weszli do lasu. Po lesie błądzili dosyć długo, czegoś  szukając. Zrobiło się więc podejrzenie, że tam ukryli kasetkę zrabowaną i  broń, jaką wtedy mieli wczoraj zamierzali to wszystko zabrać.  Zawiadomiona policja otoczyła las i idąc ku bandytom pierścieniem, ujęła  wszystkich trzech. Takiego wyniku swojej wyprawy nie spodziewali się  rabusie, co wyraziło się w ich przestrachu. Przy rewizji znaleziono przy  nich po 3 czapki zmieniające wygląd twarzy, oraz cenne pierścienie.  Paszportw, stwierdzających osobistość, opryszkowie nie posiadali i byli  zupełnie bez grosza, liczyli widocznie na łup. Podczas badania  doraźnego nie umieli się zupełnie wylegitymować, a gdy usłyszeli, że są  poznani, jako rabusie kasetki, nie oponując ujawnili trwogę i  zmieszanie. Odwieziono ich pod silną eskortą do Będzinia. Nazwiska  ujętych bandytw jeszcze nie są stwierdzone.
Goniec Częstochowski 13.12.1913 r. 

Zawiercie. Nowo otworzony w Zawierciu 7-klasowy Zakład Naukowy Żeński  z kursem żeńskich gimnazjw z klasami przygotowawczymi i pensjonatem W.  Karczewskiej NOWY RYNEK 7 podaje do wiadomości, że rok szkolny  rozpoczął się dnia 9 września 1913 roku. Zgłoszenia płroczne przyjmuje  kancelaria szkoły codziennie. Przez cały rok szkolny pobierać można  lekcję językw nowożytnych i klasycznych oraz gry na fortepianie i  skrzypcach. 
Goniec Częstochowski 14.12.1913 r. 

Zawiercie. Ryby na święta. Do roku zeszłego sprzedażą ryb na  wigilię zajmowali się żydzi. W roku zaś bieżącym kilku kupcw  chrześcijan postanowiło sprowadzić ryby dla swoich wspłwyznawcw z  pierwszej ręki bez żadnego pośrednictwa.

Pijaństwo i karciarstwo. Coraz to częściej zauważyć można  młodzież w stanie podchmielonym, szczeglnie wieczorem. Jest to młodzież  z klasy robotniczej, ktra widocznie naśladując starszych, uprawia  pijaństwo i karciarstwo, bo nie ma w Zawierciu domu rodziny, gdzieżby  gra w karty nie była praktykowana i nie tylko dla niewinnej zabawki, ale  w wielu razach dla hazardu.

Zawiadomienie.   Inspektor podatkowy III okręgu zamieszkały w  Zawierciu podaje do publicznej wiadomości pp. kupcw miejscowych, iż  termin wykupywania patentw na rok 1914 kończy się w d. 14 stycznia. Kto  więc do oznaczonego powyżej czasu patentw nie wykupi, będzie  pociągnięty do odpowiedzialności sądowej na zasadzie istniejących praw o  handlu. 
Goniec Częstochowski 16.12.1913 r.

Wizyta naczelnika dyrekcji naukowej. Naczelnik dyrekcji naukowej  łdzkiej p. Bielajew wizytował szkołę fabryczną Huldczyńskiego, gdzie  akceptował nowy personel nauczycielski z p. Milczewskim na czele, a  usuniętym nauczycielom przez dyrektora fabryki p. Wolfa dał posady w  szkołach rządowych.

Kradzież. W nocy z piątku na sobotę 12-13 miesiąca bieżącego w  fabryce Akcyjnej andbdquo;Zawiercieandrdquo; skradziono kilkadziesiąt tuzinw chustek.  Sprawę skierowano do sędziego śledczego; podejrzanych o kradzież  aresztowano. 

Podziękowanie. Zawierciańskie Tow. Dobroczynności za  pośrednictwem naszego andbdquo;Gońca Częstochowskiegoandrdquo; składa serdeczne  podziękowania ofiarodawcom licznych podarunkw na kiermasz, a więc pp.  Dyrektorom St. Szymańskiemu i Giertychowi, oraz wszystkim panom i paniom  biorącym udział w urządzanym kiermaszu, specjalną zaś podziękę p.  Michałowi Stypkowskiemu za gustowne udekorowanie Sali i orkiestrze Tow.  Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; za niezmordowaną i doskonałą grę w ciągu 3 wieczorw.

Zawiercie. andbdquo;Lunaandrdquo; na Tow. Opieki. Wczoraj w kinematografie andbdquo;Lunaandrdquo; odbyło się przedstawienie na rzecz Tow. Opieki nad dziećmi.
   
Goniec Częstochowski 18.12.1913 r.

Zawiercie. Repertuar widowisk świątecznych. Podajemy poniżej  repertuar widowisk świątecznych w sali teatralnej Domu Ludowego: W  czwartek 25 grudnia o godz. 4 po południu obraz religijny w 4 odsłonach:  andbdquo;Bernadetaandrdquo;. O godz. 7 wieczorem andbdquo;Jasełkaandrdquo;. Obie sztuki wystawia  Towarzystwo Śpiewacze andbdquo;Liraandrdquo;. W piątek 26 grudnia o godz. 8 wieczorem  andbdquo;Werbel domowyandrdquo; i andbdquo;Robotnicyandrdquo; - wystawiają Miłośnicy sceny.
W sobotę 27 bm. powtrzenie andbdquo;Bernadetaandrdquo; i andbdquo;Jasełkaandrdquo;. W niedzielę 28 i w  poniedziałek 29 bm. występ dzieci szkoły fabrycznej Towarzystwa  Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;: andbdquo;Krl Łokietekandrdquo; i andbdquo;Baśń o krlowej Rżyandrdquo;. W środę  31 bm. andbdquo;Wieczr Sylwestrowskiandrdquo; (sic!) robotnikw fabryki Tow. Akc.  andbdquo;Zawiercieandrdquo; z tańcami i teatralnym przedstawieniem obrazu ludowego andbdquo;Nowy  Rokandrdquo; Jasińskiego, byłego artysty warszawskich teatrw rządowych. 1  stycznia powtrzenie andbdquo;Bernadetyandrdquo; i andbdquo;Jasełkiandrdquo;. 3 stycznia przedstawienie  amatorskie andbdquo;Klub Kawalerwandrdquo; powtrzenie na żądanie publiczności. 6  stycznia o godz. 4 po południu andbdquo;Jasełkaandrdquo; i zabawa taneczna dla amatorw  biorących udział w przedstawieniu andbdquo;Bernadetyandrdquo; i andbdquo;Jasełkiandrdquo;. Jak widać z  powyższego będziemy mieli sposobność wesołego spędzenia świąt. 
Goniec Częstochowski 20.12.1913 r.

O felczerw chrześcijan. W piątkowym wydaniu andbdquo;Iskryandrdquo;  sosnowieckiej z dn. 19 bm.. w korespondencji z Zawiercia powiedziano, że  u nas nie ma andbdquo;ani jednego felczera polakaandrdquo;, co jest błędem, bo mamy ich  aż dziewięciu - a oto ich nazwiska: pp. Oczko, Fidziński, Stańczyk, Błaszczyk, Maj, Kowalski, Boncler, Gębarski, Frydmoryn (katolik).
Goniec Częstochowski 23.12.1913 r.

Pożar w fabryce andbdquo;Zawiercieandrdquo;. W dniu 24 bm. o godz. 8 rano w  fabryce tow. akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;, ktrego filia zarządu znajduje się w  Łodzi, w gmachu, gdzie mieszczą się pokoje gościnne, wynikł pożar,  przyczyna ktrego nie została wyjaśniona. Do pożaru pośpieszyła straż  ogniowa tegoż towarzystwa, lecz niestety zatrzymana została przed  przejazdem kolejowym, gdzie manewrowały pociągi towarowe i przez dłuższy  czas nie mogła się przedostać. Dzięki dostatecznej liczbie ludzi,  ktrzy pospieszyli na ratunek i obfitości wody na miejscu, pożar nie  przyjął groźnych rozmiarw. Spaliła się klatka schodowa i dwa pokoje  umeblowane. 
Rozwj 29.12.1913 r.

Rok 1918

Z Ciągowic. Dnia 1 grudnia odbył się w Ciągowicach pochd religijny  narodowy, ktry po kazaniu, wygłoszonym przez ks. proboszcza Hamerlinga  ruszył do nowo budującej się kaplicy w naszej parafii. Pochd  poprzedzała banderia konna, z 14 młodzieńcw w sukmanach. Włościanin  nisł na czele pochodu krzyż, w asyście dziewic w narodowych strojach.  Kolejne postępowały szkoły, dalej związek młodzieży wiejskiej, Sodalicja  mariańska, Bractwa kościelne, kolejarze stacji Łaz, grnicy z naszych  kopalni i robotnicy z fabryk, ze swoimi sztandarami. Dalej krakowianki i  długi rząd działaczek, duchowieństwo, a za nim parotysięczny tłum z  parafii i wiosek okolicznych. Po przybyciu do kaplicy ks. prob.  Hamerling wygłosił patriotyczną mowę o jedności społeczeństwa, następnie  wrcił pochd wśrd dźwiękw orkiestry parafialnej do kościoła. W  czasie pochodu wrogie nam jednostki usiłowały przeszkadzać uroczystości,  lecz nadaremnie. Pochd odbył się wspaniale i wrył się głęboko w naszej  pamięci. 
Goniec Częstochowski 8.12.1918 r.

Zastrzelenie herszta. Pod Myszkowem żandarmeria zastrzeliła  osławionego dowdcę bandy Opila, napadającej w wyrafinowany sposb  mieszkania i dwory w okolicach Częstochowy. Mimo ciężkich ran  odniesionych w walce z żandarmerią usiłował ratować się ucieczką, lecz  padł na miejscu przeszyty kilku strzałami. Sławnego herszta poszukiwały  już władze okupacyjne, niemieckie i austriackie nadaremnie. Dopiero  czujność polskiej żandarmerii położyła kres jego zbrodniczym czynom.
Goniec Częstochowski 15.12.1918 r.

   Rok 1925

Żywność dla bezrobotnych. Miasta rządzone przez PPS, a więc  Sosnowiec, Dąbrowa, Zawiercie, wydały bezrobotnym mąkę żytnią. Co  robotnik ma z nią zrobić, nie wiadomo, gdyż w domu chleba piec nie  można, bo w piecyku chleb się nie udaje, a zresztą w mieszkaniach  jednoizbowych piecykw nie ma, a klusek z mąki żytniej przyrządzić nie  podobna, bo robi się klajster. Magistraty czerwone radzą bezrobotnym, by  wymieniali mąkę żytnią u piekarzy na chleb lub w sklepach na pszenną,  albo nawet, aby mąkę sprzedali, a za otrzymaną gotwkę kupili to, co im  potrzeba. Oczywiście przy zamianie lub sprzedaży bezrobotny straci od 25  do 50% zapomogi. Będzin natomiast wydaje kartki na chleb do sklepw  spłdzielczych na chleb, mąkę pszenną, kaszę, groch i cukier, toteż tam  nikt się nie buntuje i wszyscy z wdzięcznością przyjmują zapomogę  żywnościową.

Zebranie Hallerczykw w Zawierciu. W Zawierciu w dniu 12 grudnia  br. w lokalu związkw zawodowych odbyło się zebranie organizacyjne  Związku Hallerczykw. Po referacie p.p. St. Kuczabińskiego, Derejczyka,  Jabłońskiego, i innych, 17 z obecnych przystąpiło do Związku i wybrało  przez tajne głosowanie zarząd, do ktrego weszli: prezes St.  Kuczabiński, skarbnik W. Werner oraz zastępcy pp. Jabłoński i Fr. Janus.
Polonia 25.12.1925 r.    


Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 

Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez  zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.</description>
        </item><item>
        <title>Druga edycja Zawierciańskiej Gry Miejskiej - Śladami PRL-u!</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/gra</link>
        <description>Chcesz  sobie przypomnieć czasy PRL-u, te codzienne, zabawne lub pełne absurdu?  Wejdź do Gry! Już 22 września pojawi się niepowtarzalna okazja, aby  przenieść się do minionej epoki. Odbędzie się wwczas II edycja  Zawierciańskiej Gry Miejskiej pt. andbdquo;Śladami Dawnego Zawierciaandrdquo;,  organizowanej przez Centrum Inicjatyw Lokalnych. W tym roku gra będzie  poświęcona realiom PRL-u. 
Gra miejska to połączenie harcerskich  podchodw, gier fabularnych i hapenningw ulicznych. Jej ideą jest  traktowanie miasta jak planszy, po ktrej poruszają się gracze. Podczas  rozgrywek uczestnicy wykonują przerżne zadania, rozwiązują zagadki i  zbierają punkty, aby na mecie wymienić je na nagrody.
-  andbdquo;Gry miejskie organizowane są w większości dużych polskich miast. To  świetna zabawa i chcieliśmy, aby rwnież mieszkańcy naszego miasta mieli  okazję do zapoznania się z tą formą rozrywki. Motywem przewodnim gry  będzie dawne Zawiercie - jego ulice, budynki, mieszkańcy i historia.  Ubiegłoroczna edycja zakończyła się dużym sukcesem - wzięło w niej  udział aż 45 osb. Zachęcam do udziału w drugiej edycji - tym razem gra  będzie dotyczyła czasw PRL-uandrdquo; - mwi Paweł Abucki, wiceprezes  CIL. Dla najlepszych przewidziano atrakcyjne nagrody. Podczas zmagań  natkniemy się na ciekawe postaci z przeszłości, peerelowskie ciekawostki  oraz ślady wydarzeń z dawnych latandhellip; 
Impreza rozpocznie się 22 września na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zawierciu o godzinie 10:00 i potrwa kilka godzin. Aby wziąć udział w grze, należy zebrać 5 osobowy zespł i do 20 września 2012 r. zarejestrować go za pomocą formularza dostępnego na stronie internetowej www.zawiercianin.pl w  biurze Centrum Inicjatyw Lokalnych, ul Senatorska 14, oraz w siedzibie  Towarzystwa Miłośnikw Ziemi Zawierciańskiej, ul. Piastowska 1. W każdym zespole przynajmniej jednym uczestnikiem musi być osoba pełnoletnia.
Zadanie wspłfinansowane ze środkw otrzymanych od Urzędu Gminy Zawiercie.</description>
        </item><item>
        <title>Styczeń w Zawierciu i okolicach 1852-1936</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/stycz</link>
        <description>Rok 1852

Nr 26. Burmistrz miasta Włodowic Delegowany
Gdy ogłoszona licytacja sprzedaży aparatu gorzelniczego na rzecz Skarbu zajętego we wsi Bzowie, gminie Kromołw, w dniu 5(17) grudnia 1851 r. dla braku konkurentw bezskuteczną okazała się; dlatego drugi termin na dzień 23 stycznia (4 lutego) rb. oznacza i szanownych konkurentw z gotowymi pieniędzmi zaprasza. 
Włodowice dnia 31 grudnia 1851/2 roku.

Rok 1872 

Dyrekcja Szczegłowa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Kielcach.
Podaje do powszechnej wiadomości, że na zasadzie Art. 7 postanowienia b. Rady Administracyjnej Krlestwa Polskiego z d. 28 czerwca (10 lipca) 1860 r. i upoważnień przez dyrekcję Głwną Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego udzielonych, następujące dobra ziemskie po uposażeniu włościan pozostałe, na zaległości ratach Towarzystwu należnych są wystawione z przyległościami i przynależnościami na przymusową sprzedaż przez publiczna licytację w mieście gubernialnym Kielcach w Kancelariach poniżej wymienionych:
/.../ 
5. Kromołw, z folwarkiem Pomrożyce, Zawiercie Kromołowskie i Zuzanka, położone w okręgu Pileckim - raty zaległe w chwili wystawienia na sprzedaż wynoszą rsr. 450: vadium do licytacji wynosi rsr. 1500: licytacja rozpocznie się od sumy rsr. 39150: termin sprzedaży dnia 15(27) Sierpnia 1872 r., przed rejentem Juszyńskim Grzegorzem.
Lgota Murowana, z folwarkiem Przyłubsko, Huta Szklana, Kalinwka, Żerkowice z osadami Dąbrwką i Karczma w Żerkowicach, położone w okręgu Pileckim - raty zaległe w chwili wystawienia na sprzedaż wynoszą rsr. 1500: vadium do licytacji wynosi rsr. 6000; licytacja rozpocznie się od sumy rsr. 54775; termin sprzedaży dnia 15(27) sierpnia 1872 r., przed rejentem Makowskim Stanisławem.
Gazeta Warszawska, 29.01 1872 r.

Rok 1876 

Łazy. Nowa kolej żelazna. andbdquo;Gazeta Warszawskaandrdquo; doniosła z bardzo wiarygodnego źrdła o zapadłym już w Petersburgu postanowieniu, że kolej mająca połączyć drogę warszawsko-wiedeńską z (Iwangrodem) Dęblinem, prawdopodobnie będzie nie od stacji Łazy, lecz od Dąbrowy Grniczej. Jeżeli wiadomość powyższa istotnie się sprawdzi, to przyjęcie tego najodpowiedniejszego dla przemysłu grniczego kierunku, u samego źrdła zawdzięczać należy jednemu ze światłych grnikw krajowych, ktry, studiującym projektowaną linię ze stacji Łazy inżynierom, miał sposobność przekonywująco zalecić przyjęcie Dąbrowy Grniczej za punkt wyjścia nowej drogi. Donieśliśmy o tym przed dwoma laty.
Tydzień, Piotrkw, 23.(11)01.1873 r.

Rok 1886 

Z Zawiercia donoszą andbdquo;Dziennikowi  Łdzkiemuandrdquo;: Zawiercie należące do dwch guberni, piotrkowskiej i kieleckiej, było jednym z najniedogodniejszych miejsc w Krlestwie Polskim, gdyż nikt nigdy  nie wiedział, w ktrym znajduje się powiecie - i tym sposobem, w kwestiach sądowych, gminnych lub powiatowych, zwykle zachodziły nieporozumienia. Od trzech miesięcy przyłączono całą gminę Kromołw do gub2erni piotrkowskiej i tym sposobem usunięto wszelkie niedogodności. Sąd gminny z Kromołowa przeniesiono do Ogrodzieńca, a teraz robią starania, by sąd z Siewierza przeniesiono do Zawiercia i prawdopodobnie urząd wjta gminy Kromołw postaramy się mieć u siebie, tym bardziej, że jest nadzieja podniesienia tej osady fabrycznej do stopnia miasteczka i wprowadzenia jarmarkw. Ruch fabryczny nie zmniejsza się wcale: owszem wszystkie fabryki myślą z wiosną podnieść produkcję. Przemysł żelazny, ktry w okolicy w roku zeszłym szwankował z braku  zbytu i  zmniejszył produkcję, obecnie stoi lepiej; zapasy sprzedano i produkcja idzie zwykłym trybem. W ogle ruch w całej osadzie; towarw na składach nie ma, a obstalunkw dużo. W ostatnich czasach Zawiercie podniosło się znacznie pod każdym względem, jest nadzieja, że wkrtce zajmie niepoślednie miejsce pomiędzy miastami fabrycznymi.
Tydzień, Piotrkw 5(17).01.1886 r.

Towarzystwo akcyjne w Zawierciu. Do opinii odnośnej władzy, jak donosi andbdquo;Warszawskij Dniewnikandrdquo;, przesłaną została prośba znanego akcyjnego towarzystwa przędzalni i blicharni w Zawierciu o  pozwolenie dla utworzenia kapitału obrotowego, wypuszczenia w głębi Cesarstwa lub za granicą obligacji w ilości połowy rzeczywiście  wniesionego kapitału, czyli w sumie  o wartości 1 125 000 rs., lub też monetą zagraniczną w odpowiedniej sumie, niemiecką lub francuską, stosownie do tego, gdzie owe obligacje zostaną ulokowane, a zgodnie z tym o zmianę i dopełnienie niektrych paragrafw istniejącej ustawy tego towarzystwa z nadaniem prawa zarządowi jego określenia warunkw emisji wspomnianych obligacji. Toteż zarząd towarzystwa zwrcił się do ministerium skarbu 1) o pozwolenie obligacji na sumę 1 125 000 rs. kredytowych, albo 690 tys. rubli metalicznych, z tym żeby w tym ostatnim razie nominalna wartość każdej obligacji nie była mniejsza nad 125 rubli metalicznych i żeby obligacje mogły być zarwno w rublach rosyjskich, jak i w markach niemieckich, licząc 125 rs. met. na 408 marek niemieckich; 2); odpowiednią zmianę i dopełnienie odnośnych ustawy towarzystwa.
Dziennik Łdzki, 17(29) 01.1886 r. 

Rok 1887

Wydobycie węgla - sprawozdanie.
 
/.../ Na koniec sprawozdanie objaśnia, że oprcz węgla kamiennego wydobywano w r. 1885 tak jak i w latach poprzednich węgiel brunatny na kopalni andbdquo;Joannaandrdquo; pod wsią Poręba Mrzygłodzka. Kopalnia ta należy do p. Zygmunta Pringsheima. Kopalnia andbdquo;Joannaandrdquo; wydała w 1885 r. 1 207 864 pudw węgla, czyli więcej o 550 864 pud., niż w roku poprzednim. Na kopalni tej działały 2 machiny wyciągowe o sile 20 koni i 2 wodociągowe o tejże sile. Pracowało tu 60 grnikw i 4 pomocnikw, na jednego robotnika przypadało 20 125 pud. produkcji, gdy w roku 1884 przypadało aż 21 877 pudw. Ogłem więc cała produkcja węgla kopalnego w Krlestwie Polskim w ciągu r. 1885 wynosiła 10 928 247 pudw, czyli że zwiększyła w ciągu roku sprawozdawczego w porwnaniu z poprzednim o 690 680.
Tydzień, Piotrkw, 11(23).01.1887 r. 

Rok 1892

W Zawierciu  założono fabrykę drobnych części, ktre wchodzą  w  skład maszyn do przędzenia bawełny. Głwnie fabryka wyrabia  sprężyny do człenek. Wszystkie te części dotychczas były  sprowadzane z Anglii.
Tydzień, Piotrkw 29.12(10.01).1892 r.

Rok 1893

Zawiercie. Napływ Żydw. Grono kapitalistw, Żydw przybyłych z Cesarstwa, a stale osiadłych od dłuższego czasu w Warszawie, pomiędzy innymi założyło wielkie składy towarw na Nalewkach, zawiązując stosunki z handlującymi w miastach prowincjonalnych Cesarstwa oraz Krlestwa. Żydzi tutejsi na w napływ bardzo się skarżą, przybysze bowiem przywieźli z sobą znaczne kapitały, a ponieważ jako na rynku pieniężnym warszawskim nieznani płacą wszystko gotwką, przeto dla tutejszych kupcw opierających swoje obroty na kredycie stanowią zabjczą konkurencję. Przeciwnie fabrykanci w Zawierciu i Łodzi są bardzo zadowoleni z operacji Żydw przybyłych tutaj z Cesarstwa; Żydzi ci bowiem znając wybornie tamtejsze rynki handlowe i zakupując u nas towar, wysyłają go na wschd. W fabryce Towarzystwa Akcyjnego w Zawierciu panuje teraz ruch niebywały dotąd, fabryka nie może nadążyć zamwieniom zwłaszcza na towar mający popyt pośrd włościan, ktry dawniej Żydzi ruscy nabywali w fabrykach moskiewskich. /.../
Gazeta Rzemieślnicza, 7.01.1893 r.

Rok 1894

Kroczyce. Malowniczość kraju i jego ubstwo; zarobki fabryczne i ofiarność ludu. Z gminy Kroczyce pow. olkuskiego piszą do andbdquo;Gazety Polskiejandrdquo;: Za najbiedniejszą gminę w powiecie olkuskim uważać można gminę Kroczyce. Pod względem położenia swego gmina ta, po Dolinie Ojcowskiej, należy do najpiękniejszej w kraju. Miejscowość grzysta, usiana rżnorodnym lasem, a wśrd skał, mających wygląd starych zamkw, znajduje się wiele grot wspaniałych, zadziwiających swoim ogromem, ktre służą za schronienie bardzo bezpieczne dla złodziei. Tu stała rezydencja głośnego opryszka, starego Mularskiego z całą rodziną, składającą się z żony, trzech synw i jednej crki, tu rwnież mieszkańcy okolicznych wiosek Dzibice, Sazany, Kostkowice, Dobrogoszczyce, spośrd ktrych wielu trudni się kunsztem złodziejskim, ukrywając inwentarz skradziony, żywy lub martwy. Zwykle też i okradzeni czynią tam poszukiwania rzeczy skradzionych, ale rzadko z pomyślnym skutkiem, bo złodzieje u Żydkw, zamieszkujących w pobliskich miasteczkach, z ktrymi utrzymują stałe stosunki, chętnych natychmiastowych znajdują nabywcw. Mianowicie w Żydach z Kromołowa, Włodowic, Szczekocin na bydło, a z Żarek, Żarnowca i Wolbromia, na konie. Wielu paserw tą sposobnością podorabiało się znacznej fortuny. O ile okolica tutejsza jest malownicza, o tyle z drugiej strony biedna. Ziemia kamienisto-piaszczysta nieurodzajna. W roku dżdżystym, jakim był ubiegły, jeszcze można mieć nadzieje, że coś się urodzi, ale kiedy rok suchy słonce wypala wszystko, nie raz do tego stopnia, że zasiew się nie zwraca. Owies i jęczmień rzadko kiedy się udaje; pszenicy nikt tu nie sieje, bo nie zwrciłby się koszty uprawy. Jedynie uprawia się tu żyto i kartofle. Wydajność plonu bardzo mała. Świetny to rok, kiedy z korca wysiewu żyta można otrzymać cztery, a z korca kartofli 7 korcy. W roku zeszłym tylko kartofle dopisały. Na niewydajność żyta powszechne narzekania. Wobec takich warunkw nic dziwnego, że tu powszechnie między obywatelstwem ziemskim rokrocznie majątki idą albo na parcelacje, albo bywają sprzedawane przez Towarzystwo za zaległe raty; że sekwestrator za zaległe podatki często musi robić zajęcia i licytacje. Nie lepiej też trzyma się tutaj lud wiejski, pomimo jego skromnych wymagań, chociaż obchodzi się bez najemnika, dość rzucić okiem na mieszkańcw okolicy tutejszej, na ich zabudowania oraz inwentarz, by się o tym przekonać. Wieśniak tutaj tylko w wielkie święto lub w familijne uroczystości widzi u siebie kawałek mięsa, rok cały bez niego się obchodzi. Do zamożniejszych liczy się ten gospodarz, ktry w domu posiada chleb swego pieczywa. Zabudowania, choć dość schludnie utrzymane, są za szczupłe; jak mwi przysłowie z każdej szybki okno. Inwentarza u włościan jest rwnież bardzo mało, a to, co się utrzymuje, jest tak drobne i karłowate, a wiosna tak nędznie się przedstawia, że doprawdy serce się ściska, patrząc na te szkielety powleczone skrą, ktre częstokroć progw obr przekroczyć nie mogą. Gospodarzy mających po parze koni w gminie na palcach policzyć można. W samej wsi Kroczyce, największej z całej gminy, bo liczącej 1200 ludności, razem jest trzech gospodarzy, mających po parze koni. Większość biedniejszych rolnikw wcale nie utrzymuje koni, dokonując uprawy pola albo krowami lub najętym zaprzęgiem.  Ci, co mają więcej ziemi trzymają tylko po jednym koniu, kupując go zazwyczaj z początkiem wiosny w cenie 15-25 rs., a opędziwszy roboty wiosenne i jesienne pozbywają się szkapy dla braku paszy. Ludność tutejsza wspiera tylko bliskość fabryk w Zawierciu, gdzie młodzież obojga płci znajduje zarobek, wprawdzie bardzo skromny, od 40-50 kop. dziennie, ale i to jest wielką pomocą. Niektrzy za zarobkiem puszczają się jeszcze dalej: do Dąbrowy, Sosnowca, Sielca. Lecz dużo jest takich gospodarzy, co mając dorosłe dzieci nie puszczają ich do fabryki, w obawie zepsucia, ktre pomiędzy fabrykantami w Zawierciu jest bardzo wielkie. A jednak, chociaż grosz z takim trudem zdobywa się tutaj, na pochwałę miejscowej ludności powiedzieć można, iż odznacza się wielką ofiarnością na chwałę Bożą. W parafii Kroczyce przez ostatnie 6 lat zrobiono: obmurowano cmentarz grzebalny i kościelny, a w roku zeszłym staraniem obecnego proboszcza powiększono kościł, przez przybudowanie nowej nawy, wieży i zachrysti. Nadto wewnątrz dają się wszystkie nowe ołtarze, ambona i chr itd. Na to wszystko poczciwy lud wdowi grosz chętnie niesie w ofierze, a przy tym z wielka pomocą śpieszy, z radością, bez sarkania.
Tydzień, Piotrkw 16(28).01.1894 r.

Rok 1896

Wypadek w fabryce. W Zawierciu w fabryce br. Ginsberg pękł balans wprowadzający w ruch transmisję, wskutek czego połowa fabryki stanęła. Na szczęście wypadku z ludźmi nie było. Naprawa potrwa około trzech miesięcy; tymczasem atoli roboty prowadzą się dniem i nocą. W dzień czynny jest oddział tkacki, a w nocy przędzalnia.

Nowa fabryka cementu
W Łazach zamierzono wybudować nową fabrykę cementu na gruntach p. Poleskiego. Kapitał zakładowy nowej fabryki wynosi około 800 tysięcy rubli. Projektowana  fabryka  będzie czwarta z kolei w okręgu  sosnowieckim, w ktrym istnieją już następujące fabryki cementu: sławna w Grodźcu pod Będzinem, fabryka w Wysokiej pod  Łazami i w Ogrodzieńcu pod Zawierciem. Wobec tego czy nie lepiej byłoby wybudować, w miejsce fabryki cementu, wielkiego pieca, zwłaszcza z uwagi na bogactwo okolicznych rud żelaznych? andbdquo;Huta Bankowaandrdquo; buduje już czwarty z kolei  piec wielki, a pomimo to podołać nie może! To samo dzieje się w andbdquo;Hucie Katarzynaandrdquo;. W okolicach Łaz, Zawiercia, Myszkowa, Poraja, Częstochowy i Rudnik znajduje się około 75 kopalń rudy żelaznej, każda na przestrzeni 100- 150 morgw!... W chwili obecnej andbdquo;Huta Bankowaandrdquo; płaci za pruski cetnar rudy Dąbrowa po 23 kop. andbdquo;Huta Bankowaandrdquo; rozpoczęła działalność swą milionem frankw, a dziś obraca dziesiątkami milionw. Cż panowie kapitaliści miejscowi? Czy w podobnych warunkach nie wartoby zaryzykować, nie czekając aż Niemiec lub Francuz wyręczy nas znowu w zbieraniu milionw, ktre zamiast wzbogacać nas pjdą nad Szprewę lub Sekwanę, dając jeszcze jedno wymowne świadectwo naszego lenistwa i braku przedsiębiorczości? 
Tydzień, Piotrkw 29.12.(10.01).1896/7 r.

Rok 1898

Budowa fabryki cementu w Łazach, podjęta z inicjatywy St. hr. Krasickiego, jest już na ukończeniu. Maszyny sprowadzono z Belgii, fabryka ma być puszczona w ruch już marcu rb.
Kurier Kolejowy nr 69, 1898 r.
   
- Z kościołem w Zawierciu źle! - tak woła korespondent z tej miejscowości w andbdquo;Gazecie Warszawskiejandrdquo;. Komitet budowy, właściwie pan prezes rządzący budową, absolutnie zaniedbał pokryć murw dachem przed zimą i ukazują się rysy w gmachu, ktry już kilkadziesiąt tysięcy rubli kosztuje! Budowniczy twierdzi, że przy większych budowach zdarzają się pęknięcia, nie grożą one jednak katastrofą; nam się to wydaje niejasnym, tym bardziej, że ciągle czytamy o fuszerce budowlanej w Warszawie, gdzie zawalenia się domw poprzedzały szczeliny i rysy w murach. Na kościł płyną ofiary maluczkich, a więc radzilibyśmy wiedzieć, co komitet o tych pęknięciach myśli; wartoby przy tej okazji ogłosić sprawozdanie, ile dotychczas budowa kościoła kosztuje?

W fabryce cementu Wysoka pod Łazami, w suszarni, zawaliło się sklepienie, grzebiąc pod swymi gruzami osiemnastoletnią dziewczynę, Mariannę Mycką.
Tydzień, Piotrkw, 18(30)01.1898 r.

Rok 1900

Spadki. Wydziały hipoteczne zawiadamiają, iż otworzone zostały spadki: /.../ po zmarłym Jankielu Gelbergu, właścicielu nieruchomości nazwanej andbdquo;Gelberga domy w Zawierciuandrdquo; będzińskiego powiatu; /.../
Rozwj, 3(15)01.1900 r.

- Przędzalnia.  Mieszkaniec Zawiercia Saks otrzymał pozwolenie na założenie tamże wielkiej przędzalni parowej.
- Szpital i szkoły Zawierciu. Szczupły budynek w Zawierciu jest zupełnie nieodpowiedni i powinien mieć najmniej siedemdziesiąt lżek; tymczasem jak mwi andbdquo;Kurier Codziennyandrdquo; jest tylko dwadzieścia, wskutek czego robotnicy ciężej chorzy leżą w ciasnych i wilgotnych mieszkaniach bez dozoru i opieki lekarskiej. Szkoła zaś fabryczna dziesiątej części dzieci pomieścić nie może; w imieniu, więc tej łaknącej nauki rzeszy należałoby projekt powiększenia szkoły jak najrychlej urzeczywistnić.

Z Zawiercia. andbdquo;Kurier Codziennyandrdquo; donosi, że bardzo miłą szlachetną rozrywkę znaleźli sobie robotnicy fabrycznych płci obojga, tworząc w Zawierciu kłko amatorskie i grając takie sztuki, jak andbdquo;Czartowska ławaandrdquo;, ktra przedstawiono sześć razy z rzędu w Sali teatralnej resursy fabrycznej. Wszystkie sześć przedstawień udały się znakomicie. Zasługa to reżysera p. B. Micińskiego, jak rwnież p. Helmana, dyrektora orkiestry amatorskiej. Przedstawienia były bezpłatne jednakże z dobrowolnych ofiar nazbierało się kilkaset rubli na rzecz kościoła. Rzesza więc fabryczna swoją żywotnością wyprzedziła inteligencję; luminarze bowiem tameczni tworząc partie, kłka i kłeczka, spędzają tylko czas na przypinaniu łatek bliźnim.
Tydzień, Piotrkw, 7.01(26.12)1900 r.

Rok 1901

We wsi Łazy w pow. będzińskim, d. 22 lutego przy odległej andfrac14; wiorsty  od  stacji  Drogi  Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej  tegoż  nazwiska,  od  d.  14  stycznia r. b. otwarty został oddział pocztowy dla przyjmowania korespondencji na początek z pociągw nr 9 i 10.
Tydzień, Piotrkw, 7(20)01.1901 r. 

Rok 1904

Korespondent z Zawiercia do andbdquo;Kuriera Polskiegoandrdquo; utyskuje na  szerzące się w osadzie nożownictwo.
Tydzień, Piotrkw, 10.01(28.02) 1904 r.

W Zawierciu spłka udziałowa, złożona z rzemieślnikw i  majstrw fabrycznych, założyła - jak donosi andbdquo;Dziennik dla Wszystkichandrdquo; publiczny park, ktry jest obecnie miejscem sportu dla starszych, rozrywki na świeżym powietrzu dla dzieci. 
Tydzień, Piotrkw, 7.02(25.01) 1904 r.

Rok  1905

Z Zawiercia piszą do andbdquo;Gazety Polskiejandrdquo;: andbdquo;Długotrwałe przesilenie ekonomiczne, spotęgowanymi wypadkami rozwijającymi się na dalekim Wschodzie, oraz mobilizacją, jaką objęte zostało Zagłębie Dąbrowskie, spowodowało w naszym zakątku, nadzwyczajnie gęsto zaludnionym, niebywały wzrost nędzy fabrycznej ludności całego Zagłębia, a w szczeglności w Zawierciu. Inne miejscowości fabryczne, jak Sosnowiec, Będzin i Dąbrowa Grnicza, mają od dawna zorganizowane Towarzystwa Dobroczynności, w ramach ktrych inteligencja tychże miejscowości stawiać może czoło, wzrastającej w przerażający sposb nędzy. Jak funkcjonują owe Towarzystwa i czy podołają ciężarowi zadania, przypadającego na ich barki, to rzecz tych inteligentw i ich oddania się powierzchownego się lub szczerego tak ważnej sprawie, jaka w danej chwili jest filantropijne ratownictwo, ktre stało się niemalże najważniejszą kwestią społeczną. A jak się dzieje w Zawierciu, ktre nie posiada, mimo z grą 20 000 mieszkańcw, ani jednej instytucji filantropijnej i gdzie obecna nędza dochodzi do niebywałych rozmiarw, nie tylko przeciętny czytelnik nie ma pojęcia, ale o ktrej nawet sami bogatsi mieszkańcy Zawiercia mają słabe wyobrażenie. Tak jak kiedyś ksiądz Kirchner odkrył Bałuty w Łodzi, ukazując zdumionemu ogłowi wstrętne widowisko wewnętrznego życia tych nędzarzy, mijanych obojętnie na ulicach, tak można by naliczyć setki takich obrazkw, w maleńkim w porwnaniu z Łodzią Zawierciu. Mieszkań malutkich, niziutkich, wilgotnych, w ktrych sypia po 18 osb rżnej płci i wieku w jednej stancji, mieszkań, ciemnych, brudnych, zatęchłych, w ktrych się gnieździ wszelkie zło, jakie tylko może istnieć na ziemi -naliczyć można dziesiątki, jeżeli nie setki. Szkarlatyna, malaria, tyfus i suchoty grasują tam niepodzielnie; bakterie ich przyczajają się tylko chwilowo, aby ciągle nowe sobie wyszukiwać ofiary i porwać bez oporu, bo rzadko tam zachodzi lekarz do tych siedzib nędzy i zbrodni; a i wiedza jego staje się bezsilna wobec warunkw higienicznych, jakie tam panują wszechwładnie. W mrokach wiecznie zalegających te nory-mieszkania spotkać można każdą z plag dręczących ludzkość, każdą jej ohydę! A tymczasem Zawiercie nie posiada nawet najprymitywniejszych warunkw do walki z tym wrogiem rozpaczliwym. Podanie do władz o zatwierdzenie Tow. Dobroczynności, na ustawie, ktrego oprzeć można wszelką działalność ratunkową, zostało dopiero przed paroma tygodniami wysłane i przechodzić będzie zapewne długie miesiące przy zatwierdzaniu, a tymczasem jak wyliczył andbdquo;Kurier Sosnowieckiandrdquo;, przez zastj i mobilizację, dwudziestoparotysięcznej gminie Kromołw-Zawiercie brakuje miesięcznie 40000-50000 rb. zanim jednak przyjdzie zatwierdzenie Tow. Dobroczynności, zanim się zorganizuje jakaś pomoc dla nędzy, wiele jeszcze istnień ludzkich pochłonie głd, zimno i zaczynający się gdzie niegdzie pokazywać tyfus głodowy?... Wiele jeszcze tragedii i dramatw życiowych rozegra się w najbiedniejszych dzielnicach Zawiercia, pod reżyserią zimna i głodu?
Tydzień, Piotrkw, 15(02)01.1905 r.

Rok 1906

Napad. Dnia 4 stycznia na drodze wiodącej z Kromołowa do Szczekocin, na skraju lasu żerkowickiego, niewiadomi złoczyńcy w liczbie 6 ludzi, uzbrojeni w rewolwery, napadli na przejeżdżającego ze Szczekocin Żydka, Lejbę Goldsteina, i zabrali mu 75 rubli.
Gazeta Kielecka, 26.01.1906 r.

Pożar. W majątku Lgota Murowana pow. olkuskiego od niewyjaśnionej przyczyny wynikł pożar. Spalił się murowany spichlerz zaasekurowany na 530 rb. Oprcz tego spaliło się w nim zboże zaasekurowane w Tow. andbdquo;Snopandrdquo; na 15000 rb.
Gazeta Kielecka, 28.01.1906 r.

Rok 1907

Ucieczka parowozu. W ubiegłą sobotę pod Myszkowem w miejscowości Nierada jadący pociągiem nr 16 usłyszeli jakiś niezwykły zgrzyt, po czym pociąg zatrzymał się w polu. Gdy w popłochu zaczęto wyskakiwać, przekonano się, że pociąg stoi bez parowozu, ktry się oddalił się już o wiorstę drogi. Niebawem parowz się zatrzymał i powrcił do pociągu. Okazało się, że pękł łącznik pomiędzy parowozem a brankardem.   
Goniec Częstochowski. 6.01.1907R.

Sklep chrześcijański. W osadzie Ogrodzieniec otwarto sklep chrześcijański. Prezesem wybrano p. Mikołaj Gębarskiego, pisarza gminnego.   
Goniec Częstochowski, 17.01.1907 r.

Zawiercie. Odczyt. W ubiegłą niedzielę wieczorem p. Gustaw Szura wygłosił odczyt popularny andbdquo;O stosunkach szkolnych w księstwie. poznańskimandrdquo;. Sala była przepełniona. 

Otwarcie fabryki. Zamknięta przed trzema tygodniami fabryka przetworw chemicznych pod firmą Rapaport i Leśkiewicz w krtkim czasie puszczona zostanie w ruch z udziałem nowych kapitalistw.            
Goniec Częstochowski, 17.01.1907 r.

Rok 1908

Księgarnia Z. Hubickiej w Zawierciu została zaopatrzona w kalendarze na 1908 r. jak rwnież posiada w dużym wyborze podręczniki szkolne, materiały piśmienne, kopiały, atramenty, dostawa do biur mater. piśmiennych itp. Po cenach możliwie niskich.

Zbrodniczy napad na księdza. Wczoraj wieczorem o godz. 8 wieczorem pomiędzy Kromołowem a Żerkowicami na powracającego z Zawiercia ks. Kempę, wikariusza parafii Kidw, napadło 3 złoczyńcw, ktrzy go ciężko ranili w łopatkę i na wylot w piersi. Bandyci zbiegli w stronę Kromołowa. Woźnica ze strachu zwariował i nie chciał zejść z bryczki. 
Goniec Częstochowski, 16.01.1908 r. 

Zawiercie. Klub fabryczny. Przy fabryce Huldczyński wybudowano specjalny budynek, przeznaczony na klub dla pracownikw fabrycznych i ich rodzin. W tych dniach było otwarcie tego klubu i jednocześnie urządzono bal.

Echa napadu na ks. Kempę. Dowiadujemy się, że napadu na ks. Kempę, pomiędzy Żerkowicami a Kromołowem, dokonała banda złożona z 6 lub 7 złoczyńcw. Ks. Kempa pieniędzy przy sobie nie miał, więc nic nie mogli zrabować. Ks. Kempa walczy ze śmiercią w majątku Żerkowice. Ci sami bandyci po napadzie na ks. Kempę obrabowali kilku ludzi w pobliżu wsi Żerkowice.
Goniec Częstochowski,18.01.1908 r.  

Szkoła w Zawierciu. Niedawno pisaliśmy o ofiarności na budowę szkoły początkowej w Zawierciu właścicieli fabryki: dziś słwko oddzielne poświęcić chcemy ofiarności na cel ten robotnikw andbdquo;Zawierciaandrdquo;.
Przez cały szereg lat odmawiając sobie na wiele potrzeb, w chwilach częstokroć bardzo ciężkich, zawierccy robotnicy-obywatele składali grosz swj na budowę szkoły.
Zdając sobie sprawę, że największym szczęściem dla nas jest oświata, robotnicy andbdquo;Zawierciaandrdquo; wytknęli sobie, niby gwiazdę przewodnią, myśl posiadania własnej szkoły, pięknego gmachu, w ktrym by dzieci ich czerpały światło oświaty i wiedzy.
Właściciele poparli usiłowania robotnikw materialnie i stanęło wiekopomne dzieło ofiarności robotnika wespł z fabrykantem, niby dowd między nimi przymierza dla jednej wzniosłej ideiandhellip;
W szczeglności dziś w dobie jaskrawych nieporozumień między kapitałem a pracą czyn ten należy podnieść z uznaniem, uważać porozumienie to za możliwe w ogle.
Gmach szkoły, ktry stanął w Zawierciu zadziwił wszystkich, nawet tych, ktrzy widzieli szkoły takie za granicą. Niebawem rozpocznie się w szkole zawierckiej nauka, a wraz z nią spłyną na brać roboczą wszystkie jej dobrodziejstwa.
Z dumą w sercu spoglądać będą robotnicy na gmach szkoły, że i oni przyczynili się do tej budowy, a kiedy zaczną plon zbierać, gdy młdź bogata w wiedze opuści mury szkolne, aby promień światła wnosić pod strzechy innych, jej pozbawionych, serca robotnikw napełniła radość i będą błogosławić chwilę, w ktrej powzięli myśl wzniesienia szkoły.
Pragniemy, aby wieść o wybudowaniu w Zawierciu wspaniałej szkoły rozniosła się po całym kraju, aby była przykładem dla innych fabryk, że tylko na fundamentach porozumienia zdobywać można byt spokojny, a owocem tego spokojnego bytu, szacunek i miłość to właśnie taka szkoła, jaką postawiono w Zawierciu.
Goniec Częstochowski, 3.01.1908 r.  

Rok 1910
 
Z Zawiercia. Lista ofiar złożonych zamiast powinszowań noworocznych na ręce Rady opiekuńczej progimnazjum zawierckiego na wpis dla niezamożnych uczniw tego progimnazjum. Pp. Stanisław Lewensztejn rb. 3, Dr. Zasucha rb. 2, honorarium dr Zasucha rb. 3, Franciszek i Janina Gortychowie rb. 2, A. Klemsiusz rb. 1, K. Cholewicz rb.1, X. Fr. Pędzich rb. 1, St. Magnus k. 50, H. Bednarczyk kop. 50, K. Krlikowski k. 50, L. Brykalski k. 50, K. Sachse k. 50, St. Michniewski k. 50, T.M. k. 50, Waśniewski k. 50, Werner k.50, Jan Rutkowski k. 50, Jan Beciak k. 50, St. Orlik k. 50, Duchowski k. 50, Czajkowski k. 50, A. Krzakowski k. 50, A. Zagrski k. 50, P. Szerer k. 50, O. Drzewiecki k. 50, Piotr Kubik k. 50, B. Konopnicki k. 30, M. Kurpiński k. 30, Skibiński k. 30 Staszkiewicz k. 30, Mack k. 25, Zdzisław Grabowski k. 25, W. Kałuza k. 25, F. Skrzyszowski k. 25, M. Pachlewski k. 25, A. Wojciechowski k. 25, A. Stefański k. 25, Rudolf Szmidt k. 25, J. Piotrowski k. 25, Achillesowie Klabińscy rb. 1 k. 50, Wacławostwo Gasiewscy rb. 1, Januszkiewiczowie rb. 1, Hamulecki rb.1, Feliks Wolski rb.1, B.J. k. 50, Jzef Szczuka k. 50, Salomon Margelus k. 50, W. Zgorzelski k. 50, Paszkiewicz k. 50, Hirsz Haberman k. 50, Bohdan Briehn k. 50, F. Abramson k. 50, W.M. k. 15. 
Gazeta Częstochowska, 1.01.1910 r.

Rok 1912  

KROMOŁandOacute;W.
Licytacja. Dnia 31 bm. we wsi Kromołw, powiatu będzińskiego, odbędzie się licytacja za pomocą zapieczętowanych deklaracji na zabrukowanie trzech ulic.
Goniec Częstochowski, 22.01.1912 r.

Rok 1913  

Strajk. W fabryce Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; w oddziale pluszowym zastrajkowali robotnicy z powodu zmniejszenia im płacy.
Goniec Częstochowski 28.01.1913 r.

Rok 1914

Zawiercie. Z karnawału. Zapowiedziane bale w d. 10 bm. odbyły się z wielkim powodzeniem. Najliczniej jednak był reprezentowany bal pracownikw szklarni, gdzie do kontredansu stanęło 76 par. Tańce prowadzili p.p. Br. Grabiński, b. poseł do Dumy i Jan Reszke. Bawiono się ochoczo do 7 rano. Zasługują na pochwałę przekąski i potrawy z kuchni andbdquo;Lutniandrdquo; i zasługa pod tym względem przypada nowemu dzierżawcy, zawodowemu kucharzowi.

Informacje andbdquo;Iskryandrdquo;. W nr 7 andbdquo;Iskryandrdquo; sosnowieckiej ogłoszono, że przydałaby się w Zawierciu rysowniczka haftu, gdy tymczasem są u nas trzy panny specjalistki, ktre świetnie haftują dając wzory i rysunki, a mianowicie p. Janina Stoczkiewiczwna, ul. Pilecka dom udziałowy i siostry Grudzińskie dom Seina.

Hurtownia kupcw chrześcijan. W sobotnim z 11 bm. numerze andbdquo;Iskryandrdquo; jakiś przygodny korespondent ubolewa, że zawiązane od niedawna Stowarzyszenie kupcw chrześcijan zwinęło andbdquo;Hurtownięandrdquo;, co jest wierutnym kłamstwem, gdyż andbdquo;Hurtowniaandrdquo; w dalszym ciągu funkcjonuje i mieści się na ul. Blanowskiej w domu Domagały. Wkłady członkowskie zwiększyły się znacznie. Nadto wpływają stale wkłady osb postronnych, tak że wkrtce andbdquo;hurtowniaandrdquo; będzie mogła puścić w kurs wszystkie działy. /.../

Mrz i drożyzna węgla. Od paru dni mrz dochodzi do 16 stopni, wskutek czego składy podwyższyły cenę węgla o 10 kop. na korcu.

Pożar. W poniedziałek o godz. 12 w południe powstał pożar w domu nr 15 przy ulicy Marszałkowskiej. Przybyła straż ze szklarni ogień umiejscowiła.    
Goniec Częstochowski, 10.01.1914 r.

Łazy.  Stowarzyszenie spożywcze andbdquo;Ogniwoandrdquo;. Egzystujące tu od 3 lat Stowarzyszenie spożywcze andbdquo;Ogniwoandrdquo; rozwija się bardzo pomyślnie i robi rocznego obrotu rocznego 20000 rb. Obecnie wprowadzono nowe działy: galanteryjny, norymberski i przedmioty do użytku domowego. Oglna liczba członkw wynosi z gra 100, ktrzy rekrutują się z urzędnikw kolejowych i robotnikw cementowni miejscowej. Jest więc nadzieja, że przy wprowadzeniu nowych działw obroty się znacznie zwiększą.

Wypadki kolejowe. W dniu Trzech Krli podczas manewrowania wykoleił się pociąg towarowy na tzw. sortowni. Uszkodzony został jeden wagon. Z ludźmi wypadku nie było. W tymże dniu o godz. 23 z pociągu osobowego pod stacją Łazy wypadł pasażer niewiadomego nazwiska, ktry uległ okaleczeniu całego ciała. Rannego przewieziono na kurację do Częstochowy.

O bezpieczeństwo publiczne. W lesie pod Zawierciem znajduje się olbrzymi dł po dawnej kopalni, ktry kilkakrotnie był już przyczyną nieszczęśliwych wypadkw. W ubiegłym zaś tygodniu gospodarz wsi Blanowice, Cichoń, przejeżdżając wieczorem obok tego dołu, wpadł doń z wozem i końmi. Konie wartości 250 rb. zabiły się na miejscu, a gospodarz cudem prawie ocalał, lecz potłukł się dotkliwie. Zwraca się więc władzom odnośnym uwagę celem położenia tamy dalszych wypadkw.

Marnotrawstwo i lekkomyślność. Robotnicy fabryki Akcyjnej andbdquo;Zawiercieandrdquo; otrzymują tytułem andbdquo;foraxsusuandrdquo; marki na kupno ze sklepu spłkowego. Nie wszyscy jednak korzystają z udogodnienia i te spieniężają żydom za pł ceny, aby tylko dostać gotwkę na wdkę i piwo. Podobna więc lekkomyślność zasługuje ze wszech miar na potępienie. Zasługują też na publiczną naganę ci robotnicy fabryki Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;, ktrzy w nocy 31 grudnia na 1 stycznia, wracając o 4 rano z robt nocnych wstąpili do szynku żydowskiego i tam do 8 rano witali Nowy Rok.

Choinka. Towarzystwo Opieki szkolnej w Zawierciu, popierające ochronkę we wsi Marciszw, urządziło w święto Trzech Krli andbdquo;Choinkęandrdquo; dla dziatwy uczęszczającej do tej ochronki. Na uroczystości tej był obecny Zarząd z ks. Fr. Zientarą na czele.

Z sądu.  Sąd gminny w Zawierciu skazał Franciszka Oracza na 3 miesiące więzienia za kradzież desek w tartaku D. Potoka.

Ślub. W dniu 8 bm. w kościele parafialnym odbył się ślub p. Krzyżanowskiej, nauczycielki szkoły Tow. andbdquo;Zawiercieandrdquo; z dr Kożuchowskim z Dąbrowy. Pobłogosławił związek ks. Fr. Zientara, przemawiał zaś do młodej pary ks. Wajzler, prefekt szkoły Tow. Akc.

Karnawał. Zabawy karnawałowe otworzył andbdquo;Podwieczorekandrdquo; z tańcami naszych milusińskich we wspaniałej Sali Resursy Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Bal dla inteligencji odbędzie się w tejże Resursie w dniu 10 bm. tj. w sobotę. Przygrywać będzie orkiestra p. Karasińskiego z Warszawy (kwartet). W tymże dniu w Sali Domu Ludowego odbędzie się bal tzw. wełniany, tj. w dowolnych toaletach, miłośnikw sceny, na ktrej przybędą i zaproszeni goście. Podczas zabawy odegrana zostanie komedia ze śpiewami Al. hr. Fredry andbdquo;Piosenka wujaszkaandrdquo; oraz odtańczony będzie mazur w 4 pary w krakowskich kostiumach. Trzecia zabawa taneczna w sobotę odbędzie się sali szkolnej szklarni urządzona przez pracownikw huty szklanej andbdquo;Reich i S-ka.andrdquo;

Z teatru. Repertuar przedstawień na czas świąteczny w zupełności został wykonany ku oglnemu zadowoleniu publiczności, za co należy się serdeczne podziękowanie kierownikowi sceny zawierckiej, p. Jzefowi Puchniewskiemu, ktry wraz z małżonką swą nie żałował trudu, aby sztuki były odegrane artystycznie. Jeden tylko numer zapowiedzianego repertuaru nie został wykonany, a mianowicie andbdquo;Klub kawalerwandrdquo; z powodu chwilowej nieobecności dwch osb personelu amatorskiego. Z grających amatorw i miłośnikw sceny wyrżnili się w andbdquo;Bernadecieandrdquo; panny Mieszczakwny. W andbdquo;Jasełkachandrdquo; prawie wszyscy amatorzy grali bardzo dobrze i zasługują na pochwałę, a na wysokie uznanie kierownik chrw p. Kazimierz Czapla. W andbdquo;Robotnikachandrdquo; była niezrwnana p. Żuchniewska w roli Joanny oraz pp. Pieczyrak i Nowacki. W obrazie ludowym Jasińskiego andbdquo;Nowy Rokandrdquo;, odegranym w noc sylwestrową, wyrżniły się panny Leśniak w roli Basi, Grudniewska w roli Matki głupiego Jaśka, ktrą to rolę świetnie wykonał p. Jan Walicki, młody utalentowany komik. Gra p.p. Pieczyraka, Nowackiego, Żaboklickiego i p.p. ojca i syna Kucharskich rwnież była bez zarzutu i pełna humoru i werwy, a kuplety okolicznościowe p. Pieczyraka budziły oglnie wesołość. Powtrzenie przedstawienia danego przez dzieci szkoły Akcyjnej andbdquo;Krl Łokietekandrdquo; i andbdquo;Baśń o krlowej Rżyandrdquo; były wystawione pod kierunkiem p.p. J. Cieszkowskiego i kierownika sceny J. Puchniewskiego z dużym powodzeniem. Słowa uznania i zachęty należą się też orkiestrze p. Kapitańskiego, ktra przygrywała podczas antraktw.
Goniec Częstochowski, 11.01.1914 r.

O medale. Częstochowski naczelnik wojenny nadesłał do gminy Kromołw cyrkularz, w ktrym prosi o wysłanie nazwisk wszystkich uczestnikw wojny japońsko-rosyjskiej, ktrzy do obecnego czasu nie dostali się na listę w celu otrzymania na pamiątkę medali. Ci wszyscy, ktrzy tego nie uczynili, winni zgłosić się do 3 marca, gdyż po upływie tego terminu wszelkie prośby pozostaną bez odpowiedzi. 
Nowa Gazeta Łdzka 31.01.1914 r.

Rok 1915

Nie tylko o dalsze obszary Krlestwa Polskiego zostały dotknięte klęską wojny, lecz nawet niektre gminy i osady w pow. będzińskim jak: Gm. Kromołw, Żarki, Choroń, Pińczyce, Włodowice i inne. Ludność w tych gminach obecnie jest bezdomna: mieszka w dołach lub rżnych sztucznie urządzonych jamach. Wiele osb, mając rodziny w Zagłębiu Dąbrowskim, opuściło rodzinne strony i przybyło tutaj szukać przytułku i poratowania w przykrej doli. 
Goniec Częstochowski 12.01.1915 r.

Rok 1916

Dla zbieraczy marek: Poczta miasta Zawiercie w Polsce rosyjskiej wydała dwie marki [znaczki] dla przesyłki korespondencji między pocztą rządową w Sosnowcu i miastem Zawierciem i przyległymi miejscowościami. Marki te są gustowne w dwch kolorach (wartości 10-cu i 20 fenigw) drukowane i mają w niemieckim i polskim języku  napisy: andbdquo;Poczta miasta Zawierciaandrdquo;. Marki powyższe mogą nabywać i zbieracze.
Głos Toruński, 20.01.1916 r.

Zawiercie. Odnośne władze niemieckie zakazały używania znaczkw pocztowych, ktrych dla miejscowego ruchu miasto Zawiercie używać  chciało.
Głos Toruński 27.01.1916 r.

Rok 1917

Zawiercie. Wybory do Rady Miejskiej. Na kilka tysięcy uprawnionych do głosowania, zapisało się na listy wyborcw 2502 osoby, z czego 1502 Żydw. Wybory przeprowadzają 3 komitety: andbdquo;Komitet zjednoczeniaandrdquo;, grupujący w sobie rżne żywioły prawicy, neutralistw i bezpartyjnych; andbdquo;Komitet miejskiandrdquo;, w ktrego skład wchodzą niepodległościowcy i żywioły lewicowe; oraz andbdquo;Komitet żydowskiandrdquo;. Pomiędzy Komitetem zjednoczenia a Komitetem żydowskim zawarta została umowa w sprawie wsplnej listy. Według tej listy na 24 radnych, żydzi otrzymają 7 miejsc. Prowadzone są obecnie pertraktacje mające na celu zgodę wszystkich trzech komitetw i wystawienie jednej listy kandydatw na radnych.

Zawiercie. Wieczr na wdowy i sieroty po poległych Legionistach. Po raz pierwszy od 3 maja r. ub. odbył się tu wieczr patriotyczny, urządzony staraniem akademikw: Ign. Maciejowskiego, Tad. Ginsberga i dr. Br. Pektyna na wdowy i sieroty po poległych Legionistach. Umiejętnie ułożony program i dobre wykonanie złożyły się na wieczr sympatyczny.
Głos Stolicy 16.01.1917 r.

Rok 1920

Produkcja węgla. Według przybliżonych danych andbdquo;Przemysłu i Handluandrdquo;, produkcja węgla za czas od 1 do 21 grudnia ub. r. wynosi w Zagłębiu Dąbrowskim 302 730 ton, zaś w Zawierciu (węgiel brunatny) 12 220 ton.
Gazeta Rzemieślnicza 31.01.1920 r.

Rok 1925

Samobjstwo. 30-letni Jan Dziekan, robotnik fabryki Erbego w Zawierciu chciał się żenić w ub. tygodniu z panną Bronisławą Jęczmyk z Kromołowa. Nie miał jednak pieniędzy. Zaliczki odmwiono mu w fabryce, znajomi rwnież odmwili pożyczki. Zrozpaczony poszedł w nocy i rzucił się pod pociąg w pobliżu Zawiercia. Rano ludzie, idąc do kościoła, znaleźli jęczącego z blu Dziekana. Przewieziono go na kurację do szpitala w Zawierciu, gdzie po kilku godzinach życie zakończył.
Gazeta Wągrowiecka 6.01.1925 r.

Zatarg w Zawierciu. W związku z zatargiem, jaki wynikł w fabryce Zawiercie, wyjechał tam członek zarządu związku klasowego p. Łatkowski w celu  zaznajomienia się z przebiegiem zatargu i oglnym usposobieniem robotnikw. 
Republika, Łdź, 10.01.1925 r. 

Kromołw. W odpowiedzi na powyższą odezwę, rozesłaną do całej prasy polskiej, otrzymaliśmy pewną ilość zgłoszeń, ktre kolejno umieszczamy: 
SUKIENNICTWO. Andrzej Czernek, Kromołw, poczta Zawiercie, woj. kieleckie. Wyrabia materiały wełniane. Jako ostatni z sukiennikw podtrzymuje tradycję wyrobw kromołowskich, ktre niegdyś słynęły z dobroci. Miasteczko Kromołw liczyło w roku 1830 72 sukiennikw, 4 postrzygaczy i 55 fabrykantw płcien. Obecnie jedynym sukiennikiem w Kromołowie jest p. Andrzej Czernek.
Rzeczy Piękne, przemysł, rzemiosło, sztuka. Organ Muzeum Przemysłu im dra. Baranieckiego w Krakowie Numer 1, rocznik V. 1925 rok, s. 19. 

Rok 1927

Rok założenia 1872.
Towarzystwo zakładw
Przędzalni bawełny, Tkalni i Blecharni
andbdquo;ZAWIERCIEandrdquo;
Spłka Akcyjna
Zarząd: Warszawa Nowy Świat 7, tel. 25-52
FABRYKA w Zawierciu (Zagł. Dąbrowskie). tel. 14
GŁandOacute;WNY SKŁAD SPRZEDAŻY: Łdź, ul. Zielona 8, tel. 78 i 29-80
Kapitał Zakładowy zł 8 910 000.
Zakłady Sp. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; znajdują się w Zawierciu (Zagł. Dąbrowskie). Fabryka jest zaopatrzona w najnowsze urządzenia i zatrudnia przy pełnym uruchomieniu ca 6500 robotnikw, poruszana jest przez turbinę i maszyny parowe o sile ca 6000 HP.
Dzięki zaopatrzeniu fabryki w wysoce udoskonalone urządzenia techniczne i doświadczenie zdobyte w ciągu długoletniej pracy, wyroby Sp. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; stoją jakościowo na bardzo wysokim poziomie znajdując znaczny popyt na rynku wewnętrznym jak i na całym szeregu rynkw zagranicznych.
ZAKLADY BAWEŁNIANE: Przędza, Towary, Surowe, Białe,  Chustki, Pledy, WYRABIAJA TOWARY: Kretony, Flanele, Barchany, Lamy, itd. JEDWABNICZE: plusze i aksamity.
Rozwj, 30.04.1927 r.

Rok 1930

Zawiercie. Przemysł Techniczno-Chemiczny w Polsce. Poniższe informacje otrzymał przedstawiciel andbdquo;Gazety Handlowejandrdquo; od p. inż. G. Żelechowskiego, dyrektora Związku Fabryk Techniczno-Chemicznych w Państwie Polskim. (andhellip;) Zasadnicze działy omawianej gałęzi przemysłu to: fabryki past obuwia, fabryki zapraw do podłg, fabryki płynw i proszkw do czyszczenia metali i wreszcie fabryki do farb do domowego użytku (andhellip;) Jeżeli chodzi o oglną charakterystykę tego przemysłu, to po pierwsze trzeba zaznaczyć, że jest to przemysł bardzo rozdrobniony. (andhellip;) Fabryka andbdquo;Chemimetalandrdquo; S.A. w Zawierciu wytwarza pastę do obuwia głośnej marki andbdquo;ERDALandrdquo;, a także opakowania metalowe, zarwno dla własnych potrzeb, jak i dla innych fabryk. Zarwno andbdquo;Dobrolinandrdquo; jak i andbdquo;ERDALandrdquo; wytwarzają zaprawy do podłg i inne pokrewne artykuły.
Gazeta Handlowa 28.01. 1930 R.

Rok 1931

W Zawierciu, ktre wraz z Łodzią przerwało prace na dwa tygodnie świąteczne, w określonym terminie, w dniu 2 stycznia przystąpiono do pracy. Ale już w najbliższą sobotę, d. 3 bm., wymwiono prace 500 tkaczom. Fabryka postanowiła po upływie dwch tygodni przeprowadzić redukcje personalne wśrd robotnikw. W związku z tym, jak nam donoszą robotnicy andbdquo;Zawiercieandrdquo; zwołali wiec, na ktrym przyjęto rezolucję, by w razie przejścia w czyn oświadczenia dyrekcji porzucić gremialnie prace i przystąpić do strajku.(andhellip;)
Republika, 9.01.1931 r.

Miasto, w ktrym połowa ludzi jest bez pracy. Ludzie żyją obierkami z kartofli. Piekło nędzy i głodu. Z Zawiercia, wielkiego miasta fabrycznego w Zagłębiu Dąbrowskim koło Grnego Śląska donoszą: andbdquo;Towarzystwo Akcyjne Zawiercieandrdquo; niedawno jeszcze zatrudniało 7000 robotnikw, obecnie zatrudnia tylko 2000 przez trzy dni w tygodniu, reszta robotnikw znajduje się na ulicy, bez pracy i bez zapomg.
W ostatnich czasach masowe redukcje (zwolnienia) przeprowadziły rwnież fabryki metalowe w Zawierciu, tak że obecnie jest tam około 7000 bezrobotnych
Czyli z grą połowa ludności miasta jest bez pracy i bez zasiłkw. Głd i skrajna nędza panuje niepodzielnie w domach, co doprowadza do częstych napadw na wozy piekarskie, rozwożące po mieście chleb i rozdrapywanie chleba. Całe rodziny odżywiają się obierkami z kartofli tłuczonych i gotowanych z kapustą; ludzie często mdleją z głodu. Na porządku dziennym jest kradzież chleba przez robotnika jeden drugiemu w fabryce przy pracy. Zawiercie całe dziś przedstawia prawdziwe piekło nędzy i głodu i w takim to czasie Zarząd Towarzystwa Akcyjnego Zawiercie przystąpił do stosowania pracy na czterech krosnach, zamiast dotychczas na dwch krosnach na jednego robotnika, w dodatku na starych sprzed 30 lat maszynach. Okazuje się, że większość ludności pracującej w Zawierciu głosowała na jedynkę [lista Bezpartyjnego Bloku Wspłpracy z Rządem], posłowie jedynki jednak nic w tej sprawie nie robią.
Głos Bydgoski, 22.01.1931 r.

Rok 1935

Gdzie się podziało 8 milionw złotych w andbdquo;Zawierciuandrdquo;? Z Warszawy donosi (Pm): donosiliśmy przed kilku dniami o ogłoszeniu upadłości Tow. andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Jak się okazuje pasywa Tow. andbdquo;Zawiercieandrdquo; wynoszą około 33 milionw zł, zaś aktywa ok. 24 miliony zł, czyli istnieje luka na 9 milionw zł, co do ktrych nie wiadomo gdzie wyciekły. Poza adwokatem Burschem wyznaczono rwnież syndykiem upadłości inż. Włodzimierza Szewierszawskiego. Bilanse Tow. andbdquo;Zawiercieandrdquo; wykazują największe straty za rok 1929, a mianowicie sumę 7 682 000zł. Jest rzeczą ciekawą, że weksle uzyskane przez Towarzystwo a niespłacone przez klientw, wynoszą tylko sumę 243 000 zł. Tylko tę pozycję uznano za wpływy wątpliwe, a zatem mimo wszystko kwestia deficytu na sumę przeszło 8 milionw złotych pozostaje nadal niewytłumaczona.
Ilustrowany Kurier Codzienny 5.01.1935 r.

Rok 1936

Okręgowy sędzia śledczy w Zawierciu polecił osadzić w areszcie b. sekretarza gminy Myszkw i Rokitno Szlacheckie: Jozefa Nestora oraz pomocnika sekretarza Gm. Rokitno Szlacheckie, Sojskiego. Przeciwko obu wspomnianym od kilku tygodni prowadzone jest śledztwo, przy czym podejrzani oni są o defraudację kilku tysięcy zł. na szkodę gminy Rokitno Szlacheckie. Przewinienia obu polegały na fałszywym prowadzeniu ksiąg.   
Goniec Częstochowski 1.01.1936 r.

Małoletni żebracy na ulicach Zawiercia. Delegat władz bada nędzę wśrd dzieci.
Zawiercie znane jest ze swej nędzy w całej Polsce, toteż nazywane jest andbdquo;miastem umarłychandrdquo;, andbdquo;miastem nędzarzyandrdquo; itp. Prawie trzy czwarte ludności pozostaje bez środkw do życia, na łasce władz i społeczeństwa. Budżet Zawiercia jest deficytowy, bo dochody zmalały, gdy natomiast wydatki na potrzeby wzrosły w stosunku odwrotnie proporcjonalnym. Kryzys i nędzę odczuwają i przeżywają prawie wszyscy, nie oszczędza ona nawet dziatwy, ktra dość często zmuszona jest żebrać. Dzieci-żebraki jest zjawiskiem spotykanym wszędzie w Zawierciu, jednak liczba nieszczęśliwych maleństw zmuszonych wyciągać rękę jest tak duża, że przyjezdnego, nie znającego stosunkw uderza na każdym kroku. Przed dwoma tygodniami pisząc o nędzy dzieci w Zawierciu, wskazywaliśmy na konieczność szybkiej pomocy dla dziatwy, a szkolnej przede wszystkim. Artykuł nasz przedrukowany przez inne pisma krajowe zrobił duże wrażenie wśrd władz centralnych, zwracając ich uwagę na Zawiercie i jego problemy. Dowodem tego jest fakt, że w tych dniach bawił w Zawierciu specjalny wysłannik wojewdztwa, ktry badał sytuację na miejscu. Celem przeprowadzenia badania użyto jednak bardzo ciekawej metody, bo policyjnie przesłuchano naszego zawierciańskiego korespondenta. Podał on między innymi jeden bardzo charakterystyczny przykład, gdy do urzędu przyszła obdarta 13-letnia dziewczynka, prosząc o wsparcie. Jeżeli władze chcą więcej przykładw żebractwa uprawianego przez dzieci, to radzimy zwłaszcza obserwować ulicę 3 Maja przed dworcem. Po przyjeździe niemal każdego pociągu falanga brudnych, obdartych dzieci otacza podrżnych, prosząc o datki. Czy naprawdę władze nie widzą żebractwa dzieci?... Powodem tego jest kryzysandhellip; a ponieważ pomoc miejscowego społeczeństwa nie wystarcza, z wydatniejszą niż dotąd pomocą winną pospieszyć władze i biedne dzieci otoczyć dostateczną opieką. Wtedy małoletni żebracy znikną z ulic miasta, bez stosowania jakichkolwiek środkw specjalnych.        
Polonia, 12.01.1936 r.
 Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 


Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.</description>
        </item><item>
        <title>Luty w Zawierciu i okolicach 1844-1939</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/lu</link>
        <description>Rok 1844

Nakładem S. Orgelbranda Księgarza przy ulicy Miodowej nr 496, wyszedł zeszyt 10 dzieła pt: andbdquo;Starożytna Polskaandrdquo; pod względem historycznym, geograficznym i statystycznym opisana przez M. Balińskiego i T. Lipińskiego; zeszyt ten zawiera opis następujących miejsc: Sławkw, Będzin, Czeladź,  Koziegłowy, Olsztyn, Częstochowa, Stara Częstochowa, Kłobucko, Krzepice, Mstw, Przyrw, Lelw, Bobolice, Kromołw, Ogrodzieniec, Pilica, Szczekociny, Jędrzejw, Wodzisław, Książ Wielki, Miechw, Działoszyce, Skalmierz, Słomniki, Zębocin, Brzesko Nowe, Hedw, Brzesko Stare, Koszyce, Podgrze, Lasota, Tyniec, Wieliczka, Dobczyce, Niepołomice, Staniążki, Bochnia. Prenumerata na 13 zeszytw wynosi w Warszawie zł 40; na pocztach i stacjach pocztowych zł 45.
Gazeta Warszawska 5.01.1844 r.


Rok 1854

DODATEK do nr 11 Dziennika Urzędowego Guberni Radomskiej. W Radomiu dnia 6 (18) marca 1854 roku. 
Zamieszczając poniżej listę imienną spisowych Guberni tutejszej zbiegłych przed zaciągiem [do wojska], rząd Gubernialny poleca podwładnym urzędom, aby śledztwo tychże zarządziły i w razie ujęcia, ktrego z objętych listą, odstawiły tegoż pod strażą, miejscowemu Naczelnikowi Powiatu. W razie dostrzeżenia w gminach ktregoś z ludzi zbiegłych, winni tolerowania onych lub ukrywania, pociągnięci będą do zasłużonej kary. W Radomiu d.1/13 lutego 1854 r. 

Powiat Olkuski, (andhellip;) Leśniak Franciszek, Surowicz Andrzej, Jurczyk Jzef, Wrzask Jan z g. Lgota Murowana, Mucha Jan z m. Kromołw (andhellip;) Kustra Adam z g. Kromołw (andhellip;) Dorobisz Paweł, Myga Jzef z g. Włodowice. (andhellip;) Zmarzlik Franciszek, Bartoszek Tomasz z m. Mrzygłd. (andhellip;)

Rok 1855

Kromołw. Źrdło nafty odkryto podobno w osadzie Kromołowie w pow. będzińskim gub. piotrkowskiej. Tak przynajmniej mwi o tym zawiadomienie przesłane Towarzystwu Popierania Przemysłu i Handlu przez p. Aleksandra Gorzkowskiego, pracującego w zakładach fabrycznych w Zawierciu.
Gazeta Warszawska 12.02.1885 r. 

Rok 1870

Blanowice, Kromołw.
Dyrekcja Szczegłowa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Kielcach.
Podaje do powszechnej wiadomości, że na zasadzie art. 7 postanowienia b. Rady Administracyjnej Krlestwa Polskiego z d. 28 czerwca (10 lipca) 1860 r. i upoważnień przez Dyrekcję Głwną Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego udzielonych, następujące dobra ziemskie, po uposażeniu włościan pozostałe, za zaległość w ratach Towarzystwu należnych, są wystawione z przyległościami i przynależnościami na przymusową sprzedaż przez publiczną licytację w mieście Kielcach, w Kancelariach hipotecznych poniżaj wymienionych. 
1. BLANOWICE i PIECKI, z folwarkiem Staw, położone w okręgu Pilickim. Raty zaległe w czasie zarządzenia sprzedaży wynoszą rubli srebrnych 708; vadium do licytacji wynosi rs. 2400; licytacja rozpocznie się od summy rs. 16175; termin sprzedaży d. 22. sierpnia (8 września) 1870 r., przed Lejtnantem Juszyńskim Grzegorzem. (andhellip;) 
15. KROMOŁandOacute;W miasto, z wsiami Pomrożyce, Zawiercie Kromołowskie, i Zuzanka z osadą leśną Koloni las, położone w okręgu Pileckim. Raty w czasie zarządzenia sprzedaży wynoszą rs. 1052; vadium do licytacji wynosi rs. 3600; licytacje rozpoczyna się od sumy rs. 36980; termin sprzedaży d. 28 sierpnia (9 września) 1870 r., przed rejentem Juszyńskim Grzegorzem. 
Gazeta Warszawska 19.02.1870 r. 

Rok 1891
    
Zawiercie. W tych dniach robotnicy i oficjaliści fabryki andbdquo;Zawiercieandrdquo; bardzo sympatycznie żegnali swego dyrektora, p. Masłowskiego, ktry otrzymał korzystniejszą posadę w jednej z fabryk nadreńskich.
Dziennik Łdzki 15(27) 02.1891 r.

Rok 1892    
            
Zmiany w duchowieństwie. Jak donosi andbdquo;Dziennik Warszawskiandrdquo;, w duchowieństwie rzymsko-katolickim diecezji kieleckiej zaszły następujące zmiany: Mianowany: Wikary parafii Kromołw ks. Dominik Kapuściński administratorem par. Kozłw. Przetranslokowani: Wikary parafii Będzin ks. Franciszek Marszycki do parafii Kromołw. 
Gazeta Warszawska 5.02.1892 r.

Rok 1894

Kromołw i sukna kromołowskie. Osada Kromołw - pisze korespondent andbdquo;Gazety Warszawskiejandrdquo; - położona jest w pow. będzińskim gub. piotrkowskiej, liczy 1500 mieszkańcw, w trzech czwartych katolikw, resztę żydw. Mieszkańcy trudnią się rolnictwem lub rzemiosłem, żydzi, jak zwykle, hołdują łokciowi i miarce. Jest tu murowany kościł pod wezwaniem św. Mikołaja, szkoła elementarna, urząd gminy, itp. choć w osadzie odbywają się co dwa tygodnie w środy targi, są one nieliczne, gdyż głwny handel ogniskuje się w osadzie fabrycznej Zawiercie. Ruch handlowy w Kromołowie skupia się w trzech szynkach i w dziesięciu sklepach z norymberszczyzną [nici, igły, wstążki, nożyczki, guziki, znaczki, itp.]. Przed laty Kromołw słynął z targw na trzodę chlewną, ktrej dostarczano po kilka tysięcy sztuk i zbywano kupcom zjeżdżającym tu umyślnie ze Śląska, ktrzy spędzali zakupiony towar przez Siewierz za granicę. Po wybudowaniu drogi Iwangrodzko-Dąbrowskiej handel trzodą upadł zupełnie, gdyż głwnie okolice, przez, ktre kolej ta przechodzi dostarczały nierogaciznę na targi Kromołowskie. Za to sukiennictwo tu kwitnie.  Zaprowadził je w roku 1822 (jak twierdzą miejscowi kronikarze) wczesny dziedzic Kromołowa, Bzowa i Zawiercia itp. Piotr z Alkantary baron Gostkowski. Do dziś dnia ludność uwielbia go za to, gdyż to on miał sprowadzić z Prus i Czech sukiennikw i zobowiązał ich wtajemniczyć mieszkańcw w fabrykację sukna. Sukiennictwo w Kromołowie rozwijało się do 1874 roku. Wyrabiano tutaj sukna białe, siwe i brązowe na bundy, flanelkę, chustki, derki i inne, a wszystko z owiec własnego chowu, tzw. koźlatych. Popyt na wyroby kromołowskie był wielki, niektrzy fabrykanci sprzedawali sukien, kapot itp. blisko za 20000 rubli rocznie. Towar zbywali w sąsiednich miasteczkach, jako to w Siewierzu, Pilicy, Wolbromiu, Sławkowie, Olkuszu, Szczekocinach, Lelowie i innych. Po roku 1874, kiedy lud rozpoczął zaopatrywać się w tandetę żydowską, przemysł domowy w Kromołowie zaczął upadać i skończyło się na tym, iż mniej zasobni domorośli fabrykanci wzięli się do pługa lub też znaleźli zajęcie w fabrykach łdzkich, tomaszowskich, a część i w Zawierciu. Obecnie mają jeszcze warsztaty następujący sukiennicy p.p. J. Wolny, J. Hornik, Karol Lipski, A. Czernek, Ignacy Jakubek, Jan Figiel i J. Chmurki. Sumienną pracą jednają sobie klientw coraz liczniejszych, a kilku z nich zaprowadziwszy ulepszenia w deseniach i kolorze sukna znajdują nabywcw wśrd wyższej sfery, ktra począwszy używać na ubrania sukien kromołowskich dała impuls do szerszego ich zbytu; rozchodzą się te wyroby do Częstochowy, Będzina, Sosnowca, Dąbrowy, Piotrkowa, a nawet i do Warszawy. Jeden z fabrykantw J. Wolny na obstalunek p. Skiwskiego z Niegowonic wykończył partie sukna dla obywateli z pow. ciechanowskiego, ktrzy zachęceni trwałością i gustownością materiału prosili o nadesłanie im odpowiedniej ilości. Wziąwszy na uwagę, że fabrykacja odbywa się na ręcznych warsztatach, można oddać sprawiedliwie pracowitym ludziom, że cuda stwarzają. Szczęść im Boże! Rzemieślnikw Kromołw liczy kilkunastu: z nich Wincenty Laber, stolarz prowadzi roboty kościelne i inne wykwintne. Kościł miejscowy jest za mały na tak liczną parafie, jaką posiada, należy do niej i Zawiercie z kilkutysięczną ludnością. W niedziele i święta tyle się pobożnych gromadzi, że nie tylko w kościele, ale i na cmentarzu obrcić się nie można. Proboszcz ks. Karol Barcz i wikariusz Marszycki na prżno pukają do serc swoich owieczekandhellip; Coraz ciaśniej w przybytku Bożym, a przecież ludność bogata, fabryczna, zarobki są, brak tylko chęci do składek choćby na rozszerzenie kościoła w Kromołowie, nie mwiąc już o kaplicy w Zawierciu, ktrą planowano przebudować na kościł. Ciekawe tu krąży podanie o powstaniu rzeki Warty. Dawne czasy w miejscu, gdzie stoi kapliczka św. Jana, stał żołnierz na warcie. Gorąco było niesłychanie, żołnierz umierał z pragnienia, a ruszyć mu się nie było wolno, bo mgł przez to siebie i towarzyszy broni na zgubę narazić. Zaczął się, więc gorąco modlić do swego patrona św. Jana, aby się wstawił za nim do Boga i zesłał mu, choć odrobinę wody na orzeźwienie. Gdy skończył, modlitwę i pocałował ziemię, na ktrej stał, wytrysnęło źrdło i pienista fala zaczęła się toczyć spod ng żołnierza. Źrdło to na pamiątkę owego cudu przezwano Wartą.
Tydzień 11.02.1894 r.

Sklep spłki mrzygłodzkiej. Na początku roku zeszłego organista p. Martinka zakrzątnął się około założenia w osadzie Mrzygłd pow. będzińskiego, spłkowego sklepu chrześcijańskiego. Jakoż sklep przyszedł do skutku, a przyczyniło się do tego jedenastu wsplnikw, założywszy kapitału rubli srebrnych trzysta. Zarząd sklepu objął pan Martinka. Po płrocznej egzystencji nowego przedsięwzięcia kapitał obrotowy okazał się za małym, spłdzielcy, przeto powiększyli go o drugie trzysta rubli. Sklep szybko rozwijać się począł, czym zastraszeni handlarze miejscowi dalejże zwykłymi sposobami działać na szkodę groźnego dla nich wspłzawodnika: to więc gwałtownie obniżyli ceny towarw w sklepach swoich, to znw ganili i dyskredytowali towary w owym sklepie, aż nareszcie wpadli na pomysł porżnienia i pokłcenia między sobą wsplnikw i to im się niestety udało. Zaniepokojeni o swj kapitał wsplnicy postanowili rozwiązać spłkę; aliści jakież było ich zdumienie, gdy przy obliczaniu końcu roku zeszłego, okazało się, że sklepowi nie tylko nie groziło bankructwo ale że przeciwnie prosperował on świetnie. Obrt bowiem w ciągu kilku miesięcy uczynił przeszło 6000 rubli, w remanencie towarw zostało w sklepie znacznie więcej niż było przy otwarciu. W rezultacie wsplnicy otrzymali włożony kapitał swj w całości, a nadto tytułem dywidendy otrzymali 80%! Pan Martinka widząc, jaki jest rezultat, postanowił sam prowadzić dalej sklep.
Tydzień, Piotrkw 6(18)02.1894 r.

Rok 1895 

W tych dniach jeden z drżnikw pod Zawierciem sprzedał kilka morgw gruntu. Gdy powracał do domu z pieniędzmi, został napadnięty, ograbiony i zamordowany.
Dwaj furmani Hamel Śniadek i  Haskiel Genidzberg, pałając do siebie od dawna nienawiścią, spotkali się przed dworcem kolejowym i wszczęli kłtnię, ktra zakończyła się bjką, tak zażartą, że Śniadek ugodził nożem swego przeciwnika. Raniony padł bez zmysłw. Przeniesiono go do szpitala fabrycznego, gdzie lekarz miejscowy udzielił mu pierwszej pomocy. Rana zadana została w okolicy serca i jest bardzo niebezpieczną. Śniadka uwięziono.
Złodzieje w  okolicy Zawiercia ogromnie się rozzuchwalili: nie ma nocy, podczas  ktrej nie dokonaliby jakiejkolwiek kradzieży. Nie tak dawno usiłowali okraść mieszkanie pisarza tamtejszego sądu gminnego, a choć spłoszeni zostali, pisarzowi jednak, usiłującemu ich ująć, zadali silny cios żelazem.
Tydzień, Piotrkw 5(1)02.1895 r.

Rok 1896

W szkole elementarnej w Zawierciu, w r. 1891/2 z oglnej liczby 322 dziewcząt w wieku szkolnym, uczyło się 115, w r. 1892/3 z 349 - 126, w r.1893/4z 336 - 136, w r. 1895/6 z 352 - 137. Większej ilości uczennic szkoła pomieścić nie może!...
Tydzień, Piotrkw 11(23)02.1896 r.

Rok 1897 

Dworzec kolejowy w Zawierciu nie odpowiada potrzebom podrżujących. W stosunku do rozwijającego się coraz silniej ruchu pasażerskiego ciasny i niewygodny, dworzec w Zawierciu zbudowany przed trzydziestoma laty stał się wprost śmiesznym. A jednakandhellip; Zawiercie daje drodze żelaznej do 5000 rs. miesięcznie z biletw pasażerskich; zasługuje więc na pewne względy!...
Tydzień, Piotrkw 16(28)02.1897 r.

Rok 1898 

Gorączka grnicza. W ostatnich czasach w okolicach Zawiercia z powodu powstających w Częstochowie wielkich piecw Handkego rozwinęły się wielce, jak nam donoszą, poszukiwania grnicze. Największą działalność w kierunku poszukiwań rudy żelaza ujawnia hr. St. Krasicki, ktry jako wspłwłaściciel dbr Włodowice odkrył już w tym majątku 12 terenw rudy i węgla. Rwnież energicznie w tym kierunku krząta się administrator dbr Rokitno p. Gembarzewski, ktry w okolicach Łaz i folwarku Hutki odkrył 6 terenw grniczych.
Cementownia. Donoszą nam, że budowa nowo powstającej z inicjatywy hr. St. Krasickiego cementowni w Łazach, jest już na ukończeniu. Budynki jej nader wspaniale się przedstawiają, a wykończone zostały z największą dokładnością; maszyny najnowszego systemu, dotąd u nas jeszcze niezastosowane, zostały sprowadzone z Belgii i dają rękojmię, że produkcja cementu, ktra się rozpocznie w marcu r.b., dosięgnie możliwej w kraju naszym doskonałości.
Projekt nowej fabryki. W okolicach Myszkowa hr. St. Krasicki w dobrach swych Włodowice projektuje budowę wielkiej fabryki bawełnianej, zapewniony mając udział kapitalistw angielskich; oprcz tego - jak nas zapewnia dobrze poinformowany i przyjmujący sam wspłudział w tym interesie korespondent nasz p. B.G. - przystępują do tego przedsięwzięcia dwaj znajomi potentaci łdzcy, p. Z. i K.
Sztuczna hodowla ryb. Dowiadujemy się, że oddział warszawskiego Tow. Rybackiego ma zająć się w Rokitnie Szlacheckim - dobrach powiatu będzińskiego, należących do p. Poleskiego - urządzeniem w 7 największych stawach wzorowej, sztucznej hodowli ryb. W stawach tych i teraz już znajduje się mnstwo karasi, w jednym z nich poławiają się nawet karasie ważące po 8 funtw sztuka (!),cechowane jeszcze przez Szembeka. 
Napad. Dnia 27 b.m., na powracającego z Zawiercia do dbr Rokitno administratora tych dbr p. G., napadło w lesie 4 rabusiw, ktrzy, pomimo dwch wystrzałw danych przez znajdującego się wwczas w gąszczu leśnym rządcę Rokitna odważyli się jeszcze rzucić na p. G. - i dopiero odstraszyła ich lufa jego fuzji, ktrą szczęściem powracając z polowania miał ze sobą.
Tydzień, Piotrkw, 25.01 (6.02) 1898 r. 

Z Zawiercia piszą do andbdquo;Kuriera Codziennegoandrdquo;. Dnia 25 stycznia o godz. 5 po południu w lesie porębskim kilku uzbrojonych drabw zastąpiło drogę jadącemu z Siewierza kupcowi L. Trebinerowi. Złoczyńcy poranili Trebinera nożami i zabrali 30 rubli gotwki. Przed dwoma tygodniami uległ rozbojowi rzeźnik Wolf Rusinek, ktremu zabrali przemocą około sto rubli. W ogle napaści i rozboje zaczynają się znowu powtarzać, co rodzi słuszne podejrzenie, iż się uorganizowała jakaś stała banda z niedobitkw Malarskiego. 
Smutny fakt rozluźnienia obyczajw zdarzył się w fabryce cementu andbdquo;Wysokaandrdquo; pod Łazami. Niejaka Antonina Sienkiewicz powiła nieżywe dziecko, potworka o dwch głowach i czterech nogach, ktre pochowane zostało na cmentarz w Chruszczobrodzie. Rwieśnice Sienkiewiczwny zaczęły się z niej wyśmiewać, i dokuczać tak, że zrozpaczona kobieta utopiła się studni nocą 25 stycznia.
Wakującą posadę zawiadowcy stacji w Zawierciu objął pan Rozmysłowicz, a dotychczasowy zastępca zawiadowcy p. Stefan Bielawski powołany został na starszego pomocnika zawiadowcy stacji Warszawa.
Zawiercie. Odbyło się tu kilka publicznych balw; zapowiedziana też została zabawa kostiumowa, a że ma wielu zwolennikw, więc powodzenie zapewnione.
Tydzień, Piotrkw, 25.01(6.02).1898 r.

Rok 1899 

Z Zawiercia piszą do andbdquo;Słowaandrdquo; pod dniem 25 stycznia: Został tu dziś otworzony skład materiałw aptecznych, o ktry sukcesorzy śp. St. Pasierbińskiego dwa lata robili starania. Ceremonii asystowali inspektor lekarski z Piotrkowa i doktor powiatowy z Będzina. Otwarcie składu tego dla zawiercian oszczędza wielu uciążliwych podrży do Częstochowy, a właścicielowi apteki zbytniej pracy w sprzedaży cząstkowej rżnych materiałw potrzebnych do ciągłego użytku. Należy jeszcze, aby spadkobiercy apteki pomyśleli o filii na przedmieściu Zawiercia, gdyż wzrost nieustanny ludności wymaga tego koniecznie. 
Zawiercie. Od czasu wprowadzenia monopolu zwiększyła się konsumpcja piwa do tego stopnia, że nieledwie co kilka krokw spotkać można u nas sklep z piwem, ktrego wartość pozostawia wiele do życzenia. Chmielu i słodu trudno się dosmakować, ale za to innych surogatw moc wielka, jak sacharyny, gliceryny i kwasu salicylowego i tym podobnych. Kto w Boga wierzy robi teraz piwo, ale że się Boga nie boi, więc fabrykuje lurę zdrowiu ludzkiemu szkodliwą, byle tylko barwa przypominało ulubiony trunek Gambrynusa. Zwracamy na naszych pokątnych piwowarw uwagę władzy lekarskiej; rozbir chemiczny i ścisła analiza przekona opiekunw zdrowia publicznego o prawdzie naszych słw. 
Tydzień, Piotrkw, 24.01(5.02).1899 r.

Rzadkie zjawisko. Korespondent nasz z powiatu będzińskiego pisze: We wsi Rzędkowice gminy Kroczyce, pow. olkuskiego, w dniu 30 stycznia r.b. o godzinie 8 wieczorem zauważono lekkie trzęsienie ziemi. Służba tamtejszego folwarku, znajdująca się w owej chwili w kuchni, sądziła na razie, że się przewrcił komin i wybiegła z domu, aby się o tym upewnić. Komin jednak stał niewzruszony. Na drugi dzień przekonano się, że i wielu sąsiednich domw mieszkańcy doznali tego samego wrażenia; w mieszkaniu zaś włościanina Jzefa Barańskiego wskutek trzęsienia odpadł nawet w paru miejscach tynk ze ściany.
Fałszywy alarm podnisł jakiś plotkarz, jakoby kościł w Zawierciu z przyczyn nie przykrycia go dachem, groził zawaleniem. Nieprzykrycie murw na zimę rzeczywiście korzystnym być nie może, jednak o zawaleniu się lub rysowaniu się murw dotąd mowy być nie może. Budowa tego kościoła postępuje wolno, jak zwykle bywa tam, gdzie nie ma odpowiednich funduszw i trzeba się oglądać za ofiarnością publiczną; lecz należy sprawiedliwość, że roboty prowadzone są z całą dokładnością i staraniem o trwałość gmachu; twierdza nie powstydziłaby się takich murw! Nie szykanować więc, lecz dziękować należy zacnym ludziom, ktrzy dokładają wszelkich starań, aby zbudować tę świątynię! - oto co pisze nasz specjalny korespondent.
W Zawierciu ks. K. Barcz stara się u władzy gubernialnej o uzyskanie rozporządzenia, na mocy ktrego kupcy w Zawierciu zmuszeni byliby zamykać sklepy we wszystkie dni świąteczne. Z wyjątkiem oczywiście spożywczych.
W Zawierciu w tym karnawale bawiono się często i ochoczo; odbyło się kilka publicznych zabaw, ktre się wyjątkowo udały.
Stacja w Łazach ma być znacznie powiększona, ponieważ przeładowanie towarw, uskutecznianie dotąd w Ząbkowicach, odbywać ma się teraz na stacji Łazy. Może też z tego powodu stacja ta przestanie być traktowana przez zarząd po macoszemu. Przede wszystkim brak bufetu i szwajcara dotkliwie odczuwają podrżni. Projektuje się też podobno bocznicę kolejową od stacji Łazy do  fabryki cementu w Ogrodzieńcu.
Tydzień, Piotrkw, 8(20)02.1899 r.

W Zawierciu została ustanowiona nowa posada, nadetatowego weterynarza, z płacą rs. 600 rocznie. Do obowiązkw jego należeć ma nie tylko ścisły nadzr nad zabijanym w miejscowej rzeźni, ale i nad ładunkiem trzody chlewnej na stacji Zawiercie i przesyłanymi za granicę przez przykomrek w Gniazdowie produktami mięsnymi.
Tydzień, Piotrkw 7(19)02.1899 r.

Rok 1900

Odkrycie rudy żelaza. W następujących miejscowościach guberni piotrkowskiej odkryte zostały pokłady rudy żelaza: Na polach osady gminy Krzepice powiatu częstochowskiego u mieszczan Piotra i Marianny małżonkw Boreckich; w miejscowości położonej na 50 sążni na południe od osady Krzepic do osady Działoszyn na przestrzeni 2 wiorst 400 sążni; na polach włościanina wsi Ludwinw gminy Niegowa będzińskiego powiatu Karola Felikisa na głębokości 2,8 sążnia grubości 12 cali; na polach sukcesorw Jana Morawca we wsi Lutowice gminy Niegowa powiatu będzińskiego na głębokości 0,4 sążnia grubości 0,7 sążnia; na polach włościanina Jana Morawca we wsi Lutowice gminy Niegowa będzińskiego powiatu na głębokości 5 i pł stopy grubości 3 cale; na polach wsi Lutowice gminy Niegowa będzińskiego powiatu sukcesorw Franciszka Szczygła na głębokości 2 sążni grubości pł sążnia; na polach włościan Gra Włodowska gminy Włodowice będzińskiego powiatu Jzefa i Katarzyny małżonkw Muchw na głębokości 1 i pł sążnia grubości 8 cali; na polach tych włościan we wsi i gminie Włodowice na głębokości 4 sążni grubości 6 cali; na polach folwarku andbdquo;Stawkiandrdquo; wsi Blanowice gminy Kromołw będzińskiego powiatu właściciela Markusa Holenderskiego na głębokości 1 sążnia grubości 6 cali; na polach majątku Żarki, gminy Żarki będzińskiego powiatu właściciela Jana Ordengi na głębokości 5 i pł stopy grubości 3 cale; (andhellip;)  
Rozwj 7.02.1900 r.

Odkrycie rudy żelaznej. Na polach majątku Połonia, gminy Żarki, będzińskiego powiatu, Franciszka Świderskiego, na głębokości 1 sążnia odnaleziono pokład rudy żelaznej, grubości 12 cali. Na ziemiach włościanina wsi Parkoszowice, gminy Włodowice gub. piotrkowskiego Antoniego Żmudy, na głębokości 3 sążni. Na polach osady Włodowice, tejże gminy, powiatu będzińskiego, na głębokości 5 metrw, grubości 5 cali. Na polach wsi Dąbrowa Grna, będzińskiego powiatu, Elżbiety Czerkawskiej, na głębokości 5 metrw. Na polach wsi Sączw, gminy Bobrowniki będzińskiego powiatu, Dydaka, Szafrugi, na głębokości 4 andfrac12; metra, grubości 7 metrw.
Rozwj 21.02.1900 r.

Rok 1902

Z okolic Zawiercia donoszą o sprytnych manewrach żydowskich w celu  ominięcia przepisw andbdquo;ochrony leśnejandrdquo;. Mianowicie wyprzedaje się las na sztuki z tym zastrzeżeniem, że nabywca wywiezie je cichaczem, jako ukradzione. Kiedy  już część lasu tym sposobem z drzew ogołoconą; Żyd podnosi alarm, że mu las skradziono; daje znać o tym komisji, zjeżdżają się delegowani, oglądają plac pusty, a jako niezadrzewiony kwalifikują do sprzedaży. O to właśnie chodziło, bo grunty w tej okolicy dochodzą do niebywałej ceny trzech rubli za łokieć kwadratowy!
Tydzień, Piotrkw 3(16)02.1902 r.

Zawiercie. Towarzystwo akcyjne grnicze odlewni żelaza, zakładw mechanicznych i kopalń węgla andbdquo;Porębaandrdquo; osiągnęło w roku eksploatacyjnym 1900-01 czystego zysku 99 195 rubli. Dywidendę przyznano w stosunku 7% od kapitału akcyjnego 750 000 rubli, a resztę użyto na rżne odpisania w stosunku 2-10%.
Tydzień, Piotrkw 10(23)02.1902 r.

andbdquo;Nieradaandrdquo;, kopalnia węgla Adres: gub. Piotrkowska, pow. Będziński, poczta Myszkw, os. Mrzygłd. Właściciel: P. Strzeszewski. Robotnikw: 161. Dobyto: 2551207 pudw węgla brunatnego.
Księga adresowa przemysłu fabrycznego w Krlestwie Polskim na rok 1904.

Rok 1905

W Zawierciu ma zacząć od 1 marca funkcjonować tania kuchnia dla ubogiej ludności. Koszty urządzenia, prowadzenia i obsługi kuchni ponosić będą głwniejsze fabryki tameczne; obiady będą wydawane za bonami w cenie  5 kop. za obiad. Z powodu ciężkich i ważnych chwil obecnych, nie ma być w Zawierciu w tym roku ani jednego balu, ani wieczorku tańcującego, oprcz paru teatrw amatorskich i koncertw na cel dobroczynny.
Tydzień, Piotrkw 5.02(23.01)1905 r.

Z Zawiercia. Za staraniem zarządu fabryk andbdquo;Zawierciaandrdquo; ma być urządzona resursa dla oficjalistw tychże fabryk, w ktrej zaprowadzona zostanie czytelnia i higieniczna restauracja. Inicjatorem owej resursy jest dyrektor fabryk Zawiercia, p. Masłowski.
Tydzień, Piotrkw, 7(19)02.1905 r.

Rok 1908

Zamach na fabrykanta. W Myszkowie pod Częstochową dokonano w d. 5 b.m. zamachu na znanego fabrykanta, p. Jzefa Baueretza, w okolicznościach następujących: Około godz. 7 wieczorem p. B. Jechał z fabryki swej w Mijaczowie do domu na folwarku pobliskim. Towarzyszyła mu crka, p. Zawadzka. Gdy powz mijał fabrykę Szmelcera w Myszkowie, z sieni wyskoczył jakiś człowiek i rzucił pod powz jakiś przedmiot... Zanim nastąpił wybuch, p. Zawadzka zdążyła wyskoczyć z powozu i szczęśliwie uniknęła szwanku. Wybuch był bardzo silny, tak, że powz został przepołowiony. P. Baueretza, ogłuszonego hukiem, podjęto następnie ze złamaną nogą w dwch miejscach. Woźnica spadł z kozła, lecz oprcz potłuczeń nie ponisł żadnego szwanku poważniejszego. Sprawca zamachu zdołał zbiec. Stan zdrowia p. Baueretza jest względnie pomyślny i życiu jego niebezpieczeństwo nie zagraża.
Kurier Wileński 9(22) 02.1908 r.

Rok 1912

Stan przemysłu polskiego. /.../ Świeże dane wykazują, iż z miast Krlestwa Polskiego największą wartość produkcji daje największe u nas ognisko przemysłu tkackiego - Łdź, mianowicie 136 i pł miliona rubli, i zatrudnia 66540 robotnikw /.../ Zawiercie - szste miejsce (7,7 mil rb., 7109 robotnikw), Żyrardw - sidme miejsce (7,4 milionw rb., przeszło 3 tys. robotnikw) /.../
Rocznik Gebethnera i Wolfa. Kalendarz encyklopedyczno-praktyczny na rok 1912.

Rok 1925 

Zatarg w fabryce andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Donoszą nam z Zawiercia, że robotnicy zwrcili do zarządu tow. akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; z projektem zniesienia obiadowej pory w godzinach pracy, z tym, aby przypisana norma godzin pracy odbywała się jednym ciągiem. Wniosek swj robotnicy motywują wielką odległością swych mieszkań od zabudowań fabrycznych. Zarząd fabryki andbdquo;Zawiercieandrdquo; na propozycje robotnikw się nie zgadza, wskutek czego wybuchł ostry zatarg, ktry w razie dalszej nieustępliwości jednej ze stron grozi strajkiem 3000 robotnikw, zatrudnionych w tej fabryce.
Republika, 18.02.1925 r.

Łazy. Brak rzeźni. Istniejąca dotychczas prymitywnie urządzona rzeźnia pod Wysoką, będąca własnością prywatną p. Rychtera, nie odpowiada najelementarniejszym potrzebom nowoczesnych urządzeń, toteż urząd gminy przystąpi wkrtce do opracowania planw wybudowania własnym kosztem gminnej rzeźni. Przedsięwzięciom tym należy przyklasnąć, zwłaszcza że trzodę chlewną rzeźnicy biją u siebie w domu i trudna jest kontrola badania mięsa.
Pozostałości zaborw. W Łazach spotyka się jeszcze szyldy wywieszone nad sklepami z napisami rosyjskimi. Czas już wielki kres temu położyć i pouczyć odnośnych właścicieli, że obecnie mieszkamy w Państwie Polskim.
Dochd z ostatniej zabawy na kupno dzwonw do kościoła parafialnego w Łazach przynisł 250 zł.
Epidemia w Łazach. Jak nas informują, pojawiła się w Łazach epidemia szkarlatyny i kilka wypadkw objaww tyfusu. Wiosna się zbliża, komisje sanitarne winny wobec tego rozpocząć energiczną akcję przeciwko rozszerzaniu się epidemii.
Targowisko w Łazach. Urząd gminny w Łazach zamierza wkrtce zwrcić się do pani Poleskiej, właścicielki majątku Rokitno Szlacheckie i gruntw położonych w sąsiedztwie Łaz, w celu uzyskania placu na targowisko. Łazy są bowiem osadą przeważnie zamieszkałą przez kolejarzy, liczącą 1598 mieszkańcw i 104 domy mieszkalne. Dla rozwoju jest pożądane urządzenie tego targowiska, zwłaszcza, że na miejscu jest sześciu rzeźnikw, w okolicy zaś bliskiej 15. Nie należy się lękać, by pani Poleska odmwiła Gminnemu Urzędowi skrawka ziemi, przez co i jej ziemi wartość znacznie podwyższyłaby się.
Drożyzna mięsa. Mieszkańcy Łaz narzekają na drożyznę mięsa. Po sprawdzeniu na miejscu okazuje się, że miejscowi rzeźnicy po żywe sztuki jeździć muszą do Sosnowca i stąd je sprowadzać, co naraża ich na zwiększone wydatki transportu. 
Wypadek w Łazach. W ubiegłą sobotę w Łazach o godz. 10 wieczr spinacz kolejowy Łukasz Michurewski, lat 49, przy sortowaniu pociągu towarowego wpadł pod koła wagonu i uległ śmiertelnemu wypadkowi, koło bowiem wagonu zmiażdżyło mu głowę. Zmarły osierocił żonę i ośmioro dzieci. 
Kurier Wileński 9(22) 02.1925 r.

Rok 1926

andbdquo;Zawiercieandrdquo; ruszyło! 3000  robotnikw otrzyma pracę. Warszawa, 10 lutego.  W wyniku porozumienia ministerstwa przemysłu i handlu z ministerstwem skarbu z zarządem Spłki akcyjnej andbdquo;Zawiercieandrdquo; wielkie zakłady bawełniane powyższej firmy zostały częściowo uruchomione w dniu 8 bm. Stopniowo zostaną wprowadzone w ruch poszczeglne działy fabrykacji tak, że w końcu miesiąca lutego fabryka zatrudni około 3000 robotnikw.
Ilustrowana Republika 11.02.1926 r.

Wskutek mgły. Wczoraj na łąkach pod Będuszem obok Myszkowa opuścił się samolot zdążający z Poznania do Lwowa, prowadzony przez kapitana Jerymę z 6 pułku lotniczego. Powodem wylądowania samolotu była straszna mgła, ktra uniemożliwiała pilotowi dalsza podrż. Po przenocowaniu się i ustaleniu pogody, samolot następnego dnia rano wyruszył w dalszą podrż, wzbudzając wśrd okolicznych mieszkańcw wielką sensację i podziw. 
Polonia 13.02.1926 r. 

Rok 1927

Ewidencja zmian terytorialnego podziału - utworzenie powiatu zawierciańskiego i rozszerzenie granic miasta Buska. W Dzienniku ustaw Rzplitej nr 125/26 poz. 727 z dnia 26.XII.26 r. zostało ogłoszone rozporządzenie Rady Ministrw z dnia 12.XII.1926 r. o utworzeniu nowego powiatu  zawierciańskiego z siedzibą władz powiatowych w Zawierciu, przez wyłączenie z powiatu będzińskiego następujących gmin: Mierzęcice, Siewierz, Rokitno Szlacheckie, Poręba, Kromołw, Włodowice, Mrzygłd, Pińczyce, Koziegłwki, Koziegłowy, Rudnik Wielki, Choroń, Żarki, Niegowa, Myszkw oraz miasto Zawiercie. 
Ministerstwo Spraw Wojskowych. Dziennik Rozkazw 15.02.1927 nr 6, R.10.

Rok 1930

Magistrat miasta Zawiercia otrzymał na akcję dożywiania bezrobotnych na miesiąc luty 54 tys. zł. Stosownie do zarządzeń władz zwierzchnich Magistrat wydaje talony na żywność tylko tym bezrobotnym, ktrzy odrabiają po kilka dni roboczych na robotach publicznych.
Straszne samobjstwo chorego. Były robotnik fabryki włkienniczej Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; Koza E. od dłuższego czasu był chory i leczony według diagnozy lekarzy Kasy Chorych, na żołądek. Stan jego jednakże po zabiegach lekarskich pogarszał się, a ostatnio stał się niemal beznadziejny. Okazało się, że Koza chory jest na gruźlicę i że o ratunku mowy być nie może. Stan ten doprowadził K. do takiej depresji, że gdy wszyscy domownicy wyszli z domu, za pomocą scyzoryka przerżnął on sobie brzuch tak, że jelita wypłynęły na wierzch. W strasznych męczarniach po 2 godzinach K. wyzionął ducha.
Polonia 26.02.1930 r.

Rok 1931

Wykrycie drukarni komunistycznej. Zawiercie. 25.02.1931 policja wykryła w osadzie Kromołw w zagrodzie włościańskiej niejakiego Władysława Saja, dobrze urządzoną drukarnię komunistyczną, ktra zaopatrywała całe wojewdztwo kieleckie. W czasie zjawienia się policji w zagrodzie, drukarnia była w pełnym ruchu. Oprcz gospodarza aresztowano dwch drukarzy, ktrzy jednak zdążyli zniszczyć część kompromitującego materiału.
Kurier Bydgoski 25.02.1931 r.

Rok 1933

Uruchomienie przędzalni. W Zawierciu uruchomiono przędzalnię tow. akc. Zawiercie. Zatrudnionych zostało na razie około 100 robotnikw.
Nowiny Codzienne 9.02.1933 r.

Rok 1935

Osadzenie bezrobotnych na roli. Ciekawy eksperyment samorządw Zagłębia. Szerzące się w zastraszający sposb bezrobocie zaczyna wywoływać coraz większy niepokj władz, zwłaszcza samorządowych. Żeby nie niepokoić opinii publicznej władze jeszcze przed dwoma latyandhellip; zaprzestały wydawania oficjalnych komunikatw o stanie bezrobocia. Bezrobotni, ktrzy stracą prawo do zasiłkw lub zaprzestaną meldować się, skreśla się z list, ale życie zadaje kłam wszelkim sztucznym wyliczeniom i statystykom. Codziennie zamykane są nowe warsztaty pracy, przeprowadzane dalsze redukcje i oszczędności i codziennie wzrasta armia bezrobotnych. Wielkie plany walki z bezrobociem, przez podjęcie robt publicznych, o ktrych tak szeroko piszą (zwłaszcza w miesiącach zimowych) niektre odłamy prasy, zawodzą. Zagłębie Dąbrowskie na pł miliona posiada (według nieoficjalnych danych) około 45 tys. bezrobotnych, co wraz z rodzinami daje cyfrę 150 tys. ludzi pozbawionych środkw do życia. A więc co trzeci mieszkaniec Zagłębia nie ma co jeść i żyje tylko z ofiarności publicznej, niewielka zaś ilość z zasiłkw. Są ludzie, ktrzy już 5, a nawet 7 lat pozostają bez pracy, dla nich życie w tych warunkach jest męką, tym bardziej, że dawno już stracili nawet nadzieję na znalezienie jeszcze kiedyś pracy. O klęsce bezrobocia w Zagłębiu świadczy najlepiej miasto Zawiercie, liczące ok. 35 tys. ludności, dawniej kipiące wprost życiem, a dziś nazwanym andbdquo;miastem umarłychandrdquo;. Tam na każdym kroku można znaleźć ślady nędzy i bezrobocia. Toteż w Zagłębiu walka z bezrobociem staje się kwestią wprost palącą, ktra wymaga jakiegoś rozwiązania. Samorządy Zawiercia, Czeladzi, a ostatnio Dąbrowy, prbują zaradzić klęsce, usiłując część bezrobotnych osadzić na roli! W ciągu ostatnich dwch lat Zawiercie kilkadziesiąt rodzin bezrobotnych zdołano osadzić w Lidzie. Byli to przeważnie rzemieślnicy, ktrzy mając własne niewielkie zasoby, przy pomocy miasta przenieśli się na Kresy Wschodnie i tu zarabiając trochę pracą rąk, zagospodarowali się na małych kawałkach roli, nabytej na spłaty. Podobny projekt opracował zarząd miejskiego funduszu pracy w Czeladzi, ktry bezrobotnych, zwalnianych z kopalń i otrzymujących świadczenia z Kas Brackich, chce część osadzić na roli, na Kresach Wschodnich. M.F.P. przypuszcza, że w ten sposb ludzie ci zamiast powiększyć kadry bezrobotnych zdają zapewnić sobie znośną egzystencję. W tym kierunku w najbliższym czasie mają być poczynione odpowiednie prby. Przed kilku dniami w Dąbrowie, na skutek inicjatywy zarządu ogrdkw działkowych, odbyło się zebranie czynnikw zainteresowanych, na ktrym omawiano kwestie osadnictwa bezrobotnych na roli. Poczyniono już nawet daleko idące kroki w porozumieniu z władzami, ktre wyznaczyły nawet tereny kolonizacyjne w wojewdztwie wileńskim.  W zebraniu wziął udział komisarz ziemski z Zawiercia oraz około 100 przyszłych osadnikw. Stwierdzono, że projekt jest dobry w zasadzie i może dać pewne rezultaty w walce bezrobociem, jednak i tutaj potrzebne sąandhellip; pieniądze, żeby osadnictwo było celowe i nie przynosiło tylko strat i rozczarowań, reflektanci muszą posiadać pewne zasoby pieniężne na zagospodarowanie się, wytrwałość w dostosowaniu się do nowych warunkw życia, no i pewne w tym kierunku przygotowanie. Warunkom tym z 250 reflektantw odpowiadało tylko 18. Jak widzimy akcja osadnicza bezrobotnych na roli nie wyszła jeszcze z okresu doświadczeń i choć być może odpowiednio postawiona posiada wielką przyszłość, to jednak na razie w walce z bezrobociem nie odgrywa niemal żadnej roli. A tymczasem bezrobocie rośnie i konieczność akcji, ktra by przyniosła doraźnej szybkie rezultaty, jest coraz bardziej paląca.
Polonia 19.02.1935 r.

Niszczyciele szkłek owocowych i pasiek. W Niegowonicach pow. dąbrowskiego nieznani sprawcy wycięli gajowemu Bętkowskiemu 80 młodych drzewek owocowych. W okolicy zaś Zawiercia uszkodzono kilkanaście uli, wybrano mid, a pszczoły wyrzucono na ziemię.
Siewca Prawdy, Sandomierz 24.02.1935 r.

Rok 1936

Pies policyjny wykrył bandytw. Sąd skazał zabjcę gospodarza Mędrka na 12 lat więzienia. Zawiercie 30.01. W nocy na 5 maja ub. r. do mieszkańca 74- letniego St. Mędrka, zamieszkałego we wsi Tomaszowice, Gm. Niegowa, dostali się za pomocą wyłomu w murze nieznani sprawcy i dokonali kradzieży 2 i pł miar zboża, kufra z trochą garderoby, około 50 złotych gotwki, 5 bochenkw chleba i in., łącznej wartości ok. 200 zł. Złodzieje po podzieleniu się zrabowanym łupem uciekli przez nikogo niepostrzeżeni. W chwili ucieczki rabusiw na szczekanie psa obudził się syn Mędrka l. 26 Jan i spostrzegłszy kradzież przy pomocy sąsiada Kozła udał się w poszukiwanie za złodziejami. Mędrek uzbrojony w widły przyświecając sobie latarka natknął się na złodziei, ktrzy widząc zbliżające się światło ukryli się z łupem w przydrożnym jarze. Na widok złodziei Mędrek krzyknął andbdquo;Ach to wy złodzieje!andrdquo; i w tej chwili ktoś ze złodziei strzelił. Mędrek ugodzony kulą w pierś padł trupem na miejscu. Kozieł był za daleko od bandytw, tak, że ci niepoznani porzucili łup i salwowali się ucieczką. Zarządzony natychmiast pościg za bandytami i energiczne śledztwo nie dały pozytywnego rezultatu. Według pozostawionych śladw męskiego obuwia bandytw było pięciu. Aresztowano około 30 osb z okolicy podejrzanych, na dokładniejszy nie zdołano wpaść i były już poważne wątpliwości, czy sprawcw kradzieży i morderstwa ukarze się ręką ziemskiej sprawiedliwości. Do pomocy wykrycia sprawcw użyto psa policyjnego z komendy powiatowej Policji Państwowej w Zawierciu. Na miejsce zbrodni przybył z psem starszy posterunkowy służby śledczej p. Dziuk z Zawiercia w towarzystwie komendanta posterunku w Myszkowie p. Dyji. Pies puszczony na ślady po ujściu kilkuset krokw metrw znalazł kawałek lnianego sznurka. Pies jeszcze szedł kawał za tropem, ale w końcu na rozstajach drg ślad się urwał. Policja mając znaleziony przez psa troczek zrobiła w aresztach rewizję i rzeczywiście okazało się, że jeden z podejrzanych 21 l. Stanisłąw Maligłwka ze Zdowa nie posiadał u jednej z nogawek sznurka. Teraz Maligłwka przyparty do muru przyznał się do udziału w kradzieży, wskazał swych wsplnikw i zabjcę Mędrka. Byli nimi: 19 l. Adam Zieliński (zabjca ze wsi Zendek), 46 l. jednoręki herszt bandy Jzef Kucharski ze Zdowa, 30 l. Walenty Czyż i Władysław Biały obaj z Jaworznika. Krytycznej nocy Zieliński i Kucharski uzbrojeni byli w obcięte karabiny. Wszyscy wyżej wymienieni zasiedli w dniu 27 bm. na ławie oskarżonego sądu okręgowego z Sosnowca na sesji wyjazdowej w Zawierciu. Po przesłuchaniu szeregu świadkw w pźnych godzinach wieczornych zapadł wyrok, mocą ktrego Zieliński skazany został za kradzież na 3 lata więzienia, za nielegalne posiadanie broni na 1 rok i za zabjstwo na 12 lat więzienia, jako łączną karę sąd wymierzył Zielińskiemu 12 lat więzienia i 600 zł grzywny; Kucharski - za kradzież na 3 lata więzienia, za nielegalne posiadanie broni na 1 rok, jako łączny wymiar kary na 4 lata i 160 zł grzywny; zaś Czyż, Biały i Maligłwka skazani zostali każdy po 3 lata więzienia i 160 zł opłat sądowych. 
Orędownik, codzienne ilustrowane pismo narodowe 2.02.1936 r.

Brawo, kupcy polscy w Zawierciu. Gruntowna przemiana poglądw. Znamienne uchwały Kupcw Polskich. andbdquo;Polska dla Polakwandrdquo;. Od słw do czynu. W ub. Niedzielę w Sali szkoły handlowej, pod przewodnictwem p. Tomasza Piekarskiego, odbyło się walne doroczne zebranie Stowarzyszenia kupcw Polskich pow. zawierciańskiego w Zawierciu przy udziale gra 100 kupcw-polakw z Zawiercia i powiatu. Zebranie zatwierdziło likwidację Stowarzyszenia Kupcw Polskich, oddział w Zawierciu, z automatyczną zamianą tegoż Stowarzyszenia na samoistne Stowarzyszenie Kupcw Polskich pow. zawierciańskiego. Następne zebranie przyjęło i uchwaliło nowy statut Stowarzyszenia. Obszerne i dobitne sprawozdanie za ub. rok sprawozdawczy odczytał m.in. Dyr. Bronisław Zawadzki. W toku zebrania uchwalono jednogłośnie utworzyć funduszowy łańcuch, tzn. każdy z członkw złoży 25 zł na kapitał zakładowy, za ktry poczynione będą zakupy zbiorowe artykułw spożywczych, aby tym sposobem całkowicie uniezależnić się od hurtowni żydowskich. Powzięto rwnież uchwałę upoważniającą Zarząd do wszczęcia energicznych starań w ministerstwie przemysłu i handlu w celu wyjednania dla kupcw w Zawierciu przekwalifikowania patentw przemysłowych z II klasy na IV. Uchwalono budżet Stowarzyszenia na rok 1936/37. Po stronie dochodw uchwalono 2400 zł i dano zarządowi wolną rękę do zwiększenia budżetu, w razie, gdy zajdzie tego potrzeba. Podczas dyskusji członkw i nastroju toczonych obrad miało się wrażenie, że stowarzyszenie obecnie nie jest tym, czym było do czasu swoich andbdquo;sanacyjnychandrdquo; władcw. Nabrało życia, rozmachu i szczerości i śmiało idzie do raz wytkniętego celu: odzyskania polskiego życia gospodarczego. Gorące mowy członkw na zebraniu przepełnione były zwrotami, jak: andbdquo;Polska dla Polakwandrdquo;, andbdquo;Nie kupuj u Żydwandrdquo;, andbdquo;Swj do swego po swojeandrdquo; i wiele innych. Entuzjazm na sali panował nadzwyczajny. Widziało się rozpromienione twarze zebranych kupcw, ktrzy naprawdę bez hipokryzji wypowiadali się za kooperacją przeciwko handlowi żydowskiemu. Ponieważ do Stowarzyszenia należą także restauratorzy, powzięto kategoryczną uchwałę, aby do restauracji pod żadnym względem nie kupować chleba od Żydw. Z powyższego wynika, że kupcy zrobili swoje. Życzyć sobie tylko, aby w sukurs sklepikarzom polskim, ktrzy rozpoczęli walkę z żydostwem, przyszli w porę konsumenci zawierccy i okolic, bowiem ci ostatni niezbyt dostatecznie zrozumieli ważność chwili. Po udzieleniu ustępującemu zarządowi absolutorium nastąpiły wybory nowego zarządu Stowarzyszenia, w skład, ktrego w drodze głosowania weszli: pp. Dyr. Bron. Zawadzki, b. prezes S.K.P. (89 głosw), Jzef Paluch (gł. 65), Franciszek Baryła (gł. 52), Mieczysław Piaskowski (gł. 50), Maksymilian  Raczyński (gł. 48), Marcin Fajt (gł. 39) oraz Andrzej Gryc. Na zastępcw do zarządu wybrano: pp. Adama Bryłę, J. Blajera. St. Janika i Jusiewicza. Komisja rewizyjna została ta samo, co i w ub. kadencji. Należą do niej pp.: Lud. Kuśnierski, Ryszard Skwara, Jan Pasierbiński, Jan Blajer, oraz Juliusz Miciński. Po ogłoszeniu wynikw wyborw zebrani uchwalili rezolucję, aby zarząd zwrcił się do starosty, by ten wyjednał u odpowiednich czynnikw większe kredyty n pomoc dla polskiego kupiectwa.         
Orędownik 6.02.1936 r.

Zacności firma w Zawierciu, wykonująca łączniki kuto-lane, andbdquo;Ernest Erbeandrdquo;, obchodziła 50-lecie istnienia.  Ex Re tego wystąpiło i miejscowe pismo: andbdquo;Express Zagłębiaandrdquo; w dniu 15 stycznia r.b. z artykułem pochwalnym. Na końcu tego artykułu czytamy: andbdquo;Do tych wszystkich, ktrzy w dniu jubileuszu składają firmie Ernest Erbe życzenia dalszego pomyślnego rozwoju, dołącza się rwnież i redakcja naszego pisma nia raka. Jak dotychczas nie wynaleziono żadnego sposobu, ktryby zupełnie likwidował tę straszną gnębiącą ludzkość chorobęandrdquo; Lano-kutą głowę musiał mięć ten, ktry w ten sposb ułożył numer andbdquo;Expressu Zagłębiaandrdquo;, iż stał się twrcą tak pięknie wystylizowanego życzenia.
Mucha, Warszawa 7.02.1936 r. [andbdquo;Muchaandrdquo; była pismem satyrycznym]

Krwawa bjka węglokradw pod Zawierciem. Jeden zabity, jeden ciężko ranny. Z pociągu towarowego jadącego z Zawiercia do Myszkowa, grupa złodziei węglowych zrzucała węgiel. Wzdłuż toru ustawiła się rwnież inna grupa złodziei węglowych, ktra usiłowała zabrać wyrzucony węgiel. Między grupami wywiązała się bjka na noże, w wyniku, ktrej jeden osobnik zabity został na miejscu, a drugi osobnik odnisł ciężkie rany. Policja dokonała szeregu aresztowań.
Polonia 29.02.1936 r.

Rok 1937

Całe Nalewki żyją pod wrażeniem hucznego ślubu i weseliska, ktre się odbyło w osławionej sali tańca przy ul. Muranowskiej 34. Znany cadyk z Piaseczna, J. Szapiro, wydawał za mąż swoją 19-letnią crkę Jehudę za 20-letniego Eliokuma, syna rabina Icka Landaua z Zawiercia. Ślub przedstawicieli dworw cadyckich ściągnął do Warszawy około 4000 chasydw. Wobec tego, że sala mogła pomieścić 1000 osb, wszyscy zaś przyjezdni chcieli wejść do wewnątrz, by zobaczyć, jak wygląda panna młoda, jaki jest pan młody i co robią cadyki, powstał więc nieopisany tłok. Nadworny marszałek cadyka Silberstein uruchomił milicję porządkową w liczbie 100 brodatych chasydw. Stanęli oni przy wszystkich oknach, wyjściach i wejściach, pilnując, by niepowołani nie dostali się na salę. Jednocześnie na Placu Muranowskim skoncentrowano kilka patroli policyjnych, ktre pilnowały porządku. Przed samą uroczystością ślubną rozpoczęły się tańce i zabawa. Przywieziona przez cadykw kapela odegrała stare tango andbdquo;Czarne oczyandrdquo;, po czym zaczęła grać andbdquo;Nie wrciszandrdquo;. Zaprotestował na to jeden z cadykw, mwiąc, że nie wolno takiej piosenki grać przed ślubem, bo to zapeszy. Zabawa trwała do godziny 1 w nocy. M.in. występował nadworny balet cadyka, złożony z 6 urodziwych panien. Odtańczyły one stare tańce pod żydowskie melodie ludowe. O godz. 11 wieczorem przybył pan młody ze świtą i wziął udział w zabawie. Dopiero o godz. 2 w nocy odbyła się uroczystość zaślubin pod baldachimem. Młoda para w otoczeniu kilkudziesięciu sędziwych starcw z długimi brodami, w jedwabnych kapotach, ruszyła przez salę przy dźwiękach popularnego wśrd chasydw andbdquo;Marsza Astrachańskiegoandrdquo;. Po tej uroczystości odbyło się weselisko. Tysięczną rzeszę gości obsługiwało 35 kelnerw z okolicznych restauracji. Kiedy się goście rozchodzili, powstał krzyk. Okazało się, że wiekowy cadyk-kabalista z Kromołowa pod Zawierciem został okradziony. Nieznani bliżej goście weselni skradli cadykowi futro na bobrach, wartości 5000 zł, oraz lisią czapkę, odziedziczoną po prapradziadku i przedstawiającą obecnie muzealną wartość, ocenianą na 10 000 zł.
andbdquo;Nowiny Codzienneandrdquo;, 7 lutego 1937 r.

Rok 1938

W Zawierciu zabrakło zapałek. Od początku bieżącego tygodnia ani w kioskach, ani w sklepach Zawiercia nie można kupić zapałek. Brak ten tłumaczą tym, że tak hurtownia jak i podhurtownia wyczerpały wszystkie swoje zapasy, nie sprowadzając na czas właściwego zapotrzebowania.
Kurier Bydgoski 24.03.1938 r.

Rok 1939

Nowe Linie kolejowe w Polsce. /.../ Druga budowana obecnie linia Zawiercie - Tarnowskie Gry stanowić będzie część przyszłej magistrali węglowej, łączącej Zagłębie ze wschodnią granicą państwa i przechodzącej przez Centralny Okręg Przemysłowy, miasta Zamość, Hrubieszw, Wojnice i Łuck. Obecnie zaś linia ta posiadać będzie duże znaczenie lokalne, gdyż łączy z siecią normalnotorową miejscowości pozbawione dotychczas komunikacji kolejowej, a wykazujące znaczne tendencje rozwojowe. Budowa linii Zawiercie - Tarnowskie Gry została zapoczątkowana w 1934 r. przez zarząd Zawiercia przy pomocy Funduszu Pracy. Do chwili obecnej zakończono i uruchomiono odcinek linii długości 8 km od Zawiercia do Poręby, gdzie mieszczą się Zakłady Mechanikw Polskich z Ameryki oraz wykonano budowę podtorza na długości 24 km. Do całkowitego ukończenia budowy pozostaje wykonanie robt na pozostałym odcinku 8 km. 
Kurier Bydgoski 4.02.1939 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 

Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.</description>
        </item><item>
        <title>Warta Zawiercie</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/warta_zawiercie</link>
        <description>Historia Klubu and#8222;Wartaand#8221; Zawiercie
Do prekursorów zawierciańskiej and#8222;Wartyand#8221; zaliczamy dwoje ludzi: Seweryna Gębarskiego i Władysława Millera. Oni to jesienią 1920r podjęli decyzję by w Zawierciu powstał Klub Sportowy. Ponieważ klub nie posiadał żadnego lokum pierwsze spotkania organizacyjne odbywały się w prywatnym mieszkaniu i jeszcze w tym samym roku została  założona drużyna piłkarska złożona głównie z mieszkańców Zawiercia takich jak: Putowski- bramkarz; obrońcy- Biseń, Pilany; pomocnicy- Cencel, B.Szawaradzki, Miedziński; napastnicy- Bronner , Miller, F.Szawaradzki, Berhart, Jańczary. Dwoje z nich Miller i Biseń mieli już praktykę piłkarską w and#8222;Koronieand#8221; Łódź. Pierwsze treningi i sparingi odbywały się w parku miejskim na prowizorycznym boisku za przygotowanie, którego byli odpowiedzialni sami piłkarze. Klub nie posiadał żadnych dochodów finansowych, więc sprzęt zakupili miejscowi rzemieślnicy a zawodnicy we własnym zakresie dbali o niego i dokonywali wszelkich napraw. Po załatwieniu wszystkich formalności w 1921r klub został zarejestrowany i zgłoszony do rozgrywek i przybrał nazwę and#8222;Wartaand#8221; Zawiercie. Pierwszym prezesem został Seweryn Gębarski. Pierwsza drużyna Warty miała barwy biało-czerwone, natomiast druga drużyna niebiesko-czerwone. Występowała w podokręgu zagłębiowskim w klasie B. Przez pierwsze lata and#8222;Wartaand#8221; nie osiągała zbyt dużych sukcesów dopiero w końcówce lat dwudziestych pozyskano zawodników z okolicznych and#8222;dzikichand#8221; drużyn i przez kilka następnych lat wiodła prymat w klasie A zdobywając tytuł mistrzowski. Sukcesy spowodowały duże zainteresowanie i coraz więcej kibiców przychodziło na mecze. Ta sytuacja zachęciła prowadzących klub jak i samych piłkarzy do budowy nowego boiska w lasku przy Domu Ludowym. Od 1926r Warta należała do kieleckiej klasy A zajmując w latach 1928-31 czołowe lokaty i walczyła o awans do I Ligi w 1931r. Jako mistrz kieleckiej klasy A grali z AKS Chorzów i Podgórzem Kraków.  Niestety nasi zawodnicy nie wytrzymali kondycyjnie i pomimo prowadzenia w Chorzowie 2:0 przegrali 2:7 a z Podgórzem zremisowali 1:1. Rewanże okazały się o wiele lepsze. W Krakowie and#8222;Podgórzeand#8221; pokonali 4:1 a z AKS-em Chorzów wygrali 6:2. Końcowa tabela wyglądała następująco.
1	AKS Chorzów	4	6	20	10
2	Warta Zawiercie	4	5	13	12
3	Podgórze Kraków	4	1	4	15
Tak więc Warcie zabrakło bardzo niewiele bo tylko 1 punktu. W następnych latach w walce o awans do I ligi nasi piłkarze przegrali z Pogórzem Kraków który to wywalczył awans. Pomimo tego Warta bardzo dobrze spisywała się w meczach towarzyskich. Do dużego sukcesu należy zaliczyć zwycięstwo i remis z krakowską and#8222;Wisłąand#8221; oraz pokonanie sławnego już w tym czasie and#8222;Ruchuand#8221; Chorzów 2:1. Jako ciekawostkę można podać fakt, że pewnego dnia członkowie zarządu  przez niedopatrzenie umówili dwa spotkania towarzyskie na jeden dzień i ku zdziwieniu zawodników do Zawiercia przyjechały 2 drużyny and#8222;Kolejarzand#8221; Katowice i and#8222;Górnik 09and#8221; Mysłowice. Piłkarze chcąc wyjść z twarzą z tej sytuacji zagrali dwa mecze jeden po drugim i ku zaskoczeniu wszystkich pierwszy wygrali 7:1 a drugi aż 9:1. Po latach sukcesu przyszły lata and#8222;chudeand#8221; część piłkarzy (starszych wiekiem) zrezygnowało z gry, a lepsi piłkarze przeszli do pierwszo ligowych zespołów. Leopold Sobiechart przeszedł do and#8222;Dąbieand#8221; Katowice a bramkarz Adolf Krzyk do and#8222;Brygadyand#8221; Częstochowa. Prawdopodobnie był on chyba jedynym piłkarzem, który grał w reprezentacji Polski broniąc m.in. w ostatnim meczu z Węgrami, który odbył się przed wybuchem II wojny światowej. Polska wówczas pokonała Węgry 4:2. Powracając do Warty, która grała dalej w kieleckiej klasie A odnosząc spore sukcesy, a duża liczba kibiców zmotywowała zarząd do budowy nowego boiska na ul. Senatorskiej w dzielnicy Argentyna (obecnie na terenie dawnego boiska stoi rozpadający się budynek byłej Spółdzielni Inwalidów and#8222;Wartaand#8221;). Boisko to było już wyposażone w szatnie, urządzenia sanitarne, zaplecze sportowe, posiadało też bieżnię, skocznię w dal, wzwyż oraz małe boisko treningowe, co umożliwiało odbywanie się zawodów szkolnych, spartakiad zakładów pracy oraz innych imprez sportowych. Ja nie przypominam sobie żebym chodził na mecze Warty (byłem wtedy za mały), ale rozmawiałem z moim kolegą Krzyśkiem, który wspominał, że chodząc, jako młody chłopiec z tatą często stali na małym tarasie nad wejściem dla zawodników. Wspominał też, że młodzi ludzie, którzy nie mieli za co kupić biletu wchodzili najpierw na bunkier który stał na rogu Huldczyńskiego i Senatorskiej, a następnie przeskakiwali przez dość wysoki drewniany płot. Mniej sprawni fizycznie od strony ul. Senatorskiej wchodzili na drzewa lub robili dziury w płocie i dzięki temu oglądali mecz.           W latach 63/65 and#8222;Wartaand#8221; miała dużą szansę by awansować do drugiej ligi. Zdobyła w lidze śląskiej mistrzostwo i stanęła  do boju z silnymi  przeciwnikami. Wyniki piłkarzy były następujące: and#8222;Wartaand#8221;- and#8222;Viktoriaand#8221; Jaworzno 2:7 u siebie 2:0, and#8222;Dąband#8221; Katowice 1:3 u siebie 2:1, and#8222;Starand#8221; Starachowice dwukrotna przegrana 2:0 i and#8222;Resoviaand#8221; Rzeszów 4:4 u siebie 2:3. Ostatecznie and#8222;Wartaand#8221; zajęła ostatnie piąte miejsce z pięcioma punktami, i tak jak przed wojną do drugiej ligi awansowała and#8222;Viktoriaand#8221; Jaworzno. Dobre wyniki drużyny i duże rzesze kibiców, zachęciły władze miasta do budowy stadionu z zapleczem rekreacyjno-sportowym. Stadion 100-lecia Państwa Polskiego został oddany w 1966r. i posiadał 20tys. miejsc siedzących. Na początku nie było jeszcze szatni, więc zawodnicy na mecze przebierali się i wychodzili z budynku Odlewni Żeliwa, a następnie przechodząc przez ulicę wchodzili na stadion bramą główną. Następnie powstały dalsze obiekty, między innymi hala sportowa, budynek z zapleczem sportowym, szatniami, hotelem, salą dla ciężarowców, kawiarnia i inne pomieszczenia, z których mogli korzystać sportowcy. Również 8 stycznia 1966r. na Walnym Zebraniu został zatwierdzony nowy statut i KS and#8222;Wartaand#8221; został przemianowany na Międzyzakładowy Klub Sportowy and#8222;Wartaand#8221;. Sytuacja ta otworzyła nowe  perspektywy przed klubem, gdyż do tego czasu klub sponsorowała tylko Odlewnia Żeliwa, a teraz do sponsoringu dołączyły się wszystkie zakłady w Zawierciu. Przez następne lata and#8222;Wartaand#8221; grała z różnym powodzeniem, w latach 70-tych w klasie A, następnie po reorganizacji ligi w klasie między powiatowej. W latach 75/76 and#8222;Wartaand#8221; awansuje do ligi międzywojewódzkiej, a następnie terenowej i okręgowej, w której gra aż do lat 90. Rok 1980 przyniósł kolejną zmianę. Uchwałą Miejskiej Rady Narodowej z dnia 29.IX 1979 roku nastąpiło połączenie dwóch klubów zawierciańskich: and#8222;Wartyand#8221; i and#8222;Włókniarzaand#8221; Zawiercie. 4 lutego 1980roku powstaje klub pod nazwą Międzyzakładowy Robotniczy Klub Sportowy and#8222;Wartaand#8221; w Zawierciu. Jako ciekawostkę można podać, że w 1951roku and#8222;Wartaand#8221; zmieniła nazwę na and#8222;Staland#8221; Zawiercie i nazwa ta funkcjonowała przez kilka lat.  Mnogość sekcji sportowych spowodowały, że poszczególne zakłady miały coraz większe problemy ze sponsorowaniem klubu dlatego od 1991roku and#8222;Wartaand#8221; staje się Miejskim Klubem Sportowym. Przez następne lata piłkarze pomału, ale systematycznie awansują, najpierw do ligi okręgowej, w sezonie 97/98 do IV ligi, a w sezonie 98/99 do III ligi, gdzie na koniec  klasują się na VIII miejscu. Sezon 2000/01 był początkiem końca klubu and#8222;Wartaand#8221;. 20 Sierpnia 2000roku Walne Zgromadzenie podjęło uchwałę o postawieniu klubu w stan upadłości z przyczyn finansowych i organizacyjnych, a rok później jak na ironię w 80-lecie istnienia, klub został rozwiązany. Przez te wszystkie lata piłka nożna była priorytetową sekcją, ale nie sposób jednak pominąć innych dyscyplin, które funkcjonowały w klubie and#8222;Wartaand#8221;.            Do roku 1932 KS and#8222;Wartaand#8221; był klubem jedno sekcyjnym, tylko piłkarskim. W następnych latach powstaje sekcja hokeja na lodzie, tenisa stołowego, koszykówki i sekcja lekkoatletyczna, w której zawodnicy zajmowali czołowe lokaty w przedwojennych zawodach.  Po wojnie klub się odrodził, część zawodników nie przeżyła wojny, a wielu już nie wróciło do czynnego sportu. Pomimo problemów klub zaczął działać, a latach 1950-1990 powstały inne sekcje: piłki koszykowej i siatkowej męskiej i żeńskiej, podnoszenia ciężarów, szachów, tenisa ziemnego, piłki ręcznej, tenisa stołowego (część sekcji przejęto po fuzji z Włókniarzem). Powstała nawet sekcja kolarstwa torowego, łucznictwa czy hokeja na trawie kobiet. Niektóre sekcje szybko upadły z powodu braku sprzętu i sukcesów, a inne odniosły znaczące sukcesy, między innymi siatkówka, tenis stołowy, piłka ręczna. Mało kto wie, że hokej na trawie kobiet może poszczycić się dużym sukcesem, a było to w 1985roku juniorki wywalczyły wicemistrzostwo Polski.      Klub reaktywowano 23 lipca 2004 roku; jego prezesem został Michał Bochenkiewicz. Jednak przed rundą wiosenną sezonu 2006/07 sosnowieckiej klasy B klub wycofał się z rozgrywek. 1 grudnia 2007 roku została utworzona Jurajska Szkółka Piłkarska Warta Zawiercie. Przed sezonem 2010/2011 nastąpiła zmiana nazwy na Klub Piłkarski and#8222;Wartaand#8221; Zawiercie. W 2011 roku reaktywowano sekcję siatkarską klubu.

Autorzy Jadwiga i Sławomir Gębka (materiały - zbiory własne)

Zainteresowanych i posiadaczy innych materiałów prosimy o kontakt: jaslaz@poczta.onet.pl

 

</description>
        </item><item>
        <title>Luty</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/luty</link>
        <description></description>
        </item><item>
        <title>Marzec w Zawierciu i okolicach 1825-1938</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/marzec_w</link>
        <description>Rok 1825

Z Warszawy d. 12 marca 1825 r. w sobotę. Obwieszczenie.
Prezes komisji Hipotecznej Wojewdztwa Krakowskiego, z kolei Artykułom  r. 45 Prawa Sejmowego z d. 18 kwietnia 1818 r. o przywilejach  hipotecznych, przepisaney, następuje zaprowadzenie pierwiastkowe nowego  systemu hipotecznego, w myśl art. Od 145 do 162 tegoż prawa, na koniec w  Wojewdztwie Krakowskiem, ktrą czynnością na skutek art. pomienionego  prawa, wyznaczona Komisja, podług przepisw w tychże artykułach  zawartego, zajmować się i szczegłowe hipoteki w następującym porządku  urządzać będzie.
7. z Powiatu Pileckiego.
Dnia 7 czerwca r.b.
Biała-Błotna, Blanowice i Piecki (andhellip;)
Dnia 8 czerwca r.b.
Kąpiołki - Kostkowie - Kroczyce, Siemięrzyce, i Podlesie - Kromołw miasto z wsiami: Pomrożyce, Zawiercie i Bzw (andhellip;)
Dnia 9 Czerwca r.b.
Poręba Mrzygłodzka z wsiami: Zawiercie - Wielkie, Leśnie, Marcinw Mrzygłodzka, Sadowie, Woźniki - Skarżyce i Morsko.
Dodatek do Korespondenta nr 41, 12.03.1825 r.

Rok 1863

Oddział wysłany z Częstochowy i uwiadomiony, że w Mrzygłodzie  przebywa banda  800 ludzi, z ktrych 200 konnych - zaatakował takową i  po 4-godzinnej utarczce wyparł buntownikw, ktrzy w ucieczce spalili  miasto i pozostawili na placu 90 zabitych i rannych; ujęto 25. Ze strony  wojska zabity jeden oficer, 6 żołnierzy jest rannych.
Gazeta Warszawska 9.03.1863 r., nr 55.

Rok 1864

Od mieszkańcw gmin:
Rudniki Wielkie, Koziegłowy i Osiek, miasta Koziegłowy, gmin Choroń,  Konopiska, Rększowice, Poczesna, Kamienica Polska, Włodowa i Kromołw,  miast Kromołw i Włodowice, gmin Skarżyce, Rudniki, Tąpkowice, Włodowice  gromady Ossy Twardowice, Ożarowice, Bobrowniki, Rogoźnik i  Dobieszowice, miasta Żarki, gminy Żarki, miasta Mrzygłd, gmin Pińczyce,  Wysokiej Lelowskiej, Mijaczw, miast Janw, Siewierz, gmin  Chruszczobrd, Żelisławice, Wysoko-Pileckiej, Ciągowice, Siewierz,  Ujście, Trzebisławice, miast Czeladź, Będzin, gminy  Olkusko-Siewierskiej, Grychw, urzędnikw komory Sosnwek, gmina  Zagrze, Malinowice, Sielce, Sarnw i Wojsławice.

Najjaśniejszy Cesarzu Najmiłościwszy Monarcho!
Straszny nacisk rewolucyjnego terroryzmu, ciążącego nad naszym krajem,  nie pozwala nam, spokojnym mieszkańcom niżej wzmiankowanych miast i  gmin, dotychczas przed podnżkiem Tronu Twojego wyjawić nasze szczere  wierno- poddańcze uczucia. Energicznymi środkami silnej wojennej  dyktatury oglne bezpieczeństwo obecnie przywrcone zostało,  przynajmniej o tyle, że nie obawiając się sztyletu utajonego zabjcy,  możemy jawnie wyrazić Tobie, naszemu prawemu Monarsze i Władcy, jak mało  znaczna większość zdrowo myślących ludzi miedzy nami wspłczuje  potępianych przez nas zamysłom agitatorw i jaki wstręt wywołują  haniebne ich działania, przyczyną ktrych przelew krwi już od dziesięciu  miesięcy w naszej nieszczęśliwej Ojczyźnie.
Potężny Monarcho! my ośmielamy się uroczyście wyjawić przed Tobą,  że najpierwsza potrzeba i wsplnym naszym życzeniem jest utwierdzenie  oglnej spokojności i prawego porządku, podstawy ktre u nas tak głęboko  wstrząśnięte zostały wieloletnimi usiłowaniami ich nieprzyjacił. Nie  mamy słw wyrazić to położenie, w ktrym pogrążoną została nasza  nieszczęśliwa Ojczyzna przez powstanie i rokosz: przemysł i byt  materialny cofnęły się na lat 50, osobista swoboda mniej zabezpieczona  atoli była w średnich wiekach; całe wzrastające pokolenie, ktre powinno  być nadzieją naszej przyszłości kształci się pod względem  pseudoreligijnych idei, przeciwnym wiecznym i niezmiennym prawom  sprawiedliwości, i dla tego podkopującym podstawy, na ktrych opiera się  wszelka cywilna społeczność. 
Obecnemu powstaniu towarzyszyły tak liczne i nikczemne czyny, że w  mniemaniu każdego prawego człowieka ono zawsze będzie piętnem dla  polskiego imienia i jednym z najsmutniejszych dziejw historii. My  otwarcie objawiamy, iż nie chcemy nic mieć wsplnego z ludźmi, ktrzy  mieniąc się obrońcami naszej swobody trwają w bezsłusznej walce w  imieniu Narodu Polskiego, ktry ich do tego nie upoważnił; i w ktrej to  walce służą orężem ciągłe zabjstwa i systematyczne kłamstwa.
My ufamy W Tobie Najmiłościwszy Monarcho, że mądrością swa raczysz  urządzić polityczny byt naszej ojczyzny na zasadach zgodnych z  rzeczywistymi ich potrzebami. Słowem Twym nasza narodowość w granicach  Krlestwa zastrzeżona wedle wszystkich jej istotnych praw, także  rękojmią dla nas jest droga i ma więcej znaczenia, aniżeli mniemane  gwarancje międzynarodowych traktatw.
Waszej Cesarsko-Krlewskiej Mości,
Wierni poddani.
(Następuje 2818 podpisw)
Gazeta Warszawska 7.03.1864 r.


Rok 1873

Minister Spraw Wewnętrznych 14 lutego r.b. zatwierdził postanowienie  Czasowej Komisji do spraw włościańskich guberni Krlestwa Polskiego,  ktrym postanowiono: w zamian istniejących w powiecie Olkuskim w guberni  Kieleckiej, 19 gmin, otworzyć następujące 14 gmin: Bolesław, Rabsztyn,  Ogrodzieniec, Pilica, Wolbrom, Żarnowiec, Kidw, Jangrd, Cianowice,  Minoga, Sułoszowa, Kroczyce, Kromołw i Sławkw. 
Kurier Warszawski 12.03.1873 r. 


Rok 1874

Rodzina Troetzerw ciężkim dotkniętą została smutkiem. śp. Jzefina  Troetzer, małżonka Wilhelma TROETZERA, właściciela walcowni żelaza w  Warszawie po ciężkiej i długiej słabości zasnęła w Bogu dnia 28 b. ni. w  dobrach swoich Blanowice w powiecie olkuskim. Ciało jej przywiezione  będzie do Warszawy, a o dniu pogrzebu w swoim w swoim czasie wiadomość  podaną zostanie.
Kurier Warszawski19.(31)03.1874 r.

Rok 1883

W fabrykach akcyjnych w Zawierciu 18-letni włościanin z Rudnik Mikołaj  Strżyk, w czasie regulowania pasw pochwycony rozpędowym kołem uległ  strasznemu pokaleczeniu. Maszyna oderwała mu rękę aż po ramię,  zgruchotała obydwie nogi.
Gazeta Kielecka 23.03.(4.04)1883 r.

Rok 1884

W Zawierciu pokątny doradca i zarazem lichwiarz N. przybył do rzeźnika  miejscowego Z., upominając się o zwrot pożyczonych mu 200 rs. Sąsiedzi  Z. widzieli, jak N. wchodził do jego domu, lecz nikt nie widział  wychodzącego. Nazajutrz grnicy idący do roboty, znaleźli w lesie  kromołowskim trupa w krwi broczącego, w ktrym poznano N. Ślady krwi  doprowadziły władzę śledczą z lasu do domu rzeźnika Z., gdzie takie  okoliczności, jak zbryzgane świeżą krwią schody i ściany, siekiera i  kawałki włosw z kałużą krwi w piwnicy świadczyły wymownie o zbrodni,  pomimo jednak tak silnych poszlak Z. do winy się nie przyznaje,  twierdząc, iż krew w jego piwnicy pochodzi ze świeżo zabitego wieprza.  Sprawa ta, o ktrej dowiadujemy się z andbdquo;Kuriera Warszawskiegoandrdquo;, przeszła  na drogę sądową.
Tydzień, Piotrkw, 18(30).03.1884 r.

Rok 1885

W Zawierciu pozostają pod ciągłym wrażeniem strachu, ktry  sprawiła banda  grasująca od stycznia po Zawierciu i okolicy, kradnąc i  rabując. Bandzie tej przewodzi wypuszczony z wiezienia, znany dawno  herszt Janek Krwawnicki, ktry w towarzystwie brata i kilku innych  godnych siebie kompanw tak się rozzuchwalił, ze ostatnio w biały dzień,  gdy robotnicy spieszyli do  fabryk, napadł niejakiego Gołębiowskiego,  do ktrego z dawna pałał nienawiścią, ranił go  nożem i strzelił doń  cztery razy z rewolweru. Dokonawszy tego aktu zemsty, zbiegł z  sześcioma  towarzyszami; policja jednak wszystkich w polu dopędziła i po  zażartej z ich strony obronie ujęła. Opryszkw osadzono w areszcie  policyjnym,  lecz tegoż jeszcze dnia w nocy sojusznicy ich, nie biorący  udziału w napadzie, wyłamali z zewnątrz kraty i ułatwili im ucieczkę. Za  zbiegami wysłano na wsze strony pogoń. 

Założona przed rokiem kopalnia węgla andbdquo;Helenaandrdquo; została zwiniętą,  pochłonąwszy kilkanaście tysięcy rubli na eksploatację i nie dając  spodziewanych rezultatw. Na miejscu kopalń ma być założona podobno  cegielnia parowa. Mwią, że wkrtce urząd gminy Kromołw będzie  przeniesiony do Zawiercia.
Tydzień, Piotrkw, 12(24)03.1885 r.

W Zawierciu kilku paserw tamtejszych padło ofiara złośliwego  figla, jaki wyrządziła im banda złodziejska, pozostająca, pod wodzą  niejakiego Krwawnickiego, a ktrej uczestnikw obecnie prawie wszystkich  uwięziono. Otż złodzieje owi pewnego razu zawiadomili swych odbiorcw,  że skradli partie beczek ze śledziami: na kupno ich paserzy chętnie się  zgodzili. Umwili się o cenę i następnej nocy przywieźli do Zawiercia  dwie fury naładowane beczkami. W największej tajemnicy przy latarniach  beczki poznoszono do piwnic i paserzy, ktrych należało do kupna kilku,  umwioną sumę złodziejom wypłacili. Jakież było zdziwienie niefortunnych  kupcw, gdy nazajutrz przekonali się, że beczki prcz kamieni i mierzwy  nic innego nie zawierają!...
Tydzień, Piotrkw, 19(31).03.1885 r.

Rok 1889

Co się dzieje w Zawierciu?
W kilku słowach postaramy się nakreślić, co się dzieje specjalnego w fabryce Towarzystwa Akcyjnego w Zawierciu. 
1.    Przy fabryce istnieje dla robotnikw i oficjalistw, pobierających  mniej jak 3000 rs., rocznej pensji, kasa przezorności i pomocy.  Fundusze kasy dzielą się na dwie części; 1) fundusz przezorności 2)  fundusz pomocy.
Fundusz przezorności tworzy się z wkładw robotnikw i oficjalistw,  potrącanych z płac i pensji i stanowi wyłączną własność uczestnikw  kasy. Wkłady przynoszą 6%. W zeszłym roku jeden z akcjonariuszy p. Adolf  Ginsberg z okazji 50. rocznicy swoich urodzin ofiarował na rzeczony  fundusz rs. 4800 - tak, że obecnie cały kapitał, będący własnością  uczestnikw stanowi pokaźna sumę 15000 rs. - na rzecz każdego uczestnika  kasy, ktry przez lat 5 w fabryce pracował wnosi fabryka niezależnie od  wkładu samego uczestnika 25% tych wkładw, tak, że po latach 20 wnosi  tyleż, ile wnisł sam uczestnik, czyli że wkład jego się podwaja. Obok  tego wszelkie oszczędności z funduszu pomocy (o ktrym niżej) przelewają  się z końcem każdego roku do funduszu przezorności. Fundusz pomocy  wnosi się wyłącznie przez fabrykę i rwna się wysokości wszystkich  wkładw wniesionych na fundusz przezorności. Z tego funduszu utrzymuje  się szpital, apteka, lekarz, akuszerka (w innych fabrykach akuszerek nie  ma), udzielają się zapomogi itd. Uczestnictwo w kasie jest warunkiem  umowy zawieranej z oficjalistami i robotnikami. 
2.    Istniejąca przy fabryce straż ogniowa, ze 120 członkw złożona,  zostaje pod komendą głwnego dyrektora zakładu, p. Masłowskiego.  Strażacy otrzymują od fabryki mieszkanie bezpłatnie. 
3.    Stowarzyszenie spożywcze andbdquo;Spjniaandrdquo; jest instytucja filantropijną,  mającą wyłącznie na widoku interesy robotnikw. Ze szczegłami  dotyczącymi tej instytucji, zarwno jak i z kwestią pomieszczeń  robotniczych, postaramy się zaznajomić w przyszłości naszych  czytelnikw.
4.    Istniejące przy fabryce dwie łazienki, z ktrych korzystają  robotnicy. Obecnie dla robotnikw buduje się oddzielny gmach kąpielowy z  obszernymi basenami ciepłej wody.
5.    Robotnicy otrzymują bezpłatnie książki do czytania, a jest ich  przy fabryce 400 przeszło tomw; za prenumeratę pism periodycznych,  licząc w to pisma specjalistyczne, fabryka płaci blisko 1000 rs.,  rocznie.
6.    W Zawierciu krzątają się też około budowy kościoła; prośba o dozwolenie zbierania na ten cel składek została wniesiona.
7.    Trzech nauczycieli płatnych przez fabrykę uczy codziennie  robotnikw, podzielonych na 3 oddziały - w godzinach wieczornych czytać,  pisać i rachować.

Podajemy niniejsze szczegły bez bliższych komentarzy; zaznaczamy tylko,  że fabryka znajduje się w rękach krajowcw i przez krajowca jest  kierowaną. Fabryka kształci praktycznie zdolnych fachowcw, że pan  Bendetson, ktry praktykę wyłącznie w Zawierciu pod kierunkiem p.  Masłowskiego odbywał, otrzymał korzystną posadę kolorysty w Mediolanie.
Tydzień, Piotrkw, 28.02(10.03.)1889 r.

Rok 1890

O Zawierciu i zmianach w nowej fabryce Towarzystwa akcyjnego.
W trzecim numerze andbdquo;Głosuandrdquo; z r.b., a więc zdumiewająco szybko po zaszłych  zmianach w Zawierciu, spotkałem krtką stamtąd korespondencję,  przedstawiającą takowe w zupełnie błędnym oświetleniu. Ponieważ nic dla  mnie smutniejszego, jak spotykanie w publicystyce partyjnej  stronniczości i tendencyjności - postanowiłem przeto wyświetlić niektre  fakty, sprawdzić je do właściwego znaczenia; mieszkając zaś o parę  zaledwie mil od Zawiercia i dość dobrze będąc wtajemniczony w tameczne  stosunki, za wiarygodność podanych informacji zaręczam. Wzmiankowana  korespondencja andbdquo;Głosuandrdquo; brzmiała dosłownie jak następuje: Dotąd fabryki  były rozdzielone, i tak: stara należała do towarzystwa akcyjnego  andbdquo;Zawierciaandrdquo;, a nowa należała do braci Ginsberg. Z dniem 1 stycznia 1890  roku tę ostatnią przyłączono do towarzystwa andbdquo;Zawiercieandrdquo; wskutek, czego  nastąpiła reorganizacja zarządu, ktrą, jako kwestie osobistych  zapatrywań pp. właścicieli, można pominąć. Druga kwestia, jaka wywołana  została wskutek tej zmiany i o ktrej głwnie chcę pomwić jest kwestia  praktykantw. Dotąd fabryki w Zawierciu słynęły, jako bodaj jedyne w  kraju, poczuwające się do obywatelskiego obowiązku przysposabiania  młodych rodzimych sił dla miejscowego przemysłu. Głos opinii publicznej  zasługę tego czynu przypisywał wszystkim panom akcjonariuszom, gdy  tymczasem była to zasługa, jak się okazało, pp. Ginsbergw, jak to  naiwnie nowy zarząd towarzystwa akcyjnego andbdquo;Zawierciaandrdquo; wyjawił w liście  rozesłanym wielu praktykantom. Kopie tego listu załączam: Wielmożny N.N w  miejscu. Ponieważ towarzystwo akcyjne, jako rozporządzające cudzą  własnością, nie jest w stanie działać według tych samych zasad, co  towarzystwo prywatne, przeto zmuszeni jesteśmy usunąć wszystkie te siły  robocze świeżo nabytej fabryki, ktre nie okazują się niezbędnymi, i  dlatego z niemałą przykrością musimy wymwić panu w dniu dzisiejszym  miejsce, ktre pan zechce opuścić w przeciągu dwch tygodni. Z  poważaniem dyr. zarządzający dr Izydor Ginsbergandrdquo;. Z listu tego wynika  widać, że br. Ginsbergowie, chociaż ich ku temu nie skłaniało  pochodzenie, gdyż są izraelitami, jednakże wyciągając korzyści z kraju  naszego, czuli się przynajmniej obowiązani względem niego, nie będąc  nawet wobec prawa jego obywatelami (są poddanymi niemieckimi). Tymczasem  zaś ludzie ze znanymi nazwiskami, stojący na czele głośnych instytucji w  Warszawie, a będącymi jednocześnie akcjonariuszami towarzystwa  andbdquo;Zawiercieandrdquo;, nie chcą zupełnie uznać, że przecie cokolwiek należy się  krajowi, ktry ich szczodrą ręką dobrami obsypuje. Podkreślając końcowy  ustęp powyższego, twierdzę stanowczo, że fakty zdają się przeczyć mu  zupełnie; głwnymi bowiem właścicielami Towarzystwa akcyjnego  andbdquo;Zawiercieandrdquo;, posiadającym w swym ręku ogromną przewagę (3/4 są bracia  Ginsberg; jeden z nich, p. Izydor Ginsberg, jest, jak widzimy dyrektorem  zarządzającym; jednym znw z dyrektorw fabrycznych, jest p. Hirszberg  cieszący się zupełnym zaufaniem panw G., wszechwładny poniekąd ich  plenipotent). W takim położeniu rzeczy nie podobna przypuszczać, aby w  fabrykach zawierckich mogło się coś dziać bez wiedzy i woli panw G., a  przynajmniej pana H. Jak rwnież, aby nie przeważały tam nieraz w  obsadzaniu posad pewne osobiste względy. Ze stanowiska prywatnego może  to wydać się dosyć naturalnym; z publicystycznego jednak wolno się temu  dziwić i wolno brać pod kontrolę działalność zarządu towarzystwa  andbdquo;rozporządzającego cudzą własnościąandrdquo; i nie mogącego - jak samo przyznaje  - andbdquo;działać według tych samych zasad, co towarzystwo prywatneandrdquo;.  Przejdźmy jednak do faktw. Pomiędzy wydalonymi, o ktrych napomyka  korespondent andbdquo;Głosuandrdquo;, było 7 praktykantw i dwch oficjalistw z dawnej  fabryki braci Ginsberg oraz jeden praktykant (p. Sob.) z dawnego Tow.  akcyjnego, do ktrego rwnież pp. G. należeli. Wydaleni zostali  mianowicie: 1) Skarb. przyjęty w kwietniu 1887 r. 2) Bazan oficjalista  pozostający od 10 lat w fabryce. 3) W. Lan. od 7 lat 4) Karw. od  listopada 1889 r. 5) Helm. Od maja 1887 r. 6) Liber. od września 1889 r.  7) Troj., od stycznia 1888 r. 8) Heim. Od maja 1888 r. 9) Sob. trzy  lata w fabryce akcyjnej. 10) wreszcie Hinz. oficjalista od września 1886  r. Na liście widzimy powyżej trzech izraelitw, pp. Land., Helm. i  Heym., z ktrych p. Helm., został ponownie na nowo przyjęty;  zorientowano się też i przyjęto ponownie 10-letniego urzędnika pana  Bazana; oprcz tego dwm panom Troj. i Liber. dla uzupełnienia  wiadomości swego fachu pozostać jeszcze przez pewien czas w fabryce i  pracować, ale bezpłatnie. Obecnie już i oni opuścili fabrykę. Ogłem  zatem wydalono dotąd 8 osb: 1 urzędnika (Hintz.) i 7 praktykantw, z  ktrych niektrzy już pełnili obowiązki majstrw, a wszyscy pobierali od  3-12 rs. tygodniowo. Wydalono też przeszło 200 robotnikw z rżnych  oddziałw fabryki.  Z tych ostatnich pewną część, pracujących w  farbiarni i drukarni, po upływie miesiąca przyjęto na mniejszą płacę.  Powodem powyższych wydaleń ma być przede wszystkim oszczędność. Ponieważ  zlały się w jedną całość dwie jednorodne fabryki, przeto w  poszczeglnych ich oddziałach okazał się nadmiar ludzi; to samo części  administracyjnej, w ktrej pozostawiono jedynie po dwie przędzalnie i  tkalnie (A. i B.), zmniejszając w nich jednak ilość ekspedientw.  Przeciwko zaprowadzaniu oszczędności nikt nic mieć nie może, jeżeli jest  ona konieczną i przeprowadzoną racjonalnie. Czy jednak w danym wypadku  jest ona taką, pozwalam sobie wątpić, wobec z jednej strony niejakiego  obowiązku, jaki przyjęły na siebie fabryki zawierckie względem tej  części miejscowego żywiołu, ktry pragnął się w nich fachowo  wykształcić, a drugiej strony, wobec wcale dobrego stanu finansowego  Towarzystwa. Cż bowiem znaczy zaoszczędzenie jakieś tam 2000 rs. na  kilku biednych i chętnych do pracy w przemyśle tutejszo-krajowcw, wobec  osiągniętego w roku zeszłym dochodu wynoszącego brutto 500 000 rs. oraz  zarobku 9% pomimo takiego ogromnego, jak wiadomo, spadku cen i  chwilowego braku popytu na towar. Oto jest jeden zarzut. Drugi, jaki się  ośmielę postawić panu Hirszbergowi, jest to widocznie powodowanie się w  wielu razach pobudkami czysto osobistej natury, bez względu na  niezaprzeczona wyższa wartość wydalanych nad protegowanymi. Dlaczego np.  p. Hirszberg przy znoszeniu posady ekspedienta przędzalni B.,  zajmowanej przez Dob., urzędnika całkiem nieudolnego, ale krewnego panw  G., usunął z ekspedycji tkalni B., pana Hintz. i oddał to miejsce panu  D. wwczas, gdy pan H. tutejszokrajowiec, syn byłego obrońcy z  Częstochowy, jedyny opiekun pozostałej matki-wdowy był zawsze  urzędnikiem bardzo zdolnym, sumiennym, i cenionym do tego stopnia przez  zarząd, że ten miał go w przeszłości wysłać do Buchary. Dalej, dlaczego  pan Hirszberg wyrzucił tak bez ceremonii pp. Bazana (przyjętego na  powrt), W. Land., Troj. Sob. pozostawił, rwnież płatnych, i to nieźle  płatnych pp. Wei., lichego bardzo obermajstra blichu i apretury,  takiegoż praktykanta Skow. przyjętego do fabryki dopiero od roku lub  pogrążonego w wiecznym śnie hipnotycznym, pozostającego bez określonego  zajęcia, pobierającego jednak 10 rs. tygodniowo pan P. Lan. Czyżby  dlatego tylko, że są to tylko krewni pana G.?... Zaprawdę tym sposobem  oddaje pan Hirszberg panom Ginsbergom, ludziom znanym dotąd tylko z  dobrej strony, istotnie niedźwiedzią usługę. Jeszcze słw parę.  Spomiędzy wydalonych, pan Sob., np. pozostający na praktyce od lat 3,  wysłany był przez zarząd dawnej fabryki akcyjnej do Anglii i Czech dla  kształcenia się w blichu i apreturze. Wyjeżdżając wystawił Towarzystwu  weksel na rs. 1000, ktre, po powrocie jego, miały mu być częściowo  strącone i pobierać się z mającej przezeń pensji obermajstra. Na konto  tych 1000 rs., wziął rs. 600; był jakiś czas w Anglii, a następnie w  Czechach i dalszy zasiłek mu został cofnięty. Zmuszony powrcić, zastał  na stanowisku majstra blichu i apretury, co tylko wzmiankowanego pan  Wei., a dla siebie gotową dymisję. Weksel chciano mu początkowo zwrcić,  ale rada zarządzającą podobno się na to się nie zgodziła. W tym miejscu  muszę jednak dodać: si fabuła vera [jeżeli historia jest prawdziwa]  byłby to trop fort, całkiem niezgodne, bądź co bądź, z powagą i zasługą  panw Ginsbergw i protekcjami hr. Ryszczewskiego, jakimi tenże  zaszczycał pana Sob., a jakie wobec wszechwładztwa w Zawierciu pana  Hirszberga, okazały się widocznie dla pozostawienia tego praktykanta  nadal w fabryce. Oto są fakty. Wobec nich, jakąż mieć mogą twierdzenia  gołosłowne korespondenta andbdquo;Głosuandrdquo; i stereotypowa śpiewka jego o andbdquo;ludziach  ze znanymi nazwiskamiandrdquo;. 
R.
Tydzień, Piotrkw, 25.02(9.03.)1890 r.

Rok 1892

Nowy przystanek. Staraniem księcia Hohenlohe, właściciela  bogatych pokładw rudy żelaznej, pomiędzy stacjami Zawiercie i Myszkw  pobudowany będzie nowy przystanek, tj. linia boczna do ładowania rudy  wysyłanej do  fabryk żelaznych w Dąbrowie i Sosnowcu. Budowa  pomienionych linii  bocznych  rozpoczęta będzie  zaraz  z nastaniem  ciepła, tak aby jeszcze w lecie r.  b.  mogła być oddana na użytek  kopalni. 
Tydzień, Piotrkw, 1(13)03.1892 r.

Fabryka słodu. W Pilicy założono fabrykę słodu. Fabryka przerabia  około tysiąca korcw jęczmienia tygodniowo, płacąc po 6 rs. nawet za  korzec jęczmienia grubego. Najwięcej poszukiwanymi gatunkami są andbdquo;Gold  melonandrdquo; i andbdquo;Chevalierandrdquo;, ktre to gatunki sprowadzane są aż z guberni  lubelskiej. 
Tydzień, Piotrkw 8(20)03.1892 r.

Rok 1893

Z okolic Żarek donoszą: Wśrd włościan okolicznych rozwinął się  dość przemysł. Włościanki wyrabiają tzw. wełniaki i zapaski, włościanie  trudnią się wyrobem drewnianych wideł, miarek i innych przedmiotw  domowego użytku z drzewa. Na zaznaczenie zasługuje i to, że w wioskach,  gdzie tego rodzaju przemysł się przyjął, kradzieże i inne przestępstwa  rzadko się przytrafiają.
Tydzień, Piotrkw 7(19)03.1893 r.

Rok 1894

Wyborowe! Letnie mieszkania w Żarkach, w zdrowej, suchej, leśnej  miejscowości. 6 wiorst od Myszkowa, st. Warszawsko-Wiedeńskiej Drogi  Żelaznej. Wszelkie wygody. Wiadomość w Administracji dbr Żarki. Poczta  w  miejscu.  
Tydzień 27.02(11.03).1894 r.
  
W Zawierciu otworzono niedawno od razu dwie czytelnie;  inicjatorem był prosty włościanin Szafruga, a na fundusz potrzebny  złożyli się okoliczni chłopi i robotnicy fabryczni. Czytelnie takie  powstawałyby częściej, gdyby znalazły zachętę i potrzebne wskazwki;  brak ich odczuć się daje nie tylko po wsiach, lecz i po większych  miastach. Ale inteligencja prowincjonalna nie ma czasu zajmować się  takimi głupstwami. Apatia i ciasny egoizm usposabiają ją wrogo dla  każdej działalności mającej na widoku dobro, a nie osobisty interes.  
Prawda tygodnik polityczny społeczny i literacki 22.03.1894 r.

1896

Co do brunatnego węgla, to takowy produkuje się w stosunkowo  nieznacznej ilości w okolicach Stacji Zawiercie, Drogi Żelaznej  Warszawsko-Wiedeńskiej i rozchodzi się jako paliwo do kotłw parowych w  przędzalniach andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Głwną przeszkodą dla rozwoju dla rozwoju  eksploatacji węgla brunatnego jest bliskość kopalń węgla kamiennego,  wskutek czego węgiel brunatny nie może konkurować z węglem kamiennym.  Pod wpływem wymienionych warunkw przemysł ten posiada zupełnie odmienny  charakter niż przemysł węgla kamiennego.
Gazeta Losowań Papierw Publicznych, 30.03.1896 r.

Rok 1897

Napad. W zeszły piątek 19 b.m. o 11 wieczorem na plebanię we wsi  Chruszczobrd pod Łazami napadł jakiś łotr, ktrego atoli odpędził  wystrzałami z rewolweru ks. proboszcz Karnawalski. Zwabieni hukiem broni  palnej włościanie pochwycili  napastnika i odstawili do gminy.
Tydzień, Piotrkw 23.02(7.03).1897 r.

W fabryce cementu andbdquo;Wysokaandrdquo; pracujący młody izraelita M. przy  spisie jednodniowym oświadczył, że był katolikiem, ale teraz znw został  Żydem. Metryka jego w aktach gminy Rokitno Szlacheckie znajdująca się  świadczy, iż M. przed trzema laty dobrowolnie przyjął w Krakowie religię  rzymsko- katolicką.
Tydzień, Piotrkw, 9(21)03.1897 r.

Rok 1898

W majątku Zdw, w pow. będzińskim, należącym do p. Adolfa  Gadomskiego, znaleziono rudę żelazną; rwnież znaleziono ją w majątku  Kromołw, należącym do pp. Lewensteina i Hubermanw.
Tydzień, Piotrkw 1(13)03.1898 r.

Brak lekarza i felczera. W Kromołowie, w pow. będzińskim,  liczącym około 2000 chrześcijan i 500 żydw nie ma stale zamieszkałego  lekarza ani felczera. Po pomoc lekarską kromołowianie udawać się muszą  do Zawiercia, odległego o pięć wiorst.

Zawiercie na 15000 ludności posiada tylko 4 chrześcijańskie  szkłki początkowe i jedną takąż żydowską. Wszystkie te szkłki są  najkompletniej przepełnione!...
Tydzień, Piotrkw 8(20)03.1898 r.

Fabryka cementu andbdquo;Wysokaandrdquo;, należąca do pp. Eigerw i Landau, z  powodu nieporozumień między wsplnikami będzie sprzedana prawdopodobnie  drogą dobrowolnej licytacji.
Tydzień, Piotrkw 15(27)03.1898 r.

1899

Dobra Włodowice między Zawierciem a Myszkowem zostały sprzedane.   Miejscowość ta bardzo malownicza, była kiedyś rezydencją hr. Szembekw,  ostatnio należały do spłki kapitalistw warszawskich, ktrych  reprezentował w Włodowicach Stanisław hr. Krasicki, stojący na czele  kilku przedsiębiorstw przemysłowo-fabrycznych.
Tydzień, Piotrkw 7(19)03.1899 r.

Rok 1900

Z pow. będzińskiego donoszą na  co  następuje: W Włodowicach,  majątku hr. Stanisława Krasickiego, powstaje pierwsza w kraju fabryka  cegły patent andbdquo;Kleberandrdquo;. Do wyrobu tego używa się wyłącznie tylko piasku i  wapna, a cegła ma tę zaletę, ze absolutnie nie dopuszcza wilgoci i z  każdą chwilą mur stawiany z niej staje się mocniejszym. Ile się zdaje,  dotychczas istnieje od niedawna jedna tylko taka fabryka w Budenheimie, w  biskości Moguncji. Miejscowość Włodowice ma być  bardzo odpowiednią do  tej produkcji, gdyż posiada także dużo pięknego piasku, ktry jest  niezbędnym materiałem do fabrykacji wzmiankowanej cegły. Na czele  zawiązującego się  towarzystwa stają firmy warszawskie; do udziału  jednak należą jeszcze dwie firmy krakowskie. Tak więc mamy przed sobą  nowy rodzaj produkcji!
Nomolas.
Tydzień, Piotrkw 27.02(11.03) 1900 r.

Rok 1901

Pełniący obowiązki generał-gubernatora warszawskiego Podgorodnikow  skazał administracyjne na karę następujące osoby stosownie do  przedstawień gubernatorw: (andhellip;)
5. Autora muzycznego Jzefa Słupińskiego i dyrektora orkiestry  Konstantego Krulisza na karę 25 rubli lub areszt siedmiodniowy za  zagranie w antrakcie podczas przedstawienia w Zawierciu (pow. będziński)  potpourri z nieocenzurowanych rosyjskich i polskich pieśni,  zawierającego motywy polskiej pieśni patriotycznej, ktrych powtrzenia  domagała się pewna część publiczności.
Dziennik Wszechpolski - miesięcznik polityczny i społeczny, Lww marzec 1901 r.

Rok 1902

Zniknęło w Zawierciu 10  morgw lasu, na przestrzeni od kościoła do  fabryki Huldczyńskiego. andbdquo;Goniec Łdzkiandrdquo; pisze: przekonawszy się o tym  poszkodowani właściciele, Bracia Haberman z Kromołowa, zawiadomili  komisję leśną, że im ktoś wyrąbał i zniszczył do szczętu śliczny sosnowy  las. Odnośne władze rozpoczęły śledztwo, ktre dało oryginalne wyniki.  Otż las wyrąbali mieszkańcy Zawiercia z wiedzą poszkodowanych. Bracia  Haberman dali wszystkim do zrozumienia, że kto chce może, może rąbać las  i drzewo zabierać. Wiadomość ta sprowadziła tylu drwali, że w ciągu   niespełna 2 tygodni place zostały oczyszczone. Dowcipni właściciele  zyskali ziemię i będą ja mogli korzystnie sprzedawać pod budowę domw i  fabryk, jeżeli komisja nie zmusi figlarzy do zasiania nowego lasu na  miejsce wytrzebionego.
Tydzień, Piotrkw 24.02(9)03.1902 r.
 
Rok 1903

Zawiercie miało dawniej stałego weterynarza, ktry każdą sztukę  przeznaczoną na zabicie oglądał, więc przynajmniej nie było obawy, że  spożywają ludzie mięso z chorych zwierząt; obecnie stałego weterynarza  nie ma. Ponieważ ludność Zawiercia pomimo zastoju fabrycznego ciągle się  powiększa, więc należałby mu się opieka pod względem zdrowia i  weterynarz stale mgłby mieszkać w Zawierciu.
Tydzień, Piotrkw 2(15)03.1903 r.

Rok 1904

W Zawierciu przy rozpoczęciu Nowego Roku poczta odbierała pism polskich  21, z tych największą ilość egzemplarzy miał andbdquo;Goniecandrdquo; (60), andbdquo;Kurier  Warszawskiandrdquo; (58), andbdquo;Gazeta Świątecznaandrdquo; (40), andbdquo;Dziennik dla Wszystkichandrdquo;  (30), andbdquo;Wiekandrdquo; (23), andbdquo;Kurier Codziennyandrdquo; (13), andbdquo;Dobra Gospodyniandrdquo; (15), inne  zaś mniej niż 10 egzemplarzy. Cyfry te nie obejmują pism odbieranych  oddzielnie przez miejscową księgarnię. 
Tydzień, Piotrkw 27(14)03.1904 r.
 
andbdquo;Łazyandrdquo; kopalnia kamienia wapiennego. Adres: gub. Piotrkowska,  pow. Będziński, poczta Łazy. Właściciel: Fabr. Portland-cementu andbdquo;Łazyandrdquo;.  Dobyto: 451 kub. sążni wapniaka. Robotnikw: 8.
andbdquo;Łośniceandrdquo; kopalnia kamienia wapiennego. Adres: gub. Piotrkowska,  w. Łośnice, gm. Kromołw, poczta Zawiercie. Właściciele: Akc. Tow.  Sosnowieckich fabryk rur i żelaza. Dobyto: 390 kub. sążni wapniaka.  Robotnikw: 40.
andbdquo;Wysoka-Pilicaandrdquo;, kopalnia kamienia wapiennego. Adres: gub.  piotrkowska, w. Wysoka Pilica, poczta Łazy. Właściciele: Landau i S-wie  Eigera. Dobyto: 4590 kub. sążni wapniaka. Robotnikw: 25.
Księga adresowa przemysłu fabrycznego w Krlestwie Polskim na rok 1904.

Rok 1906

Zmiany służbowe. Z dniem 1 marca b.r. w składzie służby ruchu  kolei W-Wied. w obrębie Zagłębia Dąbrowskiego zaszły następujące zmiany:  na starszego pomocnika zawiadowcy w Będzinie awansowano młodszego  pomocnika z Myszkowa p. Ed. Wiciejowskiego, na jego miejsce zaś do  Myszkowa kancelistę-sygnalistę z Ząbkowic p. B. Jarneckiego. Do Ząbkowic  na starszego pomocnika zawiadowcy p. Kochanowskiego z Nowo-Radomska, a  na jego  miejsce do Nowo-Radomska p. Zalewskiego z Zawiercia; do  Zawiercia zaś przetranslokowano p. Sulimierskiego z Będzina. Od 1  kwietnia przewiduje się na podobnych i innych stanowiskach wiele zmian i  utworzenie kilku nowych posad, co stało się niezbędnym z otwarciem  czynności bądź w sortowni wagonw przystanku Łazy, bądź operacji  ekspedycyjnej na bocznicy nowej od Ząbkowic.
Dziennik Częstochowski 4.03.1906 r.

Skład materiałw aptecznych Jzefa Dulęby w Zawierciu ul.  Kościelna obok Fabryki Tow. Akcyjnego. Artykuły lecznicze, techniczne  oraz wody mineralne zagraniczne i sztuczne firmy andbdquo;Motorandrdquo;.   
Dziennik Częstochowski 8.03.1906 r.

Nowa kopalnia. Na gruntach majątku Blanowice pod Zawierciem,  własność p. Mendelsohna, urządzona jest kopalnia węgla; roboty prowadzi  p. Mortis.
Wieczr deklamacji. W niedzielę wystąpił u nas z wieczorem  deklamacyjnym znakomity w swoim rodzaju artysta p. Maurycy Kisielnicki.  Sala była przepełniona, przy czym p. K. rzęsiście oklaskiwano. 
Zabjstwo. We wsi Rodaki gm. Ogrodzieniec zabity został podczas  ucieczki jeden z mieszkańcw okolicznych, ktry dokonywał częstych  napadw i rabunkw na furmanki dążące do Pilicy i do Zawiercia. 
Dziennik Częstochowski14.03.1906 r.

Rewizja i aresztowania. Dzisiaj dokonano rewizji w biurze domu  handlowo-komisowego pod firmą andbdquo;Stanisław Ginsberg i S-kaandrdquo; w Zawierciu.  Nic podejrzanego rewizja nie ujawniła. Wspłpracownik firmy p. N.  Epsztajn został zaaresztowany i przewieziony do sosnowieckiego aresztu  policyjnego.
Dziennik Częstochowski 15.03.1906 r.

W cementowni andbdquo;Łazyandrdquo; pod Myszkowem zdarzył się niedawno wypadek  następujący, ktry opisują andbdquo;Wiadomości Częstochowskieandrdquo;. andbdquo;P. Tymieniecki,  dyrektor owej cementowni, siedział w swoim gabinecie, tak mocno zajęty  pracą, że nie słyszał, ani widział, co się wokoło niego dzieje.  Tymczasem do gabinetu, korzystając z tego, że o tej porze nikogo z  personelu biurowego nie było, wszedł człowiek, stanął poza plecami p.  Tymienieckiego, wyjął rewolwer wycelował w głowę i pociągnął za cyngiel.  Kurek spadł, rozległ się trzask, lecz rewolwer nieandhellip; wypalił. Wwczas  dopiero p. Tymieniecki spostrzegł, co się święci, zerwał się z fotela,  pochwycił napastnika i obezwładnionego powalił na ziemię. Nadbiegli  ludzie, związali go i oddali w ręce policji. To ostatnie najmniej  zastanawia wszystkich w tym wypadku, głwnie komentowany jest fakt, że  rewolwer nie wystrzelił, choć na naboju widnieje ślad kurka, a prby  dokonane po zdarzeniu wykazały, że rewolwer funkcjonuje prawidłowo i p.  Tymieniecki zdaje sobie dokładnie sprawę, że trzask słyszał. Osobnikiem,  ktry dokonał na niego zamachu jest b. majster bednarski z cementowni  andbdquo;Łazyandrdquo;, Machowski, wydalony w roku zeszłym na żądanie podkomendnych mu  robotnikw. Machowski osadzony został w areszcie w Zawierciu.
Tydzień, Piotrkw 18.03.1906 r.

Ujęcie zbjw. Zbje, ktrzy napadli pod Zawierciem na pana  Eerbena, majstra z papierni pp. Ginsberg i Kohn, o czym donosiliśmy,  zostali ujęci. Stropiono 8, z ktrych dwch uciekło, 4 zostało zabitych,  a 2 rannych leży w szpitalu w Zawierciu. Ranni zbje wskazali młynarza,  u ktrego broń przechowali: broń zabrała policja.

Napady. Pod osadą Mrzygłd do młyna wdowy Rokowej wtargnęło  siedmiu drabw i zrabowało 120 rb. gotwką, korale, pierścień złoty i  pościel. Rabusie nie zadowolili się łupem, ale w straszny sposb pobili  właścicielkę młyna i dwie jej crki. Działo to się ok. g. 8 wieczorem.

Okradzenie poczty. W Pradłach niedaleko Zawiercia rabusie wtargnęli do biura pocztowego i skradli stamtąd 180 rb. gotwką.

Obława. Nocy onegdajszej w Zawierciu policja urządziła obławę na złodziejw. W lesie rokickim  ujęto ich trzech, a jednego postrzelono.
Dziennik Częstochowski 21.03.1906 r.

Mianowanie. Wikariuszem nadterminowym parafii Zawiercie mianowany został nowo wyświęcony ksiądz Aleksander Cugowski.

Pożar. We wtorek po południu wynikł pożar w fabryce przetworw  chemicznych pod firmą andbdquo;Rapaport i Leśkiewiczandrdquo;. Spaliły się zabudowania  do oczyszczania smoły. Przy ratunku jednemu z robotnikw płomienie  wypaliły oczy. Ratunek był bardzo utrudniony, głownie dlatego, że w  fabryce znajduje się jedna tylko studnia. Dziwne to bardzo, że taka  wielka fabryka nie może się zdobyć przynajmniej na kilka kranw przy  owej studni. Na ratunek przybyła straż ogniowa z huty Rajchw i zakładw  Tow. Akc. Braci Ginsbergw. Dużo też pomogły w ratowaniu dwa parowozy  kolei wiedeńskiej.
Dziennik Częstochowski, 22.03.1906 r.

Ujęcie bandyty. W tych dniach wyłapano prawie wszystkich  opryszkw, szerzących od dłuższego czasu postrach w naszej okolicy, o  czym wspominaliśmy w paru poprzednich korespondencjach. Są to przeważnie  chłopcy, w wielu lat 17-20. Przeto mieszkańcy tutejsi i przejezdni mogą  odetchnąć spokojniej. Głwnego bandytę, ciężko poranionego, odwieziono  do szpitala w Będzinie.
Dziennik Częstochowski, 23.03.1906 r.

Mankietnik w strachu. W niedzielę przybył do Zawiercia ksiądz  mariawicki, celem wygłoszenia kazania, lecz gdy doszła do wiadomość, że  podobno chcą go ująć, zaniechał swego zamiaru i ulotnił się.
Dziennik Częstochowski, 29.03.1906 r.

Rok 1907

Na dzieci łdzkie. Dziś wieczorem w Resursie Zawiercie odbędzie się przedstawienie na korzyść dzieci łdzkich.  
Gazeta Częstochowska 2.03.1907 r.

Macierz w Zawierciu. W dniu 17 b.m. Zarząd Zawierckiego Koła Polskiej  Macierzy Szkolnej składał przed walnym zgromadzeniem członkw Koła  sprawozdanie za czas od 1 lipca do 31 grudnia 1906 roku. Dochody Koła w  powyższym przeciągu czasu składały się: z następujących pozycji:  pozostało z rach. dawnego Koła rb. 206 k. 27, reszta dochodu z  rozsprzedaży biletw Macierzy z r. 1905 rb. 408 k. 80, składki członkw  rb.1020 kop. 73, z opłat w czytelni rb. 201, k. 36 dochd z zabawy  urządzonej w sierpniu roku zeszłego - rb. 1313 k. 37, rżne - rb. 6 k.  2. Ogłem rb. 3151 k. 65. Rozchody zaś wynosiły: oglne rb. 101,15:  utrzymanie ochronki 268,43; Czytelni rb. 296,79; szkoły w Zawierciu rb.  261,36: wykładw dla analfabetw r. 71,26; zapomogi dla szkoły  początkowej w Marciszowie rb. 190: szkoły początkowej w Blanowicach: rb.  320, szkoły średniej w Zawierciu rb. 525, pożyczka dla Koła Macierzy w  Poraju rb. 100, odsetki dla Zarządu głwnego rb. 102.07, dla zarządu  okręgowego rb. 102,07. Ogłem rb. 2338 kop. 13. Prcz tego wpłynęła do  Koła ofiara inż. Piotra Skrzeszewskiego, w sumie rb. 150, na  zapoczątkowanie funduszu, z ktrego odsetek mają być opłacone wpisy w  miejscowej szkole średniej za synw niezamożnych robotnikw fabryk  zawierckich.
W okresie sprawozdawczym Koło utrzymywało: ochronkę, do ktrej  uczęszczało bezpłatnie przeszło 100 dzieci: czytelnię, posiadającą 2335  dzieł w 3500 tomach, z ktrej korzystało 1490 abonentw; wykłady  wieczorowe dla analfabetw dorosłych i dzieci, na ktre uczęszcza 300 z  grą osb w wieku 8-42 lat: szkołę początkową bezpłatną na 120 dzieci.  Prcz tego Koło wspierało materialnie szkoły początkowe w Blanowicach i  Marciszowie, utrzymanie w części kosztem mieszkańcw tych wsi.
Zarząd koła składa się z 25 osb, należących do inteligencji miejscowej,  robotnikw fabrycznych i obywateli. Przewodniczącym był p. Walicki,  zastępcą ks.FR. Zientara, sekretarzem pan Terach i skarbnikiem p.  Koźmiński. Zarząd dzieli się na wydziały, opiekujące się poszczeglnymi  pracami koła.
   Koło liczy 699 członkw, ktrzy zobowiązują się płacić roczną składkę  w oglnej sumie 3191 rb. 80 k. Składki płacone są przeważnie w ratach  miesięcznych, a nawet dwutygodniowych. Zgodnie z regulaminem Macierzy w  Zawierciu z Zarządu ustąpiła jedna trzecia część, wskazana losem, a  mianowicie: pp. Ginsberg, Kwapisz, Markiewicz, Olszewski, Pasierbiński  Rudnicka, Sawicki i Walicki. Zgromadzenie jednomyślne powołało ponownie  do zarządu też same osoby.
Do komisji rewizyjnej powołani zostali pp. Grodzki, Szulc i Weintraub.
Dziennik Częstochowski.19.03.1907 r.

Zawiercie. Napad. Na powracającą ul. Czystą kobietę z mlekiem  napadł o 6 i pł wieczorem drab i zażądał pieniędzy. Gdy ta nie uczyniła  zadość jego żądaniu, drab ściągnął z niej chustkę i zbiegł.

Bandytyzm. Onegdaj wieczorem pod mostem około fabryki  Huldczyńskiego został napadnięty przez kilku bandytw jakiś  przechodzień, ktremu bandyci pod groźbą rewolwerw zabrali 19 rb.,  papierośnicę, zegarek czarny wartości 5 rb. i rozkazawszy 10 minut nie  ruszać się miejsca zniknęli.
Goniec Częstochowski 22.03.1907 r.

Cukiernia W. Właszczuk w Zawierciu poleca Szanownej Publiczności  na nadchodzące święta Wielkiej Nocy wielki wybr barankw i ubiorw do  ciast. Przyjmuje zamwienia na baumkucheny, torty od rb. 1, mazurki od  50 kop., oraz wszelkie ciasta po cenach umiarkowanych. 
Dziennik Częstochowski.27.03.1907 r.

W Zawierciu jest tanio do wydzierżawienia Ogrd warzywno-owocowy. Wiadomość: Częstochowa ul. Krakowska, sklep andbdquo;Spłka Chrześcijanandrdquo;.

Dziennik Częstochowski.29.03.1907 r.

Rok 1908

Zawiercie. Przedstawienie amatorskie. Dnia 29 bm. w sali resursy  fabrycznej odbyło się przedstawienie amatorskie. Odegrano sztukę  kostiumową w 5 aktach andbdquo;Stary Piechur i syn jego huzarandrdquo;. Rolę tytułową  odegrał bez zarzutu p. Brandes, głwny reżyser Kłka. Gra i śpiew panny  Bazanwny, w roli Lydyi, wywołały głośne oklaski. Chry doskonale  wyszkolone pod kierunkiem miłośnika muzyki p. Helmana cieszyły się  powodzeniem. W ogle całemu zarządowi, reżyserowi i amatorom należy  wyrazić szczere uznanie za staranne wystawienie sztuki. Sala była  przepełniona. Przedstawienie po raz drugi powtrzone będzie 4 kwietnia.
Goniec Częstochowski 31.03.1908 r.

Rok 1909

Pięć wyrokw śmierci. Na ławie oskarżonych sądu wojennego  zasiedli w dniu wczorajszym: Franciszek Helba, Leon Kozicki, Jan Kurek,  Piotr Kędzierski, Michał Nem, Henryk Mansfeld i Franciszek Wos. Akt  oskarżenia zarzucał im dokonanie całego szeregu rabunkw zbrojnych na  drodze publicznej w tak zwanym lesie żerkowickim w pobliżu osady  Kromołw (w pow. będzińskim).
Napadw tych dokonali bandyci w dniu 15 stycznia roku ubiegłego. Między  innymi ofiarą ich stał się ks. Szczepan Kępa. Bandyci zrabowali mu 40  kop., jakie posiadał. Prcz wyżej wymienionych o udział w tych napadach  oskarżeni byli, Jan Wos, Kazimierz Pająk i Michał Majewski. Pierwszy z  nich został niedawno na mocy wyroku sądu wojennego powieszony, dwaj inni  zdołali zbiec. Wyrokiem sadu wojennego Leon Kozicki i Franciszek Wos  zostali uniewinnieni; pozostałych pięciu skazano na śmierć przez  powieszenie.
Głos Warszawski, 3.03.1909 r. 

Rok 1912

W czwartek d. 14 marca w Zawierciu w sali przeznaczonej dla  odpoczynku robotnikw Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; odbędzie się koncert p.  Wandy Landowskiej głośnej pianistki i klawesynistki, odtwarzającej epokę  muzyczną z 17 i 18 wieku.
Koncert. W sobotę d. 9 marca odbędzie się w andbdquo;Lutniandrdquo; wielki  koncert na rzecz Tow. Dobroczynnego Dla Chrześcijan. W koncercie biorą  udział siły artystyczne z Warszawy.

Goniec Częstochowski 4.03.1912 r.    

Mieszkańcowi wsi Zawiercie, w gm. Kromołw, Pawłowi Nowakowi, niewiadomi sprawcy skradli uprząż z wozem.
Goniec Częstochowski 31.03.1912 R.

Rok 1913

Zaraza na bydło. We wsi Blanowice w gminie Kromołw ukazała się zaraza na bydło rogate, wskutek czego jedną krowę zabito.
Goniec Częstochowski 7.03. 1913 R.

Rok 1914

Nowe kłka rolnicze. Piotrkowska komisja gubernialna do spraw związkw i stowarzyszeń zalegalizowała kłka rolnicze w Pabianicach i osadzie Kromołw.
Rozwj 2.03.1914 r. 

Aresztowanie bandytw. W Zawierciu w sobotę policja aresztowała  zbiegłego z aresztu niebezpiecznego bandytę Bulskiego, uczestnika  zabjstwa znanego kupca-obywatela i opiekuna przytułku w Pilicy śp.  Jurczyńskiego. Bulski dokonał rwnież szeregu napadw rozbjniczych.  Aresztowano i innego wspłuczestnika napadw Nowakowskiego, a trzeci Gil  zbiegł za granicę. 
Nowa Gazeta Łdzka 30.03.1914 r.

Rok 1915

Z okolic Sosnowca. Z okolic Sosnowca zbiegło dużo ludzi, ktrzy  mwią o epidemii tyfusu szerzącego się tam oraz w Zawierciu, Myszkowie i  okolicy. Do rozwoju chorb przyczyniła się nędza i brak pracy.  Początkowo Niemcy walczyli z epidemią, pźniej jednak dali spokj i  zaczęli ewakuować rannych z tych miejscowości i zostawiają ludność bez  opieki lekarskiej. W Sosnowcu pozostał mały garnizon żołnierzy. W  Zawierciu i Myszkowie nie ma wcale żołnierzy. W Sosnowcu zmarło w  przeciągu trzech tygodni 80 osb na tyfus, a w Zawierciu przeszło 1000.
Kurier Dla Wszystkich 17.03.1915 r.

Dnia 27 bm. otworzone zostało w Zawierciu przy ul. Pileckiej nr 1 Biuro  werbunkowe Legionw Polskich. Przyjmowanie ochotnikw na oglnych  zasadach (17 lat skończonych, fizyczna zdolność, beznaganne prowadzenie  się itd.) rozpoczęło się od dnia otworzenia biura w godzinach  urzędowania, tj. od godz.10-12 przed południem i od godz. 4-6 po  południu.
Emisariusz Departamentu Wojskowego
Naczelnego Komitetu Wykonawczego.

Zawiercie. Przedstawienie amatorskie. Przedstawienie andbdquo;Warszawiankiandrdquo;  Wyspiańskiego udało się znakomicie, ku oglnemu zadowoleniu licznemu  publiczności. Spośrd amatorw wyrżnili się - p. Kmita w roli  Chłopickiego, pani Kazanowska w roli Marii, p. Puchniewski w roli  Wiarusa i p. Łukowska w roli Anny. Na podziękowanie publiczne zasługują  p.p. Puchniewscy za sumienną reżyserię i wystawę andbdquo;Warszawiankiandrdquo;. Na  zwrcenie uwagi sprawozdawcy zasługuje komedia andbdquo;Kusicielkaandrdquo;, ktra  zupełnie nie nadawała się, jako dodatek do wypełnienia programu  teatralnego tego wieczoru. Przypuszczać więc należy, że przy powtrzeniu  andbdquo;Warszawiankiandrdquo; w dniu 5 kwietnia r.b. andbdquo;Kusicielkaandrdquo; zostanie zastąpiona  przez odpowiednią sztukę. Sympatyczne rwnież zrobiło słowo wstępne o  Wyspiańskim zakończone jak następuje: Rodacy! Czas wielki, abyśmy  pomyśleli o naszym jutrze, o naszej przyszłości - i jeżeli kiedy to  dziś, dziś właśnie w chwili oglnego zamętu politycznego, w chwili tych  walk tytanicznych narodw Europy, na co z upragnieniem daremnie  oczekiwali ojcowie nasi, widząc w wojnie europejskie jedno jedyne  wyjście w odzyskaniu swych spraw narodowych i utraconej ojczyzny, ktra  rozdarta na części woła dziś nas. Dzieci moje! Ja chcę żyć! Aby wam dać  szczęście tu na tej ziemi, zlanej waszą krwią i potem. Rodacy! Czyż na  to wezwanie matki-Ojczyzny mamy być gotowi. Czy serce nasze synowskie  nie zabije gwałtowniej? Czy nasza rycerskość nie odezwie się w krwi  naszej? Czy dusza nasza nigdy już nie zapragnie wzlecieć tam, hen w  przestworza wolności? Sądzę, że tak źle nie jest! Więc podajmy sobie  bratnie dłonie, zapomnijmy o wzajemnych urazach, o walkach partyjnych, o  dążeniach rozbieżnych, a prowadzeni jedną myślą wsplną i bezgraniczną  miłością tej - Matki Ojczyzny, łączmy się w silne ogniwa, ktrych nikt i  nic nie rozerwać nie będzie w stanie. Przeto niech wszystkie warstwy  naszego społeczeństwa, a więc robotnicy, włościanie, rzemieślnicy i  inteligencja zleją się w jedną wielką lawinę, ktra w swym szalonym  pędzie miażdży wszystkie zapory, tamujące nam drogę do niepodległości! A  wtedy-wtedy, Bracia, Rodacy, będziemy mogli powtarzać za Wyspiańskim andbdquo;  Leć nasz orle w grnym pędzie, Sławie, Polsce światu służ.andrdquo;

Zawiercie. Zebranie komisji sanitarnej. W dniu 27 bm. na Sali  sądowej przy ulicy Pocztowej odbyło się zebranie komisji Sanitarnej w  celu ustanowienia przepisw higienicznych, zabezpieczających miejscowa  ludność od chorb epidemicznych.

Sadzenie kartofli. Nadchodzi pora sadzenia kartofli i warzyw.  Otż, ze względu na widmo głodu należy użytkować każdy kawałek ziemi i  wszędzie sadzić kartofle andbdquo;Amerykanyandrdquo; lub andbdquo;Jankiandrdquo;, ktre już w końcu  czerwca będzie można podbierać do jedzenia. A jest u nas w Zawierciu  placw, placykw i ogrdkw dotąd nie uprawianych, ktre trzeba będzie z  konieczności uprawiać i zasadzić kartoflami i warzywem.

Niebezpieczne przejście. Na ul. Kościelnej nr 6 przed domem  Lewkowicza zepsuty jest rynsztok, przy dość wąskim trotuarze, w ktry  przechodzący przez nieuwagę wpadają. Przed paru dniami p. O. zwichnął  sobie w tym rynsztoku nogę.

Czyje dziecko? W tych dniach odebrała milicja na Argentynie  podejrzanym żebrakom dziewczynkę z niebieskimi oczami, mająca około 2  lat. Żebracy nie chcą się przyznać, skąd dziecko zabrali.

Koncert andbdquo;Liryandrdquo;. Sympatyczne miejscowe Tow. Śpiewacze andbdquo;Liraandrdquo; w dn.  25 bm. wystąpiło z koncertem na rzecz tow. Dobroczynności. Koncert był  urozmaicony teatralnym przedstawieniem amatorskim andbdquo;Consiliom Facultatisandrdquo;  i występem kłka andbdquo;Mandolinistwandrdquo; pod redakcją p. Bergera. Chry andbdquo;Liryandrdquo;  męski i mieszany popisały się bardzo dobrze, za co należą się  podziękowania dyrygentowi, panu Czapli. Duet andbdquo;Don Juanandrdquo; Mozarta wykonany  był bez zarzutu przez p. Krlikowskiego i pannę Ludwig.  W grze  teatralnej zasłużyli na wyrżnienie: p. E. Berger w roli pana Kacpra  Bolbeckiego, p. M. Kucharski w roli Zd. Morzyckiego i p. Zedlewicz w  roli Walusia służącego. Przy tej sposobności należą się słowa uznania  dla p. Hajdasińskiego członka Zarządu andbdquo;Liryandrdquo;, ktry prawie zawsze jest  inicjatorem koncertw i przedstawień teatralnych.

Pomnik Mickiewicza. W dniu 7 lipca roku 1907 odbyło się w Zawierciu w  miejscowym parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; uroczyste odsłonięcie pomnika naszego  wieszcza Adama Mickiewicza, fundacji miejscowej ludności. Stosownie zaś  do  życzenia zarządu Muzeum Mickiewicza w Paryżu przesłana była kopia  protokłu zarządu parku andbdquo;Bronisławwandrdquo;, mocą ktrego tenże zarząd  zobowiązał się po wszystkie czasy czuwać nad całością pomnika i  zabezpieczać w przyszłości od wszelkiego uszkodzenia i w razie potrzeby  restaurować pomnik. Od tego czasu ubiegło już 8 lat i pomnik ten  znajduje się w opłakanym stanie, szczeglnie alegoryczna postać chłopca u  podnża pomnika. Z początku pomnik ten na czas zimowy był zabezpieczany  przed działaniem mrozu przez owijanie słomianymi matami, lecz w  ostatnich czasach tego nie czyniono, a latem dozwalano pasać w parku  bydło, gdzie niesforni pastuszkowie uczynili sobie z pomnika cel do  rzucania kamieniami. Nic więc dziwnego, że pomnik w tak krtkim czasie  został zrujnowany. Wobec powyższego zwracamy uwagę Sz. Zarządowi Parku  andbdquo;Bronisławwandrdquo;, aby odnisł się, do kogo należy i pomnik bieżącą wiosną  odrestaurował zgodnie z obowiązkiem danym Zarządowi Muzeum Mickiewicza w  Paryżu.

Z Mrzygłodu.
Zgon kapłana. W d. 22 bm. zasnął w Bogu miejscowy proboszcz śp. Ks.  Romuald Wjcik, korespondent andbdquo;Echa Zagłębiaandrdquo; i innych pism. Pogrzeb  odbył się w d. 26 bm. Śp. Ks. Romuald Wjcik urodził się w roku 1854.  Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1877. W wolnych chwilach od zajęć  pasterskich śp. Ks. Wjcik pisywał artykuły i korespondencje do pism  katolickich. Napisał też i wydał kilka broszur treści religijnych. W  rękopisach jego pozostała znaczna ilość ciekawych manuskryptw  historycznych. Był to gorliwy kapłan i siewca słowa Bożego. Cześć jego  pamięci! Ponieważ krążą pogłoski jakoby sp. Ks. Wjcik zmarł na wskutek  pobicia przez bandytw, przeto redakcja andbdquo;Echa Zagłębiaandrdquo; zwrciła się w  tej kwestii do osoby wtajemniczonej w tę sprawę, ktra kategorycznie  zaprzeczyła fałszywym pogłoskom, oświadczając, że zmarły od dłuższego  czasu chorował na zapalenie nerek i ta choroba położyła kres jego życiu.
Echo Zagłębia 23.03.1915 r.  

Rok 1918

Nowe pokłady węgla w Polsce.
We wsi Nieradzie odległej pięć kilometrw od stacji kolejowej Zawiercie,  obok Sosnowic w okupacji niemieckiej, odkryto przed kilkoma miesiącami  nowe pokłady węgla kamiennego. Wpierw poczęto ten węgiel wydobywać w  prosty sposb, przy pomocy dziennych robotnikw, ktrzy wykopywali  rocznie 15 wagonw węgla. Pźniej rozpocznie się eksploatacja niższych  pokładw przy pomocy grnikw. Dotychczas  otrzymany węgiel zabiera  warszawski magistrat 
i oddaje go do użytku sposobem  kartkowym ludności Warszawy. 
Jeniec Polak 21.03.1918. Redakcja i administracja: Depot de polonais, Le Puy (Haute Loire)

Rok 1928
 
Z Rady miejskiej m, Zawiercia. Onegdaj odbyło się w Zawierciu  posiedzenie Rady miejskiej, z ktrej na razie podajemy, jako  charakterystyczny fakt, iż licznie zabrana na galeriom publiczność, pod  adresem radnych wznosiła krzyki i uwagi czasem tak komiczne, że część  radnych oprcz ośmieszonych, zanosiła się od śmiechu. Już trzeba  przyznać, że Zawiercie do radnych nie ma szczęścia. Zawsze się tak jakoś  fatalnie złoży, iż praca w samorządzie miejskim nie płynie takim torem,  jakim należałoby sobie tego życzyć dla ogłu mieszkańcw.
Polonia 17.03.1928 r.

Rok 1930

Uroczystość dziesięciolecia istnienia Towarzystwa Rzemieślniczego i  otwarcie nowo wzniesionego domu Tow. Rzemieślniczego we Zawierciu.
W dniu 16 lutego r.b. Towarzystwo Rzemieślnicze w Zawierciu obchodziło  rocznicę 10-letniego istnienia Tow. Rzemieślniczego i otwarcia i  poświęcenia nowo wybudowanego domu Towarzystwa. Od rana zaczęły się  zjeżdżać delegacje zaprzyjaźnionych towarzystw i cechw okolicznych. O  godzinie 11 uformował się pochd, w ktrym uczestniczyło 18 chorągwi  cechowych i rżnych instytucji. Pochd skierował się na nabożeństwo do  kościoła parafialnego. Po nabożeństwie pochd poprzedzony orkiestrą,  przybył przed nowo wzniesiony dom. Tutaj podniosłe przemwienie o  zadaniach polskiego rzemiosła wygłosił ks. prałat Fr. Zientara,  składając życzenia Tow. Rzemieślniczemu, następnie dokonał aktu  poświęcenia gmachu. Po wejściu na sale prezes Towarzystwa, p. Jan  Gruszczyński, powitał gości i powołał prezydium, w skład ktrego weszli  pp.: prez. Wolf, dyr. Karney, inż. Kaliński, J. Pasierbiński, Wałkowski,  Mijalski i Mysior. Wice-prezes W. Kobieński dał krtki, lecz treściwy  rys dotychczasowej działalności towarzystwa i historię powstania  własnego domu. Po odczytaniu depesz od Centralnego Tow. Rzemieślniczego z  Warszawy, Tow. Rzem. z Będzina i Częstochowy przemwił p. dyrektor  Karney w imieniu organizacji narodowych, wyrażając twrcom domu podziw i  uznanie oraz wskazując konieczność spolszczenia i podniesienia  mieszczaństwa. Następnie przemawiali p. Dymecki w imieniu kaflarzy, p.  Piaskowski w imieniu kupcw polskich, p. Rok w imieniu rolnikw, inż.  Kaliński w imieniu Tow. Rzem. w Sosnowcu, p. Wałkowski i inni. Po  podpisaniu księgi pamiątkowej zaproszono gości do skromnie zastawionych  stołw, przy ktrych znw wygłoszono szereg serdecznych przemwień.  Między innymi przemawiali p. prezydent Wolff, p. Kaliński, p.  Bożesławski, p. Klepa, ktry streściwszy dzieje i rolę cechw w dawnych  wiekach, podnisł konieczność obrony rzemiosła przez rząd przed zalewem  obcej tandety. W miłym i serdecznym nastroju zabawa przeciągnęła się do  pźnego wieczoru, zakończona ochoczymi i dziarskimi tańcami. Zaznaczyć  należy, że nowo wzniesiony dom składa się z dużej Sali, poczekalni z  balkonem, bocznego pokoju i kuchni z dużym pokojem pod sceną. Koszt  budowy wynosił 30 tys. złotych, budowa rozpoczęta w październiku 1929  r., co wywarło podziw miejscowych organizacji i ludności, iż w tak  krtkim czasie, za stosunkowo niską cenę, garstka rzemieślnikw  zrzeszonych w Tow. Rzemieślniczym bez żadnej pomocy zdobyła się na tak  poważną rzecz. A więc co może zdziałać dobra myśl, zgoda i  wytrwałość.    
Gazeta przemysłowo-rzemieślnicza 16.03.1930 r.

Rok 1933
 
Zawiercie. Z Zagłębia Dąbrowskiego donoszą, iż rodzina Zazdrosw,  składająca się z 6 osb, w kłtni o kładkę graniczną na Warcie zabiła  40-letniego rolnika Wnuka.

Nowiny sportowe. Piłka nożna. Kary za jawne  naruszenie zasad  amatorstwa. Zarząd PZPN ukarał dożywotnią dyskwalifikacją za jawne  naruszenie zasad amatorstwa następujących graczy i działaczy z KS Warta  (Zawiercie): Dyję, Łapińskiego, Łacha, Krotochwila, Bauera i  Wadowskiego. Poza tym wykluczeni zostali z PZPN jako zawodnicy Gałuszka i  Sobala z tego samego klubu.
Nowiny Codzienne 31.03.1933 r.

Rok 1934

O ulżenie bezrobotnym Zawiercia. Na roboty publiczne w Zawierciu  przyznał Fundusz Pracy 397 tysięcy złotych, prcz tego zarząd miasta  wystąpił z prośbą do wojewdztwa o przyznanie kamienia brukowego, ktry  będzie do tych robt użyty. Ponadto zarząd miasta wystąpił też o  pożyczkę dla gimnazjum i na wodociągi. Na uruchomienie cegielni  prowadzonej przez miasto przeznaczonych zostało 70 tysięcy złotych. Poza  pożyczką 397 tysięcy z Funduszu Pracy, komisarz miasta Zawiercia czyni  starania o dalsze pożyczki, ktre prawdopodobnie załatwione będą  pomyślnie ze względu na bezrobocie, ktre niezwykle silnie dotknęło  Zawiercie. Roboty rozpoczną się już w najbliższej przyszłości, dając  zajęcie rzeszom bezrobotnych.
Nowiny 17.03.1934 r.

Rok 1937

Zawiercie. Zjazd przedstawicieli związkw zawodowych z terenu  powiatu zawierciańskiego odbył się w dniu 27 ub. m. w inspektoracie  pracy w Zawierciu, pod przewodnictwem Inspektora Pracy, inż.  Zwolińskiego. W czasie zjazdu postanowiono wystosować do władz prośbę o  najrychlejsze wydanie umowy o umowach zbiorowych dla pracownikw  umysłowych, o przesunięcie granicy wieku do lat 10 dla młodocianych  pracownikw, o unormowanie warunkw pracy w fabrykach andbdquo;Porębaandrdquo;, Bracia  Bauretz, Erbe, Krawczyk, Sfinks i Światowid, o spowodowanie władz, by  ściśle przestrzegały 8-godzinnego dnia pracy oraz załatwienia sprawy  płac. Na oglną liczbę 29 związkw zawodowych istniejących na terenie  Zawiercia, na zjazd przybyli przedstawiciele 28 związkw. Postulaty mają  być w najbliższym czasie załatwione.
Orędownik 1.03.1937 r.

Rok 1938

Były przodownik policji i żyd skradli 4 tysiące złotych. Proces oszustw  przed sądem w Sosnowcu. W sądzie okręgowym w Sosnowcu zapadł wyrok w  sensacyjnym procesie przeciwko byłemu przodownikowi policji w Zawierciu  Kazimierzowi Grudzińskiemu, oskarżonemu o popełnienie szeregu  przestępstw służbowych. Grudziński nadużywał swojej władzy w chęci  zysku. W porozumieniu z kryminalnym przestępcą Mordką Szwarcbardem  (Zawiercie, Wenecka 29) przeprowadzał nieprawne rewizje i zakwestionował  u przybyłych do Zawiercia dwch sosnowieckich Żydw Joela Birmana i  Izraela Łączkowskiego kwotę 4000 złotych. W wyniku rozprawy, ktra  wzbudziła wielkie zainteresowanie zwłaszcza w Zawierciu, gdzie  przodownik Grudziński był znanym i oglnie poważanym funkcjonariuszem  policji, sąd skazał byłego przodownika i Mordkę Szwarcbarda po dwa lata  więzienia i 300 zł grzywny z jednoczesnym pozbawieniem praw  obywatelskich i honorowych na przeciąg lat pięciu. 
Orędownik Ilustrowany, dziennik narodowy katolicki, 25.03.1938 r.


 Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 

Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez  zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.</description>
        </item><item>
        <title>Kwiecień w Zawierciu i okolicach 1829-1938</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kwiecien</link>
        <description>Rok 1829 

Dyrekcja Szczegłowa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego Wojewdztwa Krakowskiego. 
W dopełnieniu art. 87 Prawa Sejmowego o Towarzystwie Kredytowym  ziemskim, podaje się do publicznej wiadomości, iż dobra Mrzygłd, z  wsiami Mrzygłdka, Papiernia, Niwki, w Powiecie Lelowskim, Poręba  Mrzygłodzka, z wsiami Dziechciarze, Krzemienda, Marciszw, Zawiercie  Wielkie i Małe, i Łośnice, w Powiecie Pileckim, Obwodzie olkuskim,  wojewdztwie Krakowskim położone, na satysfakcję należności procentowych  Towarzystwu Kredytowemu za I ratę i drugą.
Powszechny Dziennik Krajowy 27.04.1829 r.

Rok 1933

Sąd Policji Prostey Powiatu Pilickiego. Wzywa niniejszym wszelkie  władze, do ktrych to należy, aby Antoniego Kitę z Gminy Kroczyce  Powiatu Pilickiego, z transportu zbiegłego, o kradzież gwałtowną  obwinionego śledziły, wyśledzonego ująwszy do sądu odstawiły; ten ma lat  46, jest wzrostu średniego, włosw czarnych, oczw burych, nosa małego  ściągłego, twarzy długiej ściągłej, w sukmanie białej poszarzanej,  sukienne,  w czapce z barankiem czarnym, ma spodnie skrzane, buty nie  nowe, przepasany pasem rzemiennym, mwi tylko po polsku. 
Pilica dnia 6 marca 1833 r. 

Dziennik Powszechny w Niedzielę 28.04.1833 r.

Rok 1848

Ile razy zdarzy się zrobić wycieczkę na prowincję krlestwa, to celem  moim jest zawsze, dowiadywanie i zwiedzanie zakładw przemysłowych,  rolniczych lub  manufakturyjnych. Przed kilku tygodniami będąc w  Częstochowie miałem sposobność zwiedzić zakład przędzalni mechanicznej  bawełny i blicharnię chemiczną, w kolonii Zawierciu Guberni Radomskiej,  pow. Olkuskim. Początek jej dał powodowany dobrem ogłu, dawniejszy  Dziedzic dbr Kromołowa, śp. W. Gostkowski, lecz śmierć przerwała jego  szlachetne zamiary. Następnie przędzalnia ta przechodząc w rżne ręce,  obecnie stała się własnością H. Pańskiego i Cyny Breszel. Ci zrujnowany  już zakład, to jest mechaniczny, narzędzia i budynki, staraniem i  gorliwością, z poświęceniem znakomitych kapitałw, doprowadzili do  stopnia najpożądańszego. Obecnie jest w nim czynnych machin  podprzędowych 3, przy tych wrzecion 192; machin przędących 15, z 2784  wrzecionami; machin do dublowania 2, do gręplowania 18, i odpowiednia  liczba, machin narzędzi i naczyń. Ruch nadany  jest całemu  mechanizmowi  za pomocą wody, ktrej spadek odpowiada sile 32 koni. Z tego użyta jest  tylko siła 16 koni. Przy zakładzie znajduje się folusz o 4 stemplach,  suszarnia letnia i zimowa, farbiarnia odpowiednią liczbą kotłw itp.;  blech chemiczny; przy aparaturze kalander i  magiel angielski poruszany  przez maneż (kołowrt), zapomoga koni. W obecnym stanie przędzalnia może  przerobić  bawełny na przędze rocznie 100 000 funtw bielonej i  niebielonej, w  gatunkach na osnowę od nr 8 do nr 30, na watek od nr 8  do nr 50. Pźniej zamierza osnowę doprowadzić do nr 50. Są to numery  przędzy, jakiej zwykle używają na płcienka, kartuny, kitajce [od  ruskiej nazwy Chin, nazywali Polacy kitajem bawełnicę, tj. płtno  bawełniane, cienkie, glansowane chińskie. Kitajką zaś lub taftą nazywali  materię jedwabną chińską - przyp. Jerzy A. Maciążek] i perkaliki pod  druk. Znawcy z tkaczy przyznali jej dobroć, jaka  może być żądana po  tych gatunkach w niczym nieustępująca najlepszej zagranicznej. Skład  przędzy znajduje się w samym zakładzie i mieście Łodzi, gdzie w każdym  czasie nabyć ją można. O ile nam wiadomo, jest to  czwarta z rzędu  przędzalnia mechaniczna bawełny, z tych Schloessera znajduje się w  Ozorkowie, Grayera i Grohmana w Łodzi. Pomimo że są urządzone na wielką  skalę, przecież nie odpowiadają produkcji kraju, gdyż zagraniczna  przędza  bawełniana w wielkich masach bywa sprowadzana. Na tego rodzaju  przedsięwzięcia niełatwo rzucają się nawet za granicą, gdyż wymaga ona  ducha  przedsiębiorstwa i znakomitych kapitałw. Wielka przeto należy  się zasługa z tego względu pp. Pańskiemu i Cyna Breszel, że niczym  niezrażeni potrafili do skutku doprowadzić swoje zamiary z pożytkiem dla  kraju. Dodać jeszcze należy, że w niej znajduje zarobkowanie 164 osb  wraz z familiami; jest to znakomita liczba przyczyniająca się do  zwiększenia dochodw skarbowych.
Kurier Warszawski 18.04.1848 r. 

Rok 1852 

W d. 23 lutego r. b. we wsi Skarżyce, Powiecie Olkuskim Gub.  Radomskiej, odbył się obrzęd zaślubin W. Władysława Bogdańskiego,  Obywatela ziemskiego, z Panną Alexandrą de Heppen, crką W. Ludwika de  Heppen, Sędziego Pokoju Okręgu Pileckiego, Właściciela dbr Skarżyce i  Morsko. Błogosławił młodej parze, W.JX. Karol Gostkowski Kanonik,  Proboszcz Kromołowski, Kuzyn Panny Młodej.
Kurier Warszawski 21.03(2.04).1852 r.

Rok 1866
 
Komisja Likwidacyjna w Krlestwie Polskim podaje do powszechnej  wiadomości, iż wynagrodzenie likwidacyjne w ilości rs. 12.668 kop. 12,  przypadające na mocy rozporządzenia komisji z dn. 19(31) marca r.b.,  Julianowi i Matyldzie Kietlińskim, właścicielom dbr Skarżyce i Morsko  położonych w Guberni Radomskiej, Powiecie Olkuskim, Gminie Kromołw,  wysłane zostało do kasy Powiatu Kieleckiego, celem wypłaty komu należy. 
Kurier Warszawski 24.03(5.04).1866 r.

Jest do sprzedania MAJĄTEK ZIEMSKI, od stacji kolei Zawiercie  szosą mil 5, mający rozległości dziesięcin 330, czyli włk 22, w tym  lasu dobrego dziesięcin 60, czyli mrg 120, łąk na spławie dziesięcin  11, czyli mrg 22, bez żadnej służebności: wysiane jest pszenicy korcy  100, żyta k. 62, rzepaku m. 22; Dom mieszkalny murowany w ogrodzie, z  ładnymi budynkami, z ogromnym inwentarzem, za przystępną cenę. Wiadomość  u Leona Kobierzyckiego, Krakowskie Przedmieście, pod nrem. 36, wprost  Saskiego Placu, rano do godziny 11, a po południu od 2 do 4.
Kurier Warszawski 22.03.(3.04).1875 r.

Dnia 17 marca, w olkuskim, we wsi Kroczycach zgorzał dwr, własnością p. Markiewicza będący.
Gazeta Kielecka 26.03(7.04) 1875 r.
 
Węgiel brunatny wydobywano Janina i Jan Karol w dobrach Poręba w  pow. będzińskim; obie dostarczały 603 053 pudw pracowało w nich 4124  pracownikw i 10 dzieci, koszt produkcji wynosi 2 kop., cena sprzedażna  2,75 kop. za pud.
Gazeta Kielecka 30.03(11.04).1875 r.

Rok 1883 

Napad bandytw. W d. 5 sierpnia r.z. pięciu opryszkw z  poczernionymi węglem twarzami, uzbrojonych w pałki i kije dębowe,  napadło na dom właściciela wsi Przyłubsko, Wolfa Hirszberga,  zamieszkałego na folwarku Huta Szklana, w olkuskim. Rzezimieszkowie  związali służbę i domownikw, grożąc śmiercią każdemu usiłującemu się  ratować, po czym zrabowali gotwkę i kosztowności na 400 rs. Po  zawiadomieniu o wypadku policji wjt gminy Kroczyce zarządził śledztwo  przede wszystkim u osb w okolicznych wsiach zamieszkałych i  poszkalowanych już niejednokrotnie. W istocie wkrtce odnaleziono  wszystkich pięciu bandytw. Są to młodzi jeszcze ludzie w wieku 19-37  lat zaledwie. Wytoczono im sprawę, a sąd karny  kielecki wyrokiem 17 b.m  skazał wszystkich pięciu na osiedlenie w oddalonych miejscowościach  Syberii bez określenia terminu uwolnienia.
Kurier Warszawski 9(21) 04.1883 r.

Rok 1885 

Czytamy w andbdquo;Wiekuandrdquo;, że p. Al. Moszkowski, pracujący w zakładach  fabrycznych w Zawierciu, donisł Towarzystwu popierania przemysłu i  handlu w Warszawie, ze w Kromołowie (pow. olkuski, gub. kielecka) odkrył  naftę. andbdquo;Takowa wytryskuje z ziemi, pisze p. M. i udziela się  przepływającej rzeczce powiada, skąd czerpana służy miejscowym  włościanom do oświetlania. Wprawdzie spekulanci chcąc wyciągnąć zyski z  naszych surowcw mineralnych, rozpoczęli pertraktacje o nabycie tego  interesu, lecz pragnąc go widzieć w ręku krajowcw, ośmielam się  zakomunikować fakt powyższy Towarzystwu popierania przemysłu i handlu,  prosząc o łaskawe podjęcie sprawy, zasługujące na szczere  zainteresowanie się specjalistwandrdquo;. Przy liście powyższe Towarzystwo  popierania przemysłu i handlu otrzymało okaz nafty kromołowskiej, ktry  odesłany został do rozbioru w pracownie chemiczno- technologicznego  muzeum rolnictwa i przemysłu w Warszawie. Osobliwa rzecz, że pomimo  zapytań z naszej strony nikt z mieszkańcw Kromołowa nie mgł nas  objaśnić, gdzie mianowicie ta nafta wytryskaandhellip;
Gazeta Kielecka 20.03(1.04) 1885 r.

Z Zawiercia donoszą nam, co następuje: Głwna ulica nasza została  wreszcie środkiem kamieniami wyłożona i szlaką zrwnana, co było dla  mieszkańcw rzeczą nader pożądaną. Gdyby tak jeszcze wozy wywożące  nieczystości a zbudowane według pierwotnego czy przedpotopowego wzoru, z  nieodłącznym kubełkiem, kształtu łyżki wazowej zawieszonym na nich,  zastąpiono aparatami Bergera a zawartość ich polecano wywozić bocznymi i  mniej ludnymi uliczkami, ogromnie by tym Zawiercie zyskało. Nie mwiąc  już o wstrętnym widoku, jaki sprawia obecnie praktykowany zwyczaj  wywożenia i bliski skład nawozu, zdrowie mieszkańcw narażonych jest na  szwank wskutek niezdrowego powietrza i niezdrowych wyzieww, do tego  stopnia, że w lecie okien otwierać nie sposb, by zepsutego powietrza na  gorsze jeszcze, uliczne nie zmieniać; niepożądany gość, cholera - grozi  nam wciąż; wiadomo zaś, że najdzielniejszym jej wrogiem jest porządek,  zdrowie i świeże powietrze.
Tydzień, Piotrkw 14.(26).04.1885 r.

Rok 1887
 
Gubernia piotrkowska
I. Ludność. Z końcem roku 1884 stała ludność guberni wynosiła 906  914 mieszkańcw obojga płci. W ciągu roku 1885 przybyło nowo  narodzonych 33 365, zmarło zaś 21 807; stała ludność powiększyła się  zatem o 11 558 mieszkańcw. Prcz tego, na skutek przyłączenia w roku  sprawozdawczym gminy Kromołw do piotrkowskiej guberni zyskała takowa 4603 mieszkańcw(andhellip;).
Dziennik łdzki 15(27)04.1887 r.

Rok 1888
 
W zakładach fabrycznych towarzystwa Akcyjnego w Zawierciu w b.r.  dokonane być mają roboty blacharskie polegające na pokryciu dachw  blachą 4 i andfrac12;  mm. Grubą z obu stronę malowaną; wartość robt 8 do 10000  rubli. Uprasza się o składanie ofert z podaniem warunkw przy  dostarczeniu swego materiału, lub też użycia miejscowego, przez fabrykę  dostarczonego. Dyrekcja Fabryki Akcyjnej w Zawierciu, stacja drogi  żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej.
Gazeta Rzemieślnicza 14.04.1888 r.

Rok 1889 

Mało komu wiadomo, że wielu mieszkańcw osady Kromołw trudni się  z upodobaniem hodowlą uczonych kanarkw, traktując ją jako stałe źrdło  dochodu. Kromołowiacy zatem, nie zaliczający się do grupy nauczycieli  kanarczanych, muszą się skarżyć tak samo na bezustanne nocne melodie  pozytywek, jak piotrkowianie na bezustanne dzienne rzępolenie  fortepianw.
Tydzień, Piotrkw, 2(14)04.1889 r.

Rok 1890 

Folwark Siedliszowice. Powiat olkuski, gm. Pradła, 600 morgw, las,  łąki i miejsce przy rzece na duży młyn, inwentarz żywy i martwy do  sprzedania lub wydzierżawienia. Bliższe szczegły u właścicielki  Honoraty Siellawo.
Gazeta Kielecka 2.04(21.03)1890 r.

Rok 1891 

Obligacje towarzystwa andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Na skutek starań towarzystwa   akcyjnego  zakładw przemysłowych  w Zawierciu,  obligacje  tegoż   towarzystwa będą przyjmowane na kaucję podług norm ustanowić się  mających na  właściwej  drodze.
Tydzień, Piotrkw, 7(19)04.1891 r.

Rok 1892 

Sprawy społeczne. Kurier Warszawski notuje niezwykły fakt:  Zawiercie, Liczące ok. 12000 mieszkańcw, przeważnie robotnikw, od  nowego roku nie posiada żadnego szynku, ani karczmy. Są tylko bawarie  [piwiarnie] wyłącznie z piwem, chcący zaś dostać wdki muszą się udawać  do wsi sąsiednich, odległych o kilka wiorst. Nawet na święta wielkanocne  nie było widać w całym Zawierciu pijanych, bjki zaś należą tam do  bardzo rzadkich wypadkw. Kurier cieszy się z tego rodzaju  wstrzemięźliwości, ale nic nie mwi, jakiego to gatunku jest piwo, ktre  nie upija.
Prawda 30.04.1892 r.

Rok 1893 
 
W Zawierciu zdarzył się w przeszłą sobotę w tamecznej fabryce,  należącej do towarzystwa akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; (dawniej braci Ginsberg)  bardzo smutny wypadek. W dużym basenie, przeznaczonym do parzenia  materii, pracowało czterech robotnikw przy układaniu towaru. Wtedy kran  od pary, nie wiadomo z jakiej przyczyny, otworzył się i para całą siłą w  okamgnieniu zapełniła basen, parząc i dusząc znajdujących się tam  robotnikw. Pomimo natychmiastowej pomocy, wyjęto trupy.
Tydzień, Piotrkw, 21.03.(2.04).1893 r.
 
Towarzystwo akcyjne andbdquo;Zawiercieandrdquo; otrzymało za rok operacyjny 1892  dywidendę w wysokości od lat wielu nieosiąganej 18,5%. Po wydzieleniu z  niej odpowiedniej części na wymagane ustawą rachunki, przypadło do  podziału pomiędzy akcjonariuszy 15% czystego zysku. Wysokość  zeszłorocznej dywidendy andbdquo;Zawierciaandrdquo;, podobne do ktrej wydzielają z  małymi rżnice wszystkie inne towarzystwa akcyjne wyrobw bawełnianych i  wełnianych w ogniskach przemysłowych kraju, daje najlepszą miarę  znakomitego przebiegu interesw w przemyśle tkackim w roku ubiegłym.
Tydzień, Piotrkw, 28.03.(9.04).1893 r.

Rok 1894

Bezrobocie w Krlestwie Polskim.
Z rżnych stron Krlestwa, mianowicie okręgu przemysłowego  piotrkowskiego nadchodzą wiadomości o bezrobociach [w znaczeniu  zaprzestania pracy - strajku - przyp. redakcji]. We wszystkich  kopalniach, hutach i fabrykach guberni piotrkowskiej porzucili robotę  żądając skrcenia czasu pracy i podwyższenia płacy. Według prywatnej  relacji w Zgierzu zaszły nawet poważne rozruchy, wskutek czego wezwano  pomocy wojska i bardzo wielu robotnikw aresztowano. W Zawierciu, w  przędzalni Tow. akcyjnego rozruchy wprawdzie nie zaszły, ale bezrobocie  trwa dalej. Warszawski Dziennik urzędownie potwierdza wiadomości o  strajku w Zawierciu w następującym komunikacie: andbdquo;Dnia 1(13) kwietnia  około 5000 robotnikw, pracujących w przędzalni akcyjnej w Zawierciu  pow. będzińskiego, urządziło zmowę i wstrzymało się od pracy, celem  uzyskania od fabrykantw podwyższenia płacy. W d. 2(14) tegoż miesiąca  zarząd Towarzystwa akcyjnego, z upoważnienia władz, rozesłał drukowane  ogłoszenia z ostrzeżeniem, że robotnicy, ktrzy nie stawią się do pracy  we wtorek d. 5(17) kwietnia, wykreśleni będą z listy robotnikw  Towarzystwa akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;, a nadto obowiązani natychmiast usunąć  się z mieszkań, zajmowanych w zabudowaniach fabrycznych. Robotnicy  zachowują się spokojnie nie tworzą żadnych nieporządkw; żądania ich  zawierają się w tym, ażeby pracującym na dniwkę podwyższono płace o 5  kop. na dzień pracującym zaś od sztuki, aby płaca podwyższona była  prawie w dwjnasbandrdquo;. Słychać, że do Sosnowca sprowadzono 1500 strzelcw,  a do Będzina 600 kozakw. Z Zawiercia wydalono 100 niemieckich  robotnikw.
Gazeta Lwowska 27.04.1894 r. 

Rok 1895 

W Zawierciu niedawno zniknęła 17-letnia crka niejakiego K.,  kupca z Zawiercia. Dziewczyna podobno zabrała ze sobą ze szkatuły  rodzicielskiej około 1500 rs. gotwki i za 150 rubli biżuterii.

Niedawno też spaliła się tam piekarnia p.n. andbdquo;Nowa sieleckaandrdquo;,  własność p. Bystrzanowskiego. Obecnie Zawiercie posiada pięć piekarni  chrześcijańskich, a niebawem przybędzie szsta parowa, ktrą zakłada na  największą skalę p. Wachowy.
Tydzień, Piotrkw, 26.03(7.04).1895 r.
 
Z Zawiercia piszą do andbdquo;Gazety Świątecznejandrdquo;: andbdquo;Cała ludność tutejsza  oczekuje w tym roku wiosny z wielkim upragnieniem, bo z chwilą nastania  ciepłej pory ma się rozpocząć budowa kościoła. Wszyscy przejęci są  zapałem; najubożsi nawet pracownicy podążają nawet ze swym groszem, aby  powiększyć andbdquo;święty kapitałandrdquo;, tak bowiem nazywają pieniądze gromadzone na  budowę kościoła. Wielka gorliwością odznacza się nowo wybrany prezes  rady budowlanej  p. Piotr Strzeszewski. Właściciele fabryk, oprcz 10  000 rs. ofiarowanych w roku zeszłym, złożyli jeszcze w tym roku 5 000  rs. Fundusz więc przeznaczony  na budowę dochodzi dziś już do 28 000  rs., a jest pewna nadzieja, że do chwili rozpoczęcia robt zbierze się  okrągłe 30 000 rs. Dowiedziawszy się o tym JE. ks. biskup Kuliński,  pasterz diecezji kieleckiej, przesłał prezesowi rady budowlanej  podziękowanie i błogosławieństwo na dalsze trudy, podjęte dla chwały  Boga w Zawierciuandrdquo;,
Tydzień, Piotrkw, 16(28) 04.1895 r.

Rok 1896

Towarzystwo przędzalni Zawiercie postanowiło wypłacić za rok ubiegły dywidendę w wysokości 17% od każdej akcji.
Tydzień, Piotrkw, 24.03(5.04)1896 r.

Rok 1897

W Zawierciu!... Przed kilku laty podnosiliśmy w piśmie naszym  działalność zarządu fabryki w Zawierciu, systematycznie prześladującego  urzędnikw Polakw na korzyść obcych przybyszw. Zdawałoby się, że skoro  fabryki te z rąk Braci Ginsberg, berlińczykw, przeszły do Towarzystwa  akcyjnego, na czele ktrego stoi kilku magnatw i jeden hrabia Polak,  rzeczy powinny były przybrać odmienną postać. Tymczasem pisma  warszawskie zaznaczają, że 3/4 posad i to najwybitniejszych i najlepiej  płatnych zajmują Niemcy i Żydzi. Jeżeli zaś Polak obejmie posadę  zajmowaną poprzednio przez Żyda lub Niemca, to zawsze z pensją mniejszą i  odwrotnie. Dyrektor drukarni płcienek i perkalikw p. Masłowski za  dodaną sobie administrację zakładw pobierał 1000 rs. rocznie, jego  następca p. H. Lewenstam otrzymał od razu 5000 rs., korespondent p.  Hirszberg pobierał rocznie 1200rs., jego następca p. Wosiński dopiero po  kilku latach otrzymał 720 rs. Gdyby grało tu rolę mniejsze uzdolnienie  Polakw w zawodzie handlowym, rzecz dałaby się jeszcze wytłumaczyć, ale  Polacy zdobyli już sobie jak najlepszą opinię w dziedzinie pracy  biurowej i przemysłowo-fabrycznej i zajmują bardzo poważne stanowiska w  tego rodzaju instytucjach zagranicznych. Jest to po prostu systematyczne  prześladowanie żywiołu miejscowego, na ktre bądź co bądź magnaci nasi,  akcjonariusze i kierownicy towarzystwa fabryk w Zawierciu żadną miarą  pozwolić nie powinni!...
Tydzień, Piotrkw, 13(25)04.1897 r.

Rok 1898

W Zawierciu dzień św. Jzefa uczczony został niepowszednią  ofiarnością pracownikw fabrycznych, ktrzy na rzecz budowy  rzymsko-katolickiego kościoła przeznaczyli dobrowolnie z tego dnia cały  swj zarobek - jak donosi andbdquo;Kurier Codziennyandrdquo;. Inicjatywa wyszła od  robotnikw fabryki akcyjnej Towarzystwa dawniej braci Ginsberg w  Zawierciu, poparł gorąco ten szlachetny zamiar dbały o dobro kościoła  szanowany ks. Franciszek Zientara, wskutek czego zebrała się suma  dochodząca kilku tysięcy rubli! 

Podręcznik przędzalnictwa. Wkrtce wyjdzie spod prasy dzieło p.  Adama Trojanowskiego, jednego z technikw, pracującego w Towarzystwie  akcyjnym andbdquo;Zawiercieandrdquo;, p.t. andbdquo;Podręcznik przędzalnictwa bawełnyandrdquo; z  rysunkami In folio. Dzieło to wyjdzie z zapomogi Kasy pomocy imienia  Mianowskiego.
Tydzień, Piotrkw, 22.03(3.04)1898 r.
   
Rok 1900

18 kwietnia w Zawierciu przeszło 500 dzieci z miejscowych szkłek  fabrycznych wysadziło kasztanami i jesionami aleje od fabryki  andbdquo;Zawiercieandrdquo; do dworca kolejowego i dwie ulice w osadzie, w pobliżu  kościoła i mieszkań oficjalistw fabryki. Inicjatorem święta był p.  Skrzeszewski, dyrektor fabryki andbdquo;Zawiercieandrdquo;, ktry zakupił drzewka. 
Ogrodnik Polski, R 22, nr 17, 1900 r.

Rok 1901
 
Zawiercie. Inż. Kurt-Melville, ktry od niedawna przybył tu z  Juryjewa, na posadę do fabryki Huldczyńskiego i pracował tam do dnia 15  marca, zaginął. Przepadł jak kamień w wodę.  Telegrafowano po niego na  wszystkie strony: przybyła z Kurlandii matka zaginionego i toczy się  obecnie śledztwo energiczne, jednakże bez skutku. Matka przeglądając w  mieszkaniu rzeczy syna, znalazła zakrwawiona koszulę z 3 przecięciami  jakby od noża czy sztyletu. Nic to jednak sprawy nie wyświetla, owszem  grubsza zasłona spadła na całą historię p. Kurt-Melvilla. Dnia 1  kwietnia rozeszła się wieść po Zawierciu, że rwnież w tajemniczy sposb  zginął p. Stefani, były dyrektor fabryki odleww żelaznych w Porębie  Mrzygłodzkiej, Pringsheima. Pani Stefani mieszkał od 2 lat w Zawierciu, w  domu Muchy. W dniu 1 kwietnia, o godz. 4 po południu, wyszedł obejrzeć  roboty murarskie we własnej kamienicy, ktrą stawiał koło kościoła i już  do domu nie wrcił. Rodzina przedsięwzięła energiczne poszukiwania  łącznie z policją, lecz bez skutku. Nazajutrz rybacy łowiąc ryby w  stawie fabrycznym Towarzystwa andbdquo;Zawiercieandrdquo; wydobyli jakieś zwłoki, w  ktrych poznano Stefaniego. Nieboszczyk owinięty był do połowy ciała  brudną płachtą, kapelusz miał mocno naciśnięty na głowę i silnie był  odrutowany drutem, używanym przy trzcinowaniu sufitw. Jest  przypuszczenie, że denat wpierw był zamordowany, potem okręcony drutem i  do wody wrzucony, wykaże to śledztwo sądowo-lekarskie. Przed kilku laty  strzelano do niego, gdy jechał bryczką do fabryki: pźniej czyniono też  kilkakrotnie zamachy i na ogł był on celem formalnej obławy, ktra  zakończyła się straszną śmiercią. Miał lat 77.
Gazeta Kielecka 1.04.1901 r.

Rok 1904 

andbdquo;Bzwandrdquo;, kopalnia rudy żelaznej. Adres: gub. Piotrkowska, pow.  Będziński, gm. Kromołw, w. Bzw. Właściciel: L. Ryziewicz. Robotnikw:  113. Dobyto: 167 337 pudw rudy żelaznej. Motorw: 19.
Księga adresowa przemysłu fabrycznego w Krlestwie Polskim na rok 1904.

Rok 1906 

Zebranie przedwyborcze. D. 27 bm. odbędzie się w Zawierciu pod  przewodnictwem adwokata Mikulińskiego zebranie przedwyborcze prawyborcw  średniej własności z 10 gmin pow. będzińskiego. Przemawiali ks.  Mikusiński, ks. wjcik, pp. Walicki, Karczewski, Piorunkiewicz. ks.  Zapałowski, Mencer, Duda, Jendruszek. W zakończeniu postawiono  kandydatury pełnomocnikw z każdej gminy.
W pościgu. We wsi Blanowice, znany bandyta Gąska, uciekając przed  pościgiem, skrył się na grę jednego z domw. Patrol dał 6 strzałw,  raniąc Gąskę śmiertelnie. Gąska zmarł szpitalu.
Dziennik Częstochowski, 1.04.1906 r.

Zginęła dziewczynka. Katarzyna Szwed z Zawiercia.  Kto by widział, gdzie się znajduje, raczy zawiadomić Redakcję.    

Ucieczka bandytw. Wczoraj w nocy z aresztu gminnego w Zawierciu  uciekło sześciu głwnych bandytw, ktrzy napadali na podrżnych w  okolicy tutejszej. Aresztanci, jakkolwiek byli okuci, zdołali wydostać  się przez dach i pomimo straży zbiegli.
Dziennik Częstochowski, 5.04.1906 r.

Rok 1907

Zabawa. Onegdaj odbyła się w lesie pod Jzefowem zabawa  robotnikw fabryki szkła w Zawierciu. Zabawa była składkowa, a  przewodniczył jej prezes i kasjer nowo założonej spłki p.n.  andbdquo;Samopomocandrdquo;. Niestety deszcz popsuł zabawę.
Goniec Częstochowski. 1.04.1907 r.

andbdquo;Uniwersytet dla wszystkichandrdquo;. Dowiadujemy się, że w najbliższych  dniach ma się odbyć otwarcie oddziału Warszawskiego andbdquo;Uniwersytetu dla  wszystkichandrdquo; w Zawierciu. Pierwsze posiedzenie, na ktrym będzie wybrany  zarząd i komisja naukowa odbędzie się w tych dniach.

Ofiary na rzecz budowy kościoła Zawierciu przyjmuje księgarni Hubickiej, ktra posiada odpowiedni kwitariusz.
Zawiercie. Innowacja. Wkrtce maja być u nas zaprowadzone  niektre korzystne innowacje: uregulowania ulic, danie im nazw,  oświetlenia głwnych elektrycznością a pobocznych naftą, latarnie na  domach i wiele innych. Oby tylko to jak najprędzej nastąpiło.
Zawiercie. Bandytyzm. Wczoraj na mieszkanie robotnika fabryki  Akcyjnej Kotlarza, napadli uzbrojeni bandyci. Nie znalazłszy pieniędzy,  rozpoczęli w okrutny sposb znęcać się nad robotnikiem i jego żoną, po  czym wybiwszy szyby w oknach zbiegli.
Zawiercie. Kradzież. Podczas nieobecności swojej gospodyni, służąca odbiła dwa zamki i skradłszy cenne rzeczy zbiegła bez śladu. 
Goniec Częstochowski 13.04.1907 r. 

Zawiercie. Zabjstwo. W nocy z 16 na 17 bm. 5 uzbrojonych ludzi  napadło na S. Pudło i strzałami z rewolwerw zabili go na miejscu.  Trzech napastnikw, z ktrych jeden nazywa się Stanisław Surga  zatrzymano.
Napad na monopol. W Ogrodzieńcu odległym o 4 wiorsty od  Zawiercia, 12 ludzi uzbrojonych w rewolwery napadło na sklep monopolowy,  ktrego zabrali 150 rubli. Sprzedający w sklepie stawiał początkw opr  i został dość groźnie postrzelony w głowę i rękę. Napastnicy przed  odejściem zburzyli sklep, tłukąc wszystkie butelki z wdką.
Goniec Częstochowski 18.04. 1907 r.

Strajk. Od paru już dni trwa strajk robotnikw w kopalni Poręba, ktrzy wyrzucili zawiadowcę kopalni. Strajk ma tło ekonomiczne.
Goniec Częstochowski 21.04. 1907 r. 

Napady na monopole. Wczoraj o godz. 1 po południu we wsi Poręba  dokonano napadu na sklep monopolowy, skąd pochwycono 500 rb., napastnicy  natknęli się na przejeżdżającego kozaka, ktrego zabili. Ci sami  napastnicy udali się do lokalu urzędu gminnego i chcieli dokonać napadu  na kasę gminną, lecz ich spłoszono. Wczoraj rwnież dokonano napadu na  sklep monopolowy w Mrzygłodzie. 
Goniec Częstochowski 23.04. 1907 r.

W d. 20 kwietnia we wsi Zawiercie raniono strzałami rewolwerowymi 6  robotnikw. Zamachu dokonano na tle partyjnym: stan jednego z rannych  jest beznadziejny.
Kurier Litewski 25.04.1907 r.

Zawiercie. Z Macierzy Szkolnej. Dla dogodności zawiercian zarząd  koła miejscowego wszedł w porozumieniu z kilkoma instytucjami i osobami  co do przyjmowania zapisw na członkw Macierzy Szkolnej. Zapisywać się  tedy można: w biurze Tow. pożyczkowo-oszczędnościowego, Tow. wzajemnego  kredytu, w spłce spożywczej, u adwokata Mikulińskiego, rejenta  Greckiego i w czytelni Macierzy. Jednocześnie przy zapisie może być  zapłacona składka jak rwnież na ręce pomienionych osb i w owych  instytucjach może być doręczona składka od osb, ktre już są członkami.  
Pożar. Nocy wczorajszej spalił się dom drewniany Oracza przy ul.  Blanowskiej. Ogień wynikł z niewiadomej przyczyny, a płomienie tak  raptownie ogarnęły budowlę, że lokatorzy nie zdążyli nawet uratować  wszystkich swoich sprzętw, jeden zaś z nich wraz z rodziną ledwie z  życiem uszedł, pozostawiając na pastwę pożaru całe swe mienie. Przybyła  na miejsce straż ogniowa dogasiła pożar.
Goniec Częstochowski 30.04. 1907 r.

Zawiercie. Okradzenie kościoła. W nocy z piątku na sobotę z 2 na 3  kwietnia niewiadomi złoczyńcy, zakradłszy się do miejscowego kościoła w  Zawierciu, zabrali z wielkiego ołtarza drogocenną monstrancję wysadzaną  kamieniami, kielichy i rżne złote i srebrne przedmioty kościelne.  Zabrano rwnież gotwkę z kilku puszek, ktrej obliczyć nie można, jak  rwnież ukryte w skrytce w kościele, a stanowiące prywatną własność  proboszcza 180 rb. Nie oszczędzili rwnież złoczyńcy schowanych w  żelaznej skrzynce cennych darw parafian. Skrzynkę rozbito i złote i  srebrne drobiazgi zabrano. Są poszlaki, że złodzieje byli dobrze z  miejscowymi warunkami obeznani. Niezwłocznie po wykryciu przestępstwa  miejscowe władze zarządziły śledztwo, do tej pory jednak bezskutecznie.   
Dziennik Częstochowski 5.04.1909 r.

Zawiercie. Samobjstwo. Wstrząsająca wieść o tragicznym, iście na  japoński sposb dokonanym andbdquo;harakiriandrdquo; rozeszła się nam w wielki  czwartek. Oto Stanisław Domagalski, tokarz w fabryce Towarzystwa  Akcyjnego rozpruł sobie brzuch usiłując jak mwili wyrwać sobie serce.  On wyciął jednak za kiszkę tymże nożem urzynając jej kilka cali.  Zatkawszy potem ranę własną bluzą prosił nadbiegłego kolegę robotnika o  sprowadzenie księdza. Nieszczęśliwy po udzieleniu mu tak duchowej  pomocy, jak i opatrunku męczył się jeszcze dwie doby, po czym wielka  sobotę wyzionął ducha. Pochowano go we wtorek d. 13 bm. na miejscowym  cmentarzu.
Goniec Częstochowski 6.04.1909 r.    

Ze sfer stojących blisko zarządu Towarzystwa andbdquo;Zawiercieandrdquo; andbdquo;Gazeta  Lwowskaandrdquo; dowiaduje się, iż dywidendy za rok 1908 nie będzie. Z jednej  strony obroty zmalały, z drugiej ceny spadły. Zarząd nie projektuje na  razie żadnych reform.
Goniec Częstochowski 26.04.1909 r.

Rok 1910

400 metrw na poziomem morza w parku zamku Pileckiego, 2 mile od  Zawiercia i Wolbromia szosą, letnie mieszkania 1 do 7 pokoi (umeblowane  lub nie), kościoły, doktor, apteka, poczta, telegraf, wypożyczalnia  książek, wszelkie produkty na miejscu.  W święta gra orkiestra, okolica  nadzwyczaj malownicza i zdrowa. Wiadomość: zarząd dbr Pilca, poczta  Pilica.
Rozwj 16.04.1910 r.

Rok 1914

Zawiercie. Z zebrania Towarzystwa Dobroczynności. W zeszłym tygodniu  odbyło się doroczne oglne zebranie członkw Towarzystwa Dobroczynności  w Zawierciu, na ktre przybyło 32 członkw na oglną liczbę 412.  Zebranie zagaił prezes Towarzystwa ks. kanonik Zientara, a na  przewodniczącego wybrano jednogłośnie pana Snawadzkiego, ktry powołał  na asesorw: ks. Ługowskiego i pana mecenasa Mordzińskiego, a na  trzymającego piro p. Kosteckiego. Po odczytaniu sprawozdania rocznego  zatwierdzono budżet na rok 1914 w sumie 4375 rb., a następnie wybrano  pięciu członkw zarządu na miejsce ustępujących i Komisję rewizyjną. Do  zarządu weszli pp. dr Zasucha, J. Pasierbiński, R. Kulczycki i dr  Krasuski i Krakowski, a na ich zastępcw wybrano pp.: Mioduszewskiego,  Wjcikowskiego i Mejerową. Do Komisji rewizyjnej przez aklamację wybrano  pp.: J. Kubickiego Snawadzkiego i Terecha. Z wolnych wnioskw przyjęto  pod uwagę wnioski dr Brzezińskiego i J. Pasierbińskiego. Pierwszy  proponuje utworzenie specjalnej komisji, ktra by zajęła się  w celu  werbowania nowych członkw T-wa, gdyż obecna liczba jest stanowczo za  mała na 42-tysięczna liczbę mieszkańcw, gdzie liczba biednych jest  znaczna i nędza wyjątkowa z rokiem każdym się zwiększa. Drugi wniosek p.  Pasierbińskiego dotyczy stałego opodatkowania ogłu mieszkańcw na  rzecz Towarzystwa Dobroczynności w Zawierciu. Postanowiono też wnieść  prośbę do urzędu gminnego, aby gmina ofiarowała bezpłatnie plac na  budowę własnego domy Towarzystwa w ktrym mieściłby się przytułek dla  starcw i ochronka dla dzieci. Na budowę przytułkowego domu Zarząd  Towarzystwa posiada 2400 rubli i ma nadzieję, ze z chwilą przystąpienia  do budowy domu miejscowe fabryki chętnie Towarzystwu pomogą.

Zawiercie. Zamach samobjczy. Dwudziestoletnia Paulina Zielonka,  zamieszkała w Parku Bronisławskim, przy rodzicach, usiłowała w d. 14 bm.  otruć się jodyną i tylko dzięki natychmiastowej pomocy lekarskiej udało  się desperatkę utrzymać przy życiu.
 
Zawiercie. Fatalny żart. Przed dwoma tygodniami wagmajster  fabryki Huldczyńskiego Jan Rzymski, austriacki poddany, wszedł wieczorem  do sklepu żydowskiego Szarfa przy ulicy Nowofabrycznej i dla żartw  zażądał w tonie groźnym papierosw, sklepikarz S. przerażony wziął  Rzymskiego za bandytę, wiec szybko wyskoczył  na ulicę i zaczął wzywać  policję; na wrzask sklepikarza przybiegła czujna w ostatnich czasach  policja i Rzymskiego aresztowała, pomimo, że Rz. tłumaczył się, kim  jest, przy czym stawiał opr i nie chciał iść do aresztu. Wedy wzięto go  przemocą, no i silnie poturbowano, tak że w parę dni życie zakończył,  osierociwszy żonę i pięcioro dzieci. Sprawę skierowano na drogę sądową,  przy czym aresztowano 3 strażnikw, ktrzy brali udział w aresztowaniu  Rz.

Echa morderstwa. Sprawa Bolesława Topolnickiego, ktry w roku  zeszłym zabił strża nocnego Towarzystwa akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;, B.  Ulbricha i śmiertelnie ranił strażnika Danilczuka, będzie rozpatrywana w  drugiej instancji w warszawskiej Izbie sądowej 4 maja br. Topolnickiego  sąd okręgowy piotrkowski skazał na 6 lat i sześc. miesięcy ciężkich  robt z pozbawieniem praw. 
Goniec Częstochowski 16.04.1914 r.

Wypadek w fabryce. W Zawierciu w fabryce E. Erbego w oddziale  giserskim spadły szyny ściągające mury pieca giserskiego i przygniotły  pięciu robotnikw. Jeden z nich Władysław Gierasz, liczący lat 24,  ponisł śmierć na miejscu, a czterej pozostali: Antoni Garczyk,  Franciszek Leśniak, Antoni Kukułka i Szczypka, odnieśli lżejsze rany.  Przyczyną katastrofy było wadliwe urządzenie pieca, w ktrym zrobił się  otwr, skąd roztopione żelazo przepaliło łączniki, co spowodowało  oberwanie się szyn.
Rozwj, 27.04.1914 r.

Zawiercie. Osoba przybyła z okolic Zawiercia informuje, że w  Zawierciu i okolicach czynnych jest wiele fabryk i zakładw  przemysłowych. Czynne są przede wszystkim zakłady wyrobw metalowych. Z  26 mostw kolei żelaznej miedzy Częstochową a Zawierciem ocalał jeden  most, inne są zniszczone. Niemcy budują mosty tymczasowe.
Kurier Dla Wszystkich 15.05.1915 r.

Rok 1918 
    
Zawiercie. Podziękowanie. Niniejszym wyrażamy dotychczasowej  członkini naszego Komitetu, p. H.S. Lenartowskiej, podziękowanie za Jej  gorliwą i bezinteresowną pracę w ciągu 2 lat dla dobra Bezpłatnej Kuchni  dla dzieci. Wyrażając żal, iż pozbawieni zostaliśmy dalszej Jej pomocy w  prowadzeniu stworzonej wsplnymi siłami instytucji, życzymy Jej  powodzenia na nowym miejscu zamieszkania. Komitet Bezpłatnej Kuchni dla dzieci w Zawierciu. 
Głos Żydowski 11.04.1918 r.

Dnia 7 lipca w Porębie Mrzygłodzkiej został poświęcony nowy most  na Przemszy, ktry wystawiła gmina z udziałem p. Erbe wspłwłaściciela i  dyrektora miejscowej fabryki żelaznej. Pewnie po raz pierwszy gmina  zajęła się ufundowaniem podobnego mostu wzniesionego z żelaza i betonu  11 metrw długości. Gmina wydała ogłem na tę budowę 12 tysięcy marek, w  dodatku wykonując most gospodarczym sposobem, część robocizny przyjęła  na siebie, a dyrektor Erbe dostarczył żelazo prawie za darmo. Gmina  postanowiła wykończyć drogę bitą na 4 km długą, ktra połączy wieś  Porębę z szosą.
Goniec Częstochowski 31.04.1918 r.

Rok 1922.

Magistrat m. Zawiercia:
Prezydent: Kazimierz Pawłowski. 
Ławnicy: Jzef Bogdar, Adolf Bronstein.     
Prezes Rady Miejskiej: Dymecki Stanisław. Zastępca przewodniczącego:  Majchrzak Maran. Radni: Kazior Franciszek, Pasierbiński Jan, Gajasiński  Bronisław, Ciszewski Piotr, Stańczyk Bolesław, Trzebiner Jzef Buchner  Ignacy, Syster Stanisław, Peter Bolesław, Widawski Stanisław, Glanowski  Jan, Szwed  Andrzej, Jugister Izaak, Wjcik Władysław, Borsztein Gustaw.  Komisja Szacunkowa: Gawron Jan, Horzelski Feliks,  Jurkiewicz Feliks,  Nobis Jzef, Komisja Reklamacyjna: Grzybowski Modest. Kocot Ludwik, Krl  Ksawery, Majcherczyk Mikołaj. Komisja Gospodarcza Rady Miejskiej.  Zarząd miasta, Przewodniczący Kom. Robt Publicznych, Przewodniczący  Komisji Finansowo-Budżetowej: Łabędzki, Kłyszyński, Grzybowski,  Łukowski. Komitet budowy szkoły: W. Frąckiewicz, R. Herman,  ks.  Urbański Teodor, Kłyszyński J., Sekcja Opieki Społecznej: R. Herman,  ks.  Urbański Teodor., Komisja Żywnościowa: W. Frąckiewicz.,  Sekretariat: Piestrak Mieczysław (sekr. skarb.), Goibion Tomasz  (kasjer), Brudnicki Henryk (sekretarz Wydziału Żywnościowego),  Kalabiński Aleksander (sekretarz Wydziału Oglnego), Konieczny Antoni  (sekretarz Wydziału Administracyjnego) Januszewski Wiktor. Sekretarz  Rady: Ogrek Stanisław. 
Instytucje podlegle Magistratowi: Szpital. miejski, Ambulatorium miejskie, Sklep miejski, Dom  Wychowawczy dla sierot, Przytułek dla starcw, Ochronka Żydowska. 
Straż Skarbowa, ul. Rokicka. 
Magistrat m. Zawiercia, ul. 3 Maja 5. 
Kancelaria parafialna, ul. Polna 2. 
Gmina żydowska, ul. Hoża 28. 
Dworzec kolei Państwowej w Zawierciu, ul. 3 Maja. 
Sędzia śledczy IX rewiru. 
Państwowy Urząd Pośrednictwa Pracy i Opieki nad uchodźcami ul. 3 Maja 29. 
Urząd Pocztowo-Telegraficzny, ul. Łośnicka 39. 
Urząd Walki z lichwą i spekulacją, ul. Paderewskiego 7. 
Kasa skarbowa. 
Komisarz powiatu Będzińskiego. 
Inspektorat kontroli skarbowej. 
Inspektorat szkolny. 
Inspektorat Urzędu Skarbowego podatkw z opłat skarbowych. 
8 kl. Gimnazjum męskie ul. Blanowska
8 kl. Gimnazjum żeńskie H. Malczewskiej: ul. Sądowa. 
8 kl. Gimnazjum żeńskie Karczewskiej ul. T. Kościuszki. Kursa Handlowe.

V Komisariat w Zawierciu.
Kierownik-podkomisarz  Bolesław Kapuścik.
Zastępca kier. p.o. Aspirant marian Siedlecki.
Urzędnik X k. pł. Czesław Grudziński 
Urzędnik XI. k. pł. Irena Skrzy..sowska?
Urzędnik XI k. pł. Genowefa Urbańska.
(..) Posterunek Koziegłowy. Przodownik Jzef Jurek.
Posterunek Kromołw. Przodownik Ignacy Kopyciak.
(..) Posterunek Łazy. Starszy przodownika Jzef Zacha.
(andhellip;) Posterunek Mrzygłd. Przodownik Jzef Grudziński.
(andhellip;) Posterunek Porębą. Przodownik Bolesław Januszko.
(andhellip;) Posterunek Siewierz. St. Przodownik Wawrzyniec Janus.
(andhellip;) Posterunek Włodowice. ST. Posterunkowy Ignacy Dewdzki.
(andhellip;) Posterunek Wysoka. Przodownik Jzef Zarębski.
(andhellip;) Posterunek Żarki. St. Przodownik Władysław Wadych.

Kasy Chorych pow. Będzińskiego. 
25) andbdquo;Zawiercieandrdquo; w Zawierciu (oglne). 26) andbdquo;Miejskieandrdquo; w Zawierciu  (oglne). 27) andbdquo;Hulczyńskiandrdquo; w Zawierciu (oglne) 29) andbdquo;Porębaandrdquo; w Porębie  (oglne), 30) andbdquo;Siewierzandrdquo; w Siewierzu (oglne), 31) andbdquo;Łazyandrdquo; w Łazach  (oglne).

Stowarzyszenie Rolniczo-Handlowe, Piłsudskiego 25. Zarząd: Ks. Jan Krawczyk. 
Okręgowe Tow. Rolnicze, Piłsudskiego 25. Zarząd: Ks. Kan. Zientara, Artur Ciechowski. 
Chrześcijańskie Tow. Dobroczynności, Zawiercie. Zarząd: Dr. Pesłowski, Pasierbiński.  
Żydowskie Tow. Dobroczynności. 
Związek Zawodowy Przemysłu Mącznego, Piłsudskiego 15. Zarząd: Galas, Łuczyk, Miąska. 
Związek Rzemieślnikw Żydowskich, Hoża 6. Zarząd: Besser, Lewkowicz, Frajberg.
Narodowa Partia Robotnicza, ul. Kościuszki 21. Zarząd: Myszkowski, Hajdasiński. 
Zawierckie Stowarzyszenie Spłdzielcze andbdquo;Przyszłośćandrdquo;. 
Towarzystwo Udziałowe andbdquo;Jednośćandrdquo;. Zarząd: Zakrzewski, Banmard, Lis. 
Związek Maszynistw Fabrycznych, ul. Nowo-Fabryczna 17. Zarząd: Zieleniewski, Wozniak, Tomaski. 
Tow. Rozwoju życia narodowego andbdquo;Rozwjandrdquo;, Kościuszki 14. Zarząd: Skrzypiński, Staniszewski, Sowińska. 
Stow. Spożywcw andbdquo;Wartaandrdquo; przy fabryce Huldczyńskiego. Zarząd: Edward Kopff, Kustra, Nowicki. 
Stow. Gimnastyczne andbdquo;Sokłandrdquo;, ul. Łośnicka 25. 
Zarząd: Sulikowski, Pasierbiński. 
Związek Robotnikw przemysłu metalowego, ul. Nowo-Fabryczna 9. Zarząd: Kluszczyński, Solaczek. 
Robotnicze Stowarzyszenie Spożywcw andbdquo;Promieńandrdquo;, ul. Fabryczna 18, Zarząd: Bargier, Siwiński. 
Koło Sportowcw andbdquo;Wartaandrdquo;, kop. Łośnice-Niwa, Dom Ludowy. 
Biblioteka Macierzy. 
Polsko-Amerykański Komitet pomocy dzieciom. 
Koło Akademikw. 
Związek Pracownikw Handlowych i Przemysłowych. 
Bank Przemysłowcw, ul. 3 Maja. 
Bank Handlowy, ul. 3 Maja. 
Kasa Pożyczkowo-Oszczędnościowa, ul. 3 Maja. 

Lekarze: 
Bartkiewicz Bronisław Zawiercie, Herzberg Henryk, Zawiercie, Krasucki  Edward Bolesław, Zawiercie, Pasierbiński Konrad Zawiercie, Peltyn  Bronisław , Zawiercie, Sokołowski Ryszard, Zawiercie, Rżański Zygmunt,  Łazy, Szusterowa Jadwiga, Poręba, Terlikiewicz, Żarki, 
Felczerzy: 
Olszewski Władysław , Zawiercie, domy Tow. Akcyjnego andbdquo;Hulczyńskiandrdquo;, Czaja  Antoni, Kromołw, pow. Zawiercie, Bieńko Emeryk, domy Tow. Akcyjnego  andbdquo;Hulczyńskiandrdquo;, Fińdziński Michał, domy Towarzystwa Akcyjnego  andbdquo;Hulczyńskiandrdquo;,
Akuszerki: 
Jeziorska H., ul. Łośnicka 10. Kalinowska J., ul. Nowo-Fabryczna 6.  Kapitańska H., ul. Porębska 1. Kubik M., ulica Warta. Kondrat A.,  Poręba. Kluszczyńska K., ul. Nowo-Fabryczna 9. 
Aptekarze:
Jan Pasierbiński. Stanisław Pasierbinski, Jzef Dulęba i S-ka, dzierżawca Mieczysław Piaskowski. 
Łazy, Mieczysław Piaskowski, dzierżawca Kubik. 
Węgiel brunatny: 
Kopalnia andbdquo;Zygmunt Janandrdquo;. Właściciel  Towarzystwo andbdquo;Porębaandrdquo;, Robotnikw 470. 
Kopalnia andbdquo;Karolandrdquo;  Właściciel Towarzystwo andbdquo;Porębaandrdquo;, Robotnikw 470.
Kopalnia andbdquo;Ludwikaandrdquo;. Właściciel J. Meyer i S-ka. Robotnikw 328. 
Kopalnia andbdquo;Julekandrdquo;. Właściciel J. Mejer i S-ka. Robotnikw 120. 
Kopalnia andbdquo;Kamillaandrdquo;. Właściciel Jan Zawadzki. Robotnikw - 319. 
Kopalnia andbdquo;Teodorandrdquo;. S-ka. Właściciele B-cia Holenderscy. Robotnikw 230. 
Kopalnia andbdquo;Gustawandrdquo; Właściciel Tow. Sosnowieckie Fabryk rur żelaza.  Rob.  175Kop. andbdquo;Wysokaandrdquo;. Właściciel Tow. andbdquo;Wysokaandrdquo;. Robotnikw 164. 
Kopalnia andbdquo;Nieradaandrdquo;. Właściciel Cederbaum i Oppenheim.  Robotnikw 150. 
Kopalnia andbdquo;Łośnicęandrdquo;. Właściciel Makieła i S-ka. Rob. 130. 
Kopalnia andbdquo;Niwaandrdquo;. Właściciel M. Weitzen. Robotnikw 70. 
Kopalnia andbdquo;Łazyandrdquo;. Właściciel T. Orman. Robotnikw 62. 
Kopalnia andbdquo;Tymoteuszandrdquo;, Właściciel Polsko-Amerykańska kompania węglowa. Robotnikw 150. 
Przemysł metalowy.
Krawczyk i S-ka, odlewnia i fabryka maszyn, ilość  robotnikw w 1915 r. 150, w 1920 r.122.
Tomaszewski i Turlej, Zakłady mechaniczno-rolnicze, 36.238 mk.
E. Erbe, Fabryka Wyrobw Kuto-Lanych, ilość robotnikw w 1913 r. 230, w r. 1920  257.
andbdquo;Ferrumandrdquo; Zawiercie fabryka Wyrobw Kuto-Lanych, robotnikw w 1913 r. ilość 61, w r. 1920 18.
Huta andbdquo;Zawiercieandrdquo; Zawiercie, Huta Żelazna, ilość robotnikw w 1913 r. 1500, w r. 1920 146.
Przemysł włkienniczy:
H.T. Berndt, Zawiercie, przędzalnia, ilość robotnikw w 1913 r. 296., w r. 1920 130.
andbdquo;Zawiercieandrdquo; w Zawierciu. Przędzalnia, ilość robotnikw w 1913 r. 6050., w r. 1920 2960.
Rozenbaum i Landau, Zawiercie, tkalnia, w r. 1920 robotnikw 15.
Przemysł chemiczny:
Bankier i Synowie, Zawiercie, smary, w r. 1920 robotnikw 10.
A. Działoszycki, fabryka mydła, w r. 1920 robotnikw 5.
C. Truszkowski, fabryka mydła, w r. 1920 robotnikw 6.
Ch. Achenwald, fabryka świec, w r. 1920 robotnikw 5.
I. Hercygier, garbarnia, w r. 1920 robotnikw 5.
M. Widman i Krakowski, Zawiercie, fabryka papy dachowej, w r. 1920 robotnikw 6.
Przemysł spożywczy:
M i I. Liberman, młyn parowy, w r. 1920 robotnikw 12.
M. Browda, Kromołw, browar, w r. 1920 robotnikw 16.
Widman, Haberman i Hercberg, Zawiercie, browar,  w r. 1920 robotnikw 8.
Przemysł Drzewny:
J. Potok, Zawiercie, tartak parowy, ilość robotnikw w 1913 r. 13, w r. 1920 robotnikw10.
A. Blan, Zawiercie, zakład stolarski, w r. 1920 robotnikw 8.
Przemysł papierniczy:
Mirek, Zawiercie, drukarnia,  w r. 1920 robotnikw 11.

Książka Adresowo-Reklamowa Zagłębia Dąbrowskiego dla Przemysłu i Handlu. Rok 1922. 

Rok 1925

W ubiegłym miesiącu w przemyśle włkienniczym nastąpiła mała zmiana na  lepsze, gdyż Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; przyjęło do pracy 284 robotnikw oraz  przędzalnia Smelcera w Myszkowie 17 robotnikw. Przemysł chemiczny w  najmniejszym stopniu odczuł stagnację i kryzys, z powodu dużych zamwień  w związku z planowanymi robotami. To samo da się powiedzieć o stanie  przemysłu budowlanego, gdzie bezrobocie wskutek rozpoczęcia się sezonu  budowlanego zmniejszyło się o 200 osb.
Postęp 9.04.1925 r. 

Rok 1926

Zmiana dni targowych. Na wniosek przewodniczącego Wydziału Powiatowego  starostwa Będzińskiego wojewoda Kielecki zezwolił na zmianę dni  targowych w Kromołowie. Będą się one odbywać co drugi poniedziałek,  zamiast co środę jak było dotychczas.
Polonia 23.04.1926 r.

Rok 1928 

Szajka andbdquo;Żelaznych Braciandrdquo; w Zawierciu. Czego ich nauczył film awanturniczy i czego się spodziewali.
Wielkim miłośnikiem filmw awanturniczych był w Zawierciu niejaki  Bolesław  Kędzierski, lat 22 z Argentyny, kilkakrotnie karany za  naśladowanie awantur filmowych na terenie Zawiercia przez wybijanie  szyb, opilstwo itp. wybrykw. Jeden z filmw amerykańskich  natchnął  Kędzierskiego pomysłem zaopatrzenia się uproszczonym sposobem w większą  ilość gotwki. Sam niepiśmienny, planem swym zainteresował swego kolegę  Bolesława Kowala lat 23 i obaj przystąpili do dzieła. Pod ich dyktandem  żona Kędzierskiego Maria napisała list do  jednego z miejscowych  przemysłowcw, żądając złożenia na dzień 8 marca 16 tysięcy złotych w  kopercie, w umwionym miejscu na terenie fabryki. List zaopatrzono  pięknie wymalowaną trupią głową oraz groźbą bezwzględnej śmierci w razie  zawiadomienia policji lub niewykonania polecenia. Podpis brzmiał  andbdquo;Żelaźni Braciaandrdquo;. Przemysłowiec nie uląkł się groźbie, przeciwnie  zawiadomił policję. W umwionym terminie umieszczono we wskazanym  miejscu dużą kopertę z gazetami. Miejsce obstawiono policją. andbdquo;Żelaźni  Braciaandrdquo; zwąchali widać pismo nosem, bo się nie stawili po odebranie  andbdquo;okupuandrdquo;. Dopiero po tygodniu nadesłali przemysłowcowi drugi list,  ponownie żądając pieniędzy, przy czym zagrozili w razie nieposłuszeństwa  bezwzględnym zamordowaniem dzieci adresata. Dla zmylenia śladu list ten  wysłano z Krakowa, prawdopodobnie przy pomocy przebywającego tam  szwagra Kowala. Drugim listem poważniej zaniepokoił się przemysłowiec, a  chcąc odgadnąć tajemnicę, zwrcił się do jasnowidza warszawskiego  Osowieckiego, a następnie do pewnej popularnej wrżki warszawskiej, lecz  oglnikowe jej gadanie nie wyjaśniło kwestii. W tym stanie rzeczy   oczekiwano drugiego terminu złożenia pieniędzy 16 lub 17 marca.  Położonej koperty w ciągu trzech dni nikt nie tknął i tajna policja  troskliwie obserwująca teren nikogo podejrzanego nie spostrzegła.  Pieczołowicie prowadzone śledztwo gubiło się wciąż w masie nieuchwytnych  szczegłw, nie nastręczając żadnego wyraźnego śladu. I oto przed  tygodniem p. H., majster fabryki należącej do przemysłowca, otrzymał  list podobny do poprzednich, w ktrym żądano 4 tysięcy złotych i  polecono je złożyć znw w innym miejscu na końcu ulicy Piłsudskiego, pod  krzyżem. Jako  termin wyznaczono 2 kwietnia. Wskazane miejsce zostało  ściśle obsadzone. W oznaczonym dniu nad ranem zbliżył się do wskazanego  miejsca szczupły osobnik i przysiadłszy pod krzyżem zaczął  grzebać  ziemię palcami. W tej chwili ujął go najbliżej będący wywiadowca.  Schwytanego natychmiast odprowadzono do komisariatu. Nazywa się  Buczyński. Mieszkał on u Kędzierskiego i ten użył go tylko  jako   narzędzie do wyjęcia kasztanw z  popiołu. Nie wtajemniczając go w  szczegły kazał mu przynieść pieniądze, ktre miał dla niego ktoś pod  krzyżem zostawić. Zeznanie Buczyńskiego wprowadziło na ślad  Kędzierskiego, ktrego też natychmiast ujęto. Początkowo prbował się  wszystkiego wyprzeć, jednak widząc sprawę andbdquo;położonąandrdquo; przyznał się do  wszystkiego. Niezwłocznie też ujęto Kowala, ktry początkowo prbował  całe śledztwo obalić argumentem, jakoby list jego do p. H miał być  primaaprilisowym żartem. Wzięty w krzyżowy ogień pytań i  skonfrontowany  z Kędzierskim wkrtce całą sprawę wyśpiewał. Tak się więc skończyły  dzieje andbdquo;Żelaznych braciandrdquo;, ktrym film zawrcił głowy i ktrzy za to  pokutować będą musieli w więzieniu. 
Słowo Pomorskie 8.04.1928 r.

Rok 1930. 

Zajścia z bezrobotnymi w Zawierciu.  6 policjantw i 4 robotnikw  odniosło rany. Wczoraj po południu doszło w Zawierciu do ostrych starć z  bezrobotnymi. Na godz. 2 były wyznaczone wypłaty dla bezrobotnych,  tymczasem wojewdztwo nie dostarczyło na czas pieniędzy. Przed  magistratem zebrał się 3-tysięczny tłum, ktry zniecierpliwiony  wyczekiwaniem, zdemolował magistrat. Zajścia te spowodowały interwencję  policji, ktra napastowana przez tłum, użyła broni. 6 policjantw i 4  robotnikw odniosło rany, a przechodzący przypadkowo kupiec został  zabity. Jeden z policjantw miał osobliwy wypadek. Mianowicie kula  uderzyła w kieszeń kamizelki, w ktrej znajdowała się moneta dwuzłotowa.  Moneta zatrzymała kulę i policjant odnisł tylko kontuzję.     

Zawiercie. Żywsza w ostatnich dniach agitacja wśrd bezrobotnych w  Zagłębiu Dąbrowskim stała się powodem zajść, ktre miały miejsce dziś w  Zawierciu. Zajście to miało przebieg następujący: Magistrat miasta,  prowadzące akcje pomocy dla bezrobotnych z funduszw państwowych,  wyznaczył na ten dzień wypłatę zasiłkw. Nie czekając na rozpoczęcie  wypłaty, kilkuset bezrobotnych, zgromadzonych przed magistratem,  wtargnęło do biur magistratu, tak, że zaszła konieczność wypierania  tłumu przy pomocy policji. W czasie starcia raniono 3 policjantw, z  tych jednego kulą rewolwerową. Spośrd demonstrantw do wieczora  zgłosiło się do ambulatorium 4 poszkodowanych rannych. Wieczorem  zapanował w Zawierciu zupełny spokj. 
Gazeta Wągrowiecka 12.04.1930 r.

Rok 1932
 
Burzliwa demonstracja w fabryce andbdquo;Zawiercieandrdquo;. We wtorek około  godz. 19 fabryka towarzystwa akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; była widownią  burzliwej demonstracji, urządzonej przez robotnikw tejże  fabryki.  Zakłady przemysłowe andbdquo;T.A.Z.andrdquo; od pewnego czasu są czynne, jednak  robotnicy pracują po 2 dni w tygodniu, za trzeci natomiast dopłaca   Fundusz bezrobocia.  Wskutek zalegania z wypłatą jedna zmiana robotnikw  demonstrowała przed zakładami przemysłowymi, druga natomiast, ktra  ukończyła pracę o godz. 18, nie opuściła demonstracyjne fabryki,  urządzając rodzaj włoskiego strajku. Na miejsce zajść przybyła policja,  ktra tłum rozprasza. W chwili, gdy telefonujemy, tłum rozchodzi się do  domw. Robotnicy ostatniej zmiany w dalszym ciągu nie opuszczają  fabryki. Wśrd demonstrantw uwijają się agitatorzy, nawołujący do  wystąpień przeciwko urzędnikom zakładu.

Napad olbrzymiej szajki złodziejskiej na pociąg węglowy. Jak nam  donoszą z Zawiercia, dziś rano usiłowano dokonać śmiałego napadu  rabunkowego na pociąg węglowy. Zorganizowana  szajka, złożona ze 120  osb, ustawiła się wzdłuż toru kolejowego pod Zawierciem koło zakładw  przemysłowych andbdquo;T.A.Z.andrdquo;, oczekując o godz. 7 rano przybycia pociągu z  Sosnowca naładowanego węglem. W chwili przyjazdu pociągu część szajki  wskoczyła  na wagony, usiłując zrzucać węgiel wzdłuż toru. Służba  kolejowa natychmiast zatrzymała pociąg i zaalarmowała policję. Przybyli  funkcjonariusze policji rozproszyli szajkę, po czym pociąg ruszył w  dalszą drogę do Myszkowa.
Ilustrowany Kurier Codzienny 7.04.1932 r.

Kablowe połączenia telefoniczne w Polsce. W swoim czasie czynniki  rządowe przystąpiły, jak donosiliśmy, do budowy kabli podziemnych, za  pomocą ktrych umożliwionoby szybkie i dogodne połączenie telefoniczne z  głwniejszymi ośrodkami gospodarczymi i przemysłowymi. Prace podzielono  na dwie części. Pierwsza cześć objęła kabel, ktry został ułożony na  linii Warszawa-Łdź- Piotrkw-Częstochowa-Zawiercie-Katowice, oraz  budowę stacji rozdzielczych w Łodzi i Częstochowie. Rwnocześnie w  pierwszej części projektu przewidziano ułożenie kabla telefonicznego dla  połączenia Warszawy-Łodzi, Piotrkowa-Częstochowy z Krakowem i  Cieszynem. Z rozgałęzienia tego korzystałoby rwnież Zawiercie i  Katowice, ktre polaczenia otrzymywałyby przez Częstochowę. Pierwsza  część projektu została prawie całkowicie zrealizowana, z wyjątkiem  szlaku Krakw-Cieszyn gdzie prace są na ukończeniu i prawdopodobnie w  ciągu najbliższych dni lipca linia ta oddana zostanie do użytku  publicznego, a tym samym zrealizowany będzie projekt pierwszej części.  Druga część projektu ułożenia kabla telefonicznego objąć ma linię  Warszawa-Łdź-Kutno-Toruń-Grudziądz-Gdynia-Gdańsk.
Ilustrowany Kurier codzienny 9.04.1932 r.

Rok 1933

Na widły cepy i kłonice. Niezwykle krwawa bjka rozegrała się we  wsi Winowno, gminy Koziegłwki, powiatu Zawierciańskiego. Do walki  wystąpiły dwa rody: Szczęślakw i Zimnych. Spr wynikł o płot, dzielący  ogrody. Wkrtce cała wieś rozpadła się na dwa obozy. Część mieszkańcw  stanęła po stronie Zimnych, część po stronie Szczęślakw. Walczono na  widły, cepy, powyrki i kłonice. Kilka osb odniosło mniej lub więcej  ciężkie rany. Jeden z pobitych 28-letni Stefan Zimny był przewieziony do  szpitala w Zawierciu, gdzie wkrtce zmarł.
Nowiny Codzienne 19.04.1933 r.

Rok 1936 

Bezrobotni z Zawiercia upominają się o prawo do życia. Za  pośrednictwem magistratu Zawiercia związki zawodowe przedłożyły  wojewodzie memoriał w sprawie warunkw pracy i płac bezrobotnych,  zatrudnionych sezonowo na robotach publicznych, subwencjonowanych przez  Fundusz Pracy, w ktrym piszą: Zarząd miejski w Zawierciu zwyczajem lat  ubiegłych od 1 kwietnia br. Rozpoczął prace na robotach publicznych z  funduszw, przeznaczonych przez Fundusz Pracy na zatrudnienie  bezrobotnych, przyjmując zasadę pracy i płacy z roku ubiegłego, a więc  6-godzinny dzień roboczy z płacą po 40 gr. Za godzinę dla robotnikw  niewykwalifikowanych. Po zatrudnieniu robotnikw w wymienionych  warunkach Fundusz Pracy wydał zarządzenie, że płaca robotnikw ma być  stosowana nie po 40 gr., lecz po 34 gr. za godzinę. Wskutek czego zarząd  miejski wymwił pracę wszystkim zatrudnionym robotnikom, a nowych  zaczęto przyjmować na nowo zaproponowanych warunkach. Wywołało to oglne  rozgoryczenie wśrd bezrobotnych Zawiercia i spowodowało, że robotnicy,  angażowani na nowych na gorszych warunkach odmwili przyjęcia pracy,  tym bardziej, że ci robotnicy mieli być zatrudnieni u przedsiębiorcy  prowadzącego budowę linii kolejowej Zawiercie-Poręba, Siewierz,  Tarnowskie Gry. Praca odbywa się od kilku do kilkunastu kilometrw poza  obrębem Zawiercia i w warunkach pod każdym względem gorszych, a więc  według najhumanitarniejszego pojęcia zasady słuszności, winna być  opłacana wyżej, aniżeli przy pracach na miejscu. W związku z wytworzoną  przykrą sytuacją prezydent miasta w dn. 6 bm. odbył konferencję z  przedstawicielami organizacji związkowych, na ktrej delegaci uznali za  słuszne stanowisko robotnikw-bezrobotnych, przeciwstawili się  wprowadzeniu w życie tych nowych zasad i postanowili zwrcić się tą  drogą do p. wojewody o spowodowanie cofnięcia tego zarządzenia Funduszu  Pracy z tym, by płace na robotach publicznych na terenie miasta  Zawiercia nie tylko nie były zmniejszone w stosunku do lat ubiegłych,  ale jeszcze podwyższone stosownie do rodzaju prac, zważywszy na  niezwykle ciężkie położenie bezrobotnych w Zawiercia, znanego z tej  niepochlebnej strony przez wszystkie miarodajne czynniki i całe  społeczeństwo polskie. Pomijając szczegłowe zobrazowanie wegetacji  życiowej nędzarzy-bezrobotnych, nie możemy nie poruszyć zagadnienia  oglnego zubożenia warstw pracujących. Odbija się to ujemnie na całym  życiu gospodarczym Państwa Polskiego, o czym tak często mwią. Wydano  nawet szereg zarządzeń, zmierzających do zahamowania dalszego obniżania  stopy życiowych warstw robotniczych, jak zalecenie, wydane przez  Ministerstwo Opieki Społecznej do inspektoratw, nakazujące  przeciwstawianie się wszelkim obniżkom plac. To też popularyzując  oficjalne tendencje czynnikw miarodajnych, nie możemy zrozumieć, jak  można mwić tak, a prowadzić wręcz przeciwną politykę! To dyskredytuje w  oczach opinii publicznej zarządzenia władz państwowych i doprowadza  robotnicze rzesze do nędzy, a zarazem rzuca je w ramiona czynnikw  destrukcyjnych, żerujących na nędzy robotnika, ktre doprowadzają dusze  najszlachetniejszych jednostek społeczeństwa polskiego, aż do wrogiego  stosunku do własnej Ojczyzny! W niemniej przykrej sytuacji pozycja ta  stawia gospodarkę zarządu miasta. W sześcioletnim planie gospodarczym  postawiono sobie za zadanie zmienić strukturę gospodarczą miasta  przemysłowego, na przemysłowo-handlową. 
Polonia 10.04.1936 r.

Linie kolejowe Zawiercie - Poręba - Siewierz. Rozpoczęta w ub. roku  budowa nowej linii kolejowej Zawiercie - Poręba - Siewierz z połączeniem  z Tarnowskimi Grami postępuje szybko naprzd. Ułożono już tor kolejowy  od Zawiercia do Poręby i przeprowadzono znaczną cześć robt ziemnych na  drugim odcinku, tj. od Poręby do Siewierza. Pierwsza część nowej linii  kolejowej Zawiercie - Poręba zostanie zakończona prawdopodobnie za kilka  tygodni i oddana do użytku publicznego. Budowę finansuje fundusz pracy.
Orędownik 11.04.1936 r.

Zawiercie - Cmentarz. Poza największą fabryką Tow. Akc.  andbdquo;Zawiercieandrdquo;, jaka znajduje się w andbdquo;mieście bezrobotnychandrdquo; wysuwa się na  widownię drugi olbrzymi obiekt fabryczny andbdquo;Towarzystwa Sosnowieckiego  Fabryk Rur i Żelazaandrdquo;. Przy drodze kolejowej od Zawiercia w stronę  Ogrodzieńca i Pilicę, na peryferiach miejskich, ciągną się długim pasem  grunty fabryczne, częściowo zabudowane, częściowo zalesione. Wszystkie  te gmachy, grunty i lasy są teraz dla fabryki dużym ciężarem. Dochodu  nie ma, podatki od majątku trzeba płacić. Zmniejszył się tylko trochę  podatek dochodowy i obrotowy, ze względu na minimalny ruch. Początek  założenia fabryki sięga 1895 roku. Od tego czasu największa ta fabryka  żelaza w Zawierciu, rozwija się systematycznie. Rok 1926 i 1927 był  punktem szczytowym jej rozwoju. Zatrudniano wwczas 1300 robotnikw,  ktrzy pracowali na dwie zmiany w oddziałach: walcowni, pługowni,  stalowni i warsztatach mechanicznych, jeszcze na początku roku 1929  pracowało 800 robotnikw, dziś jest czynny tylko jeden z licznych  oddziałw - pługownia, gdzie zatrudnia się 100 ludzi, ktrym wobec  rozpoczęcia się sezonu martwego, dyrekcja fabryki ostatnio wymwiła  całkowicie prace na czas nieokreślony. Nie od rzeczy będzie wspomnieć,  jakie fabryka miała koszty dawniej. Jeżeli przyjmiemy, ze dzienny  zarobek robotnika wynosił przeciętnie 7 zł, to miesięcznie płacono  robotnikom około 36 tysięcy złotych, ktre zostawały w mieście  przyczyniając się do jego ożywienia. Obecnie na skutek całkowitego  unieruchomienia fabryki dochody miasta od robotnikw zupełnie zniknęły.  Jeszcze kilka lat temu w tej fabryce huczały maszyny, dzisiaj stoją one  nieme. Straszny obraz przedstawiają opustoszałe sale i wystygłe piece  andbdquo;martenowskieandrdquo;. Krążą dzisiaj po salach fabrycznych nie tysiące  robotnikw, lecz pojedynczy dozorcy, rekrutujący się zresztą z dawnej  załogi. W pustych halach fabrycznych jest zimno. Gdzieniegdzie zwisającą  duże sztaby zardzewiałego żelaza, porzucone nagle w czasie pracy. Czy  robotnicy tej fabryki wrcą jeszcze do swoich oddziałw walcownie  pługowni i stalowni? Czy otrzymają pracę?     
Polonia 14.04.1936 r.

W oczekiwaniu na prace. Grupy bezrobotnych na ulicach Zawiercia.  Od  kilku dni przed urzędem pośrednictwa pracy w Zawierciu tłumnie gromadzą  się bezrobotni, darmo wyczekując na uzyskanie pracy. W spokoju i bez  awantur z dużym taktem, na jaki może się zdobyć głodny człowiek,  wyczekują codziennie nieszczęśliwi bezrobotni na wiadomość o rozpoczęciu  robt. Niestety! Każdy spędzony dzień niewiele rżni się od  poprzednich. Marzenia o zarobieniu choćby kilku złotych na utrzymanie  rodziny, są - jak dotychczas - nieziszczalne. Miarodajne czynniki winne  co rychlej przydzielić wydatną subwencję na zatrudnienie bezrobotnych w  Zawierciu.
Polonia 19.04.1936 r.

Zatrudnianie bezrobotnych w okręgach przemysłowych. Od dn. 1 do 20  kwietnia b.r. na obszarze wojewdztwa kieleckiego przy robotach  prowadzonych przez Fundusz Pracy, znalazło zatrudnienie 5728  bezrobotnych.  Z tej liczby w miastach Zagłębia Dąbrowskiego łącznie z  Zawierciem, gdzie - jak wiadomo - panuje największe nasilenie  bezrobocia, zostało zatrudnionych przy robotach drogowych, budowlanych,  wodociągowych i przy kolei Zawiercie - Siewierz 3386 bezrobotnych, w  pozostałych miastach wojewdztwa kieleckiego największa ilość  zatrudniona została w Częstochowie (940) i Radomiu (648). 
Gazeta Gdańska 23.04.1936 r. 


Chleb dla Polakw. W mieście Zawiercie są do wynajęcia (tylko dla  chrześcijan) w nowo wybudowanym gmachu na ulicy 3 Maja 3, stanowiącym  własność byłego rejenta Piotra Kuchty, dwa lokale nadające się na  sklepy. Należy zaznaczyć, że w Zawierciu brak jest chrześcijańskich  sklepw z galanterią, gotowymi ubraniami. Nie ma też sklepu z obuwiem.  Chrześcijańskie placwki z tego zakresu mają pewne poparcie  społeczeństwa Zawiercia i okolicy. Zgłoszenia kierować pod adresem:  Piotr Kuchta, Zawiercie, ul. 3 Maja.   
Orędownik 29.04.1936 r.

Po wyroku poderżnął sobie gardło. 30-letni Bolesław Gral wyrokiem  Sadu Grodzkiego w Zawierciu został w dn.23.04 skazany na 8 miesięcy za  pewne przestępstwo. Gral tak przejął się tym wyrokiem, że po wyjściu z  sali sądowej błyskawicznym ruchem wyjął z kieszeni brzytwę i zanim  eskortujący go policjant zorientował się w sytuacji - poderżnął sobie  gardło. Niedoszłego samobjcę w stanie nie zagrażającym życiu  przewieziono do szpitala Ubezp. Społ. W Zawierciu.
Orędownik 26.04.1937 r.

andbdquo;Zawiercieandrdquo; ruszy. W wyniku trwających od dłuższego czasu  pertraktacji nastąpiło zawarcie układw w sprawie podniesienia jednej z  największych upadłości w Polsce, a mianowicie spłki akcyjnej andbdquo;Zakłady  przemysłu włkienniczego Zawiercieandrdquo;, znajdujące się na obszarze  najbardziej dotkniętym klęską bezrobocia. 11 milionw długw Zawiercia w  stosunku do wierzycieli zagranicznych i krajowych spłacone będzie w 40%  w ciągu 20 lat. Dzięki podniesieniu upadłości nastąpić ma w najbliższym  czasie całkowite uruchomienie zakładw, ktre czynne były dotychczas  tylko w niektrych działach, zatrudniając zaledwie kilkaset robotnikw.  Przy całkowitym uruchomieniu zakładu znajdzie prace około 5000 ludzi.  Podanie o zatwierdzenie układu wniesione będzie jeszcze w bieżącym  tygodniu do ministra sprawiedliwości.  
Polonia 29.04. 1937 r.

Rok 1938 

Zawiercie. W sobotę wieczr dn. 26/3. 38 r. odbyło się w lokalu  Organizacji Syjonistycznej i Żydowskiego Klubu Sportowego andbdquo;Hakoachandrdquo;  uroczyste otwarcie Bazaru na rzecz K.K.L. Przy licznym udziale  publiczności miejscowej i zamiejscowej z pobliskich okolic uroczystość  zagaił przewodnicząca Komitetu p. A. Marguliesowa. Senior Org. Syjon. p.  A. Borenstein wygłosił okolicznościowe przemwienie. Przewodniczący  Komisji K.K. L. p. I Frenk odczytuje życzenia, ktre nadeszły z rżnych  instytucji w związku z uroczystością. Przemwienie nt. andbdquo;Nard i Ziemiaandrdquo;  wygłoszone przez delegata Centrali KKL. p. I Fajgenbauma zostawiło  głębokie wrażenie na zebranych, następnie p. I. Frenk przewodn. Kom.  K.K.L. podziękował działaczom, ktrzy się przyczynili do organizowania  Bazaru. Aktu przecięcia wstęgi bazarowej dokonał p. A. Borenstein w  asyście przedstawicieli wszystkich ugrupowań syjonistycznych w mieście.
Nowy Głos. Żydowski Dziennik Poranny, 1.04.1938 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 

Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian  tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.</description>
        </item><item>
        <title>Maj w Zawierciu i okolicach 1824-1938</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/maj</link>
        <description>Rok 1824

Komisja Rządowa Sprawiedliwości ogłasza, iż Książę Namiestnik  Krlewski, postanowieniem z dn. 4 b.m. zapis testamentem, przez księdza Jzefa de Bauffalt Bouffelt proboszcza kolegiaty Pileckiej, w dn. 25 września 1816 r. urzędownie zaznaczonym w sumie złp. 100 rocznie dla  Szpitala w Mieście Pilicy uczyniony, w myśl art. 910 Kodeksu Cywilnego z zachowaniem praw osb trzecich, potwierdzić raczył.  
W Warszawie dn.17 maja 1824 r. Minister Prezydujący M. Badeni.
Za Sekretarza Generalnego J. Hoffman.
Monitor Warszawski 25.05.1824.

Rok 1829

Kielce dnia 16 Marca 1829 roku. Dyrekcja Szczegłowa Tow. Kredytowego Ziemskiego Wojewdztwa Krakowskiego. W dopełnieniu art. 37 prawa sejmowego o Towarzystwie Kredytowym Ziemskim podaje do publicznej wiadomości, iż dobra Mrzygłd z wsiami Mrzygłdka, Papiernia, Niwki w Powiecie Lelowskim, Poręba Mrzygłodzka z wsiami Dziegciarze, Krzemienda, Marciszw, Zawiercie Wielkie i Małe i Łośnice w Powiecie Pileckim Obwodzie Olkuskim w Krakowskim położone, na satysfakcją należytości procentowych Towarzystwu Kredytowemu za ratę pierwszą i drugą r. 1828 zalegających, wypuszczone zostaną przez publiczną licytacją w trzyletnią dzierżawę od dn. 24 czerwca 1829 do dnia i miesiąca tegoż 1832 r.  
Licytacja odbywać się będzie w dniu 19 czerwca r.b. w Kielcach w Biurze Dyrekcji przy ulicy Konstantego pod nrem 391.
Gazeta Korespondenta Warszawskiego i Zagranicznego z Warszawy dnia 26 maja 1829 roku we wtorek. 

Rok 1840

Dokończenie listy zbiegłych, z Obwodu Olkuskiego, do Nr 1340. Niestawiający się przed Superrewizją. Z gm. Blanowice: Miśta Felix syn Ignacego, Anny. Z M. Ogrodzieniec: Barkiewicz v. Wacowski Andrzej syn Pawła i Agnieszki, Kupczyński Kazimierz syn Macieja, Apolonii. Z gm. Rokitno: Zych Wawrzyniec, Gatka Mikołaj syn Marcina, Marianny. Z gm. Poręba Mrzygłodzka: Cichowski Wawrzyniec, syn Walentego i Marianny. Rydzy Jakub syn Cypriana i Brygidy. Ładoń Wincenty syn Adama i Zofii.
w Lublinie dnia 8/20 lutego 1840 roku.  
Dziennik Urzędowy Guberni Lubelskiej nr 18, w Lublinie dnia 27.04(9.05).1840 r.

Rok 1850

Ludwik Solecki, były Ekspedytor Poczty w Kromołowie, zadłużył się Skarbowi podczas swego urzędowania i dotąd nie uiścił się z długu od niego przypadającego; Rząd Gubernialny powodowany w tej mierze odezwą Dyrekcji Poczt Krlestwa Polskiego z dnia 5(17) Kwietnia r.b. N. 7370, wzywa Wjtw Gmin i Burmistrzw Miast, aby zarządzili ścisłe śledztwo funduszw pomienionego Ludwika Soleckiego, i w razie wyśledzenia tychże lub powzięciu wiadomości, w ciągu miesiąca jednego stosowny raport właściwemu Naczelnikowi Powiatu złożyli.
W Radomiu dnia 1(13) maja 1850 r.

Rok 1853

W mieście Żarkach, powiecie Olkuskim, mila od stacji Drogi żelaznej Myszkw, odbywa się walny jarmark, szczeglniej  na bydło i konie, corocznie poczynając od dnia 2 maja , i trwa do 8 t.m.
Kurier Warszawski 1853 r.

Rok 1859

Od osoby przybyłej z jarmarku w Żarkach, ktry trwa od d. 1 do 8 b. m., dowiadujemy się, iż tenże jarmark w r. b. był mały. Nie bardzo wiele było osb, ruchu prawie żadnego i koni nie przyprowadzono. Z zabaw był tylko jeden koncert. Teatru nie było, po ulicach kręciła się tylko kosmorama w pudle okazywana, i Magik Gecel, dobrze znany w Warszawie.
Kurier Warszawski 2(14) 05.1859 r.

Osobom trudniącym się sprzedażą Piwa Żareckiego znanego powszechnie z swej doskonałości, Fabryka udziela bezpłatnie drukowane znaki, czyli szyldy dla wywieszenia takowych w lokalach,  w ktrych sprzedaż się odbywa. Nadmienia się także, iż cena  Piwa Żareckiego z wszelkimi  kosztami i dostawą do Stacji Kolei Żelaznej Myszkw, jest jak najumiarkowańsza. Względem bliższych objaśnień i obstalunkw można się odnieść wprost listownie do Kantoru Browaru Żareckiego w Jaworzniku lub do W. Karola Osterloff w Żarkach.
Kurier Warszawski 1859 r.

Rok 1875

W Zawierciu odbyło się przed tygodniem oglne zebranie akcjonariuszw Towarzystwa przędzalni bawełny, tkalni i blecharni. Ze sprawozdania okazuje się, że czystego zysku otrzymało ono w r. ubiegłym 187 984 rubli srebrnych 90,5 kop. Dywidendę wyznaczono w stosunku 8%, co wynosi 20 rs. od akcji. Prezydował na zebraniu K. hr. Zamojski.
Tydzień, Piotrkw 4(16).05.1875 r.

Liczba koni przyprowadzonych na ostatni jarmark do Żarek wynosiła około 300, z ktrej zaledwie trzecia część sprzedaną została. Dostawcami przeważnie byli handlarze. Z obywateli zaś prawdziwie ładne w większej ilości okazy, bo 11 sztuk, przyprowadzili pan Rogowski z Kodręba, od ktrego pan Brass, fabrykant z Częstochowy, nabył dwa ogiery za rs. 1800 do Drezna; drugą parę koni powozowych pan R. sprzedał za rs. tysiąc, oraz jednego za rs. 800; razem z jego stajni kupiono większą połowę. Największy popyt był na konie fornalskie, za ktre płacono przeciętnie za jednego rs. 150.
Tydzień, Piotrkw 5(17).05.1875 r.

Rok 1876

Z Zawiercia piszą do andbdquo;Tygodniaandrdquo;: Wieś Zawiercie, w ktrej jest stacja drogi żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiandeacute;j, położona nad obfitymi źrdłami Warty, dzięki wzrostowi przemysłu chętnie zakładającego swe ogniska tam, gdzie więcej na raz pomyślniejszych warunkw dla siebie znajduje, wzrosła w ostatnich latach do niepoznania. Istniejąca tu fabryka płcienek braci Ginsbergw zatrudnia około 1000 obojga płci robotnikw i zużywa dziennie przeszło 200 korcy węgla kamiennego, dostarczanego z Dąbrowy lub z kopalń Poręby Mrzygłodzkiej odległych tylko o 3 mile od Zawiercia. Druga fabryka p. Brausa wyrabiająca korty, zatrudnia około 150 robotnikw. W obu fabrykach robotnicy, jak wszędzie, płatni są w miarę zdolności i pracy od 20 kop. do 1 rub. 20 kop. dziennie. Dla zachęty i zatrzymania zdolniejszych oraz pomieszczenia wyrobnikw gromadzących się tu z okolicznych wsi i miasteczek, pobudowano odpowiednią ilość domw i zapewniono stałą pomoc lekarską, a dla większego jej ułatwienia w roku zeszłym założono i aptekę. Rozpatrzywszy bliżej szczegły powszedniego życia robotnikw i robotnic przybywających z przyległych wsi i dalszych miasteczek, mimo że mają zapewnione schronienie i pomoc lekarską, niejedno wszakże jeszcze pozostaje do życzenia, a zwłaszcza byłoby rzeczą pożądaną założenie na własny rachunek fabryk taniej kuchni lub danie zachęty w tym kierunku prywatnym przedsiębiorcom, tudzież zwrcenie uwagi na zaniedbanie umysłowe, w jakim pracownicy tutejsi, przeważnie młodzież płci obojej, są pogrążeni... 
Ruch podrżnych i ekspedycja rżnych towarw i produktw, są bardzo tu znaczne. Zawiercie bowiem jest stacją drogi żelaznej, do ktrej podążają i dostawiają produkty, odbierając wzajem znw sprowadzane towary, mieszkańcy nie tylko bliższych miejsc jak Pilicy, Żarnowca, Wolbromia, Siewierza, ale i odleglejszych nawet okolic jak Miechowa, Pińczowa i całego z tamtych stron Nadwiśla. Pierwsze miejsce w liczbie wywozowych produktw, co do ilości wagi i co do przedstawianej przez nie wartości, zajmowało dotąd drzewo. Tartak parowy od kilku lat istniejący z obszernych i pięknych lasw kromołowskich pozostawił tylko zarośla i młode zagajniki - tak, że obecnie sprowadza się już drzewo z dalszych okolic Pilicy i jako budulec lub wyrobione na deski wysyła się do Niemiec. Gleba ziemi około Zawiercia zimna i mało urodzajna; zasiewy w roku bieżącym nie rokują pomyślnych plonw. 
Gazeta Warszawska 4(16)05.1876 r.

Rok 1883

Groźny pożar. W ubiegły czwartek groźny pożar nawiedził wieś Skarżyce (gm. Kromołw) pod Zawierciem. Ogień - jak mwią - powstał z zaprszonego w budynku folwarcznym papierosa i podniecany wiatrem, w krtkim czasie rozwielmożył się szeroko. Pastwa płomieni padł kościł parafialny i około dwunastu osad włościańskich.
Kurier Warszawski 10(22)05.1883 r.

Rok 1884

W okolicach Zawiercia i stacji Łazy ma powstać fabryka cementu według systemu Michelisa z Berlina.
Gazeta Kielecka 29.04(11.05).1884 r.

Rok 1885

Z Zawiercia piszą do andbdquo;Tygodniaandrdquo;, że w fabrycznej tej osadzie przydałby się baczniejszy nadzr nad jatkami i cechowaniem sztuk bydła zrewidowanych i na zabicie przeznaczonych: tym sposobem unikniętoby nadużyć, a niesumienni rzeźnicy nie mogliby zrewidowanej sztuki zamienić po dokonanej rewizji na chorą, lub mięso chorych bydląt sprzedawać mieszkańcom. Mwiono tu wiele, nie dawniej jak w styczniu, o tym, że spożyliśmy krowę podejrzaną o wściekliznę i wskutek tego zastrzeloną w lesie.
Gazeta Kielecka 28.04(10.05).1885 r.

Renomowana firma C.A Moes, otwarła w tych dniach drugą fabrykę papieru we wsi Sławniowie pod osadą Pilica niezależnie od obecnie istniejącej fabryki we wsi Wierbce. Papier, na ktrym drukuje się  andbdquo;Gazeta Kieleckaandrdquo; pochodzi z tej ostatniej fabryki. Papiernie pileckie zatrudniają obecnie 450 robotnikw (w tej liczbie 100 kobiet). Poświęcenia nowej fabryki dopełnił Przełożony klasztoru Reformatw w Pilicy.
Gazeta Kielecka 8.(20)05.1885 r.

Rok 1886

Zebranie oglne. Wczoraj, stosownie do zapowiedzi, odbyło się zebranie oglne uczestnikw towarzystwa akcyjnego przędzalni bawełny, tkalni i blecharni andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Obecnych było akcjonariuszw 15, reprezentujących blisko 1,9 miliona rubli, czyli więcej niż połowę kapitału zakładowego, wynoszącego 2 250 000 rs., zebranie zatem uznane zostało za prawomocne. Zagaił je prezes zarządu hr. Karol Zamoyski. W przemwieniu swym mwca uwydatnił, iż początek roku zapowiadał się niekorzystnie dla zakładw. Zniżenie cen towarw, silna konkurencja ze strony fabryk tego samego rodzaju wyrobw w Cesarstwie, zniewoliły rwnież do obniżki cen wyrobw andbdquo;Zawierciaandrdquo;. Niemniej jednak następnie - dodał prezes - warunki sprzedaży tak się poprawiły, że rezultaty nie tylko się wyrwnały, ale nawet przewyższyły oczekiwania. Straty poniesione wskutek niewypłacalności niektrych kupcw wyniosły zaledwie 5277 rs. 82 kop., co jest nadzwyczaj drobną stratą jak na obecne czasy. Fabrykacja doprowadzoną została do możliwej doskonałości, przy jak największej racjonalnej oszczędności, co wszystko razem pozwoliło na wyznaczenie akcjonariuszom dywidendy 80/0, co wynosi 20 rs. od akcji 250 rublowej. Kapitał amortyzacyjny wynosi 1 068 290 rs. 42 kop., zasobowy 84 908 rs. 13 kop., a te poważne rezerwy dają przedsiębiorstwu gruntowne i silne podstawy. Przy tym zarząd zakładw nie pomijał starań o umoralnienie ludności roboczej, o polepszenie jej bytu. Ochrona, szkoła, szpital, spłka spożywcza, kasa przezorności i pomocy dla urzędnikw, oficjalistw i robotnikw, wszystko to prosperuje i rozwija się ku oglnemu dobru. Oprcz tego prezes bardzo słusznie położył nacisk na nader ważną stronę działalności zarządu, a mianowicie na dążenie do wykształcenia i wydoskonalenia pracownikw krajowcw. Starania te tak dobrym uwieńczone zostały skutkiem, iż obecnie już najważniejsze posady obsadzone są osobami, ktre praktykę w zakładach odbyły. Ze sprawozdania głwniejsze cyfry przytaczamy. W r. 1885 przerobiono w zakładach Zawiercia bawełny i odpadkw z niej 6 110 098,5 funtw angielskich, wyprodukowano przędzy 5 515 806,5 f., a wygotowano z niej towaru białego i kolorowego 24 517 156,25 arszynw, czyli około 30 milionw łokci. Dochody wynosiły 4 636 861 rs. 81 kop., licząc w to dochd za przędzę sprzedaną, towary, rżne drobne dochody itd. Wydatki wynoszą 4 303 371 rs. 26 kop., licząc w to koszt bawełny, perkal surowy, koszta fabrykacji 1,7 milionw, wreszcie procent od kapitału obrotowego. Zysk więc wynosi 197 878 rs., a po potrąceniu 5% na kapitał zasobowy 9893 rs. 91 kop, pozostaje czystego zysku 187 984 rs.. Majątek Towarzystwa wykazuje w stanie czynnym 4 829 517 rs. 17 kop., w biernym 4 641 533 rs. Przędza i towary gotowe 766 840 rs. 37 kop., zapasy fabryczne 277 675 rs. 23 kop. Bilans zamyka się cyfrą 4 848 832 rs. kop. 65. W projekcie działań na rok 1886 zaproponowano pewne, choć stosunkowo niezbyt znaczne zwiększenie fabrykacji. Przewiduje się wydatkw 4 442 260 rs., 4 612 260 rs., rozumie się, licząc pierwsza maksymalnie, drugie zaś minimalnie. Zysk więc przewidywany 170 000 rs. Sprawozdanie, rachunki, podział zyskw, projekt budżetu na r. 1886, drobna zmiany w ustawia kasy przezorności, proponowane przed zarząd, zebrania zatwierdziło. Wybory pozostawiły zarząd bez  zmiany.

Kopalnie. W guberni piotrkowskiej odkryto dwa nowe pokłady węgla kamiennego. Jeden we wsi Ożarowie pod gruntem włościanina Karola Muca, w głębokości 954 stop. Pokład ma grubości zaledwie dwie stopy. Drugi we wsi Poręba Mrzygłodzka, pod gruntem Roberta Stefaniego. Pokład ten znaleziono w głębokości dwch sążni, grubość zaś jego wynosi 3,28 stop. 
Gazeta Warszawska 3(15).05.1886 r.

Rok 1892 
   
J.E. ks. biskup diecezji kieleckiej wybiera się w podrż pasterską do dekanatu będzińskiego. Wizytacja parafii odbywać się będzie w następującym porządku: Dnia 21 maja w sobotę wyjazd z Kielc koleją do st. Zawiercie (droga Warszawsko-Wiedeńska) a stamtąd do parafii Kromołowa. Dnia 22 i 23 maja (niedziela i poniedziałek) wizytacja parafii Kromołw. D. 24 maja (wtorek) wyjazd z Kromołowa do parafii Skarżyce i wieczorem powrt do Kromołowa. D. 26 maja (środa) wyjazd do Zawiercia i stamtąd do Gołonoga. 
Gazeta Kielecka 8.05(26.04)1892 r.

Zawiercie.  Osada fabryczna, licząca  12000  mieszkańcw, nie posiada szynku ani  karczmy.  Istnieją  tam  jedynie  bawarie [piwiarnie].  Chcący  kupić wdki  udają  się  do pobliskich  wsi,  odległych o wiorst  parę. Brak szynkw wpływa korzystnie na  dobrobyt  miejscowej  ludności robotniczej. 
Tydzień, Piotrkw 26.04(8.05).1892 r.

W Zawierciu zarząd zakładw fabrycznych zawezwał dwch warszawskich elektrotechnikw do opracowania kosztorysu zaprowadzenia we wszystkich gmachach fabrycznych oświetlenia elektrycznego. Dotąd w przędzalniach i tkalniach użytych jest do oświetlania gaz i nafta. 
Tydzień, Piotrkw 5(15)05.1892 r.

Rok 1895

W Zawierciu na korzyść budowy nowego  kościoła odbyły się dwa przedstawienia amatorskie, na ktrych odegrano: andbdquo;Posażną jedynaczkęandrdquo; i andbdquo;Wycieczka za granicęandrdquo;. Z obu przedstawień osiągnięto dosyć znaczny zasiłek. Przed kilku dniami okradziono tam bufet na dworcu w III klasie, dzierżawiony przez p. Łabędzkiego. Wypadek ten pozwala stwierdzić brak dostatecznej liczby strżw około dworca; pożądanym byłoby też więcej światła od strony Zawiercia.

W tych dniach w cegielni p. Holenderskiego w Zawierciu oberwała się ziemia, przy czym robotnik, Tomasz Wacowski, zajęty kopaniem gliny, został przygnieciony. Właściciel cegielni niezwłocznie  zarządził odgrzebanie robotnika, ktremu zawezwany lekarz natychmiast udzielił pomocy; wszelkie jednak starania pozostały bez skutku i Wacowski w cztery godziny po wypadku żyć przestał.
Tydzień, Piotrkw 24.04(5.05.).1885 r.

Rok 1896

Sąd okresowy tutejszy w komplecie: przewodniczący, prezes sądu Potułow, członkowie Rogozin i Kruger, w dniach 28 i 29 b.m. rozpatrywał sprawę niejakiego Gewermana i wsplnikw, ktrą ze względu na niezwykły charakter przestępstw poniżej podajemy w streszczeniu. /.../ Świadkw zbadano 55, przeważnie poszkodowanych. Od roku 1889 do roku 1894 grasowała w Zawierciu banda rabusiw, złożona przeważnie z byłych robotnikw,  uwolnionych z fabryk za lenistwo, z pobytowych uwolnionych z więzień po wycierpieniu kary, oraz z tzw. surowcw [robotnikw, ktrzy jeszcze nie pracowali w fabryce]. Banda ta pod kierunkiem faktora Herszlika Gewermana wyłudziła z miejscowej ludności, zwłaszcza z rzemieślnikw i robotnikw fabrycznych datki pieniężne, grożąc opornym pobiciem lub morderstwem. Groźbę co do pobicia spełniano prawie zawsze, jak to np. miało miejsce z szewcem Korubskim, od ktrego Gewerman zażądał rs 5; gdy zaś Korubski, człowiek biedny i obdarzony dziećmi, żądaniu jego zadość uczynić nie mgł, zbił go niemiłosiernie, obiecawszy wieczorem poprawiny, jeżeli nałożonego nań haraczu nie zapłaci. Biedny człowiek, w obawie, aby powtrnie bastonada nie przyprawiła go o chorobę, tym bardziej że Gewerman i dzieci jego bić obiecał, pożyczył u znajomych z niemałym trudem rs. 3 i zaledwie uprosił G. przez pośrednictwo kuzyna swego Mydły, aby zadowolił się tą kwotą i pozostawił go w spokoju. Oksenhendler, młody człowiek słabo rozwinięty przyjmuje służbę u kupca Kurlana; Gewerman nakłada na niego z tej okazji haracz 5 rs. Oksenhendler w obawie razw pożycza od znajomego furmana 3 rs. i opłaca się niemal bandycie; gdy zaś zmienił służbę po upływie pł roku Gewerman ponownie żąda opłaty, a gdy jej nie dostaje bije niemiłosiernie Oksenhendlera. Wwczas nowy jego pracodawca kupiec Wertriger postanawia położyć wyzyskowi koniec. Sam zaczepia w tej sprawie Gewermana i grozi mu sądem. Ten mu odpowiada cynicznie: andbdquo;Sądu się nie boję, bo jeśli pjdę do kozy to i powrcę, a wwczas dopiero wam damandrdquo;. Wertriger udaje się do  miejscowej straży ziemskiej o obronę i opiekę, lecz starania jego żadnego nie odnoszą skutku, wwczas zwraca się do dyrektora fabryki akcyjnej p. Strzeszewskiego, ktry rwnież wzywa pomocy straży ziemskiej bezskutecznie; wreszcie odnosi się do naczelnika straży ziemskiej pow. będzińskiego. Zeznanie dyr. Strzeszewskiego najdokładniej maluje stan rzeczy i dlatego przytaczamy je prawie w całości. andbdquo;Zwrciłem się o pomoc do starszego strażnika straży ziemskiej, ktry atoli nie umiał czy też nie chciał zapobiec złemu; wwczas wyznaczyłem straż z 20 ludzi, ktrym poleciłem czuwać nad robotnikami, zwłaszcza w dniu wypłat odprowadzać słabszych robotnikw i kobiety do domu. Pomimo to, robotnicy całymi gromadami prosili mnie, abym im pozwolił przenocować w fabryce. Robotnik Gołębiowski, człowiek dzielny, zorganizował z własnej inicjatywy straż ze swoich wspłkolegw, z ktrą czuwał nad bezpieczeństwem wspłtowarzyszy i niejednokrotnie przeszkodził  rzezimieszkom w ich ohydnych operacjach. Postanowili zemścić się  nad nim. Jakoż pewnego dnia gdy Gołębiowski powracał z obiadu do fabryki o 3 po południu, tuż obok przejazdu kolejowego Gewerman, Frochowiec i bracia Krwawniccy i inni napadli Gołębiowskiego i poranili go nożami. Działo się to wobec co najmniej 300 ludzi ludności fabrycznej oczekującej na otwarcie przejazdu zamkniętego dla przejścia pociągu. Nikt z tak licznego tłumu nie pospieszył Gołębiowskiemu z pomocą obawie zemsty ze strony rabusiw. Ale bo też rzezimieszkowi umieli napoić ludzi strachem nie do opisania. Tu nawet, w sali sądowej na krtko przed rozpoczęciem posiedzeń, cała gromada robotnikw, wezwanych jako świadkowie, całowała mnie po rękach, prosząc o obronę i  opiekę. Po rozesłaniu bowiem wezwań sądowych otrzymali oni kartki pełne grźb, jeżeli ktry z nich poważy się wobec sądu zeznawać na szkodę przestępcw, a przecież złożona przysięga nie pozwala im taić prawdy. Mnie rwnież grożono, nawet straż ziemska uprzedzała mnie, abym był ostrożny, bo i na mnie się zmawiają. Strż kolejowy na przejeździe, ktry był terenem zamachu na życie Gołębiowskiego, na kolanach mnie prosił, abym go nie podawał za świadka, bo obawia się zemsty opryszkw, ktrzy pozarzynają mu żonę i dzieciandrdquo;. Ta sama obawa cechowała zeznania wszystkich niemal świadkw. Prokurator w mowie swej akt oskarżenia uznał za dowiedziony zupełnie i zażądał ukarania podsądnych z całą surowością prawa. Obaj obrońcy faktowi istnienia bandy zaprzeczali; czyny przestępne uważali raczej za swawole, ktra dzięki bezradności policji urosła do potwornych rozmiarw; wreszcie prosili o złagodzenie kary dla wszystkich podsądnych oraz o uniewinnienie Rogonia, Oppenheima, Gonekmana, Grunbauma, jako wypadkiem tylko zamieszanych do sprawy. Sąd o godz. 10 rano nazajutrz, tj. w ubiegły czwartek ogłosił wyrok, mocą ktrego skazani zostali na pozbawienie wszelkich praw stanu i zesłanie do robt ciężkich: Gewerman na lat 12; Dzidowski Ignacy Krwawnicki na 6 lat i miesięcy 8; Gonekman na osiedlenie na Syberii. Resztę oskarżonych uniewinniono.
Tydzień, Piotrkw 21.04(3.05.).1896 r.

Rok 1897

Meteor. W nocy z 20 na 21 kwietnia o 1 minut 20, pod Zawierciem, na niebie porytym chmurami, ukazało się zjawisko świetlane, w kształcie płksiężyca dążące od południa ku wschodowi. Światło było tak silne, że na 5 sekund noc ciemną zamieniło w  jasny dzień.
Tydzień, Piotrkw 20.04(2.05)1897 r.
 
Rabunek. W Zawierciu w domu doktora Marynowskiego, kilku rabusiw zakradłszy się pośrd nocy do pokoju, gdzie spał bawiący podwczas u dr. M. w gościnie p. M. z Warszawy, zrabowano 200 rs. gotowizną, zegarek złoty męski i takiż damski oraz wiele cennych drobiazgw. P.M. miał zamiar osiedlić się w Zawierciu, lecz po takiej przygodzie stracił ku temu ochotę. Rzeczy skradzione odnalazła policja w Kromołowie u mieszczanina Kądzieli, ale gotwka przepadła.  
   
Z Zawiercia piszą do andbdquo;Kuriera Codziennegoandrdquo; miejsce lekarza fabrycznego po zmarłym doktorze Wassercugu obejmuje doktor Peltyn z Warszawy. Dotychczasowy zastępca dr Pasierbiński osiada na stałe w Zawierciu ze względu na szeroką i pomyślną w skutkach praktykę jaką się cieszy w kierunku akuszeryjnym. Grono lekarzy wolno praktykujących powiększa dr Rosenberg z Będzina. Osiada on na stałe w Zawierciu od d. 1 lipca.

Szczęśliwą myśl miała p. Helena Malczewska, ktra wkrtce w naszej osadzie otwiera pensję żeńską. Brak podobnego zakładu odczuwaliśmy od dawna. P. Malczewska jako nauczycielka cieszy się opinia wytrawnej wychowawczyni.

W sąsiedniej stacji kolejowej Łazy odbywają się pomiary gruntw dotyczących stacji, ktra ma być powiększoną w sześciowiorstowym promieniu, z każdej strony po 3 wiorsty błogości i czterdzieści pięć sążni szerokości. Stację Łazy powiększają w celu utworzenia tam sortowni wagonw i formowania pociągw odchodzących w głąb kraju z Zagłębia Dąbrowskiego.
Tydzień, Piotrkw 24.04(5.05)1897 r.

Świętokradztwo. W Kromołowie wyrostek Iskierka okradł miejscowy kościł, po czym uciekł z domu rodzicw. Skoro po niejakim czasie powrcił, ojciec rodzony schwytał go i odstawił do  gminy, gdzie go okuto w kajdany. Łotr wybił kajdanami w ścianie dziurę i uciekł, a ojciec drży teraz ze strachu przed rodzonym synem, ktry obiecał go puścić z dymem.
Tydzień, Piotrkw 11.(23)05.1897 r.

Rozbjnicy w Zawierciu. O 2 w nocy z 19 na 20 w Zawierciu, Grzegorz Krzykliwy, żandarm zarządu żandarmerii powiatw częstochowskiego i będzińskiego powracał do domu w towarzystwie strażnika ziemskiego, Jana Usowa, ktrego prosił o odprowadzenie siebie, albowiem otrzymał list z pogrżkami od niejakiego Borysiewicza. Idąc przez ulice, Usw i Krzykliwy zauważyli uciekającego człowieka, za ktrym puścili się w pogoń; nagle z zasadzki wyskoczyło pięciu ludzi i wystrzałami ranili strażnika Usowa, ktry upadł bez zmysłw, i co zaszło dalej, objaśnić nie umie. Na miejscu przestępstwa dostrzeżono ślady wiodące do rzeki, w ktrej leżał do połowy zanurzony trup Krzykliwego. Zabjcy uciekli w kierunku guberni  kieleckiej i po drodze jeszcze ranili włościanina Gąbkę, ktremu ukradli konia. Wieczorem 20 b.m. policja tutejsza aresztowała w naszym mieście niejakiego P. podejrzanego o zabjstwo żandarma; na głowie i szyi aresztowanego znaleziono rany, ktrych pochodzenia objaśnić nie umiał. W Zawierciu rwnież aresztowane zostały dwie podejrzane osobistości.

W lasach wsi Zawady gminy Włodowice gub. kieleckiej od dłuższego już czasu kryje się banda niejakiego Marchwica, ktra po nocach grasuje w okolicy, urządzając na mienie mieszkańcw zuchwałe wyprawy. Banda ta z 22 na 23 b.m. o 12 w nocy w sile 16 drabw, uzbrojona w noże i rewolwery napadła na Żyda w utrzymującego mostowe w osadzie Pradła, wyśledziwszy wpierw, że za sprzedany grunt Żyd w odebrał przed paru dniami 2000 rs. Opryszki związawszy Żyda, żonę jego, crkę i kilku synw, poczęli się nad nimi znęcać, a małym żydziakom krajali ręce nożem, dopki nie wskazano im kryjwki z pieniędzmi. Krzyki torturowanych słyszał poczmistrz miejscowy, lecz przerażony licznymi strzałami bał się udzielić pomocy. Ta sama banda napadła dom Wojciecha Saczyńskiego we wsi Lgotka gminy Kroczyce i korzystając z nieobecności gospodarza, ktry wyszedł do fabryki na robotę skatowała jego żonę, zabrała jej pościel, ubrania, korale i 9 rubli gotwki. Ci sami prawdopodobnie napadli na dwr we Włodowicach, gdzie zabrali dzierżawcy 1000 rubli i  niektre droższe rzeczy. Dnia tego 18 b.m. ludzie idący do Zawiercia spotkali w lesie należącym do Lgoty Murowanej gminy Kroczyce bandę zbjw uzbrojoną w rewolwery i dubeltwki, ktrzy nie zaczepiając ich cofnęli się w głąb  lasu. Najzuchwalszym z bandytw jest Żyd Śniadek, ktry uciekł z więzienia w Częstochowie; widują go często strażnicy ziemscy, lecz obawiają się zaczepić. Z 19 na 29 b.m. o 2.30 w nocy strż fabryki Braci Ginsberg w Zawierciu, Myszała, usłyszał nad rzeką rozpaczliwe wołania o pomoc i gęste strzały z broni palnej. Pobiegł w kierunku strzałw i spostrzegł kilku ludzi wałczących ze sobą; przerażony począł uciekać, lecz trafiony kulą w głowę padł nieprzytomny. Za rzeką Łukasz Spyra, stawiający dom, pilnował tej nocy desek; usłyszawszy wystrzały wybiegł na drogę, gdzie spostrzegł strażnika Usowa, ktry mierzył doń z rewolweru. Spyra skoczył w boczną uliczkę i zobaczył kilku ludzi, ktrzy podnieśli jakiegoś trupa i wrzucili do wody. Jak się potem okazało był to żandarm powiatowy, Krzykliwy.

Samobjstwo i zabobon. Pod Zawierciem w lesie porębskim powiesił się przed paru tygodniami niejaki Andrzej Pluta, włościanin ze wsi Niwki pod Siewierzem. Przed paru dniami ciało Pluty znaleźli pastuchy wiejscy w stanie rozkładu, z językiem do połowy uciętym; rwnież brakowało trzech palcw u prawej reki i jednego u lewej. Drzewo,  na  ktrym Pluta wisiał, było obłamane z gałęzi i obłupane z kory. Śledztwo wykazało, iż to owczarze ucięli język i palce, a znachorki obrabowały drzewo. Przy trupie znaleziono piętnaście rubli gotwką i dwie butelki spirytusu.
Tydzień, Piotrkw 18.(30)05.1897 r.

Rok 1898    

Nowa kopalnia węgla. Przed kilkoma dniami właściciel składw węgla w Łodzi p. T. wydzierżawił od p. B właściciela dbr pod Myszkowem teren do eksploatacji węgla brunatnego. Węgiel brunatny w będzińskim powiecie pod względem jakości przewyższa wszystkie inne brunatne węgle w kraju i jako zwykłe paliwo niewiele ustępuje dąbrowskiemu, szczeglniej z kopalń znajdujących się w Porębie Mrzygłodzkiej i Kuźnicy Masłońskiej. Toteż zapewne skłoniło kilku przedsiębiorcw węglowych do starań o wydzierżawienie terenw z tego rodzaju gatunkiem węgla w tamtych stronach.

Odkrycie rudy żelaznej. Inżynier grniczy 3 okręgu grniczego podaje do wiadomości, że założono na ręce jego deklarację o odkryciu rudy żelaznej w majątku Dobrogoszczyce, gm. Kroczyce, pow. olkuskiego przez właściciela majątku Kazimierza Małagoskiego i w osadzie Ogrodzieniec tegoż powiatu, na gruntach Natana Loewensteina.

Kopalnie rudy żelaznej w majątku Klucze pana Mauve pod Olkuszem, ktre produkowały przeszło milion pudw rocznie rudy żelaznej, zostały zalane wodą. W przeszłym i bieżącym roku w powiecie  częstochowskim podano przeszło 150 prśb o koncesje na kopanie rudy żelaznej; koncesja obejmuje około jednej wiorsty kwadratowej przestrzeni. Najwięcej koncesji posiada Huta Bankowa  w osobie gen. Rizenkampfa, dalej Towarzystwo akcyjne B. Handke  i na koniec Towarzystwo andbdquo;Złączone zakłady hutnicze Krlewski i Lauraandrdquo;. Hr. Stanisław Krasicki w pow. będzińskim także posiada kilkadziesiąt koncesji. Oprcz budującej się huty pod Częstochową  Towarzystwa B. Handke, z produkcją około 2,5 milionw pudw  surowca, ma rwnież powstać huta pod Zawierciem.
Tydzień, Piotrkw 17(29)05.1898 r.

Rok 1901

Święto drzew. Dnia 18 b.m. w Zawierciu odbyło się z wielką uroczystością święto sadzenia drzewek. Po nabożeństwie odbytym o godz. 9 rano w miejscowym kościele przez ks. Ziętarę, dzieci miejscowych szkłek fabrycznych w liczbie przeszło 500 (obojga płci) w składnym pochodzie, z orkiestrą fabryczną na czele, przy wspłudziale swoich nauczycieli i nauczycielek i po okolicznościowej mowie, wypowiedzianej przez ks. Zientarę, wyruszyły, najpierw w aleję kolejowa prowadząca od fabryki akcyjnej andbdquo;Zawiercieandrdquo; do dworca kolejowego, i tamże przy pomocy ogrodnikw wysadziły przeszło 200 drzewek, kasztanw i jesionw. Takąż ilość wysadziły w dwch ulicach osady Zawiercie w pobliżu kościoła i domw  mieszkalnych oficjalistw fabrycznych. Po skończonym sadzeniu dzieci jeszcze raz zaprowadzono do kościoła, w ktrym odprawił dziękczynne nabożeństwo ks. Zientara i powtrnie przemwił do dzieci, zalecając im poszanowanie posadzonych drzewek. Inicjatorem uroczystości był pan Strzeszewski, dyrektor fabryki akcyjnej andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Drzewka posadzone w alei kolejowej, dostarczone zostały ze szkłki drogi żelaznej warszawsko-wiedeńskiej, posadzone zaś na ulicach osady, zostały zakupione przez p. Strzeszewskiego w Złotym Potoku.
Tydzień, Piotrkw, 22.04(5.05) 1901 r.

Rok 1904

Ochronka. W Wierbce pod Pilicą odbyło się poświęcenie ochronki pobudowanej i założonej przez p. A. Moesa, właściciela fabryki papieru. Ochronka została założona dla dzieci pracownikw fabrycznych, nad ktrymi czuwać będą trzy kobiety, utrzymywane przez p. M.
Tydzień, Piotrkw 15(20)5.1904 r.
 
Rok 1906
      
Zawiercie. Zamknięcie fabryki. W fabryce żelaznej sp. Sambor i Krawczyk wypłacono onegdaj wszystkich robotnikw i zupełnie ją zamknięto.
W hucie szklanej pod firmą andbdquo;Bracia Reichandrdquo; czeladnicy zażądali podwyżki zarobku o 10 kop. i wobec tego, że nie odstąpili od żądania, właściciele huty zamknęli ją. Fabryka otoczona została przez wojsko.
Pożegnanie. Urzędnicy z fabryki andbdquo;Huldczyńskiegoandrdquo; w Zawierciu pożegnali biesiadą składkową inż. Manwego, ktry przechodzi na dyrektora jednej z fabryk w Sosnowcu.
Wyrok. Sąd gminny w Koziegłowach rozpoznał sprawę czterech mankietniczek (mariawitek): Agnieszki Raczek (mateczki koziegłowskiej), Antoniny Pospiech, Apoloni Bednarczyk i Katarzyny Gajda, oskarżonych o awantury podczas misji w kościele koziegłowskim. Wszystkie skazane zostały na miesiąc aresztu każda.
Wiadomości częstochowskie dziennik 31.05.1906 R.

2 fabryki Tow. Akcyjnego wczoraj nie świętowały, brakowało zaledwie około 200 robotnikw.

Dąbrowa Grnicza. Wszystkie kopalnie, fabryki i zakłady w dniu 1 Maja nie były czynne. Z Dąbrowy donoszą: w dniu 1 Maja kilka osb obchodziło sklepy, nakazując ich zamknięcie.
Dziennik Częstochowski, 3.05.1906 r.

Rok 1907

Dzień 1 Maja przeszedł zupełnie spokojnie. Świętowała tylko jedna fabryka Huldczyńskiego. Bandytyzm. Na powracającego wczoraj w nocy ze stacji p. S. napadli bandyci i zrabowali mu 30 rb. oraz zegarek po czym zbiegli bezkarnie.
Goniec Częstochowski, 3.05.1907 r.

Echo walki bratobjczej. Raniony w d. 3 bm. Podczas walki na tle partyjnym w fabryce akcyjnej andbdquo;Zawiercieandrdquo; Bortnik Łukaszek na drugi dzień zakończył życie, wczoraj zaś odbył się pogrzeb jego. W oddaniu ostatniej posługi brało udział kilka tysięcy ludzi, a młodzież celem utrzymania porządku utworzyła szpaler, orszak zaś prowadził aż do samego cmentarza ks. Zientara. Na grobie złożono kilkanaście wieńcw. Zmarły osierocił żonę i 6 dzieci, ktrzy obecnie pozostali bez środkw do życia.
Goniec Częstochowski, 7.05.1907 r.

Zawiercie. Pożary. Wczoraj około godz. 11 przed południem wynikł pożar w zabudowaniach p. Ładunia. Spaliła się stodoła i chlew, a stąd pożar przenisł się na dom p. Wrbla, ktry stał się pastwą ognia, Dzięki energicznemu ratunkowi straży ogniowych zdołano, pomimo groźnej sytuacji, pożar umiejscowić. Onegdaj w Mijaczowie spalił się cały folwark i prawie cała wieś. Mnstwo ludzi pozostało bez dachu. Wczoraj Ogrodzieńcu spaliło się kilka zagrd wiejskich.
Dziennik Częstochowski, 12.05.1907 r.
   
Zawiercie. Nowe porządki. W przeciągu ostatnich dwch miesięcy zaprowadzone zostały w osadzie pożyteczne innowacje, projektowane zaś jest jeszcze oświetlenie ulic lampami naftowymi oraz skrapianie ulic podczas lata.  
Goniec Częstochowski 14.05.1907 r.

Wydalenie. Adw. Mikulińskiemu z Zawiercia, autorowi artykułu andbdquo;O gminie polskiejandrdquo;, rozkazano wyjechać za granicę na czas stanu wojennego.
Powrt dzieci. Piszą z Łodzi: we wtorek powrciło z Zawiercia po kilkutygodniowym pobycie kilkadziesiąt dzieci robotnikw łdzkich. Dzieci wyglądają bardzo dobrze i są zadowolone ze swoich opiekunw. Obecnie wszystkie dzieci powrciły do Łodzi.
Echa zajścia. Wobec rozmaitych pogłosek, jakie krążą o pamiętnym zajściu w fabryce Tow. akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;, postaraliśmy się specjalnie o dokładne wyjaśnienie tej sprawy. Otż według otrzymanego sprawozdania owa bratobjcza smutna walka miała przebieg następujący: W fabryce Towarzystwa andbdquo;Zawiercieandrdquo; dnia 3 b.m. o godz. 1 w nocy rozpoczęły się spory pomiędzy robotnikami partyjnymi. Większość chciała, aby zaświętować na cały dzień, a mniejszość opierała się temu, powołując się na to, że nie świętowano 1 maja. Grupa robotnikw należąca do Narodowej Demokracji bardzo energicznie agitowała, aby o godz. 4 wstrzymać ruch, w tym też celu wygarnęła węgle spod kotłw i wygasiła ogień. O godz. 4 wszystko było zrobione, aby fabryka nie mogła być czynna, pozostało tylko odłączyć gwizdawki. Kiedy się po to udali, zastąpiła im drogę grupa socjalistw. Obie grupy były uzbrojone w rewolwery. Za chwilę nadbiegł jeden ze zbyt krewkich jegomościw. andOacute;w pan, nie zastanawiając się, co robić, krzyknął andbdquo;Bracia do szeregu strzelajcieandrdquo;. Jednocześnie padło kilkadziesiąt strzałw, a ogłem wystrzelono ok. 70 kul. Prawie wszyscy dawali strzały dla wzajemnego się postraszenia, ale znaleźli się i tacy, ktrzy splamili się zbrodnią kainową, gdyż wynikiem tego było, że po jednej stronie padło 6rannych, z ktrych jeden nazwiskiem Łukaszek umarł nazajutrz, 6 zaś zostało rannych. Podobno po stronie ND było 30 robotnikw, a po stronie zaś socjalistw 30. Wbrew pogłoskom nikogo obcego w fabryce nie było, działali tylko robotnicy zawierccy, z ktrych 10 aresztowano. Wina tego smutnego zajścia spada bezwarunkowo na obie strony, gdyż w żadnym razie sporw nie powinno się rozstrzygać na drodze walki bratobjczej.
Gazeta Częstochowski 17.05.1907 r.

Zamiana kary. Czytamy w andbdquo;Kurierze Zagłębiaandrdquo;. Pan Jzef Mikuliński z Zawiercia, ktremu z rozkazu generał-gubernatora warszawskiego polecono wyjechać z kraju na czas trwania stanu wojennego za pomieszczenie w naszym piśmie artykułu andbdquo;Język polski w gminieandrdquo; pozostaje w Zawierciu, bowiem środek represyjny został zamieniony na grzywnę w wysokości 300 rubli.
Gazeta Częstochowska, 17.05.1907 r.

Skazani na śmierć. Dnia 17 sierpnia 1905 r. w Pilicy i na drodze prowadzącej z Pilicy do Zawiercia wykonano kilka napadw bandyckich. Bandytw było 9; zatrzymywali oni wozy, rewidowali pasażerw i przemocą zabierali im pieniądze i rzeczy; przy najmniejszym oporze bandyci grozili śmiercią i strzelali z rewolwerw; niektrzy mieli sztylety. Sprawę rozpatrywał sąd wojenno-okręgowy w Warszawie. Pod zarzutem należenia do powyższej bandy stanęli: szeregowiec częstochowskiej brygady straży pogranicznej Bagantelinow, Jzef Zawierucha, Antoni Gola, Mieczysław Wołągiewicz, Leopold Wilkanowicz, Jakb Faś, Abram Wolnerman, Antoni Sośnicki, Adam Kański, Małgorzata Zaja (matka) i Michalina Zaja (crka). Szeregowiec Bagantelinow w d. 15 czerwca r. 1905 był wartownikiem na granicy; około g. 3 po południu zbiegł niewiadomo dokąd i powiesił na drzewie swj karabin; jak się potem okazało Bagantelinow przez kilka miesięcy pracował w Austrii, w Szczakowej. Drugi oskarżony, Mieczysław Wołągiewicz, 21 kwietnia r.z. skazany został przez warszawski sąd wojenno-okręgowy na śmierć przez powieszenie, lecz generał-gubernator warszawski zamienił mu wyrok na 20 lat robt ciężkich. Sąd wojenny skazał na śmierć 5 osb: Baganidinowa, Gole, Wolągiewicza i Wilkanowicza. Pozostałych uniewinniono, 
Goniec Częstochowski 19.05.1907 r.

Zawiercie. Zabjstwo strażnika. W sobotę o godz. 8 i pł wieczorem jacyś niewiadomo ludzie dali kilka strzałw z brauningw do strażnika Jozefa Gawłowskiego. Jedna kula trafiła w szyję i wyszła na wylot, druga zaś przebiła bok i brzuch, dziurawiąc kiszki. W stanie beznadziejnym przeniesiono strażnika do szpitala, gdzie nazajutrz zmarł. Sprawcy strzałw zbiegli. Zabity pozostawił żonę i troje dzieci.
Gazeta Częstochowska 21.05.1907 r.

Zawiercie. Jutro w parku Bronisławw odbędzie się wielka zabawa ludowa. Na program zabawy złożą się dwie orkiestry i przedstawienie teatralne. Początek zabawy o godz. 4 po południu. Druga wielka zabawa odbędzie się w ogrodzie przy fabryce Huldczyńskiego. Tu zgromadzą się uczniowie gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej, wraz z nauczycielami i zaproszonymi gośćmi. Dochd z tej zabawy przeznaczony zostanie na wpisy dla niezamożnych uczniw.
Gazeta Częstochowska 25.05.1907 r.
                   
Zawiercie. Biblioteka. Oddział Uniwersytetu dla wszystkich w Zawierciu krząta się około urządzenia biblioteki, ktra posiadać będzie kilka tysięcy tomw dzieł z najnowszej literatury. O terminie otwarcia biblioteki nie omieszkamy powiadomić.
Gazeta Częstochowska 28.05.1907 r.

Rok 1908

W Zawierciu związek ogrodniczy, ktry tyle pracował nad założeniem sklepu ogrodniczego w Zawierciu otrzymał od fabryki akcyjnej plac w dobrym miejscu. Z powodu atoli niewielkich funduszw związek nie jest w stanie wybudować sklepu.
Goniec Częstochowski 1.05.1908 r.

Zawiercie. Dzień 1 maja przeszedł u nas zupełnie spokojnie. Wszystkie fabryki od rana były czynne; gęste patrole krążyły po ulicach i przejazdach drg żelaznych.
Goniec Częstochowski 2.05.1908 r.

Aleksander Karczewski. Długoletni urzędnik buchalterii fabryk towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; po krtkich cierpieniach zmarł w Zawierciu dnia 4 maja 1908 r., przeżywszy 51 lat. Zbolała po stracie ukochanego męża żona wraz z dziećmi pogrążona w głębokim smutku rodzina zapraszają krewnych, kolegw, przyjacił i znajomych zmarłego na wyprowadzenie zwłok z domu przy ulicy Kościelnej, w dniu 7 maja 1908 r. o godzinie 9 rano na cmentarz miejscowy. Zarząd Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; oraz koledzy zmarłego w Zawierciu w dniu 4 maja 1908 r.b. długoletniego wspłpracownika ś.p. Aleksandra Karczewskiego wyrażają niniejszym serdeczne wspłczucie żonie i dzieciom zmarłego po stracie najbliższego męża, ukochanego i dobrego ojca oraz zacnego i szlachetnego towarzysza pracy. Niech spoczywa w Bogu a pamięć o nim w sercach naszych zawsze zachowana będzie.

Rok 1909

Zawiercie. Wieczr Juliusza Słowackiego, jaki się tu odbył w niedzielę d. 2 maja powidł się nadspodziewanie, a to zawdzięczając skrzętnym staraniom nauczycieli tutejszej panny Niwińskiej wspłudziałowi ucznia V klasy częstochowskiego gimnazjum Bagińskiego, Cieszyńskiego, ktry wygłosił nader udaną konferencję o nieśmiertelnym poecie, ktrzy z prawdziwie młodzieńczym zapałem zajęli się zorganizowaniem uroczystości, a nadto wypełnili salę po brzegi.
Goniec Częstochowski 1.05.1909 r.

Towarzystwo wzajemnego kredytu w Zawierciu (dywidenda 3%). Z końcem roku 1907 towarzystwo liczyło 141 uczestnikw z sumą zobowiązań rubli 186 060, w końcu roku 1908 uczestnikw było 193 z sumą zobowiązań rubli 194 410. Czysty zysk za rok sprawozdawczy wynosił rub. 1206, na 8% dywidendę przeznaczono rubli 420. Dyskonto weksli w porwnaniu z rokiem poprzednim zwiększyło się o rb. 50 000, inkaso zwiększyło się o rb. 300 000 dosięgło sumy przeszło płtora miliona rubli. 
Bilans za rok sprawozdawczy wykazuje następujący stan interesw. Strona czynna: kasa rub. 10 894, skup weksli rub. 111 097, weksle do inkasa rub. 26 512, pożyczki pod zastaw rubli 507, rżni dłużnicy rub. 3713, rachunki bieżące rub 17 136, wydatki do zwrotu rb. 44. koszty organizacji rb. 225, weksle w sądzie r. 1205, weksle protestowane rb. 101, papiery procentowe kapitału zapasowego rub. 352,korespondenci rub. 24, 447, marki stemplowe rb. 50, urządzenie rub. 923, specjalne urządzenie przy kasie rub. 152, materiały piśmienne rub. 350. Strona bierna kapitał zakładowy r. 19 441, sumy przechodnie rb. 24 441, korespondenci rub. 30 106, kapitały na lokacji rub. 119,404. kapitał zapasowy rb. 345, kapitał specjalnej rezerwy rb. 450, rachunek przechodni rb. 2806, dywidenda nie podniesiona rb. 350, kapitał amortyzacyjny rub. 246, straty i zyski 1206. 
Goniec Częstochowski 10.05.1909 r.

Zawiercie. Przedstawienie teatralne. W tych dniach zjeżdża tu z Częstochowy dla dania partii przedstawień dramatycznych trupa p. Edmunda Stokowskiego. W sobotę dn. 15 bm. ujrzymy więc w miejscowej resursie andbdquo;Przywdcęandrdquo; sztukę z ostatnich dni Stefana Krzywoszewskiego, w niedzielę zaś dnia 16 bm. andbdquo;Tresowane duszeandrdquo; Gabrieli Zapolskiej. 
Goniec Częstochowski 14.05.1909 r.

Zawiercie. Sprawozdanie andbdquo;Zgodyandrdquo;. Sklep spożywczy andbdquo;Zgodaandrdquo; Stowarzyszeń robotnikw chrześcijan ogłosił sprawozdanie ze swoich obrotw. Towarw w zapasie sklep posiada na rb. 482,99, winni mu są dłużnicy r. 150,08; zysku przynosiły obroty rb. 229,63, z zyskw tych wydzielono 6% dywidendę od wybranego towaru, co wyniesie rb. 180,20.
Goniec Częstochowski 25.05.1909 r.

Zawiercie. Przedstawienie teatralne. Dziś w czwartek trupa dramatyczna pod dyrekcja art. dram. P. Stokowskiego w teatrzyku tutejszym odegra świetną sztukę G. Zapolskiej p.t. andbdquo;Matka Szwarcenkopfandrdquo; z p. Cudnowskim w roli naczelnika, Matką będzie p. Welichowska. Ciekawe przedstawienie ściągnie niewątpliwie liczną publiczność.
Goniec Częstochowski 26.05.1909 r.

Rok 1914

Schwytanie bandy opryszkw. Policja w Zawierciu wyśledziła dawno poszukiwaną szajkę zbjecką złożoną z siedmiu wsplnikw. Członkowie szajki mają na sumieniu sporo napadw bandyckich, a ostatnio przed trzema dniami zamordowali właściciela sklepu rzeźniczego Feliksa Korpaka. 
Gazeta Kielecka 27.05.1914 r.

Rok 1915

Orka dzieci. Znany literat p. Feliks Gwiżdż tak opisuje orkę dzieci chłopskich koło Zawiercia, ciągnących pług, za ktrym szedł ojciecandhellip; Zapierały się te maleństwa nżkami o piaszczysta grudę, pochyliły się w przd i drobnymi rączkami wyprężonymi jak struny, wlokły ten pług za sobą. A ojciec w skupieniu wielkim kładł skibę za skibą. Ta prawda przeszła prawdę najgłębszą jakby się nagle oś sprawy tu zatrzymała. Orały te maleństwa. I nie straciły one nadziei, nie poszły ku drodze płakać i wyciągać żebrzącej dłoni, nie założyły komitetu obywatelskiego, nie ogłosiły składek za granicą. Takie płowe biedy polskieandhellip; tu się objawił sens polskiego ludu, jego poczucie dumy, poczucie nieuczone, naturalne, instynktowne. Jest wiosna, wiosnę trzeba obrobić. Nie ma koni, nie ma sił roboczych, ale jest ziemia ukochana, jest jeszcze ukrytego ziarna garść, jest ojciec, jest rodzina. Nie można go zaniedbać. Trzeba obsiać i nie czekać zlitowania ludzkiego. Wyrusza więc ojciec z dziećmi w pole.
Gazeta Toruńska 30.05.1915 r.

Rok 1916

Paliwo w zastosowaniu do elektrowni. W okolicach Zawiercia na głębokości kilkunastu metrw posiadamy pokłady węgla brunatnego grubości 1 m. Roczna produkcja tego węgla około 150 000 ton idzie całkowicie na potrzeby fabryk miejscowych.
Przegląd Techniczny 31.05.1916 r.

Rok 1918

Zawiercie, w maju.  Święto Lag-Beomer było w tym roku prawdziwą uroczystością. W obchodzie udział przyjmowały wszystkie związki narodowe, jak andbdquo;Agudas-Cjonandrdquo;, andbdquo;Ceirej-Cyjonandrdquo;, andbdquo;Bnojs-Cyjonandrdquo; i drużyna Szorw. Już o godz. 7 rano zebrali się na placu miejscowym przedstawiciele wszystkich organizacji żydowskich i wychowańcy wszystkich szkł żydowskich. W dzień ten polskie władze szkolne uwolniły rwnież uczniw-żydw. Dzielnica żydowska przybrała iście świąteczny wygląd, balkony udekorowano chorągwiami i portretami Herzla. Przed wymarszem powitał zebranych p. S. Berman z Warszawy oraz prezes miejscowej organizacji syjonistycznej p. Adolf Bortnstein. Pochd, w ktrym przyjmowało udział przeszło 2000 osb witano wszędzie kwiatami i okrzykami. Dzień ten na długo pozostanie w pamięci mieszkańcw Zawiercia. 
Głos Żydowski 24.05.1918 r.

Rok 1925

Zniesienie cła na papier w czasie strajku w Myszkowie. (Telefonem od naszego korespondenta).Warszawa, 13 maja. andbdquo;Trybuna Polskaandrdquo; podaje wiadomość, że premier Grabski zgodził się na zniesienie cła od papieru relacyjnego na czas trwania strajku w fabryce w Myszkowie. Papiernia ta była głwną dostawczynią papieru dla prasy polskiej, wobec czego przedłużający się strajk wywoływał obawy, że lada dzień prasa może się znaleźć bez papieru.
Ilustrowany Kurier Codzienny 15.05.1925 r.

Rok 1926

Jeszcze o fabryce andbdquo;Porębaandrdquo;. Robotnicy zatrudnieni w fabryce andbdquo;Porębaandrdquo; wystąpili do zarządu z żądaniem 50% podwyżki płac, pomimo iż sam związek żąda dla tej kategorii przemysłu tylko 25%. Zarząd odmwił żądaniom robotnikw, uzależniając sprawę podwyżek od wyniku konferencji, na ktrej maja być omwione warunki płacy i pracy robotnikw zatrudnionych w przemyśle metalowym. 
Polonia 25.05 1926 r.

1929

Tragiczny wybuch w kamieniołomie pod Zawierciem. Nasz korespondent donosi: Dnia 7 bm. w kamionce cementowni andbdquo;Wysokaandrdquo;, pow. Zawiercie, nastąpił wybuch ładunkw materiału wybuchowego, wskutek czego czterech robotnikw odniosło ciężkie uszkodzenie ciała, zaś ośmiu robotnikw uszkodzenia ciała lekkie. Przyczyna wypadku była następująca: przed kilku dniami zostało wprowadzone nowoczesne wysadzanie skały kamiennej za pomocą elektryczności i w tym celu urządzono potrzebną instalację prowizoryczną, przy ktrej znajdował się odnośny przyrząd tzw. andbdquo;hebelandrdquo; powodujący wybuch założonych ładunkw w kamionce. W chwili krytycznej, gdy na oglna ilość 54 strzałw było włączonych i gotowych do wybuchu 18 strzałw, do  kantorku, w ktrym znajduje się andbdquo;hebelandrdquo; weszli Betlejowski Bolesław, dozorca kamionki i Lindenstrenchen Jzef elektromonter. Ten ostatni, manipulując andbdquo;heblemandrdquo;, włączył go, czym spowodował wybuch 18 strzałw. Czterech ciężko rannych robotnikw przewieziono do szpitala w Zawierciu, ośmiu zaś lekko rannych pozostawiono opiece domowej po udzieleniu opatrunkw.
Słowo, Radom 14.05.1929 r.

Rok 1931

Walka całej wsi z leśniczym. Wieś Kromołw pod Zawierciem była w piątek dnia 15 bm. widownią krwawego starcia, ktre tylko dzięki przytomności umysłu oddziału policji nie zakończyło się tragicznie. Od dłuższego czasu w tej miejscowości trwały kłtnie między włościanami a właścicielem tejże, znanym działaczem społecznym, p. Olkuszewskim. Włościanie w sposb bezprawny używali dworskich pastwisk, z ktrych byli spędzani przez leśniczych. W dniu 15 bm. jeden z leśnikw w sposb zbyt energiczny zaczął spędzać pastuchw, ktrzy zdenerwowani agresywną postawą leśnika zaalarmowali całą wieś, tak, że tłum złożony z kilkuset włościan rzucił się na leśnika, ktry w obronie własnej wydobył brauning. Włościanie jednak nie zaprzestali dalszego ataku, usiłując mu brauning wyrwać. Zapasy na pieści trwały czas dłuższy, przy czym w pewnym momencie padł szereg strzałw, z ktrych dwa trafiły w kolano i brzuch jednego z napastnikw, Zygmunta Kustrę. Wzburzony tłum zbił leśnika do nieprzytomności, po czym przeniesiono go do wsi i zamknięto w chlewie. Tymczasem zaalarmowany oddział policji przybył na miejsce, zdołał leśnika odbić, a tłum uspokoić. W sprawie tej policja wszczęła energiczne dochodzenie karne.
Ilustrowany Kurier Codzienny 19.05.1931 r.

Skazanie mordercy. W styczniu br. roku koło godz. 17 na najruchliwszej ulicy m. Zawiercia wśrd wielkiej ilości przechodniw, zamordowany został 34-letni Antoni Wacowski, pracownik fabryki szkła w Zawierciu. Sprawcw morderstwa w osobach braci Nowakw, 28-letniego Wiktora i 23-letniego Antoniego ujęto. Śledztwo wykazało, że Nowakowie będąc w jadłodajni chcieli zagrać w karty, lecz nie znaleźli amatorw. W tym czasie nadszedł Wacowski z kolegą Tutajewiczem, ktry na propozycje Nowakw by zagrał w karty zgodził się. Wacowski znając dobrze Nowakw, przestrzegł go przed nimi i skierował się ku wyjściu. Wtedy Nowakowie zaczęli się awanturować i wybiegli za Wacowskim, a na ulicy Wiktor Nowak rzucił się nań, wbijając mu sztylet w piersi. Wacowski przeszedł kilka krokw i padł martwy na ziemię. Onegdaj Sąd okręgowy w Sosnowcu rozpoznał tę sprawę. Wiktor Nowak skazany został za zabjstwo na 10 lat ciężkiego więzienia pozbawieniem praw.     
Polonia 24.05.1931 r.

Rok 1933

Demonstracja bezrobotnych w Zawierciu. W ubiegły wtorek rano w Zawierciu doszło do demonstracji bezrobotnych. Około godziny 11 grupa licząca 300 osb zebrała się przed magistratem wznosząc okrzyki andbdquo;Chleba i pracyandrdquo;. Demonstranci wysłali spośrd siebie delegację do komisarza miasta, przedstawiając mu tragiczne położenie rzesz bezrobotnych i prosząc o pracę. W międzyczasie zjawiła się policja i rozpędziła demonstrantw. Trzeba dodać, że Zawiercie jest miejscowością w Zagłębiu najwięcej dotkniętą bezrobociem, dwie trzecie mieszkańcw żyje z dobroczynności społecznej.    
Polonia 11.05. 1933 r.

Demonstracje bezrobotnych w Zawierciu powtarzają się. W ub. środę rano w Zawierciu powtrzyły się demonstracje bezrobotnych. Tłum około 500 osb zebrał się przed gmachem starostwa demonstrując, przy czym tym razem udział wzięły rwnież kobiety. Demonstranci wysłali delegację, ktrą przyjął zastępca starosty, prosząc o pracę i pomoc żywnościową. Zastępca starosty p. Malanowicz przyrzekł, iż dziś zatrudni 40 kobiet, a w najbliższych dniach 500 bezrobotnych znajdzie pracę przy obwałowaniu Wisły. Do żadnych zajść nie doszło. 
Polonia 15.05. 1933 r.

Rok 1934

Rozpoczęcie budowy linii Zawiercie - Poręba. W poniedziałek, o godz. 9 rano odbyła się uroczystość poświęcenia budowy nowego odcinka kolejowego z Zawiercia do Poręby. Nowy odcinek liczyć będzie 7 km i posiadać będzie duże znaczenie gospodarcze albowiem połączy bezpośrednio powiat zawierciański ze Śląskiem.
Kurier Bydgoski 2.05.1934 r.

Rok 1935
    
13 tysięcy bezrobotnych wojew. kieleckiego przy pracy. Opieka nad drogami samorządowymi. Niezależnie od budowy i restauracji drg państwowych, Fundusz Pracy udzielił 345 tys. zł na prowadzenie robt drogowych w woj. kieleckim. Ustalono dotąd program robt prawie wyłącznie na terenie Zagłębia. W powiecie zawierciańskim wybudowane zostaną drogi na szlakach: Włodowice - Ogrodzieniec i Wysoka - Ząbkowice. /.../ Z poważniejszych robt, ktre rozpoczęte zostały lub zostaną w bieżącym sezonie, mamy budowę kolei na szlaku Poręba - Zawiercie i Szczakowa - Bukowno. W Będzinie zostaną rozwinięte roboty kanalizacyjno-wodociągowe, w Kielcach roboty budowlane, a w Zawierciu zbudowana zostanie targowica i tunel drogowy pod torami kolejowymi.
Gazeta Kielecka 26.05.1935 r.

Dalszy kredyt na kolej Zawiercie - Siewierz. Na posiedzeniu zarządu miasta Zawiercia powzięto uchwałę przyjęcia bezzwrotnej dotacji z Funduszu Pracy w sumie 200 000 zł na dalszą budowę kolei na odcinku Zawiercie-Poręba-Siewierz. Stan obecnych robt postąpił tak daleko, iż jest rzeczą niewątpliwą uruchomienie z początku jesieni pociągu na odcinku Zawiercie-Poręba. Nie jest rwnież wykluczone, że da się uruchomić także odcinek Poręba-Siewierz. Poza tym zarząd miasta wystąpi z wnioskiem na najbliższym posiedzeniu rady o zaciągniecie pożyczki 100 000 zł. na roboty wodociągowo-kanalizacyjne.
Ilustrowany Kurier Codzienny 27.05.1935 r.

Rok 1936
 
Z Zawiercia do Berezy. W nocy na 29 ub. m. wywiezieni zostali z Zawiercia do obozu izolacyjnego w Berezie Kartuskiej, dwaj komuniści-Żydzi: Abram Chaim Strasman oraz Mordka Wigderson, mieszkańcy Zawiercia.
Orędownik 2.05.1936 r.

Zięć zabjca teściowej w Zawierciu zabił ją siekierą, a zwłoki zrzucił z mostu do rzeki. Sąd okręgowy z Sosnowca na sesji wyjazdowej w Zawierciu będzie rozpatrywał sensacyjną sprawę z powiatu zawierciańskiego. Chodzi o sprawę Mariana Maja, oskarżonego o zamordowanie własnej teściowej, Marii Skowrońskiej, ktra zamieszkała w Zawierciu przy ul. Paderewskiego. 24 października ubiegłego roku w rzece Warcie obok mostu przy ulicy Kasprowicza znaleziono zwłoki zamordowanej kobiety, jak się pźniej okazało 50-letniej Marii Skowrońskiej pracownicy firmy Erbe. Ze skromnych swoich zarobkw utrzymywała ona zamężną crkę i bezrobotnego od kilku lat zięcia Mariana Maja. Szczupłe zarobki Skowrońskiej wystarczały zaledwie na bardzo skromne utrzymanie i bieda panująca w domu była powodem niezgody i częstych kłtni. Jak stwierdziła w dochodzeniu policja krytycznego dnia około godziny 6 rano, do przechodzącej przez most Skowrońskiej podbiegł z tyłu morderca i szybkim ruchem zadał jej ciężki cios siekierą w głowę. Po dokonaniu czynu, rzucił zwłoki z mostu do rzeki, gdzie znaleźli je po kilku godzinach robotnicy i uwiadomili policję.  Zaraz po znalezienia zwłok podejrzewano Maja o zamordowanie teściowej. Nie przyznawał on się początkowo do winy, wzięty jednak w krzyżowy ogień pytań, opowiedział cały przebieg zbrodni. W związku z tym od pł roku czasu odsiaduje karę w wiezieniu. Ponura ta zbrodnia, ktrej epilog w najbliższych dniach będzie rozpatrywany przez Sąd Okręgowy, budzi wśrd ludności Zawiercia ogromne zainteresowanie.  
Polonia 8.05.1936 r.

Rok 1938

Zagłębie-Warta 3:2 (1:1). W Zawierciu Zagłębie pokonało po pięknej i emocjonującej grze zawierciańską Wartę w stosunku 3:2 (1:1).
Goniec Częstochowski 17.05.1938 r.



 Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 

Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.</description>
        </item><item>
        <title>Złodzieje z okolic Zawiercia (1880)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/zlodzieje_z_okolic_zawiercia_1880</link>
        <description>Zdaje się, że niewinnością na punkcie poszanowania cudzej  własności nie może pochlubić się żaden powiat szerokiego naszego kraju -  ale w zuchwalstwie i mnogości popełnianych w tym kierunku przestępstw  wyżej wymienione powiaty z pewnością trzymają prym.    

Tu już nie sporadycznie pojawiające się od czasu do czasu kradzieże  drobne, ale uorganizowane bandy, rozbjnicze napady nocne, z bronią  palną w ręku, są na porządku dziennym. Przed kilku miesiącami nie było  jednej nocy, żeby gdzieś w okolicy paromilowej nie wykonano napadu, żeby  nie ukradziono kilku sztuk bydła, koni i owiec; po czym bezkarnością  ośmieleni złoczyńcy, po 8-12 w bandzie, napadać zaczęli na domy  zamożniejszych włościan, na młyny itp., gdzie napadniętych wiązali i  groźbą odebrania życia wymuszali oddanie całej posiadanej gotowizny i  kosztowniejszych ruchomości. 

W razie nieudania się napadu broniła się od pogoni uciekająca banda  strzałami z dubeltwek i rewolwerw. Widownią takich rozbjniczych  napadw były wsie: Kroczyce, Włodowice, Hucisko, Ślężany, Sokolniki oraz  młyny na Pile i pod Białą Błotną. 

Przyznać trzeba, że od czasu, gdy po napadzie na ostatni z wymienionych  młynw, ujęto i do Włoszczowy odstawiono dwunastu uczestniczących w tym  rozboju złoczyńcw, spokojniej się w okolicy całej zrobiło i ustały na  czas jakiś głośniejsze podobne wyprawy. Przyczyną tego: raz, że hersztw  zabrakło, a po wtre, że ci ich sojusznicy, ktrzy przypadkiem (np. jak  niektrzy dla braku butw) w tej wyprawie udziału nie brali, a więc w  ręce sprawiedliwości się nie dostali, przerażeni losem kolegw i z obawy  o swj własny przycichli chwilowo, wyczekując co się stanie z  aresztowanymi. Gdy jednak sprawa tamtych za długo im się zdaje  przewlekać, bo od kilku miesięcy nie słychać o ogłoszeniu na nich  wyroku, więc znowu natura zaczyna ciągnąć wilkw do lasu, i na nowo  rozpoczęły się kradzieże, wobec ktrych jeżeli władze szybkich i  energicznych nie przedsięwezmą środkw, to nawet życie ludzi spokojnych  zagrożonym być może. 

Bo to złe zakorzeniło się w naszych stronach tak, że już nie pojedynczy  złodzieje fachowi kradną, ale gospodarze stosunkowo zamożni nie brzydzą  się rozbjniczym rzemiosłem; że są wsie całe, gdzie połowa ludności  niemal trudni się uorganizowanym złodziejstwem; i że wszyscy włościanie  okoliczni znają doskonale złodziei i wiedzą zawsze, co ktry z nich,  kiedy i komu ukradł, ale za nic w świecie złodzieja nie zdradzą, bojąc  się jego zemsty. Zaś dla władz bezpieczeństwa trudność ujęcia złodziei  leży głwnie w tym, że to nie włczędzy jacyś bez dachu i ziemi, lecz  ludzie po większej części osiadli, ktrzy przez dzień gospodarzy  spokojnych udają, nawet urzędy sołtyskie piastują, a nocami chodzą na  złodziejskie wyprawy. 

A ponieważ w każdej prawie wsi jest co najmniej kilku włościan,  należących do tego cechu, przeto każda rzecz ukradziona, czy to koń, czy  krowa, czy wz, podawane z rąk do rąk, w ciągu nocy przejedzie zawsze z  jednego powiatu do drugiego, i oddali się od miejsca popełnionej  kradzieży tak, że wszelkiej pogoni pomyli ślady. Zbytecznym chyba byłoby  dodawać, że starozakonni [Żydzi] (z Kromołowa i Włodowic) dzielną też  są złodziejom pomocą zarwno w przechowywaniu rzeczy kradzionych, jak i w  kupowaniu od nich tanim kosztem nabytych towarw. 

Szczęściem, że i pomiędzy złodziejami trafiają się niesnaski, ktre w  skutkach bądź to karę zasłużoną sprowadzają na nich, bądź uwalniają  społeczeństwo od tych parszywych owiec. Tak przed kilku dniami spaliły  się w Sokolnikach budynki włościanina jednego, a on sam zaledwie z duszą  uciekł z płomieni. Ludek poczciwy teraz dopiero opowiada sobie, że w  człek przechowywał u siebie zawsze przyprowadzone z daleka kradzione  rzeczy, ale przeniewierzał się niekiedy wsplnikom swoim, obracając  część onych na swoją wyłączną korzyść. Otż poszkodowani złodzieje przez  zemstę podpalili mu chałupę na cztery rogi w nocy, podparłszy przedtem  drzwi mocno, w zamiarze upieczenia zdrajcy w zgliszczach własnego  domostwa. Nie udała im się jednak sztuka - bo choć osmalony, wydobył się  z płomieni ciasnym okienkiem. 

Tak znowu w gminie kroczyckiej w zeszłym tygodniu uwolniła nas  opatrzność naraz od dwch niebezpiecznych złodziejw. Żyd z Kromołowa z  włościaninem z Żerkowic zawiązali z dawna spłkę w celu kradzieży bydła.  Raz w ukradł, a ten odprowadzał w dalekie strony, drugi raz kradł ten,  a w sprzedawał na odległym gdzieś jarmarku. Rzemiosło szło dobrze,  stąd rozrachunki pomiędzy wsplnikami częste. Otż z ostatniego  rozrachunku wypadało, że chłop winien był Żydowi 5 rubli srebrnych, ale  powiedział, że ich nie ma; Żyd nalegał natarczywie o oddanie należności,  więc chłop przebiegły zwierza mu się, że ukradł zeszłej nocy parę  owiec, że trzyma je w lesie i nimi chce spłacić dług. Łatwowierny Żyd  idzie do lasu po owe owce, a tymczasem chłop zabija go, przywiązuje po  śmierci jeszcze rzemieniem za szyję do krzaku jałowca, a sam  najspokojniej wraca do domu. Przypadek zrządził, że inni włościanie,  ktrzy słyszeli rozmowę powyższą, znaleźli rychło w lesie żydowskiego  trupa; więc domyślili się snadnie mordercy, u ktrego też rzeczywiście  znaleziono w chałupie świeżo pozapierane z krwi rękawy u koszuli i  sukmany. Zbrodniarz natychmiast został aresztowany i oddany sądowi  olkuskiemu. 

Toż i energiczny pisarz kancelarii gminnej kroczyckiej, p. Wyganowski, z  pochwały godną wytrwałością, śledzi i wyławia złodziei z pomocą straży  ziemskiej - i świeżo znowu aresztował paru przekonanych o kradzież  wieprzw - ale cż pomoże choćby i największa energia kilku ludzi dobrej  woli wobec tak rozgałęzionej organizacji złodziejskiego rzemiosła i  wobec powszechnej niemal między ludem wiejskim demoralizacji. Wśrd tak  nadzwyczajnych okoliczności tylko nadzwyczajne środki mogły by  pożytecznie oddziałać, tylko nadzwyczajna surowość sądw może jeszcze  odstraszyć i poprawić tych, co niezbyt jeszcze głęboko zabrnęli, i co  nie nędzą rzeczywistą, ale tylko prżniactwem popchnięci zostali do  brania udziału w nabywaniu dostatkw bez pracy. 

Niedawno w ktrymś z pism warszawskich zdarzyło mi się czytać  korespondencję z prowincji, użalającą się, że sądy teraz za lada  bagatelę skazują na więzienie, skutkiem czego domy kary przepełnione są  winowajcami. Czytanie tych skarg nastręczyło mi myśl, że albo szanowny  korespondent, ktry tak lituje się nad smutnym losem złodziei, musi mieć  mocną kasę wertheimowską, w ktrej bezpiecznie mieści wszystkie swoje  precjoza, albo też nie ma nic, co by mogło być skradzione... Ale nam  rolnikom, choć biednym, dał Pan Bg jaki taki dobytek, ktrego w  skrzynkę schować nie możemy, a ktrym przecież dzielić się na poły ze  złodziejami nie mamy ochoty. 

Nam, otwarcie powiem, taka litość niewczesna wydaje się czymś  anormalnym; my bo od lat paru już opędzamy się złodziejom własnymi  siłami - ale to wysiłkiem wszystkich sił - a opędzamy się bezskutecznie;  wyglądamy od władz bezpieczeństwa publicznego pomocy energicznej, a od  sądw uwolnienia nas od tej plagi, wobec ktrej egzystencja gospodarstw  naszych zagrożona i mienie, a nawet życie nasze niepewne. Tu na bok z  miłosierdziem, gdzie byt społeczeństwa całego jest zagrożony. Precz z  filantropią, mającą litość nad kilkunastu parszywymi owcami, a oddającą  na pastwę zarazie całe zdrowe jeszcze stado. 
Tu jeden tylko ratunek jest widoczny: oddzielić czym prędzej chore od  zdrowych, bo zaraza ogarnie cały lud. Złodziejw wykwalifikowanych  wywieźć; wahających się między występkiem a cnotą odstraszyć od  wstępowania w ślady tamtych; a pokoleniu młodszemu dać oświatę i bojaźń  Bożą wpoić, żeby go już w przyszłości nie potrzeba było kurować tak  energicznymi środkami.

Wracam jeszcze do sprawy owych dwunastu rabusiw, uwięzionych w  październiku czy listopadzie roku zeszłego po napadzie nocnym na dom  młynarza koło Białej Błotnej. Fakt uwięzienia ich stanowi epokę w  okolicy naszej, bo pierwszy to raz od lat wielu udało się władzy dostać  do matni tak niebezpiecznych, a tak długo bezkarnie wojujących zuchw.  Wyroku na nich czekamy z niewysłowioną ciekawością i niepokojem, zarwno  my wszyscy, cośmy przez nich przez lat kilka ograbiani byli - jak i ci  ich wsplnicy, co z nimi razem kradli, wyprawy rozbjnicze urządzali, a  dotąd nie wpadli w ręce sprawiedliwości. Każdy chłop zna ich, w każdej  wsi okolicznej jest ich po kilku przynajmniej; z trwogą wyczekiwali oni  dotąd, czy koledzy nie wygadają czego na nich, jęli się już byli nawet  pracy i zaprzestali chwilowo praktyk złodziejskich; dziś ośmieleni  bezkarnością za dawne grzechy, rozpoczynają przerwane rzemiosło na nowo.  

Inni znowu włościanie, ktrzy do wypraw nocnych z tamtymi nie należeli,  ale zjedli może od czasu do czasu część mięsa z upolowanych baranw, i  wiedzieli dobrze o każdej sprawce złodziei - milczeli długo w  oczekiwaniu, że ujęci mogą jeszcze uniewinnić się przed sądem, i  powrcić, i mścić się na gadatliwych. Więc i sędziemu śledczemu nie  mwili wszystkiego, o czym wiedzieli, i pomiędzy sobą zachowywali  ostrożność, żeby nie być pomwionymi o zdradę. Teraz przecie, gdy po  kilku miesiącach więźniowie nie wracają, gdy jak wieść niesie, z  Włoszczowy już do Kielc odesłani zostali i prędko prawdopodobnie nie  wrcą - rozwiązywać się zaczynają pomału języki, i opowiadają sobie  ludzie jak to było, kto do ktrej wyprawy nocnej należał, co komu  zrabowano, i jak się odbył podział nakradzionych przedmiotw... Myślę,  że dzisiaj sędzia śledczy dowiedział by się znacznie więcej, niż mu  przed pł-rokiem opowiedziano; i nie dwunastu, ale przynajmniej trzy  razy tylu winowajcw dostałoby się pod klamkę. 

Nagi fakt ostatniego, wyżej wzmiankowanego rozboju, był następujący:  Dwunastu ludzi, o poczernionych twarzach, z przyprawionymi brodami, z  czterema strzelbami i dwoma rewolwerami, zgromadziło się z kilku wiosek  okolicznych o płnocy w lesie pod Kroczycami, i napadło wsplnie na młyn  za Białą Błotną, blisko o milę stamtąd odległy. Młynarza i młynarkę  skrępowano, powrz mu na szyję założono i pod groźbą natychmiastowego  powieszenia, kazano sobie wydać wszystką gotwkę i kosztowności, jakie  to małżeństwo posiadało. Dziewczyna, ktra z drugiej izby oknem  wyskoczyła i do wsi po ratunek pobiegła, przeszkodziła gruntowniejszemu  rabunkowi, a może i spełnieniu morderstwa. Złoczyńcy pochwycili tylko,  co się unieść dało, i salwowali się ucieczką. Wkrtce jednak, częścią  zdradzeni przez jednego z wsplnikw, częścią poznani przez młynarkę,  wszyscy uwięzieni zostali. Otż głos powszechny wskazuje kowala S. jako  herszta tak tej wyprawy, jak i wielu innych, z rozmaitym powodzeniem  dokonanych poprzednio. Oto, co więcej o nim opowiadają: Dniem przedtem  miał tenże kowal zamiar obrabować starozakonnego Berka w Kroczycach. 

Dowiedziawszy się szczegłowo od Żyda z Podlesic, gdzie Berek ma  schowane 12 000 rubli, wybrał  się S. z synem i kilku zmwionymi  towarzyszami na dom Berka w nocy. Dwch z tych złoczyńcw już nawet  weszło do niego - ale niespodziewanie zastali tamże pięciu innych  nocujących Żydw - a tak napad się nie udał, a rabusie niepoznani  umknęli. U wdowy Bożkowej w Ślężanach tenże kowal z synem i pięciu  innymi wsplnikami, wdarli się nocą przemocą do chaty, splądrowali  takową w przytomności właścicielki, zabrali między innymi 150 rubli, 7  sztuk płtna i parę połci słoniny. Płtno i słoninę rozdzielił kowal  między pomocnikw swoich, a pieniądze wszystkie zatrzymał dla siebie. We  wsi Hucisku u włościanina Jęderki, S. z ośmiu towarzyszami zabrał 5000  złp. banknotami, ktre podobnież wystraszył na właścicielu groźbą  powieszenia. W Bobolicach napadł na dom włościanina w siedmiu. Gdy go  dobrowolnie do chaty wpuścić nie chciano, usiłował włamać się gwałtem -  ale gdy gospodarz zagroził, że siekierą tnie pierwszego, co łeb wsadzi  do izby, poprzestali rabusie na daniu kilku wystrzałw do chaty, i  zabraniu wszystkich owiec temuż gospodarzowi. W Sokolnikach strzelano  także do ludzi broniących swego mienia wśrd podobnego napadu. 

To tylko w czterech graniczących z sobą wioskach i w krtkim przeciągu  czasu - ale ile oprcz tego nakradł kartofli w Kotowicach, zboża rżnego  w Zdowie, krw i owiec po rżnych miejscach, to i spamiętać nie  podobna; dość że nie prżnował żadnej nocy. Pozostała po nim żona, będąc  w posiadaniu znacznych nakradzionych przez męża i syna kapitałw,  zwierza się przed ludźmi, że chętnie by część onych poświęciła na  wykupienie tych dwch gagatkw z niewoli kieleckiej - i ja też w tych  myślach i zabiegach czułej żony i matki nic nie upatruję zdrożnego... 

Ale co pomyślicie o człowieku inteligentnym, mianującym się adwokatem z  Kielc, ktry przyjeżdża w te strony, zwołuje do siebie żony owych  dwunastu uwięzionych, targuje się z nimi, żąda po 50 rubli od głowy, i  przyrzeka, jeżeli mu złożą żądane pieniądze z gry, wyjednać w sądzie  uniewinnienie zbrodniarzy. Inne kobiety odpowiedziały, że nie mają  pieniędzy, kowalka już ryzykowała zapłacić za dwch swoich, ale rzekomy  adwokat powiada, że dwch bronić się nie podejmie... Potem przysyłał po  nią znowu, i znowu nawiązały się targi, tylko baba zmądrzała - bo jej  ludzie doradzali andbdquo;że żeby to był sam sędzia, to co innego, ale taki  jakiś adwokat, to może on temu nie poradzi, jeno pieniądze chce wyłgaćandrdquo; -  więc mu obiecała tylko, że da mu 200 rubli, ale dopiero wtedy jak jej  męża i syna uwolni. A byli i tacy co doradzali: andbdquo;dajcie mu! To jest  dobry adwokat, on już i gorszych od waszego potrafił od nieszczęścia  wybawić...andrdquo;. Jakież pojęcie o słuszności, o sprawiedliwości, o prawie i o  powadze sądu może wyrobić się u ciemnego naszego ludu, gdy takim  przemysłowym rycerzom wolno będzie bezkarnie wyzyskiwać tego ludu  ciemnotę, i bałamucić go w tak niegodziwy i tak wysoce niemoralny sposb  ? Za długo może nudzę was lokalną historią smutnych stosunkw  niewielkiej okolicy naszej - ależ zdało mi się koniecznym napiętnować  hańbą publicznie wyzyskiwacza, ktry jeżeli był kiedy adwokatem, to stał  się zakałą tego szanownego stanu, i prawo bronienia spraw odjętym być  mu powinno; a z drugiej strony zdało mi się potrzebnym objaśnić  niektrych panw piszących, ktrzy z daleka tylko i z widzenia znają  nasz ludek - jakim on w rzeczywistości jest, jakim mgł by być, gdyby  był umoralniony i oświecony, a jakim stać się może, gdy będzie  zostawiony przemysłowi własnemu, rzucony na pastwę wrodzonego lenistwa i  namiętności, a jeszcze gdy objaśniany będzie w rzeczach sprawiedliwości  przez takie indywidua, jak wyżej wzmiankowany adwokat.
Tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie andbdquo;Gazeta  Sądowa Warszawskaandrdquo; nr 3(15).05.1880 r. pod oryginalnym tytułem andbdquo;Z  powiatw włoszczowskiego i olkuskiegoandrdquo;. 
Tekst wyszukał i przygotował  Jerzy A. Maciążek. 
Dokonano poprawek pisowni według obecnych reguł. </description>
        </item><item>
        <title>Czerwiec w Zawierciu i okolicach 1844-1938 (część 2)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/czerwiec_w_zawierciu_i_okolicach_18441938_czesc_2</link>
        <description>Rok 1844
Listy Gończe
Niżej wymienione Sądy wzywają uprzejmie wszystkie władze Cywilne i Wojskowe, iżby na poniżej opisane osoby zbiegłe baczne dawały oko, z ujętymi zaś wedle istniejących przepisw postąpiły. /.../
Nr 11172. Mikołaj Kot lat 22 liczącego, wzrostu dobrego, twarzy ściągłej, włosw i oczu czarnych, włościanin, obwiniony o kradzież, z wsi i gminy Kromołw Powiatu Olkuskiego.

Dziennik Urzędowy Guberni Lubelskiej 3/15.06.1844 r. 

Rok 1848

Nr 50402 (820) W gminie Kromołw, powiecie olkuskim, w dniu 8(20) listopada r.z. Znaleziono zwłoki człowieka, mającego wzrost średni, twarz okrągławą, nos nieco zadarty, oczy ciemne; w ubraniu wiejskim.
Nr 50401 (821) Pod miasteczkiem Szczekocinami, w powiecie pileckim, dnia 19(31) października r.z. przy drodze znalezione zostały zwłoki człowieka, mającego lat 70, wzrost wysoki, twarz pociągłą, nos długi, oczy niebieskie, włosy siwe, w odzieży wiejskiej. Wzywa Sąd poprawczy każdego, kto by o powyższych zmarłych posiadał, jaką wiadomość, iżby takowej sądowi tutejszemu bezzwłocznie udzielić zechciał. 
Dziennik Urzędowy Guberni Radomskiej nr 26 13(25).06.1848 r.

Rok 1879

Dobra Łazy mają być wystawione na sprzedaż.  Obszerne  lasy, obfite pokłady rudy, wapienia  muszlowego, glinki ogniotrwałej i prześliczne położenie, bogato uposażone przez przyrodę, nadające się do urządzenia stacji klimatycznej, zwabią pewne nabywcw na tę  jedną z piękniejszej miejscowości na naszym pograniczu. Oby tylko majątek ten nie dostał się do rąk spekulantw, obcych przybyszw.
Tydzień, Piotrkw, 1.(13)0.6.1879 r.

Rok 1882

Wielmożni panowie, strasznie kurczycie ojczyznę. Do jakiego stopnia własność ziemska i w kongreswce przechodzi z rąk polskich w obce, można się przekonać z jednego powiatu będzińskiego, a nie jedyny to powiat, ktry tak piękny stan przedstawia. Oto, co pisze w tym względzie andbdquo;Słowoandrdquo; warszawskie: andbdquo;Wysoka, dawniej Taszyckich, dziś izraelitw Agera i Landaua. Poręba Mrzygłocka Rokossowskich, nabyta przez hr. Schafsgotha, ktry odprzedał ją Żydowi pruskiemu Pringsheimowi i jest w posiadaniu tego ostatniego. Rudniki, dawniej Taszyckich, dziś księcia Hohenlohe. Kromołw - Gostkowskich, teraz w posiadaniu kompanii żydowskiej. Chruszczobrd - Grabińskich, dziś w ręku żydowskim. Pyrzowice i Tomaszowic - Grabińskich, nabyte i dotąd w posiadaniu obcego Niemca. Gzichw - dawniej Siemieńskich, miejscowość obfitująca w rudy galmanu, ktrych eksploatację na wielka skalę rozwinął nowonabywca p. Kramsta, właściciel ogromnych zakładw przędzalniczych we Freiburgu. Niezależnie od wielkich kapitałw zasilających te zakłady, posiada on jeszcze milionowy kapitał obrotowy, w znacznej części obracany na kopalnie w Gzichowie. Wszedł on w posiadanie majątku jeszcze przed rokiem 1864 i otwierając kopalnie, osadził ją czynszownikami do robt grniczych uzdolnionych, udzielając im grunta przyległe na czynsze, ktre umarzały się robotą. Pierwotna ta jednak umowa rozchwiała się mocą ukazu z daty powyższej, uwłaszczającego czynszownikw. Wtenczas to p. Kramsta wyrzekł słowa następujące: andbdquo;Niemiec goły opuszcza Polskę z milionami. Niemiec milionowy mienie swe zamienia na torbę żebracząandrdquo;. Nie spełniła się jednak ta zmiana, bo p. Kramst dalej prowadzi swe przedsiębiorstwo, i jak słychać, świetnie na nim wychodzi. Zagrze - hr. Mieroszewskich, dziś w rękach p. Kramsta. Tu także są obfite pokłady węgla. Bolesław - Łąckich, dziś Kramsta. Ujejsce znowu p. Kramsta. Klewce- Romkowskich, teraz hr. Renarda. Malinowice - Kmitw, teraz księcia Hohenlohe. Milowice - Błaszczyńskich, dziś Niemca nie wiadomego mi pochodzenia. Ogrodzieniec - Mieroszewski, dziś kompanii żydowskiej. Co do majątkw przerzuconych w obce naszej narodowości ręce, pomimo tylu wyliczonych tu powyżej nomenklatur, jeszcze ich liczba daleka jest od wyczerpania. Słowem, wynarodowienie tych okolic Krlestwa jest niemal faktem już dokonanym, ktrego wcale nie kompensuje szczupła liczba majątkw ziemskich, pozostałych jeszcze w rękach polskich właścicieli, a i ci nie zawahają się, a nawet jak, żali się słusznie andbdquo;Słowoandrdquo; poszukają mających chęć nabycia ich dbr, nie przebierając wcale w narodowości nabywcw. Wobec takiego stanu rzeczy mimowolnie wyrywa się z głębi duszy okrzyk boleści naszego złotoustego księdza Skargi: andbdquo;Ej, wielmożni panowie, nie kurczcie ojczyzny! Troszeczeczkę więcej oszczędności, zastosowania wydatkw do przychodw, zerwania z życiem nad stan, pracy i miłości ojczyzny, a nie będzie się ziemia usuwała nam spod stp naszych, dziedzictwo nasze nie pjdzie do obcych wrogich nam. Opinia publiczna powinna piętnować wszystkich tych, co lekkomyślnie i z winy własnej kurczą ojczyznęandrdquo;. Słowa te dotyczą rwnie Galicji, gdyż i tu panowie szlachta zbyt są skorzy do wydawania ziemi ojczystej w obce ręce.
Gazeta narodowa (Lww) 4.06.1882 r.

Rok 1884

Zawiercie. /.../ Ot np. nasz przemysł swojski, ktry - jak powiada trjgłowy Wandalin Rusticus Olszewski - wystrzelił w piękny kwiat, pod złudnymi pozorami zwiększenia wytwrczości, więc niby i bogactwa kraju kryje tyle nędzy, że aż strach zajrzeć do jego tajnikw. W Zawierciu znajdują się liczne zakłady fabryczne będące własnością bogatych kapitalistw. Wyzysk i nieludzkie obchodzenie się z robotnikami doszły tam do tego stopnia, że wywołały wreszcie wmieszanie się władzy, ktra nakazała śledztwo. Poprzednio już jednak o nadużyciach miejscowej administracji krążyły głuche wieści; doszły nawet do centralnego zarządu fabryk andbdquo;Zawierciaandrdquo;, rezydującego w Warszawie, ktry wysłał na miejsce swojego delegata. Sumienny ten człowiek zdobył się na odwagę przedstawienia prawdziwego obrazu rzeczy: widocznie jednak zarząd nadużycia wykazane przezeń uważał za rzecz zwykłą, kiedy ze swej strony nie przedsięwziął żadnych krokw do ich usunięcia. Przypatrzmy się więc bliżej tym andbdquo;normalnym warunkomandrdquo; położenia ludności robotniczej. W małych izdebkach sypia na zgniłej podłodze nawet bez garstki słomy, ktrą się daje na podściłkę bydlęciu, 15 do 20 istot ludzkich. Przez dziury w podłodze robią wycieczki szczury i zjadają chleb, schowany pod ławą. Mężczyźni, kobiety i dzieci nocują razem; zdarzało się nieraz, że robotnicy gwałcili dwunasto- lub trzynastoletnie dziewczęta, a kobiety małych chłopcw, ktrzy w 20 roku życia wyglądają jak starcy. Delegat, ktry wiele lat spędził w ubogiej fabrycznej miejscowości powiada, że nigdzie nie widział ludności tak upośledzonej fizycznie, tak zepsutej moralnie. Drożyzna wszystkich niezbędnych produktw straszna - i nic dziwnego, bo handel znajduje się w rękach kilku protegowanych przez zarząd fabryki izraelitw. W stosunkach administracji do robotnikw panuje nieograniczona niczym samowola, ładniejsze dziewczęta padają ofiarą urzędnikw i majstrw, wytrącenia z zarobku, czyli tzw. felery za prawdziwe bądź urojone przewinienia, oszustwa przy wypłacie należności są na porządku dziennym. Ten sam nieubłagany, okrutny wyzysk; ta sama nieludzkość w stosunkach prześladuje biednego robotnika w szpitalu, w ktrym nawiasem powiedziawszy, doktor i cała posługa składa się z Żydw. Ta okoliczność, że izraelici gospodarują w Zawierciu, dała pobudkę pewnym pismom do namiętnych wycieczek antysemickich. Rzeczywiście, wskutek pewnych właściwości rasowych wyzysk żydowski jest bardziej konsekwentnym, nieubłaganym, ale w istocie rzeczy niczym się nie rżni od wyzysku przedsiębiorcw chrześcijańskich. Stosunek kapitału do pracy nie jest stosunkiem garbatych do prostych nosw, i wyzysk pozostanie wyzyskiem, czy ubierzemy go w chałat i jarmułkę, czy palto i kapelusz, czy nawet w kontusz i rogatywkę. Śledzenie w stosunkach ekonomicznych wystających uszu czy zakrzywionych nosw jest tylko zamydlaniem oczu, manewrem puszczanym w ruch, żeby zainteresowana strona nie widziała istotnej przyczyny złego. 
Prawda tygodnik polityczny, 7.06.1884 r.

Rok 1885

Szosa z Wolbromia do Pilicy i z Pilicy do Zawiercia jest czymś takim, na określenie czego nie ma właściwej nazwy w słowniku mowy potocznej. Tyle tam dziur, wybojw, wkłęsłości i bruzd, że przejeżdżający choćby żelazne miał zdrowie, po kilkukrotnym przebyciu tej drogi położyć się musi do łżka. Całe lata zaniedbania składały się na wytworzenie podobnie haniebnego stanu drogi. Konserwacja dokonywała się w ten sposb, że ustawiano zaledwie jedną pryzmę kamieni i to w najgorszym gatunku. Wprawdzie obecnie administracja ożywiona jest najlepszymi chęciami, pragnęłaby zaprawić poczynione szramy, ukrcić jawne i krzyczące nadużycia przedsiębiorcw, lecz na to potrzeba czasu i żywszego wspłdziałania miejscowych obywateli. Każde nadużycie powinno być ujawnione, każde zboczenie głośnym i wiadomym naczelnym władzom. Wina zaniedbania spada w części i na samych mieszkańcw, ktrzy dotąd nie umieli chodzić wokł własnych interesw i dopuścili do kompletnej ruiny jedynej drogi, jedynego łącznika komunikacyjnego ze światem. Płonne są nadzieje wszystkich fabrykantw usiłujących tu rozwinąć przemysł - dziesiątki tysięcy rubli wrzucone w fabryki pjdą na marne, dopki nie stanie droga rwna jak stł, ułatwiająca dojazd wygodny do zakładw przemysłowych.

Pilica. W tych dniach, odbyło się w Pilicy wesele na tle bardzo niewesołym, bo bez ślubu. Przed błogosławieństwem nowożeńcy przystąpili do spowiedzi i panna młoda przypomniała sobie, że rano napiła się trochę wody - nie mogła więc stanąć do ślubu bez komunii. Ponieważ weselnicy byli sproszeni, muzyka zamwiona, więc cały orszak udał się do domu i odprawiano gody. Panna młoda tańczyła polki, walce, a rwnocześnie zalewała się gorzkimi łzami. Lecz na świecie wszystko ma swj koniec, więc na drugi dzień nie piła już wody, ślub wzięła i znw tańczyła. Czy i tym razem ze łzami?...

Na wystawie rolniczo-przemysłowej w Warszawie z guberni kieleckiej następującym wystawcom przyznano nagrody: Towarzystwu akcyjnemu przędzalni bawełny, tkalni i blicharni w Zawierciu (pow. olkuski) za tkaniny  bawełniane, kretony i chustki, a w szczeglności za znakomity postęp w drukarstwie - medal złoty. 
Gazeta Kielecka 23.06(5.07)1885 r.

Rok 1886

Korespondencje andbdquo;Tygodniaandrdquo; z Zawiercia. Smiles powiedział, że zamiary uskuteczniają się tylko za pomocą silnej woli. Zdanie to powinno znaleźć żywe zastosowanie w powziętym u nas projekcie założenia czytelni fabrycznej, Projekt ten zawsze, a zwłaszcza dzisiaj jest bardzo na czasie. Wiadomo, iż fabryka nasza pomału otrząsa się z pyłu cudzoziemskiego i skutkiem powiększania krajowych sił roboczych nabiera mniej więcej cech swojskich. We wszystkich częściach fabryki spotkać można pracownikw, ktrzy by chwile wolne od zajęć fabrycznych pragnęli strawić produkcyjnie dla umysłu. Tymczasem nie ma tu u nas ani księgarni, gdzie by można nabyć lub przynajmniej abonować książki; nie ma tu rwnież cukierni, gdzie pod  pretekstem wypicia filiżanki czarnej kawy można byłoby przewertować kilka pism codziennych i tygodniowych. Wprawdzie mamy tu gambrynusowy przybytek zwany powszechnie andbdquo;kasynemandrdquo;, a w języku naszym pospolitym andbdquo;brudną i wstrętną knajpąandrdquo;, ale prcz kieleckiego piwa pana Sztumpfa i wdek z destylarni pana Brauna, nic tam nie można zjeść, ani przeczytać. Właściciel tej czcigodnej instytucji celuje w swych pomysłach co do urozmaicania nam monotonnego życia. Oto np. angażuje (naturalnie zza granicy) grono tak zwanych andbdquo;artystwandrdquo;, składające się kilku dymisjonowanych niemieckich i kilku rwnież dymisjonowanych bajader, w celu urządzenia nam jakiejś hecy figurującej pod przyzwoitą nazwą andbdquo;wokalnego koncertuandrdquo;. No i co prawda nie żałuję; wydarzyła mi się choć raz prawdziwie rzadka sposobność poznania zbiorowej edycji piosenek kompozycji wszystkich ulicznikw zachodniej Europy. Pźniej inne towarzystwo rwnież andbdquo;artystyczneandrdquo; urządzało nam symfoniczne andbdquo;koncertyandrdquo; także niewiele więcej interesujące. Pozwlcie mi jeszcze wrcić do mającej powstać czytelni i rzucić pytanie, czy kilkutysięczna liczba robotnikw będzie miała bezpośredni, a przynajmniej pośredni dostęp do tego przybytku?... Ani  na chwilę nie śmiem wątpić, że ci ludzie będą tam mogli znaleźć pokarm duchowy w postaci książek i pism ludowych, a co więcej może i popularnych dziełek specjalnych, ktre zdołałyby ich przekształcić z chodzących maszyn na świadomych siebie pracownikw. /.../ 
Tydzień, Piotrkw, 25.05 (6.06.)1886 r.

Rok 1889
  
W kościł parafii Koziegłwki pod Zawierciem w dni 4 b.m. uderzył piorun. Działo się to pod koniec nabożeństwa niedzielnego. Burza z gradem i piorunami zatrzymała pobożnych dłużej w kościele, gdy nagle silny huk dał się słyszeć w stronie dzwonnicy, umieszonej pod chrem. Było to uderzenie pioruna, ktry, przeleciawszy po ścianie wewnętrznej kościoła, wpadł w ziemię i kontuzjował organistę oraz sześć innych osb w kościele będących. Na dzwonnicy kościoła  wynikł pożar, lecz został szczęśliwie ugaszony.
Tydzień, Piotrkw, 11 (25)06.1889 r.

Rok 1890

/.../ Nadto żywioł miejscowy nie mgł znaleźć dostatecznej opieki i życzliwości w przemyśle obcym, przeważnie niemieckim, spekulacyjnie u nas zaszczepionym i posługującym się swoimi rodakami. Wszystko to sprowadziło na rynek nadmierną podaż rąk i głw, ktre po wielu latach starań i bezpłatnej usługi nie mogą zdobyć zarobku. Wszystkie fabryki w kraju są oblężone przez tłum młodzieży z patentami wyższych szkł technicznych i przemysłowych, ktra jak o najwyższą łaskę prosi o możność praktykowania. Do tej oglnej troski często jeszcze zła wola dorzuca swoje kamienie. Tak np. niedawno dyrektor (Polak) fabryk akcyjnego Towarzystwa andbdquo;Zawiercieandrdquo; wydalił dwunastu polakw (przeważnie ludzi z wyższym wykształceniem), nie tknąwszy ani jednego Niemca, a nawet przyjąwszy jednego. Pan ten, ktremu wolno andbdquo;być niesprawiedliwymandrdquo; posunął jednocześnie samowolę tak daleko, że odprawionym odmawiał wydania świadectw, według kaprysu oznaczał przypadającą im należność, a usuwając (niby dla oszczędności jednych) drugim zaszczyconym jego dostojną łaską, podwyższył pensje. Z dowodw złożonych nam przez jego ofiary przytaczamy drobny, ale charakterystyczny. Oto brzmienie dymisji: andbdquo;Ponieważ wszelka praktyka, a tym samym jednostki niemające zajęcia stałego są poniekąd przeszkodą dla fabryki, przeto...andrdquo; itd. andbdquo;Czy słyszał, kto, aby praca człowieka teoretycznie wykształconegoandrdquo; była andbdquo;przeszkodą dla fabrykiandrdquo; i ażeby taki człowiek spełniający włożone nań obowiązki nie miał andbdquo;zajęcia stałegoandrdquo;. Obok pytania wniosek skoro: skoro andbdquo;wszelaka praktyka jest poniekąd przeszkodą dla fabrykiandrdquo;, przeto itd., zatem wszystkie fabryki, jeżeli nie chcą ponosić strat i spełniać aktw dobroczynnych, powinny zamknąć się przed nowymi kandydatami bez względu na ich zdolności i wiedzę teoretyczną; ponieważ zaś wszystkie siły fabryczne przygotowują się droga praktyki, a ta będzie zamknięta, więc po wymarciu obecnych, przemysł ustać musi. Do takich niedorzeczności prowadzi logicznie rozwinięta zasada dyrektora z Zawiercia. /.../
Prawda, 7.6.(26.05)1890 r.

Folwark Dobra. Rozległy morgw 327, należący do dbr Pilica, w powiecie olkuskim od  1 lipca jest do wydzierżawienia. Wiadomość w Administracji Dbr Pilica.
Gazeta Kielecka 18(6)06.1890 r.
 
Fabryka akcyjna wyrobw bawełnianych w Zawierciu obchodzić będzie pięćdziesięcioletni jubileusz swego istnienia. W roku zeszłym fabryka wyprodukowała 21 milionw arszynw płtna, lecz wskutek nieurodzajw zmniejszył się zbyt jej wyrobw. Z tej przyczyny w roku bieżącym, jak donoszą pisma warszawskie, zmniejszono ilość godzin pracy robotnikom. 
Gazeta Kielecka, 20(10)06.1890 r.

Zarząd inżynierii I okręgu grniczego w Krlestwie ogłasza, iż we wsi Blanowice gminy Kromołw, w pow. będzińskim odkryto pokłady węgla kamiennego grubości 26 cali w głębokości 46 stp. W tymże powiecie w lasach rządowych Porębka natrafiono na pokłady węgla grubości 2 stopy cali 9.poklady te znajdują się na głębokości 12 stp i 4 cali. Urzędowe sprawdzenie pokładw nastąpi w d. 9 i 10 lipca b.r.
Gazeta Kielecka 29(17)06.1890 r.

Rok 1895

Towarzystwo Akcyjne andbdquo;Zawiercieandrdquo; rozszerza swoje zakłady o 400 tkackich warsztatw mechanicznych; w tym celu rozpoczęto budowę odpowiedniego gmachu. To samo towarzystwo rozpoczęło budowę kilku domw familijnych dla robotnikw i oficjalistw.

W tym roku wybrukowana zostanie kosztem tegoż towarzystwa ulica Fabryczna, na ktry to cel poświęcono kilka tysięcy rubli; robt podjął się przedsiębiorca p. Holenderski. 

Domy dla robotnikw. Właściciele huty szklanej w Zawierciu, bracia Rajch, w r. z. wybudowali cztery domy familijne dla swoich robotnikw i w tym roku takąż ilość mają wybudować. W ostatnich czasach poruszono projekt założenia dla oficjalistw i robotnikw tejże huty sklepu spożywczego.
Tydzień, Piotrkw, 21.05(2.06) 1895 r.

W fabryce smoły i papy p. Ludwika Kaca, z kasy ogniotrwałej skradziono rubli srebrnych 850 gotwką; podejrzenie padło na służącą jednego z buchalterw, ktra ulotniła się z Zawiercia.

Grono rzemieślnikw w Zawierciu organizuje teatr amatorski, z ktrego dochd mają przeznaczyć na rzec budowy kościoła. Odegrane zostaną trzy komedyjki: andbdquo;Kacioandrdquo;, andbdquo;Włczęgaandrdquo; i andbdquo;Awantura na Piwnejandrdquo;.

Pioruny w Zawierciu i Kromołowie. W Zawierciu spłonął dom od pioruna; gdy ogień się ukazał, straż ogniowa fabryczna bawiła w pobliżu w całym komplecie, czym się też tłumaczy, że przybyła na miejsce wypadku w porę i zapobiegła energicznie szerzeniu się pożaru. Tegoż dnia piorun uderzył podczas nieszporw w kościł w sąsiedniej wsi Kromołw, lecz nie wyrządził żadnej szkody.

W majątku Blanowice, własność p. Mendelsohna, zawalił się nowo wznoszony wapiennik, przy czym spadło rusztowanie, ktre przygniotło bardzo niebezpiecznie dwch murarzy.
Tydzień 18(30) 06.1895 r.

Rok 1897

W lesie porębskim pod Zawierciem powiesił się chłop, Andrzej Pluta, rodem ze wsi Niwki pod Siewierzem, ciało znaleźli pastusi wiejscy w krzakach pod drzewem w stanie rozkładu. Wisielec mgł wisieć przypuszczalnie trzy tygodnie. Przy wisielcu znaleźli 15 rs. gotwką i dwie buteleczki spirytusu. Dano znać policji, a gdy ta na drugi dzień zeszła na miejsce wypadku, znalazła ciało nieboszczyka zeszpecone, język do połowy ucięty jak rwnież trzy palce u prawej ręki i jeden u lewej. Drzewo zaś, na ktrym Pluta wisiał obłamane z gałęzi i  z kory obłupane. Okazało  się, iż znachorki w nocy drzewo obrabowały, owczarze zaś obcięli język i palce. Wyobraźcie sobie czytelnicy scenę nocną, gdy te hieny w ludzkiej postaci pastwiły się nad trupem Pluty. Zwłoki Pluty złożono w trumnie i pochowano w porębskim lesie na cholerycznym cmentarzu. W nocy wykopali ją chłopi i wrzucili trumnę do niedaleko płynącej wody; spostrzeżono ją nazajutrz i z rozporządzenia policji zakopano pod drzewem, gdzie się Pluta powiesił.
Gazeta Kielecka 21.05(2.06)1897 r.
     
Rozboje. Banda opryszkw, grasująca Zawierciu, napadła w tych dniach na dom włościanina Soi we wsi Niegowonice. Żona Soi wymknąwszy się przez okno zaalarmowała sąsiadw, ktrzy przepłoszyli rabusiw. W parę dni pźniej zbjcy ponowili napad, ktry tym razem dał im 159 rubli srebrnych zabranym Sojom, przy czym opryszki oboje małżonkw okrutnie pobili. Pięciu z nich; Tomasza Mindę, Walentego Kubickiego, Klemensa Chasika, Michała Zapalę i Jana Palucha wyśledzono w Smoleniu nad Pilica w krzakach około starego zamczyska, aresztowano i osadzono w więzieniu w Będzinie. Odebrano im ok. 200 rs.
Tydzień, Piotrkw, 25.05(6.06)1897 r.

Z Zawiercia donoszą nam; Przedostanie się od stacji kolejowej do fabryk, oddalonych przeszło wiorstę, zwłaszcza w czasie niepogody, przedstawia u nas niemało trudności. Wehikuły - raczej wozy odrapane i wstrętne - biorą od 70 do 50 kop. za kurs w tę lub w ową stronę, a i to jeszcze bardzo rzadko dostać je można, a dwie lub trzy porządne dorożki zrobiłyby niezawodnie interes. Niemniej wcale dobry interes zrobią kołodziej, siodlarz i rymarz, brak bowiem tych rzemieślnikw dotkliwie odczuwać się daje. Droga wiodąca od szosy z Pilicy do magazynw kolejowych jakkolwiek brukowana, lecz nie reperowana od lat dziesięciu przedstawia opłakany wygląd. Doły i wyboje to istna tortura dla biednych  koni, wożących towary z kolei lub na kolej.
Tydzień, Piotrkw, 8(20)06.1897 r.

W sobotę 14 czerwca nawiedzała okolice Częstochowy, mianowicie zaś Myszkw, stacje kolei warszawsko-wiedeńskiej burza połączona z oberwaniem się chmur deszczowych, skutkiem czego istotna powdź powstała. Woda spłynęła wielką siłą na miejsca niżej leżące, powyrywała w drodze pnie drzew i odrywała kawały ziemi. Małe strumyki wzrosły do bystrych rzek, a pnie drzew z taka siłą o filary licznych w tym miejscu mostw kolejowych uderzały, że wkrtce kilka mostw zginęło pod wodą. I tak między stacjami Myszkw i Zawiercie zarwało się pięć żelaznych mostw. Krtko przed burzą jechał pociąg pospieszny z Wiednia do Warszawy; musiał jednak kilkanaście wiorst przed Zawierciem stanąć, gdyż most najbliższy zerwał się. Konduktor postanowił wrcić do Zawiercia, ale już mosty tylne padły ofiarą rozjuszonego żywiołu. Nie pozostało więc podrżnym nic, jak całą burzę w strachu przeczekać w wagonach. Z grobli, na ktrej pociąg stał, widziano po obu stronach tylko obszary wody sięgającej do Myszkowa, ktra wszystko, co jej w drodze stanęła niszczyła. Dopiero po burzy wysiedli podrżni i brodząc pod kolana dostali się do Myszkowa, gdzie w kilku kamiennych domach znaleźli schronienie. Wał kolejowy w kilku miejscach woda podmuliła i zabrała, tak że tylko progi i szyny kolejowe w powietrzu wisiały. Z młynw wodnych nie pozostało ani śladu. Najdziwniejsze, ze pomimo tak niespodzianej powodzi ani jedna osoba nie utraciła życia. Przez niedzielę i poniedziałek woda ustąpiła i wzięto się do naprawy szkd i kolei. Mimo to przez dwa tygodnie komunikacja pomiędzy Wiedniem a Warszawą będzie przerwaną. Szkoda zrządzona wynosi płtora miliona rubli.  
Goniec Wielkopolski 28.06.1897 r.

Rok 1898

Liczne odkrycia pokładw rudy żelaznej w powiatach olkuskim, będzińskim, częstochowskim i wieluńskim podały myśl kilku kapitalistom i przemysłowcom wybudowania nowych fabryk odleww żelaznych, a mianowicie: pp. Stefani i Pringsheim projektują rozszerzenie w dwjnasb swej fabryki w Porębie Mrzygłodzkiej lub wybudowanie nowej w Zawierciu wraz z malarnią. 
Hrabia Krasicki, na czele grona kapitalistw krajowych, wkrtce rozpocznie budowę wielkich piecw w dobrach swoich Włodowice pod Myszkowem, a niezależnie od tego przyrzekł wspłudział swj w urządzeniu wielkiej fabryki żelaza zaprojektowanej przez inną spłkę w okolicy Kłomnic lub Ząbkowic.
Gazeta Rzemieślnicza 25.06.1898 r.

Z Zawiercia. Korespondent andbdquo;Kuriera Porannegoandrdquo; donosi z Zawiercia co następuje: W dniu 5 b.m. niezwykły hałas powstały pomiędzy domami fabrycznymi zwabił mnstwo ciekawych i oczom ich przedstawił się wielce charakterystyczny widok: około 200 dzieci obojga płci maszerowało po ulicy szyku bojowym, pośrodku zaś nich kroczyła jakaś osobistość, mianująca się księciem Poniatowskim, wydając co chwila donośnym głosem komendę andbdquo;smirnaandrdquo;, andbdquo;stjandrdquo;, andbdquo;marsz po błocieandrdquo;, ktrą dzieciaki skwapliwie spełniały ku wielkiej uciesze zgromadzonych andbdquo;gapiwandrdquo; - i  byłoby się pewnie długo jeszcze przeciągało niezwykłe to widowisko, ale cż, zjawił się starszy strażnik i wszystko rozpędził. Owego dowdcę puszczono wolno, uważając go za wariata; właściwie zaś jest to włczęga od niedawna przybyły do Zawiercia, ktrego w dodatku nie widziano jeszcze w stanie trzeźwym. Zapytany o nazwisko, odpowiadał: andbdquo;Jestem książę Jzef Poniatowskiandrdquo;.
Tydzień, Piotrkw, 7(19)06.1898 r.

Rok 1900

W Zawierciu powstaje kasa pożyczkowo-oszczędnościowa. Nie ma więc prawie tygodnia, aby nie organizowano gdzieś w naszej guberni podobnej kasy; jest to dowd wielkiej potrzeby i żywotności kas tego rodzaju.
Tydzień, Piotrkw, 11(24)06.1900 r.

Rok 1901

Myszkw. Tutejsza fabryka maszyn i odlewnia stali braci Bauerertz dostarcza obecnie stalowe opory mostowe aż do kolei chińskiej w Mandżurii. Poduszki te służą pod filary mostowe, jako fundamenty i wymagają nadzwyczaj subtelnego i dokładnego obrobienia.
Tydzień, Piotrkw, 10(23)06.1901 r.

Rok 1902

Korespondent andbdquo;Kuriera Warszawskiegoandrdquo; pisze, co następuje: andbdquo;Zarząd kolei warsz-wiedeńskiej sprzedał po zaniżonej cenie komitetowi naszego kościoła 1000 sztuk podkładw wysortowanych do ogrodzenia 6-morgowego cmentarza grzebalnego. Mamy więc obecne wszystko, czego parafii potrzeba. Jest kościł, ksiądz i miejsce wiecznego spoczynku: a jednak po dawnemu musimy brać śluby, chrzcić dzieci i grzebać umarłych w Kromołowie!... Taki stan rzeczy wywołał prośbę do proboszcza, ks. kanonika Barcza, żeby do czasu zatwierdzenia nam parafii przenisł już teraz śluby, chrzty i pogrzeby do Zawiercia. Dawniej było to samo z gminą, ktra przeniesiono w przeszłym roku z Kromołowa do Zawierciaandrdquo;.
Tydzień, Piotrkw, 23.06.1902 r.

Rok 1904

andbdquo;Rudnikiandrdquo;. Kopalnia rudy żelaznej. Adres: gub. Piotrkowska, pow. Będziński, gm. Włodowice, wieś Rudniki. Właściciel: Reisenkampf. Robotnikw: 44. Dobyto: 206 119 pudw rudy żelaznej.

andbdquo;Skałkaandrdquo;, kopalnia rudy żelaznej. Adres: gub. Piotrkowska, pow. Będzin gm. Włodowice, wieś Skałka. Właściciele: Towarzystwo Akcyjne Sosnowieckich fabryk rur i żelaza. Robotnikw: 274. Dobyto: 1369137 pudw rudy żelaznej.
Księga adresowa przemysłu fabrycznego w Krlestwie Polskim na rok 1904.

Rok 1905

Na stacji Myszkw d. 27 maja o godz. 22.30 wystrzelił ktoś do okna lokalu żandarmw kolejowych. Kula nikogo nie trafiła.
Tydzień, Piotrkw, 4.06(22.05).1905 r.

Włodowice, pow. będziński. Na zebraniu parafialnym odbytym jeszcze w pierwszych dniach r.b uchwalono wybudowanie nowego domu dla miejscowego proboszcza ze składki obowiązkowej, ktra, jeżeli materiału budowlanego nie dostarczą właściciele majątkw, będzie wynosić ogłem 2973 rb. 43 kop. Obecny zaś dom stary ma być rozebrany, a otrzymany stąd materiał zostanie użyty na reperację zabudowań należących do plebani. 
Tydzień, Piotrkw 29.05(10.06).1905 r.

Rozboje w okolicach Zawiercia
andbdquo;Kurier Codziennyandrdquo; donosi z Zawiercia: Mieszkańcy Zawiercia i jego okolice żyją od 3 miesięcy pod grozą ciągłych napadw uzbrojonej i zorganizowanej bandy opryszkw, na czele ktrej stoi kilku amnestionowanych zbiegw z Sachalina. Banda ta d. 1 lutego r.b. uskuteczniła kilkadziesiąt zbrojnych napadw. Dla zobrazowania jej działalności wystarcza wyliczenie najważniejszych napadw mniej więcej w chronologicznym porządku: 
1. Napad na Habermana, właściciela browaru w Kromołowie pod Zawierciem o godz. 8 wieczorem. Zraniony strż, straty około 4000 rubli.
2. Nieudany napad na włościanina Szymczaka pod Olkuszem, gdzie jeden z przywdcw został zabity na miejscu.
3. Napad na Cytera, właściciela majątku Pradła, 20 wiorst od Zawiercia. Zraniono lekko kilka osb ze służby i domownikw. Straty około 1600 rubli. 
4. Napad na ks. Smużyńskiego, proboszcza parafii Chruszczobrd, 9 wiorst od Zawiercia, o godz. 9 wieczorem. Proboszcz pobity; straty ok. 1500 rubli. 
5. Dnia 9 marca o godz. 9 wieczorem, napad na p. Weinsteina, buchaltera Tow. andbdquo;Elektrycznośćandrdquo; w Ząbkowicach. Panu W. zadano trzy rany kulami rewolwerowymi; straty około 2500 rubli. 
6. Dnia 11 marca o gody 6 wieczorem napad na dom dyrektora fabryki cementu andbdquo;Ogrodzieniecandrdquo; p., Weksteina, ktrego poraniono; straty ok. 2000 rubli.
7. Dnia 13 marca napad na księdza w Przybynowie pod Żarkami. Zabito strża, zraniono organistę i włościanina, napad na plebanię odparto. 
8. Napad na młyn w Centurii, 8 wiorst od Zawiercia. Zraniono dwch synw właścicieli, zgwałcono crkę, zrabowano 200 rubli.
9. Ta sam banda napadła na dwr Jaskrowie pod Częstochową, zrabowała klejnotw i gotwki na 3000 rubli. 
10. W Łazach, stacji kolei warszawsko-wiedeńskiej 6 wiorst od Zawiercia, zrabowano o godz. 10 wieczorem sklep braci Kroth. Właściciela ciężko zraniono; straty około 800 rubli.
11. W Marciszowie pod Zawierciem zabito sołtysa i zrabowano 200 rubli.
12. W dwa dni po tym napadzie herszt zabił w biały dzień wystrzałem z dubeltwki strażnika prowadzącego śledztwo w tej sprawie. Zabjstwo to popełniono w szynku, w domu, w ktrym kwaterują kozacy.
13. O godz. 6 rano napad na sklep towarami łokciowymi. Właścicielkę, Rozencweig, zabito, sklep ograbiono.  
14. O godz. 9 wieczr obrabowano piekarza Zielińskiego na 1200 rubli.
15. Napad na Sobieskiego, właściciela sklepu spożywczego. Straty 500 rubli.
16. Rabunek sklepu biednej Żydwki, ktrą zraniono i zabrano 40 rubli. 
17. 24 maja o godz. 9 wieczorem zrabowano sklep rzeźniczy Kozy. 
18. Pod Myszkowem napad na drżnika kolejowego; drżnika związano i bito. W tym czasie jednak zawiadomiony przez chłopca sąsiedni drżnik zatelefonował o napadzie do Myszkowa, skąd pociągiem przyjechało kilkudziesięciu ludzi, ktrzy napad odparli i pochwycili 4 rzezimieszkw.
19. Pachciarza z Osieka w przejeździe przez Myszkw ciężko zraniono i zabrano 400 rubli. 

Grasująca tu w ten sposb banda doszła do takiej zuchwałości, że rozsyła do niektrych zamożniejszych mieszkańcw listy z żądaniami przygotowania rżnych sum pieniężnych w oznaczonych terminach. Listy z żądaniami sum pieniężnych od 500 do 8000 rubli otrzymali p.p. Ginsberg, M. Lowenstein, Silberman, Domagała, Rudiger i Gajek. Przytaczamy poniżej z zachowaniem stylu i ortografii dwa z tych listw: andbdquo;Szykuj, osiem tysięcy Reb pamiętaj dostać ciebie możemy jak nie tu to w Warszawie my ciebie zabić na śmierć możemy, my możemy twoje głowu mieć.andrdquo; 
Drugi list: andbdquo;naszikować 1000 Rubli 2 tygodnie czasu dajemy jak nie to (andhellip;) smerć gotowa z szacunkiem Komitet Krwawnickich Zawierciu na pewno będzie wizytaandrdquo;.
Groza tych śmiałych napadw ogarnęła mieszkańcw Zawiercia taką trwogą, że wreszcie rozpoczęli energiczne starania u władz, i dzięki alarmującym telegramom zyskali pozwolenie na zorganizowanie własnej milicji, złożonej z inteligencji i robotnikw, ktra uzbrojona i podzielona na partie patroluje w Zawierciu i urządza obławy na rzezimieszkw. Dzięki rwnież inicjatywie prywatnej zmieniono całą policję w Zawierciu. Te radykalne środki przyniosą zapewne owoce, jeżeli sąsiednie powiaty gub. Kieleckiej rwnież gorąco zajmą się tą sprawą i zorganizują w celu samoobrony zbrojną milicję własną, złożoną z chłopw i mieszkańcw, sąsiadujących z powiatem będzińskim osad i miasteczek. Banda przeniosła się bowiem w okolice Pilicy, skąd uskuteczniła następujące napady: 
20. Dnia 24 maja napad na dom sołtysa w Podzamczu pod Ogrodzieńcem; zraniono żonę i syna; zrabowano około 400 rubli.
21 i 22. Dnia 28 maja uskuteczniono jednej nocy dwa śmiałe napady; pod Pilicą w Sławniowie na włościanina Bochenkiewicza, do ktrego chaty i mieszkania dano przeszło 40 strzałw z broni palnej. Zastrzelono oboje Bochenkiewiczw, zabrano 200 rubli. Działo się to o godz. 10 i pł wieczorem. Policja olkuska czyniąc poszukiwania po napadzie w Podzamczu przyjechała z Pilicy do Sławniowa w kwadrans po napadzie. Tymczasem banda wiedząc, że w Sławniowie rwnież znajduje się policja z Pilicy, wrciła do wioski Biskupice, też pod Pilicą i o 2 w nocy napadła na dwr włościanina, zraniła właściciela i 2 synw i zabrała 220 rubli. Tak długo bezkarnie operująca banda lekceważy najwidoczniej zupełnie wszelkie władze policyjne, gdyż napad ostatnio spełniony został podczas pobytu w Pilicy sędziego prowadzącego śledztwo w sprawie napadu w Podzamczu. Należy dodać, że od kilku miesięcy, od czasu bezrobocia, ktre przeszło u nas zupełnie spokojnie, koszaruje stale w Zawierciu 400 żołnierzy piechoty i 150 kozakw, niezależnie od stałej liczby policji.
Rozwj, dziennik polityczny, przemysłowy, ekonomiczny, 24.06.1905 r.

Rok 1906

Sprzedam na dobrych warunkach 128 mrg gruntu w okolicy pięknej. Osiem wiorst od Zawiercia obok wsi Morsko. Adres: Dwr Skarżyce, poczta Zawiercie. 

Dziennik Częstochowski, 24.06.1906 r.

Stan wojenny w gub. Piotrkowskiej: /.../ Szloma Cukerman z gm. Szczekociny, pow. Włoszczowski - 1 miesiąc więzienia za broszurę proklamacyjną /.../ Wincenty Zuchmański Myszkw gm. Żarki - 2 tyg. za broń myśliwską. /.../ Stanisław Łukaszek z Zawiercia pruski poddany - 1 miesiąc więzienia i wysłanie zagranicę za proklamacje, /.../ Michał Karcz i Jan Dworak z gm. Poręba Mrzygłodzka po 2 miesiące więzienia za broń myśliwską.
Rozwj, 25.06.1906 r.

Rok 1907

W Zawierciu z powodu interesw familijnych jest do sprzedania zaraz plac duży z trzema budynkami dość korzystnymi, znajduje się przy torze kolejowym Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Cena bardzo przystępna. Wiadomość w księgarni Z. Hubickiej w Zawierciu.  
Goniec Częstochowski, 7.06.1908 r.
 
Rok 1909                                        

Towarzystwo Dobroczynności. Instytucja taka powstać ma niebawem w Zawierciu. Z inicjatywy ks. Zientary odbyło się właśnie w resursie miejscowej zebranie organizacyjne z udziałem 70 osb. Zagaił obrady ks. Z. wyjaśniając w dłuższej przemowie znaczenie Tow. ze stanowiska oglnospołecznego i chrześcijańskiego. Zebraniu przewodniczył mecenas Mikuliński, ktry streścił ustawę normalną towarzystw dobroczynności. Na zakończenie obrad wybrano komitet organizacyjny złożony z 16 osb.
Goniec Częstochowski, 30.06.1909 r.

Rok 1910

Statystyka pożarw. Od 14 kwietnia do 13 maja r.b. w guberni piotrkowskiej wynikło 56 pożarw, mianowicie: 36 z przyczyny niewiadomej, 8 skutkiem nieostrożności, 4 z powodu wadliwej budowy komina, 3 od podpalenia, 1 od iskry parowozu i 4 od uderzenia pioruna. Największe z tych pożarw zdarzyły się w WŁODOWCE, pow. będzińskiego, gdzie spłonęły 82 domy, ubezpieczone na sumę 20.860 rb.
Rozwj 26.06.1910 r.

Rok 1911

W Mrzygłodzie, pod Zawierciem, zdarzył sie wstrząsający wypadek. Syn włościanina Ziejskiego, liczący 3 lata wieku, pasł krowę, ktra często uciekała z pastwiska do domu. Dziecina, nie mogąc utrzymać w rękach postronka, przywiązanego do rogw krowy, obwiązała się na pastwisku końcem postronka przez pas, aby ciężarem swoim  wstrzymywać krowę, gdyby chciała uciekać. Krowa szarpnęła i chłopiec upadł na ziemię, po czym zaczęła uciekać do wsi, wlokąc za sobą chłopca, ktry głową uderzył o kamienie. Zanim schwytano krowę, chłopiec juz nie żył, a ciało jego było w straszny sposb zeszpecone.
Kurier Wileński 5(18)06.1911 r.

Rok 1915
    
Hołd Orzeszkowej. W sferach inteligencji żydowskiej w Zawierciu powstała - jak pisze andbdquo;Iskraandrdquo; - myśl zbierania składek na fundusz żelazny im. Elizy Orzeszkowej, z ktrego odsetki szłyby na krzewienie oświaty w ciemnych masach żydowskich.
Kurier Litewski 11(24) 06.1910 r.

Rok 1919

Warszawa. Podczas świąt Szowuojs hallerczycy wyprawiali na Pradze istne harce. Żołnierze napadali na  przechodniw żydw i obcinali im brody. Dzienniki żydowskie wymieniają nazwiska kilkunastu poszkodowanych żydw. Tego samego dnia w Zawierciu tłum przy udziale wojska, wezwanego do stłumienia rozruchw na tle społecznym, po ukończeniu tego zadania urządził pogrom w dzielnicy żydowskiej. 2 trupy i znaczna ilość rannych.
Życie Żydowskie, 13.06.1919 r.

Rok 1920

Pierwsza w kraju fabryka łącznikw i odleww lano-kutych andbdquo;ERNEST ERBEandrdquo; w Zawierciu zawiadamia iż obecnie, po dłuższej przerwie wojennej, uruchomiła ponownie wszystkie oddziały. Prcz zamwień na łączniki, znane ze swego szerokiego zastosowania do rur gazowych i wodnych, ktre pod względem gatunku materiału, wytrzymałości ciśnienia, dokładności i czystości wykonania nie ustępują kształtkom firm zagranicznych, przyjmuje wszelkie zlecenia na odlewy tak żeliwne jak i z żelaza lano-kutego z piecw martenowskich o najnowszej konstrukcji. Wobec postawienia działw specjalnych na stopnie wspłczesnej techniki fabryka jest w możności wykonać każde zamwienie w terminie najkrtszym.
Adres telegraficzny: Zawiercie ERBE telefon no. 6.
Przegląd techniczny nr 22, 1.06.1920 r. 

Rok 1924

Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; i andbdquo;Lud. Geyerandrdquo; zagrożone! W związku z wymwieniem pracy w Towarzystwie Akcyjnym andbdquo;Zawiercieandrdquo; obiegają w robotniczych kołach parlamentarnych niepokojące informacje o stanie finansowym tej firmy. Pogłoski, ktre od dłuższego czasu utrzymywały się, znalazły pełne potwierdzenie. andbdquo;Zawiercieandrdquo; posiada podobno w chwili obecnej niezapłacone zobowiązania na 2 i pł miliona dolarw, z czego znaczna suma przypada na bankierw zagranicznych. Jeden z członkw zarządu znajduje się obecnie w Amsterdamie i udało mu się sfinalizować toczące się od dłuższego czasu pertraktacje i uzyskać na razie prolongatę sumy 140 000 dolarw. Natomiast gorzej przedstawia się sprawa płatności wierzytelności krajowych, na ktrych firma nie posiada łatwych do zrealizowania aktyww w formie towarw. Zakłady w Zawierciu są puste: skład łdzki posiada towarw na sto tysięcy dolarw, przy czym firma nie ma prawa dysponowania większością tego zapasu, bowiem został on pozostawiony do dyspozycji jednego z bankw na zabezpieczenie podobno niezapłaconych akceptw odsetek, więc przeszło 25 000 000 dolarw długu i nie posiada pokrycia w formie towarw ani surowcw. Poważne położenie finansowe andbdquo;Zawierciaandrdquo; wytrąciło broń z ręki partiom robotniczym, ktre za pośrednictwem rządu chciały wywrzeć presję na ponowne uruchomienie fabryki. Jak dowiaduje się andbdquo;Republikaandrdquo; w Łodzi firma andbdquo;Zawiercieandrdquo; regulowała swe zobowiązania pieniężne w formie dostawy odpowiednich ilości tkanin. Wiele wierzytelności nie jest zapłaconych. 
Republika 4.06.1924 r.

Zastrzelenie bandyty Wjcika. Z Sosnowca piszą nam: Jak już w dniu wczorajszym donosiliśmy, policja zastrzeliła głośnego opryszka Wjcika. Prby pochwycenia Wjcika stale zawodziły dzięki obszernym lasom i nadzwyczajnej ostrożności bandyty, ktry stale przemieszczał się z okolicy w okolicę. W dn. 10 bm. zaraz po płnocy wywiadowca posterunku policji w Kluczach, St. Wrblewski, idąc lasem z Żelazka do Ryczwka gm. Ogrodzieniec zauważył o kilkaset krokw w świetle księżyca sylwetkę zbliżającego się osobnika. Ukrył się za drzewo i po pewnej obserwacji spostrzegł, że wzrost i ubir zbliżającego się zgadza się z opisem jednego z bandytw, ktrzy ograbili w dn. 8. b.m Kowalczyka z Osieku, K. Adamczyka z Zimnodołu i W. Żuławskiego z Olkusza. Przepuściwszy go jeszcze na kilkanaście krokw, wywiadowca policji stojąc ciągle za drzewem krzyknął: andbdquo;stj, ręce do gryandrdquo;. Momentalnie posypały się strzały w kierunku wywiadowcy, ktre trafiły w drzewo, wwczas wywiadowca oddając cztery strzały do napastnika zauważył rychło, że ten się zatoczył, upadł plecami na ziemię i zaczął charczeć. W obawie symulacji wywiadowca poczekał  jeszcze około 15 minut, lecz gdy rzężenie ustało, doskoczył do leżącego i wyrwał mu rewolwer. Przekonał się, że człowiek ten nie żył; po obrewidowaniu zabrał mu rewolwer marki andbdquo;Steyerandrdquo; z wypiłowanym numerem. Po przyprowadzeniu na miejsce wypadku kilku gospodarzy wsi Ryczwek przekonano się dopiero, że zastrzelony jest Wjcik, 3 strzały uwięzły w piersi bandyty, czwarty chybił. Co znaleziono przy bandycie? Oprcz rewolweru marki andbdquo;Steyerandrdquo; znaleziono przy trupie; portfel czarny skrkowy z kilkudziesięcioma banknotami, w woreczku przy pasie 11 naboi rewolwerowych wraz z magazynem, lampkę elektryczną baterią, kieliszek, grzebień, nż, kartkę z adresem do bandyty odsiadującego bezterminowe więzienie w Mokotowie z napisem Konstanty, Mokotw, ulica Rakowiecka 377, od ktrej oderwane jest nazwisko Piątek. Dodać należy, że Piątek był aresztowany w 1923 roku przez policję tutejszego powiatu i zasądzony za napady na karę śmierci, zamienioną na bezterminowe więzienie. 

Wielokrotny morderca. Wjcik był ścigany od roku 1915 za napady rabunkowe i morderstwa. Urodzony w Chechle, gminy Bolesław, znał doskonale teren pow. olkuskiego i sąsiednie. Na czele bandy napadał w rżnych okolicach powiatu, wskutek czego zachodziło nieraz przypuszczenie istnienia kilku zorganizowanych band. Do najśmielszych napadw bandy Wjcika należy zaliczyć napad na kasjera fabryki andbdquo;Olkuszandrdquo; w r. 1922 i postrzelenie go, zastrzelenie posterunkowego powiatu Włoszczowskiego, żandarma wojskowego w lesie Chełchowskim, nie wymieniając szeregu napadw rabunkowych na szosie Olkusz - Bolesław, Olkusz - Wolbrom, w okolicy Pilicy, Ogrodzieńca, Zawiercia, Niesułowic, Lgota itp. aż ku granicy pow. chrzanowskiego. 
Ilustrowany Kurier Codzienny 17.06.1925 r.

Rok 1927

Wybory do rad gminnych. Wybory do rad gminnych i wybory wjtw w powiecie zawierciańskim odbędą się w następujących terminach: dnia 12 bm. w Koziegłowach, 16 Włodowice i Mrzygłd. 19 Rokitno Szlacheckie, Poręba i Niegowa, 26 Rudnik Wielki, Koziegłwki, Żarki, Poraj, 29 czerwca Kromołw, Siewierz, Mierzęcice i Pińczyce. 
Jak się dowiadujemy, kalendarz wyborczy do rad gminnych w pow. będzińskim jeszcze nie jest ustalony, lecz jest nadzieja, że w tych dniach będzie wiadomo o terminach wyborw gminnych w pow. będzińskim.
Polonia 11.06.1927 r.

Wypadek autobusowy. Zawiercie. Autobus kursujący między Zawierciem a Pilicą wskutek pęknięcia opony stoczył się do rowu. Wszyscy pasażerowie jadący autobusem odnieśli obrażenia. 4 osoby ciężko ranne umieszczono w szpitalu. 6 osb odniosło lżejsze obrażenia.
Goniec Wielkopolski 12.06.1928 r.

Rok 1930

Jak miasto Zawiercie dba o czystość i zdrowie swych obywateli? Miasto Zawiercie liczące 50 tys. mieszkańcw, nie posiada obecnie łaźni, ktra by dostępna była dla wszystkich, gdyż łaźnia fabryki Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;, w ktrej mieli się możność kąpać nie tylko robotnicy, ale i każdy przeciętny obywatel, jest od kilku miesięcy zamkniętych w związku z obecnym kryzysem. Zarząd Magistratu czynił istotne zabiegi celem kupna tej łaźni na rzecz miasta, jednakże sprawa ta stanęła na martwym punkcie, obywatele złoszczą się na stosunki panujące w Zawierciu. Czas byłoby, ażeby czynniki miarodajne, jak p. wojewoda kielecki, Kasa Chorych, Urząd Zdrowia i Inspekcja Pracy zajęły się tą palącą sprawą, gdyż przecież istnieje podobno zarządzenie Ministerstwa, zalecające ze względw higienicznych, by każdy obywatel korzystał z kąpieli przynajmniej raz miesiącu.
Polonia 10.06.1930 r.

Rok 1932
    
Zawiercie przed nową falą bezrobocia. Klęskę bezrobocia, jaką przeżywa Zawiercie, pogłębia projektowane zamknięcie walcowni żelaza i kopalni węgla brunatnego, należących do Tow. Sosnowieckich fabryk rur i żelaza. Pracownicy umysłowi otrzymali już wymwienie, zamwienia zaś skierowano do Huty Bankowej w Dąbrowie Grniczej. Do ministerstwa opieki i pracy społecznej w Warszawie wyjechała delegacja pracownikw umysłowych i fizycznych zainteresowanych przedsiębiorstw. Delegacje przyjął głwny inspektor pracy dr Klot. ktry po wysłuchaniu memoriału delegacji oświadczył, że dołoży wszelkich starań, ażeby ze względu na szczeglnie ciężkie położenie Zawiercia nie dopuścić do zamknięcia walcowni.
Ilustrowany Kurier Codzienny 14.06.1932 r.

Rok 1935
   
Rozmyślne uszkodzenie linii telefonicznej. Coraz częściej stwierdza się obecnie uszkodzenie linii telefonicznych nie tylko dla kradzieży drutw, ale także przez rozłobuzowaną młodzież wiejską. Puszczone samopas wyrostki uprawiają barbarzyński sport i rzucają kamieniami do porcelanowych izolatorw na słupach. W ostatnim tygodniu maja na linii Łazy - Zawiercie rozwydrzona młodzież rozbiła w ten sposb 45 izolatorw.
Siewca prawdy, Sandomierz, 16.06.1935 r.

Rok 1936

Budowa linii kolejowej Zawiercie - Siewierz. Warszawa, dyrekcja Funduszu Pracy wyasygnowała nowe kredyty na budowę linii kolejowej. W roku bieżącym rozpocznie się budowa jeszcze jednej linii na terenie okręgu przemysłowego Zagłębia Dąbrowskiego. Linia ta ma połączyć Zawiercie z ośrodkiem fabrycznym Siewierz. Na wstępne roboty wyasygnowano 200 000 złotych.
Goniec Częstochowski, 28.06.1936 r.

Rok 1937

Groźny pożar w Mrzygłodzie zniszczył 50 zabudowań gospodarskich. Wczoraj o godz. 3 w stodole należącej do sukcesorw Jana Burskiego we Mrzygłodzie wybuchł groźny pożar, ktry na skutek sprzyjających warunkw przerzucił się na sąsiednie zabudowania. Straszliwy żywioł w dwie i pł godziny zniszczył doszczętnie 50 zabudowań gospodarskich, mianowicie 25 stodł, 4 domy mieszkalne, 11 chleww i dwie szopy. Straty spowodowane pożarem oblicza się na sumę 24 000 zł. Wskutek pożaru poszkodowanych jest 24 gospodarzy. Na miejsce pożaru przybyły natychmiast władze śledcze, ze starostą powiatowym Szpadlem i komendantem powiatowym Simonem. Należy podkreślić, że w ciągu ostatnich trzech tygodni jest to już trzeci pożar o znaczniejszych rozmiarach. Charakterystycznym jest to, że pożary te powstawały w rwnych odstępach dziesięciodniowych. Pierwszy pożar miał miejsce 14 ub. miesiąca, przy czym spaliło się 36 budynkw, drugi 24 ub. miesiąca. Spaliło się wwczas 21 budynkw, wreszcie trzeci, ktry miał miejsce znw po dziesięciu dniach.   
Polonia 4.06.1937 r.

Rok 1938

Zabytki Włodowic na drodze do zagłady. Oddalona o 7 km od Zawiercia osada Włodowice jest jedną z gmin powiatu o dużym wyrobieniu społecznym i kulturalnym. Wielka to zasługa proboszcza Al. Witczaka, ktry nie szczędzi pracy w kierunku wychowania młodzieży w duchu katolickim i obywatelskim. Włodowice, osada stara, posiada wiele zabytkw historycznych, z ktrych najciekawszy to pałac wybudowany przed przeszło 300 laty, dziś spalony i zniszczony, jest w posiadaniu jednego z gospodarzy p. Filipeckiego. Przed pary laty pałac ten chciał nabyć p. St. Holenderski, lecz do transakcji wwczas nie doszło. O ile nikt nie zatroszczy się o tę ciekawą budowlę, to rozsypie się w gruzy. Drugi zabytek to stary ratusz na środku rynku. I ten budynek pozbawiony odpowiedniej opieki wali się w gruzy. Aby zabytki te uchronić od całkowitej zagłady winny się zaopiekować nimi w pierwszym rzędzie Wydział Powiatowy i zarząd gminy Włodowice. W tym kierunku poczynić winny te instytucje jak najszybciej odpowiednie kroki.
Polonia 20.06.1938 r.

Nad powiatem Zawierciańskim i częścią powiatu będzińskiego przeszła gwałtowna burza z silnymi wyładowaniami atmosferycznymi, pociągając za sobą ofiary ludziach i wyrządzając znaczne straty materialne. W Myszkowie i okolicy wichura przewrciła słupy telegraficzne wzdłuż toru kolejowego. W czasie burzy piorun wpadł do mieszkania Jacentego Grzesicy. Porażony nim został 22-letni Stanisław Grzesica. W gminie Rokitno Szlacheckie spadł duży grad, wyrządzając szkody w ogrodach i sadach. Piorun uderzył w dom Katarzyny Świtałowej, wzniecając pożar i rażąc jednego z domownikw. Dom spłonął doszczętnie. Wichura pozrywała wiele dachw i poprzewracała płoty i ogrodzenia. W Niegowie ponisł śmierć od pioruna 16-letni Jan Hala, pasący krowy na polu. W Kończycach porażona została przez piorun jedna osoba. W Łazach piorun uderzył w blokadę sygnałową na stacji kolejowej. Rwnież i pozostałych gminach szalała burza wyrządzając poważne szkody. Burza przeszła następnie nad częścią pow. będzińskiego. Na kolonii Marcinkw, gminy Wojkowice Kościelne, piorun uderzył w jeden z domw i wpadł do mieszkania, gdzie siedziało przy kolacji kilka osb. 13-letnia Weronika Sobczyk poniosła śmierć na miejscu, poważnie zaś porażeniu ulegli: 10-letni Czesław Sobczyk, 3-letnia Stanisława Sobczyk, 36-letnia Leokadia Sobczyk oraz 20-letni Bronisław Drygalski.  Burza wyrządziła także znaczne straty w polach i ogrodach. Jeden z piorunw uderzył w stację rozdzielczą Elektrowni Okręgowej, skutkiem w całym Zagłębiu przerwany został dopływ prądu elektrycznego, tak że stanęły tramwaje na 20 minut.
Gazeta Sępoleńska 29.06.1938 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 


 Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.

Poprzednią część wydarzeń z czerwca można przeczytać pod tym adresem: http://www.dawne-zawiercie.pl/czerwiec_w_zawierciu_</description>
        </item><item>
        <title>Burze i ulewy przed laty and#8211; Zawiercie i okolice</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/burze_i_ulewy_przed_laty_8211_zawiercie_i_okolice</link>
        <description>Oberwanie się chmury i smutne następstwa. Pisma krajowe  donosiły już o oberwaniu się chmury dnia 15 m.b. między Myszkowem i  Zawierciem, oraz o szkodach zrządzonych na plantach kolei  warszawsko-wiedeńskiej. Ale wielkie zniszczenie, jakie biednych włościan  przy tym wypadku nawiedziło, trudno opisać. Największe szkody poniosły  wsie Blanowice, Pomrożyce i część Łośnic w pobliżu Zawiercia w powiecie  olkuskim, w parafii Kromołw. Klęskę rozpoczął ulewny deszcz. Przy  wielkim wietrze lał literalnie jak z upustu. Następnie uderzył grad,  ktry wszystkie zasiewy wyciął i grubą warstwą lodu zasypał. Jeszcze  gradowa nawałnica nie skończyła, gdy powstał wrzask tłumiący huk  żywiołu: był to płacz nieszczęsnych mieszkańcw wsi, bo nagle wezbrane  wody poczęły domy z ludźmi i budowle zabierać. Ogromne kilkułokciowej  grubości topole wyrwane, woda jak krzaki niosła.

Jednemu włościaninowi posiadającemu kilkadziesiąt pniakw pszczł  wszystkie zabrała. Biedny lud stracił całe swoje mienie, przednwek u  niego ciężki, niejeden za pożyczone pieniądze zasieww wiosennych  dopełnił: w głodzie pocieszał się nadzieją rychłych zbiorw, a tu jedna  zniszczyła całą nadzieję. Przybiegli z płaczem do mnie, abym im w  nieszczęściu poradził, ale sam jeden niewiele prcz łez wspłczucia  mogłem. Jednak wspomniałem sobie, że ten Pan, ktry zsyła klęski,  stwarza rwnie szlachetne serca, ktry by smutne dole bliźnich słodziły.  Więc w Imię Chrystusa Pana udaję się do wszystkich, ktrym nieszczęście  bliźnich nie jest obojętne, aby pośpieszyli z pomocą dla włościan wyżej  wspomnianych. Prośba niniejsza, u kogo łaskawy przystęp znajdzie, niech  raczy nadesłać ofiarę osobiście lub za pośrednictwem gazet przez Stację  Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej w Zawierciu na ręce proboszcza w  Kromołowie lub miejscowego Wjta Gminy. Ofiary nadesłane i podział ich w  jednej z gazet warszawskich umieszczone będą.
Ks. Jzef Leśniowski, Proboszcz parafii Kromołw
Gazeta Kielecka, 17.06.1879 r. 
 
Powdź w okolicy Częstochowy

W sobotę 14 czerwca nawiedziła okolice Częstochowy, mianowicie zaś  Myszkw, stacje kolejowa warszawsko-wiedeńska, burza połączona z  oberwaniem się chmur deszczowych, skutkiem czego istotna powdź  powstała. Woda spłynęła z wielką siłą na miejsca niżej leżące,  powyrywała w drodze pnie drzew i odrywała kawały ziemi. Małe strumyki  wzrosły do bystrych rzek, a pnie drzew z taką siłą o żelazne filarw  licznych w tym miejscu mostw kolejowych uderzały, że wkrtce kilka  mostw zniknęło pod wodą. I tak między stacjami Zawiercie i Myszkw  zarwało się pięć żelaznych mostw. Krtko przed burzą jechał pociąg  pośpieszny z Wiednia do Warszawy; musiał jednak kilkanaście wiorst za  Zawierciem stanąć, gdyż most najbliższy zerwał się. Konduktor postanowił  wrcić do Zawiercia, ale już mosty tylne padły ofiarą rozjuszonego  żywiołu. Nie pozostało więc podrżnym nic, jak całą burzę w strachu  przeczekać w wagonach. Z grobli, na ktrej pociąg stał, widziano tylko  obszary wody sięgające do Myszkowa, ktra wszystko, co jej na drodze  stało, niszczyła. Dopiero po burzy wysiedli podrżni i brnąc po kolana w  wodzie dostali się do Myszkowa, gdzie w kilku kamiennych domach  znaleźli schronienie. Wał kolejowy w kilku miejscach woda podmuliła i  zabrała, tak, że tylko progi i szyny kolejowe w powietrzu wisiały. Z  młynw wodnych nie pozostało ani śladu. Najdziwniejsze, że pomimo tak  niespodziewanej powodzi ani jedna osoba nie utraciła życia. Przez  niedzielę i poniedziałek woda ustąpiła i wzięto się rączo do naprawy  szkd i kolei. Mimo to przez dwa tygodnie komunikacja między Wiedniem a  Warszawą będzie przerwana. Szkoda zrządzona wynosi płtora miliona  rubli.
Goniec Wielkopolski, 25.06.1879 r.


andbdquo;Kurier Warszawskiandrdquo; otrzymał następujący list z 18 go czerwca pisany  przez p. Kazimierza Langiego, o katastrofie powietrznej w okolicach  Myszkowa: andbdquo;Telegramy i biuletyny handlowe powiadomiły was o tym, co  wskutek oberwania się chmury zaszło na linii drogi żelaznej między  Myszkowem a Zawierciem, ale od nas rolnikw biednych nie doszła was  jeszcze na tę ulewę skarga, choć straty nasze z kilkunastu dotkniętych  nią wiosek, w czambuł wzięte, zaprawdę większą reprezentowałyby szkd  sumę niż szkody na kolei zrządzone. W sobotę dnia 14 b. m. około godziny  2 z południa, przeleciała nad głowami naszymi złowieszcza  szaromiedzianych barw chmura, ktra najprzd sypnęła nam w oczy gradem  dochodzącym wielkości laskowego orzecha, potem ryknęła tysiącem  grzmotw, a nareszcie jakby pękła nagle, wylała na pola nasze strugi  deszczu, ktry nie padał, ale literalnie wylewał się potokami z  zagniewanego nieba; miejscami nie trwała ta ulewa dłużej nad kilka  minut, miejscami do kwadransa, a jednak w oka mgnieniu stanęły wszystkie  niżej położone miejscowości pod wodą, a na wyższych ukazały się nagle  spienione wd strumienie, ktre szalonym pędem toczyły się w doliny.  Gdyby serce nie bolało wwczas na myśl, że z potokami tymi płynie gdzieś  do rzek i mrz i chleb powszedni, i łzy wielu ubogich rodzin - to  zaiste rozkoszować by się można było majestatyczną pięknością widokw,  jakie się objawiły zaraz po ustaniu ulewy. Oczywiście że żadna grobla,  żaden most, żaden młyn w kilkomilowej okolicy całej nie wytrzymał  silnego tego wd natarcia. Pale kafarem wbite, powyrywane tą wodą, belki  i pokłady mostowe, wozy, ule, sprzęty rżne, chlewiki całe, a nawet  nierogaci mieszkańcy tych chlewkw, gdzieniegdzie nawet krowy i konie  zaskoczone na pastwisku, wszystko płynęło z powodzią, przez stawy, łąki i  nizinne między wzgrzami pola. To szczęście jeszcze, że katastrofa  nastąpiła wkrtce po południu, gdy bydło wszystko było w oborach, bo  żeby tak o dwie godziny uwcześnij lub o godzinę pźniej, to setki  pastuszkw włościańskich i setki pilnowanego przez nich dobytku byłyby  śmierć znalazły w tych nurtach rozszalałych improwizowanych rzek. Przez  kilka godzin nie mogłem oczu oderwać od strasznego tego widoku, ktry  przykuwał widza niesłychaną grozą i pięknością zarazem, a jednocześnie  przyginał umysł jego ogromem objawionej potęgi i siły. O oglądaniu szkd  w polu zrządzonych mowy nawet tego dnia być nie mogło (andhellip;) Siadłem znowu  na konia, i rzemiennym dyszlem, od wsi do wsi zbaczając, objechałem  płkole płnocno-zachodnie od siebie, o promieniu 3-4 mil. Potem com w  domu widział, pojęcia nie miałem wcale, żeby mogła była klęska owa tak  olbrzymie przybrać rozmiary i zrządzić tyle niepowetowanych szkd, jakie  w tych biednych zalanych wioskach znalazłem; niektre z nich wybił  grad, niektre ucierpiały tylko od polewy gwałtownej, ale i te, i tamte  straty są niczym w porwnaniu ze szkodami, jakie zrządziły wody płynące w  miejscowościach niższych i spadkowych, takich nawet, gdzie ani gradu,  ani deszczu ulewnego nie było.
Ulewa, o ile z opowiadań niezbyt zresztą  zgodnych, wymiarkować mogłem, uderzyła rwnocześnie prawie na  przestrzeni kilkunastu mil kwadratowych między Kromołowem, Siewierzem,  Koziegłowami, Olsztynem, Przyrowem i Lelowem. Czy wyżej na płnoc ku  Częstochowie lub Radomsku posunęła się, nie wiadomo mi dotąd. Ale od  wschodniej strony linia Kroczyce, Dobrogoszczyce, Lelw i Koniecpol była  niejako jej granicą. Na dwch przeciwnych tej granicy krańcach, straty  rolnicze były rwnie straszne, choć rżne: o Rudnikach (pod Zawierciem)  opowiadają, że woda zniosła prawie na całym majątku urodzajną ziemi  warstwę, w Mełchowie zaś (między Lelowem a Koniecpolem) zbił grad zboża  dworskie do tego stopnia, że z bardzo pięknych ozimin ocalał zaledwie co  dziesiąty kłos. Jęczmień, łubin, groch, miejscami literalnie w ziemię  zostały wbite, ziemniaki pokryte twardą skorupą naniesionego mułu i  piasku, a żyta wyłamane na niektrych polach w pień i przytłoczone do  ziemi tak, że nawet na paszę wykosić by je trudno. W Podlesiu, majątku  sąsiadującym z Mełchowem, widziałem z dużego łanu żyta, tylko  kilkunastomorgowy pas, wytłoczony kompletnie gradem, a za tym pasem  długa linia, prosta jak strzał, rozgranicza żyto zdrowe, ścianą stojące,  od powalonego zbitego. Tak wielkiej szkody jak w Mełchowie nie zrządził  grad w żadnej z tych wsi, ktre objechałem wczoraj. Strata prawda  ogromna, ktrej ani jeden, ani parę nawet urodzajnych lat następnych  wynagrodzić nie będzie w stanie. Ale maleją i te straty jeszcze wobec  szkody doznanej gdzieniegdzie od potokw płynących, ktrej ani lata  następne, ani kredyt chwilowy, ani całożyciowa praca rolnika naprawić  już nie zdoła. Tu grad zniszczył jednoroczny procent od kapitału  reprezentowanego przez ziemię, tam zabrała woda nie tylko procent, ale i  sam kapitał! We wsi Trzebniowie (między Żarkami a Janowem), łąkę  dworską na bardzo znacznej przestrzeni i o bujnym trawy poroście,  widziałem naniesioną piaskiem drobnym miejscami na łokieć grubo. Wiele  lat przejdzie pewnie, nim właściciel te ławice piaskowe uprzątnąć lub je  do jakiejkolwiek kultury doprowadzić potrafi. Większe atoli od niego  straty w ziemi ponieśli włościanie tejże wsi, bo z niektrych pl zdarła  rozhukana woda całą warstwę rodzajną, tak, że nagi kamień biały świeci  dziś trupią bladością w miejscu żywej wczorajszej zieleni - indziej  podobnie jak na łące dworskiej spotykałem zboża przywalone grubymi  ławami piasku i kamieni olbrzymich; ławami tak grubymi, że życie człeka  nie starczy na ich uprzątnięcia - a jeszcze indziej, środkiem pomiędzy  bujne grochy, żyta, ziemniaki i kapusty, powyrywane głębokie jary, ktre  jako świadkowie minionej klęski zostaną już nieużytkami na wieki.  Mierzyłem niektre z tych paroww, wyrwanych wodą na gładkiej jeszcze  wczoraj powierzchni: rozmaita ich szerokość wynosi od 3 do 10 sążni,  głębokość od 4-12 stp. Choćby chciano je kiedy orać, zboże się nie  utrzyma, bo raz już zrobione, pogłębiać coraz, wymywać i obrywać nie  omieszka każdy cokolwiek silniejszy deszcz; po każdym deszczu woda z gr  pędzić już będzie tymi szlakami; z biegiem lat wąwozy takie rosną,  coraz posuwają się stale ku grze, podrywając po każdej ulewie grunt nad  sobą leżący - pki gdzieś nie oprą się o skały twarde, albo o gęsto  zadrzewiony las...
(andhellip;) W mieście Żarkach ulice i uliczki  zamieniły się w rzeki, a na obszernym rynku dotąd stoją kałuże głębokie i  leży gruba namuły warstwa. Pod Jaworznikiem pięć młynw zebranych,  kuźnia zniesiona i grobla murowana na szosie przepruta na poprzek  szeroko parowem. Pomiędzy Myszkowem a wydartym Zawierciem pięć mostw  kolei żelaznej rozsypało się w gruzy, a pociąg pośpieszny podobno  pokutuje tam dotąd pomiędzy przepaściami dwiema... Ależ o tym wiecie już  pewnie, boć tam przecie cywilizowany świat, koleje i telegrafy na  usługi, tylko my tu na uboczu, po dawnemu jeszcze. Z ocalałych tu i  owdzie resztek wnioskując, pięknego urodzaje mieliście tego roku -  zagadnąłem włościanina w Trzebniowie. andbdquo;Oj było panie, było - odrzekł  smutno staruszek. - Dał Pan Jezus, dał, ale pokazał tylko i odebrał  zaraz, może za karę, za grzechy naszego żywotaandrdquo;. Miło mi było usłyszeć  te wyrazy, malujące rezygnację i niewygasłą jeszcze do szczętu  religijność u naszego ludu. Włościanie najbardziej dotkniętych wsi mają  nadzieję, że rząd podatki roczne im daruje - w każdym razie godziłoby  się, żeby się zajęto sprawdzeniem, ile ziemi chlebnej ubyło tym biednym  ludziom, bo ilość nieużytkw nie podlegających opodatkowaniu powiększyła  się tam dzisiaj o wiele.
Gazeta Warszawska, 16(28).06.1879 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek</description>
        </item><item>
        <title>Poseł Jan Łakota</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/posel_jan_lakota</link>
        <description>Śledząć historię Zawiercia napotykamy wielu ludzi, ktrzy wywarli duży wpływ na to miasto. Są tacy, o ktrych ciągle się wspomina, a są i tacy, ktrzy pomimo zasług (z takich czy innych względw) odeszli w cień zapomnienia. 

Dziś chcemy przedstawić historię człowieka, ktry ze względu na pochodzenie oraz status społeczny przez wiele lat był przedstawiany przez wczesny system w krzywym zwierciadle. Jest tu mowa o znanym społeczniku udzielającym się na wielu płaszczyznach społecznych i dwukrotnym pośle na Sejm Janie Łakocie. Urodził się 24.12.1881 roku w Blanowicach. Był synem Pawła i Magdaleny z Kotarskich. Ojciec właściciel młyna wodnego w Blanowicach oraz części dbr blanowskich graniczących z ziemiami Rudnik, był bratankiem przeora Ojcw Paulinw na Jasnej Grze w Częstochowie w latach 70-tych XIX w.(1870). Wywodził się z rodziny, ktrej członkowie na przestrzeni lat mieli duży wpływ na życie zawierciańskiego (i nie tylko) środowiska. Do krewnych Jana Łakoty należał ks. Antoni Kotarski, ekonom inspektorialny ks. Salezjanw w Polsce. W wieku niespełna 3 lat Jan stracił ojca. Jego matka wyszła powtrnie za mąż za Antoniego Pałuchowskiego z Kromołowa. Po przeniesieniu agend gminy Kromołw do Zawiercia na ul. Blanowską, ojczym Jana Antoni pełnił funkcję wjta tejże gminy (przed otrzymaniem praw miejskich Zawiercie Małe i Wielkie pozostawało w Gminie Kromołw z siedzibą w Zawierciu). 

Edukację rozpoczął od uczęszczania do szkoły gminnej w Kromołowie by następnie uczyć się w szkole elementarnej w Zawierciu. W domu otrzymał staranne wychowanie religijne i patriotyczne. Od młodych lat dużo czytał. Początkowo były to roczniki takie jak: andbdquo;Zorzaandrdquo;, andbdquo;Tygodnik Ilustrowanyandrdquo; czy andbdquo;Gazeta Świątecznaandrdquo;, ktre prenumerowali rodzice. W okresie młodości jego ulubionymi autorami byli Prus, Kraszewski czy Orzeszkowa a następnie Sienkiewicz, Mickiewicz oraz inni. W młodym wieku zorganizował z kilkunastoma przyjaciłmi czytelnię składkową. Ucząc się samodzielności zamieszkiwał na stancji i dodatkowo pobierał prywatne lekcje. Po czytaniu następnym jego ulubionym przedmiotem były rysunki. Właśnie to zamiłowanie do rysunkw sprawiło że, w 1899 roku opuścił dom rodzinny i zaczął praktykę w Towarzystwie Akcyjnym Zawiercie. Początkowo pracował w dziale rytowniczym i uczył się wieczorowo w technicznej 4-klasowej szkole zorganizowanej przez grono inżynierw przy fabryce. Na kursach technicznych wykazywał duże zainteresowanie fizyką i chemią, co zaowocowało przejściem do działu farbiarskiego i apretury. Jego zainteresowania nauką i czytelnictwem sprawiły, że jako dorosły człowiek zgromadził z czasem własną pokaźną bibliotekę domową oraz prenumerował gazety i czasopisma fachowe. Po kilku latach pracy oraz nauki z zaoszczędzonym kapitałem opuścił fabrykę. Rodzinne gospodarstwo z młynem wodnym i zabudowaniami było w złym stanie, jednak po jakimś czasie zmodernizował je oraz spłacił sukcesorw. W 1912 roku zawiera związek małżeński z Wiktorią z domu Kotela z Zawiercia. Owocem tego małżeństwa było siedmioro dzieci. Okres I Wojny był trudnym czasem nie tylko dla rodziny, ale rwnież dla ich gospodarstwa, ktre w czasie działań wojennych w 1914 roku zostało zdewastowane przez wojska austriackie (niektre źrdła podają że ponad tysiąc drzew zostało wyciętych).  Sytuacja ta sprawiła, że Łakota wszedł w konflikt z austriackimi władzami wojskowymi, za co został aresztowany na dwa tygodnie. Do następnego zniszczenia doszło w 1919 roku. W wyniku pożaru ucierpiało całe gospodarstwo a płomienie nie oszczędziły żadnego z budynkw. Ich odbudowa trwała kilka lat. Przez pewien czas Łakotowie zamieszkiwali okresowo u zaprzyjaźnionej rodziny w Blanowicach i Zawierciu, skąd doglądali budowy. Po odbudowie w latach 30-stych młyn Łakoty stał się jednym z najnowocześniejszych i najlepiej umaszynowionych pod Zawierciem. Korzystali z niego m.in. mieszkańcy Blanowic, Pomrożyc czy Łośnic. W młynie zatrudniony był andbdquo;młynarczykandrdquo;. Za domem znajdował się ogrd z drzewami owocowymi. Na kilkudziesięciohektarowy majątek składał się także staw hodowli karpia, lasy, pola oraz nieruchomość u zbiegu obecnych ulic Paderewskiego i Kasprowicza w Zawierciu. Czas II Wojny Światowej był trudny jak poprzedni okres. Wybuch Wojny zastaje Jana Łakotę w Blanowicach. W Zawierciu zorganizował komitet niesienia pomocy (prawdopodobnie z ks. Wajzlerem) dla ludzi uciekających przed Niemcami z zachodu. Przekazywał mąkę do piekarń na terenie miasta dla potrzebującej ludności. W zimie 1943 roku wraz z częścią rodziny zostaje wysiedlony do obozu pracy w mieście Frysztat w Czechach, ktry udało im się przeżyć. Do Zawiercia a następnie do majątku w Blanowicach wracają w maju 1945 roku. Władza i ustrj, ktry w tamtym czasie doszedł do głosu zaczęły stosować naciski administracyjne i podatkowe, gdyż takie osoby były uważane za wrogw klasowych. Cała ta sytuacja z czasem doprowadziła do upadku majątku.

Powrćmy jeszcze do głwnej działalności społecznej i politycznej Jana Łakoty, ktry większą część życia poświęcił tej okolicy i miastu. Nie wiadomo kiedy zaczęły się kształtować jego poglądy polityczne, ale już przed I Wojną Światową był wybierany dwukrotnie na delegata powiatowego w wyborach do Dumy. W 1916 roku został wybrany do nowo utworzonego Sejmiku Powiatowego w Dąbrowie Grniczej oraz do Rady Gminnej w Kromołowie. Funkcje te pełnił do 1919 roku. Był członkiem Polskiego Zjednoczenia Ludowego i Polskiego Stronnictwa Republikańskiego koła w Dąbrowie Grniczej. Po utworzeniu w 1918 roku Okręgowego Towarzystwa Rolniczego Powiatu Będzińskiego z siedzibą w Zawierciu, Łakota zostaje jego sekretarzem a prezesem ks. Franciszek Zientara. Działalność obejmowała cały wczesny powiat będziński oraz kilka gmin powiatu olkuskiego. W tym okresie założył kłka rolnicze i spłki spożywcze w Blanowicach i Skarżycach oraz został prezesem stowarzyszenia w Rudnikach. Stowarzyszenia te nauczyły ludzi handlować i wyrobiły pogląd na pracę społeczną. Należał do Związku Młynarzy Polskich w Warszawie. Brał udział oraz był jednym z przewodniczących  pierwszego zjazdu młynarzy w wolnej Polsce, ktry odbył się w dniach 4-5 maja 1919 roku w Warszawie. Z tej okazji w Gazecie Lwowskiej nr. 117 z 22 maja 1919 roku pisano: andbdquo;"(...) Po nabożeństwie w kościele Pokarmelickim o godz. 9 rano odbyło się po godzinie 11 otwarcie Zjazdu w gmachu technikw. Słowo wstępne wypowiedział p. Olszewski, wicedyrektor Towarzystwa Przemysłowcw. Do prezydium powołano dziesięciu przedstawicieli młynarstwa z wszystkich ziem polskich a obradom przewodniczyli kolejno pp. Stanisław Inglot prezes galic. Koła młynarzy, inż Fr. Pałaszewski, poseł Jan Łakota i Alfred Freakel prezes galic. Związku młynarzy(...)"

Łakota był jednym z uczestnikw utworzenia w 1927 roku Powiatu Zawierciańskiego. Od początku jego powstania reprezentował powiat, jako radny kilku kadencji a także był członkiem Zawierciańskiej Powiatowej Rady Szkolnej, gdzie zasiadali tacy znani zawiercianie jak Helena Malczewska czy Stanisław Holenderski. Wraz ze starostą zawierciańskim St. Konopackim wchodził m.in w skład zarządu Komunalnej Kasy Oszczędnościowej. Z własnych środkw wspłfinansował budowę gmachu Starostwa przy ul. Sienkiewicza. W latach 30-stych był członkiem Rady Wojewdzkiej oraz Izby Rolniczej w Kielcach, gdzie zajmował stanowisko w komisji rewizyjnej. Włączał się w rżnego rodzaju akcje społeczne. Dzięki jego staraniom oraz innych mieszkańcw Blanowic oddano do użytku w 1932 roku szkołę powszechną, na ktrą pomagał załatwić zezwolenia i podarował drewno na budowę. Podobnym zaangażowaniem wykazał się kilka lat wcześniej przy organizowaniu i budowie straży pożarnej w Blanowicach, ktrej został prezesem. Przyczynił się m.in do budowy drg w mieście i powiecie. Będąc przez wiele lat posłem, radnym i społecznikiem często wyjeżdżał służbowo oraz był zapraszany na rżne uroczystości państwowe na terenie miasta i powiatu. Na zdjęciu uroczystość pod pomnikiem powstańcw w Mrzygłodzie z 1930 roku z udziałem władz Zawiercia i Sejmiku Powiatowego. Jakiś czas temu zdobyłem zaproszenie Stowarzyszenia Rezerwistw i Byłych Wojskowych R.P. Koła Powiatowego w Zawierciu na uroczystość poświęcenia sztandaru. Zbirka rezerwistw i zaproszonych gości oraz wbijanie gwoździ na tarczy honorowej miało się odbyć  na boisku T.A.Z.. Na pierwszej stronie zaproszenia czytamy: andbdquo; Uroczystość Poświęcenia Sztandaru odbędzie się dnia 10.XI. 1929 roku pod protektoratem Jaśnie Wielmożnego Pana: 1) Korsaka Władysława Wojewody Kieleckiego 2) Gen .Zająca Jzefa D-cy 23 Dyw. Piech 3) Czesława Kowalskiego Starosty Zawierciańskiego 4) Greckiego Romana Gen. Bryg. 5) Ks. Prałata Zientary Franciszka 6) Zyndrama Mariana posła na Sejm 7) Łakoty Jana posła na Sejm.andrdquo; Wśrd pozostałych (prawie 200) członkw honorowych znajdujemy znanych ludzi z Zawiercia i okolic.

W wyborach do Sejmu Ustawodawczego w 1919 roku  został wybrany na posła z listy nr 2 w 29 okręgu wyborczym Sosnowiec, jako bezpartyjny. Partia, z ktrej stratował do wyborw zjednoczyła się w blok z innymi i przybrała nazwę andbdquo; Narodowe Zjednoczenie Ludoweandrdquo;. Na ulotce wyborczej z tamtego okresu możemy przeczytać (fragmenty ulotki): andbdquo;Rodacy! Koło Dąbrowskie Polskiego Stronnictwa Republikańskiego wystawiając na swojej liście wyborczej  nr 7  dwch kandydatw na posłw do Sejmu nie kierowało się względami partyjnymi. Dążyliśmy do bloku z innymi ugrupowaniami, aby nasi kandydaci wraz z wyborcami innych stronnictw pokrewnych mogli wsplnie pracować nad odbudową Ojczyzny naszej. Kandydaci nasi Jzef Wypych ze Strzemieszyc Małych i Jan Łakota z Blanowic umieszczeni na liście Nr 7 są włościanami i rzemieślnikami zarazem; są wytwrcami zdającymi sobie z tego, że bez pracy nie ma kołaczy... Doświadczenia nabyte przez naszych kandydatw w kłkach rolniczych włościańskich, w kłkach oświatowych i instytucjach społecznych dają pewność, że trudności jakie poseł spotkać musi przy organizacji państwa zostaną przez nich rozważnie pokonane..., Wyborcy! Stawcie się do urny wyborczej w dniu 26 bm. Głosujcie za naszymi kandydatami. Piszcie na kartkach wyborczych liczbę 7..., Niech żyje i rozkwita Ojczyzna nasza a imię Polska niechaj będzie poważane przez ludy całego świata! Koło Dąbrowskie Stronnictwa Republikańskiego. W styczniu 1919 r.andrdquo;

W Sejmie przystąpił do Stronnictwa Polskiego Zjednoczenia Ludowego, a następnie w wyniku połączenia członkw Zjednoczenia Narodowego i Bezpartyjnych z P.Z.L. stał się członkiem Narodowego Zjednoczenia Ludowego do końca kadencji sejmowej, czyli do końca listopada 1922 roku. W Sejmie Ustawodawczym pracował w komisjach przemysłowo-handlowej oraz administracyjnej, gdzie pełnił funkcję wiceprezesa. Na forum Sejmu przemawiał m.in. na temat reformy rolnej w Polsce, w jednej ze spraw był referentem oraz składał szereg interpelacji i wnioskw dotyczących regionu Zagłębia Dąbrowskiego. Dotyczyły one m.in. spraw zaopatrzenia mieszkańcw tego terenu w żywność oraz niezbędne artykuły rolnicze, a także o przekazanie środkw na prace publiczne takie jak  budowy drg czy szkolnictwo.

W 1928 roku startuje ponownie do Sejmu i zostaje wybrany posłem na Sejm II kadencji z listy nr 1 Bezpartyjnego Bloku Wspłpracy z Rządem z okręgu wyborczego nr 21 Będzin. W wyborach do Sejmu 4 marca 1928 roku (okręgi 17-24) na liście wyborczej okręgu 21 powiat Będzin, Zawiercie Jan Łakota znalazł się wraz z partyjnym kolegą Zarańskim Janem (jeden z założycieli AGH w Krakowie) oraz czterema innymi kandydatami z Jedności Robotniczo-Chłopskiej. Podczas tej kadencji pracował w komisjach administracyjnej i skarbowej. W czasie pełnienia funkcji posła mieszkał okresowo przez kilka lat w Warszawie. W składzie osobowym Sejmu Ustawodawczego Rzeczypospolitej Polskiej z 1920 roku widzimy Jana Ł. pod pozycją 175 z adresem w Warszawie-Hotel Poselski. Podobnie w następnych wyborach, w składzie Sejmu z 1.IV.1930 roku Łakotę znajdujemy pod pozycją 202-Hotel Poselski oraz w książce adresowej miasta Warszawy z 1930 roku. W stenogramach sejmowych można znaleźć m.in. wniosek przewodniczącego Walerego Sławka z kolegami z klubu BBWR (wymieniony rwnież Jan Łakota) w sprawie pracy nad rewizją konstytucji.

Po II Wojnie Światowej Łakota wycofuje się z działaności politycznej. Umiera w 1952 r. i zostaje pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafialnym w Zawierciu.

Był to człowiek ktry miał zasługi nie tylko lokalne, ale z racji pełnienia funkcji posła Sejmu Ustawodawczego organizował podwaliny życia społecznego i gospodarczego w odrodzonej Polsce. Posiadał szerokie kontakty wśrd urzędnikw państwowych oraz na uczelniach m.in. w Krakowie. Postać Jana Łakoty jak i wielu innych zasłużonych dla miasta i powiatu ludzi przez dłuższy okres była marginalizowana i pomniejszana przez powojenne władze, gdyż osoby te pochodziły z zamożniejszych rodzin, ktrych wczesny system nie tolerował. Dlatego warto przypominać i andbdquo;prostowaćandrdquo; dzieje ludzi żyjących w naszym mieście.

Dziękujemy rodzinie Łakotw za udzielenie informacji na temat swojego przodka oraz zdjęcia z rodzinnego archiwum.
Tekst: Sławomir i Jadwiga Gębka
Jeśli posiadacie państwo jakieś ciekawe zdjęcia lub informacje prosimy o kontakt:
jaslaz@poczta.onet.pl</description>
        </item><item>
        <title>Zawierciańskie Zakłady Fotograficzne </title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/zawiercianskie_zaklady_fotograficzne_</link>
        <description>Bardzo często w naszych albumach posiadamy stare zawierciańskie zdjęcia i pocztówki i mało kto z nas zastanawia się, gdzie i jak je robiono.           W naszym mieście w tym okresie nie było zbyt wielu ciekawych obiektów do fotografowania, więc zanim pojawiły się pierwsze zawierciańskie pocztówki na przełomie XIX i XX wieku, do nas również dotarła moda na utrwalenie swojego wizerunku. Dlatego też w tym okresie częstszym i zarazem milszym obiektem dla naszych fotografów było nie Zawiercie, ale Zawiercianin, gdyż jak znawcy tematu mówią, and#8222;w tym okresie w Zawierciu nie było co fotografowaćand#8221;. Wielu mieszkańców naszego miasta ma fotografie portretowe swoich przodków, które były wysyłane pocztą lub ofiarowywane na pamiątkę (dziś takie porterówki robione są najczęściej z okazji ślubów itp.) Najbardziej popularne były zdjęcia na tekturkach z nazwą zakładu lub opisem z tyłu. Widziałem fotografie Zawiercian, którzy będąc nawet poza granicami kraju robili sobie zdjęcia a następnie wysyłali je, jako kartki pocztowe do Zawiercia. Byli to głównie emigranci wyjeżdżający za chlebem, powstańcy i żołnierze walczący w różnych armiach.                        Książka adresowa z 1929 roku podaje, że w Zawierciu w tym okresie były następujące zakłady fotograficzne: Dworzecki Bogusław ul. Kościuszki 13;  Męcik Ignacy ul. 3 Maja 1a;  and#8222;Stellaand#8221; ul. 3 Maja 13 i  Wolenberg H. ul Blanowska 4.  Natomiast zdjęcia, które posiadamy do II Wojny Światowej są z następujących zakładów: N. Tenenblum ul. Pocztowa 17;  Semiatycki B. ul. Marszałkowska;  Arbus Moriz i Synowie oddział w Zawierciu; Fronczkowa P. ul. 3 Maja; and#8222;Rekordand#8221; ul. Blanowska 3, Foto-Szaf w Zawierciu (brak adresu); Męcik Andrzej róg Kościelnej i Blanowskiej; Jakubowski B. ul. Kościuszki 33, a później drugi zakład przy ul. 3 Maja 3 ; Męcik Ignacy ul. Siewierska 34 (dom własny) i and#8222;Stellaand#8221; ul. 3 Maja 4 oraz (i tu rzadkość) zdjęcie z zakładu fotograficznego Natalji Piborzył z wizerunkiem Heleny Malczewskiej. Skąd aż taka rozbieżność? Część tych zakładów nie dotrwała do roku 1929 lub powstała po tej dacie. Różnice są też w niektórych adresach. Zakład and#8222;Stellaand#8221; na jednych zdjęciach ma adres 3 Maja 13 na innych natomiast 3 Maja 4. Podobnie jest z Ignacym Męcikiem. Adres zakładu z ul. Siewierskiej 34 (dom własny) jest na zdjęciu z roku 1915, natomiast książka adresowa z roku 1929 podaje adres zakładu już na nowym miejscu, czyli na ul. 3 Maja 1a i inny adres 3 Maja 21 (drugi zakład?). Z tak wielu przedwojennych zakładów fotograficznych do dzisiaj dotrwał tylko jeden i był też fotograf znany nie tylko w Zawierciu czy Królestwie Polskim, ale i poza granicami kraju i to z przynajmniej dwóch powodów.                   Po większości zawierciańskich zakładów fotograficznych, pozostały nam tylko zdjęcia lub suche fakty, gdzie się znajdowały lub kto był właścicielem danego zakładu. Natomiast niewiele informacji zachowało się samych fotografach. Skąd pochodzili, kiedy się urodzili czy np. jak długo mieli zakłady jest to praktycznie wiedza trudna do zdobycia, ponieważ może już nikt nie pamięta tych informacji, lub nie spisywał takich danych. O niektórych jednak udało się zdobyć trochę wiadomości i dzisiaj chcemy państwu je przybliżyć.           Jest jeden przedwojenny zawierciański zakład, który najdłużej działał i dotrwał aż do dzisiejszego dnia, czyli o zakładzie Jakubowskich. Bolesław Jakubowski do Zawiercia przybył z kieleckiego gdzie się urodził. W Kielcach pracował, jako policjant. Po przejściu na emeryturę, zaczął dorabiać i uczyć się nowej profesji w fotograficznej pracowni portretowej w Kielcach. Bolesław Jakubowski około 1932 roku przyjechał odwiedzić rodzinę w Zawierciu i już tu pozostał. Jako młody i świeżo wyuczony fotograf w Gliwicach zakupił niemiecki aparat Leica. Był to pierwszy, nowoczesny aparat małoobrazkowy z 1923 roku wyposażony w dwa metry taśmy kinematograficznej z możliwością zrobienia 40 zdjęć (taki Rolls-Royce naszych czasów). Przez jakiś czas, robił zdjęcia przypadkowym ludziom na ulicach Zawiercia i wywieszał z numerkami w oknie mieszkania. Ludzie widząc siebie, kupowali fotografie. Następnie kupił jeszcze kilka takich samych aparatów i wynajmował and#8222;leikarzyand#8221;(od nazwy aparatu) by na ulicach robić jeszcze więcej zdjęć. Interes tak dobrze się kręcił, że w 1934 roku na ul. Kościelnej 33 (dom naprzeciw kościoła) założył swój pierwszy zakład fotograficzny. Koniunktura widocznie była dobra, gdyż w 1935 roku odkupił drugi zakład z ul. 3 Maja 1 od P. Fronczkowej. W tamtych latach zakłady posiadały tylko oświetlenie dzienne. Tak też było w zakładzie na ul. 3 Maja. Ściana południowa i dach był ze szkła, co umożliwiało robienie zdjęć tylko w dzień i przy słonecznej pogodzie. W terenie natomiast robiono zdjęcia na magnezję (z wybuchem) i czasem nawet okopciło fotografowanego. Dlatego też chcąc usprawnić pracę chyba, jako pierwszy w Zawierciu wprowadził w swoim warsztacie oświetlenie żarowe, które widział u niemieckich fotografów w Gliwicach, jak doskonale się sprawdzało. W rok po wybuchu II Wojny, Niemcy odebrali B. Jakubowskiemu warsztat i przekazali rumuńskiemu Niemcowi, który niezbyt znał się na fotografice. Przez jakiś czas Jakubowski robił na zlecenie Niemców zdjęcia i wywoływał je w domu. Po zakończeniu wojny odzyskał swój zakład. Zachowało się sporo zdjęć pocztówkowych Zawiercia z czasów okupacji B. Jakubowskiego. Zaraz po wojnie wraz z synem Józefem brali udział w and#8222;akcji dowodowejand#8221; na ziemiach odzyskanych. Przez dwa lata prowadzili filię zakładu w Kudowie Zdroju, w której robili głównie zdjęcia do dowodów osobistych repatriantom ze wschodu. Mieli nawet propozycję od ówczesnego burmistrza Kudowy, aby tam zostać na stałe, ale nie skorzystali z okazji.  B. Jakubowski przekazuje następnie zawierciański zakład swojemu synowi Józefowi a ten, jako jeden z pierwszych wprowadził do Zawiercia kolorową fotografię. W 1984 roku Jerzy Marek Jakubowski przenosi zakład do nowowybudowanych pawilonów przy ul. Sikorskiego kultywując pasję swojego dziadka Bolesława i ojca Józefa (w międzyczasie powstaje zakład Andrzeja Jakubowskiego). Obecnie obydwa zakłady przejęły prawnuki (czwarte pokolenie) Bolesława Jakubowskiego, czyli Agnieszka i Joanna.                Innym fotografem, działającym na terenie Zawiercia był Moritz Arbus. Urodził się 25 lipca 1839 roku w Grabowie. Ożenił się z mieszkanką Częstochowy Mirlą Wollenberg i jako zawód podał and#8222;fotografistaand#8221;. Na krótki czas wyjechał do Turka by w spółce z Kajmanem założyć zakład. W 1894 roku zakłada samodzielny zakład w Częstochowie. W następnych latach pojawiły się filie tego zakładu. Na przełomie XIX i XX wieku pojawia się nazwa and#8222;M. Arbus i synowieand#8221;. Dlatego też zawierciańska filia powstała jakiś czas po 1900 roku, gdyż na wcześniejszych zdjęciach widnieje zakład w Częstochowie i filia w Sosnowicach a następnie w Bendzinie (obecnie Sosnowiec i Będzin). Zawiercie było trzecią z kolei filią, a kolejne powstały w Łodzi (dwie), Zduńskiej Woli, Pabianicach, Kutnie i Kole. Na tyłach zdjęć kartonikowych nie ma adresu zawierciańskiego, więc nie wiadomo gdzie była ulokowana ta filia. Nie wiadomo też czy prowadził ją sam Moritz czy raczej któryś z jego synów, ani w jakich latach działała.                   Przeglądając przedwojenne zawierciańskie zdjęcia nie sposób oprzeć się wrażeniu, że panowała tu pewna and#8222;specjalizacjaand#8221;. Na zdjęciach and#8222;urzędowychand#8221;, czy z różnych uroczystości, kościoła czy np. ze Starostwa najczęściej spotykamy sygnaturę Fronczkowej, Dworzeckiego ewentualnie I. Męcika. Pieczątki pozostałych fotografów najczęściej zobaczymy na prywatnych zdjęciach portretowych i grupowych.  Jaskrawym dowodem specjalizacji są Andrzej i Ignacy Męcik. Nie wiadomo czy byli braćmi lub spokrewnieni. Pierwszy wyspecjalizował się w fotografowaniu osób prywatnych, drugi w wydawaniu pocztówek z Jury i Zawiercia oraz zdjęć pocztówkowych.             Ignacy Męcik zasłynął z dwóch rzeczy; pocztówek i powiedzenia and#8222;Momencik Panie Męcikand#8221;. Wzięło się zapewne stąd, że gdy wykonywano zdjęcie trzeba było dość długo trwać w bezruchu i widocznie Męcik mówił and#8222;jeszcze chwileczkę, zaraz, momencikand#8230;and#8221;. Podobnież to powiedzonko, jeszcze przez bardzo długie lata, można było usłyszeć na ziemi zawierciańskiej. Pierwsze zdjęcia Męcików są z około 1890 roku, a oficjalnie zakład Ignacego Męcika został zarejestrowany w 1898 roku. Był on usytuowany przy ul. Siewierskiej 34 a po roku 1920 przeniósł się na ul. 3 Maja 1a (wejście od obecnej ul. Powstańców Śl.) i inny adres 3 Maja 21 (drugi zakład?)  I. Męcik był jednym z pierwszych fotografów w Zawierciu, więc zapewne na brak pracy nie narzekał. Na Wystawie Przemysłu i Rolnictwa w Częstochowie w 1909 roku, miał nawet swoje stoisko, na którym przedmiotami wystawowymi były and#8222;fotografie własneand#8221;. Natomiast o dacie założenia zakładu przez Andrzeja Męcika nic nie wiadomo i jako fotograf też jest mniej znany. Wiadomo natomiast, że zakład znajdował się na rogu ul. Kościelnej i Blanowskiej oraz, że prowadził and#8222;specjalny oddział portretowyand#8221;. Niewiele niestety wiadomo o ich prywatnym życiu (jak i innych fotografów). Nie mniej jednak, udało się I Męcikowi zasłynąć zarówno w mieście, jak i poza granicami kraju i nie tylko ze zdjęć, ale w głównej mierze, że jako pierwszy fotografował miasto, okolice i wydawał pocztówki.                        Drugie najdłużej działające (po Jakubowskich), ale już powojenne atelier fotograficzne w Zawierciu, (choć z przedwojennym akcentem) jest zakład fotograficzny Szczypki. Założyciel zakładu Józef Szczypka już przed wojną pobierał pierwsze fotograficzne szlify (u Montaka, współpracował z Męcikiem), a we Lwowie zdawał egzamin czeladniczy. Gdy wybuchła II Wojna Światowa 19-letni wówczas Józef Szczypka był już zawodowym fotografem i otrzymał nakaz pracy do niemieckiego zakładu fotograficznego na ul Marszałkowskiej. Po niedługim czasie również jego brat Zygmunt musiał tam pracować. Po zakończeniu wojny otworzył własny zakład fotograficzny w połowie ulicy Marszałkowskiej. Dzięki swoim zdolnościom plastycznym oraz wiedzy fotograficznej został studentem Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi. W ty czasie zakład prowadził jego brat Zygmunt Szczypka. Tamten okres and#8222;błędów i wypaczeńand#8221; był dość specyficzny dla osób mających własność prywatną. and#8222;Systemand#8221; był nieprzychylny i Józef Szczypka musiał zamknąć swój zakład fotograficzny. Podjął pracę w Domu Kultury and#8222;Włókniarzand#8221; w Zawierciu. Był głównym animatorem życia kulturalnego miasta, reżyserował spektakle teatralne. Jako ciekawostkę można podać, że podjął się zaprojektowania i wyrzeźbienia pomnika, który z inicjatywy władz miasta stanęła przed Domem Ludowym (po lewej stronie patrząc od frontu). Rzeźba przedstawiała włókniarkę i włókniarza (lub hutnika, realizacja pomnika nie została w pełni ukończona, więc nie mamy pewności). Jego miłość do fotografii nigdy nie minęła i po roku 1953 chcąc kontynuować swoją pasję zrezygnował z pracy w Domu Kultury. Ponownie otworzył zakład fotograficzny na ul Marszałkowskiej pod nazwą and#8222;Foto Artystikaand#8221;. Następnie przeniósł zakład na ulicę 3-go Maja 19. W roku 1966 po wybudowaniu w pobliżu modernistycznego bloku mieszkaniowego atelier przeniesiono do przestrzennego lokalu na parterze budynku przy ulicy 3-go Maja 15. Od początku swojego istnienia oprócz fotografii użytkowej specjalizował się w fotografii artystycznej. Doskonaląc swój warsztat Józef Szczypka otrzymał tytuł Mistrza Rzemiosła Artystycznego. Był też laureatem wielu nagród na ogólnopolskich wystawach fotograficznych. Tradycje zakładu kontynuuje obecnie zięć Marek Kaczmarzyk. Od 2011 roku zakład and#8222;Foto Artystikaand#8221; mieści się na ul. 3-go Maja 11 (wejście od ul. Sądowej).  

Fotografem, który wydawał zawierciańskie pocztówki był Ignacy Męcik. Rok 1904, to początek pierwszych jego pocztówek oraz zdjęć pocztówkowych. Fotografował nie tylko Zawiercie, ale również okoliczne miejscowości i zamki. Jego sygnaturę możemy znaleźć na pocztówkach ze Sławniowa, Wierbki, Kromołowa, Pilicy, Myszkowa i wielu innych miejscowości. Ulubionym tematem były zarówno jurajskie warownie jak i sama Jura. Szczególnie upodobał sobie zamek w Ogrodzieńcu, ale i Smoleń, Bobolice, Mirów i Siewierz znalazły się na jego pocztówkach. Nie wiadomo jak długo I.Męcik parał się wydawnictwem, ale wygląda na to, że do chwili wybuchu I Wojny, gdyż ostatnie wydane pocztówki pochodzą z roku 1914. Czyżby to był koniec jego pasji pocztówkowej? Na pewno nie. Pora, więc, by przedstawić drugi powód, z którego zasłynął i Męcik. W 1920 roku wydaje album and#8222;Wiosna 1915 w Królestwie Polskimand#8221;. Zawiera on 19 dokumentalnych fotografii z Zawiercia i okolic. Na zdjęciach pokazał biedę i tułaczkę zawiercian w okresie I Wojny. Można zobaczyć kobiety, które ciągną pług i orzą pole, bose dzieci idące z matką z podarowanymi śledziami w Domu Ludowym, wędrujące rodziny z tobołami i z dziećmi z Otoli do Zawiercia i Poręby, ręczną prace na roli w Bzowie czy Łośnicach, rozdawanie mąki i słoniny biednym oraz wiele innych poruszających fotografii. Można w nich zobaczyć zarówno profesjonalizm fotograficzny jak i współczucie Męcika.  Zdjęcia pocztówkowe I. Męcik prawdopodobnie wydawał sam. Były wydawane na papierze fotograficznym (podobne do dzisiejszego zdjęcia) i miały one najczęściej opis przedstawionego zdjęcia i dane wydawcy. Na rewersie było miejsce na korespondencję z wydrukowanymi liniami na adres i znaczek. Natomiast pocztówki były drukowane u J.A Lewandowskiego czy Józefa Raaba i Spółka w Olkuszu. Ten ostatni stosował charakterystyczny prążkowany papier o odcieniu zielonym lub żółto niebieskim, co powodowało, że pocztówki z jego drukarni miały ciekawy i specyficzny kolor.               Gdy Ignacy Męcik zakończył wydawanie pocztówek swoją działalność rozpoczął Andrzej Męcik. Nie była ona tak imponująca jak Ignacego, ale godna zauważenia, gdyż również był fotografem prowadzącym zakład. Pierwszą swoją pocztówkę wydał w roku 1915 w czasie I Wojny. Przedstawiała ona zniszczony przez Niemców dworzec kolejowy w Zawierciu. Na kolejne trzeba było czekać prawie 25 lat, czyli do II Wojny. Być może to zbieg okoliczności, a może celowe działanie, gdyż Andrzej Męcik wydawał swoje pocztówki tylko w czasie okupacji niemieckiej podczas I i II Wojny Światowej. Pokazywał zarówno Zawiercie, jak i np. Ogrodzieniec.                 Przeglądając zawierciańskie zdjęcia i pocztówki możemy zauważyć, że wiele z nich nie ma ani wydawców, ani zakładów, które je drukowały. Prawie wszystkie zawierciańskie pocztówki z II Wojny Światowej nie mają żadnych informacji o wydawcach. Również wiele przedwojennych widokówek mają nieznanego wydawcę. Zdarzały się również ciekawe pomyłki. Nie wiadomo, dlaczego się tak działo, ponieważ wydawcą była Z. Hubicka z Zawiercia a drukował je Józef Raab z Olkusza. Sprawa dotyczy Fabryki Huldczyńskiego i E. Erbego. Pocztówka z widokiem zakładu E. Erbego jest podpisana and#8222;Fabryka Huldczyńskiegoand#8221; i odwrotnie. Są też poprawne wersje tych pocztówek. Błędy nie ominęły również najbliższych okolic, a w szczególności Pilicy.                    Dzisiaj zawierciańscy fotografowie zajmują głównie robieniem różnorakich zdjęć osobom prywatnym, na uroczystościach ślubnych, itp. a robieniem i wydawaniem pocztówek zajęły się wyspecjalizowane firmy, które swoją siedzibę mają zazwyczaj w dalekiej odległości od Zawiercia. Są to najczęściej wieloobrazkowe miksy przedstawiające fragmenty samego miasta, dzielnic oraz bardzo często Jury. Muszę przyznać, że zdarzają się i and#8222;perełkiand#8221;. Myślę tu o kilku pocztówkach wydanych w ostatnim czasie przez osoby prywatne, bądź też pewne instytucje zawierciańskie, co jest na pewno godną do naśladowania inicjatywą. Prawdopodobnie przed II Wojną Światową w Zawierciu mogły być jeszcze inne zakłady fotograficzne, może mniej znane, o których nic nie wiemy i dlatego w tym felietonie nie zostały wymienione.   
Jeśli nasi czytelnicy o nich wiedzą lub mają ich stare zdjęcia lub pocztówki to prosimy o kontakt;   jaslaz@poczta.onet.pl   albo zadzwonić pod nr 666 227 527 a postaramy się wykorzystać te informacje.  
Tekst i foto: Jadwiga Sławomir Gębka

</description>
        </item><item>
        <title>Lipiec w Zawierciu i okolicach 1836-1938 (część 2)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/lipiec_w_zawierciu_i_okolicach_18361938_czesc_2</link>
        <description>Rok 1836

Wojewdztwo Krakowskie. Z powodu grzystego położenia, obfituje w  kopalnie; cynku, żelaza, ałunu, siarki, węgla itp. W szczegle: (andhellip;)  Będzin, fabryka tkanin bawełnianych i zakłady grnicze cynku. Żarki, fabryka tkanin bawełnianych i rozmaitych machin. (andhellip;) Koziegłowy, fabryka sukna i płtna. Mijaczw, fabryka żelaza. (andhellip;) Pradła, fabryka żelaza. Ogrodzieniec, fabryka sukna. Miasto Kromołw, fabryka tkanin bawełnianych i fabryka sukna. (andhellip;) Sławkw, zakłady grnicze. 
Dziennik Powszechny 27.07.1836 r.

Rok 1877

W Zawierciu przędzalnia braci Ginsbergw, wartości  przeszło 300 000 rubli spłonęła do szczętu. Fabryka była ubezpieczona w  kilku towarzystwach.
Gazeta Warszawska 5(17)07.1877 r.

Rok 1885 

Wystawa rolniczo-przemysłowa. Lista nagrd. Według  urzędowej i ostatecznej listy nagrd, ogłoszonej przez komitet,  otrzymali nagrody i odznaczenia następujący wystawcy: (andhellip;) Medale złote: J. K. Poznański z Łodzi, Towarzystwo akcyjne wyrobw bawełnianych w Zawierciu, Ludwik Meyer z Łodzi (andhellip;).
Kurier Warszawski, 1(13) lipca 1885 r.

Wystawa rolniczo przemysłowa. (andhellip;) Nagrody pieniężne. Po  rs. 20. J. Klimkowskiemu z Żyrardowa za narzędzia ogrodnicze i J.  Wolnemu z Kromołowa za sukno i kołdry. (andhellip;) Medale brązowe: Herman Izaak z  Pilicy za wyroby powroźnicze, (andhellip;) Fabryka odleww żeliwnych i  emaliernia w Porębie Mrzygłodzkiej (andhellip;).
Kurier Warszawski 2(14) lipca 1885 r.

Drogą urzędową zawiadomiono, że w osadzie fabrycznej Zawierciu  pow. olkuskiego, w ciągu 3 dni zeszłego tygodnia zapadło na cholerynę  [choleryna - ostre, bakteryjne zatrucie pokarmowe z objawami podobnymi  do cholery]. 55 osb. JW Naczelnik guberni natychmiast wysłał inspektora  Urzędu Lekarskiego dla bliższego zbadania choroby i przedsięwzięcia  środkw zaradczych. 
Gazeta Kielecka 3(15)07.1885 r.

W Zawierciu tamtejsza spłka fabryczna zamierza wybudować  kościł katolicki. Myśl ta tym więcej zasługuje na uwagę, że najbliższy  kościł leży o kilka wiorst od Zawiercia w miasteczku Kromołw.
Tydzień, Piotrkw, 23.06 (5.07).1885 r.

Szosa z Wolbromia do Pilicy i z Pilicy do Zawiercia jest czymś  takim, jak pisze andbdquo;Gazeta Kieleckaandrdquo;, na określenie czego nie ma nazwy w  słowniku mowy potocznej. Tyle tam dziur, wybojw, wkłęsłości i bruzd, że  przejeżdżający choćby żelazne miał zdrowie, po kilkukrotnym przebyciu  tej drogi, położyć się musi do lżka. Całe lata zaniedbania, składały  się na wytworzenie podobnego stanu drogi. Konserwacja dokonywała się w  ten sposb, że ustawiano jedną pryzmę kamienia i to w dodatku  najgorszego gatunku. Płonne są nadzieje wszystkich fabrykantw  usiłujących rozwinąć tu przemysł - dziesiątki tysięcy rubli wrzuconych w  fabryki pjdą na marne, dopki nie stanie droga rwna jak stł,  ułatwiająca dojazd wygodny do zakładw przemysłowych.
 
W Zawierciu na weselu pewnego robotnika - jak donosi  andbdquo;Kurier Porannyandrdquo; -przyszło do kłtni z jednym z gości także robotnikiem,  ktrego z powodu złego prowadzenia się wypchnięto za drzwi. Obrażony  postanowił zemścić się na drużbie, ktry głwnie przyczynił się do  wyprowadzenia go za drzwi i o zmierzchu zaczaił się około domu,  oczekując na drużbę. Lecz zdarzyło się, że wyszedł pan młody, nie zaś  drużba. Czatujący uderzył go drągiem w głowę, że ten w trzy dni potem  umarł.    
Tydzień, Piotrkw 30.06(12.07).1885 r.

Spłka spożywcza w Zawierciu, w grudniu roku zeszłego  zatwierdzona przez władzę, w zeszłą sobotę uroczyście otwartą została.  Jest ona założona dla pracujących w miejscowej fabryce Towarzystwa  akcyjnego i liczy już obecnie 960 członkw, podzielonych na założycieli i  konsumentw; tych ostatnich zapisało się 830 i opłacają oni tylko  wpisowe wynoszące rs. 2, gdy członkowie założyciele wnoszą oprcz tego  po rs. 15 na udział w kapitale zakładowym. Dzięki tak gorliwemu poparciu  spłki przez robotnikw fabrycznych ma ona zapewnione istnienie trwałe,  bo sprzedaż przedmiotw raźnie wzrasta i dziś już do 500 rs. dochodzi.  Spłka sprowadza pewne artykuły, jak ryż, kawę, pieprz itp. wprost  wagonami z Hamburga i tym sposobem jest w możliwości wytrzymać  konkurencję szkodliwą, mając przy tym na widoku danie swym uczestnikom  jak największej korzyści.  Należy dołożyć wszelkich starań, iżby  wszystkie osady fabryczne, w ktrych nagromadzona jest znaczniejsza  liczba robotnikw, mogły posiadać podobne spłki spożywcze, jako będącym  wielkim dobrodziejstwem przez samych robotnikw sobie wyświadczonym.  Spłek takich istniało u nas 9, to jest w Warszawie dwie, a w Płocku,  Radomiu, Miechowie, Łodzi, Suchedniowie, Żyrardowie i Zawierciu po  jednej. Jest to dotąd jeszcze bardzo niewiele.
Gazeta Rzemieślnicza 14.07.1885 r. 

Wskutek przedstawienia komitetu ministrw w dniu 24  maja br. najwyżej  zatwierdzonego, gmina Kromołw od powiatu olkuskiego  oddzielona, przyłączona została do powiatu będzińskiego gub.  piotrkowskiej. Jak wiadomo, w gminie tej znajduje się osada Zawiercie,  mieszcząca w sobie fabrykę wyrobw z bawełny, przeszło za rubli  srebrnych 3 000 000 rocznie wytwarzanych, znajdujących dla swej  przystępności cen i dobroci wyrobu, szeroki zbyt do Cesarstwa oraz tu w  kraju, a nawet w części pewnej i za granicę.
Gazeta Kielecka 7(19) 07.1885 r.

Rok 1886

Wynalazek. P. Grabiński, technik z Zawiercia, wynalazł przyrząd do  nawłczenia zerwanych nitek w człenkach tkackich, zabezpieczający  zdrowie robotnikw. Dotychczas wykonywanie tej czynności było bardzo  uciążliwym i zabjczym dla zdrowia, jeżeli więc przyrząd p. Grabińskiego  pomyślany jest praktycznie, wyświadczy on wielkie usługi i znajdzie  szerokie zastosowanie. 
Prawda 17(5).07.1886 r.

Rok 1887

Pożar w Siewierzu. Dnia 2 b.m. pożar nawiedził osadę  Siewierz, w powiecie będzińskim guberni piotrkowskiej, niegdyś stolicę  udzielnego księstwa, wspomnianą już w wieku XII. Zgorzało mianowicie 65  stodł z sianem lub  słomą. Ogień szalał straszliwie, lecz szczęściem  nie przenisł się na budynki zamieszkane; w przeciwnym razie klęska  byłaby straszna, gdyż sikawki i narzędzia ratunkowe okazały się prawie  na nic nieprzydatnymi.
Tydzień, Piotrkw, 12(24)07.1887 r.

Gmina Kromołw (w powiecie olkuskim) zaliczona została -  jak donosi andbdquo;Warszawski Dniewnikandrdquo; - do powiatu będzińskiego. Z tego  powodu zamierzano zmienić skład okręgw III i IV sądw gminnych, z  ktrych pierwszy mieścić się będzie w Pilicy, a drugi w Żarnowcu.
Tydzień, Piotrkw, 19(31)07.1887 r.

Rok 1891

Pod Ogrodzieńcem, w pow. olkuskim, na drodze w  ustronnym miejscu, w przyszłym miesiącu otwarta będzie fabryka prochu.  Budynki fabryczne i mieszkalne w liczbie 25 już zostały wzniesione;   obecnie ustawiają maszyny i montują wewnętrzne urządzenie. Fabryka  składa się z szeregu budowli odosobnionych, poodgradzanych między sobą  wałami ziemnymi, sięgającymi do dachw. Każdy z budynkw ma trzy ściany  murowane, czwarta zaś z lekko osadzonego drzewa, a to dlatego, aby w  razie eksplozji gazw budowle nie uległy zrujnowaniu. Budowa już  pochłonęła poważną sumę 250 999 rs. Fabryka powstaje kosztem andbdquo;Ruskiego  Towarzystwa Akcyjnegoandrdquo; posiadającego takiż sam zakład w Szlisselburgu po  Petersburgiem, donosi o tym andbdquo;Gazeta Kieleckaandrdquo;.
Tydzień, Piotrkw, 7(19)07.1891 r.

Rok 1894

Z Zawiercia piszą do andbdquo;Słowaandrdquo; pod d.  5. lipca: andbdquo;Jeszcze  w roku zeszłym Słowo donosiło, że w Zawierciu, celem budowy filialnego  kościoła, wybrany został komitet. Składki na budowę kościoła z początku  napływały ochoczo przeważnie od robotnikw, a zarząd fabryk Towarzystwa  akcyjnego andlaquo;Zawiercieandraquo; w marcu r.b. przeznaczył rs. 10000, co razem ze  składkami wynosiło około rs. 16900. Komitet dotychczas zaledwie tylko  kupił plac pod kościł za rs. 1700. Rejent z Żarek, p. Trojanowski, ze  względu, iż chodziło o kościł, nie przyjął wynagrodzenia nie tylko za  sporządzenie aktu kupna, ale nawet i za koszta podrży, choć sam mieszka  w innej parafii. Komitet jednak nie zajął się do dnia dzisiejszego  przygotowaniem materiałw, jako to: kamienia, cegły, wapna itp.  materiałw, niezbędnych do pierwszego rozpoczęcia robt. Wskutek tego  składki na budowę kościoła przestały napływać, gdyż niektrzy twierdzą,  że kościoła wcale nie będzie. Dotychczas największe zasługi, nie licząc  innych, położył p. Jan Szaruga; zajmuje on się osobiście zbieraniem  składek i niejedną już parę butw zdarł, chodząc do członkw komitetu o  szybsze działanie około budowy kościołaandrdquo;.
Tydzień, Piotrkw 3(15)07.1894 r.

Smutny wypadek. Syn p. R. Piaseckiego, prywatnego  nauczyciela w Zawierciu, 15-letni chłopiec, udawszy się z kolegami do  wsi Turzy na ryby, kąpiąc się pod upustem koło młyna, utonął. Chłopiec  był podobno zgrzany i nagły kurcz pogrążył go w wodzie. Ratunek, choć  wczesny, był już bezskuteczny. 
Tydzień, Piotrkw 10(22)07.1894 r.

Rok 1895

Pożar Rokitna.  Dziś z rana, pisze pod dniem 12 b.m.  korespondent andbdquo;Gazety Warszawskiejandrdquo;, obiegła Zawiercie ponura wieść, iż  pobliska wieś Rokitno własność, p. Poleskiego, stoi w płomieniach.  Przebąkiwano, że spaliło się kilkoro ludzi. Po zbadaniu wypadku na  miejscu okazało się, co następuje: Jedna z mieszkanek Rokitna zajęta  była suszeniem i czesaniem lnu, ktry od rozpalonego pieca zajął się  płomieniem i wkrtce stał się źrdłem klęski dla wsi całej. Na ratunek  pierwszy pośpieszył administrator Rokitna p. Stanisław Zawadzki, ktry z  narażeniem życia wynisł z płomieni czworo dzieci z rozmaitych chałup  chłopskich; dzielnie mu dopomagał p. Franciszek Kubańczyk, ratując  inwentarz i chaty włościańskie. Do bardzo energicznej obrony przyczynili  się rwnież pp. Krauze i p. Hanak, sekretarz gminy. Piękny przykład  pomocy sąsiedzkiej okazały dwie pp. Jungsterna i Cederbauma oraz fabryka  mączki kostnej; wysłali bowiem wszystkich ludzi na ratunek i sami też  czynnie zajęli się obroną. Sikawek dostarczyli pp. Polescy, stacja Łazy  drogi żelaznej Warszawsko-wiedeńskiej i fabryka cementu andbdquo;Wysokaandrdquo;.  Spaliła się żywcem jedna kobieta, czternaście domw mieszkalnych,  dwadzieścia cztery stodoły, kilka cieląt i nierogacizny. O spalonej  kobiecie dowiedziałem się tyle tragicznych szczegłw, iż muszę je  dosłownie powtrzyć. Nazywała się Rozalia Gałka, wyszła za mąż przed  ośmiu laty, i wskutek złego pożycia z mężem, a głwnie z jego rodziną,  dostała lekkiego obłędu, czuły małżonek odesłał ją do familii, ktra za  pomocą kija wypędzała z niej opętanie. Kuracja wpędziła ją w rzeczywiste  szaleństwo, a zacna rodzina z godnym małżonkiem na czele, chcąc się  pozbyć raz na zawsze kłopotu, uradziła, żeby ją pan małżonek wziął na  łańcuch, co też dokumentnie spełnił. Więził ją w stodole przykutą  łańcuchem za nogę. Tortury te trwały już czas dłuższy, aż się Bg  zlitował i wziął ją do swojej chwały. Spaliła się doszczętnie tak, że  tylko kości znaleziono i przepalony łańcuch z kłdką, ktry jako andbdquo;corpus  delictiandrdquo; złożono u wjta gminy Rokitno, gdzie ten łańcuch na własne  oczy oglądałem. Gałka, mąż i ludność Rokitna twierdzi z całą naiwnością,  że andbdquo;inkszy rady nie było ino ją trzymać na łańcuchu i jeść dawać mało  wielaandrdquo;. Dziedziczka dbr Rokitno z przyległościami pospieszyła z doraźną  pomocą, zaopatrując w chleb pogorzelcw, gmina coś wyasygnowała, a  reszta zależy od Boga i dobrych ludzi. 

W Zawierciu amatorzy, rekrutowani z pracownikw  tamtejszej tkalni akcyjnej, dawali przedstawienia amatorskie, z ktrych  dochd był przeznaczony na wznieść się tamże mający kościł katolicki.  Oba widowiska wypełniły trzy jednoaktwki: andbdquo;Żywi i umarliandrdquo;, andbdquo;Kajtuśandrdquo; i  andbdquo;Włczęgaandrdquo;, przy czym szczelnie przez oba dni zapełniona widownia  darzyła hojnie oklaskami wykonawcw, z ktrych na wyrżnienie zasłużyli:  siostry Witkowskie oraz pp. Ruszkowski, Czapiński i Biernacki. Dochd z  widowisk wynisł kilkaset rubli.
Tydzień, Piotrkw, 9(21)07.1895 r.

Rok 1897

Pod względem ilości zbrodni i występkw powiat będziński z jego  rżnorodną ludnością fabryczną zajmuje niezawodnie pierwsze miejsce w  naszej guberni. Co tylko ucichną wieści o jednej szajce opryszkw  wyłapanej przez policję, wnet zjawia się druga, i po staremu terroryzują  mieszkańcw. Nie dawniej jak 9 b.m. o godz. 9 spełniono w osadzie  Kromołowie zuchwałe i charakterystyczne morderstwo. Jeden z mieszkańcw,  Motel Bankier, modlił się, siedząc wprost zamkniętego okna; na stole  paliła się świeca, okno wychodziło na podwrze. W pokoju nie było  nikogo; żona wyszła do sieni, a syn Wigdor znajdował się w stajni. Naraz  rozległ się wystrzał, lecz ani rodzina bankiera, ani sąsiedzi nie  zwrcili na to uwagi, mniemając, że odgłos wystrzału pochodzi z  okolicznych kopalń, na ktrych często rozlegają się wybuchy dynamitowych  naboi. Kiedy atoli żona Bankiera weszła do pokoju oczom jej przedstawił  się straszny widok. Bankier leżał na podłodze bez duszy w kałuży krwi.  Oględziny sądowe lekarskie wykazały, że nabj grubego szutru rozbił  kości policzkowe Bankiera na drobne kawałki, co spowodował wstrząśnienie  mzgu i natychmiastową śmierć. Świadkowie zeznali, jakby na krtko  przed wystrzałem na podwrze domu, gdzie mieszkał Bankier weszli dwaj  nieznajomi; około tego czasu inni świadkowie widzieli na ulicy dwch   ludzi, z ktrych jeden miał dubeltwkę, a drugi drąg żelazny, ciemna noc  nie pozwoliła dobrze rozrżnić ich twarzy. Podejrzewają, iż sprawcami  zbrodni byli uczestnicy bandy Malarskiego, a zwłaszcza Żyd zwany  Śniadkiem, działający z pobudek zemsty osobistej.
Tydzień, Piotrkw, 13(25)07.1887 r.

Rok 1898

Żarki (List andbdquo;Dziennik dla Wszystkichandrdquo;). Miasto Żarki d.  3. bm. nawiedził straszny pożar. O godzinie 2 po południu wybuchł z  zabudowań gospodarczych niejakiej Sjki, położonych przy ulicy  Leśniowskiej. W jednej chwili cała ulica stanęła w płomieniach, albowiem  straszny żywioł od razu przenisł się na drugą stronę budowli. Z  najpierwszym ratunkiem dla mienia biednych pogorzelcw przybyli  urzędnicy i oficjaliści stacji kolei żelaznej Myszkw z sikawką i strażą  swoją, pod komendą Bolesława Pągowskiego, pomocnika zawiadowcy stacji, i  p. Konrada Borowskiego, dozorcy, ktrym za energiczny i umiejętny  ratunek, oraz prawdziwe poświecenie się, złożyć należy serdeczne  podziękowanie. Ratunek wskutek kompletnego braku narzędzi ogniowych był  nader utrudniony. Zastanowienia godnym jest fakt, że w całych niemal  Żarkach znalazł się tylko jeden bosak do rozrywania płonących zabudowań.  Spaliło się 40 domw ze wszystkimi zabudowaniami gospodarczymi. Setka  rodzin blisko pozostała bez dachu nad głową i sposobu utrzymania, nędza  straszna.
Tydzień, Piotrkw, 2(14)07.1889 r.

Zawiercie. Pani Adolfina Zimajer przy wspłudziale pp.  Wincentego Rapackiego (syna), I. Stryjewskiego i Henryka Lasockiego,  dała tu dwa przedstawienia, na ktre publiczność licznie się zebrała,  nie szczędząc oklaskw artystom. 

W zaprzeszłym tygodniu w fabryce Towarzystwa akcyjnego  andbdquo;Zawiercieandrdquo; jednego z robotnikw porwał pas transmisyjny i unisłszy go o  parę łokci w grę rzucił nim o ziemię. Nieprzytomnego odesłano  natychmiast do szpitala, gdzie też leży niebezpiecznie chory. Dodać  należy, że przyczyną wypadku była własna nieostrożność robotnika. 
Tydzień, Piotrkw,19(31)07.1889 r.

Rok 1900

Zawiercie. Zawiązało się  towarzystwo obywateli z  Zawiercia, składające się z 15 członkw z kapitałem 15000 rubli celem  założenia publicznego parku w Zawierciu.
Tydzień, Piotrkw, 9(22)07.1900 r.
 
Spod Mrzygłodu (klęska pożaru). W d. 3 b.m. osadę  Mrzygłd nawiedził straszny pożar: 157 domw mieszkalnych przeważnie  drewnianych i 121 zabudowań gospodarskich spłonęło w przeciągu płtora  godziny; pozostały tylko zgliszcza w postaci sterczących kominw.  Donoszą nam, że ogień powstał o godz. 5 po południu w rynku miejscowym,  prawdopodobnie z papierosa podrzuconego nieuważnie przez wypoczywających  robotnikw przy budowie w stodole, podczas podwieczorka. W niespełna  kwadrans po pierwszym wybuchu pożaru w rynku, niesiony wiatrem ogień  dostał się na ulicę o paręset krokw w nizinie położonej, przez co  utrudniając ratunek, do szczętu znisł dwie ulice z ruchomościami  ocenianymi na 70 856 rubli; w tym asekurowanych budynkw na rb. 13 830.  Straty, więc ogromne; 57 osb pozostało bez dachu i środkw do życia!...  Jak możemy zapobiegamy nędzy tych biedakw, ale to wszystko nie na  długo wystarczy?
Tydzień, Piotrkw, 2(15)07.1900 r.
 
Z Zawiercia. Osada fabryczna zmienia się szybko - jak mwi andbdquo;Gazeta  Kieleckaandrdquo; - w pierwszorzędną miejscowość przemysłową. Fabryki wyrastają  jedna za drugą, co wpłynęło nareszcie na to, iż osada będzie  doprowadzona do porządku, ktry na pierwszym planie sprowadzi bruki  granitowe, dawno oczekiwane i pożądane. Przedsiębiorstwa podjęli się J.  Buchner i Jan Mecner, deklarując po 7 rub. 44 kop. za sążeń kwadratowy  bruku granitowego. 

Nie tylko w Warszawie, lecz i w Zawierciu istnieje fuszerka budowlana;  dotyczy ona domu adwokata Mikulińskiego, ktry w roku zeszłym wystawił  piętrową kamienicę; dom fatalnie zarysował się od wierzchołka aż do  fundamentw, zwłaszcza w sklepieniach, ktre na razie przerobiono.  Podobno dom stoi na tak zwanej kurzawce i to ma być głwna przyczyną  stanu rzeczy.

Przedsiębiorca Robert Stefani zaczął budować nowy szlachtuz. Przybyła  nam rwnież niepachnąca fabryka kleju Sachisa. Sama firma stoi z dala od  osady na andbdquo;Borowym Poluandrdquo;, lecz kości wyładowywane są na stacji w  Zawierciu i furmankami dowożone przez miasto do klejowni. Można sobie  wyobrazić, co za okropne powietrze wytwarzają gnijące odpadki zwierzęce.  

W Siewierzu o dwie mile od Zawiercia, spłka inżynierw z Zagłębia  Dąbrowskiego, z inicjatywy inżyniera Łempickiego z Sielca zakłada  fabrykę dachwek; przedsiębiorstwu temu można wrżyć przyszłość z uwagi,  że domy w pow. będzińskim zaczynają zmieniać tekturowo-smołowcowe dachy  na więcej trwałe. 

Kościł tutejszy, choć niektrzy dobroczyńcy głoszą o swej wielkiej  ofiarności, buduje się bardzo opieszale, opieszale z powodu  braku  funduszw. Zakupiono też w Zawierciu sześć morgw gruntu pod cmentarz  miejscowy. Okazję tę wyzyskał właściciel z Kromołowa Haberman, i kazał  sobie zapłacić po tysiąc rubli za morgę. Cmentarz już wymierzono i  ogrodzono.
Tydzień, Piotrkw, 16(29)07.1900 r.

Rok 1903
               
W Zawierciu zatwierdzono wreszcie oddzielną parafię. Proboszczem nowo  zatwierdzonej  parafii zawierckiej został mianowany ks. Franciszek  Zientara, choć na to probostwo starało się dużo księży starszych odeń  wiekiem i mających urząd proboszczw od lat kilku a nawet kilkunastu;  władza jednak diecezjalna, mając na względzie położone zasługi przez ks.  Zientarę przy budowie kościoła, mianowała go proboszczem. 
Tydzień, Piotrkw, 13(26)07.1903 r.

Rok 1905

Banda opryszkw, grasująca w okolicach Zawiercia i  będąca postrachem tamtejszych mieszkańcw, została rozbita. Wraz z jej  hersztem Janem Krwawińskim, zbiegłym z Sachalina, ujęto 16 rabusiw.
Prawda 22(9) 07.1905 r.

W Zawierciu strajkowały zakłady tkacko-przędzalnicze Towarzystwa Akcyjnego Zawiercie zatrudniające przeszło 7000 robotnikw. 
Prawda 8.07(25.06).1905 r.

Rok 1906

Zawiercie. Stan wojenny. W gub. piotrkowskiej aresztowani:  Piotr Kwiatkowski z Zawiercia - 2 tyg. za rewolwer, Jan Mroziński, gm.  Kromołw, pow. będziński -  1 miesiąc więzienia za rewolwer i 17  patronw [nabojw].
Rozwj 4.07.1906 r.

Stan wojenny W gub. piotrkowskiej aresztowany Maks Grynbaum gm. Kromołw -3 miesiące więzienia za agitację, broszurę i proklamację.
Rozwj 5.07.1906 r.

W Zawierciu zarząd fabryki Huldschyńskiego ofiarował  bezinteresownie nowo urządzony park na ćwiczenia dla Sokołw miejscowych  Towarzystwo Gimnastyczne [Towarzystwo Gimnastyczne andbdquo;Sokłandrdquo;].
Tydzień, Piotrkw 7.07.1906 r.             

Zgon. Josek Lejbel postrzelony podczas napadu na drodze z Siewierza do Żarek, umarł w szpitalu w Myszkowie.

Zabjstwo przemytnika. Znany w okolicy przemytnik Kolasa został na posterunku Chrścice pod Koziegłowami zabity przez żołnierza straży pogranicznej. 
Dziennik Częstochowski 12.07.1906 r.
                                
W Żarkach od niejakiego czasu grasuje szajka opryszkw,  terroryzująca ludność. Nie dość jednak na bandzie czy też kilku bandach  prywatnych rabusiw - pisze korespondent andbdquo;Dziennika Częstochowskiegoandrdquo;.   Od tygodnia w sieniach wielu domw, na ulicy, na podwrkach znajdujemy  jakieś chuligańskie odezwy, pisane po polsku, o tym, że wkrtce, lada  dzień niby będziemy andbdquo;podżegaćandrdquo; (podpalać) sklepy i domy żydowskie  andbdquo;jewrejskieandrdquo;. Odezwy te, jakkolwiek język ich wskazuje, kto je podrzuca i  dowodzi, że ludność polska nie ma z nimi nic wsplnego - wywołują wśrd  ogłu mieszkańcw Żarek nastrj wysoce nerwowy, ktry przy lada okazji  powoduje popłoch i zamieszanie. Zdaniem naszym opanować szerzący się  niepokj i uświadomić ogłowi mieszkańcw, że od niego zależy w znacznej  mierze utrzymanie w Żarkach spokoju, że za tym rozrzucane odezwy nie  powinny wytrącić nikogo z rwnowagi - jest pierwszym obowiązkiem  inteligentnych jednostek zamieszkałych w Żarkach. 
Tydzień, Piotrkw 15.07.1906 r.             

Rok 1907

Zawiercie. Do sprzedania. Dom murowany, chlew, komrki,  woda, ogrdek przy lasku i fabryce Huldczyńskiego w Zawierciu.  Wiadomość ulica Siewierska nr 10 w Zawierciu. 
   
Rok 1909

Zawiercie. Nowe Towarzystwo Dobroczynności chrześcijańskiej  powstać ma niebawem. W tych dniach z inicjatywy ks. proboszcza Ziętary  odbyło się w resursie miejscowej zebranie organizacyjne z udziałem 70  osb. Zagaił obrady ks. Ziętara, wyjaśniając w dłuższej przemowie  znaczenia Towarzystwa ze stanowiska oglnospołecznego i  chrześcijańskiego. Zebraniu przewodniczył mecenas Mikuliński, ktry  streścił ustawę normalną towarzystw dobroczynności. Na zakończenie obrad  wybrano komitet organizacyjny złożony z 16 osb.
Goniec Częstochowski 2.07.1909 r.

Rok 1921

Tajemnicze morderstwo. Dn. 17 bm. około godz. 4 po  płnocy zostało popełnione przez niewiadomych dotąd zbrodniarzy  sensacyjne morderstwo na osobie 50-letniego właściciela czterech młynw,  Tomasza Rydzewskiego. Szczegły tego sensacyjnego morderstwa są  następujące: Rydzewski, jako właściciel czterech młynw, z ktrych dwa  posiada w Rudnikach pod Zawierciem, jeden na Borowym Polu, trzeci zaś w  Okradzionowie, wszystkie w powiecie będzińskim, był jak na dzisiejsze  czasy milionerem, jeśli nawet nie miliarderem licząc techniczne  urządzenia młynw i jego dobytek w inwentarzu i przemiale. Rydzewski  powracał z Częstochowy, gdzie sprzedał zboże na pniu kupcom tamtejszym i  posiadał przy sobie większą ilość gotwki, podobno dwa miliony  marek.  Do Zawiercia przyjechał pociągiem o godz. 3 rano w niedzielę, wsiadł na  bryczkę i odjechał do domu w Rudnikach. W lesie w pobliżu jego młyna  napadło na niego kilku złoczyńcw (podobno sześciu), ktrzy zamordowali  go w ohydny sposb. Odszukaniem sprawcw morderstwa zajęła się  ekspozytura śledcza w Zawierciu.
Gazeta Częstochowska 24.07.1921 r.

Rok 1923

Strajk w Zawierciu. Wczoraj w południe rozpoczął się strajk w Zawierciu i objął zakłady Tow. Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; oraz szeregw drobniejszych. 
Goniec wielkopolski 20.07.1923 r. 
 
Rok 1925  

Zawiercie. Samobjstwo Żyda. Powiesił się tu miejscowy  przemysłowiec, wspłwłaściciel fabryki lin drucianych i konopnych oraz  tkanin metalowych p.f. andbdquo;Liniarniaandrdquo; Majer Finkelsztajn. Samobjca od  dłuższego czasu zdradzał już objawy silnego zdenerwowania i nosił się z  zamiarem samobjczym. Zmarły liczył 38 lat. Osierocił żonę i 7 dzieci.  Powodem samobjstwa był krytyczny stan finansowy. W tych dniach była  wyznaczona licytacja przez komornika na ruchomości należącej do denata  na sumę 6440 zł. Przed śmiercią Finkelsztajn napisał kilka listw w  języku żydowskim do swojej zony i rodziny. Finkelsztajn pochodził z  zamożnej rodziny żydowskiej i jest kuzynem samego cadyka Szpiro,  zamieszkałego stale w Palestynie. Samobjstwa dokonał on wieszając się  na lince umocowanej do haka wbitego w sufit w kantorze swojej fabryki  andbdquo;Liniarniaandrdquo;. Kantor fabryki był oblegany do pźna wieczr przez tłumy  ciekawych i żądnych wrażeń wspłwyznawcw denata.
Gazeta Wągrowiecka 14.07.1925 r.

Rok 1931

Zatargi o płace. W związku z zatargiem, jaki wynikł w tkalni S.A andbdquo;  Zawiercieandrdquo;, wskutek ktrego robotnicy rozpoczęli strajk, głwny inżynier  pracy p. M. Klott interweniował w dniu 22 bm. u obu stron w kierunku  załagodzenia konfliktu. W wyniku tej interwencji ustalono, że bliższe  omwienie sposobw załatwienia zatargu nastąpi w d. 24 bm. z udziałem  okręgowego inspektora pracy w Kielcach. Strajkujący robotnicy tkalni  domagają się od dyrekcji zapewnienia, że po uruchomieniu tkalni do 15  września br. nie nastąpią redukcje. Jest nadzieja, że spr zostanie  złagodzony i robotnicy przystąpią do pracy. 
Goniec Wielkopolski 24.07.1931 r.

Rok 1932

Warta (Zawiercie) - R. K. S. 2 : 1 (1 : 1)
Rozegrany w ub. niedzielę w Zawierciu mecz piłki nożnej o mistrzostwo  kl. A  Kieleckiego O. Z. P. N. przynisł niezasłużoną porażkę drużyny  R.K.S-u. Warta grała słabo i brutalnie. Zwycięski punkt dla Warty padł  na 8 minut przed końcem gry z rzutu karnego, podyktowanego na żądanie  publiczności. Sędzia słaby, skrcił zawody o 13 m.
Ziemia Radomska 21.07.1932 r.

Rok 1937

Jzef Bąk, rzeźnik z Myszkowa, będąc na jarmarku w Żarkach, posprzeczał  się z jednym z mieszkańcw Jaworznika. Sprzeczka zamieniła sie w bjkę i  Bąk pobił wieśniaka. Ten chcąc się zemścić wziął sobie do pomocy dwjkę  znajomych i w trjkę na rowerach dopędzili Bąka idącego w towarzystwie  znajomego Koperka. Wieśniacy pobili rzeźnika i wrzucili go do rowu. Bąka  znalazł przypadkowy przechodzień i doprowadził do domu. Zawzięty  rzeźnik nie dał za wygraną i postanowił zemścić się. Wziął długi nż  rzeźnicki i poszedł na poszukiwanie swych prześladowcw. Traf chciał, że  właśnie w tym momencie wracał z fabryki Steinhagena robotnik Pacan,  zamieszkały we wsi Mrzygłd. Bąk zobaczywszy idącego, wziąwszy go  widocznie za jednego z napastnikw, ktrzy go pobili, doskoczył do  Pacana i zadał mu dwa straszne ciosy w plecy. Nieszczęśliwy zalany krwią  padł na ziemię. Przewieziony do szpitala w Zawierciu zmarł. Mordercę  aresztowano.
Orędownik 24.07. 1937 r.

We czwartek 22 bm. nastąpiło przekazanie przez magistrat władzom  kolejowym nowo wybudowanego odcinka kolejowego Zawiercie - Poręba.
Ilustrowany Kurier Codzienny 24.07.1937 r.

Rok 1938

Społeczeństwo - wojsku.
Zarząd głwny i pracownicy cementowni andbdquo;Wiekandrdquo; w Ogrodzieńcu (pow. Olkusz)  ufundowali dla wojska 5 ciężkich karabinw maszynowych, ktrych  przekazanie odbędzie się w 24. rocznicę wymarszu kadrwki, to jest 6  sierpnia br.
Nowiny. Żołnierska gazeta ścienna, 27.07.1938 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 
Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając  bez zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast  andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.

Poprzednią część wydarzeń z lipca można przeczytać pod tym adresem: www.dawne-zawiercie.pl/b</description>
        </item><item>
        <title>Bierzcie przykład z Zawiercia [1933]</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/bierzcie_przyklad_z_zawiercia_1933</link>
        <description>Typowe miasto bezrobotnych, ktre rozdawało setki tysięcy złotych w postaci zapomg, znalazło właściwe wyjście z sytuacji.
Sukcesy miasta w walce z bezrobociem
Zawiercie przed wojną rozwijało się w iście amerykańskim tempie. Głwnym czynnikiem tego rozwoju była fabryka włkiennicza andbdquo;Zawiercieandrdquo; zatrudniająca ponad 6000 robotnikw. Powstawały oraz rozwijały się i inne ośrodki przemysłowe. Po wojnie, zdawało się, Zawiercie stanęło wobec jeszcze świetniejszego okresu swojego. Obok przemysłu włkienniczego, wzmocnił się i rozwinął przemysł chemiczny, metalowy, szklany. Zawiercie uzyskało przy tym szereg urzędw, o jakich nie śniło mu się w okresie przedwojennym, jak to: starostwo i wydział powiatowy, powiatowa kasa komunalna, urząd skarbowy i kasa skarbowa, PKU i inspektorat szkolny, komenda policji powiatowej, sąd itp. Zdawało się, że miasto ma przed sobą piękną erę dobrobytu i rozwoju. Aliści przyszedł kryzys i dotknął Zawiercie rwnież w amerykańskiej skali. Dość powiedzieć, że liczba robotnikw zatrudnionych w fabrykach metalowych, hucie szklanej i fabrykach chemicznych spadła do 1/5, zaś w wielkiej fabryce włkienniczej do 1/10 normalnie pracujących. Zawiercie stało się typowym miastem bezrobotnych. Powstał andbdquo;Komitet Pomocy Bezrobotnymandrdquo;. Początkowo, podobnie jak i inne podobne komitety, działalność swą ograniczył do pomocy doraźnej. Podczas Świąt Wielkanocnych rozdano 8000 tysięcy andbdquo;porcjiandrdquo;. Stale rozdawano obiady, zaopatrywano bezrobotnych w węgiel, ziemniaki itp. W miarę jednak przedłużenia się kryzysu komitet doszedł do słusznego wniosku, że rozdawanie bezrobotnym zapomg rwna się czerpaniu wody sitem.

Trzeba było pomyśleć o dostarczaniu bezrobotnym pracy. Zamierzenia te należało oprzeć na racjonalnym planie, wynikającym z potrzeb miasta i jego okolicy. W tym wypadku chodziło o przekształcenie poniekąd samej struktury miasta, na przetworzenie go z miasta przemysłowego na miasto przemysłowo-handlowe. Zawiercie bowiem leży z jednej strony w pobliżu kopalń węgla, a z drugiej graniczy z powiatami rolniczymi: częstochowskim, włoszczowskim, olkuskim. Aby ludność rolniczą tych powiatw ściągnąć do Zawiercia jako nabywcw, należało związać Zawiercie siecią drg kołowych z powiatami sąsiednimi oraz z Zagłębiem Dąbrowskim i Śląskiem. Opracowano plan drg, przystąpiono poza tym do jego wykonania i dziś jest on już na ukończeniu. Uporządkowano tedy, zatrudniając bezrobotnych, dwie stare zaniedbane drogi kołowe: Zawiercie-Ogrodzieniec-Pilica-Olkusz oraz Zawiercie-Siewierz. Wybudowano i otwarto w zeszłym roku  szosę w kierunku Zawiercie-Katowice, łączącą Zawiercie z powiatem włoszczowskim. W roku bieżącym buduje się dwie drogi: Zawiercie-Ciągowice w kierunku Ząbkowic (droga ta skrci połączenie Zawiercia z Będzinem, Sosnowcem i Śląskiem o ok. 20 km) oraz droga Zawiercie-Mrzygłd-Myszkw i dalej w kierunku Częstochowy. Uporządkowanie i rozwinięcie sieci komunikacyjnej z powiatami sąsiednimi umożliwiło w Zawierciu otwarcie targw tygodniowych, ktre dotychczas z braku dogodnej komunikacji w Zawierciu nie odbywały się wcale. Tak uczyniono pierwszy krok na drodze do wzmożenia ruchu handlowego, do przekształcenia miasta z czysto przemysłowego, w miasto przemysłowo-handlowe. Następnie przy pomocy środkw, dostarczonych z andbdquo;Funduszu Pracyandrdquo; i własnych środkw miasta, przystąpiono do szeregu innych prac. A więc rozpoczęto: 1. Budowę wodociągw miejskich, przy czym ukończono już budowę stacji pomp i rurociągw, ktre zdolne są zaopatrzyć w wodę 20 tys.  mieszkańcw, całkowity zaś plan obliczony jest na zaopatrzenie 40 tys. mieszkańcw; 2. Rozpoczęto budowę państwowej szkoły średniej, ktrej dotychczas Zawiercie nie posiadało wcale. Dzięki taniości robocizny i materiałw budowlanych, kosztorys gmachu, ktry w stanie surowym ukończony będzie we wrześniu br., wynosić będzie tylko 300000 zł; 3. Zbudowano parkan betonowo-metalowy, okalający miejscowy cmentarz katolicki. Obwd parkanu wynosi 1,5 km; 4. Rozpoczęto już i daleko posunięto budowę kiszarni przy rzeźni miejskiej, ktra zwiększy dochd miasta; 5. Rozpoczęto budowę magazynw miejskich. 6. Uruchomiono cegielnię, betoniarnię, warsztaty: stolarskie, ślusarskie, kowalskie. Miasto pobudza inicjatywę prywatną w kierunku budownictwa. Każdy właściciel placu i pewnej sumy gotwki otrzymuje cegłę po 25 zł za tysiąc na dziesięcioletni kredyt i na 4% rocznie. Podatki i świadczenia zaległe wykorzystuje się w naturze: w drzewie, żelazie i rurach wodociągowych w cemencie, w zwzce materiałw i robociźnie. Bezrobotni wyrabiają cegłę, wiązania z drzewa, podłogi, drzwi, ławki szkolne, przerabiają drzewo okrągłe, ktre miasto nabywa po 8 zł/metr, częściowo dostaje za darmo lub za podatki. Ślusarze i kowale przerabiają żelazo zakupione lub otrzymane za podatki, wyrabiają okucia lub inne potrzebne dla budynkw żelazne. Rurarze pracują przy wodociągach, betoniarze w betonach, robotach kanalizacyjnych itd. Materiały do tych robt magistrat zdobywa rwnież i drogą handlu wymiennego, za wyprodukowaną cegłę i świadczenia w robociźnie. Zawiercie daje piękny przykład, jak w warunkach kryzysowych można i należy zwalczać bezrobocie.
A.P.

Republika Ilustrowana z 13.07.1933 r.
Tekst wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek. Poprawiono pisownię według obecnych reguł.
 </description>
        </item><item>
        <title>Festyn Mickiewiczowski [1907]</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/festyn_mickiewiczowski_1907</link>
        <description>Zawiercie, 7 lipca.

Wyjeżdżało nas trzech z dworca częstochowskiego: sądziliśmy, że spotkamy  na peronie tłumy, a wagony będą przepełnione. I jedno, i drugie było,  cieszyliśmy się więc i błogie wysnuwaliśmy wnioski. Niestety, tylko do  Zawierciaandhellip; Na dworcu tamtejszym bowiem wysiadło nas trzech i trochę. A  prawda, dużo pasażerw do Kromołowa i Żarek. Nikt nas nie witał, więc  pierwszą naszą czynnością na ziemi zawierckiej było zadanie pytania,  ktrędy droga do parku. Odpowiedział nam jakiś poczciwy robociarz, jeden  z tej andbdquo;trochyandrdquo;, ktra z nami wysiadła, ofiarowując się zaprowadzić nas  na miejsce. Widzieliśmy w tym grzecznym człowieku bratnią nam duszę - i  jego, i nas przewiodła do Zawiercia cześć dla wieszcza! Tego wieszcza,  ktry wśrd stuku na paryskim bruku marzył:
O, gdybym kiedyś dożył tej pociechy,
Żeby te księgi zbłądziły pod strzechy;
Żeby wieśniaczki kręcąc kołowrotki,
Gdy odśpiewają ulubione zwrotki
O tej dziewczynie, co tak grać lubiła,
Że przy skrzypeczkach gąski pogubiła,
O tej sierocie, co piękna jak zorze,
Zaganiać ptactwo szła w wieczornej porze:
Gdyby też wzięły na koniec do ręki
Te księgi proste jako ich piosenki!...
Dożyłeś, wieszczu! Bo Zawiercie wsią jest jeszcze, a Twoje księgi czyta i chłop, i chłopka, radując się z Tobą, że:
W całej przeszłości i w całej przyszłości,
Jedna już tylko dziś kraina taka,
W ktrej jest trochę szczęścia dla Polaka:
Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie
Święty i czysty jak pierwsze kochanie,
Niezaburzony błędw przypomnieniem,
Niepodkopany nadziei złudzeniem,
Ani zmieniony wypadkw strumieniem.
I komuż zawdzięczamy, że te słowa wieszcza przyszły nam na pamięć?  Czy fabrykantom, czy dyrektorom azali całej andbdquo;arystokracjiandrdquo;, ktra z  szumem i łoskotem potrafi każdy swj czyn rozgłosić? Nie. Zawdzięczamy  to skromnemu oficjaliście fabrycznemu, ktry - wzorem jednego z  szaraczkw mickiewiczowskich - powiedział:
andbdquo;Panie Buchman, waścina rzecz bardzo
wymowna,
Ale wymowa szum, drum: kropić! to rzecz
głwnaandrdquo;.
I wziął się sympatyczny p. Bronisław Miciński do dzieła; pokonawszy  rżne uprzedzenia i trudności, przeprowadził szczęśliwą myśl wzniesienia  pomnika Adamowi Mickiewiczowi w Zawierciu. Rzecz ciężką wziął na  siebie, bo sam był człowiekiem niezamożnym. Ale zadowolony być winien,  bo nastały takie czasy, że nie tylko złodziejom tłuszcza się kłaniaandhellip;  Uznać też musi ubogich w pieniądz, ale bogatych - duchem!

Historia pomnika krtka: Oto urządzonemu przed paru laty, rwnież z  zapoczątkowania p. Micińskiego, parkowi postanowiono w marcu b.r. nadać  charakter bardziej publiczny. Tu nadmienić należy, że park obejmuje  znaczną przestrzeń, bo 14 morgw na gruntach wsi Kromołw, posiada  teatrzyk letni, estradę dla orkiestry, pawilony na bufety letnie,  huśtawki itd. Przedstawia wartość 80 000 rb., a stanowi własność 200  udziałowcw, na czele ktrych stoi miedzy innymi p. Miciński. Z chwilą  gdy wyniknęła myśl urządzenia pomnika Mickiewiczowi w parku, p.  Bronisław Miciński zwrcił się do p. Ferdynanda Staszewskiego, artysty  rzeźbiarza z Częstochowy, a ten gorliwie do dzieła przystąpił. W  kwietniu zaczęto zwozić kamień skalisty ze wsi Skarżyc, o 10 wiorst od  Zawiercia odległej, na fundamenty i piedestał, a w połowie zeszłego  miesiąca budowa pomnika ukończona została. Całość jest skromna, ale  artystycznie bardzo wdzięczna. Na wierzchołku jakby groty ustawiono  podwjnej wielkości naturalnej, wykute w kamieniu popiersie wieszcza,  zwrcone twarzą ku Zawierciu. Podobizna oblicza wzorowana jest na masce  pośmiertnej poety i portrecie autorstwa Mordasiewicza. Niżej, pod  popiersiem, artysta umieścił w zagłębieniu symboliczną postać pacholęcia  w parciance, ktre w uniesionej w grę ręce trzyma krakuskę, a całym  ciałem, jak i wyrazem twarzy i złożeniem ust, jakby wydawał z  odsłoniętej piersi okrzyk nadziejny i zwycięski. Myśli i poezji w tym  wiele, a w ogle trzeba przyznać, że dzieło p. Staszewskiego, utrzymane w  stylu szlachetnym, przemawia do wyobraźni widza w sposb podniosły.  Przyszli więc Zawiercianie do gotowego i na nich spada zaszczyt, że  pierwsi w Krlestwie po Warszawie mają kamień, ktry żywo do serc i  ducha przemawia!... A co zrobił dość liczny komitet częstochowski, ktry  miał się zająć wykonaniem projektu pomnika pod Jasną Grą,  zapoczątkowanej przez śp. Proszowskiego? Godzi się też przy tej  sposobności zapytać, co uczyniła delegacja trzech, ktra miała rozpocząć  kroki wstępne? Czyżby:
andbdquo;Tylko Buchman radości podzielić nie raczył;
 Pochwalał projekt, lecz go radby przeinaczyłandrdquo;.
Odsłonięcie pomnika w Zawierciu miało nastąpić przed tygodniem, ale  nagle zostało odwołane; dopiero po uzyskaniu zezwolenia na zabawę pn.  andbdquo;Festyn Mickiewiczowskiandrdquo;, dziś, jako część programu tego festynu,  nastąpiło uwiecznienie popiersia wieszcza. Uwieńczenie to przemyślano  dość ładnie. Kilkanaście dziewcząt w bieli i w strojach krakowskich,  trzymających w rękach wianki, pomiędzy ktrymi były i te andbdquo;z modrych  bławatkw i zielonej rutyandrdquo; rozmieszczono na zrębach groty w ten sposb,  że tworzyły one wraz pomnikiem uroczy obraz. Wokł pomnika zgromadziło  się sporo ludzi, ale ani poświeć tzw. śmietankiandhellip;Widzimy przeważnie ludzi  ciężkiej pracy, przed frontem pomnika chr męski, chrek dziecięcy,  kapelę i rząd strażakw, ktrzy pełnia służbę honorową. Godz. 17.00.  Zdjęto niebieską oponę i ks. F. Zientara, proboszcz miejscowy, zawsze  chętny dla dobrej sprawy, przybrany w kapę, przy asyście ośmiu księży,  ktrych umyślnie zaprosił, rozpoczął ceremonię poświęcenia pomnika  wieszcza, ktry w piersi swojej woła: andbdquo;Panno święta, co Jasnej bronisz  Częstochowyandrdquo;. Po odmwieniu błogosławieństwa chr pod kierunkiem p.  Czapli wykonał a capella podniosłą kantatę B. Dembińskiego: andbdquo;Cieniom  wieszczaandrdquo;, brzmiącą w ostatnich dwch wierszach majestatycznie:
andbdquo;Cześć Tobie wieszczu, cześć Tobie wawrzyny,
Na całą Polskę niech głosi ten hymnandrdquo;
Po czym wszedł na prowizoryczną mwnicę ks. Bogacki, profesor  seminarium kieleckiego, i w sposb wymowny, a niekiedy do łez  poruszający, sławił wieszcza i jego pamięć. Wzywał nas kaznodzieja  podniośle, byśmy pod pomnikiem wieszcza zaprzysięgli sobie miłość  wzajemną i zgodę, abyśmy testamentowych słw tego, co kochał za miliony,  nie powtarzali, jako czczego frazesu! Niech słowa, wydane ze zbolałej  piersi umierającego nad Bosforem poety: andbdquo;Kochajcie się! Stwierdzone będą  czynem!...andrdquo;. Ksiądz Zientara w szczerych słowach wyjaśnił znaczenie  pomnika dla społeczeństwa i zwrcił się do Zawiercian o poparcie dzieła  materialnie, aby całe Zawiercie dało wyraz swego w tym wspłudziału.  Chr dziatwy, powtarzanie kantaty przez dorosłych, hymn orkiestry,  uwieńczenie popiersia wieszcza przez dziewczynki, zakończyło ceremonię  odsłonięcia pomnika. Nastąpiła zabawa. Wejście na nią było płatne, a z  pieniędzy, jakie tą drogą otrzymano, z przedstawienia amatorskiego,  sprzedaży pocztwek i fotografii pomnika - mają być pokryte koszta  wzniesienia pomnika. Na ten sam cel zebrano doraźnie pewną kwotę.  Powtrzenie zabawy nastąpi w przyszłą niedzielę. Nie byliśmy, ale wiemy,  że spalono ognie sztuczne, że amatorzy zawierccy odegrali andbdquo;Obronę  Częstochowyandrdquo;, w ktrej niezmordowany p. Bronisław Miciński odtworzył  postać o. Kordeckiego. Wyjeżdżaliśmy z Zawiercia z pokrzepionym sercem, a  patrząc przez okna wagonu na andbdquo;pola malowane zbożem rozmaitem, wyzłacane  pszenicą, posrebrzane żytemandrdquo; grała nam w duszy pieśń triumfalna!
Goniec Częstochowski z 9.07.1907

Tekst wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek. Poprawiono pisownię według obecnych reguł.</description>
        </item><item>
        <title>Bolesław Prus o Zawierciu [1877]</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/boleslaw_prus_o_zawierciu_1877</link>
        <description>O 36 mil za Warszawą, a więc jeszcze o kilka mil za Jasną Grą, leży  osada - Zawiercie Wielkie. Widok oglny - płaszczyzna upstrzona żłtawym  zbożem lub zielonymi łąkami; na południowym skraju kilka małych wzgrz o  łagodnej krzywiźnie, cały widnokrąg zamknięty przerzedzonymi, o ile się  zdaje, lasami i młodocianymi zagajnikami. Grunt piaszczysty, na ktrym  chętnie wyrastają ziemniaki, lecz zboża są liche. Tu i wdzie jakiś  moczar, sadzawka lub wąska a kręta struga, niekiedy tak zasłoniętą  trawą, że nie wiadomo, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy. Sama osada  Zawiercie rozciąga się pod stacją tegoż nazwiska wzdłuż drogi żelaznej -  może na wiorstę. Tu - jeden domek otoczony starym płotem, wdzie cały  szereg domkw wśrd drzew, a gdzie indziej taka ich gromada, że tworzą  pewien rodzaj małego miasteczka. Największe skupienie przypadło około  spalonej fabryki - nie jedynej przecież w okolicy. W promieniu  wiorstowym widać kilka wysokich, dymiących kominw, ktre należą do  fabryki wełnianej i bawełnianej. Prbowano tu nawet kopać węgiel  kamienny, lecz niefortunnie. Węgiel wprawdzie znalazł się, lecz że  posiadał małą siłę ogrzewającą, więc dano mu spokj.

W Zawierciu prcz stacji jest na boku dom zajezdny, do ktrego nie  radziłbym zajeżdżać, choć ma na szyldzie bardzo żwawego krakowiaka,  zawieszonego pomiędzy wieprzowiną i trunkami o niebywałych kolorach.  Spotkałem się też ze znakiem szewca, piekarza, ktry ładniej maluje,  aniżeli piecze - i handlarza andbdquo;rużnych towarwandrdquo;. Pokazuje się, że nie  tylko w Warszawie umieją ludzie uprawiać klasyczną szyldową ortografię.  Domy mieszkalne są drewniane - pod gontem; parę z nich buduje się  dopiero. Ludność nosi się z waszecia: mężczyźni w surdutach krtszych  lub dłuższych, lecz w każdym razie dość długo używanej - kobiety w  małomiasteczkowych sukienkach ze stanikiem. Dzisiejsza moda, ktrą  andbdquo;Kurier Świątecznyandrdquo; scharakteryzował w trjwierszu:
U gry opięte,    
U dołu ściśnięte,
A w środku wydęte...
nie znana jest jeszcze pięknym zawierciankom, między ktrymi, mwiąc  nawiasowo, pod względem wdziękw panuje wielka rozmaitość. Twarze  mieszkańcw, z wyjątkiem czerstwych i pyzatych dzieci (do dziesiątego  roku), są chorowite i blade. Sądzę, że wielu z nich umiera na suchoty;  jest to los robotnikw tkackich. Respiratory przynajmniej niektrych  mogłyby uratować od trawiącej choroby; na nieszczęście lud respiratorw  używać nie chce. Świadkiem tego doktor Markiewicz, ktry chciał w  Soczewce (fabryka papieru) przynajmniej sortownikom gałganw założyć  kagańce ochraniające płuca od pyłu i nic nie wskrał... Okoliczność tę  pesymista przypisałby może przesądom, choć powd jej leży zapewne w  świergotliwych zwyczajach płci nadobnej, ktra lubi dużo mwić, wie, że  jest miłą, gdy dużo mwi, i za nic w świecie nie użyje środkw, ktre by  w czymkolwiek krępowały jej, zresztą tak niewinną, specjalność! Sama  fabryka, należąca do państwa Ginsbergw i produkująca wyroby bawełniane,  jak perkal, barchan, kitajkę, ręczniki i tak dalej, leży na początku  osady, patrząc od Warszawy, po prawej stronie kolei. Ma ona pod bokiem, o  parę krokw, jakąś bezimienną rzeczułkę i niewielką sadzawkę. Jej  forma... trudno to opisać formę fabryki, lecz sprbujemy. Wyobraźcie  sobie grzebień gęsty, ktremu tak wyłamano zęby, że zostały cztery.  Zachował się, więc tylko korpus i dwa zęby z południowej, a dwa z  płnocnej strony.

W korpusie mieściło się 6 kotłw, 2 machiny parowe, jedna o sile 110,  druga o sile 120 koni, warsztaty ślusarskie i skład. Idąc dalej korpusem  owego grzebienia, trafiamy na budynek trzypiętrowy, w ktrym na dole,  na pierwszym i drugim piętrze, znajdowały się warsztaty tkackie w  liczbie 304, na trzecim zaś piętrze część przędzalni, ktra w ogle  obejmowała 21 600 wrzecion. Na południe w zębie zachodnim były  mieszkania, we wschodnim składy - bądź bawełny surowej, bądź tkanin  gotowych. Od płnocy znowu w zębie zachodnim mieściła się blicharnia, we  wschodnim - na trzecim piętrze przędzalnia, a niżej mnstwo warsztatw o  nazwiskach bardzo zakazanych, jak: gręplarnia, streki, szpulki i tak  dalej, służyły one do skubania bawełny i zwijania jej w kłębki; jakie  tam jednak były podziały i mechanizmy do wykonywania robt, o tym nie  powiem, ponieważ sam wiem o nich bardzo niewiele.
Zasoby fabryki ubezpieczone były jak niżej: 530 000 rubli przypadało  na budynki i machiny, 170 000 rubli na materiał surowy i przerobiony,  razem - asekuracja fabryki wynosiła 700 000 rs. Wartość jej jednak  dyrekcja ocenia na 1 250 000 rs, co wcale nie jest przesadzone, jeżeli  według bardzo poważnych podań fabryka ta przynosiła właścicielom  czystego zysku tygodniowo 15 000 rs. Czy to być może?... Nie wiem.  Robotnicy dzielili się tu na przychodzących i miejscowych; na mężczyzn,  kobiety i dzieci; na płatnych od sztuki i dziennie. Płatni od sztuki  zarabiali w ciągu dwu tygodni 6 rs. Płatni dziennie - od 5 rs do 2 rs.  Dzieci brały dziennie 15, a nawet 20 kopiejek. Robotnicy przychodzący  rekrutowali się spośrd ludności wiejskiej w dwumilowym promieniu;  lichy, bowiem, choć własny grunt popychał ich do pracy fabrycznej.  Miejscowi mieli mieszkanie w dwch dużych, piętrowych domach, obok  fabryki. Każdy z nich z rodziną zajmuje jedną izbę, w ktrej mieści się  kuchnia, za co płaci 60 kop. na miesiąc. W sąsiedniej fabryce, należącej  do innego właściciela, robotnicy za mieszkanie płacą rs. 1 k. 20 na  miesiąc. Lokali tych jednak nie widziałem. Robotnik osiadły pracuje w  fabryce z dziećmi od piątej rano do smej w wieczr, z przerwą rozumie  się na obiad. Niektrzy z nich posyłają potomstwo swoje do szkłki  elementarnej istniejącej w wiosce Zawiercie Małe.
Mwiono, że fabrycznych dzieci w owej szkole jest szesnaścioro, choć w  samej fabryce jest ich o wiele razy więcej. Każdy członek rodziny  pracującej w fabryce pobiera oddzielną płacę, zależnie od uzdolnienia.  Dodać tu jeszcze wypada, że fabryka z każdym rokiem rozwijała się.  Prawie co rok podwyższano asekurację i wznoszono nowe budynki. Teraz  nawet na miesiąc sierpień obstalowano za granicą 20 000 nowych wrzecion,  nie przewidując pożaru. Tak rzeczy stały do niedzieli. W dniu tym  najbliżej mieszkających robotnikw nie było, poszli bowiem na spacer.  Około smej wieczorem dostrzeżono dym w ślusarni czy też w blicharni,  był to początek pożaru, tak drobny, że go kilku ludzi ugasić mogło. Nim  jednak ludzie ci zbiegli się, ogień ogarnął cały gmach, większy od Banku  Polskiego. Napojone kapiącą z machin oliwą podłogi, sterty wełny i  tkanin zajęły się z przerażającą szybkością. Robotnicy, ktrych zebrać  zdołano, rzucili się w ogień, przy czym kilku odniosło lekkie rany.  Wprowadzono w ruch sikawki i dwa ekstynktory fabryczne, przybyło też  pięć sikawek z okolicy, ale na prżno. Ogień wydobywał się wszystkimi  oknami, a jest ich chyba około setki, pożarł dach ze smołowcowej tektury  i strawił belki. Szyby prysnęły, tynk ze ścian opadał. Około dziesiątej  z piorunowym grzmotem runęły z wysokości trzech pięter żelazne  narzędzia, a na nie - popioły dachu. Ściany poczęły pękać, a wyższe  części niektrych zwaliły się na ziemię. We dwie godziny po dostrzeżeniu  ognia fabryka zamieniła się w szkielet murw okopconych,  poszczerbionych, wypełnionych wewnątrz masą nieforemnego żelastwa. Rano -  ogień przygasł. Świeżą tę a straszną ruinę oglądaliśmy we wtorek z  rana. Tu i wdzie tliła się jeszcze wmurowana belka. W niektrych  korytarzach panowała podwyższona temperatura. Z kotłw - przez popękane  wodowskazy sączyła się woda gorąca. Niedaleko od nich leżały stosy farby  niebieskiej i czerwonej w formie kadzi, w ktrych je przechowywano, a z  ktrych śladu nie zostało. Gromada świeżych cegieł przy jednym z  pawilonw i popękane mury innych ostrzegały widza, aby się do nich nie  zbliżał, bo lada chwilę runąć i zasypać go mogą. Warsztaty, szyny, koła  trybowe, wszystko to formuje jeden stos, podobny z daleka do olbrzymich  ździebeł słomy, ktre młockarnia zmotała. Tylko machiny parowe, żelazne,  strachem przejmujące kolosy, stoją jeszcze nietknięte na miejscach.  Zdaje się, jakby je śmierć zaskoczyła znienacka wśrd pracy. O  kilkanaście krokw dalej widzimy inny stos machin ułożonych dość  symetrycznie. Te znowu przyrządy znajdowały się w szopie, będącej  obecnie kupą popiołw. Dokoła zabudowań leżą szmaty spalonych tkanin,  nieco dalej - całe sztuki w połowie uratowane. Są one przypalone,  brudne, mokre i posypane miałkim węglem. W ostatnich czasach w samej  fabryce pracowało z grą 1000 robotnikw, a około nowo wznoszących się  pawilonw 400 murarzy i cieśli.
Dziś, z bardzo małym wyjątkiem, wszyscy ci ludzie zostali bez chleba.  Niektrzy robotnicy przychodni pomieścili się w fabrykach sąsiednich,  inni muszą poprzestać na tym, co im ziemia w porze zbiorw przyniesie.  Robotnicy miejscowi i pozbawieni wszelkiego zajęcia mają być tymczasowo  użyci do oczyszczania zgorzałego gmachu z żelastwa, ktrym jest  wypełniony. Robota ciężka i niebezpieczna, lecz innej nie mają.  Tymczasem stoją oni gromadą przed zgliszczami, a kobiety płaczą.  Istotnie prawdziwy żal po upadku fabryki widzieć można tylko między  robotnikami, dla ktrych była ona matką karmicielką. Przyczynę pożaru  wykryje zapewnie dopiero śledztwo. Słyszałem osoby, ktre nagły wybuch  ognia przypisywały andbdquo;cudowi Bożemuandrdquo;, myślę jednak, że można by go rwnie  dobrze wytłumaczyć za pomocą następnej hipotezy. Może być, że ogień  wszczął się w blicharni, gdzie jest dużo przetworw chemicznych, i że  powstał samodzielnie wśrd bawełny: wiadomo przecie, iż siano, słoma  wilgotna, a nawet mąka zapalają się same. Może zresztą ktry z  robotnikw przez nieuwagę rzucił papierosa między tłuste odpadki leżące  na kupie w blicharni. Tak podrzucone zarzewie mogło tlić się od soboty i  dopiero po upływie doby wybuchnąć. Z jakiejkolwiek przyczyny ogień  powstał, w pierwszej chwili jednak z całą łatwością można go było  opanować. Na nieszczęście dozr był widać za mały, chociaż według  zwyczajw i dokoła fabryki, i na salach powinni się znajdować dyżurni.
Bolesław Prus

 
andbdquo;Kurier Warszawskiandrdquo; z 18.07.1877 r. Autor tekstu miał w chwili jego pisania 30 lat.  

 
Tekst wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek. Poprawiono pisownię według obecnych reguł.
 </description>
        </item><item>
        <title>Sierpień w Zawierciu i okolicach 1852-1937 (część 2)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/sierpien_w_zawierciu_i_okolicach_18521937_czesc_2</link>
        <description>1852

Z Olkusza dn. 20 sierpnia. Okoliczności dotkliwej klęski, jaka niedawno  nawiedziła część naszego powiatu, wspomnieliśmy o odbiciu się  śmiertelnego tchnienia tegorocznej cholery i na naszych stronach.  Głwnym i prawie jednym punktem najzłośliwszego działania tej epidemii  jest nędzne wprawdzie, ale dość trudne i rękodzielnicze miasteczko  Kromołw nad Wartą. To istotnie z zawziętością, że tak powiem, plaga ta  wytęża swą niszczącą siłę i gwałtowność, zamieniając miasta i okolice w  przerażający obraz ofiar morowego powietrza. 

Ale nareszcie głos wspłczucia przemgł oglny przestrach i zwykłą w  takich razach przewagę osobistego zabezpieczenia. Już odbieramy  wiadomość, że i sąsiedni mieszkańcy przychodzą z czynną pomocą  nieszczęśliwym ofiarom epidemii. A z pociechą nawet serc naszych, jako  piękny dowd miłości bliźniego w duchu religii przytaczamy tu dosłownie  list mieszkańcw miasta Szczekocin graniczących z powiatem kieleckim i  więcej, i więcej nawet oddalonego od miasta Kromołowa: 
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus w imię Trjcy Świętej.
andbdquo;Doszła do nas wiadomość o tak okropnym wypadku i nieszczęśliwym  położeniu waszym, Kochani bracia w Chrystusie! Czułość i pobożność  chrześcijańska wzbudziła naszego pasterza oraz parafian naszego miasta  Szczekocin, aby modłach do najwyższego o przebłaganie i oddalenie plagi  cholery przyjść wam z pomocą. Bądźcie, więc tak łaskawi przyjąć od nas  zasiłek, ktry z uprzejmego serca wam przesyłamy i nie przestaniemy  błagać najwyższego stwrcę, by raczył oddalić tę plagę, a przeniesionych  do wieczności przyjął do chwały swojej. Kończąc te nasze i dla was  pozdrowienie, oddajemy was w opiekę opatrzności boskiej, najświętszej  krlowej nieba i ziemi i wszystkim świętym. 
Szczekociny, dnia 14 Sierpnia 1852 r.
(Następują podpisy.)

Przy powyższej odezwie, mieszkańcy miasta Szczekocin nadesłali  cholerycznym w Kromołowie zasiłek w żywności. List ten prostotą z jednej  strony chrześcijańskiej miłości, religijną ufnością i wrodzonym nam  uczuciem braterstwa nacechowany, a drugiej skreślony w pięknym poważnym  stylu patriarchalnych czasw i eklezjastycznego ducha, zjednał  szczeglna naszą sympatię; i dlatego  uważaliśmy za obowiązek podać do  wiadomości jako pochlebnie przemawiający na korzyść klasy  mieszczańskiej, ktrej niekorzystną, a niestety przemagającą stronę tak  trafnie Kraszewskiego skreśloną, skądinąd musieliśmy z nim podzielić.  Czyn powyższy mieszkańcw miasta Szczekocin dowodzi, że są godnymi  wiążących się do ich miejsca wspomnień.                   
Gazeta Wielkiego Księstwa Poznańskiego 29.08.1852 r.

Rok 1875

16 czerwca dwuletnia crka kasjera stacji Zawiercie Drogi żelaznej  warszawsko-wiedeńskiej Maria Kubicka pozostawiona bez dozoru; Bawiąca  się na relsach przez pociąg pasażerski zabita została. 
Gazeta Kielecka 27.07(8.08) 1875 r.
    
Rok 1878

Wielkie towarzystwo akcyjne fabryk przędzy, tkactwa i bielenia płcien w  Zawierciu, położonych w pow. olkuskim, gub. kieleckiej i powiecie  będzińskim, gub. piotrkowskiej, zawiązało się w dniu 24 czerwca r.b. Akt  spisany został w warszawie u rejenta Kulikowskiego, a udział w nim  przyjęły następujące osobistości: Jozef hr. Zamojski, Władysław hr.  Baraniecki, Karol hr. Zamojski, Ryszard i Adolf Ginsbergowie, Aleksander  lambert, Henrieta Rozen, Mieczysław i Leon Epsztajnowie, Warszawski  bank dyskontowy, Aleksander hr. Berg, książę Leon Sapieha, Zygmunt hr.  Rzyszczewski, Alicja hr. Rzyszczewska, Konstanty baron Meden, J. Zygmunt  Skarzyński, Henryk Krajewski, Juliusz Ginsberg, Jan Zieliński, Jan  Kręcki i Karol Bogdaszewski. 
Gazeta Przemysłowo-Rzemieślnicza 26.08(7.09) 1878 r.

Rok 1884

W dobrach Pilica pow. olkuskim o 16 wiorst od Zawiercia, 13 od Wolbromia  stacji drogi żelaznej Dąbrowskiej jest zaraz do wydzierżawienia parowa  fabryka słodu, urządzona według najnowszego systemu, oraz browar piwny w  miasteczku Pilicy, oraz kilka większych i mniejszych folwarkw, z  inwentarzami, zaraz lub od 1 lipca roku przyszłego. Wiadomość na miejscu  w zarządzie dbr, poczta na miejscu.
Gazeta Kielecka 27.07(3.08) 1884 r.

Rok 1885

W Zawierciu otwarty w początkach lipca sklep spłki spożywczej bardzo  świetnie się rozwija. W pierwszych zaraz dniach sklep wykazał ogromny  odbyt, targując  po 150-200 rs. dziennie. Celem zachęty robotnikw do  udziału zaprowadzono kredyt dwutygodniowy oraz podzielono członkw na  założycieli i konsumentw. Ostatni płaca tylko 2 rs. wpisowego.  Urządzenie takie wywarło pożądany wpływ; w pierwszym dniu zapisało się  od razu 700 członkw konsumentw. Obecnie spłka liczy 139 członkw  założycieli kapitałem obrotowym 2600 rs. i 830 konsumentw z kapitałem  zakalcowym 1600 rs. ponieważ ze sprzedaży książeczek wpłynęło 160 rs.,  suma więc kapitału zakładowego wynosi rs. 1826 towary codziennego zbytu,  jak kawa, ryż, pieprz Zawiercie sprowadza wprost z Hamburga unikając  przez to strat na pośrednictwie.
Tydzień, Piotrkw 11(23)08.1885 r.

Rok 1888
    
1 sierpnia wsie; Niegowa, Lutowice, Moczydła, Niegwka, Tąpkowice i  Mzurw. Ogromna burza z deszczem ulewnym i gradem; zasiewy wszystkie  zniszczone; łąki piaskiem zaniesione; w lasach wielkie szkody - wiele  rodzin pozostaje bez wszelkich środkw i potrzebują natychmiastowej  pomocy; we wsi Centuria od pioruna zgorzał młyn ubezpieczony na rs 1790;  we wsi Stawki przez wodę zniesiony młyn, a straty na 1500 rubli; we wsi  Wiesiłka przy  młynie popsute drogi i kanały, strat 500 rubli; we wsi  Niegowonice ucierpiały wiele budynki dworskie, włościańskie zboże  zniszczone, zaniesione piaskiem i mułem, strat 30 000 rubli. 3 sierpnia  wstrzymane pociągi pomiędzy stacjami Myszkw i Poraj przez pł dnia  skutkiem rozerwania i podmycia plantu Drogi Żelaznej. W gminie Rokitno  Szlacheckie porozrywała burza drogi, mosty i młyny oraz poniszczyła  zboża, straty wielkie. Na szosie pomiędzy Żarkami i Myszkowem powaliła  do 20 starych drzew. We wsi Trzebniw utopiło się w ogrodzie podczas tej  nawałnicy płtoraroczne dziecko Michała Bielajczyka.
Tydzień, Piotrkw 31.07(12.08)1888 r.

Rok 1890

Opryszek Malarski dotąd znajduje się w wiezieniu  kieleckim i nie został z innymi przestępcami wysłany, ponieważ  prokurator piotrkowski wszczął nową sprawę o popełniony w tejże guberni  rozbj. 
Gazeta Kielecka 13(1)08.1890 r.

Na linii kolei wiedeńskiej ma powstać nowy przystanek do użytku  towarzystwa akcyjnego zakładw grniczych: andbdquo;Huta Krlewskaandrdquo; i andbdquo;Lauraandrdquo; ,  ktre przystępują do eksploatacji rudy żelaznej w majątku Rudniki,  należącym do ks. Hohenlohe. Nowy przystanek urządzony  będzie pomiędzy  stacjami Myszkw i Zawiercie. 
Gazeta Kielecka 24(12)08.1890 r.

W Ogrodzieńcu w pow. olkuskim spłka kapitalistw zakłada fabrykę prochu  i dynamitu. Za 90 morgw piaskw pod zabudowania fabryczne spłka  zapłaciła włościanom pod Ogrodzieńcem rs. 9500.

Między dwoma włościanami wsi Rodaki, gminy Ogrodzieniec, wywiązała się  kłtnia, a następnie bjka, wśrd  ktrej włościanin L. pchnięty nożem,  na miejscu ducha wyzionął.
Gazeta Kielecka 31(19)08.1890 r.

Rok 1891

W bieżącym miesiącu otwartą zostanie w Ogrodzieńcu fabryka prochu.  Niebawem zejdzie na grunt właściwa inspekcja rządowa, w celu opatrzenia  urządzeń nowej fabryki i zaopiniowania, czy zakład może być w ruch  puszczony. Fabryka ogrodzieniecka na początek zatrudniać będzie 150  robotnikw.
Gazeta Kielecka 5.08(24.07).1891 r.

Rok 1892

Nowy podział powiatu  będzińskiego na  okręgi  sądowe  gminne już   został  zdecydowany.  Okręgw tych będzie odtąd VI. [...] do V należeć  będą Żarki, Niegowa, Włodowice, Choroń z sądem gminnym  w Żarkach i  wreszcie do VI okręgu należeć będą gminy: Rokitno Szlacheckie, Poręba  Mrzygłodzka, Kromołw, Łosień z sądem gminnym w Zawierciu.
Tydzień, Piotrkw 2(14)08.1892 r.

Rok 1894

Smutny wypadek zdarzył się na stacji Łazy. Dziecko drżnika  kolejowego,  bawiące się na szynach, przejechał pociąg towarowy.  Biedna dziewczyna  nie rozumiejąc sygnałw ostrzegawczych,  wyciągała rączyny do ziejącej  parą lokomotywy, ktra ją na dwoje przecięła. 

Wyzysk. W gminie Rokitno, z polecenia władzy, szczepiono  dzieciom  ospę;  osobistość jednak szczepiąca ospę pobierała od wieśniakw  po   15  kop.  od  dziecka. Tu władza gminna położyła  veto i odpowiednio  ukarała przemyślnego żydka. 
Tydzień, Piotrkw 24.07(5.08) 1894 r.

W osadzie Mrzygłd, odległej od Zawiercia o 6 wiorst, dnia 8 b.m. w  porze południowej, w jednym domu wszczął się pożar i tak szybko się  rozszerzył, że w godzinę spaliło się 9 domw mieszkalnych ze wszystkimi  gospodarskimi zabudowaniami, w tej liczbie 7 stodł napełnionych  tegorocznym zbiorem. Straty wynoszą  przeszło 20 000 rs. dziewięć rodzin  znajduje się bez dachu i chleba, albowiem ogień wszystko zdołała  pochłonąć, pomimo ratunku sąsiedniej wsi Mrzygłdka i straży ogniowej z  fabryki Tow. Akc. Zawiercie.
Tydzień, Piotrkw 14(26) 08.1894 r.

Rok 1895

W Zawierciu ujęto oszusta, ktry udawał urzędnika akcyzy i pod  tym   pozorem  wyłudzał  po  sklepach  i  szynkach znaczne datki pieniężne.
Tydzień, Piotrkw 13(25) 08.1895 r.

Starszy prezes izby sądowej warszawskiej podaje do wiadomości, że z  powodu zaliczenia gminy Kromołw w powiecie olkuskim, guberni  kieleckiej, do powiatu Będzińskiego, guberni piotrkowskiej, przeniesione  zostają z archiwum hipotecznego sadu okręgowego w Kielcach do archiwum  hipotecznego sadu okręgowego w Piotrkowie księgi hipoteczne siedemnastu  posiadłości, położonych w gminie Kromołw, a mianowicie: Bzw, Dąbrwka i  Żarki, Wojciechwka, Blanowice i Piecki, Kromołw, Zawiercie  Kromołowskie, przędzalnia w Zawierciu, dom Goldberga w Zawierciu, tartak  w Zawierciu, Natanw, huta szklana w Zawierciu, nieruchomość Hertzberga  w Zawierciu, nieruchomość Tarnera w Zawierciu, dom Katza tamże, dom  Sawickiego tamże, osada Borkowskiego w Zawierciu, Skarżyce i Morsko.  Księgi te przeniesione zostaną miedzy d. 13 a 18 października.
Dziennik Łdzki, 21.08.1890 r.

Rok 1897

Pożary. W d. 22 b.m. o 12 w nocy wybuchł pożar w Zawierciu i strawił  stodołę, należącą do fabryki braci Ginsbergw. Ogień ukazał się w  narożniku stodoły i błyskawiczną szybkością objął cały budynek. W piątek  23 b.m. po raz drugi olbrzymia łuna zajaśniała nad Zawierciem; ogień  podsycany wiatrem pochłonął siedem domw mieszkalnych, trzy stodoły,  sześć krw i trzy konie oraz wiele narzędzi gospodarczych. Sołtysowi  Szczygłowi skradziono podczas pożaru kufer z 500 rs., ktry znaleziono  rozbity w lesie. Podejrzenie padło na bandę Malarskiego, ktra po  śmierci swego wodza wznieca pożary w celach łatwiejszego rabunku w  oglnym zamieszaniu. Mieszkańcy są tak sterroryzowani, iż lada  podejrzanym szmerem zrywają się z łżek, nie sypiają po nocach i  przerażonym wzrokiem wodza po niebie upatrując nowej łuny; tym bardziej,  że pojawiły się kartki, rozrzucone wśrd ludności, zapowiadające szereg  nowych pożarw. Straże ogniowe pracują wytrwale, policja energicznie  rozwinęła śledztwo.
Tydzień, Piotrkw 20.07(1.08)1897 r.

Przyjaciele Malarskiego w popłochu. Od pary tygodni straż ziemska i  żandarmeria powiatu włoszczowskiego ściga ich nieustannie. Głwną pomocą  jest im w tym uwięziona towarzyszka Malarskiego, ktra wskazuje domy,  gdzie ten opryszek najczęściej przebywał. Ujęto już kilkanaście osb w  Zawierciu, Będzinie i Kromołowie. W Zawierciu odkryto nawet jego głwną  kwaterę u pewnej restauratorki, gdzie sobie zazwyczaj towarzyszy napadw  werbował. Restauratorkę tę wraz z synem aresztowano. Z bandy jego ujęto  mieszczanina z Kromołowa. Poszukiwany jest rwnież niebezpieczny  opryszek Żyd z Kromołowa odznaczający się krwiożerczością w napadach i  czeladnik bydłobjni będzińskiej.
Gazeta Kielecka 3(15) 08.1897 r.

Rozbj. W nocy z 27 na 28 z.m. na drodze we wsi Odrowąż do Trojanowic, o  dwie wiorsty od Żarek, 4 rozbjnikw, b. towarzyszy Malarskiego,  napadło na jadącego do Żarnowca pana K. i zrabowali mu pieniądze oraz  rzeczy. W chwili rabunku nadjechała furmanka z Żydami, do ktrej  opryszkowie zabrali się z kolei i zrabowali Żydom 40 rs. W czasie  rabunku jeden z napastnikw zranił kulą rewolwerową niejakiego  Edelszteina, za to jedynie, że poważył się wzywać pomocy. Do tej chwili  schwycono tylko dwch opryszkw.
Tydzień, Piotrkw 10(22)08.1897 r.

Pod Zawierciem we wsi Rudniki przyłapano część bandy operujących w  okolicy złodziei. Gromadzili się oni w chacie Pawła Wnuka. Straż ziemska  Wnuka zaskoczyła znienacka podczas ulewnej nocy i znalazła masę  pokradzionych rzeczy, głwnie korali. Zapytany o wsplnikw dawał on  wymijające odpowiedzi, dopiero żona jego Jadwiga wskazała legowisko  andbdquo;malarczykwandrdquo;. Spali oni w stodole Wnuka, na szczycie w specjalnie  urządzonej kryjwce. Schwytano ich pięciu, skuto w kajdany i odesłano do  Częstochowy. Nazwiska opryszkw brzmią: Stanisław Kowalski, Jan  Jagielak, Jakub Mchniewski, Paweł Wnuk z żoną Jadwigą i Mikołaj  Musielak, recydywista wypuszczony przed kilku dniami z więzienia. Do  bandy należał głośny złodziej Iskierka, lecz w przeddzień obławy  pokłcił się z towarzyszami o podział łupw i bandę porzucił, co go na  razie ocaliło. Nie schwytano jeszcze głwnego organizatora wypraw  złodziejskich, Żyda Braunera vel Śniadka, ktry ma się ukrywać w  Kromołowie, jakkolwiek nadchodzą otwarte listy pisane z Hamburga rzekomo  ręką Śniadka. Ponieważ podobne korespondencje nadchodziły ze Staszowa,  więc są to namacalne dowody, że łotr bawi się z policją w ślepą babkę.  Rozwinięta czujność policji uwieńczona została jeszcze jednym  powodzeniem. Schwytano bowiem niejakiego Franciszka Wojdałę. Specjalista  ten kilkakrotnie był chwytany i zawsze wyślizgiwał się z rąk  strzegącego go; obecnie związanego i okutego w kajdany odesłano do  więzienia.
Gazeta Kielecka 17(29) 08.1897 r.

Rok 1898

W Zawierciu zmarł nagle, modląc się na grobie matki, cieszący sie  oglnym szacunkiem i miłością ks. Jacenty Langer, proboszcz parafii  Włodowice.
Tydzień, Piotrkw 26(7)08.1898 r.

1899

Z Łaz do Ogrodzieńca. Budowa nowej odnogi kolei wiedeńskiej z Łaz do  Ogrodzieńca, osady w pow. olkuskim, ma się zacząć w tych dniach. O  budowę tej kolejki postarało się nowe towarzystwo akcyjne, ktre  założyło fabrykę cementu w Ogrodzieńcu, na piątej wiorście traktu  szosowego z Zawiercia do Pilicy. Na budowę nowej odnogi, przekraczającej  granice guberni piotrkowskiej, pozwolenie dość szybko zostało udzielone  ze względu na przemysłowe znaczenie Ogrodzieńca, w ktrego sąsiedztwie o  2 wiorsty znajduje się jedyna w kraju fabryka prochu. Oprcz tego w  Ogrodzieńcu znajdują się duże cegielnie, zasilające fabryczne Zawiercie.
Tydzień, Piotrkw 8(20)08.1899 r.

Rok 1902

W Zawierciu ma powstać z inicjatywy grona pracownikw Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; kasa pogrzebowa dla chrześcijan.

Stowarzyszeń spożywczych w Zawierciu, jak donosi andbdquo;Kurier Sosnowieckiandrdquo;,  jest dwa. Z nich młodsze wiedzie żywot cichy, pracowity, lecz dla  członkw swych nader pożyteczny. Starsze zasobne, na czele ktrego stoją  ludzie zawsze obeznani ze stosunkami handlowymi, spoczywa w błogim śnie  i apatii. Dosyć powiedzieć, że sklep  stowarzyszenia przy oglnym  obrocie 117 506 rb., tak, iż po odliczeniu 1489 rb. 26 kop. strat za  czas poprzedni, zamknięto bilans z 6422 rb. 38 kop. minusw.
Tydzień, Piotrkw 11(24)08.1902 r.

W ostatnich czasach, jak donosi andbdquo;Kurier Sosnowieckiandrdquo;, przechodziło  Zagłębie Dąbrowskie ciężkie chwile pod względem przemysłowo-fabrycznym.  Największa fabryka miejscowa Towarzystwo Akcyjne andbdquo;Zawiercieandrdquo; w braku  zamwień, była zmuszona uwolnić kilkuset robotnikw, zniosła robotę  nocną w niektrych oddziałach w niektrych oddziałach robotnicy  pracowali tylko przez cztery i pł dnia w tygodniu. Robotnik cierpiał z  braku zarobku, ktry nawet na wyżywienie rodziny nie wystarczał;  urzędnicy biadali, nie dostając gratyfikacji, akcjonariusze rwnież  mieli smutne miny, nie tylko nie otrzymali żadne dywidendy, lecz musieli  naruszyć kapitał zapasowy. Obecnie czasy się nieco poprawiły; świeżych  obstalunkw otrzymano dosyć wiele, wydalonych robotnikw przyjęto z  powrotem i robota idzie normalnie. Fabryka żelazna Huldczyńskiego od 1  sierpnia przestała być czynną.
Gazeta Lwowska 30.08.1902 r.
    
Rok 1904

Niewesoły objaw. W andbdquo;Kurierze Sosnowieckimandrdquo; czytamy, co następuje:  andbdquo;Jadący drogą wiedeńską widzą coraz częściej blisko lub dalej od plantu  wypalone lub dymiące jeszcze całe kawały karczowisk, łąk lub lasw.  Upał, wyschnięte trawy, psota, iskra lokomotywy lub nieostrożność - to  zwykle przyczyny tych pożarw, zwłaszcza wobec tak licznego zaludnienia  wzdłuż naszej głwnej arterii komunikacyjnej i wyjątkowej suszy  tegorocznej. Dymią się pod Łazami pniaki na karczowisku pod lasem,  wypalony kawał lasu za Zawierciem, tuż pod Myszkowem dymi cała  płaszczyznaandhellip; chłopska własność powiadają. A po lewej stronie w pewnej  odległości od toru, pomiędzy Porajem i Myszkowem, w gminie Koziegłowy,  we wsi Lgota pali się cały obszar torfowisk, ktre stanowią pastwiska i  są własnością włościańską. Aby przerwać pożar dostatecznym byłoby rw  przekopać, ale tego nie ma kto zrobić. Nie ma? Czyżby nie było  właściciela? Spotkany chłop oświadcza: Niech się pali - to nie moje,  tylko gromadzkie, jakby jednego było, to co inne! Inni oświadczają to  samo lub podobnie, a nawet zdają się wierzyć w jakąś bajeczną mrzonkę,  że po pożarze podadzą prośbę do komisarza i wydziela im nowe pastwiska z  dworskiego lasu. O biedny, bo głupi kmiotku ze wsi Lgota, przy ciężkiej  ziemnej pracy, jako najmita kolejowy, ocierasz pot z czoła, prostujesz  członki - a obojętnie patrzysz na dym unoszący się z gorejącej twojej  własności, a to tylko dlatego, że akt w hipotece sporządzono  na cała  gminę, a nie na jakiegoś Bartka Osła, Michała Konia lub innego Ignacego  Wołuandrdquo;. Smutny to obraz - tym smutniejszy, że ten andbdquo;głupi kmiotekandrdquo; w  innych warunkach łatwo przerodzić by się mgł w rozumnego kmiotka i  pożytecznego obywatela kraju.
Tydzień, Piotrkw 14(1) 08.1904 r.

Czytamy w andbdquo;Czasieandrdquo;: Obywatel ziemski z gub. kieleckiej,  p. Aleksander Moes, przybył do Krakowa wielkim, piętrowym Mail Coachem,  zaprzężonym w piątkę koni. Ogromny, zapełniony podrżnymi wewnątrz i na  grze, pojazd, oraz niezwykły zaprzęg wywołały sensację w mieście.  Tłumy gawiedzi biegły z krzykiem za niezwykłym zjawiskiem. P. Moes bawił  w Krakowie kilka godzin, dla poinformowania się o drodze do Zakopanego,  dokąd wyjechał. P. Moes odbył podrż z Pilicy w Krlestwie Polskim do  Krakowa w dwanaście godzin. Podrż odbywa się w towarzystwie rodziny i  służby.
Gazeta Kielecka (1)14.08.1904 r.

Towarzystwo akcyjne grnicze, odleww zelaznych, emaliowanych
Warsztatw Mechanicznych i Kopalń Węgla
andbdquo;PORĘBAandrdquo;
W Porębie Mrzygłodzkiej przez Zawiercie gub. Piotrkowskiej
Odlewnia żelaza, i wyrobw stalowych, jako to garnkw,  artykułw sanitarnych, armatur dla wielkich piecw, walcowni, hut  szklanych, cegielni, młynw, gorzelni, cukrowni, browarw, armatur  paleniskowych, rusztw itp. Emaliernia garnkw i wyrobw sanitarnych, z emalia bez rysw oraz odporną na wszelkie kwasy i sole. Warsztaty mechaniczne i kuźnie  dla wyrobu transmisji wszelkich typw; maszyn, wzkw, tarcz  obrotowych, wszelkich artykułw do kolejek wąskotorowych, i  podjazdowych, oraz maneży konnych. Kopalnie węgla brunatnego. Adres dla listw:  Towarzystwo Akcyjne andbdquo;Porębaandrdquo; w Porębie Mrzygłodzkiej przez Zawiercie  St. Dr. Żel. Wars. Wied. Adres  telegraficzny: Borwka, Zawiercie,  Poręba. No 52.
Księga adresowa przemysłu fabrycznego w Krlestwie Polskim na rok 1904.

Rok 1906

W Łazach d. 19 lipca rb. zorganizowane zostało koło Macierzy szkolnej.  Na pierwsze zebranie przybyli obywatele ziemscy,  inteligencja z fabryk i  stacji Łazy. Po wyjaśnieniu celu zebrania wszyscy w liczbie 75 zapisali  się na członkw Macierzy Szkolnej, deklarują roczną składkę 307 rb. 60  kop. Wybory dały wynik  następujący: do Zarządu wybrani; dr K.  Tymieniecki, inżynier kolejowy M. Buchowski, pomocnik naczelnika stacji  Kwieciński, administrator dbr Rokitno Bogusławski, obywatele F. Hank i  E. Fajt, na zastępcw; obywatel ziemski z Niegowonic Gąsowski i  buchalter fabryki A. Nast. Do Komisji rewizyjnej: ks. Chmurzyński, dr  Bogucki i G. Kuligowski. Na delegata do głwnego Zarządu Macierzy  Szkolnej, wybrano zastępcę naczelnika depo p. P. Kralikowskiego.

W Zawierciu d. 27. b.m odbyło się, jak informuje andbdquo;Głos Zagłębiaandrdquo;,  zebranie koła Macierzy Polskiej. Celem zebrania było 1) sprawozdanie  Zarządu z działalności Macierzy za czas ubiegły oraz z obrotu funduszw;  2) referat o ustawie i regulaminie Macierzy; 3) powzięcie uchwały w  sprawie zorganizowania nowego jawnego Koła w Zawierciu. Posiedzenie w  imieniu dotychczasowego zarządu zagaił mecenas Mikuliński, proponując na  przewodniczącego inżyniera Walickiego, co jednomyślnie przyjęto.  Szczegłowe sprawozdanie z działalności i obrotu funduszw zdał członek  zarządu p. Terech. Jak widać ze sprawozdania, pod egidą Macierzy od 8  miesięcy otwartą jest w Zawierciu ochronka, do ktrej uczęszcza  bezpłatnie 100 dzieci (przeważnie ze sfer najbiedniejszych) oraz  funkcjonuje czytelnia, ktra posiada obecnie 1800 tomw. W pierwszym  zaraz miesiącu zapisało się do  czytelni 600 abonentw. Co do punktu  drugiego szczegłowe wyjaśnienie dał p. Mikuliński, kładąc w zakończeniu  nacisk, że organizacja Macierzy, jako instytucja oświaty oglnej, stoi  poza wszystkimi politycznymi partiami, i że wyrażenie andbdquo;kształcić w duchu  narodowymandrdquo; jest rozmyślne a niejednokrotnie bezwiedne źle komentowane,  gdyż oznacza to, że nauka tu u nas w Polsce jedynie po polsku może być  prowadzona. Wreszcie zebranie uchwaliło wyznaczyć 2 tygodniowy termin do  zgłaszania się osb pragnących należeć do Towarzystwa, a po upływie  tego terminu, oznaczony zostanie termin walnego zgromadzenia, na ktrym  zostanie wybrany Zarząd i komisja rewizyjna. Do czasu ukonstytuowania  się nowego zarządu jednomyślnie proszono komitet teraźniejszy o  kontynuowanie prac swoich, do czasu przeprowadzenia nowych wyborw.
Tydzień, Piotrkw 5.08.1906 r.

Szkoła w Zawierciu. W tych dniach odbyło się zebranie w resursie  tamtejszej, na ktrym omawiano sprawę założenia w Zawierciu 4-klasowej  szkoły oglnej. Powzięto uchwałę, aby pomienioną szkołę założyć przy  udziale społeczeństwa. W tym celu do komisji przygotowawczej wybrano  p.p. Wolskiego, Rzepkiewicza, Buchowskiego, Sojkę, Dudę i Zrobkiewicza:  do komitetu organizacyjnego: na członkw pp. M. Gerharda, Krawczyka,  Sambora, Rapaporta, M. Ginsberga, K. Majewskiego, a na zastępcw pp.  inż. Walickiego, aptekarza Wilczyńskiego i dra Lewensztajna. Na  dyrektora szkoły jednomyślnie powołano p. Jzefa Mejera z Częstochowy.  Szkoła mieścić się będzie w domu Huldczyńskiego i otwarta zostanie z  początkiem roku szkolnego.
Goniec Częstochowski 12.08.1906 r.

Do pociągu towarowego idącego w kierunku Sosnowca, chciała wsiąść żona  monopolisty z Kromołowa, Wuczyńska. Pociąg był już w biegu, gdy W.  wskoczyła do budki brekowego, ale zawadziła suknią o stopień, straciła  rwnowagę i wpadła pod wagon. Koła obcięły jej obie nogi. W stanie  beznadziejnym odwieziono ją do szpitala.

Czysty dochd zabawy na Macierz Szkolną w parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; wynisł 1370 rb. Spodziewano się znacznie więcej.
Dziennik częstochowski 21.08.1906 r.

Rok 1907

W Zawierciu trzema wystrzałami z rewolweru nieznany człowiek zabił starszego strażnika.
Prawda 10.08.1907 r.    

andbdquo;Zabawa ludowaandrdquo;. W niedzielę 18 bm. w zawierckim parku andbdquo;Bronisławwandrdquo;  odbędzie się wielka zabawa ludowa dla członkw Towarzystwa andbdquo;Jednośćandrdquo;. Na  program oprcz nieodzownych gier w confetti, pocztę i flirt złożą się:  zabawa dla dziecięca, bioskop, tańce oraz przedstawienie teatralne, na  ktrym odegrany zostanie obrazek wiejski z tańcami i śpiewami p.t.  andbdquo;Okrężneandrdquo;. Podczas zabawy przygrywać będą dwie orkiestry.

Bandytyzm. W d. 13 bm. w miejscowości Wydra, w pobliżu osady Kromołw, 6  uzbrojonych ludzi dokonało napadu na jadących na furmance z Zawiercia  mieszkańcw osady Ogrodzieniec Abrahama Pencaka i Joachima Cholanda i  zrabowali 120 rb., po czym zbiegli bez śladu.
Goniec Częstochowski 17.08.1907 r.
         
Zawiercie. Strzelanina. Onegdaj w nocy dały się słyszeć strzały. Zwabiło  to posterunek wojskowy, ktry okrążył miejsce strzelania. Aresztowano  dwch ludzi, na ktrych na też pada podejrzenie, że to oni strzelali.  Aresztowany też został w mieszkaniu trzeci człowiek, ktry rwnież jest  podejrzany, iż strzelał. 

Zabawy odbywały się w niedzielę dwie. Pierwsza urządzona staraniem  fabryki szkła zgromadziła w lesie około fabryki Huldczyńskiego licznych  uczestnikw, przeważnie pracownikw tejże fabryki. Bawiono się  doskonale. Druga zabawa w parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; nie dopisała z powodu  zawodu, jaki wyrządziła zamwiona orkiestra. Organizator zabawy p.  Miciński chcąc wynagrodzić publiczność i doznany zawd, pomimo że  publiczność i tak bawiła się ochoczo, odłożył zabawę na czwartek,  pozostawiając bilety niedzielne ważnymi na przyszła zabawę.
Goniec Częstochowski  18.08. 1907 r.
    
Szkoła polska w Zawierciu. W bieżącym roku szkolnym otwarte będą cztery  klasy. Zapis przyjmuje w nieobecności dyrektora prezes komitetu  organizacyjnego p. Feliks Wolski.  

Zabawa. Koło XXII Towarzystwa andbdquo;Jednośćandrdquo; pomocy szkolnej pracownikw  Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej w Zawierciu oraz koło XVIII  towarzystwa wpisw szkolnych przy gimnazjum polskim w Zawierciu  urządzają jutro w parku przy fabryce Huldczyńskiego zabawę andbdquo;Sierpniwkęandrdquo;  o nadzwyczaj interesującym i bogatym programie. Początek o godz. 2 po  południu. Ekstra pociąg z Częstochowy wyjedzie o godz. 1 po południu, z  Sosnowca o 12 i pł. Cena biletw na zabawę 50 kop., dla dzieci i  uczniw 15 kop.
Goniec Częstochowski 24.08.1907 r.
    
Rok 1908

Kradzież. W dniach ubiegłych we wsi Pohulanka do mieszkania Szmulka  Zilberga wtargnęli bandyci, ktrzy zabrali mu 225 rb. gotwką, 12  koszul, 2 pary obrączek złotych, 2 brylantowe pierścionki w złotej  oprawie, razem na sumę 345 rb., potem zbiegli.
Goniec Częstochowski z 12.08.1908 r.

W Zawierciu w teatrze iluzji andbdquo;Uraniaandrdquo; codziennie nader zajmujące Wielkie  kinematograficzne przedstawienie. Kto pjdzie, ten żałować nie będzie.  Podczas antraktu muzyka, nowości niebywałe w Zawierciu i tym podobne  rozrywki. Zmiana programu co tydzień. Program od niedzieli dn. 23 do 30  b.m. 1. Podrż po koloniach francuskich (z natury); Czarna magia  (fantazja); Mali malarze (komiczne). 2. Ali-Baba i 40 rozbjnikw  (kolorowa seria). 3. Wypadek na morzu (dramat); Sen pijanego  (komiczne).    
Goniec Częstochowski 14.08.1908 r.

Rok 1910

Wystawa owadw w Zawierciu. Wobec nabycia przez Warszawskie Towarzystwo  Miłośnikw Przyrody dla przyszłego muzeum zbiorw entomologicznych p.  Issaka, ten pragnąc zapoznać szerszy ogł z tą nader ciekawą kolekcją,  zbieraną mozolnie w ciągu całego szeregu lat ze wszystkich zakątkw  świata, w tym celu urządził w Zawierciu w domu przeznaczonym dla  wypoczynku robotnikw 4-dniową wystawę, ktrej otwarcie nastąpiło w  sobotę o godz. 5 po południu. Na Wystawie Przemysłu i Rolnictwa w  Częstochowie w zeszłym roku okazy p. Issaka wystawione tylko częściowo  (8 gablotek) nagrodzone zostały złotym medalem. Obecnie wystawiono 120  gablotek z 11987 okazami, systematycznie zestawionymi; w tym wiele  unikatw i bardzo cennych okazw, ktre w żadnych muzeach nie bywają  wystawiane.
Goniec Częstochowski 10.08.1910 r.

Pożar w Zawierciu. Groźny pożar nawiedził w ubiegła sobotę o godz. 4 po  południu jedną z dzielnic podmiejskich Zawiercia. Od iskry parowozu  przejeżdżającego pociągu Fabryki Huldczyńskiego zapaliła się stodola  Konstantego Adamczyka, stojąca opodal w okolicy cmentarza. Wiatr był  silny. Z gwałtowną więc siłą rozdmuchał płomień w stodole, przerzucił go  następnie na resztę zabudowań i w oka mgnieniu całą posesję objął  purpurą ognia. Przybył natychmiast właściciel, nadbiegli sąsiedzi, ale  ratunek był daremny. Napełniona zbożem stodoła zamieniła się w morze  ognia. Wysuszone kilkudniowym upałem drzewo w całym zabudowaniu paliło  się gwałtownie. Zaalarmowana straż fabryki Huldschińskiego przybyła  pierwsza w bardzo krtkim czasie na zagrożone miejsce. Niebawem przybyły  jeszcze dwie straże: z fabryki andbdquo;Szklarniandrdquo; i Tow. Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;,  ale już po to tylko, aby sprawdzić ogrom klęski. Z przygasających  płomieni wyniesiono dwoje zwęglonych dzieci: dziewczynkę lat 4, Cecylię  Rajską, crkę lokatora, i chłopczyka lat 2, syna właścicieli posesji.  Dziewczynkę zastał pożar na łżku, śpiącą zapewne; chłopczyk spalił się w  szopie. Przy akcji ratowniczej uległa silnemu oparzeniu żona  właściciela posesji Michalina Adamczykowa. Skonstatowano nadto, że  lokatorowi Moskwie spaliło się też 30 rb. oszczędności i Chmielewskiej  35 rb. Dom był asekurowany na 800 rb., stodoła, pełna zboża,  wartości  około 500 rb.,  prawie  wszystek  martwy inwentarz  gospodarza  i   trzech  lokatorw  przepadł  bezpowrotnie.
Rozwj 27.08.1910 r.

Rok 1915

785 tys. bezpłatnych obiadw. W dniu 18 września 1914 roku przy  Chrześcijańskim Towarzystwie Dobroczynności założona została bezpłatna  kuchnia, dla ktrej lokal ofiarowała bezinteresownie fabryka Tow. Akc.  andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Urządzona pierwotnie prowizoryczna kuchnia nie mogła  sprostać swojemu zadaniu, wobec czego Zarząd fabryki swoim kosztem ja  rozszerzył. W kuchni tej od dnia założenia do 1 sierpnia wydano 784 644  porcji obiadw, co kosztowało 25586 rb. 71 kop. Z sumy powyższej wydano  za biletami Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; 371010 porcji, a za biletami  Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności 413634 porcji. Fabryka  andbdquo;Zawiercieandrdquo;, co miesiąc wpłaca do kasy andbdquo;Kuchniandrdquo; należność za wydane na  jej bilety porcje, nadto ponosi wszelkie koszty utrzymania kuchni, opału  i personelu. Zarząd andbdquo;kuchniandrdquo; stanowią p.p.: dyr. St. Szymański, dr  Brzeziński, Jan Pasierbiński i Bronisław Szulc.  
Gazeta Łdzka 31.08. 1915 r.

Rok 1921 

W andbdquo;Robotnikuandrdquo; czytamy: andbdquo;Pragnąłbym aby szeroki ogł robotniczy i sfery  kierownicze partii zwrciły baczniejszą uwagę na wypadki jakie zachodzą w  Zawierciu, starej wyprbowanej twierdzy endeckiej. Moim zdaniem,  reakcja robi tam pierwsze prby organizowania czarnych secin i  przechodzenia do ataku przeciwko ruchowi robotniczemu i jeżeli pierwsze  prby się powiodą a już się powiodły, niezawodnie będzie prbowała akcji  prowokacyjnej i gdzie indziej. Rezultaty mogą być pomyślne choćby dla  tego, że komuniści znakomicie im w tej andraquo;pracy społecznejandlaquo; pomagają.  Zawiercie nadaje się wybornie do wszelkiej prowokacji endeckiej. Zakłady  Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandldquo;, największej fabryki tamecznej, zatrudniają kilka  tysięcy robotnikw, a w tym większość kobiet. Element robotniczy jest  tu na pł wiejski, ciemny i od dawna agitowany przez reakcję. Z  Zawiercia został wybrany pierwszy i jedyny poseł robotniczy i endecki do  Dumy, niejaki Bronisław Grabiański. Dyrekcja i zarząd Tow. Akc.  andbdquo;Zawiercieandrdquo; - to ludzie bliscy endecji i jej członkowie. Tak było już w  latach 1905-06 i tak jest dzisiaj. Mafia endecka nie przebiera w  środkach, zmierzając do celu Polska dla niej to śmiecie, o ile ona nie  rządzi. Toteż gotowa jest ona występować zawsze przeciwko rządowi i  prawu, jeżeli to jest niezbędne dla reakcji i klas pasożytniczych ktrym  służy. Do Zawiercia gdzie ma swj sztab, wysłała już przed kilku  miesiącami swego pachołka, Gdyka, by przysposabiał grunt do wyborw.  Jakżeż ma przemwić do mas szerokich rajfur reakcji? Nawoływać do walki z  ustrojem kapitalistycznym? Wskazywać ciemnotę i wyzysk jako rezultat  rządw przemysłowcw i obszarnikw? Nie, tego pachołek dyrekcji  fabrycznej robić nie może. A więc... pozostaje tylko przemawianie do  instynktw i zabobonw ciemnych mas podburzać ich do wystąpień przeciwko  tym instytucjom i ustawom, ktre nakładają na robotnikw jakiekolwiek  obowiązki. Wystąpić otwarcie przeciwko 8-godzinnemu dniu pracy, o co  najbardziej chodzi, nie można, bo by robotnicy mwcę wyrzucili. A więc  występuje przeciwko kasom chorychandrdquo;.
Gazeta Toruńska 19.08.1921 r.

Rok 1923

Oglne Zebranie tow. andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Uchwalono nową emisję po 10 sztuk na  jedną akcję. Odbyło się oglne zebranie akcjonariuszy tow. akc.  andbdquo;Zawiercieandrdquo; pod przewodnictwem swego prezesa Władysława Wielopolskiego.  Bilans przedstawia się zupełnie jasno. Kapitał zakładowy 3 375000 rubli  po 1000 mk. Za 250 rublową akcję wynosi mk. 81 i pł milionw w ten  sposb, iż 10% wzięto na amortyzację, 10% na kapitał zasobowy, co już  stanowi 1,6 miliarda. Dywidendy oznaczono po mk. 78 za akcję, w zamian,  ktrej zarząd proponuje stosownie do woli akcjonariusza wziąć te sumy  gotwkowe lub pozostawić na nową drugą dopiero emisję, ktra przez walne  zgromadzenie zatwierdzona zostanie. Każdy akcjonariusz ma prawo  otrzymać na jedną dotychczasową akcję dziesięć nowych po cenie 12000 mk.  za sztukę, tj. za 10 dziesięć mk. 120 000 licząc po 6000 na kapitał,  ktry w ten sposb powiększony zostanie o 810 milionw, 3000 n kapitał  zapasowy i 3000 na koszty stempla i przygotowania akcji. Zależy od  okoliczności, lecz prawdopodobnie ta ostatnia zapłata odpadnie i w ten  sposb akcjonariusz do dywidendy 78000 dopłaci tylko 12000 i w zamian  90000 otrzyma 10 nowych akcji prawem do dywidendy za rok 1923. Dyrektor  naczelny Szymański w przemwieniu swym wyraził, iż fabryka nadzwyczajnie  się rozwija, produkcja przewyższa już przedwojenną o 25%, a wydajność  pracy robotnika i jego poczucie obowiązku są znacznie wyższe, niż przed  wojną. Zamiast do Syberii, Chin, Buchary - Zawiercie zmieniło cały  system swej pracy i wprowadziwszy maszyny na cienką przędzę wyrabia  towary dla zachodu, wprowadzają je nawet do Czech. Zawiercie rozwijało w  sobie wyrb aksamitu i jedwabiu w wysokich gatunkach i objęło rynki  Rumunii, Węgier, Bałkanw itp. Pod względem finansowym stoi Zawiercie  pomimo wysokich cen świetnie korzystając z kredytw bieżących  akceptowanych i rembursowych we Włoszech, Anglii, Holandii, Francji i  Ameryce, sprowadzając bawełnę i jedwab. andbdquo;Zawiercieandrdquo; zatrudnia już  obecnie 7000 robotnikw i wyprodukowało w 1922 roku 300 milionw metrw  towarw pomimo coraz droższego surowca i warunkw dostawy. Wybory  powołały te same osoby do zarządu inż. Stan. Szymańskiego i dra Herberta  Ginsberga, a do komisji rewizyjnej pp. Edwarda Bergsona, inż. Jzefa  Birnbauma, Bronisława Gepnera, Jerzego Meyera i Stanisława Natansona.
Republika 14.08.1923 r.

Rok 1925

Zakrystian kościoła w Zawierciu zauważył wychodzącego z kościoła  Franciszka Ziarnickiego, ktry coś nisł ukrytego pod marynarką. Na  zapytanie zakrystiana andbdquo;co niesieandrdquo;, Ziarnicki rzucił się do ucieczki, a  ścigany porzucił skradzioną z tegoż kościoła komżę oraz swą czapkę.  Schwytany po paru miesiącach Ziarnicki stanął przed Sądem Okręgowym i  przyznał się do winy, oświadczając, iż kradzież popełnił z nędzy. Sąd  skazał na płtora roku więzienia z ograniczeniem praw.
Gazeta Wągrowiecka 10.08.1925 r.

Zawiercie. Tutejszy sąd powiatowy rozpatrywał sprawę  niejakiego Kalińskiego, oskarżonego o to, że zebrał na cmentarzu w  Zawierciu około 40 poborowych i tam urządził wiec o charakterze  antypaństwowym. Na wiecu tym podburzano poborowych do uchylania się od  pełnienia obowiązkw służby wojskowej. Prelegenci dość szumnie namawiali  do organizowania się w wojsku, ażeby utrzymać jedność, a w razie wojny  do porzucenia broni i ucieczki żołnierzy na tyły armii. Sąd, po zbadaniu  szeregu świadkw, nie udowodniwszy Kalinowskiemu przynależności do  Związku Młodzieży Komunistycznej, skazał za podburzanie poborowych do  uchylania się od obowiązkw służby wojskowej na jeden rok więzienia  ograniczeniem praw. 
Gazeta Wągrowiecka 27.08.1925 r.

Zranienie. Dnia 25 sierpnia podczas zabawy weselnej we wsi Blanowice,  gminy Kromołw, uczestnik zabawy Jan Gryc w stanie podchmielonym oddał  kilka strzałw rewolwerowych na wiwat, przy czym ciężko zranił 14  letniego Jzefa Makiełę. Ofiarę wiwatowania stanie poważnym odwieziono  do szpitala fabryki Huldczyńskiego w Zawierciu. 
Polonia 28.08.1925 r.

Rok 1930
   
R.K.S. w rozgrywkach o wejście do Ligi: R.K.S. - Warta (Zawiercie) 2:2
W piątek, dn. 15 b.m., Radomskie Koło Sportowe rozegrało w Zawierciu z  miejscową andbdquo;Wartąandrdquo; zawody piłki nożnej o mistrzostwo kl. A Kieleckiego  Okręgowego Związku Piłki Nożnej, zakończone wynikłem nierozstrzygniętym  2:2.     
Słowo, Radom 19.08.1930 r.

Piłka nożna Warta (Zawiercie) - R.K.S. 5:0 Nikt prawdopodobnie nie  przypuszczał, iż R.KS., osiągnąwszy w Zawierciu z Wartą wynik  nierozstrzygnięty 2:2, poniesie na swym boisku w Radomiu klęskę w  stosunku 5:0. Złożył się na to przede wszystkim osłabiony skład drużyny  R.K.S.-u, braku szczęścia w strzałach, no i... bramkarz Warty.  Najbardziej dał się odczuć u R.K.S.-u braku pomocy, tj. Pietrzykowskiego  i braci Wichowskich, ktrzy zostali powołani do wojska. Zastępujący ich  Raczyński i Dybus byli obok prawoskrzydłowego Bienkowskiego  najsłabszymi z drużyny i walnie przyczynili się do klęski R.K.S.-u.  Bramkarz Bramson przepuścił zupełnie możliwe do obrony 2 bramki. W  Warcie najlepszy bramkarz, ktry poskramiał wspaniale wszelkie zakusy  napadu R.K.S.-u. Poza tym cała drużyna Warty grała dobrze za wyjątkiem  prawego pomocnika. R.K.S mimo klęski przeważał w polu przez cały czas  zawodw. Winę więc klęski ponosi nie tylko defensywa, lecz i napad,  ktry nie zdobył się na skuteczne, przyziemne strzały. Do przerwy Warta  prowadziła 2:0 i nikt jeszcze mimo to nie przewidywał przegranej  R.K.S.-u. Po przerwie jednak R.K.S. gra brutalnie, a tym samym gorzej,  co w rezultacie przynosi mu strat dalszych 3 bramek, przy tym Warta nie  wyzyskała karnego. Pod koniec zawodw prawy łącznik R.K.S.-u Mąkosy  kopnął będącego bez piłki przeciwnika i uprzedzając sędziego sam wydalił  się z boiska. Fakt ten na pewno nie przyczynił się do zjednania sobie  publiczności przez drużynę R.K.S.-u, z ktrej jeszcze Matyjaśkiewicz i  Raczyński popisywali się rwnież brutalnością w grze. Z R.K.S.-u  wyrżnili się ofiarną grą Badowską, Werchowicz i Stachowicz, reszta bez  ambicji. Sędziowali p. Glinkin, ktry nie miał swego dobrego dnia.  R.K.S. klęską tą pogrzebał wszelkie swe nadzieje na zdobycie mistrzostwa  Kieleckiego Okręgu, a sportowy Radom stracił okazję do ujrzenia gry  Amatorskiego Klubu Sportowego (mistrz Grnego Śląska) i drużyny Wawelu  (prawdopodobny mistrz Krakowskiego Okręgu). Jak się dowiadujemy z  nieoficjalnego źrdła, w drużynie Warty grał na bramce gracz z C.K.S.  Zawiercie, Podlewski, ktry nie był zgłoszony do Warty, co kierownictwo  R.K.S.-u powinno wyzyskać, a wtenczas jeszcze nie byłoby nic straconego.
Słowo, Radom 27.08.1930 r.

Rok 1931

Zatarg robotnikw andbdquo;Zawierciaandrdquo;. Delegacja przyrzekła spokj, lecz  postawiła też warunki. W związku z zatargiem powstałym pomiędzy  robotnikami a dyrekcją  fabryki andbdquo;Zawiercieandrdquo;, organizacje robotnicze  wysłały do Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej delegację.  Przedstawiciele robotnikw żądali  zbadania przez władze państwowe  gospodarki dyrekcji fabryki i wpłynięcia na dyrekcję, aby wszyscy  robotnicy, ktrzy zostali zredukowani w dniu 8 sierpnia br. powrcili z  powrotem do pracy przy zapowiedzianym uruchomieniu fabryki 15 września  br. Poza tym robotnicy domagali się, że unieruchomienie fabryki,  zapowiedziane na czas od 8 bm. do 15 września br. nie będzie trwało  dłużej i prosili, by rząd nie dopuścił do zmiany warunkw pracy po jej  uruchomieniu. Jednocześnie przedstawiciele  robotniczych organizacji  zawodowych oświadczyli, że dołożą wszelkich starań w celu  niedopuszczenia na terenie Zawiercia do  jakichkolwiek zajść i  niepokojw.
Goniec Wielkopolski 11.08.1931 r.

Rok 1932

Tragiczna śmierć złodziei andbdquo;węglowychandrdquo;. Z Sosnowca donosi (Sp.) Na szlaku  kolejowym Ząbkowice - Zawiercie dokonywane są systematyczne napady na  pociągi węglowe. Grupa złodziei w bezczelny sposb, na oczach służby  kolejowej, wskakuje na wagony i zrzuca węgiel. Niejednokrotnie dochodzi  do krwawych starć między konduktorami i bandą złodziei. Wczoraj znowu  dokonano napadu na pociąg, ktry zakończył się tragicznie dla dwch  złodziei. Do pociągu zdążającego w stronę Zawiercia, pod Łazami  wskoczyło kilku osobnikw, ktrzy poczęli zrzucać z wagonu węgiel.  Służba kolejowa nie chcąc zatrzymywać pociągu, urządziła pościg za   złodziejami po zładowanych węglem wagonach. Podczas pościgu jeden ze  złodziei spadł z wagonu i dostał sie pod koła pociągu, ktre obcięły mu  obie ręce. Reszta, widząc spadającego kolegę, zeskoczyła z pociągu i  rzuciła się do ucieczki. Przejechanym okazał się Janusz Koczur ze wsi  Młynek, pow. Zawiercie. Koczura w stanie groźnym odwieziono do szpitala w  Będzinie. W kilka godzin pźniej na tym samym szlaku podczas kradzieży  węgla postrzelony został przez konduktora Maksymilian Ptasiński, bez  stałego miejsca zamieszkania. Zrzucony węgiel około 200 kg został z  powrotem załadowany na wagony.
Ilustrowany Kurier Codzienny 7.08.1932 r.

Rok 1933

Wśrd dzieci z Zawiercia na koloniach letnich w Rodakach. Okres letni w  mieście stawia wielu ludzi niezamożnych, obarczonych dziećmi, wobec  kłopotliwego problemu, a szczeglnie daje się to odczuć w Zawierciu, w  mieście najwięcej dotkniętym klęską bezrobocia. Rodzice radzi by wysłać  swe dzieci na wieś, aby tam na świeżym powietrzu nabrały sił i zdrowia  na cały przyszły rok nauki; lecz niestety brak funduszw im na to nie  pozwala. W Zawierciu ruchliwą i godną szczerego uznania pracę prowadzą  od kilku lat Zarząd Miejski. W ub. niedzielę mięliśmy możność zwiedzenia  koloni letnich, urządzonych dla 150 dziewcząt we wsi Rodaki. Po  płtoragodzinnej jeździe konnej znaleźliśmy się na miejscu, gdzie  powitała nas mile uśmiechnięta kierowniczka kolonii p. Wanda  Konradowska, po czym zwiedziliśmy budynki kolonijne. Zaraz przy  pierwszym tzw. komplecie otacza nas liczna grupa dziewcząt, opowiadają  nam swoje wrażenia, jak miło i wesoło wśrd lasw i pl na wolnym  powietrzu spędzają letnie wczasy, następnie popisują się śpiewem kilku  piosenek własnego utworu. Okolica jest tu naprawdę piękna. Szkoda, że  mieszczuchy nie znają tego zakątka, ktry ma wymarzone warunki dla  potrzebujących wypoczynku letnikw. Ogłem z Zawiercia na II turnusu  przebywa 730 dzieci w wieku szkolnym, umieszczonych w miejscowościach  Skarżycach 359, Rodaki 150, Kroczyce 202, Karlin 105. Dzieci mają opiekę  lekarską, ktra sprawuje lekarz miejski, a niezależnie od tego w każdej  miejscowości urzęduje w izbie chorych sanitariuszka, doglądając  rekonwalescentw, ktrych spotykamy niewielu. Należy przyznać, że  kolonie urządzone są wzorowo, wszędzie daje się zauważyć ład, porządek i  gorliwą troskę o to, aby przebywające na koloniach dzieci miały  wszystko, czego wymaga pobyt na świeżym powietrzu, a więc: dobre  pożywienie, zabawy, gry, kąpiele itp. W godzinach popołudniowych wracamy  do domu serdecznie żegnani przez dzieci, ktre proszą, aby coś o nich  napisać w andbdquo;Siedmiu Groszkachandrdquo; gdyż, jak sami twierdzą, najczęściej  czytają tę gazetę.
Polonia 14.08.1933 r.

Rok 1935

Zgon zasłużonego obywatela w Zawierciu. W ubiegły  piątek zmarł nagle zasłużony i powszechnie ceniony obywatel Zawiercia,  śp. Antoni Łakomski. Zmarły piastował funkcje: wiceprezesa i członka  Sądu Honorowego Stow. Kupcw Polskich, członka Rady Szkolnej Szkoły  Handlowej Zawierciu, oraz brał czynny udział w propagowaniu Akcji  Katolickiej. Pogrzeb odbędzie się w niedziele w godzinach  popołudniowych.
Zawiercie 3.8.(PAT.)

Rok 1937    

Ze śpiewem andbdquo;Czerwony sztandarandrdquo; rzucił się do stawu.
Zawiercie, 4.8. Mieszkaniec naszego miasta Julian Miśta (ul. Wolna 9)  będąc w stanie pijanym, postanowił popełnić samobjstwo. Zakupiwszy  ćwierć butelki wdki, udał się Miśta na kolonię Wydra, gm. Kromołw,  gdzie nad brzegiem stawu Huldczyńskiego wypił wdkę, po czym zaintonował  andbdquo;Czerwony sztandarandrdquo; i wskoczył do wody w celu samobjczym. Zanim  świadkowie tej sceny zorientowali się w sytuacji i przystąpili do akcji  ratunkowej samobjcy, Miśta poszedł na dno. Po niedługim czasie wydobyto  na brzeg już tylko zastygłe zwłoki denata.
Orędownik dziennik ilustrowany narodowo katolicki 6.08.1937 r.

Zatrzymanie urzędnikw Urzędu Skarbowego.
Sosnowiec. W związku z nadużyciami, ujawnionymi w Urzędzie skarbowym w  Zawierciu zostali zatrzymani dwaj urzędnicy; Juraszek i Kromowski. Ze  względu na prowadzone dochodzenie bliższych szczegłw nie podajemy.
Goniec Częstochowski 29.08. 1937 r.
 
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 
Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez zmian  tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.
Poprzednią część wydarzeń z lipca można przeczytać pod tym adresem: www.dawne-zawiercie.pl/1123 </description>
        </item><item>
        <title>Miasto w letargu [1937]</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/miasto_w_letargu_1937</link>
        <description>O Zawierciu słyszy się często, że jest miastem zamierającym, a  opinię tę przypieczętował ostatnio przewodniczący Centralnej Komisji  Oszczędnościowo-Oddłużeniowej, dr M. Jaroszyński, ktry wymienił je jako  miasto o deficytowej strukturze. W ten sposb zawierciańska czy  zawiercka bieda doczekała się swego patentu. Tym milej było mi usłyszeć w  rozmowie z pierwszym starostą zawierciańskim, a obecnie prezydentem  miasta, p. Cz. Kowalskim, że sytuacja nie kwalifikuje Zawiercia na łono  Abrahama i stąd mj rozpęd ku zrehabilitowaniu miasta, ktre mimo  młodego wieku tak wiele przeżyło, że niejeden stary grd mgłby od  podobnych przeżyć posiwieć. 
Nie ubliżyło godności Zawiercia, jeżeli że do 1915 roku należało  administracyjnie do gminy Kromołw, gdzie w ocembrowanej oprawie  wytryska źrdło Warty, że bezpośrednią władzą Zawiercia wtedy, gdy  liczyło już około 40 000 mieszkańcw, był wjt kromołowski, ktry tu  często zachodził, by spojrzeć ku licznym kominom fabrycznym i zauważać, z  ktrego lepiej się kurzy. Los Zawiercia był zawsze gordyjskim węzłem  związany z fabryką tekstylną tejże nazwy, ktra w 1872 roku pierwszą  siłę napędową czerpała z wody, czym należy tłumaczyć legendę o młynie, w  ktrym mełła się dola i niedola zawierciańska.
Tuż przed wojną więcej niż połowa mieszkańcw bezpośrednio czy  pośrednio żyła z Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;, ktre w roku 1913  zatrudniało 5700 robotnikw. Nieczynne w czasie okupacji niemieckiej,  wznowiło swą działalność po wojnie, ściągając do miasta tysiące  robotnikw, ktrzy podczas zastoju wojennego przeważnie opuścili  Zawiercie i wrcili na wieś. Najlepszą koniunkturę miało miasto w 1924  roku, gdy andbdquo;Zawiercieandrdquo; zatrudniało 6800 robotnikw, najgorszą w latach  1931-1932, gdy po raz drugi stanęło. I znw nieznaczna nastąpiła  poprawa, gdy andbdquo;Zawiercieandrdquo; ruszyło i obecnie zatrudnia około 1000  robotnikw. Ta zależność miasta od chimerycznych losw jednej fabryki  stworzyła upiorną hipnozę ciągłej podrży w nieznane, a samorząd  uwikłała w niesłychane kłopoty, gdy zwalniani masowo robotnicy  przechodzą pod jego opiekę. Koniunkturę miasta można w tej perspektywie  ująć w zestawieniu cyfr określających ilość bezrobotnych, wysokość  dochodw zwyczajnych samorządu oraz subwencji i pożyczek, ktrymi  samorząd miejski operował, by zatrudnić bezrobotnych.

    
        
            Rok
            Bezrobotnych
            Dochodw
            Subwencji zwyczajnych 
            i pożyczek
        
    
    
        
            1929
            1853
            1260000
            121426
        
        
            1930
            2838
            1300000
            1152549
        
        
            1931
            8639
            1300000
            589849
        
        
            1932
            7547
            1050000
            517753
        
        
            1933
            4931
            570000
            657561
        
        
            1934
            5238
            430000
            1460581
        
        
            1935
            5012
            480000
            1329569
        
        
            1936
            3851
            390000
            1025000
        
    

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
W roku obecnym nasilenie bezrobocia, oczywiście w ramach statystyki  oficjalnej, wynosi 1538, dochody zwyczajne w budżecie miejskim  preliminowano w kwocie 402 tys. zł, a na zatrudnienie bezrobotnych  uzyskano na razie 700 tys. zł. Wpatrzywszy się w powyższe cyfry widzi  się, że kryzys Zawiercia osiągnął swoje maksimum w 1931 roku i właśnie w  tym roku samorząd wycisnął z miasta maksimum dochodw, a dwa razy mniej  niż w roku poprzednim uzyskał z zewnętrznej subwencji i pożyczek na  zatrudnienie bezrobotnych.
Rok 1933 był dla samorządu m. Zawiercia bodaj najcięższy, gdy dochody  miasta spadły do połowy, a większa pomoc z zewnątrz nie przyszła.  Dopiero od 1934 roku do wyczerpanego już zupełnie organizmu  samorządowego wpłynęły większe subwencje. W tym okresie praca samorządu  miejskiego była podobna do akcji ratunkowej miejskiej straży pożarnej,  ktra wzywa na pomoc sąsiadw, a nie wiedząc, kiedy ta pomoc i w jakiej  sile nadejdzie, pracuje z największym wysiłkiem tylko na najgroźniejszym  odcinku pożaru, dopki jej siły nie wyczerpią się.
Ratunek dla Zawiercia w okresie najcięższego kryzysu bezrobocia, pod  ktrego obuchem 75% miasta głodowało, nie był w tych warunkach nawet  częściowo wystarczający ani planowy. W miarę, jak samorząd wyrywał na  ten cel pieniądze czy to z ministerstwa robt publicznych, czy z B.G.K.  lub innych instytucji kredytowych, wymyślał rżne zajęcia, zmuszony  najczęściej prowadzić takie roboty, ktre zatrudniałyby największą ilość  bezrobotnych przy minimalnych wydatkach na materiały.
Dopiero w ostatnich latach pomoc Funduszu Pracy wprowadziła w te  akcje więcej planu i celowości gospodarczej. W takich okolicznościach  mgł się zdarzyć taki paradoks, że dopiero w czasie największej klęski i  nędzy Zawiercie urządziło sobie najpiękniejszy w Zagłębiu park miejski,  pobudowało chodniki i ulice, uruchomiło miejski zakład elektryczny i  wodociągowy, rzeźnie miejskie, miejskie domy czynszowe, piękny gmach dla  gimnazjum państwowego, urządziło przytułek dla starcw i schronisko dla  sierot, zasadziło kilkanaście tysięcy drzew, upiększyło się plantacjami  itp. A  jednak wszystkie te inwestycje tylko dorywczo i częściowo  rozwiązywały  kwestię bezrobocia i niewiele się przyczyniły  do  gospodarczej poprawy miasta. W tym roku z dotacji Funduszu Pracy i  zasiłkw rządowych miasto zatrudnia 752 bezrobotnych przy budowie linii  kolejowej Zawiercie - Tarnowskie Gry i 416 zawiercian, a na wschd do  Brześcia i Słonimia wyjechało na roboty 411 bezrobotnych. Ponieważ  miejscowe zakłady zatrudniają obecnie ponad 3000 robotnikw, o 500  więcej niż w ub. roku, biorąc zatem w rachubę rodziny utrzymujące się z  pracy w urzędach, handlu i rzemiośle, można się doliczyć, że obecnie w  letnim sezonie już tylko 20% do 25% mieszkańcw Zawiercia stanowi bierną  w jego bilansie gospodarczym pozycję. Sam samorząd dopłynął już kresu  wyczerpania. Mimo deficytu, ktry został dopuszczony w bieżącym roku w  kwocie 140 tys. zł., nie można już było więcej ograniczać wydatkw  zwyczajnych poniżej 574 tys. zł. Jest rzeczą znamienną, że w kwocie  powyższej mieści się aż 40% wydatkw na opiekę społeczną i zdrowie  publiczne, a odsetek ten może najlepiej określa skalę żywotności,  względnie bierności biologicznej miasta.
Za mało w Zawierciu żywotnej substancji, by miasto mogło się  rozwijać. Wystarczy jej natomiast do wegetacji wandhellip; letargu. Radykalnym  środkiem dla uzdrowienia Zawiercia byłoby przesiedlenie się stąd części  ludności, i w tym sensie nie brak prb. Zresztą sama ludność wyczerpując  swą nieoczekiwaną cierpliwość w oczekiwaniu na lepszą koniunkturę,  stosuje ten środek. W roku 1932 Zawiercie liczyło 32532 mieszkańcw, w  dnu 1 stycznia br. 31590. Organizm w letargu podobno się kurczy.
Tadeusz Opioła
Reportaż andbdquo;Ilustrowanego Kuriera Codziennegoandrdquo; z  31.07.1937 r.

Tekst wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek. Poprawiono pisownię według obecnych reguł. 
 </description>
        </item><item>
        <title>Wrzesień w Zawierciu i okolicach 1871-1938 (część 2)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/wrzesien_w_zawierciu_i_okolicach_18711938_czesc_2</link>
        <description>Rok 1871

(andhellip;) Ziemia w stronach tych mniej jak średnia, nieszczeglne rolnikom  przynosi plony i nie zawsze trudy i nakłady pokrywa. Za to począwszy od  Myszkowa aż do samej granicy austriackiej, w głębi jej kryją się skarby,  przez Opatrzność obficie tu zgromadzone. Są tam bowiem bogate pokłady  węgla i rudy żelaznej, galmanu, ołowiu, glinki ogniotrwałej a nawet i  srebra. Lecz te po większej części, z rąk prywatnych wraz z dobrami,  przeszły w posiadanie Niemcw; i ci z nich za pomocą, swych kapitałw  zyski znaczne ciągną i za granicę wyprowadzają. Z dbr tego rodzaju  przeszły w posiadanie obce: Poręba Mrzygłodzka hr. Jana Szaffgotsch,  Rudniki, Malinowice i Dobieszowice księcia Hugona Hohenlohe, Sielce i  Strzyżowice hr. Jana Renard, zaś Bolesław, Gzichw, Zagrze najbogatsze w  galman, węgle i inne minerały, oraz kilka innych dbr nabył na własność  Gustaw de Kramsta właściciel największych fabryk płciennych we  Freybergu na Śląsku (andhellip;). Szkoda tylko, że owoce i korzyści stąd  przemysłowe nie pozostają w tutejszym kraju.
Gazeta Kielecka 12(24)09.1871 r.

Rok 1872

Fabryka Piecw Kaflowych, zawiadamia Szanowną  Publiczność, iż w Osadzie Siewierz, blisko kolei stacji Zawiercie,  fabryka na teraz posiada znaczny zapas gotowych piecw, w rżnym  gatunku, z najnowszych form zagranicznych, za dobrocią ktrych ręczy i  sprzedaje po cenach przystępnych; słowem wszelkie obstalunki z  akuratnością uskutecznia. Obok fabryki w kamienicy o piętrze z balkonem  przy kościele będzie mieszkanie na dole lub piętrze od Świętego Michała,  składające się z kuchni, spiżarni, pokoju jadalnego, pokoju sypialnego,  saloniku z pawilonem, 2 piwnice, drwalnia, gra itd. za rs. 90; w tym  miejscu kosztuje sążeń drzewa rs. 3, węgli kamiennych korzec kop. 35 z  przywozem,
Goniec Warszawski 21.08(2.09) 1872 r.

Rok 1875

Z Pilicy. W Pilicy mieliśmy tu niedawno rabina z Biały,  dla przyjęcia ktrego zjechało się tu tysiące, wyraźnie tysiące żydw,  najrżnorodniejszego stroju, wieku i płci, o ile to zbiegowisko  chwilowego hałasu narobiło, o tyle znw przeciągające kompanie  pielgrzymw  do Częstochowy, jak nigdy tak tego roku, cicho się  przesunęły, i nie dziw, bo tu judaizm grą - gdzie się obrcisz, wszędy  słychać śpiewy i krzyki chasydw, od rana budzi nawoływacz nosowym  śpiewem do bożnicy i stukiem młotka, po ulicach wiszą sznury, druty i  kopce nieczystości zarażających powietrze. Opowiadano mi, iż rabin  znalazł nawet i między naszymi kobietami zwolenniczki, pragnące za  pośrednictwem jego mądrości talmudycznej pozyskać błogosławieństwo  małżeńskie. Z resztą tu cicho, a ludno, ludno tak, że gdyby kto szukał  latarką, toby ani jednego mieszkania nie znalazł wolnego. Tego roku  zaledwie jedną kamieniczkę wybudowano i tej nie dokończono; w ogle  wiele tu domw tak rozpoczętych stoi pustkami, nie chcą ich kończyć pod  obawą zajęcia na kwatery. Pan Braus dotychczasowy dyrektor fabryki  kortw C.A. Moesa w Sławniowie pod Pilicą, zakłada pod własną firmą wraz  ze spłką nową fabrykę kortw w Zawierciu, gdzie już istnieje fabryka  wyrobw bawełnianych na znaczną skalę prowadzona. Fabryka ta nowo mająca  powstać, liczy już dziś oprcz machin, jakie Prusy na wypłatę dają,  100.000 rs. własnego kapitału
Gazeta Kielecka 14(26)09.1875 r.

Rok 1884
    
Z Pilicy piszą do andbdquo;Gazety Świątecznejandrdquo;. Mamy w Pilicy  dwch lekarzy, ale już zbyt wiekowych, jeden z nich ma 65, drugi 82  lata. Za to jest tu aż 13 felczerw! A że nad felczerami nie ma żadnej  kontroli, więc każdy z nich leczy jak mu się podoba. Toteż puszczają  krew każdemu chłopu, ktry po radę do nich przejdzie, a bańki cięte i  pijawki są w takim użyciu, że podczas każdego jarmarku krew ludzką  wylewają garncami do rynsztokw. Kilka razy z tego powodu były nagłe  wypadki śmierci, ale dotąd wszelkie nadużycia uchodzą im, bo nikt nie  chce ich zaskarżyć do sądu. Byłaby rada na to - oto trzeba aby jaki  młody i energiczny lekarz chciał tu zamieszkać, a stałej pensji miałby  tu około sześćset rubli rocznie oraz mieszkanie, ale oni podobno wolą  siedzieć w Warszawie i klepać biedę, jak wyjeżdżać do innych miast.  Niedawno w tutejszym sądzie były dwie sprawy, zasługujące na  zaznaczenie, gdyż podobne im często zdarzają się i wiele osb z tego  powodu nie raz ucierpi. Felczer P. przed rokiem pożyczył pewnemu żydowi  180 rb. Dłużnik umie pisać tylko po żydowsku. Przy wydawaniu rewersu  ktoś napisał jego nazwisko ołwkiem, a on  po ołwku podpisał się  atramentem. Ale gdy nie chciał płacić pozwano go do sądu - a on w sądzie  powiedział, że pisać nie umie, i że pieniędzy nie brał, i że o niczym  nie wie. Sprawa ma przejść do sędziego śledczego. Druga sprawa jest do  tej trochę podobna. Żyd pożyczył na jarmarku od chłopa 150 rb., a że Żyd  umiał pisać więc poszli do burmistrza! Tam za dłużnika podpisał  świadek, a burmistrz podpis poświadczył. I tutaj dłużnik nie chciał  zapłacić. Gdy go pozwano do sądu tłumaczył się, że pisać nie umie, więc  rewers w nie jest od niego, że pożyczał pieniądze, ale je oddał, a o  rewersie żadnym nie chce wiedzieć, bo pisać i czytać nie umie, więc  jakimże sposobem może być ważny jakiś rewers bez podpisu jego? Sąd  uwolnił Żyda od zapłacenia długu. Ciekawe jak taki wyrok mgł wydać, bo  przecie burmistrz i świadek wiedzieli czego się trzymać.  
Gazeta Kielecka 26.08(7.09)1884 r.

Zakupienie plantacji. Firma Ginsberg w Zawierciu zakupiła plantację bawełny w Bucharze i wysłała tam dwu swoich agentw.
Tydzień, Piotrkw 10(22)09.1889 r.

Rok 1890

Przeniesienie ksiąg  hipotecznych. Z powodu  zaliczenia  gminy Kromołw w powiecie olkuskim guberni kieleckiej, do  powiatu będzińskiego guberni piotrkowskiej, przeniesione zostają z  archiwum hipotecznego sądu okręgowego w Kielcach do archiwum  hipotecznego sądu okręgowego w Piotrkowie, księgi hipoteczne siedemnastu  posiadłości położone w gminie Kromołw, a mianowicie Bzw, Dąbrwka i  Żarki, Wojciechwka, Blanowice i Piecki, Kromołw, Zawiercie  Kromołowskie, przędzalnia w Zawierciu, dom Goldberga w Zawierciu, tartak  w Zawierciu, Natanw huta szkła w Zawierciu, nieruchomość Herzberga w  Zawierciu, nieruchomość Turnera w Zawierciu, dom Katza tamże, osada  Borkowskiego w Zawierciu, Skarżyce i Morsko. Księgi te przeniesione będą  między d. 13 a 27 października.
Tydzień, Piotrkw 20.08(7.09)1890 r.

Rok 1891

Świeżo otwarto kasy oszczędności przy urzędach pocztowych w Zawierciu i Koniecpolu.
Gazeta Kielecka 9.09(28.08)1891 r.

W majątku księcia Hohenlohe andbdquo;Rudnikiandrdquo;, położonym pomiędzy stacjami kolei  Warszawsko-Wiedeńskiej Myszkowem i Zawierciem, ma być wkrtce otwartą  nowa kopalnia rudy żelaznej. Kopalnia ta połączona będzie z najbliższa  stacją Zawiercie za pomocą osobnej linii dojazdowej.
Gazeta Kielecka 9.09(28.08) 1891 r.

W Zawierciu przed tygodniem, skutkiem jednoczesnej drożyzny chleba i zmniejszenia zarobku, wybuchły pomiędzy robotnikami pewne nieporządki.
Tydzień, Piotrkw 8(20)09.1891 r.

Rok 1892

Z Zawiercia. Szanowny panie Redaktorze! Wobec  zbliżającego się niebezpieczeństwa epidemii jest naszym obowiązkiem  wsplnymi siłami walczyć przeciwko niej, usuwając nieczystości, ktre  jak wiadomo stać się mogą siedliskiem zarazy. Mam więc nadzieję, że za  pośrednictwem szanownego pisma Pańskiego uda mi się zwrcić uwagę pp.  dyrektorw Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; na staw w tak zwanym Małym  Zawierciu, będący własnością tegoż Towarzystwa, a znajdujący się na  wprost szpitala i domw robotniczych. Staw ten przed laty był  zbiornikiem czystej źrdlanej wody, biorącej  u  nas  początek  z  rzeki  Warty; od  czasu jednak założenia u  nas fabryki (dawniej A. andamp; B.  Ginsberg,  a  dzisiaj andbdquo;Tow.  Akc.  Zawiercieandrdquo;)  zamienił się on na  zbiornik wszelkich nieczystości, jakie z powyżej  wymienionej  fabryki  uchodzą. Najlepszym dowodem słusznych słw moich jest to, że ospa, ktra  w tym roku u nas panuje, najwięcej ofiar zabrała z okolicy cuchnącego  stawu.
Tydzień, Piotrkw 13(25)09.1882 r.

Od uderzenia pioruna ponisł śmierć włościanin ze wsi Giebło, Paweł Gałecki, liczący 27 lat wieku.
Gazeta Kielecka 9.09(28.08) 1891 r.

Rok 1895

Zawiercie uzyskało obecnie chodniki z kamienia dzięki zajęciu się tą sprawą przez naczelnika powiatu. 

W Zawierciu połowę wszystkich robotnikw stanowi młodzież do lat szesnastu, jak pisze andbdquo;Dziennik dla wszystkichandrdquo;.
Dziennik Łdzki 20.09(2.10)1885 r.

Rok 1896

Z Zawiercia donoszą nam: w dniu 20 b.m. święciliśmy  radosną uroczystość założenia kamienia węgielnego pod nowy kościł. Na  placu budowy zebrało się przeszło 15 000 ludzi, oczekujących od 6. rano  przybycia Jego Ekscelencji biskupa kieleckiego ks. Kulińskiego. O 10  dostojny pasterz dopełnił aktu założenia kamienia węgielnego, a  następnie odprawił Mszę Świętą przy tymczasowo urządzonym ołtarzu.  Świątynia wzniesiona zostanie w stylu gotyckim, pod kierunkiem inżyniera  Jzefa Pomianowskiego i budowniczego Hugona Kudery.
Tydzień, Piotrkw 15(29).09.1896 r.

Rok 1897

W fabryce cementu w Wysokiej w powiecie będzińskim dwch robotnikw  zamordowało dwch swoich towarzyszy. Przyczyną zbrodni była zawiść,  ponieważ zamordowani zarabiali daleko więcej niż oni.
Gazeta Kielecka 10(22)09.1897 r.

Rok 1900

Węgiel brunatny. Mieszkańcowi wsi Zawiercie pow.  będzińskiego p. Henrykowi Berendt zezwolono eksploatować węgiel brunatny  i rudę żelazną w rządowych lasach leśnictwa olsztyńskiego położonych w  gminie Sulikw pomienionego powiatu.

Właściciel kopalni węgla andbdquo;Nieradaandrdquo; w osadzie Mrzygłd  pow. będzińskiego inżynier Piotr Strzeszewski czyni starania u władzy o  pozwolenie przeprowadzenia wąskotorowej kolejki dla prywatnego użytku,  od rzeczonej kopalni do przystanku andbdquo;Nieradaandrdquo; Drogi Żelaznej  Warszawsko-Wiedeńskiej. Długość kolejki wynosiłaby 500 sążni.

W Zawierciu, jak się dowiadujemy, zatwierdzona została  ustawa kasy zaliczkowo-pożyczkowej. W ustawie poczyniono pewne zmiany w  porwnaniu z projektowaną przez inicjatorw.
Tydzień, Piotrkw 10(23).09.1900 r.

Rok 1901

Niezdrowe ścieki. Z Zawiercia do andbdquo;Wiekuandrdquo; piszą: Osadę  naszą przerzyna prawie wzdłuż rzeka Warta, ktrej wodę zatruwają ścieki z  fabryki Towarzystwa Akcyjnego Zawiercie, dawniej braci Ginsberg. Wpływa  to bardzo ujemnie na zdrowotność osady i wywołuje choroby jak dyfteryt,  gorączki tyfusowe, febry, rozstroje kanału pokarmowego itp., ktre  przeradzają się często w epidemię i trwają nieraz całe miesiące, jak to  obecnie mamy ze szkarlatyną, szerzącą się wśrd dzieci. Podobne sprawy w  Żyrardowie i w fabryce cukru Hermanw, spowodowały wmieszanie się do  tego władzy, ktra wyznaczyła specjalną komisję. Rezultatem jej oględzin  było polecenie niezwłocznego wybudowania basenw filtrowych z  przegrdkami, wypełnionymi węglem i grafitem.
Tydzień, Piotrkw 28.08(8.09)1901 r.

W Zawierciu ma być zbudowany nowy dworzec Drogi  Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej, kosztem 75000 rb. Dworzec  dotychczasowy, jako za szczupły, nie odpowiadał swemu przeznaczeniu. 
Tydzień, Piotrkw 2(15)09.1901 r.

W Zawierciu dotąd ukończono roboty brukarskie na dwch  najbłotnistszych ulicach, na Kościelnej i Kupieckiej. Wybrukowanie  pierwszej z nich kosztowało 13000 rubli.
Tydzień, Piotrkw 19.08(1.09)1901 r.

Rok 1902

W Zawierciu została zatwierdzona przez odpowiednie  władze rejentura. Dotąd jeżdżono do Żarek dla dopełnienia czynności  rejentalnych. Druga nowina jest ta, że z początkiem 1903 r. ma stale u  nas mieszkać sędzia śledczy, do ktrego dotąd jeździło się do  Częstochowy.

O szkołach początkowych w Zawierciu korespondent  andbdquo;Kuriera Sosnowieckiegoandrdquo; pisze co następuje: jak prawie wszędzie, tak i u  nas w Zawierciu, z początkiem roku szkolnego we wszystkich szkłkach  brak miejsca, chociaż dzieci chcących korzystać z nauki jest bardzo  dużo, i tak: Szkoła fabryki Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;, pomimo że  urządziła filię szkoły w domu Mincha, pod ktrą zajęto duże cztery  sale, prawie połowy dzieci pracownikw fabrycznych nie przyjęła z powodu  braku pomieszczenia. Normalnie liczy się na jedną salę 50 dzieci,  wpakowano po 60 dzieciakw do jednej sali, jednak dużo musiało odejść z  płaczem do domu; Towarzystwo Akcyjne nosiło się z zamiarem wybudowania  gmachw specjalnie dla szkoły, lecz z powodu zastoju fabrycznego,  zamiaru swego w czyn nie wprowadziło i kwestia budowania szkoły poszła w  odwłokę. Szkoła Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Szklarniaandrdquo; rwnież ma bardzo  szczupłe pomieszczenia i dzieci mieszczą się jak śledzie w beczce;  myślano coś i o tym, lecz wszystko zostało po dawnemu. Jedna szkoła tzw.  andbdquo;Kolejowaandrdquo;, ma duże i obszerne pomieszczenia, lecz i tu jak wszędzie  jest andbdquo;aleandrdquo;, albowiem Zarząd kolei warszawsko-wiedeńskiej wziął się na  oszczędność i rozesłał do utrzymujących cyrkularz, że norma dzieci  pracownikw kolejowych nie może być większa jak 50 i to połowę, to jest 1  rb. 50 kop. na miesiąc; płaci, jeżeli kolej, a drugą połowę rodzice  dzieciakw, jeżeli weźmiemy biednego zwrotniczego lub drżnika,  pobierającego miesięcznie 15 rubli pensji, i jeżeli on będzie posyłał  dwoje lub troje dzieci, to pytanie, z czego on się wyżywi ze swoją  rodziną? Dawniej kolej płaciła 3 rb. miesięcznie od dziecka i żadnego  ograniczenia. Co do ilości dzieci nie było?
Tydzień, Piotrkw 18.(31)08.1902 r.

Rok 1903

W osadzie Mrzygłd w pow. będzińskim, w sobotę d. 19  b.m. pożar zniszczył 38 domw mieszkalnych i przeszło 60 zabudowań  gospodarskich, z ktrych wiele stodł, napełnionych zbożem i sianem.  Prcz kilku zamożniejszych, ktrzy są w stanie wybudować sobie nowe  domy, pogorzelcw czeka nędza, gdyż zostali bez dachu, bez mienia i bez  żadnych środkw.
Tydzień, Piotrkw 14(27) 09 1903 r.

Rok 1905
    
Nauczycielka z wykształceniem średnim, patentem i  praktyką poszukuje posady nauczycielki w domu prywatnym lub na pensji.  Wiadomość w księgarni Hubickiej w Zawierciu.

W Zawierciu założone niedawno stowarzyszenie szewcw.  Celem tego stowarzyszenia jest wsplne i wzajemne popieranie się  członkw oraz udzielanie, w miarę możności, rad i pomocy. Na oglnym  zebraniu członkw postanowiono nie dowozić obuwia z innych miejscowości,  lecz starać się, aby sprowadzonej roboty skądinąd, zwłaszcza z  zagranicy, nie przyjmować do reperacji, wreszcie postanowiono nie  przyjmować obstalunkw bez zadatku i nie wydawać na wypłatę.
Tydzień 16.09.1905 r.

Rok 1906

W Zawierciu uciekli z więzienia dwaj żołnierze Żydzi, Rachlin i Renien. Donosi o tym andbdquo;Gazeta Nowaandrdquo;.
W przędzalni Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; wybuchł pożar, ktry zniszczył część budynkw. Straty wynoszą około 200 000 rb. 
Tydzień 2.09.1906 r.
W Zawierciu w bieżącym tygodniu miała zostać puszczona w ruch huta  szklana, nieczynna od 3 miesięcy, wskutek wybuchłego w swoim czasie  strajku. Właściciele huty mają wznieść dla robotnikw łaźnię.
Tydzień, Piotrkw 23.09.1906 r

Rok 1907
 
Poszukuję bony do dwch dziewczynek i zarazem do szycia domowego w  okolicy Zawiercia, znajdującej się 10 wiorst, za wynagrodzeniem rb. 8  miesięcznie z całkowitym utrzymaniem. Wiadomość w księgarni Z. Hubickiej  w Zawierciu.        

Rok 1909

Akc. Tow. andbdquo;Zawiercie", jedno z wybitniejszych  przedstawicieli przemysłu okręgu łdzkiego, zamknął bilans za rok  ubiegły bez zyskw i strat, odpisując im kapitał amortyzacyjny 378705  rb.    
Głos Warszawski 4.09.1909 r.

Z ruchu pątniczego. Z Włodowic przybyło 800 osb.  Przewodnik ks. Lipski. Piękna ta kompania z dziewczętami w bieli  niosącymi na poduszce inicjały  Najświętszej Marii Panny, oraz wieńce z  żywego  kwiecia, czyniła nader sympatyczne wrażenie.
Gazeta Częstochowska 26.09.1909 r.

Rok 1913 

Nowa katastrofa na kolei warszawsko-wiedeńskiej. O  godz. 1 w nocy ze stacji Łazy wysłano pociąg towarowy do stacji  Zawiercie. W drodze pociąg szedł pod grę, zerwał się łącznik w połowie  pociągu i kilka wagonw stoczyło się z całą siłą z powrotem do stacji  Łazy. Ze stacji tej wyszedł właśnie rwnież w stronę Zawiercia pociąg  osobowy numer 20, ktry minął ledwie haltsygnał, gdy  nań wpadły  cofające się wagony towarowe. Parowz pociągu osobowego wypadł z szyn,  pierwszy wagon za bagażowym kolei fabryczno- łdzkiej prawie zmiażdżony,  za nim trzy wagony pulmanowskie utrzymały się na szynach, a nawet dwa  osobowe lżejszej konstrukcji rozbite. Krzyk, jęk, popłoch pasażerw  oznajmił stacji o katastrofie. Gdy służba przybyła na miejsce, napotkała  rumowisko, składające się z wagonw osobowych i towarowych. Wezwano z  Sosnowca pomoc lekarską dla rannych, ktrych było jakoby 40; pisma  warszawskie wspominają jednakże o kilku tylko. A między innymi o dwch  ciężko rannych. O godzinie 2 w nocy wyszedł Warszawy na miejsce  katastrofy pociąg nadzwyczajny, dla ktrego stały parowozy rozstawione  na stacjach, Skierniewice, Piotrkw i Częstochowa. W pociągu tym jechali  naczelnik kolei, naczelnik ruchu i kilku innych dygnitarzy kolejowych.  Komunikację  tymczasową urządzono na torze bocznym.
Rozwj 30.09.1913 r.

Rok 1925

30-letni Jan Dziekan, robotnik fabryki Erbego w  Zawierciu, chciał się żenić w ub. tygodniu z panna Bronisławą Jęczmyk z  Kromołowa. Nie miał jednak pieniędzy. Zaliczki odmwiono mu w fabryce,  znajomi rwnież odmwili pożyczki. Zrozpaczony poszedł w nocy i rzucił  się pod pociąg w pobliżu Zawiercia. Rano ludzie, idąc do kościoła,  znaleźli jęczącego z blu Dziekana. Przewieziono go na kurację do  szpitala w Zawierciu, gdzie po kilku godzinach życie zakończył.
Gazeta Wągrowiecka 6.01.1925 r.

Rok 1926

W czasie ćwiczeń artyleryjskich w pobliżu Zawiercia pod  miastem padł pocisk o zapłonie czasowym w chwili, kiedy w pobliżu  miejsca upadku przechodziły dwie kobiety. Znajdujący się tam kapral  Włodarz chwycił pocisk, aby go odrzucić, w chwili odrzucania jednak  nastąpił wybuch, ktry bohaterskiemu kapralowi oderwał ramię. Obie  kobiety wyszły z wypadku bez szwanku.
Goniec Wielkopolski 13.09.1927 r.

Rok 1928

Straszne uderzenie pioruna. Piorun zabił 5 robotnikw, 2 ciężko poraził.  Zawiercie. Onegdaj po południu wydarzył się tu wstrząsający wypadek.  Podczas szalejącej burzy robotnicy pracujący przy budowie jednego z  domw przy ulicy Paderewskiego schronili się pod ścianą budynku. Nagle w  ścianę tę uderzył piorun, ktry zrzucił kilkadziesiąt cegieł, a  następnie ugodził w grupę robotnikw, ześlizgnąwszy się po ścianie. 5  robotnikw poniosło śmierć na miejscu, a 2 inni zostali porażeni jednak  dzięki natychmiastowej pomocy przyprowadzono ich do przytomności.
Goniec Wielkopolski 22.09.1928 r.

Rok 1931

Zamknięte na początku sierpnia rb. przędzalnie fabryki andbdquo;Zawiercieandrdquo; mają  być uruchomione w połowie września rb. Przed zamknięciem fabryki  robotnicy w przędzalniach zatrudnieni byli płtora dnia tygodniowo i  otrzymywali zasiłki z Funduszu Bezrobocia, jako częściowo bezrobotni.  Przez ile dni w tygodniu  będzie czynna fabryka po jej ponownym  uruchomieniu - jeszcze nie wiadomo.
Goniec Wielkopolski 5.09.1931 r.

Rok 1932

Cynizm świętokradcw przy rabowaniu kościołw pod Częstochową.  Nieznani sprawcy za pomocą wyjęcia szyby w oknie w zakrystii kościoła  parafialnego w Łazach dostali się do wnętrza kościoła parafialnego,  gdzie pozostali całą noc. Złoczyńcy skradli jedną monstrancję srebrną,  pozłacaną, jeden kielich srebrny pozłacany i jedna puszkę srebrną,  następnie rozbili tabernakulum, rozsypali komunikanty i zabrali srebrną   puszkę. Złoczyńcy, niezadowoleni z łupu, udali się do kościoła w  Zawierciu, gdzie po wyłamaniu zamku w tabernakulum, rozsypali rwnież  komunikanty i skradli srebrną pozłacana puszkę. Po dokonaniu kradzieży  złoczyńcy wyjęli szybę z okna w  nawie, wydostając się  na cmentarz  kościoła. Wartość skradzionych przedmiotw w obydwu świątyniach wynosi  kilka tysięcy złotych.
Orędownik Ostrowski, pismo powiatu ostrowskiego, 27.09.1932 r. 

Rok 1935

Oglne wyniki wyborw. Głosowało 46% uprawnionych.  Warszawa- Urzędowa PAT ogłasza następujące zestawienie cyfr wyborczych.  (...) Kto wchodzi do Sejmu? W okręgu 26 Zawiercie: Zygmunt Sowiński,  Tadeusz Kozłowski. 
Goniec Częstochowski 11.09.1935 r.

Strajk w andbdquo;Porębieandrdquo; zlikwidowany, robotnicy odnieśli zwycięstwo. Trwający  od kilku dni strajk w fabryce maszyn andbdquo;Porębaandrdquo; pod Zawierciem został  wczoraj zlikwidowany. Na miejsce udał się inspektor pracy Wesołowski z  Sosnowca, ktry przeprowadził konferencję z delegatami zainteresowanych  stron. Na konferencji stwierdzono, że dyrekcja bezprawnie cofnęła  20-procentowy dodatek, toteż przedstawiciel dyrekcji zgodził się na  przywrcenie dodatku. Poza tym uwzględniono prawie wszystkie żądania  robotnikw, jedynie fabryka nie zgodziła się zapłacić robotnikom za czas  strajku. Robotnicy otrzymają jednak zwrotne zaliczki, ktre drobnymi  ratami ściągane będą w ciągu 6 miesięcy. Strony pogodziły się i  robotnicy podjęli pracę. Tak więc robotnicy odnieśli zwycięstwo na całej  linii.

Widłami zamordowali sąsiada. Krwawa zbrodnia pod Zawierciem. Wieś  Żelisławice pod Zawierciem była widownią strasznego morderstwa,  dokonanego na osobie młodego wieśniaka Antoniego Machury. Ten ostatni  został powołany do wojska, po pewnym czasie jednak zdezerterował i  ukrywał się na wsi. Kto wie, jak długo jeszcze byłby cieszył się swobodą  dezerter, gdyby nie sąsiedzi bracia Bonawentura i Albert Mertowie,  ktrzy, czując urazę do Machury, zdradzili go, zawiadamiając o jego  pobycie na wsi policję. Machurę ujęto i oddano w ręce władz wojskowych.  Musiał on odbyć służbę i karę za dezercję. Gdy wreszcie przyszedł do  domu, zaprzysiągł Mertom zemstę. Pewnego dnia Machura podchmielony  mocno, podszedł do zagrody Mertw, gdzie wszczął z nimi bjkę. W Mertach  obudziła się wtedy dzika zawziętość chłopska, toteż uzbroiwszy się w  widły rzucili się na sąsiada, ktrego zakłuli na śmierć. Zawiadomiona o  mordzie policja aresztowała Mertw, a prcz nich pociągnęła do  odpowiedzialności Alfonsa Mertę, Jana Będkowskiego i Emanuela Gocyłę.  Oskarżeni oni są o wspłudział w morderstwie. Wczoraj stanęli przed  Sądem Okręgowym w Sosnowcu. Proces, na ktry wezwano kilkunastu  świadkw, wzbudził duże zainteresowanie. Na rozprawie oskarżenie  wypierali się winy, twierdząc, że niespodziewanym napadem zmuszeni  zostali do samoobrony. Proces przeciągnął się, przy czym w godzinach  popołudniowych Bonawentura Merta przyznał się do winy. Brat jego broni  się jeszcze, mimo obciążających zeznań świadkw. Wyrok spodziewany jest  pźnym wieczorem.
Polonia 19.09.1935 r.

Rok 1936

Linia kolejowa Zawiercie - Poręba
Na ostatnim odcinku nowo wybudowanej linii kolejowej Zawiercie - Poręba  bawiła delegacja ministerstwa komunikacji, ktra dokonała odbioru  ostatnio wykonanych robt. Stwierdzono, iż prace zostały wykonane  zgodnie z planem. Oddanie do użytku nowo wybudowanej linii kolejowej  nastąpi w połowie września.
Nowiny -  żołnierska gazeta ścienna 5.09.1936 r.

Rok 1938

Pożar w zakładach ceramicznych. 12 bm. godz. 2.15 w  polskich zakładach ceramicznych w Łazach wybuchł pożar, ktry w bardzo  krtkim czasie strawił dwie olbrzymie hale, a mianowicie szamotownię i  suszarnię. Pastwą płomieni padły rwnież nagromadzone w tych halach  wyroby i surowce szamotowe. Poniesione straty obliczają na sumę sto  tysięcy zł. Pożar prawdopodobnie powstał od pieca do wypalania. Wskutek  pożaru praca załogi składającej się z 200 robotnikw zostanie na pewien  czas wstrzymana.
Kurier Bydgoski 16.09.1938 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 
Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez  zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.
Poprzednią część wydarzeń z września można przeczytać pod tym adresem: www.dawne-zawiercie.pl/efa 
 </description>
        </item><item>
        <title>Przypomnijmy Zawiercie sprzed lat!</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/przypomnijmy_zawiercie_sprzed_lat</link>
        <description>Centrum Inicjatyw Lokalnych (CIL) przygotowuje album  zawierający fotografie z przeszłości Zawiercia. Rwnież Ty możesz pomc w  jego wydaniu!

andbdquo;Zawiercie na starej fotografiiandrdquo; - taki tytuł będzie nosił album  przygotowywany przez CIL. - andbdquo;Chcemy przypomnieć przeszłość naszego  miasta za pomocą archiwalnych fotografii. Dotychczas brak tego rodzaju  publikacji, ktra byłaby zbiorem archiwalnych zdjęć Zawiercia. Od 2008  roku prowadzimy stronę internetową Dawne Zawiercie oraz wydajemy co roku  kalendarz o takiej tematyce. Teraz postanowiliśmy przygotować  publikację większą i bardziej prestiżową - elegancki album z unikalnymi  fotografiami. Prace nad publikacją już trwają. Do wspłpracy zapraszamy  mieszkańcw miastaandrdquo; - opowiada Janusz Bieńkowski, prezes CIL. Patronat nad publikacją objął Prezydent Miasta Zawiercie Ryszard Mach. 

Książka będzie podzielona na kilka rozdziałw. Wśrd nich będą części  poświęcone zawierciańskiemu przemysłowi, budynkom instytucji, popularnym  miejscom, osiedlom mieszkaniowym, ważnym wydarzeniom oraz znanym  postaciom. Osobną część wydawca planuje poświęcić zwykłym mieszkańcom. -  andbdquo;Chcemy pokazać także życie zawiercian przed laty. Dlatego zachęcamy  wszystkich do przeglądania rodzinnych zbiorw fotografii i  zaprezentowania nam najciekawszych z nich. To znakomita okazja, żeby  przypomnieć mniej znane sceny z przeszłości, a także aby uwiecznić  własną rodzinę czy znajomych w takiej publikacjiandrdquo; - dodaje Janusz  Bieńkowski. 

Nowatorski jest sposb sfinansowania albumu. Rwnież do tego CIL chce  pozyskać wsparcie zawiercian. Pierwszym ze źrdeł będą prezentacje  zawierciańskich firm i instytucji. Każda z nich może zostać mecenasem  wydania. W zamian za finansowe wsparcie uzyskają możliwość prezentacji  swojej działalności na łamach albumu. Drugim źrdłem finansowania albumu  mają być cegiełki sprzedawane osobom indywidualnym. Każdy, kto zakupi  cegiełkę za 100 zł, otrzyma album, a jego imię i nazwisko zostanie  zamieszczone na specjalnej liście darczyńcw w albumie. - andbdquo;Naszym celem  jest sprawienie, aby publikacja była wsplnym dziełem lokalnej  społeczności - poczynając od zbierania fotografii, a kończąc na  sfinansowaniu wydania. To pierwsza tego typu publikacja w Zawierciu,  więc wszyscy, ktrzy ją wesprą, przejdą do historii. Nawet po wielu  latach pozostanie dowd, że pomogli w realizacji tak ciekawego pomysłuandrdquo; -  przekonuje prezes CIL.

Album andbdquo;Zawiercie na starej fotografiiandrdquo; zostanie wydany w eleganckiej  formie i świetnie sprawdzi się w roli pamiątki lub prezentu. Prace już  trwają. Możesz je wesprzeć. Skontaktuj się z wydawcą!

Zdjęcia można przynosić do siedziby Centrum Inicjatyw Lokalnych  (Zawiercie, ul. Senatorska 14) od poniedziałku do piątku w godzinach  7-15. Zdjęcia będą zwracane właścicielom po zeskanowaniu. Koordynatorem działań związanych z wydaniem albumu jest Joanna Janik-Jaworska.  
 </description>
        </item><item>
        <title>Październik w Zawierciu i okolicach 1848-1937 (część 2)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/pazdziernik_w_zawierciu_i_okolicach_18481937_czesc_2</link>
        <description>Rok 1848

Sąd Policji poprawczej Wydziału Jędrzejowskiego ogłaszają, że podczas  nocy z dnia 20 marca (1 kwietnia) rb. Pocztylion Jan Przybylski, z  stacji Kromołw do Pilicy z pocztą wyprawiony, na drodze zadaniem  dziesięciu ran w głowę zabity został, a przy tym zabrano ze skrzynki  pocztowej zamkniętej, po oderwaniu dna, paczki z pieniędzmi na kwotę rs.  156 k. 37, obejmujące. Wzywa każdego mogącego mieć wiadomość o sprawcy  lub sprawcach tego czynu, aby takową sądowi tutejszemu lub najbliższemu  udzielić nie omieszkał. 
Nadzwyczajny dodatek do Nr, 43 Dziennika Urzędowego Guberni Radomskiej 11(22) października 1848 R.

Rok 1885

Z Zawiercia piszą nam o zawodach i trudnościach, z jakimi walczyć musi  powołana świeżo do życia spłka spożywcza. Cała klasa przekupniw i  handlarzy starozakonnych sprzysięgła się na zdyskredytowanie spłki,  wmawiając w robotnikw, że sklep przynosi straty, że towar lichy itp.  Ponieważ sklep jest dziełem p. Masłowskiego, dyrektora zakładw  akcyjnych, przeto tenże dla przekonania obałamuconych, zwołał oglne  zebranie uczestnikw spłki i polecił spisać remanent, a po zrobieniu  bilansu okazało się, że sklep po 6-tygodniowym istnieniu zarobił tyle,  że nie tylko zapłacono całe urządzenie i utrzymanie handlu, ale nadto  jeszcze 270 rs. pozostało czystego dochodu. Dziś zawstydzeni  geszefciarze umilkli i widzą, że głupstwo zrobili. Jeżeli tak dalej  pjdzie, to spłka spożywcza w Zawierciu ma ogromną przyszłość. Dziś  oprcz produktw spożywczych posiada już i inne gospodarskie drobiazgi, a  z czasem towar łokciowy, obuwie, bieliznę dla klasy robotniczej będzie  musiała wprowadzić do handlu, ponieważ wszyscy pytają o podobnego  rodzaju artykuły. Sprzedaż dzienna wynosi obecnie najmniej 150 rs., a w  soboty i w niedziele dochodzi do 400 i więcej rubli. Obecnie pp.  Ginsberg w Berlinie wyrobili i zagwarantowali kredyt na artykuły  kolonialne; tym sposobem spłka daleko taniej sprowadzać może w całych  ładunkach wprost z Hamburga towar, tak, że kawa, ryż, migdały, rodzynki i  w ogle wszystkie inne towary będą tańsze, jako pochodzące z pierwszej  ręki. Pożądane byłoby zwołanie reprezentantw wszystkich spłek  do  Warszawy i zaproponowanie sprowadzania razem dla wszystkich, towarw zza  granicy w pełnych ładunkach, a dopiero z najdogodniejszego punktu  rozsyłania ich wszystkim; byłby to rodzaj centralnej agentury wszystkich  spłek. Rzecz ta godna zastanowienia i wprowadzenia w wykonanie.
Gazeta Kielecka 8.11(27.10).1885 r.

Rok 1873

Siewierz. Od kilku dni cieszymy się pogodą, ktrej po  długo trwających deszczach nareszcie doczekaliśmy się. A pogoda była  bardzo pożądana, gdyż w przeciwnym razie potrawy ze wszystkim by  przepadły, bo już wielu miejscach zwłaszcza tam, gdzie się pośpieszono z  koszeniem, sczerniały i pogniły. Nie ma jednak złego, co by na dobre  nie wyszło: jeżeli trawy z powodu deszczu trochę ucierpiały, to za to  kartofle, ten jedyny artykuł żywności biednych ludzi zyskały na swojej  objętości i ilości. Gdyby nie ostatnie deszcze wrześniowe, chociaż  spźnione, nie mielibyśmy ani połowy kartofli i obecnie dopiero  rozrastać się poczęły, dowodem, czego jest to, że każdy prawie wykopany  większy kartofel ma formę w środku zwężony, zdrowe korzenie bulwy  poprzerastane. Wstrzymałem kopanie, ktremu bodajby wczesna zima  przeszkodzić nie chciała. Pod względem sanitarnym Siewierz, z okolicą w  milowym promieniu, dotąd można by nazwać bardzo szczęśliwym, wyjąwszy  rzadkich wypadkw odry żadna tu epidemia nie panuje; wprawdzie zdarzyło  się do 5 wypadkw prawdziwej cholery, ale dzięki wielce doświadczonemu  miejscowemu lekarzowi p. Pietrzykowskiemu jeden tylko wypadek zakończył  się śmiercią, chociaż i ten chory byłby może ocalał, gdyby mu dano  śpieszny ratunek i przepisy lekarza ścisłe wykonywano. W dalszej jednak  nieco okolicy, a we wsi Pińczycach cholera bardzo się rozgościła - w  niewielkiej bowiem, bo 60 domw liczącej wiosce ze sto przeszło chorych  około 30 osb umarło, po największej części dzieci. Drugim miejscem  rozwinięcia się epidemii była mała wioseczka Antoniw kilkanaście  zaledwie domw licząca, gdzie z 15 osb zapadłych na cholerę 8 umarło -  głwnie z braku spiesznego ratunku, opieki domowej i głodu, bo wszyscy  najbliżsi sąsiedzi, a nawet krewni opuszczali chorych zostawiając ich na  boskiej opatrzności. Takie to smutne wypadki zdarzają się u nas po  wsiach, gdzie pomimo przezornych niekiedy a niewykonywanych rozporządzeń  władz i tu i wdzie rad lekarzy, podających sposoby ograniczania  epidemii, lud ciemny i zabobonny mało wierzy w ich przestrogi, zwalając  wszystko na ślepe przeznaczenie. Na dowd przytoczę tu jeden tylko  wypadek, w ktrym proboszcz Wojkowic wezwany do Antoniowa dla udzielenia  choremu ostatnich sakramentw zastał człowieka zsiniałego z blu i  zimna, przez wszystkich bliskich mu porzuconego, a widząc  prawdopodobieństwo ratunku, nie znalazł nikogo, kto by mu przyszedł z  pomocą i posłużył; sam więc rozniecił ogień, zagotował wodę, do ktrej  wrzuciwszy trochę przywiezionej z sobą herbaty czy mięty podał choremu  parę szklanek ciepłego napoju, przez co biedaka wyratował od niechybnej  przy takim opuszczeniu śmierci.
Tydzień, Piotrkw, 30.09(2.10).1873 r.

Zawiercie doczekało się trotuarw z kamienia, a zawdzięcza tę nowość p.  naczelnikowi powiatu. Pożądanym by jeszcze było, aby sfery właściwe  zwrciły uwagę na cuchnące podwrka, zatruwające płuca kilkutysięcznej  rzeszy robotnikw fabrycznych, z ktrych połowa prawie stanowi młodzież  do lat szesnastu. Sklep spożywczy przed paroma miesiącami założony  rozwija się pomyślnie, a dzięki staranności inicjatorw swoich, daje  rękojmię zyskw. Klienci są zadowoleni, niezadowoleni są za to kupcy  starozakonni, nie mogący sprostać uczciwej konkurencji. Dyrektor  tamecznej fabryki akcyjnej nosi się z projektem przyjęcia do pracy  pewnej liczby robotnikw, z pośrd Polakw z Prus wypędzonych. Projekt  ten przy znanej energii pana dyrektora w czyn się zapewne niedługo  zmieni.
Tydzień, Piotrkw, 29.09.(11.10).1885 r.

Pogłoska. Przed tygodniem rozeszła się w mięście pogłoska, iż  pan Ginsberg właściciel  fabryk w Zawierciu i zamieszkujący stale w  Berlinie i dotknięty administracyjnym dekretem pruskim, powrciwszy do  Zawiercia, wyekspediował w zamian 200 robotnikw Niemcw ze swej  fabryki. Starając się sprawdzić tę pogłoskę odnieśliśmy się z pytaniem  do tamecznego naszego korespondenta, odpowiedź ktrego znajdą czytelnicy  poniżej w dziale korespondencji: 
Dnia 15 października.

Na list szanownej Redakcji, z d. 10 bm. mamy honor odpowiedzieć, iż pan  Ginsberg właściciel fabryk w Zawierciu jest pruskim poddanym; nie  podlegał zatem banicyjnemu wyrokowi rządu pruskiego, do Zawiercia nie  wrcił i jak mieszkał dotąd tak i nadal mieszkać będzie stale w  Berlinie. Chociaż jednak w zamianę za swą osobę odwetu robić nie miał  zasady i nie zrobił, to jednak faktem jest niezaprzeczalnymi godnego  uznania zachowanie się wobec dzisiejszej sytuacji pana Masłowskiego  dyrektora fabryk, ktry zgłaszających się ciągle z Prus wygnańcw  chętnie przyjmuje, dając im w tych fabrykach zatrudnienie; pruskich zaś  poddanych o tyle wydala, o ile przybywa wygnańcw. Jak wiadomo z  inicjatywy tegoż pana M. zaprowadzoną została spłka spożywcza kilka  miesięcy już egzystująca i mająca wielka przed sobą przyszłość. Brak nam  jeszcze taniej kuchni dla robotnikw i - kościoła. Fabryki nasze  posiadają od dawna aparaty Bergera do wywożenia nieczystości, przez co  jesteśmy już wolni jesteśmy od szkodliwych wyzieww, na jakie dawniej  byliśmy narażeni. Zawiercie leżące na granicy dwch guberni do niedawna  należało częścią do guberni kieleckiej, a częścią do piotrkowskiej. Od  czasu jednak połączenia się w jedną osadę i przyłączenia do powiatu  będzińskiego, dzięki energii naczelnika tego powiatu, pod względem  porządku i czystości wielce postąpiło naprzd przybrało inny pozr. Nie  mamy już tyle błota i cuchnących ulic; wszystkie ulice są brukowane i  posiadają rynsztoki, a podwrza zostały oczyszczone. Jedna tylko plaga  grasuje w Zawierciu i nie zmniejsza się, ale powiększa się ciągle, to  jest kradzieże. Nie ma prawie nocy w Zawierciu, aby kogo nie okradziono;  mnie samego w przeciągu miesiąca sierpnia 4 razy to spotkało. Już teraz  i zamknięcie nie zabezpieczy przed złodziejami - wybijają oni otwory w  ścianach lub podkopują się pod budynki. Nad stawem w Zawierciu jest mały  domek, a raczej altana, z oknami na staw, w ktrej mieści się sklep  masarski prusaka Jasina. Otż ten sklep, będąc w nocy od ulicy silnie  zaryglowany, z trzech zaś stron wodą otoczony a zatem niedostępny dla  andbdquo;surowcwandrdquo;, pomimo ponętnej swej fizjonomii, cieszył się bezpieczną  pozycją. Niedługo jednak i na to znaleziono sposb: pewnej nocy  przystawiono drabie do stawu, a złodziej będąc pewny, że tam w sklepie  nikogo nie ma, wsuwa rękę oknem do sklepu po zdobycz. Lecz zaledwie ją  włożył - wyciąga z jękiem na powrt pokrwawioną i rozciętą do kości.  Obrońcą okazał się małoletni syn masarza, nocujący podwczas w sklepie i  zaczajony pod oknem. Złodziej pokrwawiony, gdy począł z rana szukać  pomocy lekarskiej, został spostrzeżony i oddany w ręce sprawiedliwości.  Na koniokradach także nam nie zbywa - przed paru dniami w Kromołowie ze  starozakonnego dziedzica Habermana wyprowadzono parę koni i dotąd,  pomimo energicznych poszukiwań i sprytu żydowskiego, skradzionych koni  nie odzyskano. P.
Tydzień, Piotrkw, 6.(18)10.1885 r.

Przemysł w guberni kieleckiej
Ostatnie sprawozdanie za rok ubiegły zaznacza ubytek tak fabryk jak i  wytwrczości przemysłowej w guberni. (andhellip;) Największy obrt fabryczny,  przechodzący 3 miliony rocznie, dały fabryki wyrobw bawełnianych w  Zawierciu (obecnie dołączone do gub. piotrkowskiej).
Gazeta Kielecka 9(21)10.1885 r.

Rok 1886

Wykopane pieniądze. Adam Leski, mieszkaniec osady  Kromołw w powiecie będzińskim, wykopał w polu drobne srebrne pieniążki w  liczbie 161 sztuk. Monety owe odesłane zostały do Cesarskiej komisji  archeologicznej w Petersburgu.
Kurier Warszawski 15(27)10.1886 r.

W Zawierciu powstaje szpital przy fabryce braci Ginsbergw. Ustawa tegoż  już została zatwierdzona przez ministerium w d. 17 z. m.

Z będzińskiego powiatu donoszą do andbdquo;Warszawskiego Diewnikaandrdquo;, że w dni 27  sierpnia (8 września) we wsi Zawiercie miejscowi robotnicy katolicy,  urażeni zuchwałością niektrych Żydw, ciskali kamieniami w dwa domy  żydowskie, przy czym ranili 3 żydw i 2 żydwki. Napad, ktry nie  zamienił się w otwartą bjkę dzięki energii przybyłych w porę strażnikw  ziemskich, wynikł z następującego powodu. W Zawierciu był zatrzymany w  przeddzień młody człowiek w stroju zakonnika katolickiego. Wzbudził on  podejrzenie, że mnicha udaje w celu wyłudzenia pieniędzy u ludu za  obrazki kupione w Częstochowie, gdyż nazywał się braciszkiem klasztoru  bernardynw w Krakowie, powracającym z Częstochowy, a na udowodnienie  swej osobowości legitymacyjnej pokazywał bilet pruski na imię Bajera z  katowickiego landractwa. Nazajutrz, kiedy aresztowanego prowadzono do  zarządu  gminnego,  celem odstawienia go do Będzina, tłum Żydw  towarzyszył mu urągając, co oburzyło robotnikw katolikw używających  przechadzki po ulicach z powodu święta. Robotnicy wszczęli kłtnię z  Żydami, ktra doszła do napadu na ostatnich. 
Tydzień, Piotrkw, 29.09(10.09.).1886 r.

Rok 1887

Fabryka akcyjna andbdquo;Zawiercieandrdquo; powiększyła znacznie swą  produkcję w ostatnich czasach, skutkiem doskonałego zbytu i wartości  swych wyrobw. Składy fabryczne niegdyś pełne, są obecnie oprżnione z  powodu wyprzedaży wszystkich zapasw. Podobno też tą okolicznością  tłumaczy się zwyżka akcji Zawiercia o 10 rubli i bezustanne poszukiwanie  tych walorw.
Tydzień, Piotrkw, 27.09(10).1887 r.
 
Rok 1889

W Zawierciu obie fabryki wyrobw bawełnianych, jedna braci Ginsbergw i  drugiego Towarzystwa Akcyjnego pod firmą andbdquo;Zawiercieandrdquo;, niezależnie od  siebie od dawna egzystujące - zlewają się obecnie w jedną całość, czyli  że obie teraz będą własnością andbdquo;Towarzystwa andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Potrzebne w tym  celu powiększenie kapitału akcyjnego zostało potwierdzone.
Tydzień, Piotrkw, 8(20).10.1889 r.

Rok 1890

W majątku Blanowice, gminy Kromołw, powiatu  będzińskiego, odkryto pokłady węgla kamiennego na obszarze 406 morgw  159 prętw, czyli 500 000 sążni kwadratowych. O koncesję na eksploatację  tego pokładu stara się wspłwłaściciel majątku Blanowice p. Jan Skwara.

Nasz przemysł. Fabryka Portland cementu andbdquo;Wysokaandrdquo; należąca do  pp. I. Eiger i Wilhelm S. Landau, położona w majątku Wysoka, w bliskiej  stacji Łazy, żelaznej warszawsko-wiedenskiej, założoną została w roku  1885, z zamierzoną produkcją roczną 300 000 tysięcy pudw. Posiadając na  miejscu materiały i surowce wysokiej wartości, fabryka wyrabiała od  początku swego istnienia cement: w niczym nieustępującym, co do jakości,  najlepszym cementom krajowym i zagranicznym, a prby z jej produktem  robionym w rżnych zarządach Inżynierii wojennej, w zarządach budowy  drg żelaznych i nareszcie w laboratorium mechanicznym Instytutu  Inżynierw drg komunikacji w Petersburgu, przez profesora  Bielelubskiego, wykazały rezultaty daleko wyższe, aniżeli to, jakich  wymagają przepisy ministerialne dla cementw, ktrych użycie do robt  publicznych, fortyfikacji itp. jest dozwolone. Dowodem tego są leżące  przed nami w odbitce świadectwa władz budowy fortyfikacji Osowca,  Warszawy i Kowna, oraz protokł robiony przez profesora Bielelubskiego.  Toteż wobec coraz liczniejszych zapotrzebowań, jakie do niej napłynęły,  fabryka lat rocznie się powiększała, tak, że już od dwch lat produkcja  jej dosięga 1200000 pudw rocznie, a prawdopodobnie wobec wznoszących  się obecnie budowli i dodatkowych uzupełnień w maszynach dojść ona może  wkrtce do 1500000 pudw rocznie. Fabryka zatrudnia obecnie 430  robotnikw i oficjalistw wyłącznie krajowych. Oprcz wszelkich machin  do fabrykacji potrzebnych, jak łamacze, gniotowniki, młyny, pytle itd.,  itd., posiada ona trzy motory parowe o sile 300 koni razem i 5 kotłw  parowych odpowiedniej wielkości. Fabryka połączona jest ze stacją Łazy  odnogą drogi żelaznej, po ktrej dwa specjalne pociągi dowożą jej  materiały pomocnicze, jak węgieł, koks itd., zabierają zapakowany  cement, przeznaczony do nabywcw. Cement wyprawiany jest z fabryki w  beczkach lub na specjalne żądanie w workach. Beczki pakują się zwykle po  5, 10, 11 i 12 pudw brutto; zawartości te bywają niekiedy zmieniane,  stosownie do żądań nabywcw. Zawartość worka jest niezmienna i wynosi  połowę zawartości beczki 12-pudowej. Fabryka andbdquo;Wysokaandrdquo; zbywa swj produkt  w Krlestwie oraz płnocno-zachodnich, środkowych i  południowo-zachodnich Guberniach Cesarstwa. Głwna sprzedaż ma miejsce w  kantorze jednego ze wspłwłaścicieli fabryki. I. Eigier w warszawie  przy Żurawiej. Nadto posiada on czterech reprezentantw: w Łodzi, w  Kijowie, Moskwie i Wilnie.
Tydzień, Piotrkw 14.(24)10.1890 r. 

Rok 1891
 
We wsi Zawiercie pow. będzińskiego niepomierne podwyższenie cen chleba  wywołało niezadowolenie robotnikw i spowodowało grube nieporządki.  Wieczorem 31 sierpnia (12 września) robotnicy głwnie przędzalni  akcyjnej zaczęli chodzić w niewielkich partiach po sklepach i  piekarniach, żądając sprzedawania sobie chleba pytlowego według taksy  ustalonej dla Zawiercia przez władzę, tj. po 4 kopiejki za funt. Cena  taka zatwierdzona istotnie przez naczelnika powiatu, w wielu miejscach  dla wiadomości robotnikw wywieszoną została, piekarze jednak  sprzedawali chleb po kopiejek 5, a w niektrych sklepikach żydowskich  nawet po 6 i 6,5 kopiejki za funt. Oświadczenie piekarzy i sklepikarzy,  że się do taksy stosować nie będą rozjątrzyło robotnikw, zaczęli też  gromadnie otaczać sklepy i sami chleb rozchwytywać. W sklepach, ktre  były pozamykane, robotnicy wybijali kamieniami okna i drzwi, a gdy  wdarli się wewnątrz - rabowali nie tylko chleb, ale i inne zapasy  spożywcze oraz towary drobne. Tłum pomiędzy innymi obległ także  piekarnię Stanisława Szczecińskiego, jedynego w mieście piekarza  chrześcijanina (wszyscy inni Żydzi). Na żądanie sprzedawania chleba po  kop. 5 za funt Szczeciński odpowiedział najordynarniejszymi wymysłami, a  następnie polecił parobkiem swym wypędzić przybyłych do sklepu i  zamknąć swj dom, dawszy przedtem dla odstraszenia zgromadzonego dwa  wystrzały z rewolweru w powietrze, ktre nie zrządziły nikomu szkody.  Przybyli na miejsce strażnicy ziemscy spostrzegli niezwykle podniecony  nastrj tłumw, wpłynęli, więc na Szczecińskiego, aby sklep otworzył i  sprzedawał chleb po 4 kop. za funt. Sklep został otwarty, robotnicy  atoli oburzeni już na Szczecińskiego, wdarli się do jego mieszkania, a  rozbijali i niszczyli wszystko cokolwiek im pod ręce podpadło. Samego  Szczecińskiego znaleźli schowanego w szopie i stamtąd wywlekli. Piekarz,  broniąc się, wystrzelił raz jeszcze z rewolweru i zranił robotnika  Franciszka Jacka. To bardziej jeszcze rozjątrzyło tłum, ktry pobił też  straszliwie i Szczecińskiego i jego żonę, ocalonych od śmierci dzięki  jedynie pomocy policji i niektrych osb prywatnych. Rany zadane  Szczecińskim okazały się tak ciężkimi, że wypadało odesłać oboje  natychmiast do szpitala. Oprcz tego w czasie nieporządkw zadano  ciężkie rany w głowę tępym narzędziem, piekarzowi i żydowi Langerowi,  Krawiec, ktry jest obecnie konającym i ranny rwnież w głowę, żonie  jego Chudes Krawcowej. Ok. 2 po płnocy robotnicy uspokoili się i  zaczęli powracać do domw, na drugi dzień jednakże 1(13) września,  zaczęli się znowu awanturować, odbili z aresztu trzech kolegw swoich,  zatrzymanych dnia poprzedniego przez strażnikw ziemskich i zaczęli  wygrażać rozgromem jatek mięsnych. Przybycie naczelnika straży ziemskiej  i zaraz potem 6 seciny 14 pułku kozakw dońskich zapobiegło dalszym  nieporządkom. Śledztwo policyjne wykazało, że w zawierusze brało udział  około 500 ludzi, a dowodziło nimi 15 osb, przeważnie spośrd robotnikw  miejscowych, że ograbiono 12 sklepw i 5 piekarni. Administracja  fabryki akcyjnej nocą z (31) 1(13) września sprowadziła z Częstochowy  900 bochenkw chleba, ktre 1(13) września sprzedawano po kop. 4 za  funt. Obecnie jednak wyjaśniono, że piekarze nie mogą sprzedawać chleba  taniej, niż 5 kop. za funt, z tego więc powodu taksa zostanie przejrzaną  i odpowiednio zmienioną.
Gazeta Rzemieślnicza 12.10.1891 r. 

Rok 1892
 
Z Pilicy donoszą nam: Osada nasza leżąca przy bardzo  ruchliwym trakcie zawiercko-miechowskim, posiadająca dawniej kilka  poważnych fabryk, cieszyła się prawie oglnym dobrobytem mieszkańcw,  znajdujących pracę i dostatnie zarobki w fabrykach i handlu. Dziś  wszystko na gorsze się zmieniło. Z jednej strony wskutek upadku fabryk  punkt ciężkości zarobkowania przenisł się do pobliskiego Zawiercia, z  drugiej z powstaniem drogi żelaznej dąbrowskiej ruch transportowy w  zupełności ustał, tak że z ożywionego dawniej miasteczka Pilica zmieniła  się na biedną osadę. Grasująca w ościennym powiecie miechowskim cholera  przygnębiająco oddziałała na umysły biedakw, lecz Opatrzność opiekuje  się biednymi, wybierając do tego ludzi szlachetnych, przejętych  prawdziwą miłością bliźniego. Do takich należy obecny właściciel Pilicy,  ktry aczkolwiek w swoim majątku rzadko przemieszkuje, to obecnie  bawiąc tam, przejęty uczuciem miłosierdzia, słysząc o panującej w Pilicy  nędzy, polecił, aby tymczasem przez czas trzech miesięcy zimowych na  jego koszt wydawano codziennie stu biednym mieszkańcom, bez rżnicy  wyznania, zdrowe i posilne mięsne obiady, by tym samym uchronić biedakw  od wycieńczenia i chorb. Fakt ten zasługuje na oglne uznanie, dlatego  też jeden z zamożniejszych mieszkańcw Pilicy, w imieniu biednych  wspłwyznawcw składa szlachetnemu ofiarodawcy podziękowania. 
Gazeta Kielecka 30(18) 10.1892 r.

Rok 1893
  
Założona przed dwoma laty fabryka prochu w Ogrodzieńcu pod Olkuszem  produkuje tego materiału do potrzeb grniczych 4000 pudw miesięcznie.
Gazeta Kielecka 29.09(08.10).1893 r.

Z Zawiercia pod dniem 27 września piszą do andbdquo;Gazety Warszawskiejandrdquo;:  Umilkły wesołe gwary żniwiarzy po rżyskach i łąkach; w głębi lasw  cienistych wiatr jesienną pieśń szumi roznosi echa strzałw myśliwych.  Choć zwierzostan okoliczny nie przedstawia się zbyt imponująco, wskutek  rozwielmożnionego raubszycowania, to jednak obszerne lasy należące do  Rokitna Szlacheckiego, własność pana Michała Poleskiego, dają jaki taki  przytułek zwierzynie. Są tam sarny, zające, cietrzewie, a lisw i  borsukw moc niesłychana. Mamy tu fabrykę mączki kostnej w Łazach,  będącą w rękach spłki żydowskiej, ktrą reprezentuje Szlama Bernstein.  Fabryka ta, mwiąc nawiasem, przeniesiona do Łaz z Ochoty pod Warszawą,  przerabia rocznie kilkaset wagonw kości, ktre sprowadza z gub.  Krlestwa Polskiego, z głębi Cesarstwa, a także z Rumunii. Gotowy  produkt, to jest mączka kościana biała i kości palone, wysyłają do  Niemiec, odpadki zaś jako tłuszcz nabywają na krajowe mydła. Fabryka  zatrudnia przeszło 50 robotnikw, zarabiających średnio dziennie 45 kop.  Obok fabryki mączki wznosi się druga fabryka parowa cegły zwyczajnej i  maszynowej będącą w dzierżawie, p. M. Ungsterna. Cegielnia ta zatrudnia  około stu robotnikw płci obojej i zaopatruje przeważnie kopalnie  dąbrowskie, milowickie i sosnowieckie. Druga cegielnia, rwnież parowa,  wypala cegłę głwnie na potrzebę fabryki cementu andbdquo;Wysokaandrdquo;, należącej do  p. Wilhelma Landau z Częstochowy i sukcesorw Jakuba Eigera. Fabryka  cementu andbdquo;Wysokaandrdquo;, największa u nas, prezentuje się u nas imponująco,  zatrudnia setki robotnikw, wyrabia dwakroć sto tysięcy beczek cementu  rocznie i mimo tej olbrzymiej produkcji nie jest w stanie zadowolić  wszystkich odbiorcw, więc też właściciele powiększają obecnie całą  fabrykę i mają zamiar w roku przyszłym zdublować ilość beczek cementu. W  ostatnich czasach na gruntach fabryki odkryto węgiel. W bok Wysokiej,  na Kuźnicy, jest druga kopalnia węgla, własność p. Michała Poleskiego,  wydzierżawiona p. Stefaniemu. Nie od rzeczy będzie tu wspomnieć o wiosce  Hutki, bardzo malowniczo położonej wśrd skał, gr i lasw; kompetentni  utrzymują, że źrdła tamtejsze mają własność wd szczawnickich, a dla  poszukiwaczy nafty nie bez interesu byłoby zbadać jedno ze źrdełek, z  ktrego ponoć ropa się sączy. Ludność okoliczna przeważnie fabryczna  mało się oddaje rolnictwu. Po wsiach siedzą gęsto żydzi utrzymujący  sklepiki, trudnią się także rzemiosłem i faktorstwem. Ilość zamieszkałej  dziatwy Izraela poprę cyframi. Wieś Rokitno posiada ich 14, Grabowa 4,  Niegowoniczki 19, Niegowonice 31, Młynek Rokicki i Łazy 44, Wysoka 72,  Chruszczobrd 63, Ciągowice 17. Karczem, składw piwa itp. zakładw nie  wyliczam, bo to za bardzo by rozszerzyło szczupłe ramy korespondencji,  dodać jednak muszę, iż wiele znam okolic kraju, ale takiej jak tutejsza  rzadko znaleźć. Lud tutejszy to nie ten idealizowany w powiastkach i  powieściach poczciwych nasz chłopek. Ani to chłop, ani mieszczanin, coś,  czemu trudno wynaleźć nazwę, andbdquo;same mechaniki i inżynieryandrdquo; jak mwią o  sobie. Wolne chwile trawią na bjkach i pijaństwie; noce zwłaszcza  ciemne i deszczowe na kradzieży, a gdy się trafi wesele, co obecnie po  żniwach bywa niemal dzień po dniu, to już mniejsze fabryczki stanowczo  odpuszczać muszą, bo panowie andbdquo;mechanicy i inżynieryandrdquo; z zasady trzy dni z  rzędu tańcują. A co za orgie po tych weselach się odbywają, co za  nieludzkie ryki, mające śpiew imitować, się rozlegają, to doprawdy ze  zgrozą i zdumieniem trzeba się przysłuchiwać, i uszom i oczom nie  wierzyć, że rozbestwione tłumy to ma być nasz ludek. Przykro kreślić coś  podobnego, lecz doprawdy, jest to tylko słabą kopią rzeczywistości.
Gazeta Kielecka 29(17).10.1893 r.

Rok 1895

We wsi Wysoka pod Łazami jeden z gospodarzy dorżnął krowę, ktra mu  zachorowała na karbunkuł i mięso rozprzedał sąsiadom. Uczynił to samo i  rzeźnik z inną krową, ktrą kupił we wsi. Obaj stali się przyczyną  zarazy, jaka pojawiła się u 6 osb w Wysokiej. Winnych pociągnięto do  odpowiedzialności sądowej.

Między Łazami i stacją Ząbkowice na wiorście 267 pociąg towarowy  przejechał drżnika obchodowego, Szczepana Sobusiaka. Nieszczęśliwy  cieszył się bardzo dobra opinią i służył na kolei lat 23!
Tydzień, Piotrkw 1(13).10.1895 r. 

Dzięki ofiarności towarzystwa przędzalniczego w Zawierciu oraz składkom  pracownikw, powstaje tam kościł, pod ktry w ubiegłą niedzielę  poświęcono plac wobec kilkudziesięciotysięcznego tłumu mieszkańcw  Zawiercia i okolic.
Tydzień, Piotrkw 21(3.10).1895 r.

Rok 1898

W Zawierciu spaliła się fabryka należąca do Goldhamera, obecnie własność  Czajewicza i Weitzera. Ogień ukazał się o godz. 7.30, w krtkim czasie  strawił całą fabrykę wraz z jej zawartością. Straty wynoszą 100 000 rs.,  budynki i towar ubezpieczone na 70 000 rs. Prawie 100 robotnikw  pozostało bez chleba.
Tydzień, Piotrkw, 20.09(2.10).1898 r.

Wspłwłaściciele fabryki akcyjnego towarzystwa andbdquo;Zawiercieandrdquo; pp. Izydor i  Ludwik Ginsbergowie wyasygnowali z własnej szkatuły 15 tysięcy rubli na  budowę rzymsko-katolickiej świątyni. Grono amatorw ze sfer  rzemieślniczych zamierza dać wkrtce w Zawierciu przedstawienie  teatralne na korzyść kasy kościelnej. Wybraną została sztuka ludowa w 4  aktach, andbdquo;Nastusiaandrdquo; Bronisława Grabowskiego.
Tydzień, Piotrkw 11(23)10. 1898 r.

Rok 1902 

W Zawierciu fabryka tamtejsza wyrobw bawełnianych, pp. Wejcen i  Czajewicz z powodu braku obstalunkw [zamwień] przestała w tych dniach  funkcjonować.
Tydzień, Piotrkw, 13.(26)10.1902 r.

Rok 1904

W Zawierciu zmarł dr. Stefan Marynowski, wychowaniec b. szkoły, ktry  wolne chwile od trudw swego zawodu umiał poświęcić sprawom społecznym i  pracy literackiej. Cześć jego pamięci.
Tydzień, Piotrkw, 19.09(2.10).1902 r.

Rok 1906

Na stacjach: Zawiercie, Myszkw i Poraj w ubiegłą niedzielę zjawiło się  po kilkunastu ludzi i nie pozwoliło wyładowywać towarw z wagonw,  oświadczając, ze niedzielę i święta powinny być wolne od pracy.
Tydzień, Piotrkw, 7.10.1906 r.

Zawiercie. Wczoraj wobec przedstawicieli miejscowej ludności odbyło się  poświęcenie szkoły 8-klasowej, założonej przez Towarzystwo udziałowe, a  pozostającej pod protektoratem andbdquo;Macierzy Polskiejandrdquo; szkolnej.
Gazeta Kielecka.10.10.1906 r.

Około godz. 3 po południu na progu mieszkania Franciszka Burzyńskiego w  osadzie Kromołw niewiadomy sprawca podłożył bombę dynamitową, ktra  wybuchła. Pomimo, iż w domu B. spało wwczas 16 osb, ofiar w ludziach  nie ma. Wskutek wybuchu rozbito szyby w 4 oknach. Podejrzewają, iż  sprawcą wybuchu jest sąsiad B., ktry działał pod wpływem zemsty  osobistej. 
Goniec Częstochowski 11.10.1906 r.                 

Ujęcie bandyty. Onegdaj ujęto w Zawierciu niejakiego Kapuścińskiego,  ktry już od kilku miesięcy, stojąc na czele bandy siał postrach w  olkuskiem, grasując po dworach i osadach. Herszt ten ukrywał się w  gminie Kroczyce, gdzie miał licznych przyjacił. W tych dniach  generał-gubernator wojenny z Kielc zagroził gminie 3000 r. kary, jeżeli  nie wyda opryszka. Kapuśniak wywędrował z gminy, ale włościanie,  obawiając się, by kary z nich nie ściągnięto, udali się w trop za nim i  przydybawszy w Zawierciu, wskazali go policji. Jest on podejrzany, że  zabił i zrabował kupca w Pradłach i okradł pisarza z Koziegłw p.  Dąbrowskiego. Wczoraj Kapuśniaka odwieziono do Będzina.
Dziennik Częstochowski 13.10.1906 r.

Pożar. Wczoraj rano wybuchł pożar w zabudowaniach Tow. akcyjnego  andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Ogień ukazał się w składzie towarw. Pomimo energicznego  ratunku skład spłonął. Straty wielkie.
Dziennik Częstochowski 17.10.1906 r.

Bandytyzm. Onegdaj wieczorem z Zawiercia do Żarek dążyło dwch  mieszkańcw. W drodze zaskoczeni oni zostali przez kilku bandytw,  ktrzy odebrali im 9 rb.
Dziennik Częstochowski 18.10.1906 r.

W zeszłą niedzielę w  Zawierciu w Sali  resursy wypowiedział odczyt dr.  Stanisław Nowak na temat andbdquo;O alkoholizmie, jego skutkach i walce z nimandrdquo;.  Odczyt zgromadził licznych słuchaczy: 450 osb wysłuchało odczytu  ilustrowanego ciekawymi okazami antyalkoholicznymi, licznymi tablicami i  obrazkami  niknącymi. W najbliższą niedzielę 28.10 rb. o godz. 5 po  południu w sali resursy wypowie odczyt dr. Mieczysław Michałowicz na  temat andbdquo;O przesądach ludw pierwotnychandrdquo;.
Dziennik częstochowski 27.10.1906 r.

Rok 1918

Podsekretarzem stanu w ministerstwie pracy mianowany został  inż. Terech, dawny pracownik w Towarzystwie Akcyjnym andbdquo;Zawiercieandrdquo;,  działacz robotniczy w Zagłębiu Dąbrowskim. Z przekonań zbliżony do  Narodowej Demokracji.
Głos 31.10.1918 r.

Rok 1924

Z Inspektoratu Pracy. W przyszłym tygodniu w Sosnowieckim Inspektoracie  Pracy odbędzie się konfederacja w sprawie uregulowania płacy robotnikw  zatrudnionych w fabryce Szmelcera w Myszkowie, oraz odbędą się  konferencje w tym samym celu z robotnikami fabryki andbdquo;Erbeandrdquo; w Zawierciu i  fabryki andbdquo;Porębaandrdquo;
Polonia 19.10.1924 r.

Rok 1927

Klęska endecji w Kongreswce. (andhellip;) Zawiercie. Uprawnionych 18939,  głosowało 12606, czyli 66%, unieważniono 2425 głosw. Lista nr 1 Blok  Demokratyczny 1 mandat, nr 2 PPS 4 mandaty, nr 3 ChD 5 mandatw, nr 5  chrześcijańsko demokratyczni właściciele nieruchomości 5 mandatw, nr 13  ZLN 4 mandaty, nr 8 NPR Prawica 3 mandaty, nr 10 komunistyczna lista  unieważniona, nr 4 żydzi asymilatorzy bez mandatu, nr 6 bezpartyjni  żydzi bez mandatu, nr 7 żydzi rzemieślnicy 1 mandat, nr 11 syjoniści 1  mandat, nr 12 ortodoksi 3 mandaty. (andhellip;)   
Goniec Wielkopolski 20.10.1927 r.

Rok 1928 

Pod Myszkowem torem kolejowym szły trzy osoby z Zawiercia, prowadząc  rozmowę. Rozmowa była tak ożywiona, że zagłuszyła turkot nadjeżdżającego  parowozu idącego luzem do Częstochowy. Trjka znalazła się pod kołami  parowozu, w rezultacie czego Mieczysław Pabera, Maria Szota doznała  potłuczeń oglnych i w stanie groźnym odwieziona została do szpitala,  jedynie trzeci Bogdan Pabera cudem uniknął śmierci, uskoczywszy w bok.
Nowy Kurier 2.10.1928 r.

W Zawierciu dziś przed południem w zakładach towarzystwa akcyjnego  andbdquo;Zawiercieandrdquo; delegaci klasowego związku robotniczego zmuszali maszynistw  do unieruchomienia maszyn, wskutek czego fabryka stanęła. Nastąpiła  interwencja zarządu fabryki u miejscowego starosty, ktry zapewnił  ochronę chętnym do pracy robotnikom, ktrzy też w liczbie około 10.00  przystąpili do pracy. Według wiadomości, jakie nadeszły wieczorem,  zakłady w Zawierciu są czynne; panuje zupełny spokj. W znacznej mierze  przyczynił się do tego zarząd zakładw przez ogłoszenie, że z gry  akceptuje podwyżki, jakie przyznają robotnikom fabrykanci łdzcy. 
Ilustrowany Kurier Codzienny 10.10.1928 r.

Rok 1930
 
Decyzją ministra spraw wewnętrznych Rada Miejska i magistrat m.  Zawiercia zostały w dniu dzisiejszym rozwiązane. Reskrypt urzędowy  wręczył dotychczasowym władzom przedstawiciel wojewody Paciorkowskiego  radca Jurjew. Komisarzem rządowym mianowany został dotychczasowy  zastępca starosty zawierciańskiego Franciszek Langert.
Głos Pomorski 4.10.1930 r.

Rok 1931 

O gwarancje rządu. W fabryce wyrobw włknistych andbdquo;Zawiercieandrdquo; zwolniona  zostanie z dniem 3 listopada r.b. ostatnia grupa robotnikw w liczbie  1200, gdyż fabryka ma być unieruchomiona na dłuższy okres czasu.  Dyrekcja fabryki czyni starania u rządu o uzyskanie gwarancji na  obligacje, ktre zamierza wypuścić, zobowiązując się rwnocześnie  prowadzić w dalszym ciągu fabrykę i zatrudnić kilka tysięcy robotnikw. 
Goniec Wielkopolski 30.10.1931 r.

Rok 1934
 
Tajemnicze zniknięcie 17-letniego chłopca. Zawiercie poruszone jest  tajemniczym zaginięciem 17-letniego Jana Wnuka (3 Maja 7). Chłopak jak  zwykle wyszedł z domu na ulicę i więcej już do domu nie wrcił.  Zaniepokojona rodzina czyniła poszukiwania na własną rękę, gdy jednak to  zawiodło, ojciec zameldował o wypadku policji. Obecnie czyni  poszukiwania policja kilku okolicznych powiatw, jak dotąd jednak  bezskutecznie.
Polonia 4.10.1934 r.

Strzały rewolwerowe w biurze Pośrednictwa Pracy w Zawierciu. 26 bm. do  Urzędu Pośrednictwa pracy w Zawierciu przybył w stanie pijanym  bezrobotny niejaki Kłusek Władysław, ktry wszczął awanturę z  urzędnikami, obrzucając ich stekiem obelg. Wobec tego, że w czasie  zajścia nie było w Urzędzie posterunkowego, urzędnik biura p. Zygmunt  Chojkowski dał kilka strzałw w powietrze, widząc jednak, że strzały  alarmowe nie zrobiły na awanturniku żadnego wrażenia, we własnej obronie  skierował broń do bezrobotnego i zranił go w prawą nogę. Po wypadku  rannego odstawiono do szpitala Ubezpieczalni Społecznej na kurację. 
Polonia 30.10.1935 r.

Rok 1935
 
Kobieta z poderżniętym gardłem. Na śladach strasznej zbrodni w  zawierciańskim. Onegdaj wieczorem zgłosił się w policji gajowy Jan  Lepiarz, podając, że w lesie w okolicy Zawiercia napotkał na zwłoki  nieznanej kobiety. Policja udała się na miejsce, gdzie znalazła zwłoki  kobiety z poderżniętym gardłem, w ktrej rozpoznano 44-letnią Helenę  Hutnik. Przeprowadzono rewizję w mieszkaniu Lepiarza, u ktrego  znaleziono obrączki i pierścionek, należące do zamordowanej. Aresztowany  L. podejrzany jest dokonanie zbrodni. Mocno obciąża go posiadanie  przedmiotw zamordowanej, z posiadania ktrych nie potrafi się  wytłumaczyć. Zbrodnia ta wywołała duże poruszenie w Zawierciu i okolicy.
Polonia 8.10.1935 r.

andbdquo;Manifestacjaandrdquo; antyczeska w Zawierciu. Staraniem Związku Rezerwistw w  Zawierciu zorganizowano w ub. niedzielę manifestację antyczeską. Jak  jednak niefortunnie była ta demonstracja przemyślana, świadczyć może  następujący fakt. Zaraz po uformowaniu się pochodu (Związek Rezerwistw,  Podoficerw, parę czwrek Strzelcw i inni) udał się on przy dźwiękach  orkiestry straży miejskiej na ul. 3 Maja, gdzie z balkonu swego  mieszkania wygłosił wielce andbdquo;patriotyczneandrdquo; przemwienieandhellip; Żyd, adwokat  Kazański (neofita). andbdquo;Kazanieandrdquo; p. Kazańskiego zrobiło nieprzychylne  wrażenie na słuchaczach. Drugą niespodzianką dla nielicznych słuchaczw  było to, że p. poseł Sowiński, ktrego przemwienie zapowiedziane było  tłustym drukiem w afiszach, wcale do Zawiercia na niedzielę nie stawił  się, tłumacząc się pracami sejmowymi. Prosta rzecz: p. Sowiński jest  dyrektorem fabryki szkła w Zawierciu, pozostającej w rękach kapitału  czeskiegoandhellip; Poza tym dodać trzeba, ze w szeregach pochodu antyczeskiego  widziało się wieluandhellip; Czechw (sic!). Niektrzy z nich krzyczeli na  komendę andbdquo;Precz z Czechamiandrdquo;. Wesoło było.
Orędownik 10.10.1935 r.

Rok 1937 

(andhellip;) wreszcie z rozgłośni lokalnej katowickiej nadano nabożeństwo z  kościoła w Zawierciu z okazji 40-lecia andbdquo;Liryandrdquo;, pieśni Nowowiejskiego,  Walewskiego i ludowe w wykonaniu chru przy magistracie Katowic, szereg  utworw trzy- i czterogłosowych wykonanych przez bardzo sympatyczny chr  chłopięcy z Chorzowa i wiązankę pieśni śląskich wykonana przez chr  K.P.W. z Katowic. 
Śpiewak, Katowice, październik 1937 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 

Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez  zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.

Poprzednią część wydarzeń z października można przeczytać pod tym adresem: www.dawne-zawiercie.pl/pazdziernik_w_zawierciu_i_okolicach_18651909 

  
</description>
        </item><item>
        <title>Listopad w Zawierciu i okolicach 1884-1938 (część 2)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/listopad_w_zawierciu_i_okolicach_18841938_czesc_2</link>
        <description>Rok 1884

W Zawierciu, osadzie fabrycznej w powiecie będzińskim,  miejscowa ludność robocza podjęła chwalebną myśl założenia spłki  spożywczej. Odnośna ustawa została już podana do zatwierdzenia władzy.  Jeżeli projekt doczeka się zatwierdzenia, spłka w Zawierciu będzie  dziesiątym z kolei w kraju naszym towarzystwem spożywczym.

Rok 1885

Z Zawiercia piszą do andbdquo;Gazety Kieleckiejandrdquo; o zawadach, z  jakimi walczyć musi powołana świeżo do życia spłdzielnia spożywcza.  Cała klasa przekupniw i handlarzy starozakonnych sprzysięgła się na  zdyskredytowanie spłki, wmawiając w robotnikw, że sklep ponosi straty,  że towar lichy itp. Ponieważ sklep jest dziełem p. Masłowskiego,  dyrektora zakładw akcyjnych, przeto tenże, dla przekonania  obałamuconych, zwołał oglne zebranie uczestnikw spłki i polecił  spisać remanent, a po zrobieniu bilansu okazało się, że po 6-tygodniowym  istnieniu zarobił tyle, że nie tylko zapłacono całe urządzenie i  utrzymanie handlu, ale nadto jeszcze 270 rs. pozostało czystego dochodu.  Dziś zawstydzeni geszefciarze unikali rozmowy i widzą, że głupstwa  zrobili. Jeżeli tak dalej pjdzie, to spłka spożywcza w Zawierciu ma  ogromną przyszłość. Dziś oprcz produktw spożywczych posiada już i inne  gospodarskie drobiazgi, a z czasem towar łokciowy, obuwie, ubranie,  bieliznę dla klasy robotniczej będzie musiała wprowadzić do handlu,  ponieważ wszyscy pytają się o podobnego rodzaju artykuły. Sprzedaż  dzienna wynosi obecnie najmniej 150 rs., a w soboty i niedziele dochodzi  do 400 i więcej rubli. Obecnie pp. Ginsberg w Berlinie wyrobili i  zagwarantowali kredyt na towary kolonialne; tym sposobem spłka  spożywcza daleko taniej sprowadzać może w całych ładunkach wprost z  Hamburga towar, także kawę, migdały, ryż, rodzynki, i w ogle wszystkie  inne towary będą tańsze, jako pochodzące z pierwszej ręki. Pożądane  byłoby zwołanie reprezentantw wszystkich spłek do Warszawy i  zaproponowanie razem dla wszystkich sprowadzania towarw z zagranicy w  pełnych ładunkach, a dopiero z najdogodniejszego punktu rozsyłanie ich  wszystkim; byłby to rodzaj centralnej agentury wszystkich spłek. Rzecz  ta godna zastanowienia i wprowadzenia w wykonanieandhellip;
Tydzień, Piotrkw, 3(15).11.1885 r.

Rok 1886

W Złotym Potoku pod Częstochową sprzedają już pstrągi. Funt tej ryby  dosyć rzadkiej w naszym kraju sprzedaje się w Warszawie po 5 złp.
Tydzień, Piotrkw, 26.10.(7.11).1886 r.

Z Będzina. Korespondent jakiś z Sosnowca od czasu do  czasu pomieszcza w andbdquo;Kurierze Warszawskimandrdquo; arcyniezgodne z prawdą  wiadomości z naszego zakątka. Oto na przykład w jednym z ostatnich  numerw, że w Zawierciu ma być zbudowany kościł, z uzbieranych na ten  cel składek, według projektu p. Szafera, budowniczego z Sosnowca, ku  czemu odpowiednie kroki u władzy już poczyniono. W istocie rzecz się tak  ma: Zarząd fabryki akcyjnej zrobił prywatną propozycję inżynierowi andminus;  budowniczemu powiatowemu, aby wykonał projekt i kosztorys w granicach do  30 000 rs., dając jemu jedynie pewne dane i upoważnienie do wykonania  tej czynności. Pan budowniczy polecił plan ten wykonać według własnych  wskazwek i pod swoim okiem panu Szaferowi, swemu prywatnemu  pomocnikowi, człowiekowi zresztą zdolnemu i pracowitemu. Oto i wszystko.  Składek żadnych na ten cel nie zbierano, ani też krokw do władzy nie  czyniono. Nieoględność pana korespondenta stawia inicjatorw projektu w  dziwnym położeniu wobec władzy, zawiadamiając o uzbieranych składkach, o  ktrych nikt nic nie wie i na ktre odpowiedniego pozwolenia tejże  władzy nie było.
Tydzień, Piotrkw, 9(21).11.1886 r.

Rok 1890

Przędzalnia bawełny andbdquo;Żarkiandrdquo;. Przędzalnia andbdquo;Żarkiandrdquo; leży  przy samej szosie prowadzącej od stacji drogi żelaznej Warszawski  Myszkw (odległej od Żarek wiorst 6) przez Pradła, Szczekociny,  Jędrzejw do Kielc w jedną stronę andminus; w drugą zaś od Żarek przez osadę  Koziegłowy do granicy pruskiej, miasteczka Woźnik, oddalonego od Żarek  wiorst 23. W roku 1843 właściciel dbr Żarki śp. Piotr Stainkler założył  tu fabrykę wyrobw żelaznych, w ktrej wyrabiano specjalne maszyny  rolnicze i maszyny parowe o niewielkiej sile. Egzystowała ona prawie lat  7, do roku 1850. W dwa lata pźniej, tj. w 1852, nabył oprżniony gmach  fabryczny przemysłowiec zagraniczny H. D Lindheim i urządził w nim  przędzalnię bawełny, ktra pozostawała w jego posiadaniu aż do 1867  roku, w ktrym to czasie przeszła na własność śp. Karola Szajblera i  obecnie posiada maszynę parową o sile 130 koni, 9 000 wrzecion i  przerabia materiału surowego za sumę rs. 150 000. Produkcja jej dosięga  rs. 200 000! Surowy materiał fabryka sprowadza z Ameryki i Indii i Rosji  (Buchary) i przerabia takowego przeciętnie 800 000 funtw angielskich  (wszystkie przędzalnie rachują na wagę angielską). Przędzę wyrabianą  wysyła wyłącznie do składu p. Szajblera w Łodzi. Fabryka dzieli się na  trzy oddziały: Gręplarnię (Krempelsaal), Przędzalnie (Spinnssal) i salę  młotaczek (Weifsaal); każdy mieści się na oddzielnym piętrze. Oprcz  jednego tzw. spinnmajstra pobierającego roczną pensję 1000 rs. i trzech  tzw. podmajstrzych pobierających płacę tygodniową od 6 do 10 rs.,  fabryka zatrudnia robotnikw 200, między ktrymi 2 tylko jest  zagranicznych. Robotnicy, wszyscy pełnoletni, rekrutują się wyłącznie z  osady Żarek; małoletnich robotnikw do pracy fabrycznej przędzalnia nie  przyjmuje. Oprcz tego obsługuje fabrykę doktor z wynagrodzeniem rocznym  rs. 300 i felczer z płacą roczną 100 rs., ktrym oddaną została do  użytku podręczna apteczka fabryczna. Zarobek tygodniowy robotnika wynosi  najmniej rs. 1 kop. 50, najwięcej rs. 4. kop. 10. Rzemieślnicy,  maszynista i palacz zarabiają po rs. 6 kop. 50 do 9 tygodniowo.  Wszystkie maszyny przędzalne bywają wprowadzone w ruch maszyną parową o  sile 140 koni, dawnej konstrukcji, gdyż zbudowanej jeszcze w 1853 roku  przez Hofmanna we Wrocławiu na Śląsku Pruskim. Opału, w węglu kamiennym z  Sosnowca, zużywa fabryka rocznie 90 030 pudw za sumę 7 200 rs. Do  oświetlenia posługuje się gazem wyrabianym we własnej gazowni, ktrego  potrzebuje 1 000 000 stp kubicznych. Dyrektorem przędzalni andbdquo;Żarkiandrdquo; od  samego początku jej istnienia jest p. T. Erbrich, już od lat 25 stały  wspłpracownik znanej powszechnie firmy Karola Szajblera.
Tydzień, Piotrkw, 21.10.(2.11).1890 r.

Rok 1892

Na linii kolei wiedeńskiej otwarty będzie w tych dniach  przystanek między stacjami Myszkw i Zawiercie. Przystanek urządzono  wyłącznie dla ładowania rudy żelaznej z dbr Rudniki ks. Hohenlohe. Ruda  wysyłana będzie do Gzichowa do zakładw Huty Krlewskiej.
Tydzień, Piotrkw, 1(13).11. 1892 r.

Zawiercie. Podziękowanie dla komisji sanitarnej w Zawierciu. Wyczytawszy pochwały,  jakie szanowna komisja sanitarna w Zawierciu dodaje sama sobie w nr 45  gazety andbdquo;Tydzieńandrdquo;, za doprowadzenie do porządku Zawiercia pod względem  sanitarnym, czuję się w obowiązku jako mieszkaniec tejże osady złożyć  serdeczne podziękowania za jej działalność i dobre chęci. Komisja  twierdzi, jakobym rozsiewał fałszywe fakty: bo andbdquo;cuchnący staw fabryczny  był przez komisję sanitarną zbadany nim milczkiem wziąłem piro do  rękiandrdquo;. Że staw był badany, temu bynajmniej nie przeczę; choć być może  nawet, że szanowna komisja miała zamiar go oczyścić. Faktem jest jednak,  że ja właśnie przyczyniłem się do prędszego wprowadzenia w czyn tego  zamiaru, gdyż cuchnący staw został spuszczony i doprowadzony do porządku  w październiku rb., więc nie przed moim artykułem, lecz po wyjęciu  takowego spod prasy. Nie zniechęcony wszakże zarzutami komisji  sanitarnej, ośmielam się tym razem zwrcić jej uwagę na to, że chociaż  rynsztoki obok ulicy wiodącej od przejazdu Drogi Żelaznej przez rynek i  koło nowej fabryki aż do szpitala obsypywane bywają wapnem, środek  jednak ulicy służy za wsplny dla wszystkich śmietnik i skład popiołu  fabrycznego. Podczas słoty formuje się z tego błoto; podczas suszy pył,  nie bardzo chyba dla zdrowia pożyteczny. Będąc pewnym, że i tym razem  Szanowna Komisja Sanitarna postara się o oczyszczenie błotnistej ulicy,  oświadczam, że i nadal śmiało zawsze wystąpię w obronie prawdy, nie  lękając się fałszywych zarzutw.
Tydzień, Piotrkw, 8(20).11.1892 r.

Rok 1893

Kostkowice. W lesie należącym do folwarku Kostkowice, w  gminie Kroczyce, pow. Olkuskiego, w dniu 29 z.m. dwaj chłopcy pasący  bydło znaleźli odgrzebane przez psw szczątki zwłok ludzkich.  Poszukiwania zarządzone przez policję wykryły, iż były to zwłoki Ryfki  Siegelbaum, crki właścicielki młyna, zwanego andbdquo;Papierniąandrdquo;. Ryfkę,  słynącą z urody, wykradł z domu przed trzema laty głośny opryszek w tych  stronach, Malarski, ktry, zabrawszy z sobą kilka tysięcy rubli,  wyjechał z nią do Ameryki, by tam odpocząć po trudach. Ryfka, z ktrą  kochanek zaczął się obchodzić w sposb nielitościwy, oddała się pod  opiekę władz amerykańskich, wskutek czego Malarskiego skazano na trzy  łata więzienia, bohaterka zaś tych romantycznych przygd, zarobiwszy na  koszta podrży, powrciła do matki. Malarski uciekł przed więzieniem,  ale zapowiedział Ryfce, iż wcześniej czy pźniej zginie z jego ręki. Nie  brak więc poszlak, iż Ryfka zamordowana została przez opryszka.  Widziano ją nawet ostatni raz wychodzącą z domu z niejakim Kazimierzem  Surowcem, przyjacielem i towarzyszem wypraw Malarskiego.
Gazeta Warszawska 18.11.1893 r.

Rok 1894

andbdquo;Gazeta Warszawskaandrdquo;: Według obowiązującego z dnia 27  października rozkładu jazdy, pociągi pospieszne ani kurierzy nie będą  się zatrzymywać na stacji Łazy, z czego gęsto zaludniona okolica  tutejsza, a także i ludność fabryczna, z kilku tysięcy osb złożona,  bardzo jest niezadowolona. Toteż fabryki okoliczne, jak Wysoka, fabryka  cementu, fabryka mączki kostnej, dwie cegielnie parowe, młyn, tartak  wodny i kopalnie węgla brunatnego, po porozumieniu się z ziemianami,  wnieśli podanie do dyrekcji drogi żel. warszawsko-wiedenskiej z prośbą o  przywrcenie choćby tylko sznelcugw, bo przy obecnym rozkładzie  będziemy literalnie pozbawieni możności zaopatrywania się w żywność nie  tylko w Częstochowie, ale i w pobliskim Zawierciu. Niemniej załatwianie  wszelkich interesw z inspekcją fabryczną w Częstochowie oraz władzą  gubernialną w Piotrkowie musiałoby znacznej ulegać zwłoce i niemało  przyniosłoby trudw i kosztw. Pocieszamy się tymczasem nadzieją, że  dyrekcja dr. żel. warszawsko-wiedeńskiej uwzględni prośbę mieszkańcw,  choćby już we własnym interesie.

W Niegowonicach, wsi o kilka wiorst od Łaz oddalonej,  syn zamożnego gospodarza zamiast się wziąć do cichej, a użytecznej pracy  koło roli, zebrał kilka podobnych sobie koleżkw i przemycał wdkę z  Austrii. Gdy raz do wsi powracali, zostali obskoczeni przez straż  pograniczną, z czego wywiązała się bjka, zakończoną śmiercią przywdcy  szwarcownikw.
Tydzień, Piotrkw, 30.10.(11.11.).1894 r.

Rok 1896

Banda w Zawierciu. Znanym czytelnikom naszym proces  bandy Gewermana, operującej w Zawierciu, w drodze apelacji po raz wtry  osądzony był w Izbie sądowej warszawskiej. Izba w zupełności  zatwierdziła wyrok sądu tutejszego, mocą ktrego Gewerman, herszt bandy,  skazany został na 12 lat ciężkich robt, a jego wsplnikw czterech na  10 lat, 1 na 6 lat i 8 miesięcy i 1 na osiedlenie na Syberii.
Tydzień, Piotrkw, 3(15).11. 1896 r.

Rok 1897

W Kromołowie broiła od pewnego czasu banda zuchwałych  rabusiw, ktrzy nie tylko w nocy, ale i wśrd białego dnia plądrowali  po cudzych komorach i składach, a byli tak wyćwiczeni w tej swojej  łotrowskiej robocie, że nigdy żadnego z nich na uczynku nie złapano.  Dosyć powiedzieć, że w roku zeszłym było w miasteczku przeszło  czterdzieści kradzieży, a sprawcw ani razu nie wykryto. Wprawdzie  niejedna baba wiedziała, kto jej wynosił zapasy z komory, albo i  pierzynę z lżka ściągnął; ale żadna nie chciała powiedzieć, bojąc się  zemsty rabusiw. Dopiero w grudniu zeszłego roku na dom starozakonnego  Motla Bankiera napadła pewnej nocy banda złożona z 13 drabw. Po tym  zdarzeniu policja wzięła się tak ostro do poszukiwań, że zaraz kilka  osb podejrzanych aresztowano i odesłano do Częstochowy. Winni byliby  się może i tym razem wywinęli od kary, ale przy aresztowaniu zaczęli się  nieoględnie odgrażać, że nie darują Bankierowi, bo to zapewne on ich  wydał. I wkrtce, gdy ich trzech wrciło za poręczeniem, a czwarty  Chamuł Bronner uciekł z aresztu, dotrzymali słowa. Pewnej soboty  wieczorem, gdy Bankier siedział na krzesełku przy oknie w swoim  mieszkaniu, ktoś z podwrka dał ognia i na miejscu trupem go położył.  Lecz i tym razem nikt na pewno nie widział, kto zbrodnię popełnił. W  domu było ludno, na ulicy jeszcze widno, a jednak zbj skrył się gdzieś,  jakby się w ziemię zapadł. Sąd Okręgowy w Piotrkowie, zbadawszy sprawę,  dnia 9 września uznał winnymi i zasądził: Franciszka Figla i Naima  Braunera, każdego na 6 lat ciężkich robt, a Joska Braunera na 4 lata  takiejże kary.
Gazeta Kielecka 3.11.(22.10.) 1897 r.

Rok 1898

Zawiercie. Znowu! Widocznie służba ekspedycyjna na  stacji drogi żelaznej Zawiercie jest za szczupła! Już raz skarżyliśmy  się na tym miejscu, że papier ekspediowany przez fabrykę Pilicę na nasz  andbdquo;Tydzieńandrdquo; dochodzi nas za pźno andminus; co nieraz może być nawet przyczyną  opźnienia numeru. Obecnie mamy do zanotowania podobny fakt. Obstalowana  przez nas paka z papierem oddana została przez administrację fabryczną i  przyjęta na stacji towarowej Zawiercie dnia 22 października (3  listopada) rb. za nr frachtu 6970, a w dniu 28 października (9  listopada) jeszcze jej w Piotrkowie nie było! Przekonać o tym może, na  żądanie nasze, na tym frachcie położony stempel tutejszej stacji  towarowej, jako dowd, że pretensja nasza nie jest bezzasadna.  Wyprowadzamy stąd jeden, jedynie logiczny wniosek - polegający na  zwyczaju drogi żelaznej warsz.-wied. - że obsługa urzędnicza na tak  dużej, ruchliwej stacji, jaką jest Zawiercie, jest widocznie za  szczupła.
Tydzień, Piotrkw, 1(13).11. 1898 r.

Rok 1899

W Zawierciu, w dniu 29 października obchodziła gmina  ewangelicka uroczystość otwarcia własnej świątyni, wzniesionej drogą  dobrowolnych składek. W ceremonii uczestniczyło trzech pastorw z Łodzi,  tj. przybyli pp. Angernstein i Fabian z generalnym superintendentem  Manitiusem z Warszawy na czele. Pastor Muller z Piotrkowa, do ktrego  gmina ewangelicka w Zawierciu należy, nie mgł przybyć z powodu obłożnej  choroby. Kazania i mowy wygłoszone zostały po niemiecku, z wyjątkiem  zwięzłego przemwienia pastora Gundenlacha, ktry zgromadzonych na  uroczystości powitał w języku polskim.
Tydzień, Piotrkw, 31.10.(2.11.)1899 r.

Rok 1900

27 listopada (10 grudnia) w kancelarii gminnej w  Siewierzu na 3-letnią dzierżawę ziemi i łąk, należących do Domu Ochrony  Starcw i Kalek w tejże osadzie, od sumy rocznej 70 rb. 55 kop.
Tydzień, Piotrkw, 12(25).11.1900 r.

Rok 1904

W Zawierciu grono ludzi inicjatywy i dobrej woli  wystąpiło z prośbą do władz odnośnych o pozwolenie założenia Towarzystwa  Dobroczynności dla chrześcijan. Żądanie to jest dziś bardzo na czasie  wobec zwiększonej w trjnasb nędzy, wywołanej wojną; toteż zostanie ono  skwapliwie załatwione i niedługo zapewne wypadnie czekać na założenie w  Zawierciu Tow. Dobroczynności.
Tydzień, Piotrkw, 20(7).11.1904 r.

Rok 1906

Zawiercie. Teatr p. Majdrowicza wystawi dziś w Zawierciu andbdquo;Weseleandrdquo; Wyspiańskiego.
Dziennik Częstochowski 1.11.1906 r.

Rok 1912

Wincenty Koza, przechodząc jedną z ulic Zawiercia,  stanął w obronie idącej z nim żony wobec 2 mężczyzn, ktrzy ją brutalnie  zaczepili. Jeden ze spotkanych wyjąwszy nż, uderzył nim dwukrotnie w  piersi Kozę, ktry po paru minutach zmarł. Zaalarmowana natychmiast  policja odnalazła wkrtce w szynku zabjcę wraz z towarzyszem, ktrych  obu aresztowała.
Goniec Częstochowski 1.11.1912 r.

Uroczystość strażacka. Dziś, w niedzielę 3 listopada  rb., odbędzie się u nas niebywała uroczystość jubileuszowa 30-lecia  istnienia Straży Ogniowej ochotniczej Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;, jak rwnież  w tak uroczystym dniu odbędzie się poświęcenie sztandaru ofiarowanego  przez żonę pana Maksymiliana Ginsberga, wspłwłaściciela fabryki Tow.  Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Dar ten sprawił bohaterom niosącym bratnią pomoc  niewypowiedzianą radość, toteż na usilne prośby drużyny ogniowej pani  Maksowa Ginsbergowa będzie matką chrzestną sztandaru.
Nasi zwierzchnicy w osobach pana dyrektora generalnego St. Szymańskiego,  jak rwnież pana komendanta St. Szymanowskiego, inżyniera Tow. Akc.  andbdquo;Zawiercieandrdquo;, wicekomendantw pp. Kubickiego i Kuncewicza i panw  oficerw, ktrzy nie szczędzą trudu i zabiegw, aby dzień ten był dniem  prawdziwego święta strażackiego, toteż nie tylko straż powinna być  wdzięczna za prace wyżej wymienionych panw, ale rwnież i do  wdzięczności powinni się poczuć mieszkańcy Zawiercia. Toteż ojcowie  naszego miasta, nie chcąc być dłużnymi za pomoc i pracę drużyny  strażackiej przy ratowaniu ich mienia, ofiarowali ze swych funduszy  sumkę w kwocie 800 rb. na wsplne przyjęcie drużyny strażackiej, jak  rwnież ofiarowali dwa srebrne fanfary, na pamiątkę jubileuszu. Na  przyjazd gości i kolegw po toporze z innych miast oczekiwać będą na  stacji Zawiercie Dr. Żel. ww. dyżurni członkowie straży; w sobotę na  pociągach wieczornych i w niedzielę na pociągach rannych. Program  uroczystości: 1) godz. 7 rano: Zebranie członkw Straży Ogniowej. 2) o  godz. 7 i pł rano: Zebranie delegatw. 3) o godz. 8 rano nabożeństwo w  kościele i ceremonia poświęcenia sztandaru. 4) o godz. 9 i pł: wymarsz z  placu kościelnego na plac ćwiczeń straży (przy szkole fabrycznej). 5) o  godz. 10 i pł: Wymarsz Straży na obchd miasta przez ulicę  Marszałkowską i Stary Rynek, z orkiestrą. 6) o godz. 11 i pł: Obiad w  zawierckiej fabrycznej Resursie. 8) o godz. 5 i pł zabawa taneczna dla  Szeregowcw Straży w domu ludowym Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;.
Goniec Częstochowski 3.11.1912 r.

Rok 1914

Zawiercie. Podług nadeszłych wiadomości z Zawiercia,  życie płynie normalnie. Fabryki są czynne. Produkty spożywcze, z  wyjątkiem nafty, sprzedają po cenach umiarkowanych. Dużo osb odbywa  stamtąd podrż koleją do Niemiec i z powrotem.
Kurier Dla wszystkich 6.11.1914 r.

Rok 1925

Zawiercie. Ludowcy na robocie wywrotowej! Dnia  8 listopada rb. w sali kina andbdquo;Stellaandrdquo; odbyło się zebranie Związku  Ludowo-Narodowego. Było ono jedno z najdłuższych, jakie dotąd bywały w  Zawierciu. Trwało 4 godziny. Przemawiało na nim aż 4 gorących obrońcw  kapitału. Pierwszy mwca, nieznanego mi nazwiska, mwił o sprawach  oglno-organizacyjnych. Nowego nic nie powiedział. Mowa jego została  nagrodzona oklaskami maruderw, ktrzy natenczas przebudzili się z  drzemki; drugim mwcą był inżynier Rażniewski, ktry tak się na nich  znał, jak niedźwiedź na gwiazdach. W swym pstrym i nudnym przemwieniu  zwalczał wszystkie związki zawodowe, mwiąc, że one nie dbają o dobro  ogłu, tylko o dobro klas robotniczych, ktre reprezentują. Natomiast  wypowiedział się, że obecnie w Polsce powstał nowy związek robotniczy  pod nazwą andbdquo;Praca Polskaandrdquo;, ktrego cel i zadanie jest bardzo wzniosłe,  albowiem dąży on do zjednoczenia wszystkich innych stanw z robotnikami.  Między innymi wypowiedział się, że związek ten dąży do przedłużenia  dnia pracy dla dobra kraju (nie śmiał powiedzieć, że dla kapitalistw).  Dalej zabrał głos osławiony w Zagłębiu Dąbrowskim obrońca kapitalizmu,  poseł Falkowski, ktry referował sprawy oglnopolityczne na terenie  Sejmu. Następny mwca wypowiedział, że Związek Ludowo-Narodowy jest tego  zdania, że ziemie wyznaczone do parcelacji przez reformę rolną powinni  nabywać tylko małorolni. Zapomniał więc o biedakach, ktrzy całe swe  życie przepracowali w majątkach ziemskich, a na skutek reformy rolnej  znajdą się na bruku. Jego nie obchodzi proletariat, on powinien i może z  głodu umrzeć, byleby dobrze było jego kumom, by ci darli z nas skrę za  przywożone produkty do miasta. Oczywiście obecni gospodarze referat  jego przyjęli z zadowoleniem. Śmieszną rzeczą jest bardzo to, że rolnicy  głosowali za przedłużeniem dnia pracy robotnikom. Ciekawy jestem, jak  będzie wyglądał Zw. andbdquo;Praca Polskaandrdquo;, ktremu będą przewodzić doktorzy,  inżynierowie, zdaje się sami kandydaci do Sejmu. Robotnicy, starajcie  się wyplenić to zło z pomiędzy siebie i zawczasu krzyknijcie: andbdquo;Precz ze  zdrajcami ludu robotniczego!andrdquo;.
Życie robotnicze 23.11.1925 r.

Zawiercie. W sobotę dnia 14 listopada br. w sali  Zawodowego Zjednoczenia Polskiego odbyło się zebranie organizacyjne  robotnikw fabrycznych wyrobw kuto-lanych p. Erbe. Robotnicy ci przed 3  miesiącami byli zorganizowani w dwch związkach: klasowym i Z.Z.P.  Dzięki wywrotowej robocie, jaką prowadził na terenie owej fabryki tow.  Kazek (sławny z wichrzycielstwa na całe wojewdztwo kieleckie), idący  ręka w rękę z przemysłowcami, zdradzający tych, ktrych należało bronić  przed wyzyskiem kapitału, robotnicy związku klasowego rozpierzchli się  na wszystkie strony, namawiając do opuszczenia szeregw organizacyjnych  ludzi zrzeszonych pod sztandarem Z.Z.P. Zapomnieli jednak o tym  robotnicy, że opuszczając szeregi organizacji, stracili prawo wszelkie  do obrony. Przemysłowcowi oczywiście rozbicie robotnikw poszło na rękę.  Natychmiast wprowadził dyktaturę Mussoliniego. Przyjmował, kogo sam  zechciał, jak rwnież wydalał wszystkich upominających się. Miejscowi  robotnicy dotąd przymierają z głodu, a p. Erbe naprzyjmował z okolicy  rolnikw, ktrzy pracują za mniejszą cenę. Gdyż w poniedziałek  przychodząc ze wsi, przynoszą ze sobą spore zapasy żywności. Fabryka  zatrudnia 305 robotnikw, ale z zapłatą jest oczywiście bardzo marnie.  Robotnikom nie wypłaca się po trzy miesiące, tłumacząc się brakiem  gotwki, od czasu do czasu rzuca robotnikom ochłap w postaci kilku  złotych, na ktre muszą jeszcze wystawać po kilka godzin poza pracą, a  nawet często każe przychodzić po wypłaty w niedzielę. Robotnicy widząc,  że dosyć już mają wody za kołnierzem, przyszli z prośbą do Z.Z.P., by  ponownie przyjąć ich do organizacji i przed wyzyskiem i uciskiem  roztoczyć prawną ochronę. Na zebraniu organizacyjnym przemawiał kol.  Kozubski, Okręgowy Sekretarz Z.Z.P., ktry w godzinnym swym przemwieniu  przedstawił zebranym: znaczenie organizacji dla robotnika, sprawy  oglno-gospodarcze i polityczne naszego kraju, jak rwnież oznajmił im,  jakie przedsięwzięcia poczynił u wyższych władz celem rozpoczęcia walki z  kapitalistą. Przemwienie kol. Kozubskiego przyjęto z wielkim  zadowoleniem. W dyskusji zarząd Z.Z.P dowiedział się rżnych rzeczy,  jakie mają miejsce w powyższej fabryce. Robotnikom pracującym w  niedziele pisze zwyczajną zapłatę, gdyż powiada, że takie jest prawo!  Robotnicy, pomimo pogrżek ich pracodawcy, postanowili z całą siłą i  energią przystąpić do zorganizowania się i rozpocząć z nim walkę, z  hasłem na ustach: andbdquo;Jeden za wszystkich, wszyscy za jednegoandrdquo;. Biedni  robotnicy zrozumieli nareszcie, że organizacja Z.Z.P. to nie jest bańka  mydlana, ktrą zdmuchną lada wiatry, ale jest opoką, ktrą nikt rozbić i  przekupić nie zdoła. My żądamy pracy, chleba i uruchomienia wszystkich  fabryk, niszczenia głodu i nędzy. Pamiętajcie, robotnicy, o tym, że  tylko w jedności siła.
Polonia 30.11.1925 r.

Rok 1929

Pożar fabryki przędzy w Myszkowie. Zawiercie.  Wczoraj wieczr wybuchł groźny pożar w zakładach przędzalniczych w  Myszkowie. Pożar powstał w wydziale mieszalni przędzy bawełnianej. Wobec  łatwopalności materiałw ogień z niezmierną szybkością rozszerzał się  na podłodze, gdzie znajdowały się składy surowca. Na miejsce pożaru  przybyło szereg straży pożarnych, ktre zdołały zlokalizować ogień o  godz. 1 w nocy, przy czym gaszenie trwało do godz. 5 nad ranem. W czasie  akcji ratunkowej dwch strażakw odniosło poważne oparzenia. Oprcz  olbrzymich strat w budynkach spłonęły 4 magazyny przędzy bawełnianej.  Fabryka, ktrej straty oceniane są na 70 000 $, była ubezpieczona w  szeregu towarzystw ubezpieczeniowych.
Goniec Wielkopolski 1.11.1929 r.

Rok 1933

Sosnowiec. 18.11 we wsi Przyłubsko (w gm. Kroczyce)  Anna Bentkowska zabrała ze sobą czteroletnia creczkę z nieślubnego  łoża, poszła z nią nad wodę i przywiązawszy dziewczynce trzykilogramowy  kamień, rzuciła do rzeki. Dziecko krzyczało, szamotało się i broniło, aż  w końcu utonęło. Bentkowską aresztowano. Tłumaczy się ona, że  dziewczynka stanowiła dla niej duży kłopot i dlatego postanowiła się jej  pozbyć.
Nowiny Codzienne 19.11.1933 r.

Rok 1934

Masowe kradzieże kur. Na terenie gminny Kroczyce (pow.  Olkuskiego) zdarzają się coraz częstsze wypadki masowej kradzieży  drobiu. Onegdajszej nocy w Kroczycach skradziono: 15 kur i 18 krlikw  Władysławowi Kubikowi, oraz: 14 kur i 7 gęsi Jzefowi Simborze.

DZIEŃ KOBIET W ZAWIERCIU. Akademia Dnia Kobiet w  Zawierciu zasługuje na specjalne odznaczenie. Zorganizowana przez  miejscowy Wydział Kobiecy Polskiej Partii Socjalistycznej przy wydatnej  wspłpracy młodzieży Turowej i Czerwonego Harcerstwa miała przebieg  uroczysty i podnoszący ducha. W pięknej sali Domu Ludowego zgromadziło  się do tysiąca osb, wśrd ktrych przeważały kobiety. Obchd rozpoczął  siłę odegraniem Międzynarodwki przez orkiestrę dętą młodzieży turowej,  po czym tow. Rozumecka zagaiła akademię. Następnie dwie młode  towarzyszki Zamorowa i Konopkowa wygłosiły krtkie, ale doskonałe  przemwienia, jakkolwiek po raz pierwszy zdobyły się na tę odwagę.  Obszerny referat o znaczeniu Dnia Kobiet wygłosiła tow. Iza Zielińska,  delegatka Centralnego Wydziału Kobiecego PPS. Wreszcie na zakończenie  odegrano jednoaktwkę andbdquo;Dola kobiety bezrobotnejandrdquo;, napisaną zbiorowymi  siłami towarzyszek i przez nie też świetnie odegraną. Toteż burza  oklaskw nagrodziła ten samodzielny wysiłek naszych uświadomionych  towarzyszek; powinien on służyć za przykład, czego może dokonać dobra  wola i ukochanie idei socjalistycznej. Akademię zamknęło piękne i mocne  przemwienie przewodniczącego Tura tow. Konopki, ktry swą niespożytą  energią i oddaniem się potrafił stworzyć w Zawierciu ośrodek kultury i  etyki socjalistycznej, gdzie wszyscy starzy i młodzi, mężczyźni i  kobiety, w harmonijnej wspłpracy zakładają cegiełki przyszłego ustroju.
Głos Kobiet (wydawnictwo P.P.S.) listopad-grudzień 1934 r.

Rok 1936

Wody grskie ruszyły. Wieś Marciszw zalana. Zawiercie. (PAT).  Na skutek ulewnych deszczw wody w pow. zawierciańskim znacznie  przybrały. Dziś o godz. 12 we wsi Mijaczw w gm. Myszkw zalanych kilka  domw. W b. poważnym stopniu mosty na drogach publicznych. W akcji  ratunkowej bierze udział miejscowa ludność i straż pożarna. Na miejsce  wylewu wyjechał komendant policji, inżynier drogowy i instruktor straży  pożarnej, ktry kierować będzie akcją ratunkową. W Zawierciu woda na  rzece Warcie podniosła się o jeden metr. Kilka domw parterowych zostało  zalanych do wysokości 40 cm. Rwnież wieś Marciszw koło Zawiercia  znajduje się częściowo pod wodą. Władze wydały odpowiednie zarządzenia.
Orędownik 1.11.1936 r.

Z Kromołowa. Miasteczko Kromołw, znane powszechnie z  powodu zabytkowego dworu, posiada także inne osobliwości. Dochował się  tam do dzisiejszych czasw, jako pozostałość po dawnej świetności  ubogiego dziś miasteczka, jedyny warsztat, produkujący sukno  samodziałowe i jedyny garncarz, obznajmiony z wyrobami kwitnącej tam  niegdyś ceramiki zdobniczej o charakterystycznych regionowi cechach  etnicznych. Jednym i drugim zajęła się Izba Rzemieślnicza, ktra  przyspieszy uruchomienie sklepu spłdzielczego andbdquo;Bazar rzemiosłaandrdquo; przy  ul. Wesołej 50 i sprowadzi wymierające, a wielce ciekawe wyroby  kromołowskie dla kielczan.
Radostowa 15.11.1936 r.

Rok 1938

Kronika Sportowa. CRACOVIA W ZAWIERCIU. Wczoraj andbdquo;Wartaandrdquo;  zawierciańska gościła u siebie ligowy zespł Cracovii. Zawody omal nie  skończyły się sensacją, gdyż na pięć minut przed końcem wynik brzmiał  1:1, dopiero w ostatniej fazie gry goście ustalili wynik na 2:1 dla  siebie. Cracovia wystąpiła bez Gry i Pająka w następującym składzie:  Radwański, Opioła, Majeran, Hiżyk, Grunberg, Jabłoński, Zembaczyński,  Szeliga, Madryga. Młynarski, Korbas. andbdquo;Wartaandrdquo; sprezentowała skład:  Kolano, Kołodziejski, Baran, Wnuk J., Patyna, Pasierbiński Wł., Miąsko,  Ślimak, Pasierbiński Fel., Wierzbicki, Sobieraj. Zawody należały do  bardzo interesujących, przy czym zupełnie nie uwidoczniła się rżnica  faktycznie istniejącej klasy. Przeciwnie, andbdquo;Wartaandrdquo; stanowiła przeciwnika  zupełnie rwnorzędnego, a nawet były okresy gry, w ktrych wybitnie  przeważała, wprowadzając chaos w formacje obronne andbdquo;Cracoviiandrdquo;. Brak  jednakowoż zdecydowanego strzelca w ataku nie pozwolił na uzyskanie  innego wyniku. Piękne zagrania w polu kończą się zwykle na obronie  gospodarzy lub w rękach bramkarza Kolany, przy czym największego  zatrudnienia przysporzył mu znajdujący się w doskonałej kondycji  strzeleckiej Młynarek, będący zresztą najlepszym graczem na boisku. On  też dobywa pięknym strzałem jedyną bramkę w tej części gry. Po prezerwie  andbdquo;Wartaandrdquo; widząc, że andbdquo;diabeł nie taki straszny, jak go malująandrdquo;, wzięła  się serio do roboty, gniotąc ligowcw niemiłosiernie, jednakże bez  wyniku bramkowego. Dopiero po kilkunastu minutach tej przewagi udał się  piękny strzał przyziemny i bramka. W dalszym ciągu gra utrzymywała się  otwarta, a dopiero też pod koniec zawodw Zembaczyński ostrym strzałem z  lewej strony trafia w słupek, skąd piłka wędruje do siatki. Na  usprawiedliwienie andbdquo;Cracoviiandrdquo; podajemy, że boisko andbdquo;Wartyandrdquo; stanowi bardzo  trudny teren do gry, gdyż jest wybitnie piaszczyste i nieprzyzwyczajonym  graczom andbdquo;Cracoviiandrdquo; piłka wyczyniała istne psikusy, zatrzymując się w  dołach z piasku w momentach nieoczekiwanych. Mecz ten był dobrą  propagandą sportu piłkarskiego, ze względu na wysoki poziom techniczny  obu drużyn oraz obustronnej gry fair. Sędziował p. Pus z Sosnowca.
Goniec Częstochowski 22.11. 1938 r.

Potworna zbrodnia emerytowanego policjanta. W nocy na  25 bm. w Pradłach, gm. Kroczyce, pow. olkuskiego w mieszkaniu własnym  popełnił samobjstwo wystrzałem z parabellum emerytowany szeregowy  policji Jan Dudzik. Dudzik przed popełnieniem samobjstwa zastrzelił w  czasie snu 14-letniego syna Czesława i 6-letniego Maksymiliana. Żona  desperata w tym czasie spała w innym pokoju, zamknięta na klucz przez  Dudzika.
Pozostawił on dwa listy dla rodziny, w ktrym pisze, że pozbawia się  życia z powodu utraty wzroku. Dudzik został zwolniony ze służby w  policji w 1934 roku.
Polonia 26.11.1938 r.

Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 

Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez  zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.
Poprzednią część wydarzeń z września można przeczytać pod tym adresem: www.dawne-zawiercie.pl/qwerty 

 </description>
        </item><item>
        <title>Grudzień w Zawierciu i okolicach 1847-1936 (część 2)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/grudzien_w_zawierciu_i_okolicach_18471936_czesc_2</link>
        <description>Rok 1847

W przeszłym tygodniu, na przestrzeni drogi żelaznej od  Częstochowy do granicy austriackiej, odbytą została dnia 22 bm. prba  jazdy parochodem, ktry w dniu tym po raz pierwszy dotarł do stacji  Granica, wzniesionej nad rzeką Białą Przemszą pod wsią Maćki (Maczki),  naprzeciwko i w odległości dwch wiorst od stacji Krakowsko-Szląskiej  drogi żelaznej w Szczakowie. Nowa ta część drogi żelaznej  Warszawsko-Wiedeńskiej, 72 wiorst długości mająca, wychodząc z dworca  kolei w Częstochowie, rozwija [się] naprzd wzdłuż lewego brzegu rzeki  Warty w biskości wsi Błeszno, Wrzosowa, Słowiki, aż do młyna Wały, pod  ktrym, przerzucając się na prawy brzeg tejże rzeki, opuszcza zarazem  gubernię warszawską i wchodzi do radomskiej, a następnie dobiega do  stacji klasy 3., Poraj, dwie mile od Częstochowy odległej. W całej  długości rozległa dolina Warty, z panującym ciągle widokiem klasztoru  Jasnej Gry i ruin olsztyńskiego zamku, piękny przedstawia krajobraz, i  dlatego tym smutniejsze sprawiają [wrażenie] następne dwie mile drogi,  wiodącej od Poraja wśrd bagien, zarośli lub jałowych piaskw do stacji  klasy 2. w Myszkowie. Lecz wrażenie to jest krtkie i przemijające, bo  dzięki kolei żelaznej mile liczą się minutami, a dojeżdżając już do  Myszkowa, okolica inną przybiera postać; rozsuwający się widnokrąg  urozmaicony licznymi osadami zamykają wzniosłe gry, dolinę rzeki Warty  obejmujące. Tu, opodal 6 wiorst na lewo od kolei, leży miasto Żarki. Od  Myszkowa droga przebywa już ciągle nader urozmaiconą okolicą. Mijając  miasteczko Mrzygłd, odkrywa się powabne położenie wsi Rudniki, z grupą  piętrujących się w oddaleniu skalistych gr zwaliskami Ogrodzienieckiego  Zamku uwieńczonych. Droga żelazna, przecinając kilkakrotnie potoki  Wartę zasilające, dochodzi następnie do osady fabrycznej Zawiercie,  położonej o milę poniżej miasta Kromołowa, gdzie rzeka ta ma swj  początek. W Zawierciu droga ostatni raz przecina rzekę Wartę i opuszcza  już takową, aby następnie przedrzeć [się] przez pasmo gr, ktrymi   natura obdziela dwie najznaczniejsze kraju naszego rzeki, to jest Wisłę i  Wartę. Stąd ta część kolei aż do stacji Łazy jest na całej linii  najwyższą; dochodzi [do] około 1 100 stp nad poziom Morza Bałtyckiego, a  przeszło 700 nad poziom kolei na stacji warszawskiej. Posępne i jodłowe  lasy, niedostępne wyższych gruntw towarzysze, zalegają jednomilową  przestrzeń drogi od Zawiercia do Łazw. Od stacji Łazy droga żelazna  wchodzi pomiędzy wzniosłe i trudne do przebycia gry, ktrych widok  pobudza ciągłe oczekiwanie wjazdu na groźne wiadukty lub do podziemnych  tunelw, lecz prżna obawa, droga czepia się i rozwija u podnża  wzniosłych gr, chwyta cieśniny, przedziera się przez międzygrza, a  podrżni zaledwie dostrzegają mało znaczące nasypy lub przekopy tam,  gdzie widokw olbrzymich dzieł oczekiwali. Dlatego ta szczeglna część  drogi będzie na zawsze świadectwem zdolności i gorliwej pracy naszych  inżynierw, ktrzy przy ograniczonych środkach, jedynie trafnym wyborem  kierunku drogi, napotkane trudności i zapory pokonać umieli. Gry,  pomiędzy ktrymi, mijając stację Łazy, kolej jest prowadzona ubarwionymi  łąkami, niwami, kłąbami lasw i gęsto rozrzuconymi wioskami,  poprzedzielane obficie spływającymi potokami, przedstawiają malownicze  widoki z pędem pociągu co chwila zmieniające się, a z tych do  piękniejszych policzyć można rozkoszne położenie wsi Wiesiołka i Wysoka.  Dalej droga przecina wieś Bugaj i dochodzi do stacji klasy 3.,  Ząbkowice, w bliskości wsi tegoż nazwiska założonej. Od Ząbkowic,  minąwszy niewielką przestrzeń lasu, przedstawia się powabny widok wsi  rządowej Gołong, z pięknym kościołem na wysokiej grze wzniesionym.  Dalej wchodzi droga w długi i głęboki przekop w skale wykuty, aż do wsi  Strzemieszyce docierający. Przy wyjeździe z przekopu stapiają się i  nikną nagle gry, dotąd drogę otaczające, otwiera się rozległa  płaszczyzna zamknięta od strony południowej pasmem gr krakowskich i  szląskich, a za tymi rozwijające się w oddaleniu szeregi niebotycznych,  wiecznie śniegiem pokrytych Karpat, określają tę nader wspaniałą  panoramę mil kilkanaście obejmującą. W okolicach Strzemieszyc, a  mianowicie: Dąbrowie, Niwce i w Niemcach, rozłożone są najznakomitsze  naszego kraju grnicze zakłady, jako to: huty żelazne i cynkowe, toż  węgla ziemnego kopalnie. Od Strzemieszyc dochodzi już droga żelazna do  stacji Granica, ktrej obszerne budowle, tego lata rozpoczęte, w  przyszłym dopiero ukończone zostaną. Zanim więc nastąpi bezpośrednie  zetknięcie drogi naszej z drogą Krakowsko-Szląską, otwarta zostanie dziś  do użytku publicznego część drogi od Częstochowy do stacji Ząbkowice,  mil 2 od granicy austriackiej, a 2,5 od stacji pruskiej Mysłowice  odległej.
Kurier Warszawski 1(322).12.1847 r.

Rok 1874

Kościł we wsi Skarżyce w powiecie Olkuskim, guberni  kieleckiej, otrzymał z rąk W. Pani Joanny Neybauer za pośrednictwem W.  Wandy Węgierskiej w ofierze dywan przed Wielki Ołtarz za rs. 40, trzy  obrusy na ołtarze, sześć ręcznikw i dwanaście ręczniczkw na kielich za  rs. 15, za co miejscowy proboszcz oraz parafianie wdzięczność swą  oświadczają szlachetnej ofiarodawczyni.
Kurier Warszawski 4(16).12.1874 r.

Rok 1885

Z Zawiercia. Osada nasza odczuwa bardzo zupełny brak  szkoły elementarnej dla dziewcząt. Są u nas wprawdzie dwie szkoły:  miejska i fabryczna, lecz w obu uczą się chłopcy i dziewczęta. Dzieci  fabrycznych robotnikw, a zwłaszcza chłopcy, nie odznaczają się zbytnią  grzecznością i biedne dziewczątka bardzo często znosić muszą ich  grubiańskie żarty, nawet kułaki. Wskutek tego wiele rodzin woli nie  posyłać crek swych do szkoły i bez nauki chować je w domu, aniżeli  narażać na podobne przykrości. Szkoła początkowa dla dziewcząt miałaby u  nas niemałe powodzenie.
Tydzień, Piotrkw, 26(8).11(12).1885 r.

Właściciel dbr Szczekociny, p. H., własnym kosztem przeprowadził drut  telegraficzny z osady Szczekociny do najbliższej stacji telegraficznej w  Pilicy. Długość tej linii telegraficznej wynosi 28 wiorst. Głwnym  celem przeprowadzenia telegrafu jest osobista wygoda właściciela, ktry z  rodziną zwykł zjeżdżać na letni wypoczynek z Petersburga do Szczekocin.
Gazeta Kielecka 9(27).12(11).1885 r.

Rok 1899

Ogrodzieniec, Pilica. Z dalszych stron. Sąd okręgowy kielecki  osądził niedawno sprawę o zabjstwo, jaka ze względw obyczajowych  zasługuje na przytoczenie; dowodzi bowiem, że wyrafinowane przestępstwa  na rynku miejskim znajdują odbicie i w wioskowych zaciszach. Powodem  zabjstwa była kobieta i namiętna walka o jej posiadanie pomiędzy dwoma  młodymi, pracowitymi i zapobiegliwymi gospodarzami. Dramat ten rozgrywał  się przez lat trzy w granicach gmin Ogrodzieńca i Pilicy pow.  olkuskiego. Na jarmarku w Pilicy 32-letni włościanin z Ryczowa,  Piwowarczyk Mikołaj, od lat kilku już żonaty, ujrzał Jzefę Pociejowską,  kobietę urodziwą, ktra taki wpływ wywarła na Mikołaja, że w domu  oświadczył wprost własnej żonie, iż gdyby nawet była aniołem, pod jednym  dachem z nią żyć nie będzie. Jakoż tak jej zaczął dokuczać, straszyć  śmiercią, że porzuciła dach mężowski i powrciła do domu rodzicw.  Mikołaj tymczasem coraz częściej stawał się gościem w sąsiedniej wiosce,  Złożeńcu, gdzie mieszkała Jzefa, ktra wyszła za mąż bez przekonania  za Jana Pocieja, i rwnież porzuciła męża i powrciła do domu matki  swojej Antoniny, pomimo żałosnych protestw małżonka, człowieka  spokojnego i pracowitego. Romans Mikołaja i Jzefiny był głośnym w całej  wsi, mąż rozwodził żale, prosił proboszcza o pośrednictwo, lecz  bezskutecznie. Perswazje nie odniosły skutku. Matka Jzefy i jej brat  radzi nawet byli Mikołajowi, ponieważ ten obrabiał im ziemię, oddawał  swego konia do roboty, zarabiał furmanką. Z chwilą przyjścia na świat  dziecka Jan Pociej, mąż Jzefy, zaczął znw domagać się powrotu żony do  domu; zainteresowani więc postanowili andbdquo;usunąć go, aby nie przeszkadzałandrdquo;.  W tym celu Gonciarz Jan (brat Jzefy) zwabił do lasu Jana Pocieja,  gdzie przy pomocy gajowego Maja i Piwowarczyka udusił go powrozem, a  następnie dla zatarcia poszlak jeden koniec szalika denata okręcił około  szyi, gdy drugi przywiązał do drzewa. Do operacji zabjstwa gajowy Maj  był wynajęty za pieniądze i gdy Piwowarczyk trzymał Pocieja za nogi,  Gonciarz za ręce, Maj zarzucił na szyję ofiary pętlicę i założywszy w  nią kołek, dopty kręcił, aż udusił Pocieja. Sąd Okręgowy, po krtkiej  naradzie, wynisł wyrok skazujący wszystkich trzech oskarżonych:  Piwowarczyka Mikołaja lat 32, Maja Antoniego lat 21, i Gonciarza Jana  lat 23, na 15 lat ciężkich robt w kopalniach.
Tydzień, Piotrkw 5(17).12.1899 r.

Rok 1900

Zawiercie. Geszefciarze węglowi, na podobieństwo kretw,  wiercą, ryją i kopią ziemię wokoło Zawiercia, poszukując złotodajnego  węgla, ktrego eksploatacja jest bardzo niepewna z powodu wd  zaskrnych, w kilku lub kilkunastu metrach natrafionych. Przeszkody te  wymagają kosztownych maszyn i dlatego drobne kapitały spłek często toną  w czarnym błocie.
Tydzień, Piotrkw, 19(2).11(12).1900 r.

Rok 1902

We wsi Kromołw miał się odbyć pogrzeb 4-letniego chłopca,  Walentego Wincenciaka, mieszkańca wsi Pomrożyce. Jak donosi andbdquo;Kurier  Sosnowieckiandrdquo;, wobec krążących pogłosek, iż dziecko udusiła macocha  Marianna Wincenciak, policja wstrzymała pochowanie ciała. Dokonana  sekcja stwierdziła słuszność podejrzenia. Śledztwo prowadzi sędzia  śledczy II rewiru częstochowskiego.
Tydzień, Piotrkw, 1(14).12.1902 r.

Rok 1904

W Zawierciu przyszło wskutek mobilizacji do rozruchw robotniczych.  Ponieważ w jednej z fabryk policja przemocą zatrzymała część robotnikw w  gmachu fabrycznym, tłum przypuścił szturm, uwolnił kolegw i zniszczył  wnętrze kantoru.
Przegląd Wszechpolski, grudzień 1904 r.

W Zawierciu gwałty i rabunki nie ustają. W dn. 23 zeszłego  miesiąca o godz. 7.30 wieczorem napadnięto na sklepik Borsztejna na  ulicy Fabrycznej, i podczas gdy jedni z czterech napastnikw  obezwładnili kupca, drudzy rabowali płki z towaru i szufladki z  drobnych pieniędzy; podczas powyższej operacji weszła żona Borsztejna,  Ruchla, a widząc, co się dzieje, zaczęła krzykiem wzywać pomocy; łotry  przeto, lękając się nadejścia sąsiadw, zbiegli, dając kilka wystrzałw  rewolwerowych, na skutek ktrych Ruchla Borsztejn została ciężko ranna  kulą pod pachę i, po przewiezieniu do Częstochowy zmarła tamże w  szpitalu dn. 26 zm. Nazajutrz usiłowano ograbić w biały dzień sklep M.  Rozena obok Starego Rynku, przy czym R. i małżonka jego odnieśli ciężkie  uszkodzenia tępym narzędziem. W niedzielę dn. 27 zm. o godz. 11 w nocy  strzelano dwukrotnie na ulicy do p Richtera, majstra fabryki Zawiercie.  Podobnych faktw możemy jeszcze wiele zanotować.
Tydzień, Piotrkw, 18(5).12.1904 r.

Zawiercie, 26 grudnia. W niedzielę świąteczną odbyła  się tutaj wielka zorganizowana demonstracja socjalistyczna, zakończona  gwałtami i rabunkami. Plan ułożony był bardzo starannie i dokładnie  przeprowadzony. Kilku wyznaczonych do tego ludzi zamknęło w mieszkaniu  naczelnika straży ziemskiej i ustawiło się na czatach przed domem. Po  nabożeństwie w kościele tłum robotnikw, głwnie z ogromnej przędzalni  tutejszej, zatrudniającej w normalnych czasach 4000 ludzi, ruszył  tłumnie przez ulice osady, niosąc na czele dwie czerwone chorągiewki.  Kilku stjkowych, skrzyknąwszy się, prbowało stawić pochodowi opr, ale  odtrącono ich na bok, lekko pobiwszy. Udało się im tylko wyrwać  chorągiewki i - podobno andminus; przytrzymać tych, ktrzy je nieśli. Tłum  podążył dalej, krzycząc i hałasując, ku olbrzymim zabudowaniom  przędzalni andbdquo;Towarzystwa Akcyjnego Ginsbergaandrdquo; i wtargnął na podwrzec  fabryczny. Robotnicy rzucili się do biura zarządu i splądrowali je,  rozbijając sprzęty, unosząc co im się wydawało cenniejszym. Po kilku  godzinach bezczynności policja zaczęła działać pod kierunkiem naczelnika  straży ziemskiej, ktremu z trudem udało się wydobyć z więzienia we  własnym domu. Na razie obsadzono fabrykę strażnikami miejscowymi, co  przyszło tym łatwiej, że na miejscu ekscesw nikogo prawie nie było.  Około godziny 7 wieczorem przybyło do Zawiercia wojsko z Częstochowy.  Rwnocześnie przybył gubernator piotrkowski. Śledztwo prowadzone jest  bardzo gorączkowo. Aresztowano do wczoraj wieczorem (poniedziałek)  kilkadziesiąt osb, jak organy policyjne zapewniają zatrzymano samych  prawie przywdcw socjalistycznych.
Gazeta Toruńska 31.12.1904 r.

Rok 1911

Wycieczka Towarzystwa Krajoznawczego. Łdzki oddział  Towarzystwa Krajoznawczego zorganizował trzydniową wycieczkę zbiorową w  dn. 8 bm. Uczestniczyło 38 osb. Wyjazd nastąpił o godzinie 9 m. 10.  Rano uczestnicy przybyli do Będzina, tam po śniadaniu zwiedzili hutę  szklaną, gdzie oprowadzał ich i udzielał objaśnień dyrektor Sujkowski,  następnie po oględzinach ruin zamku wyruszono końmi do kopalni andbdquo;Saturnandrdquo;.  Zwiedzanie urządzeń kopalnianych trwało trzy godziny. O godzinie 9  wieczorem spożyto w Sosnowcu wsplną kolację. Tutaj p. Czarnowski  wygłosił ciekawą pogadankę na temat 250-letniego jubileuszu czytelnictwa  polskiego. W klubie na przedmieściu, andbdquo;Sielceandrdquo;, uczestnicy wycieczki  znaleźli wypoczynek. W dniu 9 bm. o godzinie 8 m. 25 rano wszyscy  wyjechali koleją do Dąbrowy i zwiedzili tam kopalnie andbdquo;Paryżandrdquo;. Objaśnień  udzielał inżynier Piwowar i miał pogadankę andbdquo;o węgluandrdquo;. Następnie  zwiedzono muzeum miejscowe; a po krtkim wypoczynku andbdquo;Hutę Bankowąandrdquo;.  Odjazd do Zawiercia nastąpił o godzinie 6:45. Powitani serdecznie przez  członkw zarządu Oddziału Towarzystwa Krajoznawczego w Zawierciu,  wszyscy uczestnicy zaproszeni zostali na urządzony tam kiermasz w Domu  Ludowym. Tutaj wypoczęto i przenocowano; rano zaś końmi udali się do  Ogrodzieńca i mimo deszczu wytrwale dalej odbyli podrż. Zwiedzili  rzeczkę Czarną Przemszę i ruiny zamku. Stąd wyruszono do Kromołowa,  gdzie znajdują się źrdła rzeki Warty. Nastąpił powrt do Zawiercia;  tutaj zwiedzono wzorowo urządzoną szkłkę dla dzieci robotnikw zakładw  fabrycznych Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Po krtkim wypoczynku z Zawiercia  powrcono wprost do Łodzi o godzinie 11 m. 15 w nocy w niedzielę.
Rozwj 15.12.1911 r.

Rok 1916

Zawiercie. Odnośne władze niemieckie zabroniły używania znaczkw pocztowych, ktrych dla miejscowego ruchu miasto Zawiercie używać chciało.
Gazeta Toruńska 27.01.1916 r.

Rok 1924

Sześć tysięcy robotnikw znajdzie pracę w Zawierciu od Nowego Roku.  andbdquo;Ilustrowany Kurierandrdquo; donosi, że nieczynne od dłuższego czasu zakłady  fabryczne w Zawierciu, ktre zatrudniały ostatnio 8000 robotnikw,  zostaną od Nowego Roku uruchomione, dzięki zamwieniom zagranicznym i  przypływowi zagranicznego kapitału w formie długoterminowego kredytu.  Uruchomienie to dojdzie do skutku dzięki umowie, jaka została  sfinalizowana dniu 15 bm. w Warszawie, pomiędzy wiedeńską eksportową  firmą Intag. Na podstawie tej umowy firma Intag, angażując w to około  płtora miliona dolarw, uczyniła zamwienie na większe partie towaru w  formie tzw. andbdquo;in Lohnandrdquo;, tj. dając własne surowce i płacąc za robociznę.  Dzięki tym zamwieniom, fabryka andbdquo;Zawiercieandrdquo; zostanie puszczona w ruch w  dniu 2 stycznia 1925 roku, przy czym z miejsca zatrudnionych zostanie  6000 robotnikw w przędzalni i tkalni. Dalsze oddziały, jak bielnik i  wykończalnia, zatrudniające około 2000 robotnikw, zatrudnione zostaną w  ciągu następnych paru tygodni, gdy przędzalnia i tkalnia dostarczą im  pierwszej partii towaru. Dla naszego przemysłu uruchomienie andbdquo;Zawierciaandrdquo;  jest ważnym krokiem naprzd w zwalczaniu przesilenia.
Gazeta Wągrowiecka 23.12.1924 r.

Rok 1925

Krwawe zajście bezrobotnych w Zawierciu z policją. W ubiegłą  środę powtrzyły się manifestacje. Zjawiła się policja. Na policję  posypały się kamienie, a wwczas policja zaczęła tłum nakłaniać do  rozejścia się. Gdy to nie pomogło, zaczęła tłum rozpędzać, bez użycia  jednak broni, gdyż taki był rozkaz. Na policję posypały się znw  kamienie. W pewnym miejscu tłum rozbroił patrol, złożony z kilku  policjantw. Połamano im karabiny, a w czasie utarczki jeden z  policjantw, uderzony w głowę kolbą, padł z roztrzaskaną czaszką na  miejscu. Ostatecznie spokj przywrcić zdołano i kilku agitatorw  aresztowano. Naprężenie jednak jest duże, bo i nędza duża. Na 40 000  mieszkańcw bezrobotnych zarejestrowano 7000.
Orędownik Ostrowski 22.12.1925 r.

Rok 1928

Śmiertelne bjki w Zawierciu. W Zawierciu niejaki Sobieraj,  posprzeczawszy się ze swym sublokatorem Raczkiem, pchnął go nożem w  okolice serca tak nieszczęśliwie, że Raczek na miejscu wyzionął ducha. 
Goniec Wielkopolski 29.12.1928 r.

Rok 1932

Delegacja związku włkniarzy interweniuje w sprawie Tow. andbdquo;Zawiercieandrdquo;.  Z Łodzi we wtorek wyjechała do Warszawy delegacja międzyzwiązkowa,  reprezentująca poszczeglne związki zawodowe włkniarzy, z wyjątkiem  związkw klasowych. Delegacja ta interweniować ma w sprawie  zapowiedzianego na 15 grudnia unieruchomienia warsztatw Towarzystwa  Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Delegacja zabiegać będzie o rozszerzenie akcji  pomocy doraźnej w komitecie do spraw bezrobocia, wobec tego że olbrzymia  większość pracownikw Zawiercia pozbawiona będzie środkw utrzymania.
Ilustrowany Kurier Codzienny 1.12.1932 r.

Strajk włoski w przędzalni Tow. andbdquo;Zawiercieandrdquo;. We wtorek  po południu wybuchł włoski strajk w przędzalni A. i B. Tow. Akc.  andbdquo;Zawiercieandrsquo;andrsquo; w Zawierciu. Strajkuje około 600 robotnikw. Tłem strajku  jest zapowiedź zarządu unieruchomienia fabryki w połowie bm. Natychmiast  po wybuchu strajku odbyła się konferencja sekretarzy związkw  zawodowych i delegatw robotniczych z dyrekcją fabryki. Konferencja ta  jednakże nie dała pozytywnych rezultatw. W mieście panuje spokj.  Dyrektor fabryki oświadczył, że zakłady nie ruszą po 15 bm. Poza tym  dyrekcja fabryki oświadczyła, że drugiej zmiany robotnikw do fabryki  nie dopuści, dopki pierwsza zmiana nie opuści zakładw pracy.
Ilustrowany Kurier Codzienny 15.12.1932 r.

Walka z klęską bezrobocia. W Zawierciu i okolicy. Z  Warszawy donosi: Dnia 18 bm. odbyła się w Będzinie konferencja  poświęcona zaradzeniu klęsce bezrobocia w Zawierciu i powiecie  zawierciańskim. Konferencja odbyła się pod przewodnictwem wiceministra  komunikacji inż. Gallota. Postanowiono uruchomić roboty przy budowie  okolicznych drg, a mianowicie drogi z Myszkowa do Zawiercia i z  Ciągowic do Bugaju. Nadto uruchomionych zostanie kilka okolicznych  kamieniołomw, ktre dostarczać będą materiałw do budowy tych drg.  Poza tym szereg bezrobotnych znajdzie pracę w kamieniołomach państwowych  w Zagnańsku, część zaś przy budowie kolei Krakw andminus; Miechw oraz budowie  fragmentu kanału, ktry przebiegać będzie w pobliżu Zawiercia i połączy  Zagłębie przez Wisłę z Piną. Dzięki tym zarządzeniom około 3000  bezrobotnych okręgu zawierciańskiego znajdzie pracę.

Okupacja zakładw andbdquo;Zawiercieandrdquo; przez robotnikw. Okupacja  zakładw firmy andbdquo;Zawiercieandrdquo; trwa w dalszym ciągu, z tą jednak zmianą, iż  zamiast 600 robotnikw, ktrzy przebywali początkowo na terenie  fabrycznym, w tej chwili przebywa tam tylko około 300. Ogłem strajkuje w  Zawierciu 1200 robotnikw, z czego 900 przebywa poza fabryką.
Ilustrowany Kurier Codzienny 21.12.1932 r.

Rok 1934

Trzeci przejazd kolejowy w Zawierciu. Dzięki staraniom  prezydium miasta władze miejscowe zezwoliły na przeprowadzenie trzeciego  przejazdu kolejowego w Zawierciu od ulicy Grunwaldzkiej do terenw tzw.  andbdquo;za smolarniąandrdquo;. Wszyscy mieszkańcy zamieszkali w tej okolicy wiadomość  tę przyjęli z zadowoleniem, gdyż dotychczasowy stan bardzo utrudniał  ruch pieszy i kołowy. Prace przy przejeździe rozpoczną się w najbliższym  czasie po świętach.

Redukcje w Ubezpieczalni Społecznej w Zawierciu. Po wypracowaniu trzymiesięcznego wymwienia w Ubezpieczalni Społecznej w Zawierciu kilku pracownikw zwolniono z pracy.
Polonia 22.12.1934 r.

Dzieci puchną z głodu. Mamy w Polsce kilka miast nawiedzonych  klęską głodu, gdzie ogromna większość mieszkańcw nie ma pracy i  dosłownie umiera z głodu. Do osławionego Żyrardowa dodać należy  Zawiercie, gdzie na 31 tysięcy mieszkańcw 26-tysięczna armia  bezrobotnych czeka na zmiłowanie. Głodno i chłodno w izbach, gdzie  stłoczeni młodzi i starzy gnieżdżą się, czekając, kiedy skończą się  straszne miesiące zimowe. W lecie zawsze lżej, powiadają, przynajmniej  nie męczy nas zimno. Nie mają ci nieszczęśliwcy ubrań, ani obuwia,  świecą ciałem. Najgorzej z dziećmi, powiadają, puchną z głodu, oczu nie  widać, takie teraz mają twarzyczki. Kobieta jak widmo, o zapadłych  twarzach, zgaszonych oczach, na ręku maleństwo, spdnicy czepiają się  dwaj chłopcy, prosi o kilka groszy, bo już od dwch dni nie jadła.  Zgroza! Ludzie przewracają się z wycieńczenia, nie mogliby wykonać nawet  najlżejszej pracy. Całe pożywienie to zupa z kuchni miejskiej i kawałek  chleba. Ale uczestniczenie w takich andbdquo;ucztachandrdquo; nie jest udziałem  wszystkich. Młodzi biorą się na sposoby, byle ratować życie. Potem czyta  się w gazetach opisy o napadach. Przecież wychowała ich ulica, bo nie  mają ani domu, ani opieki. Czy można nazwać mieszkaniem izbę, w ktrej  mieszka, a raczej gnieździ się 10 osb? Z braku ubrań kilka osb stale  leży na barłogach, reszta wychodzi na ulicę, aby żebrać. Dzieci  uczestniczą w andbdquo;zarobkowaniuandrdquo;, wysłane przez rodzicw; zresztą uciekają, z  tego rodzice pieklą się, gdzie oprcz głodu spadają na grzbiety ciężkie  pięści i przekleństwa. Co z takich dzieci wyrośnie? Wielkie zakłady  przemysłowe, jak andbdquo;Zawiercieandrdquo;, fabryka Huldczyńskiego, zredukowały liczbę  zatrudnionych, robotnikw z 10 tysięcy na kilkaset. Na robotach  publicznych pracują robotnicy obarczeni liczną rodziną, zarabiają 2 zł  72 gr. dziennie. Taki zarobek nie pozwala na zaspokojenie głodu, nie  może być mowy o zakupieniu ubrania, opłaceniu mieszkania. Tak żyje, a  raczej przymiera, klasa robotnicza w Zawierciu. Organizacje PPS i TUR to  jaśniejsze punkty w tej strasznej rzeczywistości zamierającego miasta.  Nie ustępują mimo prześladowań władz, organizują zebrania, odczyty,  wołają o pomoc dla ludności, płoszą sen z powiek tym, ktrzy chcieliby  przede wszystkim, żeby andbdquo;panował spokjandrdquo;. Głodni ludzie nie uspokoją się,  jak długo nie będą mieli chleba dla swoich dzieci, a więc pracy dla  siebie. Toczy się bj o pracę.
Głos Kobiet 20.12.1936 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 

Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez  zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.
Poprzednią część wydarzeń z września można przeczytać pod tym adresem: www.dawne-zawiercie.pl/999 


 </description>
        </item><item>
        <title>Pan Prus i inni, czyli opisanie Zawiercia</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/pan_prus_i_inni_czyli_opisanie_zawiercia</link>
        <description>Może opis wsi Zawiercie poczyniony przez Bolesława Prusa  (jego tekst zamieściliśmy tutaj: www.dawne-zawiercie.pl/boleslaw_prus_o_zawierciu_1877) nie jest  opisem najstarszym, ale jest w miarę pełnym, jeżeli chodzi koloryt  miejsca i problemy, jakie są w nim poruszone - rwnież społeczne. Tak  wcześniejsze, jak i pźniejsze opisy wsi Zawiercie, osady od 1910 r., a  wreszcie od 1915 r. miasta, skupiają się na tych, ktre opisał  felietonista andbdquo;Kuriera Warszawskiegoandrdquo;. 

Wjeżdżając do wsi Zawiercie od strony Częstochowy, mijając Małe  Zawiercie i przejeżdżając przez Zawiercie Duże, jadąc dalej do o wiorstę  odległego Zawiercia Kromołowskiego z dworcem drogi żelaznej  warszawsko-wiedeńskiej, nie musiał wiedzieć, że Zawiercie jak andbdquo;Galia est  omnis divisi in partes tresandrdquo;, ani o dodatkowych zawiłościach  administracyjno-granicznych przynależnych temu miejscu, z ktrymi tu się  borykano, a jak za andbdquo;Dziennikiem Łdzkimandrsquo; podawał andbdquo;Tydzieńandrdquo;  (piotrkowski) 5(17)01.1886 r., że andbdquo;Zawiercie należące do dwch guberni,  piotrkowskiej i kieleckiej, było jednym z najniedogodniejszych miejsc w  Krlestwie Polskim, gdyż nikt nigdy nie wiedział, w ktrym znajduje się  powiecie - i tym sposobem, w kwestiach sądowych, gminnych lub  powiatowych, zwykle zachodziły nieporozumienia. Od trzech miesięcy  przyłączono całą gminę Kromołw do guberni piotrkowskiej i tym sposobem  usunięto wszelkie niedogodnościandrdquo;. 

O tych przypadłościach administracyjnych Prus nie musiał wiedzieć i do  ktrego Zawiercia się udawał też było dla niego mało istotne.  Wcześniejszy opis miejsca w tonacji andbdquo;dziennika z podrżyandrdquo;, w stylu  romantycznym pochodzi z tegoż samego andbdquo;Kuriera Warszawskiego z 1.12.1847  r. Jest to relacja z prbnej jazdy andbdquo;parochodemandrdquo;, ktry po raz pierwszy  dotarł do stacji Granica (stacja Maczki), a wcześniej andbdquo;parochodandrdquo; mijając  andbdquo;miasteczko Mrzygłd odkrywa się powabne położenie wsi Rudniki z grup  piętrujących się w oddaleniu skalistych gr zwaliskami Ogrodzieniecki  zamku uwieńczonych. Droga żelazna przecinając kilkakrotnie potoki Wartę  zasilające, dochodzi następnie do osady fabrycznej Zawiercie, położonej o  milę poniżej miasta Kromołowa, gdzie rzeka ta ma swj początek. W  Zawierciu droga ostatni raz przecina rzekę Wartę i opuszcza już takową,  aby następnie przedrzeć przez pasmo gr, ktrymi natura obdziela dwie  najznaczniejsze kraju naszego rzeki, to jest Wisłę i Wartęandrdquo;. 

Zawiercie w tym opisie ma już rangę osady fabrycznej, lecz widocznie nic  tu szczeglnego nie było poza Wartą i krajobrazem: andbdquo;osada fabryczna  Zawiercie nie jest ciekawym pod żadnym względem. Pamiątek historycznych  żadnych. Miasteczko bardzo nędzne; domy drewniane wpł zapadłe od  starości; ulice ciemne, brudne; ludność uboga. Okolica plaska i nużąca  okoandrdquo; (andbdquo;Gazeta Rzemieślniczaandrdquo; 13.12.1884 r.). Kilka lat pźniej opis  Zawiercia zbytnio nie odbiega od wcześniejszego, zapisanego pirem  Prusa. Zastanawiam się, czy pan Prus, kiedy wysiadł na dworcu, ktry już  był murowanym i miał dwie poczekalnie dla klasy II i III, też ten  dworzec wydał mu się śmieszny i andbdquo;nie odpowiadał potrzebom podrżnych. W  stosunku do rozwijającego się coraz silniej ruchu pasażerskiego, ciasny i  niewygodny, dworzec w Zawierciu zbudowany przed trzydziestu laty stał  się wprost śmiesznymandrdquo;. Pewnie panu Prusowi spadłyby okulary z nosa,  gdyby uświadomił sobie, że ma pokonać per pedes andbdquo;błotnistą wiorstęandrdquo; od  dworca do fabryki. Może dałby zarobić dorożkarzowi, bo andbdquo;Przedostanie się  od stacji kolejowej do fabryk, oddalonych przeszło wiorstę, zwłaszcza w  czasie niepogody, przedstawia u nas niemało trudności. Wehikuły -  raczej wozy odrapane i wstrętne - biorą od 70 do 50 kopiejek za kurs w  tę lub w ową stronę, a i to jeszcze bardzo rzadko dostać je można, a  dwie lub trzy porządne dorożki zrobiłyby niezawodny interesandrdquo; (andbdquo;Tydzieńandrdquo;  8(20)06.1897 r.). 

Suchą noga można było dotrzeć w Zawierciu i to nie wszędzie, dopiero w  1885 roku w sierpniu. Jak donosił andbdquo;Tydzieńandrdquo;: andbdquo;Zawiercie doczekało się  trotuarw z kamienia, a zawdzięcza tę nowość p. naczelnikowi powiatu.  Pożądanym by jeszcze było, aby sfery właściwe zwrciły uwagę na cuchnące  podwrka, zatruwające płuca kilkutysięcznej rzeszy robotnikw  fabrycznych, z ktrych połowa prawie stanowi młodzież do lat szesnastuandrdquo;.  Na brukowane ulice Zawiercie musiało czekać jeszcze pięć lat.  Brukowania podjęła się firma andbdquo;Jan Buchner i Jan Mecner, deklarując po 7  rb. 44 kop. za sążeń kwadratowy bruku granitowego (andhellip;) zakupiono też w  Zawierciu sześć morgw gruntu pod cmentarz miejscowy. Okazję tę wyzyskał  właściciel z Kromołowa Haberman, i kazał sobie zapłacić po tysiąc rubli  za morgę. Cmentarz już wymierzono i okopconoandrdquo; (andbdquo;Tydzieńandrdquo; 12/29.07  1900r.). andbdquo;Dotąd ukończono roboty brukarskie na dwch najbłotnistszych  (sic!) ulicach, na Kościelnej i Kupieckiej. Wybrukowanie pierwszej z  nich kosztowało 13.000 rubliandrdquo; (andbdquo;Tydzieńandrdquo; 19.08(1.09)1901 r.). Gdyby pan  Aleksander wziął dorżkę, mgłby trafić na takich furmanw-dorożkarzy,  jak Hamel Śniadek i Haskiel Genidzberg, ktrzy andbdquo;pałając do siebie od  dawna nienawiścią, spotkali się przed dworcem kolejowym i wszczęli  kłtnię, ktra zakończyła się bjką tak zażartą, że Śniadek ugodził  nożem swego przeciwnika. Raniony, padł bez zmysłw. Przeniesiono go do  szpitala fabrycznego, gdzie lekarz miejscowy udzielił mu pierwszej  pomocy. Rana zadana została w okolicy serca i jest bardzo niebezpieczną.  Śniadka uwięzionoandrdquo; (andbdquo;Tydzieńandrdquo;, Piotrkw 5(17)02.1895 r.). Można  skwitować: ostra konkurencja. 

Jadąc do fabryki - być może ulicą Kościelną - dostrzegł, że twarze  ludności andbdquo;osadyandrdquo; Zawiercie andbdquo;z wyjątkiem czerstwych i pyzatych dzieci (do  dziesiątego roku), są chorowite i blade. Sądzę, że wielu z nich umiera  na suchoty; jest to los robotnikw tkackich. Respiratory przynajmniej  niektrych mogłyby uratować od trawiącej choroby; na nieszczęście lud  respiratorw (pochłaniaczy) używać nie chce. (andhellip;) szczeglnie kobiety.  Okoliczność tę pesymista przypisałby może przesądom, choć powd jej leży  zapewnie w świergotliwości płci nadobnej, ktra lubi dużo mwić, wie,  że jest miłą, gdy dużo mwi, i za nic w świecie nie użyje środkw, ktre  by w czymkolwiek krępowały jej zresztą tak niewinną specjalność!andrdquo;  (andbdquo;Kurier Warszawskiandrdquo; 18.07.1877 r.). Tygodnik polityczny andbdquo;Prawdaandrdquo; z dn.  7.06.1884 r. opisując położenie ludności w osadzie Zawiercie pisze:  andbdquo;Wyzysk i nieludzkie obchodzenie się z robotnikami doszły tam do tego  stopnia, że wywołały wreszcie wmieszanie się władzy, ktra nakazała  śledztwo. Poprzednio już jednak o nadużyciach miejscowej administracji  krążyły głuche wieściandrdquo;; doszły nawet do andbdquo;centralnego zarządu fabryk  andbdquo;Zawierciaandrdquo;, rezydującego w Warszawie, ktry wysłał na miejsce swojego  delegata. andbdquo;Sumienny ten człowiek zdobył się na odwagę przedstawienia  prawdziwego obrazu rzeczy: widocznie jednak zarząd nadużycia wykazane  przezeń uważał za rzecz zwykłą, kiedy ze swej strony nie przedsięwziął  żadnych krokw do ich usunięciaandrdquo;. 

Przypatrzmy się, więc bliżej tym andbdquo;normalnym warunkomandrdquo; położenia ludności  robotniczej: andbdquo;W małych izdebkach sypia na zgniłej podłodze nawet bez  garstki słomy, ktrą się daje na podściłkę bydlęciu, 15 do 20 istot  ludzkich. Przez dziury w podłodze robią wycieczki szczury i zjadają  chleb, schowany pod ławą. Mężczyźni, kobiety i dzieci nocują razem;  zdarzało się nieraz, że robotnicy gwałcili dwunasto- lub trzynastoletnie  dziewczęta, a kobiety małych chłopcw, ktrzy w 20 roku życia wyglądają  jak starcy. Delegat, ktry wiele lat spędził w ubogiej fabrycznej  miejscowości powiada, że nigdzie nie widział ludności tak upośledzonej  fizycznie, tak zepsutej moralnieandrdquo;. Do 1905 roku sytuacja zbytnio nie  zmieniła się: andbdquo;Tak jak kiedyś ksiądz Kirchner odkrył Bałuty w Łodzi,  ukazując zdumionemu ogłowi wstrętne widowisko wewnętrznego życia tych  nędzarzy, mijanych obojętnie na ulicach, tak można by naliczyć setki  takich obrazkw, w maleńkim w porwnaniu z Łodzią Zawierciu. Mieszkań  malutkich, niziutkich, wilgotnych, w ktrych sypia po 18 osb rżnej  płci i wieku w jednej stancji, mieszkań, ciemnych, brudnych, zatęchłych,  w ktrych się gnieździ wszelkie zło, jakie tylko może istnieć na ziemi -  naliczyć można dziesiątki, jeżeli nie setki. Szkarlatyna, malaria,  tyfus i suchoty, grasują tam niepodzielnie; bakterie ich przyczajają się  tylko chwilowo, aby ciągle nowe sobie wyszukiwać ofiary i porwać bez  oporu, bo rzadko tam zachodzi lekarz do tych siedzib nędzy i zbrodni; a i  wiedza jego staje się bezsilna wobec warunkw higienicznych, jakie tam  panują wszechwładnie. W mrokach wiecznie zalegających te nory-mieszkania  spotkać można każdą z plag dręczących ludzkość, każdą jej ohydę!andrdquo;  (andbdquo;Tydzieńandrdquo; 15.02.1905 r.). 

Jaśniej zrobiło się w Zawierciu dopiero w 1907 r., kiedy andbdquo;zaprowadzone  zostały w osadzie pożyteczne innowacje, projektowane zaś jest jeszcze  oświetlenie ulic lampami naftowymi, oraz skrapianie ulic podczas lataandrdquo;. A  co do moralności to wiadomym jest, że w Zawierciu i niemoralne domy też  egzystowały i miały się nienajgorzej. O jednym takim wesołym bajzelku  dla wybranych wspomina w niedawno wydanej książce andbdquo;Mieszkam za darmo w  każdym z wasandrdquo; Bogdan Dworak. andbdquo;Goniec Częstochowskiandrdquo; w sierpniu 1908 r.  pisze tak: andbdquo;W okolicy ul. Kościelnej znajduje się dom, w ktrym dzieją  się rzeczy, o ktrych nie śniło się naszym filozofom. Śmiech i wesołości  panują tu niepodzielnie, zaraza demoralizacji zapuściła głęboko  korzenie. Opowiadają, że w domu tym znajdują przytułek szumowiny  miejskie i bawią się świetnie. Oburza to tutejszych mieszkańcw, ktrzy  pragną gorąco, aby w Zawierciu wcale takich domw nie byłoandrdquo;. I nieco  niżej odnotowuje: andbdquo;Plagą Zawiercia są szynki potajemne, gnieżdżące się  po domach prywatnych. W szynkach tych rozpijają się ludziska, tracąc  pieniądze i zdrowie. Miejsc tych zgnilizny moralnej i fizycznej powinna  unikać nasza młodzież, starsi zaś tępić bezwzględnieandrdquo;. 

Bolesław Prus dostrzegł obok fabryki braci Ginsbergw andbdquo;jakąś bezimienną  rzeczułkę i niewielką sadzawkęandrdquo;. Sądzę, że ta bezimienna rzeczułka, to  rzeka z hymnu państwowego Warta, a sadzawki to stawy wykopane przez  Mameloka, wcześniejszego właściciela fabryki bawełnianej, ktrych to  woda gromadzona w nich służyła do napędu kola, następnie maszyn w  fabryce. Staw, stawy, prusowska andbdquo;sadzawkaandrdquo;, to utrapienie Zawiercian do  lat sześćdziesiątych XX wieku. Zakisła woda w stawach aromatyzowała  powietrze i sama Warta także, do niej to spływały obficie ścieki  przemysłowe. W 1884 roku w listopadzie tak andbdquo;stały prenumeratorandrdquo; pisał  przejęty stanem sanitarnym wsi: andbdquo;Aby do wywożenia nieczystości używano  wozw hermetycznie zamkniętych, na wzr warszawskich, a nie takich, w  jakich obecnie są one przewożone; wozy te bowiem przechodząc ciągle w  porze dziennej głwną i zaludnioną ulicą, oblane z zewnątrz  nieczystością, rozlewając takową po całej ulicy, zanieczyszczają  powietrze do tego stopnia, iż w porze dziennej, ani okna otworzyć, ani  na ulicy pokazać się nie można. (andhellip;) Aby dł, do ktrego te nieczystości  zlewają był o wiorstę poza Zawierciem położony; obecnie bowiem jest on  umieszczony w samym Zawierciu, przy głwnej ulicy, o kilkadziesiąt  krokw od domw mieszkalnych, (andhellip;) i aby nieczystości wywożono w porze  nocnej (andhellip;). Aby ulice były opatrzone w rynsztoki, ktrymi by mogły  odpływać ścieki. Obecne Zawiercie nie ma ani brukowanych ulic, ani  rynsztokw, i podwrza są zbyt małe lub wcale ich nie ma, przez co  nieczystości wylewane są na ulicęandrdquo; (andbdquo;Goniec Częstochowskiandrdquo; 31.11.1913  r.).

Wydaje mi się, że Bolesław Prus, zobaczył niezbyt zachęcający obraz  miejsca zamieszkałego przez zawiercian. A w andbdquo;Lalceandrdquo; śladu o Zawierciu  brak, chyba że ten fragment, ale i w nim bezpośredniego odniesienia do  Zawiercia nie ma. Wokulski przez Zawiercie nie przejechał, wysiadł w  Skierniewicach, no może drugi raz przejechał do Dąbrowy, gdzie go ponoć  widziano. Rzecki w andbdquo;Pamiętniku Starego Subiektaandrdquo; w 1879 odnotował  andbdquo;Rwnież w październiku umarł hr. Jzef Zamoyski. Myślę nawet, że jego  śmierć w niejednej sprawie pokrzyżowała plany Stachowiandrdquo; (B. Prus andbdquo;Lalkaandrdquo;  Tom II, s 272. Wrocław 1991). Jzef Zamoyski był biznesmenem w wielkim  stylu, prezesował Towarzystwu Kredytowemu Ziemskiemu, był Dyrektorem  Resursy Kupieckiej itd., itd., oraz Prezesował Radzie Nadzorczej w  fabryce wyrobw bawełnianych w Zawierciu - to chyba tyle związkw Prusa z  Zawierciem.

Jerzy A. Maciążek
 </description>
        </item><item>
        <title>Luty w Zawierciu i okolicach 1839-1938 (część 2)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/luty_w_zawierciu_i_okolicach_18391938_czesc_2</link>
        <description>Rok 1839

Sąd Policji Popr. Wydz. Jędrzejowskiego ogłosił, że  Mikołaj Kot, lat 22 liczący, wzrostu dobrego, twarzy ściągłej, włosw i  oczu czarnych, włościanin, obwiniony o kradzież, zbiegł z wsi i gminy  Kromołw powiatu olkuskiego i nie wiadomo, gdzie się ukrywa. Wzywa  przeto tenże sąd wszelkie władze krajowe, aby rzeczonego Kota śledziły, a  w razie ujęcia, sądowi temu lub najbliższemu odstawić pod strażą  raczyły.
Kurier Warszawski 25.02.1844 r.

Rok 1852

Listy gończe. Karol Zanowski ostatecznie utrzymywał się  za ekonoma we wsi Kroczyce i Włodowice w powiecie olkuskim, lat ma 27,  włosy na głowie ciemnoblond, twarz pełną, okrągłą, oczy czarne, nos  mierny, wzrost średni, o kradzież obwiniony, w transporcie zbiegł, oraz  Teodora Zanowska, siostra powyższego, lat ma 21, twarz okrągłą, rumianą,  wzrost mierny, dawniej w Radomiu z obowiązku utrzymywała się, a na  teraz pobytu niewiadomego, poszukiwani przez Sąd Policji Poprawczej  Wydziału Jędrzejowskiego.
Dodatek do nr 6 andbdquo;Dziennika Urzędowego Guberni Radomskiejandrdquo; w  Radomiu, 26 stycznia (7 lutego) 1852 r. Rząd gubernialny Radomski, s.88.

Rok 1865

Obwieszczenie. /.../ w oddziale I dobra Bzw, położne w okręgu  pileckim, [w] guberni radomskiej, gminie i parafii Kromołw, składające  się z folwarkw Bzw, Jordanwka, attynencji Folusz i posady leśnej  Fugas, rozległości mrg 929 prętw 2, w czym gruntw ornych dworskich  mrg 548 pręt. 101, ogrodw mrg 2, łąk gruntowych i leśnych mrg 66  prętw 236, lasw nieurządzonych mrg 257 prętw 142, pod zabudowaniami  mrg 3 pręt 130, pod wodami morgę 1 pręt, 204, pod drogami i nieużytkami  mrg 40 prętw 289. Oprcz siedzib i gruntw włościańskich wynoszących  mrg 702 pręt. 68, z ktrych okup pańszczyźniany wynosił rs. 671 kop. 55  i ktre podchodzą pod Najwyższy Ukaz z dnia 19 lutego/2 marca 1864 r.  Budowle w dobrach tych na folwarku Bzw: dwr wraz z oficyną, dwa domy  czeladnie, stajnia, pięć stodł, połowa domu przez ekonoma zajmowana,  budynek z dawnej gorzelni, dawna słodownia, kloaka, ogrodzenia i karczma  z zajazdem, a na folwarku Jordanwka dom dla służących, stodoła,  spichlerz, chlewy, wreszcie w attynencji Folusz dom [z] chałupą, stodołą  i oborą, oszacowane przez biegłych na rs. 3465. Gleba gruntw - w 3  częściach rędzina gliniasto-piaszczysta, reszta szczerk lub piasek  4-letni. W dobrach tych znajduje się na strumieniu przy stawie folusz do  folowania sukna, z ktrego pobiera dzierżawca dbr Kromołowa  przecięciowo rs. 75, jest kopalina rudy żelaznej, kamień wapienny, las  po większej części młodociany z słabym porostem z powodu ciężkiej  warstwy ziemi urodzajnej. Dobra te są w dzierżawnym posiadaniu Edwarda  Zacherta, wspłwłaściciela za kontraktem na dzień 8/20 maja 1862 r.  przed rejentem okręgu lelowskiego zawartym na lat 6, poczynając od dnia  24 czerwca 1862 r. za czynsz roczny rs. 1350. W II oddziale dobra  Kromołw, w gminie i parafii Kromołw, [w] okręgu pilickim, [w] guberni  radomskiej, składające się z: miasta Kromołw, folwarku i głwnej  rezydencji Kromołw, z attynencji Zawiercie, tudzież dawniejszych wsi  zarobnych: Zawiercia, Pomrożyc, Zuzanki, kolonii Zawiercie i osad  leśnych: Chełmy, Oruby, Pod Zawierciem i Kolny Las. Wedle pomiaru przez  geometrę Pol i urządzenia przez geometrę Eudorlego, po odtrąceniu  gruntw do mieszczan i włościan należących, z oglnej rozległości mrg  4844 pręt. 110, grunta folwarczne wynoszą w ogrodach mrg 2 pręt. 231,  owocowych mrg 6 pręt. 94. W gruntach oranych 317 pręt. 230, w łąkach  mrg 102 prętw 130, w pastwiskach mrg 117 pręt. 168, w lasach mrg  1914 pręt. 59, w zaroślach mrg 5 pręt. 157. Pod wodami mrg 8 pręt.  288, pod piaskami i nieużytkami mrg 88 pręt. 57, pod drogami i rowami  mrg 54 pręt. 208, pod zabudowaniami mrg 10 pręt. 104. Gleba ziemi  żytnia klasy II i III, a w bardzo małej ilości klasy I. Przez terytorium  dbr tych przechodzi kolej żelazna Wiedeńsko-Warszawska, a w Zawierciu  jest stacja tejże kolei, tudzież szosa od Zawiercia do Pilicy. Są także w  terytorium dbr tych grunta i lasy odseparowane i stale oznaczone  granicami należące do wsi Łośnice, dbr Poręba Mrzygłodzka. Prawa i  obowiązki mieszczan są urządzone komplanacją z dnia 3 października 1804  r., zaś włościanie płacili okupu pańszczyźnianego rs. 185 kop. 14 ze wsi  Zawiercia, a rs. 394 kop. 29 ze wsi Pomrożyce. Czynsze placowe od:  mieszczan kromołowskich, od cechu szewskiego, garbarskiego i  piekarskiego, rzeźnikw, z Kierkowa, z Łaźni, wynajętych mieszkań w  Ratuszu, w Zawierciu placowego od właściciela fabryki bawełnianej i  wieczystego dzierżawcy Mendelsona wynoszą rocznie rs. 364 kop. 23,5.  Mieszczanie, jako pomoc w gospodarstwie, odrabiają do żniwa dni około  300 rocznie. W dobrach tych oprcz rzeki, Warty, wychodzącej ze źrdeł,  są dwie sadzawki za dworem i glinka garncarska, kamień wapienny, lasy  sosnowe, w małej ilości świerkowe, jodłowe, dębowe, gdzieniegdzie  podszyte brzeziną. Budowle: dom mieszkalny, trzy oficyny, gorzelnia,  folwark, stajnie obory, austeria w mieście, ratusz i dwa domy z  stajenką, stodołami, spichlerzem, okoły gumienne, mieszkania gajowych,  karczma andbdquo;Wydraandrdquo;, chałupa na Prużku, dom zajezdny na przystanku  Zawiercie, dom pocztowy i dwa inne domy tamże, karczma na kolonii  Zawiercie i w Pomrożycach, czworak, dwojak, mieszkanie leśnego,  oszacowane przez biegłych na rs. 18,595, oprcz budowli na stacji kolei  żelaznej Zawiercie, a mianowicie banhofu [dworca] z magazynami  oszacowanymi na rs. 5000, czasowo w użytek administracji kolei oddanych.  Dobra te są w dzierżawie Konstantego Nowakowskiego do dnia 24 czerwca  1863 r. za kontraktem na dniu 26 czerwca (8 lipca) 1861 r. urzędownie  zawartym, ktry za dochody rolne, propinacyjne, czynszowe i dochd z  folusza do Bzowa należącego płaci rocznie czynszu rs. 2420 kop. 66.  /.../
Dodatek do nr 7 andbdquo;Dziennika Urzędowego Guberni Radomskiejandrdquo;, Radom, 6(18).02 1865 r., s. 97.

Rok 1868

Na Drodze Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej zaspy śnieżne ciągle się  ponawiają, jak to świeżo miało miejsce w dniach 15 i 16 bm. w okolicach  stacji Łazy, Zawiercia i innych; powodują one opźnienia w komunikacji  kolejowej.
Gazeta Warszawska 19.02.1868 r.

Rok 1875

Donoszą nam, iż dobra Pilca od sukcesorw znanego w kraju przemysłowca  C. Moesa nabył na własność L. Epstein, bankier, za 160 000 rs.  Renomowane fabryki pileckie (kortownia i papiernia) pozostały nadał  własnością rodziny Moesw, z wyjątkiem parowego młyna, jaki za 27 000  rs. nabyli starozakonni kupcy z Wodzisławia.
Gazeta Kielecka 12.(24.02).1875 r.

Rok 1884

Z Zawiercia piszą do andbdquo;Gazety Warszawskiejandrdquo;: andbdquo;Nie  pamiętam w kraju osady, ktra by tak szybko zmieniła się z lichej  wioszczyny na porządne miasto, jak to właśnie działo się z Zawierciem.  Dziś liczy ono z grą 15 000 mieszkańcw, przeważnie robotnikw  fabrycznych, a ludność ta powiększa się z każdym rokiem w stosunku  daleko znaczniejszym aniżeli w Łodzi, i śmiało można stwierdzić, że  Zawiercie bez wątpienia wkrtce będzie nosiło miano polskiego  Manchesteru, byleby tylko nie andraquo;Germania Cityandlaquo;. O to jesteśmy jednak  spokojni, gdyż od trzech lat mieliśmy stanowczą przewagę ludności  polskiej nad niemiecką. W fabrykach tutejszych robotnicy niemieccy  ustępują krajowcom, a od razu przemiana ta nie może nastąpić, bo nie  mamy jeszcze dostatecznie uzdolnionych ludzi; trudno zaś wymagać, aby  fabrykant dla względw narodowych tracił wielkie kapitały i tym samym  podkopywał przemysł krajowy. Robotnik tutejszy, jak już się obezna,  stanowczo jest lepszy i zupełnie tańszy od zagranicznego; więc i z tego  względu fabrykanci pozbyli się powoli Niemcw, a mianowicie w fabryce  braci Ginsbergw w roku zaprzeszłym zamiast 141 Niemcw przyjęto tyleż  Polakw, w następnym znw, to jest [w] przeszłym roku, wyszło 128  Niemcw, a na początku bieżącego opuściło 180 robotnikw zagranicznych i  13 oficjalistw fabrycznych, stanowiących poniekąd inteligencję  Zawiercia. Z powyższego widzimy więc, że wszystkie alarmy gazet, że  przemysł nas staje się łupem, są przesadzone. Owszem, powiedziałbym, że  od kilku lat widzimy powolne, lecz ciągłe wyzwalanie tego przemysłu z  rąk obcokrajowcw, i musi tak być, w miarę jak posiadamy więcej ludzi  uzdolnionych w kierunku specjalnym. Zmniejszenie się żywiołu  niemieckiego w fabrykach Zawiercia należy uważać za objaw bardzo  pomyślny. Za to pod innym względem jesteśmy tutaj w niewoli u drobnych  handlarzy i przekupniw Żydw; w ich rękach bowiem spoczywa cały handel  okoliczny, a stąd drożyzna niewypowiedziana, większa nawet, jak u nas w  Warszawie. Całe setki drobnych handlarzy osiadłych w Zawierciu i  pobliskich miasteczkach skupują wszystkie artykuły spożywcze od  włościan, sprzedając je potem konsumentom za bajeczną cenę. I tak za  kwartę mleka płaci się często do 12 kop., funt masła 50 kop., jaja po 4  kop. sztuka, i to przez bliskość granicy i rżnica waluty wpływa na tę  drożyznę niemało, lecz zyskują tutaj nie producenci, ale pośrednicy,  skupiający wszystkie hurtownie, i we wsiach okolicznych każdy włościanin  pozostaje w ciągłych stosunkach z Żydem handlarzemandrdquo;.
Gazeta Kielecka 30.01.(11.02) 1884 r.

Rok 1904

Zawiercie. Dokonano tu niezwykłego zamachu na inż.  grniczego Hermana Mauve. Znany był złoczyńcom zwyczaj p. M. przybywania  rano do fabryki Towarzystwa Akcyjnego Fabryk Sosnowieckich Rur i Żelaza  przez furtkę. Pod furtkę tę założono minę, ktra musiała wybuchnąć w  chwili otworzenia tejże furtki. Tak się stało, a pan Mauve został  wyrzucony w grę, przy czym spadając, uległ złamaniu nogi i oglnemu  poparzeniu. Domniemanych złoczyńcw, robotnikw wydalonych z fabryki,  już ujęto.
Gazeta Kielecka, 15.(28.)02.1904 r.

Rok 1906

Zawiercie. Wybory i Żydzi. Korespondent  nasz pisze: andbdquo;W niedzielę, dnia 4 bm., ks. proboszcz nasz z polecenia  j.e. ks. biskupa Kulińskiego odczytał z ambony orędzie do ludu zebranego  w kościele, w ktrym ks. biskup wszystkim katolikom zaleca, aby każdy,  kto ma do tego prawo, brał udział w wyborach do Dumy Państwowej itd.  Niezależnie od tego, sz. ks. Fr. Zientara, nasz proboszcz, zaprosił  parafian zawierckich, aby życzący sobie bliżej zapoznać się, co za cel i  jakie mają ważne znaczenie wybory, i jak się odbywać powinny w gminie,  przyszli po nieszporach, i wszystko to nam dokładnie i popularnie  wyjaśnił, posługując się cytatami z andraquo;Przeglądu katolickiegoandlaquo; co do  duchowieństwa i odczytał dodatek andraquo;Roliandlaquo; do 5 [numeru] pt. andraquo;Kogo słuchać  przy wyborach do Dumy i kogo wybierać?andlaquo; Jana Mrwki, za co niezmiernie  byliśmy wdzięczni naszemu ks. proboszczowi. Tylko, jak wszędzie prawie,  tak i u nas w Zawierciu Żydzi chcieli temu przeszkodzić i oto w tym celu  przed kościołem zebrała się gromada wyrostkw wysłanych od żydowskiego  Bundu, i ci krzyczeli na głos: andraquo;Nie słuchać go (księdza), co on gada,  niech patrzy tego, co do niego należyandlaquo;; inni znw wymyślali na kapłana,  aż przykro było słuchać. Lecz wychodzący z kościoła włościanie i  robotnicy natrętw rozpędzili. Wśrd robotnikw zaś fabryki Tow.  Akcyjnego andraquo;Zawiercieandlaquo; Żydzi rozdawali drukowany andraquo;Czerwony Sztandarandlaquo;. Tak  się przedstawia sam fakt: co Żydzi u nas wyrabiają i do czego ich  zakusy zmierzająandrdquo;.
Ziomek znad Warty
Dziennik Powszechny, 8.02.1906 r.

Zawiercie. Okres strajkw przeminął u nas wreszcie.  Robotnicy zakładw tutejszych otrzeźwieli wreszcie z tego obłędu  ciągłego bezrobocia i aż zębami zgrzytają na agitatorw  socjalistycznych, ktrzy wepchnęli ich ciągłymi strajkami w otchłań  nędzy. Zdaje się, że bezrobocie na czas dłuższy straciło kredyt w naszej  miejscowości i nie tak prędko będzie je można tu ponowić. Gubernator  tutejszy specjalnym oklnikiem polecił naczelnikom powiatu biletw na  prawo posiadania broni w r.b. nikomu nie wydawać i od każdego broń  wszelkiego rodzaju odebrać. Broń składają w powiatach wszyscy  dobrowolnie, biorąc od władzy odpowiednio pokwitowanie.
Dziennik Powszechny 22.02.1906 r.

Rok 1907

Zawiercie. Potajemny wyszynk. Onegdaj o  godz. 12 w nocy do mieszkania Moszka Grosmana przybyła policja i  skonfiskowała znajdującą się u niego wdkę i pieniądze w dużej ilości.  Grosman i znajdujący się gość, W. Kubowski, zostali aresztowani.
Goniec Częstochowski 9.02 1907 r.

Poranienie. W Kromołowie z kłtni pomiędzy Aronem a  Gecelem i Ojzrem powstała bjka zakończona ciężkim zranieniem Ojzra,  ktrego stan jest groźny.
Goniec Częstochowski 13.02.1907 r.

Wycieczka. Wczoraj bawiło w Zawierciu 40 uczniw z  ostatniego kursu szkoły handlowej w Warszawie, ktrzy przybyli tutaj pod  kierunkiem nauczycieli celem zwiedzania fabryk tutejszych. Po  obejrzeniu niektrych z nich grono uczniowskie podążyło wieczorem w  dalszą drogę, mianowicie do Dąbrowy, Będzina i Sosnowca, gdzie rwnież  celem jest zwiedzanie zakładw przemysłowych.
Goniec Częstochowski 15.02.1907 r.

Zawiercie. Stowarzyszenie Ogrodnicze. Zawiązało się Stowarzyszenie Ogrodnicze, ktre ma na celu zakładanie sklepw w całym Zagłębiu Dąbrowskim.
Goniec Częstochowski 19.02.1907 r.

Zawiercie. Dzieci łdzkie. Onegdaj o  godzinie 7 i pł wieczorem przywieziono znowu sześcioro dzieci  robotnikw pozbawionych pracy w Łodzi. Na peronie zebrały się tłumy  ludzi, ktrzy z radością, a zarazem łezką w oku witały wynędzniałe  dzieci w wieku 2 14 lat. Widok był wzruszający, poruszał najtwardsze  nawet serca, nic więc dziwnego, że biedne chwilowo sieroty w okamgnieniu  znalazły czasowych opiekunw miłosiernych, ktrzy obdarzają je miłością  i dzielą się kawałkiem chleba.

Zawiercie. Szkarlatyna. Od paru dni  zapadło tu sporo dzieci na szkarlatynę, kilkoro już umarło. Rodzice przy  każdym objawie podejrzanej choroby winni zwracać się do lekarza.
Goniec Częstochowski 21.02.1907 r.

Zawiercie. Bandytyzm. Na powracającego  ze stacji wieczorem p. S. napadło kilku bandytw, ktrzy zrabowawszy mu  9 rb. oraz sprawunki na sumę kilkunastu rubli, bezkarnie zbiegli.

Kradzież z pociągu. W drodze pomiędzy Zawierciem a  Łazami skradziono z pociągu 3 paki z papierosami. Dwie paki i papierosy  porozrzucane znaleziono na plancie kolejowym, trzecią pakę niewykryci  złodzieje skradli.
Goniec Częstochowski 24.02.1907 r.

Zawiercie. Zabjstwo kozaka. Onegdaj o godz. 10 wieczorem zastrzelony tutaj został kozak; niewiadomi sprawcy zbiegli.

Zawiercie. Ujęcie rabusiw. Rabusie, ktrzy zrabowali w zeszłym tygodniu kupcom tutejszym rb. 1500, zostali wczoraj ujęci i uwięzieni.

Zawiercie. Aresztowania. W tych dniach zostali  aresztowani z przyczyn dotąd niewyjaśnionych Łukasik, Dąbrowski oraz  jeszcze ktoś, ktrego osobistości nie stwierdzono z powodu nieposiadania  legitymacji.
Goniec Częstochowski 27.02.1907 r.

Rok 1908

Zawiercie. Napad bandycki. Pan Konstanty Rybiński komunikuje  nam, że na mieszkanie jego w sobotę o godz. 4 po południu napadli  bandyci. Jeden z nich począł wybijać szyby w oknach lokatorw i łamać  okiennice, po czym wpadł pod nieobecność p. R. do sieni. Żona p. R.  [zdążyła] w czas drzwi zaryglować, sąsiedzi zaś wezwali policję, ktra  napastnika aresztowała.

Rżne. Proboszcz parafii Zawiercie ks. Fr. Zientara,  troszcząc się o dobro ubogich mieszkańcw, wspomożony poparciem naszych  dzielnych robotnikw, założył kilka pożytecznych instytucji: tanią  kuchnię dla głodnych, kasę oszczędnościowo-pożyczkową. Instytucje te  wcale nieźle prosperują. Gdy jednak z jednej strony daje się u nas  zauważyć wiele dobrych chęci, smutnym i zatrważającym objawem jest  bezwyznaniowość wśrd młodych robotnikw. Z bezwyznaniowością tą walczy  ks. proboszcz Zientara i jest nadzieja, że działania jego nie przejdą  bez echa.

Źle się dzieje z parkiem naszym andbdquo;Bronisławowymandrdquo;. Park  ten, ozdoba i miejsce odpoczynku Zawiercian, ma być rozparcelowany, a  nastąpi to dlatego, że nie przynosi zyskw spodziewanych. Jeśliby to  było nawet prawdą, nie należy bezwarunkowo parku, ktrego urządzenie  kosztowało 12 000 rb., rozparcelowywać - byłby to postępek  nieobywatelski, ktry zapewne do skutku nie dojdzie.
Goniec Częstochowski 4.02.1908 r.

Rąbek tajemnicy. W odpowiedzi na żale, podniesione  przez dzienniki z powodu zapowiedzianej likwidacji parku andbdquo;Bronisławwandrdquo; w  Zawierciu, w ktrym stoi od niedawna pierwszy na prowincji w Krlestwie  pomnik Mickiewicza, odsłania korespondent andbdquo;Kuriera Zagłębiaandrdquo; rąbek  tajemnicy, o ktrej, jak powiada, nikt poza Zawierciem nie wie, a ktra  doprowadziła udziałowcw parku do ruiny. Prośbie ich do zarządu fabryk  Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; o udzielenie pożyczki w sumie 5  tysięcy rubli na budowę sali ludowej odmwiono. Miejscowa ludność  Zawiercia inteligentniejsza na zabawy urządzane w parku uczęszczać nie  chciała, ale za to w czasie zabaw w sąsiednim lasku słuchała bezpłatnie  muzyki z parku. W r. 1907 wszelkie komitety, urządzające zabawy na cele  filantropijne, urządzały zabawy o 2 wiorsty poza Zawierciem, w  ogrodzonym lasku przy fabryce Huldczyńskiego, a zarząd parku  andbdquo;Bronisławwandrdquo; najczęściej nie był w stanie pokryć kosztw zabawy.  Właściciele parku ostatnie grosze wykładali na dekoracje 14 morgw  ziemi, walczyli z rżnymi przeciwnościami, a ludność Zawiercia  najmniejszej życzliwości nie okazywała. Nic więc dziwnego, że zbliża się  koniec istnienia parku, ktry miał być w przyszłości ozdobą Zawiercia.  Jest jeszcze nadzieja, że zarząd parku andbdquo;Bronisławwandrdquo;, ratując ten cenny  nabytek, ma zamiar wpłynąć na andbdquo;parkowcwandrdquo;, ażeby część parku, w ilości 5  morgw, sprzedać, a osiągniętą ze sprzedaży sumę obrcić na pokrycie  długu hipotecznego, wynoszącego 4000 rubli, i na wystawienie domu  ludowego z salą do zabaw. Oby tylko plan zarządu parku mgł przyjść do  skutku, a właściciele parku nie tracili wiary w lepszą przyszłość.
Dziennik Powszechny 18.02.1908 r.

Napad. W pobliżu wsi Zawiercie napadło 3 uzbrojonych  bandytw na przejeżdżającego p. Czyżewskiego, kasjera firmy generała  Risenkampfa, z gotowizną na wypłatę robotnikw kopalni andbdquo;Rudnikiandrdquo;. Napad  ten odparli żołnierze, konwojujący kasjera, przy czym jeden bandyta  został ujęty, reszta zaś zbiegła. Przy aresztowanym bandycie znaleziono  rewolwer i nż.
Dziennik Powszechny 19.02.1908 r.

Rok 1909

Lista gości od dnia 15 stycznia do 5 lutego 1909 r.:
Grabińska Janina, Zawiercie, H. Morskie Oko,
Niklasiński Teofil, Zawiercie, H. Morskie Oko,
Waśniewska Aleksandra, Zawiercie, H. Morskie Oko,
Zakrzewski Bronisław, Zawiercie, H. Morskie. Oko.
Zakopane R.II, 13.02.1909 r.

Mrzygłd nad Wartą. (Aresztowania). W cichej i ustronnej  osadzie naszej w ubiegły poniedziałek o godzinie 2 po płnocy niezwykły  ruch i zamieszanie obudziły wszystkich. Oto na skutek denuncjacji  policja z konwojem kozakw aresztowała około dwudziestu kilku mężczyzn i  jedną kobietę, podejrzanych jakoby o sprzyjanie socjalistom podczas  manifestacji w r. 1905. Płacz i lament krewnych, znajomych i  osieroconych żon, dziatek i starych ojcw dotychczas nie ustaje, a  panika w obawie nowych aresztowań tak ogarnęła wszystkich, że mało kto  sypia w domu, tylko ucieka gdzieś i kryje się poza domem rodzinnym.  Aresztowani w Mrzygłodzie odstawieni zostali do Zawiercia i rannym  pociągiem przesłani pod konwojem do Łodzi. Wśrd tych nieszczęśliwych  byli ludzie, ktrzy prawdziwie celowali życiem pracowitym, cichym i  spokojnym, i pewny jestem, że nie należeli do żadnych w życiu partii. Co  za powd tych aresztowań, tego nikt tu u nas nie może odgadnąć. Może to  denuncjacja, powodem ktrej była niechęć lub zemsta kogoś z  mieszkańcw; może to jakie nieporozumienie, omyłka; słowem, gubimy się w  domysłach. To jednak wszyscy wiemy, że sprawca ukryty i tajemniczy w  spisaniu nazwisk osb, ktre denuncjował, bardzo się pomylił. Na liście  bowiem rzekomych manifestantw umieścił osobistości, ktrych wtedy w  Mrzygłodzie nie było, znajdowały się bowiem na Dalekim Wschodzie, w  szeregach żołnierzy powołanych na wojnę. Może fakt ten otworzy oczy,  komu należy, i wpłynie na to, by niewinnym ofiarom tej pomyłki czy też  zemsty powrcić swobodę, karę zaś wymierzyć fałszywemu denuncjantowi.  Oby się to stało. Radość wszystkich w naszym biednym miasteczku byłaby  bez granic.
Ks. R.W.
Dziennik Powszechny 17.02.1909 r.

W Siewierzu pow. będzińskiego Franciszek Rusek, właściciel  młyna i tartaku wodnego, został zabity w sposb następujący: o godzicie 5  po południu K. zszedł na dł, pod tartak, ażeby posmarować koła u  tartaku. Podczas tej czynności tryby kł pochwyciły go za kożuch. R.,  pociągnięty i wepchnięty między koła, został zabity na miejscu. Zmarły  R., mający lat 39, osierocił żonę i czworo drobnych dzieci.
Dziennik 19.02.1909 r.

Rok 1910

Okropny wyrok. Jak żydowskie pisma donoszą, w Żarkach  (gub. piotr.) zaszedł następujący wypadek niezmiernie  charakterystyczny: jeden z Żydw obraził słownie miejscowego cadyka.  Wskutek tego odbył się sąd bractwa pogrzebowego, ktre ogłosiło wyrok  następujący: zuchwalec ma cały dzień się wałęsać po miasteczku bez butw  na nogach, a tylko w pończochach, wstępując do bżnicy, Bet-Hamidrasza i  wszystkich izdebek (domw modlitwy) chasydw, gdzie na mwnicy na głos,  bijąc się w piersi, ma wołać publicznie: andbdquo;Panowie - zgrzeszyłem!andrdquo;. Poza  tym ma ofiarować kilka fur węgli dla biednych itd. W razie odmowy on i  rodzina jego nie doczekają się po śmierci pogrzebu żydowskiego, a imię  grzesznika zostanie wpisane do andbdquo;czarnej księgiandrdquo; itd. andbdquo;Grzesznikandrdquo;  naturalnie musiał się poddać wszechwładzy żydowskiego Bractwa  Pogrzebowego. A działo się to w r. 1910 w Europie.
Dziennik Powszechny 11.02.1910 r.

Rok 1929

Zwłoki crki sędziego w stawie. Samobjstwo nerwowej kobiety. Z  Zawiercia donoszą: andbdquo;Całe Zawiercie do głębi zostało poruszone  tragicznym czynem Przybysławy Malinowskiej, crki sędziego pokoju w  Zawierciu. W godzinach popołudniowych mieszkańcy domw przy fabryce  Huldczyńskiego na Wartach zaalarmowani zostali, że w stawie, w miejscu  niezamarzniętym znajdują się zwłoki jakiejś młodej kobiety. Kiedy  wydobyto trupa z wody, z przerażeniem stwierdzono, że są to zwłoki  oglnie znanej w Zawierciu crki sędziego Malinowskiego - Przybysławy.  Co było powodem targnięcia się na życie, na razie nie ustalono.  Desperatka liczyła dwadzieścia kilka lat i znana była powszechnie ze  swego nerwowego usposobieniaandrdquo;.
Echo, Łdź, 13.02.1929 r.

Zawiercie, Kromołw. Uruchomienie częściowe andbdquo;Zawierciaandrdquo;. Sosnowiec, 31 stycznia. Jak  nam donoszą, w bieżącym tygodniu nastąpi częściowe uruchomienie fabryki  włkienniczej Tow. Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Otwarte zostaną na razie  przędzalnie A i B, wyrabiające cienką przędzę. Uruchomione oddziały będą  czynne przez 2 dni w tygodniu po dwie zmiany dziennie. Zatrudnienie  znajdzie około 1000 robotnikw. Zawiercie jest miastem bodaj najbardziej  uginającym się pod ciężarem nieubłaganego kryzysu. Przeszło połowa  mieszkańcw już od dłuższego czasu pozostaje bez pracy i utrzymania. Tym  radośniej przyjąć należy wiadomość o częściowym choćby uruchomieniu  wielkiego warsztatu pracy, dającego niegdyś utrzymanie całemu, niemal  40-tysięcznemu miastu.
Ilustrowany Kurier Codzienny 2.02.1932 r.

Rok 1934

Trup w przedziale kolejowym. Tajemnicę wyjaśni policja. Zawiercie, 13 lutego.  Po przyjeździe pociągu osobowego z Sosnowca do Zawiercia, służba  zauważyła drzwi przedziału III klasy zamknięte. Zaintrygowani tym  kolejarze otworzyli drzwi. Oczy ich uderzył straszny widok. Na środku z  przestrzeloną skronią leżał trup nieznanego, około 30-letniego  mężczyzny. Dowodw osobistych jednak nie znaleziono, w kieszeni  marynarki znaleziono tylko 230 zł oraz bilet z Dąbrowy do Zawiercia.  Zachodzi przypuszczenie samobjstwa, nie jest jednak wykluczone  zabjstwo. Tajemnicę trupa stara się wyjaśnić policja.
Echo, Łdź, 13.02.1934 r.

Nożem przebity na wylot. Straszliwy czyn rzeźnika. Zawiercie, 14 lutego.  Dokonano tu straszliwego zabjstwa na osobie Jana Machelskiego. Między  nim a miejscowym rzeźnikiem Franciszkiem Wolnym istniały  nieporozumienia, a tegoż dnia doszło do krwawej rozprawy. Rozwścieczony  rzeźnik porwał długi nż i dopadłszy Machelskiego, pchnął go tak silnie,  że koniec noża ukazał się między łopatkami nieszczęśliwego. Strasznie  rannego Machelskiego przewieziono do szpitala, gdzie wskutek krwotoku  wewnętrznego zmarł. Mordercę osadzono w areszcie.
Echo, Łdź, 14.02.1934 r.

Smutny rekord. Zawiercie - miasto bezrobotnych. Z Zawiercia  donoszą: andbdquo;Zawiercie zyskało sobie nazwę andraquo;miasta bezrobotnychandlaquo;. W słowach  tych mieści się cały tragizm ogromnych rzesz bezrobotnych, ktre snują  się jak cienie obok zamkniętych na głucho fabryk. Ok. 60% ludności  Zawiercia to bezrobotni, żyjący z doraźnych nędznych zapomg. W Polsce  nie ma już drugiego ośrodka o podobnym nasileniu bezrobocia. Ostatnio  obserwowane jest w Zawierciu ciekawe, lecz smutne zjawisko andraquo;uciekaniaandlaquo;  młodzieży z miasta. Kilkuset młodych bezrobotnych zwerbowano do ciężkich  prac regulacji Wisły, gdzie zarobki są więcej jak nędzne, a kilkaset  młodzieży znajduje się w obozach pracy. Najłatwiejszy werbunek jest w  Zawierciu. Ostatnio władze werbują znowu 200 młodych chłopcw od 17 lat  do obozw pracy, przy czym chętnych jest bardzo dużo. W ten sposb  ratują się od śmierci głodowejandrdquo;.
Echo, Łdź, 28.02.1934 r.

Rok 1936

Żniwo samobjczej śmierci. Dwa zamachy samobjcze w Zawierciu i Radomsku, trup na torze w Korwinowie.  W dniu dzisiejszym rano, niemal jednocześnie, rozegrały się trzy krwawe  wypadki na torze kolejowym w pobliżu Częstochowy. Otż pod pociąg  katowicki, przychodzący do Częstochowy o godz. 8.55 rano, przed stacją w  Zawierciu o 300 metrw, rzucił się jakiś mężczyzna około 40-letni.  Wypadek został zauważony przez pasażerw, toteż pociąg zatrzymano i  cofnięto do miejsca tragedii. Na torze leżał żywy kadłub ludzki z  odciętymi powyżej kolan nogami. Desperat był jeszcze przytomny i  oświadczył, że chciał popełnić samobjstwo. Pod opieką lekarza, ktry  jechał przypadkowo pociągiem, zabrano desperata do wagonu i odwieziono  do szpitala w Zawierciu.
Goniec Częstochowski 6.02.1936 r.

Rok 1937

Trzech skazańcw zbiegło z wiezienia. Z więzienia  zawierciańskiego zbiegło wczoraj rano trzech więźniw, odsiadujących  karę od 1 do 4 lat wiezienia. Jak ustalono, trzej więźniowie: Jan Rudy  vel Furmanek, skazany na 4 lata więzienia, Wacław Pucek, skazany na  jeden rok oraz Jan Parada, wybili w nocy otwr w murze celi i uciekli  przez nikogo niezauważeni. W celi, prcz wymienionych, znajdowało się  jeszcze 6 więźniw, ktrzy dopiero nad ranem spostrzegli ucieczkę swych  towarzyszy. Dozorca Stefan Krzak, ktry tej nocy miał dyżur, rwnież nic  podejrzanego nie zauważył. Zarządzona natychmiast przez organy  policyjne obława nie dała rezultatu. Ucieczka więźniw wzbudziła na  terenie Zawiercia ogromną sensację.
Goniec Częstochowski 6.02.1937 r.

O religijności w szkole. Kielce. Wiele instytucji i  organizacji społecznych na terenie parafii Kroczyce (olkuskie) uchwaliło  rezolucje przeciwko wykonywaniu obowiązkw nauczycielskich przez osoby,  ktre by nie odpowiadały zasadom religii. Memoriał podpisany przez  licznych parafian kroczyckich miejscowy ks. proboszcz skierował do kurii  biskupiej do Kielc.
Goniec Częstochowski 10.02.1937 r.

P. Czesław Kowalski prezydentem Zawiercia. Wczoraj w  Zawierciu odbyło się posiedzenie rady miejskiej, na ktrym dokonano  wyboru prezydenta miasta. Klub BBWR wysunął tylko jedną kandydaturę, p.  Czesława Kowalskiego, b. starosty zawierciańskiego, obecnego starosty  kozienickiego.
Goniec Częstochowski 12.02.1937 r.

Afera w Zawierciu. Aresztowanie lekarza powiatowego. Sosnowiec. W  Zawierciu i okolicy od dwch tygodni mwi się głośno o wykryciu przez  władze śledcze wielkiej nowej afery. W związku z ujawnieniem afery  aresztowany został przed kilku dniami lekarz powiatowy dr Pilarski oraz  kilku Żydw. Aresztowanych osadzono w więzieniu będzińskim. Ze względu  na prowadzone dochodzenie szczegły wspomnianej afery trzymane są w  tajemnicy.
Goniec Częstochowski 13.02.1937 r.

W gminie Komorowo i Włodowice w powiecie częstochowskim uruchomiono trzy  kopalnie rudy, zatrudniając chwilowo 100 ludzi. Liczba zatrudnionych w  najbliższej przyszłości wzrośnie.
Echo, Łdź, 28.02.1937 r.
 
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 

Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez  zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.
Poprzednią część wydarzeń z grudnia można przeczytać pod tym adresem: www.dawne-zawiercie.pl/999 </description>
        </item><item>
        <title>Marzec w Zawierciu i okolicach 1862-1938</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/marzec_w_zawierciu_i_okolicach_18621938</link>
        <description>Rok 1862

Kilka kartek z wycieczki po kraju. Ogrodzieniec i Podzamcze Pilica Smoleń Giebło Lgota Murowana Morsko Skarżyce Kromołw.

(andhellip;) Drugie drzwi w Okienniku znalezione mieszczą się w kromołowskim  kościele. Zobaczywszy jedne, może bym tak bardzo za drugimi nie był  ciekawym, ale w andbdquo;Starożytnej Polsceandrdquo; pp. Balińskiego i Lipińskiego  wyczytałem, że kościł był przez jakiś czas ariańskim, aż go w 1574  Mikołaj Firlej, na łono katolickiego wyznania wrciwszy, temuż wyznaniu  przywrcił i przyozdobił. Miałem więc nadzieję znaleźć dawną i ozdobną  świątynię i dla niej Kromołw nawiedziłem. Prawdę jednak mwiąc, mogłem  sobie był tego trudu oszczędzić. Kościł zewnątrz odrapany i brudny,  wewnątrz biedny i zaniedbany, niczym się nie odznacza. Na wzmiankę  zasługują pomnik Konstantego Gostkowskiego, generała wojsk polskich, w  1817 r. zmarłego, i Piotra, posła lelowskiego, ktry w 1835 r. życie  zakończył. Stary nagrobek jest jeden tylko, na wielkiej marmurowej  tablicy wyryty, i po lewej stronie u wyjścia do prezbiterium umieszony.  Aby coś wynieść z Kromołowa, przepisałem go w całości i tu podaję, tym  bardziej, że nie jest on bez nijakiej historycznej wartości.

D.O.M.
unosis ac Magnificis DD. de Bzow
Woyszowic inclitae vetustissimaeque prosapiae
ex stemmate Pilaviorum Heroibus,
Quorum Cromoloviensis ecclla
pios hic reconditos habet in se cineres,
hoc monumentum
pieta s debitae ceu avis et progenitoribus eorum
ubique probatissimis et
laudatissimis
Perill. et adm R. D. Albertus Woysza... praepositus
Canonicus plocensis primo serenissimi regis Vladislai IV.
Secretaries, deinde sereniss. Caroli Ferdinandi principis
Poloniae et Sueciae praelotus domesticus,
Tum et
Generosus D. Stanislaus Woysza S. R. Maiestatis
Aulicus et secretarius
poni iusserunt
Anno Domini 1648, mense septembri.

Na ściance kościoła pokazywano mi obraz ukrzyżowanego, od Arian jeszcze  pozostały. Powierzchowność ma on dość dawną; ażeby jednak osądzić, czy  sięga XVI wieku, potrzeba by lepszego ode mnie znawcy.

W Kromołowie bierze początek Warta. Na samym jej źrdle pobożni ojcowie  nasi wystawili kapliczkę św. Jana Chrzciciela, ktra dotąd stoi - co  jednak nie zapobiegło, niestety, że u ujścia Wartyandhellip; pluszcze się, że nie  powiem, kto. Najbardziej interesującym w Kromołowie jest dwr, typ  prawdziwego staropolskiego, pomiędzy zamkiem lub pałacem a  małoszlacheckim dworkiem środek trzymającego dworu - obszerny, murowany,  bez piętra, gontem kryty, z czworogrannymi po rogach wieżyczkami.  Otaczają go rozległy dziedziniec i ogrd, wszystko wysokim kamiennym  okolone murem. Ogromne i liczne w murze tym wyłomy, smutno, choć  malowniczo odbijające się od świeżej białości dworu i budynkw, znajdują  się być śladami jakiegoś najazdu czy też stoczonej tu w niezbyt dawnych  czasach bitwy.
Miasteczko to, małe i ubogie, ale schludne, dziwnie jest upośledzone pod  względem położenia. Otoczone obfitymi w malownicze widoki okolicami,  samo leży w takim smutnym i zamkniętym dole, że się aż dziwić  przychodzi, jak się mogło tu znaleźć. Z jednej strony wszelki widok  zakrywają nagie i bezbarwne spadki wzgrz, z drugiej ciągną się jałowe  zaspy piaskw, wśrd ktrych rozlewa się miejscami w moczary gnuśnie  płynąca Warta, za nimi resztę świata zasłania las ciemny. Szczęściem  smutny ten widok i piaszczysta ciężka droga nie trwają długo. W dziesięć  minut po wyjściu z miasteczka doszedłem do bitej drogi, tej samej,  ktra nas na początku wędrwki od Zawiercia do Ogrodzieńca powiodła. W  pł godziny pźniej siedziałem już w powozie parowego pociągu, ktry  mnie ku Dąbrowie z Zawiercia unisł. (andhellip;)
Tygodnik Ilustrowany nr 129, 15.03.1862 r.

Rok 1885

W Zawierciu otwartą została nowa fabryka, założona  przez p. S. Reich et. C. z Wiednia, a jest nią huta szklana, w ktrej  wyrabiać się będą jedynie wyroby galanteryjne i kryształowe. Miejscowy  proboszcz, ks. Leśniewski, dopełnił ceremonii poświęcenia i w stosownej  przemowie zaznaczył szybki wzrost Zawiercia. Dziś Zawiercie liczy dwie  przędzalnie, jedną fabrykę płtna i kretonw, jedną fabrykę tektury  smołowanej i hutę szklaną. Smutna jednak rzecz, ponieważ w nowej fabryce  nie ma ani jednego krajowca, administracja jest obsadzoną przez Niemcw i Żydw, nawet w fabryce pracują sami Czesi.
Gazeta Kielecka 17.02.(1.03.).1885 r.

Rok 1903

Włodowice. Zarząd Akcyjnego Tow. andbdquo;Włodowiceandrdquo;* podał do  sądu handlowego rekurs na decyzję tegoż sądu co do niewypłacalności  wyżej wymienionego towarzystwa. Rekurs motywowany jest - według  informacji andbdquo;Kuriera Sosnowieckiegoandrdquo; - tym, że Akc. Tow. andbdquo;Włodowiceandrdquo;  wypłat całkowicie nie zawieszało, a tylko chwilowo wstrzymało z powodu  nieakuratności akcjonariuszy, lecz że pretensje wszystkie w najbliższym  czasie zostaną pokryte. Sąd handlowy wszakże powyższych motyww nie  uwzględnił.

* W 1895 Towarzystwo Akcyjne Wyrobw Bawełnianych andbdquo;Włodowiceandrdquo; uruchomiło  na krtko drugą fabrykę w nowo wybudowanym zakładzie na Pohulance. 1899  - bankructwo;
Tydzień, Piotrkw, 13.(26).03.1903 r.

Rok 1906

Zawiercie (od naszego koresp.). W lutym w całym  Zagłębiu Dąbrowskim strajki ustały, i powoli wszystkie fabryki do  normalnego stanu wracają. Lecz z drugiej strony, owe strajki najbardziej  odbiły się na skrze klasy roboczej. Oto pp. Żydzi wszelkiego rodzaju  artykuły spożywcze w cenie podnieśli o 25 proc. I tak: przed strajkami  płacono u nas za funt wołowiny 12 kop. - obecnie kosztuje 15 kop. i  drożej, stosownie do gatunku mięsa - wieprzowina dawniej funt. 17 kop. -  teraz 20 kop.; masła kwarta kosztowała 60 kop. - obecnie 80 kop.; tak  samo rzecz się ma z wiktuałami, płodami rolnymi, nabiałem, drobiem itp.  Wskutek tego wielu handlujących chrześcijan zaniechało wykupienia  patentw na rok bieżący, sklepy pozamykano, a setki prywatnych mieszkań  stoi pustkami, bo nikt, niepewny jutra, nie wyczekuje lepszej  przyszłości. Zamożni opuszczają kraj, udając się za granicę.  Rzemieślnicy w gorszym jeszcze znajdują się położeniu: nikt nie myśli tu  budować, toteż, jak słychać, około 100 rodzin rzemieślniczych, Żydw, z  wiosną opuści Zawiercie. Z tego powodu właściciele domw, a zwłaszcza  mniej zasobni, są bardzo obciążeni długami, i nic dziwnego, że zalegają w  opłacaniu podatkw, a do tego lokatorzy robotnicy także zalegają od  roku i więcej za komorne, władze zaś przy pomocy Kozakw i wojska  ściągają podatki z właścicieli domw. Wśrd klasy roboczej bez zajęcia  panuje straszna głodowa nędza. Kradzieże są na porządku dziennym, toteż i  my, tu w Zawierciu, posiadamy swoje Bałuty, jak Łdź; wprawdzie akcja  ratunkowa szlachetnie myślących jednostek spieszy z pomocą najbardziej  łaknącym i głodnym w postaci andbdquo;Gospody Chrześcijańskiejandrdquo;, gdzie wydają  się codziennie po 5 kopiejek obiady z zupy, mięsa i pł funta chleba na  jakieś 80 osb; ale co to znaczy, gdy głodnych liczymy na tysiące? Toteż  pewne grono naszych pań, zacnych Polek, spieszy z pomocą bądź pod  postacią dostarczania odzieży, pomocy lekarskiej, bądź z protekcją  szukającym pracy - ale tu, gdzie niezbędną jest pomoc ogłu mieszkańcw,  tam praca jednostek jest niewystarczająca i niknie w morzu nędzy.
Ziomek znad Warty
Dziennik Powszechny 6.03.1906 r.

Zawiercie, Blanowice. Pożary. W tych dniach zdarzyły  się tutaj dwa pożary, a mianowicie jednego dnia spalił się młyn parowy  p. Febera, ubezpieczony na 7 000 rb., a nazajutrz dom p. Frenka.
Dziennik Częstochowski 14.03.1906 r.

Zawiercie. Zajście. Onegdaj o godz. 5 po południu na  rogu Nowego Rynku i ul. Ogrodowej dorożkarz Antoni K. napadł na p. A. i  zaczął mu ubliżać. Krewkiego dorożkarza patrol odprowadził do cyrkułu.
Dziennik Częstochowski 21.03.1906 r.

Rok 1907

Pan Moński otrzymał pozwolenie na budowę pomnika  Mickiewicza w Zawierciu. Pomnik wzniesiony zostanie z funduszw, ktre  wpłyną z teatrw amatorskich, urządzanych często przez inicjatora.  Składki na ten cel zbierane nie będą.
Dziennik Powszechny 9.03.1907 r.

Rok 1908

Ujęcie bandytw. Onegdaj w Strzemieszycach dokonano  napadu na niejakiego Gruna. Napadło go dwch młodych ludzi, ktrzy  zażądali pieniędzy, gdy jednak Grun nie chciał dać, bandyci pobili go  dotkliwie i zbiegli. Rozwinięto natychmiast poszukiwania i jednego z  nich, Władysława Walutka, tegoż dnia ujęto. Nazajutrz schwytano  drugiego, 17-letniego Piotra Walugę. Gdy tego ostatniego przyprowadzono  ze związanymi rękami do Zawiercia, rozwiązał sobie ręce, wyrwał się dwm  strżom i zbiegł. Strże dogonili go w Kuźnicy pod Zawierciem, gdzie  bandyta zamknął się w stodole i, uzbrojony w cepy, przywitał nimi  strża, ktry wszedł do stodoły. Wwczas strże wezwali do pomocy  włościan i ci po krtkiej walce związali uciekiniera, po czym już bez  przygd zaprowadzono go do Zawiercia i osadzono w areszcie.
Dziennik Powszechny 9.03.1908 r.

Do Zawiercia na rewizję gminy przybyli prokurator i podprokurator sądu okręgowego z Piotrkowa. Znaleziono wszystko w porządku.
Dziennik Powszechny 26.03.1908 r.

Utworzenie nowej parafii. Wskutek starań mieszkańcw  Poręby Mrzygłodzkiej i sąsiednich wsi Dziechciarze, Krzemięda i Krawce,  należących do parafii Ciągowice, dekanatu będzińskiego, diecezji  kieleckiej, utworzona została parafia Poręba Mrzygłodzka. Pierwszym  proboszczem nowo powstałej parafii mianowanym został ks. Franciszek  Pędzich, dotychczasowy wikariusz parafii Ciągowice.
Dziennik Powszechny 29.03.1908 r.

Stacja Łazy, wraz z przylegającą wioską, fabryką  cementu, tartakiem i dwiema cegielniami posiada około 2000 mieszkańcw.  Przedsiębiorczość ludzka nie opuściła w Łazach ani jednej placwki:  wybudowano domy mieszkalne, założono szkołę, urząd gminny, sklepy, w tym  jeden udziałowy, piekarnię, cukiernię itp. Ruch ten posuwa się szybko -  powiada korespondent - Łazy niezadługo przybiorą wygląd co najmniej  osady. Brak tylko kościoła, bo do parafialnego do Ciągowic trochę za  daleko, przy tym droga nieszczeglna. Na założenie oddzielnej parafii  może za wcześnie, ale idzie o wybudowanie takiego kościołka lub kaplicy,  gdzie mogłoby się odprawiać nabożeństwo co pewien czas. Przykładem w  tej sprawie może być stacja Sosnowiec, ktra ma własny kościołek, lub  Ząbkowice. Te ostatnie nawet zaczęły budowę w trudniejszych warunkach  niż my, bo materiał wszystek był sprowadzany. My zaś, mając w Łazach  cegielnię, cementownię i tartak, dostaniemy wszystkiego na miejscu, co  koszty znacznie zmniejszy.
Dziennik Powszechny 29.03.1908 r.

Rok 1909

Nowa instytucja. W Mrzygłodzie zawiązało się nowe kłko  rolnicze. Ustawa tej nowej instytucji spłdzielczej, pod nazwą andbdquo;Kłka  Rolniczego św. Izydoraandrdquo;, obejmuje osadę Mrzygłd i wsie Mrzygłdka,  Niwki, Bendusz, Mijaczw, Ciszwka, Kręciwilk, Nierada i Marciszw.
Dziennik Powszechny 5.03.1909 r.

Ruch spłdzielczy w Zagłębiu. Warszawskie Biuro  Informacyjne Stowarzyszeń Wspłdzielczych, w celu zorganizowania  związkw okręgowych wsplnych zakupw, zwołało między innymi konferencje  w Będzinie, Zawierciu i Częstochowie. W konferencji będzińskiej wzięło  udział 51 członkw zarządw, od 20 stowarzyszeń z Będzina, Czeladzi,  Dąbrowy Grniczej, Gołonoga, Ksawery, Miłowic, Niemiec, Niwki, Pogoni,  Sielca, Sosnowic i Ząbkowic. Obradom przewodniczył p. Stanisław  Wojciechowski. W sprawie przystąpienia do Związku wszyscy obecni  członkowie zarządw wypowiedzieli się za należeniem do Związku, ponieważ  jednak ostateczna decyzja w tej sprawie zależeć będzie od uchwał zebrań  oglnych, ktre w wielu stowarzyszeniach jeszcze się nie odbyły, więc  liczbę stowarzyszeń zapisujących się w tym okręgu do Związku ustalić  będzie można dopiero za kilka tygodni. Z liczby obecnych, 15 zarządw  wyraziło pewność, że ich stowarzyszenia zapiszą się do Związku.
Dziennik Powszechny 9.03.1909 r.

Rok 1912

Zabjstwo starca. W Mrzygłdce pod Zawierciem bracia Bulący  zabili Jana Pacana, napadłszy go w mieszkaniu. Zabjcy strzaskali  70-letniemu Pacanowi czaszkę drągiem żelaznym. Obu mordercw uwięziono.
Dziennik Powszechny 7.03.1912 r.

Rok 1933

Zuchwały napad na ulicy w Zawierciu. Na przechodzącą w  godzinach wieczornych przez jedną z najruchliwszych ulic Zawiercia, ul.  Piłsudskiego, żonę doktora Michnowskiego napadł nieznany osobnik i  usiłował wyrwać jej torebkę z pieniędzmi. P. Michnowska, odznaczająca  się dużą siłą fizyczną, chwyciła napastnika za kark, wzywając  rwnocześnie pomocy. Nim jednak przechodnie nadbiegli, napastnik wyrwał  się, pozostawiając w rękach p. Michnowskiej czapkę i połowę płaszcza.
Orędownik Ostrowiecki 14.03.1933 r. 

Rok 1935

Kura przyczyną samosądu. Wieśniaczka porąbała siekierką sąsiadkę.  Zawiercie, 16.03. Z Koziegłw (pow. Zawiercie) donoszą o krwawej  masakrze wieśniaczek, spowodowanej przezandhellip; kurę. W małej wiosce Siedlce  obok Koziegłw niejakiej Chwistkowej zginęła kura. O kradzież  podejrzewała swoją sąsiadkę. Na tym tle doszło pomiędzy sąsiadkami do  kłtni i bijatyki. Na drugi dzień rano w pobliżu domu znaleziono  Chwistkową ze strasznymi ranami na głowie, andbdquo;zadanymi siekierąandrdquo;. Kobieta,  ktra wybierała się na jarmark, została widocznie napadnięta i porąbana  siekierą. Nieprzytomną przewieziono do szpitala, gdzie walczy ze  śmiercią. Zawiadomiona o tym policja prowadzi dochodzenie. O krwawy  napad podejrzana jest sąsiadka, ktrą zatrzymano.
Echo (Łdź) 16.03.1935 r.

Rok 1936

Strajk w fabryce szkła. W sobotę w godz. popołudniowych w  fabryce szkła w Zawierciu wybuchł strajk robotnikw w liczbie 800 osb.  Strajk ten wybuchł z powodu niewypłacenia robotnikom należności za  urlopy oraz zapowiedzianych redukcji. W związku z tym odbyła się w  Inspektoracie Pracy w Zawierciu konferencja z udziałem przedstawicieli  dyrekcji fabryki i delegacji robotnikw. Konferencja nie dała wyniku,  wobec czego strajk trwa nadal i robotnicy pozostali na terenie fabryki.  Wobec tego dyrekcja fabryki zaproponowała, że wypłaci należności za  urlopy za trzy dni w tygodniu oraz zapowiedziano redukcję 70 robotnikw.  Robotnicy domagają się wypłaty pełnej należności za urlopy oraz  stosowanie zamiast redukcji urlopw turnusowych.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 7.03.1936 r.

Z działalności andbdquo;Sokołaandrdquo;. Odbyło się w Zawierciu zebranie  Towarzystwa Gimnastycznego andbdquo;Sokłandrdquo;. Po złożeniu sprawozdania przez  ustępujący zarząd, ktremu udzielono absolutorium, rozwinęła się  obszerna dyskusja nad działalnością andbdquo;Sokołaandrdquo;. Następnie dokonano wyboru  nowych władz. W skład zarządu weszli pp.: inż. Ignacy Banachiewicz -  prezes, inż. Stanisław Dutka - wiceprezes, Antoni Blana - naczelnik,  Stanisław Goralczyk - skarbnik, B Makieła - sekretarz, B. Kilas -  bibliotekarz, Z. Łetowski - gospodarz, a dyr. Walerian Wołoszański, J.  Janicki, Antoni Bielecki oraz J. Janowska - członkowie. Do komisji  rewizyjnej wybrano ks. prałata Fr. Zientarę, p. inż. Edwarda Stephania i  p. mgr. Jana Pasierbińskiego.
Dzień Dobry Ziemi kieleckiej 13.03.1936 r.

Remont drogi Zawiercie-Ciągowice. Ze względu na nieprzewidziane  poszarpanie drogi na terenie Zawiercie-Ciągowice, z dniem wczorajszym  magistrat m. Zawiercia przystąpił do remontu wymienionej drogi. Remont  ten będzie przeprowadzony kosztem miasta.
Walne zebranie andbdquo;Sokołaandrdquo;. W dniu dzisiejszym w sali Domu Ludowego  Zawierciu o godz. 8 wieczorem odbędzie się walne doroczne zebranie  Towarzystwa Gimnastycznego andbdquo;Sokłandrdquo;.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 16.03.1936 r.

Tajemniczy wypadek na torze. W ub. tygodniu obok toru  kolejowego Zawiercie Łazy znaleziono nieprzytomnego mężczyznę około lat  30, posiadającego na czole i nosie ślady pochodzące od uderzenia. Przy  nieznajomym mężczyźnie nie znaleziono żadnych dowodw osobistych.  Znaleziono przy nim kartkę z napisem: andbdquo;Ja jestem z Krakowaandrdquo;.  Nieznajomego odwieziono, w stanie nierokującym nadziei utrzymania go  przy życiu, do szpitala Ubezpieczalni Społecznej w Zawierciu.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 17.03.1936 r.

Z Zawiercia. Z zebrania kupcw polskich. W ub.  niedzielę w Szkole Koedukacyjnej Handlowej pod przewodnictwem pana Br.  Zawadzkiego odbyło się zwykłe miesięczne zebranie członkw  Stowarzyszenia Kupcw Polskich Pow. Zawierciańskiego w Zawierciu. Na  zebraniu tym omawiane były sprawy podatkowe członkw, organizacyjne i  in.

Z sali sądowej. Wyrokiem sądu okręgowego w Sosnowcu na  sesji wyjazdowej w Zawierciu skazany został na 1 rok więzienia i 40 zł  opłat sądowych niejaki Antoni Adamczyk z Włodowic, za to, że w  listopadzie 1934 roku zadał cios siekierą swemu sąsiadowi Marianowi  Utrackiemu, powodując u tego ostatniego złamanie kości łokciowej.

Strajk piekarzy. W ub. niedzielę w godzinach  wieczornych wybuchł w Zawierciu strajk czeladnikw i pomocnikw  piekarskich. Strajk wybuchł na tle nieuregulowania przez właścicieli  piekarń warunkw płacy i pracy, ktre w stosunku do czeladnikw i  pomocnikw są niezmiernie krzywdzące. Czeladnik piekarski zarabia  przeciętnie 15 zł tygodniowo, zaś płaca pomocy piekarskiej nie  przekracza 11 zł miesięcznie (!). Sama praca w piekarnictwie trwa 16  godzin na dobę. W sprawie złych warunkw dla czeladzi i pomocy  piekarskiej odbyły się już 4 konferencje, jednak nie doprowadziły one do  porozumienia. Przebieg strajku jest spokojny.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 25.03.1936 r.

Pożar. We wsi Ciągowice koło Zawiercia, w godzinach  popołudniowych, w zagrodzie Marii Osysek, wybuchł pożar, od ktrego  zapaliły się dwa sąsiednie domy i dwie stodoły, należące do Władysława i  Julianny Pałkw. Wymienione obiekty zabudowań, mimo energicznej akcji  ratunkowej, spłonęły doszczętnie. Pożar powstał z powodu wadliwej budowy  pieca chlebowego. Podczas pożaru poparzona została po twarzy i rękach  niejaka Franciszka Ryczek, ktrej pierwszej pomocy udzielił dr Dulęba z  Zawiercia. Straty wyrządzone pożarem sięgają do 5 000 zł. Spalone  budynki ubezpieczone były na łączną sumę 2 500 zł.

Obława policyjna. W wyniku przeprowadzonej w powiecie  zawierciańskim obławy policyjnej skonfiskowano 5 rewolwerw, 1 karabin, 9  fuzji, kilka bagnetw i szabel.

Z sali sądowej. Na ławie sądu okręgowego w Sosnowcu na sesji  wyjazdowej w Zawierciu zasiadł Henryk Kabała z Zawiercia, oskarżony o  zmuszanie do nierządu kobiet lekkich obyczajw i ciągnięcie z tego  zyskw. Sąd skazał Kabałę na więzienie oraz 40 zł opłat sądowych, z  pozbawieniem praw obywatelskich i honorowych na 3 lata.

Zawiercie. Pokłuta przez nożownika. Niejaka Franciszka Łukasik  (ulica Limanowskiego 20) została onegdaj pokłuta nożem przez swojego  sąsiada, Bolesława Kowalika. Policja prowadzi dochodzenie.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 26.03.1936 r.

Rozwiązanie Zarządu Związku Rezerwistw. Jak się  dowiadujemy, w ub. tygodniu w Zawierciu został rozwiązany przez wyższe  władze powiatowe zarząd Związku Rezerwistw, w ktrym od dłuższego czasu  były nieporozumienia między pewnymi członkami Zw. Rezerwistw a  dotychczasowym prezesem Zw. Rez. w Zawierciu, p. prof. Badowskim.  Prezesem został mianowany p. Zygmunt Karczewski, notariusz w Zawierciu.

Nagły zgon. W dniu 28 bm., w godzinach wieczornych, w wieku 51  lat zmarł nagle, na udar serca, właściciel składu z manufakturą Adam  Bryła, b. wiceprezes Stowarzyszenia Kupcw Polskich Powiatu  Zawierciańskiego w Zawierciu i długoletni członek tegoż stowarzyszenia.  Cześć jego pamięci.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 31.03.1936 r.

Rok 1937

Przesiedlenie bezrobotnych. W swoim czasie władze centralne  Funduszu Pracy wydelegowały do Zawiercia inspektora Gorczycę, celem  zorganizowania akcji przesiedlenia bezrobotnych rzemieślnikw i  robotnikw na Kresy Wschodnie. Obecnie akcja przesiedlenia bezrobotnych z  Zawiercia wstępuje na realne tory. W tych dniach opuściło Zawiercie  kilkudziesięciu robotnikw, ktrzy dostali prace w Brześciu nad Bugiem.  Za kilka tygodni robotnicy ci będą mogli sprowadzić się do Brześcia.  Projektowane jest wysłanie z Zawiercia na Kresy Wschodnie 1000 osb.
Goniec Częstochowski 27.03.1937 r.

Rok 1938

Los kopalni andbdquo;Arturandrdquo; przesądzony. 400 ludzi traci pracę. Zawiercie, 25.03. Los  kopalni andbdquo;Arturandrdquo; pod Zawierciem został ostatecznie przesądzony. Kopalnia  ta ma być z dniem 1 kwietnia zamknięta, w związku, z czym 400 ludzi  pozostanie bez środkw do życia. Zarząd fabryki Huldczyńskiego, do  ktrego kopalnia należy, decyzję swą tłumaczy zbyt wysokimi kosztami  produkcji i nieopłacalnością. Władze, dla ktrych los 400 rodzin nie  powinien być przecież obojętny, winny zainteresować się bliżej całą  sprawą i nie dopuścić do likwidacji warsztatu pracy. Tym bardziej że  Zawiercie ma już i tak dość bezrobotnych.
Echo (Łdź) 25.03.1938 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 

Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez  zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.
Poprzednią część wydarzeń z marca można przeczytać pod tym adresem: www.dawne-zawiercie.pl/marzec_w </description>
        </item><item>
        <title>Kwiecień w Zawierciu i okolicach 1835-1938</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kwiecien_w_zawierciu_i_okolicach_18351938</link>
        <description>Rok 1835

Pisarz Kancelarii Ziemiańskiej Wojewdztwa Krakowskiego. Spadek   po niegdyś Piotrze Gostkowskim, w dn. 19 lutego 1835 r. zmarłym, z   dbr: miasto Kromołw z wsiami i folwarkami, Pomrożyce, Zawiercie   kromołowskie i Zuzanka, tudzież Bzw z folwarkiem Jordanwka, w powiecie   pileckim, obwodzie olkuskim, wojewdztwie krakowskim leżących,   składający się, stosownie do przepisu prawa, z terminem   sześciomiesięcznym, a ostatecznie aż po dzień dziewiętnasty września   (pierwszy października) 1835 r. ogłasza, w ktrym to przeciągu czasu   interesowani w kancelarii ziemiańskiej z dowodami przekonywającymi   osobiście (bądź przez pełnomocnikw urzędownie umocowanych) stawić się   mają. Po czym to, co przepis prawa mieć chce, ogłoszonym zostanie.
Gazeta Warszawska nr 88, 1.04.1835 r.

Rok 1857

Podaje się do wiadomości powszechnej, iż z dniem 15 (27) marca rb.   urządzony został codzienny bieg poczt pomiędzy Pilicą a Zawierciem przy   kolei żelaznej. Przy pocztach tych mogą być przewożone osoby i ich   rzeczy za opłatą po kop. 3 od osoby na wiorstę, a od rzeczy 30 funtw   wagi przenoszących po andfrac12; kop. od funta na całą odległość. Bieg poczt   powyższych zastosowany został do przychodu pociągw osobowych   (sznelcugw) z Warszawy przez stację Zawiercie.
Kurier Warszawski nr 95, 28.03.(9.04.)1857 r.

Rok 1859

Korespondencja Gazety Warszawskiej. Z Miechowskiego dn.   12 marca 1859 r. Szkic podrży w Krakowskie, karczmy, popasy, nocleg w   Zawierciu, uwagi na noclegu. Pilica, papiernia na Wierbce. Zakłady   sukienne i kortowe. Handel wełną i jego przyszłość. Przyszłość miasta   Pilicy. Wpływ miast i fabryk na lud wiejski. Środki zaradcze. Uwagi   oglne, zakończenie.
Gdyby komu z odleglejszych czytelnikw naszej gazety przyszła kiedy   ochota zwiedzić uroczy Ojcw, Pieskową Skałę, dolinę Prądnika - słowem,   krakowskie, to trzymając się ściśle geografii, radzilibyśmy mu dojechać   koleją żelazną do stacji Zawiercie, skąd szosa prowadzi przez cudowny   Ogrodzieniec, z ruinami warownego zamku, do miasta Pilicy. Z Pilicy na   Wolbrom dojeżdża się traktem bitym do Miechowa; skąd, jako z punktu   środkowego, rozchodzą się drogi do wszystkich miejsc godnych widzenia.   Radzimy podrż na Miechw, gdyż dla samego kościoła, niegdyś Kanonikw   Regularnych, Strżw Grobu Świętego w Jerozolimie, fundacji sławnego   Jaksy, niemniej dla dwch obrazw olejnych w bocznych ołtarzach, pędzla   Smuglewicza, warto jest w tym mieście zatrzymać się. (...) O godzinie 2   po płnocy przyjeżdża się prędkim pociągiem (sznelcug) do Zawiercia.   Najprzd więc trzeba wyskoczyć z wagonu, z wysokości blisko okien   parterowych, bo na stacji Zawiercie nie ma pomostu, czyli platformy, do   wysiadania. Proszę więc teraz jechać z damami, a niech do tego ktra z   pań nie będzie w stanie normalnego i silnego zdrowia! Nieprawdaż, że to   niekoniecznie miło. Przypuśćmy jednak, żeśmy poduczyli się sztuk   łamanych pp. Horwardw, Stonettw, Hussen Hassanw, i dokonali   szczęśliwie tego salta. Przychodzi znowu ważna kwestia ułożenia głowy   pod dachem do miłego spoczynku. To sleep or not to sleep... that is the   question, bo w Zawierciu, zamiast hotelu, jest prosta polska karczma;   jeżeli zaś mwimy andbdquo;polska karczmaandrdquo;, zdaje się, że wszelkie dalsze   określania i opisy byłyby pleonazmem gramatycznym. Że jednak zdarzyć się   mogą turyści in spe, ktrzy nie znają naszych popasw, noclegw itd.,   opiszemy pokrtce tę karczmę alias zajazd. Jest to po prostu chałupa   dwojak, w jednej izbie mieści się szynkownia, w drugiej jest generalny   numer dla podrżnych, gdzie podnumery znaczą się dwoma tapczanami i   pękami słomy, do wygody i spoczynku dla pasażerw. Chcąc się zaryzykować   na podobny nocleg, potrzeba wpierw dobrze rozczytać się i wniknąć w   zasady Cabetw, Barbesw, Blancw i Caussidierw; należy umiłować śp.   księcia de Saint-Simon i owego byłego szefa ludzkości, ojca Enfantin,   wraz z całą falangą Rodriguezw, Lambertw itp. zwolennikw zasad a   chacun selon sa capacitandeacute;; la propriandeacute;tandeacute;, candrsquo;est le vol innych. Gdyby w   Zawierciu przyjęto chociaż tę odwieczną uniwersalną zasadę andbdquo;każdemu   według jego pieniędzyandrdquo;, byłoby jeszcze pł bidy, ale tam i to odrzucono -   bo choćby kto chciał płacić i przepłacać, osobnego numeru do spania  nie  dostanie, z prostej przyczyny, że go nie ma. Rzecz nader przyjemna,  gdy  się dobierze towarzystwo noclegowe złożone z mężczyzn palących  cygara i  dam umierających niemal od woni tytoniowej, z brudnego  pachciarza,  alimentującego się wśrd nocy cebulą, z chrapiącego jak  trąba sądu  ostatecznego jakiego ekonoma, z kilkorga kwilących aniołkw,  ktrych  niańki wzgardziły wszelkimi wyrobami Nathansona lub Pulsa.  Wystawcież  sobie to wszystko pandecirc;le-mandecirc;le, jednych na tapczanach, drugich  na słomie,  trzecich na stołach, czwartych na stołkach; jak zaczynają  wmawiać w  siebie, że to ma być nocleg, wypoczynek, sen, za ktry każdy  od głowy  płaci po złotemu karczmarzowi. Zapewne Kain na drugi dzień po  zabiciu  Abla musiał mieć sen spokojniejszy od snu najuczciwszego  człowieka,  ktrego los zagnał na nocleg do Zawiercia. Prawdziwie pojąć  trudno,  dlaczego u nas wszędzie prawie panuje taka opieszałość we  względzie  tyczącym się wygd i potrzeb publicznych, zwłaszcza gdy  dbałość o też  wygody chodzi zawsze w parze z interesem własnym  eksploatujących.  Wszędzie ten sam nieład, ten sam brud, ta sama  obojętność; a dalipan, że  przynajmniej na stacjach kolei żelaznej,  choćby dla samego oka  cudzoziemcw, powinno być inaczej. Bo i po cż  dawać pole do obmowy? Cż  dziwnego, że Niemiec, zmuszony raz choć w  życiu zanocować w takim  Zawierciu, nazwie nas dies Polen, zaś Francuz  utwierdzi się w swym  ulubionym pays des barbares. A w istocie, trudno  by już było im i  kontrować, i sprzeczać się z nimi o to. (...)  Zaprosiwszy czytelnika do  podrży w krakowskie, udajmy się sami naprzd  z Zawiercia szosą do  Pilicy i zastanwmy się nieco dłużej w tym  mieście, jako na pierwszej  stacji tej pięknej, uroczej, zachwycającej  podrży.
Położenie miasta Pilicy, spod stp ktrego bierze początek rzeka tegoż   imienia, jest przecudowne. Od strony zachodniej wyrestaurowany z ruin   zamek, mieszkalny obecnie, dominuje ponad miastem jak fort, jak cytadela   jaka. Od południa gry okryte lasami sosnowymi i jodłowymi, spośrd   ktrych sterczą drzemiące snem ubiegłych wiekw ruiny zamku   smoleńskiego, stanowią fantastyczne tło ciemne, na ktrym wieżyce   kościłkw, kominy i dachy szare domostw pięknie konturowo się   zarysowują. Za miastem tuż szumiąca kaskada młodej jeszcze Pilicy, ujęta   po tyrańsku, bez względu na wiek dziecięcy, w koryto drewniane, spada z   szumem na koła młyna, szerząc wokoło monotonny, usypiający plusk wody i   odgłos trybw koła, tak miłe wiejskiej zaciszy, tak przystające do   georgiki, do sielanki swojskiej. (...) Skreślimy raczej obraz   teraźniejszości Pilicy. Jeżeliś, łaskawy Czytelniku, zwiedzał kiedy   miasta fabryczne grnego Śląska, jeżeliś obserwował choć z okien wagonu   te fantastyczne kłęby dymw, wywiązujące się z olbrzymich kominw   fabryk, słuchał monotonnego jęczenia machin, periodycznego stukania   wielkich młotw, widział ten gwarny ruch ludności zakopconej,   rękodzielniczej, to obraz zupełnie podobny przedstawi ci obecnie Pilica.   Ma się rozumieć, do tego podobieństwa nie wchodzą kałuże błota, kupy   śmieci i brudy wszelkiego rodzaju, wsplne wszystkim naszym   prowincjonalnym miasteczkom. Właściciel obecny Pilicy, p. Moes, znany   chlubnie krajowi ze swych eksploatacji przemysłowych w rżnych   gałęziach, postanowił sobie, na wzr nieodżałowanej pamięci   Steinkellera, ożywić to ciche ustronie przemysłem i ruchem handlowym. W   tym celu założył on w Wierbce (nomenklatura), o parę wiorst od miasta   Pilicy, fabrykę papieru, na kolosalną skalę. Fabrykę tę ożywia woda z   rzeki Pilicy, ktra zatrzymana sztucznymi groblami obraca prcz tego   prześliczny, udoskonalony tartak angielski, oraz kryguje masę łąk. Woda   taż sama, sprowadzona pomostami, wpada olbrzymimi żelaznymi rurami na   turbiny, nadając papierni siłę ruchu. Nie jest tutaj zamiarem naszym   pisać specjalne, fachowo-naukowe sprawozdania o fabryce papieru w   Pilicy. Opisy podobne interesować by mogły tylko fabrykantw, nie zaś   ogł czytelnikw. Co więc mamy powiedzieć, powiemy oglnikowo i   pokrtce. Profana, zwiedzającego papiernię, najwięcej zaciekawia machina   olbrzymia do wyrabiania papieru bez końca. Cały proces fabrykacyjny   jest tutaj widocznym jak na dłoni. Z kadzi w grze ustawionej, gdzie się   przerabia wciąż rozcieńczona wodą papka, spływa taż papka na szeregi   sit trzęsących się. Na sitach tych rżnej gęstości papka i pozbywa się   stopniowo wody, kondensuje się, osiąka na walcach filcowych, suszy do   reszty pomiędzy rozgałęzionym systematem walcw żelaznych wewnątrz parą   ogrzanych, i w końcu wychodzi pod postacią wybornego papieru, gotowego   do użycia. System noży okrągłych, osadzonych na walcu obrotowym, tnie   całą szerokość płatu papierowego na odpowiednie arkuszom sztuki, te   następnie tną się na arkusze i jest papier gotowy. Brudna szmata,   wrzucona w holendry, wymyta, wygotowana, wybielona, utarta, rozrobiona   na najcieńsze włkna, spuszczona do kadzi, nie potrzebuje jak pł   godziny czasu, żeby się odrodziła jak feniks z popiołw i ukazała się   nam pod postacią najpiękniejszego welinu, oczekującego tylko pira i   atramentu. W istocie, podziwiać należy rozum człowieka, a więcej jeszcze   podziwiać tę Najwyższą Istotę, ktra w swej łasce nieograniczonej   pozwoliła używać człowiekowi tej władzy twrczości, działającej   rzeczywiście cuda na ziemi.
(Dalszy ciąg nastąpi).
Gazeta Warszawska 12.03.1859 r.

Rok 1866

Wiadomość! W dominium Poręba, przy stacji kolei żelaznej Zawiercie, są   do wydzierżawienia dwie fryszernie z należącym do takowych zakładem   polewy (Hochofen Etablissements mit zugetriegen Emailer-Anstalt).   Egzystująca tamże fabryka budowy machin zostaje zwinięta i wszystkie z   niej pochodzące maszyny na sprzedaż wystawione. Bliższą wiadomość   udzieli biuro administracji, administracja hrabiego Schaffgotsch baron   von Buddenbrock.
Kurier Warszawski nr 86, 5.(17.)04.1866 r.

Rok 1871

Blanowice. Dyrekcja Szczegłowa Towarzystwa Kredytowego   Ziemskiego w Kielcach podaje do powszechnej wiadomości, iż na zasadzie   art. 7 Postanowienia b. Rady Administracyjnej Krlestwa Polskiego z  dnia  28 czerwca (10 lipca) 1860 r. i upoważnień przez Dyrekcję Głwną   Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego udzielonych, następujące dobra   ziemskie za zaległość w ratach Towarzystwu należnych wystawione są na   przymusową sprzedaż przez publiczną licytację w mieście Kielcach, w   kancelariach hipotecznych poniżej wymienionych.
1. Blanowice i Piecki, z folwarkiem Staw, z przyległościami i   przynależnościami, po uposażeniu włościan pozostałe, położone w okręgu   Pilickim - raty zaległe w chwili zarządzenia sprzedaży wynoszą rs. 940;   wadium do licytacji wynosi rs. 2 100; licytacja rozpocznie się od summy   rs. 15 200; termin sprzedaży dn. 4 (6) listopada 1868 r., przed  rejentem  Mieszkowskim Wojciechem.
(andhellip;) Skarżyce i Morsko z przyległościami i przynależnościami, po   uposażeniu włościan pozostałe, położone w okręgu pileckim - raty zaległe   w chwili zarządzenia sprzedaży wynoszą rs. 770; wadium do licytacji   wynosi rs. 2 100; licytacja rozpocznie się od sumy rs. 17 500; termin   sprzedaży dn. 8 (20) listopada 1868 r. przed rejentem Makowskim   Stanisławem. (andhellip;)
Dodatek do andbdquo;Gazety Warszawskiejandrdquo; nr 81, 1.04. 1871 r.

Rok 1880

Zaraz za dworcem stacji Zawiercie wzniesiona i w bieg   już puszczoną została huta szklana, będąca własnością p. Panek et   Company. Pan P. jest właścicielem tutejszej cegielni parowej. Fabryka   wyrabia dotąd tylko szkło lagrowe białe (tafle). Piecw czynnych ma 3, a   robotnikw 20; w krtkim czasie wyrabiać będzie butelki, szklanki  itd.,  na ktre przyjmuje już obstalunki i kontraktuje. Dotąd Zawiercie  liczy  już fabryk 8, a mianowicie: dwie fabryki bawełniane, jedna  Ginsberga,  druga akcyjna; 1 fabryka kortw Braus et Comp.; 1 fabryka  tektury  smołowanej, cementu drzewnego pana J. Katz; 1 tartak duży  parowy, p.  Horowitz, Lipsichitz i S-ka; 2 cegielnie duże, z nich jedna  parowa, p.  Panek et Comp; 1 piekarnię parową; brak jednak wielki,  pomimo tylu  robotnikw i oficjalistw rżnych narodowości, restauracji  porządnej.

Z powodu rozszerzania plantu pod drugą linię drogi żelaznej  otworzone  zostały dla pociągw gospodarczych stacje telegraficzne w  domkach  drżniczych pomiędzy stacją Zawiercie - Łazy oraz Łazy -  Ząbkowice, a  także założono weksle dla wpuszczania na linię, ułożoną  chwilowo,  gospodarczych pociągw, aby nie przeszkadzały punktualnemu  biegowi  pociągw towarowych i osobowych. Do robt ziemnych, z powodu  braku  dostatecznej liczby robotnikw, sprowadzono Austriakw, ktrzy   codziennie całymi partiami przybywają.
Tydzień 16.(28.)04.1880 r.

Szpital i szkoła. Wspłwłaściciele fabryki wyrobw tkackich w  Zawierciu,  bracia Ginsbergowie, ofiarowali 20 000 rs. na wzniesienie  szpitala i  szkłki dla robotnikw i ich rodzin, oraz przyrzekli  następnie  utrzymywać je swoim kosztem.
Gazeta Warszawska nr 91, 12.(24.)04.1880 r.

Rok 1886

Statystyka parafii Piotrkowskiej i jej filiałw za rok zeszły. (andhellip;)  W  filiale Dąbrowa razem z Zawierciem i Sosnowcem familii 354, dusz 1  216;  ochrzczono chłopcw 23, dziewcząt 23, razem 46; konfirmowano  chłopcw 9,  dziewcząt 4, razem 13; u komunii św. było mężczyzn 219,  kobiet 319,  razem 538; ślubw zawarto 15, pomiędzy tymi mieszanych 9;  umarło 41 płci  męskiej, 23 żeńskiej, razem 64. (andhellip;)
Głosy Kościelne w sprawie Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego nr 7, 3.(15.)04.1886 r.

Rok 1888

Ciągliński J. Halo słoneczne. Dnia 10 lutego 1887 r. widziano w  Zawierciu wspaniałe halo słoneczne, ktre trwało około 35 minut. (andhellip;)
Prace matematyczno-fizyczne t. 1, Warszawa 1888.

Rok 1892

Bez szynku i bez karczmy obejść się można; dowodzi tego fabryczna wieś   Zawiercie, licząca do 12 tys. mieszkańcw. Nie posiada ona w obrębie   swoim od nowego roku ani szynku, ani karczmy, tylko bawarie [piwiarnie],   w ktrych można dostać piwa. Nawet w święta wielkanocne nie było widać  w  całym Zawierciu pijanych, a zatem bjek, ktre często bardzo   przytrafiają się w innych miejscowościach fabrycznych. Dziś więc   Zawiercie możemy stawiać jako wzr wstrzemięźliwości.
Zorza nr 17, 16.(28.)04.1892 r.

Rok 1901

Morderstwo inżyniera Stephaniego, o ktrym pokrtce  donosiliśmy,  popełnione zostało w Zawierciu przez trzech ludzi. Sędzia  Gutowski  rozwinął śledztwo i tego samego dnia wieczorem aresztowano  podejrzanych o  udział w zabjstwie: strża domu Stephaniego, Andrzeja  Wjcika, i dwch  jego towarzyszw, Jzefa Starzyka oraz Aleksandra  Komarowskiego, ktrzy  okazali się przestępcami. W dniu zabjstwa  Stephani przyszedł o  godzinie 4 po południu obejrzeć nowo wybudowy dom,  towarzyszyli mu  Wjcik i Starzyk. Obaj porozumieli się wzrokiem, a  jeden z nich odezwał  się: andbdquo;Niech no pan zejdzie na dł do piwnicy, bo  się pokazała wodaandrdquo;.  Stephani zeszedł i wwczas Jzef Starzyk miał się z  nim załatwić, lecz  brakło mu odwagi. Stephani wyszedł z piwnicy,  obejrzał roboty i zawrcił  ku domowi, nie domyślając się, że śmierć  wisiała nad jego głową.  Uszedłszy kilkanaście krokw, coś sobie  przypomniał i wrcił na swoje  nieszczęście. Wwczas wymienionym dwm,  do ktrych się przyłączył  Komarowski, przyszła myśl, żeby go zwabić na  grę. Przystąpił do  Stephaniego Jzef Starzyk i rzekł: andbdquo;Pan stawia nowy  dom, a już zaczyna  się rysowaćandrdquo;. Stephani, nie przeczuwając  zdradzieckiego podstępu, wszedł  po prowizorycznym pomoście na grę i tu  padł ofiarą. Jzef Starzyk  pierwszy rzucił się na niego, powalił na  ziemię, zakneblował mu usta i  wsplnie ze strżem, Andrzejem Wjcikiem,  dokonali zabjstwa kilofem i  cegłami, zadając mu śmiertelne razy w  piersi. Gdy spostrzegli, że ofiara  daje jeszcze słabe oznaki życia,  dobili Stephaniego kolanami. Stało się  to o godzinie 5 po południu, w  obecności Aleksandra Komarowskiego,  ktry był biernym świadkiem całego  morderstwa. Załatwiwszy się w ten  sposb, zdjęli z trupa buty i  zakopali je w piasek, a zabrawszy zegarek i  kluczyki, jakie znaleźli w  kieszeni zabitego, okręcili mu twarz i  piersi starym workiem,  odrutowali przy pomocy Komarowskiego i  pozostawili na miejscu, sami zaś  poszli na kolację do strża Wjcika,  gdzie grali w karty do pźnego  wieczora. O godzinie 11 w nocy udali się  na miejsce zbrodni, zabrali we  trzech swoją ofiarę, przerzucili trupa  przez sztachety ogradzające  staw sąsiedni, przeleźli sami przez parkan i  nakładłszy kamieni pod  drut opasający trupa, wrzucili go do wody.  Zmawiali się już przed  trzema tygodniami, by Stephaniego zamordować w  domu Muncha. Mieli to  wykonać w ten sposb, żeby wtajemniczyć chłopca,  służącego, ktry by im  ułatwił wejście nocą, zostawiając przymknięte  okno. Planu tego  zaniechali w obawie, aby ich chłopiec nie zdradził.  Przyczyny, ktra  ich popchnęła do tego czynu, nie wyjawili. Jest  przypuszczenie, że  uczynili to pod wpływem namowy. Wszyscy zostali okuci  w kajdany i  przewiezieni do więzienia w Częstochowie. Są to ludzie  młodzi,  najstarszy z nich liczy dopiero dwudziesty sidmy rok życia!  Dodać  należy, że Andrzej Wjcik służył u Stephaniego od małego chłopaka,   kiedy jego chlebodawca był jeszcze dyrektorem fabryki w Porębie. Sekcja   sądowo-lekarska, dokonana na zwłokach zabitego, wykryła między innymi:   złamanie mostka, połamanie wszystkich żeber z lewej strony i ogromny   wylew krwi w piersiach. Pogrzeb Stephaniego odbył się w dniu 6 bm. po   południu, na cmentarzu ewangelickim w Porębie
Goniec Wielkopolski nr 80, 19.04.1901 r.

Rok 1906

Zawiercie. Od jednego z prenumeratorw naszych,  robotnika, otrzymujemy  następującą notatkę o wyborach: andbdquo;Bardzo wesołą  nowiną chciałem się z  Łaskawym Panem podzielić, mianowicie, że my  robotnicy fabryki Tow. Akc.  andraquo;Zawiercieandlaquo;, w ktrej pracuje około 6  tysięcy robotnikw (połowa  mężczyzn), pomimo wściekłej agitacji  socjalistw, zdołaliśmy  przeprowadzić wybory pełnomocnikw. Nie uwierzy  Łaskawy Redaktor, jak  się tym cieszymy, bo sami socjaliści mwili,  będąc pewni swej  rewolwerowej racji, że ktra partia zwycięży dnia 11  kwietnia, ta będzie  w naszej fabryce panowała. I dał Pan Bg, że oni  ponieśli haniebną  porażkę. Nie cieszymy się tym w przypuszczeniu, iżby  tam co nasi  pełnomocnicy zaważyli na szali interesw naszej ukochanej  Ojczyzny, bo i  bez nich też by się obyło; ale raduje nas niezmiernie  to, żeśmy  pokazali, iż jeszcze nie wszyscy robotnicy pogłupieli, że od  wczoraj już  nas nie będą socjaliści na swoim pasku wodzić. Już my się  bez nich  obejdziemy. Niestety, w 6 fabrykach w Zawierciu robotnicy nie  poszli za  naszym przykładem (we wszystkich razem mniej ludzi pracuje,  niż w naszej  jednej), ale pal ich sześć! Okazali oni jedynie, że  plewami  socjalistycznymi zapchane mają głowy. Podawaliśmy głosy na  pięciu  kandydatw, z ktrych trzech będzie pełnomocnikami. Otrzymali  najwięcej  głosw: pp. Grabiański 819, Krawczyński 507, Mijalski 476,  Gajdzik 412,  Piotrowski 175 i Spyra 146 - sidmego nie wybrano. W tymże  dniu odbyły  się wybory w Zawierciu ze średniej własności z 10 gmin, na  ktre wypadło  33 prawyborcw. Nie wiadomo nic jeszcze, jak się  nazywają wybrani, wiem  tylko, że wybrano kilku księży. I w gminach też  były wybory, ale  podobno nie we wszystkich wybrali pełnomocnikw, bo i  po wsiach zaczął  też już strajkować rozum, ale, dzięki Bogu, nie  wszędzie, więc jakoś tam  będzie, że posłw wybierzemy i do Dumy ich  wyprawimy i przed światem  złożymy dowd, że jesteśmy i żyjemy. I jakoś  błogo człowiekowi na duszy,  że się moc czarta, choć powoli, kruszyandrdquo;.
B.X. (robotnik)
Dziennik Powszechny 17.04.1906 r.

Rok 1907

Z Zawiercia donoszą andbdquo;Kurierowi Zagłębiaandrdquo;. We wtorek, dnia 26  bm., gdy  ksiądz proboszcz zawiercki, chcąc załatwić pewien interes u  obermajstra,  p. Bankiera, przechodził przez jedną z sal nowej fabryki  akcyjnej,  pewna dziewczyna zaczęła drwić z kapłana. Koleżanki chciały  powstrzymać  bezwstydną robotnicę, lecz daremnie. Znalazł się też  robotnik, niejaki  Bebłot, przędzalnik 26-letni, ktry pomagał  bezwstydnicy. Inni koledzy  zażądali stanowczo, aby tę parkę oddano pod  sąd koleżeński, ktry  postanowił, aby zarwno dziewczyna, jak i B.  udali się do księdza i w  obecności 10 osb obcych i 4 delegatw  robotniczych ukorzyli się i  prosili o przebaczenie, ktrego też ks.  proboszcz udzielił im z serca.
Dziennik Powszechny 4.04. 1907 r.

We wtorek bandyci dokonali dwch napadw na monopole w powiecie  będzińskim. We  wsi Włodowice łupem bandytw stała się cała zawartość  kasy w kwocie 72  rub. Zaalarmowani włodowiczanie urządzili pościg,  ktrego wynikiem  było schwytanie jednego z bandytw, Jana Kwapińskiego,  przy ktrym  prcz książeczki legitymacyjnej znaleziono 4 206 rub.  gotwką.
We wsi Poręba sześciu uzbrojonych i zamaskowanych złoczyńcw otoczyło   sklep monopolowy, po czym dwch weszło do sklepu i zażądali wydania   pieniędzy. Sprzedawca nie stawiał oporu i oddał 547 rub. Bandyci udali   się do urzędu gminnego. Na drodze spotkali jadącego konno kozaka.   Kilkoma strzałami położyli go trupem na miejscu i strzelając,   rozpierzchł się na wszystkie strony.
Dziennik Powszechny 26.04.1907 r.

Wskutek strajkw i bezczynności kopalni andbdquo;Poręba  Mrzygłodzkaandrdquo; (pow.  będziński) mieszkańcy Zawiercia i okolicy są w  niemałym kłopocie z  powodu drożyzny i braku węgla.
Dziennik Powszechny 30.04.1907 r.

Rok 1912

Strajk w Zawierciu. andbdquo;Kurier Zagłębiaandrdquo; donosi:  Administracja Tow. Akc.  andbdquo;Zawiercieandrdquo; zawiadomiła robotnikw, że od  poniedziałku, dnia 21 bm.,  zamyka fabrykę. Przyczyną tego kroku jest  częściowy strajk w fabryce,  mianowicie w tkalni i przędzalni, w oglnej  liczbie 2000 robotnikw.  Strajk wynikł wskutek wydalenia jednego z  robotnikw w tkalni. Robotnik  w w piątek zeszłego tygodnia pokłcił  się w ambulatorium fabrycznym z  dr Peltynem. Administracja fabryki  wydaliła owego robotnika, przeciw  czemu protestowali jego koledzy,  utrzymując, że w sprawie tej winni są  zarwno lekarz, jak i robotnik.  Pierwszy strajk wybuchnął w tkalni w  poniedziałek, dn. 16 bm., we  wtorek zaś robotnicy powrcili do pracy,  ale ponieważ administracja nie  zgodziła się na pozostawienie wydalonego  robotnika, więc tego samego  dnia tkacze porzucili pracę.

Zarząd Tow. Akc. zakładw bawełnianych zamknął wszystkie  oddziały  fabryki w Zawierciu z przyczyny częściowego strajku. 6000  robotnikw  nieczynnych, żądania niewiadome. W mieście panuje spokj.  Przybyli z  Piotrkowa gubernator Jaczewski oraz naczelnik powiatu i  inspektor  fabryczny.
Dziennik Powszechny nr 110, 23.04.1912 r.

Napad i ujęcie bandytw. Wczoraj na stacji Zawiercie, o  godz. 11 przed  południem, żandarm stacyjny zauważył dwch młodych  mężczyzn,  zdradzających zaniepokojenie; zbliżywszy się do nich, zażądał   legitymacji, ci zaś bronili się ucieczką, wwczas żandarm zaczął   strzelać, przy czym jednego z bandytw postrzelił w lewą rękę.   Postrzelonego bandytę schwytano; znaleziono przy nim brauning z całym   magazynem nabojw. Jest to niejaki Dawydiuk, b. strażnik policji   łdzkiej. Przy pomocy policji miejskiej drugiego bandytę schwytano za   stacją i ten rwnież uzbrojony był w brauning. Ujęci bandyci, jak się   pźniej okazało, przed przyjściem na stację ograbili przedsiębiorcę   Bugajskiego, zabrawszy mu 86 rb.
Dziennik Powszechny nr 111, 24.04.1912 r.

Piotrkw. W nadchodzącą sobotę rozpocznie się narada  piotrkowskich władz  gubernialnych w sprawie przekształcenia Zawiercia  na osadę. Obecnie  Zawiercie jest wsią, należącą do gminy Kromołw.
Zawiercie. Robotnicy w fabryce tkackiej andbdquo;Zawiercieandrdquo; przystępują do pracy.
Dziennik Powszechny nr 112, 25.54.1912 r.

Echa bezrobocia w Zawierciu. Z Zawiercia donoszą, iż do posła  do Izby  Państwowej, Żukowskiego, wysłano stamtąd odezwę z prośbą o  wniesienie  interpelacji, na jakiej zasadzie władze zarządziły  aresztowanie  niektrych osb spośrd robotnikw strajkujących, ktrych  zakuto w  kajdany i rozesłano po więzieniach pomimo tego, że przebieg  bezrobocia  był zupełnie spokojny. Przyczynę wybuchu strajku jeden z  korespondentw  oświetla w ten sposb: robotnik suchotnik nie chciał  radzić się lekarza  fabrycznego, Żyda, dr Peltyna, miał zaś więcej  zaufania do dr  Brzezińskiego, rwnież lekarza fabrycznego. Gdy robotnik  dowiedział się,  że dr Brzeziński wyszedł, zabierał się do wyjścia. Na  to wszedł dr  Peltyn i chciał go auskultować; robotnik oświadczył, by dr  P. leczył  rabinw i Żydw, on zaś chce porady Polaka. Podobno  po tym odezwaniu się  felczer miejscowy poturbował i wyrzucił za drzwi  robotnika. Ten zatarg  stał się następnie powodem masowego bezrobocia.
Głos Warszawski nr 112, 26.04.1912 r.

Rok 1913

Dnia 5 kwietnia nastąpi otwarcie wystawy entomologicznej, podjętej przez   Towarzystwo Miłośnikw Przyrody, w wielkiej Sali Ratuszowej w   Warszawie. Praktyczną część wystawy stanowią działy: owady szkodliwe w   rolnictwie, leśnictwie i ogrodnictwie, pasożyty ludzi i zwierząt, owady   pożyteczne, ptaki oraz inne zwierzęta owadożerne i sztuczne sposoby   tępienia owadw szkodliwych. Wspłudział w tych działach biorą między   innymi stacja ochrony roślin Tow. Ogrodniczego Warszawskiego, Tow.   Pszczelniczo-Ogrodnicze, Bruno Mikulski, Andrzej Chrzanowski, Helena   Gabrielowa, Franciszek Feifter, Izaak z Zawiercia i wielu innych.   Informacji udziela Tow. Miłośnikw Przyrody, Bracka 18, tel. 94-28.
Głos Lubelski 5.04.1913 r.

Rok 1914

W Zawierciu (g. piotrkowska) handel polski rozwija się dobrze.  Obecnie  jest już 257 sklepw polskich. Hurtownia stowarzyszenia kupcw   chrześcijan, istniejąca od grudnia r.z., miała w ciągu dwch miesięcy   rb. 400 czystego zysku.
Zorza nr 416, 26.04.1914 r.

Rok 1918

Zawiercie. Należyta odprawa. W ostatnich dniach na  zagrodę gospodarza  Mikołaja Białego we wsi Bendusz (pomiędzy Zawierciem  a Koziegłowami)  napadło kilku bandytw. Kiedy złoczyńcy dostali się do  mieszkania,  dzielny gospodarz przygotował im należytą odprawę,  mianowicie jednego z  napastnikw ciężko zranił w głowę siekierą.  Dzielna ta obrona tak  podziałała na pozostałych bandytw, że zabrawszy z  sobą rannego,  umknęli.
Głos 14.04.1918 r.

Rok 1920

Gwałty policji. Poseł tow. Arciszewski wnisł do  Ministerstwa Spraw  Wewnętrznych interpelację w sprawie nadużycia,  jakiego dopuścił się  tajny agent 14. Komisariatu Policji Państwowej w  Zawierciu wraz z  policjantem Teofilem Cierpakiem, względem wdowy  Justyny Majcherskiej.  Policjanci groźbą wymusili od Majcherskej oddanie  całego jej majątku,  160 rubli zlotem i 105 rubli srebrem, a kierownik  komisariatu wydał jej  na tę sumę pokwitowanie, pomimo że moc  obowiązującej ustawy o  przymusowym wykupie złota i srebra została z  dniem 1 lutego uchylona.  Głwna komenda wyjaśnia sprawę w sposb  następujący: fakt zabrania monet  złotych i srebrnych Justynie  Majcherskiej rzeczywiście miał miejsce,  lecz towarzyszyły mu  okoliczności odmienne od podanych przez  andbdquo;Robotnikaandrdquo;: wywiadowca 14.  Komisariatu Policji w Zawierciu, Edward  Wodniak, dowiedziawszy się  poufnie, że mieszkanka Zawiercia, Justyna  Majcherska, posiada znaczną  ilość monet złotych i srebrnych, ktre ma  zamiar sprzedać niejakiemu  Jakubowi Muszerowi, udał się wraz z  posterunkowym tegoż Komisariatu  Teofilem Cierpiałem celem zabrania  wspomnianych monet od Majcherskiej;  ponieważ ta ostatnia oświadczyła, że  żadnych pieniędzy w złocie ani  srebrze nie posiada, funkcjonariusze  policji zarządzili rewizję, w  ktrej wyniku znaleźli w rżnych miejscach  ukryte pieniądze złote i  srebrne, na ktre to pieniądze Majcherska  otrzymała pokwitowanie. Po  otrzymaniu przez Komisariat policji  zawiadomienia o skasowaniu ustawy o  przymusowym wykupie złota i srebra,  zabrane pieniądze zostały  niezwłocznie właścicielce zwrcone. Dodać  należy, że Majcherska nie  skarżyła się na niewłaściwe postępowanie  policji, a tylko napisała  przez biuro pośrednictwa pracy o zwrot prośbę,  ktra nadeszła już po  zwrceniu jej pieniędzy, a następnie oświadczyła w  komisariacie  policji, iż żadnych pretensji do organw policyjnych nie  rości.
Gazeta Policji Państwowej 30.04.1920 r.

Rok 1926

Z Zagłębia Dąbrowskiego. Skok z wieży kościelnej. 21 bm. o  godz. 13 z  dotychczas nieustalonych przyczyn wyskoczył z wieży  kościelnej w  Kromołowie z wysokości 30 metrw Kazimierz Urbański, lat  28, ktry w  stanie nieprzytomnym odwieziony został do Szpitala Kasy  Chorych u  Huldczyńskiego w Zawierciu przy ul. Kopernika 7. Stan  pacjenta jest  groźny. Dochodzenie prowadzi policja, celem ustalenia  przyczyn tego  niezwykłego wypadku.
Polonia nr 175, 26.06.1926 r.

Rok 1930

1500 bezrobotnych otrzymało pracę w Zawierciu. Pogrzeb dwch ofiar  piątkowej demonstracji. Wczoraj  w miejscowym magistracie zapisało się do  robt inwestycyjnych i  otrzymało niezwłocznie pracę przy naprawie  brukw 1500 bezrobotnych.  Dzisiaj odbędzie się tu pogrzeb dwch ofiar  demonstracji bezrobotnych,  Nyka i Podsiadłego, ktrzy zmarli w szpitalu.  Związki zawodowe wzięły  na siebie obowiązek utrzymania spokoju podczas  pogrzebu. Ogłem podczas  demonstracji aresztowano 43 osoby. Większa  cześć z nich została już  zwolniona. W więzieniu osadzono 11 osb, ktrym  udowodniono podżeganie  do buntu i czynny udział w demonstracji.
Echo 3.04.1930 r.

Jak to było w Zawierciu? Wobec pogłosek, jakie pojawiły  się w niektrych  dziennikach w związku z manifestacjami bezrobotnych w  Zawierciu w  dniach 18 i 19 bm., stwierdzić należy, że wbrew  twierdzeniom wojsko w  manifestacji udziału nie brało. Dwaj żołnierze,  ktrzy znaleźli się w  tłumie, przybyli tam przypadkowo, nie biorąc  bezpośredniego udziału w  manifestacji. Jak stwierdziła komisja  sądowo-lekarska, wszystkie rany  postrzałowe pochodziły od kul  rewolwerowych i zadane były przez  demonstrantw, ktrzy strzelali do  policji, otoczonej przez tłum. Na  skutek tych strzałw został raniony  rwnież jeden z policjantw. Policja  użyła karabinw, oddając salwę  ostrzegawczą. Sekcja zwłok zmarłych  wskutek ran postrzałowych wykazała,  że rany wątroby i kiszek pochodziły  rwnież od kul rewolwerowych.
Goniec Wielkopolski nr 98, 27.04.1930 r.

Sprawa Policji konnej w Zawierciu. Z  inicjatywy starosty powiatowego  odbyło się tu 26 bm. zebranie w  starostwie, na ktre zaproszeni zostali  przedstawiciele magistratu i  miejscowego przemysłu. Starosta p.  Konopacki oświadczył, że wskutek  koniecznych oszczędności zmuszony  będzie zlikwidować policję konną,  gdyż skarb nie może ponosić wydatkw  na jej pomieszczenie. Ponieważ  jednak policja konna w mieście liczącym  40 000 ludności jest potrzebna,  przeto starosta zwrcił się do zebranych  z propozycją, aby udzielili  odpowiedniego pomieszczenia. Dotychczas  policja była ulokowana w  fabryce Huldczyńskiego, wskutek odległości  jednak nie zawsze mogła  przybyć w porę. Celem posiedzenia było  wydostanie od miasta i fabryk  funduszw na budowę koszar policyjnych. I  to w imię oszczędności! I to w  czasie, gdy czytamy o podwyższonych  dietach dla urzędnikw Min. Spraw  Zagranicznych. Społeczeństwo dosyć już  jest obarczone podatkami. Jeżeli  oszczędzać - to oszczędzać musi  właśnie społeczeństwo. Nad słuszną  potrzebą pobudowania koszar i stajni  dla policji powinno było się  pomyśleć wcześniej, zanim uchwalono w myśl  radosnej twrczości budowy  rżnych andbdquo;pałacwandrdquo; kosztujących miliony.
Polonia 28.04.1930 r.

Rok 1936

Zjazd delegatw Powiatowego Związku Strzeleckiego w Zawierciu.  W ub.  niedzielę odbył się zjazd Zw. Strzeleckiego. Po wysłuchaniu  sprawozdań  dokonano wyboru nowego zarządu, w skład ktrego weszli pp.  Bauer,  Czarnota, wiceprezydent Gralczyk, Głociński, Palme, Tajerowa,  por.  Rutkowski   członkowie. Do komisji rewizyjnej wybrani zostali pp.:   Pleban, Gąsiorowski, dyr. Masłowski. Delegatami na zjazdy podokręgu   wybrani zostali pp.: Gawlik, Fajerowa, por. Lipowski, Sołciński, Gubała.   Do komitetu budowy domu weszli pp.: starosta Wardejn-Zagrski, mgr   Stanisław Malanowicz, Bauer, Pleban, L. Świderski Czarnota i por.   Rutkowski.

Zatrudnienie bezrobotnych. Uruchomienie robt publicznych. W  powiecie  zawierciańskim zostały już uruchomione roboty publiczne.  Roboty te  ogniskują się w trzech gminach, w ktrych w okresie zimowym  prowadzona  była akcja doraźna dla bezrobotnych. Na terenie gm. Poraj i  gm.  Koziegłwki zostało zatrudnionych przeszło 100 osb przy budowie  nowej  drogi Kromołw Włodowice, 120 osb w gminie Poręba (60 osb w gm.   Rokitno Szlach., 60 osb w gm. Myszkw), 30 w gm. Żarki. Tytułem   wynagrodzenia robotnicy otrzymywać będą gotwkę lub mąkę. Dniwka dla   robotnikw ustalona została w wysokości 1 zł 50 gr. Jeżeli chodzi o   Zawiercie, to sytuacja przedstawia się gorzej. Bezrobotni korzystają   nadal z akcji doraźnej. W pierwszych dniach bm. przy budowie drogi   Zawiercie Poręba zatrudnionych zostanie około 50 osb z Zawiercia, poza   tym przy kopaniu szlaki i na robotach drogowych przy ulicy  Paderewskiego  i w stronę Ciągowic zatrudniono 70 osb. Następnie  większa ilość robt  zostanie uruchomiona w drugiej połowie bm.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 1.04.1936 r.

Rozwiązanie zarządu Związku Rezerwistw. Dużą sensację  wywołała w  Zawierciu wiadomość o rozwiązaniu powiatowego zarządu  Związku  Rezerwistw w Zawierciu przez wyższe władze tegoż Związku.  Zaznaczyć  należy, że od dłuższego czasu trwały poważne tarcia między  grupą  członkw Zw. Rezerwistw a dotychczasowym powiatowym prezesem   rezerwistw w Zawierciu, p. prof. Badowskim Kazimierzem, ktry jest   jednocześnie ławnikiem zarządu miejskiego w Zawierciu. Jak się   dowiadujemy, komisarskim prezesem powiatowego zarządu Związku   Rezerwistw w Zawierciu został mianowany notariusz Karczewski Zygmunt.   Wiadomość ta jest szeroko omawiana wśrd związkw płwojskowych.
Warszawski Dziennik Narodowy 2.04.1936 r.

Przyjęcia na roboty publiczne. Magistrat Zawiercia  zatrudnił onegdaj 163  osoby na robotach publicznych w Zawierciu.  Zarobki robotnikw będą  wynosiły 2,40 zł na dniwkę. Dalsze przyjęcia  robotnikw spodziewane są w  najbliższym czasie.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 4.04.1936 r.

Zakończenie strajku w szklarni. Jak już donosiliśmy, w ub.  sobotę w  godzinach popołudniowych w fabryce szkła w Zawierciu wybuchł  strajk  okupacyjny robotnikw w liczbie 800 ludzi. Strajk ten wybuchł na  tle  niewypłacenia robotnikom należności za urlopy oraz zapowiedzianych   redukcji. W związku ze strajkiem odbyła się konferencja w  Inspektoracie  Pracy z przedstawicielami robotnikw i dyrekcji fabryki.  Na konferencji  tej robotnicy uzyskali od przedsiębiorcw szereg  ustępstw, o wywalczenie  ktrych trwał strajk.

Na dozbrojenie i motoryzację armii. Pod przewodnictwem  prezesa Stow.  Kupcw Polskich odbyło się posiedzenie tegoż Towarzystwa.  Na posiedzeniu  m.in. powzięto uchwałę, ażeby wszyscy członkowie  dobrowolnie  podatkowali się na dozbrojenie i motoryzację Armii  Polskiej. Ofiary  zebrane od członkw przesłane zostaną na ręce gen.  inspektora sił  zbrojnych, p. gen. Edwarda Rydza-Śmigłego.

Sejmik zatrudni 500 robotnikw. W najbliższych dniach samorząd  powiatowy  w Zawierciu zatrudni na robotach publicznych z grą 500 osb.  Do pracy  przyjmowani będą w pierwszym rzędzie bezrobotni obarczeni  liczną  rodziną.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 8.04.1936 r.

Strajk 800 robotnikw. W ub. sobotę w godzinach  popołudniowych w fabryce  szkła w Zawierciu wybuchł strajk 800  robotnikw tej fabryki, ktrzy  zajęli mury fabryczne i nie opuszczają  ich. Powodem strajku było to, że z  dniem 4 bm. skończyła się umowa o  pracę, wskutek czego dyrekcja miała  zredukować około 80 robotnikw oraz  w stosunku do reszty robotnikw  chciano zastosować urlopy turnusowe.  Robotnicy zredukowani zażądali  wypłacenia należności za urlopy, a  pozostali robotnicy też postawili  swoje postulaty. Ponieważ  przeprowadzone w tej sprawie pertraktacje  robotnikw z dyrekcją nie  dały pozytywnego rezultatu, wszyscy robotnicy  fabryki w liczbie około  800 osb zastrajkowali. Postanowili okupować  fabrykę aż do rezultatu.  Pożywienie dla strajkujących robotnikw  przynoszą do fabryki rodziny  strajkujących. Porządku wśrd strajkujących  pilnuje specjalny komitet  strajkowy. W związku ze strajkiem pełni bez  przerwy służbę w obrębie  fabryki policja mundurowa. Strajk zakończył się  porozumieniem stron.
Warszawski Dziennik Narodowy 9.04.1936 r.

Zmiany w policji. Komendant posterunku policji w Łazach, p. Jan  Rychter,  przeniesiony został na rwnorzędne stanowisko do jednego  posterunkw w  powiecie włoszczowskim. Oprżnione przez pana Rychtera  stanowisko  komendanta w Łazach objął komendant jednego z posterunkw  policji w  powiecie włoszczowskim.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 9.04.1936 r.

Walne zebranie Chrześcijańskiego Związku Zawodowego Robotnikw Przemysłu  Włkienniczego.  W dniu 19 bm. w sali Domu Ludowego w Zawierciu odbędzie  się roczne  zebranie członkw Chrześcijańskiego Związku Zawodowego  Robotnikw  Przemysłu Włkienniczego, na ktrym zdane będą sprawozdania z   działalności związku za 1935 rok oraz wybr nowych władz związku na   1936 rok. Wstęp na zebranie tylko za okazaniem legitymacji   członkowskiej.

Nieudane włamanie. W nocy nieznani sprawcy dokonali  włamania do  zabudowań należących do niejakiej Gajkowej, zamieszkałej  przy ul.  Szkolnej. Kiedy sprawcy włamali się, wwczas jeden ze śpiących   domownikw obudził się i sprawcw spłoszył.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 18.04.1936 r.

Pięć lat więzienia za usiłowanie zabjstwa. Na ławie  oskarżonych zasiadł  19-letni Władysław Czaja, oskarżony o usiłowanie  zastrzelenia swojego  sąsiada, 31-letniego Stefana Mroza. Sąd po  rozpatrzeniu sprawy skazał  Władysława Czaję na 5 lat więzienia i 320 zł  opłat sądowych. Na mocy  amnestii zasądzona kara więzienia zmniejszona  została skazaniem do 3 lat  i 4 miesięcy bezwzględnego więzienia.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 23.04.1936 r.

Staraniem Komitetu Obywatelskiego odbyło się we Włodowicach poświęcenie sztandaru Ochotniczej Straży Pożarnej.

Strajk na robotach publicznych. Na robotach publicznych na hałdzie wybuchł strajk z powodu zmniejszenia płac.

Przyjęcia na roboty publiczne. Magistrat w Zawierciu za  pośrednictwem  ekspozytury Funduszu Pracy w Zawierciu rozdał 50 kart  dla 50 robotnikw,  ktrzy zostali zatrudnieni na robotach publicznych.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 29.04.1936 r.

Napad rabunkowy. Nieznani sprawcy dokonali śmiałego napadu rabunkowego   na dom Jzefa Ściągały we wsi Rudnik, pow. zawiercki, gdzie po   sterroryzowaniu domownikw zrabowali 180 zł i zbiegli w stronę   Częstochowy.
Dzień Dobry Ziemi Kieleckiej 30.04.1936 r.

Rok 1937

(andhellip;) na dalszy ciąg budowy kolei Zawiercie Tarnowskie Gry 700  000 zł.  (andhellip;) Przy rozpoczęciu robt w ciągu marca zatrudnionych zostało  około 1  500 robotnikw, z czego 600 w Częstochowie, ponad 300 w  Zagłębiu  Dąbrowskim, 230 w Radomiu, ponad 110 w Kielcach i około 100 w  Zawierciu.  Z uwagi, że 5 bm. rozpoczynają się prace przy budowie kolei  Zawiercie  Tarnowskie Gry oraz roboty ziemne przy regulacji Czarnej  Przemszy oraz  roboty uliczne, liczba zatrudnionych na robotach  publicznych w woj.  kieleckim dojdzie w połowie kwietnia niewątpliwie do  5000 osb.
Ilustrowany Kurier Codzienny 3.04.1937 r.

Spłonęło pł wsi. We wsi Gniazdw pow. zawierciańskiego  wybuchł groźny  pożar, pastwą ktrego padło kilkanaście domw  mieszkalnych, stodł i  chleww. Pożar zaczął się około godz. 21.  Wskutek zaprszenia ognia  zapaliła się stodoła gospodarza Jana Brony.  Ogień wzmagany wiatrem  przenisł się szybko na sąsiednie zabudowania. W  ciągu paru minut w  płomieniach znalazło się kilkanaście zabudowań.  Łuna pożaru była  widoczna w promieniu kilkudziesięciu kilometrw.  Pomimo energicznych  wysiłkw straży ochotniczej z okolicznych wsi,  pożar wskutek braku wody i  silnej wichury zniszczył 19 domw, 28  chleww i 46 stodł wraz z  inwentarzem martwym i żywym.
Warszawski Dziennik Narodowy 4.04.1937 r.

Piękna uroczystość w Zawierciu. 30-lecie Chrześcijańskich Związkw  Zawodowych.  W ubiegłą niedzielę katolickie społeczeństwo zawierciańskie  obchodziło  uroczystość poświęcenia nowo ufundowanego sztandaru i  30-lecia  istnienia Chrześcijańskiego Zjednoczenia Związku Zawodowego  Robotnikw  Przemysłu Włkienniczego, oddział w Zawierciu. Uroczystość tę   zaszczycił swoją obecnością J.E. ks. biskup sufragan częstochowski   Antoni Ziemniak. O godz. 10 min. 30 rano wyruszył pochd na czele z   orkiestrą na uroczystą sumę do miejscowego kościoła parafialnego, ktrą   odprawił założyciel związku, ks. prałat Fr. Zientara. Przed  rozpoczęciem  nabożeństwa J.E. ks. biskup sufragan sprzed prezbiterium  wygłosił  dłuższe przemwienie, poświęcone ruchowi zawodowemu w Polsce,  po czym  dokonał poświęcenia sztandaru, życząc związkowi rozwoju i  dalszej pracy.  Po wyjściu z kościoła pochd udał się do Domu Ludowego,  gdzie nastąpiła  dalsza uroczystość. Za stołem prezydialnym zasiedli  J.E. ks. Biskup  sufragan Ziemniak, p. starosta Trznadel i p. prezydent  Kowalski.  Okolicznościowe przemwienie wygłosił p. prezes J. Machura,  po czym  przemawiał p. starosta Trznadel, generalny sekretarz związku p.   Stanisław Spasiński z Warszawy. Następnie nastąpiło wbijanie gwoździ w   drzewce sztandaru i wpisywanie się do księgi pamiątkowej. Po przerwie   obiadowej w sali Domu Ludowego T.A.Z. o godz. 7 wieczorem odbyła się   uroczysta akademia przy licznym udziale publiczności. Słowo wstępne   wygłosił ks. prefekt Stanisław Wacławik. Referat o ruchu   chrześcijańsko-społecznym wygłosił Stanisław Spasiński. Następnie p.   Machura wręczył dyplom uznania ks. prałatowi Franciszkowi Zientarze,   ktry w serdecznych słowach dziękował za odznaczenie. Po przemwieniu   ks. prałata zebrani wznosili okrzyki na jego cześć. W drugiej części   uroczystości odbyły się deklamacje, śpiew chru oraz koncert orkiestry   dętej i smyczkowej.
Goniec Częstochowski 7.04.1937 r.

Rok 1938

W ostatnich dniach została otwarta nowa placwka chrześcijańska branży   konfekcyjnej w Zawierciu przy ulicy Paderewskiego nr 1 (rg Kościuszki),   pod nazwą andbdquo;Konfekcja damska i dziecięca M. Panufnik i S-kaandrdquo;.
Warszawski Dziennik Narodowy 2.04.1938 r.

Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek

Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając bez  zmian  tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.
Poprzednią część wydarzeń z kwietnia można przeczytać pod tym adresem: www.dawne-zawiercie.pl/kwiecien </description>
        </item><item>
        <title>Maj w Zawierciu i okolicach 1857-1936 (część 2)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/maj_w_zawierciu_i_okolicach_1857_1936_czesc_2</link>
        <description>Rok 1857

Doniesienia. Kopalnia wapna czystoskalistego i w robotach  dającego się bardzo korzystnie użyć, jest zaraz do wydzierżawienia we  wsi Rudniki, o 3,5 wiorst drogi od stacji Kolei Żelaznej Zawiercie  oddalonej; o co wprost z dziedzicem dbr na miejscu można się ułożyć, a  gatunek wapna na prbę w Warszawie złożony, widzieć go można przy ulicy  Nowolipie pod nr 217, niedaleko Budnika, gdzie mający chęć do dzierżawy  tej kopalni poweźmie bliższą informację; Ignacy Strż wskaże osobę.
Kurier Warszawski nr 125, 4.(16.)05.1857 r.

Rok 1859

Zarząd Okręgu Pocztowego Krlestwa Polskiego podaje do  powszechnej wiadomości, że na trakcie pomiędzy stacjami pocztowymi w  Żarnowcu i Wolbromiu, obok istniejącego dotychczas biegu poczty wzkowej  dwa razy w tygodniu, zaprowadzony został odwz takiejże poczty trzeci  raz w tygodniu; oprcz tego wprost pomiędzy Żarnowcem i Pilicą  urządzonym został bieg poczty wzkowej dwa razy w tygodniu z  zastosowaniem do poczt kursujących pomiędzy Miechowem i Zawierciem,  leżącym na Kolei Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej.
Z upoważnienia naczelnika okręgu radca zarządu Grzecznarowski
Naczelnik Sekcji, A. Adamski
Gazeta Warszawska nr 131, 6.(18.)05.1859 r.

Rok 1882

W Zawierciu nastąpiło dnia 23 kwietnia poświęcenie i  otwarcie nowego szpitala wzniesionego z funduszu ofiarowanego przez p.  Ginsberga. Gmach szpitalny, na 38 etatowych łżek, zbudowany jest według  najnowszych ulepszeń. Poczyniono już starania, aby przy nowym tym  zakładzie dobroczynnym osadzić szarytki.
Gazeta Warszawska nr 102, 27.04.(9.05.)1882 r.

Rok 1888

Oglne zebranie Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;. W dniu 5  bieżącego miesiąca o godzinie 2 po południu, pod przewodnictwem Karola  hr. Zamoyskiego, odbyło się posiedzenie oglnego zebrania akcjonariuszw  towarzystwa akcyjnego tkalni i blicharni pod firmą andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Ze  sprawozdania złożonego na tym zebraniu dowiadujemy się, że kapitał  zakładowy Towarzystwa wynosi 2 250 000 rub., kapitał zasobowy obecnie  doszedł już do 446 rub. 68 kop., fundusze rezerwowane na amortyzację i  renowację wynoszą 1 358 840 rub. 45 kop., specjalna zaś rezerwa 76 000  rub. Z wykazanej w sprawozdaniu dywidendy za rok 1887, wynoszącej 12%,  zebranie postanowiło wypłacić akcjonariuszom, resztę zaś zatrzymać na  rezerwę specjalną. Towarzystwo obecnie ma rozwinąć swą działalność i w  tym celu wypuszczone być mają obligacje na 1 125 000 rub. oraz  uskuteczniona będzie emisja nowych akcji w takiejże ilości. Na sobotnim  posiedzeniu odbyły się też wybory na miejsce członkw wychodzących z  zarządu oraz całego składu komisji rewizyjnej. Wszyscy członkowie  ponownie wybrani zostali. Mianowicie powołano do ponownego pełnienia  obowiązkw prezesa zarządu Karola hr. Zamoyskiego, na członka zarządu p.  Adolfa Ginsberga. Na członkw komisji rewizyjnej: pp. Jana  Zielińskiego, Jana Kręckiego i Juliusza Ginsberga. Dodać tu może nie  zawadzi, że zakłady w Zawierciu prowadzone są wzorowo i ze szczeglną  starannością o los robotnikw w nich zajętych. Towarzystwo własnym  kosztem utrzymuje szpital, szkoły, ochronę, zaprowadziło kasę  przezorności i pomocy, straż ogniową itp.
Gazeta Warszawska nr 121, 7.05.1888 r.

Rok 1909

Ożywienie w ruchu budowlanym. Ruch budowlany ożywiać  się zaczyna na prowincji. W Zawierciu zapanowała, jak donosi andbdquo;Kurier  Zagłębiowskiandrdquo;, wprost gorączka budowlana. Przedsiębiorcy przystąpili do  budowy od razu kilkudziesięciu domw, wskutek czego ceny na materiały  budowlane poszły znacznie w grę. 
Głos Warszawski nr 146, 29.05.1909 r.

Rok 1916

Trąba powietrzna. andbdquo;Gazeta Polskaandrdquo; donosi: między  Zawierciem a Ogrodzieńcem dnia 5 bm. przeszła o godzinie 3 po południu  tak straszna trąba powietrzna, że zburzyła 5 domw mieszkalnych i 2  stodoły. Na szczęście w domach nie było podwczas ludzi. andbdquo;Trąbaandrdquo;  przeszła podczas zupełnie pogodnego nieba.
Postęp nr 121, 27.05. 1916 r.

Rok 1926

Demonstracje komunistyczne w Zagłębiu. (andhellip;) Prba rozruchw  komunistycznych odbyła się w Grodźcu, na Kazimierzu, w Dąbrowie na  Florze, w Miłowicach i na andbdquo;Saturnieandrdquo;. Lepiej się powiodło komunistom w  Zawierciu, gdzie zatrzymano prace w większości fabryk. Sformowano też tu  pochd, z ktrym się połączył drugi z Ogrodzieńca. Ponieważ policja nie  puściła pochodu na dworzec, przeto zebrał on się na rynku. andbdquo;Tu - jak  pisze andbdquo;Iskraandrdquo; - przygodni mwcy wygłosili przemwienia, w trakcie  ktrych wznoszono najrżnorodniejsze okrzyki na cześć Rosji sowieckiej i  inne antypaństwowe hasła [oraz] rwnie dziwnie w tym nastroju brzmiące  okrzyki na część marszałka Piłsudskiegoandrdquo;.
Lech. Gazeta Gnieźnieńska nr 117, 22.05.1926 r.

Rok 1927

Strajk w Zagłębiu Dąbrowskim. (andhellip;) Istotnie dziś rano wybuchł w  Zagłębiu Dąbrowskim, a więc w Sosnowcu, Zawierciu, Dąbrowie Grniczej i  Częstochowie strajk wszystkich robotnikw zajętych w hutach i  walcowniach, z wyjątkiem huty Huldczyńskiego w Sosnowcu, ktra pracuje.  Strajkuje ogłem 10-12 000 robotnikw metalowych. Panuje przekonanie, że  strajk będzie szybko zlikwidowany.
Goniec Wielkopolski nr 119, 25.05.1927 r.

Rok 1933

Dom Rezerwisty w Zawierciu. W Zawierciu odbyta się podniosła uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego Domu Rezerwisty im. kpt. Żwirki i inż. Wigury.
Nowiny Codzienne nr 141, 11.05.1933 r.

O zakłcenie manifestacji ku czci p. prezydenta. Sędzia śledczy  w Zawierciu prowadzi dochodzenie w sprawie zakłcenia manifestacji ku  czci prezydenta, urządzonej po jego wyborze na terenie gminy Poręba. W  czasie manifestacji, gdy wznoszono okrzyki na cześć prezydenta, kilka  osb krzyknęło: andbdquo;Niech żyją więźniowie brzescy!andrdquo;. Jednego ze sprawcw  zakłcenia manifestacji, niejakiego Kazimierza Wątora, zdołano  zatrzymać. Został on pociągnięty do odpowiedzialności karnej.
Nowiny Codzienne nr 151, 20.05.1933 r.

Rok 1935

Zapowiedź. Podaje się do oglnej wiadomości, że 1)  nieżonaty Czesław Jan Bulski, ślusarz, zamieszkały w Gdyni przy ulicy  Morskiej nr 15, przedtem w Zawierciu, syn Stanisława Bulskiego,  robotnika, i jego żony Aleksandry z domu Zytkowskiej, zamieszkałych w  Zawierciu; 2) niezamężna Balbina Bojda, bez zawodu, zamieszkała w Gdyni  przy ulicy Morskiej 15, przedtem w Zawiercia, crka Jana Bojdy,  robotnika zmarłego i zamieszkałego w Zawierciu i jego żony Baliny z domu  Strzeleckiej, zamieszkałej w Zawierciu - chcą zawrzeć związek  małżeński. Obwieszczenie zapowiedzi nastąpi w Gdyni i w andbdquo;Ilustrowanym  Kurierze Codziennymandrdquo; w Krakowie.
Gdynia, dnia 17 maja 1931 roku. Urzędnik stanu cywilnego Reinhardt.
Ilustrowany Kurier Codzienny nr 139, 21.04.1935 r.

Rok 1936

Zawiercie. Żydzi pobili Polaka. W godzinach popołudniowych  przechodzącego ul. Grnośląską pana Stanisława Paulewicza zaczepiło  kilku Żydw, m.in. Abram i Jzef Dancygierowie, oraz Rachela Haberman  (wszyscy zamieszkali przy ul. Grnośląskiej 19), i po wciągnięciu go do  jednej z bram dotkliwie go pobili. W pobiciu bezbronnego Polaka brała  udział falanga żydowska. Dzięki energicznej postawie kilku przechodniw  Polakw, ktrych wydobywające się z poza bramy krzyki zaintrygowały i  ktrzy przyszli w porę z sukursem ofierze żydowskich udręczeń, oraz  dzięki policji, ktra na czas zajście zlikwidowała, p. Paulewicz wyszedł  z ręki rozwydrzonych Żydw bez większych obrażeń cielesnych.
Warszawski Dziennik Narodowy 22.05.1936 r.
Informacje wyszukał i przygotował Jerzy A. Maciążek 
Dokonano poprawek pisowni według obecnych wzorcw, zostawiając  bez zmian tylko ciekawe archaizmy, np. andbdquo;zawierckiandrdquo; zamiast  andbdquo;zawierciańskiandrdquo;.

Poprzednią część wydarzeń z maja można przeczytać pod tym adresem: www.dawne-zawiercie.pl/maj </description>
        </item><item>
        <title>Raport sprawozdawczy*</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/raport_sprawozdawczy</link>
        <description>Zawiercie 1o maja 1915 

Raport sprawozdawczy*
Miejsce agitacji  Zawiercie będące w mniejszej części po  zarządem austriackim, reszta pod niemieckim , w krotce ma podobno przejść pod zarząd niemiecki. Na stronie austriackiej otwarte zostało biuro werbunkowe i (smisaryst: nieczytelne) Główna uwagę zwróciłem na samo Zawiercie, w którym nastrój początkowo  był bardzo ruchowi naszemu nieprzychylny-obecie jest znacznie lepiej lecz jeszcze dużo pozostawia do życzenia. 
andnbspZ najbliższych okolic Zawiercia odwiedziliśmy następujące miejscowości: Łazy, Kromołów, Włodowice, Blanowice, Myszków, Żarki, Jaworznik i Leśniów. W tych wszystkich miejscowościach za wyłączeniem Myszkowa, Żarek i Łaz zauważyć się dał nastrój niechętny a raczej obojętny i wyczekujący. Ludzie dawane im pisma przyjmowali jakby z pewną obawą- a o kupnie takowych i mowy być nie mogło. Wszędzie panuje przekonacie rychłego powrotu Moskala i obawa, że jak wróci, to będzie się mścił na tych wszystkich, którzy teraz z Legionami trzymali.
Sposoby i środki agitacji. W Zawierciu odbyły się przede wszystkim zebrania w kolach ściśle poufnych, na których urabiało się poszczególne jednostki wpływowe, następnie urządzane były zebrania większe dyskusje i odczyty. Przez pewien czas wydawaliśmy własny tygodnik and#8222;Echo Zagłębiaand#8221;, który przestał wychodzić z powodu odmowy udzielenia na koncesji przez Komendę Obwodową w dąbrowie. Kolportowano and#8222;Wiadomości Polskieand#8221; i inne wydawnictwa jakkolwiek kolportaż ten napotykała na trudności z powodu przepisów władz austriackich o kolportażu.
Liczba młodzieży w wieku poborowym. W Zawierciu liczba młodzieży i rezerwistów w wieku poborowym wynosi około 1000 obecnie powodu wyemigrowania na wieś i do Prus  na roboty znacznej części pozostało około 600 ludzi, W pozostałych wyżej wymienionych miejscowościach średnio licząc w przybliżeniu może będzie po kilkudziesięciu, czyli w pozostałych 8-miu miejscowościach można liczyć 500 ludzi zdolnych do służby wojskowej.
Bezpośrednie skutki agitacji  a/ liczba zwerbowanych w Zawierciu od początku wojny do  obecnej chwili poszło do Legionów około 180 ludzi, a z Łaz około 30, z Kromołów dał 15 ludzi, Myszków 30, Żarki 10, reszta zaledwie po kilku ludzi.
b/ nastrój  jak powiedziałem wyżej, znacznie się zmienił na nasza korzyść, lecz jeszcze jest sporo ludzi przeciwnych a nawet naszemu ruchowi.
Przeszkody w agitacji.     a/ Ze strony obozów wrogo względem nas usposobionych w Zawierciu dało się dotkliwie odczuć, ludzie ci bowiem używają najrozmaitszych sposobów i środków, by pracę naszą zdyskwalifikować, przez rozsiewanie najrozmaitszych fałszywych wieści, jak o odpowiedzialności przed Moskalem tych wszystkich, którzy czymkolwiek się przyczynili do wzmożenia Legionów, to znów, że Moskal tu lada chwila wróci, ze pańszczyzna zostanie przez przyszły polski rząd przywrócona i.t.d. Szczególnie były rozszerzane wśród chłopów po wsiach wieści o pańszczyźnie i odpowiedzialności przed Moskalem.
b/ Przeszkody ze strony władz pruskich są tego rodzaju, ze kategorycznie zabraniają na terenie przez nich zajętym wszelkiej działalności na rzecz Legionów, co zaś do władz austriackich, to te również wcale nam pracy nie ułatwiają. Dowodem następujące fakty: zamknięcie pisma and#8222;Echo Zagłębiaand#8221; /odmowa udzielenia koncesji/  zakaz urządzania obchodu racławickiego  i Konstytucji 3 maja/ motyw, że Zawiercie do tego czasu przejdzie prawdopodobnie pod zarząd niemiecki/ , ogromne trudności  w uzyskaniu pozwolenia na odczyty i zebrania publiczne i t.p.
c/Przeszkody wynikające z braku organizacji zewnętrznej i działalności poszczególnych partii. Ze strony działalności partyjnej  nie tylko są przeszkody, ile bak odpowiedniej pomocy, albowiem tu na miejscu przedstawiciele partii PPS działają niby w kierunku legionowym /o czym ciągle zapominają/ w rzeczywistości pracują wyłącznie partyjnie, czego dowodem, że rzeczona partia w Zawierciu dała do szeregów zaledwie kilku ludzi. Większość rekrutów, którzy poszli do szeregu pochodziła albo z N.Z.R lub jego sympatyków, reszta bezpartyjni i stanowiący około 25% ogólnej liczby rekrutów. Przeciwdziała silnie naszemu ruchowi miejscowa ND w połączeniu z moskofilami.
 Co należy przedsiębrać dla wzmożenia naszej pracy?  a/ Przede  wszystkim wyjednać u władzy austr. Przychylniejsze traktowanie nas tj. zaniechania chęci czynienia nam trudności jak obecnie.
b/ Wyjednać u władz niemieckich pozwolenie na agitacje werbunkowa.
c/ Uregulować kwestie zapomóg rodzinom legionistów.
Wnioski.   1.Dla ożywienia ruchu  naszego konieczne jest urządzenie całego szeregu odczytów lub zebrań agitacyjno werbunkowych, na które prosiłbym wydelegować odpowiednich prelegentów.
2/ Ponieważ często spotyka się z niezadowoleniem powodu braku urządzenia obchodów i t.p. uroczystości, wskutek, zakazu władz austriackich, przeto koniecznym jest wyjednanie u  miarodajnych czynników, by miejscowe władze obwodowe nie utrudniały tego rodzaju przedsięwzięć a dały nam w tym kierunku więcej swobody. Dla powetowania strat wskutek zakazów obchodów należy urządzić chociażby parę przedstawień teatralnych i charakterze wybitnie narodowym z odpowiednim słowem wstępnym agitującym za legionami.
3/ Bardzo ważnym czynnikiem jest sprawa zapomóg dla rodzin legionistów, którą należy jak najprędzej rozwiązać w duchu pomyślnym, bez rozstrzygnięcia bowiem tej sprawy praca w szerszym zakresie werbunkowym jest wprost niemożliwa.
4/ Wobec trudności w szerszym kolportowaniu pism czy nie byłoby możliwe aby Dep. Wojsk. Wyjednał miarodajnych czynników odpowiednia koncesje na swobodny kolportaż wszystkich swoich wydawnictw na całym obszarze Królestwa Polskiego, zajętym przez władze austr. Za pomocą swoich ludzi zaopatrzonych w odpowiednie legitymacje Dep. Wojsk. a to w celu uniknięcia starań o poszczególne koncesje, które trzeba zdobywać ogromnymi trudnościami.
        
Januszewski m.p.

*AN Kraków, sygnatura 29/530/922</description>
        </item><item>
        <title>Galeria</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/galeria</link>
        <description></description>
        </item><item>
        <title>Historia szkoły i budynku I LO w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/historia_szkoly_i_budynku_i_lo_w_zawierciu</link>
        <description>Początki szkoły sięgają lat 30 XX w. 1 września 1933 r. otworzono pierwszy oddział 4 klasowego Państwowego Gimnazjum Koedukacyjnego przy Państwowym Seminarium Nauczycielskim Żeńskim im. A. Osuchowskiego w Zawierciu.  Gimnazjum miało swoją siedzibę w budynku Gimnazjum nr 2. 11 listopada 1934 szkołę przeniesiono do nowego budynku przy ulicy Parkowej. W roku 1951 r szkołę, już o nazwie Szkoła Oglnokształcąca Męska Stopnia Licealnego przeniesiono do nowego budynku przy ul. Wojska Polskiego. Przeczytaj więcej w historii. Zdjęcia pochodzą ze Szkolnej Izby Pamięci I LO.




</description>
        </item><item>
        <title>Rozwój Zawiercia</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/rozwoj_zawiercia</link>
        <description>
 1880 rok - Pismo przewodnie naczelnika gminy Kromołw do raportu o stanie przemysłu w gminie oraz fragment tego raportu zawierającą pierwszą wzmiankę o istnieniu we wsi Zawiercie Kromołowskie Fabryki Szkła i Fabryki TAZ.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
M. Kantor-Mirski w publikacji "Z przeszłości Zagłębia Dąbrowskiego i okolicy" Sosnowiec 1932, tom III s 31 tak opisywał ulice Zawiercia: "Pod koniec 1918 roku Zawiercie posiadało tylko cztery ulice brukowane, częściowo brukowanych też cztery. Reszta ulic przedstawiała w porze deszczowej nieprzebyte topieliska w ktrych ludzie grzęźli powyżej pasa a zwierzęta pociągowe czasem pogrążały się na zawsze. O chodnikach i trotuarach nie było mowy. Latarni ulicznych było kilka i sterczały na pokracznych słupach".

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Autorzy Przewodnika po Zagłębiu Dąbrowskim wydanego w Sosnowcu w 1939 roku tak pisali o wyglądzie Zawiercia na s. 43-44: "Dzisiejsze to jest około 1938-1939 roku oblicze miasta nie przedstawia nic osobliwego. Zwarcie zabudowane i dość prawidłowo zaplanowane, centrum przecina linia kolejowa dzieląc miasto na część zachodnią i wschodnią. Warta rozlewa się na terenie Zawiercia w stawy. Przedmieścia dość rozległe luźno związane z centrum. Mają one charakter wybitnie przemysłowy przy czym rzucają się w oczy kontrasty urbanistyczne - luźnie zabudowane i ubogie domy mieszkalne obok wielkich gmachw fabrycznych, zwłaszcza przędzalni i tkalni. Przedmieścia wyciągnięte wzdłuż głwnych drg rozchodzących się po Zawierciu promieniście, co nadaje miastu plan gwiaździsto rozbiegających się peryferii miejskich. Dodatnią stroną miasta jest skupienie zakładw przemysłowych na jego krańcach".</description>
        </item><item>
        <title>Zawiercie na Wystawie Przemysłowo-Rolniczej w Częstochowie w roku 1909</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/zawiercie_na_wystawie_przemysloworolniczej_w_czestochowie_w_roku_1909</link>
        <description>Już w pierwszej połowie XIX wieku do właścicieli dbr ziemskich w okolicach Zawiercia docierają informacje (zaproszenia) o wystawach rolniczych w Moskwie. W okresie tworzenia podwalin przemysłu Zawiercia, w drugiej połowie XIX w. właściciele Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; zdawali sobie doskonale sprawę z roli, jaką w sferze marketingowej odgrywa promocja na wystawach przemysłowo-rolniczych.

Po raz pierwszy wyroby bawełniane TAZ zostały zaprezentowane na Wystawie Przemysłowo-Rolniczej w Warszawie w 1880 r. Nie można tego pierwszego kroku uznać za udany, ale już pięć lat pźniej na tej samej wystawie Towarzystwo zostało nagrodzone złotym medalem. Komisja konkursowa wysoko oceniła drukowane i barwne wyroby bawełniane z Zawiercia, ktre stały się sztandarowym produktem na kilkadziesiąt następnych lat. Pod koniec września 1885 r. fabryka zamknęła portfel zamwień, z uwagi na ogromne zainteresowanie nabywcw wyrobami TAZ.
Wzrost produkcji tej największej zawierciańskiej fabryki był prawdopodobnie impulsem - niedocenianym dzisiaj przez historykw - ktry zaowocował w 1886 r. narodzinami pomysłu budowy pierwszego kościoła (bazylika św. Apostołw Piotra i Pawła).

Trudno dzisiaj odtworzyć listę wystaw, w jakich brali udział przedsiębiorcy okolic Zawiercia na przełomie XIX i XX wieku. W dziejach regionu niewątpliwie największym wydarzeniem promocyjno-marketingowym była Wystawa Przemysłowo-Rolnicza w Częstochowie w 1909 roku. W ubiegłym roku obchodzono setną rocznicę tego wydarzenia, bezprecedensowego w dziejach Częstochowy i regionu.

Pomysł wystawy narodził się w 1907 r. Przedsiębiorcy z Zawiercia czynnie włączyli się w prace organizacyjne, a jedno z pierwszych posiedzeń Komitetu Organizacyjnego odbyło się właśnie w Zawierciu. To właśnie tutaj, w ostatnich dniach grudnia,  podjęta została jedna z kluczowych decyzji o terminie wystawy, ktry przesunięto z 1908 na 1909 rok. Dyrektor TAZ, Stanisław Szymański, został wybrany wiceprezesem Komitetu Organizacyjnego. W składzie komisji oceniających wystawcw znaleźli się też inni zawiercianie, m.in. dyrektor handlowy TAZ, Marcin Ginsberg. Wsparcia finansowego udzielili rwnież właściciele firm, ktre nie brały udziału w wystawie, np. Ernest Erbe czy Huta Szkła Reich i s-ka.

Wystawa częstochowska została otwarta 5 sierpnia 1909 r. i trwała do 4 października. Szacuje się, że tereny wystawowe odwiedziło ponad 700 tys. osb i był to spektakularny sukces organizatorw. Trudno wspłcześnie znaleźć podobny przykład promocji Zawiercia o tak dużym zasięgu. Obok znanych firm, jak TAZ, Fabryka pędni, maszyn i odlewnia żelaza w Zawierciu Sambor, Krawczyk i S-ka, andbdquo;Stanisław Ginsbergandrdquo;, biura przemysłowo-techniczne w Zawierciu i Częstochowie, na wystawie Zawiercie prezentowało rwnież dorobek kulturalny i oświatowy. Swoje prace przedstawiły szkoła fabryczna TAZ, miejscowa ochronka oraz szkoła przyfabryczna dla ślusarzy Huldschyńskiego.

 Dyrektor Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;, Szymański, zwracał wcześniej uwagę, że wielki przemysł andbdquo;wynikw praktycznych z wystawy tej prawdopodobnie nie osiągnie, obowiązkiem jednak tego przemysłu jest popieranie wystawy ze względu na znaczenie kulturalneandrdquo;. Korespondent jednej z gazet, omawiając wystawę, pisał: andbdquo;Kto z was wie, iż w skromnym Zawierciu skromny urzędnik fabryczny p. Juliusz Isaak dochował się - dzięki mozołowi i ofiarom całego życia - jednej z najwspanialszych kolekcji stawonogw, jaka jest na świecie?andrdquo;. Obok niego swoje zbiory fizjograficzne ze skamielinami i minerałami okolic Zawiercia prezentował też Piotr Lubicz Strzeszewski - były generalny dyrektor TAZ.

Organizatorzy wystawy przygotowali dla zwiedzających liczne pamiątki. Wśrd nich możemy spotkać barwną chustę z panoramą wystawy i widokiem klasztoru jasnogrskiego, ktra została zaprojektowana i wyprodukowana w fabryce Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Jedyny znany egzemplarz tej chusty znajduje się w zbiorach prywatnych częstochowskiego antykwariusza. Jej fotografia trafiła na okładkę pamiątkowego albumu, wydanego z okazji obchodw setnej rocznicy wystawy częstochowskiej. Pomysłodawcy wydania nie wiedzieli, że u dołu wspaniałej, kolorowej chusty znajduje się widok fabryki bawełny w Zawierciu.

Efekty udziału w wystawie można mierzyć przywiezionymi wwczas do Zawiercia dyplomami i medalami, ale nie to było najważniejsze. Odwiedzający wystawę mogli się przekonać, że w zawierciańskich osadach fabrycznych, ktre nabierają miejskiego charakteru, w sąsiedztwie nowoczesnego przemysłu  krzewi się oświata i kultura, że można tutaj rozwijać swoje zainteresowania. Uroki krajobrazu okolic Zawiercia prezentował na wystawie znany fotograf -Ignacy Męcik. W latach 1907-1909 w prasie częstochowskiej ukazało się wiele notatek związanych z Zawierciem - o uroczystym otwarciu szkoły fabrycznej TAZ, o ośmioklasowej szkole ludowej, o imprezach kulturalnych w miejscowej resursie i parku Bronisławw oraz o życiu towarzyskim mieszkańcw.

Nie tylko pod tym względem największą akcję promocyjną w dziejach Zawiercia możemy uznać za udaną. Jeszcze przez wiele lat użyteczną ozdobą terenw powystawowych były żeliwne słupy latarni odlanych w hucie Huldschyńskiego, a wyjątkową ozdobą parku pod Jasną Grą do dzisiaj jest pawilon wystawowy, wybudowany przez Towarzystwo Akcyjne andbdquo;Zawiercieandrdquo;, ktry w przeszłości pełnił rolę obserwatorium astronomicznego, a obecnie mieści się w nim filia muzeum. Przy okazji obchodw setnej rocznicy wystawy wydano rwnież kalendarz, ktrego ozdobą jest widok pawilonu wystawowego Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Sympatyczna promocja naszego miasta powrciła do Częstochowy po 100 latach.    
autor: Zdzisław Kluźniak     
Artykuł pierwotnie ukazał się na stronie zawiercianin.pl



</description>
        </item><item>
        <title>Karczma Płudy w Blanowicach</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/karczma_pludy_w_blanowicach</link>
        <description>O jednej z istniejących karczm w Blanowicach wiemy z dokumentu historycznego z 1431 roku, w ktrym andbdquo;Bolko, ks. opolski i jego ż.[ona] Elżbieta z Pilicy pragnąc powiększyć stan posiadania w kluczu pileckim nadają Niklowi Czenarowi miejsce pod budowę karczmy, w B.[lanowicach] między kuźnicami Zawiercką i Bilanowską oraz miejsce na założenie sadzawki na rz.[ece] Mostki, (andhellip;) W karczmie może sprzedawać mięso jak prawowity dz.[iedzic]. Pozwany winien odpowiadać, jak kmieciez B.[lanowic], przed włodarzem, wg pr.[awa] niem.[ieckiego]andrdquo;. Tyle dokument zamieszczony w andbdquo;Słowniku historyczno-geograficznym ziem polskich w średniowieczuandrdquo; (Krakw, cz. I., s. 113).

Pewnie karczma w Blanowicach, niekoniecznie ta, o ktrej wzmiankuje przywołany dokument, istniała, ale nie odnotowano jej w innych dokumentach ani nie oznaczono na mapach. W przekazach ustnych mieszkańcw Blanowic pojawia się mgliste wspomnienie, że karczma gdzieś istniała - lokowana jest najczęściej na ulicy Olędry, ale nikt ze wspominających nie może podać dokładnego miejsca. Wspomina się też dawniejszą karczmę na skrzyżowaniu drg Kromołw - Pomrożyce i Blanowice - Skarżyce.
       
Przeglądając dokument andbdquo;Mappa szczegulna Woiewodztwa Krakowskiego i Xięstwa Siewierskiego zrządzona z innych wielu mapp (andhellip;) przez Karola de Perthees pułkownika Woysk Koronnych i JKM.ci Geografa 1787andrdquo;, znajdujemy powyżej wspomnianego skrzyżowania na ulicy Pomrożyckiej, tuż przed szczytem wzniesienia, po lewej stronie ulicy - wwczas drogi traktowej andbdquo;wolnej drogi krlewskiej z miasta Kromołowa, do miasta Żarekandrdquo; - że umiejscowiona tam jest andbdquo;Karczma Płudyandrdquo;. Z andbdquo;Rejestru diecezjwandrdquo; Franciszka Czaykowskiego z 1783 r. dowiadujemy się, że właścicielem Blanowic i Karczmy Płudy jest starosta lelowski, Ignacy Kalinowski. Znamy także nazwisko arendarza karczmy i jego rodziny, ktra mieszkała w karczmie - są to: andbdquo;arendarz Kalma Jakubowicz, Gitla żona tegoż, komornik Jakob Malanowicz lat 40, Feygla, żona tegoż lat 25, Jakob Kalmanowicz lat 30, Bela żona tegoż lat 36andrdquo;. Spis sporządził 16 stycznia 1792 r. dyspozytor blanowski, Walenty Zdziarski. Informacja ta znajduje się w dokumentach andbdquo;Ludność żydowska wojewdztwa krakowskiego w czasie Sejmu Czteroletniego. Spisy z powiatw (andhellip;) lelowskiego z lat 1790-1782andrdquo; (Krakw 2008). 

Położenie karczmy w tym miejscu było korzystne, a biorąc pod uwagę, że w Blanowicach istniał browar, sądzę, że właściciel Blanowic korzystał także z prawa propinacyjnego. O browarze blanowskim można znaleźć wzmiankę w andbdquo;Materiały do słownika historyczno-geograficznego wojewdztwa krakowskiego w dobie Sejmu Czteroletniegoandrdquo;, pod red. Semkowicza, Czorta i Szumskiego (Wyd. PAU, Krakw 1939). W pźniejszym czasie powstała gorzelnia, istnieć musiała przed 1852 r., skoro pźniejszy właściciel Blanowic, ostatni przed uwłaszczeniem, Edmund Sygietyński, chcąc sprzedać Blanowice wraz z Pieckami w ogłoszeniu zamieszczonym w andbdquo;Kurierze Warszawskimandrdquo; z dnia 9 (21) 1852 r. informuje, że andbdquo;Są do sprzedania, w każdym czasie z wolnej ręki dobra ziemskie Blanowice i Piecki (andhellip;) i dwch łącznie zagospodarowanych folwarkw mające, włącznie z lasami włk 17 obejmującymi, oglnej powierzchni włk 63 miary nowo-polskiej, w dobrej glebie ziemi; ludności przeszło dusz 400, zabudowania dobre, ogrd warzywny i owocowy, dostateczną pańszczyznę, tak pieszą jak i ciągłą; wodę źrdłową, idącą na rurnicę gorzelniandrdquo;. andbdquo;W Dzienniku Urzędowym Guberni Radomskiej z dn. 11 (23) listopada nr 47 rok 1845 (s. 708) podany jest wykaz karczem i szynkw w Powiecie Olkuskim za istniejące w myśl postanowienia Rady Administracyjnej z d. 11 (23) lipca 1844 r. uznawanych, do ktrych patenta szynkarskie od dnia 19 czerwca (1 lipca) wydawane będą. A. Szynki i karczmy we wsiach z kościołami i przy traktach bitych i we wsiach więcej jak 20 dymw liczących - Blanowice 2. Biała Błotna, Biała Wielka (andhellip;)andrdquo;. Z tego dokumentu wynika, że w Blanowicach z racji ilości domw mogły funkcjonować dwie karczmy, jedna przy trakcie, Karczma Płudy, a druga być może w samej wsi. Dziennik Urzędowy Gubernialny wspomina o karczmach i szynkach. 

Karczma pełniła w dawnej Polsce role dzisiejszego motelu, gdzie podrżny mgł zjeść, przespać się i dać odpoczynek koniom, były karczmy także nieodłącznym elementem krajobrazu kulturowego i gospodarczego nie tylko wiejskiego.

Na Topograficznej Karcie Krlestwa Polskiego wydanej w Petersburgu w1843 r., K2S7+8 Częstochowa, w narożniku skrzyżowania ulic Pomrożyckiej i Skarżyskiej, po płnocnej stronie widnieje znak topograficzny andbdquo;karczma drewnianaandrdquo;.


(). 



Być może karczma została przeniesiona niżej pomiędzy rokiem 1787 r. a początkiem XIX w., kiedy mapę sporządzano?

Pozostałości andbdquo;Karczmy Płudyandrdquo; - wyraźne ślady fundamentw - możemy dostrzec na zdjęciach satelitarnych, o wspłrzędnych, 50 st., 30, min., i 78 sek., dł. geogr. Pn, oraz 19 st., 28 min., i 4 sek., szer. geogr. W.  Mając obraz zdjęcia satelitarnego, możemy dość dokładnie dokonać pomiaru fundamentw karczmy. Zastanawiające, gdzie była studnia, a prawdopodobnie żuraw, jako nieodłączny element karczmy. Najbliższa studnia znajdowała się w Pomrożycach, kolejna w Pieckach, a najdalsza we wsi Blanowice; możliwe, że karczma miała własną studnię. Nieopodal karczmy, kilkanaście metrw w kierunku Pn-W., na mapie z 1787 r. widnieje jeszcze jedno zabudowanie lub zabudowania, nieznanego przeznaczenia. Zdjęcia satelitarne ujawniają, że pozostałości fundamentw karczmy zostały rozwleczone pługami i innym sprzętem rolniczym. Miejsce, gdzie znajdowała się karczma i jej otoczenie, jest od dawna obszarem intensywnie eksploatowanym rolniczo. Sądzę, że karczma istniała jeszcze na początku XIX w. 
   

Powołując się na Z. Glogera i jego andbdquo;Budownictwo drzewne i wyroby z drzewa w dawnej Polsceandrdquo; (t. II. s. 85, Warszawa 1907), patrząc na obrys fundamentw można sądzić, że jest to drugi rodzaj, typ karczmy, jaki wwczas budowano. andbdquo;W typie drugim stan (stajnia, wozownia) był dobudowany nie z tyłu, ale w szczycie budynku karczemnego, jako szczytowe jego przedłużenie. 

W obu typach miała karczma polska wzdłuż czoła budynku podsienie na słupach, (andhellip;)w typie drugim, aby wjechać do stanu, potrzeba było przejechać wzdłuż całe podsienieandrdquo;. Ten typ karczm zachował się w Polsce do XIX wieku. 
   
Po karczmach przy gościńcach, i na rozstajach drg pozostały tylko nazwy i jedynie one świadczą o tym, że onegdaj była tutaj karczma. W najbliższej okolicy znajdziemy kilkanaście takich nazw, jak Czekanka, Pohulanka - Myszkw-Światowid, Ostatni Grosz - dzielnica Częstochowy, Wygoda w Rzędkowicach. Po Czenarowej karczmie z 1431r. śladu materialnego, ani śladu w nazewnictwie nie pozostało. Być może ta karczma wybudowana nad Wartą, jak sugeruje wielu, była zalążkiem pźniejszego Zawiercia.
                                                               Jerzy A. Maciążek</description>
        </item><item>
        <title>Księga gości</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/ksiega_gosci</link>
        <description></description>
        </item><item>
        <title>Katastrofalny stan miasta - początek XX w.</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/miasto_sprzed_ii_wojny_swiatowej</link>
        <description>Sprawozdanie Rady Miejscowej Opiekuńczej w Zawierciu za 1917. Rada Opiekuńcza działała w latach 1916-1918 w Krlestwie Polskim. Prowadziła bursy, schroniska, ochronki, wydawała żywność, odzież, zasiłki pieniężne.

 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Fragment wstępu opisowego do budżetu miasta Zawiercie na rok 193/32  obrazujący wczesną sytuację miasta i jego robotniczej ludności.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 </description>
        </item><item>
        <title>Kapliczki</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/kapliczki</link>
        <description>Wbrew pozorom jest ich całkiem sporo, w subtelny sposb udało się im ujść potężnym szczękom nowoczesności i przetrwać w świecie szkła, żelaza i betonu. Stojąc spokojnie pośrd plątaniny drg, a także gdzieś w szczerym polu przypominają o minionym czasie sprzed epoki komputerw i podrży w kosmos. Cicho snują opowieść o pełnych wiary sercach mieszkańcach zawierciańskiej ziemi, ktrzy sprawili, że do tej pory ludzie czynią w podrży znak krzyża. 
Mowa tu o kapliczkach i krzyżach przydrożnych tak często mijanych w drodze do pracy, szkoły lub na randkę i być może przez swoją powszechność lub nadmierny kult racjonalizmu niedostrzegane przez przechodniw. Te obiekty nie są jednak reliktami minionej epoki, kiedy to za krla Ćwieczka, Zawiercianie przy blasku świecy odśpiewywali wieczorne pacierze. Są one pamiątką jaką na zawsze pozostawili nam nasi przodkowie, dotyczącą nie tylko głębokiej religijności wczesnych ludzi, ale także ich historii.

Rzadko bowiem zdarzało się, aby kaplica lub krzyż powstały bez jakiejś konkretnej przyczyny. Niemal zawsze wyrażały one wdzięczność dla Boga np. za pomyślne plony, szczęśliwe zakończenie klęski żywiołowej lub wysłuchanie jakiś prywatnych modlitw. Najczęściej ich fundatorami była cała społeczność miasta lub wsi. Zdarza się też, ze spotkamy się z takim krzyżem stanowiącym upamiętnienie jakiegoś ważnego dla mieszkańcw jubileuszu, rocznicy założenia osady lub np. ważnej bitwy. 

Dokładną historię wielu z nich dawno zatarła już niepamięć, ale część wiadomości przetrwała. Zapoznajmy się zatem z losami tych krzyży i kapliczek tak ważnych dla dziejw całej społeczności.



</description>
        </item><item>
        <title>W cieniu wójta and#8211; od pisarza gminnego do sekretarza</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/w_cieniu_wojta_8211_od_pisarza_gminnego_do_sekretarza</link>
        <description>Początki samorządu gminnego w okolicach Zawiercia sięgają 1864 r.  Wtedy to, po uwłaszczeniu chłopw w Krlestwie Polskim, zaczęto tworzyć  podwaliny wspłczesnych struktur administracji samorządowej.
Były to początki bardzo ułomne. Powszechny analfabetyzm kładł się  cieniem na jego gminnych strukturach administracyjnych. Pierwsze uchwały  podejmowane przez zebrania wiejskie i gminne wymagały obecności  notariusza, ktrego w tym celu sprowadzano z Żarek. Do sporządzania  zwykłych pism urzędowych wjtowie z reguły wykorzystywali nauczycieli  gminnych szkł początkowych za dodatkowym wynagrodzeniem. Szybko jednak  okazało się, że doraźne i dorywcze wspomaganie władzy gminnej przez  nauczycieli jest niewystarczające. Pojawił się więc pisarz gminny, ktry  z uwagi na umiejętności czytania i pisania dla mieszkańcw gminy był  wyrocznią nie tylko w sprawach administracji, ale rwnież przy  rozwiązywaniu sporw sąsiedzkich. Po 1870 r. wprowadzono obowiązek  sporządzania urzędowych pism w języku rosyjskim i pozycja pisarza  gminnego została ugruntowana.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. było podobnie. W dalszym ciągu  gminni  włodarze często się zmieniali (przyczyną była głwnie mała  wiedza na temat mechanizmw funkcjonowania samorządu, znikoma wiedza  oglna i słaba znajomość prawa), a pisarze gminni na swoich  stanowiskach, zapewniając ciągłość i prawidłowe funkcjonowanie  samorządu. Pierwsze lata niepodległości to czas unifikacji samorządowej.  W okresie reform i częstych zmian prawa, dobrze przygotowany pisarz był  niezbędnym filarem władzy gminnej.
Coraz częściej spotykamy na tych stanowiskach osoby, ktre ukończyły  gimnazjum. W uzupełnianiu wiedzy gminne struktury wspomagane były przez  starostwo, ktremu podlegał instruktor samorządowy. Nadzorował on pracę  samorządw gminnych, organizował szkolenia itp. Prawdopodobnie z uwagi  na archaizm nazwy funkcji samorządowej, nieprzystającej do jej roli, w  gminie pojawia się sekretarz zamiast pisarza.
W tym miejscu warto przypomnieć sylwetkę Stefana Wydrycha -  samorządowca z okresu międzywojennego, ktrego doświadczenie oraz wiedzę  wykorzystywano rwnież po II wojnie światowej. Urodził się w okolicach  Włoszczowej. Po odzyskaniu niepodległości wstąpił do tworzącej się  polskiej armii. Przełożeni, doceniając opanowaną przez niego sztukę  kaligrafii - zapomnianą dzisiaj umiejętność starannego pisania -  zsadzili z konia młodego żołnierza 1 Pułku Ułanw Krechowieckich i  posadzili go za biurkiem w kancelarii pułkowej.
Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej, przeniesiony do rezerwy,   Stefan Wydrych w bliżej nieznanych okolicznościach trafił do Poręby  Mrzygłodzkiej. Tutaj znalazł pracę w gminnej kancelarii na stanowisku  pomocnika pisarza. Epizod wojskowy okazał się niezwykle przydatny.  Szczeglną rolę w procesie kształcenia kadr administracji samorządowej  odgrywała w latach międzywojennych Wolna Wszechnica Polska - Studium   Administracji Komunalnej, utworzone w Warszawie w 1926 r. Stefan Wydrych  został w 1928 r. oddelegowany przez starostę zawierciańskiego do nowo  powstałej kuźni administracji samorządowej. Po ukończeniu studium w 1929  roku został przeniesiony z Poręby Mrzygłodzkiej do Włodowic już jako  sekretarz. Następnie widzimy go na stanowisku sekretarza gminy  Mierzęcice. W 1937 r. ma miejsce kolejne przeniesienie - tym razem do  gminy Łazy.
Sierpień 1939 roku. Stefan Wydrych wraz z rodziną przebywa na  wczasach w Zakopanem. Telegram od wjta gminy Łazy przerywa z dawna  oczekiwany urlop. W związku ze zbliżającą się wojną powraca do Łaz, aby  zabezpieczyć tajne dokumenty kancelarii. Z chwilą wybuchu wojny część  gminnych akt zostaje załadowana na furmankę i Stefan Wydrych wywozi je  na wschd. Po zakończeniu działań wojennych powraca do Poręby  Mrzygłodzkiej.
Podczas okupacji hitlerowskiej pracuje w starostwie zawierciańskim.  Dwukrotnie unika aresztowania i skierowania do obozu koncentracyjnego.  Za każdym razem ostrzeżony o niemieckich zamiarach przez znajomą  ślązaczkę, opuszczał Porębę, a po wyciszeniu atmosfery wokł aresztowań  powracał do pracy.
Po 1945 roku pozostaje nadal urzędnikiem, tym razem w Starostwie i  Powiatowej Radzie Narodowej. Wieloletnie doświadczenie na rżnych  szczeblach administracji samorządowej doceniane było przez powojennych  włodarzy powiatowych. Stefan Wydrych przez wiele lat pełnił aż do  śmierci w 1964 r. funkcję kierownika Wydziału Organizacyjno-Prawnego. W  bliżej nieokreślonym czasie (w latach 50.) był prawdopodobnie radnym  powiatowym, o czym świadczy zapisek kronikarski jednego z mieszkańcw  Poręby. Autor kroniki określa w nim Stefana Wydrycha mianem andbdquo;łącznikaandrdquo;  gminy z powiatem.
                                                                                                                                                                                                                                                                     Zdzisław Kluźniak            

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w biuletynie andbdquo;Europejski  Urzędnikandrdquo; nr 3, wydawanym w ramach projektu andbdquo;Europejski urzędnik w  jurajskim samorządzieandrdquo; (http://www.europejskiurzednik.pl).</description>
        </item><item>
        <title>Ankieta</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/ankieta</link>
        <description></description>
        </item><item>
        <title>Początki budownictwa mieszkaniowego w Zawierciu</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/poczatki_budownictwa_mieszkaniowego_w_zawierciu</link>
        <description>

1878 r. - w czerwcu i lipcu zarząd TAZ Zawiercie podjął rozmowy w sprawie nabycia gruntw pod budownictwo mieszkaniowe.
1879 r. - Zarząd TAZ nabył nieruchomości za 8700 rubli od bankiera Zygmunta Pringsheima na podstawie aktu notarialnego z dnia 23 lipca spisanego 4 sierpnia przez notariusza Jzefa Zborowskirgo w Częstochowie.W pierwszej fazie budowy wytyczono trzy rwnoległe aleje: Pierwsza Aleja (Fabryczna), Druga Aleja (Konopacka), Trzecia Aleja (F. Szymańskiego). Osiedle powstało na terenie znajdującym się na wschd od fabryki, lini kolejowej i lasw - dbr Poręby Mrzygłodzkiej. Na płnocy graniczyło z dobrami prywatnymi Kromołw, od południa i zachodu oddzielone było podmokłymi terenami rozlewiska Warty od obszaru Zawiercie Małe.
1880 r. - przystąpiono do budowy domw mieszkalnych dla urzędnikw i robotnikw. 1 sierpnia 1898 r. na posiedzeniu Zarządu postanowiono, że budowa domw mieszkalnych na nowo zakupionych gruntach ma nastąpić z rozdziałem na regularne ulice i place wg planw zatwierdzonych przez zarząd z pozostawieniem przy każdym domu przestrzeni na podwrko lub zabudowania gospodarcze. W ten sposb zapoczątkowano budowę osiedla robotniczego TAZ.
1894 r. - wybudowano 53 domy murowane i 14 drewnianych. Do 1897 r. wybudowano 3 domy murowane i 2 drewniane. W latach 1908-1910 wybudowano domy położone we wschodniej części osiedla koło Domu Ludowego. Osiedle Taz posiadało obok domw mieszkalnych inne budynki funkcjonalne, m.in. willę dyrektora TAZ z ogrodem, domkiem ogrodnika, oranżerią, stajnią, wozownią i garażem; dom lekarza z gabinetem przyjęć, ochronkę (przedszkole), Resursę, piekarnię, pralnię, pokoje gościnne, szpital.
1906 r. - przystąpiono do budowy szkoły, łaźni i Domu Ludowego. W osiedlu znajdowały się dwa kościoły: kościł św. Ap. Piotra i Pawła (1903 r) i kościł ewangelicko -augsburski. Starania o wybudowanie kościoła ewangelicko-augsburskiego rozpoczęto 17 października 1888 r. Grunt o pow. 50 prętw kwadratowych (ok. 2000 metrw) podarował Fryderyk Munch w 1982 r. przy ul. Łośnickiej. Dnia 29 października 1899 r. gmina ewangelicka w Zawierciu obchodziła uroczystość oddania do użytku tej świątyni

W celu zintegrowania kadry pracowniczej z konkretną firmą właściciele przedsiębiorstw przemysłowych budowali mieszkania. W ten sposb w Zawierciu rozwinęło się budownictwo patronalne - familijne. Taką formę budownictwa prowadziły: Towarzystwo Akcyjne Zawierciem Towarzystwo Akcyjne Reich i Ska oraz częściowo Towarzystwo Sosnowieckich Fabryk Rur i Żelaza - firma Huldczyński
</description>
        </item><item>
        <title>Zawierciańskie kościoły</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/zawiercianskie_koscioly</link>
        <description></description>
        </item><item>
        <title>and#8222;Macierzand#8221; zawierciańskiej oświaty</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/8222macierz8221_zawiercianskiej_</link>
        <description>Oferta szkolnictwa ponadpodstawowego w Zawierciu i okolicach jest bardzo bogata pod względem ilości szkł i kierunkw kształcenia. Utrzymanie takiej infrastruktury szkolnej staje się powoli sztuką przy panującej mizerii budżetowej. Warto zatem przypomnieć o roli i sposobach działania Polskiej Macierzy Szkolnej. Była to organizacja bardzo zasłużona dla tworzenia podwalin szkolnictwa ponadpodstawowego zarwno w okresie powstawania infrastruktury miejskiej w Zawierciu, jak rwnież w latach międzywojennych. Poprzez swą działalność miała znaczący wpływ na rozwj oświaty szkolnej i pozaszkolnej.

Początki 


Na progu industrializacji, po utworzeniu Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo; (1878), następował gwałtowny przyrost ilości mieszkańcw w powstających jak grzyby po deszczu nowych osadach fabrycznych. Robotnicy przybywali w okolice Zawiercia całymi rodzinami, razem z dziećmi. Dla tych ostatnich dostęp do szkł początkowych był utrudniony. Funkcjonowały one bowiem w systemie gminy wiejskiej.


Dodatkową przeszkodą był istniejący podział administracyjny. Warunki sprzyjające rozwojowi sieci szkolnej i ułatwieniu dostępu do wiedzy dla małych mieszkańcw osiedli fabrycznych powstały z chwilą przeniesienia gminy Kromołw do guberni piotrkowskiej (1879) i przyłączenia Zawiercia Dużego (1884) do gminy Kromołw. Dwie gminne szkoły początkowe (istniejące już wcześniej) w dalszym ciągu nie były w stanie podołać oczekiwaniom. Pierwszy krok w kierunku rozwoju sieci szkolnej uczynili zawierciańscy ewangelicy. Założona przez nich szkłka dla młodych ewangelikw funkcjonowała do 1892 r., gdy zostali zmuszeni do opuszczenia pomieszczeń wynajmowanych od TAZ.


Stało się tak z dwch powodw. Okazało się, że placwkę założono wbrew przepisom obowiązującym wwczas w Krlestwie Polskim. Jednocześnie wchodził w życie przepis o obowiązku tworzenia szkł fabrycznych przez zakłady zatrudniające powyżej 1000 robotnikw. W pomieszczeniach opuszczonych przez ewangelikw zaczęła więc funkcjonować szkoła fabryczna TAZ. Była to druga szkoła fabryczna w Zawierciu. Jeszcze przed wejściem w życie wspomnianych przepisw działała bowiem szkoła początkowa dla dzieci pracownikw Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej.


Natomiast na pierwszą szkołę średnią mieszkańcy zawierciańskich osad czekali do 1898 r., gdy Helena Malczewska założyła tzw. pensję - gimnazjum dla dziewcząt. Z kolei chłopcw pragnących kontynuować naukę posyłali zawiercianie do Będzina, Częstochowy, a nawet do Piotrkowa.

andbdquo;Macierzandrdquo; w Zawierciu

W 1905 r. grupa intelektualistw założyła organizację Polska Macierz Szkolna. W gronie jej twrcw znalazł się m.in. Henryk Sienkiewicz. W Warszawie w pierwszym roku działalności powstało 21 kł PMS, a 79 na prowincji. Wśrd nich wymieniane jest rwnież zawierciańskie koło, ktre w końcu roku osiągnęło liczbę 899 członkw, a prezesem wybrano Maksymiliana Walickiego. Jeszcze w tym samym roku rozpoczęto starania o utworzenie w Zawierciu gimnazjum męskiego. Idei tej towarzyszyło wielkie zaangażowanie mieszkańcw zarwno samego miasta, jak rwnież okolicznych miejscowości.


Fundusze na uruchomienie szkoły gromadzono w każdy znany wwczas sposb. Gdy we wrześniu 1907 r. w parku Bronisławw zorganizowano festyn połączony ze zbirką pieniężną na ten cel, oprcz mieszkańcw Zawiercia uczestniczyli w nim rwnież częstochowianie. Atrakcją loterii fantowej był jeleń, podarowany przez dyrektora huty - Gerharda. 5 października 1907 r. miała miejsce uroczystość poświęcenia ośmioklasowego gimnazjum filologicznego przy ulicy Blanowskiej. Jego pierwszym dyrektorem został Jzef Mejer, a nauczycielami byli m.in. ks. Cugowski, Berg, Dietlandhellip;

Zawierciańskie koło założyło też ochronkę dla dzieci w wieku 7-10 lat, do ktrej uczęszczało 120 maluchw, a ich prace były eksponowane na Wystawie Przemysłowo Rolniczej w Częstochowie w 1909 r. W maju 1907 r. powstał okręg zawierciański PMS, obejmujący swoim działaniem 10 okolicznych gmin. Skoncentrowano się na wspieraniu ochronek, w ktrych dzieci chłopw i robotnikw mogły liczyć na bezpłatną opiekę i naukę, gdy dorośli pracowali.

O funkcjonowaniu ochronek w okolicach Zawiercia do momentu powstania II Rzeczypospolitej posiadamy niewielką i fragmentaryczną wiedzę. O znaczeniu i wkładzie PMS w wychowanie najmłodszych może świadczyć rodzinna anegdota. Jeden z moich wujw na spotkaniach rodzinnych przechwalał się, że nikt nie ma tak solidnego wykształcenia, jak on. Szczycił się tym, że skończył dwie pierwsze klasy szkoły powszechnej iandhellip; ochronkę.


Z końcem 1907 r. w wyniku wcześniejszego wprowadzenia stanu wojennego (wystąpienia robotnicze w Krlestwie Polskim) wszedł w życie zakaz działalności organizacji i stowarzyszeń o charakterze narodowym. Zasiane ziarno jednak zakiełkowało. Założone gimnazjum i ochronki w dalszym ciągu funkcjonowały.

Z myślą o przyszłości kształcenia


Przypominając o wkładzie Polskiej Macierzy Szkolnej w budowę systemu edukacji na ziemi zawierciańskiej, nie sposb pominąć znaczenia jej działań w zakresie kształcenia kadr nauczycielskich. Jest to rwnież ciekawy przyczynek do procesu postępowania feminizacji tego zawodu.


Po wybuchu I wojny światowej zawierciańskie szkolnictwo zostało w wieloraki sposb dotknięte skutkami konfliktu. Jesienią pierwszego roku wojny, w czasie bitwy w okolicach Zawiercia wiele szkł zostało zdewastowanych, zamienionych na wojskowe lazarety i miejsca zakwaterowania żołnierzy. Wcześniej okolice Zawiercia opuściła znaczna część rosyjskich nauczycieli, często znienawidzonych. Po odsunięciu się frontu na wschd, Zawiercie powracało do andbdquo;normalnościandrdquo; (głd, epidemie, brak pracy), co zostało zaakcentowane przez nowe władze okupacyjne nadaniem praw miejskich (1915). Kiedy więc w 1916 r. reaktywowano Polską Macierz Szkolną, to właśnie przy aktywnym wsparciu finansowym organizacji i jej prezesa - Antoniego Osuchowskiego, utworzono Seminarium Nauczycielskie Żeńskie. Po upaństwowieniu szkoły w 1921 r., za swojego patrona placwka obrała właśnie jego.


Absolwentki tego seminarium od 1921 r. (nauka trwała 5 lat) i jeszcze długo po 1945 r. stanowiły trzon kadry nauczycielskiej okolic Zawiercia. Życie jest jednak pełne paradoksw. Za pierwszego absolwenta szkoły należy bowiem uznać Konstantego Ćwierka - znanego zagłębiowskiego dziennikarza, ktry jako ekstern zdał egzamin pedagogiczny w Seminarium Nauczycielskim w Zawierciu 24 czerwca 1916 r.

Podwaliny szkolnictwa zawodowego


Za początek szkolnictwa zawodowego należy uznać rok 1919. Dokształcająca Szkoła Rzemieślnicza mieściła się przy ulicy Blanowskiej - prawdopodobnie lekcje odbywały się w budynku Gimnazjum Męskiego w soboty i niedziele.


W 1927 r. przy ulicy Kopalnianej (dziś Obr. Poczty Gdańskiej) rozpoczęto wznoszenie nowego budynku dla Szkoły Rzemieślniczo-Przemysłowej Polskiej Macierzy Szkolnej. W roku 1929/1930 uczęszczało do niej 132 uczniw, a w 1933/1934 już 237. W latach 1927-1937 zawierciańskie placwki kształcenia zawodowego PMS ukończyło 246 osb. 12 maja 1939 r. szkołę tę przekształcono na Prywatne Męskie Trzyklasowe Gimnazjum Mechaniczne Polskiej Macierzy Szkolnej.


Budżet tej zasłużonej dla Zawiercia organizacji zamykał się w 1937 r. kwotą 199 774,22 zł. Działka ze szkołą rwnież należała do PMS. Prowadzenie działalności oświatowej nie było rzeczą łatwą zwłaszcza w okresie największego kryzysu w dziejach miasta. Dla przykładu: wpływy na konto Polskiej Macierzy Szkolnej w Zawierciu w 1934 r. wyniosły 66 036,51 zł, a wydatki 74 607,39 zł.

Oświata pozaszkolna
Kursy dla analfabetw, wykłady oświatowe, przedstawienia teatralne - to tylko wybrane tematy z szerokiego spektrum ofert kształcenia, proponowanych mieszkańcom Zawiercia i okolicznych gmin. Kilka lat temu jeden z moich znajomych przynisł książkę znalezioną w składzie makulatury. Intrygująca była pieczątka odbita na wielu kartach - z napisem andbdquo;PMSandrdquo;. Polska Macierz Szkolna prowadziła bowiem w latach trzydziestych dwie biblioteki - jedną stałą, mieszczącą się przy ul. Kościuszki 33, a także jedną wędrowną. W zbiorach bibliotecznych PMS posiadał wwczas 3740 książek - dla porwnania w 1907 r. było to 2335 tomw.
To oni nieśli kaganek oświaty
Od czasu do czasu słychać narzekania na nadmierne koszty utrzymania placwek oświatowych, wysokość składek na komitet rodzicielski itp. W takich czasach warto przypomnieć osoby, ktre jako pionierzy i społecznicy budowały podwaliny zawierciańskiej oświaty, nie skąpiąc przy tym grosza i osobistego zaangażowania: Maksymiliana Walickiego, Michała Terecha, Jzefa Mikulińskiego, Piotra Kuchtę, Stanisława Szymańskiego, ks. Franciszka Zientarę, ks. Bolesława Wajzlera, Henrykę Jakliczową, Franciszka Giertycha i ks. Franciszka Pędzichaandhellip; To oni rozpoczęli proces tworzenia wspłczesnej infrastruktury oświatowej. Przed zawierciańskimi społecznikami XXI wieku, kontynuatorami dzieła Polskiej Macierzy Szkolnej, stoi zadanie tylko z pozoru o wiele prostsze, ale rwnie trudne.
                                                          Zdzisław Kluźniak 

__________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w kwartalniku andbdquo;Zawiercianinandrdquo; nr 10, zima 2011. Cały numer można przeczytać pod adresem: www.zawiercianin.pl/dokumenty/zawiercianinzima201104.pdf

 
</description>
        </item><item>
        <title>Osiedle mieszkaniowe TAZ wraz z budynkami funkcjonalnymi.</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/osiedle_mieszkaniowe_taz_wraz_z_budynkami_funkcjonalnymi</link>
        <description>

Osiedle TAZ
Osiedle TAZ posiadało obok domw mieszkalnych inne budynki funkcjonalne. w 1881 r. wybudowano szpital na 30 miejsc prawdopodobnie przy ul. Nowofabrycznej. W 1884 r. założono dla dzieci robotnikw szkołę jednoklasową do ktrej w 1890 r. uczęszczało 130 dzieci, a w 1897 r. 360 dzieci robotnikw. W 1885 roku utworzono ochronkę. Wybudowano także dom lekarza z gabinetem przyjęć, piekarnię, pralnię. W 1889 r. został wybudowany przy ul. Fabrycznej budynek nazwany pźniej Resursą. W 1906 roku przystąpiono so budowy szkoły i łaźni. W latach 1908-1910 wybudowano domy położone we wschodniej części osiedla koło Domu Ludowego, ktry został oddany do użytku około 1912 r. Około 1938 r. TAZ miało 80 domw z 867 mieszkaniami.
Resursa
Klub towarzyski (kupcw, obywateli ziemskich itp.); lokal takiego klubu. (Etym. - nm. Ressource 'jw.' z fr. ressources 'środki; zasoby (pieniężne)')
Przy ul. Fabrycznej w budynku TAZ otwarto w 1901 r. Resursę pracownikw oficjalistw TAZ. w 1902 r. odbyło się pierwsze posiedzenie założycieli Resursy. Na członkw Resursy Obywatelskiej mogły wpisywać się i wspłpracować inn

e fabryki w Zawierciu. Zarząd Resursy miał 16 członkw. Po założeniu Resursy jej prezesem był inż. Stanisław Szymański, a członkami Bolesław Szulc, Aleksander Radzikowski, Michał Terech, inż. Stanisław Szymanowski, Jzef Brzeziński, inż. Ignacy Maciejewski. W budynku Resursy w
okresie okupacji hitlerowskiej utworzono Deutsches Haus (Dom Niemiecki), w ktrym toczyło się życie towarzyskie sfer niemieckich.
Pałacyk Szymańskiego
Willa dyrektora TAZ Stanisława Szymańskiego należy do układu urbanistycznego osiedla robotniczego TAZ. Autorem projektu tego budynku sporządzonego w latach 1896-97 był inżynier architekt Hugo Kuder z Warszawy. Willa była murowana z cegły na cokole z kamienia. Obok willi znajdowały się także takie zabudowania jak: domek ogrodnika, oranżeria, stajnia, wozownia, garaż. Przed fasadą budynku na początku XX w wkomponowano reprezentacyjny podjazd z owalnym gazonem. Willę otaczał park w stylu angielskim. Projekt parku powstały w pracowni warszawskiej przed 1901 r. wykorzystywał przepływającą przez teren rzekę Młynkwkę. Została przekształcona w system staww o charakterze ozdobnym, spełniających funkcje użytkowe. Od strony południowej willi był wjazd do parku z okazałą bramą, ktra zniknęła po 1945 r. Po wojnie zaniedbany park został przejęty przez Skarb Państwa stając się parkiem miejskim. W 1961 r. budynek ten otrzymała Miejska Biblioteka Publiczna w Zawierciu.
Łaźnia TAZ przy ul. Kościuszki wybudowana w 1909 r.

</description>
        </item><item>
        <title>Lista ofiar zbrodni katyńskiej związanych z Zawierciem i przedwojennym powiatem zawierciańskim. Osoby zamordowane w Katyniu, Charkowie i Miednoje.</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/lista_ofiar_zbrodni_katynskiej_zwiazanych_z_zawierciem_i_przedwojennym_powiatem_zawiercianskim_odoby_zamordowane_w_katyniu_charkowie_i_miednoje</link>
        <description>
Lista ofiar zbrodni katyńskiej związanych z Zawierciem i przedwojennym powiatem zawierciańskim. Osoby zamordowane w Katyniu, Charkowie i Miednoje.
1. Kpt. Teodor DRABAREK, ur.1892-12-15 Przedecz,dr med., ordynator oddziału szpitala miejskiego w Zawierciu, radny w latach 1934-1939, 504 szp. pol. zm. 1940, Charkw.
2. Mjr Rudolf GEYER, ur.1897-10-21 Ostrw,d-ca baonu ON Zawiercie, zm. 1940, Charkw.
3. Ppor. Wacław HIRSZBERG, ur.1910-12-04 Zawiercie, przod. SW, 25 pp, zm. 1940, Charkw
4. Ppor. Adolf MAMELOK, ur.1909-04-21 Zawiercie, lekarz med., 13 pp, zm. 1940, Charkw.
5. Por. sap. Stefan MILIŃSKI ur. 13.02.1910 r Włodowice, urzędnik, kier fmy andbdquo;Auto-Oponaandrdquo;
zm 1940 r. Charkw.
6. Mjr Stanisław TARGOWSKI, ur.1893-04-27 Zawiercie, wojsk. zakład zaop. inż., zm. 1940, Charkw
7. Ppor. Marian Antoni BELICZYŃSKI, ur.1902-06-23 Michałwka pow. grjecki, urzędnik, 75 pp, zm. 1940, Katyń
8. Ppor. Stanisław BIEŃKOWSKI, ur.1902-04-13 Zawiercie, nauczyciel, 75 pp, zm. 1940, Katyń
9. Ppor. Aleksander CZEKAJ, ur.1910-12-05 Zawiercie, ekonomista, 69 pp, zm. 1940, Katyń
10. Ppor. Jan GUBAŁA, ur. 1907-06-09 Sosnowiec, nauczyciel w Zawierciu, 74 pp, zm. 1940, Katyń
11. Mjr Dawid JURKOWICZ ur. 19 IV 1885 Haverstraw w USA , lekarz w Wysokiej i Zawierciu, zm. 1940 r. Katyń.
12. Ppor. Franciszek KAWCZAK, ur. 1905-06-15 Osiek woj. krakowskie, nauczyciel w Zawierciu, 4 psp, zm. 1940, Katyń
13. Por. Franciszek KOCELA, ur.1908-05-21 Zawiercie, nauczyciel, 16 pp, zm. 1940, Katyń
14. Por Stefan KUCZYŃSKI ur. 3-07-1899 r w Krakowie, kier biura zarządy Towarzystwa Akcyjnegoandrdquo; Zawiercieandrdquo; w Warszawie, zm 1940 r. w Katyniu
15. Ppor Henryk NOSZCZYK ur.6-07-1896 Żarki, adiunkt kliniki UW , zm. 1940 r Katyń
16. Ppor Władysław PITEK ur. 15-08-1898 r w Sosnowcu, nauczyciel szkoły powszechnej w Niegowej, zm. 1940 r. Katyń
17. Chor. Edward PTASZYŃSKI, ur.1895-01-01 Zawiercie,23 pp, zm. 1940, Katyń
18. Ppor. . Eustachy SERKES ur. 1901 Lww ,nauczyciel w Zawierciu, zm. 1940 r. Katyń
19. Ppor. Antoni SULARZ, ur.1901-10-23 Stara Huta pow. będziński, nauczyciel w Kromołowie, 27 pp, zm. 1940,Katyń
20. Por. Stanisław TUORA, ur. 1903-10-31 Zawiercie, lekarz, 5 szp. okr., zm. 1940, Katyń
21. Por. Feliks WCISŁO, ur. 1902-01-03 Kromołw pow. będziński,urzędnik, 6 baon sap., zm. 1940, Katyń
22. Kpt. Bolesław WIZOR ur. 18-03-1905 r w Chruszczobrodzie,wiceprokurat. wojsk, zm 1940 r. Katyń
23. Ppor. Eugeniusz WOŹNIAK ur.2-05-1913 r w Wadowicach, nauczyciel w Żelisławicach ( Siewierz) zm. 1940 r Katyń
24. Ppor. Zygmunt Woźniak ur.4-11-1905 r w Brzostku, nauczyciel w Żarkach, zm 1940 r. Katyń
25. St. post. Julian Adam ADAMCZYK, ur. 1894 Lubień, PP Zawiercie 1937 r., zm. 1940, Miednoje
26. Post. Marian BINKIEWICZ, ur. 1910-06-11 Zawiercie, PP, zm. 1940, Miednoje
27. St. przod. Aleksander CHWALBIŃSKI, ur. 1890-08-19 Zawiercie,
PP, zm. 1940, Miednoje

28. St. post. Jzef CERAJEWSKI, ur. 1901-03-13 Sędziny,PP, zm. 1940, Miednoje.
29. Post. Marian Andrzej CZARNECKI, ur. 1906 Zawiercie,PP Zawiercie 1939 r., zm. 1940, Miednoje
30. St. post. Bronisław DOMAGAŁA, ur. 1909-10 Zawiercie, PP, zm. 1940, Miednoje
31. St. post. Jan DZIĘBOR, ur.1899-12-13 Zawiercie, PP, zm. 1940, Miednoje
32. Przod. Dominik DUDEK ur w 1913 r w Włodowicach, w 1939 PP Koziegłowy, zm. 1940 r Koziegłowy
33. Przod Marek DUDEK ur. 17-03-1899 r. w Jeziorowcach. W PP Zawiercie do 1930r. , z. 1940 r Miednoje
34. St. przod. Zygmunt Jan FIJOŁEK, ur. 1899-06-14 Zawiercie, PP, zm. 1940, Miednoje
35. Przod. Wacław GORGOŃ, ur. 1899-09 Sosnowiec, PP, zm. 1940, Miednoje
36. Post Jzef GOSIŃSKI ur. W 1899 r. Parzęczew, PP Zawiercie w 1939 r., zm. 1940 r. Miednoje
37. St. post. Jzef GRZEBIELUCH ur. 14-03-1890 r Ogrodzieniec, PP pow. Będziński, zm. 1940 r. Miednoje
38. Post. Ignacy GZIEŁO, ur.1891-10-13 Kromołw, PP, zm. 1940, Miednoje
39. Jzef HYLA, ur, 23-01-1901 Myszkw i tam zamieszkały, we wrześniu 19839 r w żandarmerii wojskowej,z.1940r. Miednoje
40. Post. Stanisław IŁCZYK, ur. 1907 Zawiercie, PP w Warszawie, zm. 1940, Miednoje.
41. Post. Antoni Janoska ur. 19.01.1905 r. Nowa Wieś koło Żarek, PP Klimontw, zm. 4-5.04.1940 r. Twer, Miednoje, od 2007 r. aspirant PP,
42. Przod. Stanisław JANOSKA, ur. 1896-10-13 Włodowice, PP( Zawiercie 1939), zm. 1940, Miednoje
43. St. przod. Antoni KĘDZIOR, ur. 1894-12-14, nieznane, PP( Zawiercie 1935) , zm. 1940, Miednoje
44. Przod. Walenty KISLINGER ur. 05-02-1893 r Zawiercie, pełnił służbę na kresach wschodnich, zm 1940r. Miednoje
45. Post. Jan KOWALCZYK, ur. 1908-05-25 Zawiercie,PP Pruszkw, zm. 1940, Miednoje
46. Przod . Wit KOPEĆ ur.18-05-1902 r. Kidw, służył w policji na kresach wschodnich, zm. 1940 r. Miednoje
47. St straż więzien. Jan KOZŁOWSKI ur. 11-08-1904 r Zawiercie. Pracował w Sieradzu, zm 1940 r. Miednoje
48. Post. Roman KRUPA, ur. 1909-01-10 Zawiercie, PP Irządze 1939 r., zm. 1940, Miednoje
49. St. post. Emil KURPIELA, ur. 1890-09-01 Kromołw, PWŚl., zm. 1940, Miednoje
50. Przod. Marian KURSA, ur. w 1896 r, od 1936 r PP Koziegłowy, zm. 1940 r. Miednoje
51. Przod. Jzef LEDECKI, ur. 1901-02-21 Zawiercie, PP, zm. 1940, Miednoje
52. Przod. Wincenty LIPKA ur. w 1898 r. w Ogrodzieńcu, PP Częstochowa. Z. 1940 r. Miednoje
53. St. post. Jan NOWAK ur. 20-07-1899 Udorze, pełnił służbę w Zawierciu i Irządzach. Zm. 1940 r. Miednoje
54. Post. Ryszard MASŁOWSKI, ur.1909-04-03 Wilno,PP, zm. 1940, Miednoje
55. St. post. Jzef MARSZAŁEK, ur.1905-03-17 Zawiercie,PP, zm. 1940, Miednoje
56. Post. Bronisław MILEJSKI, ur.1911-08-21, Siadcza, PP Zawiercie ok. 1933 r, zm. 1940, Miednoje
57. Post. Michał MORAWIEC, ur.1902-05-26 Zawiercie, PWŚl., zm. 1940, Miednoje
58. St. post. Pałka Stanisław ur. w 1902 r. Zawiercie, zm.1940 Miednoje
59. St. Post Stanisław NOCOŃ ur 18-04-1892 w Łobzowie , w 1939 r. post w Ogrodzieńcu, z. 1940 r. Miednoje
60. Post. Julian PARDELA, ur.1909-09-13 Zawiercie, PP, zm. 1940, Miednoje
61. Przod. Leon Lucjan PLUTECKI, ur.1897-11-01 Szczodrkowice, PP Zawiercie(1928r), zm. 1940, Miednoje
62. St. post. Leon SARNIAK, ur.1903 Zawiercie, PP, zm. 1940, Miednoje
63. Post. Jan SKWAREK, ur.1902-03-27 Zawiercie, PP, zm. 1940, Miednoje
64. Przod. Roman STOLARSKI, ur.1898-12-27 Zawiercie, PP, zm. 1940, Miednoje
65. Przod . Jan SUCHAN ur. 27-11-1904 r. Częstochowa, pełnił służbę w pow zawierciańskim -Żarki, zm 1940.r Miednoje
66. St. post. Jan SZYDŁO, ur.1889-10-20 Ożarw, PP Zawiercie i Niegowa, zm. 1940, Miednoje
67. Post. Edward Franciszek WALCZAK, ur.1911-10-04 Zawiercie, PP, zm. 1940, Miednoje
68. Post. Jzef WandOacute;JCICKI, ur.1901, Zawiercie, PP, zm. 1940, Miednoje
69. Post. Lucjan ZAJDEL ur. W 1907 r. w Zawierciu. Pełnił służbę w woj. Wołyńskim z. 1940 r Miednoje
70. Przod. Adolf ZYGMAŃSKI, ur. 1896-02-10 Kromołw, SW, zm. 1940, Miednoje
71. Ppor. Jerzy Jan BURDZIŃSKI, ur.1910-06-11 Poręba pow. zawierciański,
nauczyciel, 45 pp, zm. 1940, Katyń
Listę sporządził Zdzisław Kluźniak
 




</description>
        </item><item>
        <title>Zbigniew Żubr: Moje Zawiercie 1945-1949</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/zbigniew_zubr_moje_zawiercie_19451949</link>
        <description>Styczeń 1945. Mam niecałe 14 lat. Rodzice zakazują oddalać się od domu, bo lada chwila rozpoczną się walki. Widać tłumy przerażonych niemieckich cywilw, oczekujących z tobołkami na pociągi na zachd. Już nie widać znienawidzonych mundurowych, za to coraz więcej pojazdw wojskowych, jadących ul. Grnośląską w kierunku Siewierza. Plotki, że bombardowane będą fabryki, m.in. zakłady TAZ, w ktrych ostatnio funkcjonowały sortownie czy szwalnie niemieckich mundurw. Mieszkamy blisko tych zakładw, wobec czego rodzice przenoszą mnie i brata do znajomych mieszkających dalej.
Nocą 20 stycznia Rosjanie prawie bez żadnych walk przejeżdżają przez miasto, kierując się w kierunku  zachodnim.

Wczesnym rankiem widzę obok domu zabitego, umundurowanego andbdquo;własowcaandrdquo; (byli to Rosjanie lub Ukraińcy  wcieleni do niemieckiego wojska, ale jako element niepewny byli wystawiani na najgroźniejsze pozycje - pierwsi musieli atakować, ostatni uciekać). Kilka godzin pźniej zwłoki nadal leżały, ale już tylko boso i bieliźnie.

Odprężenie - coraz więcej ludzi na ulicach. Zachodzę do Jurka, ktry mieszkał nieopodal, na parterze domu przy przelotowej ulicy. U niego i u sąsiadw zakwaterowano na krtko rosyjskich żołnierzy. Śmiertelnie zmęczeni, śpią pokotem na podłodze. Obdarci, karabiny na sznurkach lub krawatach. Rozkazali matce Jurka, by dała im jeść. Miała tylko kartofle i trochę cebuli. Wyjęli z plecaka kawałek starej słoniny na okrasę i to wystarczało, byli zadowoleni.

Dalej w centrum miasta ludzie zbiedzeni wojną zabierają z poniemieckich sklepw i urzędw wszystko, co się da. Tłumy wynoszą z zakładw TAZ niemieckie mundury, koce, obuwie, odzież (jeszcze  przez kilka miesięcy widać było na ulicach ludzi w poniemieckich ubiorach).

Widać i czuć nastrj odprężenia i radości, aczkolwiek nadal bieda i głd, a do końca wojny daleko. Ludzie wysiedleni z własnych mieszkań powracają do nich, my też wrciliśmy do domu zarekwirowanego w 1939 r. Organizuje się administracja miejska, milicja, ochrona fabryk.

Szkoły jeszcze nie działały, a ja czternastolatek ogarnięty euforią wyzwolenia zgłosiłem się jako ochotnik do pomocy do rosyjskiego szpitala wojskowego. Z dumą obnosiłem przepustkę uprawniającą do swobodnego poruszania się nocą po mieście, a po pracy przynosiłem do domu przydziałowe pł bochenka chleba.

Niestety po niedługim czasie moja początkowa euforia  zgasła. Ranni żołnierze często całe dnie leżeli w nieludzkich warunkach, jęcząc z blu, prawie bez pomocy medycznej, ponieważ opieka medyczna składała się z felczera i sanitariuszy, brakowało lekw, środkw przeciwblowych i materiałw opatrunkowych. Pomagałem, jak mogłem. Najczęstszym tematem rannych były oczywiście wdka i papierosy. Byłem za młody, by nagabywali mnie o najczęstsze przedmioty pożądania, jakim były dla nich andbdquo;czasyandrdquo;, tzn. zegarki. Kiedyś zobaczyli u mnie blaszane pudełeczko po niemieckich papierosach. Strasznie ich to zachwyciło - takich papierośnic jeszcze nie widzieli, prosili bym wszędzie tego szukał, a oni chętnie to kupią. Wyszperałem kilkanaście pudełek, a oni rzetelnie wywiązali się z przyrzeczenia. Dostałem kilkanaście rosyjskich banknotw, zupełnie nie znając ich wartości. Potem okazało się że są to bezwartościowe, dawno wycofane z obiegu andbdquo;czerwońceandrdquo;.

Wiosną 1945 r. tak jak przyroda, zaczęły w Zawierciu rozkwitać wszelkie inicjatywy samorządowe, polityczne, młodzieżowe, zaczęto uruchamiać szkoły. Swą działalność prowadziły partie - Polska Partia Robotnicza, Polska Partia Socjalistyczna, Stronnictwo Demokratyczne, Polskie Stronnictwo Ludowe, a także organizacje: Związek Młodzieży Wiejskiej, Organizacja Młodzieżowa Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego, harcerstwo, Sodalicja Mariańska, PCK, Towarzystwo Ziem Zachodnich, kluby sportowe i inne. Życie wracało do normy.

Dla mnie, czternastolatka, najważniejszym momentem było przyjęcie do męskiego gimnazjum oglnokształcącego, mieszczącego się w przedwojennym budynku przy przecznicy od ulicy Piłsudskiego (nazwy ulicy nie pamiętam). Koledzy z klasy w rżnym wieku, często o cztery lata starsi, bo wojna przerwała im edukację, część z Zawiercia, część ze wsi, sporo przesiedleńcw z Kresw Wschodnich. Wielu było płsierotami - niektrzy wiedzieli, że ich ojcowie lub matki zginęli w niemieckich obozach koncentracyjnych, a niektrzy dopiero potem dowiedzieli się, że zginęli w Katyniu czy innych miejscach zagłady sowieckiej. Grono pedagogiczne też z rżnych stron Polski. Byli to wspaniali ludzie, apolityczni, naprawdę chcieli nas jak najwięcej nauczyć. Celowo nie wymieniam nazwisk, bo mgłbym przypadkiem kogoś pominąć, a tego nie chcę. Zresztą napisano kilka monografii o Zawierciu, i tam są wszyscy wymienieni.

W tym czasie rozpoczęły działalność inne szkoły średnie: Gimnazjum Żeńskie, Pedagogiczne, Handlowe i Techniczne.

Ponieważ w tym okresie nie było jeszcze żadnych naciskw ideowo-politycznych, przyjęto przedwojenną zasadę, że nasze gimnazjum (i chyba też inne) zbiera się w każdą niedzielę przed szkołą i zwartymi kolumnami, w semkach, ze śpiewem maszerujemy do kościoła na mszę o godz. 10.

Niestety mało przeżywałem religijną treść tych pochodw, natomiast najbardziej zapamiętałem miły tłok w bramie kościoła, gdy razem z dziewczętami tłoczyliśmy się do wyjścia, a potem niemal rytualny spacer na głwną ulicę 3 Maja, by go zakończyć w Parku Miejskim, gdzie była okazja nawiązać ciekawe znajomości, tak miłe w okresie dojrzewania.

Wszystko w tym 1945 było dla mnie nowe, ciekawe i fajne.

- i chodzenie na mecze piłkarskie KS Warty na boisko na Argentynie (zapamiętałem niewybredny dowcip, jaki krążył wśrd kibicw: andbdquo;Dlaczego Warta na mecze wyjazdowe wyrusza w trzy ciężarwki? Bo w pierwszej jadą zawodnicy, w drugiej kibice, a w trzeciej kamienieandhellip;andrdquo;)

- i chodzenie wieczorami do parku, gdzie żołnierze radzieccy rozpinali ekran i z agregatu na ciężarwce wyświetlali rosyjskie filmy - a dla mnie był to pierwszy kontakt z kinematografią

- i widok pierwszego żołnierza w polskim mundurze 

- i pierwszy wyjazd na kolonie do Siewierza

- i pierwsze wycieczki na Centurię i do Kądzielowa

- i pierwsze prażonki

- i wiele innych, choć dziś określiłbym je jako banalne

Moje wspomnienia o Zawierciu dotyczą miasta o innej topografii niż dzisiejsza. Dziś jest ładniejsza zabudowa i budynki, dawniej była ładniejsza przyroda.

W mieście było pięć staww:

 - pierwszy, w dzielnicy Warty, jako zbiornik retencyjny dla Huty. Czysta woda, można było popływać.

 - drugi, w Parku Miejskim, dziś go niestety nie ma.

 - trzeci, w parku Szymańskiego, na potoku płynącym z Argentyny przez Lasek Fabryczny, dziś go nie ma.

 - czwarty, przy ul. Kościuszki, blisko torw kolejowych, dziś go nie ma.

 - piąty, za torami, przy ul. 11 Listopada, jako zbiornik retencyjny dla TAZ. Dziś go nie ma.

A szkoda, że ich nie ma. Można było łapać rybki, ślizgać się na łyżwach, a w niektrych kąpać się.

Było więcej zieleni. Miedzy ul. Sienkiewicza a ul. Piłsudskiego był tzw. Lasek Fabryczny, dziś na tym terenie wybudowano kompleks sportowy.

Nieopodal Zawiercia, w lasach, jest źrdło rzeczki Centuria. Na tej rzeczce były dwa stawy z przecudnie czystą i zimną wodą, zasilające dwa wodne młyny. Dziś została tylko rzeczka, a młyny przestały działać.

Pamiętam wiosenne żartobliwe zawody sportowe: kto wolniej przejdzie na bosaka przez tę szeroko rozlaną, zimną rzeczkęandhellip; Nagrodą był katar.

Po drugiej stronie torw, w kierunku na Dąbrowę, za Technikum Mechanicznym, był kolejny andbdquo;aquaparkandrdquo; -Kądzielowa. Był to szeroko rozlany staw na spiętrzeniu małej rzeczki, świetne miejsce do kąpieli.

Zawiercie było miastem wybitnie przemysłowym. Rytm i rozwj miastu nadawały liczne zakłady przemysłowe:

- Huta Hulczyńskiego (tak się dawniej mwiło i pisało, dziś podobno andbdquo;Huldczyńskiegoandrdquo;)

- Zakłady Bawełniane TAZ

- Huta Szkła

- Odlewnia Erbego

- Zakłady Mechaniczne Krawczyka przy ul. Paderewskiego

- Octownia

- Zakłady mechaniczne Berndta przy Grnośląskiej

- Fabryka Pasty do Obuwia Erdal (andbdquo;Erdal z żabą zieloną jest past wszystkich koronąandrdquo;)

A nieopodal miasta, w Porębie, słynna fabryka obrabiarek, w Ogrodzieńcu cementownia andbdquo;Wiekandrdquo;, na Borowym Polu fabryka gwoździ i hufnali, i wiele innych mniejszych.

Te zakłady przemysłowe determinowały określony rozwj infrastruktury miasta i okolic: osiedli, budynkw mieszkalnych, ulic, szkł, kanalizacji, sklepw. Dziś większości tych zakładw nie ma, ale pozostała dawna struktura miasta, choć bez dawnej zieleni i wody. Widocznie po wojnie i władcom miasta, i architektom, i planistom rozwoju miasta zupełnie obce były określenia andbdquo;przyrodaandrdquo; i andbdquo;ekologiaandrdquo;.

Ulica 3 Maja była tak jak dziś ulicą głwną, a ul. Paderewskiego i Grnośląska były arteriami przelotowymi na linii wschd - zachd. Od dworca kolejowego na wschd i w kierunku ul. Paderewskiego była dzielnica najbogatsza, można powiedzieć: reprezentacyjna. Inne dzielnice miały charakter robotniczy. Centrum handlowe to była ul. Marszałkowska, Nowy i Stary Rynek.

Ośrodkiem kultury był Dom Ludowy, tzw. Ludowiec, do dziś istnieje jego budynek. Odbywały się tam spektakle teatralne, muzyczne, zebrania rżnych organizacji i mecze bokserskie. Funkcjonowały dwa kina: andbdquo;Stellaandrdquo; i andbdquo;Promieńandrdquo;.

Najgorzej było z obiektami sportowymi - istniał tylko poprzednio wymieniony stadion KS Warta na Argentynie i kilka przyszkolnych boisk i sal gimnastycznych.

Było kilka restauracji i kawiarni, ale ze względu na wiek nie byłem ich bywalcem i słabo pamiętam, za wyjątkiem kawiarni  Merty przy ul. Grnośląskiej (andbdquo;u Merty był, ciastka jadł i wino piłandrdquo;), lodw w cukierni Cichonia w centrum przy przejeździe oraz kawiarenki w Parku Miejskim.

Młodzież też była inna. Przede wszystkim była bardzo rozśpiewana. Czy to na szkolnych spotkaniach, czy na wycieczkach, czy w harcerstwie, wszyscy zawsze śpiewali, bez względu, czy dysponowali dobrym głosem. Dominowały piosenki ludowe, wojskowe, powstańcze. Duża w tym zasługa programw szkolnych, bo śpiew należał do zajęć obowiązkowych. Dziś tego śpiewania nie słychać, a gdy słychać, to albo ryk kiboli, albo poalkoholowe andbdquo;pieśni biesiadneandrdquo;andhellip;

W tamtych czasach z tańczeniem było gorzej niż ze śpiewaniem. Po wojnie tańczyło się oczywiście przedwojenne tańce: tango, walc, fokstrot. Szkoły organizowały w salach gimnastycznych tzw. potańcwki, ale żeby tam chodzić, to trzeba było choć trochę umieć tańczyć. I z tym był problem: ktry chłopak miał starsze siostry czy kuzynki, to go uczyły, ale ja i kilku mnie podobnych zbieraliśmy się u Leszka, jego rodzice mieli patefon i kilka płyt i jego mama żmudnie uczyła nas podstawowych krokw tanecznych:

raaaz i dwa, raaaz i dwa, lub raz-dwa-trzy, raz-dwa-trzy, a my wytupywaliśmy to buciorami.

Na potańcwki dziewczyny przychodziły osobno, chłopcy osobno. Wyglądało to tak, że dziewczyny stały pod drabinkami gimnastycznymi albo w grupkach, udając, że są bardzo zajęte rozmowami, a młodzieńcy spacerowali z poważnymi minami, zastanawiając się, ktrą poprosić do tańca. Po imprezie odprowadzało się grupowo.

Od zakończenia wojny angażowałem się w harcerstwie: jako druh w gimnazjalnej drużynie 89 Z.D.H oraz jednocześnie (po odbyciu kilku szkoleń) jako drużynowy (tzw. wdz) drużyny zuchw, 8-12 letnich chłopakw ze szkoły powszechnej przy ul. Szkolnej.

Dostaliśmy po pewnym czasie do dyspozycji drewnianą andbdquo;zuchwkęandrdquo; przy ul. 11 Listopada, gdzie co tydzień odbywały się zbirki, polegające na śpiewaniu, zabawach, majsterkowaniu itp.

Strasznie się tym emocjonowałem - wynajdywałem rżne gry, regionalne piosenki, a często sam je tworzyłem. Nie zapomnę, jak jeden zuch wracając z wycieczki na Centurię dostał gorączki i zasłabł, a ja andbdquo;na baranaandrdquo; musiałem go donieść do domu. W domu podpadłem, bo przyłapano mnie zimą, jak w najlepszej rodzinnej walizce wynosiłem z domu węgiel dla ogrzania zuchwki.

Z gimnazjalną drużyną wyjeżdżałem co roku na letnie, a czasem i zimowe obozy. Pamiętam Lewin Kłodzki, Krzyż, Zawoję. Do dziś wspominam moich drużynowych i Komendanta Hufca - to byli szlachetni, wspaniali ludzie.

Harcerstwo wpoiło mi cechy niezwykle ważne w dalszym, dorosłym życiu: solidarność, obowiązkowość, odpowiedzialność za siebie i za innych, hart ciała i ducha i umiejętności techniczne. 

Nie spotkałem się w harcerstwie z żadnymi przejawami nielojalności wobec wczesnego ustroju. Tym bardziej wielkim dla mnie zaskoczeniem było chyba w 1948 r. zawiadomienie nas przez przełożonych, że ZHP ulega natychmiastowemu rozwiązaniu. Nie rozumiałem tego, nie znałem motyww ani szczegłw, zresztą takim 17-latkom nie wszystko się mwiło - może to i lepiej. Przyjęliśmy to smutnie, bez komentarza.

Jednak na tym się nie skończyło. I ja, i moi koledzy z harcerstwa byliśmy niedługo potem wzywani do  miejscowego UB, gdzie przez wiele godzin każdego z nas osobno wypytywano o to, gdzie się podział sztandar naszego hufca, kto go ukrył. Żaden z nas nie wiedział (a gdy wiedział, to nie powiedział). Prawdy dowiedziałem się dopiero po wielu, wielu latach...

Zbliżała się matura, chciałem iść na studia. Zdawałem sobie sprawę że moje pochodzenie - tzw. inteligencja pracująca, przynależność do harcerstwa oraz średnie stopnie szkolne, nie przysporzą mi dodatkowych punktw na komisjach przyjęć. Biorąc to pod uwagę, zamiast kolejnego obozu harcerskiego ochotniczo zgłosiłem się do andbdquo;Służby Polsceandrdquo; i dzielnie przez 6 tygodni odgruzowywałem Warszawę.

Mało tego. Krtko przed maturą jedna z naszych ulubionych profesorek, zupełnie apolityczna, z rozbrajającą szczerością i bez żadnej ideologicznej propagandy wprost powiedziała nam: Moi kochani, większość z was chce iść na studia, ale wiecie, że trudno się dostać. Zapiszcie się do ZMP, to znacznie ułatwi wasze plany.

Po krtkiej, burzliwej dyskusji cała klasa podpisała za kilka dni odpowiednie deklaracje, otrzymaliśmy legitymacje, nigdy nie byliśmy w szkole na żadnym zebraniu tej organizacji. I tak  dostaliśmy się na studia.

Zaczęło się życie poza Zawierciem, inne otoczenie, inni koledzy, inne miasta, ale... to już inna bajka.

Do dziś czasem odwiedzam Zawiercie, chodzę po rżnych zakątkach, czasem je poznaję, czasem nie.

Ale w pamięci utkwiła mi na zawsze rzewna, prymitywna piosenka z rymami częstochowskimi*, ktrą usłyszałem w latach młodości w Zawierciu:

Słońce wschodzi i zachodzi tu i tam

A ja sobie na Zawiercie spoglądam

Bo tu moja chatka, a w niej matka ma

Tu jest ma dziewczyna, ktra kocham ja ...
Zbigniew Żubr 

* Trudno się dziwić, przecież Częstochowa leży pod Zawierciem!</description>
        </item><item>
        <title>Zawiercianie</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/zawiercianie</link>
        <description>Sławni zawiercianie.</description>
        </item><item>
        <title>Historia I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/historia_i_liceum_ogolnoksztalcacego_im_stefana_zeromskiego</link>
        <description>Początki szkoły sięgają lat 30 XX w. 1 września 1933 r. otworzono pierwszy oddział 4 klasowego Państwowego Gimnazjum Koedukacyjnego przy Państwowym Seminarium Nauczycielskim Żeńskim im. A. Osuchowskiego w Zawierciu. Pierwszym dyrektorem została Henryka Jakliczowa, pełniąca swą funkcję do 1939 r. Gimnazjum miało swoją siedzibę w budynku Gimnazjum nr 2. 11 listopada 1934 szkołę przeniesiono do nowego budynku przy ulicy Parkowej. Początkowo Gimnazjum dzieliło budynek szkolny z Seminarium Nauczycielskim, ale już od 1936 r. nastąpiła całkowita likwidacja Seminarium, a budynek szkolny wraz z wyposażeniem przejęło Gimnazjum. Pierwsi absolwenci opuścili mury szkolne w 1937 r. po zdaniu "małej matury". W roku 1937 decyzją władz oświatowych otwarto 2 letnie Państwowe Liceum Koedukacyjne. 
W okresie II wojny światowej budynek szkoły przejął okupant. Zorganizowano w nim gimnazjum dla młodzieży pochodzenia niemieckiego. Szkoły polskie zamknięto, a wielu profesorw i wychowankw szkoły dotknęły represje. Zamordowani zostali min. ks. Bolesław Wajzler, Urszula Leszczyńska. 
Po wyzwoleniu, jeszcze w marcu 1945 roku rozpoczęto organizację szkoły. Początkowo nauczanie odbywało się w baraku przy ul. Hanki Sawickiej (dzisiejsza Hulczyńskiego). Pierwszym powojennym dyrektorem mianowany został Antoni Bieżanek. W 1947 r. zastąpiony został na krtko przez Marię Gałyńską. Po jej rezygnacji 1 września 1948 r. funkcję dyrektora szkoły powierzono Stanisławowi Ignacemu Rączce. Dyrektor stanął na czele połączonych szkł: Gimnazjum i Liceum oraz Szkoły Podstawowej nr 2. Szkoła miała siedzibę przy ul. Niedziałkowskiego. W 1950 r. dyrektorem został Stefan Kluz i pełnił tę funkcję aż przez 25 lat. W 1951 r. szkołę przeniesiono do nowego budynku przy ul. Wojska Polskiego. W roku szkolnym 1958/59 odłączono od liceum szkołę podstawową i zmieniono nazwę szkoły na I Liceum Oglnokształcące. 15 listopada 1958 odbyło się nadanie szkole imienia Stefana Żeromskiego. 
Następcą dyrektora S. Kluza w 1975 r. został Piotr Grzyb. Pod jego kierownictwem uruchomiono stołwkę, ukończono nadbudowę trzeciego piętra, oddano do użytku 3 nowe pracownie przedmiotowe. W 1978 r. powołano Zespł Szkł Oglnokształcących, w ktrego skład wchodziło I LO i Liceum dla Pracujących. W  latach 1991- 96 dyrektorem I LO został Krystian Łojewski, a po ukończeniu czteroletniej kadencji zastąpił go Lech Młodziński pełniący swą funkcję do dziś.
 
 
Opr. Paweł Abucki
Żrdło:J. Abramski, G. Zawała, B. Bańska "Oświata" w: "Monografia Zawiercia", Z. Jagodziński (red.), Zawiercie 2003.
 
 

 
</description>
        </item><item>
        <title>W mieście zrujnowanym?</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/w_miescie_zrujnowanym</link>
        <description>O krajobrazie i ludziach dawnego Zawiercia z Bogdanem Dworakiem rozmawia Remigiusz Okraska

Remigiusz Okraska: Spojrzałem na ekran Twojego komputera. Widzę tam  tytuł tekstu, ktry napisałeś: andbdquo;Zawiercia krajobraz zrujnowanyandrdquo;. Co  chciałeś przez to powiedzieć?

Bogdan Dworak: To, co zobaczyłem w dzieciństwie, jest moim  najświeższym wspomnieniem, choć dobiegam osiemdziesiątki. Mogę  zapomnieć, gdzie mam okulary, ale nigdy nie zapomnę Lasku Fabrycznego i  otoczonego sosnami Domu Ludowego. 

R.O.: Chyba mało kto z młodszych czytelnikw wie, o czym mwimy. Dawny Dom Ludowy to obecna Biedronka... 

B.D.: Lasek Fabryczny był laskiem sosnowym. Ciągnął się od ulicy  Piłsudskiego, niektre drzewa rosły właśnie wzdłuż bocznej ściany Domu  Ludowego od strony ul. Piłsudskiego. Sięgał aż do ul. Leśnej - stąd jej  nazwa. Wzdłuż Leśnej las sosnowy graniczył z drzewami liściastymi aż do  parku miejskiego, prawie do ul. Paderewskiego. 

Dom Ludowy natomiast harmonizował z blokami robotniczymi dla pracownikw  TAZ. Dwa wielkie bloki jeszcze pozostały w nienaruszonej bryle  architektonicznej. Natomiast Dom Ludowy zniszczono. Klinkierową cegłę  budowli otynkowano. Zamurowano przepiękne, łukowe okna. Jak potem  wytłumaczyli mi fachowcy, otynkowanie budynku i zamurowanie okien  zakłciło normalną pracę murw. W związku z tym zbutwiał i zmarniał, a  następnie przegnił pierwotny, drewniany dach Domu Ludowego. Naruszono  rwnież zewnętrzną bryłę, dobudowując ganek z werandą. Zdewastowano  także wnętrze. W sali widowiskowej, na tylnej ścianie, był balkon z  piękną, kutą balustradą.

Aby zwiększyć godność socjalistycznej przebudowy gmachu, absolwent  szkoły filmowej zaprojektował i zrealizował pomnik przedstawiciela  zwycięskiej klasy robotniczej. Pomnik ustawiono przed frontonem domu, na  bardzo potężnym cokole. Jednak sama postać robotnika była z betonu,  więc okazała się rwnie nietrwała, jak ustrj - warunki atmosferyczne  zniszczyły pomnik. 

Dom Ludowy zamieniono na Kino Włkniarz, służył rwnież jako sala  widowiskowa na potrzeby występw artystycznych. Gdy jeszcze Dom Ludowy  był Domem Ludowym, przynajmniej raz w miesiącu Teatr Dramatyczny z  Częstochowy lub Teatr Śląski im. Wyspiańskiego wystawiały tam  przedstawienia. Nie było telewizji i komputerw, a zawiercianie  wypełniali salę na każdym spektaklu. Na tejże sali byłem świadkiem  największego sukcesu Stefana Żeromskiego jako dramaturga. W czasie  przedstawienia andbdquo;Grzechuandrdquo;, uwodziciel zwodził panią Parmen. Gdy ulegała  ona urokowi naciągacza, poderwał się robotnik z widowni i krzyknął na  całą salę: andbdquo;Pani, nie wierz mu, on panią zwodzi!andrdquo;. Mimo iż Leon  Kruczkowski dopisał fałszywe zakończenie do andbdquo;Grzechuandrdquo;, publiczność  zawierciańska okazała się dojrzała. Gdy w ostatnim akcie bohaterowie  sztuki zaczęli śpiewać Międzynarodwkę, zawiercianie wybuchnęli  śmiechem. Wiedzieli, iż Żeromski nigdy by takiego głupstwa w swojej  sztuce nie zamieścił.

Doprawdy, nie pamiętam, w ktrym roku Lasek Fabryczny wycięto pod  blokowiska dla zwycięskiej klasy robotniczej. Natomiast w blokach na  tzw. Podkowie najpierw otrzymali mieszkania przywdcy owej klasy. Gdy  przyjechałem do Zawiercia i zobaczyłem, że nie ma już Lasku, szybko  napisałem artykuł do andbdquo;Gazety Zawierciańsko-Myszkowskiejandrdquo;. Redaktor  naczelny, Saturnin Limbach, powiedział krotko: andbdquo;Tego nigdy pan nie  wydrukuje!andrdquo;. Krzyknąłem zrozpaczony: andbdquo;W Europie były dwa lasy w środku  miasta - Lasek Buloński w Paryżu i Lasek Fabryczny w Zawierciuandrdquo;.  Wspłpracował z gazetą Loniek Rosikoń, mj niegdysiejszy sąsiad z ul.  Kruczej. Zaśmiał się ironicznie i powiedział: andbdquo;Jakżeś taki mądry, to  jedź do Lasku Bulońskiegoandrdquo;... 

R.O.: Wiadomo już zatem, co miałeś na myśli, pisząc o krajobrazie  zrujnowanym. Brzmi to poetycko, ale mamy do czynienia raczej z  barbarzyństwem...

B.D.: Jako kilkunastoletni chłopiec przeczytałem debiutancki tom  opowiadań Kornela Filipowicza, pt. andbdquo;Krajobraz niewzruszonyandrdquo;. Ten tytuł  przylgnął do mnie jak dobrze skrojona koszula. Ale w moim mieście byłem  świadkiem krajobrazu rujnowanego. Nim wybudowano blokowiska i w tym celu  wyburzono całe dzielnice, dookoła miasta było wiele wolnych przestrzeni  budowlanych. A mimo to niszczono tkankę przestrzenną. Na przykład po  wyjściu z dworca zaczynała się dzielnica zwana Nowym Światem. W licznych  ogrodach stały jednorodzinne domy, niektre o willowym charakterze.  Tylko na ul. Słowackiego i Pomorskiej było kilka czynszowych kamienic.  Jedna z nich stoi do dziś, ale już nie ma lokatorw, cały budynek  zamieszkuje rodzina właścicieli. Na miejscu Nowego Świata powstały  blokowiska.

Rozmawiałem z architektami i pytałem, dlaczego blokowisk nie buduje się z  dala od śrdmieścia. Odpowiadali, że o tym decydowali sekretarze partii  i władze miasta. A gdy pytałem niektrych sekretarzy, dlaczego podjęli  taką fatalną decyzję, odpowiadali, że zrobili to fachowcy-architekci.  Jak zwykle nie ma winnych za błędy PRL-u. W epoce, gdy o wszystkim  decydował rozum ludzki, nie ma winnych wśrd ludzi. Pewnie o  wyburzeniach zadecydowała Święta Trjca. 

R.O.: Jeśli fatalnych decyzji nie podjęły siły niezbadane, to kto był winny? 

B.D.: Nie potrafię na to odpowiedzieć. Natomiast byłem świadkiem,  i to bardzo osobiście zainteresowanym, gdy wyburzono pod blokowisko  dzielnicę zwaną Parkiem. Ta dzielnica była dość duża - zaczynała się od  ul. Piłsudskiego w punkcie, gdzie był początek Ogrodowej. Ulica Ogrodowa  dobiegała aż do ul. Parkowej, natomiast od ul. Blanowskiej na wysokości  ul. Szerokiej wchodziło się w ul. Krtką. Od niej szła odnoga przy  narożnej kamienicy Milejskich. Ulica Krucza rwnież była ślepą ulicą, od  Kruczej była odnoga ul. Korfantego, ktrą w PRL-u nazwano  Marchlewskiego i całą dzielnicę Park powszechnie nazywano dzielnicą  Marchlewskiego. Ulica Korfantego dochodziła aż do ul. Zaparkowej. A od  ul. Korfantego w prawo skręcało się w Wierzbową i Nowowierzbową. 

Jednorodzinne domy tej dzielnicy tonęły w ogrodach. Było też kilka domw  czynszowych, lecz niewielkich. Bogatsi robotnicy budowali domy  kilkuizbowe - rodziny robotnicze najczęściej zajmowały mieszkania  jednoizbowe i dlatego w takich domach mieszkały czasami aż cztery  rodziny. Od Ogrodowej za kamienicą Marczakw była odnoga ul. Dojazd,  rwnież ślepa. Te ślepe ulice dzielnicy Park kończyły się na płocie  wielkiego ogrodu Ziemskich. 

Na ul. Ogrodowej stał parterowy dom państwa Wizorw. Byli oni zamożni,  na ul. Zaparkowej mieli wielkie ogrodnictwo. Obecnie w domu na Ogrodowej  jest świątynia zielonoświątkowcw, a na miejscu ogrodnictwa na  Zaparkowej stanął kościł p.w. św. Stanisława Kostki. To jeden z  niewielu przypadkw, że na posiadłości jednej rodziny znalazły miejsce  świątynie dwch rżnych wyznań.

R.O.: W swoich artykułach i opowieściach wspominałeś o postaciach historycznych z tej okolicy. Porozmawiajmy o nich. 

B.D.: Tuż za wspomnianą kamienicą Wizorw była wielka kamienica  czynszowa. 1 stycznia 1908 r. urodził się w niej Julian Majcherczyk. Po  bardzo dramatycznych przeżyciach ukończył seminarium nauczycielskie,  pracował na Kresach, w 1933 r. został wysłany do Francji przez MSZ, by  krzewić kulturę polską wśrd emigracji zarobkowej. Wydawał książki,  odnisł sukces literacki powieścią andbdquo;Światła wśrd nocyandrdquo;, za ktrą  otrzymał I nagrodę warszawskiego andbdquo;Kuriera Porannegoandrdquo;. Za popularyzację  polskiej literatury został w 1937 r. odznaczony Srebrnym Wawrzynem  Polskiej Akademii Literatury w Warszawie. W owym roku tę samą nagrodę  otrzymał Jerzy Andrzejewski. W 1996 r. Majcherczyk obchodził diamentowe  gody, przyjechał wtedy do Zawiercia, zmarł w styczniu 1998 r. w Paryżu.

Uliczka z Ogrodowej do Krtkiej była przejściem między drewniakami  Liwochw i Wachowiczw. Matka gen. Jzefa Baryły była z domu  Wachowiczwna - a generał Jzef Baryła to pierwszy generał rodem z  Zawiercia. Symbolizował awans społeczny wedle wzorca: andbdquo;Nie matura, lecz  chęć szczera zrobi z ciebie oficeraandrdquo;.

R.O.: Z tą okolicą związany jest epizod z życia jeszcze jednej  postaci, w ktrej przypadku możemy mwić o awansie społecznym. Bardzo  spektakularnym, bo na sam szczyt...

B.D.: Najważniejszą postacią historyczną z ul. Ogrodowej jest  Władysław Gomułka. Za drewniakiem Biegusw, za wysokim płotem stała pod  numerem 49 jednopiętrowa kamienica z facjatką, należąca do państwa  Marczakw. W tej kamienicy i losach jej mieszkańcw można odczytać  niemal wszystkie zawiłości dziejw Polski XX wieku. 

W latach 1927-31 Władysław Gomułka pełnił funkcję sekretarza i skarbnika  Zarządu Okręgowego Związku Robotnikw Przemysłu Chemicznego i  Pokrewnych w Zawierciu. Z żoną i kilkuletnim pierworodnym synem  wynajmował jedną izbę u Marczakw na ul. Ogrodowej. Gomułkowie byli  lubiani przez sąsiadw, nikogo nie raziło, że Zofia Gomułkowa, do ktrej  mąż pieszczotliwie zwracał się Liwuś, była Żydwką. W szabasowych  dniach wysyłała dzieci do studni po wodę i płaciła za przyniesienie  kubełka 30 groszy. 

R.O.: Dlaczego tak bardzo zainteresowałeś się prywatnym życiem Gomułkw?

B.D.: Ponieważ gdy Gomułka został andbdquo;wodzem naroduandrdquo;, to już inaczej  o nim mwiono i pisano. Z Zawierciem wiąże się ciekawa, choć  dramatyczna historia. W izbie domu Marczakw pani Zofia urodziła  drugiego syna. Po kilku dniach dziecko jednak zmarło. Gdy ksiądz  dowiedział się, że dziecko jest niechrzczone, w dodatku po matce  Żydwce, nie pozwolił na pogrzebanie oseska na katolickim cmentarzu.  Rwnież gmina żydowska odmwiła pochwku na kirkucie. Przez kilka dni  Gomułka ze zmarłym dzieckiem i żoną gnieździli się w jednej izbie.  Wreszcie za drobne pieniądze wyjednał zgodę na pogrzebanie dziecka na  kirkucie. 

Po 1945 r., gdy Gomułka został wicepremierem i ministrem Ziem  Odzyskanych, towarzysze partyjni z Zawiercia zaproponowali ekshumację  dziecka. Ojciec odmwił. Potem, gdy popadł w niełaskę, ci sami  towarzysze wymazali z pamięci postać andbdquo;Wiesławaandrdquo;. Gdy jednak wkrtce  został andbdquo;wodzem naroduandrdquo;, pod kamienicę Marczakw zjeżdżali liczni goście:  ekipy dziennikarskie, fotoreporterzy, operatorzy kroniki filmowej itd. A  w miejskim komitecie Partii znw mawiano: andbdquo;Między nami żył i działał  towarzysz andraquo;Wiesławandlaquo;andrdquo;. Zapraszano Gomułkę do Zawiercia, lecz nigdy nie  przyjechał. 

Ulica Ogrodowa była najdłuższą ulicą w dzielnicy Park. Została wyburzona  jak cała dzielnica. Zrwnano z ziemią kamienicę, w ktrej mieszkał  Gomułka, wyburzono nawet wille przy ul. Ogrodowej, wybudowane zaledwie  kilka lat przed wyburzeniem. Paradoks polegał na tym, że w blokowisku  dla klasy robotniczej wiele mieszkań musiano przyznać lokatorom  wyburzonych domw... 

R.O.: Czy na wyburzeniu dzielnicy Park kończy się niechlubna lista zniszczeń w krajobrazie Zawiercia?  

B.D.: Skądże. Jeszcze jeden przypadek jest spektakularny i wart  odnotowania. Przy ul. Piłsudskiego, w PRL zwanej 1 Maja, stało kino.  Kino Stella. Właścicielami byli państwo Jaworscy. Kino powstało w epoce  filmu niemego, a więc było pierwiosnkiem X Muzy w Zawierciu. Wnętrze  budynku spełniało warunki architektury secesyjnej. Boczne balkoniki  posiadały zasłony. Niemcy w czasie wojny zmodernizowali wnętrze wedle  wzorcw hitlerowskiego monumentalizmu. Na zewnątrz umieścili napis andbdquo;Nur  fanduuml;r Deutscheandrdquo;. Raz w tygodniu do kina mogli wejść Polacy. Moja matka  była oburzona, że chodziłem w te dni do kina i powtarzała: andbdquo;Tylko świnie  siedzą w kinie, a Polacy w Oświęcimieandrdquo;. 

Większość społeczności zawierciańskiej, ktra doczekała starości lub  wieku średniego, swoje największe przeżycia artystyczne, związane ze  sztuką filmową, kojarzy z Kinem Stella. Niestety, ten gmach, ktry dziś  miałby wartość historyczną, rwnież został zrwnany z ziemią. Sala Kina  Włkniarz została supermarketem, więc tylko sala widowiskowa w MOK-u  jest kilka razy w tygodniu zamieniana na salę kinową. 

R.O.: Masz sposb bycia nastolatka, a wiem, że sięgasz osiemdziesiątki.  Czy przypominasz o krajobrazie z pierwszej połowy XX wieku z sentymentu,  czy z rozsądku?
B.D.: Myślę, że ze zdrowego rozsądku. W kraju, gdzie wielka część  społeczeństwa uważa Papieża-Polaka za najdoskonalszy wzr osobowy, łatwo  zapomina się słowa Jana Pawła II, że społeczeństwo pozbawione korzeni,  ulega zagładzie. Zawiercie nie ma nawet stu lat, a przez kilka dekad  pozbawiano to miasto korzeni, ktre przecież nie sięgały wiekw. 
__________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w kwartalniku andbdquo;Zawiercianinandrdquo; nr 8. Cały numer możesz przeczytać tutaj: http://zawiercianin.pl/dokumenty/zawiercianin_nr_8.pdf </description>
        </item><item>
        <title>Rozwój Rzemiosła na ziemii zawierciańskiej</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/rozwoj_rzemiosla_na_ziemii_zawiercianskiej</link>
        <description>Początek cechw w Polsce datuje się na XIII wiek. W wieku XIV nastąpił ich silny rozwj. W 1423 r. prawo zakazywało tworzenia cechw, a te istniejące zostały zniesione. Ich powrt nastąpił za sprawą Zygmunta I - po 120 latach działań w ukryciu. Największy rozkwit cechy przeżywały w wieku XVI.  W okresie rozbiorowym uległy licznym zmianom i przekształceniom przez co wiele straciły na znaczeniu. Ponowny ich rozwj nastąpił dopiero w latach dwudziestych XX w. W Polsce socjalistycznej cechy zmagały się z nieustającymi problemami stwarzanymi przez państwo. Zlikwidowane zostały cechy branżowe i powołano jedną organizację zwaną Cechem Rzemiosł Rżnych.

Działalność rzemieślnicza związana była rwnież z historią ziemi zawierciańskiej. Obecna dzielnica Zawiercia - Kromołw - pojawia się w zapisach historycznych z 1193 r. Może się on pochwalić bogatymi tradycjami rzemiosła, w tym rwnież rzemiosłem artystycznym. Przemysł włkienniczy, powstający w Zawierciu i Częstochowie u schyłku XIX w. stał się konkurencyjny dla kromołowskich manufaktur. 

W latach 1918-1939 r. rzemiosło na terenie miasta Zawiercie odgrywało istotną rolę. Niedługo po zakończeniu I wojny światowej powołana została Rada Rzemieślnicza, ktrej przewodniczącym został wybrany Jan Gruszczyński. 

25 listopada 1919 r. trzynastu rzemieślnikw z Zawiercia pod przewodnictwem prezydenta miasta Kazimierza Pawłowskiego założyło Cech Rzeźniczy, 3 lutego 1921 r. założony został Cech Szewcw i Cholewkarzy, 13 maja 1923 r. Cech Ślusarzy i Kowali, 11 listopada 1923 r. Cech Fryzjerw, 29 maja 1925 r. Cech Stolarzy. Cechy te stanowiły Radę Rzemieślniczą, ktra w 1925 r. została przemianowana na Towarzystwo Rzemieślnicze. 

Po wkroczeniu Niemcw w 1939 r. Zawiercie włączono do wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Po inteligencji, kolejną grupą ktra miała ulec wyniszczeniu byli rzemieślnicy. Niektre z zakładw rzemieślniczych zostały przejęte przez Niemcy w szczeglności  przez  Niemcw rumuńskich. W maju 1942 r. zlikwidowane zostały cechy skupiające polskich rzemieślnikw a działający rzemieślnicy podlegali Izbie Rzemieślniczej w Opolu, z ekspozyturą w Będzinie. 
10 października 1940 r. aresztowany został Starszy Cechu Fryzjerw - Jan Rook działający w podziemnej organizacji polskiej andbdquo;Płomieńandrdquo;, ktry zmarł 19 marca 1941 r. w więzieniu w Opolu.

28 października 1945 r. odbył się pierwszy Zjazd Rzemieślnikw Powiatu Zawierciańskiego w trakcie ktrego przyjęty został ramowy statut oraz dokonano wyboru Zarządu Powiatowego Związku Cechw. Do Zarządu weszli: Jan Gruszczyński - prezes Zarządu, Ignacy Hamerski - wiceprezes, wybrano rwnież sześciu członkw i trzech zastępcw członkw. 

Dekret z 1948 r. o zmianie prawa przemysłowego wprowadził jednolity obowiązek przynależności rzemieślnikw do cechu. Powiatowe związki cechw zostały zniesione i zastąpiono je okręgowymi związkami. Były to organizacje o charakterze przymusowym i obejmowały one po kilka powiatw. Lata 1948-1953 to okres stagnacji działalności cechowej. 
Uchwałą Wojewdzkiej Rady Nadzorczej nr 69/2063 z 30 grudnia 1952 r. powołany został Zarząd Komisaryczny.

 Do 1954 r. biuro Cechu miało swoją siedzibę w dwch izbach wynajętych w budynku mieszkalnym przy ul. Kościuszki 2 w Zawierciu. W tym samym roku zakupiony został zniszczony kościł ewangelicko-augsburski przy ul. 1 Maja w Zawierciu, ktry następnie został zaadoptowany na Dom Rzemiosła. Uroczyste otwarcie odbyło się w listopadzie 1957 r. 

W latach Polski Ludowej rzemiosło zawierciańskie brało aktywny udział w życiu społecznym i politycznym, miało swoich przedstawicieli w radach narodowych, komisjach powiatowych i samorządach mieszkańcw. Za sprawą Rzemiosła Zawierciańskiego wykonano oświetlenie przy ul. Kościuszki w 1964 r., ufundowany i wybudowany został pomnik Grobu Nieznanego Żołnierza w 1968 r. Ponadto społecznie przepracowano wieleset godzin przy budowie Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zawierciu oraz oddano do użytku w ramach czynu społecznego andbdquo;Pawilon Rzemiosłaandrdquo; na osiedlu Centrum w Zawierciu. 

Ilość zakładw w Cechu w wybranych latach przedstawiała się następująco - np. 1966 r. - 599, 1970 r. - 630, 1974 r. - 659, 1978 r. - 583, 1982 r. 641, 1986 r. - 842, 1989 r. 1023. 

W czasie istnienia Polski Ludowej zarządy Cechu kierowały organizacją cechową w Zawierciu i rzemieślnikami ziemi zawierciańskiej. Początkowo wybierane na trzyletnią kadencję  a następnie czteroletnią. Od 16 marca 1956 r. do 27 czerwca 1989 odbyło się 11 posiedzeń Walnego Zgromadzenia, ktre wybierało członkw Zarządu Cechu.  

W roku 1989 następuje zmiana ustroju społeczno-politycznego w Polsce. Od 1 stycznia 1989 r. obowiązuje ustawa o działalności gospodarczej, ktra w połączeniu z panującymi warunkami gospodarki wolnorynkowej powoduje zastj a czasami nawet upadek organizacji cechowych jak i samego rzemiosła. Zamknięto i zlikwidowano dziesiątki zakładw rzemieślniczych. Wytężona i skuteczna praca nowowybranego zarządu Cechu oraz kolejnych sprawiła, iż cech nie rozpadł się i jest postrzegany przez wyższe władze rzemiosła jako jeden z lepszych w kraju. 

22 listopada 1992 r. zorganizowano uroczystości 70-lecia rzemiosła zawierciańskiego, w ktrym wzięło udział około 150 osb. Ufundowany został rwnież nowy sztandar. 

Sztandary od zawsze były nieodłącznym atrybutem każdego Cechu. W chwili obecnej zawierciańscy rzemieślnicy znajdują się w posiadaniu następujących sztandarw: - Cech Krawcw: sztandar z 1924 r., Cech Stolarzy: sztandar z 1958 r., Cech Szewcw i Cholewkarzy: sztandar z 1960 r., Cech Fryzjerw: sztandar z 1969 r., Cech Rzemiosł Rżnych: sztandar z 1969 r.; sztandar głwny Cechu, Cech Piekarzy i Cukiernikw: sztandar z 1976 r., Cech Rzemiosł Rżnych: sztandar z 1992 r. (dotychczasowy z 1969 r. nie zawierał więzi z Kościołem Katolickim).

Cech Zawierciański jako jeden z pierwszych w kraju, został odznaczony przez Związek Rzemiosła Polskiego złotym medalem im. Jana Kilińskiego (najwyższe odznaczenie w rzemiośle) za zasługi zawierciańskiego rzemiosła, jego osiągnięcia w ciężkim okresie transformacji oraz za działania Zarządu Cechu. Medal wręczono na Walnym Zgromadzeniu Cechu w 1993 r. 

12 maja 1992 r. zarejestrowano Rzemieślniczą Partię Polski z siedzibą w Domu Rzemiosła. Inicjatorami tego przedsięwzięcia obok zawierciańskich rzemieślnikw byli rzemieślnicy z Czechowic-Dziedzic. 

Nieodzownym ogniwem działalności i pracy zawierciańskich rzemieślnikw było i jest szkolenie młodzieży w zawodach rzemieślniczych. Praktykę młodzież odbywała w ich zakładach. W latach 1997-2001 szkolono 260 uczniw z czego 1/3 zdawała egzamin czeladniczy. Większość praktykantw w zakładach rzemieślniczych pobiera naukę w Zespole Szkł im. Hugona Kołłątaja przy ul. Miodowej w Zawierciu. 

Zgodnie ze statutem zawierciańscy rzemieślnicy tworzą sekcje branżowo-zawodowe, ktre wybierają ze swego grona przewodniczącego, z-cę przewodniczącego i sekretarza. Aktualnie większymi sekcjami zawodowymi Cechu są: sekcja motoryzacyjna, sekcja fryzjerska, sekcja piekarsko-cukiernicza, sekcja krawiecka, sekcja metalowa, sekcja budowlana, sekcja stolarsko-tapicerska, sekcja zawodw precyzyjnych, sekcja szklarska i szewska. 

Decyzją Sądu Rejestrowego w Katowicach 30 czerwca 1999 r. dotychczasowy Cech Rzemiosł Rżnych przekształcony został w Cech Rzemieślnikw oraz Małych i Średnich Przedsiębiorstw. 
Opr. Katarzyna Kleszczewska



</description>
        </item><item>
        <title>Wspomnienia Ludwiki Stach-Pęczkowskiej z Zawiercia and#8211; działaczki socjalistycznej w czasie II wojny światowej </title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/wspomnienia_ludwiki_stachpeczkowskiej_z_zawiercia</link>
        <description>W pierwszych dniach sierpnia 1939 r. w Krakowie odbywały się  szkolenia wojskowe dla niektrych działaczy Polskiej Partii  Socjalistycznej. Na pierwszym z nich był tow. Feliks Bereza, na drugim  miał być mj ojciec, lecz został odwołany.

W dniach 25 i 26 sierpnia 1939 r. tow. Feliks Bereza dostarczył nam broń  otrzymaną z Okręgu Krakw. Przechowywana była u nas w domu oraz u  Ignacego Groji (mąż siostry Anny) zamieszkałego w Zawierciu przy ul.  Jagiellońskiej 12. 31 sierpnia 1939 r. na ulicach Zawiercia ukazały się  ogłoszenia mobilizacyjne. Z naszej rodziny został zmobilizowany tylko  szwagier Ignacy Groja. Brat Stanisław Wencel poszedł w ślad 73 pp. aż na  południe Polski. Mąż mj Stanisław Stach został zatrzymany przez ojca w  domu.

1 i 2 września oddziały Wojska Polskiego poniosły klęskę pod  Częstochową. Zmęczeni, brudni, głodni żołnierze uciekali w nieładzie  przez Zawiercie. Czasami zatrzymywali się w niektrych domach, a ludność  wynosiła miednice z wodą do mycia, czyste onuce, ciepłe jedzenie, chleb  i butelki z piciem. Gdy odeszli, widzieliśmy, że nie da się uratować  kraju od klęski, jaką będzie okupacja hitlerowska.

Wieczorem tego dnia ojciec, mąż i ja przystąpiliśmy do zabezpieczenia  akt partyjnych, Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego [TUR] i Czerwonego  Harcerstwa. Pomagał w tym Zygmunt Makowski, gospodarz Domu Ludowego,  członek PPS i Klasowego Związku Zawodowego Włkniarzy w Zawierciu. 3  września ojciec wydał polecenie ukrycia sztandarw, proporcw,  biblioteki TUR. W pracy tej bardzo pomagał Czerwony Harcerz, Henryk  Major - przewodnik Gromady Czerwonego Harcerstwa im. Ludwika Waryńskiego  w Zawierciu. Przez nasz dom przechodzili zmartwieni towarzysze, bez  żadnej nadziei na lepsze jutro.

4 września weszły do Zawiercia pierwsze oddziały niemieckie. Witała ich  spora grupa mieszkańcw Zawiercia, o ktrych wiedzieliśmy, że są  pochodzenia niemieckiego. Tegoż dnia weszło w życie zarządzenie o  zaciemnianiu okien i godzinie policyjnej oraz rozlepiono zarządzenie, że  wszyscy mężczyźni od lat 14 do 65 mają się stawić na placu fabryki TAZ  (Towarzystwo Akcyjne andbdquo;Zawiercieandrdquo;). W wypadku oporu będą rozstrzelani.  Spędzono kilka tysięcy mężczyzn i trzymano ich 3 dni i 3 noce.

Z 4 na 5 września weszła regularna armia niemiecka i objęła władzę nad  miastem. Dowodził nią gen. Kuntzen. Mężczyźni na placu zostali  zewidencjonowani. Według pogłosek mieli być rozstrzelani. Nastąpić to  miało, jak tylko do miasta przyjdzie gestapo. W czwartym dniu na  polecenie gen. Kuntzena mężczyźni zostali zwolnieni. Na ich miejsce  zabrani zostali zakładnicy. Zakładnikw gestapo przetrzymało tydzień.  Byli traktowani okropnie, a szczeglnie ksiądz Bolesław Wajzler,  prezydent miasta inż. Jan Kowalski i komisarze policji. Musieli myć  podłogi, wynosić nieczystości, myć w.c., wynosić fekalia po swoich  kolegach. Wszystkim tym czynnościom towarzyszyło bicie i wyzwiska.

Pod koniec września 1939 do domu wrcił szwagier, a w początkach  października brat Stanisław. Po długiej naradzie rodzinnej, ojciec  stwierdził, że jako stary konspirator z PPS, więzień Pawiaka, Cytadeli  (X Pawilon), katorżnik, nie może inaczej postąpić, jak przystąpić do  budowania tajnej organizacji. Nie sądzi, aby ktreś z dzieci myślało i  czuło inaczej. Jego wiernym towarzyszem była nasza mama. Konspiratorka  PPS 1905-1907 r. w Warszawie i Zawierciu, trzymana w więzieniach Będzin,  Piotrkw, Pawiak i X Pawilon Cytadeli. Zesłana na Sybir razem z ojcem,  przebyła katorgę i zesłanie w latach 1909-1922. Wrcili do kraju i znw  stanęli do działalności politycznej w PPS w Zawierciu. Z Syberii  przywieźli pięcioro dzieci, zahartowanych na głd, zimno, niewygody  życiowe. Rodzice dali nam wszystko, co mogli dać w okresie  przedwojennym, to jest odporność fizyczną i psychiczną.

Koniec października 1939 r. był okresem, kiedy PPS w całej Polsce zeszła  w podziemie i tak stało się u nas. Pierwszą trjką tajnej,  przygotowanej przez PPS przed wrześniem, organizacji bojowej  andbdquo;Okrzeja-Odraandrdquo;, w Zawierciu byli: Stanisław Wencel - senior, Feliks  Bereza i Jan Kurek. W ostatnich dniach października ta trjka zebrała  się w naszym mieszkaniu i postanowiła rozszerzyć swj skład i nadać jej  charakter kierownictwa obwodu dla miasta Zawiercia i powiatu.  Postanowiono dokooptować Wacława Kowalczyka, Czesława Mendraszka,  Ignacego Lipczyńskiego i mego męża Stanisława Stacha - łącznika z  Okręgowym Komitetem Robotniczym [OKR] Zagłębie. Pełnił on tę funkcję od  czerwca 1939 r. i był łącznikiem między Aleksym Bieniem [wybitny  działacz socjalistyczny, w międzywojniu prezydent Sosnowca] a  Stanisławem Wenclem.

W listopadzie tegoż roku zgłosił się do ojca Czesław Mendraszek i  stwierdził, że w obecnej chwili nie ma nic do roboty jako samorządowiec i  do pracy konspiracyjnej włączy się dopiero, jak przyjdzie odpowiednia  chwila. W ten sam dzień ojciec przynisł z pracy rezygnację z udziału w  kierownictwie Wacława Kowalczyka, ktry jednak zdeklarował się brać  udział we wszystkich potrzebnych akcjach dla organizacji na terenie TAZ  (był tam głwnym portierem). Rezygnację tę rozumieliśmy, gdyż tow.  Kowalczyk był chorym człowiekiem, a po I wojnie został mu uraz w postaci  ustawicznego potrząsania głową. Trzeci kandydat, Ignacy Lipczyński,  pracował na robotach publicznych i tam związał się ze Służbą Zwycięstwa  Polski, ktrej założycielem był Jzef Słaboszewski, a jego zastępcą  przedwojenny oficer Teodor Stosik. Stosik był zwierzchnikiem w pracy  tow. Lipczyńskiego i uważał, że swoją działalność będą mogli lepiej  zakonspirować niż my. Lipczyński został aresztowany ze wszystkimi  członkami Związku Walki Zbrojnej [ZWZ] w czerwcu 1940 r., osadzony w KL  Auschwitz i tam w przeciągu trzech miesięcy zmarł.

W grudniu 1939 r. ojciec zwołał tajne zebranie pepesowcw, w ktrym  uczestniczył Stefan Pol - przedstawiciel OKR Zagłębia. Zebranie powołało  Komitet do kierowania działalnością zawierciańskiej, podziemnej  Polskiej Partii Socjalistycznej andbdquo;Wolność - Rwność - Niepodległośćandrdquo;.  Skład Komitetu był następujący: Jan Kurek andbdquo;Dziadekandrdquo; - przewodniczący,  Stanisław Stach andbdquo;Larwaandrdquo; - zastępca przewodniczącego i technika  organizacji, Feliks Bereza i Jzef Płoński - sekcja gospodarcza, Czesław  Mendraszek - sekcja samorządowa, Bronisław Micuła i Bronisław Stefan  Micuła (syn) andbdquo;Bystryandrdquo; - sekcja spłdzielcza, Ignacy Nowak i Edmund  Ziembowski andbdquo;Chomikandrdquo; -    Milicja PPS-WRN, Stanisław Nowak i Wojciech  Napora - Straż (Milicja) Przemysłowa PPS-WRN, Stanisław Wencel (syn)  andbdquo;Świderandrdquo;, andbdquo;Twardyandrdquo; - Gwardia Ludowa PPS-WRN, Stanisław Wencel i Jzefa  Wencel - instruktorzy bojowi i technika. Wszyscy oni działali przed wojną w PPS i związanych z nią organizacjach.

Pierwszymi łącznikami Komitetu Obwodu Zawiercie PPS-WRN były: Maria  Mieszczanek z d. Wencel, Helena Micuła, Kamila Jamrz z d. Wencel -  wszystkie związane przed wojną z Czerwonym Harcerstwem TUR.

Na następnym zebraniu Komitetu, pod koniec stycznia 1940, na łącznikw  mających działać w zasięgu Generalnego Gubernatorstwa i na punktach  granicznych powołano Henryka Majora, Henryka Jamroza, mnie i, niestety,  Władysława Pacieja, ktry pźniej został agentem niemieckim.

Od lutego 1943 r. pracowała jako łącznik Elżbieta Sas z Siewierza.  Organizacja miała szereg punktw kontaktowych, tzw. andbdquo;skrzynekandrdquo;,  mieszczących się w Zawierciu u Stanisława Wencla (ojca) ul. Szymańskiego  1, Anny Groja z d. Wencel - ul. Jagiellońska 12, Zygmunta Makowskiego -  ul. Fabryczna 31 i 33, Feliksa Berezy - ul. Słowackiego, Jzefa  Brzeziny - ul. Paderewskiego (Domy Szklarskie), Bronisława Micuły - ul.  Szeroka 26, Jana Kurka - ul. Fabryczna 14, i Edmunda Ziembowskiego - ul.  Fabryczna 24. Mieliśmy też dwa swoje punkty kontaktowe w Sosnowcu u  Franciszka Bratka i Piotra Stacha.

Zawiercie i powiat należały od 1942 r. do III pułku Brygady  Zagłębiowskiej Gwardii Ludowej PPS-WRN. Na jej czele stanął inż. Cezary  Uthke. Dowdcą pułku zawierciańskiego został por. mgr Jzef Mazurek  andbdquo;Kostekandrdquo;. Pułk składał się z 2 batalionw. Dowdcą batalionu  zawierciańskiego został tow. Piotr Wierzbicki andbdquo;Jodłaandrdquo;, a batalionu  myszkowskiego tow. Mieczysław Stelmach andbdquo;Zawieruchaandrdquo;. 

Ważną częścią naszej pracy konspiracyjnej był kolportaż i wydawanie  podziemnej prasy pepesowskiej. Z okręgu docierała do nas prasa centralna  oraz pisma okręgu zagłębiowskiego partii. Wydawaniem tych ostatnich  zajmowała się w Sosnowcu Maria Polowa - żona Stefana Pola, naszego  opiekuna z ramienia OKR. Przed wojną Maria Polowa - działaczka Koła  Kobiet PPS w Sosnowcu - często kontaktowała się z moją siostrą Anną  Grojową, przewodniczącą Koła Kobiet PPS w Zawierciu. Serdecznie się  teraz ucieszyła, że u Anny jest andbdquo;skrzynkaandrdquo; kontaktowa i tam tylko  wysyłała z Sosnowca łącznikw, ktrzy dowozili prasę do Zawiercia. Prasy  tej było bardzo mało na zapotrzebowanie całego powiatu  zawierciańskiego. Okręg dostarczał nam na miasto i powiat od 10 do 50  egzemplarzy pism. Ta liczba nie wystarczała na miasto, a co dopiero na  Porębę, Łazy, Ogrodzieniec, Wysoką, 

Wysoką-Cementownię koło Łaz, Blanowice, Kromołw, Włodowice, Myszkw,  Żarki itd. Kierownictwo organizacji postanowiło więc radzić sobie na  terenie Zawiercia, aby zwiększyć liczbę egzemplarzy pism. Organizacja  nasza miała bardzo dużo sympatykw. Jednym z nich był Stanisław  Pęczkowski (do 1939 r. kierownik wydziału drukarni TAZ, gdzie  kierownikiem warsztatu mechanicznego był mj ojciec St. Wencel) i on to  dostarczył mojemu ojcu stary powielacz, maszynę do pisania - ukrytą  przed zarejestrowaniem w gestapo - matryce i dużo papieru do powielania.  Komitet postanowił wyremontować maszynę i złożyć powielacz. Sprawą  zajął się ojciec z naszym sympatykiem Zygmuntem Żurawskim,  rytownikiem-drukarzem tkanin bawełnianych, ktry pracował w TAZ wsplnie  z ojcem.

Zygmunt Żurawski wykonywał nam też matryce do podrabiania drukw na  andbdquo;palcwkiandrdquo; i kartki żywnościowe oraz pieczątki w kauczuku i miedzi. Te  jego prace dostarczaliśmy do Okręgu, a odbierali je Cezary Uthke, Lucjan  Tajchman i Adam Rysiewicz z Krakowa. Mieliśmy powielacz, maszynę,  papier i matryce, zaczęliśmy więc odbijać prasę otrzymywaną z Okręgu,  żeby mieć jej więcej do kolportażu. Matryce pisałam na maszynie sama, a w  powielaniu, składaniu egzemplarzy i wynoszeniu prasy z lokalu pomagali  mi: mj mąż Stanisław Stach, Wacław Kowalczyk, Helena Micuła, Piotr  Migdalski, Bronisław Micuła (ojciec), Bronisław Stefan Micuła (syn).  Ubezpieczali mnie Stanisław Pęczkowski, Wacław Kowalczyk, Jan Leśniak  (pracownicy portierni TAZ). Punkty pisania na maszynie i powielania  gazet musiałam zmieniać bardzo często. Pierwszym takim były pokoje  gościnne przy ul. Fabrycznej 4. Kiedy wprowadził się do jednego pokoju  kierownik Arbeitsamtu w Zawierciu Hans Drisner, oficer niemiecki  (gestapo), zostałam przeniesiona do naszego mieszkania Teichstrasse 3.  Trwało to 2 miesiące. 

Mieliśmy sąsiadkę Alinę B., do ktrej przychodził leśnik; po sprawdzeniu  okazało się, że jest oficerem SS. Po tym przeniesiono mnie na ul.  Fabryczną 31 do domu ludowego TAZ. Tam bardzo pomagał mi Zygmunt  Makowski. Jego aresztowanie w lipcu 1941 r. przerwało dalszy ciąg pracy.  Po dwch tygodniach znalazłam miejsce na ul. 11 Listopada w magazynie  bielizny, mebli i rżnego sprzętu należącego do TAZ. Na tym miejscu  dotrwałam do chwili aresztowania, tj. do 5 września 1943 r.

Prasa była dostarczana do andbdquo;skrzynekandrdquo; kontaktowych, skąd rozprowadzali ją  w Zawierciu kolporterzy: Bronisław Micuła, Edmund Ziembowski, Jzef  Płoński, Henryk Jamrz, Julia Kurek, Stanisław Nowak, Bronisław Rogoń,  Bogdan Drabek. Byli to wyprbowani towarzysze w pracy konspiracyjnej i  dlatego Komitet do 1942 r. nie zmienił kolporterw na młodszych.

Prasę na powiat odbierała Anna Grojowa i wydawała zgłaszającym się.  Przeważnie byli to właściciele andbdquo;skrzynekandrdquo; z powiatu. I tak: Łazy -  Stanisław Olszowy, Siewierz - Jan Ziaja, a od 1943 r. rodzeństwo Sas -  Elżbieta i Henryk, Żarki Blok - Aleksander Krystman (ojciec), Poraj -      Stefan Zaczyński, Poręba - Stefan Heflik, Ogrodzieniec - Jan Żak,  Roman Stąpel. Należy tu podkreślić, że głwną andbdquo;skrzynkąandrdquo; kontaktową  naszej organizacji było mieszkanie Anny Groji, gdyż leżało ono na trasie  do Łaz. Blisko był dworzec kolejowy, po prawej stronie, a po lewej las  ciągnący się w stronę Łaz i Cementowni andbdquo;Wiekandrdquo;. W mieszkaniu tym  wyznaczali spotkania z naszym Komitetem Cezary Uthke, Stefan Pol, Adam  Rysiewicz, Lucjan Tajchman i inni. Anna odbierała rozkazy i przekazywała  je do wykonania, wydawała łącznikom prasę, przechowywała andbdquo;spalonychandrdquo;  towarzyszy, przechodzących do GG. Z mieszkania tego nasz brat andbdquo;Twardyandrdquo;  ze swoją grupą bojową wychodził na akcje zbrojne. Tu odbywały się  zebrania bojowcw. Z tego mieszkania zabrał broń andbdquo;Twardyandrdquo;, jak wychodził  po raz drugi w andbdquo;lasandrdquo;.

Anna pokonywała ogromne trudności pracy konspiracyjnej w wiecznym  strachu, gdyż miała dwie creczki urodzone 1 października 1939 r. i 27  lutego 1942 r. W tym czasie gestapo aresztuje naszych starych towarzyszy  oraz porucznika Jzefa Mazurka andbdquo;Kostekandrdquo;. Anna została aresztowana za  siostrę Kamilę Jamrz. Na gestapo w Zawierciu przechodzi śledztwo.  Aresztowania nastąpiły na skutek denuncjacji agenta gestapo Pilarczyka.

Decyzją naszego Komitetu miałam rozpocząć pracę nad szkoleniem  towarzyszy nie umiejących pisać a nawet czytać, Czesław Mendraszek zaś  miał się zająć szkoleniem na temat spłdzielczości i samorządu. Miałam w  1937 r. skończone Kupieckie Gimnazjum Stowarzyszenia Kupcw Polskich w  Zawierciu, skończony kurs i pełne przeszkolenie Przysposobienia  Wojskowego Kobiet oraz pełne wyszkolenie PCK objęte przez średnie  szkoły. Wszystkie braki w dziedzinie wojskowej uzupełniał mi brat,  szwagier, ojciec, a nawet matka, ktra w walce z caratem prowadziła z  Franciszką Bratek andbdquo;Babciąandrdquo; oddział techniki bojowej.

Do czerwca 1943 r. uczyłam naszych towarzyszy i ich dzieci u siebie w  domu oraz w ich domach w Zawierciu, Mrzygłodzie, Mrzygdce, Blanowicach,  Kierszuli i gdzie mnie potrzebowali. Uczyłam pierwszej pomocy  lekarskiej, uczyłam, z jakich części składa się broń krtka i długa,  posługiwania się mapami i kompasami, słownikiem języka niemieckiego. Ile  razy w tych wędrwkach słyszałam: andbdquo;Trzeba było wojny i Hitlera, żeby  nabrał chęci do tegoandrdquo;, albo słowa: andbdquo;Siadaj synu lub crko i słuchaj, bo  jak coś zapomnę, to podpowieszandrdquo;.

Czesław Mendraszek był przedwojennym działaczem PPS, ktremu nasza  organizacja i my działacze wierzyliśmy i oczekiwaliśmy od niego wiele.  Posiadał dar mwienia i przekonywania. Taki dar to dobrodziejstwo  wielkie dla wszystkich, ktrym myślenie w tak ciężkich czasach  przychodziło z trudnością, a nawet tych przekonywało, ktrzy wierzyli w  walkę z bronią w ręku. 

Chcieliśmy ludzi tych przysposobić do życia w wolnej ojczyźnie, ktra  miała szybko po wyzwoleniu nadążać za krajami mało zniszczonymi w II  wojnie światowej. Przy szkoleniu samorządowym liczyliśmy, że Mendraszek  będzie uczył naszych starych i nowych towarzyszy, ktrzy spotkali się z  ideologią socjalizmu dopiero teraz, w chwili wstąpienia do GL czy innej  sekcji socjalistycznej organizacji. Niejeden nam powiedział: andbdquo;Dajcie nam  broń, a jak jej nie macie, to myślcie, jak ją zdobyć, by bić Szwabw.  Kto to wie, co pźniej będzie. Jak ich będzie mniej, będzie nam lżej  żyćandrdquo;.

Cz. Mendraszek przeprowadził jedno szkolenie w Domach Szklarskich przy  ul. Paderewskiego u Jzefa Brzeziny. Na tym jednym skończyło się.  Zostało przerwane, a towarzysze przeznaczeni do wysłuchania wykładw  zostali dołączeni do oddziału bojowego, politycznego oraz Milicji w  zakładach pracy. Trzeba przyznać, że był to ich własny pomysł. Pracę tę  wykonywali bardzo dobrze, ofiarnie i rozważnie. Na zapytanie Komitetu,  dlaczego przerwał pracę szkoleniową, Mendraszek oświadczył, że na ten  rodzaj pracy konspiracyjnej nie nadszedł jeszcze czas i że będzie na to  czas, kiedy wojna będzie się kończyć. Mj mąż, ktry pracował z nim  firmie E. Erbe - Wytwrnia Łącznikw Kuto-Lanych, na polecenie Komitetu  rozmawiał z nim, ale tow. Mendraszek nie podejmował żadnej innej pracy  konspiracyjnej aż do chwili aresztowań 5 września 1943 r. W dniu tym  przestraszył się i uciekł do Generalnej Guberni.

Robiąc analizę jego postępowania, doszliśmy do wniosku, że żył on w  stałej obawie przed zagrożeniem ze strony Niemcw. We wrześniu 1939 r.  uniknął aresztowania jako zakładnik, gdyż był zmobilizowany. Wrcił do  Zawiercia i rozpoczął pracę w Fabryce Erbego i do chwili ucieczki we  wrześniu 1943 r. był w niej zatrudniony. W kwietniu 1940 r. przeżył  bardzo nerwowo aresztowanie zakładnikw, ktre objęło w Zawierciu 100  osb, samą inteligencję. Gestapo wysłało ich do obozw koncentracyjnych,  ktre przetrwało tylko kilku. Przeżywał to bardzo, bo czuł się zawsze  inteligentem. W sierpniu 1941 po aresztowaniu tow. Zygmunta Makowskiego  znw go przejął strach, że może jako przedwojenny pepesowiec być  aresztowany.

Szkolenie przerwane przez Mendraszka zostało podjęte w 1941 r. przez  Bronisława Stefana Micułę andbdquo;Bystryandrdquo;, ktry miał ukończone liceum handlowe  w Częstochowie i, jak się okazało, miał dar mwienia i znał wykładane  przedmioty. Po kilku miesiącach objął też w naszym Komitecie sekcję  gospodarczą, a jego zastępcami byli jego ojciec i siostra Helena.

Wspomniałam już, że w tworzeniu zawierciańskiej organizacji PPS-WRN i  jej ośrodka kierowniczego uczestniczyli działacze i aktywiści  przedwojennej PPS. Przykrym wyjątkiem od tej reguły była osoba Leona  Konopki, znanego i popularnego na naszym terenie działacza PPS przed  1939 r.

Na zebranie organizacyjne w grudniu 1939 r. został zaproszony przez mego  ojca na wyraźne zlecenie tow. Stefana Pola - naszego opiekuna z  ramienia Okręgu. Po zebraniu nie został mu przydzielony żaden odcinek  pracy partyjnej. Jego wypowiedzi i zachowanie spowodowały, że Komitet  całkowicie go odsunął od tego obowiązku. W pźniejszym czasie tłumaczył  się, że ma troje dzieci, jest bardzo znanym przedwojennym działaczem, że  mieszka w tym samym domu, co konfident gestapo Stefan Krzak, zwany  przez ludzi Zawiercia andbdquo;Sukąandrdquo;. Tow. tow. Lipczyński i Kurek bardzo się  sprzeciwiali tej decyzji, ale pozostała część przegłosowała ich.  Towarzysze, ktrzy głosowali przeciw włączeniu Leona Konopki do pracy w  naszych szeregach, na drugim zebraniu podali swoje powody. Oto one. Po  pierwszym aresztowaniu zakładnikw w 1939 r. Konopka wskazał władzom  Wehrmachtu mieszkania pracownikw Rady Miejskiej. Drugi powd - był  razem z wehrmachtowcami także u tow. Lipczyńskiego i Kurka. Towarzyszy  Lipczyńskiego i Kurka w tym czasie nie było w Zawierciu i nie chcieli  dać temu wiary. Leona Konopkę wzięto pod obserwację. Była to trudna sprawa. 

Cały szkopuł w tym, że w okresie przedwojennym zyskał dużo przyjacił  wśrd towarzyszy z PPS, TUR i wielu sympatykw nie związanych z ruchem  socjalistycznym. Drugą sprawą były aresztowania latem 1941, związane z  wybuchem wojny niemiecko-radzieckiej. Aresztowanych było około 25  działaczy komunistycznych i socjalistycznych, między innymi Zygmunt  Makowski, Henryk Jamrz (mąż siostry Kamili), Jan Stopczyński. Rodziny  aresztowanych przychodziły do mnie, do ojca i do męża o radę, a  najważniejsze, mwili, czego się domyślają, niektrzy chodzili na  gestapo z zapytaniem, za co zostali wzięci ich najbliżsi, inni jeszcze  starali się przez znajomych dotrzeć z pieniędzmi do urzędnikw gestapo.  Otrzymali na to wszystko odpowiedź: andbdquo;Przecież myśmy nie wiedzieli, że  wasi mężowie są komunistami. Wasze Polaki nam powiedzieli, miejcie do  nich pretensjeandrdquo;.

Po tych faktach moja siostra poszła pod gestapo i podeszła do piwnicy,  gdzie siedzieli więźniowie. Wywołała męża i ten powiedział jej: andbdquo;Moja  sprawa - to ucieczka z wojska, potwierdził to Leon Konopka. Pozostali są  z listy członkw PPS i Organizacji Młodzieżowej TUR, złożonej w 1938 r.  naszej policji przez Konopkę. W tej sprawie wołali Rozbickiego i Porca  (konfidenci przedwojennej policji, wiecznie rozpracowujący naszych  członkw). Idź do Janikowskiej, Stefy Cicheckiej i Łazarzowej może ci  coś powiedzą więcej, a teraz uciekajandrdquo;. Wrzuciła mu papierosy, chleb i  musiała uciekać, bo w drzwiach ukazał się wilczur (cały czas stałam na  ulicy i czekałam, czy uda się siostrze podać jedzenie i papierosy).  Zawsze takie sprawy załatwialiśmy w ten sposb, żeby wiedzieć, czy się  udało, a jak nie wrci, co powiedzieć rodzinie.

Trzecia sprawa była związana z aresztowaniami członkw organizacji ZWZ -  u nas w Zawierciu mwiło się andbdquo;Sprawa Stosikaandrdquo;. Teodor Stosik prowadził  roboty publiczne, na ktrych pracował tow. Ignacy Lipczyński. W kwietniu  1940 r. Lipczyński zgłosił się do nas i poinformował, że na jednym z  ich zebrań stanęła sprawa Konopki, ktremu ludzie wiele zarzucają, a  najważniejsze to, że wspłpracował z przedwojenną andbdquo;dwjkąandrdquo; [swoista  policja polityczna, jednak wchodząca w skład służb wojskowych]. Sprawa  ta była referowana przez Kazimierza Poncyliusza i Bronisława Palę. Tę  sprawę omawiał też Pala z moim bratem Stanisławem. Mimo że meldował on o  tym ojcu, ten nie uwierzył w to i co gorsza odprawił Lipczyńskiego  przekonany, że to nieprawda. Ojciec wezwał do siebie Teodora Stosika.  Ten, pewny siebie oficer, przyszedł od razu. Nie bawił się w  opowiadania, ale zażądał usunięcia Konopki z naszych terenw. Jeżeli  nie, to ich organizacja weźmie ten ciężar na siebie. W końcowej rozmowie  ojciec oświadczył, że to wszystko poszlaki i nie może człowieka tak  zasłużonego dla ruchu socjalistycznego na naszym terenie skrzywdzić,  muszą być na to dowody.

W czerwcu 1940 r. cała grupa Stosika została aresztowana. Z 26  aresztowanych wrciło tylko 3. Część ich osadzono w Berlinie w więzieniu  i tam mieli śledztwo i Volksgericht, na mocy ktrego zostali skazani na  karę śmierci przez ścięcie toporem. Konopka był wzywany do Berlina jako  świadek oskarżenia. Na nasze prośby i rozkazy niestawienia się w  Berlinie - odmawiał. Propozycję przerzucenia go do GG wraz z rodziną,  stanowczo odrzucił. Takie propozycje stawiano od czerwca 1940 do 1942  r., tj. do chwili ukazania się w prasie notatek o andbdquo;straceniu w Berlinie  groźnej grupy Polakw występującej przeciwko Wielkiej Rzeszyandrdquo;.

Rodziny pomordowanych miały do nas pretensje, że Leon Konopka chodzi po  Zawierciu. Okręg żądał od nas zlikwidowania Konopki. Komitet nasz  odmwił, gdyż do organizacji należeli towarzysze, ktrzy w to nie  wierzyli lub starali się tłumaczyć postępowanie Konopki. Po tym, jak był  świadkiem oskarżenia w sprawie Stosika, towarzysze ci obawiali się, że  likwidacja Konopki może przynieść ofiary w naszej organizacji.  Zwolennicy Konopki przeszli do Gwardii Ludowej PPS-WRN [nie mylić z  pźniejszą komunistyczną Gwardią Ludową, celowo nazwaną podobnie, by  pozyskać osoby związane z ruchem socjalistycznym], gdzie przejął ich mj  brat Stanisław Wencel. W listopadzie 1942 r. jeszcze raz poszliśmy z  mężem do Konopki z propozycją, by opuścił Zawiercie. Nie przyjął jej i  mimo już oczywistych faktw - wszystkiemu zaprzeczał.

W sierpniu 1940 r. przyjechał do nas Adam Rysiewicz andbdquo;Teodorandrdquo;, członek  OKR PPS-WRN Krakw. Przeprowadzał instruktaż, zapoznawał nas z nowymi  metodami konspiracji. W szkoleniu tym uczestniczyli: Stanisław Stach,  Piotr Wierzbicki, Jan Kurek, Bronisław Stefan Micuła, Teodor Wolski,  Stanisław Olszowy, Henryk Major, Kamila Jamrz, Helena Micuła i ja.

Szkolenie było podzielone na dwie grupy i także miało przygotować nas do  udzielenia pomocy więźniom w obozach koncentracyjnych. W wyniku tego  szkolenia Organizacja nasza podporządkowała Okręgowi Krakw, a  bezpośrednio andbdquo;Teodorowiandrdquo; trzech ludzi, ktrzy od zaraz powinni rozpocząć  wspłpracę z Komitetem partii w Brzeszczach. Do tej andbdquo;trjkiandrdquo; należeli:  Stanisław Olszowy, Stanisław Stach i ja, a w wyjątkowych wypadkach  Henryk Jamrz. Wybrani musieli określić zadania i wskazać towarzyszy,  ktrzy w pźniejszym czasie będą mogli tę pracę przejąć. Pierwszego  zwiadu dokonałam z Heleną Micułą w obozie andbdquo;Niwkaandrdquo; należącym do więzienia  na Towarowej w Sosnowcu. Następnym obozem była andbdquo;Radochaandrdquo;, gdzie wywiadu  dokonywałam z Aleksandrem Muchą z Sosnowca. Do Oświęcimia z lekarstwami  pojechali Stanisław Olszowy i Stanisław Stach. Z powodu choroby Stacha w  następnych wypadkach towarzyszyła tow. Olszowemu jego żona - Ludwika  Stach.

Z OKR Sosnowiec oraz OKR Krakw przez Lucjana Tajchmana jak i Adama  Rysiewicza otrzymaliśmy polecenie nawiązania kontaktu z ZWZ na terenie  Zawiercia. W tym celu Stanisław Wencel i Stanisław Stach zwracają się do  Stanisława Wałka i Henryka Krzakiewicza. Rozmowy nie przyniosły  pozytywnych skutkw. W tej sprawie umwili spotkanie z Jzefem  Słaboszewskim, ktre także nie dało pozytywnych wynikw. Negatywny  stosunek do nas czy brak chęci wspłpracy ujawnił się tylko w Zawierciu,  gdyż Adam Rysiewicz nawiązał kontakt z ppłk. Henrykiem Kowalwką i tym  samym kontakt z organizacją, ktra nas pźniej poprowadziła pod druty  obozowe. Ppłk. Kowalwka przekazał dla nas dwa punkty - Oświęcim Babice  oraz Brzeszcze. W Brzeszczach ojciec skontaktował mnie z Janem Nosalem,  starym działaczem PPS, posłem na sejm z ramienia naszej partii przed  1939 r. Tow. Jan Nosal zapoznał męża i mnie z ich łącznikiem.

Hasłami, ktre nas łączyły z ludźmi z terenu były: andbdquo;Zagłębiankaandrdquo; lub  andbdquo;Zagłębiakandrdquo;, andbdquo;Zaolziankaandrdquo; lub andbdquo;Zaolziakandrdquo;. W Brzeszczach andbdquo;Orzełandrdquo; -  andbdquo;Reszkaandrdquo;. Nasza praca polegała na tym, że z punktu w Sosnowcu (od  Franciszka Torbusa) zawoziliśmy materiały opatrunkowe, medykamenty,  środki dezynfekcyjne, środki higieny osobistej na umwione punkty w  Oświęcimiu. Był to dworzec, kościł, sklep w pobliżu dworca i apteka. W  pźniejszych czasach woziłam ausweisy, bieliznę, nawet obuwie. 

Po kilku miesiącach zaczęliśmy organizować na własnym terenie zbirkę  tych środkw i materiałw. Dostawcami byli farmaceutka Eugenia  Gryszczuk-Schoeneich z Zawiercia, pracująca w aptece w Ząbkowicach i  Mieczysław Kloss - drogista (volksdeutsch) właściciel sklepu. Ten  realizował nasze potrzeby bez pytania i nie ograniczając nas. Powyższe  środki były wykupywane przez poszczeglnych członkw rodzin, znajomych  itd. Wyjazdy do Oświęcimia trwały do czerwca 1941. Wtedy Adam Rysiewicz  polecił nam ograniczyć się do dostarczania materiałw tow. Torbusowi, od  ktrego miał je odbierać Edward Hałoń z Brzeszcz.

Ostatni raz byłam w Oświęcimiu w maju 1941 r. Na umwionym miejscu nie  znalazłam zapowiedzianego znaku i nie spotkałam Jana Nosala. Był to  kiosk z gazetami oddalony od dworca 100 m po lewej stronie ulicy.  Wystraszona, nie wiedząc co robić, weszłam do zakazanego w normalnych  warunkach punktu - apteki. Tu spotkałam kobietę o prawie kwadratowej  twarzy. Pociągnęła mnie za płaszcz na zaplecze lokalu i oznajmiła mi, że  andbdquo;Staryandrdquo; (Jan Nosal) chory, że ona jest łączniczką Heleną z Brzeszcz.  Podała mi też wiadomość, że andbdquo;Jzefandrdquo; (Jzef Cyrankiewicz) został  aresztowany. Powtrnie z Heleną Płotnicką spotkałam się we wrześniu 1943  r. w bunkrze Bloku 11 KL Auschwitz.

22 czerwca 1941 r. wybuchła wojna niemiecko-radziecka. Warkot  przelatujących samolotw, turkot pociągw zapowiadał nam znw nowy seans  grozy. Warunki polityczne skłoniły Okręg Zagłębie do wydania decyzji o  przerzucie broni do Sosnowca. W pierwszym rzędzie została zabrana od  nas. Przewoziłam ją po jednej sztuce, oddawałam inż. C. Uthkemu.  Spotykałam się z nim u Lucjana Tajchmana i Stefana Kury w Będzinie. Nie  lubiłam jeździć do tych mieszkań. Żony ich nie bardzo lubiły takich  gości, jak ja. Mąż mi mwił, że to tylko wrażenie, ale następny raz  pojechałam do Antoniego Biedronia. Tam czułam się tak, jak pragnęłam. 

Biedroniowa miała uśmiechniętą twarz, a Biedroń załatwiał szybko i  sprawnie. Pytał zawsze, ile mamy czasu, stawiał przede mną herbatę i,  nim ją wypiłam, już miałam prasę, dyspozycje, czasami rozkazy. Nieraz  kazał mi przekazać coś ustnie. Następne dwa spotkania miałam u  Franciszki Bratek, serdecznej koleżanki mojej matki. Razem pracowały w  technice bojowej PPS i razem zostały aresztowane przez władze carskie.  Broń tę odbierał były Czerwony Harcerz, Piotr Skotnicki. Było jej 6  sztuk rżnego kalibru, od małych andbdquo;szstekandrdquo; do ciężkich andbdquo;dziewiątekandrdquo;.  Byłam dla organizacji dobrym kurierem, byłam w 6 miesiącu ciąży i  posiadałam zaświadczenie andbdquo;schwangerandrdquo; - ciężarna.

Wybuch wojny na Wschodzie kazał nam myśleć o ludziach zagrożonych.  Wszystkich aktywnych związkowcw umieściliśmy w zakładach Werner i Merz  oraz w fabryce amunicji Mellera w TAZ, a potem także w zakładach  andbdquo;Luftwaffeandrdquo;. Były to zakłady odzieżowe, dużo krawcw i szewcw znalazło  tu pracę - mogli spokojnie pracować konspiracyjnie. 

Podniecenie ludności w mieście potęgowało się. Było spowodowane  wiadomościami podawanymi przez radio i prasę niemiecką o wspaniałych  sukcesach na froncie wschodnim. Gestapo zaczęło wszędzie węszyć, a  najbardziej między ludnością żydowską. Nie wiedzieliśmy, co to ma  znaczyć. Według pźniejszych wyjaśnień dra Stanisława Buchnera,  przedwojenny paskarz Szloma Diament poszedł na usługi gestapo i donosił,  kto z Żydw w Zawierciu był komunistą, a kto sympatykiem. Wielu Żydw  zginęło w niewiadomy sposb.
Z wybuchem wojny wiązały się też aresztowania Polakw, przeprowadzone w  Zawierciu od czerwca do sierpnia 1941 r. Aresztowano 25 działaczy  komunistycznych i socjalistycznych. 

Zostało zwołane zebranie Okręgu, na ktrym były poruszane nurtujące nas  wszystkich problemy, a mianowicie aresztowanie naszych towarzyszy i  lewicowcw. Wyglądało tak, jakby została podyktowana lista. Lista  wszystkich obecnych w Zawierciu. Jak się pźniej okazało, listę tę  sporządziła przed wojną nasza policja na polecenie Komendy Głwnej  Policji Państwowej w Warszawie, ktre otrzymał Komendant Policji w  Zawierciu Jan Siwon. Do gestapo dostarczył ją konfident przedwojennej  policji Rozbicki, ktry zajmował się rozpracowywaniem socjalistw i  komunistw.

Dla tajnej PPS-WRN nastały ciężkie czasy. Nasi wywiadowcy szukali  możliwości dojścia do prawdy, dlaczego zostali aresztowani Zygmunt  Makowski, Henryk Jamrz (mąż siostry Kamili), Jan Stypczyński. Dopiero  odpowiedziała nam na to wiadomość przyniesiona przez siostrę ze  spotkania ze swoim mężem, ktry siedział w piwnicy gestapo i czekał na  wywz do obozu. Już o tym wspomniałam.

19 sierpnia 1941 r. oni trzej i czterech innych, ktrych nazwisk nie  znam, zostali wywiezieni do KL Auschwitz. Pierwszą wiadomość  otrzymaliśmy od robotnika na cywilnych robotach p. Makiełę z ul.  Szkolnej, a potem przyszedł list. H. Jamrz był więźniem nr 20 110. 22  października już nie żył. Zostawił żonę, ktra 16 grudnia 1941 r.  urodziła syna - też Henryka. Rodziny pozostawione przez naszych członkw  nie były zamożne. Po aresztowaniu ojcw do domw wkradał się  niedostatek. Należało zdobywać dla nich pieniądze, jedzenie oraz pracę.  Do Zawiercia pierwsza pomoc przyszła w postaci 30 000 RM [Reichsmarki -  marki niemieckie], ktre otrzymaliśmy z Okręgu Krakw. Przekazali je nam  towarzysze z Olkusza. Do rozprowadzania tych pieniędzy upoważnione było  kierownictwo naszej organizacji. 

Przechowywanie ich należało do mnie. Pracowałam jako pomoc kasjera  Artura Triebe, volksdeutscha II grupy. Znałam go przed wojną jako  pracownika działu sprzedaży TAZ. Ciężkie to były dla nas chwile, ja  zmuszałam go do wystawiania raportu kasowego na 30 000 RM, żeby było  pokrycie, gdyby gestapo znalazło te pieniądze ukryte w kasie pancernej,  on wyraźnie się wzbraniał. Zmusiłam go, grożąc mu bronią. Ojciec  zmontował mi jedną sztukę z przynoszonych części. Pistolet był moją  własnością, ktrej każdy z organizacji używał i każdy mi zazdrościł. Za  kilka dni pieniądze zostały podzielone na nasze oddziały, a ja je  częściowo wynosiłam. W mojej pracy, ktrą wykonywałam, nie dałabym rady  bez Wacława Kowalczyka - andbdquo;Trzęsigłowaandrdquo;, o ktrym się teraz nic nie  pisze, mojego ojca, ktry tu pracował jako ślusarz, i wszystkich  sympatykw naszego ruchu podziemnego.

Potem stworzyliśmy stałą bazę funduszu pomocowego. Polegało to na stałym  opodatkowaniu się naszych towarzyszy i ludzi pewnych. Byli nimi:  Bronisław Micuła, Bronisław Stefan Micuła, Helena Micuła, Jzef Micka -  rzeźnik, Kazimierz Jagielak - ojciec, Kazimierz Borkiewicz - ojciec,  Bogusław Pęczkowski, Stanisław Pęczkowski, Wacław Kowalczyk, Bronisław  Rogoń, Stanisław Wencel - ojciec, Eugenia Gryszczuk - farmaceutka;  pracownicy TAZ - Władysława Ludwik, Stanisław Baran, Stanisław Wyrwisz,  Jan Leśniak, Antoni Nowakowski; Genowefa i Henryk Janoskowie -  pracownicy Huty Szkła, Edmund Ziembowski, Ludwika i Stanisław Stachowie,  Maksymilian Raczyński, Tadeusz Klimkiewicz, Czesław Labocha, Kazimiera  Opydowa, Stanisław Sroka, Jzef Płoński. Stefan Maszczyński, Jakub Dyja,  dr Stefan Gawlik, Jan Kurek, Michał Kusiński, Stefan Rowecki, Edwin  Erbe - syn właściciela firmy E. Erbe. Rozprowadzaniem zdobytych  pieniędzy zajmowali się Feliks Bereza, Jzef Płoński, Edmund Ziembowski.  Byli to towarzysze cieszący się dużym zaufaniem rodzin i Komitetu  naszej organizacji.

W październiku 1941 r. szeroko w naszej organizacji mwiło się o  zjednoczeniu wszystkich organizacji podziemnych przez rząd londyński.  Robiono przymiarki wojskowe na naszym terenie, ale prcz porucznika rez.  profesora matematyki Jzefa Mazurka, żaden oficer z ZWZ i innych  organizacji nie przeszedł do naszych szeregw. Natomiast utworzyła się  Armia Krajowa - AK. Mieliśmy z nią wspłpracować i służyć pomocą.  Organizacja nasza ze względu na liczebność, staż pracy konspiracyjnej,  na swj charakter demokratyczny, socjalistyczny nie pozwoliła się  wchłonąć i uważała, że u nas ster w prowadzonej konspiracji powinni  trzymać socjaliści. Przecież Armia Krajowa, zlepek organizacji, dopiero  rozpoczynała pracę koło silnej już organizacji socjalistycznej.

W grudniu 1942 r. zostało zwołane zebranie zawierciańskiego Komitetu  PPS-WRN. Jan Kurek, Stanisław Stach, Stanisław Wencel referowali sprawę  podporządkowania się AK naszej Gwardii Ludowej. Cały Komitet stwierdził,  że musimy dostać daleko idącą autonomię z pozostawieniem nam prawa  konspiracyjnego, ideowego, samodzielności działania w dywersji, jak i  grupach leśnych. Komitet utworzył referat do spraw specjalnych, ktrego  zadaniem była ochrona organizacji przed penetracją niemiecką. Referat  został powierzony Stanisławowi Olszowemu andbdquo;Olchaandrdquo; z Rokitna  Szlacheckiego, mnie andbdquo;Larwa IIandrdquo; z Zawiercia i Teodorowi Wolskiemu  andbdquo;Michałandrdquo; z Myszkowa. Zebranie odbyło się w moim mieszkaniu z udziałem  Cezarego Uthke. 

Po wstąpieniu do nas por. Mazurka zgłosiło się do nas dużo młodzieży,  byłych harcerzy i uczniw gimnazjalnych, ktrzy zostali u nas  kolporterami, redaktorami miejscowych wiadomości, a niektrzy nawet  wywiadowcami, każdy w swoim zakładzie pracy.

W październiku 1941 r. urodziłam crkę. W styczniu 1942 r. została  podjęta przez Komitet PPS-WRN Zawiercie dalsza praca nad poszerzeniem  naszych szeregw. Objęto kolejne gminy, jak Mrzygłd, Marciszw,  Blanowice, Pomrożyce, Włodowice, Rudniki, Skałka, Kotowice (GG).  Towarzysze z Poręby zaczęli agitować w swoim rejonie. Towarzysze z  Myszkowa mieli naszą pracę przerzucić na Poraj, Czarną Strugę i  Masłońskie, a w Łazach nawiązać kontakt z organizacją andbdquo;Orła Białegoandrdquo;. 

W związku z tym porozumieniem uzyskaliśmy od nich sporą ilość fałszywych  kartek żywnościowych. Produkcją ich zajmowali się Waldemar Maj i Henryk  Wyczałkowski. W kilka miesięcy pźniej Henryk Driański zwrcił się do  nas o zaprzestanie drukowania, gdyż może to się przykro skończyć. W tej  sprawie wyjechał do Łaz tow. Bronisław Stefan Micuła, ktry miał się  spotkać z Waldemarem Majem. W umwionym punkcie czekała żona Maja -  Halina, ktra oznajmiła, że mąż nie przyjdzie na spotkanie, bo musiał  zmienić miejsce zamieszkania. Sprawę tę przejął tow. Stanisław Olszowy.  Spotkał się z Majem i kategorycznie zabronił prowadzenia w dalszym ciągu  drukarenki. Zagroził im, że jeżeli spotkamy choćby jedną nową kartkę,  nasza organizacja przeprowadzi likwidację wszystkich urządzeń. Praca  ustała, ale nie na długo, gdyż już z początkiem 1943 r. rozpoczęli druk  ponownie bez naszej wiedzy, natomiast za wiedzą AK.

Na Ksawerze koło Będzina został wybudowany obz jeniecki dla Anglikw,  Amerykanw i innych narodowości - dla żołnierzy wojsk alianckich. Po  pewnym czasie zaczęły się szerzyć ucieczki z obozu. Tymi sprawami na  naszym terenie zajmowało się AK. Ale akowcy czasami nie wiedzieli, gdzie  mają ich odsyłać i co zrobić, jeśli uciekali ci, ktrym się nadarzyła  okazja. Tacy kryli się po lasach, polach i czasami trafiali przypadkowo w  dobre ręce. Tak było też i w tym przypadku. Do Stanisława Stacha  zgłosił się Olszowy, że Michalski z andbdquo;Orła Białegoandrdquo; (AK) przechowuje  Anglika. Czy nie możemy mu pomc w przerzucie do GG. Anglika przejęłam  od Ireny Oblamskiej między Łazami i Zawierciem. Dojechałam z nim do  Borowego Pola i stamtąd wrciłam na ul. Staroszkolną do naszego domu.  Był zawszony, głodny i brudny. Umiał kilka słw po niemiecku. Jakoś  dawaliśmy sobie radę. Po doprowadzeniu go do stanu, ktry rokował, że  będzie mgł iść kilka kilometrw, wyruszyłam z nim na granicę w Grze  Włodowskiej. Tam przejęli go towarzysze z GG. Za dwa tygodnie dostaliśmy  potwierdzenie z Krakowa, że żyje. Potem było ich więcej. Przejmowałam  ich, a do granicy prowadził ich Stefan Maszczyński, technik budowlany  pracujący w robotach drogowych. 

W czerwcu 1942 r. nasz łącznik na trasie Częstochowa - Zawiercie ps.  andbdquo;Kasiaandrdquo; (nazwiska nie znam, była piękną brunetką), mimo zapowiedzi do  Zawiercia nie dotarła. Miała zjawić się w punkcie kontaktowym u mojej  siostry Anny Groji lub u Jana Kurka. Po swojej linii dałam znak Annie  Skrkowskiej, naszemu łącznikowi z Koniecpola (GG), żeby pojechała do  Częstochowy pod podany przeze mnie adres i wypytała o andbdquo;Kasięandrdquo;. Mj mąż  denerwował się, że wyszukałam tak okrężną drogę (zdawało mi się, że  pewną) i wysłał Władysława Pacieja (łącznik kolejowy na rżnych  trasach). 

Przed wojną Władysław Paciej był robotnikiem ze Cementowni Wysoka koło  Łaz i uważany był za komunistę. Po klęsce wrześniowej zgłosił się do  fabryki i został przydzielony do werbunku ludzi po wsiach i miastach do  pracy w fabryce. To było bardzo interesujące stanowisko dla łączności.  Jego teść, ktry był kolejarzem i wspłpracował z Stanisławem Olszowym w  przewozach prasy konspiracyjnej z Rzeszy do GG, zaręczył za niego, że  to bardzo dobry Polak. Miał zrobić wywiad z kobietą, ktra mu odpowie na  wymienione hasło. Paciej wpadł na dworcu na obławę handlarzy i razem z  nimi dostał się na posterunek policji. Nie wiemy, co przy nim znaleźli,  choć zgodnie z rozkazem nie powinien mieć nic konspiracyjnego. Po  rewizji i przetrzymaniu go kilka godzin, Paciej przyjechał do Zawiercia i  nie zameldował nam o tym przypadku, lecz powiedział, że w Częstochowie  był kilkakrotnie pod wskazanym adresem i nikogo tam nie zastał. Mąż  powiadomił o tym przez Henryka Majora swego brata Kazimierza Stacha  mieszkającego w Sosnowcu i ten przekazał wiadomość tego samego dnia tow.  A. Biedroniowi. Towarzysze z Sosnowca postanowili zmienić punkt  kontaktowy.

Za kilka dni kuzynka andbdquo;Kasiandrdquo; dała nam znać, że ta została aresztowana na  przejściu granicy w Poraju, łącznie z handlarzami i widocznie znaleźli  przy niej coś ciekawego dla siebie, gdyż do tej pory nie wypuścili jej. W  kilka dni po tej wiadomości towarzysze z Częstochowy dali znać o  zatrzymaniu i zwolnieniu Pacieja, zapewniając, że zrobią rozeznanie w  sprawie andbdquo;Kasiandrdquo; i przez naszych z Czarnej Strugi dadzą odpowiedź. Cały  ten incydent wsplnie z Olszowym, ktry zwerbował Pacieja, i z mężem  rozpatrywaliśmy pod wszystkimi aspektami i doszliśmy do wniosku, że  aresztowanie andbdquo;Kasiandrdquo; to jedna sprawa, a aresztowanie i puszczenie przez  Schutzpolizei Pacieja to sprawa druga.

Pojechałam do L. Tajchmana i zameldowałam mu o tym. Sprawę tak  przedstawiłam, jak ją rozpatrywaliśmy w Zawierciu. Wyraził mi dużo  wspłczucia i kazał odpocząć, gdyż bardzo źle wyglądałam. W tym okresie  do naszego domu przybyło czworo dzieci, nasze - crka Anna, brata crka -  Wanda, siostry - syn Henryk i siostry - crka Grażyna. Dochody mieliśmy  te same i często gęsto byłyśmy głodne, bo przecież mężczyzn musiałyśmy  nakarmić, gdyż dużo ciężej pracowali od nas.

Gdy wrciłam do Zawiercia, zaczęłam sama wertować chwila po chwili pracę  Pacieja w organizacji i zaczęło mi się rwać, nie podobać wiele  wypowiedzi, tłumaczeń, zapewnień. W konsekwencji postanowiłam więcej nie  stykać się z Paciejem i nic z nim nie załatwiać. 

Postanowiłam go dalej obserwować. Do pomocy w tej sprawie poprosiłam  Bronisława Stefana Micułę. Chętnie się zgodził i każdy po swojemu zaczął  obserwację i wywiad. Paciej to czuł - zaczął więc mi przywozić mięso i  śledzie, ktre lubiłam. Po wielkich targach przyjmował pieniądze od męża  - ja w dalszym ciągu nie kontaktowałam się z nim. Szczytem wszystkiego  była przyniesiona do nas przepustka do GG. Zrobiłam wielką awanturę  mężowi, a ten dla mojego spokoju powiedział, że wyrobił mu ją E. Erbe  właściciel fabryki, w ktrej pracował, gdyż ma remontować i rozbudowywać  jego majątek w Zdowie. W tym czasie towarzysze z Klucz dawali nam znać,  że bardzo chcieliby się widzieć z mężem w celu utworzenia organizacji.  Na wspomnianą przepustkę mąż był w Kluczach, nocował u swojego  przyrodniego brata Wieśka Biernta. Po tym był w Zedermanie, swojej wsi  rodzinnej, a ostatnim jego etapem były Słomniki. Podrż odbył w  towarzystwie Pacieja.

Ze swej strony zawiadomiłam o tej podrży brata męża Kazimierza Stacha i  podałam rysopis Pacieja. Kazik wiedział, że nie robię paniki o byle co.  Postarał się przez pracownikw z Zedermana, zatrudnionych u Fitznera i  Gampera, dać znać do rodziny o tym przyjeździe. Chciałam, żeby go przy  wdce zmusili do mwienia. Paciej był jednak bardzo ostrożny, każde  słowo rozważnie wypowiadał, ale był bardzo rewolucyjny i patriotyczny.

Po przyjeździe z Zedermana mąż kazał mi schować przepustkę i stanowczo  zabronił mi mwić na najbłahszy temat z Paciejem, nie przyjmować żadnych  podarunkw, a najważniejsze nie wpuszczać go na drugą stronę domu,  gdzie mieszkał ojciec z matką, siostra Kamila z synkiem. Do ojca bowiem  często przychodzili brat - andbdquo;Świderandrdquo;, Anna Groja ze swymi dziećmi, Helena  i Maria Micułwny oraz inni towarzysze.

W tym czasie otrzymaliśmy odpowiedź z organizacji częstochowskiej, że  andbdquo;Kasięandrdquo; po kilku dniach wypuścili. Znaleźli przy niej dużo artykułw  galanteryjnych. Męczyli ją, gdzie to nabyła. Odpowiadała, że na ulicy od  nieznajomego i chciała to zawieźć do domu na własny użytek, ale  przypadkowo wpadła i dlatego nie odjechała do Częstochowy. Wiadomość  potwierdził nasz towarzysz, ktry był strżem w budynku Schupo i on to  wnikliwie zbadał. andbdquo;Kasięandrdquo; uważano za andbdquo;czystąandrdquo;, ale przenieśli ją do  pracy na inny odcinek. andbdquo;Kasiaandrdquo; po raz drugi wpadła podobno też na  granicy porajskiej. Siedziała w gestapo w Zawierciu w sierpniu 1944 r.  Bardzo ją bito i katowano - naoczny świadek z Zawiercia (M. Brodzik),  twierdził, że nic nie powiedziała i do niczego się nie przyznała.  Została wywieziona do obozu w Oświęcimiu, gdzie zmarła.

Przerwanie kontaktw z Paciejem nastąpiło na skutek przywiezienia przeze  mnie wiadomości, że kolejarz z Piotrkowa, ktry przewoził nam prasę  warszawską, został aresztowany i było to zaraz po odebraniu od niego  przywiezionej przesyłki. Nasza organizacja w Piotrkowie zrobiła  rozpoznanie i stwierdziła, że człowiek obecny przy aresztowaniu  odpowiadał podanemu przez nas rysopisowi Pacieja. Kolejarza aresztowali  wraz z żoną i dziećmi. W tym okresie Paciej zostaje portierem w  Cementowni andbdquo;Wysokaandrdquo;. Przez zmianę pracy gestapo chce uśpić naszą  czujność, abyśmy nie zaprzestali kontaktowania się z Paciejem.

We wrześniu i listopadzie 1943 r. były u nas duże aresztowania. Ponad  150 osb z organizacji konspiracyjnych wpadło w łapy gestapo.  Oskarżycielem naszej grupy był Paciej, okazało się to w trakcie  konfrontacji - na gestapo, w ktrej uczestniczyli: mj mąż Stanisław  Stach, Bronisław Stefan Micuła, ja i wielu innych, ktrych spotkał w  naszej organizacji. Zdradził nas za 100 RM za głowę i 1/2 litra wdki.  Należność wypłaciło mu gestapo opolskie.

Moje zeznania na temat pracy Pacieja i zapłaty w niektrych wypadkach  rżnią się od stwierdzeń mojego brata andbdquo;Twardegoandrdquo;. Ale mnie to mwił  gestapowiec Rudolf Schneider w czasie śledztwa w obecności Pacieja.  Sądzę, że nie stanowi to specjalnej rżnicy, gdyż to usłyszałam kilka  miesięcy wcześniej, niż zdobyte zostały dokumenty przez andbdquo;Twardegoandrdquo;. W  jednym się zgadzamy - Paciej był konfidentem gestapo o szerokim zasięgu  na terenie Rzeszy i GG. W czerwcu 1944 r. oddział partyzancki andbdquo;Twardegoandrdquo;  podczas akcji przeciwko konfidentom schwytał czterech agentw gestapo, w  tym Pacieja, ktry miał przy sobie legitymację wspłpracownika gestapo.  W czasie śledztwa przeprowadzonego przez andbdquo;Twardegoandrdquo; przyznał się, że  był na usługach gestapo od chwili aresztowania go w Częstochowie.

Niepowodzenia Niemcw na froncie wschodnim umacniały nasze przekonania,  że nadszedł czas zwiększenia sabotażu. Te zaczęły się zwiększać w  warsztatach Luftwaffe, w fabryce pasty, w fabryce części do samolotw.  Znw aresztowania, nie grupowe, ale pojedyncze. Organizacja musi  niektrych andbdquo;spalonychandrdquo; działaczy przerzucać do Generalnego  Gubernatorstwa, innych na Śląsk do pracy. I tak został przeniesiony do  Bytomia, do pracy w parowozowni Stanisław Olszowy.

Z jego inicjatywy powstaje kilka andbdquo;trjekandrdquo; utworzonych z pracujących tam  Polakw. Zdobywamy cenne wiadomości o ruchu pociągw wojskowych,  powstają małe i duże sabotaże w parowozowni, uszkodzenia lokomotyw.  Wszystko to opźnia pracę dla frontu niemieckiego. W czerwcu 1941 r.  stworzona została w Zawierciu dzielnica żydowska. Należały do niej  ulice: Grnośląska, Porębska, Apteczna, Hoża, Stary Rynek, część  Marszałkowskiej. Szpital dla Żydw został utworzony u rabina Rabinowicza  na ul. Porębskiej. Synagoga mieściła się na ul. Marszałkowskiej u  wylotu Hożej. Nie była już domem modlitwy, gdyż hitlerowcy dwa razy ją  podpalali. 

Żydzi szukali wspłpracy z naszym Komitetem. W tej sprawie zwrcił się  do mojego męża Zygmunt Sobelman. W spotkaniu pośredniczył Stanisław  Pęczkowski, kolega z gimnazjum Sobelmana. Już w październiku 1940 r.  został nawiązany kontakt z tajną żydowską organizacją antyhitlerowską,  powstałą na terenie Zawiercia. Przewodniczącym tego ruchu był Jzef  Sobelman - ojciec Zygmunta, sekretarzem Stanisław Lewkowicz. Ruch ten  rekrutował się z inteligencji żydowskiej i młodzieży syjonistycznej oraz  lewicowej. W 1941 r. po ogłoszeniu zarządzenia o stworzeniu dzielnicy  żydowskiej członkowie tego ruchu naciskali naszą organizację o ponowne  spotkanie i wspłpracę. Na spotkaniu organizacja nasza postawiła  warunek, że aby ułatwić działanie, przedstawiciele ich będą się składać z  pracownikw zakładw andbdquo;Luftwaffeandrdquo;. Zakłady andbdquo;Luftwaffeandrdquo; powstały w 1941  r. Od początku zatrudniały około 4000 Żydw, z ktrych większa część  otrzymała andbdquo;leweandrdquo; zaświadczenia lub karty rzemieślnicze
o zdobytym zawodzie krawieckim, kuśnierskim, szewskim. Chroniły ich one do 25 sierpnia, to jest do chwili likwidacji getta.

Przedstawicielami naszej organizacji byli pracownicy TAZ Stanisław  Wencel (ojciec), Ludwika Stach i Stanisław Pęczkowski. Organizacja nasza  nie planowała dużego rozmachu w tej pracy konspiracyjnej i dlatego  ograniczyła się do następujących wsplnych ustaleń.
andbull;    Wspłpraca z wywiadem żydowskim, ktry miał dojście do gestapo i omawianie przygotowań do zbrojnego powstania.
andbull;    Zorganizowanie sabotażu w pracy (wadliwe wykonanie futer, ktre  miały służyć na froncie wschodnim i systematycznej kradzieży obuwia  wojskowego, ktre zostanie dostarczone ludności polskiej i żydowskiej.
andbull;    Zorganizowanie podsłuchu na linii telefonicznej łączącej szefa  Feldbekleidungsamt Luftwaffe Breslau, Dienstelle Wartenenau, płk Follera  z Berlinem. Wszystkie rozmowy dotyczące ruchu dostaw i odbioru odzieży  oraz innych wiadomości wojskowych były podsłuchiwane. Było to bardzo  cenne dla naszej organizacji. Od maszynistek odbierane były z  maszynopisowni i kancelarii wszystkie kalki przychodzącej i wychodzącej  korespondencji, dotyczącej spraw wojskowych i ludności miasta Zawiercia.  Bezpośrednio przekazywali nam zdobyte materiały Halina i Stanisław  Lewkowiczowie.

Naszymi wywiadowcami na terenie getta byli Genowefa Janoskowa i Henryk  Major. Pracowali oni poza organizacją żydowską. Nie byli stałymi  obserwatorami, lecz wywiad przeprowadzali, gdy potrzebny nam był  materiał o oglnej polityce niemieckiej w Zawierciu.

W maju 1942 r. mj mąż dostał sygnał od Żydw pracujących u E. Erbego,  że szykuje się większe wysiedlenie z getta. Za kilka dni poruszenie  olbrzymie, gdyż zjechało gestapo z Katowic, ktre otworzyło bramę getta.  Żydw pognali na rynek, na ktrym byli już Żydzi z okolic Zawiercia,  Bytomia, Tarnowskich Gr, Bogucic, a nawet z Zaolzia. Było ich - według  relacji tych, ktrzy przeżyli - 6400. Po selekcji wywieziono 1600 osb  do Oświęcimia, większość to kobiety, starcy i dzieci. Dużo zamordowano  na miejscu. W domach były rabunki, gwałty. 

Wszystko to obserwowaliśmy z okien biura, ktre wychodziły na tory  bocznicy kolejowej, niektre na getto. Ogarniała nas groza, rozpacz i  bezsilność. Na drugi dzień na rampie kolejowej TAZ pracownicy tej firmy  ze Stanisławem Pęczkowskim wykradli z wagonw większą grupę Żydw.  Między innymi przedwojennego majstra blichu Samuela Weitzena. Ludzi tych  ukryto w piwnicach, kanałach, biurkach, szafach. W akcji tej brał  udział obok Pęczkowskiego, mj ojciec. Samuel Weitzen był ich  przyjacielem i wieloletnim wspłpracownikiem oddziału drukarni TAZ.
Po tej akcji gestapo zawierciańskie zaczęło przeglądać domy, robić  rewizje, poszukując ukrytych uciekinierw z Nowego Rynku i getta. Akcja  ta trwała prawie 2 miesiące. To malała, to znw przybierała na sile.  Zabezpieczyliśmy wszystkie nasze dokumenty, a pracę przenieśliśmy na  wieś.

Mąż, pod pretekstem zdrowia naszej creczki, wysłał mnie do Włodowic.  Zamieszkałam u Kazimiery Opydo, akuszerki, byłam tam 2 tygodnie. W tym  czasie wraz z mężem nawiązaliśmy kontakt ze wsiami: Gra Włodowska,  Kotowice i najbardziej potrzebną, słynącą przed wojną z dużej odwagi -  Jaworznik. Wieś tę, jak i jej okolice, szykowaliśmy do ewentualnych  zrzutw samolotowych. W sprawach tych pomgł nam krewny Aleksego Bienia,  ktry był sztygarem w kopalni Rudniki. Z jednym z gospodarzy  skontaktowaliśmy towarzyszy z Krakowa i ci tą drogą przesyłali nam  pocztę, wiadomości, a najważniejsze - przychodzili tu ludzie naszej  organizacji.
W sierpniu przybywa do nas andbdquo;Teodorandrdquo; - Adam Rysiewicz, ktry zlecił nam  opracowanie matrycy na kartki żywnościowe dla ludności polskiej,  żydowskiej, niemieckiej. Zabrał od nas wydrukowane karty tożsamości  obowiązujące w GG. andbdquo;Teodorandrdquo; zabronił nam uczestniczenia w takich  akcjach, jaka miała miejsce w maju 1942 r. podczas selekcji Żydw przez  gestapo. W getcie zostawiliśmy teraz tylko jednego naszego łącznika -  Henryka Majora. Praca ta była dla niego coraz bardziej niebezpieczna i w  październiku 1942 r. zlikwidowaliśmy ją ze względu na zagrożenie dla  tak cennego członka naszej organizacji, jak Henryk Major.

Praca konspiracyjna była niespokojna, czasami rwała się. Byliśmy  dodatkowo niespokojni, gdyż gestapo szukało mojego brata Stanisława  Wencla. Do gestapo wezwali Przewodniczącego Gminy Żydowskiej i  przedstawili propozycje, że jak pomogą gestapo wykryć tego, co rozbija  posterunki i napada na policję granatową, to wobec Żydw nie zostanie  zastosowana żadna kontrybucja i dostaną więcej żywności. Stanisław  Buchner zaraz dał nam znać przez Żydw pracujących w TAZ, że oni wiedzą,  że to chodzi o Stanisława Wencla andbdquo;Świderandrdquo;. Na trzeci dzień zostały  wywieszone ogłoszenia, że dają 5000 RM za wskazanie miejsca, gdzie się  on ukrywa. Mimo tych i innych prb, brat mj, dowdca oddziału  dywersyjnego, a następnie partyzanckiego, nigdy nie wpadł w łapy  gestapo.

Pracą całego getta kierował Prezes Rady Starszych Gminy Żydowskiej,  Ignacy Buchner. Został on aresztowany z całą rodziną: żoną, matką,  crkami, siostrami i szwagierkami. Aresztowanie nastąpiło, gdyż nie  sporządził listy Żydw nieprodukcyjnych, co poleciło mu gestapo. Całą  rodzinę przewieźli do obozu oświęcimskiego i tam wszyscy trafili do  krematorium.

Po tym wypadku gestapo dokonało na rynku selekcji bez Rady Starszych.  Nasza wspłpraca z organizacją żydowską zacieśniała się po likwidacji  powstania w getcie warszawskim, AK z Warszawy przekazało do nas pewną  ilość bojownikw powstania, ktrzy znaleźli schronienie w getcie  zawierciańskim. Żydw odebrał Herzber (ojciec), a cała rodzina zajęła  się przygotowaniem dokumentw, odzieży, wyżywienia i zatrudnienia w  andbdquo;Luftwaffeandrdquo;. Z 24 na 25 sierpnia 1943 r. zlikwidowane zostało getto  zawierciańskie. Akcją zajmowali się gestapowcy Rotter, Ocylok, Schneider  oraz wszystkie posterunki Schutzpolizei. Pozostawili tylko 100 Żydw  jako koniecznie potrzebnych w Feldbekleidungsamt Luftwaffe in Breslau  Oddział w Zawierciu.

W tym czasie z getta dostarczono nam do domu bardzo cenny materiał,  ktry został przekazany specjalnemu kurierowi z Warszawy. Miał go on  dostarczyć do Komendy Głwnej Armii Krajowej. Materiał zawierał dokładne  spisy zrabowanych przez gestapo dbr materialnych i kulturowych. Między  innymi przekazano dziennik prowadzony przez Ignacego Buchnera,  Przewodniczącego Rady Starszych. Miał on formę stałej kroniki, ktra  była żywym świadectwem zbrodni hitlerowskiej na Żydach miasta i powiatu  Zawiercie. Materiały zostały dostarczone, aby pozostały wiarygodne dane  dla tych, ktrzy wojnę przeżyją. Zostały rwnież dostarczone dokładne  personalia zawierciańskiego gestapo - fotografie, ze szczeglnymi  opisami zbrodni popełnionych w powiecie zawierciańskim. Wywiad  organizacji żydowskiej, ktry zdobył te materiały, wspłpracował z naszą  organizacją w okresie istnienia getta, pomagając m.in. w rozpracowaniu  niemieckich konfidentw.

Jako pierwszego rozszyfrowano podejrzanego Oskara Hassenranduuml;cka - dane  dostaliśmy od nich w marcu 1942 r. Był on obywatelem niemieckim, ktremu  gestapo zostawiło żonę Żydwkę, nie zmuszając jej do zamieszkania w  dzielnicy żydowskiej. Powstało pytanie, czym opłaca się gestapo. Okazało  się, że wyjątkowo przebiegły i chytry Hassenranduuml;ck rozpracowywał na ich  polecenie Żydw bogatych, komunistw oraz Polakw podejrzanych o pracę w  konspiracji. Wszystkie akta i sporządzone wywiady dotyczące Hassenranduuml;cka  zostały przez nas dostarczone do kierownictwa Okręgu PPS-WRN, ktre  postanowiło o likwidacji konfidenta.

W czerwcu 1942 r. nastąpiła pierwsza prba jego likwidacji. Do wykonania  wyroku zostali skierowani Teodor Wolski, członek organizacji  myszkowskiej, towarzysz z Czarnej Strugi, towarzysz przysłany przez  Okręg Krakw i ja, ktra miałam ich zaprowadzić na miejsce akcji, tj.  Masłońskie, drogą do fabryczki tektury i papy (Hassenranduuml;ck był tam  księgowym, miał drugi etat). 

Przywozili i odwozili go końmi fabrycznymi. Według mojego rozpoznania  powinien wracać o 17.30, a najpźniej o godz. 18.00. Czekaliśmy w  zarośniętym rowie. O godz. 17.00 dał się słyszeć tętent koni.  Przygotowani wyskoczyliśmy z rowu. W ostatniej chwili krzyknęłam, że w  powozie nie ma Hassenranduuml;cka. Był woźnica i urzędnik Polak. Konie  wyprzęgliśmy. Zostały przywiązane o 50 metrw dalej. Mężczyźni, choć  wiedzieliśmy, że są to uczciwi ludzie, zostali związani i zakneblowani.  Przed tym opowiedzieli nam, że Hassenranduuml;ck dziś nie przyjechał, gdyż  szykuje się obława na granicy Poraja na handlarzy i przemytnikw. Robi  ją częstochowska żandarmeria wsplnie z granatową policją. Kazali nam  uciekać w stronę dworca w Poraju i przedostać się od tyłu na stronę  Rzeszy i dopiero wsiąść do pociągu (dworzec w Poraju był podzielony na  połowy - jedna należała do Rzeszy, druga do GG).

Gdy tylko odskoczyliśmy od pracownikw fabryki papy, słychać dało się  szczekanie psw, krzyki, a nawet strzały. Nagonka szła na nas. Na chwilę  się zatrzymała i znw ruszyła. Zorientowaliśmy się, że musiała  rozciągnąć się na szerszy obszar. Ujadanie psw było słychać dalej.  Dobrnęliśmy na tyły dworca kolejowego. Chwilę musieliśmy odpocząć,  oczyścić się z poszycia leśnego. W tym czasie nadjechał pociąg osobowy  do Częstochowy, stał chwilę, odjechał, a ludzi zatrzymała Schutzpolizei.  Wiedzieliśmy, że nagonka trwa dalej. Rewizja ludzi odbyła się szybko, a  my byliśmy niezdecydowani, co robić. Towarzysz z Czarnej Strugi i  Teodor Wolski zmieszali się z grupką ludzi, ktrych przepuścili przez  bramę dworcową. Towarzysz z Krakowa i ja postanowiliśmy czekać na pociąg  Częstochowa - Zawiercie. Kiedy weszliśmy na peron, a było to prawie w  ostatniej chwili, doszedł do mnie Roman Rutkowski - syn przedwojennego  oficera, ktry siedział w obozie jenieckim w Niemczech. Nie dopuściłam  do pytań, sama zarzucając go pytaniami: Co tu robi? Dlaczego nie jest w  pracy? Wiedziałam, że ma drugą zmianę, a najważniejsze, czy się nie boi,  bo jest obława na szmuglerzy? Powiedział mi, że jest w tej samej  sytuacji co ja i że może pomc mojemu wspłtowarzyszowi. 

Odpowiedziałam mu, że nie jestem w towarzystwie i sądzę, że wrcimy do  domu razem. Chwilę niepewności, ale w tym momencie jeden z gestapowcw,  ktrzy siedzieli w biurze, wychylił się z okna i krzyknął: andbdquo;Romek, ty  tu, chodź zaraz, bo nie załatwiłeś sprawyandrdquo;. Mj towarzysz, ktry słyszał  wszystko, bez słowa przeszedł na drugą stronę. Na peron wtoczył się  pociąg towarowy, widziałam, jak w biegu wskoczył do uchylonych drzwi  parowozu. Maszynista stał w nich i patrzył w dal. Byłam pewna, że tych  dwch nie zna się, ale ucieszyłam się z tego niemego porozumienia. Za  tydzień mąż mi powiedział, że wrcił szczęśliwie do Krakowa.

Sprawa Rutkowskiego stanęła do rozpracowania jako pierwsza. W trakcie  akcji dowiedziałam się, że grupa młodzieży, ktra do nas przystąpiła,  zwerbowała i jego, że jest naszym członkiem. Nie miał jednak jeszcze  przydziału i nie został zaprzysiężony. Zarządzono całkowitą separację od  naszej organizacji, a Romuald Dyja, ktry był jego kolegą gimnazjalnym,  podzielił jego los (był wprowadzającym).

Zwrciliśmy się też do wywiadu organizacji żydowskiej, aby rozpracowali  Rutkowskiego, ktry wiecznie plątał się między młodzieżą żydowską z  getta. Było to po tym, kiedy pobili go dotkliwie bracia młodego chłopca  złapanego przez Niemcw w trakcie przekraczania granicy. Chłopiec szedł  do rodziny po żywność.

Wywiad żydowski poinformował nas, że Rutkowski jest takim andbdquo;wszarzemandrdquo;, a  nie konfidentem, że policja ani gestapo nie będą szukały, kto go pobił.  Sprawa ucichła. Mimo to intensywnie śledziliśmy życie Rutkowskiego.

W styczniu 1943 r. zostają aresztowani nasi kolporterzy Władysław i  Zbigniew Słabiakowie, synowie nauczycieli, siostrzeńcy por. Jzefa  Mazurka ps. andbdquo;Kostekandrdquo;, dowdcy pułku zawierciańskiego GL PPS-WRN. To on  wciągnął ich do naszej organizacji. Oni zaś swoich rwieśnikw.

Kolportażem zajmowali się u nas bardzo zaufani członkowie organizacji,  żeby prasa nie wpadała w niepowołane ręce. Bracia robili to kilka  miesięcy bardzo dobrze. Prasę dostarczali ściśle według wskazwek.  Zostali aresztowani przypadkowo. Mieszkali na ul. Zaparkowej w domu  swojej babki Mazurkowej wraz z J. Mazurkiem. Dzielnicowi żandarmi robili  przegląd ulic zaśnieżonych i dopatrzyli się, że odcinek domu Mazurkw  jest niedostatecznie oczyszczony. Furtka nie była zamknięta, ale  Słabiakowie nie zamknęli też drzwi wejściowych od ganku. 

Zbigniew i Władysław przynieśli właśnie z punktu rozdziału prasy nowy  nakład i poczęli segregować go w paczki na powiat, gdyż mieli przyjść po  nie Zbigniew Kołaczkowski, Henryk Sas, Michał Kusiński. Słysząc  gwałtowne kołatanie do drzwi kuchennych, cały nakład wrzucili pod łżko i  do łżka. Wpuścili do mieszkania zdenerwowanych żandarmw, ktrzy  zaczęli przerzucać mieszkanie i znaleźli prasę. Bracia aresztowani  zostali od razu i przewiezieni do gestapo. Chłopcy przez całe śledztwo  nie wydali punktu, z ktrego dostali prasę, a dostarczył ją Stanisław  Wencel (junior).

Gestapo domyślało się, że organizacja nasza będzie chciała odbić  aresztowanych i dlatego rozpuszczało pogłoski, że zabije ich na  cmentarzu. 

Po kilku dniach, pźnym popołudniem, rzeczywiście zostali przewiezieni  na cmentarz i kazano im kopać grb. Starszy Władysław był nie tylko  silniejszy, odważniejszy, ale zawsze był zbuntowany. Mieliśmy czasami  kłopoty z jego ryzykanctwem. Pomysły jego w pracy konspiracyjnej były  bardzo dobre, lecz zawsze za śmiałe. Niemniej wykorzystywaliśmy je w  całości lub częściowo, zaraz lub w pźniejszym terminie. Władysław  zorientował się, że gestapo będzie chciało wykorzystać Zbigniewa, gdyż  obchodzili się z nim łagodniej. Miał rację - gdy dł był wykopany Rudolf  Schneider podał rewolwer Zbigniewowi i kazał zabić brata. 

Zbigniew ani drgnął. Schneider krzyczał i zmuszał go do tego. Tę  sytuację wykorzystał Władysław - skoczył do ucieczki. Dopadł muru  cmentarnego i tam trafiła go kula z ognia otwartego przez gestapowcw.  Zbigniewa po kilku dniach przewieźli do więzienia w Opolu i stamtąd we  wrześniu na Blok 11 do Oświęcimia.

Rwnocześnie ze sprawą Słabiakw była prowadzona przez gestapo sprawa  braci Ciszkw, Tadeusza i Romualda. Po aresztowaniu Słabiakw  aresztowany został Tadeusz Ciszek, ktry uciekł z gestapo i ukrywał się.  Potem przejęła go dywersja i do końca wojny był w grupie andbdquo;Twardegoandrdquo; pod  ps. andbdquo;Emirandrdquo;. Romuald Ciszek został aresztowany wraz z nami 5 września  1943 r. Po bardzo ciężkim śledztwie przeżył Oświęcim i inne obozy.

W lutym 1943 r. nasza andbdquo;trjka specjalnaandrdquo; ustaliła, że po aresztowaniu  braci Słabiakw, koło pozostałych młodych kolporterw intensywnie kręcą  się Rutkowski i Michał Wolski. Wolski był kolegą wszystkich młodych  konspiratorw, ktrzy wstąpili do nas wraz ze Słabiakami. 

Zameldowaliśmy o tym Janowi Kurkowi, ktry polecił, by zakomunikować  Rutkowskiemu, że po wpadce Słabiakw organizacja rozwiązuje się w obawie  przed wsypą. Od tego momentu zaprzestaliśmy przyjmować młodzież do  organizacji. Wolski okazał się małym agentem niemieckim, o ktrym  zebrałam wyczerpujący materiał i przekazałam go andbdquo;Twardemuandrdquo;. W 1944 r.  agent ten, obok innych, skazany został na karę śmierci.

W czerwcu 1943 r. przyjechał do nas andbdquo;Teodorandrdquo;, od ktrego dowiedzieliśmy  się, że w Głwnej Komendzie AK gestapo przeprowadza aresztowania, a  według wielu towarzyszy warszawskich i krakowskich w Głwnej Komendzie  tkwi agent. W związku z tym, że PPS-WRN związała swoje losy z losami AK,  musimy się dowiedzieć, co oni mają już rozpracowane i z jakiego terenu.  Według posiadanych danych, rozpracowane akta PPS i AK są na terenie  Myszkowa i znajdują się w nowo postawionych barakach przy szosie do  Koziegłw. Towarzysze z myszkowskiej organizacji zrobili wywiad i M.  Stelmach dał znać, że do tych barakw, a były dwa, około dwch tygodni  temu przyjechały auta esesmańskie, a w nich funkcjonariusze z gestapo,  Waffen SS oraz Wehrmachtu i wyładowywali z jednego auta wojskowego  skrzynki.

Sprawa została omwiona z andbdquo;Teodoremandrdquo;. Jeśli będziemy już pewni, że akta  są i skąd one zostały przywiezione, damy znać do Klucz, a stamtąd  towarzysze dadzą znać do Krakowa. Sprawa trwała około 10 dni i  wywiadowcy stwierdzili, że dokumenty zostały przywiezione z Warszawy i  mają być odesłane do Radomia lub Kielc, że są bardzo silnie strzeżone i  że z nimi jest jeden więzień. Wtedy Teodor Wolski, Stanisław Stach i  Stanisław Nowak podeszli bardzo blisko, obejrzeli baraki i ich  zabezpieczenie, zorientowali się po oknach, jakie są pomieszczenia i o  tym wszystkim dali znać przez organizację w Kluczach do Krakowa.  Przyjechał andbdquo;Teodorandrdquo; w towarzystwie mężczyzny, ktrego tytułował andbdquo;panie  rotmistrzuandrdquo;, omwili z moim mężem - andbdquo;Larwa Iandrdquo; - jeszcze raz cały  przebieg akcji.

Wieczorem zabrali mnie i pociągiem pojechaliśmy do Myszkowa. Ze stacji  ruszyliśmy w stronę Koziegłw. Nie było daleko. Mnie posadzili po  drugiej stronie rowu w krzakach i kazali obserwować. Gdyby wpadli,  miałam powiadomić ojca i L. Tajchmana. Akcja się nie udała. 

Tych dokumentw w barakach pilnowali esesmani i wytresowane psy. Nasi  weszli z bronią w ręku na podwrze od tyłu, przecinając siatkę w  ogrodzeniu. Psy podpuściły ich na kilka krokw, ale dalej zaczęły  warczeć i denerwować się. Rotmistrz uskoczył na tyły baraku i tam zrobił  oględziny na ile mu pozwolił zmrok i zasiatkowane okna. andbdquo;Teodorandrdquo; i  andbdquo;Larwa Iandrdquo; zaczęli się wycofywać tą samą drogą i zniknęli za siatką.  Szybko uciekli w las. andbdquo;Rotmistrzandrdquo; został w rowie. Z baraku wyszedł  gestapowiec, zawołał psy i wpuścił je do pomieszczenia. W oknach  pojawiły się czarne rolety i zabłysło światło, ktre widać było przez  szczeliny.

Po dobrej godzinie andbdquo;Rotmistrzandrdquo; rowami, wychodząc pod tą samą zerwaną  siatką, dotarł do czekającej ze mną dwjki. Idąc przez las, andbdquo;Teodorandrdquo; i  andbdquo;Rotmistrzandrdquo; stwierdzili, że tym razem uszli z życiem, a taką akcję  powinna wykonać jedna z grup dywersyjnych z ich udziałem (podobno była  taka akcja, ale już po naszym aresztowaniu). Po wojnie, kiedy  dopytywałam się o tę akcję, Franciszek Wilk opowiadał mi, że była i  pociągnęła za sobą straty. Były aresztowania. Dokumenty dotyczyły członkw AK w Warszawie, Kielcach, Radomiu, Krakowie i Katowicach.

W lipcu 1943 r. w Centurii zorganizowaliśmy koncentrację żołnierzy GL  PPS-WRN należących do Zawiercia i powiatu. Akcję prowadził por. J.  Mazurek, ktry dobrał sobie sztab ludzi, zliczających w rżnych punktach  okręgu. Po dodaniu członkw w fabryce, robotach publicznych, urzędach  wraz z Ogrodzieńcem, Porębą, Mrzygłodem, Marciszowem, Blanowicami,  Kromołowem (większe skupiska) okazało się, że nasz obwd liczył około  4000 ludzi. Po tym zwołane zostało zebranie Komitetu Obwodowego, na  ktrym był inż. C. Uthke. Zebranie odbyło się w mieszkaniu J. Mazurka.

5 września gestapo dokonało licznych aresztowań w Zawierciu, Łazach,  Wysokiej i Rokitnie Szlacheckim. Aresztowano 117 osb, w tym 7 kobiet.  Po raz pierwszy aresztowania dotknęły także tak dotkliwie naszą  organizację. W rękach gestapo znaleźli się: Stanisław Stach - zastępca  przewodniczącego Obwodu zawierciańskiego PPS-WRN, Bronisław Stefan  Micuła, Piotr Wierzbicki, Stanisław Olszowy, Ludwika Stach oraz  kolporterzy - Elżbieta i Henryk Sas, Romuald Dyja, Zbigniew  Kołaczkowski, Romuald Ciszak, Wacław Marszałek, Jzef Gawroński,  Kazimierz Jagielak (ojciec), Kazimierz Jagielak (syn) i  radiotelegrafista Jzef Micka.

Kolejne duże aresztowanie nastąpiło 10 listopada 1943 r., ktre objęło  67 osb, wśrd nich znaleźli się towarzysze z naszego Komitetu -  Stanisław Nowak, Ignacy Nowak i Wojciech Napora.

Bardzo bolesne dla organizacji i dla mnie były aresztowania w sierpniu  1943. Gestapo aresztowało wwczas grupę starych działaczy PPS  spełniających ważną rolę w kierownictwie Obwodu - Jana Kurka -  przewodniczącego Komitetu, mego ojca Stanisława Wencla, Bronisława  Micułę i Bronisława Rogonia. Aresztowani także zostali Anna Groja - moja  siostra i Jzef Mazurek dowdca zawierciańskiego pułku GL PPS-WRN.

Nas, aresztowanych 5 września 1943 r., wkrtce zawieźli do obozu  oświęcimskiego do Bloku 11. Tu byłam do 15 października 1943. Przez te  kilkadziesiąt dni wiecznie mnie o coś pytali i za coś bili. Czy  pracowałam w tajnej organizacji? Kto to jest andbdquo;Świderandrdquo;? Czy to mj brat  Stanisław Wencel? Kto to jest Stanisław Pęczkowski? I czy należy do  organizacji? Gdzie są moje siostry? Dlaczego ojciec nie podpisał  volkslisty, jak jakaś tam moja stryjeczna rodzina? Co robiłam w Porębie,  Włodowicach, Marciszowie i Mrzygłodzie, Myszkowie i Poraju, Łazach i  Ogrodzieńcu, Sosnowcu, Będzinie? Dlaczego nie lubiłam Pacieja? Dlaczego  pomagałam i chodziłam do Henryka Kozła? Dlaczego wszystkiego się  wypieram, gdy mają tu raporty swoich agentw - Władysława Bryły,  Stanisława Dachowskiego, Zofii Broda-Rachtanowej, Oskara Hassenranduuml;cka,  Władysława Pacieja. I tak przez kilka godzin jedno i to samo, a przy tym  bicie.

Pewnego dnia, kiedy rozpoczął się andbdquo;taniecandrdquo; od początku, dowiedziałam  się, że wiedzą wszystko, gdyż aresztowany w Krakowie nasz tow. Rembowski  z Sosnowca opowiedział im wszystko o naszej całej rodzinie, moim mężu, o  działalności rodzicw, naszej działalności przed wojną i wojennej. Gdy  wrciłam do Bloku, prosiłam bardzo blokowego, Janusza czy Mietka, nie  pamiętam imienia, żebym mogła się widzieć na kilka sekund z mężem.  Wieczorem wywołał mnie Jakub (wwczas nie wiedziałam, że jest katem  obozu). Prowadząc mnie do sali zabiegowej, oświadczył, że jak wydam ich,  to mnie i męża udusi własnymi rękami.

Mąż potwierdził mi wszystkie moje niepewności. Dodał, że Stefan Micuła  został sprzedany przez Pacieja jak i my, ale sypnięty też przez  andbdquo;Jzefaandrdquo;, nie pamiętam nazwiska, zajmującego się w Czeladzi  rozprowadzaniem kartek między naszymi towarzyszami. Na pożegnanie mąż  powiedział mi: andbdquo;Jak możesz i umiesz trzymaj się mocno, jak do tej pory.  Śledztwo wiecznie trwać nie będzie. Zapomnij nazwiska i cyfry, zapomnij,  jak się nazywasz, a wygrasz los na loterii życiaandrdquo;.

W 11 Bloku urządzono konfrontację z każdym z aresztowanych, ktrzy  należeli do młodzieżowej sekcji kolporterw: Zbigniewem Słabiakiem,  Romualdem Ciszkiem, Henrykiem Sasem, z kierownikiem sekcji gospodarczej  Bronisławem Micułą, Zbigniewem Kołaczkowskim zastępcą Stefana Micuły (w  potocznej mowie nie używaliśmy dwch imion i dla odrżnienia od ojca  Bronisława mwiliśmy Stefan), z Rutkowskim, Dyją i towarzyszami z Łaz  Alicją Oblamską (miała 17 lat), Driańskimi, Stanisławem Olszowym. Każdy z  nich zaprzeczał, że ze mną wspłpracował prcz Rutkowskiego. Byli bici  po twarzy i straszeni zastrzeleniem, kopani, ale żaden nic nie  powiedział. Patrząc na to, nie miałabym urazy, gdyby nie wytrzymali i  wydali mnie. Słabiak robił wrażenie człowieka cierpiącego na zanik  pamięci, jakiś dziwny wyraz otępienia był w jego twarzy. Rutkowski  natomiast palił gestapowskie papierosy i pił piwo podsuwane mu przez  Schneidera. Czego on nie mwił? Że chodził ze mną na akcje. Zmyślał  takie historie, o ktrych nie miałam pojęcia, ale bałam się, że i inni  towarzysze moi też się boją i dlatego nie wiedziałam, co robić. Myśli  biegły mi po głowie i nie mogłam wymyślić, co robić, by przestał mwić.  Siedział przede mną koło Schneidera. Ja stałam między nimi i wiedziałam,  że nic nie pomoże mi zapieranie się i bohaterstwo poprzednich chłopcw.  Ten wybitnie mnie prowokował. 

W tym momencie z bezsilności wpadałam w jakiś dziwny szał, łapałam go  pod brodę za rozchełstaną koszulę i rzuciwszy go w tył z wyzwiskiem: andbdquo;Ty  świnio, zapomniałeś, że twj tatuś to oficer polski!andrdquo; - uderzyłam go z  całej siły w twarz. Na to wpadli do pokoju z przyległego gabinetu  gestapowcy, ktrzy przesłuchiwali Annę Ładoń. Schneider stał spokojnie, a  gdy Rutkowski pozbierał się, krtko rzekł: andbdquo;Weźcie się za nią, jego na  Blok 11 - mam dośćandrdquo;.

Dostałam solidne lanie, pękł mi obojczyk. W tym dniu kończyło się dla  mnie śledztwo. Protokł, ktry podpisałam był w języku niemieckim, nie  znałam go tak dobrze, żeby wszystko zrozumieć. Kazali mi podpisać  chłopcy z 11 i mj mąż. Gdyby nie bohaterska postawa moich  wspłtowarzyszy, na pewno bym nie żyła. Dzięki nim moje dziecko ma  matkę. Dostawałam od dra St. Hendrowicza, ktry robił mi opatrunki,  pastylki znieczulające, ktre łagodziły bl obojczyka, siedzenia, plecw  i ng, ale dawały mi tępotę umysłową. W końcu września Helena Płotnicka  podała mi małą torebeczkę moich pastylek i rzekła: oszczędzaj teraz, w  drodze jest nowy transport z Zawiercia. Mwiło się we wrześniu, a on  przyszedł dopiero w listopadzie - cały miesiąc i 10 dni. Po 10  października ruch w Bloku panował nieopisany. Domyślałyśmy się  wszystkiego najgorszego.

Przez czas pobytu w tym Bloku poznałyśmy egzekucje w łazience, pod  ścianą śmierci, bicie, krzyki, wyrzucanie nas z sali na dziedziniec,  gdzie kazano nam sprzątać zakrwawione ubrania, buty damskie, męskie i  dziecinne. Wiedzieliśmy, że krzyki, ktre dochodzą z dołu, to więźniowie  torturowani na słupkach lub w stojących bunkrach itd., itd.

Mąż siedział w celi na dole (w bunkrze), ktra wychodziła na szosę andbdquo;do  wolnościandrdquo; do miasta Oświęcimia. Wystukałam alfabetem Morseandrsquo;a pytanie,  czy nie wie, co się dzieje, gdyż w Bloku panuje wielki ruch.  Odpowiedział mi, że szykują sale dla więźniw z Zawiercia i powiatu, bo  transport ma przyjść w najbliższych dniach. Nazajutrz wyprowadzono nas  na spacer. W oknach stali nasi najbliżsi. Z okna bunkra trzeciego po  prawej stronie odezwał się głos mojego męża. Byłam zdziwiona, gdyż  wczoraj rozmawiałam z nim w celi wychodzącej na druty. Powiedział mi, że  go przenieśli, gdyż dziś przychodzi transport aresztowanych z Cieszyna,  Oświęcimia, z więzienia z Opola, Radomia i Warszawy. Będą to więźniowie  należący do AK i PPS-WRN. Potem przypomniał mi, że nasza crka ma 2  lata. andbdquo;Pamiętaj, ja muszę dać głowę, ale Ty staraj się, żebyś przeżyłaandrdquo;.  Pamiętałam o urodzinach crki pomimo blu po przebytym śledztwie, ale  nie wierzyłam już, że będzie mi dane przeżyć obozy i wrcić do dziecka.

Za kilka dni wezwali mnie na Politische Abteilung. Stałam bardzo długo  przed budynkiem i czekałam na swoją kolejkę. Już było po południu, kiedy  wprowadzili mnie do pokoju przesłuchań i koło Rudolfa Schneidera i  jeszcze dwch nieznanych mi esesmanw siedział Paciej. Za mną  wprowadzili kilku mężczyzn, widać było po ich wyglądzie, że przeszli  śledztwo. Ustawili ich koło mnie, przypatrywał się im Paciej, a  następnie padło pytanie do mnie, kogo znam z tej grupki mężczyzn?  Domyśliłam się, że są aresztowani z tych miast, o ktrych wspominał mi  mąż. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że żadnego nigdy nie widziałam na  oczy. 

Paciej wskazał na jednego z nich i widocznie wynik był dobry, gdyż  innych wyprowadzili, a został wskazany. Paciej zaczął mwić, że człowiek  ten jest z Radomia i że dla niego przekazywałam przesyłki z tajną  prasą, korespondencję, wykazy lotnisk spadochronowych dla Anglikw.  Cokolwiek powiedział było kłamstwem, gdyż z Radomiem nie miałam nigdy w  swojej konspiracji styczności, a Paciejowi nic nie przekazywałam. Pytali  mnie, co ja na to - odpowiedziałam: nic, po prostu nic nie dawałam, a z  tym człowiekiem nie miałam żadnego powiązania. Kazali mi dobrze się  zastanowić do następnego przesłuchania. Ale takiego nie było już. Za  kilka dni znw zostałam wywołana, stałam na placu Bloku 11. Długo  stałam, aż wreszcie kazali mi wrcić na salę. Powtarzało się to kilka  razy. Ostatni raz przeszło koło mnie znw kilkunastu mężczyzn, a potem i  kilka kobiet. Wtenczas, kiedy wrciłam na salę, sięgnęłam po mj zapas  pastylek. Łyknęłam je. Było ich osiemnaście. Byłam bardzo chora,  pompowali mi żołądek. 

Po 15 października 1943 r. zostałyśmy wszystkie  więźniarki polityczne, oprcz p. Ireny Oblamskiej i Heleny Płotnickiej,  przeprowadzone do Blokw 31 i 33 do Brzezinki. W Bloku 31 był już  transport warszawianek, ktre wysłano z warszawskiego Pawiaka 5  października 1943 r. Były same osobistości świata inteligencji  międzywojennej: Zofia Śliwińska (Zofia Kossak-Szczucka), dr Alina  Tetmajer, Mieczysława Korompay, Maria Koźmińska, Jzefa Thumowa z crką  Jadwigą andbdquo;Laląandrdquo;, Joanna Kunicka, Jadwiga andbdquo;Dadaandrdquo; Szylling, Urszula  Tomaszewska, Hanka Dragatwna, Jadwiga Tymek, dr Maria Werkenthin, Alina  Pac-Pomernacka, Zofia Kraczkiewiczwna, doc. Łucja Charewiczowa, Jasia -  zwana andbdquo;Grzybkiemandrdquo; - Hanicka, Maria Stadowska-Strońska, Wanda  Lewandowska, Stanisława Kiesłowska, Inka Kłosowska, Irena  Jelnicz-Skumin, Żabka Pfeferblum, Jaga Szymborska, Kazimiera Kaczyńska,  Jasińska, Halina Wagner.

Patrzyłam na te twarze opanowane, uśmiechnięte, ubrane w pokraczne  sukienki, ktre nosiły z gracją wielkich dam. To były andbdquo;cugangiandrdquo;, teraz  my też jesteśmy andbdquo;cugangamiandrdquo;. Potem spędzili nas na dł i poleciał zimny  prysznic, potem gorący, błoto obryzgiwało nam nogi. Kilka minut i  przegonili nas do sali, gdzie ustawiono pojedynczo, łapałyśmy nowe  ubrania, buty, pasiaki, koszule, swetry, majtki, pończochy (bez gumy),  wyglądałyśmy, jak przebierańcy, jedna dostała wszystko za małe, druga za  duże, jak mogłyśmy, tak dokonałyśmy zamian i wygląd się poprawił. 

Po obcięciu włosw nie poznawałyśmy się zupełnie, czasami towarzyszył  temu śmiech, czasami przerażenie. Potem poznałyśmy kierownictwo Bloku:  blokowa - Helena Dzikowska niski numer, ochrypnięta, z Krakowa lub  Tarnowa, Schreiberka - Henryka Czaplowa z Zawiercia - drużynowa ZHP,  nauczycielka z andbdquo;Płomieniaandrdquo; (brat Zdzisław Brzozowski zginął w Wawrze),  Vertreterka - Danuta Kluza, piękna dziewczyna z Dąbrowy Grniczej,  Sztubowa zajmująca się brotkamerą - Zdzisia z Poznania, nazwiska nie  pamiętam, Dina - Nachtwacha (Ukrainka). Z drugiej strony bloku zajmowała  pokj Legeralteste - słynna Stefania andbdquo;Steniaandrdquo; Starostek - numer niski -  z pierwszego transportu z Tarnowa. Potem mowa blokowej do nas, nowo  przybyłych andbdquo;cugangwandrdquo;. Naszą piątkę to nie zdziwiło (dwie poszły na Blok  33) ten sam krzykliwy ton, te same groźby, co w Bloku 11.

Około 15 listopada 1943 r. szczepili nas w rewirze, a potem Blok 17  tyfusowy, a potem dwudziesty ktryś - tam leżałam chora na zapalenie  płuc i tam zobaczyłam to, czego nie spodziewałam się nigdy zobaczyć.

Prawa strona Bloku była zajęta przez chore Aryjki, lewa przez Żydwki.  Selekcja spadła na nasz Blok niespodziewanie. Wybierali do gazu  andbdquo;muzułmanwandrdquo; [tak w gwarze obozowej określano więźniw wycieńczonych  fizycznie, ktrych mordowano w pierwszej kolejności jako niezdatnych do  pracy]. Zaczęli od lewej. Zapisywane numery tworzyły już pokaźny rząd.  Stanęli przed koją na dole, na ktrej leżały matka z crką. Dopiero  przyszły do Bloku. Miały numery, ktre rżniły się od siebie tylko o 1.  Los padł na crkę, ktrą ta decyzja sparaliżowała, chciała prosić,  błagać, ale nie mogła wykrztusić słowa, łapała oddech krtko i miała  wykrzywione oczy i usta. 

Spowodowało to wybuch śmiechu esesmanw i bicie jej po plecach bykowcem,  co miało dopomc wykrztuszeniu słowa. Gdy za esesmanami zamknęły się  wrota Bloku, crka zaczęła błagać matkę, by coś zrobiła, że jest młodsza  od niej o 30 lat, że chce żyć. Matka siedziała skulona i w pewnym  momencie krzyknęła: andbdquo;Ja też chcę żyć, boję się śmierci tak, jak i tyandrdquo;.  Za dwie godziny ustawili w rząd kobiety z zapisanymi numerami. Piękna  osiemnastoletnia crka stanęła w nim, trzymając w ręce pajdkę chleba.  Matka z koi wyciągnęła rękę, szarpnęła pajdkę crki i znw krzyknęła:  andbdquo;Daj mi, ty już nie będziesz potrzebowałaandrdquo;. Prawa strona Bloku  skamieniała. Długo nie spałam tej nocy, patrzyłam na śpiącą matkę, a sen  jej był lekko nerwowy, jak po wielkim przeżyciu, ktre skończyło się  dla niej pomyślnie.

W drugiej połowie lutego 1944 r. zostałam przeniesiona do Bloku 7a.  Byłam bardzo słaba, zupełnie głucha, owrzodziała. Na drugi dzień  przyszła do mnie z rewiru p. Monika Galica, przyniosła pozdrowienia z  Bloku 31 i kazała mi się zgłosić do pani Zofii Kossak-Szczuckiej.  Poszłam tego dnia przed apelem wieczornym. Oznajmiła mi, że blokowa 7a  wie, że ma dekować mnie co najmniej trzy tygodnie.

Koło 25 lutego dostałam od męża gryps. Przynisł go szczupły, czarny,  młody mężczyzna. Nowina była bardzo zła. W końcu lutego zjeżdża  Sondergericht z Opola na Politische Abteilung do KL Auschwitz. Zaraz  postarałam się o rozmowę z panią Zofią Kossak-Szczucką. Tę wiadomość  potwierdziła. Pytałam ją, co można zrobić, bym nie stanęła przed sądem.  Odpowiedziała mi, że ona wie, ale nie wie, czy lekarki tego się podejmą.  Podjęły się. W rewirze zaaplikowano mi w pośladek mleko. Dostałam  wysokiej temperatury i zostałam znw przetransportowana do Bloku 17,  gdzie pracowała dr Nulka Tetmajer. 

Pierwszego zastrzyku dokonała ona i dr Janina Węgierska. Esesmani  przychodzili po mnie trzy dni. 29 lutego 1944 r. odbył się Sondergericht  - z naszej organizacji zostali straceni: Stanisław Stach, Piotr  Wierzbicki, Bronisław Stefan Micuła, Zbigniew Kołaczkowski, Zbigniew  Słabiak, Romuald Dyja, Stanisława Olszowy. Po śmierci mojego męża  przyszedł do mnie do bloku Kostek Jagiełło. Opowiedział mi, jak wydostał  z Bloku 11 mojego męża i przekazał go do obozu do Birkenau do komanda  Bauhof. Rozprawiali poważnie o ucieczce przez Oświęcim głwny, kazał mi  się zastanowić, czy ja bym się na to nie pisała. 

Gdybym nie miała dziecka lub gdyby dziecko miało ojca - to tak, ale jest  inaczej i nie mogę narażać swoich koleżanek, rodzicw, rodziny i  creczki. Odpowiedziałam, że nie mogę tego zrobić i podałam powody. Był  pogodny, ufny zwycięstwa, dużo wiedział o naszej organizacji na  wolności, powiedział mi, że miałam wspaniałego męża i że za kilka dni  postara się, żeby odwiedził mnie Franciszek Soczewica, ojciec chrzestny  mojego męża. Przyszedł i przynisł mi pasiak w ciemno granatowe pasy,  czarny fartuch, czarne pantofle, pończochy i chustkę na głowę. Rzuciłam  mu się na szyję. Nie było czasu i miejsca na dłuższe spotkanie, czekali  na niego dachdeckerzy, mocno mnie znw ucałował, pogładził po twarzy,  jak małą dziewczynkę, i powiedział: andbdquo;Do widzenia na wolnościandrdquo;. Wrciłam.  On nie. Poszedł w październiku tegoż roku transportem do innego obozu.  Tam zmarł.

Ostatni pożegnalny list mojego męża do mnie kończył się słowami: andbdquo;Ty  musisz żyć. Ty musisz, na Ciebie czeka dziecko nasze, będziesz mu matką i  ojcemandrdquo;. Jak żyć w tych warunkach. Byłam taka słaba, nie mogłam podnieść  ng do gry. Wstrzyknięte mleko dało o sobie znać. Na pośladku zrobił  mi się ogromny ropny odczyn. Jak żyć - nie wiedziałam, ale to dalszy  termin, a teraz, jak chodzić, ropień zakażał następne miejsca mojego  ciała, ręce i nogi. Bardzo dużo pomagała mi koleżanka z 7 Bloku, Henia  Szylska z Końskich (siedziała za brata i narzeczonego działających w  AK), ona to od dr Nulki Tetmajer przynosiła zioła, maści, bandaże lub  starą odzież, ktrą rwałam na opaski. W rewirze wizyty u lekarza  ułatwiała mi Monika Galica, żebym taki muzułman, nie wpadła w ręce  lekarza niemieckiego.

Po miesiącu zostałam wysłana do komanda zajmującego się sadzeniem drzew  za krematorium. Tam zobaczyłam zgrozę komr gazowych. Ciała w rowach,  powykręcane nogi, ręce oberwane jak u lalek, zniekształcone twarze -  okropny ich wyraz. W ten sposb umarł mj mąż. Wspaniały człowiek,  wspaniały Polak, dobry mąż i ojciec.

Nasze komando leśne skończyło się i w końcu marca zostałyśmy w Bloku. Na  lagrze panowała Lagerspere. Przyszła Lageralteste Stenia, zabrała 4  więźniarki i zaprowadziła do Bloku, ktry zawsze mnie ciekawił, Blok  matek z dziećmi do dwch lat. Matki tych dzieci nie chodziły do pracy,  ale i nie wychodziły poza Blok, co się łączyło z tym, że nie mogły dla  siebie zorganizować pożywienia. Dzieci żyły i chowały się dobrze dopki  wystarczała im mała ilość matczynego pokarmu. W miarę, jak rsł apetyt, a  w piersiach matek nie stawało pokarmu, dzieci zaczynały się zmieniać.  Buzie robiły się mniejsze, dziecko łkało, łkało, potem cichło i  umierało. Ze ślicznego dziecka robił się staruszek z małą pomarszczoną  buzią. 

W Bloku tym była wydzielona część pomieszczenia na tak zwaną umywalnię,  tam składano zwłoki dzieci z pomarszczonymi człkami i ustami  wykrzywionymi z blu i głodu. Zupa mleczna, ktrą dostawały dzieci, była  andbdquo;chrzczona wodąandrdquo;, raz w kuchni, bo kucharki organizowały, drugi raz w  brotkamerze w Bloku. Dzieci tę zupę dostawały zimną. Matki grzały ją  swoim ciałem. 

Zjedzona taka zupa powodowała biegunkę i dzieci szybko marły. Małe  trupki zabierane były przez Straflkomando, ktre obsługiwały w tym  czasie dwie Niemki z czarnym winklem. Popychając wzek ze zwłokami  wykrzykiwały zaśmiewając się andbdquo;Kalbfleischandrdquo; - Cielęcina. Nigdy nie mogłam  pozbyć się z pamięci tego widoku. Zawsze pytałam, a moja crka? Może  tak samo gdzieś się męczy i powoli kona. Czekałam każdego listu,  pocieszałam się na chwilę, że przecież pisze mi mama, że zdrowa i ładnie  się rozwija, a potem znw niepewność i męka. 

Pod koniec czerwca niebo, powietrze i nasze uszy rozdarł ryk syren.  Ucieczka z obozu, naszego czy męskiego? Męskiego. Poszukiwania były i u  nas, ale pobieżnie, natomiast cały wysiłek esesmani włożyli w teren  Birkenau męskiego, lagru cygańskiego, czeskiego, B II B, B II C, i  Krakenbau. Na drugi dzień spotkałam Monikę Galicę, ktra mi powiedziała  na ucho: andbdquo;Twj opiekun uciekł, przerzucimy cię na lager B do Bloku 15  Tam są komanda dużo cięższe, ale nie musisz stykać się z ludźmi, ktrzy z  tobą go widzieliandrdquo;. Na drugi dzień na apelu zostałam przetransportowana  na lager roboczy B. Poszłam do komanda także 15, do robt polnych, potem  do obwałowywania Wisły i Soły, do sadzenia drzew do połowy września, i  potem znw na lager A do Bloku 31 - dziecięcego.

We wrześniu 1944 r. kierownictwo zaczęło się przygotowywać do likwidacji  obozu. Wszystkie więźniarki polityczne zostały zebrane i osadzone na  miejscach pracy w obozie. Przylepili nam ogromne czerwone koło na  plecach sukienek. Dostałam miejsce w Bloku dziecięcym, w ktrym  przebywały dzieci od 2 do 14 lat. Ale wtedy nie było dwuletnich, były od  4 lat. Przeważały dzieci żydowskie, ktre były potrzebne dr. Mengele do  badań nad mnogością urodzin. Lubiłam dzieci zawsze, a w obozie  szczeglnie. W każdej dziewczynce widziałam swoją crkę.

Pewnego dnia ustawiłyśmy dzieci na poobiedni apel. Przed nasz Blok  zajechały auta i w tym samym momencie do Bloku wkroczyli esesman.  Odliczyli dzieci żydowskie i dostałyśmy rozkaz załadować dzieci na auta,  ktre miały jechać z nimi do krematorium. Cztery Polki opiekunki dzieci  - Henryka Szylska, Anna Ładoń, Anna Lipka i ja nie ruszyłyśmy z  miejsca. Blokowa, Helena Dzikowska poganiała nas, przeraźliwie krzyczała  Lageralteste Stenia Starostek. Nie było z naszej strony żadnej reakcji,  na andbdquo;głupie krowy, ku...andrdquo; i inne epitety. Esesmani odsunęli nas na  dalszy plan Bloku i sprowadzili blokowe i sztabowe żydowskie. Dzieci  przerażone krzykiem czepiały się naszych rąk, ng, starsze kryły się  przed nami, szukając pomocy. 

Funkcyjne Żydwki odrywały swoje rodaczki i zanosiły do aut. Zostałyśmy  ukarane tygodniowym andbdquo;sportemandrdquo; na Lagerstrasse. Sport trwał dwa dni, gdyż  przerywały im ciągłe naloty dokonywane przez lotnictwo radzieckie. Te  dwa dni dało nam się też we znaki - miałyśmy odrapane nogi, ręce, skrę z  brzucha i piersi, podartą odzież i bl po uderzeniach andbdquo;bykowcaandrdquo; i od  skakania andbdquo;żabekandrdquo;. Za kilka dni nasz Blok także został zlikwidowany i  reszta dzieci poszła na lager cygański.

Byłam przez ten czas sobą. Miałam dzieci i opiekowałam się nimi jak  swoimi. Co za błogie uczucie bać się o kogoś innego, bo wtedy wstępuje w  człowieka energia, poczucie godności, jest się potrzebnym. Tak mi było  dobrze, jak podnosiły głowy i swoimi starczymi oczyma uśmiechały się,  jak im z przysłanej paczki dzieliłam jedzenie, jak małymi rączkami  tuliły się do mnie w czasie apeli i nalotw samolotowych czy choroby.  Jeżeli w obozie koncentracyjnym można być szczęśliwym, to te trzy  miesiące byłam.

W listopadzie zostałam po likwidacji Brzezinek - obozu kobiecego -  przeniesiona do obozu B II B, a w końcu grudnia 1944 r. do obozu  kobiecego przy Głwnym Oświęcimiu. Tu dostałam list od ojca. Był w KL  Gross Rosen.

18 stycznia 1945 r. poszłam do transportu z kilkudziesięcioma tysiącami  więźniw. Jak pochd z KL Oświęcim ruszył przez Brzeszcze, szłam koło  chodnika. Ludzie wynosili nam ciepłą wodę, rzucali chleb - i bardzo  płakali. Jedni esesmani nie pozwalali, inni nic nie mwili, jeżeli  piątki po zachwianiu wracały do normalnego porządku. Wtem za  Brzeszczami, ktoś mnie ciągnie za płaszcz. Spojrzałam w dł - O Boże  mj, może czteroletnie dziecko. andbdquo;Co z Tobąandrdquo;? andbdquo;Czocia Lucia ja z Tobąandrdquo;.  Zrozumiałam - dziecko mnie zna z Bloku dziecięcego i teraz uważa mnie za  osobę, ktra się nim zainteresuje i zaopiekuje. No cż, taki mj los.  Może mojemu dziecku też ktoś pomoże - zawsze tak myślałam. Wzięłam jej  rękę w swoją i tak doszłyśmy te 30 km do Pszczyny. Tam za porcję, ktrą  dostałam w Bloku, kupiłam sanki do pchania i porządnie nakarmiłam  dziecko. Usnęła spokojnie. Na tych sankach dojechała do Wodzisławia, tam  je zostawiłam, gdyż nie pozwolono mi ich wtaszczyć do wagonu.

Przytulone do siebie jechałyśmy odkrytym wagonem do nieznanego obozu. W  trzecim dniu miałam tylko kromkę chleba i jeszcze sporo cukru. Dawałam  go Lubie po troszeczku ze śniegiem zgarniętym z brzegu lory węglarki. Ja  zaspokajałam się tylko śniegiem. Pociąg zatrzymał się i po całym dniu  wyszłyśmy najpierw za swoją potrzebą - wysadziłam dziecko. Miała  zdrętwiałe nogi, boleśnie się krzywiła, ale nie płakała. Powoli wrciła  do siebie i potem bystrym okiem spostrzegła, że mężczyźni z obozu  buchenwaldzkiego rozmawiają z naszymi kobietami i coś im podają.  Pobiegła tam i stanęła spokojnie, patrząc błagalnie. Więzień podał jej  garnuszek zupy, a ona obejrzała się i rzekła: andbdquo;Tam moja mama, daj jej  teżandrdquo;. Więzień odpowiedział, że nie ma już więcej. Nie dał zupy, ale dał  jej ciepły szalik, w ktry wtuliła zmarzniętą buzię. Zupę podzieliłam na  dwa razy, kazałam jej jeść zaraz połowę, a drugą połowę dostała już w  Bergen Belsen - drugim obozie śmierci.

Do Bergen Belsen przyjechałyśmy 22 lub 23 stycznia 1945 r. Nie jadłam  już 3 dni i było mi dane jeszcze 6 dni nie jeść. Byłam prawie bosa, gdyż  po wyładowaniu nas na rampie obozowej zagonili nas do łaźni i tam  zgubiłam jeden but, został mi jeden, nie mj, dużo mniejszy i prawie  wcisnęłam go na siłę, ledwie przyszłam pod Blok. W Bloku były już  kobiety z wcześniejszych transportw i o dziwo, w baraku zmieściło się  nas 1200, jedna koło drugiej, ułożone jak szproty w pudełku. Najgorsze  były noce. Bezsenne. Jasne od niemieckiego morza (Płnocnego). Drgania  od bombardowania. Warkot samolotw.

Rano zaczęłam oglądać się za butami. Ale nic z tego, nigdzie nie było.  Tu organizacja jeszcze nie zakwitła. Około 12.00 andbdquo;Steniaandrdquo; -  Lageralteste, i tu nią też była, wywołała na komando do rozładowania  wagonw z transportw. Powlokłam się głodna i bosa. Nogę obwiązałam  koszulą, ktrą ściągnęłam z siebie. Na rampie stał pociąg z wagonami,  ktre były prawie hermetycznie zamknięte. Otworzyli je. Z otworw  buchnął smrd. Ciała ludzkie potoczyły się na ziemię, wypchnięte siłą  tych, ktrzy stali w środku. Ktoś zapytał, skąd przyszedł ten transport?  Z głębi wagonu odpowiedzieli, że z Gross Rosen. Oprzytomniałam,  pierwszemu lepszemu trupowi ściągnęłam buty, wsadziłam na własne nogi i  zaczęłam pomagać więźniom wychodzić z wagonw. Nie na wiele starczyło mi  sił, odpoczywałam, znw wstawałam i szłam do następnych.

Szukałam ojca, mojego ojca, ktry do mnie napisał list na Boże  Narodzenie. W wagonach zostawiano chleb, torebeczki cukru, margarynę,  bony obozowe, marki niemieckie. Było nas osiem i tymi pozostawionymi  darami esesmani pozwolili nam się podzielić. Obserwowałam moje  towarzyszki, żadna nie rzuciła się na chleb, dopiero drobniutka Felisia  Gawron, żona prawnika z Radomia, aresztowana 10 listopada 1943, za męża,  ktry był w radomskim AK, zapytała starszej od nas, może 60-letniej  więźniarki: andbdquo;Czy ja mogę sobie raz tylko ugryźć? Tylko jeden raz  ugryzęandrdquo;. andbdquo;Naturalnie, jedz, tylko pomału, moje dziecko, nie zjedz  wszystkiego, może najpierw cukier, dobrze?andrdquo;. Pytała, jak małego dziecka.  Potem popatrzyła na nas i rzekła: andbdquo;Jedzmy, żywi odeszli od łaźni,  umarłym już nie potrzeba. To stypa pogrzebowa. Niech im ziemia lekką  będzie. Widocznie tak Bg chciałandrdquo;.

Na drugi dzień już przy każdych drzwiach stał esesman i nie pozwolił nam  podnosić z podłogi pozostawionej żywności. Byłyśmy tak słabe, a na  zorganizowanie tego chleba trzeba mieć siłę i chęć do życia, a my jej  już nie miałyśmy. Byłam trzeci raz muzułmanem. Ale trzeba żyć. I Luba.  Teraz też myślałam o niej. Wczoraj zaniosłam jej chleb, dziś kazałam  zjeść jej całą zupę, ktrą jej naleją w garnuszek buchenwaldzki. Ile  wytrzymam? Jak ona dożyje? Ale od Buchenwaldu jestem jej mamą. Nie mwi  do mnie inaczej. 

W czwartym dniu pracy na rampie spostrzegłam zaczerwienienia na rękach i  nogach, miejsca potarte lub zadrapane piekły, a potem bolały. Te same  objawy miała i Felisia. 

Oparszywiałyśmy od wyładowywanych trupw, ktre były często ropiejące,  brudne. Miejsca czerwieniały, a na dłoniach - na wierzchu i wewnątrz -  tworzyły się brzydkie pęcherze, ktre pękały i wyciekała z nich  śmierdząca, lepka ciecz. Potem przyszła kolej na nogi, uda, głowę. I  znw pytanie - Ile przeżyję? Naloty wrżyły szybki koniec, czy teraz mam  umrzeć. Miałam gorączkę. Zgłosiłam się do blokowej. Ta zabrała nas z  Lubą i Felisią i dała nas do Bloku chorych. Ktregoś dnia podniosłam  głowę i zobaczyłam w nogach Lubę. Uśmiechnęła się do mnie i powiedziała:  andbdquo;Ciocia Felisia umarła, ale Ty otworzyłaś oczy, to będziesz żyła. Boli  cię, powiedz gdzie?andrdquo;. Kiedy stanęłam pierwszy raz na nogi, była już  trzecia dekada lutego. 

Zapytałam się, jak żyła Luba i komu mam podziękować, że się nią  opiekowali. Odpowiedziały mi, że jest samodzielna i ona się mną  opiekowała, poiła, karmiła, czasami myła i sprzątała po mnie.  Powiedziały mi, że miała szkarlatynę i jakieś świństwo podobne do  pęcherzycy, ale lekarka stwierdziła, że to nie jest ta choroba.  Patrzyłam na twardą głowę, małe oczka, duże usta i mocne zęby. Luba  patrzyła na mnie i uśmiechała się. Chodź do mnie creczko, chodź, nie  bj się, już po wszystkim, nie zarazisz się. Nie boję się, już będę z  tobą zawsze. Kiwnęłam głową.

Jak wstałam, było nam już lepiej. Poszłam do kuchni, może coś dostanę  dla niej, może spotkam kogoś znajomego. Dostałam obierki z brukwi i  kartofli, pewnie obierane dla kierownictwa obozu. W marcu już było dużo  lepiej. Spotkałam na lagrze andbdquo;Stenięandrdquo; władczą i pełną energii. Poznała  mnie i zaproponowała mi pracę w kuchni, żebym jeszcze zorganizowała  kilka kobiet, tylko nie muzułmanek. Poszłam po blokach i znalazłam  wszystkie z rampy. Poszły ze mną do Lageralteste, obejrzała je i  nazajutrz pracowałyśmy w kuchni na lagrze męskim. Lubę brałam ze sobą,  siedziała w kącie, było jej ciepło i co chwilę dawałam jej coś do ust,  by żuła. W piecach paliło się obuwiem po zmarłych więźniach,  przeszkadzały podkwki, gwoździe, haczyki i okucia ze sznurowadeł, po  każdej porcji trzeba było wyrzucać z małych palenisk. Kocioł zupy 400  litrw gotował się cały dzień. Było ciepło i mogłam pić gorącą wodę,  mogłam zjeść trochę zupy.

Coraz częściej w bramie wejściowej widać było klęczących więźniw. Jedni  w ustach mieli ucho ludzkie, inni w dłoniach mieli coś podobnego do  wątroby lub kawałek bladorżowego mięsa. Do mojego chorego umysłu i  ciała nie doszło, że to andbdquo;ludożerstwoandrdquo;. Potem widziałam na lagrze małe  kuchenki, skąd dochodziły zapachy mięsa, nikt nie widział białego  chleba, nikt nie widział nic, prcz surowej lub gotowanej brukwi.

15 kwietnia 1945 r. weszły wojska angielskie, a oswobodzili nasz obz  Polacy z armii angielskiej. 30 kwietnia 1945 r. radzieckie władze  wojskowe odebrały mi Lubę jako Rosjankę i wywiozły ją do Brunszwiku - do  obozu radzieckiego. Na pożegnanie łkającej dziewczynce powiedziałam, że  jej nie zapomnę, a ona dała mi mały zegareczek. Mam go do dziś,  przypomina mi, że był ktoś, kto w takich ciężkich chwilach kochał mnie.  Luba nazywała się Ignaczew, miała 5 lat, nie wiedziała, gdzie byli jej  rodzice, gdzie mieszkała, raz podawała jedną wieś, potem drugą. Nie  myślałam, że mi ją odbiorą. Sądziłam, że będę miała czas na odszukanie  jej rodzicw. Zrobili to inni. Byłam potem w tym obozie, ale Luby mi nie  pokazali, uważali, że dziecko było do mnie przywiązane zbyt mocno i  powtrne rozstanie byłoby niewskazane. Zobaczyłam ją z daleka, bawiła  się z innymi dziećmi.

Po ogłoszeniu upadku III Rzeszy obz Bergen Belsen zaczęto likwidować, a  byłych więźniw przenosić do innych obozw utworzonych z miasteczek.  Niektrzy na własną rękę ruszali do kraju. Z grupą chorych zostałam  przeniesiona do Bergen - do koszar i szkoły żołnierzy SS, gdzie został  utworzony szpital. Byłam chora na czerwonkę i miałam przecięte żyły w  prawej stopie. Lekarz angielski zrobił mi zabieg operacyjny. Byłam tam  cały maj i kilka dni czerwca. Potem z grupą więźniw przeszłam, a raczej  pojechałam do strefy amerykańskiej do Bardowiku koło Landuuml;nenburga. W  Bardowiku pracowałam w Gminie Polskiej oraz w Sekretariacie Szkoły  Podstawowej. Pierwszym transportem wrciłam do kraju, było to 22  października 1945 r.

Wrciłam do Zawiercia. Ojciec nie wrcił, nie żył już 2 stycznia 1945 r.  Są rżne wersje jego śmierci. Że zmarł na niewydolność krążenia, druga,  że jak zbliżał się front, kierownictwo obozu w Gross Rosen miało  zlikwidować przez rozstrzelanie wszystkich chorych, ktrzy nie byli  zdolni do transportu. Jeszcze inna wersja mwiła, że nastąpiła  likwidacja wszystkich więźniw andbdquo;czerwonychandrdquo;. Prawdy nie znamy.

Brat Stanisław siedział w więzieniu w związku z nieujawnieniem się.  Koledzy czy towarzysze z PPS i TUR, ktrzy poszli w służbę do UB,  dostali zadanie złapania brata. Takim szczęśliwcem był Marian  Przybysławski.

Na UB w Zawierciu siedziała moja matka i siostra Kamila. Tu wykazali się  szczeglną gorliwością bracia Henryk i Marian Kozłowie oraz Leon  Wrbel. Kozłowie byli w OM TUR, Henryk, ktremu dwa razy w życiu  pomogłam, chodził ze mną do Liceum Kupieckiego w Zawierciu. W 1937 r.  policja aresztowała 38 członkw OM TUR, ktrzy należeli do  Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej. W ten dzień, kiedy nastąpiły  aresztowania, Heniek przyszedł do szkoły, a z chwilą rozpoczęcia lekcji  weszli funkcjonariusze policji mundurowej oraz cywilnej i zabrali go.  Miał on zwyczaj nosić do szkoły jeden gruby brulion, w ktrym zapisywał  wszystkie lekcje. Tym razem przyszedł z małą czarną teczką. Z chwilą  wejścia policji, jego kolega Jzef Karon, ktry z nim siedział, teczkę  tę przesunął do siebie, a potem odstawił na ziemię. Kiedy wyszli  zabrałam teczkę, a na pierwszej pauzie zaniosłam do domu. 

Była w niej odezwa, kilkadziesiąt ulotek i jedna broszura. Oddałam ojcu i  czekałam, kiedy przyjdą po mnie. Heniek został aresztowany jako  andbdquo;czystyandrdquo;. I w związku z tym dostał tylko 8 miesięcy Berezy Kartuskiej.  Kiedy wrcił, serdecznie mi dziękował. Moment ten moi byli koledzy na  usługach gestapo Stanisław Dachowski i Władysław Bryła przekazali do  wiadomości Rudolfa Schneidera, ktry dodatkowo kilka godzin z tego  powodu mnie badał.
Drugi wypadek to w 1942 r., jak Heniek wrcił do kraju z ZSRR. Mąż i ja  chodziliśmy do jego kryjwki, proponowaliśmy rżne wersje pomocy.  Przerzutu przez nas nie przyjął. Pomoc finansową przyjmował, tak on, jak  i jego rodzina. Oni to właśnie robili rewizję w domu mojej matki, oni  ją aresztowali i oni ją przesłuchiwali, wyzywając brata, mojego męża i  mnie, jako niepatriotw naszej ojczyzny.

Wiem, że nasza działalność może podlegać krytyce, ale na tak dużą ilość  akcji i masowość zawierciańskiej PPS-WRN, ktra liczyła przecież 4000  ludzi, straciliśmy niewiele osb. W śledztwie Stanisław Stach i  Stanisław Olszowy wzięli na siebie winę za kogo się dało. Byli głwnymi  oskarżonymi i tak dzielnymi, i zdecydowanymi. Przecież gdyby śledztwa  nie wytrzymała nasza trjka, ktra znała bardzo dużo towarzyszy z  Zawiercia i powiatu, Sosnowca, Krakowa, Warszawy, Będzina, Czeladzi  itd., nie dożyliby towarzysze, jak Franciszek Torbus, Zdzisław Miciński,  Lucjan Tajchman, Stefan Kura, Antoni Biedroń oraz wszyscy zawierciańscy  towarzysze, ktrzy zostali przy życiu do wyzwolenia. Ta mała garstka  aresztowanych umiała milczeć i dlatego w obozach było nas niewielu.

Ludwika Stach-Pęczkowska 


Powyższe wspomnienia zostały spisane w roku 1987. Następnie ukazały  się pod tytułem andbdquo;Zawiercie - Auschwitz - Bergen Belsenandrdquo; w pracy  zbiorowej andbdquo;Polska Partia Socjalistyczna w latach wojny i okupacji  1939-1945. Księga wspomnieńandrdquo;, tom 2, Polska Fundacja Upowszechniania  Nauki, Polskie Towarzystwo Przyjacił Pamiętnikarstwa, Warszawa 1995.  Całość przygotował i sporządził wyjaśnienia w nawiasach kwadratowych  Remigiusz Okraska. </description>
        </item><item>
        <title>Czerwone Zawiercie sto lat temu - początki zawierciańskiego PPS</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/czerwone_zawiercie</link>
        <description>Jeżeliby szło o zaszczyt pierwszeństwa co do początkw ruchu  robotniczego [w Zagłębiu Dąbrowskim], to należy on się dzielnicy  Zawiercie. Ruch socjalistyczny wśrd robotnikw rozpoczął się tu już w  1889 r.
Ruch ten zapoczątkowali trzej praktykanci, pźniej majstrowie fabryki  T.A.Z. - Rakowski Wacław, Brzostowicz Czesław i Hemel. Pierwsze kłko  organizacyjne stanowili: Aleksander Masłoński, Jan Ciszewski, W.  Baumert, Franciszek Raab i nauczyciel Ewaryst Skrzyński. Praca  agitacyjna polegała głwnie na rozpowszechnianiu broszur i zaznajamianiu  robotnikw z zasadami socjalizmu.

Broszury rozpowszechniano i wśrd okolicznych wsi, co głwnie robili  Masłoński i Baumert.
W roku 1890 Rakowski, Brzostowicz i Hemel założyli Związek, mający na  celu pomoc podczas strajku. Prba jednak nie udała się i wkrtce wszyscy  trzej z Zawiercia wyjechali, ale do organizacji weszli nowi: Szymański,  dozorca kotłowni, ślusarz Łukasik, zamordowany w 1907 r. 2 maja przez  endekw, Wrblewski, Kopczyński, ślusarze, Peter Bolesław, Welcel  Stanisław i wielu innych. Ponieważ po wyjeździe Rakowskiego,  Brzostowicza i Hemela nastąpiła przerwa w dostarczaniu dla Zawiercia  broszur, a chętnych do czytania było bardzo wielu, przeto postanowiono  założyć własną drukarnię, w ktrej miano przedrukowywać posiadane  broszury.

Tow. A. Masłoński tak opisuje tę imprezę w książce pt. andbdquo;Z pola walkiandrdquo;:  andbdquo;Przy fabryce było kilkadziesiąt kanałw sklepionych dość obszernych.  Część tych kanałw miałem pod swoją kontrolą i z łatwością mogłem nie  dopuszczać tam nikogo. Postanowiliśmy drukarnię umieścić w tych  kanałach. Jeden z okolicznych nauczycieli miał napisać broszurę, zrobić  korektę i w ogle być literatem przy drukarni. Robotnik, tow. Baumert  jeździł do Warszawy w celu wydostania czcionek... Czcionek jednak nie  dostaliśmy i ta fantastyczna drukarnia nie wyszła ze sfery projektw.  Demoralizacji podwczas nie było, działaliśmy prawie jawnieandrdquo;.
Rozruchy głodowe w Zawierciu w 1891 roku

W tej samej książce opisuje Masłoński przebieg rozruchw głodowych w  Zawierciu na skutek drożyzny chleba, spowodowanej nieurodzajem w Rosji.  Rozbito wtedy kilka piekarń, a znaleziony chleb sprzedawano po 8 gr. za  funt (piekarze żądali 12 groszy) i pieniądze wręczano piekarzom.  Głwnego sprawcę tych rozruchw, piekarza Szczecińskiego, ktry nawet  strzelił do tłumu oblegającego piekarnię, wyratowali od zlinczowania  Masłoński, inż. Kosakowski i urzędnik fabryczny Iwanowski. Dzięki temu  nie było sprawy sądowej i wielu robotnikw uniknęło więzienia, chociaż  na trzeci dzień zjechali kozacy, ktrych prowokowali chłopcy, wciągając w  zasadzkę, gdzie już przedtem mieli rozciągnięty sznur, przez ktry  walili się kozacy na ziemię jak kloce, ku wielkiej uciesze chłopakw.  Kozacki oficer zaś miewał na ulicach Zawiercia, do otaczającego tłumu  robotnikw, andbdquo;wykłady ekonomii politycznejandrdquo;, dowodząc, iż kupcy nie są  winni, że żądają drogo za towary, ponieważ muszą płacić wysokie podatki i  patenty.

W roku 1892, po wybuchu strajku majowego w Łodzi, robotnicy Zawiercia  wysłali Masłońskiego do Łodzi, aby zbadał na miejscu, o co toczy się  walka i jakie są jej rozmiary. Po powrocie Masłoński zdał relację, że  aczkolwiek w pierwszych dniach ruch robotniczy w Łodzi miał cechy  rewolucyjne i klasowe, to jednak skutkiem prowokacji władz przerodził  się w rozruchy antysemickie i łobuzerskie - i radził strajku nie  ogłaszać. Tak też zrobiono.
Wkrtce musiał Masłoński wyjechać z Zawiercia. Przez pewien czas  pracował w Markach pod Warszawą, gdzie zorganizował strajk, opisany  przez niego w pierwszym numerze andbdquo;Robotnikaandrdquo;. /.../

Po wyjeździe Masłońskiego pozostali towarzysze zawierciańscy pracowali  dalej energicznie i ich to dziełem był w latach następnych cały szereg  strajkw i wystąpień rewolucyjnych na terenie Zawiercia. Pierwszy  zbiorowy i silny atak do twierdzy kapitału został dokonany przez  robotnikw Zawiercia w roku 1894; 8 marca w Tow. Akcyjnym wybuchł  pierwszy wielki strajk. Pracowało wtedy w tej fabryce 5000 robotnikw.  Zarobki wynosiły od 45 do 55 kopiejek za dniwkę. andOacute;smego, jak zwykle,  nastąpiła wypłata tygodniowa, ale wypłacono nie od sztuki, lecz od  arszyna (dawna miara rosyjska), co obniżyło zarobek tygodniowy tkacza o  40 do 50 kop. Jednocześnie robotnicy dowiedzieli się, że urzędnicy  biurowi otrzymają 10 000 rubli gratyfikacji. To przepełniło czarę  goryczy robotnikw.

Pierwsi opuścili pracę tkacze ze starej tkalni, za tym przykładem poszła  blichownia i inne oddziały, na drugi dzień pracowała już mała garstka, a  na trzeci dzień w fabryce już było cicho.

Natychmiast puszczono w ruch całą maszynerię administracyjno-policyjną,  wyrażającą się w namowach ze strony administracji, naczelnika powiatu,  inspekcji fabrycznej, wreszcie w groźbach w rozklejonych ogłoszeniach  gubernatora Millera, ktry zjechał do Zawiercia. Pomimo to robotnicy  trzymali się dzielnie. Spokj i porządek zachowywali wzorowy.

W sidmym dniu strajku przybył z Warszawy członek zarządu głwnego i  ogłosił publicznie, że fabryka daje robotnikom 30 tysięcy rubli zapomogi  jednorazowo (co na każdego wypadało od 5 do 7 rubli, a więc rwnało się  płacy dwutygodniowej), zapłaci za dni strajku, ofiaruje 10 tys. rb. na  kościł, oraz obiecuje zająć się rozpatrzeniem położenia robotnikw w  niektrych oddziałach. Wobec tego robotnicy powrcili do pracy, a  tymczasem zarząd fabryki ani myślał o dotrzymaniu obietnicy. Toteż 12  kwietnia zjawiły się na parkanach Zawiercia nieliczne kartki pisane tej  treści:
andbdquo;Bracia robotnicy, jutro rzucamy robotę, aby upomnieć się o swe prawaandrdquo;.

I nazajutrz nie było w fabryce ani jednego robotnika. Tym razem zarząd  fabryki i władze rozwinęły olbrzymie represje.

Przybył gubernator Miller i oświadczył, że dopki strajk trwa, on na  żadne ustępstwa nie pozwoli i dziesięciu robotnikw, ktrzy z nim  rozmawiali i nie zgadzali się z jego argumentami, kazał natychmiast  aresztować.

Zarząd rozlepił ogłoszenie, że będzie wydalał z mieszkań fabrycznych.  Sprowadzono policję i dragonw z Częstochowy. Aresztowano masowo.

Robotnikw, zagranicznych poddanych, wydalono z kraju po wymierzeniu im  chłosty, przy czym odstawiono ich w kajdanach do granicy pruskiej.  Miejscowych wywożono do gmin, kilkunastu odstawiono do więzienia w  Piotrkowie. Domy oddawano na pastwę żołdactwa, uciekających bito kolbami  karabinw, nahajami i prowadzono do aresztu. Na kryjących się po lasach  urządzano obławy, a schwytanych katowano w straszliwy sposb. W  areszcie strażnicy ustanawiali sąd doraźny.

Takie barbarzyństwa trwały w ciągu dwch tygodni, lecz to nie  skutkowało. Robotnicy nie dali się sterroryzować i złamać. Aż dopiero  gdy sprowadzono łamistrajkw z Wolbromia, Miechowa i dalszych okolic,  strajk został złamany. Unoszący się z komina fabrycznego dym  rozstrzygnął sprawę. Oczywiście nie wszystkich przyjęto z powrotem, a  paruset wysiedlono i wysłano z Zawiercia.

W jakiś czas po strajku zaczęto podwyższać płacę we wszystkich  oddziałach od 3 do 5 kop. na dniwkę.

Takimi ofiarami zdobywał robotnik większy kęs chleba czarnego. /.../
andbdquo;Drugie wydanieandrdquo; andbdquo;Robotnikaandrdquo;

W r. 1895 tak się stosunki w Zagłębiu rozwinęły, że nie wystarczał już  andbdquo;Robotnikandrdquo; [nielegalny organ prasowy Polskiej Partii Socjalistycznej]. 

W tym roku też zrobiono w Zagłębiu drugie wydanie nr 7 andbdquo;Robotnikaandrdquo;.  Odbyło się to w Zawierciu i w następujących okolicznościach:

Robociarzom zawierciańskim tak się rozrosły stosunki, że zabrakło im  nadesłanego nr 7 andbdquo;Robotnikaandrdquo;. Wtedy jeden z robotnikw T.A.Z., tow.  Michał Stefański wpadł na myśl odbicia go na litograficznych walcach,  służących do drukowania chustek, perkali itp. i rzeczywiście udało mu  się w ten sposb z jednego egzemplarza odlitografować 20 egz. a tak  udatnie, że podobno z trudem udawało się poznać, że to litografowane a  nie drukowane. Jakaś jednak kanalia doniosła o tym. Natychmiast zjechał  rotmistrz żandarmw na śledztwo, zrobiono rewizję, lecz nic nie  znaleziono. Zaaresztowano tylko robotnika Aleksandra Karasińskiego, u  ktrego znaleziono broszurę majową. 

Badany w sprawie odbijania andbdquo;Robotnikaandrdquo; Stefański wytłumaczył się w ten  sposb, że 1 sierpnia przyszedł do fabryki i w kieszeni swego surduta,  pozostawionego w warsztacie, znalazł zwiniętą gazetę, zapakował w nią  przyniesiony z domu chleb, a po zjedzeniu chleba, chcąc ją wygładzić,  położył między wałkami maszyny. Po wyjęciu gazety zauważył, że na wałku  odbiły się litery. Zaciekawiony tym, położył na wałek arkusz czystego  papieru i okazało się, że odbiła się na nim cała stronica, a robotnik  Antoni Ludwig rwnież dla prby odbił jeszcze raz tę stronicę.

Żandarm odjechał w przekonaniu, że był to fałszywy andbdquo;donosandrdquo;. /.../
Strajk powszechny [w 1905 r.]

W Zawierciu rwnież strajk powszechny. Zawierciański Komitet Robotniczy  PPS wydał następującą, dość andbdquo;serdecznąandrdquo;, odezwę:

andbdquo;Towarzysze i Towarzyszki!
Podczas kiedy my wytężamy swe siły przeciwko uciskowi carskiemu i  kapitalistycznemu, rżni ludzie złej woli będą chcieli skorzystać z  sytuacji i wyzyskać ją dla swych niegodnych celw.
1)    Uważamy więc za obowiązek uprzedzić, że schwytani na kradzieży i  gwałcie prywatnej własności tak chrześcijańskiej jak i żydowskiej będą  przez nas ukarani doraźnie.
2)    Pijanym sypać się będzie po 20 kijw i odprowadzać do domw.
3)    Wszczynających między sobą bjki też spotka kara.
4)    O spokoju, godności i stanowczości pamiętajmy, kochani towarzysze,  bo tylko wtedy nasze żądania będą urzeczywistnioneandrdquo;.

Dalej idzie spis tych żądań.
W całym Zagłębiu groza strajku powszechnego objawiła się w całym  majestacie, napełniając przerażeniem burżuazję i władzę carską. Na  ulicach tysiące robotnikw, a oczy błyszczą jak gwiazdy, na ustach  uśmiech wesoły, a w sercach poczucie siły i mocy spiętej klamrą  braterskiej solidarności. /.../

W Zawierciu rwnież odbywały się wielkie zgromadzenia, a przemwienia  mwcw zgromadzeni przyjmowali okrzykami: andbdquo;Niech żyje niepodległość!andrdquo;,  andbdquo;Precz z najazdem!andrdquo; itp. 
Z Zawiercia organizacja wysłała 50 robotnikw do Poręby, gdzie ci  zatrzymali fabrykę; drugą delegację 6 lutego wysłano do Myszkowa i tu  robotnicy zaraz zastrajkowali. /.../
Zawiercie

Organizacja zawierciańska od samego założenia była bardzo ruchliwa, a  robotnicy brali wybitny udział w ruchu.

Komitet, ktry od 1905 r. kierował wystąpieniami robotnikw, akcjami  rewolucyjnymi i oddziaływał na okoliczne wsie, stanowili: Welcel  Stanisław, Zieliński Bolesław, Kluszczyński Wacław, Sziber Roman, Lejman  Leon, Kluczewski Kazimierz, Rżalski, Koźmian Maciej i Szmidt.
Organizacja bojowa [PPS]

Organizacja bojowa w Zawierciu powstała z tzw. Samoobrony Robotniczej,  organizacji powstałej samorzutnie zaraz po 1904 roku, a mającej na celu  obronę robotnikw i robotnic przed majstrami, ktrzy robotnikw  traktowali jak ekonomi pańszczyźniani, a robotnice, młode nieraz  dziewczęta, zmuszali do posłuszeństwa dla siebie.

Z tej to andbdquo;Samoobronyandrdquo; powstała pierwsza andbdquo;piątkaandrdquo; bojowa, do ktrej  weszli: Zieliński B., St. Szmigiel, St. Łukasik, Wł. Klin i M.  Skowroński. 

Wkrtce powstały tu trzy andbdquo;szstkiandrdquo; i pierwszym czynem bojwki była  sławna w całej Polsce bitwa z kozakami i policją pod fabryką  Huldczyńskiego. Oto pewnego dnia 1905 r. zjawili się żandarmi w fabryce i  chcieli zaaresztować członka PPS - Dziedzica Michała. Robotnicy nie  dopuścili do aresztowania i groźną postawą zmusili żandarmw do  wycofania się z fabryki. Wtedy sprowadzono szwadron kozakw i oddział  policji. Ale bojowcy już się też zmobilizowali i gdy nadjechali kozacy,  dano do nich kilka salw rewolwerowych. Kozacy w popłochu wpadli z końmi  na grę roztopionej szlaki z piecw. Jednocześnie uderzono na alarm.  Bito w dzwony kościelne, a syreny fabryczne i gwizdki parowozw przez  kilkanaście minut pruły powietrze. Kozacy cofnęli się, pozostawiając  siedmiu zabitych i wiele koni rannych w rozżarzonej szlace. W parę  godzin potem zostało na ulicach aresztowanych kilkunastu robotnikw,  między nimi i bojowiec Leopold Kulik, biorący udział w tej bitwie.  Robotnicy i Kulik byli aresztowani i zbici strasznie przez kozakw,  ktrym przewodniczył strażnik Otrębski.

Następnym czynem bojowej organizacji w Zawierciu było zabranie  paszportw w gminie Mrzygłd. Wjt, jak rwnież i pisarz bez żadnego  oporu wydali bojowcom wszystkie posiadane paszporty. Podobne wyprawy  organizacja bojowa urządziła na gminy Włodowice, Poręba i Kromołw.

Wobec prześladowań ze strony moskiewskich siepaczy po pierwszych  wystąpieniach został zabity w andbdquo;krwawą środęandrdquo; strażnik Kozłow, za ktrego  niewinnie powieszono w Cytadeli w Warszawie Ziernickiego. Na Starym  Rynku padł strażnik z Sosnowca, za ktrym przybył bojowiec z Sosnowca i  ktry go zabił. (Nazwisko strażnika, jak rwnież i bojowca nieznane).  Wkrtce padł zabity strażnik Gawłowski, na ulicy Marszałkowskiej,  wachmistrz na ulicy Aptecznej i szpicel Pudło; obok fabryki Weitzena  dokonano zamachu na patrol kozacki.
Wyprawa na monopole rok 1907

Wybrano do tego jeden dzień, w ktrym dokonano jednocześnie pogromu  monopoli: w Ogrodzieńcu, Porębie i Włodowicach. W Ogrodzieńcu udało się  wykonać bez rozlewu krwi, w Porębie po skończonej robocie zjawili się  kozacy i w potyczce z bojowcami zabito jednego kozaka, po czym bojwka w  należytym porządku powrciła do domu. Natomiast we Włodowicach stało  się inaczej. Po rozbiciu monopolu, podczas odwrotu, oddział został  zaatakowany przez tłum chłopw. Dowodzący bojwką instruktor Kwapiński  Jan, pragnąc uniknąć rozlewu krwi - kazał bojowcom uchodzić, a sam  prbował powstrzymać chłopw, tłumacząc im cele walki rewolucyjnej,  wskutek tego stracił kontakt z oddziałem, zaś chłopstwo podjudzane przez  policję i miejscowego karczmarza, rzuciło się na osamotnionego i  niemiłoandnot;siernie pobiło, po czym na wpł żyandnot;wego policja przywiozła do  szpiandnot;tala w Zawierciu.
W wymienionych akcjach brał udział Welcel Stanisław, działacz  przedrewolucyjny, organizator i instruktor Organizacji Bojowej; Kuandnot;lik  Leopold, Wrblewski Franciandnot;szek, Fohtman, zginął w Turhańsku, Pękalski -  nie żyje, Dziedzic, Pleban, Bereza, Bazgier, Korzec Stanisław, Czerwik,  Malanowski, walcerz z fabryki Huldczyńskiego, Szmigiel, Grabara,  Janikowski, Daandnot;nek, Zieliński Bolesław, Szmigiel Stanisław, Klin  Władysław, Łukasik Stanisław, Skowroński Mieczysław, i wielu innych,  ktrych nazwiska trudno ustalić.

Stanisław Andrzej Radek 

Powyższy tekst to wybrane fragmenty książki Stanisława Andrzeja Radka  pt. andbdquo;Rewolucja w Zagłębiu Dąbrowskim. 1894 - 1905 - 1914andrdquo;. Książka  ukazała się jako wydawnictwo Oddziału Stowarzyszenia Byłych Więźniw  Politycznych, Sosnowiec 1929. Opisuje działalność lewicową w tym  regionie, szczeglnie niepodległościowy nurt socjalizmu w postaci  Polskiej Partii Socjalistycznej (pźniej, po rozłamie, PPS - Frakcja  Rewolucyjna). Autor książki był aktywnym działaczem tego ugrupowania w  Zagłębiu, więc wiele opisywanych zdarzeń zna z własnych obserwacji.  Zaletą książki jest to, że w przeciwieństwie do pźniejszych wydawnictw,  z okresu PRL-u, nie umniejsza roli PPS-u i niepodległościowego nurtu  socjalizmu. Z książki wybrano wszystkie większe fragmenty poświęcone  Zawierciu, pomijając jedynie drobne wzmianki. Poprawiono pisownię wedle  obecnych reguł, wybrany fragment opatrzono nowym tytułem (śrdtytuły  zachowano oryginalne). 

Opracowanie całości: 
Remigiusz Okraska</description>
        </item><item>
        <title>Historia Stefana Gostkowskiego - lotnika w czasie II wojny światowej</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/ltniku</link>
        <description>Podręczniki do historii często milczą o losach tych, ktrzy  naprawdę tworzyli dzieje. Nie mwię tu o znanych postaciach, ktrych  biografie każdy znajdzie w almanachach i leksykonach, lecz o prostych  ludziach, skazanych na zapomnienie.

Pragnę przedstawić życiorys kogoś, o kim mieszkańcy Zawiercia zapewne  nic nie wiedzą, a jest to postać godna uwagi. Pilot myśliwcw w czasie  II wojny światowej, podczas wojennej zawieruchy przewędrował całą  Europę. Stale w pogoni za bronią, chciał walczyć o wolną ojczyznę.
Jak rozwinął skrzydła

Porucznik Stefan Gostkowski urodził się w 1916 r. w Zawierciu. Służbę  wojskową odbył w Krakowie w 1938 r. Przeszedł rwnież płroczny kurs  mechanika samolotowego w Dęblinie, po dziś dzień najlepszej jednostce  szkolącej lotnikw.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej, 31 sierpnia 1939 r., znajdował  się na lotnisku pomocniczym Wesoła k. Radomia. Latał wwczas na  samolotach andbdquo;Karaśandrdquo;, polskich lekkich bombowcach rozpoznawczych, Anglikom  znanych jako andbdquo;Wellingtonyandrdquo;. Został przydzielony do 2 Pułku Lotniczego  Krakw Rakowice, II Dywizjonu Bombowego lekkiego 22 Eskadry Bombowej.  Jego zadaniem miała być walka z Niemcami nad Częstochową. 

3 września1939 roku 21 i 22 eskadra wyszukiwały i niszczyły na drogach  wokł Radomska czołgi niemieckie 1 i 4 Dywizji Pancernej. Odbyli dwa  naloty, stracili 6 samolotw. W rejonie Radomska niemieckie dywizje  pancerne straciły 30% poważnie uszkodzonych i zniszczonych czołgw. Na  jeden dzień zostały zablokowane dostawy amunicji i paliwa dla Niemcw.

Gdy 17 września 1939 r. Armia Czerwona zaatakowała Polskę, Gostkowski  dostał rozkaz przedostania się na wschd. Nad Bugiem jego samolot został  jednak zestrzelony.


Na wojennym szlaku
Nie zdołano go pojmać do niewoli radzieckiej. Wyskoczył bowiem z  samochodu transportowego i przedarł się do Rumunii razem ze swoim  przyjacielem Jzefem Galją, mieszkańcem Śląska. 19 września dostali się  do obozu w małej letniskowej miejscowości Kampluruku, lecz stamtąd  uciekli do Bukaresztu.

Droga nie była łatwa. Na szczęście udało im się zatrzymać w domu bliżej  nieznanego oficera Białej Gwardii. Mieszkali tam z jego żoną i dwjką  dorastających crek przez ponad dwa tygodnie. W stolicy Rumunii znaleźli  polską ambasadę i tam dostali pieniądze na podrż do Francji.  Oczywiście podrżowali pod innymi nazwiskami, pod pretekstem  poszukiwania pracy. Bilety oraz cywilne ubrania dostali dzięki  życzliwości żony wspomnianego oficera.

Niestety problemy zaczęły się na granicy jugosłowiańskiej. Tam zostali  zamknięci przez żołnierzy w ciemnicy. Dopiero interwencja polskiej  ambasady sprawiła, że uwolniono ich. 

Kolejnym przystankiem na drodze Stefana Gostkowskiego i Jzefa Galji  były Włochy. Jednak we Włoszech nie chciano Polakw ani uzbroić, ani  umundurować. Skierowano ich natomiast do Francji, do Lyonu przez Paryż. 

W grudniu 1939 r. francuskie Ministerstwo Lotnictwa zezwoliło na  zorganizowanie czterech polskich dywizjonw myśliwskich. III Dywizjon  Myśliwski Dębliński był jedynym sformowanym we Francji. Stacjonował na  lotnisku Bron pod Lyonem. W kwietniu 1940 r. został przemianowany na GC  I/145 Polski Dywizjon Myśliwski Warszawski, powołany do obrony Lyonu.
We Francji

Polska formacja lotnicza była tworzona we Francji przez Anglikw.  Zabierali oni ze sobą na wyspy lotnikw, radiooperatorw i mechanikw,  ale tylko tych, ktrzy latali bombowcami. Nasi bohaterowie dostali się  jednak do Anglii dzięki dobrej znajomości Wellingtonw.

 

Po obowiązkowej procedurze, grupa 120 Polakw została  przewieziona samochodami do portu węglowego, a stamtąd  przetransportowano ich do Brytanii.

Na Wyspach

Stefan Gostkowski wraz ze swoimi towarzyszami trafili do portu Chatham,  nieopodal Londynu. Zostali tam umundurowani i odpoczywali przez tydzień.  Kolejnym etapem podrży było Blackpool, położone w płnocno-zachodniej  Anglii nad Morzem Irlandzkim. Wwczas miasto to miało, według wspomnień  pana Stefana, około 50 tys. mieszkańcw. Odpoczywali tam przez miesiąc,  mieszkali w hotelu. Spośrd kolegw Stefan Gostkowski wspomina  Kazimierza Kapę, Stanisława Skrzypca i Tadeusza Nowaka. Uczyli się  języka angielskiego, grali w piłkę nie gorzej od angielskich kolegw, a  także jeździli na łyżwach. Swoimi umiejętnościami i sprawnością  zawstydzali często gospodarzy. 

Stamtąd przeniesieni zostali do miejscowości Ipswich. Tam chodzili na  kolejne wykłady z języka angielskiego. Polskie Orły uczyły się latać  szykami na dwumotorowych samolotach Wellington. 

W Ipswich 29 sierpnia 1940 r. powstał 305 Dywizjon Bombowy im. Marszałka  Jzefa Piłsudskiego. Dywizjon uzyskał gotowość bojową 24 kwietnia 1941  r. Polscy lotnicy otrzymali nowe mundury i latali nad Francją i  Niemcami. Odbywali loty bojowe nad Rotterdam oraz Emden. Pierwsze naloty  na Berlin wykonali w nocy z 7 na 8 listopada 1941 r. Natomiast z 30 na  31 kwietnia 1942 r. dokonali pierwszego tysiącsamolotowego nalotu na  Niemcy nad Kolonią. Następny odbył się nad Essen kolejnej nocy, zaś nocą  z 2 na 3 maja 1942 r. miał miejsce ostatni lot bojowy oraz loty  minowania wd przybrzeżnych. 

305 Dywizjon Bombowy istniał przez trzy i pł roku, aż został rozwiązany  przez krla Jerzego VI ze względu na brak maszyn. Z pomocą lotnikom  przybył jednak brat krla, ktry pod Londynem uformował 23 marca 1943  roku 318 Dywizjon Myśliwsko-Rozpoznawczy, samodzielną jednostkę do  wspłpracy z artylerią polską na Bliskim Wschodzie. Dywizjon został  posłany do Egiptu.

Pewnego dnia, zupełnie przypadkowo, Stefan Gostkowski wraz z kolegą  Stanisławem Śmiłkiem, dokonali heroicznego czynu. 2 sierpnia 1943 r.  byli świadkami rozbicia się samolotu. Pobiegli na miejsce katastrofy i  wyciągnęli z kabiny pilota, ktrym był Polak, kpt. Jan Narewski, pilot  318 Dywizjonu Myśliwskiego eskadry B. Po tym jak udzielili koledze  niezbędnej pomocy, nawet nie zwrcili uwagi na własne zakrwawione  ubrania. Dopiero angielski kolega uprzytomnił to panu Gostkowskiemu,  pytając, czemu ma zakrwawioną twarz.
 Epizod na Czarnym Lądzie

W Egipcie lotnicy stacjonowali w miejscowości Barra, zimowali zaś w  Ankonie. 14 września 1943 r. 318 Dywizjon Myśliwsko-Rozpoznawczy wszedł w  skład 1 TAF (Pierwszego Lotnictwa Taktyczno-Powietrznego Sił Pustyni).  Stefan Gostkowski brał udział w walkach, w ktrych uczestniczyły rwnież  amerykańskie Superfortece. Poznał tam Edwarda Bebłota, ktry pźniej  wyciągnie ku niemu pomocną dłoń, już po zakończeniu zmagań wojennych.  Wiosną 1944 r. przebazowuje się do Włoch. 

1 maja tego roku osiąga gotowość bojową w składzie 285 dywizjonu  rozpoznawczego. Latał w czasie nalotw nad rzeką Po (Pad) we Włoszech.  Jednak po zakończonych zmaganiach zostali zostawieni przez Anglikw w  okupowanych Włoszech. Nikt nie zabrał ich z powrotem do Brytanii. Wojsko  amerykańskie proponowało nawet, aby polscy lotnicy wzięli udział w  walkach z Japończykami, jednak oni nie zgodzili się.

Ostatecznie przez Włochy i Francję dotarli z powrotem do Anglii.


Przywitanie wśrd andbdquo;Aliantwandrdquo;
Kiedy już pojawili się na lotnisku, zdziwili się, że nie witał ich  żaden lotnik. Ktoś tylko rzucił im, że już na pewno nie spotkają swoich.  Miał sporo racji. Anglicy przestali szanować wiernych polskich  towarzyszy broni. Brytyjski chorąży chciał ich zgarnąć do pracy w  kuchni. Oczywiście Polacy zbuntowali się. Jako podoficerowie, uznawali  za hańbę pracę przy obieraniu ziemniakw! Za niewykonanie rozkazu groził  jednak pluton egzekucyjny, a w najlepszym razie 2 lata więzienia. W  porę udało im się uzyskać przepustkę i wyjechać do Londynu, gdzie w  ambasadzie przedstawili swj problem. 

Podczas pobytu w angielskiej stolicy napotkali Edwarda Bebłota, tego  samego, z ktrym Stefan Gostkowski latał w Afryce. Zbierał on lotnikw,  ktrzy chcieli przedostać się do Polski i dalej walczyć. Nasi  bohaterowie chętnie na tę propozycję przystali. 

Kiedy powrcili z przepustki do jednostki, tamtejsze dowdztwo zostało  już poinformowane o interwencji w ambasadzie. Polscy lotnicy zostali  przetransportowani do obozu w Szkocji, gdzie 8 miesięcy czekali na  wyjazd do Ojczyzny.
 W Polsce
Po wojennej tułaczce i tysiącach kilometrw podrży, Stefan  Gostkowski trafił w końcu do Polski. Niestety szybko okazało się, że  jest traktowany nie jak bohater, lecz jako wrg nowego socjalistycznego  ustroju. Został okradziony przy rewizji nawet z papierosw. 

Przybyli piloci zostali przewiezieni na Śląsk, do Tarnowskich Gr. On  przenisł się do Zawiercia. Jego bracia zginęli w czasie wojny.  Zatrzymał się u siostry. Pracował w fabryce Erbego. Grywał też w piłkę  nożną w Warcie Zawiercie, ale był to bardzo krtki epizod. Rozegrał  zaledwie trzy spotkania. 

Przez długi czas był przez władze uważany za nieprzyjaciela i przy  każdej wizyty w urzędzie odnoszono się do niego z olbrzymią nieufnością.  Dopiero pźniej udało mu zostać czynnym członkiem ZBOWiD-u i wieść  spokojne życie.

Dziś niewielu zna jego historię, on sam nie pamięta zbyt wielu dat, ale  pomimo podeszłego wieku jego uścisk świadczy o tym, że ciągle jest  strażnikiem nieba Rzeczypospolitej Polskiej. 

autor: Damian Domżalski

Powyższy artykuł pisałem jeszcze za życia porucznika Stefana  Gostkowskiego. Niestety zmarł on rankiem 29.05.2009 r. w Zawierciu.  Cześć Jego Pamięci.
 </description>
        </item><item>
        <title>Pamiętnik Andrzeja Będora - bezrobotnego z Zawiercia (rok 1932)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/pamietnik_bezrobotnego_z_zawiercia_rok_1932</link>
        <description>Bezrobotnym zostałem w maju 1925 roku. Pracę, jaką otrzymywałem w międzyczasie, można nazwać wyrobieniem 20 tygodni na zasiłek. Mam lat 34. Samotny. Wykształcenie domowe, pracuję jako robotnik niewykwalifikowany. W 1913 roku wstąpiłem na tak zwany rynek pracy, zmuszony rozpocząć na swe utrzymanie myśleć samodzielnie. Gdyż pracująca matka-wdowa - nie mogła wyżywić nas trojga, tym bardziej  myśleć o wykształceniu dla mnie.
Płaca moja zostawała regulowana według przyjętych norm, popyt-podaż. W roku 1925 przy tak zwanej reorganizacji pracy - zostaje matka zredukowaną. Matka, siostra nie pracowały nigdzie - tym samym spadają na utrzymanie moje. Nieuregulowanie zaopatrzenia na starość spada całym ciężarem na siły młodsze - uwalniając dyrekcje fabryk od jakiegokolwiek troszczenia się o wypracowanych robotnikw, jak rwnież nie pozwala na odpływanie normalnie starych robotnikw a zatrudnienie młodszych. Kwestia ta winna być jak najprędzej uregulowana.
Jak zaznaczyłem, redukcji uległem w 1925 r. Był to okres po zamianie marki na złote - i wprowadzeniu automatycznej podwyżki płac. Zarobki z tego tytułu były niezłe, praca trwała wszystkie dni, często pracując godziny nadliczbowe. Z zarobkw, czyli z czasw tych - rozporządzałem trzema parami kamaszy - zapasowym ubraniem. Istniało kupno na tak zwane lichwiarskie raty - lecz z wypłatą trza było uciekać! Redukcją tą nie przejmowałem się bardzo.
Zasiłek wynosił mj 10 zł tygodniowo. Matka pobierała osobno. Rwnocześnie po otrzymaniu 13 ustawowych okresw - pobieraliśmy dalszą - z akcji doraźnej - bez ograniczenia. Staranie o pracę, wynoszącą 14-18 zł tygodniowo, byłoby nonsensem - lub brać takową na tydzień, dwa. W roku 1926 poczęły obiegać pogłoski o wstrzymaniu zasiłku doraźnego samotnym, a zatrudnieniu głw domw, co i nastąpiło.
Zetknąłem się pierwszy raz z P.U.P.P. już nie celem kontroli, a faktycznie o otrzymanie pracy. Zostałem wyprowadzony bardzo prędko z błędu, gdyż P.U.P.P. pracą nie rozporządzały i do dziś dnia nie rozporządzają - poza zapotrzebowaniami na roboty miejskie, tzw. publiczne, jeszcze w ograniczonej ilości - gdyż ślusarze, strże, dozorcy - wszystko to jest zawsze przyjmowane imiennie - zależnie od władzy, w czyich znajduje się rękach Magistrat. (Istnieje do dziś dnia).
Prywatni pracodawcy nigdy żadnych zgłoszeń nie robią - wolą mieć ludzi poleconych lub zawierać umowy, kto przyjmie za tańszą cenę. Kierownikiem P.U.P.P. był wwczas stary monopolista rosyjski, do ktrego mogliśmy mwić jak do obrazu o głodzie, litości. Cholery! żadnej odpowiedzi. Chcąc zmusić go do zainteresowania się nami - dostał raz w łeb obsadką, suszką, koszem do śmieci - przemwił do telefonu o przysłanie policji. Zanim tu przybyła - chętnych do pracy już nie było, byli tylko ci, co tak sobie przyszli.
Zwrciłem się do znajomego o pomoc - służy w tajnej policji obecnie - gdyż zawsze miał słabość do załatwiania tajnie we dwch. Otrzymałem list polecający, a za nim w ślad pracę w kontroli przeprowadzanej dla bezrobotnych. Po ukończeniu tej, znowu pomoc drugiego znajomego - otrzymuję funkcję dozorcy drogowego na publicznych.
Roboty te wobec nadchodzącej zimy - kończą się. Idę z prośbą do dyrektora Pandhellip; osobiście. Pracę otrzymuję w fabryce. Po kilku miesiącach pracy na 3-4 dni w tygodniu - fabryka redukuje ostatnio przyjętych. Znowu 13 ustawowych zasiłkw. Nauczony doświadczeniem otrzymania pracy przez P.U.P.P. udaję się wraz z zredukowanym robotnikiem Zandhellip; do Łaz, do Państwowej Kolei Państwowej prosić kilku drogowych - każą mi pisać prośbę lub odmawiają.
Pracę otrzymuje Zandhellip;, właściciel 6 mrg ziemi. Obecnie jeździ na towarowych pociągach koło Łodzi. Umiał trafić. Trafia się zastępstwo za idącego na ćwiczenia wojskowe - biorę, i to warunki tej pracy są ciekawe. Idący na ćwiczenia wojskowe otrzymuje należny urlop miesięczny z firmy, w ktrej pracuje, rwnocześnie zostaje zwolniony z pracy i wymeldowany z Powiatowej Kasy Chorych, Ubezpieczenia Pracownikw Umysłowych w Krlewskiej Hucie. Ja zobowiązuję się nie mieć pretensji do niczego - pracować 6 tygodni ćwiczeń, a zapłatę otrzymam za dwa.
Będący na ćwiczeniach otrzymuje urlop - plus zapłatę za czas ćwiczeń; firma - ubezpieczenie i pracownika 4 tygodnie, ja płacę za dwa i zapomogę, ktrą jeszcze pobieram. Po ukończeniu zasiłku biorę czyszczenie kotła - z drugimi, firma Tartak i Młyn. Żyd wyzyskuje nas - za 4 tygodnie pracy bez ubezpieczenia - gdyż był to warunek, pod ktrym otrzymaliśmy pracę - płaci 60 zł. Pracowaliśmy od 6 rano do 6 wieczr.
Otrzymuję wiadomość: potrzebny człowiek do pracy, tylko bezwzględnie uczciwy. Za takiego przedstawiam siebie, gdy idzie o uzyskanie pracy. Idę natychmiast, coś jednak było nieuczciwego we mnie, gdyż otrzymuję odpowiedź - to nie dla mnie miejsce. Jest za strża z płacą 2 zł dziennie. Chciałbym koniecznie widzieć tego bezwzględnie uczciwego za 2 zł dziennie.
Po tygodniu otrzymuje miejsce na cegielni jakiś człowiek. Przebywam na cegielni bardzo często, gdyż są tam doły z rybami i tablica: andbdquo;Łowienie ryb wzbronioneandrdquo;. Co zajdę i chcę wędkę zarzucić - zawsze uczciwy z psem mi przeszkadzają. W niedzielę, święto o każdej porze dnia siedzą. Po upływie blisko roku - siedzę ze znajomym, obaj obserwujemy spławiki wędki.
Staje naraz uczciwy z psem przy nas - bez słowa protestu staram pochwycić leżącą wędkę i oddalić się. Dziwi mnie tylko, pies nie szczeka, stoi skulony - naraz słyszę, panowie, co takiego, może byście mi poradzili, jak można otrzymać zapomogę w Częstochowie, bo wyjeżdżam do synw. Został zwolniony, gdyż pracując blisko rok - spytał, czy tu są urlopy. Donieśli panu. Radzę mu jak ma postąpić.
1930 rok.
W październiku uzyskuję prace na 3 dni w tygodniu w Towarzystwie Akcyjnym Zawiercie. W maju 1931 roku - Tow. Akc. Zawiercie zostaje zamknięte na czas nieograniczony i jestem do dziś dnia bez pracy, czyli wszyscy troje - i zasiłku. Pomimo okresw pracy, sytuacja moja graniczy wprost z nędzą, gdyż pozbawiony zasiłkw - biorę pracę na coraz gorszych warunkach, byle na życie coś zarobić. Rozporządzam na świeżo garniturem przenicowanym, jeżeli i ten spadnie ze mnie?

Rok 1931.
Rozpoczynamy strajkiem. Tow. Akc. Zawiercie zamierza zredukować 500 robotnikw, bronimy się wsplnie, wysuwamy projekt, by zamiast pracy na 3 dni w tygodniu, jak dotychczas - pracować na 1andfrac12;, byle wszyscy. Zarząd odmawia ze względw technicznych i grozi zamknięciem fabryki. Zamykamy się na noc, nie chcąc opuścić oddziałw tkalni. Dyrekcja obstawia strżami oddział ze swej strony nie dopuszczając żadnej żywności - chcąc w ten sposb zmusić nas do opuszczenia fabryki. Przychodzą nam z pomocą robotnicy innych oddziałw - łapią wz z chlebem na ulicy, przewracają i przerzucają do nas.
Po dwutygodniowym strajku i całym szeregu konferencji postanowiono ograniczyć pracę do 1andfrac12; dnia w tygodniu. Ładna wrżba na cały rok. Groźba zamknięcia fabryki wisi jednak w powietrzu.
Ograniczam swj budżet do niemożliwych granic, wyrzucam wydatki na zapałki (reperuję starą zapalniczkę), naftę, mięso, chleb, cukier. Słodko mi się robi przy cukrze, podobno w Anglii świnie go jedzą. Jakże muszą się czuć prosięta szczęśliwe. Myślę o naszych dzieciach, lecz to nieprawda, nie wierzę. Z dwoma nałogami nie mogę sobie dać rady i zostawiam ich - machorkę, o tureckim przednim nawet nie marzę - i czytanie gazet.
Dochodzę jednak i w wydatkach na powyższe do pewnej wprawy. andbdquo;Kuriera Zachodniegoandrdquo; czytam codziennie, wywieszonego na tablicy koło filii redakcji i administracji - ul. Trzeciego Maja. Raz w tygodniu kupujemy ze znajomym 1 kg starych gazet. Tytuły są wycięte. Koszt po 10 groszy na jednego. andbdquo;Kurierw Krakowskichandrdquo; wchodzi 6-7. Bierzemy zazwyczaj cztery andbdquo;Kurieryandrdquo;, dwie andbdquo;Polonieandrdquo;, i jaką andbdquo;Warszawskąandrdquo;. Znajomy mj idzie do Łachnika - sprzedawca gazet - i podczas prowadzonej z nim rozmowy stara się wybrać, by każda była z innego dnia. W ten sposb zdobywamy wiadomości tygodniowe.

Maj
Fabryka zostaje zamknięta na czas nieograniczony. Sytuacja na tzw. rynku pracy przedstawia się katastrofalnie. O uzyskaniu pracy jakiejkolwiek w warunkach tych marzyć nie można. Prowadzone są jedynie roboty miejskie lub sejmikowe. Na razie pozostaje 13 tygodni ustawowego zasiłku. Po przeprowadzonej reorganizacji w moim budżecie - dostarczycielem pożywienia w letnich miesiącach staje się las i pole. Włczę się po lesie, wypatrując ścieżek zajęczych. Worek cienki i sidła noszę za pasem. Gdy upatrzę odpowiednią chwilę i ścieżkę, stawiam oko - w przeciągu dwu dni zazwyczaj leży zając.
Plagą moją są leśni, psy i tacy sami bezrobotni, ktrzy chcą wykorzystać czyją pracę. Oszukasz leśnego - trzeba się skryć przed idącym bezrobotnym - ktry ogląda krzaki - na trawie czegoś szuka - wszystkim się zachwyca. Idziesz już na pewnego - tu stoi Curek - macha ogonem, już wie, że w sidle. Gdy taki przyjaciel, klnę po cichu i wyrzynam kij, mj przyjaciel nie czeka na rozmowę, tylko targa oko i w nogi.
Raz spotkała mnie uczta. Spotkałem zająca napastowanego przez jastrzębia. Zapalczywszej walki nie oglądałem nawet w cyrku. Bek, sierść, pierze, krzak, pod ktry usiłował umknąć zając - wszystko to zdawało się koziołkować. Pospieszyłem z pomocą napastowanemu, dając parę razy w łeb jastrzębiowi, pki się nie uspokoił. Zająca w tym stanie też nie wypadało zostawić samego, zabrałem obydwch. Jastrząb po urwaniu łba miał 12 funtw, rosł był z niego jak oliwa, zając 14.
Specjalnie lubię chodzić na młode wrony. Stare znają mnie do tego stopnia, iż na mj widok w lesie kraczą jak opętane. Biję kijem w drzewo, na ktrym są gniazda, a gdy młode się odezwą, włażę po nich. Siedzą w gnieździe jak w klubie dyrektorzy lub ziemianie, miny zuchowate - łeb goły, tylko czaszka świeci, kark pofałdowany, nos orli. Znać rasę i stary rd, brzuch okrągły, nalany tłuszczem - frak i garnitur zawsze ciemny - na nogach lakiery lub boks.
Nigdy ich nie zrzucam, jak to czynią wiejskie chłopcy - lecz ostrożnie znoszę na ziemię, kładę na grzbiet i patykiem naciskam po brzuchu, gdy zaczną wrzeszczeć, to stare latają jak zwariowane - o mało co nie dotykają głowy mojej. Gdy już ledwo zipie - ściskam palcami za szyję, parę kłapnięć powiekami i gotowa, biorę drugą. Zwracam się raz do towarzysza mych wypraw z pytaniem, czego my te ptaki tak męczymy. Odpowiada mi, że istnieje prawo. Człowiek krzywdzony z przyjemnością drugiemu krzywdę wyrządza. Po chwili dodaje: a może zaprawiamy się do wymierzania sprawiedliwości.
Przechodząc koło pl biorę zazwyczaj po kilka marchwi, korpieli czy ziemniakw - z nastaniem jesieni znoszone porcje zaczynam powiększać celem zrobienia zapasw na zimę.  W wycieczkach tych nie jestem sam. Chodzą rżni, patrzą na pola obrodzone - często jeden drugiego nie możemy przetrzymać w zachwycie nad urodzajem. Poznajemy się bardzo łatwo i wsplnie przystępujemy do dzieła.
Wracam raz z opisanej wycieczki do domu - zastaję siostrę zapłakaną. Co ci jest - pytam. Krzesła trzy zapisali z magistratu za podatek mieszkaniowy i poborca powiedział, że zabiorą, gdy nie zapłacimy. Idę na drugi dzień do magistratu, komisarz nie przyjmuje, tylko zastępca w tych sprawach. Przedstawiam, jestem bez pracy, zapomoga już na wyczerpaniu, nic nie pomaga, płacić muszę. Dostaję przy tym lekcję o kasie pustej, skarbie, że mieszkam w Polsce, a płacić nie chcę. Rezygnuję z oporu i płacę.
Poszła tygodniowa zapomoga, drugą trzeba zanieść gospodarzowi za mieszkanie. Pozostaję dwa tygodnie bez grosza, gdyż niezapłacenie po sobie trzech następujących rat, bez żadnych komentarzy, czy oskarżony pobiera małą zapomogę, lub pracuje na 1andfrac12;-2 dni - duża rodzina - pozostaje bez pracy - sąd oddala, następuje wyrok, zasądzający płacić, a w razie dalszego niepłacenia - groźba eksmisji w miesiącach letnich. Poznał sąsiad to na swej skrze. Długi czas był bez pracy, żonę miał chorą. Gdy tylko dostał się na roboty publiczne, gospodarz sprawę skierował do sądu, sąd zasądził jednorazowo płacić. Komornik położył mu areszt na rzeczy. Mieszka do marca, wyprowadzi się bez gratw.

Październik i listopad.
Pozostaję bez jakiejkolwiek zapomogi - pożywienie moje zaczyna się składać z samych ziemniakw, dobrze choć, że grzyby są. Piję kawę ze spalonego żyta, z domieszką żołędzi i herbatę z suszonych skrek jabłek. Wszystko to z letnich zapasw. Ostrżyny z ziemniakw sprzedaję na machorkę i proszki z kogutkiem na bl głowy dla matki. Spać kładziemy się o 6-7 celem oszczędzania światła i opału. Poznaje długość nocy zimowych. Sen nie przychodzi, a idą rżne myśli. W głowie szum i trzask.
Na nic wszelka oszczędność. Pozostaje artykuł, ktry pochłonie całoletnie latanie. Ze strachu i szacunku dla niego, piszę dużymi literami: Węgiel. Tego w żaden sposb zastąpić lub oszczędzić nie można. Lato jeszcze możliwe, lecz zima od października do marca lub kwietnia - 5 miesięcy - to znaczy 12 lub 15 metrw - rwna się 60-70 zł. Suma nie do zdobycia i zarobienia. Pozostaje wyjście - znowu kraść.
Decyduję się na pjście do Łaz na sortownię. Wychodzimy zazwyczaj o godz. 10 wieczr, jak idzie dobrze powrt 6 rano. Źle, wracamy o 5-6 po południu. Przynoszę od 50 do 40 kg węgla. Po kilku turach klnę na cały świat i siebie. Obchodzić trzeba posterunki policji, przez lasy, karczowiska, strumyki, przychodzę przemarznięty i mokry - idąc niewiadomo co pod nogami, śnieg, pniak czy dł. Jeżeli ktoś upadnie, żaden nie ogląda się na drugiego - do tego to ciągłe nasłuchiwanie: prędko krzykną stać!
Wpaść w ręce policji z Łaz, trzeba odleżeć 2 tygodnie. Biją łeb nie łeb gumami, żadnych argumentw (na kobiety to są jeszcze możliwsi). Słynny przodownik policji Mandhellip; - myślę nieraz, czy służbista taki, czy też co dostał w łapy od Rady Zjazdu Zagłębia Dąbrowskiego. Żyje w Zawierciu 300 do 400 osb z kradzieży węgla, a kradną? Wszyscy robotnicy. Istnieją partie, ktre mają w swym gronie kobietę, ta oddaje się strżom, kolejarzom, ci mają naszykowany węgiel lub ustawiony sygnał, że policja jest.
W Zawierciu i okolicy znajdują się pokłady węgla brunatnego, ktry przed wojną był używany przez biedniejszą ludność na opał, jako dużo tańszy. Dziś wydobywają go Poręba i Hulczyński w ograniczonej ilości. Cena jego jest jednak dosyć wysoką, jak mnie informowano, prawdopodobnie jest podatek nakładany dosyć wysoki, by węgiel ten nie konkurował z kamiennym - czy nie można by przyjść ludności z pomocą przez odpowiednie ustalenie cen.
Konsument i tak zamieniony w złodziei, a premia jaką płacimy, gdzie idzie, na płace dla panw akcjonariuszy, zamieszkałych w Paryżu, Berlinie czy Włoszech. Znowu nie wierzę, by tak mogło istnieć u nas. Z braku funduszw przestaję kupować i na kilogramy stare gazety. Zaczynam chodzić na stację, wyczytuję wszystkie tytuły pism w kiosku andbdquo;Rojuandrdquo;, czasem znajdę andbdquo;Kurieraandrdquo; lub kawałki pism ilustrowanych w koszu na śmieci. Przyzwyczajenia czytania nie mogę się pozbyć. Jednego dnia znajduję cały andbdquo;Kurierandrdquo; zamknięty w koszu. Chowam go prędko do kieszeni.
W domu przy rozwijaniu wylatuje łeb, grzbiet i skra ze śledzia. Mam ochotę zwrcić się do tych, ktrzy mogą sobie pozwolić na rzucanie całych andbdquo;Kurierwandrdquo;, by odpadki nie zawijali w gazety. Nie wiem jak to zrobić, lub w tych domach, gdzie są rżne tygodniki i miesięczniki, też można by tak dla fantazji zmiąć i wyrzucić, zamiast palić. Myślę o bibliotece. Istnieją u nas Macierzy Szkolnej - zastaw 2 zł, opłata miesięczna 1 zł. Są jeszcze inne lub prywatne. Lecz w żadnej nie wypożyczą książki na legitymację P.U.P.P., ostemplowaną przez całą długość: andbdquo;bez prawa do zasiłkuandrdquo;.
Wędrwki po mieście rozpoczynam od godz. 7 rano. Wlokę się pewnego dnia rano, zalatuje mnie znany zapach - chleb świeży. Przystaję bezwiednie. Ładują na wz chleb z piekarni. Za chwilę wz rusza, by stanąć przy następnym sklepie. Idę za zapachem - oglądam się, jest nas już kilku. Piekarz znosi do sklepu pieczywo, gdy zniknął za drzwiami, rzucamy się do chleba.
Słyszę strzał jeden, drugi. Właściciel strzela w grę. Alarm jeszcze większy. Przyciśnięty do wozu, co wyjmę chleb, to mi go wyrwą z ręki. Łapię jeszcze raz bochenek chleba i prbuję uciekać. Znowu mi chcą wyrwać. Kopnąłem porządnie. - O rany boskie, zabił - krzyczy jakaś stara baba. - Puść - wrzeszczę, gdzie tam, pazury wbiła i trzyma jak w kleszczach. Słyszę gwizdek policji. Targam na pł bochenek i uciekam do domu (podaję adresy piekarzy, ktrych to spotkało:andhellip; - można sprawdzić).
Popełniłem błąd nie do darowania przy redukcji. Chory jestem, mam 40 stopni gorączki, febrę i silny kaszel. Szczęściem, po obmywaniu octem wstaję. Wzorem innych bezrobotnych nie poszedłem do lekarza Kasy Chorych po zredukowaniu jako chory i nie powtarzałem tych wizyt co pewien okres czasu. Dziś nie mam lekarza i lekarstwa. Trzy miesiące minęło.
Wizyty u lekarza Kasy Chorych są bardzo łatwe, gdyż wszystko z gry ułożone, naprzd numerek, pźniej czekanie w ogonku u drzwi gabinetu. Gabinet tak urządzony, iż odległość biurka, przy ktrym urzęduje do drzwi - wymierzona tak dokładnie, by starczyła na opowiedzenie choroby.
Lekarz, gdy ma coś ciekawego za oknem - patrzy w okno, słucha tylko - gdy kończysz mwić co ci jest - wyciąga rękę ku stosowi leżących papierw, wyciąga pasemko papieru - gotową receptę i podaje ze słowami: andbdquo;trzy razy dziennieandrdquo;. Powaga z jaką to czyni, przypomina mi ptaka ładnie upierzonego na katarynce, ktry wyciąga losy szczęścia dla wszystkich gotowe i każdemu prawdę mwi.
Są to skutki ustaw takich jak: musisz przyjść w ciągu dni 20 od daty zwolnienia; zabrać czas lekarzowi i sobie, lekarstwo wyrzucić na śmietnik, czynność powtrzyć tę parę razy, by w razie rzeczywistej choroby mieć lekarza i lekarstwo. Kto tego nie czyni, pomimo płacenia składek przez lat 5 czy 10 korzystać z lekarza nie może. Rwnież z ambulatoryjnego leczenia, gdyż lekarz bada chorego dopiero w łżku, gdy leży, lub w szpitalu. Są jeszcze mądrzejsze paragrafy.
Chorobę przewidzianą co rok dla kobiety płaci się pełne 100% i urlop 6-8 tygodni. Suchoty nieprzewidziane u szlifierza w hucie szkła lub robotnika w przędzalni po opłaceniu składek przez lat kilkanaście - leczy Kasa Chorych w przeciągu 3-9 miesięcy, tak samo reumatyzm itp. choroby. Jeżeli się nie wyleczysz, to przychodzisz do lekarza Kasy Chorych, ten podaje ci katalog i wybierz sobie nową chorobę, gdyż na tę samą nie wolno, trzeba ją zmienić. Mając tak świetny sposb leczenia - nie wyzyskuje go nasza propaganda zagraniczna. Ogłośmy w Davos czy Riwierze, a setki kuracjuszy o rżnych przewlekłych chorobach, przyjadą do Polski ich się pozbyć w ciągu 9 miesięcy lub zamienić na przyjemniejsze. Złoto popłynie do naszych kas pustych.
Lub też stwrzmy andbdquo;Kasy prawneandrdquo; dla robotnikw, w ktrych będą urzędować adwokaci - gorsi od lekarzy nie są, tylko jeden z końca języka wszystko wie, drugi ciągnie za język pł godziny, do samego dna oka chce zajrzeć - a nie będziemy mieli pomyłek: iż jeden bezrobotny czy ubezpieczony Kasie Chorych ma lekarza 9 miesięcy, drugi 3, trzeci po miesiącu zwolnienia musi mieć zaświadczenie do lekarza Kasy Chorych z P.U.P.P., czwarty nie ma wcale korzystać - może z Opieki Społecznej, ktrej fundusze są zawsze wyczerpane i lekarstwo trzeba samemu płacić.
Dziś idziemy do p. komisarza Zandhellip; celem rozmwienia się co do otrzymania  pracy lub zasiłkw. Po przyjęciu nas udziela nam lekcji o patriotyzmie, za dużym rozbudowaniu ubezpieczeń społecznych w Polsce. Chory - do magistratu, mieszkania nie ma - do magistratu, pracy - do magistratu. To się wszystko musi skończyć, trzeba samemu sobie radę dawać - funduszy nie ma na to. Krzyczy i kłania się - znak, by opuścić gabinet. - Panie komisarzu - wtrącam - może by pan był łaskaw zwolnić nas z podatkw, płacimy mieszkaniowy, za ktry mają nam budować domy, Kasę Chorych, Ubezpieczenie, na artykułach spożywczych. - Ja nie od tego, macie swych posłw, to się do nich zwrćcie. Wychodzimy.
Znowu pytanie, czy może istnieć instytucja prywatna, ktra by ubezpieczała na wypadek eksmisji i pobierała 3 zł kwartalnie z jednego mieszkania, a zobowiązań nie wykonała. Nie - prokurator, sąd i więzienie. Jeżeli państwu czy samorządom potrzebne są fundusze, niech je ściągają pod nazwą podatku, a żadnych zobowiązań nie robią. Damy ci mieszkanie, tylko zapłać 3 zł kwartalnie. Wyleczymy cię - dasz 2 złote na tydzień, będziesz bez pracy - otrzymasz zapomogę lub pracę, daj jeden złoty na tydzień. Za pięć lat bezrobocia nigdy pracy nie otrzymałem z P.U.P.P. Upływa drugi miesiąc jak pozostaję bez zasiłku. Żaden mi kawałka chleba nie podał.
Na drugi dzień idziemy do pana starosty Kandhellip; Prosimy o zasiłki, pracę, lekarza, inni mwią o butach, odzieży, o dzieciach głodnych. Udziela nam odpowiedzi, nie mwi a rzuca słowami - zdaje się, należy do rodziny lekkoatletw. Najpierw ekonomia, prawo i umowy międzynarodowe. Skutki spadku funta angielskiego, marki niemieckiej, by cieszyć się ze złotego, ktry mocno stoi.
Za cały ten czas grzeję się przy piecu i zaczyna mnie interesować porzucony niedopałek papierosa, leżący koło spluwaczki. Po kilku ruchach mam go w kieszeni. Nareszcie coś ciekawszego. Powstają obywatelskie komitety w Zawierciu też, na czele ktrego ma stanąć komisarz miasta, drugi pod patronatem p. starościny - tylko na razie czekać spokojnie, żadnych zgromadzeń, niezadowoleń, gdyż z całą energią to uspokoi. Przypominam sobie krwawy wielki piątek - w 1930 roku. Opuszczamy gmach starostwa. Cieszy mnie ten niedopałek, gdyż na ulicy takiego nie znajdę.
Nareszcie w drugim miesiącu mojego łażenia, otrzymuję 1 metr ziemniakw, są zakupione przez magistrat w  Poznańskiem - na wagonie napis Kościan - najgłwniejsze, są dobre, rwnocześnie otrzymuję 2 metry węgla na grudzień i styczeń.

Grudzień.
Otrzymuje matka dalsze dwa metry ziemniakw, z ktrych po przywiezieniu do domu, wybieramy 40 kg zupełnie zgniłych, sprzedaję ich po 2 grosze kg dla świń, 1 metr sprzedaję za 3 złote - też dla karmienia bydła, są zmarznięte, gniją bardzo szybko, o trzymaniu dłuższym w piwnicy nie ma mowy. Resztę wycieramy na placki. Ziemniaki te pochodzą z przydziału Obywatelskiego Komitetu i są ofiarowane przez Wielkich Ziemian, na wagonie napis - o ile się nie mylę - Tarnopol. Większa część bezrobotnych nie otrzymała kartofli. Z 120 wagonw, ktre przydzielił Komitet Obywatelski dla Zawiercia na papierze - połowa przyszła - coś nie bardzo się spieszą Wielcy Ziemianie. Przynoszą nam kwit na żywność. Na miesiąc grudzień 3 osoby otrzymują:
15 kg mąki żytniej    
3 kg mąki pszennej,
1,5kg słoniny,
1 kg kaszy,
1 kg grochu,
1 kg grochu Wiktoria,
0,5 kg mydła, 
- cukru,
wyraźnie: kreskę cukru. Nie znając takiej miary w Polsce idę, lecę do sklepu, tam okazuje się, iż cukru nic. Nie pytam, ale pewnie znowu jaka świnia zjadła (myślę o angielskiej).
Zachodzę często do magistratu. Przy roznoszeniu talonw żywnościowych, wydawaniu kartofli, pracują bezrobotni. Proszę p. Komisarza Landhellip; o pracę. Otrzymuję roznosić talony. Na trzeci dzień przychodzi federacja Obrońcw Ojczyzny do Komisarza, celem zatrudniania tylko obrońcw. Nazajutrz są wyznaczeni nowi, ja usunięty. Zarobiłem jednak 20 zł, z tych 10 niosę za mieszkanie. Zastanawiają mnie ci obrońcy.
Poszedłem w 1918 roku jako ochotnik do wojska polskiego, zwolniony w 1921 roku. Świadectwo mej służby brzmi:
Spełniał swoje obowiązki wzorowo, był zdolnym i pełnym inicjatywy pracownikiem - a także bardzo uczciwy i sumienny.                                                                                             
Dow. baonu Kajetanowicz.
Za zgodność: Witkowski, ppr. i adiutant.
Nazwiska prawdziwe. Ciekawym, jakie by mi dziś wystawili?
Nie przypominam sobie dnia, w ktrym szedłbym czy walczył z bolszewikami przeciw Polsce. Jako bezrobotny w 1930 roku chodzę na kursy instruktorw i otrzymuję świadectwo jako instruktor i otrzymuję świadectwo jako instruktor kategorii II O. P. Gaz. z wynikiem zupełnie dobrym. Koszt książek, mapek, ponoszę ze swej kieszeni.
Przyglądam się tym, ktrzy mają pracę stałą. A to kto? - pytam znajomego. Odpowiada mi szeptem: Fandhellip;, zasłużony przy rozbijaniu domu ludowego w Jaworznie, oraz pracował przy wyborach. A ten drugi Randhellip;, taki sam.
Ja w 1930 roku chodziłem na kursy O.P.Gaz.
Niech mi kto wytłumaczy.
Święta Bożego Narodzenia nadchodzą, kupuję za 1 zł 5 gr samego mięsa. Na rynku, gdzie czynię zakupy, stoją stoły zawalone samymi ryjami, ogonami i nogami świńskimi - towar z rzeźni katowickiej. Podchodzę, każę sobie dać pł kg ryjoszka. Piętkę czy ucho - pyta rzeźnik. Piętkę - odpowiadam. Rwnocześnie pytam, może mi Sz. Pan powie, skąd tyle ryjw w Polsce. Jak to, to pan nie wie, grzbiety idą do Anglii, do tego nie wolno świni uderzyć, gdyż żaden Anglik nie kupi zbitego grzbietu. Nawet bezrobotny? A coś pan myślał. Płacę 40 groszy i uciekam.
Jak sprytnie działa propaganda bolszewicka - raz cukier, węgiel, teraz te grzbiety. Co robi nasza defensywa? Po drodze biorę śledzionę za 25 groszy i wstępuję do jatki z koniną po kilo mięsa - kosztuje 40 gr. Po wyjściu pluję kilka razy na chodnik, jak to jest przyjęte u kupujących koninę. (Jatka przy ulicy Blanowskiej nr 1). Rwnocześnie daję przepis na sporządzenie klopsa, dowolnej wielkości, zależnie od objętości garnka lub familii, choć ten zawsze rwna się familii. Bierze się śledzionę, obrzynki z ryjoszka, trochę koniny, dla smaku posolić i dodać parę ziarenek pieprzu, zemleć lub usiekać i dodać suchego chleba tartego do należytej wielkości, upiec na słoninie. Kości z ryja użytkować na krupnik.
Wigilia.
Od rana czekam na tradycyjny obiad. O głodzie wałęsam się po mieście. Jutro będzie chleb na śniadanie i klops. Coś we mnie z uciechy mruczy. Gwiazdy jak nie ma, tak nie. Nareszcie widzę jedną. Siadamy do stołu.
Pięć potraw.
1) Opłatek.
2) Zupa grochowa.
3) Kapusta z grzybami.
4) Po całym grzybie smażonym na oleju.
5) Herbata z cukrem.
Coś jednak jest, cały czas nie przemawiamy do siebie ani słowa.
Idę na pasterkę. Gdyż święta i niedzielę wychodzę z domu tylko o zmierzchu ze względu na swoją jesionkę i kamasze. Czuję wszystkie kamienie i gruz przez podeszwy. A wierzch? Są tylko trzy łaty, ktrych w żaden sposb nie mogę doprowadzić do jednego koloru. Jedna z rękawiczki starej - ta zawsze ruda - druga z cholewy, stały kolor mat - dopiero trzeci błyszczy.
Boże Narodzenie.
Radość, słońce, wszystko pobieżało do Betleem. Nad okolicą całą chmury ciężkie, ołowiane, deszcz pada. Spędzam czas w domu i myślę. Jeżeli wytrzymam cudem do marca lub kwietnia, otrzymam pracę na publicznych na trzy dni po 6 godzin. Zarobek mj wyniesie 12 zł na tydzień.
Po 20 tygodniach zwolnienie, gdyż wyrobię na zasiłek. Jak zapłacę zaległe mieszkanie, węgiel, pokryję bieżące wydatki, do tego buty i jesionka - matka też w kaloszach chodzi - choć nic nie mwi, ale widzę trzewikw nie ma. Siostra? Zamykam oczy. Cyfry zaczynają przybierać formę liter dużych, czarnych, zaczynam ich sylabizować.
Wyrokiem Sądu Doraźnego został skazany.
Wyrok wykonano dniaandhellip; o godz. andhellip; Datę swej śmierci muszę wpisać sam. Ciężko, bo ciężko, lecz trudno, jeśli to przeznaczenie.
Przesyłam pracę swą w formie pamiętnika i proszę o łaskawe wybaczenie, tak błędw jak i papieru, na ktrym piszę, lub zbyt otwartych myśli, lecz bezrobotny - to człowiek, ktry rżnie myśli - ukrywanie tego uważam za niewłaściwe i chybiające celu, do ktrego zamierza przystąpić Instytut.
Na wszystkie przytoczone rozmowy lub fakty, mogę służyć dalszymi szczegłami - są autentyczne.
Robotnik tkacki zamieszkały w Zawierciu (Andrzej Będor)
Zawiercie, dn. 4 stycznia 1932 r.
 

***
andbdquo;Nie wstydzę się własnego życia i dumny jestem, że... pochodzę z Zawiercia...andrdquo;
 
Andrzej Będor pochodzi z Zawiercia. Urodził się w dniu 27.11.1887 r. wraz z siostrą bliźniaczką zamieszkującą stale razem z bratem. Do 1966 r. zajmowali oni w tym mieście małą kuchenkę na poddaszu dawnego robotniczego domku, pozbawioną kanalizacji i wszelkich wygd.
Rodzice byli w końcu XIX w. bezrolnymi wyrobnikami wiejskimi. Do Zawiercia przywędrowali w 1895 r. z majątku ziemskiego Zawady, położonego w najbliższych okolicach Zawiercia (wcześnie zwanego Małym, przynależnym do gminy Kromołw).

Ojciec Andrzeja pełnił w Zawadach funkcję stelmacha, jego dziadek był w tym samym majątku ogrodnikiem. Rodzice nie uczęszczali do żadnych szkł, byli jednak samoukami z zamiłowania. Chcieli się uczyć i rozumieli znaczenie nauki. Ojciec nauczył się czytać i pisać w wojsku. Matkę nauczyła tego dziedziczka A. Szulcowa z majątku Irządze, sąsiadującego wwczas z Zawadami. W majątku tym matka Andrzeja wychowywała się jako crka fornala, pełniąc już jako 10-letnia dziewczynka funkcję podręcznej w szwalni dworu.
O warunkach życia i pracy w obu majątkach rodzeństwo Będorw mwi niechętnie. Andrzej Będor pytany o szczegły odpowiada: andbdquo;na co rzucać słowa, ktre zdzierają zasłonę pamięci i otwierają to co boli? Ojciec pracował tam po 16 godzin i to ciężko pracował. Trudno jest mwić jakim człowiekiem był dziedzic, bo ten człowiek już się skończył. Moi rodzice też już dawno nie żyją. Uważam, że nie godzi się rozpowiadać o tym, co było ich własnością...andrdquo;.
Po przenosinach do Zawiercia ojciec pamiętnikarza już tego samego roku rozpoczął pracę jako stały robotnik w fabryce bawełny. W dwa lata potem przyszły na świat pierwsze bliźnięta, tj. pamiętnikarz i jego siostra Maria. W 1899 r. urodziło się trzecie dziecko - syn, wskutek trudnych warunkw rodziny umiera on mając zaledwie dwa lata. W 1902 r. matka powiła martwe bliźnięta.
W 1905 r. nagle zmarł ojciec Andrzeja. Wspomina on ten fakt w sposb następujący: andbdquo;W ten dzień były demonstracje w Zawierciu. Demonstranci zrywali orły rosyjskie zawieszone przy wejściu do urzędw, goniły i łapały ich za to sotnie kozackie na koniach. Kozacy mieli nahajki, tj. długie baty plecione z rzemieni zakończonych kulkami z ołowiu i haczykami, szable i bagnety. Demonstranci uciekali przed kozakami po sieniach i bramach. Kozacy wpadli tam za nimi i kogo znaleźli bili i często zabierali ze sobą.
Jak to się wszystko działo, to wszyscy ci co mieszkali w naszym domu stali w sieni i wyglądali na ulicę, patrząc co się dzieje. W pewnej jednak chwili zaczęli uciekać z sieni do mieszkań.
Myśmy z rodzicami też tam stali i jak inni zaczęli uciekać, to ojciec wyjrzał zobaczyć, dlaczego to robią. Wtedy zobaczył, że kozacy jadą wskok do naszej sieni. Widząc to, ojciec zatrzasnął drzwi i zamknął je na klucz, a potem uciekliśmy do mieszkania. Kozacy zaczęli rąbać po drzwiach, ale ich nie wywalili i polecieli dalej. Wszyscy co mieszkali w naszym domu okropnie się wystraszyli tych kozakw, a ojciec tak się przejął, że... zmarłandrdquo;.
Od tej pory matka utrzymywała i wychowywała oboje dzieci samotnie. Od śmierci ojca wpajała im, że słowo matki jest decydujące w każdej dziedzinie życiowej, ponieważ ona staje im za matkę i ojca razem. Autorytet matki w oczach bliźniakw był istotnie bardzo wysoki. Siostra Andrzeja do dziś przechowuje i ze wzruszeniem pokazuje zapiskę uczynioną w panieńskim pamiętniku z 1917 r. ręką matki: andbdquo;wiara i praca niech cię wzbogaca, a jeśli chcesz być szczęśliwa - bądź zawsze cicha, łagodna, cnotliwa. Nie wierz ułudzie świata, bo ta - cierniowy wieniec uplata...andrdquo;.
Siostra Andrzeja stwierdziła, że te kilka wierszy zdecydowało o jej całym życiu, złożonym w ofierze bardzo kochanej matce i uwielbianemu przez obie bratu. Maria Będor zrezygnowała z tych przyczyn nawet z wyjścia za mąż, aby nie opuścić matki i brata. Gdy pracowali, prowadziła im gospodarstwo, gdy cierpieli - pocieszała, gdy na starość brat uległ paraliżowi, stała się jego pielęgniarką i najczulszą opiekunką.
Powrćmy jednak do 1905 r. Po śmierci męża wdowa starała się o zatrudnienie w tej samej fabryce, w ktrej on pracował. Dyrektorem fabryki był wwczas Edward Strzeszewski, ktry - zdaniem Andrzeja - raczej wysoko cenił pracę ojca i jego jako człowieka. Szacunek ten przyczynił się do tego, że dyrektor zaproponował matce pamiętnikarza, aby podjęła pracę w domu, co ułatwiłoby jej opiekę nad dziećmi. Praca owa miała polegać na obieraniu papierkw i szpulek z resztek bawełny. Matka jednak stanowczo odmwiła tego rodzaju formy zarobkowania.
Domagała się stałego zatrudnienia jej jako robotnicy w fabryce, motywując swoje życzenie pragnieniem przebywania wśrd ludzi. Starania wdowy poparł wczesny proboszcz ks. Zientara. W 1906 r. rozpoczyna więc matka Andrzeja robotę w fabryce bawełny w Zawierciu, w tzw. składalni, zwanej Blichem. Pełniła funkcję andbdquo;obciągaczkiandrdquo;.
Praca na tym stanowisku polegała na wyszukiwaniu plam i dziur w gotowych sztukach i wycinaniu ich oraz zarabianiu. Płacono jej za to 60 kopiejek za ponad 10 godzin pracy dziennie. Pracowała od 6 godziny rano do 6 godziny wieczorem z przerwą płtoragodzinną na obiad w domu. Przerwa trwała od godziny 12 do 13.30.
Pamiętnikarz wspomina, że matka w czasie zatrudnienia w fabryce należała do Związku Chrześcijańskiej Demokracji. W organizacji tej poznała ks. Wajzlera, ktry przychodził na zebrania Związku oraz uczył w dwuletniej, przyfabrycznej szkole. Do szkoły tej po pewnym czasie dostał się Andrzej. Matka nauczyła go czytać i pisać, wskutek czego przyjęto go na drugi rok nauki. W 1912 r. otrzymał świadectwo ukończenia 5 semestrw owej szkoły, mając wtedy 15 lat.
W fabryce bawełny matka Andrzeja pracowała przez 25 lat. W czasie tym ani razu nie zmieniła działu zatrudnienia. W 1930 r. na skutek masowych zwolnień w czasie kryzysu wraz z innymi starymi ludźmi straciła zajęcie. Mimo wysługi lat miała kłopoty z emeryturą. Przejścia te przyczyniły się do choroby, a złe warunki przyspieszyły jej śmierć.
Historię własnej pracy zawodowej Będor relacjonuje tak: andbdquo;Po ukończeniu szkoły moją pierwszą pracą zarobkową były zakłady przemysłowe w Porębie. Przyjęto mnie do warsztatw mechanicznych za ucznia. Dostać się do zakładw było trudno, ale mama dała majstrowi andraquo;upominekandlaquo; i wwczas mnie przyjęli. Pracowałem w tych warsztatach niestety krtko, bo w 1914 r. wybuchła pierwsza wojna światowa. Przez tę wojnę zwolnili mnie z pracy, kiedy miałem 17 lat.
W tym czasie w Zawierciu porozwieszane były ogłoszenia o zapisach na wyjazd do kopalni węgla na Śląsk. Mwiło się o tym wcześnie, że to andraquo;wyjazd do Niemiecandlaquo;, bo granice wtedy wynikały z rozbiorw. Zapisałem się na taki wyjazd i z grupą robotnikw pojechałem do Rydułtowic, w powiecie rybnickim. Zatrudniony zostałem w kopalni andraquo;Heymgrubeandlaquo;. W kopalni byłem pomocnikiem ładowacza i zarabiałem 6 marek za dzień pracy, co wwczas uważano za dobre zarobki.
Zarobione pieniądze wysyłałem matce i siostrze. Wysyłało się owe pieniądze przez takich, co skończyli robotę lub zrezygnowali z niej i wracali do domu. Bywało, żeś dawał sporo grosza takiemu, bo trafiło się jeszcze i w polu dodatkowo komuś pomagać, albo w gospodarce drzewa narąbać czy inne roboty wykonać.
Dawałeś grosz znojny, a on wcale do rodziny nie dojechał, bo ten co pieniądze wizł rodzinie powiedział, że je andraquo;zgubiłandlaquo;, czyli wiadomo było, że je skradł. Po takiej stracie trzeba było dłużej zostawać w kopalni i znowu zbierać pieniądzeandrdquo;.
W ten sposb pamiętnikarz pracował w powiecie rybnickim przez pełne cztery lata. W 1918 r. zgłosił się do Sosnowca i zaciągnął do wojska polskiego jako ochotnik. Wcielono go do III Pułku Strzelcw Podhalańskich. Z pułkiem tym walczył pod Lwowem i pod Rwnem, brał też udział w bitwie nad Styrem.
Gdy minął czas wojenny, został przez władze wojskowe zatrudniony w biurze III Baonu Pułkw Strzelcw Podhalańskich jako kancelista i sekretarz. Zwolniono go z wojska w stopniu kaprala. Nie było mu źle w wojsku, toteż do dziś skrzętnie przechowuje pozostałą mu z okresu służby pamiątkę w postaci zaświadczenia o wzorowej pracy w charakterze siły kancelaryjnej w biurze III Baonu.
Po powrocie z wojska do Zawiercia matka starała się koniecznie zatrudnić syna tam, gdzie pracowała sama, to znaczy w fabryce bawełny andbdquo;TAZandrdquo;. Jako stała pracownica fabryki zwraca się z prośbą o przyjęcie syna do dyrektora fabryki, J. Przyborowskiego. Dyrektor jako warunek zatrudnienia Andrzeja postawił zapisanie go do Związku Chrześcijańskiej Demokracji.
Do organizacji tej należała matka, więc z zapisem syna nie było żadnej trudności, zwłaszcza że poparł tę sprawę ks. Wajzler, ktry uczył Andrzeja w przyfabrycznej szkole. Będor przyjęty został do działu, w ktrym pracowała matka. Zajmowała się ona wwczas tzw. namierzaniem, syn zaś stemplował i przeglądał gotowy towar, pełniąc funkcję brakarza. Początkowo zarabiał za dzień pracy 6 marek, a potem 5 zł. Matka Andrzeja zarabiała jako kobieta mniej, 4 zł za dzień.
O fabryce z tego okresu Będor mwi następująco: andbdquo;... w Blichu i jego sekcjach pracowało przeszło 400 ludzi, większość kobiet. Samych dziewcząt było ze 200, mężatek było mniej, a starszych kobiet było bardzo mało i nie chcieli ich wcale brać do roboty. Mężczyźni co pracowali byli także tylko młodzi i nie było ich wieluandrdquo;. Zdaniem pamiętnikarza, w andbdquo;TAZandrdquo; pracowało się wesoło, ale było to zajęcie męczące. Praca trwała długo, mało za nią płacono, pracowało się najczęściej stojąc i bardzo krzyczano, żeby robić prędko.
W fabryce andbdquo;TAZandrdquo; został zatrudniony jako stały robotnik. Pierwszy raz zwolniono go w 1925 r. na okres pł roku. Po tym czasie fabryka zatrudniła Andrzeja ponownie w tym samym dziale na płtora roku. Od 1927-1928 r. pracował w andbdquo;TAZandrdquo; tylko doraźnie. Stałej pracy już nie miał. W jej braku imał się rżnorodnych robt publicznych prowadzonych na terenie Zawiercia i w jego okolicach. Najdłużej pracował przy budowie kolejowej linii Zawiercie - Tarnowskie Gry oraz Zawiercie - Mrzygłd.
Przy ostatniej budowie przez dwa tygodnie był przypadkowo andbdquo;dozorcąandrdquo; grupy robotnikw, zastępując znajomego. Po zakończeniu tych budw nie znajduje żadnej pracy i przebywa w domu na utrzymaniu matki. W podobnej sytuacji znajdowała się i jego siostra, ktrej stale odmawiano zatrudnienia tak w andbdquo;TAZandrdquo;, jak i gdzie indziej, podając za powd odmowy pracę matki oraz to, że brat jest zdolny do pracy.
W 1929 r. Andrzej Będor, nie mogąc znaleźć w Zawierciu żadnej pracy, wyjechał na Polesie, gdzie zatrudniony był przy budowie fortyfikacji. Była to praca sezonowa, wobec czego jesienią wrcił do Zawiercia. Po powrocie niemal natychmiast został zatrudniony w andbdquo;TAZandrdquo;, ale tylko na okres trzech tygodni, po czym znw stał się bezrobotnym.
Nie mając żadnego zajęcia chodził wraz z innymi bezrobotnymi na hałdy składw kolejowych, gdzie magazynowano węgiel. Bezrobotni poszukiwali tam węgla na opał, wymieniali go rwnież na ziemniaki, ktre stanowiły podstawę ich pożywienia. Strącali też węgiel z przejeżdżających przez Zawiercie pociągw towarowych. Praktyki te nie były bezpieczne ani łatwe, ponieważ magazyny i przejazdy pociągw były dozorowane, a strażnicy byli uzbrojeni. Złapanych na gorącym uczynku bili, aresztowali, bywało, że do kradnących strzelali.
O zdobywaniu węgla z pociągw towarowych pamiętnikarz opowiadał tak: andbdquo;... wskakiwało się w biegu na wagony z węglem i co sił zrzucało się węgiel. Trzeba było mieć do tego swoich kamratw co zbierali to, co spadało i w tym czasie jak szedł pociąg, bo on zasłaniał od strażnikw. Kamraci musieli pozbierać i uciec. Zrzucających węgiel było mniej, a zbierających więcej. Trzeba było mieć takich kamratw, co nazbierali tobie i sobie. Bezpiecznie nie było.
Można było spaść z węgla załadowanego w wagonie - pod pociąg. Mgł się na skaczącego węgiel z wagonu osunąć i strącić go. Można było zlecieć na szyny zeskakując. Można też był zostać postrzelonym przez strażnikw pociągu lub magazynw. Strażnicy ci strzelali na postrach, ale jak zobaczyli, że wielu kradnie to i strzelali do ludzi, żeby ich złapać. Jak złapali, to takiego bili i aresztowali.
Żeby skakać do pociągu trzeba było mieć mocne ręce i nogi, aby skacząc w biegu - skoczyć tam, gdzie się wymierzyło i gdzie było się za chwycić. Jak nie miało się swoich kamratw, to trzeba było wskoczyć, zrzucić, zobaczyć kto zbiera, zeskoczyć i pozbierać, albo odebrać co się zrzuciło i dopiero uciekać.
Wszystko to trzeba było zrobić tak prędko, jak szedł pociąg, inaczej strażnicy torw, magazynw i pociągw złapali i cały trud był na nic, choć bezrobotni pomagali sobie, jak mogliandhellip;andrdquo;.
W tym czasie na utrzymanie rodziny pracowała głwnie matka Andrzeja, zatrudniona stale w andbdquo;TAZandrdquo;.
Pomagała matce wwczas siostra, ktra chodziła prywatnie haftować bieliznę paniom z miasta. Za dzień pracy zarabiała 50 groszy oraz jeden posiłek dziennie, zwany obiadem. Obiad ten przynosiła do domu i dzieliła między matkę, brata i siebie. Na haft chodziła trzy razy w tygodniu. Bywało, że zamiast wypłaty mwili jej, że co zarobiła to przejadła i gotwki wcale nie dali. Życie wtedy było ogromnie drogie. Za metr węgla chłopi dawali metr ziemniakw, a potem kazali sobie dawać płtora metra węgla za metr ziemniakw.
Będor otrzymywał przez pewien czas zapomogę dla bezrobotnych. Wahała się ona od 5 do 10 zł miesięcznie. Pamiętnikarz utrzymuje, że była ona wyznaczana nie od wysokości ostatniego zarobku, ale od średniego zarobku w ciągu 15 tygodni ostatniego zatrudnienia. Opowiadał on, że andbdquo;bezrobotni byli takim rozdziałem gotwki ciężko pokrzywdzeni, bo zarabiali dorywczo grosze, a zapomogi dostawali jeszcze bardziej marne. Nie można z nich było ani żyć ani umrzećandrdquo;.
Dla poprawienia swojej sytuacji bezrobotni podawali rżne miejsca pracy i większe zarobki - byle wyciągnąć większe zasiłek. Jeśli podaną wersję pracy urzędnicy sprawdzili i stwierdzili wprowadzenie w błąd, bezrobotny był surowo karany więzieniem albo karą pieniężną nawet do tysiąca złotych. andbdquo;Kto nie mgł zapłacić, to gnił w więzieniu i często wcale już do domu nie wracałandrdquo;.
Do 1937 r. Andrzej Będor nigdzie stale nie pracował. Zimą tego roku sezonowo został zatrudniony w andbdquo;TAZandrdquo;. Pracował trzy dni tygodniowo, potem dwa dni w tygodniu. Zarabiał za dzień pracy 5 zł i 24 grosze.
O zarobkach tych mwił tak: andbdquo;andhellip;jeśli zarobiłem 81 zł 54 grosze to potrącenia wynosiły 60 zł 59 groszy, a wypłata miesięczna na utrzymanie, światło i ubranie zamykała się w kwocie 20 zł 95 gr. Z kwoty tej trzy dorosłe osoby nie mogły się utrzymać. Wtedy brało się zaliczkę na węgiel, na kaszę i na mąkę i to znowu potrącali i tak było w kłkoandrdquo;.
Według zachowanej książeczki obrachunkowej Andrzeja Będora na potrącenia w 1937 r. w andbdquo;TAZandrdquo; składały się następujące pozycje: podatek 1,80, chorobowe 2,03, emerytura 2,71, fundusz pracy 0,82, fundusz bezrobocia 0,41, Fundusz Obrony Narodowej 2,62, ofiara na kościł, pomoc zimowa 0,10, LOPP 0,10, zaliczka na węgiel i długi 50 zł.
W maju 1938 r. Andrzej Będor został znowu zwolniony z braku pracy i mimo gorączkowych poszukiwań nie mgł znaleźć żadnego zatrudnienia przez blisko rok. Wiosną 1939 r. dostał się do fabryki andbdquo;TAZandrdquo;, lecz tylko na jeden miesiąc. Pracował tam dwa razy tygodniowo. Wczesnym latem zdobył znowu możliwość pracy w andbdquo;TAZandrdquo;. Pracował przez płtora miesiąca dwa razy tygodniowo, po czym został zwolniony raz jeszcze. Pod sam koniec lata przepracował w tym samym miejscu jeszcze jeden tydzień. W sumie w okresie od stycznia do września 1939 r.
Andrzej Będor pracował zarobkowo przez niecałe trzy miesiące, zarabiając po około 40 zł miesięcznie, bez potrąceń. Wybuch II wojny światowej położył kres tej szarpaninie.
W latach drugiej wojny światowej Zawiercie wraz z całym okręgiem znajdowało się w granicach tzw. Reichu. W początkach okupacji, w 1940 r.
Będor dzięki pomocy znajomych został zatrudniony w szamotowni będącej wtedy pod zarządem niemieckim, a znajdującej się w Łazach koło Zawiercia. Pracował tam do dnia wyzwolenia. W szamotowni był niewykwalifikowanym robotnikiem fizycznym, pomagającym przy wyrobie surowej gliny. Zarabiał wwczas po 3 marki na dzień. Do pracy dojeżdżał. Cały czas okupacji niemieckiej był stałym mieszkańcem Zawiercia. Miał kartki żywnościowe dla Polakw i figurował w rejestrach ludności polskiej.
Natychmiast po wyzwoleniu Będor szukał stałej pracy w Zawierciu, rejestrując się w tamtejszym urzędzie zatrudnienia. Przedstawił opinię wiceprezydenta miasta Zawiercia, ktry stwierdził, że w czasie okupacji przebywał Będor stale w mieście i czuł się Polakiem. O tym samym świadczył wczesny sekretarz Miejskiego Komitetu Polskiej Partii Robotniczej - Iskierka.
Historię zatrudnienia w Polsce Ludowej autor pamiętnika nr 29 opisuje następująco: andbdquo;Pierwszym zajęciem, jakie dostałem po wyzwoleniu była praca kancelisty w Zarządzie Miejskim.
Wtedy było brak ludzi i mimo, że nie miałem ukończonej szkoły powszechnej wzięto mnie do pracy. Pracowałem na tym stanowisku do maja 1945 r. Na życzenie własne przeniosłem się jesienią tegoż roku do Urzędu Zatrudnienia, gdzie zaangażowany zostałem w charakterze pracownika umysłowego, jako referent branżowy w dziale pośrednictwa pracy.
W ciągu następnych lat awansowałem tam na zastępcę kierownika działu branżowego pośrednictwa pracy. Awans ten przynisł mi pierwszą w życiu podwyżkę uposażenia w kwocie 3000 zł dodatku służbowego. Pierwszy też raz otrzymałem samodzielne, kierownicze stanowisko służbowe. Pierwszy raz tyle zarabiałem i odtąd nie musiałem się nikomu kłaniać i poczułem się wolnym człowiekiemandrdquo;.
W początkach marca 1950 r. znowu na własną prośbę przenisł się Będor do Huty andbdquo;Zawiercieandrdquo; na stanowisko referenta socjalnego. We wrześniu tegoż roku dyrekcja Huty andbdquo;Zawiercieandrdquo; wysłała go na trzymiesięczne szkolenie zawodowe dla pracownikw socjalnych w Łodzi.
Będor podkreślał znaczenie, jakie przywiązuje do tego kursu on - człowiek o niepełnym podstawowym wykształceniu, ktry zawsze pragnął się uczyć, a nigdy nie miał możliwości uzupełnienia swej wiedzy. Na kursie pasjonowały go takie zagadnienia, jak nauka o Polsce wspłczesnej i świecie, polityka społeczna, technika pracy biurowej i metodyka pracy referatu socjalnego.
Po wysłuchaniu wykładw oraz zdaniu końcowego egzaminu z wynikiem bardzo dobrym powrcił do Zawiercia, otrzymał awans na kierownika działu socjalnego w Hucie andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Na stanowisku tym pracował bez przerwy przez 11 następnych lat.
Okres zatrudnienia w Hucie andbdquo;Zawiercieandrdquo; pamiętnikarz wspomina z rozrzewnieniem: andbdquo;to najdłuższa moja praca i najszczęśliwszy okres życia. Czułem się potrzebny i pracowałem dla takich, jak ja niegdyś byłem - dla zwykłych robotnikw. Urzędnik dawniej to był andraquo;panandlaquo;. W Hucie zostałem "panem", ale nie takim, jak dawni "panowieandrdquo;.
Andrzej Będor czuł się niemal odznaczony możliwością pracy na stanowisku kierowniczym. Do dziś uważa się za zobowiązanego wobec dyrekcji Huty i miejscowych organizacji za zatrudnienie go na tym stanowisku.
Przez 11 lat nie opuścił podobno żadnego dnia pracy, a przez blisko 5 lat zrezygnował z własnych urlopw, wszystkie siły poświęcając organizowanemu przez siebie od podstaw działowi. W uznaniu zasług i oddania w pracy, Huta wystąpiła o Srebrny Krzyż Zasługi, ktry Będor otrzymał 8.V.1959 r.
W 1962 r. wskutek wylewu krwi do mzgu, porażenia mowy i lewej strony ciała pamiętnikarz zmuszony był przerwać pracę i z konieczności przejść na emeryturę. Z uwagi na dawne kierownicze stanowisko otrzymuje stosunkowo wysoką rentę 1280 zł miesięcznie. Przyznano mu także I stopień inwalidztwa.
Od tej pory Andrzej Będor dostaje się pod wyłączną opiekę siostry bliźniaczki - Marii, ktra spełnia wobec niego funkcje pielęgniarki, fryzjera, lektorki, gospodyni domowej i pośrednika wiążącego inwalidę o ograniczonych ruchach z szerszym światem. Z czasem troskliwa opieka siostry powoduje znaczne zmniejszenie wady wymowy powstałej wskutek wylewu.
Mimo jednak niezwykłego oddania siostry w Andrzeju Będorze narasta rozpacz z powodu nagłej przerwy w pracy i oderwania czynnego człowieka od życia i jego tempa. Narasta poczucie własnej zbędności, wzmaga się poczucie krzywdy i braku oceny jego wkładu pracy. Przyczynia się do owych odczuć odmowa pomocy finansowej na starość dla siostry oraz żądanie, aby stale ją utrzymywał z własnych funduszy emerytalnych.
Huta andbdquo;Zawiercieandrdquo; w swoich pźniejszych staraniach o umieszczenie Andrzeja Będora wraz z siostrą w Domu Rencisty tak uzasadniała wnioski na ten temat: andbdquo;pełnił funkcje kierownika Działu Socjalnego. Na stanowisku tym wykazał się niezmiernym oddaniem pracy. Pracę w Dziale Socjalnym rozpoczął organizując go w warunkach bardzo trudnych. Z podejmowanych obowiązkw zawsze wywiązywał się bardzo dobrze. Interesował się specjalnie działaniem przedszkoli i świetlicy dziecięcej. Był bardzo sumienny i dokładny w swej robocie, czego wymagał od swych pracownikw. Wykazywał duże zainteresowanie dla spraw bytowo-socjalnych, szczeglnie w czasie akcji kolonii letnich dla dzieci. Był przez nie bardzo lubiany - nazywały go wujkiemandrdquo;.
Wspłpracownicy z dawnych lat wspominają go życzliwie, stwierdzając, że o żadnej ważnej sprawie nigdy nie zapomniał. O jego stosunku do pracy wspłpracownicy opowiadali tak: andbdquo;andhellip;w 1958 r. zachorował raz zimą palacz centralnego ogrzewania, co groziło, że przedszkole i świetlica nie będą miały dopływu ciepła.
Wtedy Andrzej Będor mimo, że był kierownikiem działu, nie mając na razie żadnego zastępcy na miejsce chorego palacza - został w hucie na noc i sam palił pod kotłem, uważając, że dzieci nie mogą mieć zimno dlatego, że on czegoś nie załatwił. Na drugi dzień, mimo nie przespanej nocy podjął normalnie obowiązki, znalazł zastępcę i dopiero po godzinach urzędowych poszedł odpocząć będąc pewnym, że dzieci przebywają w dobrych warunkach.
Innym razem, gdy dzieci powrciły z kolonii i nie zgłosili się po odbir kilkorga dzieci ich rodzice, Andrzej Będor zmęczony drogą gromadkę zaprowadził do przedszkola, umył, nakarmił i położył spać, a sam nocował przy dzieciach na kocu rozłożonym na ziemi.
Następnego dnia przekazał dzieci wychowawczyniom przedszkola i świetlicy, a sam przypomniał rodzicom drogą urzędową o konieczności odebrania pociech. W 1959 r., gdy zaistniała podobna sytuacja, że rodzice po powrocie z kolonii nie odebrali dzieci - porozwoził je osobiście do domw, a gdy w jednym z mieszkań nie zastał nikogo, wpuszczony przez sąsiadw do wnętrza mieszkania, napalił w piecu, aby dzieci nie zamarzły, nakarmił je, położył spać i poczekał aż wrci ktoś z dorosłychandrdquo;.
Charakterystyka sylwetki Będora nie byłaby pełna, gdyby nie wspomnieć o jego działalności społeczno-politycznej. Rozpoczął ją od 1920 r. wstępując pod wpływem matki oraz występujących w wczesnym Zawierciu warunkw rynku pracy - do Chrześcijańskich Związkw Zawodowych. Przynależność do tych Związkw dawała największa szansę zatrudnienia. Z czasem wciągnięty został do Chrześcijańskiej Demokracji.
Na przynależność pamiętnikarza do organizacji i zajmowane w niej stanowiska  złożyła się dobra opinia wyniesiona ze służby wojskowej, a głwnie sugestie ks. Wajzlera - nauczyciela z przyfabrycznej szkoły i matki.
Czynniki te spowodowały wybr Będora do zarządu związku - gdzie przydzielono mu funkcję sekretarza, potem skarbnika, a wreszcie zwykłego członka. Członkiem owych organizacji Andrzej Będor był około 6 lat. O działalności w wymienionych organizacjach mwił: andbdquo;praca w zarządzie związkw i Chadecji nie układała się najlepiej, bo okazało się, że nasze prawdy były rżne. Napisałem to w obu moich pamiętnikach.
Przynależność do tych organizacji prześladuje mnie do dziś, mimo, że po zwolnieniu z pracy przestałem być czynnym skarbnikiem i mimo, że nigdy nie agitowałem za tymi związkami ani nie starałem się występować w ich imieniu. Faktycznie jednak w tych organizacjach byłem. Stało się tak, bo ja za młodych lat za mało widać jeszcze wiedziałem, aby prawidłowo orientować się politycznie, podobało mi się co mwił o sprawiedliwości ks. Wajzler, mj nauczyciel ze szkoły, ktry opiekował się matką i nami, a w ciężkich dniach - pomagałandrdquo;.
Drugi etap zaangażowania społeczno-politycznego Andrzeja Będora przypadał na lata trzydzieste. Czas ten określił on jako andbdquo;drogę do własnego uświadomienia politycznegoandrdquo;, ktre uzyskuje, jak uważa, dopiero w 1939 r.
Swj sprzeciw wobec sytuacji robotnikw w okresie bezrobocia, swoją wczesną postawę polityczną dokumentuje zgłoszeniem protestu, za jaki istotnie uważa napisanie pamiętnika. Napisał go, jak twierdzi, andbdquo;ze złościandrdquo;. O apelu IGS usłyszał od kolegw. Apel ten wydawał mu się drwiną z sytuacji bezrobotnych, co jeszcze dziś wspomina z emocją: andbdquo;o mało mnie szlag nie trafił, że w takiej sytuacji, w takim nieszczęściu proponują bawienie się w pisanie, jakby papier mgł coś dopomc.
Wydawało mi się, że kpią z nas tak samo, jak zakpił sobie raz z naszej akcji w "TAZ" dyrektor fabryki w latach trzydziestych. Wtedy Zygmunt Wrbel, pracownik tej fabryki i mj kolega, zorganizował nas, młodszych robotnikw, i poszliśmy grupą do dyrektora prosząc, aby nie zwalniał wysłużonych starszych ludzi, bo ci nierzadko szli wprost na ulicę i nie mieli zupełnie za co żyć.
Zaproponowaliśmy, że jeśli musi być koniecznie określona ilość ludzi zwolniona, to raczej niech zwolnią nas, a starszych niech zostawią. Sądziliśmy, że nam młodym będzie lżej poradzić sobie jakoś, niż starym, ktrych nikt nie chciał brać do roboty.
Dyrektor przyznał nam rację, nawet pochwalił i zwolnił około 20 młodych, ale we dwa tygodnie zwolnił też i 20 starych, między innymi moją matkę, ktra z wrażenia i żalu rozchorowała się i w niedługim czasie potem zmarła. To była straszna ironia, bo on skorzystał z naszej ofiary i za jednym zamachem bez kłopotu zwolnił 40 osb. Wtedy usłyszałem o pamiętniku i odpisałem na apel uważając, że i tak tego nie wydrukują.
Wtedy należałem jeszcze do organizacji, czasy nie były bezpieczne, więc o swoim pisaniu nikomu oczywiście nie opowiadałem, przynajmniej tak zdawało mi się. W domu nikt nie wiedział, matka zapłakałaby się, siostra też i tak potem bały się nawet czytaćandrdquo;.
Napisanie pamiętnika miało dla jego autora ważne i dosyć istotne skutki rżnorodnej natury. Przyniosło mu poważną pomoc finansową, zetknęło z szerszym światem, pobudziło do myślenia, rozbudziło politycznie. Dzięki pamiętnikowi nawiązały się nowe znajomości, a nawet przyjaźnie. Na skutek napisania pamiętnika spotkał się też Będor z niezadowoleniem miejscowych władz administracyjnych i z rezerwą dawnych kolegw ze Związkw Chrześcijańskich i Chadecji.
Druk pamiętnikw spowodował też zmianę stosunku najbliższego otoczenia do Andrzeja Będora, podnisł  jego wiarę w siebie i własne możliwości. O reakcjach na wiadomość o przyznanej nagrodzie opowiadał szczegłowo: andbdquo;W marcu 1932 r. otrzymałem niespodziewanie list z Instytutu Gospodarstwa Społecznego w Warszawie. List ten był pierwszym, jaki dostałem od obcych ze świata. Nikt nie wie, jak to jest w takiej chwili, jaką był wtedy mj moment w życiu. Nikt teraz nie wie co czuje człowiek w nędzy, gdy musi się sam ze wszystkim borykać i nagle mu mwią, że oto przyznają mu w nagrodę całe sto złotych. Sto złotych wtedy to było prawie jak cud. Zupełnie tak jakbyś zlodowaciałemu topielcowi podał rękę w chwili, gdy on wie, że musi utonąć i musi umierać, a tu nagle łapie ciepłą, mocną rękę i wie, że ta ręka jest żywa i chce pomagaćandrdquo;.
Druk pamiętnika przynisł Andrzejowi Będorowi II nagrodę i honorarium autorskie w kwocie 60 zł. Wysłano mu też podziękowanie na piśmie i zaproszono  do wspłpracy w charakterze ankietera w badaniach naukowych prowadzonych przez Instytut Gospodarstwa Społecznego.
Zdolności obserwacyjne  Andrzeja Będora spowodowały rwnież propozycję Instytutu, aby prowadził on stały notatnik, w ktrym mgłby zapisywać zaobserwowane fakty i zdarzenia z życia własnego i swego najbliższego otoczenia. Według informacji pamiętnikarza notatki takie przesyłał on do Instytutu kilkakrotnie, co spowodowało korespondencję jego z dr. Tadeuszem Boyem-Żeleńskim, ktry zachęcał go do kontynuowania  owych zapiskw, dodatnio oceniając przesyłany materiał.
Rok 1932 prcz radości z nagrody, pomocy i nowych kontaktw przynisł niemniej mocne przeżycia, jakim stał się lęk przed aresztowaniem z powodu wydrukowania odpowiedzi na apel Instytutu. Wydanie drukiem pamiętnikw nie dało się długo ukryć. Poczęto dociekać, kto pisał w Zawierciu. Być może, że o autorstwie Będora wspomniał ktoś ze znajomych, może o pamiętniku rozmawiał proboszcz z rodziną Będora - dość, że pewnego dnia Będor został wezwany do wytłumaczenia się z owego autorstwa przed samym starostą Langertem.
W tym celu został doprowadzony do starostwa przez granatowego policjanta. O całej tej sprawie wspomina on jeszcze dziś żywo: andbdquo;Do dziś nie wiem, skąd dowiedział się starosta o moim pamiętniku. Może od księdza Wajzlera, ktry go czytał, a najpewniej z ludzkiego gadania. Jak się dowiedział, to mi do domu przysłał tajniaka.
Mnie jak raz w domu nie było, była tylko siostra, a on jak przyszedł i zobaczył, że mnie nie ma, to siadł czekał. Ja latałem jak raz za pracą. Jak on tak siedział to ciągle wypytywał siostrę: a co to ja pisałem, a kto mi kazał pisać, a czy byłem w starostwie zapytać o pozwolenie na pisanie itp.? A siostra na wszystkie pytania odpowiadała jedno: andraquo;ja nic nie wiemandlaquo; i okropnie się bała. Jak przyszedłem do domu to on najprzd mnie skrzyczał. Groził karą i mwił, że są rżne nagrody i rżne pamiętniki. A potem zaraz spytał, o czym to ja pisałem? Pytał, ktry to mj pamiętnik z tych drukowanych, że aż nagrodę dostałem? Pytał, czy byłem w starostwie pytać o pozwolenie pisania?
Odpowiedziałem mu, że nie wiedziałem o tym nic, że jest zakaz w Polsce pisania pamiętnikw i powiedziałem, że nikt mi nic nie kazał uzgadniać ze starostwem. Powiedziałem też, że napiszę do Warszawy z pretensją, że mnie źle poinformowali i że ja mam za to teraz przykrości.
Wtedy policjant się wprost wściekł, zaczął wrzeszczeć, mwił żem sandhellip;syn i kazał mi się natychmiast zbierać do starostwa, bo tam na mnie czekają. Siostra w płacz, bo była przekonana, że mnie zaaresztują i że mnie już nie zobaczy. Ubrałem się i poszliśmy naprawdę do starostwa. Policjant zameldował i weszliśmy do gabinetu.
U starosty siedział jak raz komisarz Kapuścik z policji. Z jakiej racji tam był, nie wiem, ale jak weszliśmy to był i o czymś ze starostą rozmawiał. Starosta zaraz groźnie na mnie powstał, co to ja sobie pozwoliłem powypisywać. Zanim zdążyłem westchnąć już zapytał komisarza czy on zna to "komunistyczne nasienie" - niby, że to mnie.
Ja się nic nie odzywałem, tylko sobie pomyślałem, że do domu to już na pewno nie wrcę. A komisarz przyjrzał mi się i nagle powiedział: To twoja matka przychodziła do ks. Wajzlera i pracowała w "TAZ".
Odpowiedziałem, że moja. Na to komisarz do starosty: ona pobożna, nie słyszałem, żeby łaziła za komunistami, syn w związku, w zarządzie, nie słyszałem, żeby się źle prowadził, sprawdzimy.
Wtedy starosta nic nie powiedział, tylko tak dziwnie brzydko na mnie popatrzał, aż mi się zrobiło niemiło i nagle wyciągnął 60 zł i podał mi je - andraquo;to za pamiętnikandlaquo; powiedział, andraquo;nie wiedziałem że ludziom tu tak jest źle, ale mimo to nie radziłbym więcej pisaćandlaquo;. A ja stałem jak głupi i patrzyłem na niego, tak się zadziwiłem tymi pieniędzmi.
Stałem jak słup, a on trzymał pieniądze w ręce wyciągając ją do mnie. Wtedy ten tajniak dał mi w kark i powiada: andraquo;co się gapisz, podziękuj, weź i chodźandlaquo;. Wtedy pieniądze wziąłem i ukłoniłem się, ale nie powiedziałem ani słowa i poszedłem z pokoju, tajniak za mną. Odprowadził mnie do domu, a po drodze wypytywał z kim najdłużej pracowałem, z kim się koleguję, a przed samym domem to mi powiedział: andraquo;rożne są pamiętniki i rżne nagrody, nawet może być kulka w łebandlaquo; i poszedł sobie a ja wrciłem do domu.
Już w domu pomyślałem sobie: wy nie żartujecie, to ja wiem, ale ja pisząc też nie żartowałem. I przysiągłem sobie, że całe to zdarzenie kiedyś znowu opiszę, żeby wiedzieli jaka to była prawda wtedy. No i dopiero teraz, na starość mogłem o tym opowiedzieć.
Pieniądze od starosty dały nam jeść i nowe buty. Tośmy je nazywali "starościńskie buty". Ale od chwili rozmowy ze starostą, jak przyszedł do mnie list z Instytutu to się bez żartw bałem. Orientowałem się przecież, że oni wiedzą o każdym liście ze świata do mnie. Mogli też je czytać, bałem się więc, że mnie za te listy przymkną, ale nic się jakoś nie stało. Tak minął rok 1932andrdquo;.
Następny rok przynisł przeżycia innego rodzaju. Instytut Gospodarstwa Społecznego zapytał o zgodę na podanie adresu Będora pisarce i dziennikarce francuskiej  przebywającej w Genewie, ktra tłumaczyła pamiętniki na język francuski i zainteresowała się kilku autorami. Została nawiązana łączność listowa z Heleną Neyman (Maty). Korespondencja ta trwała od 1939 z comiesięczną systematycznością. Przerodziła się ona czasem w żywą, obustronną przyjaźń.
Pamiętnikarz kontakty te wspomina z rozrzewnieniem, stwierdzając, że nawiązanie podobnej znajomości wpłynęło na jego oglny rozwj i zobaczenie spraw społecznych i politycznych w ich normalnych wymiarach. Twierdzi, że Helenie Neyman zawdzięcza przetrwanie najgorszych lat kryzysu i własnego bezrobocia. Dziennikarka przesyłała bowiem prcz listw comiesięczny dodatek do nich w postaci 20 zł andbdquo;na prasę i papierosyandrdquo;.
Kwotę tę pamiętnikarz obracał wyłącznie na życie. Helena Neyman przesyłała owe pieniądze przez 6 lat, mimo że pamiętnikarz wiele razy prosił ją, aby tego nie czyniła. Z wybuchem drugiej wojny światowej korespondencja urwała się. Od wyzwolenia pamiętnikarz poszukiwał wiadomości o losach Heleny Neyman, ustalając w trakcie poszukiwań, że jej syn Alfred Jerzy Spława-Neyman jest matematykiem i statystykiem, profesorem uniwersytetu w Berkeley w Stanach Zjednoczonych oraz że matka jego już nie żyje.
Całkowicie inną rolę odegrał w życiu Andrzeja Będora rok 1935. Pod wpływem Zygmunta Wrbla, wczesnego członka Komunistycznej Partii Polski, Będor pisze drugi pamiętnik odpowiadając na apel Szkoły Nauk Społecznych Towarzystwa Robotniczego Oddziału Adama Mickiewicza w Krakowie. Były to pamiętniki robotnikw zbierane pod kierunkiem dr. Feliksa Grossa oraz Seminarium Pedagogicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzonego przez prof. dr. Zygmunta Mysłakowskiego.
Pamiętniki robotnikw były odpowiedzią na ankietę - apel na temat kultury proletariatu i form stosowanego przez proletariat samokształcenia. Przyjęte prace ogłoszone drukiem w 1939 r. w tomie pt.: andbdquo;Robotnicy piszą (pamiętniki robotnikw)andrdquo;. Wypowiedź Andrzeja Będora nosiła nr 25 i ukazała się pod pseudonimem: andbdquo;ABC - robotnik indywidualistaandrdquo;.
Mottem pamiętnika była dosyć zdaje się charakterystyczna dla Będora wypowiedź, oświetlająca jego wczesną postawę życiową: andbdquo;andhellip;mimo ciągłego głoszenia w domu, szkole i kościele andraquo;mw prawdęandlaquo; - nie znam jej. Co jest prawdą i co nią było? Gdy prawda ma być głoszoną - mwić jej nie wolnoandrdquo;. Można sądzić, i tak to obecnie interpretuje sam autor obu pamiętnikw, że motto podobnie sformułowane odnosiło się głwnie do treści jego pierwszej wypowiedzi z początkw lat trzydziestych.
O drugim pamiętniku mwi tak: andbdquo;kiedy ten pamiętnik zacząłem pisać, nie myślałem, że się ukaże, bo byłem wtedy w złym nastroju i pisanie zupełnie mi nie szło. Ale kiedy już wiedziałem, że on idzie do druku, to wydawało mi się, że nędza i złe przejścia, ktre były naszym udziałem stały się jakieś lżejsze i mniejsze, bo nimi zaczęli się zajmować ludzie mądrzy, ktrych gryzła nasza dola i chcieli coś z tym zrobić. Dopiero wtedy zrozumiałem jakie jest ważne słowo drukowane, ktre mwi do wszystkich ludzi.
Wydawało mi się także, że przez moją pisaninę stałem się bardziej przydatny i potrzebny i że w czymkolwiek tak jak umiałem - dopomogłem. Zła krew bowiem zalewała człowieka, jak się patrzyło jakie świństwa robili robotnikom z ich pracą, a także z tzw. opieką nad bezrobotnymiandrdquo;.
Do uzupełnienia wykształcenia, do świadomości politycznej w pełnym tego słowa znaczeniu, do pojęcia co dzieje się na świecie przyczynił się jednak dopiero rok 1938.
Andrzej Będor otrzymuje w tym czasie list z Wiejskiego Uniwersytetu im. Władysława Orkana, Towarzystwa andbdquo;Przodownik Wiejskiandrdquo; w Szycach. Jan Ligęza przysłał Będorowi w owym liście oklnik Instytutu Gospodarstwa Społecznego na temat prowadzonych przez Instytut badań nad robotnikami sezonowymi.
Będor nie mając w tym czasie żadnego zatrudnienia, porozumiewa się z Instytutem i na jego koszt wyjeżdża w rejon Końskich zbierać materiały dla Instytutu. Swj udział w tej akcji obecnie przedstawia w następujący sposb: andbdquo;andhellip;początkowo to nie bardzo wiedziałem, co to jest socjolog, dlatego żądaną charakterystykę pisałem jak umiałem i jak radził to robić dr. Tadeusz Boy-Żeleński.
Pytałem więc chłopcw najpierw, a potem pytałem robotnikw, do ktrych mnie kierowali chłopi. Tak szedłem za łańcuszkiem od znajomych do znajomych, a we wsi przecież wszyscy się znają. W Końskich to była jednakowa nędza na wsi, jak i w mieście. Tam widziałem dopiero co ludzie cierpią, jak porwnałem co dzieje się w Zawierciu i jak im się żyje, kiedy nie ma ani drzewa, ani węgla, ani światła, ani gorącej strawy. Tam zrozumiałem cenę tych rzeczy.
Widziałem jak ludzie jedli korzenie zbierane po łąkach i jaką dolę mają głodne dzieci na wsi i w mieście. Zapisywałem co widziałem i co oni mwili. Potem pytałem nauczycieli i księży i też pisałem co mwili. Ludzie stamtąd jeździli za robotą aż na Prusy Wschodnie. Rż to w Końskich na pewno nikt nie miał. Biedy się napatrzyłem, że mi się zdawało czasami, jak przypomniałem sobie Zawiercie - że już nigdy śmiać się nie będę.
Ta jazda do Końskich to była moja szkoła życia. Dopiero wtedy zacząłem coś rozumieć. Dopiero wtedy domyśliłem się, że musi być sprawiedliwość zrobiona bez litości i że potrzebujący są ważniejsi niż ci, co mają dużo. Zrozumiałem też, że niesprawiedliwie było, że tylko ten co ma pieniądz ma i władzę, a biedny nie ma nic lub prawie nic.
Dopiero w Końskich zrozumiałem, że posiadanie deprawuje i przywileje deprawują i że niektrzy wierzący dla własnej wygody i zysku bardzo łatwo zasłaniają się religią i kościelnym obowiązkiem, ktry oni inaczej rozumieją niż to naprawdę powinno być. W Końskich dopiero zobaczyłem otwarcie, że nikogo z tych co mieli pieniądze i krzywdę ludzką na ręku wobec robotnikw sumienie ani razu nie zabolało.
Dopiero w Końskich zrozumiałem nędzę Zawiercia. Wszystko to zrozumiałem, ale sam nie umiałem ze złem walczyć. Bałem się ludzi, nie umiałem już wtedy nikomu zaufać i bałem się, żeby moich rąk i ślepych oczu cygańsko nie użyto do duszenia własnych braci. W Zawierciu oczywiście o komunistach słyszałem, ale nasze spotkanie nastąpiło jeszcze pźniej.
Spotkałem wcześnie Zygmunta Wrbla to prawda. Pomogłem mu o co mnie poprosił, ale on się tak krył z tym co robił, że tak naprawdę to dopiero po wyzwoleniu w 1944 r. dowiedziałem się, co on naprawdę robił i gdzie należał. W 1938 i 1939 r. jeszcze własnego wyrobionego zdania nie miałem. Jeszcze wtedy wszystko widziałem inaczej, choć już czułem, że czegoś nie wiem, że coś jest inaczej, ale nijak nie można było się zorientować co robić i jak ani z kim tę robotę omwić. Moja matka ogromnie się bała, żebym się nie wmieszał w politykę.
Aresztowania były ogromne, a rozeznać się w prawdzie było bardzo trudno. Matka zakazywała mi zawsze roboty politycznej a za nią szła siostra. Niejedną nieuczciwość widziała matka i bała się, żebym się nie stał łajdakiem, zrobiony nim przez bardziej obrotnych ludzi niż ja sam byłem. Mimo jednak pilnowania mamy i siostry pamiętniki jakoś napisałem.
Listy z Instytutu, z Genewy, wyjazd do Końskich, śmierć mojej matki i głodne dzieci na wsi przyczyniły się, że zacząłem jakoś zupełnie inaczej patrzeć na życie i świat, na robotnikw i chłopw. Do tej pory chłopami gardziłem, choć sam pochodziłem z chłopw. Wydawało mi się, że oni korzystali z naszej nędzy. Uważałem, że zmuszali nas do kradzieży węgla, brali przecież za metr ziemniakw płtora metra węgla. Wszystko to było do czasu, gdy sam zacząłem w Końskich oglądać ich życie.
Wtedy pojąłem jak mało rozumiałem. Chłopom nic lżej nie było jak nam, a byli jeszcze bardziej ciemni jak my z miasta. Z tego wszystkiego najbardziej żal mi było dzieci. Dorośli jakoś łatwiej nędzę przechodzili, ale dzieci strasznie marły. Jak to wszystko zrozumiałem to wtedy wybuchła druga wojna światowa i okupant zaczął swoje porządkiandrdquo;.
Sylwetkę i postawę życiową Andrzeja Będora ilustrują też jego przeżycia okupacyjne. W ruchu oporu udziału nie brał. Uzasadnił to tak: andbdquo;nie nadawałem się do tej pracy, bo jestem zbyt nerwowy, a tam trzeba było ludzi o kamiennych nerwach. Ja takich nie miałem, byłem słabszy fizycznie i uważałem, że w ten sposb mogę narazić sprawę i ludzi, dlatego tej pracy unikałemandrdquo;.
Jak każdy Polak, tak i Andrzej Będor miał w okresie okupacji niejedno przeżycie. Oto do jego mieszkania schroniła się w czasie okupacji  młoda dziewczyna Anna Kawa, ktra uciekła z robt w Niemczech. Sąsiedzi zlękli się jej i nie zgodzili na nocleg. andbdquo;Baliśmy się i my, ale dziewczyny na noc nie wygonisz, bo wpadłaby w ręce Niemcw, a to była pewna śmierć. Spała więc u nas, my zaś z siostrą nie bardzo, bo co z dziewczyną zrobisz?
Na drugi dzień przyszedł do nas jak raz Zygmunt Wrbel i mwimy mu co i jak i prosimy o radę co zrobić? Wrbel kazał wystarać się o andraquo;placwkęandlaquo; tj. o dowd osobisty wystawiany wwczas przez Niemcw Polakom i kazał ją zaprowadzić do jego znajomych na wieś. Siostra pożyczyła dowd od sąsiadki i poszła odprowadzić dziewczynę, aby zabrać z powrotem dowd. Strach było iść, bo dowd był na starszą kobietę, ale jakoś przeszły i nikomu nic się złego nie stałoandrdquo;.
Trzecim okresem działalności społeczno-politycznej Andrzeja Będora był okres po wyzwoleniu Polski. Pod wpływem Zygmunta Wrbla Będor zgłasza swoja kandydaturę do Polskiej Partii Robotniczej. Przyjęty został w 1947 r. W czasie pracy w Hucie andbdquo;Zawiercieandrdquo; był grupowym, skarbnikiem oraz członkiem egzekutywy wydziałowej PZPR. W 1951 r. otrzymał dyplom uznania z Polskiego Komitetu Obrońcw Pokoju za swoją działalność wśrd robotnikw na rzecz pokoju.
Praca i postawa Andrzeja Będora w Hucie andbdquo;Zawiercieandrdquo; znalazły oddźwięk nie tylko we władzach Huty, ale i w pamięci wspłpracownikw. Do dnia dzisiejszego przysyłają mu oni na imieniny i doroczne święta życzenia, pozdrowienia i drobne podarunki świadczące o sympatii i pamięci. Wszystkie słowa pamięci i dary Będora troskliwie chowa pokazując z rozrzewnieniem, lecz rwnież z gorzkim uśmiechem, mwiąc: andbdquo;Starość dla samotnego człowieka to bardzo straszna rzecz, a już jak człowiek nie może się swobodnie poruszać i wychodzić z domu - to sprawa staje się okropna.
Dlatego to co przysyłają ludzie silni składam sobie, bo to jest jak uśmiech życia, do ktrego mi jest tak tęskno. Ludzie silni słabszego odrzucają, a tak być nie powinno. Stary człowiek staje się wtedy rzeczą, a do tego niepotrzebną rzeczą i ja tego nie mogę przeżyć. Bo ja nie jestem rzeczą i nie czuję się rzeczą. Jeszcze przecież jestem żywym człowiekiem, ale to tylko dla niektrych.
Dlatego uważam, że trzeba jeszcze bardzo dużo zmienić w naszej opiece socjalnej. Nie może być ona taka bezduszna, jak w wielu wypadkach ma to miejsce. Za mało jest w niej serdecznego uśmiechu i ciepłego słowa. Za dużo jest niechęci człowieka do człowieka i za wiele lekceważenia niemocy ludzkiej. Za mało jest żywej i wyciągniętej do pomocy dłoni ku tym, co spracowali się i na żaden więcej wysiłek nie mogą się zdobyć - poza siedzeniem w fotelu, jeżeli go posiadają.
Uważam, że za wiele jest jeszcze lekceważenia ludzkiego wysiłku i ogromu pracy, ktrą wykonał w całym swoim życiu robotnik. Myślę, że miarą kultury naszych czasw jest właśnie szacunek dla emeryta za jego pracę, ktrego stanowczo za mało na tak niepozornym wycinku, jakim jest praca socjalnego w hucie czy fabryce.
Najczęściej pomoc ogranicza się tu do przyznania renty i dalej rb sobie co chcesz. Jak ci źle, możesz prosić wszystkich - bez skutku. Rzecz wyrzucona i krzyczy? A to jest tak jak z dziećmi przywiezionymi z kolonii. Dojedziesz do końcowej stacji, ale to wcale na tym się nie kończy, bo trzeba dzieci rozwieźć, nieraz rodzicom przypomnieć, że mają dzieci i muszą je odebrać. Trzeba się dziećmi zaopiekować, bo to są dzieci bezsilne, zdane na odpowiedzialność dorosłych, tak jak słabsi zdani są na odpowiedzialność silniejszych. Z starymi jest podobnie, tyle, że są to już mniej samodzielni ludzie dlatego, że z wieku i wypracowania zabrakło im sił.
Nasze wydziały socjalne opiekują się starymi nie wystarczająco, bo swoją opiekę ograniczają do najłatwiejszej sprawy przysłania renty dla tych co pracowali i przysłania na piśmie pozdrowień. Do starych mało kto zachodzi, bo nie ma interesu, a żadna przyjemność oglądać niedołęgi i nieporządek kiedy nie ma się siły sprzątnąć, ani nie ma nikogo kto uczyniłby to za ciebie.
Mnie bardzo wiele zrobiła Huta andbdquo;Zawiercieandrdquo;, ale bardzo wiele złego zrobił mj brak wyszkolenia. Źle urządziłem własne życie i siostry, bo zostaliśmy zdani tylko na siebie, a oboje jesteśmy bezsilni. Dlatego uważam, że opieka socjalna powinna być zmieniona. Musi mieć etat, na ktrym pracować powinien człowiek, ktrego zadaniem byłaby stała kontrola, orientacja i w razie potrzeby pomoc tym, ktrzy z pracy odeszli. Bo to, że ktoś stary wcale nie znaczy, że przestał być robotnikiem. Zadbanie o ulżenie w trudzie starości nazywam szacunkiem do znojnej pracy robociarskiej, krwawej w każdym ustroju, choćby owa praca była w najlepszych warunkach. Do czasu jednak jak wszyscy tych dobrych warunkw nie mają, powinno się uważać, że ich brak. W naszym ustroju należy zaś pamiętać o starym człowieku pracyandrdquo;.
Barbara Bazińska 


Od redakcji:
Powyższe dwa teksty stanowią pokłosie konkursu zorganizowanego przez warszawski Instytut Gospodarstwa Społecznego. IGS był placwką naukowo-badawczą, silnie związaną z prestiżową Szkołą Głwną Handlową. Założyli go naukowcy o poglądach lewicowo-prospołecznych, zazwyczaj sympatyzujący z Polską Partią Socjalistyczną; szefem Instytutu był wybitny polski naukowiec, prof. Ludwik Krzywicki.
IGS zajmował się rozmaitymi badaniami, nierzadko pionierskimi w Polsce, dotyczącymi środowisk zazwyczaj pomijanych przez badaczy - robotnikw, bezrobotnych, chłopw itp., często sięgał po tematy trudne i andbdquo;niewygodneandrdquo; dla władz państwowych, obrazujące skalę rżnych problemw społecznych.
Jedną z inicjatyw IGS był konkurs na pamiętniki bezrobotnych, mający pozwolić zbadać warunki życia osb pozbawionych pracy. Konkurs ogłoszono pod koniec roku 1931, a więc w okresie kryzysu gospodarczego, gdy bezrobocie było problemem szczeglnie dotkliwym.
Ogłoszenia o konkursie zamieszczono w wielu czasopismach. Inicjatywa spotkała się z dużym odzewem - nadesłano 774 pamiętniki z całego kraju. W skład sądu konkursowego IGS powołał Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Tadeusza Szturm de Sztrema, Antoniego Zdanowskiego i Bronisława Ziemęckiego i Stanisława Stempowskiego, a wspłpracowały przy selekcji pamiętnikw Janina Ettingerwna, Wanda Korczakowa i Halina Krahelska.
Taki skład zespołu oceniającego gwarantował wieloaspektową analizę zebranego materiału - mamy tu m.in. literata, działacza związkw zawodowych, naukowca-ekonomistę, inspektorkę pracy itp. Sąd konkursowy przyznał autorom kilkunastu najlepszych pamiętnikw nagrody pieniężne. Następnie IGS podjął decyzję o wydaniu książki zawierającej 57 spośrd nadesłanych pamiętnikw.
Ukazała się ona w roku 1933 pod tytułem andbdquo;Pamiętniki bezrobotnychandrdquo;, zawierała nie tylko teksty pamiętnikw, lecz także przedmowę prof. Krzywickiego i statystyczną analizę zebranych materiałw konkursowych. Tom liczył niemal 600 stron, a jedną z zamieszczonych prac był tekst podpisany w książce jako andbdquo;Robotnik tkacki zamieszkały w Zawierciuandrdquo; (pamiętnik nr 29). Opublikowanie andbdquo;Pamiętnikw bezrobotnychandrdquo; odbiło się szerokim echem w mediach i opinii publicznej - książka doczekała się kilkuset recenzji w prasie oglnopolskiej i regionalnej, wywołała szeroką dyskusję o problemach społecznych w Polsce oraz sposobach zapobiegania im i łagodzenia ich skutkw.
Na tym się jednak nie skończyło. W roku 1957, w zupełnie innych realiach ustrojowych, na fali andbdquo;odwilżyandrdquo; po wydarzeniach Października andrsquo;56, w gronie dawnych pracownikw IGS zrodził się pomysł wznowienia andbdquo;Pamiętnikw bezrobotnychandrdquo;. Prace trwały dość długo, bowiem pomysł udało się zrealizować dopiero 10 lat pźniej.
Nakładem Państwowego Wydawnictwa Ekonomicznego w roku 1967 ukazała się reedycja andbdquo;Pamiętnikw bezrobotnychandrdquo;. Nie było to jednak zwykłe wznowienie. Oprcz I tomu, zawierającego reprint wydania z roku 1933, ukazał się rwnież tom II, w ktrym zamieszczono wiele recenzji pierwszego wydania, skrzętnie zebranych z prasy z lat 30.
Tom II zawierał jednak rwnież inne bardzo interesujące materiały, mianowicie pomysłodawcom reedycji udało się w efekcie żmudnych poszukiwań dotrzeć do 18 wciąż żyjących autorw pamiętnikw lub do ich bliskich i zebrać relacje o dalszych losach dawnych bezrobotnych. Jedną z tych odnalezionych osb był zawiercianin Andrzej Będor, dotychczas znany czytelnikom jako autor pamiętnika nr 29, andbdquo;Robotnik tkacki zamieszkały w Zawierciuandrdquo;.
Relację o jego dalszych losach przygotowała na podstawie rozmw z nim Barbara Bazińska, a zamieszczono ją powyżej jako uzupełnienie pamiętnika z roku 1932. Tekst Bazińskiej zawiera wiele ciekawych informacji o autorze nagrodzonego pamiętnika i jego dalszych losach.
Warto dodać, że publikowaliśmy już inny podobny tekst, autorstwa wspomnianego przez Bazińską innego zawiercianina, Zygmunta Wrbla. Można go przeczytać tutaj: dawne-zawiercie.pl 
W przyszłości opublikujemy rwnież drugi z pamiętnikw Andrzeja Będora, zamieszczony w książce andbdquo;Robotnicy pisząandrdquo;.
Tekst udostępnił ze swoich zbiorw, opracował redakcyjnie i opatrzył komentarzem
Remigiusz Okraska
 



</description>
        </item><item>
        <title>Wspomnienie o księdzu  doktorze Józefie  Niedermanie</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/ksiadz_profesor_doktor_jozef_alfons_niederman</link>
        <description>
Wyemigrował ze  Szwajcarii. Na Jurę  Krakowsko - Częstochowską przybył już jako dorosły człowiek. Posiadał dobre wykształcenie medyczne ale do Polski przybył by pełnić posługę kapłańską. Duchownym został prawdopodobnie po śmierci swojej małżonki. Zamieszkał w Skarżycach przed drugą wojną światową. Piastował funkcję  ks. kanonika parafii  pod wezwaniem Trjcy Świętej w Skarżycach  i pozostał tam aż do swojej śmierci.

Ludność Skarżyc i okolicznych wiosek zapamiętała go jako, wielkiego dobrodzieja, filantropa oddanego wszystkim potrzebującym ludziom. W latach okupacji niemieckiej, szczeglnie ciężkim okresie dla narodu polskiego służył wszystkim ludziom, udzielał porad i pomocy medycznej. Pomagała mu w tym jego gospodyni. Ks. Niederman mimo że nie posiadał laboratorium potrafił stawiać trafne diagnozy i ordynować skuteczne terapie, na przykład na podstawie analizy moczu.
We wspomnieniach starszych ludzi ks. Alfons bardzo kochał dzieci. Jako ksiądz uczył nie tylko religii ale także udzielał lekcji muzyki, wyławiając talenty, czasem wskazywał im nawet drogę życiową.

Osobami bardzo zaprzyjaźnionymi z księdzem byli właściciele zamku w Morsku  (inż. architekt Witold Danielewicz Czeczott i jego żona Janina Czeczottowa). Ludzie ci często przebywali  z księdzem, wspierając się wzajemnie w swoich pasjach i zainteresowaniach. Pasją Witolda Czeczotta, było kolekcjonowanie skamieniałości Jury, w postaci  amonitw, belemnitw, ramienionogw, gąbek, jeżowcw, szkarłupni, otwornic, zębw rekinw oraz wszelkich rodzajw kształtw, resztek skałek jurajskich. Pasją Księdza Alfonsa było, nie tylko pomaganie ludziom ale rwnież postęp techniczny, a w szczeglności motoryzacja.

Obecnie mamy XXI wiek, a szlakami Jury Krakowsko-Częstochowskiej przemierzają tysiące turystw z całej Polski. Podziwiają piękno krajobrazw i historii przemierzając szlak andbdquo;Orlich Gniazdandrdquo;. Historia tej pięknej ziemi związana jest z pięknymi życiorysami osb żyjących na niej. Ocalmy od zapomnienia osoby ktre przysłużyły się rozwojowi kulturowemu i duchowemu. W ich gronie nie powinno zabraknąć księdza Alfonsa Niedermana, kochającego polskie dzieci, niosącego pomoc duchową i medyczną poświeconego do końca ziemi skarżyckiej i w niej pochowanego.

Dziś ks. Kanonik Alfons Niedenman jest osobą zapomnianą i niedocenioną. Moim apelem jest, by częściej sięgać do historii, a tacy wielce zasłużeni ludzie nie odchodzili w zapomnienie i aby znaleźli swoje miejsce w kronice kultury regionu.

Ks Niederman i rodzina Czeczotw pochowani są na cmentarzu w Skarżycach.
Moją pamiątką po księdzu Niedermanie są poniższe zdjęcia z okresu mojego dzieciństwa 

zdjęcie z roku 1953.

Opracowała Krystyna Surma
 




</description>
        </item><item>
        <title>Ewelina Bednarz: Moje dawne Zawiercie (lata 90-te XX w.). </title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/ewelina_bednarz_moje_dawne_zawiercie_lata_90te_xx_w_</link>
        <description>Tak, to będzie dawne Zawiercie, moje dawne Zawiercie, może niezbyt stare, ale moje - 22-letnie Zawiercie; to moja mała, zakurzona ojczyzna, bo nie zawsze się o niej pamięta w ten wyjątkowy sposb, na ktry zasługuje.
Pamiętam dawne ulice, budynki, ścieżki zabaw i nigdy nieodkryte, zakazane przez dorosłych terytoria, ktrych dziś już nie ma. Czuję zapachy z dzieciństwa, widzę przyjacił, zamazane w pamięci plamy małych, kolorowych istotek biegających po świeżo skoszonej trawie i kryjących się w niezagospodarowanych miejscach, gdzie przebijają się gęste zarośla.
Pamiętam dużo. Mam wiele zdjęć nie tylko na papierze, ale zarejestrowanych głęboko za powiekami moich zielonych, zawierciańskich oczu, ktre najczęściej pokazują 3 obsypane kamieniami, andbdquo;blanowskieandrdquo; wieżowce.
Przyszłam na świat 20 marca 1987 roku. Podobno nie sprawiałam zbyt dużo problemw, tak więc już po kilku dniach mogłam opuścić mury zawierciańskiej placwki służby zdrowia mieszczącej tak jak dziś na ulicy Miodowej.  Wraz z mamą, tatą i starszą o 2 lata siostrą zamieszkałam u dziadkw w Pilicy, ktrych do dziś tytułuję andbdquo;babcią i dziadkiem z Pilicyandrdquo;- rodzicw mojej mamy, aby odrżnić babcię i dziadka od strony taty, ktrzy mieszkają w Kluczborku, ktry kiedyś wydawał mi się odległą krainą, do ktrej jechało się tak długo, że trzeba było robić liczne przystanki  i można się było wyspać w objęciach wszechobecnego warkotu silnika naszego czerwonego fiata 125p.
Do Pilicy czuję sentyment po dziś dzień i zawsze wracam tam myślami, aby przywołać miłe, dziecięce, rodzinne chwile, pełne zabawy, smaku firmowych lodw pana Toborowicza, ktre konsumowała w niedzielne, zarwno przed- jak i popołudnia, zjeżdżająca się zewsząd rodzina;  barszczu pani Smokowej, zawziętej rywalizacji piłkarzy grających na porośniętym trawą  boisku, niekończących się historii o zamku, czy spacerw na grkę w czasie odpustw. I choć zaraz miałam stać się zawiercianką z krwi i kości, zawsze będę traktować to miejsce jak mj drugi dom, bo dopki żyli moi dziadkowie, spędzałam tam każdą wolną chwilę.
Po kilku latach starań moi rodzice wprowadzili się na parter wieżowca  mieszczącego się na dawnej ulicy Waryńskiego, dzisiejszej ulicy Blanowskiej. Miałam wtedy 2 latka i gdy patrzę na siebie, ubraną w jeansową spdniczkę i jasną bluzeczkę, to pomimo tego, że byłam dosyć pokaźnych rozmiarw i wyglądałam nad wyraz śmiesznie, to dziś  na mojej twarzy maluje się uśmiech spowodowany jednak innym  wspomnieniem - pierwszej  wyprawy do spożywczaka, na ktrego tle pozowałam do mojego zapewne pierwszego zdjęcia z zawierciańskiego portfolio.
Wszystkie dzieciaki miały pozwolenie chodzenia po najpotrzebniejsze dla mamy rzeczy, ktrych dziwnym trafem zabrakło podczas gotowania obiadu. Mwiono wtedy: andbdquo;Idź do Halaby i kupandhellip;andrdquo;. Tak przyjęło się u nas mwić, bo właściciele sklepu to rodzina państwa Halabw. Mnie najbardziej kojarzy się z nim zapach kiszonej kapusty i brązowe deski, bo mama często kupowała tam kapustę na bigos -  podobno w tym małym drewnianym sklepiku mieli najlepszą. Sklep stopniowo rozbudowywano, a dziś należy już do kogo innego. Zresztą panorama z mojego zdjęcia też wygląda już zupełnie inaczej. Mamy sklepy monopolowe, a naprzeciw salon SPA. I jedynym plusem jest to, że pewnie już żadne dziecko nie boi się iść dalej, bo zrobiło się tam bardzo przyjemnie. Pamiętam, że mnie na myśl o zapuszczenie się dalej niż do pani Halabowej, przeszywał zimny dreszcz, bo wiedziałam jak każda mama reagowała, gdy te rejony odwiedzali tatusiowie. Znajdował się tam bowiem bar, mwiono, że panowie poszli andbdquo;do Ciosaandrdquo;, a raczej znikali na długie godziny, aby radosnym śpiewem na klatce zaznaczyć pźniej swj powrt. Taką integrację między płciami najbardziej dało się zauważyć latem, szczeglnie dla nas - dzieci, kiedy bawiliśmy się w piaskownicy andbdquo;z boku blokuandrdquo;, a mamy zajmowały dogodne lokalizacje na ławkach, aby wypatrywać mężw.
Gdy bawiliśmy się sami, szczeglnie w wakacje, przenosiliśmy się na drugą stronę osiedla, gdzie obecnie wybudowano Nowy OSIR. Dla nas było to miejsce, gdzie można było skutecznie ukryć się, gdy bawiliśmy się w chowanego lub w podchody. Chociaż czasami niejednemu z nas oberwało się za wchodzenie do andbdquo;dołuandrdquo;, gdzie oprcz piasku było też pełno drutw, brudw, szkła i innych możliwych śmieci. Oprcz dołu potężnych rozmiarw, obok ktrego przechodziło się w drodze do szkoły i przede wszystkim zjeżdżało zimą  na nartach, była tam stara piekarnia, o ktrej starsi koledzy opowiadali złe rzeczy. A my, mniejsi, skutecznie w to się zagłębialiśmy i szczerze wierzyliśmy, szczeglnie, gdy podglądnęliśmy jakiegoś drzemającego pijaczka, czy dużych chłopakw palących papierosy.
Nasza szkoła nie była kiedyś tak ładna jak teraz, ale i tak ją lubiliśmy. Ja na pewno za to, że była tak blisko, że na 20 minutowej przerwie mogłam przyjść do domu zjeść obiad. Skakało się wtedy przez płot i biegło ile sił w nogach, żeby nikt mnie nie zauważył. To były naprawdę piękne szkolne czasy.
Z okolicami, w ktrych mieszkam kojarzy mi się też moja pierwsza wygrana w konkursie. I jak na prawdziwego dzieciaka przystało, był to wr słodyczy. Z perspektywy czasu żałuję, że nie wygrałam wtedy telewizora, ale pamiętam wtedy moją radość  i dumę, gdy wkroczyłam do domu z wygraną ze sklepu andbdquo;Agataandrdquo;, czy już wtedy andbdquo;Kompleksandrdquo;. Konkurs polegał na tym, że każdej soboty losowano nagrody wśrd paragonw przekraczających sumę dawnych 30tysięcy, czyli dzisiejszych 30 zł. Pamiętam te tłumy ludzi schodzących się przed pawilonem zaraz po bajce Walta Disneya, pewnie andbdquo;Alladynieandrdquo;, albo andbdquo;Pocahontasandrdquo;.
Z pobliskich słodkości pamiętam jeszcze rurki z kremem, ktre można było kupić po drodze na Rudniki. Były przepyszneandhellip;
Nie sposb nie wspomnieć o mieszczącym się nieopodal andbdquo;ryneczkuandrdquo;, ktry dawniej podobał mi się o wiele bardziej. Nie było tam tak duszno jak jest teraz, chociaż na pewno mniej wygodnie. Szczeglnie w deszczowe dni, gdyż dawniej  można było zostać stratowanym w tłumie przepychających się dorosłych. Ale dawniej to miejsce kojarzyło mi się milej niż teraz, nie było takie obce i surowe. Podobnie jest z niedzielną andbdquo;giełdąandrdquo; pęczniejącą w promocje rzeczy niewiadomego pochodzeniaandhellip;
Zawiercie w moich oczach zmienia się ciągle, zależy od pory roku, dnia, mojego humoru, czy czasu nieobecności w mieście. Gdy wyszłam wczoraj  na spacer i spojrzałam na drzewo spod ktrego zawsze zbierałam spadające żołędzie, nie żałowałam, że tu jestem, nie żałowałam, że coś starego ciągle tu jest. Z drugiej strony ciągle chcemy ulepszeń, nowości, wygody, bo i zmiany są dobre. Pewnie przypomnę to sobie, gdy ciężko będzie mi się żegnać z tym miejscem, gdy przyjdzie czas na wyruszenie w świat na jeszcze młodzieńcze, ale już postudenckie poszukiwanie czegoś więcej.
Za dawne czasy wypijmy kieliszek wina.
Aż w sercach zrobi się żalandhellip;
W objęciach deszczu łapmy wspomnienia
I pozwlmy im dalej trwać!
Eeeeandhellip; nie warto!  - powie starszy pan.
Rodzice już dawno pomarli,
Cierpienie odeszło w dalandhellip;
I nam zostało pomarzyćandhellip; o?
Ewentualnej zmianie datandhellip;

Ewelina Bednarz



</description>
        </item><item>
        <title>Robociarskie dzieciństwo i młodość. Pamiętnik metalowca, włókniarza, robotnika ziemnego w jednej osobie (1935 r.)</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/robociarskie_dziecinstwo_i_mlodosc_pamietnik_metalowca_wlokniarza_robotnika_ziemnego_w_jednej_osobie_1935_r</link>
        <description>Pisanie ankiety to spowiedź, ktrą trzeba podpisać prawdziwym nazwiskiem - nie dlatego tylko, aby w razie andbdquo;szczęśliwego upadkuandrdquo; nagroda trafiła, ale i dlatego, że ma być pisana prawda, gdyż taka jest pełnowartościową. Takie postępowanie uważam za moją Prawdę, chociaż wiem, że prawd jest tyle, ile jest idei, a może nawet ludzi.

Gdyby jednak ci, ktrzy urządzają ankietę napisali mi jak wygląda prawda dzisiejsza i gdzie jej poszukać, byłbym im niewymownie wdzięczny.

Ostatnią mą spowiedzią była spowiedź przedślubna 1917 r. w Sztumie (Prusy Zachodnie), ktra mnie tak zraziła, że od tego czasu do każdej czuję niewymowny wstręt, dlatego to do pisania ankiety zabrałem się dopiero po apelu krakowskiego Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego, umieszczonym w andbdquo;Robotnikuandrdquo;, już w początkach czerwca br., gwałcąc swoje ja, chociaż o ankiecie wiedziałem z chwilą jej ogłoszenia.

Dla usprawiedliwienia mego wstrętu do spowiedzi opiszę przebieg ostatniej.

andbdquo;Proszę ojca duchownego, ukradłem worek grochu.

Komu?

Gospodarzowi, u ktrego pracowałem.

Gdzie to było?

Na Sztumskim Polu.

Jak się ten gospodarz nazywa?

- Przepraszam, czy ja jest u sędziego śledczego?

Durniu, okoliczności łagodzące-e!andrdquo; - krzyczy księżulo K-ski, aż się na całym kościele rozlega, a ludziska ktrzy tam przyszli, wysłuchać mszy dziękczynnej, odprawianej z okazji jakiejś udałej czy zmyślonej rzezi na froncie francuskim, aż gęby pootwierali ze zdziwienia, a może przerażenia, myśląc na pewno, że musi to być duży zbrodniarz (a był to tylko idiota, ktry wszędzie mwił i dotychczas mwi prawdę) skoro go ksiądz tak mocno karci.

andbdquo;Okoliczności łagodzące?andrdquo; - Trzeba mnie spytać co z tym zrobiłem, przepiłem czy przegrałem w karty - dałem kobiecie, matce siedmiorga dzieci, mąż jej na froncie rosyjskim od początku wojny, otrzymywane andbdquo;brotkartyandrdquo; im nie wystarczają, zarabiam mało, w domu matka i dwch nieletnich braci, trzeba coś posłać - tu chciałem pomc - nie było jak - ukradłem, ale... - andbdquo;Precz bezbożniku, komunisto!andrdquo; (wyraz ten dla mnie był obcy). W świętym oburzeniu rąbnął pięścią w konfesjonał - ja wstecz zwrot i gnałem ku wyjściu, ścigany rykiem duszpasterza: andbdquo;Nie dam ślubuandrdquo; i oczami wiernych.

Nie zdążyłem już powiedzieć, że żałuję, iż tak postąpiłem i że pracowałem ze zdwojoną energią, aby poszkodowanemu nagrodzić krzywdę.

Na koniec jeszcze na tym, ma teściowa otrzymała wezwanie stawienia się do parafii.

Wiem, że księżulo tajemnej spowiedzi nie uszanował, gdy jednego razu (mowa była o księdzu) powiedziała mi: andbdquo;Dobry ty jesteś, ale głupi Rusku, co bym ja była taka głupia jak ty - dziura (więzienie) pewna!andrdquo;. andbdquo;Im musisz mwić wszystko dobreandrdquo;.

Moje postanowienie poszło dalej, niż jej rada, gdyż od tego czasu nie spowiadam się już wcale - i dlatego tak długo nie mogłem zdecydować się na pisanie ankiety.

Robię z swego postanowienia wyjątek, jedynie dlatego, aby uczciwi wychowawcy mieli możność poznania nastroju robotnika i jeżeli nastawienie jest złe - starali się skierować je na lepsze tory.

Wiem, że ankiecie nie podołam, może jednak choć trochę w potrzebie pomogę.

Urodziłem się 7.12.1896 r. w Zawierciu, wwczas osadzie fabrycznej, ojciec mj, to robotnik Towarzystwa Akcyjnego andbdquo;Zawiercieandrdquo;, pochodził ze wsi Łośnice pod Zawierciem - syn ubogich wyrobnikw, ojca stracił bardzo wcześnie.

Wychowaniem jedynaka zajęła się matka, zarabiając praniem i prasowaniem bielizny w Zawierciu, a ponieważ jej zatrudnienie wymagało, aby tu stale przebywała, zamieszkała na Zuzance (kilka chałup), ktra obecnie jest jedną z ulic Zawiercia, pod tą nazwą.

Ojciec do szkoły nie chodził, bo jej wwczas nie było, umiał jednak poprawnie czytać i pisać po polsku i rosyjsku.

Gdy miał lat dwanaście, przyjęty został do Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; na oddział przędzalni.

Od ojca nigdy nie słyszałem o jego młodości, natomiast jeden z jego dobrych przyjacił, już zmarły S., ktrego bardzo lubiłem a on mi płacił wzajemnością, opowiadał mi dużo, gdy szłem z nim do lasu, na korzenie, z ktrych pltł opałki, aby za uzyskane za nie pieniądze kupić dzieciom przyodziewek, gdyż zarobek w fabryce nie wystarczał.

Twj nieboszczyk ojciec - mwił stary przyjaciel ojca i mj - był dobry chłop, tylko psiakręć ta nieszczęsna wdka, do pracy nastał pźniej niż ja, lecz był sprytnym i prędko mnie dogonił, został andryjerem, razem ze mną.

Był chwat! Nie bądź kto go zmusił, aby dał krwawo zapracowane grosze na wdkę, a mnie i innych słabszych krzywdzić nie dał. Po andbdquo;gieltahuandrdquo; - prawił stary - stała granda oprychw i na wychodzących z fabryki wymuszała datki na funde, gdy nie dał andbdquo;dobrowolnieandrdquo; tracił cały zarobek, a w zamian brał jeszcze mordobicie.

Mając takie przykłady, gdy był starszy, silniejszy, pił i bił, mszcząc się za doznane nieraz krzywdy i by nie być sam bity.

- Czy dzisiaj dzieje się inaczej? Nie - wiem, że bezrobotni z Zawiercia, ktrych Fundusz Pracy wysyła do kamieniołomw w Zagnańsku, budowy kolei czy wałw ochronnych na Wiśle, narażeni są na to samo. Pozbawieni otoczenia rodziny, rodzeństwa, szukają rozrywki przy kartach, wdce i kobietach - takich, ktre za nieduże pieniądze dają im nie tylko miłość, ale i bardzo często choroby weneryczne.

Lotne [obwoźne] biblioteki niejednego uratowały od tych, niszczących zdrowie i krwawo zapracowane grosze - zabawek.

Gra jakiejś sztuki, rozwiązującej problem życiowy kształciłaby nie tylko pracującą tam młodzież i starszych, ale i miejscową ludność, ktrej w wielu wypadkach kultura stoi bardzo nisko, a w każdym bądź razie niżej, niż przybytnich [przyjezdnych].

Matka moja i troje jej młodszego rodzeństwa, przybyli z rodzicami spod Jędrzejowa, gdzie ojciec jej był w dworze owczarzem.

Człowiek starszy, dzieci miał nieletnie, ciągnął do Zawiercia, gdyż wiedział, że tam ośmioletnie już pracują.

Długoletnia znojna praca nie dała mu żadnych oszczędności, będąc u schyłku życia, chciał w ten sposb zapewnić dzieciom egzystencję.

Po niedługim czasie, czworo dzieci zostało sierotami, a najstarsza dwunastoletnia Helena, moja matka, była ich jedyną opiekunką i żywicielką.

Mając lat dwadzieścia wyszła za mąż. Małżeństwo, młodsze rodzeństwo matki i ojca matka, zamieszkali razem.

W krtkim czasie, babka przeniosła się do wieczności, a w parę miesięcy potem ojciec został powołany do służby wojskowej.

Matka cały ten czas pracowała w fabryce na tkalni i w miarę możliwości pomagając młodszemu z rodzeństwa bratu, gdyż inni pomocy już nie potrzebowali.

Po odbyciu służby w wojsku rosyjskim i powrocie do kraju, ojciec otrzymał pracę w tejże samej fabryce, w ktrej pracował przedtem.

Wolny czas spędzał przy butelce w gronie nie odstępujących go kolegw, przepijając nie tylko swoje, ale i krwawo zapracowane w fabryce pieniądze matki.

Na życie, od jednej wypłaty do drugiej, nieraz musiało wystarczyć to, co matka zebrała za mieszkanie odnajęte zamiejscowym dziewczętom, ktre pracowały w Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; i to, co otrzymała za pranie i pracowanie, białych suto ubranych falbanami sukien, w jakie się ubierały wczesne, z robotniczej sfery, elegantki.

Nie mwiła mi Kochana Matka, ile tego było, wiem - że koniec z końcem związać było trudno, a tu jeszcze dzieciska zaczęły się sypać! Powiększają się wydatki, a dochd się zmniejszył, bo matka nosząc mnie na łonie, uległa wypadkowi, schodząc do piwnicy - spadła z łamiących się schodw. Byłem czwartym ich dzieckiem, troje poprzedzających mnie zmarło. Mniemaniem ojca winna temu była matka swym nieumiejętnym obchodzeniem się z maleństwem, nie miał mu kto wytłumaczyć, że winne temu mogą być warunki, w jakich jego towarzyszka od lat młodocianych się znajdowała, a ktre nie pozwoliły na dostateczne rozwinięcie jej organw.

Sprawdzony lekarz stwierdził oberwanie (rupturę), zalecając unikania ciężkiej pracy. Od tej chwili pozostała matka w domu.

Ojciec, uderzony nieszczęściem otrzeźwiał - rzucił karty, kolegw od kieliszka, czas wolny po pracy poświęcał żonie, otoczył ją troskliwą opieką, przerywaną od czasu do czasu odwiedzinami wsplnikw niedawnych orgii pijackich, ktrzy tęsknili za dobrym kamratem, skwaszeni jednak chłodnym przyjęciem, pozostawili go żonie i obowiązkom. W cztery miesiące potem (mam na myśli nieszczęśliwy wypadek matki), ujrzałem światło dzienne.

Byłem dzieckiem słabym, z ktrym rodzice do czwartego roku życia mieli niemało kłopotw z tego powodu.

Strzykanie w uszach, częste zapalenie płuc i inne choroby, nie dawały wytchnienia tworowi ledwie powleczonemu skrką, przez ktrą można było policzyć wszystkie kości.

W tym okresie towarzyszami mych zabaw byli: rok starsza ode mnie Ludka i siedmioletni Janek, sieroty bez ojca i matki, dzieci młodszej siostry matczynej, cioci Jzi, wychowaniem ktrych zajmował się ich dziadek.

Dzieci większą część dnia spędzały u nas, mile przez rodzicw widziane - tym bardziej, że brały na siebie obowiązek nie tyle bawienia, bo cherlak im w ich zabawach nie nadążył, ile pilnowania, bym się nie zbliżał do niedaleko bieżącej kolei.

Mieszkaliśmy u Gorzelanego, posesji położonej między ulicą Piaskową, wzdłuż ktrej w odległości około stu metrw biegła linia kolei żelaznej, a dzisiejszą ulicą Szeroką, gdzie stało zaledwie parę domw, a środkiem płynął strumyk.

Matka, chcąc ojcu pomc, prała i prasowała przynoszoną jej bieliznę i niańczyła rodzone co rok maleństwa, ktrym widać nie podobał się ten padł płaczu, gdyż prędko go opuszczały.

Janek z Ludką, choć zajęci zabawą, sumiennie jednak wywiązywali się z powierzonego im zadania, nie pozwalając zbliżyć się do kolei, gdy jednak szłem w przeciwną stronę, nie zwracali na to uwagi, toteż najczęściej przeprawiwszy się przez strumyk, szłem dalej, krocząc po pastwiskach, łąkach i między zbożami, obładowany zerwanym kwieciem.

Nieobecność mą najczęściej zauważyła matka, gdy wychodziła, aby zabrać dzieci na posiłek.
Ile to wtenczas biedne matczysko musiało się naszukać, nabiegać i martwić, aż znalazła mnie uśpionego, nadmiernego zmęczenia długą wędrwką, gdzieś na miedzy.

Mam w pamięci niedawny, bo z tego już lata, wypadek. Dwch chłopczykw, zdaje się czworo i pięcioletni, wyrwawszy się z opieki rodzicw, dostali się nad staw Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;.

Zrywając kwiaty rosnące nad brzegiem, czy też przyglądając się pluskającym w stawie rybkom - poślizgnęli się i poszli na dno.

Spostrzeżono już dwa małe trupki, unoszone przez wodę - rozpacz powiadomionych matek była straszna.

Nadbiegający tłum ludzi pyta policjanta, co się stało?

andbdquo;Dobrze tak! Już wydobywają drugiego, nauczą się matki pilnować dzieciandrdquo;.

Rwący się głos i mina, mwiły co innego.

Prawo - za niedostateczny nadzr nad dziećmi, rodzicw ukarze, są jednak matki, ktrych ta przyjemność nigdy nie spotka, chociaż nie zadają sobie trudu wychowania ani pilnowania dzieci - objeżdżanie modnych magazynw, obmyślanie tańczącej herbatki, raut - a w najlepszym wypadku, zbirka na murzynw-chrześcijan - no, ale pilnowaniem i wychowywaniem zajmuje się bona, a nieraz nawet jest ich kilka. Matka robotnica zostawia bez opieki swe dzieci, gdy idzie do lasu na drzewo, prać cudzą bieliznę, często żebrać - bo albo jest jedyną żywicielką, albo zarobek męża nie wystarcza, a dzieciska przecież chcę jeść - lecz co to obchodzi mędrcw, mądrali lub dyktatorw, ktrzy andbdquo;tworząandrdquo; prawo! Należałoby zatrudnić jedną bonę na kilkanaście dzieci robotniczych, ktra pokazałaby im to, co je zaciekawia i wyrywała złe skłonności.

Jeżeli już matka-robotnica, w dzisiejszym ustroju, innej jest warta, aniżeli ta, co zbiera na afrykańskich murzynw, ktrzy ją o to nie proszą, to starajmy się zaradzić temu sami, wyznaczając spośrd roztropnych towarzyszek chętne, ktre brały dzieciarnie w las czy łąki i tu już nie tylko zwracały uwagę na ich bezpieczeństwo, ale i na uczciwe wychowanie.

Częste wycieczki w łąki wpłynęły na mj organizm dodatnio, stałem się zdrowszy, silniejszy, nie unikałem zabaw z rwieśnikami (Janek poszedł do szkoły, przychodził z Ludką w niedzielę, a ojciec każdy raz na odchodnym darzył go dodatkiem pieniężnym, upominając, aby ich użył na przybory szkolne, przed wieczorem prowadził dzieci do domu), ktrzy przestali mi dokuczać, przekonawszy się, że potrafię się skutecznie bronić, a często jeden z tych, ktrzy mi przedtem dokuczali, musiał się ratować ucieczką, jakby wiedząc, że na swych kabłąkowych nogach go nie dogonię, unikał mnie długo bojąc się odwetu.

W roku 1902 kryzys w przemyśle włkienniczym wyrzucił ojca na bruk. Dziś przypominam sobie, chociaż wtenczas nie zdawałem sobie z tego sprawy, jak matka z małym braciszkiem na ręku błagała ojca, by nie wstępował do policji, ja pomagałem matce płakać - płacze i ojczysko, chcąc przekonać, że zrobić to musi, bo przecież jego obowiązkiem wyżywić rodzinę - informował się i jako podoficer z wojska rosyjskiego, ma przyobiecane pozostać na miejscu, nie będzie więc tak źle.

W pomoc matce przyszli koledzy ojca: Maligłwka, Zieliński i Szczygieł (pierwsi dwaj, jak się dowiedziałem, już wtenczas byli członkami Polskiej Partii Socjalistycznej), ktrzy wiedząc, że go spotkało nieszczęście, przynieśli butelczynę, aby go przy niej pocieszyć - nie wiem, czy ich wywody, czy oświadczenie matki, że kilka zaoszczędzonych rubli, ktre pozwolą jakiś czas przeczekać, wpłynęło na to, że ojciec do policji nie poszedł.

Często z ojcem, obładowany wędkami, torbą z chlebem, szłem do okolicznych rzek na ryby czy na raki, aby uzyskane za nie pieniądze nie pozwoliły zbyt prędko wyczerpać skromnych oszczędności matki.

W kilka miesięcy potem ojciec otrzymał pracę w tejże samej fabryce w oddziale andbdquo;drapalniandrdquo; wraz z pozwoleniem posyłania mnie do ochronki fabrycznej.

Ochronka - dwie sale, każda z oddzielnym wejściem, w każdej z nich około pięćdziesiąt dzieci: chłopcw i dziewcząt.

Tu uczono mnie liter, wierszykw, piosenek - dziewczęta uczyły się robt szydełkowych. Zabawy i gry, ktre wymyślały dla nas wychowawczynie, panie L. i W., dawały nam dużo zadowolenia. Po powrocie do domu matka nie poznawała swego wisusa, bez doganiania kolebałem młodego braciszka, nucąc mu piosenki, ktrych wyuczyłem się w ochronce.

Pani L. stale mwiła: andbdquo;Dzieci bądźcie grzeczne, słuchajcie rodzicw, pomagajcie im w pracy domowej, jeżeli się dowiem, że robicie inaczej, to nie będę się z wami bawić, nie opowiem żadnej bajeczkiandrdquo;.

Za dobro, za zabawy i bajki - kochałem ją, zdawało mi się, że gdyby matka powiedziała jej, że się źle w domu sprawuję (często przychodziła dowiedzieć się o moim postępowaniu), to spotkałoby mnie duże nieszczęście, gdyby zagniewana nie pogładziła mych szczecinowatych kudłw.

Rok po ochronce przeminął prędko, do szkoły fabrycznej dostać się było trudno, bo za mało było miejsc a dużo kandydatw, prywatnych początkujących, czy nie było czy też ojciec nie czuł się na siłach, aby mnie do niej posłać - nie wiem, dość, że zajęciem moim stała się znw ulica.

Mieszkaliśmy wtenczas przy ulicy Fabrycznej - naprzeciw domy fabryczne Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;, obok nich ogrdki, w ktrych przeważnie uprawiano warzywa.

Jeden z takich ogrdkw należał do urzędnika Towarzystwa, pana N.

Bawiąc się przed domem z bratem, nieraz widziałem jak chłopcy wskakiwali do tego ogrdka, rwąc rzodkiewkę, kalarepkę, marchew - racząc się zdobyczą, rzucali i nam na andbdquo;blatandrdquo; (by nie mwić nikomu).

Pewnego razu postanowiłem dobrać się sam do tych smakołykw. Wskoczyłem do ogrdka, łap kalarepkę i do płotu, a tu z tyłu trzyma ktoś za kołnierz: andbdquo;Mam cię bratku, to ty takie zniszczenia robisz w ogrdku? Mieszkasz naprzeciwko, chodź zobaczymy, co na to powiedzą rodziceandrdquo;.

Drżałem - ojciec nie darował żadnego najmniejszego przewinienia, no a za to porządna będzie trzepaczka.

Matkę spotkaliśmy w sieni, gdy mnie zobaczyła z kalarepką w ręku, domyśliła się wszystkiego, patrzyła, to na mnie, to na p. N., łzy ciurkiem ciekły po twarzy.

To gorzej bolało niż lanie. andbdquo;Mamo już nigdy nie będę, ja pierwszy raz i nigdyandrdquo;.

andbdquo;Niech się pani uspokoi, to dobry chłopak, on już tak robić nie będzie, trzeba jednak się starać czymś go zająć, do szkoły chodzi?andrdquo;. - andbdquo;Nie, do bezpłatnej fabrycznej to trudno, miejsc nie ma, gdzie indziej posłać nie starcza. Dziękuję panu i przepraszam za niego i za mnie, gdyby ojciec o tym wiedział! Panie, nie mogę patrzeć na to bicie, a i ja bym miała za swojeandrdquo;.

andbdquo;To już będzie naszą tajemnicą, a nad jego nauką pomyślimy. Syn mj niedługo będzie miał więcej czasu, to się tym zajmie! Chcesz się uczyć?andrdquo; - uczyć chciałem się bardzo, rzuciłem mu się do rąk... andbdquo;Dobrze, nie trzeba, nie myśl jednak, że za darmo, od dnia dzisiejszego będziesz pilnował, aby chłopcy nie psocili w ogrdkuandrdquo;.

Poszedł, ścigany łzami wdzięczności - moimi i matki.

Czy ludzie, ktrym leży na sercu wychowanie i kształcenie, prowadzenie kł samokształceniowych wśrd klasy robotniczej, masy chłopcw i dziewcząt, pozbawionych możności uczęszczania do szkoły, narażonych na złe przykłady - są w możności do nich dotrzeć, bez pomocy państwa? Czy pomoc z tej strony nadejdzie?

Ludzie, przed ktrymi zamiarami i pracą piętrzą się olbrzymie trudności, chociaż by nawet ich dążenia nie wydały pożądanego wyniku, klasa robotnicza, gdy przyjdzie do słowa, już za same zamiary wybuduje dla nieznanych, obok Grobu Nieznanego Żołnierza - Grb Nieznanego Bojownika o człowieka lepszego, umiejącego odrżnić dobre od zła, w wielu wypadkach wykształconego, Bojownika o Nową Kulturę, gdzie człowiek drugiemu będzie przyjacielem - bratem a nie wilkiem.

Pamięć znanych ukamieni, wspomnienia ich otoczy czcią, pomniki dzisiejszych i nie dzisiejszych satrapw - ktrzy w myśl jakiejś uświęconej barbarzyńskiej kultury pchają miliony ludzi przeciw milionom w śmiertelny bj - jeżeli ocaleją, jako zabytki wstecznictwa, służyć będą za potwory, ktrymi mniej rozsądne matki straszyć będą niegrzeczne dzieci.

Gdyby jednak okazało się, że to fałszywi przyjaciele, że rozchodzi im się tylko o to, aby wiedzieć jak klasa robotnicza myśli i aby to uzyskać na jej niekorzyść - hańba jednym i drugim! 
Pilnowałem ogrdka sumiennie, drżąc z obawy, aby chłopcy nie wtargnęli, myśląc, że to mogłoby stać się powodem do utracenia możności nauki.

Wojna rosyjsko-japońska, rezerwiści wyjeżdżają do swych pułkw, pojechał i ojciec.

Jeden z rezerwistw, zwolniony przez lekarza, po powrocie do Zawiercia opowiadał, że pod Nowym Radomskiem wykoleił się pociąg żołnierzy, dużo było zabitych i rannych, między innymi ojciec z rozwaloną głową.

Rozpacz kobiety obarczonej dwojgiem nieletnich dzieci, dla ktrej wrota fabryki z powodu jej choroby były zamknięte, była straszna.

Wieczorem, przechodząc korytarzem, widziałem ojca stojącego w kącie z obandażowaną głową, i chociaż dla mnie był srogi, teraz go się nie bałem - szłem z rozłożonymi rękoma chcąc go objąć, łapałem prżnię. Matki teraz przeważnie w domu nie było, chodziła do gminy z innymi kobietami, upominać się o zapomogę, ktrej nigdy na czas nie było, biegła - gdy dowiedziała się, że ktra z kobiet dostała list od męża, ktry razem z ojcem wyjechał, w nadziei, że dowie się co pewniejszego.

W domu pozostawał sam, niespełna 4-letni braciszek, gdyż i ja większą część dnia przebywałem u państwa N., syn ktrych p. Antoni uczył mnie.

W wolnej chwili biegałem zobaczyć, co w domu porabia mały, najczęściej wyciągałem go spod łżka, gdzie się chował, uważając, że tam jest bezpieczny.

Zziębniętego pakowałem w łżko, prosząc, by z niego nie wychodził, dawałem przyniesione pożywienie od państwa N. i zamknąwszy drzwi, wracałem do przerwanej nauki.

W każdym dniu roboczym, od godziny 9-tej rozpoczynałem naukę, poprzedzoną posiłkiem, ktrego mi nie skąpiono.

Czytanki, przepisywanie z książki, rachunki, dyktando - do godziny 12-tej, potem dostawałem obiad i miałem przerwę do godziny 3-ej, podczas ktrej biegłem zobaczyć, co się dzieje w domu i chcąc się odwdzięczyć moim dobroczyńcom, szłem do komrki i porozrąbywane już szczapy drzewa rąbałem na drobne.

Kochany mj nauczyciel sprawdzał przez ten czas moją pisaninę.

Od godziny trzeciej pogadanki z historii Polski - te mi się bardzo podobały i pojmowałem je szybko, czym się wielce szczycił p. Antoni przed rodzicami i starszą od siebie siostrą.

Po skończonych lekcjach przynosiłem drzewa, aby było pod ręką w dniu następnym.
Zabierałem się nawet do noszenia wody, lecz na to mi nie pozwalano, tłumacząc, że jest to praca dla mnie za ciężka.

Wracałem do domu, wieczory spędzałem przy matce i bracie, czytając powiastki, ktrych już przedtem płynnie czytać się nauczyłem.

O ojcu nie mieliśmy żadnej wiadomości, uważano nas za sieroty.

Jednego wieczoru czytałem, a matka trzymając uśpionego brata na kolanach słuchała, a może myślała o swym losie, gdy wtem pies Finka wyskoczył spod stołu, zaczął skomleć, skakać, drapać w drzwi, ktoś puka, otwieramy - ojciec.

Papacha, długi szynel, buty filcowe, w ręku kij - ranny w nogę pod Mukdenem wracał ze szpitala z nadzieją, że nie powrci tam więcej.

Radość nasza była duża, a gdy ojciec powiedział, że ranna noga nie będzie mu przeszkadzała w uzyskaniu pracy, czuliśmy się tak, jakby wszystko zło było już poza nami.

Wkrtce ojciec powrcił do swej pracy, matka do obowiązkw domowych, ja nadal czerpałem naukę ze skarbnicy młodocianego nauczyciela, wolne chwile spędzające z nim na grze w krykieta, robieniu pałaszy, karabinw i rogatywek, w ktre się stroiłem, paradując po ogrdku.

Pewnego razu źle skończyło się paradowanie, kilku chłopcw wywołało mnie na podwrze, gdzie chcieli rozbroić żołnierza - nie pozwoliłem, wwczas zaczęli mnie siec niemiłosiernie wierzbowymi prętami - dobyłem pałasza z walcwki i dalej płazować napastnikw.

Jeden z nich, Lodek, chłopak zwinny, dokuczał mi piekielnie, waląc prętami gdzie popadło - ja go po głowie - krew! Wszyscy w nogi, ja gnałem na Zuzankę (przedmieście) wiedząc, że tam jest matka, ktra walne lanie ojcowskie, jakiego byłem pewny, skrci.

W mieszkaniu zastaliśmy już Lodka z obandażowaną głową i jego rodzicw, ktrzy przeszli tu nie dlatego, aby się skarżyć, lecz aby wpłynąć na ojca, by darował mi winę, gdyż jak mwili, Lodek dostał tylko to, czego dawno wśrd chłopcw szukał.

Lodek brał całą winę na siebie i zapewniał, że rana go nawet nie boli. Zabawa pałaszami się skończyła, na szczęście bez większych i groźniejszych następstw.

Byliśmy od tego czasu najlepszymi przyjaciłmi, przy zabawie nie obeszło się niekiedy i bez kłtni, lecz wtedy wkraczała w to młodsza od Lodka jego siostrzyczka, ktra brała winnego brata za uszy i prowadziła do domu, za karę - upominając, że nie wolno z domu wychodzić, aż ona zawoła.

Najczęściej już w drodze winny przyrzekał poprawę i wracaliśmy, bawiąc się zgodnie aż miło.
Kochaliśmy ją widocznie obaj bardzo, jeżeli ona, mała kruszynka, potrafiła czupurnych kogutw ujarzmić.

Nareszcie - mając skończonych lat dziewięć, poszedłem do szkoły. Nauka szła mi dobrze, rodzice byli ze mnie zadowoleni, a ojciec chciał widzieć mnie w przyszłości nauczycielem.

Pewnego razu, było to w dniu wolnym od zajęć szkolnych, nie pamiętam już z jakiej przyczyny, bawiąc się z chłopcami na podwrzu otaczającym dom, w ktrym mieszkaliśmy - słyszymy andbdquo;Krew naszą długo leją katyandrdquo;, biegniemy w kierunku Resursy Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;, skąd dochodzą głosy andbdquo;Czerwonego Sztandaruandrdquo; - zatrzymuje mnie mj pierwszy nauczyciel p. Antoni.

andbdquo;Gdzie pędzisz?andrdquo; - Tam śpiewać. andbdquo;Co wolisz - andraquo;Boże coś Polskęandlaquo; czy andraquo;Krew naszą...andlaquo;?andrdquo; To i to. andbdquo;Co lepiej?andrdquo; - andbdquo;Krew nasząandrdquo; i pobiegłem, przyłączając swj chłopięcy głos do głosw grupy protestujących, zdaje mi się w ten sposb przeciwko przedwyborczemu zebraniu do Dumy, ktre odbywało się w resursie.

Ludzie się rozbiegli, za chwilę ukazali się kozacy, ktrych chłopcy przywitali gwizdaniem i kamieniami - po czym znikli jak stado wrbli przed jastrzębiem. Od tej chwili mj były nauczyciel przestał się mną interesować i chociaż ja, spotkawszy go, witałem radośnie, był dla mnie nie taki jak dawniej - był zimny.

Umiałem andbdquo;Boże coś Polskęandrdquo;, pieśń błagalną o Wolność i Ojczyznę i nieraz ją z mym nauczycielem śpiewałem, wiedziałem jednak, że andbdquo;Czerwony Sztandarandrdquo; to pieśń bojowa tych, co za swych gnębicieli uważają nie tylko zaborcw, ale i polskich i niepolskich panw, żyjących z wyzysku uprawianego na robotnikach, to znaczy moich rodzicach i kolegach mojego ojca, ktrzy jak dowiedziałem się parę lat pźniej, byli członkami PPS-u, a ktrzy ojca często odwiedzali, rozprawiając o swych potrzebach, o walce przeciwko caratowi i panom, o prowokacji Enpeeru [Narodowa Partia Robotnicza] - pańskich sługusw, o zabiciu przez nich robotnika Łukaszka (może się inaczej nazywał, mogłem zapomnieć) o sprzedajności kleru i jednym słowem o wszystkim, co w tym czasie interesowało robotnika.

andbdquo;Czerwony Sztandarandrdquo; był ich pieśnią a zatem i moją, była mi więc milsza niż inna. Siedząc w komrce, do ktrej wejście było z mieszkania, uchyliwszy drzwi, słuchałem tych wywodw - te zrobiły mnie tym, kim jestem, chociaż nie mam na to paszportu.

Ojciec członkiem PPS-u nie był - darzyli go jednak swym zaufaniem.

Pamiętam dzień, w ktrym robotnicy fabryki Huldczyńskiego walczyli zaciekle z kozakami.

Bjka wynikła na tle jakiegoś zatargu (nie wiem, o co się rozchodziło), syreny fabryczne ryczały przeraźliwie, dzwony kościelne dobywały głosu jak nigdy, na ulicach krzyk, zgiełk i wzywanie andbdquo;Do broni, do broni!andrdquo;.

U nas w mieszkaniu około dziesięciu zdrowych mężczyzn - tych rozumiejących potrzebę walki i solidarności robotniczej, siedziało cichuteńko, zasłoniwszy okno grubą chustą, aby przejeżdżający patrol światła nie zobaczył. Ich świadomość czyniła z nich przywdcw.
 
***
 

Na jednej lekcji z historii ojczystej, nauczyciel opowiada panowanie Bolesława Śmiałego - tragiczny koniec wywołał przygnębiające wrażenie - on to widzi. andbdquo;Gdy będziecie nieco starsi, czytając nawet powieści Kraszewskiego, osnute na tle historii Polski, dowiecie się, że Bolesław Śmiały zasługuje nie na potępienie, jak to widać z podręcznikw szkolnych, a raczej na wspłczucieandrdquo;.

Dzieł Kraszewskiego poszukiwałem, z nich dowiedziałem się, że w większości wypadkw dla arystokratw kościoła bliższym był interes Rzymu niż Ojczyzny.

Poeta Ducha [Juliusz Słowacki], gdy przestrzega Polskę przed klerykalizmem, woła do niej... andbdquo;twa zguba w Rzymieandrdquo; - i On widział to, o czym oględnie pisał Kraszewski.

Byłem źle usposobiony do kleru i praktyk religijnych - religią, jako jedynym z przedmiotw nauki, interesowałem się bardzo, a że rodzice moi modlącymi się nie byli, uważałem, że jestem w porządku.

Pewnego razu na naukę z religii przyszedł ksiądz proboszcz, dziś już kanonik, sprawdzić widocznie, jak daleko zapoznał nas z tym przedmiotem ksiądz prefekt.

andbdquo;Wiemy, mwi proboszcz, w przeciągu jakiego czasu Bg stworzył świat, uczeni jednak dowodzą i przekonują nas, że drzewo, aby zmieniło się w węgiel, potrzebuje parę milionw lat, religia dowodzi, że świat istnieje niecałe 6 tys. lat, jakże się to więc stało?andrdquo;.

Ja daję odpowiedź - andbdquo;Pan Bg jest wszechmocny i wszechwiedzący, wiedział, że ludzie będą potrzebowali węgla, więc swą wszechmocą tak urządziłandrdquo;. andbdquo;Dobrze, każdemu wierzącemu odpowiedź taka wystarczy, wśrd uczonych jest jednak dużo niedowiarkw?andrdquo;.

andbdquo;Pan Bg - odpowiadam, tworzył świat okresami: w jednym światło, w innym ziemię itd., dziś te okresy nazywamy dniamiandrdquo;.

andbdquo;Bg stworzył jeden świat, w Starym Testamencie słyszymy tylko o Europie, Azji i Afryce, niezbyt dawno dowiadujemy się, że jest jeszcze Ameryka i Australiaandrdquo;.

andbdquo;Uczeni powiadają nam, że w takim razie Bg musiał stworzyć światw kilka oraz innych ludzi rozmaitych kolorw, oprcz Adama i Ewyandrdquo;.

I tym razem daję odpowiedź: andbdquo;Bg swą wszechmocą oddzielił wody od lądu - była jedna kula ziemska, otoczona wodami, rozmnożeni ludzie dotarli do wszystkich jej zakątkw, wody podmulały, rwały ląd, aż z czasem oddzieliły jedną połać od drugiej, a że ludzie są kolorowi, na to wpływał klimatandrdquo;.

Ksiądz z mojej wypowiedzi był zadowolony, stawiał mnie za wzr innym, tylko ja nie mogłem z myślami się uporać.

Jak to? Bg przecież jest wszechmocny, wystarczyłoby gdyby powiedział - andbdquo;Ma się staćandrdquo; to czy owo, a przecież jest wszechmocny, stać się powinno.

Tu było inaczej, musiał wszystko robić stopniowo.

Gdy byłem starszy, wytłumaczyłem sobie istnienie Boga, ja sobie tym głowy nabijać nie potrzebuję, tym bardziej, że i kary obawiać się nie potrzebuję, bo źle nie robię.
 
***
 

Nauczyciele i nauczycielki, to przeważnie ludzie dobrzy, przełożony szkoły dawał się nam chłopcom dobrze we znaki, umiał tylko karać batem, bił sam lub posyłał do strża Pawła, ten pyta chłopca, co przeskrobał, gdy był przekonany, że chłopak na baty nie zasługuje, kazał krzyczeć jak najgłośniej, waląc batem po ławce, odchodzącego upominał: andbdquo;Jak będziesz wchodził do klasy, nie zapomnij drapać się po tyłku!andrdquo; i mamrotał. andbdquo;Psiekrwie, nadali się oba z Biedroniemandrdquo; (Biedroń był to znany w Zawierciu awanturnik - tu strż miał na myśli dyrektora fabryki T.A.Z., ktry swą tęgą figurą go przypominał, a z kierownikiem szkoły dobrze się zachowywał).

Paweł miał więcej poczucia sprawiedliwości, niż przełożony.

Jednego razu podczas pauzy, graliśmy w węża: kilkunastu chłopcw, chwyciwszy się za ręce, ciągnęło się z całych sił, raptem w biegu skręcając - koniec zmuszony robić duży promień, wyciągał nogi co sił - nie zdążyłem, wywrciłem kozła i upadłem pod nogi jednemu ze stojących opodal chłopcw i zwaliłem go na ziemię.

Zerwał się dryblas i począł mnie walić, nic nie pomagało tłumaczenie, że go nie chciałem, grzmocił po łbie dalej.

W oknie kancelarii szkolnej siedzi pan przełożony i przygląda się - nie bronię się nawet, pewny, że Julka odwoła - gdzie tam, nie widzi nawet, że nadbiegła siostra mego dręczyciela, drapie mi twarz niby kotka.

Gdy jednak się przekonuję, że gdybym nawet przeciw Julkowi zawinił, to już mam dość i że odwołania od pana przełożonego się nie doczekam, zacząłem oddawać razy i wyzyskawszy moment, oswobodziłem się od mego przeciwnika andbdquo;bykiemandrdquo; - zobaczył, krzycząc andbdquo;Czekaj zbju, bandyto, ja ci dam!andrdquo;.

Po pauzie, pan przełożony kazał mi przeprosić Julka, gdyż inaczej dostanę lanie - wziąłem lanie.

Dopiero po śmierci ojca dowiedziałem się, dlaczego przełożony pan P. był do mnie taki uprzedzony - gdzieś przy kieliszku (p. P. w tych czasach andbdquo;czystąandrdquo; nie gardził) spotkali się z ojcem i pokłcili mocno, rozprawiając o polityce.

Dziś dzieci, ktre należą do andbdquo;Czerwonego Harcerstwaandrdquo; lub takie, ktrych rodzice są andbdquo;niebłagonadieżnyjeandrdquo; [andbdquo;nieprawomyślniandrdquo;], może się biją, ale im szykan nie szczędzą. Gdyby tych udało się dokształcić (mam na myśli nauczycieli, naturalnie nie wszystkich) społeczeństwo zyskałoby dużo.

Prędko minął mj najlepszy okres dzieciństwa. Ojcu ranna noga nie bardzo dokuczała, ale przeziębiwszy się na froncie, kaszlał stale, na domiar złego od czasu do czasu do butelki zajrzał zdrowo.

Choroba - wzięto go do szpitala Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Przeleżał parę miesięcy, przez ten czas żyliśmy z zapomg wypłacanych przez administrację Towarzystwa - i skromnych oszczędności, jakie zrobiła matka, kryjąc się z tym przed ojcem.

Po wyjściu ze szpitala, w ktrym go dłużej trzymać nie chciano, ojciec już pracować nie mgł, szybko rozwijająca się gruźlica nie pozwalała - trzeba było pomyśleć, jak żyć z żoną i trojgiem dzieci, tym bardziej, że i zapomogi z fabryki odmwiono.

Wynajęliśmy mieszkanie na Argentynie, dzielnicy na obmyślany cel najodpowiedniejszej, gdyż tu mieszkali robotnicy fabryk: Erbego i Huldczyńskiego, ktrzy zarabiali dobrze i poważną część zarobkw zostawiali w karczmie, może dadzą utargować i nam, gdyż rodzice postanowili potajemnie sprzedawać wdkę.

Po przyjściu ze szkoły obowiązkiem moim było dostarczyć z monopolu wdki, ojciec leżał w łżku, w dnie pogodne i gdy czuł się lepiej - w obok położonym lasku Towarzystwa, matka zajmowała się sprzedażą, przynoszony alkohol przechowywaliśmy u życzliwych sąsiadw, w obawie, aby podczas rewizji akcyza zabierając go, materialnie nas nie skrzywdziła.

Rodzice złościli się na mnie, że jestem niedbały, bo gdy mnie poślą po wdkę, nie wiem, kiedy powrcić.

Pewnego razu ojciec, nie mogąc się na mnie doczekać - wyszedł i zobaczył mnie wychodzącego z przeciwnej strony, w ten sposb zdążając do domu potrzebowałem 5 razy więcej czasu niż normalnie.

Wtem chmara chłopcw z andbdquo;Domw Tow. Akc. andraquo;Zawiercieandlaquo;andrdquo;, wybiegła zza sosen (było to jakieś 200 krokw od domu, w ktrym mieszkaliśmy) waląc we mnie i kosz kamieniami - krzyczała andbdquo;Potłuczmy gorzałę, nie będą cholery sprzedawaćandrdquo;.

Głowa broczyła krwią, z rozbitych w koszu butelek lała się wdka, dopiero gdy moi prześladowcy zobaczyli nadchodzącego ojca i biegnących w pomoc chłopakw od sąsiadw - uciekli.

Myłem przecięty łeb, a ojczysko łkał strasznie! - we mnie coś się stało! Nie wiem jak i kiedy znalazłem się w objęciach ojca - zrozumiał, dlaczego nie chciałem się tłumaczyć, gdy zarzucano mi niedbalstwo.

Odwiedzali potajemną karczmę włkniarze, ktrzy niedaleko mieszkali, a ich chłopcy, ktrzy przez to nieraz musieli zjeść mniejszy kęs chleba, wiedząc, gdzie idą i na co pieniądze, chcieli swą krzywdę przynajmniej na mnie odbić, pilnowali, wiedząc że przychodzić muszę: chcąc zmylić ich czujność, wybierałem coraz to inną, okrężną drogę. Podpici często przesiadywali do pźniej nocy, a ja leżałem obok łżka na sienniku, nie rozebrany, aby być gotowy, gdy ktry zażąda przyniesienia zakąski.

Nie cierpiałem ich - dziś wiem, że żyliśmy dzięki dobroci tych ludzi, ktrym wygodniej i milej byłoby posiedzieć w restauracji, odległej o parę krokw, aniżeli w izbie, w ktrej leżał chory gruźlik - chcieli nam pomc, robili to jak umieli. Lekcje odrabiałem wczas rano, a na przeczytanie jakiej książki czasu nie było.

W grudniu 1910 r. zmarł ojciec, pozostawiając pod opieką matki trzech chłopcw: trzynasto-, ośmio- i trzyletniego, wraz z obowiązkiem spłacenia 60 rubli, zaciągniętych w Towarzystwie Pożyczkowo-Oszczędnościowym w Zawierciu, podczas jego choroby.

Matka w dalszym ciągu sprzedawała wdkę, narażona na awantury z kobietami, ktrym się zdawało, że do innej karczmy ich mężowie by nie trafili, oraz nieprzyjemności ze strony policji i akcyzy, ktrzy coraz częściej domagali się łapwek, za co przez pewien czas zostawiali nas w spokoju.

Dla mnie warunki, w jakich obecnie żyliśmy, wydawały się nie do zniesienia. W czasie wakacji pracowałem u murarza, nosząc wapno i cegłę, i chociaż praca była ciężka, czułem się w niej lepiej niż w domu.

Obowiązek noszenia wdek przejął młodszy brat i matka.

Po wakacjach - byłem już uczniem czwartego oddziału, dwuklasowej, pięciooddziałowej szkoły - coś jakby się we mnie załamało - usypiałem nad książką w domu i w szkole, arytmetyka, ktra była dla mnie ulubionym i łatwym przedmiotem, w łeb nie szła, byłem wyczerpany, czułem potrzebę spoczynku, spokoju, czego niestety w domu znaleźć nie mogłem.

Gdy przyniosłem świadectwo szkolne za pierwsze płrocze i matka zobaczyła dwję nawet z tego, co przychodziło mi z łatwością - robiła mi gorzkie wymwki, przypisując niedbałość mą brakowi twardej ojcowskiej ręki. W niespełna tydzień nie mogłem się już podnieść z łżka, wezwany lekarz stwierdził wyczerpanie i potrzebę dłuższego spoczynku.

Przeleżałem miesiąc, po czym wrciłem do szkoły z postanowieniem odrobienia złego.
W trzecim kwartale skasowałem dwjki, a w czwartym zasłużyłem na to, że przełożony szkoły, w obecności całej klasy i nauczyciela oddziału, oświadczył mi: andbdquo;Puściłbym cię bez zdawania egzaminu, do piątego oddziału, ale że jesteś drań, będziesz zdawałandrdquo; (dobrze uczących się przepuszczano do wyższych oddziałw bez egzaminu).

Nie byłem gorszy od innych chłopcw, ale nieraz, gdy ktoś co spsocił, chcąc się dowiedzieć, kto to robił, przełożony wołał mnie, wiedząc, że mam mir wśrd chłopcw i pytał: Ty to zrobiłeś? - Nie. - Wiesz, kto to zrobił - mw! Milczałem i brałem baty.

Przełożony lubił lizusw i skarżypytw, ja nieraz słyszał, z jaką pogardą o takich wyrażali się robotnicy, ktrzy do nas przychodzili po wdkę i za wszelką cenę takim być nie chciałem i nie chcę, a pisząc teraz czuję się nieswojo o kimś mwić źle.

Przełożony szkoły i za to mnie nie lubił i często mi przepowiadał, że zostanę bandytą, w czym się na szczęście pomylił, gdyż dla pieniędzy nie zabiłbym nikogo!

Rozżalony niesprawiedliwością powiedziałem, że takie przechodzenie jest potrzebne lizusom, gdyż dobrze uczący się z egzaminem da sobie radę.

andbdquo;Zobaczymyandrdquo; - i wyszedł.

Podczas egzaminw był wciąż obecny i nie zapomniał nigdy zadać pytania w nadziei, że mnie obetnie.

Ostatni egzamin z geografii i krajoznawstwa. Wywołany, stoję przed mapą olbrzymiego Imperium Rosyjskiego, na zadawane pytania przez p. przełożonego w języku rosyjskim - odpowiadam, przeskakując z jednego krańca na drugi.

andbdquo;Płoszę pana, upłynęło już czterdzieści minut, pozostaje nam bardzo mało czasu dla innychandrdquo; - to kochany przez nas wszystkich nauczyciel p. K., ktregośmy nazywali andbdquo;Dziadkiem Głucąandrdquo; (na czole miał olbrzymi guz i nie umiał wymawiać andbdquo;randrdquo;) w ten sposb reaguje, chcąc przyjść mi z pomocą, przełożony szybko wyszedł, mnie posłano na miejsce, za chwilę rozległ się dzwonek na pauzę.

Kilkunastu chłopcw i dziewcząt otoczyło kochanego Dziadka, dziękując mu za mnie.

Opisuję obszernie niektre wypadki w nadziei, że może komu na coś się przysłużą.

Po skończonych wakacjach, tym razem pracowałem na cegielni, odwożąc cegłę od kieratu, gdzie zarabiałem 30 kopiejek za pracę od szstej rano do szstej wieczorem z jednogodzinną przerwą obiadową, byłem już uczniem piątego oddziału i 1 kwietnia przestałem chodzić do szkoły.

Matce tak dokuczały częste awantury podpitych, że temu nie oponowała - tym bardziej, że skończyłem lat piętnaście i mogłem być przyjęty do fabryki.

W parę dni potem, zostałem przyjęty do fabryki odleww kuto-lanych p. Erbego w Zawierciu, do oddziału odlewni, gdzie zatrudniono mnie przy robieniu karni, potrzebnych do form, za co płacono mi 45 kopiejek dziennie, praca trwała od godziny 6-tej rano, do 6-tej wieczorem - normalnych przerw na jedzenie posiłku nie było, jadło się, gdy był wolniejszy czas.

Formierz, ktremu robiłem karnie do kranw i kluczy (karnie robione z masy złożonej z piasku i mułu, umieszczano w formie tak, że oblewające je żelazo pozostawiało potrzebne otwory) robił gus (gatunek żelaza), ktry wychodził raz dziennie, starałem się mieć karnie na zapas, kierując tak, by wolny czas poświęcić na wywalanie kastli (ramki żelazne, napełniane piaskiem formierskim, w ktrych odbijano model) tymi formierzami, ktrzy lali na tak zwany tenper, wychodzący dwa lub trzy razy dziennie.

Obsługując trzech takich formierzy, miałem za to 1 rubel 50 kopiejek tygodniowo, co łącznie z wypłatą wynosiło więcej niż 4 rb.

Dziesięcioletni brat pracował na cegielni, zarabiając 25 kop. dziennie. (do szkoły nie chodził, bo fabryczna była dla niego zamknięta, ponieważ w niej nikt z domu nie pracował, na prywatną pieniędzy nie było).

Dochd ten pozwolił nam zlikwidować knajpę, mieliśmy upragniony spokj, myślałem o dalszej nauce, miałem zamiar brać korepetycje, aby potem, gdy brat będzie zarabiał więcej i da matce utrzymanie - urzeczywistnić ojca marzenia i zostać nauczycielem, spodziewając się, że na związane z tym koszta zaoszczędzę.

Ciężka praca fizyczna nie pozwoliła mi na urzeczywistnienie zamiarw, przychodziłem taki zmęczony, że nieraz przy kolacji zasypiałem i nie czułem, kiedy mnie matka kładła w łżko.
O samokształceniu i jakiejkolwiek nauce w takich warunkach nie było nawet mowy - ciężkie warunki pracy wpływały ujemnie na moją chęć samokształcenia.

Po roku dostałem się na warsztat, tzn. dano mnie formować - jako początkujący zarabiałem osiem rb. tygodniowo, czasami i więcej.

Wzrok miałem od urodzenia bardzo słaby, ciągła praca przy ogniu nadwerężała go bardzo - rozumiałem, że pracując tu dłużej, oślepnę.

W marcu 1914 r., wiedząc, że matka zrobiła pewne oszczędności, postanowiłem poszukać innej pracy.

Jeden z mych kolegw, pracujący jako elektromonter w andbdquo;Zakładach Siemensaandrdquo; w Warszawie, zapewniał mnie, że tu pracę otrzymam. Pojechałem i zamieszkałem na ulicy Polnej 36 a.
Mieszkało tu i czterech innych, nieco starszych monterw, ktrzy radzili na razie nie iść do zakładw, lecz obracać andbdquo;fuchyandrdquo;, ktrych mieli dużo - przez ten czas pod ich kierunkiem prędzej zapoznam się z pracą i gdy wwczas przyjdę do zakładw i kierownictwo przekona się, że nie jestem nowicjuszem, otrzymam na godzinę więcej.

Praca mi się podobała, byłem z niej zadowolony, tym bardziej, że i matce mogłem z niej coś posłać - matka nie mogła pogodzić się z rozstaniem i stale pisała, abym powrcił, a gdy napisała, że znalazła dla mnie pracę odpowiedniejszą - powrciłem.

Pracowałem w fabryce andbdquo;Krawczyk i Skaandrdquo; i chociaż też w odlewni żelaza, było tu dla mnie lepiej, bo odlewy nie były częste, lecz niestety, nie pracowałem długo, za trzy tygodnie wybuchła wojna europejska, a ja z wieloma poszedłem na ulicę.

Żyliśmy z niedużych oszczędności, jakie posiadała matka, dnie spędzając na zbieraniu grzybw, borwek i drzewa w lesie.

W tym czasie, władze rosyjskie w gwałtownym pośpiechu i chaotycznie opuszczały nasze miasto, wysadzając za sobą mosty kolejowe.
W parę dni potem wkroczyły wojska niemieckie i austriackie.

Na ulicach krzyk i zgiełk - nadchodzące oddziały wojska rozbiegają się, szukając kwaterunku i pożywienia.

andbdquo;Worszt, worszt - kielbas?andrdquo; - słychać wciąż na ulicy, przy żołnierzach chmara chłopcw, ktrzy wskazują, gdzie można nabyć potrzebne artykuły, za co często nagradzani są kęsami, za oddziałami pieszych ciągną się furgony i armaty - tak całe dnie i noce. Wszystko to zdąża w kierunku płnocno-wschodnim, skąd cichą nocą dochodzą odgłosy strzałw - mrokiem powleczone niebo raz po raz rozdzierają błyski, jak w czasie burzy szybko po sobie uderzających piorunw - toczy się bitwa.

Wczesnym rankiem podwody wiozą rannych do dworca, skąd do Niemiec.
Dowozu żywości nie ma, w mieście głd, kobiety pod piekarniami wyrywają sobie chleb wyglądu rozparzonej gliny - mężczyzn tu nie widać, ci ukrywają się, by przypadkiem nie dostać się w ręce austriackich żołnierzy, ktrzy każdego spotkanego zabierają do roboty przy naprawie drg, nic za to nie płacąc a bardzo często trzymają do pźnej nocy o głodzie.

Wszyscy dziś myślą o jednym - jak zdobyć żywność! Jest to troską bezrobotnego i pracującego, ktremu fabryki płacą bonami, a ktrych nie bardzo chcą brać, chyba że z dużą stratą, tracąc zadowolenie, by tylko kupić coś z artykułw żywnościowych.

Front przesunął się dalej na płnocny wschd, z okolicznych wiosek przywożą chłopi produkty - pieniędzy rosyjskich, do jakich mają zaufanie, brak (podobno potem, mnie już w Zawierciu nie było, postarali się o to przemyślni jak wciąż Żydzi, skupiwszy na wyrb banknotw wszystkie paszporty rosyjskie) - biorą maszyny, szafy, stoły, łżka, krzesła i poszukują andbdquo;kancapandrdquo;, lepszą odzież i buty - proletariat oddaje wszystko za ziemniaki, a chłopi się pytają, czy mogą być nieskrobane.

Ci, co nie mają nic - głodują, żebrzą po wsiach i wyglądają miłosierdzia.

W czasie tym rozchodzi się wieść, że za pośrednictwem miejscowego proboszcza rekrutują robotnikw na wyjazd do Niemiec, na roboty rolne.

Trzynastego października 1914 r. wyjechałem do tych robt, chociaż o nich, jak i olbrzymia większość innych, nie miałem najmniejszego pojęcia, w nadziei, że 1 grudnia tegoż roku powrcę (tak nam bowiem mwiono przed odjazdem) a zapracowane pieniądze przedłużą naszą wegetację.

O matkę i braci byłem spokojny, wiedząc, że posiadany zapas żywności, nabyty za posiadane po ojcu książki powieściowe, do tego czasu im wystarczy.

Mysłowickie Biuro skierowało nas do Sztumu w Prusach Zachodnich. Tu w podwrzu Landratsamtu (starostwa) przydzielano nas do gburw (tak w miejscowym języku ludność mwiąca po polsku, nazywała posiadaczy majątkw ziemskich) z powiatw sztumskiego, malborskiego, kwidzyńskiego i suskiego.

Grupa, do ktrej i ja należałem, osiemnastu mężczyzn i cztery kobiety, przeznaczona została do Hospitalsdorfu (Szpitalne), majątku w powiecie sztumskim, odległego o pięć, może sześć kilometrw od miasta powiatowego.

Właściciel tego majątku, Niemiec Put, ulokował nas w dwch izbach. W jednej, przeznaczonej dla kobiet, stała zbita z desek prycza, zaścielana słomą, służyła za dość wygodne legowisko - mieszkanie to było jednocześnie naszą kuchnią. W drugiej izbie, przeznaczonej dla mężczyzn, przybita do podłogi, długa sięgająca do ściany deska - tu nałożyliśmy słomy i sypialnia gotowa.

Praca przy kopaniu ziemniakw, burakw pastewnych i cukrowych, dla nas nieprzyzwyczajonych, była bardzo ciężka.

Nie raz wracaliśmy z pracy przemoknięci do ostatniej nitki, nie było gdzie wszystkiego wysuszyć, a nawet i przy czym, bo opału wydawano mało - kładliśmy się spać w ubraniu, aby przez noc wyschło, leżąc wyciągnięci jak struny, radzi, że ciasno, bo cieplej.

Wszy żarły nas niemiłosiernie.

Za pracę otrzymywaliśmy markę dziennie i jedzenie, ktre gotowała jedna z naszych kobiet - ta w porozumieniu ze swym i innych kobiet kochankami, okradała nas z jedzenia, co było powodem ciągłych kłtni, ktre kończyły się bjkami.

Nie mogliśmy doczekać 1 grudnia, w myśl kontraktu, dnia naszego powrotu do domu.

Przed pierwszym, czytaliśmy wywieszone ogłoszenia: że uważani jesteśmy za jeńcw cywilnych, że pobyt nasz trwać będzie do ukończenia wojny, że winniśmy być wdzięczni pracodawcom za ofiarowaną nam pracę i że uchylanie się od pracy i ucieczki karane będą surowo.

Pomimo tego ogłoszenia w dniu 1 grudnia przed Starostwem w Sztumie byliśmy wszyscy, żądając wysłania nas do Polski, gdyż tu dla nas warunki są niemożliwe.

Zagrożono aresztowaniem - ulegliśmy. Pźnym wieczorem wracaliśmy pieszo, wozami do przeznaczonych miejsc pracy - wynagradzanej marnie, hojnie za to płaconej szykanami i biciem.

Wieczorami czytając andbdquo;Gazetę Grudziądzkąandrdquo;, wydawaną przez Wiktora Kulerskiego, lub andbdquo;Pielgrzymaandrdquo; wychodzącego w Pelplinie - poza komunikatami z frontu, nic dla nas nie było ciekawego w gazecie. Sumiennie zapisywaliśmy dziesiątki tysięcy zabitych i wziętych do niewoli Francuzw, Rosjan i innych, a sumując, byliśmy pewni, że wojna się rychło skończy, bo nieprzyjacił Niemiec pozostało bardzo mało.

Znudzeni liczeniem i wyczekiwaniem końca, na wysyłane listy do rodziny nie mając żadnej odpowiedzi, braliśmy się do kart lub szli do pobliskich karczm, by przy kieliszku czy boku spragnionej pieszczoty Niemeczki, zabić tęsknotę.

Do wdki miałem niewymowny wstręt, nie piłem nigdy, pomimo zachęty kolegw. Wycieczki kończyły się smutnie - zaczepieni przez Niemcw, braliśmy się do łbw, za co niejeden odsiedział parę tygodni w więzieniu.

Mnie tęsknota żarła! Gdy tylko miałem parę marek w kieszeni, czułem jakby mnie coś pchało w stronę rodzinnego kraju.

Kładłem cały majątek na siebie i szłem w nadziei, że dostanę się do domu - każda pora roku była dla mnie dogodna.

Dniem spałem, gdzieś w życie, w lesie czy stogu siana lub stercie słomy, głodowałem, gdy wyczerpywał się zapas żywności a bałem się iść gdzie kupić, by nie być zatrzymany - nocą szłem.

Pracowałem parę tygodni rybakom za przewiezienie mnie na drugą stronę Wisły i nieraz aż pod Aleksandrw, łapany, odsiadywałem więzienie i wracałem do pracy, odprowadzany przez żandarma; obdarty, wychudzony, bez nadziei i chęci do życia.

Umiałem już wszystko: orać, bronować, prowadzić siewnik, żniwiarkę, cenioną była moja umiejętność wpuszczania zboża do młockarni, byłem dobrym kosiarzem, furmanem, wiązałem jak maksyma, byłem szwajcarem, owczarzem, hodowcą trzody chlewnej - wszystkim, czym mgł być robotnik rolny.

Znany byłem w okolicy jako dobry i sumienny pracownik, ktry miał tylko tę wadę, że nie mgł usiedzieć na miejscu.

Najczęściej, po nieudanej wędrwce do Polski, uciekałem, by nie płacić kosztw powrotnej podrży, będąc pewny, że pracę otrzymam i że mj nowy chlebodawca z chęcią zapłaci karę za to, że mnie przyjął bez zezwolenia starosty, oraz koszta, ktre ja miałem płacić.

W okolicy, w ktrej przebywałem, miasteczka nieduże, ale czyste - dużo zieleni, ulice szerokie, domy murowane, otynkowane i czysto wybielone, w nich przeważnie nie mniej jak dwuizbowe mieszkania, nawet na wsi i okolicznych folwarkach jednoizbowych mieszkań spotykałem mało.

Sklepy olbrzymie - artykułw, w ktrych sprzedawca był zainteresowany, znajdowało się wszystko, ceny stałe i przystępne.

Szosy rwne, dobrze utrzymane, po obu stronach wysadzone drzewami, przeważnie owocowymi.

Ziemie - mały czy duży gospodarz, miał w jednym kawale.

W urzędach nawet do andbdquo;cywil gefangenandrdquo; odnoszono się grzecznie.

Nie wiem - może w tym uwidaczniała się ich kultura, bo lud umiał i wiedział mało.

Młode pokolenie chlubiło się tym, że umiało przeczytać wezwanie do wojska, list z niego napisać i Vaterlandsgeschichte znało na pamięć.

Ludność mwiła przeważnie po polsku, gdyśmy się niektrych pytali, jakiej są narodowości - polskiej czy niemieckiej, odpowiadano: andbdquo;Ja nie Polakandrdquo;, andbdquo;Ja nie je Niemiecandrdquo;, andbdquo;Ja je katolikandrdquo;.

Gdyśmy im mwili, że i Niemcy są katolicy, odpowiadali andbdquo;Oni są deutschkatolisch, ja je katolikandrdquo;.

Nic więc dziwnego, że cztery powiaty nadwiślańskie w plebiscycie przypadły Niemcom.
Uświadomionych narodowo było mało.

Nadszedł pierwszy transport jeńcw rosyjskich - trzydziestu przybyło do majątku Cygus - pracowałem wtedy jako młodszy szwajcar i mieszkałem u swego zwierzchnika, żona jego pobiegła zobaczyć jeńcw - gdy przyszła opowiadała nam, że ruski są andbdquo;dyck fein chłopcyandrdquo;, mają tak samo dwoje oczu jak i my (a nie jedno, jak wielu o tym myślało) tylko imiona dziwne! andbdquo;Kareko, Rututu, Hiphihiandrdquo;.

Jednakowo lud wszędzie ogłupiają - od nich nie mogliśmy się wiele nauczyć. Gdy wyczytałem w andbdquo;Robotnikuandrdquo;, że ankietą interesują się nasi nawet we Francji, mam nadzieję, że ofiarna praca tych, ktrym dobro klasy robotniczej leży na sercu, dotrze do nich przynajmniej z doborem książek (ktrych nam w Niemczech tak było brak), a te czytane umiejętnie, przyniosą rozrywkę i pożytek.

Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego, chcąc prowadzić pracę oświatową w pierwszym rzędzie wytęża swe siły, aby mieć bibliotekę, z ktrej by mogła korzystać młodzież i starsi.

Żądni wiedzy chętnie czytają książki, ktre w większości wypadkw nie przynoszą pożądanych skutkw, bo czytający interesują się barwnymi faktami czy zdarzeniami, ktrymi autor stara się trzymać czytelnika do czasu rozwiązania jakiejś kwestii.

Należałoby zanotować kilku czytających, jakie biorą książki do czytania, a gdy je zwrcą, poprosić każdego o napisanie: co go w przeczytanej książce interesuje, co mu się w niej podoba, a co nie i dlaczego.

Zebrane opracowania przynieść, po czym zebrawszy wszystkich, starać się wytłumaczyć to, czego nie rozumiał lub mylnie pojął czytający.

Takie prowadzenie czytelni przyniosłoby duży pożytek.

W początku 1916 r., po ostatniej mej prbie dostania się do domu, za każdą zapłacono mi tylko tygodniowym więzieniem, ale za to porządnym laniem w komendzie policji w Malborku, dostałem pracę o sześć kilometrw od Sztumu, w średniowłkowym majątku p. K., ktry wśrd nas cieszył się opinią dobrego i wyrozumiałego człowieka.

Nowy mj właściciel, czterdziestokilkuletni mężczyzna, szczupły i blady, z samego już wyglądu niezdrowy, dlatego pewno urlopowany od wezwania [do wojska], bardzo często wyjeżdżał, biorąc udział w jakiejś komisji wojskowej - w domu: żona, troje nieletnich dzieci, rodzice i stryj, wszyscy niezdolni do pracy w polu.

Pewnego wieczoru, zaledwie w kilka dni po moim tu pobycie, wezwał mnie do siebie. andbdquo;Ostatnim razem pracowaliście u p. Dika w Polaszkach?andrdquo; - Tak! andbdquo;Czy Dik to zły człowiek?andrdquo; - Nie! andbdquo;Dlaczego, gdy was tam po waszej niefortunnej ucieczce odprowadzono, nie chcieliście tam pozostać?andrdquo;. Nie było tam ludzi z Polski, więc nie chciałem. andbdquo;Mam was się spytać, czy powrcicie tam, czy zostajecie u mnie? - Zostaję. andbdquo;Tu macie list od matki (była to pierwsza karta z domu, odpowiedź na kilkanaście pisanych, przyszła na stare miejsce) i sto marek od p. Dicka za dobrą pracęandrdquo;.

- andbdquo;Jutro wyjeżdżam, będę w mieście, jeżeli chcecie mogę coś pieniędzy odesłać waszej matce, kwit z poczty wam oddam!andrdquo;. Posłałem pięćdziesiąt marek, potem w każdym miesiącu w miarę możliwości.

Od tej chwili przyjąłem na siebie włożony obowiązek czuwania nad gospodarstwem podczas jego nieobecności.

Pracę spełniam sumiennie - mj gospodarz zasługiwał na to.

Nieraz przywoził mi książki powieściowe w języku polskim, przeważnie Prusa i Rodziewiczwny, upominając, bym o tym nikomu nie mwił i nikomu ich nie pożyczał, gdyż gdyby się o tym dowiedziano, miałby z tego tytułu nieprzyjemności. Najczęściej w niedzielę, gdy koledzy, ktrzy też w tym majątku pracowali, poszli do Sztumu, skąd wracali wieczorem - ja, było to latem, wyprowadzałem konie na łan koniczyny, przywiązywałem na długich łańcuchach do wbitych pali w ziemię i zabierałem się do czytania książek.

Pewnego razu nie zauważyłem noszącej mi obiad dziewczyny, kucharki u państwa K., spostrzegłem ją dopiero, gdy nachylona czytała ze mną.

Od tej pory, każdą wolną chwilę, spędzaliśmy na wsplnym czytaniu i wycieczkach, zażyłość nasza skończyła się małżeństwem, z zawarciem ktrego miałem niemało kłopotw, jak to już pisałem na wstępie.

Ponieważ jednak zawarłem ślub cywilny, bez uprzednio zawarcia ktrego i kościł go dać nie może, księżulo przysłał po nas, wspaniałomyślnie zrzekając się zapłaty.

Moi chlebodawcy, u ktrych teraz zgodziłem się na ordynarię [funkcję w rodzaju służącego], na gwałt restaurowali dwuizbowy lokal w domu przeznaczonym dla służby - meblowali i zaopatrywali we wszystko, czego nie widzieli u nas, a uważali za potrzebne na nowym gospodarstwie.

Dzięki ich pomocy wkrtce, jak na proletariuszy, czuliśmy się dobrze, z czego bardzo cieszyli się rodzice żony, przedtem zmartwieni tym, że bez ich pomocy, ktrej pomimo szczerych chęci udzielić nam nie mogli, rady sobie nie damy.

Rodzice żony, obarczeni kilkorgiem dzieci, zarabiali na ich utrzymanie, pracując na folwarku - ojciec zabrany na front rosyjski, pozostawił rodzinę na zapomodze kajzera [cesarza] (chora, od dłuższego czasu matka nie pracowała), gdy przyjeżdżał na urlop andbdquo;wypoczynkowyandrdquo; szedł natychmiast do pracy, aby dzieciskom kupić przyodziewek czy buty, na ktre nigdy nie starczało.

Tu doczekałem się przyjścia na świat dwojga dzieci, tu dowiedziałem się o rewolucji rosyjskiej, tu widziałem powstające andbdquo;Arbeit und Soldaten Ratandrdquo; [rady żołnierskie i robotnicze] i pana Broże, burmistrza m. Sztum, ktry teraz jak nigdy przedtem z wszystkimi się witał, ściskał rękę i pytał o zdrowie i powodzenie - Polakw, bardzo poprawnym językiem polskim, choć niedużo przedtem, gdy się do niego zwracano w tym języku, potrzebował tłumacza.

Tu zastała mnie radosna wieść o Zmartwychwstaniu Polski Niepodległej, o walce z Niemcami w Poznańskim, o zajęciu przez wojska polskie Torunia, Grudziądza, Tczewa, Starogardu, Gniewu i pragnąłem, by jak najprędzej przeszli Wisłę a Sztum już niedaleko.

Chciałem jechać do Polski - nie puszczano, aż nareszcie uzyskałem wizę i szykowaliśmy się do drogi, choć tydzień przedtem otrzymałem list od matki, aby się z przyjazdem nie śpieszyć, bo pracy nie ma i trudno mi będzie z rodziną wyżyć.

Siadamy w Sztumie i w niedługim czasie w Gardei (Garusce) - pobieżna kontrola przeprowadzona przez niemiecką straż celną - pociąg rusza i już jesteśmy w Polsce, i tego samego dnia tj. 9 kwietnia 1920 r., jesteśmy w Grudziądzu. Na pociąg mamy czekać parę godzin, zużywamy je na obejrzenie, już teraz polskiego, miasta.

Na ulicach cicho, przechodniw mało, tylko przed kantorami wymiany większe grupy powracających z Prus Zachodnich i Wschodnich, ktrzy w swym patriotyzmie, czym prędzej pozbywają się swych oszczędności w markach niemieckich, zamieniając na polskie.
Idziemy ulicą Lipową - koszary im. Kościuszki, w nich żołnierze polscy, ktrzy w znojnym trudzie, bagnetem, - znaczą granicę Niepodległej Ojczyzny, tej, ktra jak słyszałem w młodości, miała być matką dla ludu - ogarnia mnie wstyd, że z nimi nie jestem.

Wracamy - czas pomyśleć o posiłku dla siebie i dzieci: trzyletniej Jadzi i płtorarocznego Janka.

Jedziemy do Torunia, stąd do Aleksandrowa wygodnie, w wagonach przestronnie. W Aleksandrowie czekamy na pociąg kilka godzin, tu: ścisk, nawoływania, lecz jakoś milej, serdeczniej, ten czy w zagada, skąd i gdzie jedziemy, radzi bagaż trzymać przy sobie, bo zginie, inny informuje, że pociągi są przepełnione, ale on postara się ulokować dzieci i żonę, sam z bagażami muszę sobie dać radę.

Po ciężkich trudach podrży 12.IV.1920 r. witałem matkę i najmniejszego brata, średni był w wojsku.

Trzy dni potem na Komisję poborową w Będzinie - odesłano mnie do szpitala w Kielcach na wydział oczny, po dwutygodniowym pobycie, odesłany na zborniak, czekałem parę tygodni, aż nadejdzie na mnie kolej i odesłany do Będzina zostałem puszczony do domu jako andbdquo;odroczony do czasu wezwaniaandrdquo;.

Żona z dziećmi podczas mej nieobecności została przy matce, żyjąc z oszczędności zrobionych w Niemczech, - gdy przyjechałem, goniła ostatkami.

Za markę niemiecką przy zamianie w Grudziądzu, otrzymałem dwie polskie, a teraz płacono za nią około sześćdziesiąt.

Waluta polska traciła na wartości, drożyzna szalała, oszczędności znikły - wziąłem worek na plecy i skupywałem butelki, ktre dostarczałem rozlewniom wdek w Zawierciu, broniąc się w ten sposb od ostatecznej nędzy.

W fabryce włkienniczej Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; pracowało już sporo ludzi i stale przyjmowano więcej.

Zabrałem legitymację Klasowego Związku Metalowcw, zalegalizowanego już w 1913 r. (związek ten mieścił się wwczas przy ulicy Łośnickiej, obecnie Piłsudskiego w domu Wieczorka), ktrego byłem członkiem i udałem się z prośbą do Zarządu Klasowego Związku Włkniarzy o skierowanie mnie do pracy (bez poparcia czy zgody związkw zawodowych nikt nie dostał pracy w T. A. Z., jedynej fabryce, ktra szła już nie gorzej i płace były możliwe).

Nareszcie 22 czerwca 1920 r. otrzymałem pracę w chemicznej fabryce andbdquo;Zagłębieandrdquo; w Zawierciu, za usilnym poparciem niezwiązkowcw, a ludzi ktrzy tylko widząc mą nędzę - pomogli mi.

Tu pracowałem jako robotnik, magazynier, szorowałem podłogi, rozbierałem stare piece, odbierałem przywiezione budulce i wykonaną robotę, załatwiałem rachunki, korespondencję, szykowałem sprawozdania miesięczne dla Zarządu fabryki itp. Za to płacono mi tak jak wszystkim, tj. tyle, że za dzienny zarobek można było kupić cztery kg chleba i to w takim wypadku, gdy nie przedłużono terminu należnej wypłaty.

Otrzymałem i mieszkanie: pokj z kuchnią, w obrębie fabryki, ale za to gdy inni po ośmiogodzinnym dniu pracy szli do domu, ja będąc pod ręką, wzywany byłem niekiedy do pźnej nocy, za co wynagrodzony nie byłem.

Gdy upominaliśmy się o podwyższenie płacy, obiecywano uskutecznić to pźniej, bo teraz nie ma pieniędzy, fabryka przeprowadza remont - jak będzie szła produkcja, będą płacić więcej - o pracę było trudno, więc czekaliśmy.

Po roku takiego czekania zdzierałem ostatnie ubranie i buty i nie widziałem możności ich kupienia - nigdy z żoną nie najedzeni do syta, dzieci często musiały obywać się bez mleka i cukru, ktry zastępowaliśmy sacharyną, na pocieszenie mając zapewnienie pana dyrektora - chemika, andbdquo;że ta wprawdzie środkw odżywczych nie ma, ale szkodliwa nie jestandrdquo;.

Żyliśmy jednak nadzieją, że przecież w Polsce będzie lepiej, dziś po piętnastu latach, po każdym posiłku: śniadaniu, obiedzie czy kolacji, zjadłbym na dodatek z pł kg chleba i 1/4 kg wędlin, a sądzę ani żona ani też żadne z czworga naszych dzieci takiej porcji by się nie ulękło, bo wiem, że nigdy nie pojedzą do syta.

Zarobię 2 zł 40 gr. dziennie, minus świadczenia, aby z tego zapłacić mieszkanie, kupić buty, jakie takie porcięta, książki i przybory szkolne, światło, opał itp.; by z tego żyć - trzeba być nie dyrektorem Funduszu Pracy czy jakim innym dygnitarzem z nominacji czy andbdquo;wyborwandrdquo; - trzeba być robotnikiem w Niepodległej Polsce i być nagradzany za pracę z Funduszu Pracy.

Czytałem gdzieś, że andbdquo;Człowiek pnie się wysoko - aby i tak spocząć na doleandrdquo;. W dł - byle nie wcześniej niż w andbdquo;Dniu Zapłatyandrdquo; i z nadzieją, że pokolenie weszło w andbdquo;Nowe Jutroandrdquo;.

W końcu czerwca 1921 r. wyjechaliśmy w okolice Grudziądza, w nadziei, że tu nadchodzące żniwa pozwolą nam zarobić a tym samym żyć znośniej.

Tu spotkaliśmy Dębowca, murarza pochodzącego z Dąbrowy Grniczej, z ktrym znałem się z czasu pobytu w Niemczech, mieszkał w Małym Torpnie, przedmieściu Grudziądza, zarabiając na utrzymanie rodziny murarką.

Poczciwy człeczyna zaofiarował nam u siebie schronienie i nadzr nad dziećmi, radząc czym prędzej chwytać się pracy.

Kopaliśmy torf, pracowali przy żniwach, kopaniu ziemniakw i burakw - każdą niedzielę poświęcając na szukanie w okolicznych folwarkach wolnego do zakontraktowania na rok miejsca, ktrego niestety nie znaleźliśmy.

Pźną jesienią - bez pracy, postanowiliśmy, że żona z dwoma creczkami pojedzie do rodzicw, ja z chłopcem do Zawiercia, gdzie będę się starał o popłatniejszą pracę. Zaopatrzona w wizę wyjechała żona do Niemiec, ja do Zawiercia, gdzie wkrtce otrzymałem pracę w odlewni żelaza p. Erbego.

Zarobek był nieduży - pomagałem sobie sprzedażą papierosw, ktrych robiłem parę setek dziennie.

Mieszkałem z matką i dziecko miało dobrą opiekę - szukałem jednak mieszkania i pisałem do żony, aby przyjeżdżała.

Otrzymałem odpowiedź, abym starał się o wizę i przyjechał natychmiast, gdyż mj były chlebodawca, zapewnia mi pracę - rodzice żony gorąco mnie prosili.

Tęskniłem za żoną i dziećmi - pojadę.

Po załatwieniu na miejscu formalności związanych z wyjazdem za granicę, pojechałem do Warszawy, zabierając ze sobą chłopca, aby w konsulacie niemieckim otrzymać zezwolenie na pobyt w Niemczech, takowe otrzymuję z zastrzeżeniem, że będzie ważne przy okazaniu zezwolenia miejscowej policji na pobyt w danej miejscowości.

Jadę do Grudziądza, piszę o przysłanie mi takowego i czekam na nie u przyjaciela.

W trzecim dniu zjawia się żona bez zezwolenia, ktrego wydać nie chcą, przeszła przez andbdquo;zieloną granicęandrdquo; - drogę zna, idziemy a na miejscu rzeczy ułożą się pomyślnie.

Nie wierzyłem, domyślając się, że tęsknota i chęć pozostania przy swoich do tego ją popycha, jak mnie pchała, gdy byłem w Niemczech.

Przez Scheinbruk, przyjechaliśmy do stacji Wydzno, w dł od dworca biegnie szosa ku wsi tejże nazwy, na prawo od szosy wąski łan żyta, za nim jezioro Wydzno.

Wybiegliśmy z pociągu i czym prędzej na szosę, z niej w żyto, rozgarniając je, by nie pozostawić śladu - kończy się zboże, dalej wiklina i jezioro, ktre tak otacza wieś, że chcąc ją przejść, trzeba koniecznie wejść na szosę tuż przed samą wsią.

We wsi stacjonuje posterunek straży granicznej - ukryci w wiklinie, czekamy do nocy, wtedy łatwiej zmylić czujność warty.

Nocą skradamy się między domami - doszliśmy pod sam posterunek, ukryci za węgłem, słyszymy kroki oddalającego się wartownika - podbiegam, uchylam drąg zamykający przejście ze wsi w pas graniczny i szybko a cicho oddalamy się drogą polną ku granicy niemieckiej i jeszcze dwieście krokw a będziemy w Niemczech, wtem andbdquo;haltandrdquo; - z żyta wyskakuje dwch żołnierzy, patrzę Polacy, zaczaili się na szmuglerzy, złowili nas.

Odprowadzili nas na posterunek, skąd odwieźli do Grudziądza i oddali w ręce policji - siedem dni aresztu śledczego, potem rodzice żony odwieźli nam dzieci do Gardji, praca do pźnej jesieni w okolicach Grudziądza i powrt do Zawiercia, do matki.

Wkrtce otrzymałem pracę w Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo;, jako strż, potem przeniesiono mnie do andbdquo;Drukarni - Wykończalniandrdquo;.

Tu robotnicy zarabiali więcej, niż w innych fabrykach, tu obowiązywał dodatek drożyźniany, trzeba było tylko czym prędzej po wypłacie nabywać potrzebne artykuły, a wegetacja była znośna.

W izdebce, ktrą od kilku lat zajmowała matka, mieściło się teraz ośmioro ludzi: matka, dwch braci i my z dziećmi - było nam ciasno, wynająłem mieszkanie we wsi Łośnice o trzy km odległej od Zawiercia (w Zawierciu o mieszkanie było trudno) i tu zamieszkałem, zadowolony, że pożycie zaczyna układać się normalnie.
 
***
 

Od 15.III.1923 r. byłem członkiem Klasowego Związku Włkniarzy - tu stale kłtnie, jedni drugim zarzucali karierowiczostwo, łapownictwo, trwonienie grosza publicznego, i w wielu wypadkach dawali na to dowody, ci płacili pięknym za nadobne, a będąc u steru oddawali ich pod sąd koleżeński, ktry ich wykluczał za andbdquo;działalność na niekorzyść organizacjiandrdquo; (trzeba i powiedzieć, że gdzie indziej działo się gorzej, mam na uwadze organizacje żłte [tzw. żłte związki zawodowe - zależne od pracodawcw, wspłpracujące z nimi w zamian za korzyści materialne dla liderw]).

Od 10.II.1924 r., tj. od daty zwolnienia mnie z pracy, do chwili wstąpienia w szeregi PPS-u - to czas, w ktrym rad byłbym sprzedać ostatnią koszulę, aby za to mieć kawałek chleba dla żony i dzieci - nie mając zasiłku z Funduszu Bezrobocia, ratując się od śmierci głodowej, wysprzedałem wszystko: szafę, stł, krzesła, łżka i zbędniejsze rzeczy kuchenne, zjadając kolację, kładliśmy się spać na zasłanej słomą podłodze, bez nadziei lepszego jutra. 
Dostałem się do pracy przy budowie szosy Zawiercie -Włodowice, płacono tu za ośmiogodzinny dzień pracy 2 zł 40 gr, z czego wyżyć było trudno.
Wybuchł strajk - żądaliśmy podwyższenia płacy i obliczania za godziny nadliczbowe w myśl obowiązującej ustawy.

Wśrd pracujących było dużo chłopcw z okolicznych wiosek, dla ktrych te zarobki były wystarczające, gdyż mieli dach nad głową, swj chleb i ziemniaki - na skutek tego solidarność się załamała, a przywdca strajku został bez pracy, po niejakim czasie otrzymałem pracę przy budowie remizy kolejowej w Łazach, oddalonych od miejsca mego zamieszkania przeszło dziesięć km i drogę tę każdego dnia przebywałem pieszo, aby nie tracić na kolej i prędzej załatać dziury w budżecie domowym, tu dobiłem nareszcie z zasiłku z Funduszu Bezrobocia, a pobierając czternaście zł tygodniowo miałem przynajmniej chleb zimą. Gmina Kromołw, za pośrednictwem ktrej Obwodowy Funduszu Bezrobocia wypłacał zasiłki, załatwiała wszystko związane z tym niedbale.

Zarejestrowani bezrobotni otrzymywali należny im zasiłek po kilkunastu tygodniach - nie mając przez ten czas z czego żyć. Zainteresował się tym Związek Zawodowy Robotnikw Przemysłu Chemicznego i Pokrewnych w RP, oddział w Ogrodzieńcu, ktry wśrd bezrobotnych Kromołowa i okolicy miał członkw - chcąc przyjść im z pomocą zwołał 7.12.1925 r., zgromadzenie wszystkich bezrobotnych, na ktrym uchwalono: że każdy opłacający dwadzieścia gr. tygodniowo uważany jest za członka, i na ktrym zostałem wybrany do załatwiania wszelkich spraw dotyczących bezrobotnych, a upełnomocniony przez Zarząd, w krtkim czasie doprowadziłem do normalnych warunkw, skarbiąc sobie wdzięczność i uznanie bezrobotnych - sam zadowolony, że się na coś przydałem tym, ktrzy nie umieli sobie poradzić.

Nie wszystkim ma praca się podobała - w lutym 1926 r. zostałem aresztowany, pod zarzutem tworzenia andbdquo;komitetw bezrobotnychandrdquo;. Jedni twierdzą, że to robota przeciwnikw politycznych, inni że Zarządu Gminy.

Po kilkudniowym areszcie śledczym - wypuszczony na wolność - długo jeszcze ma osoba interesowała sędziego, zanim otrzymałem powiadomienie z Prokuratury, że andbdquo;przeciw oskarżeniu z art. 102 K. K., sprawę się umarza powodu braku cech przestępstwaandrdquo;.

Po tych tarapatach, ciężka choroba żony na zapalenie nerek i czworga dzieci na odrę, ktre musiały przebywać w zimnym, nieopalonym mieszkaniu, bez dostatecznej pomocy lekarskiej z powodu braku funduszy - dwoje najmłodszych pomogli zanieść na cmentarz towarzysze z PPS-u, widzieli we mnie kolegę z lat młodzieńczych, ktremu trzeba pomocy i ktrą nieśli w miarę swej możliwości.

Rok 1926 - praca przy budowie szosy Zawiercie -Włodowice, ktrą zaproponował mi p. inżynier i przedsiębiorca Gorjanowicz, ktry puszcza w niepamięć moje wystąpienie podczas strajku 1924 r. z uwagi na solidną pracę (1933 r. przysłał na ręce Zarządu miasta złotych trzysta, aby nimi obdzielić 30 robotnikw po 10 zł każdemu, nadmieniając, abym nie był pominięty - chcieliśmy za to chociaż listownie podziękować, nie mogliśmy jednak doprosić się adresu od p. C., sekretarza magistratu).

Rewolucja majowa [przewrt majowy 1926 r.] - radość klasy robotniczej, że wreszcie znalazł się ktoś, co wziął rozwydrzoną Hienę [tzw. rząd Chjeno-Piasta, centroprawicowy, tworzony przez ugrupowania chadeckie i PSL andbdquo;Piastandrdquo;] za łeb - manifestacyjne pochody i wiece, na ktrych wyraża swą gotowość skończenia ze starym porządkiem i czeka z dnia na dzień rozkazu przywdcw, po czym oczekiwanie konsekwencji tej rewolucji, ktra też niebawem wyraża się zniesieniem akcji doraźnej, rozczarowanie i bl, ktry odczuwam z wszystkimi widzącymi nadchodzące ciężkie czasy.

W dniu 1 maja 1927 r. wstępuję do PPS, przekonany przez kolegw i mych przyjacił pepesowcw, że tu można pracować na korzyść klasy robotniczej.

Wkrtce otrzymuję pracę w P.K.Ch. w filii w Zawierciu, zastępując urlopujących furmanw - uzyskałem ją za pośrednictwem zmarłego tow. M-skiego, przewodniczącego Dzielnicy PPS w Zawierciu i urzędnika P.K.Ch. Filii Zawiercie.

Był to człowiek surowy dla podwładnych mu furmanw,- gdy widział ich niedbałe opatrywanie koni lub bezmyślne niszczenie taboru, oburzony krzyczał: andbdquo;Kanalie! To dobro społeczne, i jak mnie znacie, wyrzucę, gdy jeszcze coś podobnego się zdarzyandrdquo;.

Odnosiło to dobre skutki, bo każdy wiedział, że złym czy nieoględnym postępowaniem sprawia andbdquo;Dziadkowiandrdquo; przykrość, na ktrą nie zasługuje, bo przecież gdy dowie się, że ktry z nich jest w potrzebie i że konieczna jest pomoc w gotwce - dawał, andbdquo;sztorcującandrdquo; niekiedy tych, co chcieli zwrcić.

Partii był szczerze oddany - nawet szuje musieli to widzieć i ocenić, gdyż na jego żądanie przestawali kłtni i złośliwych docinkw, bez jakich mało kiedy obeszła się konferencja partyjna.

Byłem już członkiem Komitetu Dzielnicowego i sam prosiłem o powierzenie mi funkcji kolportera andbdquo;Głosu Zagłębiaandrdquo;, uważając, że rozchodzi się w małej ilości, a chciałem doprowadzić do tego, by gazetą robotniczą zainteresowała się szersze grono - co mi się udało.

andbdquo;Dziadekandrdquo; zapraszał mnie często do siebie, dzieląc się swymi spostrzeżeniami oraz zwierzając się z zamiarw w stosunku do całego ruchu socjalistycznego w Zawierciu.

Bolał go bardzo upadek kooperatywy [spłdzielni] robotniczej andbdquo;Promieńandrdquo;, chciał dać gotwkę na wydźwignięcie jej, żądając w zamian pozwolenia obsadzenia jej ludźmi, ktrzy się cieszą jego zaufaniem. Nie doszło to do skutku, reszty artykułw spożywczych i innych pozostałych z likwidacji andbdquo;Promieniaandrdquo; wyniosły z gry nad Związkiem Włkniarzy - gryzonie.

Praca moja w P.K.Ch. za urlopujących furmanw się kończyła - zarząd Związku Włkniarzy z przewodniczącym G. na czele, udał się do administracji Tow. Akc. andbdquo;Zawiercieandrdquo; i przedstawił sprawę mego zwolnienia 1924 r. jako niesłuszną, i domagał się powrotnego zatrudnienia mnie.

Okres wyborczy 1928 r. - ustały żarcia, do pracy pozostawieni jesteśmy własnym siłom, nie ma funduszy zbirka wśrd towarzyszy, mało, urządzamy zabawę, zysk być musi, tylko nie trzeba dawać na kredyt, bo potem trudno odebrać - taka zapadła uchwała.

W bufecie jest nas czworo: tow. L. z żoną, ktraś z towarzyszek i ja.

andbdquo;Dajcie cośandrdquo; - już - proszę za ten czas wykupić bony - wykupuje i oddaje, otrzymuje co mu należy, tak robią wszyscy, zadowoleni, że ich uchwała jest ściśle przestrzegana, tylko funkcjonariusz - sekretarz andhellip;....., uważa, że go uchwała nie obowiązuje, krzyczy i wymyśla. Gdyby mi powiedziano, że dygnitarzy związkowych uchwały nie obowiązują, nie byłbym sobie zrobił z niego wroga.

Pieniądze są, teraz agitacja, rzucili się wszyscy, ja nigdy nie byłem w tyle, nie przykładałem dużej wagi do samych wyborw, liczyłem tylko na to, że słowa rzucone w masy, kiedyś plon przyniosą.

Organizowałem zgromadzenia wyborcze, przemawiałem na wiecach, nawiązywałem komitety wyborcze, ktre w myśl instrukcji i zapewnień władz partyjnych miano po wyborach zamienić w komitety partyjne.

Po wyborach na jednym z posiedzeń komitetu dzielnicowego, w sprawach organizacyjnych, poruszyłem sprawę zamiany komitetw wyborczych na partyjne, motywując, że przez to nie będziemy w przyszłości narażeni na takie pytania andbdquo;gdzieście byli dotychczasandrdquo;, z ktrymi stale spotykaliśmy się w okresie wyborczym, a prowadząc pracę na wsi wyrywać będziemy jej mieszkańcw spod wpływw kleru i partii burżuazyjnych.

Przeciwko mej osobie nagonka: Że poszedłem do Frakcji [w roku 1928 dokonał się w PPS rozłam, w efekcie ktrego zwolennicy sanacji utworzyli PPS była Frakcja Rewolucyjna], że zdradziłem klasę robotniczą że chciałem od związku klasowego odciągnąć innych towarzyszy, tylko mi zarząd i funkcjonariusz przeszkodzili itp.

Czekałem - w nadziei, że wszystko przetrzymam, przechodziłem rzeczy gorsze. Jednego razu wychodząc w pracy do domu, mimo woli włożyłem rękę do spodniej kieszeni marynarki i wyciągnąłem z niej przeszło metr cienko sprasowanego towaru - stanęło przede mną widmo nędzy, rozpoczynającej się 10.II.1924 r., gdy wwczas pozoru kradzieży starczyło, abym poszedł na ulicę - trzeba iść do jakiej organizacji zawodowej, aby w razie potrzeby znaleźć tam poparcie, i poszedłem do Frakcji, ktra w tym czasie zabierała się do tworzenia związkw zawodowych - tu zgrupowali się niedługo potem wszyscy ci, ktrzy uważali, że ich odejście ze związku klasowego zmusi funkcjonariusza do opuszczenia Zawiercia.

Widziałem, jak zawiązek robotniczy powstawał, przy pomocy p. p. kapitalistw. Tu doczekałem się Centrolewu - byłem świadkiem, jak z grą tysiąc zorganizowanych andbdquo;frakwandrdquo; otrzymuje 623 głosy w Zawierciu i jak potem jedni drugim zarzucali, że głosowali na Jedynkę i 23, byłem świadkiem krwawych bjek, a nawet ich mimowolnym świadkiem, a nawet ich mimowolnym uczestnikiem, pomiędzy zwolennikami PPS a Frakcji, ktrzy do niedawna byli jedną rodziną - byłem świadkiem, jak duża grupa robotnikw zorganizowanych w Frakcji i jej organizacjach zawodowych szła w tyle pochodu manifestującego przeciwko andbdquo;zamachowiandrdquo; na Wodza [Piłsudskiego] i była gotowa i przygotowana walić po łbachandhellip;....., gdyby ci ośmielili zabrać się do rozbicia lokalu TUR-a [Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego - organizacja kulturalno-kształceniowa, związana z PPS] w Zawierciu i wiem, że tylko troska o kawałek chleba trzyma ich po dzień dzisiejszy w Związku Związkw Zawodowych [prosanacyjna centrala związkowa].

Widziałem, jak menerzy Frakcji w Zawierciu podpisywali uchwałę wydania odezwy, wzywającej do głosowania na Jedynkę, chociaż mieli nakaz władz centralnych głosowania na listę nr 2 - kładli podpisy zamaszyście, radzi, że figurować będą obok podpisw p. p. kapitalistw: Erbego, Holenderskiego i innych, oraz obok podpisu dyktatora miasta, komisarza p. L.
 
***
 

1931 r. już po wyborach, podczas ktrych sanacja niczego nikomu nie żałowała w zamian za odniesienie do urny wyborczej jednostki, tak dbała o klasę robotniczą Zawiercia, że nawet prorządowa Frakcja - nie chcąc stracić wpływw, musiała zająć stanowisko wobec szerzącej się nędzy i wysłała delegację z memoriałem do Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej w Warszawie.

Uzbrojony weń jechałem w towarzystwie drugiego fraka do Warszawy, gdzie przez Z., jednego z dygnitarzy frackich, wprowadzeni zostaliśmy do Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej i przyjęci przez p. radcę o z rosyjska brzmiącym nazwisku, ktry mj towarzysz, b. komunista - siedzielec, obecnie zetzetowiec, chcąc wzruszyć pana radcę, memoriał poparł oświadczeniem, że andbdquo;w Zawierciu już jedzą obierzyny z ziemniakwandrdquo; - otrzymał odpowiedź od p. radcy andbdquo;ja już sam jadłem owiesandrdquo; - i to na pocieszenie przywieźliśmy głodującym.

U gry - dowiedzieliśmy się, że, pp. [Jędrzej] Moraczewski, Pączek, andbdquo;Wojtekandrdquo; [Marian Malinowski] i Gardecki [dawni działacze socjalistyczni], postanowili czerwone sztandary schować, jako w tej chwili nieodpowiednie i tworzyć solidarystyczne ZZZ.

Po przyjeździe do Warszawy, zdając sprawozdanie, widzę, że wszyscy są do rządw sanacyjnych usposobieni nieprzychylnie, a postępowanie andbdquo;Wojtkwandrdquo; uważają za ciążącą na nich hańbę, ktra zasłoni nawet młodość andbdquo;chmurną i grnąandrdquo;.

Miejscowe tuzy rzucają na nich gromy, aby na drugi dzień, gdy przyjechał wysłannik andbdquo;Wojtkaandrdquo; p. B. i zadzwonił nabitą kiesą, agitować za wstępowaniem do ZZZ.

Pierwszy to raz w mym życiu co innego myślałem niż robiłem - chodziłem z menerami na narady, pozornie przyznawałem im rację, by zmylić czujność, sprawę kierując tak, że sami poszli do andbdquo;Wojtkaandrdquo;.

Usilna moja praca (w porozumieniu ze zmarłym już długoletnim przewodniczącym Dzielnicy P.P.S. w Zawierciu, towarzyszem M., ktry pomimo wszystko, był dla mnie życzliwy), aby członkw związku frackich zaprowadzić na stare podwrko (wyłączając nawet z tego mą osobę, aby nią nie drażnić sekretarza p. K.) nie udała się tylko dlatego, gdyż kierownictwo bało się mieć za dużo pracy, ponieważ wśrd chętnych była spora ilość bezrobotnych.

W czasie tym żyłem tak jak olbrzymia część klasy robotniczej Zawiercia - pobierałem, jako bezrobotny 22 zł 50 gr. miesięcznie na sześć osb - było to tak mało, że gospodarz, u ktrego mieszkałem, upominał się o zaległy czynsz z lokalu i gdy prosiłem go, aby mi poczekał, bo z tego, co teraz otrzymuję miesięcznie dać mu nie mogę, powiedział andbdquo;na tydzień ci tyle dają, a nie na miesiąc, myślisz, że stary to frajer i że go oszukasz, takiego drania, co rozsiewa kłamliwe wieści wsadziłbym do kozyandrdquo;.

Czternastoletnia crka po przyjściu ze szkoły pracowała w zakładzie wulkanizacyjnym, zarabiając do czterech złotych tygodniowo, nie zawsze jednak właściciel zakładu miał pracę, był to też dochd niestały - chodziłem na sortownię w Łazach na węgiel, i nieraz mając 80 kg na plecach, robiłem 5 km i więcej, krążąc po bagnach i lasach, aby nie wpaść w ręce policji.
Mnie to na ogł udawało się dość szczęśliwie, było jednak parę wypadkw, że bezrobotny, dla ktrego kradzież węgla była jedynym środkiem utrzymania, płacił życiem, a brukowe świstki burżuazyjne robiły go notorycznym złodziejem, wielokrotnie karanym wyrzutkiem społeczeństwa i wszystkim podobnym - tylko nie napisali, że był to bezrobotny żywiciel rodziny.

Od lipca do listopada 1932 r. pracowałem przy budowie kolei Miechw - Krakw, gdzie warunki pracy i płacy niekoniecznie odpowiednie - niejeden jednak, ktry tam pracował a dziś pracuje na robotach publicznych, prowadzonych przez magistrat miasta z Funduszu Pracy, mile je wspomina.

Tam przynajmniej więcej zarobił i miał czas spocone czoło obetrzeć, nie mając obawy, że za to będzie miał andbdquo;urlop bezpłatnyandrdquo;.

Kwalifikowane kierownictwo naszych robt publicznych, zdało by się posłać z powrotem do szkoły technicznej, aby sobie przypomnieli o tym, że maszyna dobrze funkcjonuje, gdy ma dostateczną ilość pary i jest dobrze naoliwiona.

Jednego razu zimą, godzina 9-ta rano, ze wstawaniem się nie śpieszymy, gdyż żywność z otrzymanej akcji poprzedniego dnia została doszczętnie wymieciona - staramy się dzieci trzymać jak najdłużej w łżku, gdyż dopiero o godzinie 11-tej przed obiadem mam otrzymać parę złotych należnych mi za książki powieściowe Żeromskiego, nabyte w lepszym czasie - teraz kupi się za nie chleba i ziemniakw, gdyż i te się już skończyły.

Troje starszych dzieci: czternastoletnia crka dwunasto- i dziewięcioletni synowie o tym wiedzą, rozumieją jednak i czekają cierpliwie, dwuletni brać woła chleba i nie chce się nawet uciszyć, choć go straszymy policjantem i kozą (więzieniem).

Starszy chłopiec wstaje, ubiera się i wychodzi a po niedługim czasie wraca z bochenkiem chleba, z ktrego ukroiwszy kromkę niesie małemu - matka dopytuje się skąd wziął, ja przykryłem się pierzyną na łeb i nie chcę widzieć ni słyszeć, domyślałem się, że chleb ukradł, nie mam jednak siły z nim o tym mwić.

Żyjemy z dziećmi z dnia na dzień i czy jesteśmy na akcji z Funduszu Pracy lub czy mam robotę z tegoż Funduszu - jesteśmy bez nadziei lepszego jutra, głodni i obdarci.

Radujemy się, że nareszcie diabli wzięli z Zawiercia komisarza miasta, ktry stopniowo obniżył zarobki na robotach publicznych z 5 zł 20 gr. do 2 zł 10 gr., i wkrtce przekonujemy się, że łagodny następca zaraz w pierwszym sezonie podwyższa płacę za sześciogodzinny dzień pracy na 2 zł 40 gr., lecz robotnicy nie pracują sześć dni w tygodniu, jak poprzednio, lecz pięć, na skutek czego robotnik musi swj budżet tygodniowy zmniejszyć o 60 gr.

Do czerwca 1929 r. tj. do czasu mego wstąpienia do Frakcji, wolny czas spędzałem na czytaniu książek, ktre brałem w TUR-ze, pożyczałem od znajomych, od czasu do czasu kupując coś nowego.
Po wstąpieniu do Frakcji, chlałem na potęgę, chcąc zagłuszyć w sobie sumienie, ktre mwiło, że idę w niewłaściwym kierunku - ja, ktry przedtem nie wypiłem kieliszka gorzały, do ktrej wypicia nikt mnie nie namwił, teraz nie mogłem się bez niej obejść, po częstych libacjach, wracając do domu, czułem ogarniający mnie wstyd, przed żoną dziećmi i znajomymi, ktrzy się na mnie patrzyli jak na jakiego dotychczas nieznanego człowieka.

Po niejakim czasie odzyskałem rwnowagę, spędzając czas w otoczeniu rodziny i na czytaniu dzieł Kraszewskiego, Sienkiewicza, Rodziewiczwny, Prusa, Zapolskiej, Żeromskiego, Struga, Kaden-Bandrowskiego, Sieroszewskiego, Ligockiego, Hulki-Laskowskiego, Londona, Zoli, Wiktora Hugo, Zevaco, Ossendowskiego, Marczyńskiego, Suego i innych - najwięcej z przeczytanych cenię andbdquo;Przedwiośnieandrdquo; St. Żeromskiego, z Baryką szukam andbdquo;szklanych domwandrdquo;, z Baryką kołatam u andbdquo;Gajowcwandrdquo;, a nic nie mogąc wykołować, ginę z nimi na barykadach (nie wierzę - jak to wyczytałem, nie pamiętam już gdzie - że andbdquo;gdyby żył Żeromski, to zaprowadziłby Barykę do Sanacjiandrdquo;).

Czytałem Marksa i Engelsa, Kautskyandrsquo;ego, Bakunina, Otto Bauera, M. Gorkiego, Gostiewa, Czapińskiego i wszystkich, ktrzy popadną pod rękę - czytając poznaję świat, ludzi, dążenia, wiem, co dla kogo jest dobrym, a co złym, jak porwnać prawdę andbdquo;Manifestu Do Ludu Polskiegoandrdquo; [manifest Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej z premierem Ignacym Daszyńskim, powołany w nocy z 7 na 8 listopada 1918 r.] z dzisiejszą ordynacją wyborczą, - lecz czy dlatego jest milej, czy dzieci moje zjedzą większy kawałek chleba? (mniejszy często).

Czy gdybym nawet osiągnął większą wiedzę i naukę przez samokształcenie, stanowiłoby to dla mnie ochronę przed redukcją [zwolnieniem z pracy] i nędzą?

Czy nie lżej by mi było, gdybym nic nie rozumiał, o niczym nie wiedział i wszystko dobre i złe wpakował na los?

Takie ogrania mnie zwątpienie, a czy nie ogarnia je i innych?

Dlatego też tym bardziej teraz trzeba nieść ludowi oświatę, aby gdy ujmie losy świata w swoje dłonie, przez nieuctwo i nieświadomość nie być biedniejszym niż teraz.

Dlatego też uważam wszystkie drogi, ktre prowadzą do zdobycia wiedzy i kultury za dobre: książka, odczyty, gazetka ścienna (byle tylko na naczelnym miejscu widniał napis: andbdquo;Każdy uczciwy człowiek pogardza: donosicielem, szpiclem, prowokatorem i odszczepieńcemandrdquo;, chciałbym przestrzeganiem takiego napisu wychować ludzi bez wad, tak wielce szkodliwych dla ruchu robotniczego) teatr, wsplnie czytane gazety, gdyż nie wszyscy rozumieją, śpiew, muzyka, wycieczki tak chętnie witane przez młodzież, gdyż dają wiele przyjemności.

Trzeba jednak i to sobie samo śmiało powiedzieć, że rzeczy te w dzisiejszych czasach robić jest niezmiernie trudno, chociażby tylko dlatego, że każdy myśli przede wszystkim, jak zdobyć kęs chleba - wszędzie wszystkiego pełno, a można tylko na to popatrzeć.

Samokształcące się jednostki myślą przeważnie o tym, aby przez zdobycie nauki i opanowanie wiedzy zdobyć popłatniejsze stanowisko - zapominają często o szeregach, z ktrych wyrośli i wyszli, a bardzo często pracują na ich niekorzyść - wprawdzie są i tacy, ktrych zdobyta wiedza nie wyrwała z szeregw robotniczych, do tych śmiało można zaliczyć posła [Aleksego] Bienia [działacz PPS, w latach 1925-28 prezydent Sosnowca], ktry nie szumną reklamą a miłością, jaka wyłazi z jego postępowania, zdobywa serca nawet swoich przeciwnikw - człowiek ten na pewno nie jest synem bankiera i jeżeli dziś jest człowiekiem wykształconym, czego mu zapewne żaden nie odmwi, zawdzięcza to na pewno samokształceniu. Tym cześć!
Można będzie samokształceniem zainteresować i jednostki - do czasu aż wszechwładny kryzys nie zepchnie je w szeregi tych, ktrzy swym przedwczesnym zgarbieniem nagimi gicołami, ktrych wysuszone kształty podziwiać musi nawet prowadzący taką ofiarę policjant - wołają: Chleba! Pracy! Opieki!

Zdobądźmy się wszyscy na ofiarny wysiłek a zdobędziemy władzę! Uciszmy rozpaczliwy krzyk: bezdomnych, głodnych i nagich i zniszczymy Ciemnogrd.
Szanowni - pisząc nie chciałem nikomu złośliwie dokuczyć, to prawda dyktowana przez gorycz, żal i bl, że jesteśmy tak obdarci z wszystkiego, niemniej jednak za uczciwe zamiary i wysiłek, kocham Was bardzo, życząc na andbdquo;Starej Drodzeandrdquo; owocnej pracy, mam na myśli i całą klasę robotniczą, ktra dzięki temu wysiłkowi powinna na nowe andbdquo;Jutroandrdquo; wkroczyć przygotowaną, jeżeli tylko Waszych zamiarw nie przerwie zła moc i siła.

Daję Wam do rozporządzenia nazwisko i imię i inicjały Z. W., jeżeli cośkolwiek z mej bazgraniny wyjmiecie do druku, podpiszcie według swego uznania tym, co będziecie uważać za odpowiednie.

Z socjalistycznym pozdrowieniem

Zygmunt Wrbel
 

Zawiercie, dn. 7 lipca 1935 r.


Od redakcji: Powyższy tekst jest pamiętnikiem robotnika, nadesłanym na konkurs ogłoszony w roku 1935 przez Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego (TUR) w Krakowie - oddział im. Adama Mickiewicza, Seminarium Pedagogiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego i Seminarium Socjologiczne Szkoły Nauk Społecznych TUR. Pracami tymi kierowali prof. Zygmunt Mysłakowski i dr Feliks Gross - ten drugi był pomysłodawcą i spiritus movens całego przedsięwzięcia. Dr Gross to wybitny socjolog (po II wojnie światowej na emigracji w USA, gdzie był profesorem renomowanych uniwersytetw i doradzał prezydentowi Lyndonowi B. Johnsonowi), wwczas pracownik naukowy UJ, a jednocześnie działacz socjalistyczny (PPS) i wspłtwrca związanych z tym ruchem inicjatyw oświatowych. Gross szczeglnie interesował się kulturą klasy robotniczej, ktrej szeroko zakrojone badania inicjował w rżnych formach w latach 30.

Jedną z inicjatyw tego typu były badania ankietowo-pamiętnikarskie. W początkach roku 1935 zespł pod kierunkiem Mysłakowskiego i Grossa ogłosił konkurs na pamiętnik robotnika. Ogłoszeniu towarzyszyła szczegłowa ankieta z 35 pytaniami, ktra miała pomc uzyskać informacje stosunkowo jednolite, aby zaistniała możliwość przeprowadzenia badań porwnawczych i łatwiejszego usystematyzowania trendw ujawnionych w badaniach. Ankietę rozprowadzono rżnymi kanałami informacji - wśrd członkw TUR, działaczy PPS, publikując w prasie partyjnej (andbdquo;Robotnikandrdquo; i pomniejsze pisma), jednak w znacznej mierze w kręgach związanych mocniej lub słabiej z ruchem socjalistycznym. Termin nadsyłania ankiet wyznaczono na 15 maja 1935 r., jednak część prac nadeszła po terminie, rwnież je uwzględniono.

Zebrane prace, w liczbie prawdopodobnie kilkuset, zostały opracowane naukowo. Teksty najciekawsze zdaniem inicjatorw badań uhonorowano finansowo i innymi nagrodami, a następnie opublikowano w liczbie 25 w roku 1938 w książce andbdquo;Robotnicy piszą. Pamiętniki robotnikw - studium wstępneandrdquo;, wydanej nakładem Księgarni Powszechnej w Krakowie dzięki dotacji Naukowego Towarzystwa Pedagogicznego. Posłużyły one także Feliksowi Grossowi jako materiał przy pisaniu znakomitej pracy naukowej andbdquo;Proletariat i kulturaandrdquo;, ktra ukazała się rwnież w roku 1938.
  
Jednym z pamiętnikw zamieszczonych w książce andbdquo;Robotnicy pisząandrdquo;, a więc uznanej za jedną z najlepszych spośrd nadesłanych, był tekst przesłany przez zawiercianina, Zygmunta Wrbla. Powyżej przedstawiliśmy jego pamiętnik, przedrukowując go z tej książki, dziś unikatowej, trudno dostępnej, nie wznawianej od międzywojnia.

W oryginalnym tekście poczyniliśmy pewne zmiany językowe i interpunkcyjne, dostosowując wczesny tekst do dzisiejszych reguł pisowni - czyniliśmy tak jednak wyłącznie tam, gdzie było to niezbędne dla czytelności tekstu przez wspłczesnego odbiorcę; pozostawiliśmy bez zmian wiele wyrażeń gwarowych lub niepoprawnych językowo, lecz łatwo zrozumiałych, chcąc zachować w jak największym stopniu specyfikę oryginalnego stylu autora. Innego rodzaju ingerencje w tekst polegały na zamieszczeniu w nawiasach kwadratowych wyjaśnienia niektrych zwrotw lub informacji istotnych dla zrozumienia wymowy tekstu. Jednak rwnież tutaj staraliśmy się ograniczyć te ingerencje do minimum, aby nie zaburzać toku oryginalnego wywodu. W każdym razie wszystkie nawiasy kwadratowe pochodzą od nas, nie występując w tekście oryginalnym.

Prezentowany tekst stanowi ciekawy przyczynek do dziejw Zawiercia i jego stosunkw społecznych sprzed 70-100 lat. Jest tym ciekawszy, że przedstawia obraz miasta i jego realiw z perspektywy andbdquo;szarego człowiekaandrdquo; i jego człowieka, nie zaś, jak to zazwyczaj bywa z przekazami historycznymi, osoby usytuowanej w wyższych warstwach społecznych. Jest to zatem swoisty spacer po Zawierciu andbdquo;plebejskimandrdquo; - spacer oczywiście subiektywny i nie oddający całokształtu przeszłości miasta, lecz bez wątpienia ciekawy i jakże barwny. Dodatkowy atut stanowi polityczny andbdquo;profilandrdquo; autora, działacza socjalistycznego - bez wątpienia czyni on tekst jeszcze bardziej subiektywnym, lecz jednocześnie nadaje mu logiczną, zwartą oś tematyczną, wykraczając poza luźny zbir wrażeń z przeszłości.

Zapraszamy do lektury.

Tekst udostępnił ze swoich zbiorw, opracował redakcyjnie i opatrzył komentarzem

Remigiusz Okraska



</description>
        </item><item>
        <title>Wspomnienia o minionym Zawierciu. Grażyna Czop</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/wspomnienia_o_minionym_zawierciu_grazyna_czop</link>
        <description>Publikujemy tekst oraz zdjęcia przekazane przez Panią Grażynę Czop. Tekst został zamieszczony zgodnie z oryginalną pisownią. W wielu miejscach zmuszeni bylismy jednak dokonać skrtw oraz korekty tekstu dla jasności przekazywanych treści.
Redakcja
 
Wspomnienia o minionym Zawierciu.
Miasto - Zawiercie moje rodowe. Stamtąd pochodzą moi przodkowie. Jest szkoła Nr 1 co mnie wykształciła. Języka polskiego - ostra Szymczykowa uczyła. A WF z basenem ćwiczyła Masłowska. To była w tych czasach sława mistrzowska. Plastyki uczyła Krystyna Izdebska. Ja do dziś pamiętam co żywa, co martwa natura. Jak trzeba szkicować, a jak malować. Mgr Bartosik historii uczyła. To co przekazała żadna inna pani by nie nauczyła. To była szkoła piękna i miła. Tyle w nas wlała i nauczyła. Całe jej grono należy wyrżnić.
 
Tu się chowałam w mym mieście kochanym. Tu znałam każdą uliczkę i zakręt, całą rodzinę, sąsiadw, znajomych, szkolnych kolegw i dzieci z podwrka. Tu nawet w nocy nie bałam się burka. Tu na podwrku jadłam ogrka, kromeczkę z masłem, z rzodkiewką krojoną, chleb posypany cukrem i pokropiony wodą. To było hasło dzieci naszego podwrka. To na ul. Porębskiej się wszystko działo. On ma z rzodkiewką, ja ze szczypiorkiem, ty z pomidorkiem, a my ze stopionym smalcem. A do picia była herbatka albo kompocik z czarnej czereśni. To był nasz taki podwieczorek, a kto bogatszy ten na Porębskiej miał w domu łomek, albo tofika, nieraz lizaka, a czasem Jawę, babeczkę z kremem lub budyń z dżemem.
 
Mieszkał tam pradziad i dziad tam stąpał. Babki mieszkały, dzieci chowały i gotowały. Rodzice mieszkali i miasto kochali. Wszystko widzieli i historie znali. Z każdej budowli się radowali. Kuchnię zawiercką tak dobrze znali. W las się chodziło po runo leśne w lasy porębskie, w sadzonki leśne. Tam się zbierało jagody, grzyby, czasem jeżyny. Był herbatki na przeziębienie. Oglnie pili starsi, młodzi dobrze słodzili i zdrowi byli. Chłopi wozili mleko z Kierszuli i cielęcinkę, bo mieli własną gadzinkę. Tu się nam żyło biednie i żywo. Bo wszyscy razem tam się bawili, a z sąsiadami jak dobrze żyli. Było tu zgranie, w wieczr śpiewanie. Zapach prażonek na liściach kapusty, ziemniakw wyjadanie. Tak smakowały niedzielne prażonki w kastrolu pieczone darniem przykryte. A rano wszyscy do pracy gnali. Mama - bawełna - tkaczka wzorowa. Ojciec - zestawiacz surowcw szklanych. Sąsiad pracował na Huldczyńskiego. Sąsiad z sąsiadką na Wiktoryjce i też w Erdalu, inni w szpitalu i też w octowni. Buczki buczały od 5:30 wszyscy musieli się do 6:00 zmieścić. A pracowali na trzy zmiany. Kiedy 14:30 z pracy wracali my jako dzieci na nich czekali i do torby im zaglądali. Co masz dziś dla mnie? Mam oranżadkę, ciastko z kremem, nie zjedzony swj z rana chlebek. Bo była przędza bardzo wilgotna, nitki się rwały i było wiązać. Kochana matka tak pracowała by dzieci swoje wychowała. Ona przed wojną się urodziła i dobrze znana była jej bida. A moja babcia Szarwarynowa przed wojną brała na książkę u Żyda. Były to czasy ciężkie, okrutne, fabryki stały, ludzie głodowali - byli na dawkach tygodniwkach. Ludzie pod magistratem stali i wołali. My chcemy pracy - chleba, bieda nas zgnębi. Była też Kępa i wrzosowisko w stronę Borowca ciągło się wszystko.
 
Szkoła na Szkolnej. Porębska, Szkolna i też Rolnicza to wiejska dzielnica, tam krowy mieli, kozy chowali, mleko i sery też sprzedawali. Był sklep - Greckich wyrobw swojskich. Kapliczka Św. Jana na Starym Rynku była stawiana a była znana z dziada pradziada. Przez ruch kołowy w tej okolicy ją przeniesiono do Porębskiej dzielnicy. Była też magiel i Żyły gdzie kobiety wałki z bielizną kręciły. Jarmark był wielki na Dąbrowskiego na środku jatka stała, co mięsem handlowała. A przy kościele Piotra i Pawła chr Lira śpiewał - kapelmistrz przygrywał. Zenobia moja babcia kochana ona też w Lirze sopranem śpiewała. Była Resursa i Lutnia, był też Sokł. Piękne tenory tam też śpiewały. Ludwik Szarowaryn śpiewał i robił zabawy. Piękne majwki organizował. Była Karczewska i też Malczewska, co pedagogw szkoliła. Był browar na Aptecznej. Olbrzymia brama.
 
Tam gdzie mamy Intermarche stawy były, a w tych stawach ryby żyły. Domki białe i czerwone, z tych kamienic ja pochodzę. I komrki, i ogrdki, i piekarnia co w niej babki piekły bułki, chleby i drożdżwki. Na środku tego placu była duża też topola pod ktrą dziady w karty grały, a w niedziele gożołeczki popijali. Dziś Kamienic już nie ma, topola przez burzę spalona.
 
Przed wojną w Zawierciu bieda była straszna. Pozostałości po kopalniach brunatnego węgla były w lasach Porębsko-Kądzielawskich. Tam zawierciacy wykopywali resztki węgla aby zabezpieczyć się na zimę. Tam gdzie prowadzi droga od Zawiercia do Kierszuli jest dziś stacja benzynowa. Rozciągają się malowniczo ukwiecone łąki i rw wodny. To tak zwane łąki gra dł. Tam zawiercianki kwiaty wiły wianki, chłopcy na gitarach grali a panny śpiewały. Zenia, Henia - zawiercianki bardzo dumne tak śpiewały. Jak tu na zawierckich łąkach ładnie. Kiedy wiosna w polach pachnie. Zieleniutka trawka z rana mw wszystkim witam pana. Stokroteczka się ukłoni mniszek z trawki się wyłoni. Koniczynka bardzo rada prosi niech fiołek siada. Margarytki takie żwawe zapraszają na zabawę. A konwalia się wychyla. Może ja się na coś przydam. Wyjść tańcząc na łąkę Gra - dł.
 
Tam gdzie stoi dziś Żeromski były tam domki zwane koszarami. Były to domki drewniane z ogrdeczkiem okrążone. Nowowiejscy tam mieszkali co się z herbu wywodzili, pradziadowie moi byli od strony babci Zeni. Służba zdrowia się rozwijała szpital przy Huldczyńskim miała, Porodwka też tam była. Właśnie tam się urodziłam. Mama w domu się rodziła, akuszerka przy niej była.
 
Tam gdzie tunel jest podziemny. Był tam przejazd kolejowy. Budka z drżnikami stała. A szlabany drżniczka opuszczała. Marszałkowska deptak znany, sami Żydzi tam mieszkali, sklepy i stragany miały, I zawierciakom tak gadały andbdquo;wasze ulice a nasze kamieniceandrdquo;. Były szklarskie kamienice tam hutnicy w nich mieszkali w środku Szklarska szkoła stała (nr 4). Jest alejka wzdłuż kościoła, są tam wierzby dokoła, są kapliczki też kościelne gdzie modlili się zawierciacy wiernie.
 
 Argentyna przedwojenna to dzielnica bardzo pewna. Stąd andbdquo;Anczakiandrdquo; się wywodzą. Oprychwki z sobą noszą. Na zabawach ugoszczeni, na wesela poproszeni przypilnują i zadbają. A jak tylko złe spojrzenie i złe będzie ugoszczenie to rozrba jest gotowa. Światła pogaszone wszystkie, druhny wypędzone, stoły z jadłem przewracane, mordy podrapane, włosy jak badyle. To andbdquo;Anciakiandrdquo; argentyńskie na Zawiercie całe słynne. Kto zabawy im żałuje, zęby w gębie porachuje.
 
Do kościoła się chodziło i szkołami, i parami, wojaki, i żandarmi, fabrykanci. A jak przyszedł odpust znany, wszyscy w sumie udział brali. Rodzinami się gościli na zabawie wszyscy byli, a śpiewali i tańczyli. Wszystkich rwno ugościli. Placki były popieczone. Pyszna strucla z powidłami i ruszany z posypkami. Na obiadek rosołek był zawiercki ten smaczniutki i najlepszy i kapusta młoda była co ją babka doprawiła. Garnek cały wylizany i kompocik był podany. Pomidorek był w cebulce, ogreczek na przystawce. Czasem była galareta, pyszne flaki, a i pasztet jaki. A cukierki jakie były, obwarzanki my nosiły. Kapiszony i korkowce tak strzelali nasi chłopcy. Był osiołek, karuzela przyjechała.
 
Te urocze zawiercianki ubierały się jak paryżanki. A urodę w sobie miały, że się wszyscy w nich kochali. Miały piękne kapelusze, rękawiczki koronkowe aż pod łokcie falbankowe, botki zgrabne i pończoszki, a nżeczki tak rzeźbione i torebki skrkowe. Biżuterie też nosiły, a kostiumy jakie szyły, bluzki miały z żabotami.
 
A zawierccy przystojniacy mieli fraki lub smokingi, garnitury meloniki i laseczki. Krawat dobrze wywiązany, mały wąsik lub brdeczka, krtkie baczki i spojrzenie szlacheckie. Pźniej przyszły spodnie - pompy. Były modne i wygodne, oprychwki, marynarki pepitkowe i koszule flanelowe. Zawierciały w 1900 r to elita była wielka. Skończył 7 on oddziałw, a miał szkołę jak pan wielki. A na stawach Huldczyńskiego wszyscy razem się kąpali. A pływali, nurkowali. Czasem stawy Elki odwiedzali a na Przemszy w Kądzielawie tam łapali raki zdrowe. W stawach Skupnia tatarak zrywali i w Zielone Świątki mieszkania umajali. Wszystkie pola wszystkie łąki to Berenta są majątki. Miał pałacyk przy naprawach samochodowych, wielki ogrd, strży kilku.
 
Zawierciacy żyć umieli mając biedę. I sanacje też przeżyli. Zjedli pipki, salabutki i wodzianki udrobili, kawy gorzkiej się napili, fabrykantw też przeżyli. Okupanta wypędzili a zakłady otworzyli, do roboty chętni byli. Wielu rodnych zawierciakw za organizacje andbdquo;Płomieńandrdquo; zginęła w Oświęcimiu. Między innymi mj wuj Jzef Sienko był w Oświęcimiu, ale jakoś przeżył. Natomiast stryj mamy mojej Onufry Szarwaryn nie przeżył został zniszczony w Dachau. Brać zawiercka walczyła z okupantem w pocie czoła i z sanacją. Nie pozwoliła zamykać zakładw. Chcieli żyć w miarę godnie rozwijać swoje rodziny i miasto. Chętnie podejmowali się pracy społecznej w PRL. Dzisiaj piękne Zawiercie rozbudowane, ale nie takie jak ja pamiętam i moi przodkowie. Zawiercie tamto, to coś co nigdy nie wrci. To sąsiad brat przyjaciel jak kwiat. Znajomy to serca chwat. A cała brać to zawiercki - klan.
Był las kamienic, to stare kamienice szare na ul. Niedziałkowskiego, domy bawełny. A przed nim czerwony budynek - to łaźnia miejska. Tam gdzie ZUS przeniesiony - kilka krokw przed nim kino Stella w ktrym oczy zawierciakw na wszystko wpatrzone. Było kino Włkniarz. Był też basen szklarski z tyłu huty szkła. Bar Pasierbińkich na Grnośląskiej - gdzie domowe obiadki serwowane. Była cukiernia u Jagielakw same pyszności. To wspomnienie w sercu będzie bo historia mi jest znana przez pradziadw opisana. Ja ją dalej opisuje, pokoleniom przekazuje. Gdybym jeszcze się raz urodzić miała to w Zawierciu bym tylko chciała. Bo to miasto moje drogie, kto w nim żyje ten to wie.
 
 
Napisała Grażyna Czop z domu Pawlik crka Mirosławy z domu Szarwaryn crka Zenobii z domu Walczyk crka Marianny z domu Nowowiejska .
Telefon kontaktowy: 032 67 33 914



</description>
        </item><item>
        <title>Stanisław Szota. Wspomnienie o żołnierzach Batalionu Obrony Narodowej and#8222;Zawiercieand#8221; walczącego o Polskę w 1939 r.</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/wspomnienie_o_zolnierzach_batalionu_obrony_narodowej_8222zawiercie8221_walczacego_o_polske_w_1939_r</link>
        <description>Mj ojciec Stanisław Szota (rocznik 1905) był żołnierzem Batalionu od początku jego powstania. Był dobrze wyszkolonym wojskowym, w latach dwudziestych XX w. odbył służbę wojskową w Brzeżanach na kresach wschodnich II Rzeczpospolitej w wojewdztwie stanisławowskim.
Pracując w Zakładach Przemysłu Bawełnianego TAZ  w Zawierciu wstąpił w szeregi organizowanego wojskowego Batalionu Obrony Narodowej andbdquo;Zawiercieandrdquo; w Zawierciu i uczestniczył we wszystkich jego ćwiczeniach. Mając kilka lat przypominam sobie zbirkę żołnierzy należących do Batalionu w lasku brzozowym obok byłego Seminarium Nauczycielskiego (obecnie Technikum Samochodowe) z zaciekawieniem przyglądałem się paradnej musztrze. Było to chyba ostatnie spotkanie żołnierzy z rodzinami. Siedzieliśmy z ojcem obok innych spożywając skromny posiłek żołnierski. Pomimo, że byłem bardzo młody odczuwałem podniosłą atmosferę. Wkrtce też nastąpił czas pożegnania, a biwakujący żołnierze na donośny rozkaz przełożonego oficera sprawnie ustawili się w szeregi i wreszcie ruszyli w kierunku dworca kolejowego w Zawierciu, gdzie pożegnania już nie było. Zapamiętałem tylko zatroskaną matkę, ktra pocieszała mnie, że tata wrci z Zaolzia (rok 1938). Wraz z ojcem zapamiętałem wyglądającego z wagonu Bolesława Ruska krewnego ze strony matki i płaczącą jego żonę. Obok peronu przejeżdżały też transporty wojskowe. 
Po krtkim pobycie licznie zgromadzonego wojska na terenach Zaolzia Batalion wrcił do Zawiercia. Pamiętam paradną defiladę i spotkanie żołnierskie w Domu Ludowym przy obecnie znajdującej się przy ul. Westerplatte. Były to bardzo trudne i niespokojne czasy dla Polski. Pomimo młodego wieku i beztroskiego dzieciństwa docierało jednak do mojej świadomości, że dzieje się coś niedobrego, a moja najbliższa rodzina matka, ojciec i dziadkowie wykazywali podniecenie i nerwowość. 
Zbliżała się wiosna 1939 r. Ojciec i dziadek regularnie wychodzili do pracy, matka zajmowała się krawiectwem, a ja zabawą z liczną gromadką dzieci zamieszkałych w domach fabrycznych przy ul. 11 listopada. Do matki przychodziły sąsiadki, korzystające z usług krawieckich. Słyszałem jak mwiły o wojnie, ktra w mojej świadomości stanowiła tylko zagadkę. Najbardziej utkwiło mi w pamięci kiedy zobaczyłem ojca w mundurze wojskowym z karabinem i innymi wojskowymi rzeczami. Słyszałem jak mwił, że jedzie na ćwiczenia i wojskowym taborem przywoził żołnierzy należących do batalionu na miejsce zgrupowania. I przyszedł czas pożegnania, ktry szczeglnie utkwił mi w pamięci. Ojciec żegnał się z matką, ze mną, rodziną i sąsiadami. Odczuwałem, że był wzruszony, zachował się jednak spokojnie. Żonę, moją matkę żegnając i mnie ucałował, a ona wręczyła mu medalik. Założył plecak oraz karabin i odszedł. To co przeżywał pozostało tajemnicą.
Bardzo dobrze utkwiły w mojej pamięci groźnie wyjące syreny fabryczne pogłębiające niepokoje sąsiadujących osb, ktre z trwogą wypowiadały słowa andbdquo;że to jest wojnaandrdquo;. Pozostał mi w pamięci oddział wojskowy, ktry wybrał sobie na krtki odpoczynek na placach przy budynkach fabrycznych przy ul. 11 listopada w Zawierciu (był to jak pźniej się dowiedziałem oddział należący do Krakowskiej Brygady Kawalerii). Żołnierze ostrzeliwali przelatujące niemieckie samoloty, a ja zaciekawiony jak oni strzelają wyrwałem się matce chcąc to zobaczyć. W tym czasie Batalion andbdquo;Zawiercieandrdquo; w ktrym mj ojciec był żołnierzem (opowiadali starsi) uczestniczył w walkach obronnych w rejonie Mikołowa. Przypominam sobie miałem 4 lata jak moja mama, dziadek i babcia szykowali się do ucieczki, spakowali potrzebne rzeczy, kanarka wypuściły z klatki na mieszkanie, pozostawiając mu niezbędne pożywienie, zamknęli mieszkanie, a mnie wsadziły do wzka wraz z pakunkami i udali się do stryja zamieszkałego przy ul. Westerplatte,  skąd mieliśmy się udać w dalszą drogę. Był piękny wieczr, a ja wraz ze starszym kuzynem przyglądaliśmy się jak stryj pakował na wzek o dwch kłkach bardzo dużo przedmiotw wśrd ktrych mieliśmy jechać rwnież z kuzynem. Celem podrży byli kuzyni stryja w rejonie Pilicy. Wczesnym rankiem stryj oznajmił, że nie może uczestniczyć w dalszej drodze ewakuacyjnej rodziny, bo Niemcy będą rozstrzeliwać pozostałych mężczyzn i wraz z dziadkiem postanowili się ukryć w bezpieczne miejsce. Dziadek jednak wkrtce wrcił, a stryj miał pecha, bo znalazł się w rejonie Charsznicy, gdzie były szczeglne niemieckie naloty. Mimo to przeżył. Na ulicach miasta było pusto i spokojnie, zapamiętałem przejeżdżający na motocyklach i samochodach jakiś oddział niemieckich żołnierzy, byli bardzo weseli, palili papierosy, kiwali rekami (zapamiętałem rwnież jakiś oddział niemiecki w 1945 r. i wlokących żołnierzy za furmankami owiniętych kocami, wielu było zabandażowanych).
Chyba już w zimę mama dowiedziała się, że ojciec przebywa w niewoli niemieckiej w Krakowie i pracuje przy budowie mostw. Wkrtce został zwolniony i wrcił do domu. Początkowo ojciec był bardzo zamknięty i nie chciał opowiadać o przejściach wojennych, pźniej jednak mwił krewnym, że żołnierze Batalionu przeszli wielkie męki i cierpienia, a wielu zginęło. Dowiedział się też, że pod Wyrami zginął ojciec mojego kolegi pan Karol Milejski, a kolega Jerzy wraz z bratem Aleksandrem zostali całkowitymi sierotami, bo ich matka nie zniosła śmierci męża i z przejęcia zmarła w Szpitalu w Lublińcu.
Dowiedziałem się też, że zginął ojciec koleżanki żony z Siewierza (był w kompanii andbdquo;Siewierzandrdquo; należącej do batalionu andbdquo;Zawiercieandrdquo;) pan Jan Bednarz, ktry zginął wraz innymi żołnierzami w miechowskim i został pochowany na cmentarzu w Kazimierzy Wielkiej. Batalion pod Wyrami w Mikołowskim stoczył wraz z innymi oddziałami Wojska Polskiego bohaterską walkę z przygniatającą przewagą niemieckiej dywizji pancernej i zmuszony był do odwrotu. Mj ojciec po latach wspominał, że polskie oddziały słabo uzbrojone zmuszone były do szybkiego odwrotu, żołnierze idący piechotą zdarli podeszwy butw wojskowych z gwoździami i szli już prawie bosymi nogami, głodni, wycieńczeni gubiąc nawet po drodze karabiny i plecaki. Wielu zachorowało na krwawą biegunkę, gdyż  odżywiali się surową kapustą, jeszcze nie zebraną z pl.
Według posiadanej wiedzy Batalion doszedł już prawie rozbity do Tomaszowa Lubelskiego. Zginął dowdca (nie znam nazwiska) wielu dostało się do niewoli niemieckiej i sowieckiej. Wśrd tych ktrzy dostali się do niewoli sowieckiej był lekarz Batalionu pan dr Tuora, ktry zginął w Katyniu. Tak smutnie zakończyła się bohaterska, ofiarna i patriotyczna kampania żołnierzy Batalionu Obrony Narodowej andbdquo;Zawiercieandrdquo; walczącego o wolność i niepodległość Ojczyzny. Dzisiaj powinien pozostać wdzięczny szacunek dla tych ofiarnych ludzi i nieskończenie trwająca pamięć.
Należy wyrazić podziękowanie i wdzięczność organizacjom kombatanckim, władzom Miasta i duchowieństwu z Bazyliki za organizację i uświetnienie uroczystości wmurowania tablicy pamiątkowej Batalionu przy Grobie Nieznanego Żołnierza. 
Zawiercie wrzesień 2009 r.      
Janusz Szota
Syn żołnierza Batalionu
Stanisława Szoty

Do tekstu wprowadzono nieliczne redakcyjne poprawki w celu utrzymania spjności tekstu. 
Red.



</description>
        </item><item>
        <title>Szara Kamienica</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/szara_kamienica</link>
        <description>SZARA KAMIENICA
Zawiercie, ul. Porębska 

Natalia Garbarczyk 
(z d. Wawszczyk) 
MATKA
Zbigniew WartaWieczorek
SYN

Wydanie pierwsze, jesień 2003 r. 
Fragmenty zamieszczone dzięki zgodzie autorw.
Kontakt z autorem: zewpress@wp.pl
 
 
 

Motto:

andldquo;Spieszmy do Zawiercia! Na to zasługuje. Żadne inne miasto nie zostało tak ciężko dotknięte klęską  bezrobocia jak właśnie Zawiercie. A jednak ludzi tego miasta nie dało się załamać.andrdquo;
Z orędzia biskupa Teodora Kubiny. Za: andldquo;Z dziejw miasta Zawiercia i parafii. Z okazji VII Diecezjalnego Kongresu Eucharystycznego. 28 - 29 czerwca 1939 r.andrdquo;
I OTWARCIE DRZWI DO SIENI
(Uwaga na dziury, bo deski w podłodze pokradli!)
 
To jest otwarcie drzwi i wejście do sieni tej książeczki, bo przecież mwi ona o Szarej Kamienicy co jest jak stary umierający człowiek. Ma sto lat i ciut, mało w ktrym z wybitych oczodołw okien pali się światło. Menele, a może po prostu biedni ludzie wynoszą z niej wnętrzności (cegły, drewno) po kawałku. Niedawno kupił ją, wraz z przylegającym terenem, za marne grosze przedsiębiorca z Mrzygłodu. Jej dni i dni ostatnich mieszkańcw są policzone. 
Podobno przedsiębiorca chce zburzyć piętro, a z parterowej części zrobić garaże. A może sprzeda to na jakiś market. Rozbierający kamienicę chyba robią po jego myśli - nie musi płacić brygadom rozbirkowym. Szara Kamienica stoi przy zawierciańskiej ulicy Porębskiej, ale mogłaby stać także w Kochłowicach na Grnym Śląsku, czy też na pomorskim osiedlu po byłym Państwowym Gospodarstwie Rolnym. (W kwietniu 2008 r. po 102 latach istnienia kamienica została zburzona - patrz zdjęcie obok, przyp red. PA)
Przez wiele lat służyła jako ciasne, ale własne mieszkanie dla robotnikw Ś. P. Towarzystwa Akcyjnego "Zawiercie", ktre umarło już raz przed II wojną. Drugi raz jego spadkobiercę - Zawierciańskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego uśmierciła rewolucja roku 1989. Kiedyś przedsiębiorstwo to zatrudniało ponad 9 tysięcy ludzi ! Było to na progu wieku XX.
Teraz w TAZ mieszczą się tam "wodociągi" i znak czasw - Powiatowy Urząd Pracy. Dom przy ul. Porębskiej 33 (kiedyś 31) składa się z pojedynczych niewielkich izdebek, ktre były jednocześnie sypialnią, kuchnią i pokojem przyjęć, a także łazienką. Na Śląsku nazywało się to "ajncla", a takie pracownicze budynki familokami (po wsiach czworakami).  
Nie przeczę, że cała ta opisana historia ma wymiar bardzo osobisty - przez ponad 60 lat żyły, kochały i umierały się tu trzy pokolenia mojej rodziny po kądzieli. Matka moja Natalia z d. Wawszczyk po 15 - letnim okresie przemieszkiwania gdzie indziej powrciła tu - do jednego z przebudowanych "czerwonych domkw". 
Stoi on prostopadle do Szarej Kamienicy. Drugi z "czerwonych domkw" zburzono. Matka więc co dzień patrzy na upadek kamienicy w ktrej się urodziła ona i ja. Oboje mamy chorobę dokumentowania rzeczywistości, swego śladu na Ziemi. U mnie objawiła się ona paroma wydanymi książkami, u niej stosem zapiskw na rżne tematy. Noszą one roboczy tytuł andbdquo;Fotografia dniaandrdquo;. 
Uważam jednak, że historia Szarej Kamienicy to w jakimś sensie dzieje całego grodu nad Wartą, a także oddanie przemian jakie zaszły w awansowanej ze wsi do miasta społeczności polskiej. I nie może być tak, że z Szarej Kamienicy nie zostanie kamień na kamieniu, bo te słowa mogą być trwalsze od nich. 
W ten czas boję się wejść do Szarej Kamienicy. Nie chcę zobaczyć tego co jest TERAZ w środku, wolę patrzeć w głąb duszy swojej. Oczami moimi i Matki. Ta książeczka to także zapis życia zwykłych, skromnych ludzi. Nie zawsze być może na taki zapis zasłużyli. Jeszcze jedno - matka posiadała taką wiedzę o każdym z mieszkańcw, sąsiadw - czy na dzisiejszym blokowisku mamy chociażby część tej znajomości życia? 
Zbigniew Warta Wieczorek

UCIECZKA PRZED KOZAKAMI

MATKA: Zawsze mwiłam, że pochodzę ze szlachty, ale kto tam wie naprawdę jak to było. W 1863 r. anonimowa matka mojej babci jechała powozem. Uciekała przed kozakami przez las. Była w ciąży. Dziecko urodziła w rejonie Pohulanki (pomiędzy Myszkowem a Częstochową). Położnica  zmarła a dziewczynkę wychowywali leśnicy, albo bednarze. I oni właśnie jej dali nazwisko Bednarska. Potem państwo z miejscowego dworu chcieli moja babkę Emilię wysłać do szkł, ale jej przybrani rodzice się nie zgodzili. Wyszła za mąż za mojego dziadka - Jana Piedzińskiego (jest zdjęcie tegoż z 1910 r. jak leży z sumiastym wąsem w trumnie; w tle rodzina. Robione przypuszczalnie w Szarej Kamienicy. Taka wtedy była moda fotograficzno - obyczajowa). Piedziński był wdowcem i miał już dzieci. Obrotny był ten dziadek - m.in. miał ciotkę Ludwikę, ktra zmarła w r. 1942 w wieku lat 70 będąc panienką. 
 JA: Całe lata w rodzinie funkcjonowała wielka pierzyna, jedyna pozostałość po tej ciotce. Jej grb w latach 80-tych przekopano w rejonie kaplicy na głwnym zawierciańskim cmentarzu.. 
   MATKA: Chyba miał też dziadek Piedziński jednego, albo dwch synw. Ktryś miał na imię Franek. Mieszkali obok pźniejszego liceum handlowego w drewnianych domkach na obecnej ul. Grnośląskiej. 
  JA: Ulica Grnośląska, kiedyś głwna. Tędy prowadziła trasa z Katowic na Kielce jeszcze w latach 60-tych, ale potem wybudowano wiadukt, bo ciągle były kolejki pojazdw przed szlabanami kolejowymi. Wiadukt skasował także targowisko - "kocie łby" na Nowym Rynku. Przeniesiono je w rejon Żabiej i Obrońcw Poczty.  
  MATKA: Ci Piedzińscy byli rzeźnikami. Pochodzili z Pilicy. Ich crka wyjechała do Ameryki i tam umarła w 1949 r. Zachowało się jej kolorowe zdjęcie zrobione w nowojorskiej dzielnicy Paterson. Po tamtych Piedzińskich był syn Stanisław. Ożenił się on z panią, ktrej matka była położną - z domu Kurp. Pamiętam taka tabliczkę na kamienicy "Położna Kurp". Więc ten Stasiek umarł. Grb jego jest patrząc od kaplicy w stronę grobu mojej siostry Lodzi. 
  JA: W stronę byłego cmentarza dziecięcego. Po Staśku jest  syn, ktry obecnie jest lekarzem. Poza nimi nikt w Zawierciu się tak nie nazywa. W 2003 r. chodziłem podczas wyprawy rowerowej po cmentarzu pilickim, ale o żadnym Piedzińskim tam nie słyszeli.


V TERAZ WIDAĆ NIEBO

MATKA: Przed wojną po wodę chodziliśmy do studni. Koło willi dyrektorskiej była. Taka studnia na korbę. Wodę w domu i ubikacje pod schodami założyli dopiero pod koniec lat 50-tych. Wcześniej ubikacje było koło komrek. W zimę więc w razie potrzeby służyło  wiadro stojące w izbie. Komrki odgrywały role piwnic. Bo takich w Szarej Kamienicy nie było. U gry natomiast znajdował się strych na ktrym suszyło się bieliznę. Teraz to już przez ten dach widać niebo, bo albo się rozleciał, albo go porozbierali na opał.


VI WEJŚCIE DO MIESZKANIA.
WIDOK W ŚRODKU

MATKA: Mieszkaliśmy ja, Mama, Ojciec (Siostra Lodzia umarła w 1943 r.). Umeblowanie było takie: 2 łżka, duża szafa ubraniowa, stł 1,5 metra długości, kredens i stolik na ktrym  stała pośrodku figurka Matki Boskiej. Po bokach znajdowały się wazoniki wąskie wysokie (do dziś je mam) a w nich sztuczne kwiaty, ktre moja Mama sama robiła.   Stała też pasyjka Pana Jezusa i figurka Chrystusa, ktry klęczał dźwigając krzyż. Miał na sobie długą szatę, krzyż był pomalowany na brązowo.
Odkąd tylko pamiętam, że jeżeli mi się coś nie udawało - to już tak od małego dziecka - złościłam się na tę właśnie figurkę, potrącałam ją i wyzywałam. Tak jakby przez nią mi się źle działo, aż wydaje mi się, że ją potłukłam. Chyba ten Jezus porażał mnie swoim spokojem. Stał też zegarek, budzik, fajny. Grał melodyjkę. Zegarek nakręcał tylko mj  Ojciec (jak umarł to ja). Była też łdeczka, ktrą Lodzia przywiozła z Mainca, gdzie była na robotach. Na łdeczce huśtała się dziewczyna z chłopcem.  
Stało też dość duże lusterko i były dwa krzesła wysokie, politurowane, a trzy drewniane do szorowania. Na ścianach wisiały - portret moich rodzicw w złotych ramach (Ojciec z wąsami był w mundurze legionisty) i cztery duże obrazy święte - Matka Boska z otwartym sercem i Pan Jezus też z otwartym sercem, Matka Boska Częstochowska, Matka Boska z Lourdes i klęcząca przed nią Święta Bernadetta. 
Ciasno było, ale ja ciągle wracam do tamtych sprzętw.
JA: No i jeszcze taki "detal" o ktrym Mama zapomniała - krlujące pośrodku wielkie drewniane podwjne łżko (obrazy ponad nim, stoliki po bokach, przed stł, szafa na lewo skos). Urodziłem się na tym łożu. Po lewej od wejścia był piec, po prawej okno na płnoc - parapet zastawiony doniczkami z kwiatami. Podłoga drewniana z wielkich desek. Mieszkanie nr 6 znajdowało się na pierwszym piętrze. Korytarz jak dla mnie 6 - latka był ogromny -  jeździłem na nim na trjkołowym, zielonym, żelaznym rowerku. 
Z sieni po jednym stopniu wychodziło się na drewniane komrki (po śląsku "chlewiki"). Patrząc na wprost od drzwi w odległości gdzieś stu metrw -  w rejonie obecnych garaży - znajdowała się ogromna topola, ktrą sadził podobno pradziadek Piedziński, ale ją ścięli. Po prawej był zasypany pźniej staw; przed wschodnią krtką ścianą kamienicy rosły pokrzywy z ktrymi toczyłem wojny razem z młodym Lekszyckim (utopił się potem). Na południowy wschd była łąka i pamiętam jak Januszek Nowakowski (obecnie pracuje w stacji benzynowej na Kalinwce) depcze pszczoły nogami tylko w sandałach. Tam przed wojną dziadek Wawszczyk miał ogrdek. 
Wszystkie te meble i sprzęty za wyjątkiem łżka pojechały załadowane na furmance do Goliny co mieszkała na Kierszuli (obecnie część Poręby). Pamiętam jeszcze ten mj zielony rowerek osadzony na szczycie tej piramidy.
To było w roku 1962 kiedy wyprowadziliśmy się na ul. H. Sawickiej (obecnie Huldczyńskiego). Wcześniej też Mama mieszkała ze swym pierwszym mężem, moim ojcem,  Ryśkiem Wieczorkiem częściowo (trochę tu, trochę tu) na Boh. Westerplatte - Fabrycznej. Też w b. domu TAZ. Babcia Jzefa znała Golinę jeszcze z wojny. Chodziła do niej na piechotę po jedzenie - za jakieś drobne rzeczy, albo odrobek. 
Teraz te meble to pewnie byłyby antyki, wtedy ich się pozbyliśmy jak śmieci. Burty od łżka ocalały i robiły przez jakiś czas w rżnych piwnicach za element konstrukcji na ktrych składało się drewno na zimę.
 

TOWARZYSTWO AKCYJNE


MATKA: Kamienica o ktrej chcę pisać należała do Towarzystwa Akcyjnego "Zawiercie".  Była to fabryka produkująca materiały i tkaniny z przerabianej u siebie przędzy, drukowane, wykończone gotowe towary, bardzo ładne. Towarzystwo jako pierwsze wybudowało dla swoich pracownikw w kilku miejscach miasta osiedla, pierwsze tego typu w Zawierciu. Wybudowano także szkołę podstawową przy ul. Niedziałkowskiego, dawniejszą Łaźnię  na rogu ulic Fabrycznej (Bohaterw Westerplatte) oraz Kościuszki - obecnie zakład pogrzebowy   MPGK. Było to bardzo dużo dla miasta. Ludzie mieszkali w znośnych warunkach. 
Kamienica stoi w ten sposb, że połowa mieszkańcw miała okna na płnoc, druga połowa na południe. Mieszkania był pojedyncze - jednoizbowe, więc rodziny z oknami na płnoc można uznać za pokrzywdzone. Właśnie ja  i moja rodzina miała takie mieszkanie. Nieopodal naszego domu - obecnie stoi tam pawilon handlowy - znajdował się ogrd w ktrym była willa. Mieszkał w niej jeden z dyrektorw  Towarzystwa Akcyjnego. Tam gdzie teraz stoją garaże była z kolei kamienica z czerwonej cegły w ktrej mieszkał lokaj z "pałacu". Był też w pobliżu dom Wątorw. 
JA: Z opowieści Babci pamiętam tyle, że Wątorka się w wannie utopiła. Byłem  dzieckiem i strasznie się tą opowieścią przejąłem - bałem się kapać.

ZA WYSOKIM PŁOTEM


MATKA: Wszystkie te zabudowania były otoczone wysokim płotem. My, dzieci zaglądałyśmy tylko tam przez szpary w płocie. Niewiele z tego pamiętam. Dokładnie w tym miejscu gdzie stoi pawilon była studnia z dwoma kołami. Jedno z nich zaopatrzone było w korbę. Tam nabieraliśmy wodę. Na zapleczu pawilonu jest wybetonowany plac. Poprzednio był tam staw - w ogrodzie obok willi. Po stawie pływały gęsi.
JA: Staw zasypano około roku 1960, kiedy miałem 5 lat. Pełno było tam krzakw i pokrzyw. Dookoła resztki płotu. Chodziłem się tam często bawić chociaż nie było wolno. Staw został tylko w mojej pamięci.  
MATKA: Była też druga studnia artezyjska przy ul. Porębskiej (obok kapliczki) na miejscu ktrej  jest wylot uliczki, ktra prowadzi od garaży do ul. Porębskiej. Od strony ul. Grnośląskiej przed Szarą Kamienicą były ogrdki działkowe. Teraz  tam jest osiedle mieszkaniowe. Było fajnie i nie wyobrażałam sobie, że może być inaczej. Przy ul. Grnośląskiej oraz rg obecnej Obrońcw Poczty Gdańskiej znajdowała się rwnież stacja benzynowa. Benzynę pompowano tam ręcznie. Dłuższy czas była obsługiwana  przez rodzinę Ciszewskich, a w ogle to było tak mało pojazdw samochodowych, że taka jedna stacja benzynowa na Zawiercie wystarczyła. Wszystkie jezdnie wysadzono "kocimi łbami". Nie było kanalizacji.

VIII OJCIEC MNIE PORWAŁ

MATKA: Podczas okupacji w 1943 r. miałam 10 lat i zachorowałam na tyfus. Miałam silną temperaturę przez 6 tygodni na skutek czego straciłam pamięć. Sporo więc zapomniałam i sprzed tego okresu to polegam na tym co mi opowiadała moja Mama Jzefa. W szpitalu na Wartach razem ze mną była moja 19-letnia siostra Leokadia. 3 października  1943 r. umarła na gruźlicę. Ojciec mnie zabrał ze szpitala bez wypisu,  po prostu mnie porwał!  Legalnie nie wydaliby mnie. Powiedział, że jedna już umarła to wystarczy i mnie musi ratować.
Po powrocie ze szpitala byłam sama z Mamą, bo Ojciec Jan musiał pojechać z powrotem do pracy w Niemczech. 
Na pogrzebie mojej siostry nie byłam ponieważ nie wolno mi było powiedzieć, że ona umarła. Miałam bardzo słabe serce po chorobie i mogłam też umrzeć.




</description>
        </item><item>
        <title>Miasto bezrobotnych. Konrad Wrzos 1933</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/miasto_bezrobotnych_konrad_wrzos_1933</link>
        <description>Na przyjęciu w willi dyrektora jednej z hut katowickich zapytano mnie, jaki będzie kolejny etap tej podrży po Polsce dzisiejszej. Odpowiedziałem:
andmdash; Zawiercie!
andmdash; Możemy panu wszystko o tym mieście opowiedzieć - odezwało się kilka głosw.
Były to głosy dyrektorw hut i zakładw przemysłowych.
andmdash; Zawiercie to miasto bezrobotnych - rzekł gospodarz.
*** 
Istotnie, Zawiercie jest miastem bezrobotnych. Na 32000 dusz, 3/4 ludności Zawiercia jest na utrzymaniu Opieki Społecznej.
Ludność ta spędza dni po domach i na ulicach. I dlatego dziwnie wyglądają ulice i domy Zawiercia. Kiedy przyjechałem do tego miasta, była godzina 10 przed południem. W hali dużego dworca stały gromadki ludzi. Byli to bezrobotni. Z tuzina tragarzy pozostało trzech. Oddałem jednemu z nich (powiedział mi przy tej okazji, że rzadko widzi złotwkę) swą walizkę i kazałem się wieźć do fabryki bawełnianej, ktra nazwę swą wzięła od miasta.
Przejeżdżaliśmy przez ulice miasteczka, ktrego niskie, drewniane domki stoją obok rwnie niskich, zniszczonych i odrapanych, parterowych i piętrowych, małych domkw murowanych. Był dzień powszedni. Grupki ludzi stały na chodnikach. Kobiety w chustkach, mężczyźni w czapkach, przeważnie bez płaszczw, w kurtkach. Sklepy, nad ktrymi widniały duże, oznaczone wielkimi literami szyldy, tu i wdzie pozabijane były deskami.
Jedziemy do fabryki andbdquo;Zawiercieandrdquo;.
Dlaczego tę fabrykę wybraliśmy spośrd innych jedenastu - tylko sześć fabryk w tej chwili wegetuje - szklanych, chemicznych i żelaznych? Dlatego, że z istnieniem tej fabryki związany jest los Zawiercia.
Zajeżdżamy przed gmach. Mijamy tłum robotnikw, ktrzy co dzień zgłaszają się do swych dyrektorw, aby zapytać, kiedy znw zostaną uruchomione wrzeciona i krosna. Wchodzimy do sali konferencyjnej dyrekcji fabryki, gdzie oczekują nas jej dwaj dyrektorzy. Siedzimy w dużej sali, o nieco zaniedbanym wyglądzie. Z pożłkłych portretw patrzą na nas starzy panowie. To założyciele fabryki, ktrej początek sięga roku 1872. Od tego czasu zawierciańska przędzalnia bawełny rozwijała się systematycznie; rok 1926 i 1927 był punktem szczytowym jej rozwoju. Zakłady andbdquo;Zawierciaandrdquo; zatrudniały wwczas 6500 robotnikw; pracowały na dwie zmiany w tkalniach, przędzalniach, w farbiarniach, bielarniach i drukarniach. Jeszcze na początku roku 1929 zatrudniały one 5500 robotnikw. Dziś Zakłady andbdquo;Zawiercieandrdquo; zatrudniają 650 robotnikw, ktrzy pracują cztery dni w tygodniu, na jedną zmianę i tylko w przędzalni.
Jeszcze do roku 1930/31 fabryka pracowała na tzw. skład. Produkowano towary białe i sztuczny jedwab. Jak wiadomo, najbardziej intratny dla przemysłu bawełnianego jest sezon letni. W tej chwili powinna już być zrobiona kolekcja towarw, wykonanych w myśl ostatnich zaleceń mody. Kupcy powinni się zgłaszać do fabryki, ktra znw po zorientowaniu się pracuje na tzw. skład. Wykonany towar przesyła się do własnych składw i do odsprzedawcw. Tak było zawsze. Dziś o tym wszystkim nie ma mowy.
Zdolność produkcyjna andbdquo;Zawierciaandrdquo; wynosi około 1 miliona metrw miesięcznie i tę produkcję andbdquo;Zawiercieandrdquo; osiągnęło. Teraz produkcja sprowadza się do wykonywania przędzy jako płfabrykatu. Przędzalnia bawełny liczy 92000 wrzecion, tkalnia 2600 krosien. W roku 1928 wyprodukowano około 4000000 kg przędzy. W roku 1932 około 800000.
andbdquo;Zawiercieandrdquo; jest miastem w tym mieście. Rozbudowało się ono na 100 morgach gruntu. Wzdłuż fabryki linia kolejowa, tzw. warszawsko-wiedeńska na długości 800 m.
Wszystko to - gmachy, grunta, domy i lasy - jest teraz dla fabryki ciężarem. Podatek od majątku płaci się bowiem ten sam. Zmniejszył się tylko podatek dochodowy i obrotowy. Zysk fabryka ma tylko z produkcji przędzy.
Jakie fabryka miała koszta dawniej? Jeżeli się przyjmie, że dzienny zarobek robotnika wynosił przeciętnie 5 zł, to z 30000 zł, ktre dziennie andbdquo;wychodziłoandrdquo; z fabryki na ulicę, 25000 niewątpliwie szło do żołądka miasta, do sklepw kolonialnych, krawcw, szewcw, księgarń i fryzjerw. Obecnie robocizna wynosi w budżecie fabryki około 3000 zł. Dochd miasta spadł z 25000 do 3000 zł. W tym samym stopniu spadł, oczywiście, dochd samorządu i właścicieli nieruchomości, szkł, łaźni itd., itd. Szkoła w Zawierciu chyli się ku upadkowi. Znikoma część rodzicw opłaca czesne; idzie ono na opał. Dzieci bezrobotnych wpisowego nie płacą. Z czego ma żyć szkoła? Za co mają żyć nauczyciele?
Jeden z dyrektorw andbdquo;Zawierciaandrdquo;, ktry wiele serca i czasu poświęca sprawom społecznym, mwił mi z troską o ciężkim losie szkolnictwa w Zawierciu. W jego dobrych oczach malował się smutek.
Jak można zatrudnić przeszło 5 tysięcy zredukowanych robotnikw, skoro nie ma dla kogo produkować?
Obydwaj panowie pokazali mi fabrykę, ktrej są kierownikami. Przeszliśmy przez szereg wielkich sal fabrycznych, począwszy od magazynw, skończywszy na ekspedycji. W wielkim jak hol dworca kolejowego magazynie, ktry ongiś przepełniony był omal że pod sufit zapasami surowca, leżało... kilkanaście pak bawełny amerykańskiej. Ta bawełna idzie na maszyny, ktre ją czyszczą, rzucają odpadki do wielkich jak w ogrodach zoologicznych klatek. Z oczyszczonej bawełny, ktra wygląda jak wata, rozdziela się włkna, aby je potem nawinąć na wałki i na szpule. I tu, jak w fabryce wełny czesankowej, kołowrotek został zastąpiony maszyną, ktra sama przędzie. Nazywa się samoprządnicą. andbdquo;Nadmajsterandrdquo;, ktry w marynarkowym ubraniu krążył na tej sali między maszynami, przy ktrych stali robotnicy przeważnie w koszulach i robotnice w bluzkach (nie wszystkie były obute, niektre nosiły trepki, niektre stały bose na kamiennej posadzce); otż andbdquo;nadmajsterandrdquo; powiedział mi, że pracuje w fabryce od 40 lat i że takiego spadku poziomu pracy nie pamięta.
Podszedłem do jednego z robotnikw, aby go zapytać, jak żyje.
- Żyję marnie - powiedział mi - wstyd powiedzieć. Je się kartofle i dwa razy w tygodniu kawałek mięsa. Zapanowała nędza.
Robotnik w ma 3000 zł długu, poprzedniego dnia był u niego komornik. Dlaczego ma tak wielkie długi? Kształcił dzieci - chciał im stworzyć warsztat pracy. Syn jego jest krawcem, ale synowi trzeba pomagać. Crka pracuje jako fryzjerka.
Wstąpiłem w Zawierciu do krawca i sklepu z ubraniami, do szewca i fryzjera. Krawiec powiedział mi, że w styczniu 1928 r. jego zarobek miesięczny wynosił 800 zł, zaś w styczniu 1933 r. 4 zł. Ubranie na ulicy Warszawskiej - na ulicy tej można w Zawierciu wszystko kupić - kosztuje 25-40 złotych. Ubranie na zamwienie 100-120 zł.
Szewc odpowiedział mi, że zarobek jego spadł ze 150 zł tygodniowo do 10 zł.
Fryzjer oświadczył, że dochody jego zmniejszyły się o 85%.
Czyż można się dziwić, że w tych warunkach po 28 latach pracy nasz 55-letni rozmwca skarży się na swoją dolę. Jego dzienny zarobek wynosi dziś 7,97 zł. Ma żonę i troje dzieci. Chciałby pracować i ma siły do pracy, ale pracuje tylko 4 dni w tygodniu. Jak wybrnie z kłopotw życiowych?...
Mimo to nie jest w najgorszej sytuacji. Tysiące innych jego towarzyszy było zmuszonych, wobec redukcji, opuścić warsztaty pracy. Przeszedłem przez wszystkie sale.
Jeszcze przed rokiem huczały w nich maszyny, dzisiaj stoją one nieme. Jakiż jest obraz tych opustoszałych sal, ktrych skomplikowane warsztaty tkackie zaniemwiły? Krążą dziś po tych salach fabrycznych już nie tysiące robotnikw, lecz pojedynczy dozorcy, rekrutujący się zresztą z dawnej załogi. Krążą w szalach i czapkach. W pustych halach fabrycznych jest zimno. Te zimne sale budzą grozę. Gdzieniegdzie zwisają z warsztatw resztki tkanin jedwabnych lub pluszowych, jak gdyby porzucone nagle wśrd pracy.
Czy wrcą do niej robotnicy, czy wrcą do drukarni, pralni i wykańczalni, do bielarni, do wrzecion i krosien? Czy wrcą do pracy?
Zarejestrowanych bezrobotnych jest w tej chwili w Zawierciu 7854 osoby. Jeżeli się zważy, że są to przeważnie głowy rodzin, zaś rodzina składa się z trzech do czterech osb, to łatwo można dojść do 25 tysięcy osb, ktre są utrzymywane przez opiekę społeczną. Zawiercie, według ostatniego spisu ludności, liczy 32 tysiące mieszkańcw. Nie jest więc przesadne twierdzenie, że trzy czwarte ludności Zawiercia utrzymuje gmina.
Inspektor pracy w Zawierciu zaprowadził mnie do mieszczącego się tuż przy inspektoracie pracy koszarowego domku robotnikw jednej z fabryk tekstylnych. Domek ten mieści się przy ulicy Grnośląskiej. Jest piętrowy, drewniany. Wprost z ulicy wchodzimy do klatki schodowej. Zniszczona jest ta klatka schodowa, wygląda tak, jakby za chwilę miała runąć. P. inspektor pracy dobrze zna ten dom i jego lokatorw. Lokatorzy zaś, robotnicy, ufają swemu inspektorowi pracy. P. inspektor prowadzi nas do pierwszych drzwi na lewo. Mieszka tu robotnik imieniem Julian z żoną i synkiem.
Lokatorzy siedzą w pierwszym pokoiku, w ktrym jest też kuchnia. Gospodyni stoi przy kuchni i piecze chleb z mąki, ktrą otrzymują bezrobotni Zawiercia. W kuchni jest ciepło i dlatego pokj mieszkalny, ktry mieści się tuż za nią, jest nieogrzewany. Lokatorzy mieszkają w izbie kuchennej. Pan Julian jest specjalistą od tzw. gręplowania, tj. czesania bawełny; zarabiał dawniej 4 złote dziennie. Teraz, jako bezrobotny, miesięcznie otrzymuje trzy ćwierci kg słoniny, 18 kg mąki żytniej, 9 kg mąki pszennej, 3 kg grochu, trzy ćwierci mydła, trzy ćwierci soli i trzy paczki mieszanki cukrowo-kawowej i ziemniaki. Miał węglowy sprowadza sam. Ten miał pochodzi z andbdquo;bieda-szybwandrdquo; Zagłębia Dąbrowskiego. Miał ten pozostawiają bezrobotni, pracujący na andbdquo;bieda-szybachandrdquo;, jako nieużytek - na andbdquo;powierzchniandrdquo;. Jeśli się zjawi przy andbdquo;bieda-szybachandrdquo; bezrobotny z innej niż grnicza andbdquo;branżyandrdquo; - grnicy pozwalają mu zbierać odpadki. Idzie on po ten miał do odległego od Zawiercia o 8 km andbdquo;bieda-szybuandrdquo;. Jest świadkiem, jak jego bezrobotni koledzy-grnicy wydobywają spod ziemi bryły węgla. Sam nie potrafiłby tego. Musi więc prosić ich o odpadki, ktrymi jego żona pali w piecu. P. Julian ma jeszcze 78 zł długu. Jak dług ten powstał?
- Miałem brata - mwi mi - wrcił z wojska, poszedł do fabryki. Poręczyłem za niego, gdy kupił ubranie. Pewnego dnia brat nisł ciężką płytę, dźwignął ją, przerwał sobie stos pacierzowy. Umarł. Potem umarła matka, ktra też robiła w fabryce. Staruszka zarabiała 86 groszy dziennie. Trzeba jej było pogrzeb urządzić. Poumierały też dzieci. Pozostał tylko jeden, mały Adamek.
Żona p. Juliana mwi, że andbdquo;z sześciorga dzieci pięcioro, gdy się tylko podchowało, to umarłoandrdquo;. Pozostał tylko mały Adamek. Adamek też powinien się dobrze odżywiać. I dlatego matka jego kupiła jeszcze za dobrych czasw kury. Kilka sztuk z nich pozostało, gdaczą właśnie w małym kurniku, ktry stoi w tej izbie, będącej sypialnią i kuchnią.
Niestety nie wszystkie jajka daje matka swemu małemu synkowi. Niektre trzeba wymieniać na sl.
Adamek potwierdza tę informację swojej mamusi.
andmdash; Jak kurka zniesie jajko, to nie zawsze je dostanę od mamusi. Mamusia od kilku miesięcy sprzedaje jajka.
andmdash; A mleko kiedy piłeś? - pytam mego małego rozmwcę.
andmdash; Nie pamiętam...
andmdash; Przypomnij sobie.
Adamek zastanawia się, widać, że myśl jego pracuje.
andmdash; Chyba od zeszłego lata - odpowiada.
andmdash; Co teraz jesz?
andmdash; Ziemniaki, chleb, kapustę, grochwkę, kluski, ktre mamusia robi z mąki - recytuje Adamek i zwracając się do ojca, dodaje:
andmdash; Mamusia już nie umie gotować jak dawniej. Kiedyś umiała. O, źle jest na świecie - mwi ten 6-letni mały człowieczek.
Pytam go, co by mu przyniosło ulgę? Jakie ma życzenia? Maleńki odpowiada bez namysłu:
andmdash; Żeby tatuś do roboty poszedł.
Ojciec powtarza za nim, że byłoby wwczas lepiej.
andmdash; Może wyślą nas na jakieś roboty - powiada - abyśmy mogli pracować porządnie, żyć i jeść.
Matka dodaje, że wwczas mogłaby poprawić swoją andbdquo;reputacjęandrdquo; u Adamka i więcej czytać. Od czasu, kiedy mąż jej stracił pracę, gazet się nie czyta. Dawniej czytało się, od czasu do czasu książkę. Jedyna, ktra pozostała z lepszych czasw, to andbdquo;Iwonkaandrdquo;, ktrą pani Julianowa oglądała kiedyś ze wzruszeniem w kinie.
P. Julian prowadzi nas do swego sąsiada i zarazem szwagra, ktry zajmuje mieszkanie naprzeciwko. Składa się ono z 1 izby, w ktrej mieści się piec kuchenny. Przechodzimy znw przez walącą się klatkę schodową, aby dojść do naszego nowego rozmwcy. Wchodzimy do czystego pokoiku, w ktrym stoi łżko, szafa, stł i 2 krzesła. W pokoju zastajemy gospodarza, żonę jego i maleńką ich creczkę.
Mieszka tu bezrobotny o poetyckim imieniu - Apolinary. Jest mizerny, ma żłtą cerę. Nosi ciemną kurtkę i kamasze z juchtowej skry. W tym małym pokoiku zwraca uwagę dobrze zachowana prymitywna umywalnia, przy ktrej obok miednicy leży duża kostka mydła i czysty ręcznik. P. Apolinary prezentuje mi swoją małą creczkę. Nazywa się Janinka. Ma szsty rok. Janinka to blade smutne dziecko.
andmdash; Mieliśmy dwie dziewczynki - mwi jego żona - jedna umarła, druga się dochowała, ale kaszle, jak tylko wyjdzie na dwr. Raz andbdquo;rzuciła sięandrdquo; jej krew, nie wiem, nosem czy ustami. Pobiegłam po męża, ktry jeszcze pracował w fabryce, i prosiłam, żeby prędko biegł do domu ratować creczkę.
andmdash; Spaliśmy wtedy na sali - uzupełnia informacje swej żony p. Apolinary. - W fabryce był strajk włoski, nie opuszczaliśmy jej. Pobiegłem po doktora. Kazał dziecku dawać to oto lekarstwo - mwi, pokazując buteleczkę z syropem.
Słucham tych zwierzeń, przyglądając się to naszemu rozmwcy, to jego fotografii w mundurze wojskowym. Fotografia ta wisi na ścianie nad nim i możemy z łatwością porwnać, jak wyglądał p. Apolinary w okresie pomyślności i jak wygląda w okresie kryzysu.
Czy może lepiej wyglądać, skoro pożywienie jego składa się z kartofli i klusek, z kartofli i chleba. P. Apolinary dostaje też słoninę, jak inni bezrobotni, ale twierdzi, że na wagę jej składa się rwnież opakowanie. Na poparcie tego twierdzenia pokazuje nam olbrzymią płachtę grubego papieru, ktrym opakowany był kawałek słoniny.
Tak p. Apolinary żyje od czasu, kiedy stracił pracę, tj. od sierpnia. I on tak samo przerabiał bawełnę na nitki. Zarabiał 3,05 zł dziennie. Ma przeszło 30 lat i nie jest mu przyjemnie spędzać dni w domu.
- Czekamy - powiada - zmiłowania Boskiego i myślimy, że nas wyślą na jakieś roboty.
Takich marzycieli jest w tym domu 24. Są to przeważnie ojcowie rodzin. Wraz z rodzinami mieszka w tym domku robotniczym 99 osb.
Opuszczamy drewniany domek przy ul. Grnośląskiej, opuszczamy schody bez poręczy, walącą się klatkę schodową i okna zabite deskami, sufit zdarty do trzciny i ściany odrapane!
Przejeżdżamy do innego obwodu. Zawiercie podzielone jest na 35 obwodw opieki nad bezrobotnymi. Każdy obwd ma swego opiekuna. Jedziemy do obwodu przedostatniego, do obwodu 34. Opiekunem jego jest były majster fabryczny i przedstawiciel handlowy, ktry kupił sobie domek, ma on opinię człowieka zamożnego. Czy słusznie? Cały jego dochd - powiada - stanowi teraz 60 zł miesięcznie, odnajmuje bowiem pokj dyrektorowi pobliskiej fabryki.
Nasz rozmwca jest opiekunem około 200 rodzin. Dowiadujemy się od niego, że opieka społeczna wydaje na każdą głowę miesięcznie... 4 złote, czyli 14,2 grosze dziennie.
34 obwd jest jedną z najsmutniejszych dzielnic Zawiercia. Dzielnica ta nazywa się ,,Argentynąandrdquo;. Jak Warszawa ma Pragę i Annopol, tak Zawiercie ma swą Argentynę. Ale żadne chyba miasto w Polsce, poza Łodzią, ktra ma swoje Bałuty, nie ma takiej drugiej Argentyny.
Chcieliśmy zobaczyć jeden z domkw na Argentynie. Opiekun 34 obwodu zaprowadził nas do jednego z domkw przy ul. Polskiej. W domu tym mieszka 9 rodzin. Odwiedzamy wszystkie po kolei. Na parterze mieszka duża rodzina, rodzice z crkami, zięciami i wnukami. Zajmuje pokj i przedpokj. W jednym pokroju śpi 11 osb. Stoją 3 łżka i kołyska. W kołysce tej śpi dziecko zięcia gospodarza. Dziecko to ma 5 miesięcy. Maleńka kruszyna z śmieszną kępką włosw na głwce domaga się pokarmu. Matka nie może go dać. Jej pożywienie składa się z kartofli i wody. Dziecko kaszle. Kartofle w tym domu jada się trzy razy dziennie. Chleb, ktry otrzymuje ta duża rodzina, wystarcza na dwa tygodnie.
Dziecko domaga się pokarmu! Bezradna matka daje mu smoczek, to je uspokaja. Rozglądamy się po pokoju. Jedynym meblem jest kredens. Szafy w tym pokoju nie ma.
Wszystko, co lokatorzy tego pokoju posiadają, mają przecież na sobie. Ale to, co mają, pielęgnują. Granatowe bluzy i suknie w kwiaty są zachowywane starannie.
W tym pokoju nie ma kuchni we właściwym znaczeniu. Jest natomiast zmontowany przez mężczyzn piecyk prymitywny. Składa się z trzech nżek, jak piecyk polowy.
Rozmawiamy z lokatorami mieszkania i słuchamy ich żalw. Dowiadujemy się, że ojciec tej rodziny pracuje w jednej z fabryk żelaza sezonowo 2 do 3 miesięcy. Jeden zięć pracował 3 dni w tygodniu, drugi zięć utrzymuje się z zasiłkw opieki społecznej. Najmłodsza creczka od 3 dni nie była w szkole, nie ma butw i siedzi w domu. Syn, chłopak 16-letni, w ogle jeszcze nie pracował.
Gdyby go zapytano, jaki był i jaki jest jego zawd, odpowiedziałby: ,,bezrobotny!andrdquo;. Żałuje, że sam nie może sobie nic sprawić. Dostał właśnie od dobrych ludzi parę butw, ale oba z lewej nogi. Lokatorzy tego mieszkania mwią, że czekają zmiłowania Bożego.
Kiedy tak gawędzimy, z sąsiedniego pokoju dochodzi śpiew. Ktoś śpiewa smętną melodię.
- Kto to? - pytam.
- To sąsiad. Śpiewa z biedy.
Na drewnianym płpiętrze, ktrego podłoga i sufit zrobione są z desek, mieszka p. Stanisław. Duży pokj, do ktrego wchodzimy, zamieszkuje 8 osb; p. Stanisław z żoną, z sześciorgiem dzieci; dwoje jest dorosłych. P. Stanisław pracował na andbdquo;robotach publicznychandrdquo;. Wszystko, co oszczędził, wydał. Dziś nie ma nawet za co kupić butw dzieciom. Właśnie stoi przed nami dwch małych chłopcw bez butw. P. Stanisław nie ma też za co kupić prześcieradeł i poduszek. Sprzedał je, żeby mieć za co żyć. Wszystko, co mu zostało, to kapelusz i płaszcz. Zwisają one z gwoździa wbitego w ścianę. Marzeniem p. Stanisława było, aby dzieci wykształcić.
Marzenia tego nie wyrzekł się po dzień dzisiejszy. Najstarszy syn Stanisław jeździ do seminarium nauczycielskiego do Sosnowca. Tyle, ile mu potrzeba na stały bilet kolejowy miesięczny, tj. 12 zł, przysyłają mu ze wsi krewni z powiatu olkuskiego. Na 12 zł składa się praca wszystkich krewnych p. Stanisława. Jest on faworytem rodziny. Jego siostra, Krystyna, skończyła lat 14. Zdała egzamin do IV klasy gimnazjum w Zawierciu; wobec tego, że egzamin zdała celująco, dyrekcja szkoły zgodziła się, by płaciła tylko 15 zł miesięcznie. P. Stanisław jednak nie mgł sobie na to pozwolić i p. Krystyna pozostała w domu. Słucha właśnie opowieści ojca o swojej sprawie i cicho popłakuje w kącie pokoju. Ale p. Stanisław nie traci nadziei, że będzie lepiej. Ma dzieci, dla ktrych chce pracować. Jest mu ciężko i smutno, ale przecież i on ma swoje słońce: dzieci! Najmilszym jego słoneczkiem jest bose maleństwo, na imię mu Kazio. Kazio ma 4 lata, wesołe oczy i najmilszy uśmiech dla ojca.
Kazio uśmiecha się, gdy go pytamy, czym się odżywia.
Odpowiadają za niego rodzice: andbdquo;Kartoflami, kapustą, chlebemandrdquo;. Kazio wielu rzeczy nie widział jeszcze. Nie widział na przykład cukru. Jego rodzice wierzą jednak w Boga i w dobrą gwiazdę swego dziecka. andbdquo;Kaziowi musi być dobrze!andrdquo;.
Przechodzimy do sąsiedniego pokoju. Do pustego mieszkania, ktre zajmuje kobieta imieniem Waleria. Porzucił ją mąż. Nie dlatego, żeby ją przestał kochać, lecz by jej umożliwić otrzymywanie zasiłkw dla bezrobotnych. Jak się to stało? Mąż p. Walerii pracował andbdquo;na robotach publicznychandrdquo;. Pewnego dnia podczas pracy skaleczył oko. Otrzymał z tego powodu zasiłek w wysokości 17,50 zł miesięcznie. Oczywiście został rwnocześnie zwolniony z pracy. Zgłosił się do funduszu pomocy bezrobotnym, ponieważ już nie pracował, ale ukrył przed andbdquo;władząandrdquo;, iż otrzymuje odszkodowanie z powodu skaleczenia oka. Tak otrzymując zasiłki z powodu skaleczenia oka i żywność z opieki społecznej, radził sobie z żoną i dwojgiem dzieci. Przyszedł jednak smutny dzień. andbdquo;Władzaandrdquo; dowiedziała się, że bezrobotny ukrył przed nią fakt otrzymywania zasiłku z powodu skaleczenia oka. Prawo do żywności społecznej było stracone. 17,50 zł nie wystarczyłoby na życie dla czterech osb. Racje żywnościowe były niezbędne dla wyżywienia rodziny. Mąż p. Walerii uciekł, aby umożliwić żonie otrzymywanie zasiłkw.
I teraz żona otrzymuje racje żywnościowe. andbdquo;Władzaandrdquo; zgodziła się uznać ją jako wdowę po ucieczce męża. andbdquo;Sprawiedliwościandrdquo; stało się zadość! andbdquo;Sprawiedliwości!andrdquo;...
Na kładce schodowej płpiętra mieszka jeszcze inna p. Waleria z dzieckiem. Ta kobieta od 1 i pł roku nie wstaje z łżka. Straciła władzę w nogach. Jej pokj powstał przez przepierzenie ściany i klatki schodowej. Pokj ten ma 2 m kwadratowe wielkości. Mieszka w nim p. Waleria z sublokatorką, 4 osoby gnieżdżą się razem. Dwie matki i dwoje dzieci. P. Waleria jest właścicielką tego mieszkania, siedzi na swym żelaznym łżku. Jej sublokatorka łżka nie ma. Lokatorzy tego pokoiku są na utrzymaniu opieki społecznej.
Na parterze w mieszkaniu, ktre przedtem było sklepem, a do ktrego prowadzi z ulicy wejście, mieszka 63-letnia żebraczka; ma dwoje dzieci, 23-letnią crkę i 21-letniego syna. Wszyscy mieszkają oni razem. Stara kobieta jest babką. Ma jednorocznego wnuka. Opiekun 34 obwodu jest jedynym człowiekiem, ktrego lokatorzy tego mieszkania wpuszczają do siebie. Mj towarzysz zapukał do nich i powiedział:
- To ja, Dziąbek, otwrzcie.
Stanąłem w drzwiach. Stara kobieta siedziała ze swoją crką i wnukiem na łżku. Młody mył się w balii. Wrcił z andbdquo;bieda-szybuandrdquo;.
Dziwne rzeczy opowiadano mi o tej rodzinie, dziwne rzeczy opowiadano o młodych i dziwnie mi było, gdy tych opowieści słuchałem. O starej powiedziano mi, że pomaga swym dzieciom, żebrząc.
Takie były nasze rozmowy z lokatorami domku na andbdquo;Argentynieandrdquo;. Ale nie były to wszystkie rozmowy. Odwiedziliśmy bowiem rwnież właściciela tego smutnego domu i on bowiem zajmuje pokj w swoim domku, i on jest jego lokatorem, i on jest na utrzymaniu opieki społecznej.
Właścicielem domku przy ulicy Polskiej jest p. Roch. Ma żonę i dwoje dzieci. Weszliśmy do jego mieszkania. Leżał właśnie w łżku, nakryty nie powleczoną pierzyną. Przez zsunięte na nos okulary czytał książkę. P. Roch ma dziś lat 70. Przez wiele lat pracował jako robotnik. Byt monterem w fabryce andbdquo;Zawiercieandrdquo;. Przez wiele lat oszczędzał i tak doszedł do 5000 zł. Czas było pomyśleć o zabezpieczeniu starości. Kupił ten oto domek, ktry zwiedziliśmy. Było to 5 lat temu. Aby się dobrze zabezpieczyć, powynajmował mieszkania robotnikom. Spokojną starość budował na komornym, ktre miało regularnie wpływać od lokatorw. 2 lata potwierdziły jego obliczenia, ale potem zaczął się kryzys i redukcje. P. Roch wyprzedał prześcieradła, powleczenie, szafy, ażeby wyżyć.
P. Roch osiągnął swj cel w życiu. Marzenie jego spełniło się: kupił domek, ktry miał mu zapewnić spokojną starość. Ale jego kalkulacja z domkiem runęła pod wpływem tego gospodarczego trzęsienia ziemi, jakim jest kryzys.
P. Roch ma jednak nadzieję, że mimo swych 70 lat znowu dożyje szczęścia. Tymczasem szuka pociechy w Bogu i w książce religijnej, ktrą właśnie czyta.
Kiedy opuszczaliśmy dom p. Rocha, opiekun 34 obwodu zapytał mnie, czy chcę, by mnie zaprowadził do innych jeszcze lokatorw przy ulicy Polskiej. Tych domkw na andbdquo;Argentynieandrdquo; jest wiele. Są one bezładnie rozrzucone, jak wszystkie zresztą domy w tym mieście, ktrego serce słabnie coraz bardziej.
Szliśmy w milczeniu. Padał śnieg. Niebo było koloru szarej waty. - Czy chciałby pan obejrzeć - mj towarzysz ponowił po chwili pytanie - inne jeszcze domki?
Odparłem:
- Nie, dziękuję.
I rozpoczęliśmy rozmowę na temat przyjścia z pomocą Zawierciu - miastu bezrobotnych. Mj rozmwca zdaje sobie sprawę z tego, że finanse miasta są więcej niż skromne i że trudno posiadanymi pieniędzmi przynieść skuteczną pomoc bezrobotnym. Mimo to jest on zdania, że należałoby sumy, przeznaczone na pomoc bezrobotnym, powiększyć. Dobrze wie, że skarb państwa ma inne wydatki i że opieka społeczna nie może zjadać pieniędzy państwowych, ale myśli, że na pomoc dla bezrobotnych Zawiercia muszą się pieniądze znaleźć. Muszą! Poza tym jest zdania, że należałoby przynajmniej 4000 bezrobotnych przenieść z Zawiercia do innych miast i dać im pracę.
A więc pieniądze i praca mogą uratować Zawiercie.
Pieniędzy i pracy dla Zawiercia! Chleba i pracy dla Zawiercia!
Serce Zawiercia powoli bić przestaje.
andbdquo;Save Our Souls!andrdquo;. Oto modlitwa tonących na morzu.
andbdquo;S.O.S.andrdquo;. Te trzy tragiczne zgłoski przejmują radiostacje będących na morzu okrętw i przekazując je innym - śpieszą na pomoc tonącym, spieszą, by zdążyć na czas.
andbdquo;S.O.S.andrdquo; Save Our Souls.
andbdquo;Boże, zbaw nasze duszeandrdquo;.
Oto treść codziennej modlitwy, wydobywającej się z piersi tysięcy bezrobotnych tego smutnego miasta - Zawiercia.
Konrad Wrzos
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się na łamach andbdquo;Ilustrowanego Kuriera Codziennegoandrdquo; - czołowego polskiego brukowca w okresie międzywojennym. Następnie zamieszczono go w zbiorze reportaży autora, pt. andbdquo;Oko w oko z kryzysemandrdquo; (pierwsze wydanie 1933 r.). Reportaże Wrzosa uznawane są za jedne z najlepszych portretw polskiego oblicza Wielkiego Kryzysu gospodarczego lat 30.
Przdruk ukazuje się dzięki uprzejmości portalu lewicowo.pl. Warto rwnież przeczytać artykuł Gazety Wyborczej, w ktrym redaktor opisuje Zawiercie 75 lat po tym jak uczynił to K. Wrzos.



</description>
        </item><item>
        <title>Samozwańczy burmistrz Zawiercia 1919 r. Fragment książki Jana Kwapińskiego oraz biografia autora</title>
        <link>http://www.dawne-zawiercie.pl/samozwanczy_burmistrz_zawiercia_1919_r_fragment_ksiazki_jana_kwapinskiego_oraz_biografia_autora</link>
        <description>Z Pabianic udałem się do trzeciego zapalnego punktu, do Zawiercia. Największym zakładem pracy była tam fabryka włkiennicza, własność towarzystwa akcyjnego, poza tym zakłady metalurgiczne Hantkego.
Po przybyciu do magistratu, przebiwszy się przez tłumy robotnic z fabryki włkienniczej, widziałem dokładnie, jak wszystkie biura z gabinetem burmistrza były zablokowane przez kobiety. Na bruku zawierciańskim była zupełnie inna sytuacja i wypadki rozgrywały się na innym tle niż w Łodzi i w Pabianicach. Nikt nie umiał mi powiedzieć, skąd znalazł się w Zawiercia wyrzucony z seminarium duchownego kleryk, ktry uważał, że przy pomocy sfanatyzowanych kobiet usunie z urzędu burmistrza i zajmie jego miejsce. Oczywiście ta cała akcja toczyła się wśrd jego przyrzeczeń, że z chwilą, gdy obejmie urzędowanie, zmusi rząd w Warszawie do zaopatrzenia Zawiercia w dary amerykańskie.
Gdy wszedłem do gabinetu burmistrza, za biurkiem siedział w kleryk w otoczeniu kilkunastu kobiet i perorowało o tym szeroko, co to on zrobi dla miasta. Podszedłem do biurka i zapytałem:
- Pan jest burmistrzem. Zawiercia?
Zamiast odpowiedzi z jego strony, usłyszałem krzyki kobiet:
- Tak, ten pan jest burmistrzem z woli ludu, bo tamtego nard przepędził.
Zwrciłem się zatem do niego i powiedziałem, że chociaż jestem tutaj krtko, to zdołałem się już zorientować w położeniu i zupełnie nie rozumiem, jak może on obiecać ludziom dużo na lewo i prawo, nie mając najmniejszych podstaw do urzeczywistnienia tych przyrzeczeń. W tym momencie jedna z kobiet zwrciła się z zapytaniem:
- A kto pan jest? Skąd pan tu przyszedł?
Odpowiedziałem, że przyjechałem z Warszawy na inspekcję ministerialną.
Lotem błyskawicy puszczono między tłum wiadomość o moim przyjeździe z Warszawy i przez wszystkie szczeliny w tłuandnot;mie zaczęły cisnąć się do wnętrza kobiety. Dominowała w ich demonstracji nie sprawa braku mąki i innej żywności, głwnym zainteresowaniem tych kobiet było, aby samozwańczy burandnot;mistrz został na urzędzie przeze mnie zatwierdzony.
Na żądanie kobiet odpowiedziałem odmownie. Następnie podszedłem do okna i przez okno otwarte zwrciłem się do tłoczącej się gromady kobiet, aby udały się wszystkie do domu ludowego, gdzie niebawem miałem się zjawić, aby z nimi rozandnot;mawiać przy udziale jak największej ilości świadkw.
Nastała chwila wahania, między nimi a potem usłyszałem głosy:
- Do domu ludowego! Do domu ludowego na zgromadzenie!
Gdy schodziłem na dł z pierwszego piętra, podszedł do mnie jakiś robociarz. Twarz jego wydawała mi się znajoma. Przyciszonym głosem zawiadomił mnie, że jest tutaj grono robotnikw, ktrzy mają polecenie czuwać nad tym, aby nie stała mi się jakaś krzywda.
Zadałem mu wwczas pytanie :
- Czy wy jesteście od Huldczyńskiego, bo przypominam sobie waszą twarz z zebrania bojowcw w roku 1907 przed moim aresztowaniem?
Potwierdził, że tak i jeszcze ciszej dodał, że ma browning przy sobie.
- Dobrze - to schowajcie i nie prbujcie używać dla mojej obrony.
Na zgromadzeniu w domu ludowym, gdzie już zebrała się znaczna liczba robotnikw, ale w dalszym ciągu jeszcze kobiety miały przewagę, oświadczyłem, że nie będę wygłaszał przemwienia, bo będąc delegatem rządu muszę najpierw zbadać tło i samą sprawę: skargi i żądania.
- Jeśli miałbym sądzić robotnicze Zawiercie - przypomniałem sucho - i obecne wydarzenia w nim, to na czoło zatargw wysunęła się tutaj nie sprawa wyżywienia ludności, brak mąki, tłuszczw, mleka i cukru, lecz żądanie zatwierdzenia jakiegoś młodego, człowieka, ktry, jak mnie poinformowano, był klerykiem i ktry chce koniecznie zostać burmistrzem miasta robotniczego.
Chcąc tę rzecz sprowadzić do rozstrzygającego punktu, podniosłem głos:
- Zapytuję was, o co wam chodzi? Żeby unikać niejasności i nieporozumień, zaznaczam, że nie mam upoważnienia do tego, aby zatwierdzić burmistrza.
W tłumie jak zawsze zakotłowało się.
- Przypominam wam - stwierdzałem dalej tak samo sucho i rzeczowo, że wybory do rady miejskiej nie zostały jeszcze rozpisane. Punkt drugi: burmistrza wybierają członkowie rady miejskiej, a po wyborze może on być zatwierdzony, o ile posiada odpowiednie kwalifikacje.
Wrzenie w tłumie trwało.
- Rząd udzieli Zawierciu pomocy w miarę swych możliwości - trwałem przy swej decyzji wyjaśnienia ludziom jasno o co mi chodzi, ale ta pomoc może nadejść na adres zarządu miasta. W tej sytuacji, w jakiej zastałem Zawiercie, nic nie mogę wam przyrzekać, bo większość kobiet dąży tylko do zatwierdzenia burmistrza. Zdecydujcie się i powiedzcie mi wyraźnie co mam oświadczyć rządowi!
Na sali powstał jeszcze większy zgiełk, padały rżne okrzyki, mężczyźni kłcili się zawzięcie z kobietami. Był taki hałas i zamieszanie, że mj towarzysz bojowiec nie wytrzymał nerwowo. Postanowił nagle wystrzelić w powietrze. Zaledwie jednak sięgnął do kieszeni po browning, a już schwytano go, poturbowano i rozbrojono.
W tym dramatycznym momencie z szamotającym się z tłumem bojowcem zjawił się na sali komendant milicji ludowej z Częstochowy, Wołowski, ktry przybył do Zawiercia z plutonem przysłany tu przez częstochowską komendę okręgową. Po zjawieniu się oddziału milicji temperatura namiętności na zgromadzeniu opadła. Wołowski podszedł do mnie i zameldował, że otrzymał rozkaz, aby umożliwić mi i ułatwić w miarę swych sil spokojne odbycie mej inspekcji i pomoc w załatwieniu spraw, ktre mnie sprowadziły do Zawiercia.
Poleciłem mu, aby wycofał z sali milicjantw i oczekiwał na moje dyspozycje.

Milicjanci wycofali się z Wołowskim, sala się uciszyła, a wwczas ja kategorycznie zażądałem, żeby ludność Zawiercia powrciła do normalnego życia, przywracając spokj i porządek, a zwolenniczki burmistrza-samozwańca zaniechały szerzenia zamętu.
Były to dla tłumu gorzkie słowa, ale stanowcze. Inaczej nie mogłem postąpić. Wiedząc, że trzeba sprawę doprowadzić do należytego i rozsądnego rozwiązania, powiedziałem zgromadzonym otwarcie:
- Tu, w domu ludowym, na tej sali będę czekał aż załatwicie moje żądania. Zapowiadam wam z gry, że jeśli zastosujecie się do mego wezwania i w Zawierciu zapanuje spokj, a usunięty gwałtem i bezprawnie burmistrz obejmie swe urzędowanie z powrotem, zawiadomię o tym telefonicznie ministerstwo spraw wewnętrznych i poproszę o natychmiastowe przysłanie kilku wagonw żywności do rozdziału pomiędzy najbardziej potrzebujących. Rozdział ten przeprowadzi burmistrz wraz z delegatami wybranymi w zakładach pracy. Wybr delegatw musi być natychmiast przeprowadzony, żebym nie tracił czasu i mgł jak najszybciej zawiadomić, kto został delegatem.
Naturalnie ani tych wyborw nie można było przeprowadzić błyskawicznie, ani też błyskawicznie uspokoić miasta. Rzucona przeze mnie propozycja została przyjęta. Zadanie moje w Zawierciu zostało wypełnione. Postanowiłem wobec tego udać się na parę godzin do Częstochowy razem z Wołkowickim. Chciałem trochę odpocząć.
Drugiego dnia wieczorem urzędujący już swobodnie burmistrz Zawiercia zawiadomił mnie telefonicznie w Częstochowie, że przyszło z Warszawy pięć wagonw żywności. Zapowiedziałem swj szybki przyjazd do Zawiercia, aby osobiście być obecnym przy odbiorze żywności przez burmistrza z delegatami fabrycznymi.
Tłumy obległy stację, gdy się dowiedziano o przysłaniu żywności. Gorączkowo dopytywały się, kiedy zacznie się jej wydanie.
W Zawierciu zostałem jeszcze jakieś trzy godziny i widziałem rozdział produktw. Rozdawanie szło sprawnie i spokojnie. Widząc, że nie mam tu już nic do roboty, pożegnałem się i wyjechałem do Warszawy.
Jan Kwapiński


Powyższy tekst jest fragmentem książki Jana Kwapińskiego andbdquo;Moje wspomnienia 1904-1939andrdquo;, wydanej przez Księgarnię Polską w Paryżu w roku 1965. Udostępnił tekst oraz sporządził biogram autora Remigiusz Okraska.

Jan Kwapiński, właściwie Piotr Edmund Chałupka (1885-1964) - młodość spędził w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie podjął pierwszą pracę jako robotnik w walcowni blachy. W roku 1901 wstąpił do Polskiej Partii Socjalistycznej. W toku rewolucji 1905 r. był jednym z liderw tzw. Republiki Ostrowieckiej, kiedy to na fali strajkw i manifestacji proklamowano na obszarze trzech powiatw niepodległość i niezależność od władz rosyjskich. 

Po zbrojnym stłumieniu tej inicjatywy, musiał uciekać do zaboru austriackiego. Po odbyciu przeszkolenia, jako członek Wydziału Bojowego PPS został oddelegowany z fałszywymi dokumentami do Łodzi, gdzie kierował działaniami zbrojnymi. Brał udział w najważniejszych i najbardziej ryzykownych akcjach bojowych. Po rozłamie w PPS opowiedział się za PPS Frakcja Rewolucyjna pod wodzą Jzefa Piłsudskiego, ktra mocniej akcentowała kwestię odzyskania niepodległości i wątkw patriotycznych oraz propagowała walkę zbrojną z zaborcami. 

Gdy carska policja zaczęła w Łodzi deptać mu po piętach, został przez partię skierowany do działań w okręgu częstochowskim. Nazwisko Jan Kwapiński przybrał wskutek akcji bojowej, ktra miała miejsce w pobliżu Zawiercia. 23 kwietnia 1907 r. przewodził dokonanemu we Włodowicach napadowi na siedzibę władz gminy, ktra to akcja miała na celu zdobycie na potrzeby działalności konspiracyjnej rżnych dokumentw urzędowych (głwnie niewypełnionych książeczek paszportowych). Następnie bojowcy dokonali napadu na sklep monopolu alkoholowego, niszcząc jego zawartość i zabierając z kasy pieniądze na potrzeby działalności partyjnej. Po zakończeniu akcji miejscowi żandarmi ruszyli w pościg za bojowcami, licznie wspierani przez mieszkańcw Włodowic, ktrzy byli przekonani, że napad zorganizowali zwykli bandyci w celach rabunkowych. Aby ochronić towarzyszy przed aresztowaniem (w akcji oprcz niego wzięli udział pochodzący z Zawiercia młodzi robotnicy, członkowie grup bojowych PPS FR) oraz chcąc uniknąć ofiar po stronie cywilw, odciągnął samodzielnie pościg i został schwytany przez policjantw. Został ciężko pobity, następnie przebywał w areszcie w Zawierciu, a pźniej przewieziono go do więzienia w Będzinie. Przy aresztowaniu podał się za pochodzącego z Włocławka Jana Kwapińskiego i ten pseudonim przybrał pźniej jako oficjalne nazwisko. 

Więziony był w warszawskiej Cytadeli, sąd carski skazał go na karę śmierci. Karę tę zamieniono jednak z powodu młodego wieku (22 lata) na 15 lat zesłania. Ostatecznie, po pobycie w kilku więzieniach, osadzono go w więzieniu w Orle nad Oką. Uwolniony wskutek rewolucji lutowej 1917 r., tworzył w Rosji struktury PPS wśrd polskich emigrantw i zesłańcw oraz był przewodniczącym lokalnego Komitetu Wykonawczego Rady Delegatw Robotniczych, Żołnierskich i Włościańskich, o orientacji antybolszewickiej. Po odzyskaniu niepodległości wrcił do Polski.

Został wybrany członkiem Centralnego Komitetu Wykonawczego PPS, był także wspłtwrcą i przewodniczącym Związku Zawodowego Robotnikw Rolnych. W rządzie Ignacego Paderewskiego w roku 1919 objął stanowisko inspektora administracyjnego w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Jego zadaniem była mediacja w sytuacjach konfliktowych w kraju ogarniętym jeszcze powojennym chaosem i brakiem nowych polskich struktur administracyjnych. Wyżej opublikowany fragment wspomnień Kwapińskiego dotyczy właśnie tego okresu, gdyż jednym z głwnych miejsc zapalnych stało się Zawiercie.

Po ustąpieniu z tej funkcji, pozostał działaczem lewicy. W latach 1931-37 był wiceprzewodniczącym CKW PPS. W roku 1921 skazany na karę więzienia za organizowanie strajku robotnikw rolnych na Mazowszu (karę następnie umorzono). Od roku 1922 do wybuchu wojny był przewodniczącym Komisji Centralnej Związkw Zawodowych - zarządu Związku Stowarzyszeń Zawodowych (popularnie zwanych klasowymi związkami zawodowymi - była to jedna z największych central związkowych w Polsce, zdominowana przez PPS). W latach 1922-30 był z ramienia PPS posłem na sejm. W roku 1930 aresztowany i skazany w ramach tzw. procesw brzeskich, następnie uniewinniony przez sąd apelacyjny. W marcu 1939 r. wskutek triumfu PPS w wyborach samorządowych w Łodzi, został prezydentem tego miasta. 

Po agresji hitlerowskiej na Polskę, opuścił Łdź. Został ranny podczas bombardowania Zamościa, następnie ukrywał się przez kilka miesięcy. Aresztowany przez NKWD, przebywał na zesłaniu na Syberii. Uwolniony po zawarciu sojuszu z ZSRR, był przedstawicielem władz polskich w Taszkiencie. Po ewakuacji z ZSRR, w roku 1942 przybył do Anglii. Był przewodniczącym Komitetu Zagranicznego PPS. W emigracyjnym rządzie W. Sikorskiego objął stanowisko ministra przemysłu, handlu i żeglugi. To samo stanowisko oraz funkcję wicepremiera piastował w rządzie S. Mikołajczyka, zaś w rządzie T. Arciszewskiego był wicepremierem i ministrem skarbu. 

Po zakończeniu wojny nie zaakceptował i nie uznał legalności władzy komunistw, nie powrcił z emigracji. W latach 1948-65 był członkiem Centralnego Komitetu Zagranicznego PPS, w tym od roku 1952 jego wiceprzewodniczącym, a od 1955 - przewodniczącym tej struktury. Zmarł w Penley w Walii. Dwa lata po jego śmierci, we Francji wydano pozostające w rękopisie wspomnienia, ktrych niewielki fragment prezentujemy powyżej. W międzywojniu został odznaczony Krzyżem Niepodległości.


Udostępnienie tekstu i sporządzenie biogramu autora: Remigiusz Okraska



</description>
        </item></channel>   
</rss>